• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

ile kosztuje szczeniak labrador? Dodaj do ulubionych

  • 15.09.05, 08:14
    Może ktoś mógłby mi podac orientacyjną cenę:) Chcielibyśmy kupić
    kilkumiesięcznego, najlepiej z jakiejś dobrej hodowli. Chciałabym wiedziec
    jakiego rzędu jest to wydatek, czy raczej 1000 zł czy może 3000? Nie mam o
    tym pojęcia zanim zacznę szukać po hodowlach chciałabym cokolwiek wiedzieć:)
    Edytor zaawansowany
    • 15.09.05, 08:18
      od 1500 do 3000 zł zalezy od tego jak utytułowani są rodzice i który miot
      • 15.09.05, 08:25
        Dzięki.
        • 15.09.05, 08:53
          Ja kupiam goldena 2 miechy temu za 1200 zł, ale w Olsztynie. Rodzice z
          rodowodem, ojciec champion, zarejestrowany na stronie ZKwO jako reproduktor a
          matka jako suka hodowlana. Zapłaciłam chyba taniej niż w Wawie, bo to był
          Olsztyn i na dodatek I miot.
          Pies ma już rodowód i idziemy z nim na I wystawę w grudniu.
    • 15.09.05, 08:30
      Na pewno zmieścisz się w widełkach, które podałaś. W tej chwili to bardzo
      popularne psy, więc najczęściej cena za szczeniaka rośnie od ok.1500 wzwyż. Za
      1500zł spokojnie kupisz. Ale piszesz, że Ciebie interesuje pies
      kilkumiesięczny - a takiego masz szansę kupić znacznie taniej, dobrze poszukaj.
      Zdarza się, że w hodowli nie uda się sprzedać wszystkich szczeniąt w dobrym
      czasie, a pies przecież nie czeka i rośnie. Wtedy hodowca jest skłonny znacznie
      obniżyć cenę aby taki podrostek został już sprzedany. Często sam to proponuje.
      Pamietaj też, że jeśli jakiś szczeniak został jako ostatni z miotu, wcale nie
      oznacza to, że był najgorszy z rodzeństwa. Oprócz tego, hodowcy to też ludzie i
      bardzo często stosuje się dzielenie należności za psa na raty, oczywiście bez
      procentów. Popieram decyzję o zakupie w hodowli a nie na bazarku :))
      --
      ciągle w budowie ale działa:
      www.zbyszkowisko.webpark.pl
      • 15.09.05, 09:00
        Dzięki.
        To może mi jeszcze poradzisz, czy dobrze robimy szukając podrośniętego pieska?
        Czy lepiej kupić małego szczeniaczka?
        Problem w tym, że pod koniec grudnia urodzi nam się dziecko, wtedy sprowadzanie
        psa do domu to byłaby makabra, głównie dla psa:) Teraz jeszcze przez 3 miesiące
        będę w domu, i będę mogła poświęcić szczeniakowi dużo czasu, ale nie wiem czy
        zdążę przyuczyć maleńkie szczenię do wychodzenia na dwór.
        • 15.09.05, 09:02
          Zdążysz, teraz albo nigdy, bo potem będziesz miała więcej roboty koło dziecka i
          siebie. A tak masz czas na nauczenie szczeniaka kilku podstawowych rzeczy.
          • 15.09.05, 09:05
            Bardzo Ci dziękuję:)
            Wszyscy, którym wspominam o zakupie psa pukają się w głowę i wynajdują tysiąc
            kontrargumentów. A my tak bardzo chcemy mieć psa:)
            • 15.09.05, 09:09
              Słuchaj kupowaliśmy psa i mieliśmy to szczęście rozmawiać z obydwoma
              właścicielami rodzićów. Babka, która jest właścicielem ojca naszego Hardiego 3
              miesiące wcześniej urodziła dziecko. Powiedziała, ze dobrze robimy, że najpierw
              pies, potem dziecko. Dziecko będzie nas absorbowało przyjamniej do 7 roku życia
              (zabawy itp) a dla psa wtedy nie będzie czasu. A przecież trzeba go nauczyć
              wilu nowych rzeczy (sikanie, komendy, co wolno a czego nie). Potem jak
              przychodzi dziecko trzeba pamiętać, zeby psa nie odtrącić i też poświęcać mu
              czas.
              • 15.09.05, 09:11
                Acha i wiesz co? Okazało się że ludzie którzy mieszkają od nas dosłownie 3 km
                kupili jego siostrę. Odebrali ją miesiac po nas, czyli jak miała 12 tygodni
                (nasz miał 7 jak go odbieraliśmy). I dało się zauważyć dużą, w zasadzie ogromną
                różniće. My przez ten czas nauczyliśmy psa co może a czego nie, nauczyliśmy go
                nie gryźć nas i przedmiotów, chodzić na smyczy (sikania sam był nauczony na
                dworzu). Oni mieli więcej problemów!!!
        • 15.09.05, 13:01
          Poczekaj az dziecko się urodzi i podrośnie bo kupowanie psa w takim momencie to
          nie jest dobry pomysł.Wszystko w swoim czasie
          --
          beagle
    • 15.09.05, 08:45
      Jakaś totalna psychoza z tymi labradorami....
      Ciekawe jaka rasa będzie na topie za rok-dwa.
      --
      ...wczoraj sobie siedzę, patrzę przez okno... i mnie myśl naszła...jak te
      dzieci się mogą bawić w piaskownicy przez cały dzień, bez alkoholu...
      • 15.09.05, 08:54
        Labradora chciałam od zawsze, tzn od jakichś 10 lat, ale dopiero teraz pracuję,
        mam męża który też pracuje i zarabiamy tyle, że stać nas na utrzymanie psa. A
        wszelkie mody mam w d...e.
        pozdro.
        • 15.09.05, 09:04
          To tak jak u nas, od zawsze miał być goldem i w d...e mamy modę. Po ślubie
          stwierdziliśmy, ze będziemy realizowac swoje marzenia i miesiąc później
          (miesiąc od ślubu) pojawł się on :-)
    • 15.09.05, 09:58
      visenna, po kolei. Po pierwsze zakup małego pieska ma swoje zalety m.in.
      dlatego, że możemy go ułożyć "pod siebie" od samego początku. Ale ja jednak w
      Twoim przypadku obstawałabym przy zakupie starszego psa. Po pierwsze dlatego,
      że nie kupujesz kota w worku - po starszym psie już widać wiele, znacznie
      więcej niż po szczeniaku. Z pewnością odpadnie Ci nauka sikania na dworzu a tym
      samym ominie cogodzinne nieraz zbieranie gazet z podłogi i jej mycie.
      Oczywiśćie, jeśli zdołasz psa nauczyć lania na gazety. Mały szczeniak mimo że
      uroczy, jest nieprawdopodobnie absorbujący. A starszy pies? Nie przesadzajmy,
      ale to nic strasznego, to nie musi być dzikus który nic nie potrafi! W hodowli
      uczy się psy wszystkiego tak samo, jak w domu. Poza tym dziecko. Osobiście mi
      się wydaje, że gdy pies trafi do domu gdy ono już tam będzie, będzie to dla
      niego coś naturalnego i część stada, w którym się znalazł, a nie niespodzianka
      która pojawia się w pewnym momencie i wywołuje zazdrość, jeśli kolejność jest
      odwrotna.
      --
      ciągle w budowie ale działa:
      www.zbyszkowisko.webpark.pl
      • 15.09.05, 10:08
        Bardzo dziekuję:)
        No to mam materiał do przemyśleń...
        • 15.09.05, 10:39
          Cóż dodam tylko, że my wzięliśmy szczeniaka we 09.1999r. córka urodziła się
          10.2000r. czyli upłynęło trochę czasu :). Miałam czas nauczyć sunie co woln,
          czego nie wolno. Wogóle trafił mi się egzemplarz psa niekłopotliwego :) nie
          gryzła, nie niszczyła nic w domu. Miała swoje zabawki, nasze stare kapcie a ze
          spacerów przynosiła sobie grube patyki, które w domu " rozbierała na części
          pierwsze" więc "demolka mieszkania" nas ominęła :) Jak urodziła się córka,
          sunia przeżyła jej pojawienie się w domu. Najbardziej stresowała ją kąpiel i
          oliwkowanie małej. Wygryzła dziurę w narzucie na łóżku i w prześcieradle :( a
          lekarstwem na ten stres okazało się oliwkowanie jej pyska :):0 po skończonej
          toalecie Oli. Chcę zaznaczyć, że sunia chodziła ze mną i z córką na spacery,
          bawiliśmy się z nią, nie była zaniedbywana. Wszędzie razem. Ale co ciekawe Olę
          traktuje jako tą po sobie.
          Z perspektywy czasu oceniam to tak: dobrze, że sunie mieliśmy przed dzieckiem bo
          prawdopodobnie nie zdecydowałabym się na posiadanie szczeniaka przy Małej. A tak
          psina odchowana, nauczona więc łatwiej było mi.
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=631&w=25312387&a=25312387
          poniżej zdjęcia :):)
          • 15.09.05, 11:38
            Chce dodac, ze sikanie to jedna sprawa. Psiak mniej wiecej do 1,5 roku swojego
            zycia bedzie szalenie absorbujacy, bedzie wymagal zabawy i ogolnie zajecia sie
            nim, np. ukladania. A ty chcesz wszystko zalatwic od wrzesnia do grudnia. Tak
            sie nie da. Bedziesz miala dwoje malutkich dzieci, z ktorych jedno, zazdrosne,
            a moze troche z braku czasu, zaniedbane, bedzie broic, dostarczac ci pracy i
            emocji. Nie odwodze cie od zakupu laba, ale moze warto przemyslec sprawe
            jeszcze raz i zdecydowac sie na psa np. za 2 lata?
            • 15.09.05, 11:45
              Już sama nie wiem:/
              • 15.09.05, 11:55
                visenno, to furum nie podejmie za Ciebie decyzji i nie poda właściwego
                rozwiązania. Możemy rozmawiać o plusach i minusach każdej z opcji, opowiadać o
                własnych doświadczeniach, ale to u Ciebie w domu będzie ten pies i Ty musisz
                podjąć decyzję sama bo każdy dom i każdy pies jest inny. Jedynie Ty sama jesteś
                w stanie ocenić własne siły i możliwości oraz warunki u Ciebie panujące i
                wybrać właściwy moment zakupu psa.
                --
                ciągle w budowie ale działa:
                www.zbyszkowisko.webpark.pl
                • 15.09.05, 12:56
                  Alez jestem tego w pełni świadoma:)
    • 15.09.05, 12:00
      mam bardzo podobną sytuację, tj. też marzymy o psie,

      właściwie mamy psa u rodziców ale jest już wiekowy i boimy się, że będzie miał
      duże problemy z aklimatyzacją w nowym domu w nowym mieście, próbowaliśmy go
      przywieźć na próbę ale bardzo źle to zniósł, przestał nam jeść i w ogóle... a
      jest z natury bardzo nerwowy i wszystko strasznie przeżywa, więc zostają nam
      odwiedziny i własny piesek na miejscu

      ale wracając do tematu chcemy mieć psa, a na początku stycznia rodzi nam się
      dziecko... do tego na wiosnę odbieramy nowe mieszkanie, ktore trzeba jeszcze
      wykończyć... ogólnie Sajgon, postanowiliśmy więc, że pies pojawi się jak już się
      zadomowimy czyli za jakiś rok może dłużej, a że się pojawi nie ma wątpliwości bo
      nawet lokalizację mieszkania wybieraliśmy pod kątem spacerów z piesą,

      a co do dzielenia czasu między dziecko a psa, cóż jest to kolejne wyzwanie ale
      mam zamiar sprostać, w końcu mam 23 lata doświadczenia z psami w domu, gorzej z
      dzieckiem :-)

      p.s. marzymy o flat coated retriverze maści wątrobianej (tak to się chyba
      nazywa) ale ze względu na cenę średnio ok 3000 pewnie pojawi się inny retriver,
      może lab może golden, zobaczymy, pzdr
    • 15.09.05, 12:10
      Visenna zobacz: www.allegro.pl/show_item.php?item=64021011 Hodowla Czar
      Pogranicza sprzedaje rodowodowe podrostki właśnie. 800zł. - mówiłam, że można
      znaleźć w cenie nie zwalającej z nóg.
      --
      ciągle w budowie ale działa:
      www.zbyszkowisko.webpark.pl
      • 15.09.05, 12:59
        Cudeńka:-D
        Uwielbiam te psy:)
    • 15.09.05, 13:23
      a ja to przezylam.. jak kupowalismy psa to nie wiedzialam jeszcze, ze jestem w
      ciazy; pies mial byc starszego syna (13lat), ale oczywiscie jest glownie moj i
      mnie tylko slucha tak naprawde. wydawalo mi sie ze przez pare miesiecy zanim
      urodzi sie dzidzius uloze psa i bedzie super,ale... oczywiscie bylo i jest
      super bo pies to goleden, ale bardzo brdzo mnie to duzo kosztuje mimo, ze mamy
      dom z ogrodem,a starszy syn chodzi z nim na spacery, karmi itd. stanowczo wiec
      dla dobra psa, dziecka i calej rodziny odradzam zakup jakiegokolwiek psa przed
      ukonczenem przez dziecko mysle ze min 3-5 lat. prosze pamietac ze pies w
      ogrodzie to ogrod zniszczony, w kazdym razie nie bardzo moze raczkowac dziecko
      po trawie gdzie wczesniej zalatwial sie pies (zwykle sa to jakies katy ogrodu
      ale tam tez ciagnie bobasy) itd itd
    • 15.09.05, 15:09
      mam wrażenie, że ludzie, którzy naoglądali się dydaktycznych filmów familijnych
      amerykańskich, wyciągnęli z nich jeden wniosek: Golden=cudowna rodzinka. Mama,
      tata, bobasek i biszkoptowy piesek. Nie generalizuję - ale jakoś tak to
      wygląda..
      • 15.09.05, 15:49
        Zapewne masz rację. A ja mam wrażenie, że ludzie naoglądali się wybiórczych
        sterowanych wiadomości i wyciagnęli z nich jeden wniosek: Rottweiler/amstaf.itp
        =pies morderca a właściciel półmózg. Też nie generalizuję, ale niestety tak to
        wygląda.
        A golden to nie labrador, chociaż też retriever.
        --
        ciągle w budowie ale działa:
        www.zbyszkowisko.webpark.pl
        • 15.09.05, 16:14
          Ja wiem, że o gustach się nie dyskutuje, ale nie mogę się nadziwić co też
          pięknego ludzie widzą w tych retrieverach - taki niezgrabny kundel ze skudloną
          sierścią i wiecznym uśmiechem kretyna na twarzy. A już ta bezmyślna radość i
          entuzjazm okazywane niemal wobec każdego napotkanego człowieka - fuj. Nie lubię
          takich ufnych i "sprzedajnych" psów.
          No ale - wiadomo - moda.
      • 15.09.05, 16:18
        Niekoniecznie się z Tobą zgodzę. Ja zawsze chciałam miec psa, który ma długą
        miękką sierść, mozna go wyczesywać. Psa który się cieszy na wszystko. W grę
        wchodziły seter irlandzki lub golden. Miałam już jamnika ale to nie to. Razem z
        mężem zdecydowaliśmy że to będzie golden. U nas decyzja wcale nie była oparta
        na głupawych amerykańskich filmach. Może większośc ludzi tak właśnie wybiera i
        sugeruje się filmami, ale są też wyjątki.
        • 15.09.05, 16:23
          No tak jak mówię - kwestia gustu. Ja nie przepadam za długowłosymi psami, a już
          szorstkowłose to paskudztwo, w dodatku najgorzej chyba śmierdzą. Ponadto nie
          lubię psów ufnych i roześmianych do każdego.
          Pies powinien być gładki, chłodny i powściągliwy w okazywaniu uczuć - takie
          lubię.
          Może dlatego irytuje mnie ten obecny zalew retrieverów.
          Sorry i pozdrawiam.
          • 15.09.05, 16:26
            Masz rację każdy lubi co innego i tego się trzymajmy. Byłoby nudno, gdyby
            wszyscy lubili to samo. pozdr. :-)
          • 15.09.05, 16:39
            przykre jest to co piszesz, nie bardzo rozumiem co ktoś kto mówi:
            > nie przepadam za długowłosymi psami, a już
            > szorstkowłose to paskudztwo, w dodatku najgorzej chyba śmierdzą. Ponadto nie
            > lubię psów ufnych i roześmianych do każdego.
            robi na forum zwierzęta? albo się ogólnie kocha psy, koty, myszy czy co tam
            jeszcze albo pomyłka z adresem, to tak jakby kochać dzieci ale tylko w typie
            aryjskim, a już te pozostałe to nie,
            a w ogóle to gdzie tu frajda z posiadania psa w typie
            > chłodny i powściągliwy w okazywaniu uczuć?
            pies mimo, że ma znać swoje miejsce powinien być radosny, uśmiechnięty i
            spontaniczny, może zamiast psa coś z gadów te to dopiero są gładkie, chłodne i
            powściągliwe w okazywaniu uczuć, pzdr
            • 16.09.05, 08:16
              m_golightly. Jakkolwiek to zabrzmi, pies to zwierzę użytkowe i zdecydowana
              większość ras powstała by spełniać konkretną funkcję i zaspokajać różne
              potrzeby. Zapewniam Cię, że wśród wszystkich ras psów są takie, które są
              właśnie chłodne i powściągliwe, bo takie mają być i celowo zostały tak
              ukształtowane.
              A co do mody na retrievery - Polaków znajomość ras jest żenująco niska.
              Niestety psy rasowe widzą głównie w telewizji (a jeśli na ulicy, to nawet nie
              wiedzą, że na takie patrzą!) więc przeciętnej osobie wydaje się, że wesoły
              długowłosy pies rodzinny to tylko golden a krótkowłosy labrador, bo nie znają
              innych ras.
              Uważam też, że Twoja uwaga: "to tak jakby kochać dzieci ale tylko w typie
              aryjskim, a już te pozostałe to nie", jest co najmniej niesmaczna.....

              --
              ciągle w budowie ale działa:
              www.zbyszkowisko.webpark.pl
              • 16.09.05, 09:12
                pozwolisz, że się nie zgodzę, mam wrażenie, że większość forumowiczów ma na
                myśli domowe pupile, czyli członków rodziny (bo przynajmniej dla mnie tym jest
                pies) niż raczej psy pracujące, a zareagowałam nie na to, że niektóre psy są
                powściągliwe w okazywaniu uczuć, bo wbrew sugerowanej przez ciebie mojej
                ignorancji w temacie, mam wyobraź sobie jakieś blade pojęcie na ten temat i
                zdaję sobie sprawę, że takie psy też istnieją, a na uwagę, że taki czy inny pies
                to "paskudztwo", a długowłose goldeny "najbardziej śmierdzą" (każdy pies będzie
                śmierdział jeśli się o niego nie dba) i to jest dla mnie uwaga conajmniej nie na
                miejscu na forum gdzie spora część bywalców preferuje takie właśnie biszkoptowe
                pieski, a co do porównania z dziećmi to myślę, że nie tylko ja traktuję swojego
                futrzaka trochę jak takie dodatkowe wieczne dziecko w rodzinie, za które
                odpowiadam, którym się opiekuję, które kocham i które mnie kocha bezwarunkowo i
                wybacz ale nie widzę w tym nic niesmacznego, pzdr
                • 16.09.05, 12:02
                  m_golightly napisała:

                  > pozwolisz, że się nie zgodzę, mam wrażenie, że większość forumowiczów ma na
                  > myśli domowe pupile, czyli członków rodziny (bo przynajmniej dla mnie tym jest
                  > pies)
                  Moje gładkie, chłodne psy są jak najbardziej członkami rodzimy i mają lepiej
                  niż niejedno dziecko w rodzinie. Ich powściągliwy charakter nie ma tu nic do
                  rzeczy.
                  niż raczej psy pracujące, a zareagowałam nie na to, że niektóre psy są
                  > powściągliwe w okazywaniu uczuć, bo wbrew sugerowanej przez ciebie mojej
                  > ignorancji w temacie, mam wyobraź sobie jakieś blade pojęcie na ten temat i
                  > zdaję sobie sprawę, że takie psy też istnieją, a na uwagę, że taki czy inny
                  pies to "paskudztwo", a długowłose goldeny "najbardziej śmierdzą" (każdy pies
                  będzie śmierdział jeśli się o niego nie dba)
                  Nie widzę nic zdrożnego w stwierdzeniu, że niektóre psy są paskudne, bo są
                  takie, ale w dalszym ciągu nie ma to żadnego związku z miłością do zwierząt.
                  Sama mam takiego śmierdzącego paskudę, bo się przybłąkał i został, ale z
                  własnej woli takiego bym nie wzięła - czy przez to przestaję być miłośniczką
                  zwierząt?

                  i to jest dla mnie uwaga conajmniej nie na miejscu na forum gdzie spora część
                  bywalców preferuje takie właśnie biszkoptowe
                  > pieski,
                  To jest forum ZWIERZĘTA, A NIE FORUM RETRIEVERY

                  a co do porównania z dziećmi to myślę, że nie tylko ja traktuję swojego
                  > futrzaka trochę jak takie dodatkowe wieczne dziecko w rodzinie, za które
                  > odpowiadam, którym się opiekuję, które kocham i które mnie kocha bezwarunkowo
                  i wybacz ale nie widzę w tym nic niesmacznego, pzdr

                  Z dziećmi to trochę tak jak z psami - swoje się kocha bezwarunkowo, niezależnie
                  od wszystkiego, ale obce - to już lepiej niech nie wchodzą w drogę.
                  • 16.09.05, 12:30
                    dalsza polemika najwyraźniej bezcelowa choć nadal twierdzę, że przykre jest to
                    co piszesz i mnie osobiście nie podoba się stwierdzenie
                    > taki niezgrabny kundel ze skudloną
                    sierścią i wiecznym uśmiechem kretyna na twarzy. A już ta bezmyślna radość i
                    entuzjazm okazywane niemal wobec każdego napotkanego człowieka - fuj. Nie lubię
                    takich ufnych i "sprzedajnych" psów.
                    a jak się o psa dba to nie śmierdzi, mój też kudłaty a nigdy nie śmierdzi, no
                    raz przez kilka tygodni z ucha jak miał infekcję ale po wyleczeniu już nie, ze
                    skudleniem sierści sytuacja jest analogiczna, pzdr, over & out
              • 16.09.05, 10:00
                titu_titu napisała:

                > A co do mody na retrievery - Polaków znajomość ras jest żenująco niska.
                > Niestety psy rasowe widzą głównie w telewizji (a jeśli na ulicy, to nawet nie
                wiedzą, że na takie patrzą!)

                ale i ras jest teraz tyle, ze trudno sie na nich wyznac.
                Ja dosc dlugo myslalam ze amstaff to trzydziesta woda po bokserze... a gryfoniki
                poznalam w Internecie. Byc moze mijalam je na ulicy myslac, ze to niezwykle
                urocze kundelki.

                --
                Wy nam mówicie: Europa. A tu, co postawimy mleko na kwaśne, to skądś wyłażą
                garbate karzełki i szczają nam do garnków. (S. Mrożek, Z ciemności))
                • 16.09.05, 13:23
                  coś w tym jest, w tej mnogości. u małej miejscowości, gdzie mieszkała moja
                  babcia, biegały po ulicach całe stada pomeranianów :))))))))

                  (tzn. odkryłam to, kiedy zobaczyłam na zdjęciu rasowego pomeraniana)
    • 16.09.05, 13:25
      pies zaczyna sie socjalizowac w wieku około 7-9 tygopdni, wtedy najłatwiej go
      ułozyc i ustalic hierarchie w stadzie, tak więc przemysl dokłądnie zakup psiaka
      starszego. i pamiętaj, ze psy raczej bardziej walczą o dominacje niż suki. Tak
      więc ta decyzja musi byc przemyslana tak bardzo dogłębnie
      • 16.09.05, 14:02
        "psy raczej bardziej walczą o dominacje niż suki"- ostrożnie z takimi
        stwierdzeniami, bo wcale nie jest to regułą!
        --
        ciągle w budowie ale działa:
        www.zbyszkowisko.webpark.pl
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.