Dodaj do ulubionych

kiedy krowa daje mleko?

05.10.05, 08:30
witam wszystkich,
siedzimy w pracy i mamy dylemat - kiedy krowa daje mleko? czy tylko jak ma
cielaka? czy go musi miec by dawac mleko?
czy wcale nie - daje mleko niezaleznie od posiadanego potomstwa?
Edytor zaawansowany
  • 05.10.05, 08:46
    To zależy... A co to za praca?
  • 05.10.05, 08:47
    Kidyś moja koleżanka w pracy miała podobny dylemat, stąd to pytanie mnie nie
    szokuje, choć powinno. Krowa jest ssakiem, stąd do uzyskania od niej mleka
    można dojść jedynie przez zacielenie. Młoda krowa, która jeszcze nie rodziła
    to "jałówka" - nie daje jeszcze mleka. Po osiągnięciu odpowiedniego wieku
    inseminuje się ją (zapładnia nasieniem mrożonym) bądź prowadzi na krycie do
    zarejestrowanego buchaja (posiadanie tzw. "dzikiego byka" jest karalne), ale to
    rzadziej. Po zakończeniu ciąży rodzi się cielaczek oczywiście, którego po
    podaniu mu siary (czyli pierwszej wydzieliny mlecznej matki) zabieramy od
    mamusi, aby nie spijał mleka które ma być dla nas. Rozpoczyna się okres
    pozyskiwania mleka od krowy. W tej chwili na skutek zabiegów hodowlanych krowy
    daja dłużej mleko, niż wymaga tego wychowanie cielaka. Dają kilka miesięcy (nie
    pamiętam czy 6, czy 9 musiałabym sprawdzić). Potem krowa jest "zasuszana", jej
    wydajność mleczna spada i przygotowuje się ją do kolejnej ciąży. I cykl się
    zamyka. Reasumując - krowa daje mleko wyłącznie po urodzeniu cielęcia, bo to
    nie jest fabryka.
    --
    ciągle w budowie ale działa:
    www.zbyszkowisko.webpark.pl
  • 05.10.05, 08:54
    acha przypomniała mi się jeszcze ciekawostka: przeciętna wydajność mleczna
    krowy to w szczycie laktacji średnio 30l. Rekordzistka dawała tych litrów 90
    dziennie! Wyobraźcie sobie: to 9 wiader dziennie. Ale to nie u nas, chyba we
    Francji ta krowa żyła. Niestety, jej potostwo nie dziedziczyło już tej cechy w
    takim nasileniu, ku rozpaczy właściciela :) A dodatkowo paradoksalnie -
    dziedziczenie wydajności mlecznej krów zależy od buchaja.
    --
    ciągle w budowie ale działa:
    www.zbyszkowisko.webpark.pl
  • 05.10.05, 09:23
    "Posiadanie tzw. "dzikiego byka" jest karalne" - tak? A przez kogo i jak?...
    Co do reszty natomiast, to rekord świata w wydajności należy nie do francuzów
    tylko zdaje się do USA. Ta krowa doiła się przez jedną laktację, po czym
    poszła "pod nóż", gdyż do niczego się już nie nadawała. Takie rekordy są
    efektem nie tyle zabiegów genetycznych, co forsownego żywienia, nie mającego
    nic wspólnego z ekonomią i zdrowym rozsądkiem, obliczonego wyłącznie na bicie
    rekordów pod kątem zdobywania nagród na wystawach, sprzedaży materiału
    genetycznego (jałówki hodowlane, zarodki...) itp., choć rzeczywiście -
    przeciętne wydajności dziś plasują się (u rasy HF, czyli Holsztyńsko-
    Fryzyjskiej) między 8 a 12 tysięcy litrów za 305 dni laktacji (co w szczycie
    laktacji daje dzienne wydajności rzędu 35 - 50 litrów) i zależne są nie tyle od
    wysokiej produkcji dziennej (jej forsowanie jest właśnie najlepszym sposobem
    na "zarżnięcie" krowy), co od t. zw. "krzywej laktacji": jej wykres powinien
    być jak najbardziej spłaszczony.
  • 05.10.05, 09:38
    niewątpliwie masz w dużej części rację, nietety studia skończyłam wiele lat
    temu, na co dzień nie zajmuję się krowami więc wielu rzeczy już nie pamiętam.
    Ale zajęcia z hodowli bydła wspominam bardzo mile, niezwykle ciekawe rzeczy. A
    co do żywienia - w Polsce dlatego krowy są średnio wydajne a mleko takie sobie
    wartościowo, bo pochodzi w dużej mierze od rolników, którzy karmią byle czym i
    byle jak byle tanio, a potem mają pretensje że mleko "ciągle trójka" a oni by
    chcieli 5.... Więc może żywienie nie jest forsowne, tylko po prostu
    wysokoenergetyczne? A krowa i tak nie da więcej mleka niż ma w genach
    zaprogramowane, choćbyś nie wiadomo jak intensywnie ją żywił. Poza tym ważny
    jest odpowiednio długi okres odpoczynku po intensywnej laktacji a przed
    następną, i krowa ma się całkiem nieźle. Nikt jej nie wysyła pod nóż, bo takie
    użytkowanie byłoby mało opłacalne.
    --
    ciągle w budowie ale działa:
    www.zbyszkowisko.webpark.pl
  • 05.10.05, 09:27
    dobra, sprawdziłam, bo wkurzyło mnie to, że z wykładów tego już nie pamiętam...
    Krowa daje mleko średnio 300 dni od wycielenia. Więc dobrze mi dzwoniło, że coś
    koło 9 m-cy. W sumie nic dziwnego, że niektórym się wydaje, że cały czas, a że
    dodatkowo cielaki jeszcze rzadko widać bo są odseparowane....
    Więc ponieważ dostaliście już odpowiedź na swoje pytanie, może następna zagadka:

    CZY KROWA MA PĘPEK ??

    Proszę się nie śmiać. Jest to jedno z prawdziwych pytań na kolokwium na
    weterynarii SGGW, i wcale nie wszyscy przyszli lekarze dawali dobrą
    odpowiedź :)... Więc?
    --
    ciągle w budowie ale działa:
    www.zbyszkowisko.webpark.pl
  • 05.10.05, 13:48
    titu_titu napisała:

    > CZY KROWA MA PĘPEK ??

    Tak, krowa będąc ssakiem ma pępek, bo mieć go musi tak samo, jak mają go inne
    ssaki, od lemura do człowieka. Jest to pytanie z gatunku tych, których jedynym
    celem jest wykazać że pan "dochtór zrehabilitowany" jest mądrzejszy od
    zestresowanego studenta...
    Co do reszty natomiast, myślę że w Polsce nie mamy się czego wstydzić, wręcz
    przeciwnie. Drobne gospodarstwa i tak prędzej czy też później pójdą "na
    odstrzał" (z punktu widzenia produkcji mleka, bo zmieniły się czasy, warunki,
    wymagania...), jednak gros PRODUKCJI przejmują duże, nowoczesne gospodarstwa,
    zlokalizowane głównie na Śląsku (szczególnie dolnym), Kujawach, Pomorzu,
    Podlasiu, w Lubuskiem, w Wielkopolsce...
    Rekordy są udziałem światowej "śmietanki", gdzie jałówkę o ciężarze ciała około
    400 kg stymuluje się hormonalnie i zaciela w celu wypłukania z niej co najmniej
    kilkuset zarodków; następnie (wciąż z użyciem hormonów) znów się ją zaciela
    (wiadomo, bez cielaka nie będzie mleka...), "przegania" przez jedną laktację,
    by uzyskać jak najlepsze wyniki z kontroli mleczności, po czym spuszcza się
    ją "w kanał" (taka krowa zwykle praktycznie nie ma już wątroby, trzustki,
    nerek, jajników, macicy...). Cała selekcja szła przez wieki w kierunku
    zaspkokojenia potrzeb człowieka, nie krowy, wymię może więc wyprodukować dużo
    więcej mleka niż pozwalałaby na to reszta organizmu - żywi się ją więc nie jak
    przeżuwacza, lecz jak tucznika, z udziałem syntetycznych, "chronionych" źródeł
    białka, energii - np. tłuszcze itd., często stymulując dodatkowo preparatem
    bST - czyli somatotropiną bydlęcą (zabronioną i w Europie dostępną tylko z t.
    zw. "zrzutów", natomiast szeroko stosowaną w Ameryce) w celu maksymalnego
    spłaszczenia krzywej laktacji.
    To jest t. zw. "temat - rzeka", więc nie będę się rozwodził. Jednak gospodarstw
    o wydajnościach na przyzwoitym, światowym poziomie, produkujących surowiec
    spełniający wszelkie, najbardzie wyśrubowane normy "ci u nas dostatek" (w końcu
    takie firmy jak Danone, Nestle, Zott itd., itp. są u nas od dawna i swoje
    wyroby produku wyłącznie z polskiego mleka, inaczej nie opłacałoby im się - to
    nie Algieria, gdzie 80% mleka sprowadza się w proszku z Nowej Zelandii, więc
    nie ma się czym martwić. Jedynym problemem jest niezauważany konflikt interesów
    pomiędzy hodowcami a ich "doradcami", który to termin najczęściej kojarzy się z
    akwizytorami firm paszowych, farmaceutycznych oraz innych...
    Na zakończenie, mały akapit:
    "Największa mleczność bydła nizinnego graniastego w Polsce wynosiła przed wojną
    dziennie 49 litrów, a zatem 10080 litrów rocznie, coprawda u wyjątkowo
    mlecznych krów. W oborach zaś zarodowych spotyka się mleczność od 4000 - 5000
    litrów rocznie, i od takich tylko krów winniśmy brać buhaje. Jednak przeciętna
    mleczność krów nizinnych graniastych u nas nie przenosi 2400 - 3200 litrów
    rocznie. Zawartość tłuszczu w mleku przeciętnie wynosi 3,15%."
    /Jerzy Zakrzewski - dypl. agronom i lekarz weterynarji, "Hodowla ogólna
    zwierząt gospodarskich dla wyższych studjów rolniczych z 85 ilustracjami i 3
    tablicami w tekście"; nakład Gebethnera i Wolffa, Warszawa-Kraków-Lublin-Łódź-
    Poznań-Wilno-Zakopane, 1922 r.; dane sprzed I Wojny św./
  • 05.10.05, 15:17
    Bardzo dziękuję w imieniu wszystkich za wykład. Pytanie o krowi pępek nie było
    skierowane do Ciebie Albercie, tylko do założyciela topiku. A na kolokwium
    takie pytanie nie jest po to, by egzaminujący mógł się wymądrzać tylko by
    zmusić studentów do myślenia po prostu. A najwyraźniej trzeba, skoro jak widać
    ludzie nie wiedzą, czy np. krowa daje mleko cały czas czy tylko po urodzeniu
    cielaka. A wystarczy właśnie tylko pomyśleć przecież!
    --
    ciągle w budowie ale działa:
    www.zbyszkowisko.webpark.pl
  • 05.10.05, 17:09
    To nie był wykład, tylko coś w rodzaju bardzo ogólnego podsumowania. Naukowców
    nie lubię, to fakt (choć często mam z nimi doczynienia i uważam większość z
    nich za skorumpowanych nierobów i ludzi oderwanych od rzeczywistości oraz
    zapóźnionych w rozwoju, zapominających że teoria bez praktyki jest czasem
    jak "wódka bez zakąski"; choć często posiadających dużą wiedzę w wybranej, choć
    wąskiej specjalności) ale nie o to mi chodziło: trzymając się już tylko wątku,
    zadanego na wstępie i rozwiniętego później, możemy chyba dojśc do wniosku że
    wykorzystując najnowsze "zdobycze wiedzy" (np. stosowanie w żywieniu krów
    utwardzonego lub zmydlonego oleju palmowego, kwaśnego węglanu sodu,
    liofilizowanych drożdży, słomy "przegryzionej" wodorotlenkiem sodu, mocznika,
    glicerolu i glikolu propylenowego, hormonów, bakteryjnych pochodnych ropy
    naftowej...) możemy, dojść do wyników "bijących w oczy" oglądaczy "Bulionerów"
    a także ludzi młodych, oszołomionych "sukcesami" innych, choć tak naprawdę -
    nie wnoszących nic nowego... Tylko PO CO??? Poza tym, nie uważam, by był to
    dobry przykład na poparcie "hodowców-wystawiaczy", nie tylko krów ale także
    zarówno innych gatunków zwierząt - to wszystko zaszło już zdecydowanie o wiele
    za daleko!...
  • 06.10.05, 08:50
    dzięki bardzo Wam za rzeczowe wyjaśnienie sprawy.
    Moze i faktycznie - wystarczyło pomyśleć (skoro krowa jest ssakiem)....
    To były tylko nasze dylematy przy porannej kawie w pracy... może jeszcz nie do
    końca się rozbudziliśmy :)
  • 06.10.05, 11:17
    Zdaje się że trochę się "zagalopowałem"... Wybaczcie, lubię ten temat.;)
  • 06.10.05, 12:07
    nie nie, było ok
    dzięki temu nikt (ze mną włącznie) u mnie w pracy nie ma wątpliwości jak to z
    krową jest .. :)))
  • 12.10.05, 00:38
    Krowa daje mleko ok. 305 dni w ciągu roku - w czasie laktacji.
    A rekordzistka 'Lucinda' dawała średnio dziennie 84,6 kg mleka => 30 870 kg w
    ciągu roku. Przeciętna wydajność mleczna krowy to 20 l dziennie.
    Aha Lucinda była pół polką :) ( o ile mam dobre wiadomości)

    Dodatkowo do wytworzenia 20 l mleka, musi zostać 'przetoczone przez krowę' 10
    ton krwi.
    Ponadto krowa śpi w ciągu doby 30-45 min + po 4 - 5 minut kilka razy w ciagu
    dnia.

    Ja jestem pełna podziwu :)
  • 12.10.05, 09:14
    sory za głupie pytanie ale moze ktoś wie jak się to ma do kobiety karmiącej?
    wiem że nie ta kategoria wagowa, ale jakieś dane porównawcze może? ;)


  • 12.10.05, 11:26
    Tak samo (nawet cykl płciowy i długość ciąży zgadzają się praktycznie co do
    dnia), tylko musi więcej zjeść, by wyżywić najpierw ludzi, potem ewentualnie
    własne dziecko, które potrzebuje w sumie najwyżej kilkuset litrów mleka lub
    preparatów mlekozastępczych w okresie "cielęcym": krowa produkująca np. 35 kg
    mleka dziennie lub więcej potrzebuje 4 razy więcej energii i 5 razy więcej
    białka lub więcej (w zależności od produkcji), w sumie około 0,5kg suchej masy
    pasz na każdy litr wyprodukowanego mleka, czyli około 4% ciężaru jej ciała lub
    więcej. Co daje co najmniej 50kg paszy dziennie brutto (przewód pokarmowy jest
    wciąż taki sam) wprawdzie daleko jej do małego ptaszka, który zjada dziennie
    tyle, ile sam waży ale zawsze "kudy" do krowy sportowcom - rekordzistom świata,
    hodowanym na sterydach... Nie obchodzą ,mnie rekordziści, dla których mleko
    jest tylko narzędziem do osiągania dochodów z innego źródła, nie żałują więc
    kasy na różne "wynalazki" ani "dziady", którzy oszczędzają na wszystkim -
    jednych i drugich w sumie nie obchodzi czy dane zwierzę będzie żyło 10-12, czy
    też 3-4 lata bo interesuje ich wyłącznie wyżej wymieniona kasa, choć liczona
    różnie i osobno dla każdej z wyżej wymienionych grup: w obu przypadkach jednak
    krowa da tyle mleka, na ile pozwolą jej geny, warunki środowiskowe i żywienie,
    ani mniej ani więcej. Ekonomia zaś jest "działką" ludzi.
    PS: Najlepszą "mlecznicą" (biorąc pod uwagę produkcję mleka w stosunku do
    ciężaru jej ciała) i tak jest locha - to jest taka duża świnia, zwana także
    maciorą.
    Doić można również "łowiecki" (na oscypki i bunc) a mój kolega - elektryk także
    zdrowo doi wódę...:)))
  • 12.10.05, 11:42
    > PS: Najlepszą "mlecznicą" (biorąc pod uwagę produkcję mleka w stosunku do
    > ciężaru jej ciała) i tak jest locha - to jest taka duża świnia, zwana także
    > maciorą.


    Kontunuując temat to czemu nie pije się mleka świnki? Nie nadaje się dla ludzi?
    Czy może niesmaczne jest?
    I dalej z tej serii - wiem, że pije się mleko wielblądów (próbował ktoś?).
    Jakie jeszce "egzotyczne" mleko nadaje się do spożycia?

    PS: no jakoś mnie zaintrygował ten mleczny temat :)
  • 12.10.05, 12:17
    Może i jest smaczne ale nikt nie pracuje dla przyjemności. W różnych stronach
    świata lidzie jedzą i piją różne, mniej lub bardziej dziwaczne (z naszego
    punktu widzenia) "wynalazki". Najlepszym przykładem jest trwająca ze zmiennym
    natężeniem promocja mleka koziego w Polsce: podobno jest ono lepsze i zdrowsze
    od krowiego... Tyle, że Polakom koza od wieków kojarzy się z
    biedotą, "marginesem" itp.; margaryna - wciąż jeszcze niektórym starszym
    ludziom ze "szwabskim masłem" itd.. Krowa natomiast jest symbolem bogactwa i
    dostatku ("kraj mlekiem i miodem płynący"; "pączek w maśle" itd.), więc mimo
    wysiłków, ten kozi produkt oraz jego przetwory wciąż są i długo jeszcze będą
    marginalne, "elitarne"... Możemy namawiać do picia kumysu (w orygonale -
    fermentowane mleko wielbłądzicy), czemu nie ale ten produkt, od pokoleń
    kojarzący się z najazdami tatarskimi, wojnami, jasyrem, charakterystycznym
    poczuciem wyższości wobec wszystkiego, co "stamtąd" itp. raczej nie miałby u
    nas szans. Przyzwyczajeń nie zmienia się w ramach kolejnej akcji promocyjnej,
    chyba że na krótko. Żyjemy w społeczeństwie coraz bardziej "konsumpcyjnym", w
    którym na pierwszym miejscu zawsze będzie dogadzanie istniejącym, nie
    wymyślonym potrzebom, tworząc w miarę potrzeb, możliwości i posiadanych
    pieniędzy kolejne potrzeby do zaspokojenia, zarabiając tym samym następne
    pieniądze, które w końcu stały się rodzajem nowego Boga ale zawsze pozostaje
    czynnik nieprzewidywalny, czyli "ludzki". Francuzi dawno już nauczyli się
    wykorzystywać własne narodowe "wady" (z pewnego punktu widzenia: w końcu, w
    czasach gdy nie było lodówek, sery były tylko sposobem konserwowania mleka,
    żadnym tam wyrafinowanym przysmakiem) - my wciąż się uczymy ale przecież na to
    potrzebne jest dużo czasu, cierpliwości oraz pieniędzy...
  • 12.10.05, 12:18
    Próby wypromowania koziego mleka w Polsce trwają już ponad 20 lat...
  • 10.10.05, 19:43
    moim zdaniem krowa zawsze daje mleko...bo od tego przecież jest...
    kto inny ma nam je dawać - jak nie ona?
  • 10.10.05, 19:48
    koza?
  • 10.10.05, 20:54
    > moim zdaniem krowa zawsze daje mleko...bo od tego przecież jest...
    > kto inny ma nam je dawać - jak nie ona?



    buahahahahahahahahahahah o matko.....
    To powodzenia w dojeniu jałówki. A jałówka to też krowa, tyle że mała:P
    A gdzie krowa ma ten pępek?? Przypuszczam, że na brzuchu, ale w którym miejscu? i jak on wygląda. Bo wiece z tym pępkiem sprawa jest skomplikowana niby musi miec kazdy ssak, tutaj ktoś tak napisał. Ale czase mstrasznie trudno go znaleźć i doszłam do wnisku ze chyba jednak nie zawsze on jest.
  • 11.10.05, 07:53
    pępek występuje u wszystkich ssaków łożyskowych - bo to anatomicznie jest
    BLIZNA PO PĘPOWINIE. Niekoniecznie wygląda tak jak "supełek" u ludzi, czasem
    jest to niewielkie zgrubienie jaśniejszej zabliźnionej skóry, ale dobrze
    widoczne. I tak - jest zawsze na brzuchu (niby gdzie ma być??). I nie jest to
    sprawa skomplikowana. Wystarczy trochę ruszyć głową aby pojąć istotę tego
    zjawiska. Coraz bardziej ubolewam nad poziomem szkolnictwa w Polsce.
    --
    ciągle w budowie ale działa:
    www.zbyszkowisko.webpark.pl
  • 11.10.05, 17:41
    można wydoić byka.
  • 11.10.05, 22:49
    Nie każdy studiował zootechnike czy co tam jeszcze i nie kazdego na świecie interesuje to gdzie krowa ma ten pępek a w końcu nie każdy MUSI to wiedziec, bo to raczej nikomu do szczescia potrzebne nie jest. Także zupełnie nie rozumiem po co ubolwasz nad naszym szkolnictwem, a zaręczam, ze szkołe mam już za sobą.
    A gdzie pepka szukać u fretki??? Jak on nawet "siusiaka" ma na środku brzucha prawie że...
    To takie pytanie na margineise.
  • 11.10.05, 23:26
    chodzi zapewne o szkołę podstawową, rozmnażanie ssaków to wtedy było :)
    wcale nie trzeba studiów skończyć specjalistycznych zeby wiedzieć co to jest
    macica, łożysko oraz pępowina i że występuje u ssakow, a pępek (jak sama nazwa
    wskazuje) jest blizną po pępowinie.
    u fretki również na brzuszku :)
  • 12.10.05, 19:45
    kurde... a ja sadzilem ze dojenie krowy to juz przezytek, ze teraz wszyscy mleko w sklepach kupuja.
    A tak na marginesie to dziadek mi opowiadal, ze jego dziadek mu opowiadal, ze dawno dawno temu, zanim jeszcze Polska byla czlonkiem UE, to krowy dawaly mleko jak sie je za cycki ciagnelo. Ale czy to prawda? ... ktoz to juz teraz po tylu latach moze stwierdzic.
  • 13.10.05, 09:36
    To musiało być bardzo dawno... Potem dawały coraz mniej bo w związku z
    nadprodukcją mleka, rosnącymi wymaganiami sanitarno-jakościowymi i związaną z
    nimi koniecznością inwestowania oraz konkurencją dotowanego eksportu innych
    krajów ceny skupu mleka poleciały "na pysk" i hodowcom ta zabawa coraz mniej
    się opłacała. Na szczęście w UE otworzyły się dla nas rynki całej Europy a ceny
    skupu, w znacznej mierze dzięki wprowadzeniu unijnych "kwot mlecznych" oraz
    stabilizującemu oddziaływaniu rynków innych państw, znacznie wzrosły i mleko
    znów zaczyna się opłacać!
  • 13.10.05, 12:46
    Czyli w koncu za cycki trza te krowy ciagnac czy nie:) ?
  • 13.10.05, 13:31
    No coś Ty, nie tak od razu z grubej rury! Najpierw siadasz sobie koło krowy,
    mówisz do niej, głaszczesz itp. Potem wycierasz jej "piersi" i znów trochę
    masujesz, aby wszystko było jak trzeba. Trochę to trwa, ale nie pękasz. Jak
    zaczyna mruczeć i przytulać się do Ciebie znaczy że już można i wtedy dopiero
    za te cycki ciągniesz :) A tak naprawdę to "piąstkujesz" a nie ciągniesz.
    Ponoć byli i tacy, co ogonem pompować chcieli, ale koncept mało skuteczny był i
    zrezygnowano...
    Pozdrawiam :))
    --
    ciągle w budowie ale działa:
    www.zbyszkowisko.webpark.pl
  • 13.10.05, 15:17
    Nieźle... A wiesz z której strony podchodzi się do krowy a z której do konia?
  • 13.10.05, 15:16
    introligator_snu napisał:

    > Czyli w koncu za cycki trza te krowy ciagnac czy nie:) ?

    Trza, Ty - elektoracie...:DDD
  • 13.10.05, 15:24
    oj, Albercie, z Tobą to nawet pożartować się nie daje.... Przy okazji - konie
    to ja mam własne i podchodzę ze strony dowolnej (poza wśiadaniem oczywiście)...
    --
    ciągle w budowie ale działa:
    www.zbyszkowisko.webpark.pl
  • 13.10.05, 15:32
    Dlaczego tak myślisz? Ja lubię żartować (co widać, słychać i czuć), choć
    rzeczywiście - nie lubię prowokatorów. A do konia podchodzi się z prawej strony
    (do krowy z lewej), ale to są bardzo stare - "przedwojenne" dzieje...
  • 13.10.05, 15:45
    to chyba po wojnie poważne zmiany nastały, bo konia z lewej strony się właśnie
    obsługuje....I na własne oczy nie dalej niż tydzień temu widziałam, jak
    sąsiadka doiła krowę z prawej strony czule opierając sie o jej brzuszysko
    czołem....
    --
    ciągle w budowie ale działa:
    www.zbyszkowisko.webpark.pl
  • 13.10.05, 15:56
    Faktycznie, chyba pomyliły mi się strony świata, nieważne... Mnie uczyli
    profesorowie, którzy byli studentami jeszcze starszych profesorów, którzy znów
    żyli w świecie, w którym koń kojarzył się z wozem drabiniastym lub z dorożką,
    pies z budą a koza z pochyłym drzewem i w którym nikt nie myślał o poziomie
    mocznika w mleku, "sporach masłowych", kappa-kazeinie, wyselekcjonowanych
    szczepach itd. Fajnie pewnie wtedy było i miło się to wszystko co poniektórym
    wspomina ale wróćmy na Ziemię...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.