U¶pienie psa. Też płakali¶cie? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Ja muszę i¶ć jutro u¶pić.Była z nami 11 lat. Rycze jak cholera, przecież to
    członek rodziny!!
    • ja na razie musialam uspic szczurka i plakalam caly dzien nie moge sobie
      wyobrazic ze musialabym mojego psiaka uspic, bardzo wspolczuje...:(
      • Tak, bylam zrozpaczona, choc wiedzialam, ze dla mojej psiny to najlepsze
        wyjscie. Po roku walki o zdrowie, poteznej operacji i sprowadzaniu lekow z
        Anglii, musielismy sie poddac. Chcielismy oszczedzic jej stresow, zwiazanych z
        jazda do gabinetu lekarskiego i wezwalismy lekarza do domu. Odeszla na swoim
        kocyku, glaskana przez ukochanego pana. Minelo 3,5 roku, temat ten dalej budzi
        w nas duze emocje, czesto wspominamy nasza sunie, ma swoje miejsce w naszych
        sercach. Od nastepnego dnia po tym zdarzeniu, jest z nami inna suka, tez bardzo
        kochana, jako zapelnienie pustki i ciszy, ktorej potwornie sie obawialismy.
        Wszystko ma swoj poczatek i koniec.Decydujac sie na psa, decydujemy sie tez i
        na tak dramatyczne momenty, trzeba przez to przejsc, to bardzo trudne, ale
        nalezy sie to psinie, ktora cale swe zycie oddala swemu panu.
        Pozdrawiam, z nadzieja, ze moj list doda ci otuchy.
      • Moj Doberman miaL bol,trzesl sie ,jest po wielu zakleczonych opracjach-
        wydawalo mi sie ze to juz koniec,postanowilem pomoc Mu w przejsciu do Lepszego
        Swiata,przyjechal weterynarz i stwierdziz ze serce pracuje OK,bol
        prawdopodobnie z zolodka (dzialanie uboczne Rimadilu,i do uspienia niedoszlo-
        CIESZE SIE ZE MOZE JESZCZE KILKA MIESIECY , XYSTOS-DUX zyje !!! oby do oktobra-
        zeby lato przezyl,ja jestem wykonczony,futrzak bedzie spal ze mna by go ani na
        chwile z oczu niespuscic.
        Bedziemy walczyc o kazdy dzien jego zycia ,jego i mojego tez gdyz bez dux´a
        niewidze powodu miejsce na tym lez padole zajmowac.
        Medycyna jest bezradna-bede sie modlil do Boga kochajacego Pieski - jeszcze
        jedno lato ...dla nas obojga.
        Jezeli mozecie to pomodlcie sie o Xystos wyzdrowienie,prosze . Pzdr
        • Też tak strasznie chciałam, żeby moja Nela miała jeszcze jedno lato
          na działce, w¶ród pól i lasów, które tak bardzo kochała. A ona
          odeszła w piękny, słoneczny dzień na pocz±tku czerwca. Jak ja wtedy
          nienawidziłam tego słońca! - wszystko przez nie wokół tak
          intensywnie żyło i kwitło, a ja kopałam dół dla mojej ukochanej
          maleńkiej psiny. Na rododendronie w ogrodzie były jeszcze ¶wieże
          kwiaty. Zerwałam wszystkie i obłożyłam j± nimi...
    • Bardzo Ci współczuję. U¶pienie mojego ukochanego psa (2 lata temu) było jedn± z
      nagorszych chwil w moim życiu. Wiedziałam że jest bardzo chory i że to dla
      niego będzie najlepsze co moge zrobić ale nie docierało do mnie że już mojego
      pieseczka nie będzie i że muszę się z nim rozstać. Do tej pory (pomimo że mam
      innego psa)nie mogę my¶leć o tym bo od razu płaczę. Trzymaj się i b±dĽ dzielny.
      Pozdrawiam
    • Tak jak już kto¶ napisał..lepiej jak kochany futrzak odchodzi a nie odwrotnie.
      Niedawno spotkałam pani± na Koszutce w Katowicach u weta.Taka smutna i
      zapłakana.Była ze swym pupilem,chorym na białaczkę.Jakaż ona snutna
      była...wyobrażam sobie,że Ty też taka jeste¶,ale zrozum,że to ten czas,ta
      chwila.Marne to pocieszenie,bo sama kilka "poż±dnych"pupilów straciłam.Mam inne
      zwierzaki,młode.Czas pokaże jakie s± naprawdę.Tylko tak jak pisz±
      niektórzy...s± zwierzaki kochane i s± indywidualno¶ci.Ja tego zaznałam.Też
      tęsknię za indywidualno¶ciami.Było ich dwóch. Pies i kot.
      --
      Szczę¶cie to nic innego jak dobre zdrowie i krótka pamięć.
    • Jak nie da się inaczej to trudno. A może weterynarz mógłby przyj¶ć do domu?
      --
      beagle
    • tak bardzo ,nie byłam przy tym i dobrze bo jest to bardzo drastyczne przeżycie,
      długo po wszytkim płakałam nawet teraz po 5 latach łza sie w oku kręci ,bardzo
      mi pieska brakowało, dużo osób zastępuje nowym psiakiem ale to jest
      rozczarowanie bo każdy pies ma inny charakter on może wygl±dać idenycznie ale
      to już nie to samo, mi teraz jest trochę lżej bo przygarnełam kotkę lecz
      obiecywałam nigdy wiecej zwierzaka, ale tak sie nie da jak sie kocha zwierzęta
      to trzeba przygarn±ć inne i pokochać,trzymaj sie czasem s± w życiu takie chwile
      i musimy je znie¶ć pozdrawiam
      • Tak, to jest drastyczne przeżycie, ale ja nie wahałam się być przy mojej
        Balbince - uważałam to za mój obowi±zek wobec niej, żeby nie zostawiać jej w
        ostatnich chwilach jej życia. Oczywi¶cie weterynarz przyjechał do domu, nie
        miałabym serca, jak niektórzy, wieĽć psa do obcej, groĽnej przychodni i tam
        oddać w ręce wteterynarza i wyj¶ć sobie. Balbinka była na moich kolanach cały
        czas - przy pierwszym zastrzyku, po którym łagodnie usnęła i potem kiedy
        dostała "złoty strzał" aż kiedy przestało stukać jej serduszko. A potem jeszcze
        długo trzymałam j± w ramionach i tuliłam, potem przyszły jej córeczki pożegnać
        się z ni±. Owinęłam j± w jej kocyki, włożyłam do kolorowej poszewki i zaszyłam.
        Potem m±ż wykopał głęboki dół w ogrodzie i pochowali¶my j±. To było 3 lata
        temu. Teraz ro¶nie na tym miejscu piękny krzak dzikiej róży.
        A ja znowu się poryczałam.
        --
        ...wczoraj sobie siedzę, patrzę przez okno... i mnie my¶l naszła...jak te
        dzieci się mog± bawić w piaskownicy przez cały dzień, bez alkoholu...
        • ja nie byłam przy tym nie dlatego że nie chciałam ale miałam maleńkie dziecko i
          rodzice mi zaoszczędzili tego widoku dowiedziałam sie jak było po wszytkim, nie
          usypili¶my pieska w klinice tylko w domu i zawinięty w białym
          prze¶cieradle ,został± pochowany w uroczym miejscu ,moje dzieci mówi± że sobie
          biega po łoce i jest szczę¶liwy, bo go nic nie boli...
    • Z moj± pierwsz± suk± było trochę inaczej, miała raka (wyrósł jej olbrzymi guz)
      za wszelk± cenę chcieli¶my j± ratować i wzieli¶my j± na operację, teraz już
      wiem że to była zła decyzja, była z nami 9 lat i trochę miesięcy, nie wybudziła
      się po operacji, to straszne co musz± przechodzić wła¶ciciele, którzy musz±
      u¶pić swoje ukochane zwierz±tko, trzymaj się barti84
    • Jak się czujesz? Poklepałabym Cię chętnie lekko po ramieniu, powiedziała ciepłe
      słowa o tęczowym mo¶cie. Bardzo Ci współczuję.
      TO jeszcze (mam nadzieję) bardzo daleko przede mn±. Kiedy¶, lecz±c moj± sunię z
      poważnych, acz w obliczu nieuchronnego, banalnych dolegliwo¶ci, obserwowałam
      ludzi, którzy przyszli TO zrobić. Bardzo im współczułam, miałam zaszczyt z
      Pani± od usypianego psa porozmawiać, starałam się dodać jej otuchy, one też w
      jakim¶ raju się znajd±, spotkaj± się z kochaj±cymi ich Paniami, Panami.
    • to jest mój pierwszy post na tym forum i pewnie ostatni. Moj± sunię musieli¶my
      u¶pić dzisiaj rano, Boże jakie to ciężkie... Nie potrafię normalnie
      funkcjonować bez Niej. Miała 14 lat, zanik mię¶ni i guz piersi. Miała takie
      piękne oczy a teraz i nie ma ... Strasznie to przeżyłam bo to był mój pierwszy
      pies. Moja Kochania Buba jest już w psim niebie.
      • madameevil napisała:

        > to jest mój pierwszy post na tym forum i pewnie ostatni.

        Nie mow "nie". FOrum wciaga.

        > Moj± sunię musieli¶my u¶pić dzisiaj rano, Boże jakie to ciężkie...

        wiemy, wspolodczuwamy.

        > Nie potrafię normalnie funkcjonować bez Niej.

        Nowa sytuacja jest zawsze trudna, zwlaszcza po stracie domownika.

        > Miała 14 lat, zanik mię¶ni i guz piersi.

        NO to eutanazja byla jedynym dobrym wyjsciem.

        > Strasznie to przeżyłam bo to był mój pierwszy pies.

        Madameevil, bierz nastepnego. NIekoniecznie juz dzis, ale zrob dobry uczynek
        wobec kuzynow Buby. Zwlaszcza tych ze schroniska. MOze wez psa od Bozeny WAhl.

        Wyrazy wspolczucia.
        --
        Wy nam mówicie: Europa. A tu, co postawimy mleko na kwa¶ne, to sk±d¶ wyłaż±
        garbate karzełki i szczaj± nam do garnków. (S. Mrożek, Z ciemno¶ci))
    • ogromnie...i płaczę nadal..dzisiaj w nocy lekarz zakończył cierpienia naszego
      Jerrego...został pochowany w ogródku u mojej babci..
      teraz jest juz w krainie za Tęczowym Mostem..
      • 13 grudnia przestało bić serduszko mojego ukochanego Redzia. Był on bardzo
        chory,nowotwór zło¶liwy atakował po kolei wszystkie wewnętrzne narz±dy.Rak był
        szybszy od lekarzy. Red miał 12 lat i doktor powiedział, że to najlepsze co
        mogę dla niego zrobić. Wiecie, ja jechałam do kliniki z my¶l± że wrócę z psem,
        nie byłam kompletnie na to przygotowana. Dlatego też poprosiłam o czas na
        podjęcie decyzji.To było najgorsze 40 minut mojego życia. Zdecydowałam się na
        to.Byłam z Redziem do końca,podobno on już nie był ¶wiadomy, ale na pewno
        wyczuwał moj± obecno¶ć.
        Moje kochane słoneczko.Biega teraz po tęczowym mo¶cie i czeka na swoj± paniusię.
        • Mój ukochany piesek odszedł 05/02/06. Byli¶my razem przez 14 lat. Choroba
          zabrała mi Go bardzo szybko. Decyzja o u¶pieniu była najtrudniejsz± w moim
          życiu. Wylałam już morze łeż i nadal nie mogę przestać płakać. Pozostawił po
          sobie niewyobrażaln± pustkę. Odruchowo sprawdzam czy ma wodę w misce, chcę dać
          mu jaki¶ smakołyk. Wci±ż nie mogę uwierzyć, że nie ma Go już ze mn±. Wierzę, że
          jest w psim niebie i że kiedy¶ się spotkamy ale martwię się o niego, czy
          wszystko jest w porz±dku, czy nie tęskni. Nie mogę poradzić sobie z odej¶ciem
          mojego Dżekusia. Żaden inny pies nie mógłby Go zast±pić bo był dla mnie jedyny.
          Po naszym rozstaniu życie straciło dla mnie sens. Gdyby mogło spełnić się jedno
          moje marzenie chciałabym żeby do mnie wrócił.
          Pzdr.
    • Bardzo współczuję. Rok temu musiałam zrobić to samo, ryczałam miesi±c.
      Jak widzę weterynarza, który do tego doprowadził mam ochotę u¶pić i jego.
      • Ja to musialem zrobic w sobote, moj ukochany jamnik odszedl po 16 latach, w
        ostatnich 3 miesiacach walczylismy o jego zycie z mocznica, niestety choroba
        okazala sie silniejsza. Zostal uspiony w domu wsrod swoich najblizsych
        domownikow i pochowany w ogrodku za domem. Wiem,ze juz nie cierpi i czeka na
        swoich domownikow, na pewno sie kiedys wszyscy z nim spotkamy. Teraz jest
        straszna pustka po nim ale juz wiem,ze w okolicach wrzesnia bedziemy brali
        nastepnego jamnika, wiem,ze nie bedzie taki sam bo kazdy jest inny ale chodzi
        oto,zeby byl jakikolwiek bo nie wyobrazam sobie domu bez psa.
        • Umo, nasz jamnik też miał 16 lat, gdy go u¶pili¶my, był już tak schorowany i
          tak cierpiał, że nie było sensu przedłużac tego bólu. Bardzo to przeżyli¶my ja,
          m±ż i synek. Ale co ciekawe mamy też drugiego jamnika, teraz ma 9 lat i on
          bardzo przeżywał ¶mierć przyjaciela, brata? Wył całe dnie i noce, nie jadł, nie
          bawił się, leżał na ich wspolnym legowisku. Zmieniło się dopiero wtedy gdy
          wzięlismy mała jamniczkę, która obecnie ma 8 m-cy. Tłuczek zaj±ł się mał±,
          bawi± się, myj± sobie uszy.
          Widać, nie tylko my cierpimy po stracie przyjaciół, zwierzęta też.
          --
          "MężczyĽni dziel± się na dwie grupy, przystojnych i inteligentnych. Przystojni,
          to ci, którzy mi się podobaj±, a inteligentni, to ci, którym ja się podobam."
          • Moja Aza odeszła wczoraj. Musiałam to zrobić piękna, m±dra bokserka która miala
            9 lat i kochaj±c± rodzinę. Bardzo cierpiała walczyłam o ni± jak lwica , miała
            białaczkę.Choroba trwała 9 miesięcy,wyniszczyła jej organizm mimo
            leczenia.Niewydolno¶ć nerek ,oddychania itd.Teraz jest pustka ,serce pęka, spać
            nie mogę,nadsłuchuję jej sapania.Ciężko,ale wiedziałam ,że to jest bardziej
            ludzkie niż pozwolenie na to cierpienie ,my¶lę że ona wieże zrobiłam to żeby jej
            ulżyć w męczarni i kocha mnie za to tak bardzo jak ja j± .Nie chcę psa nigdy
            więcej bo tylko j± chcę kochać .Muszę sobie poradzić choć jest mi baaaaaardzo Ľle.
    • Ryczeli¶cie a nie płakali¶cie. Ryczeli¶cie wniebogłosy. Na całe gardło, z glutem
      u nosa, zapuchniętymi oczami i rozpacz± czarn± w sercu. A na drugi dzień
      poszukali¶my małej następczyni, która zajęła koszyk, zajęła czas i teraz mocno
      już mieszka w sercu.
    • po 20 latach...a urodzila sie moja Nora tez w maju. jest 21.13, Nora usnęła o
      19 i ciagle czekam jak bedzie slychac jej dreptanie w przedpokoju, albo
      pofukiwanie przez sen.wiem ze sie juz psina nie meczy, ale tak mi przykro.
      dostalam ja jak mialam 10 lat. teraz mam 30.
    • Dzisiaj nad ranem odeszła moja suczka Wenus. Amstaff. Miała 11 lat. Też był
      dylemat, czy j± u¶pić. Robili¶my wszystko co w ludzkiej mocy: badania,
      kroplówki, zastrzyki. ZaprzyjaĽniony weterynarz doradził, żeby zaczekać do
      czwartku... Niestety, nie doczekała. A ja siedzę w pracy i wyję...
      • I to jak :( Usypiałam w swoim życiu 3 psy. 10 maja ukochan± 1,5 roczn±
        goldenkę. Przegrała walkę z chłoniakiem, a raczej my nie pozwolili¶my jej
        cierpieć...
      • Wczoraj rano <beczy> 14lat, owczarek niemiecki nie umiał już chodzić na tylnie
        łapy :(
        • W sobotę musieli¶my u¶pić naszego Argonia. Też nie mógł chodzić już na tylnych łapach, wysiadł mu kręgosłup, zaczęły się problemy z kr±żeniem. Wykorzystali¶my już wszelkie możliwo¶ci jakie może zaoferować weterynarz 12 letniemu owczarkowi. Wci±ż nie mogę się otrz±sn±ć. Mam wrażenie że siedzi za mn±. Kład±c się do łóżka mam odczucie, że za chwile położy swoj± mordkę na moim łóżku tuż przy mojej twarzy. Rano nasłuchuję tak jak to robiłam przez 12 lat co pies robi na parterze w kuchni... a po chwili sobie u¶wiadamiam, że Argosa już nie ma z nami. Wszyscy w domu czuj± jakby tu cały czas był.

    • -- ja to czuje bardzo!!!!!!!!
      2lata temu 1goz powodu raka.mialam jeszcze jego brata i dobermana-te psiaki
      byly ze mna 12 lat.masakra,ostatnio tj 14go musialam te 2 uspic,dla mnie to
      horror,tzn byl przy tym maz i moj tato ja bym chyba zeszla na zawal.......nie
      umiem wyrazic jak mi zle i ciezko.jak pustoooooo
      mama Laury ur.22 marca 2004
      kliknij na LAURA
      • moj piesek owczarek niemiecki ma 15 lat od roku stan jego zdrowia pogorszyl
        sie ... niewydolnosc krazenia arytmia ... nie wiem co robic weterynarz wspomnial
        o uspieniu dla mnie to cos okropnego nie dam rady chyba jak czytal posty to
        lzy leca mi po policzkach to musi byc straszne uczucie zakonczyc zycie tak
        wielkiegoi przyjaciela ;((( wiem ze jesli sie na to zdecyduje ulze mu w
        cierpieniu ale z drugiej strony bede czula ogromna pustke w sercu i zal ze jak
        znowu wroce do domu moj kochany piesek nie przywita mnie :((( ale wierze ze
        kiedys spotkamy sie... i znowu bedziemy razem
    • Dziękuje losowi ze wszystko potoczyło sie tak ze nie musiałam podejmowac tej
      strasznej decyzji. Nasza 16 letnia suczka zdechła podczas kroplówki która miała
      ratowac a raczej podtrzymywac jej życie. Przez ostatni tydzień życia suni
      codziennie ryczałam jak pomy¶lałam że musze wreszcie co¶ postanowić - mój
      egoizm a moze tak miało być... Strata jest tak straszna że zrozumie to tylko
      osoba która sama przez to przeszła. Rycze nawet czasem teraz a minęło z 8
      miesięcy. Dla osób tzw "nie psiarzy" moja postawa czyli rozpacz była
      krytykowana i wysmiewana - dzięki temu pozbyłam sie kilkoro "przyjaciół".
      Niektórym empatia jest bardzo daleka. :(
      --
      Razem już...
    • Tak. I do tej pory ryczę. Mimo,ze od paru miesięcy było wiadomo,ze Mora
      choruje. Mimo leków, w ostatjich dniach kroplówek. Ale dzi¶ na USG okazało
      się,że ona nie ma już wła¶ciwie nerek... NIe było sesnu męczyć jej. Dopóki nie
      cierpiała - a przynajmniej tak nam się wydawało - walczyli¶my. POciesza mnie
      tylko to, ze zwłaszcza w ostatnich dniach miała to,czego zawsze najbardziej
      potrzebowała - nasz± obecno¶ć. Stale ktos był przy niej,Kroplówki miała w domu,
      zastrzyki też - chcieli¶my oszczędzić jej chodzenia do gabinetu. NIedaleko, ale
      dla niej to już było dużo, a poza tym, który pies to lubi...

      Strasznie teraz pusto bez niej. Ale już się nie męczy. Pochowali¶my j± na
      działce, koło kilku innych rodzinnych zwierzaków....
      --
      (\ /)
      {>'.'<)
      (")_(")
    • barti84 napisał:

      > Ja muszę i¶ć jutro u¶pić.Była z nami 11 lat. Rycze jak cholera, przecież to
      > członek rodziny!!
      Też plakali¶my - wszyscy, kiedy odchodziły nasze zwierzęta. Naturalna reakcja,
      tym bardziej, że taka decyzja musi wyj¶ć od nas samych. Pozwolić odej¶ć czy
      zatrzymywać na siłę przez kolejne dni znaczone cierpieniem wszystkich stron...
      Nieuchronne jest to niestety, nasi bracia mniejsi żyj± krocej i niekedy tylko
      przeżywaj± nas...
      Wspólczuję Ci bardzo - Ika
      • Witam Ja wczoraj u¶piłam z mężem mojego ukochanego owczarka. Miał na imię Red.
        Był u nas prawie 12 lat. Nie mogę się pogodzić z tym, co się stało. iedzę w
        domu i ci±gle płaczę. Mamy jeszcze sunię 12-latkę. Nie zostali¶my zatem bez
        psa, ale jako¶ pusto w domu. Byli¶my z naszym Redziem do końca. Weterynarz
        u¶pił go w ogrodzie. Odszedł spokojnie. Ja jednak nigdy nie zapomnę jego
        smutnych oczu i tego, gdy zasypiał na rękach mojego męża. Podał nam wtedy
        ostatni raz łapę.
        Mam straszne wyrzuty smienia, ze to zrobili¶my. M±ż twierdzi, że nie było sensu
        czekać aż będzie bardziej cierpiał. Chciał, żeby godnie odszedł. Smutek i żal
        jednak pozostanie....

    • ja przeżyłam u¶pienie mojego Beja bardzo, był chory, juz nie chciał walczyć,
      leczyłam go długo i kosztownie. Której¶ nocy przestał walczyć... nawet teraz
      płacze pisz±c choc mineło już 5 lat.
    • mojego dziamdziaka bede musial uspic. Zapasc przyszla dzien przed Wigilia w tym
      roku. Juz nie mial tego blysku w oczach - meczyl sie. W samej chwili jak
      powiedzialem, ze niech lekarz robi swoje nie plakalem. Potem sie poryczalem jak
      bobr. W Wigilie go pochowalem. Jest w psim raju ....
      --
      "Pozwolić feministkom decydować o seksie to jak zafundować psu wakacje w
      Chinach."
      Matt Barry
    • Współczuję. Mój pies został u¶piony w te wakacje. Kocham go nad życie i ciagle okropnie tęsknię, bo drugiego takiego nie ma i nie będzie. Ale teraz przynajmniej nic mu już nie dolega :-)
      • Ja musiałem u¶pić w sobotę,30 grudnia.Sznaucera trzynastoletniego.Robiłem
        wszystko aby przedłużyć mu życie.Niestety.Ten cholerny rak nie dał dłużej żyć
        mojemu psu.Jedyn± pociech± pociech± jest to,że mam po nim syna.Ale biedak chodzi
        wci±ż po domu i rozgl±da się.Nie chce je¶ć.Po prostu nie poznaję go.Wci±ż szuka
        swojego ojca,choć jest już kilkuletnim psem.Jest osowiały.Co mogę zrobić aby był
        jak kilka dni temu?
        • Ja wła¶nie wczoraj musiałem u¶pić mojego 11-letniego ukochanego pieska. Był dla
          mnie najlepszym przyjacielem, w wakacje dowiedziałem się o Jego powaznej
          chorobie, ale jeszcze jako tako dzieki lekom się trzymał, choć wiedziałem, że
          to kwestia miesięcy... w noc sylwestrow± Mu się pogorszyło. My¶lę, że to był
          najbardziej odpowiedni moment na u¶pienie, przestał je¶ć, prawie nie chodził,
          nie spał...min±ł dzień, nie mogę się z tym pogodzić, że już go nie zobaczę, gdy
          wejdę do domu. Mój piękny czarno-biały kundelek spocz±ł na naszej działce 5 km
          za miastem, ale chcę wierzyć, że jest na tym lepszym ¶wiecie, jestem
          katolikiem, więc wierzę, że istnieje ten lepszy ¶wiat, bez cierpień, radosny,
          wierzę, że teraz mnie obserwuje i ci±gle uczestniczy w życiu mojej rodziny, że
          znalazł tam sobie swoich nowych przyjaciół, bawi się, może spotkał swoj±
          rodzinę i że kiedy¶ się z Nim jeszcze spotkam w tamtym lepszym życiu. Wierzę,
          że jest wci±ż ze mn± obecny, nie ciałem, ale dusz±, ta wiara mnie uspokaja,
          choć chciałbym, żeby kto¶ na 100% potwierdził, że istnieje życie po życiu, to
          by mnie uspokoiło, wiedziałbym, że jest tam szczę¶liwy, nie jest samotny, ale
          jest tam z tysi±cami innych zwierzaków. Mam 20 lat, jestem facetem, ale
          ryczałem jak dziecko, dzisiaj jest trochę lepiej, jutro muszę jechać na
          uczelnię. Pozostała pustka, na razie nie my¶lę o nowym zwierzaku, ale z czasem
          pewnie pojawi się inny piesek w moim życiu, co nie zmienia faktu, że to Ten,
          który odszedł, zawsze będzie dla mnie najukochańszy, życie powoli wróci do
          normy, ale o Nim nigdy nie zapomnę, nigdy! KOCHAM CIEBIE ESKIL, NIDGY CIĘ NIE
          ZAPOMNĘ I MAM NADZIEJĘ, ŻE JESTE¦ TERAZ SZCZʦLIWY, SZCZʦLIWSZY NIŻ W ZIEMSKIM
          ŻYCIU, MASZ TYSIˇCE INNYCH PIESKÓW PRZYJACIÓŁ, KTÓRE TEŻ PRZESZŁY NA Tˇ DRUGˇ
          STRONĘ ŻYCIA, GDZIE JEST LEPIEJ, W KOŃCU WSZYSCY TAM DˇŻYMY...
          • Przeżyłem to i zanosi się na to,że przeżyję jeszcze nie raz.Jednak tutaj
            refleksja, człowiek musi żyć dok±d nie padnie a pies ma ten przywilej,że może
            skorzystać z eutanazji.Nie musi się męczyć...
            --
            BULLOVE
          • Moi rodzice dzi¶ u¶pili mojego pieska. Miał 16 lat i był z nami od szczeniaka.
            Ja od dwóch lat nie mieszkam w domu i mam również pieska, ale widziałam go
            codziennie. Oni bardzo go kochali więć wierzę, że podjęli słuszn± decyzję.
            Lekarz powiedział, że bardzo cierpi. Wiem, że jemu jest lepiej, ale to tak
            strasznie boli, cały czas płaczę. Nie minęły jeszcze 24 godziny. Czy ten ból
            kiedy¶ minie?KoCHAM CIĘ BAMBO I NIGDY CIĘ NIE ZAPOMNĘ.
    • To już 5 lat
      ale jak sobie przypomnęlekarka musiałasię mn± zaj±ć i wytłumaczyła mi że psy s±
      w niebie przed nami.
      byłem w trakcie i do końca.
      zabrałem go do domu bo powiedziałem że wrócimy razem.
      ...PóĽniej przeczytałem (gdzie???) że do nieba dostanie się osiem zwierz±t
      w¶rod nich jest pies.
      więc sie spotkamy.
      Jan Sylwester Szarwark
    • Tak.Nawet najtwardsi roni± łzy jak ich zwierzak odchodzi.
    • Dzi¶ odeszła moja kochana sunia. Już tylko to można było dla niej zrobić...
      drapałam j± za uchem w trakcie, a potem przymknęłam jej oczka... Płakałam jak
      bóbr i płaczę nadal, mimo, że mam w domu jeszcze dwa futrzaki... Każdy płacze i
      to żaden wstyd, w końcu to członek rodziny... Niech będzie szczę¶liwa tam,
      gdzie się teraz znajduje... już nie cierpi.
      • Płakałam. I m±ż płakał. I dzisiaj nawet, gdy wspomnę te okropne chwile - a było
        to prawie trzy lata temu - to też mnie w gardle dławi...
        • Gdy moi te¶ciowie stracili ukochanego owczarka niemieckiego, te¶ć, m±ż i
          szwagier płacz±c nie¶li go na kocu ( we trzech, bo to był psi olbrzym ) by go
          pochować w nocy w ogrodzie pod jabłonk±. Te¶ciowa nie towarzyszyła im, bo nie
          była w stanie w tym uczestniczyć, siedziała w domu i zanosiła się płaczem.
          Płakał i surowy dziadek, płakała babcia. Wszyscy, ilekroć go wspominaj±
          ocieraj± oczy do dzi¶.
          • Ja zrobiłam ogromny bł±d. Mój starszy już piesek-duży- miał problemy z prostat±- zdecydowałam się go operować, mimo, że i tak wiele życia już mu nie zostało. Do dzi¶ nie mogę zapomnieć jak męczył się po operacji, jak drżał cały z bólu, a potem i tak sie pogorszyło i musiałam go u¶pić...Nie wiem czy kiedykolwiek sobie wybacze, zę naraziłam go na takie męki. W dodatku usypiaj±c go lekarka chyba mu trochę pozałowała leku usypiaj±cego bo przy kolejnym zastrzyku...to było okropne...czasem się budzę w nocy, kiedy ¶nił mi się mój piesek i płaczę...a minęło już pare lat.
            Nie czekajcie-darujcie im cierpień...
    • moj pies jest sparalizowany - w ogole sie nie rusza - weterynarz stosowal
      akopunkture, zastrzyki, magnez, wszystko co sie dalo... w tym tygodniu musze go
      uspic. ma 14 lat, i wiem, ze przyszla jego pora, ale dostalam go na komunie, i w
      zyciu sie nie pogodze z tym, ze umiera. widze jak lezy i czeka na smierc... ale
      jak mam uspic kogos kogo kocham?
      • Czasem mozemy zrobić juz tylko to, wła¶nie dlatego, ze kochamy.Pomysl czym stalo
        sie jego życie.?Jak długo mozna patrzeć na cierpienie ukochanego
        zwierzaka?.Bardzo Ci współczuje wiem jakie to trudne ale musisz pozwolic mu
        odej¶ć.Za TM będzie znów rado¶nie biegał i czekał, bo kiedys tam sie spotkacie
        --
        Ludzie dziel± się na tych, którzy lubi± koty i na pokrzywdzonych przez los.
        Nina
        Czarek i Wacek
      • Moj jamnik ma 10 lat.Tak jak wszyscy,którzy tutaj piszecie ja też Bardzo kocham
        moj± psinę.Tak się złożyło,że przez kilka ostatnich miesięcy prawie co tydzień
        jezdzilismy z nim do lekarza.Jego przypadło¶ci nie były grożne,zapalenie zatok
        przyodbytniczych,złapał grzybicę po kastracji itd.Na każdej wizycie miał
        osłuchiwane serce i niestety pan doktor nie wysluchał,ze pies ma bardzo chore
        serce,znacznie powiększone,wszystkie zastawki przepuszczaj± itd.Ratuję go już
        dwa miesi±ce,kiedy było krytycznie spałam na podłodze obok niego,cierpiałam tak
        jak on.Dzisiaj poraz pierwszy od dw och miesięcy moja psinka podeszła do mojego
        łóżka rano o własnych siłach.Ja wiem,ze juz nie będzie zupełnie dobrze,ale
        proszę Boga o każdy następny dzien życia dla mojego psa.Powtarzam sobie,ze
        jestem przygotowana na najgorsze,ale nie jestem i chyba nie będę.Rozgadałam
        się,a chciałam powiedzieć Wam moi kochani,Ci wszyscy,którzy niestety już
        musieli¶cie przej¶ć przez to najgorsze,że Wam współczuję z całego serca,my¶lę
        o Was i dziękuję Bogu,ze s± na swiecie tak dobrzy,kochaj±cy zwierzęta ludzie.
        • czytam wasze wypowiedzi, patrze na moja Nukusie ktora ma 6 lat,
          poki co jest zdrowa, nic jej nie dolega
          Ale czytam to i lzy leca mi po policzkach...
          nie wyobrazam sobie ze kiedys bede musiala przejsc przez to co wy
          chyba bym umarla razem z nia:(
          mam nadzieje ze nie bede musiala tego przezywac, ze ona odejdzie sama
          tak jak moj pierwszy piesek zasnal i juz sie nie obudzil...tak chyba mniej boli
          trzymajcie sie - nie wyobrazam sobei waszego cierpienia ale na pewno jest
          potworne
          • Dzis o 12:15 odszedl moj ukochany piesek Kuba, mial 12 lat, mial chyba raka ( do
            tej pory niewiadomo) wszystko co zjadl zwrocil.... biedny sie meczyl, przez
            ostatni miesiac byl taki slaby ze sie zataczal jak wiatr zawiał... odwlekalem z
            dniem uspienia go, poniewaz codziennie jak do niego chodzilem z jedzeniem, to
            mimo ze byl glodny podchodzil do mnie zeby go poglaskac, wczoraj nic nie
            wskazywalo ze do jego ostatni dzien, zachowywal sie tak jak przez ostanie 5
            miesiecy, slaby ale mimo to probowal podolac temu, a dzis kolo godz 11 wyszedl z
            budy, piana mu z pyska leciala, zaczal sie przewracac i musielismy zadzwonic bo
            weterynarza i powiedzialem ze juz nic mu nie pomoze, nie ma krazenia, ma zanik
            miesni, i postanowilismy oszczedzic mu cierpien...

            nie rozumie ludzi ktorzy pisza "siekiera w leb i do wora" jak mozna cos takiego
            zrobic bezbronnemu zwierzeciu, ktore nas kocha...

          • po pierwszym psie ( miał 15,5 roku jak odszedł do Psiego Raju) ryczałam i
            tydzień "chodziłam do tyłu" teraz tez siedzę i to pisz±c ryczę. nawet mój m±ż (
            nigdy w domu niemiał psa) stwierdził, że bez Kalifa jest tak inaczej, smutno.
            Teraz jest prawie 10 letni Fuksiu ( wielka miło¶ć mojego syna i odwrotnie
            Fuksia do Młodego) i niedopuszczam mysli o jego ¶mierci.
            Jak mozna niepłakać po stracie kogos z Rodziny, kogo¶ kto cie kochał
            bezwarunkow± miło¶ci± nastawi±na na dawanie a nie na branie.
            ~~~~~~~~~~
            jestem mam± Łobuziaka ;)
          • Witam.Dzi¶ się dowiedziałam,że ok g.19 moja psinka zostanie
            u¶piona.Siedzę i ryczę nie mogę się z tym pogodzić.Puńczyk ma prawie
            15 lat,półtora roku temu przeszła poważn± operację miała
            ropomacicze.Wła¶ciwie już wtedy my¶lałam,że to koniec ale udało
            się.Niestety ze względu na jej wiek nie narażali¶my jej na następn±
            operację a przy sutku miała guz,który teraz jest wielko¶ci
            grapefruita.Psinka nie widzi ,nie słyszy i wła¶nie się trzęsie co
            oznacza ,że cierpi.Mam doła -jestem bezradna.Staro¶ć jest okropna.
            Zawsze miałam nadzieję,że moja suczka umrze naturalnie,za¶nie i już
            się nie obudzi.Niestety ,nadzieja matk± głupich.Serce mi pęka...
      • Minal ponad tydzien jak musialam uspic psa - a wlasciwie uspili go moi rodzice,
        nie moglabym na to patrzec. Zmienilam weterynarza, poniewaz pierwszy (a
        wlasciwie pierwsza - kobieta) prawie go wykonczyla, twierdzac, ze to kregoslup i
        meczac go iglami na pobudzenie. Drugi natychmiast powiedzial, ze nie ma szans -
        mial sparalizowany uklad nerwowy i guza mozgu - powiedzial, zeby zaczekac jeden
        dzien, modlac sie o cud - cud sie nie zdarzyl, moje malenstwo nie zyje.
    • Czytam Wasze posty i nie przestaję płakać. Nie wiem co mam zrobić z moj± 16-
      letni± wyżliczk±. Od ok. 14lat ma padaczkę, jakie¶ 2 lata temu pojawiła się
      cukrzyca (codziennie dostaje zastrzyki z insuliny), od roku jest niewidoma. Co
      rano urz±dza wielk± awanturę "poganiaj±c" mnie żebym szybciej szła na
      spacer :), ale po południu ledwo podnosi się z legowiska (skoki cukru).
      Weterynarze nie s± w stanie już jej pomóc, tzn. ustalić takiej dawki insuliny
      żeby cukier trzymał się na jednym poziomie (odwiedzili¶my większo¶ć klinik w
      naszym województwie). Tylko nie mam serca patrzeć jak każde wyj¶cie poza
      ogrodzenie jest dla niej stresem, bo nie widzi (np. nagle na ulicy rzuca się w
      tył, bo wydaje jej się że na cos wpada albo że kto¶ j± atakuje). No i te skoki
      cukru (wieczorem jak chce zej¶ć jeszcze do kuchni to staje przy schodach i daje
      łapę żeby j± znie¶ć). Nie wiem co robić. Rodzice s± przeciwni u¶pieniu, ale ja
      nie mogę patrzeć na to jakim stresem s± dla Etny normalne psie "czynno¶ci".
      --
      Maja
    • Mój pierwszy króliczek Dylanek żył 5 lat i 4 miesi±ce, umarł 13 lipca 2006 roku
      o godz. 11,30. Póżniej wzięłam królisia od osoby, która nie mogła się nim
      opiekować, nazywałam go Niusiu i przychodził na wezwanie. Kupkował tylko w
      klatce, było to wspaniałe zwierz±tko. Nie pomogło leczenie, karmienie na siłę
      i 3 kwietnia 2007 roku o godz. 12,15 lek.wet. u¶pił mojego kochanego Niusiunia.
      Został pochowany na działce obok Dylanka. Tak mi brakuje jego czarnych oczek,
      którymi patrzył na mnie z uwag± i wysiadywał przy moich nogach, kiedy siedziałam
      przy biurku. I nie ma już tuptania po mieszkaniu. Tak bardzo tęsknię za moimi
      zwierz±tkami
      • płaczę cały czas, nie moge sie ogarnac i odnale¶ć od wczoraj..

        moj posokowiec mial 7 lat, najbardziej zal mi ze byl bardzo mlody jeszcze mogl
        byc z nami dobre nastepnych kilka lat...
        lecz nie mial szansy z rakiem.

        bardzo boli, nikt nie tupta nozkami, nikt nie zaczepia...
        tak bardzo za nim tesknie!
    • ja walcze o swojego psa na poczatku lekarze mowili ze to zatrucie potem ze ma
      chore nerki ale sa do wyleczenia dzis lekarz powiedizal ze pies ma plyny w
      sobie i jego serce plywa w plynach i jest to abrdzo trudne do wyleczenia a i
      tak jesli uda sie mu z tego wyjsc bd cierpial reszte zycia bd bardzo za nim
      tesknil bardzo go kocham <3 Tajbo <3
    • bardzo
      kajtek, zdrobniale fufu¶ miał 14 lat i został u¶piony z końcem lipca -
      cukrzyca, ¶lepota, uszkodzenie w±troby i nerek. kiedy go znalazłam, miał 3
      miesiace. zabrano mi ogromny kawał życia. leczyli¶my go, ale bez skutku.
      trzy dni zanoszenia się od płaczu to znacznie więcej łez niż wylanych dla
      kogokolwiek z rodziny. tęsknię ze moim zło¶liwcem. dzisiaj po raz pierwszy
      wyszłam na spacer z suk± - strasznie łyso. suka nie biega za patykiem ani za
      piłk±, nie nosi za mn± niczego do rzucania - jest kochana, ale nie jest fufusiem.
      głęboko wierzę w psi± reinkarnację ;) i czekam aż funio wróci. znajdę go wtedy
      na pewno :)

      --
      ja drapię się gdzie swędzi, onliże się po jajach
    • Prawie 16 lat z nami, pożegnali¶my go w moje urodziny:(( i jak wytrzymać t±
      pustkę i ciszę w domu??? bez tuptania łapkami, fukania gdy chce na pole i
      wiecznego domagania żeby drapać za uchem........strasznie boli
    • Pies to członek rodziny i koniec kropka. Taka ¶mierć boli i nie ma się czego
      wstydzić.

      A tak żeby pamiętać - www.dognet.pl
    • Ja u¶piłam Psumirka wczoraj - w samo południe:( Wcze¶niej przez 5
      tygodni byłam przy nim dzień i noc - robiłam kroplówki, zastrzyki,
      tuliłam i pocieszałam. Był bardzo chory - miał kompletnie zniszczon±
      w±trobę i paskudne zwyrodnienie kręgosłupa. Ale póki nie cierpiał
      nie potrafiłam go u¶pić mimo, że wła¶ciwie juz nie jadł, nie pił,
      nie chodził. Przełom nadszedł wczoraj rano - i błyskawicznie
      podjęłam decyzje o skróceniu mu cierpień. Na szczę¶cie zd±żyli¶my
      się jeszcze pożegnać ... Cieszę się, że już nie cierpi, ale ja
      ledwie żyję ... Był ze mn± prawie 15 lat i wiem, że miał szczę¶liwe
      życie, ale dlaczego musiał odej¶ć wła¶nie teraz ? Tak bardzo
      chciałam żeby poznał moj± pierwsz± córeczkę - mał± Zosię - która
      urodzi się za 4 miesi±ce ...

      Tak strasznie mi Cię brak Kundziu !

      --
      Co ma być, to będzie - misia biorę wszędzie ...
      • płaczę cały czas, nie moge sie ogarnac i odnale¶ć od wczoraj..

        moj posokowiec mial 7 lat, najbardziej zal mi ze byl bardzo mlody jeszcze mogl
        byc z nami dobre nastepnych kilka lat...
        lecz nie mial szansy z rakiem.

        bardzo boli, nikt nie tupta nozkami, nikt nie zaczepia...
        tak bardzo za nim tesknie!
        mam nadzieje ze jest mu teraz dobrze, i je sobie miesne krokieciki do woli.
        • jaki jets najlepszy sposob aby pozbierac sie po utracie zwierzaczka?

          kupno nowego?
          nie potrafie sobie wyobrazic inngo psa tutaj..
          • forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=128&w=69697961
            miesi±c temuto było...

            a ja dalej płacze codziennie, i tęsknie jeszcze bardziej
            • bardzo mi przykro z powodu Twojego przyjaciela..
              ale teraz jest im dobrze, uwierz.

              moj arys mial chloniaki, jakies 4miesiace temu wykryte, z racji tego ze wykryte
              w bardzo wczesnym stadium mielismy nadzieje na wyleczenia pieska, jednak w
              ostatnim tygodniu chroba zaczela sie nienaturalnie szybko rozwijac, rak
              zaatakowal sledzione i watrobe..
              przedwczoraj lekarz mowil nam, jets jets mozliwa operacja wyciecia sledziony,bla
              bla bla, to i tak by nic nie dalo podejrzewam, a moj arys jeszcze by sie
              bardziej meczyl i stresowal ta sytuacja...tak bardzo tesknie za nim!

              zasadz kwiatka swojemu pieskowi
              www.dognet.pl/flower.php?fid=2957
              (to takie glupie) choc mi po raz pierwszy namalowal sie usmiech (przez lzy) na
              twarzy od 2 dni, jak to zobaczylam:)
              pozdrawiam
              • wczoraj odszedł od nas Ares moj pekinczyk...
                Pogryzł go wilczur zmiażdzyl mu rdzen kregowy.... ;((((
                tragedia...
                ciagle tylko placze nie moge sie pozbierac ... mam przewidzenia ze lezy zawsze w ulubionych miejscach w domu..
                niewyobrażam sobie innego psa w domu ...
                zostal mi tylko ból, żal, pustka i smutek ;(((
                był ze mna od szczeniaka przezyl 7 lat ale szcze¶liwych ....
          • nic mi nie zast±pi mojej Fibi.. ale ta pustka w domu aż boli....
            dlatego zapadła już decyzja, że będzie drugi piesek w domu :)
            --
            " W wolnych chwilach
            lubię spędzać czas "
    • Nie da się nie płakać. Przedwczoraj podjęli¶my decyzję, żeby naszej bokserki Uli
      nie wybudzać z narkozy. Na stole operacyjnym okazało się, że ma w±trobę
      przeżart± rakiem.
    • Byłam jak fontannna! Płacz to oznaka serca i mio¶ci - płacz! Na to
      nie ma rady - trzeba wypłakać stratę i ból.
      • A moja suczka o imieniu "PEREŁKA" miała 17 lat. Był to bardzo stary
        piesek, który już przeszedł w swoim życiu jedn± operacje jakiegos
        guza u podbrzusza. Po tej operacji była zywsza ale tylko pare dni no
        ale jak na 16 leni± suczke i to jeszcze kundelek to dobrze:). Potem
        zauwazyłem ze jest jej cieżko. Mieszkam na 4 piętrze i dla mojej
        suni było to straszne. Nie dosc ze musiał± wchodzić na czwarte
        piętro to jeszcze meczyła się po tej operacji. Kolejne jej objawy to
        slepienie. Juz coraz mniej widziała a jak sie j± zawołało to
        niewiedziała gdzie sie ma spojrzeć. Z czasem juz zaczynał±
        wypruzniać się w domu. Jak dało jej się troszke wody to ona zaraz po
        paru minutach z sikał± się na podłoge. To samo z kup±. NA poczatku
        nikomu to nie przeszkadzało bo wszyscy rozumielismy ze jest juz
        stara i niepotrafi tego opanować, ale puzniej robiła to nagminnie i
        juz nawet pod siebie. Na jej skórze widniały takie dziwne plamki
        czarne jak by j± co¶ od srodka zarło. Wiec zaczelismy się obawiać o
        zdrowie nasze i małych dzieci, które czesto do nas przychodziły ze
        nasa suczka moze roznosic zarazki i ruzne bakterie. Nichcielismy
        tego ale po roku takiej meczarni postanowilismy j± uspić u
        weterynarza. Nikt z rodziny niechciał brac na siebie takiego
        obowi±zku no ale ktos to musiał zrobić. Moj brat wzi± ja tak szybko
        zawowłał, wzioł smycz i jej koszyk. Przed wyjsciem zdarzyła sie
        jeszcze z siusiac na podłoge. Widzielismy z okna jak zapierała się i
        niechciała wejsc do samochodu. Lekarz na miejscu spojrzał jej w zęby
        i odrazu wiedział ile ma lat. Po ogulnych ogledzinach psini lekarz
        stwierdził ze ma jeszcze mocne serce bo jak dostała zastrzyk tego
        czegos co podaj± psu to przez 15min chodziła na smyczy a jak na
        takiego małego pieska to dużo. Po 20 minutach zaczeła się pokładac,
        łapki jej sie rozchodziły i tak slicznie sie połozył± jak malutki
        szczeniak. Przytuliła się do ręki i zamykały jej się oczka ale widac
        było ze broniła sie do ostatniej chwili. Po 1min lekarz stwierdził
        zatrzymanie bicia serca. Nie chcielismy tego robic i do ostatnich
        chwil niewiedzielismy czy dobrze zrobilimy. Teraz wszyscy bardzo ale
        to bardzo załujemy ze tak sie to stało. Jak bysmy mogli to bysmy
        pozwolili jej umrzec w domu. Ze w domu jest pustka i taka dziwna
        cisza a co najgorsze to pozostaje to miejsce w którym nasze pieski
        najczesciej spedzali czas albo spali. To jest najgorsze. Człowiek
        układa sobie w głowie taki rozkł±d zajec a potem wszysko znika a
        przyzwyczajenia zostaj±. Wiem tylko tyle ze tego mojego pieska nie
        zastapie zadnym innym.
        Prosze was o wasze z danie na ten temat bo potrzebuje waszej opinni
        czy dobrze zrobilismy. Czekam i trzymajcie sie wszyscy.
        • Witaj,
          co mogę powiedzieć prócz tego, że współczuję Wam bardzo. To jedna z najtrudniejszych decyzji jakie czasem przychodzi w życiu podj±ć. Trzy lata temu skazałam na ¶mierć mojego 12-letniego owczarka. Nie zrobiłam tego dla kaprysu - moja życiowa sytuacja zmusiła mnie do sprzedania domu za miastem i wprowadzenia się do mieszkania w centrum miasta na piętrze. Pies był chory, nie słyszał, miał problemy z podniesieniem się z pozycji leż±cej a co najgorsze padaczkę. Były dni kiedy ataki występowały jeden po drugim, ale były też i takie bez ataków. Gdyby nie ta zmiana w moim życiu może mógłby cieszyć się jeszcze jednym latem? To takie niesprawiedliwe, że zwierzęta płac± za sytuacje, które stwarza człowiek, nieważne czy z własnej winy czy nie. Pocieszać można się tym, że zaoszczędziło się zwierz±tku dalszego cierpienia. Człowiek nie ma takiej możliwo¶ci. Nie wiem co jest przywilejem, a co kar±.
          Trzymaj się i pozdrawiam.

    • to był wła¶nie ten dzień w którym musieli¶my u¶pić naszego 4 miesięcznego pieska :(
      człowiek sobie uzmysławia, że dalsze jego życie to tylko cierpienie i że nie ma
      wyboru...

      picasaweb.google.pl/arkadiusz68/Fibi

      ryczałem jak diabli...teraz mi oczy łzawi± ...

      jak się z tym pogodzić ? NIE DA SIĘ ! to jak utrata kogo¶ bliskiego..


      --
      " W wolnych chwilach
      lubię spędzać czas "
    • Płakali¶cie?! Wyłam przez 3 dni tak, że ledwie mogłam oddychać i
      widzieć cokolwiek na oczy. Byłam przy mojej suni do ostatniego
      oddechu, jak lekarka podawała jej zastrzyk dosercowy, to my¶lałam,
      że i moje serce stanie. Do tej pory nie mogę tego przeboleć, choć
      minęło już 7 miesięcy... Czasem jak mam zły dzień i znajdę jakie¶
      jej zdjęcie, to potrafię przeryczec ponad godzinę. Moja sunia była
      taka kochana! Zawsze jak co¶ schrzaniłam, miałam doła, siedziałam i
      ryczałam, to podchodziła do mnie, stawała na tylnych łapkach, a
      przedni± mnie tr±cała, podskakiwała i lizała po twarzy, że mam już
      przestać. A teraz jak co¶ schrzanię (a sporo tego, bo ogólnie od
      jakiego¶ roku mam w życiu bardzo kiepski okres, same nieszczęscia i
      porażki), to już mnie nikt nie pocieszy...
      Mam jeszcze drugiego psa, ale on nigdy nie był taki jak moja sunia.
      Agresywny i nieprzewidywalny, weterynarz mi na pierwszej wizycie 12
      lat temu powiedział "ten pies to psychol". 90% ludzi na moim miejscu
      by go oddała albo u¶piła, ale ponieważ wiem, co to znaczy być
      odrzuconym i niechcianym i że to nie jest jego wina, nigdy o tym nie
      pomy¶lałam. Może to, że dałam temu psu szansę, jest najsensowniejsz±
      rzecz±, któr± w życiu zrobiłam? Poza tym moja sunia go trochę
      ustawiła, już nie jest taki jak na pocz±tku. Podejrzewam, żę gdyby
      nie to, to moja rodzina by się postawiła i go u¶piła.
      Ten stary kudłaty wariat też jako¶ posmutniał po jej odej¶ciu,
      chociaż na pewno nie wie, że może zawdziecza jej życie.
      Tak się złożyło, że te 9 lat mojego życia, które spędziłam z moj±
      Nel±, były dla mnie najważniejsze i najtrudniejsze. była przy mnie,
      gdy miały wydarzenia decyduj±ce o mojej teraĽniejszo¶ci i
      przeszło¶ci - pewne, niezawodne Ľródło rado¶ci i spokoju. Sk±d teraz
      wzi±ć tę rado¶ć i spokój? Jak się pogodzić z tym, że odeszła istota,
      która kochała mnie bezgranicznie, bezinteresownie i bezwarunkowo,
      jak nikt dot±d nie kochał i nikt już nie będzie?
      • Ale się poryczałam czytaj±c ten w±tek... Mój poprzedni post trochę
        chaotyczne, emocje mnie totalnie poniosły.
        Moim zdaniem u¶pienie cierpi±cego zwierzęcia to jedyna słuszna
        rzecz, któr± można zrobić. Przeżyłam to w sumie 3 razy, ale Nela
        była pierwszym psem, któremu bezposrednio towarzyszyłam w odej¶ciu,
        bo poprzednie 2 psy umarły, jak miałam 10 i 11 lat i mama nie
        chciała, żebym na to patrzyła, za co jestem jej wdzięczna, bo dla
        takiego dziecka to by była trauma nie do przezwyciężenia.
        Wielu z Was poruszyło kwestię "zastępowania" odchodz±cego psa nowym.
        Psa, podobnie jak człowieka, zast±pić się nie da, ale popieram
        decyzję o wzięciu do domu nowego zwierzaka. Zwłaszcza ze schroniska.
        To sprawia, że ¶mierć naszego Przyjaciela nabiera innego wymiaru,
        nie idzie na marne, bo przez to dajemy szansę na lepsze życie
        jakiemu¶ potrzebujacemu zwierzęciu.
        Pisali¶cie też o "psim niebie". Mnie ta kwestia bardzo nurtuje, więc
        zaraz założę na ten temat nowy w±tek. Zapraszam do dyskusji:)
        • wczoraj odszedł od nas Ares moj pekinczyk...
          Pogryzł go wilczur zmiażdzyl mu rdzen kregowy.... ;((((
          tragedia...
          ciagle tylko placze nie moge sie pozbierac ... mam przewidzenia ze lezy zawsze w
          ulubionych miejscach w domu..
          niewyobrażam sobie innego psa w domu ...
          zostal mi tylko ból, żal, pustka i smutek ;(((
          był ze mna od szczeniaka przezyl 7 lat ale szcze¶liwych ....
          Edytuj
przejdĽ do: 1-100 101-140
(101-140)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby upro¶cić zarz±dzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialno¶ci za tre¶ć wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczaj±ce wypowiedzi naruszaj±ce prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mog± ponie¶ć z tego tytułu odpowiedzialno¶ć karn± lub cywiln±. Regulamin.