Dodaj do ulubionych

Niezwykle ptasie spotkania

10.04.04, 04:36
Jakie mieliscie ptasie spotkania, ktore wedlug wszelkiego prawdopodobienstwa
nie powinny sie w ogole zdarzyc?!
Nie powinny - bo ptaki, ktore udalo wam sie zobaczyc, sa albo ogromna
rzadkoscia, albo wcale nie pojawiaja sie w Polsce, wedlug relacji
ornitologow, a co najmniej - nie powinny.

Mialem jedno takie spotkanie.
No...moze dwa nawetsmile

Pierwsze - dawno ,dawno temu.
Niezwykle zupelnie!
Bylo to w Wielkanoc, w kwietniu wlasnie, w okolicach jeziora Goplo, na
podmoklych lakach pomiedzy mala wsia Wroble, a Kruszwica.
Akurat przylecialy gesi, mnostwo.
I wsrod nich, nie w stadzie, ale osobno, pojawil sie najautentyczniejszy
_marabut_!
Nie mam zadnych watpliwosci, ze to byl on.
Trudno go pomylic z jakimkolwiek innym ptakiem /ta kedzierzawa glowa!/
Przelecial wolno, statecznie kilkanascie metrow nad moja glowa i wyladowal
kilkaset metrow, gdzies dalej za trzcinami.

A drugie spotkanie /tym razem juz tylko z rzadkim ptakiem, a nie z
nieprawdopodobnym/ zdarzylo mi sie w czasie ogromnych mrozow w koncu grudnia
1996 roku.
Jechalem z Plocka do Lodzi i w odleglosci 7-9 kilometrow za Piatkiem musialem
gwaltownie hamowac, bo na samym srodku szosy stal ogromny _drop_.
Niewatpliwie samiec.
Byl swit, mroz jak sto diablow - biedny olbrzym sprawial wrazenie
zdezorientowanego,
Zatrzymalem samochod i moglem go obserwowac zza szyby przez pare minut, z
odleglosci zaledwie kilku metrow, do czasu az wreszcie dosc obojetnie
przeszedl na pole i zniknal za krzakami.

A jakie byly wasze najdziwniejsze spotkania?
Napiszcie!smile

Starzec
Edytor zaawansowany
  • kicia7 10.04.04, 08:24
    Spotkanie było wprawdzie z ptakiem dość pospolitym, ale za to zachowującym się
    bardzo dziwnie. Chyba dwa lata temu, zimą, w Gdańsku na środku chodnika na
    Zielonym Moście siedział łabędź. Ponieważ leżało trochę śniegu ptaszysko nieźle
    wtapiało się w tło i co trochę niewiele brakowało, żeby ktoś je przydepnął. A
    on nic - siedział sobie i przyglądał się spokojnie jak ludziska prawie włażą mu
    na głowę. Jakiś łabędzi eksperyment na temat zachowania istot dwunożnych
    nieopierzonych?
    --
    ...warto zajrzeć do szkiełka
    w barze "Pod Zdechłym Psem".
  • abstrakt2003 10.04.04, 08:37
    Ten drop to REWELACJA!!!!
    Jak podaje "Awiafauna Polski" dropie wymarły na terenie Polski w latach '80
    (nie zakładają gniazd).
    Obecnie można spotkać tylko osobniki zalatujące. W latach '90 odnotowano
    jedynie kilka obserwacji tego niezwykłego ptaka.
    P.S.
    Moja zazdrość nie zna granic smile))
    Pozdrawiam i gratuluję szczęścia!
    --
    Mente et malleo!
  • koszysta 10.04.04, 09:17
    Śnieg pięknie skrzył się w słońcu, a nad wpadającym do leżącego w środku lasu
    stawu strumykiem przemieszczało się coś małego i kolorowego. Okazało się, że te
    dwa ruchliwe klejnociki to zimorodki. Polatywały sobie nad wodą i czarowały
    wszystkimi swoimi kolorami. Wokół panowała cisza i spokój, można było nacieszyć
    wzrok.
  • abstrakt2003 10.04.04, 13:53
    Tak, to nie pomyłka! Nad Świdrem zimorodki gniazduja regularnie i naprawde nie
    trzeba wiele wysiłku żeby je dostrzec.
    Paręzimorodków widziałem także w Warszsawie (jakieś 8-9km w linii prostej od
    Pałacu Kultury i Nauki nad Kanałem Wawerskim.
    P.S.
    Ale i tak uważam zimorodki za najpiekniejsze nasze ptaki.
    Pozdrawiam serdecznie!
    --
    Mente et malleo!
  • menuda 06.12.04, 12:13
    Zimorodki bywają na Stawach Raszyńskich(Warszawa). Widziałam polującego
    osobnika na rzeczce Raszynce.
  • starzec_z_gor 10.04.04, 15:26
    abstrakt2003 napisał:

    > Ten drop to REWELACJA!!!!
    > Jak podaje "Awiafauna Polski" dropie wymarły na terenie Polski w latach '80
    > (nie zakładają gniazd).
    > Obecnie można spotkać tylko osobniki zalatujące. W latach '90 odnotowano
    > jedynie kilka obserwacji tego niezwykłego ptaka.
    > P.S.
    > Moja zazdrość nie zna granic smile))
    > Pozdrawiam i gratuluję szczęścia!


    Dziekuje!

    Szczescie mialem tez, ze udalo mi sie wyhamowac, bo przejechanie dropia to
    byloby najwieksze przezycie ornitologiczno-traumatyczne, jakie moge sobie
    wyobrazic!smile

    W pustym, snieznym krajobrazie ten gigantyczny ptak wygladal zupelnie
    niesamowicie!

    Pozdrawiam


    Starzec
  • anikl 10.04.04, 14:59
    Zimorodka widziałam raz, w okolicach Sulejowa, nad rzeczką Luciążą, która w
    pewnym miejscu płynie zakolami przez sosnowy las wśród urwistych, piaszczystych
    brzegów.
  • starzec_z_gor 10.04.04, 15:19
    Dziekuje za linki do dropia.

    Wynika z nich, ze jest on wieksza rzadkoscia w Polsce, niz przypuszczalem.

    Natomiast a propos zimorodkow: ostatnio widzialem nad rzeka Sapina, kolo
    miejscowosci Kruklanki na Mazurach.
    Ja na kajaku, a zimorodek nisko nad woda odlatuje, kilkadziesiat metrow wzdluz
    rzeki - i poblyskuje niebieskoscia na galezi.
    Doplywam blizej: znow sie podrywa i znow przysiada na trzcinie 50 metrow dalej
    i czeka na mniesmile
    I jeszcze raz.
    I znow.

    One tak robia, sprytne, oczywiscie zeby od gniazda w jamie nadrzecznej
    odciagnacsmile

    Starzec
  • starzec_z_gor 10.04.04, 15:40
    Jeszcze jedno dosc niezwykle spotkanie mi sie przypomnialo, choc ptaki nie az
    tak rzadkie, jak marabut i drop.

    W Beskidzie Niskim, w lesie za gora Cergowa, w samo poludnie, przedzieralem sie
    prez potworne chaszcze.
    Lipiec, zielen gesta, daleko od sciezki.

    Wreszcie wynurzylem sie z tej masy galezi na mala polanke, taka doslownie 5
    metrow na 5.
    I tam, na zaskakujaco niskiej galezi siedzialy dwie, kolosalne sowy /z
    rozmiarow jestem pewien, ze musialy to byc puchacze!/. Sploszone moim
    wtargnieciem zerwaly sie z tej galezi natychmiast, ale poniewaz jasno, dzien -
    byly przestraszone i zaczely bezradnie miotac sie w tej waskiej przestrzeni
    polanki.

    Nim odfrunely wyzej - dostalem pare razy skrzydlami po twarzy, bo przez moment
    sytuacja byla zupelnie chaotyczna.

    Przestraszeni bylismy wszyscy razem, ale tylko ja zostalem spoliczkowany!smile

    Starzec
  • abstrakt2003 11.04.04, 08:36
    Stracu _z_gór To ty z "tamtych gór" smile?
    Toż moja mama z tamtych stron jest!!!
    I wybieram sie tam latem (będe tropił ptaki w potokach i kąkole na
    wierzchowinach)
    P.S.
    Z tym kąkolem to dłuższa historia - szczegóły można znaleść na forum ogród.
    Pozdrawiam!
    --
    Mente et malleo!
  • starzec_z_gor 11.04.04, 15:20
    abstrakt2003 napisał:

    > Stracu _z_gór To ty z "tamtych gór" smile?
    > Toż moja mama z tamtych stron jest!!!
    > I wybieram sie tam latem (będe tropił ptaki w potokach i kąkole na
    > wierzchowinach)
    > P.S.
    > Z tym kąkolem to dłuższa historia - szczegóły można znaleść na forum ogród.
    > Pozdrawiam!


    Nie, nie z tamtych gor jestem, z innych, ale znam tamte gory bardzo dobrze, bo
    wiele razy przewedrowalem od Iwonicza az do Zakopanego, przez Cergowa, Chyrowa,
    zawadzajac o Dukle, Przelecz Dukielska i Zmogrod.

    Pamietam czasy /bom starzec/, gdy wedrowalo sie tam przez wypalone, opustoszale
    wioski Lemkow, gdy pograniczne bandy jeszcze grasowaly /nie mam oczywiscie na
    mysli oddzialow Ukrainskiej Powstanczej Armii, ale prawdziwych bandytow/ i gdy
    w jednej z wiosek /juz nie pamietam jakiej/ na skrzynce pocztowej byl
    napis: "listy wyjmuje sie w kazdy drugi czwartek miesiaca"smile

    Piekne tereny, ptakow i zwierzat mnostwo!

    Zazdroszcze Ci Twojego nadchodzacego lata!


    Starzec
  • zawisak 10.04.04, 23:23
    Witam.
    To ja też opowiem o moim spotkaniu. W dniu 10 stycznia 2004 roku, będąc jak
    zwykle na spacerze z psem, nad jedyną w okolicy rzeką – Przemszą ( o ile można
    to nazwać rzeką), usłyszałem dochodzące z bliska delikatne pukanie. Gdy
    odwróciłem głowę, nie mogłem uwierzyć. Przede mną, w odległości około 3 metrów
    zmagał się z cienkimi gałązkami najmniejszy z dzięciołów - Dzięciołek
    (Dendrocopos minor). Moja radość była tym większa, że widziałem go po raz
    pierwszy w naturze, w swoim przydługim już życiu wink. Jeżeli powiem, że miałem
    przypadkiem przy sobie aparat fotograficzny, to pozostaje już tylko dodać, że
    natychmiast musiałem się pochwalić i umieściłem jego zdjęcia na forum ogrody
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=638&w=10097500&a=10097500
    Trudno opisać jak wspaniały to widok. Nawet mój pies, zajadły tropiciel
    wszelkiego ptactwa siedział spokojnie i patrzył jak urzeczony. Widowisko trwało
    około 3 minut, po czym dzięciołek odleciał w sobie tylko znanym kierunku.
    Spotkałem ją, bo była to samiczka, jeszcze dwa razy i od tego czasu już się nie
    widzieliśmy.

    Nad tą samą rzeką, przez całą zimę spotykałem również regularnie zimorodka.
    Doprawdy nie wiem czym się tam odżywiał. Niestety nie udało mi się go na tyle
    dobrze sfotografować, by pokazać zdjęcie szerszej publiczności.
    Charakterystyczne było to, że spotykałem go jak patrolował rzekę zawsze o
    jednej porze dnia, pomiędzy 14 a 15.

    pozdrawiam świątecznie
    --
    zawisak
  • koszysta 11.04.04, 06:23
    Skoro mowa o dzięciołach, to widziałem kiedyś w środku miasta, w małym parczku
    dzięcioła zielonego, a w podłódzkim lesie łagiewnickim spotykałem regularnie i
    to w tym samym rejonie dzięcioły czarne. Muszę tam wybrać się znowu i
    popatrzeć, czy trzymają się swojego miejsca.
    Życzę wszystkim zdrowych, spokojnych Świąt.
  • starzec_z_gor 11.04.04, 07:12
    zawisak napisał:

    > Jeżeli powiem, że miałem
    > przypadkiem przy sobie aparat fotograficzny, to pozostaje już tylko dodać,
    że
    > natychmiast musiałem się pochwalić i umieściłem jego zdjęcia na forum ogrody
    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=638&w=10097500&a=10097500


    Cudny!smile
    /I zdjecia znakomite./


    Starzec
  • krysiamusial 11.04.04, 16:23
    Piszesz,że podczas spacerów nad Przemszą spotkałeś dzięciołka.Ja mam szczęście
    gościc u siebie w balkonowym karmniku : dzieciołki, dzięcioły zielonosiwe,
    białogrzbiete i duże.Z mieszkających w Polsce nie widziałam tylko czarnego i
    trójpalczastego.W naszym regionie/też mieszkam w pobliżu Przemszy/ jest od
    kilku lat mnóstwo ptaków, pojawiły się, gdy zamknięto najbardziej
    trujące,śląskie zakłady.A najpiękniejsze,jakie mnie odwiedziły to para
    grubodziobów.Są przepiękne.Pozdrawiam świątecznie.
  • cereusfoto 11.04.04, 17:04
    To super, że możesz podziwiać takie ptaki. Ja widziałam dzięcioła
    trójpalczastego ostatnio w Tatrzańskiej Łomnicy - obserwowałam go chyba przez
    30 min. jak zmagał się ze starym drzewem. Mały dzięciołek odwiedził kiedyś mój
    karmnik zasuwając zajadle kawał słoniny. Dużo by pisać o spotkaniach z ptakami -
    ja z kazdej obserwacji wynoszę coś ciekawego.
  • kicia7 11.04.04, 19:04
    Dzięcioła czarnego widziałam tylko raz i w dość nietypowej sytuacji - patrzyłam
    na niego z góry. Rzecz się działa w Podlesicach - ja sobie siedziałam na
    skałce, a ptaszydło przelatywało kilka metrów niżej.
    --
    ...warto zajrzeć do szkiełka
    w barze "Pod Zdechłym Psem".
  • abstrakt2003 11.04.04, 19:53
    Dzieńcioły czarne widuję od czasu do czasu.
    Jeżeli chodzi o dzięcioła zielonego to tej zimy mój pies wypłoszył dzięcioła
    zielonego z... NORY W ZIEMI!!! (nie tam żeby w skapie czy jakimś stromym
    zboczu - teren był płaski jak stół a nora na tyle głęboka, że cały dzięcioł się
    w niej schował - pewnie szukał mrówek)
    smile
    --
    Mente et malleo!
  • zawisak 11.04.04, 20:13
    krysiamusial napisała:

    >Ja mam szczęście
    > gościc u siebie w balkonowym karmniku : dzieciołki, dzięcioły zielonosiwe,
    > białogrzbiete i duże.Z mieszkających w Polsce nie widziałam tylko czarnego i
    > trójpalczastego.W naszym regionie/też mieszkam w pobliżu Przemszy/ jest od
    > kilku lat mnóstwo ptaków,

    Oj, to musisz mieszkać w świetnym miejscu. Już Ci zazdroszczę, a może zdradzisz
    gdzie? Ja w Mysłowicach. Od pewnego czasu próbuję fotografować ptaki żyjące nad
    Przemszą w rejonie Trójkąta Trzech Cesarstw. Jeżeli Cię to ciekawi to zerknij
    na stronę:
    republika.pl/mce_foto/ptaki/index.html
    Galeria nie jest jeszcze zbyt bogata, ale już można coś zobaczyć.

    pozdrawiam
    --
    zawisak
  • uwazna 13.04.04, 15:27
    Nie miałam aż tak spektakularnych spotkań z ptakami jak marabut czy drop. Jakoś
    zdecydowanie bardziej zazdroszczę Ci tego dropia, choć wyobrażam sobie w jakie
    osłupienie musiał Cię wprowadzić marabut wink.
    Jeśli chodzi o mnie, to dwa lata temu, późną jesienią widziałam czaple białe.
    Siedziały sobie na polu pod Warszawą, a konkretnie w Łomiankach, blisko szosy
    na Gdańsk.
    Latem w Puszczy Białowieskiej widziałam orlika grubodziobego. Ilekroć tam
    jestem, zawsze mieszkam w tym samym miejscu i przyzwyczajona jestem do widoku i
    kwilenia pary orlików krzykliwych, które w pobliżu gniazdują. Któregoś razu
    zdziwiło mnie, że latający nade mną orlik jest taki milczący dzisiaj.
    Przyjrzałam mu się uważniej i skonstatowałam, że to grubodzioby!
    I jeszcze jedna historyjka o tym jak względna jest rzadkość gatunków. Dudki od
    wielu już lat są w Polsce rzadkie. Ja widziałam dudka tylko raz, jeszcze w
    dzieciństwie. W tym roku, wczesną jesienią spędzałam urlop na Gran Canarii. I
    wiecie co? Tam dudki latają sobie tak jak u nas nie przymierzając kosy albo
    szpaki. Na dodatek są niepłochliwe i można im się przyglądać do woli. A propos
    niepłochliwości. Jest tam tuż przy słynnej plaży z wydmami taki płytki zbiornik
    otoczony linką z dumną przywieszką, że to rezerwat. Tuż obok przewala się
    niekończący się tłum plażowiczów. Przy brzegach tego zbiornika żerują jak gdyby
    nigdy nic wszelkiej maści brodźce, siewki, biegusy, na które u nas trzeba się
    Bóg wie jak zasadzać, podchodzić itd. Tam można obserwować je z odległości
    kilku, kilkunastu metrów. Tylko, że takie oglądanie sprawia jakoś dużo mniej
    satysfakcji wink.
  • starzec_z_gor 13.04.04, 16:13
    uwazna napisała:

    > I jeszcze jedna historyjka o tym jak względna jest rzadkość gatunków. Dudki
    od
    > wielu już lat są w Polsce rzadkie. Ja widziałam dudka tylko raz, jeszcze w
    > dzieciństwie. W tym roku, wczesną jesienią spędzałam urlop na Gran Canarii. I
    > wiecie co? Tam dudki latają sobie tak jak u nas nie przymierzając kosy albo
    > szpaki. Na dodatek są niepłochliwe i można im się przyglądać do woli.



    Skoro mowimy o dudkach, to podobna obserwacja: pare tygodni temu bylem w Kairze
    i tam, w parkach, w samym centrum niezwykle glosnego i ruchliwego miasta, dudki
    spaceruja sobie masowo po trawnikach, jakby byly naszymi kawkami na przykladsmile

    A biale czaple /to juz oczywiscie nie jest zadnym zaskoczeniem!!/ stoja
    wytrwale nie tylko nad Nilem, ale nad kazdym kanalem, kazda kaluza nawet, bez
    zwracania uwagi na to, jak zanieczyszczona jest woda w tym kanale, lub kaluzy.

    Plynac z Luksoru do Asuanu wypatrywalem /naiwnie chyba!/ Ibisa, na brzegu Nilu.
    Niestety bez powodzeniasad
    Ibisy juz prawie calkowicie wyginely, moze da sie je spotkac na najwiekszym
    jeziorze afrykanskim /sztucznym, ale zaptasionym straszliwie/ - Jeziorze
    Nassera /powyzej tamy asuanskiej/, ale tam juz tym razem sie nie zapuszczalem.


    Starzec
  • uwazna 13.04.04, 20:27
    starzec_z_gor napisał:

    >
    > Skoro mowimy o dudkach, to podobna obserwacja: pare tygodni temu bylem w
    > Kairze i tam, w parkach, w samym centrum niezwykle glosnego i ruchliwego
    > miasta, dudki
    > spaceruja sobie masowo po trawnikach, jakby byly naszymi kawkami na przykladsmile

    Otóż to! smile. Nie byłam w Egipcie, ale z tego co piszesz widzę, że czas
    najwyższy się tam udać. I ciągle mnie zastanawia, dlaczego one są tam tak mało
    płochliwe? Jeszcze jedna rzecz mnie nurtuje. Na Kanarach jest bardzo mało
    owadów, ziemia twarda i spalona słońcem. Jak one są w stanie się wyżywić?


  • ralston 20.04.04, 14:56
    Ibisów sporo widziałem w Afryce - ale dalej na południe - w Kenii. Na jeziorze
    Nakuru jest ich sporo. Są też marabuty, choć nie budzą takiej sensacji jak w
    Polsce smile i tysiące flamingów i pelikanów.

    Natomiast jeśli chodzi o moje najbardziej niezwykłe ptasie spotkanie, to miało
    ono miejsce jakieś 15 lat temu w Dojlidach pod Białymstokiem (przysięgam że
    byłem wtedy o suchym pysku i na dojlidzkiego Żubra nawet nie spojrzałem smile
    Jest tam zalew oraz kilka stawów hodowlanych. Kiedy pałętałem się tam z dwoma
    kolegami - spotkaliśmy jakiegoś starszego faceta z lornetką, który mówił że
    można tu spotkać bielika i rybołowa. Patrzyliśmy na niego z niedowierzaniem a
    kiedy powiedział, że właśnie widział perkoza rogatego pożegnaliśmy się z nim
    grzecznie, uznając że z szurniętymi lepiej się nie zadawać. Jakie było nasze
    zdziwienie, kiedy po kilkunastu minutach na jednym ze stawów udało się
    wypatrzeć parę perkozów rogatych! Gdyby nie ten gość - prawdopodobnie
    przelecielibyśmy po nich machinalnie wzrokiem i wzięli za zauszniki, w których
    stadku właśnie pływały. Kilka dni później udało się odnaleźć gniazdo. Niestety
    w tamtym roku nie wyprowadziły lęgu, bo ze stawu na którym gniazdowały
    spuszczono wodę sad
    --
    Tea Time
    Zapraszam smile
  • mjot1 24.04.04, 11:22
    No muszę to napisać!
    Starcze_z_gór zapałałem oto do Ciebie wielkim uczuciem!
    Uczuciem najszczerszym, uczuciem nieskazitelnym, uczuciem płynącym wprost z
    głębi mych trzewi. Uczuciem tym jest (najczystsza w swej formie o czystości nie
    spotykanej w warunkach naturalnych) zawiść! I będę Cię darzył uczuciem tym do
    końca mych marnych dni!
    I nie chodzi mi tu o jakiegoś tam byle marabuta. Zawiść ową prawdziwą, szczerą
    aż do bólu a potężną wywołało we mnie spotkanie Twe z dropiem.

    Więc nie będzie to opowieść o spotkaniu tak spektakularnym jak Twoje
    Starcze_z_gór. No, bo i skąd...?
    Z wielu wypowiedzi wynika jednoznacznie, że zimorodek jawi oto ptaszętem
    niezwykle osobliwym i rzadkim.
    A przecie kilka no kilkanaście lat temu gdym jeszcze czynnie parał się
    wędkarstwem jegomościa tego widywałem rzec można „na co dzień”.
    Faktem jest, że za cel swych wypraw wybierałem zawsze miejsca może i
    niezbyt „rybne”, lecz za to odludne.
    Widok tego latającego klejnotu był dla mnie na tyle powszechnym, że człek tak
    naprawdę jego obecność odbierał jako coś najnormalniejszego pod słońcem.

    Oto siedzę sobie zaszyty w chaszczach... Z brzegu sterczy jedynie kij
    z „drgajacą szczytówką”, przynęta umieszczona pod krzaczkiem z dwa metry od
    brzegu i wpatrzony, wyczulony na najlżejsze drgnięcie czekam w bezruchu na
    branie jazia lub leszcza...
    Nagle na wędzisku z 1,1 m ode mnie raczył przysiąść nie kto inny, lecz właśnie
    sam zimorodek!
    Był prawie na wyciągnięcie ręki. Z takiej odległości mogłem cieszyć się jego
    widokiem przez kilka minut. Jest piękny! Jest naprawdę piękny w każdym
    najdrobniejszym detalu. W pewnym momencie z łoskotem dał nura (właśnie w
    miejsce gdzie z nadzieją na branie umieściłem przynętę) i wynurzywszy się z
    rybką w dziobie odleciał jak gdyby nigdy nic.
    A ja siedziałem dalej w kompletnym bezruchu i chyba w bezdechu również...

    Najwięcej takich cudownych spotkań zdarza się właśnie mimochodem, ot tak
    niejako przy okazji.
    Ech... Ileż to podobnie przyjemnych doznań miał człek onegdaj, gdy czas ów
    potworny despota przyzwalał na to...

    Lecz czymże to jest wobec dropia?
    Czymże to jest wobec doznań, jakich dane było doświadczyć Mojej Zdecydowanie
    Lepszej Połowie podczas oglądania z okna naszej chałupinki z odległości
    niespełna dziesięciu metrów orła przedniego? A potem możliwość delektowania się
    jego widokiem, gdy nad młodnikiem zataczając kręgi nabierał wysokości...


    Najniższe ukłony!
    Zazdrością przepełnion M.J.
  • starzec_z_gor 24.04.04, 18:09
    mjot1 napisał:

    > No muszę to napisać!
    > Starcze_z_gór zapałałem oto do Ciebie wielkim uczuciem!
    > Uczuciem najszczerszym, uczuciem nieskazitelnym, uczuciem płynącym wprost z
    > głębi mych trzewi. Uczuciem tym jest (najczystsza w swej formie o czystości
    nie
    >
    > spotykanej w warunkach naturalnych) zawiść! I będę Cię darzył uczuciem tym do
    > końca mych marnych dni!
    > I nie chodzi mi tu o jakiegoś tam byle marabuta. Zawiść ową prawdziwą,
    szczerą
    > aż do bólu a potężną wywołało we mnie spotkanie Twe z dropiem.
    >


    smile)

    Zawisc _ornitologiczna_ jest niezwykle autentycznym, poteznym uczuciem i
    niewatpliwie znajduje sie w czolowce zawisci znanych ludzkosci!
    /archetyp "rajskiego ptaka"!/

    Gdzie tam pospolitym zawisciom - o bogactwo, urode, inteligencje i powodzenie w
    milosci - do zawisci ornitologicznej!

    Tak ze solidaryzuje sie z Toba, bo gdyby role sie odwrocily, moja zawisc nie
    bylaby wcale mniejszasmile

    Pozdrawiam


    Starzec

  • abstrakt2003 25.04.04, 08:13
    Widzę że darzysz straca z gór tymsamym uczuciem co ja i z tego samego
    powodu smile))
    ******************
    A jeśli mowa o zimorodku, to mam podobne spostrzeżenia, z tym że ja widziałem
    go z odległości 5-6 m.
    P.S.
    A czy zaczasem żołny nie spotkałeś? W twojej okolicy podobno się gnieżdżą.
    Pozdrawiam
    --
    Mente et malleo!
  • mjot1 25.04.04, 10:09
    Żołna powiadasz?
    Niestety ta przyjemność nie była mi daną. Może jeszcze nie była mi daną?

    Mnie trudno nazwać ornitologiem... Może raczej sympatykiem...?
    Ot ja tylko niezwykle lubię te czasem jakże niewielkie, niby niepozorne i
    niezmiernie sympatyczne kulki pierza...
    No cieszę się jak dziecko, gdy spoglądam przez okno i np. jak w tej chwili z
    odległości dwóch metrów patrzymy sobie w oczy ja i rudzik.
    Uwielbiam też gapić się bezmyślnie na krążące po błękitnym niebie drapieżniki...
    Cieszę się też, że ponownie przyleciały „moje” kobuzy i patrolują okolice
    kruczego gniazda. I mam cichutką nadzieję, że może tym razem doczekam się
    malusieńkich kobuziąt...

    Najniższe ukłony!
    Sympatyk ornitofanów M.J.
  • abstrakt2003 25.04.04, 10:35
    ornitologiem to i ja nie jestem...
    raczej ornitofanem
    a i ty nim jesteś bo z twojej deklaracji to wynika smile
    P.S.
    A tobie to i tak pająków zazdroszę najbardziej smile))
    --
    Mente et malleo!
  • lablafox 27.04.04, 11:52
    Niesforny bocian terroryzuje gospodarzy



    Niesforny bocian dokucza mieszkańcom wsi Babańce na Suwalszczyźnie. O świcie
    ptak urządza seanse dziobania w szyby domu. Porysował także karoserię samochodu
    gospodarzy domu.

    "To zwariowany bocian, który posiada jakieś niespotykane instynkty obronne.
    Pewnie ubzdurał sobie, że musi bronić tego terytorium i panoszy się u nas na
    podwórku" - powiedział PAP Roman Przezwiecki z Babańc.

    Bocian zaczyna stukać w szyby nad ranem około czwartej. Przez cały dzień
    spaceruje wokół domu jakby był tam gospodarzem. Przyzwyczaił się do ludzi i nic
    sobie nie robi z ich obecności. Nie boi się nawet psa.

    "Doszło do tego, że porysował nam lakier na samochodzie, to już nie jest
    śmieszne" - dodał mężczyzna.

    Według terroryzowanych przez bociana gospodarzy, powodem zachowania ptaka jest
    prawdopodobnie to, że widzi on odbitą w szybach swoją podobiznę, którą atakuje.

    Bocian uspokoił się na krótko, kiedy do Babańc przyjechali dziennikarze.
    Spacerował wówczas kilka metrów od domu. Gdy zobaczył nieznajomych usiadł na
    kominie i przeczekał intruzów. Kiedy odjechali, ponownie zaczął dokuczać
    domownikom.

    Bocian ma swoje gniazdo kilkadziesiąt metrów od domu państwa Przezwieckich.
    Obawiają się oni, że będą musieli tolerować ekscesy bociana aż do jesieni,
    kiedy odleci.

    Ornitolodzy nie wiedzą jak radzić sobie w takich przypadkach. Rok temu
    kilkanaście kilometrów obok, bocian wybijał szyby w domkach letniskowych i
    również rysował karoserie samochodów. Inny z kolei polował na kury.


    --
    Lx
  • kicia7 29.04.04, 21:40
    Wczoraj starałam się dojść do porozumienia z autkiem na "dzikim" placyku
    manewrowym, kiedy nagle uczący mnie znajomek mówi: "Patrz, struś." Trochę mi
    się gorąco zrobiło, ale jak oprzytomniałam z motoryzacyjnego amoku stwierdziłam
    że istotnie - za siatką spaceruje sobie dostojne ptaszydło. Niektórzy ludzie
    mają dziwne pojęcie na temat drobiu domowego.
    --
    ...warto zajrzeć do szkiełka
    w barze "Pod Zdechłym Psem".
  • blotniak32 06.12.04, 21:26
    Witajcie!
    Ja widziałem Cietrzewie....trzy sztuki,samce.Naszłem je przypadkiem w lesie.
    Szkoda ,że szybko odleciały...Poza tym Orła bielika i kanie rudą.
    Pozdrawiam.
  • cereusfoto 07.12.04, 09:26
    Jak zwykle szczęściarz z Ciebie. Zazdroszczę...
  • yggdrassill 09.12.04, 17:24
    niezwykle spotkanie mialem dzis... przy jednej z najruchliwszych tras warszawy,
    przy alejach jerozolimskich, poltora metra od przetaczajacych sie tirów i
    autobusów w rejonie centrum handlowego blue city najspokojniej w swiecie samiec
    jastrzębia oskubywał sobie gołebia... zupelnie nie zważal na samochody
    --
    vespero mundi expectando
  • blotniak32 09.12.04, 18:17
    CZeść!
    Dobrze że poruszyłeś ten temat.Mnie też zastanawia fakt,że wiele ptaków jest
    niesamowicie płochliwych w lesie np.,czy na stawach,tam gdzie jest głucha cisza,
    a w miejscach zurbanizowanych nagle przestają być płochliwe i można się do nich
    zbliżyć niemal na wyciągnięcie ręki.Sójki ,czy sikorki w ten sposób bardzo
    często się zachowują.Może to konieczność zasiedlania nowych terytoriów z powodu
    braku miejsca na żerowiska zmusza te ptaki do większej desperacji i odwagi...
    Pozdrawiam
  • czuk1 24.08.05, 08:24
    Dobrym przykladem są niezwykle plochliwe i ostrożne - kiedy zyja w lesie -
    Kosy , podczas gdy żyjąc na osiedlach mieszkaniowych jedzą niemal z ręki.
    m

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka