Dodaj do ulubionych

kosy - dramat czy nadinterpretacja?

30.04.04, 22:27
Jestem calkiem poczatkujacym wielbicielem ptakow.
Prosze wlasciwie o duchowe wsparcie fachowca.
Od kilku lat, gdy wyprowadzilismy sie z miasta, obserwujemy zycie naszych skrzydlatych
sasiadow. Najbardziej zaprzyjaznilismy sie z kosami. Dwa lata temu zalozyly gniazdo nad
wejsciem do naszego domu i odchowaly liczne stadko maluchow. Pomagalismy im wtedy jak
moglismy, choc pewnie jak totalni dyletanci. Ale wracajac do problemu...
Tej wiosny w naszym ogrodzie kosy zbudowaly w odstepie 2 tygodni dwa gniazda.
W pierwszym byly juz dwa jaja gdy samiczka zniknela (prawdopodobnie dopadl ja kot) samiec
jeszcze trzy dni sie krecil i zniknal tez.
Drugie gniazdo zalozyla nowa para chyba dzien przed zniknieciem tamtej kosicy. Niestety w
dachu wiaty na samochody. Kilka dni pozniej samiczka rozbila sie o szybe naszego stojacego
samochodu. Zebralismy ja i pochowalismy i to moze byl blad (ale mamy 4 psy...).
Samczyk od szesciu dni rozpaczliwie nawoluje swoja wybranke, niemalze nie opuszcza galezi w
najwyzszym punkcie ogrodu i spiewa od switu do nocy.
Czy one sa monogamiczne?
Edytor zaawansowany
  • abstrakt2003 01.05.04, 07:40
    Ale jak znam życie popłacze, popłacze...
    I znajdzie sobie inną.
    --
    Mente et malleo!
  • dado11 01.05.04, 20:37
    Dzis od switu trwala znow nieprzerwana piesn.
    Przez chwile mielismy nadzieje, ze cos sie zmieni,
    bo przyleciala panienka do wziecia, ale niestety on nawet nie zmienil melodii o ton.
    Myslelismy, ze chociaz moze zachrypnie, bo ta piesn jest tak dolujaca...
    Czy to mozliwe zeby on wciaz na nia czekal????
  • fan_gazety 01.05.04, 23:15
    Monogamia jest wyjątkiem u ptaków. Małe wróblaki najczęściej są poligamiczne,
    jeśli chodzi o wymianę partnerów w kolejnych latach, a często i w kolejnych
    lęgach, a u części gatunków z jednym samcem w danym czasie skojarzonych jest
    kilka samic, np. u dobrze rozpoznanego trzciniaka. Odwrotnie bywa bardzo
    rzadko - przykładem są płatkonogi, u których zresztą samice są barwniejsze od
    samców!Tak więc - gdy w pobliżu "Twojego" samca kosa znajdzie się "wolna"
    samica, pewnie mogą się jeszcze skojarzyć.
    No i warto jeszcze przypomnieć o jeszcze jednej fukcji śpiewu
    oprócz "reklamowania" się samicom. Jest nią sygnalizowanie innym samcom
    posiadania terytorium.
  • dado11 02.05.04, 15:08
    Dzieki, troche to co piszesz takie malo romantyczne, ale obys mial racje.
    Juz oboje marzymy, aby znalazl jakas panne, i zeby nie plakal tak rzewnie.
    Wiesz jak to frustruje....?
    O obwieszczaniu stanu posiadania wiem, ale to jakos inaczej brzmialo i wygladalo.
    Zreszta nadal siedzi na tej samej galezi i spiewa.
  • fan_gazety 02.05.04, 21:20
    przyroda sama w sobie niestety nie jest romantyczna smile. To nasze oczekiwania
    wobec niej. A przyroda jest ... jaka jest. Decyduje dobór naturalny, sukces
    genów itp. Ale to na dłuższą rozmowę smile.
    Mi osobiście "wyrachowanie" genów, strategii przetrwania, doboru naturalnego
    zupełnie nie przeszkadza, by nie pozachwycać się klangorem żurawi, widokiem
    pary krakw i gągoła aż rażącego swoim kontrastowym upierzeniem w pełnym słońcu
    (oba dziś, po długiej przerwie w nie oglądaniu ich smile ) i ... śpiewem kosa po
    zachodzie słońca, gdy już wszystko inne cichnie...
    Powodzenia w dalszych obserwacjach kosów itp. smile
  • dado11 02.05.04, 23:11
    A zatem nadinterpretacja? Z jednej strony dobrze (lzej na duszy) a z drugiej przygladajac sie ich
    zachowaniom nabieram przekonania, ze to nie tylko strategia i dobor naturalny.
    Jesli kos spiewa do swoich niewyklutych jaj, to juz zabek wiecej niz przetrwanie
    (choc to takze mozna roznie interpretowac).
    W kazdym razie dzieki za fachowe wsparcie.
    A swoja droga pierwszy raz slysze o krakwach i gagolach.
    Czy to sa ptaki i czy mieszkaja u nas?
  • lablafox 03.05.04, 15:15
    Dado , jeszcze raz podrzucam Tobie link do ptaków, Wejdź , zobacz, posluchaj -
    czasami można uslyszec ich glosy. Nie wiem dlaczego czasami.Udaje mi się gdy
    poszuram tak jakoś tym wystającym czymś miedzy oczami myszysmile))
    Przyjemnego oglądania życzę.

    grzesiak.kei.pl/jurek/lista.html
    --
    Lx
  • dado11 03.05.04, 23:11
    Dzieki Lx, obejrzalam i odsluchalam, tam gdzie sie dalo. Zreszta stronka jest bardzo mila i
    profesjonalna. W sprawie grzwaczy to "moje" ogrodowe egzemplarze wygladaja nieco inaczej niz
    grzywacze w tym atlasie. Moze jednak gluchy?
  • fan_gazety 03.05.04, 22:04
    A zatem nadinterpretacja? Z jednej strony dobrze (lzej na duszy) a z drugiej
    przygladajac sie ich zachowaniom nabieram przekonania, ze to nie tylko
    strategia i dobor naturalny. Jesli kos spiewa do swoich niewyklutych jaj, to
    juz zabek wiecej niz przetrwanie (choc to takze mozna roznie interpretowac).

    ** A skąd wiesz, że śpiewa "do nie wyklutych jaj"? smile

    W kazdym razie dzieki za fachowe wsparcie. A swoja droga pierwszy raz slysze
    o krakwach i gagolach. Czy to sa ptaki i czy mieszkaja u nas?

    ** Pewnie, że ptaki smile Wszakże jesteśmy na forum ptasim smile . Krakwy to dość
    rzadkie kaczki, dośc podobne do samic krzyżówek. Ale wprawne oko rozpoznaje je
    dość łatwo. A gągoły to kaczki nurkujące, które gniazdo budują w dziuplach!!
    Młode po wykluciu po prostu spadają, a puch chroni je przed
    urazami smile. Gągoły pięknie tokują. Liczniejsze są na północy Polski.
  • dado11 03.05.04, 23:17
    fan_gazety napisa3:
    > ** A skąd wiesz, że śpiewa "do nie wyklutych jaj"? smile
    wiem, bo widzialam i slyszalam na wlasne receptory, od trzech lat obserwuje ich zwyczaje
    >
    Krakwy to dość rzadkie kaczki, dośc podobne do samic krzyżówek. Ale wprawne oko rozpoznaje
    je dość 3atwo. A gągo3y to kaczki nurkujące, które gniazdo budują w dziuplach!!
    > M3ode po wykluciu po prostu spadają, a puch chroni je przed
    > urazami smile. Gągo3y pięknie tokują. Liczniejsze są na pó3nocy Polski.
    Chyba nie bywaja w poblizu duzych miast, prawda?
    A ja moge pogadac tylko na temat tego, co moge zobaczyc w swoim podmiejskim ogrodku.
    No i nie mam wprawnego oka, niestety....
    Dzieki za wyjasnienia!
  • fan_gazety 04.05.04, 12:08
    dado11 napisała:
    > wiem, bo widzialam i slyszalam na wlasne receptory, od trzech lat obserwuje
    i ch zwyczaje
    ** Ach, podrążę naukowo... wink Nie wątpię że słyszałaś te kosy. Ale pytanie
    jest: jak rozstrzygnąć, czy DO jaj, czy do czegoś innego one śpiewały smile.
    Śpiewanie do jaj niezalężonych sensu żadnego biologicznego nie ma i nie
    słyszałem o takich zachowaniach. Natomiast śpiew dla obrony terytorium, dla
    zdobycia samicy - oczywiście.
    > >
    > Chyba nie bywaja w poblizu duzych miast, prawda?
    ** Mogą być, mogą, jeśli tylko do miasta przylega spore czyste jezioro z dużymi
    dziuplastymi drzewami, to czemu nie. One są dość płochliwe i ruch ludzi pewnie
    nie jest dla nich korzystny, ale pewnie zdarzają się lęgi i w pobliżu
    miejscowości. Natomiast zimą zdarzają się na dużych rzekach. Sam kiedyś na
    peryferiach Wrocławia widywałem je dość często.

    > A ja moge pogadac tylko na temat tego, co moge zobaczyc w swoim podmiejskim
    ogrodku.
    ** To już dużo! Że lubisz, że chce Ci się. Zresztą w Wielkiej Brytanii ogrody
    są dość ważnym środowiskiem lęgowym dla części gatunków, więc nie lekceważmy
    ogrodów i ogródków, chroniąc oczywiście naturalne lasy, bagna itp.

    > No i nie mam wprawnego oka, niestety....
    ** A to już tylko od ćwiczeń zależy. Pamiętam moje pierwsze wyjście "na ptaki",
    gdy postanowiłem, że będę się "uczył". Klęska. Wróciłem z bólem głowy i
    podłamany kakofonią dźwięków, permanentną ucieczką ptaka z obrazu lornetki...
    Koszmar... Ale wszystko jest trudne na początku. Potem daje to coraz więcej
    frajdy, aż w końcu (?) miłe poczucie pewności siebie. Ale to wymaga ćwiczeń i
    upartości. A teraz bardzo ułatwia to masa książek, CD, DVD, internet. Nic,
    tylko obserwować.

    Powodzenia w obserwacjach!
    F_g
  • dado11 04.05.04, 23:15
    Dzieki za pouczajace rady, tylko skad wziac na to czas. Szczegolnie, gdy sie jest baba.
    Ja to moge tylko przelotnie, przy okazji, na chwilke...
    Dzis udalo mi sie zobaczyc przez chwile parke pleszek. Nie wiem czy maja gdzies w poblizu gniazdo,
    ale samczyk jest przesliczny. Bede sie rozgladac.
    Pozdrawiam i tez zycze owocnych wypraw.
  • fan_gazety 06.05.04, 08:01
    napisałaś:
    > skad wziac na to czas. Szczegolnie, gdy sie jest baba.

    ** protest!! Znam kilka "bab" - wyśmienitych znawczyń ptaków, w tym kilka
    ornitolożek (??) zawodowych! Jedna z nich to kiedyś samotnie ganiała po górach
    za sowami. Tak więc - można smile, czego i Tobie życzę.
  • dado11 07.05.04, 00:58
    Obawiam sie, ze samotne bieganie po gorach nie jest moim ulubionym zajeciem.
    Nawet w poszukiwaniu rzadkich zjawisk. Zatem dzieki za zyczenia i chyba nie skorzystam.
    Nadal jednak bede sobie urzadzala wewnatrzogrodkowe podgladactwo i gdyby byla potrzeba to
    pomoge naszem przelotnemu inwentarzowi.
    Pozdr
  • fan_gazety 07.05.04, 08:48
    dado11 napisała:

    > Obawiam sie, ze samotne bieganie po gorach nie jest moim ulubionym zajeciem.
    Ach, no sprawa jasna. Ja tak się tylko "zbuntowałem" na to stwierzdenie,
    że "baba" nie może... Może, może tylko rzadko chce smile

    > Nawet w poszukiwaniu rzadkich zjawisk. Zatem dzieki za zyczenia i chyba nie
    skorzystam.
    ** A to juz piszesz o wyborze, a nie o "mocy" lub "niemocy" wink

    > Nadal jednak bede sobie urzadzala wewnatrzogrodkowe podgladactwo i gdyby byla
    p
    > otrzeba to
    > pomoge naszem przelotnemu inwentarzowi.

    Z pomaganiem ptakom trzeba uważać. Duńczycy kiedyś obliczyli, że pomaganie
    łabedziom zimą nie jest dla nich korzystne. Dlaczego? Bo one - nauczone
    dokarmianiem - reagują pływaniem w stronę każdego człowieka. A pokarm przynosi
    tylko "co któryś tam". I wyliczono, że nakłady energetyczne na to
    przemieszczanie się w stronę ludzi bywają większe niż zyski energetyczne
    związane z pozyskaniem tegoż pokarmu. Ten przykład pokazuje, że oprócz chęci
    potrzeba jest też rzetelna wiedza, jak bardzo często na styku człowiek -
    przyroda.

    Pozdrawiam i życzę wielu wrażeń przy "ogródkowych" obserwacjach!
  • dado11 05.05.04, 21:23
    Nasz rozspiewany wdowiec znalazl (lub przyspiewal) sobie nowa partnerke, nieco sfrustrowana,
    histeryczna ale piekna. Pokazal jej wszystkie katy w ogrodzie, wystukal co piekniejsze okazy
    dzdzownic, obronil przed sojka - no po prostu 100% facet. Sugerowal tez niesmialo miejsce (super
    oczywiscie) na gniazdko, ale ona chyba miala nieco inne zdanie. Mamy nadzieje, ze ja przekona i
    znow bedziemy sie mogli wcielic w podgladaczy intymnego zycia skrzydlatych...
  • mjot1 06.05.04, 20:33
    Fan_gazety napisał:
    „Śpiewanie do jaj niezalężonych sensu żadnego biologicznego nie ma i nie
    słyszałem o takich zachowaniach.”
    Hmmm...
    „Śpiewanie do jaj” to faktycznie nie znana mi dotychczas przypadłość... Chociaż
    np. „śpiew do kotleta” i owszem.
    Wracając do jaj.
    Otóż jest jednak zjawisko dość bliskoznaczne (mym skromnym zdaniem) i
    stosunkowo często występujące w przyrodzie. Zjawiskiem tym jest
    mianowicie „Śpiewanie dla jaj”.
    Znam taki gatunek występujący dość obwicie w naturze, który czynność tę
    wykonuje stosunkowo często i stara się by słyszane było to na znacznym obszarze.
    Gatunek ten potrafi też śpiewać z bardzo wielu innych powodów nijak nie
    dających się uzasadnić logicznie. I jakże często śpiew ów satysfakcję sprawia
    jedynie wykonawcy.
    Gatunkiem tym nie jest oczywiście kos.
    A w temacie kosa. Cóż...
    To naprawdę przykre, co napisałaś. Boć przecie ptaszęto też ma do licha swoje
    uczucia! Bzdurą jest, że tylko my „władcy” świata tego jesteśmy tak wyjątkowi a
    ta cała reszta nie czuje ni bólu ni radości. Przecie nawet roślina żyje i
    potrafi cierpieć!
    A jeśli doczekamy chwili, gdy Państwo Kosowie wyprowadzą swe pociechy na
    pierwszy posiłek pełni ufności na nasz trawnik i pozwolą nam przyglądać się
    edukacji pociech toż dla takich właśnie chwil warto żyć!
    Wraz z Tobą Dado trzymam kciuki za powodzenie Pana Kosa!

    Najniższe ukłony!
    Widzący życie nawet w komarze M.J.
  • dado11 07.05.04, 00:52
    Okazuje sie, ze nie tylko plochej bialoglowy serduszko ckliwe dojrzec potrafi zawilosci zycia.....
    Nasz dzielny kawaler robi co moze, by panne utrzymac w przekonaniu o swojej wartosci.
    Ona choc sklonna, aczkolwiek nie na pewno...
    No takie sobie ecie-pecie, ale dziekuje mjot1, ze nie postrzegasz tych zjawisk tylko w aspekcie
    czysto genetycznym. Pozdr
  • lablafox 07.05.04, 08:35
    Milo , gdy okazuje się ,że takie podjście do braci miejszych jest nie obce
    innym ludziom , to budujące.
    Czasami , gdy wypowiadam slowa podobne do Twoich , ludzie patrzą na mnie jak na
    idiotkę. Mój mąż równie podobnie odbiera świat.
    Napisz proszę jaki to ptak śpiewa do jaj.
    --
    Lx
  • fan_gazety 07.05.04, 09:07
    mjot1 napisał:

    > Gatunek ten potrafi też śpiewać z bardzo wielu innych powodów nijak nie
    > dających się uzasadnić logicznie. I jakże często śpiew ów satysfakcję sprawia
    > jedynie wykonawcy.
    > Gatunkiem tym nie jest oczywiście kos.

    ** smile

    > A w temacie kosa. Cóż...
    > To naprawdę przykre, co napisałaś.
    ** I tu nie wiem czy to mnie, bo a) nie wiem co przykrego napisałem, b) ja
    to "on" a nie "ona" smile

    > Boć przecie ptaszęto też ma do licha swoje
    > uczucia!
    ** Czym są uczucia wobec tego?

    > Bzdurą jest, że tylko my „władcy” świata tego jesteśmy tak
    > wyjątkowi a
    > ta cała reszta nie czuje ni bólu ni radości.
    ** Co do bólu - jasne. Ale z tą radością jest już problem. Trudno to
    badać "obiektywnie" smile Jak np. zdefiniować "radość" kosa?

    Przecie nawet roślina żyje i
    > potrafi cierpieć!
    ** Skąd wiesz?

    > Widzący życie nawet w komarze M.J.
    ** Widzący piękno w efektach działania genów, nawet komara - F_g
  • mjot1 07.05.04, 20:18
    Fan_gazety napisał: „I tu nie wiem czy to mnie, bo a) nie wiem co przykrego
    napisałem, b) ja to "on" a nie "ona" smile
    Faktycznie tu poleciałem na skróty i myśl ma błądziła już przy Dado smile Cóż...
    Zdarza się człekowi czasem coś takiego, że myśl szalona pędzi tak niesamowicie,
    że potrafi wyprzedzić palce stukające w klawiaturę! Na szczęście przypadłość
    owa niezwykle mi się przytrafia. Proszę, więc o wybaczenie za myśl niesforną.

    A skąd wiem o uczuciach, odczuciach, smutkach, bólach czy radościach?
    Hmmm...
    Możem ja, jaki niedobitek?
    Ot pozostałość mizerna po tych, do których bardziej czucie i wiara niźli
    szkiełko...?

    Do Lablafox i Dado
    Takich „wariatów” jest wbrew pozorom więcej niźli można by sądzić.
    Tylko, że postawa owa jest tak niepopularną w czasach, gdy największym dobrem
    człowieka jest jeno praca zamienna na szmal. Postawa taka jest przecie tak
    bezwartościowa.
    No i jest to takie jednak osobiste...

    „Napisz proszę jaki to ptak śpiewa do jaj”
    No nie „do jaj”, lecz „dla jaj”!
    Dla ułatwienia dodam, iż nie jest to ptak smile

    Najniższe ukłony!
    Pozdrawiający wszystkich, którzy mają wymalowane na czołach wyraźne
    kółka zainteresowań M.J.
  • fan_gazety 10.05.04, 14:12
    mjot1 napisał:

    > Fan_gazety napisał: „I tu nie wiem czy to mnie, bo a) nie wiem co przykre
    > go
    > napisałem, b) ja to "on" a nie "ona" smile
    > Faktycznie tu poleciałem na skróty i myśl ma błądziła już przy Dado smile
    Cóż...
    > Zdarza się człekowi czasem coś takiego, że myśl szalona pędzi tak
    niesamowicie,
    >
    > że potrafi wyprzedzić palce stukające w klawiaturę! Na szczęście przypadłość
    > owa niezwykle mi się przytrafia.
    * Mnie też. Myślę wolno, ale piszę jeszcze wolniej smile

    Proszę, więc o wybaczenie za myśl niesforną.
    * Żaden problem, chciałem tylko wyjasnić.

    > A skąd wiem o uczuciach, odczuciach, smutkach, bólach czy radościach?
    > Hmmm...
    > Możem ja, jaki niedobitek?
    > Ot pozostałość mizerna po tych, do których bardziej czucie i wiara niźli
    > szkiełko...?

    ** Mizerna?? Pozostałość?? Nie wierzę. A tak dla mnie, to najlepiej jest
    doceniać "szkiełko" i nie zapominać o "czuciu". Ale w wyjaśnianiu
    rzeczywistości pewniejsze jest szkiełko, bo przynamniej sprawdzić można.
    >
    > Pozdrawiający wszystkich, którzy mają wymalowane na czołach wyraźne
    > kółka zainteresowań M.J.
    ** Nawzajem!
  • dado11 05.06.04, 23:24
    Musze wam opowiedziec. Kolejny dramat dosiegnal naszego kosa-wirtuoza. Wlasnie przewalila sie
    nad nami potezna burza. Bezpieczne, jak sie wydawalo, gniazdo w krzaku rozy, pod wplywem
    ulewnego deszczu przechylilo sie na tyle, ze wszystkie piskleta wypadly. Dwoje pisklat niestety
    poranilo sie na tyle, ze nie bylo co ratowac. Trzeci wypadl na trawe razem z ostatnim niewyklutym
    jajem. M-k walczac z nawalnica probowal podeprzec krzew na tyle by wypoziomowac gniazdo, a ja
    grzalam w dloniach nieszczesnych rozbitkow. Nigdzie nie bylo widac rodzicow. Gdy maly zaczal
    wierzgac lapkami zdecydowalismy sie go odlozyc wraz z jajkiem do gniazda i wtedy okazalo sie, ze
    kosia mama juz czeka. Tylko lekko sie odsunela, gdy wkladalam malca do gniazdka i po chwili juz
    otulala go wlasna kolderka z pior. Musielismy rozebrac sie do rosolu, bo wszystko na nas bylo
    mokre do suchej nitki, ale naprawde jestesmy szczesliwi, ze choc jedno malutkie zycie udalo sie
    uratowac. Jutro zajrzymy dyskretnie czy tam wszystko w porzadku. Trzymajcie kciuki!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka