Dodaj do ulubionych

Co powinien umieć ?

25.01.05, 22:37
albo raczej ile ptaków powinien rozpoznawać ich szanujący się wielbiciel?
Czy powinien poznawać również po locie i śpiewie?
Ile rozpoznajecie Wy ptaków polskich, a ile po głosach?

Ja rozpoznaję około 100, w tym po śpiewie może 10, a w locie pewno tylko
jaskółkę .....
Edytor zaawansowany
  • gallinula 25.01.05, 22:52
    Jesteś na dobrej drodze. Poćwicz trochę głosy, nie jest to trudne. A z tym
    rozpoznawaniem w locie to trochę przesadzasz, na pewno rozpoznajesz więcej.
    Trzeba dużo obserwować, wtedy z czasem znajomość wzselkich cech ptasich
    przychodi sama. Trzeba też trochę czytać literatury fachowej.
    Pozdrawiam.
  • calandra 26.01.05, 09:37
    Kurczę, trudno powiedziec, nigdy nie liczyłam...
    Na oko to pewnie z 300 rozpoznam (choć nadal dla mnie niektóre siewkowate są
    czarną magią), po śpiewie i głosach z jakieś 200, w locie - trudno powiedzieć,
    bo jedne grupy dobrze (drapieżne) inne prawie zupełnie (łuszczaki), zresztą
    wzrok mam kiepski smile
  • micamic 26.01.05, 09:53
    Chciałbym poznać ludzi, którzy potrafią bezbłędnie rozpoznać 300 gatunków
    ptaków i uścisnąć im rękę! Ja sam znam wszystkie gatunki polskich ptaków
    lęgowych (około 330) i wiele gatunków ptaków obcych kontynentów ale to nie
    oznacza wcale, że potrafiłbym je wszystkie rozpoznać w terenie, przy złych
    warunkach pogodowych, gdy widzimy ptaka zaledwie kilkanaście sekund lub gdy
    słońce świeci w lornetkę. Podawanie więc takich liczb jest bez sensu, chyba, że
    dodamy iż potrafimy rozponawać te 300 gatunków ptaków z atlasu ptaków lub
    trzymając ptaka w ręce.
    Dobry obserwator moim zdaniem to ten, który potrafi dostrzegać w krótkim czasie
    najważniejsze cechy sylwetki i upierzenia ptaka, zapamiętać je i zapisać i
    potem w razie potrzeby sprawdzić w atlasie. Który potrafi słuchać i
    zapamiętywać głosy ptaków oraz jest w stanie je zapisać w razie potrzeby.
    Nie warto wykuwać "na blaszkę" opisy trudnych gatunków bo potem daje to
    człowiekowi nieuzasadnione poczucie pewności, że widział taki a taki gatunek i
    nie chcę się mu tego sprawdzić a to może prowadzić do wielu przekłamać.

    --
    www.ornitol.prv.pl
  • micamic 26.01.05, 09:55
    Dodam jeszcze że kiepski wzrok nie jest przeszkodą moim zdaniem, widziałem
    kilku dobrych ornitologów, którzy nosili "denka od butelek". Ważniejszy jest
    dobry słuch.
    --
    www.ornitol.prv.pl
  • uwazna 26.01.05, 10:30
    micamic napisał:

    > Dodam jeszcze że kiepski wzrok nie jest przeszkodą moim zdaniem

    Oj niestety przeszkadza. Takie mam osobiste doświadczenia. Jakieś trzy lata
    temu zaczął mi się psuć wzrok i muszę stwierdzić, że trochę to jednak utrudnia
    obserwacje. To już nie to co kiedyś, gdy wzrok miałam jak brzytwa wink. Ale
    myślę, że to zależy od osobniczej wady. Jedna wada utrudnia, inna nie.

    Co do pytania autora wątku, to nie sposób na nie odpowiedzieć. Nauczyć się
    rozpoznawać w atlasie, to żaden problem. Wyzwaniem jest dopiero rozpoznawanie
    ich w terenie, gdzie wszystko zależy od warunków.
  • lablafox 26.01.05, 11:08
    Jak juz wspominałam jestem ornitologiem amatorem , z przypadku , z miłosci do
    przyrody. Nie potrafię policzyć ile ptaków rozpoznaję , to zbyt trudne, ale
    jest ich sporo.
    Łapię się jednak na tym, iż to słuch wyłapuje obecność znanego lub nieznanego
    ptaka , potem szukam i obserwuję
    --
    Lx
  • blotniak32 29.01.05, 18:49
    Cześć!
    Podobno wzrok można naprawić jakąś metodą laserową...Tak słyszałem kiedyś.
    Jest to niestety zapewne płatny zabiek.Niewiem zresztą czy to prawda,ale
    słyszałem o tym juz dość dawno.Sam mam trochę gorszy wzrok niż kiedyś.To pewnie
    od lornetki...Wiesz coś na ten temat?
    Pozdrawiam. Tomek
  • micamic 29.01.05, 20:04
    Wzrok laserowo można naprawić w kilku klinikach w Polsce. Zabieg taki kosztuje
    ok. 4 tys i nie wiąże się z prawie żadnym ryzykiem, gyż metoda jest naprawdę
    sprawdzona i nie jest to aż tak skomplikowane jak można by sądzić. Najczęściej
    na takie zabiegi decydują się ludzie z naprawdę poważnymi wadami wzroku (około -
    12) ale można skorygować nawet drobne wady.
    Wzrok chyba raczej nie psuje się od lornetki - sam używam jej częst od
    conajmniej 10 lat a wzrok mam osty jak żyleta. Psuje się natomiast od tego co
    robimy w tej chwili - od gapienia się w ekran komputera wink

    --
    www.ornitol.prv.pl
  • uwazna 29.01.05, 20:29
    micamic napisał:

    > Wzrok laserowo można naprawić w kilku klinikach w Polsce. Zabieg taki
    > kosztuje ok. 4 tys
    Ha! Przy takiej kwocie, to chyba poczekam, aż zepsuje mi się dokumentnie i
    dopiero wtedy zastosuję ewentualnie ten drogi laser. Póki co wada mi się
    pogłębia, więc teraz pieniądze poszłyby na marne wink.

    > Wzrok chyba raczej nie psuje się od lornetki - sam używam jej częst od
    > conajmniej 10 lat a wzrok mam osty jak żyleta. Psuje się natomiast od tego co
    > robimy w tej chwili - od gapienia się w ekran komputera wink

    Od lornetki nie psuje się. Zresztą nikt nie używa tego sprzętu dzień w dzień
    godzinami smile.
    Od komputera - jak najbardziej.

  • naxalite 30.01.05, 17:33
    uwazna napisała:

    > micamic napisał:
    >
    > > Wzrok laserowo można naprawić w kilku klinikach w Polsce. Zabieg taki
    > > kosztuje ok. 4 tys
    > Ha! Przy takiej kwocie, to chyba poczekam, aż zepsuje mi się dokumentnie i
    > dopiero wtedy zastosuję ewentualnie ten drogi laser. Póki co wada mi się
    > pogłębia, więc teraz pieniądze poszłyby na marne wink.
    Wada musi sie ustabilizowac, inaczej nie ma mowy o korekcie. Poza tym musi byc
    spora (np. od -6), zeby oplacało sie cos z tym robic. Oczywiscie granica jest
    rozna dla roznych ludzi, komus moze bardzo przeszkadzac i mniejsza wada, ale po
    korekcie laserowej wzrok moze jeszcze poleciec: przez pol roku jest OK, po czym
    moze sie pogorszyc znowu do -0.5, -1 albo wiecej i tak zostac. A -1 dla
    obserwatora ptakow to juz moze byc utrudnienie. O moim wzroku lepiej nie mowić
    wink w kontaktach mam korekte do -0.5 i ciezko mi wylapac niektóre szczególy. Ale
    sa bardzo dobrzy ornitolodzy o wzroku bynajmniej nie sokolim, wiec nie ma co sie
    zniechęcac.
  • blotniak32 29.01.05, 21:43
    Chyba macie słabe lornetki...Ja jak pójdę na "ptaki" z lornetką na jakieś 3-4
    godziny to przeważnie po powrocie bolą mnie oczy i łzawią.Nie bolą mnie jak
    uzywam ruskiej lornetki 7*35,ale przez nią niewiele widać.
    Pozdrawiam
  • micamic 31.01.05, 09:08
    blotniak32 napisał:

    > Chyba macie słabe lornetki...Ja jak pójdę na "ptaki" z lornetką na jakieś 3-
    4
    > godziny to przeważnie po powrocie bolą mnie oczy i łzawią.Nie bolą mnie jak
    > uzywam ruskiej lornetki 7*35,ale przez nią niewiele widać.
    > Pozdrawiam

    Coś jest chyba trochę nie tak - w sezonie spedzam ponad 12 godzin w terenie i
    duży czas z tego gapię się w lornetkę, a są takie momenty kiedy gapię
    nieprzerwanie sie przez nią dłuższy czas (np. podczas obserwacji karmienia przy
    gnieździe) a nigdy nie miałem "efektu łzawiązych oczu". Używam lornetki Carla
    Zeissa 10x50.
    Oczy męczą się wtedy, gdy wypatruję coś długo bez lotnetki a potem nagle
    przenoszę wzrok na jakiś obiekt położony blisko np. notes w którym chcę coś
    zapisać.


    --
    www.ornitol.prv.pl
  • blotniak32 31.01.05, 17:48
    Cześć
    Spędzasz 12 godzin w terenie?To kiedy Ty pracujesz?Chciałbym mieć tyle
    czasu...Chyba ,że w niedziele.
    A lornetka Carl Zeiss 10*50 jest napewno jasna i dobrej jakości,ale ma słabe
    przybliżenie.Choć z tym jest różnie...bo lornetki niektórych firm mają
    przybliżenie 20 -przynajmniej tak pisze na nich ,a są słabsze od mojej ruskiej
    lornetki co ma przybliżenie 7...Ja używam lornetki Fomei Poacher 8-20*50
    (czeska).Czyli jest mocniejsza od Twojej dwukrotnie.Przy największym zbliżeniu
    nie jest za jasna ,ale przybliża bardzo dobrze.Przynajmniej nie miałem do
    czynienia z mocniejszą jak do tej pory.Zeiss-a też jeszcze nie porównywałem z
    moją.Napewno jest dobrej jakości,słyszałem o wyrobach tego producenta ,ale na
    stawy nie bardzo się nadaje.
    Pozdrawiam
  • carduelis 31.01.05, 18:02
    Cześć
    Podobnie jak micamic, w sezonie spędzam prawie 12 godzin w terenie (oczywiście
    nie mam cały czas lornetki przy oczach) i nie mam takich problemów z oczami jak
    Ty. Używam Zeissa Dekarem 10x50. Lornetki z zoomem to porażka blotniaku sad Moze
    dlatego wlasnie bolą cię oczy? Przy powiększeniu powyżej 10x ciężko jest
    utrzymać lornetkę tak, żeby obraz był stabilny. Może oczy Cię bolą i łzawią bo
    obraz skacze? Wyjściem z sytuacji byłoby kupienie lunety zamiast męczenie się z
    lornetką z powiększeniem 20x.
    pozdr

    blotniak32 napisał:

    > Cześć
    > Spędzasz 12 godzin w terenie?To kiedy Ty pracujesz?Chciałbym mieć tyle
    > czasu...Chyba ,że w niedziele.
    > A lornetka Carl Zeiss 10*50 jest napewno jasna i dobrej jakości,ale ma słabe
    > przybliżenie.Choć z tym jest różnie...bo lornetki niektórych firm mają
    > przybliżenie 20 -przynajmniej tak pisze na nich ,a są słabsze od mojej ruskiej
    > lornetki co ma przybliżenie 7...Ja używam lornetki Fomei Poacher 8-20*50
    > (czeska).Czyli jest mocniejsza od Twojej dwukrotnie.Przy największym zbliżeniu
    > nie jest za jasna ,ale przybliża bardzo dobrze.Przynajmniej nie miałem do
    > czynienia z mocniejszą jak do tej pory.Zeiss-a też jeszcze nie porównywałem z
    > moją.Napewno jest dobrej jakości,słyszałem o wyrobach tego producenta ,ale na
    > stawy nie bardzo się nadaje.
    > Pozdrawiam
  • blotniak32 31.01.05, 19:08
    Mam lunetę.Ale luneta w teren kompletnie się nie nadaje.Poza tym przy lunecie
    obraz skacze jeszcze bardziej .Moja luneta zresztą to kompletny niewypał.Ma
    powiększenie 20-60*60 i co ciekawe jest tej samej firmy co lornetka,ale podczas
    gdy lornetka jest dobra,to luneta do kitu...jest tak ciemna ,że mimo dużego
    powiększenia szczeguły upierzenia ,czy sylwetki widać lepiej przez lornetkę niż
    przez tą lunetę ,nawet przy jednakowych powiększeniach.Chętnie bym się jej
    pozbył.Jest na gwarancji.Kupiłem ją za 450zł,sprzedam za 300zł.Nie znacie
    jakiegoś astronoma amatora???Byłbym wdzięczny.A lornetka 10*50 jest dla mnie za
    słaba.Jak wcześniej mówiłem na stawy się nie nadaje.Lornetka z zoomem to jest
    coś wspaniałego.Mógłbym zmniejszyć powiększenie do 10,ale wtedy widziałbym
    kiepsko,dlatego prawie bez przerwy patrze na powiększeniu 20.Słabą lornetką
    widać tylko kontury ,bez szczegułów,natomiast mocną widać wszystko.A załóżmy
    złapać ptaka w locie?Zmniejszam powiększenie do 8,mam dość duży wycinek obrazu,
    dopiero na konkretnym celu zwiększam przybliżenie na maximum i widzę go
    dokładnie jakbym miał go na wyciągnięcie ręki.Zapewniam Cię ,że zoom bardzo
    ułatwia obserwacje.A luneta ...też by się przydała,ale jakaś dobra.Mogłabyś
    jakąś polecić?Moglibyście jakąś polecić ,tylko nie za 8000zł.
    Aaaa...sorki za ewentualne błędy ortograficzne.Nigdy nie byłem dobry z pisowni.
    Tomek
  • carduelis 31.01.05, 22:28
    blotniak32 napisał:

    > Mam lunetę.Ale luneta w teren kompletnie się nie nadaje.Poza tym przy lunecie
    > obraz skacze jeszcze bardziej.

    No cóż, luneta wymaga statywu (i to dobrego statywu).

    >A luneta ...też by się przydała,ale jakaś dobra.Mogłabyś
    > jakąś polecić?Moglibyście jakąś polecić ,tylko nie za 8000zł.
    >

    Dobra luneta to niestety spory wydatek. Do tego dochodzi jeszcze statyw.
    Wiele informacji znajdziesz na stronie
    lunety.w.interia.pl/
    w zakładce giełda, można kupić używany sprzęt, czasami ciekawe oferty.
    Ja osobiście używam od niedawna lunety Kowa TSN-1 z okularem zoom 20-60x i
    statywem manfrotto 055pro. Całość kosztowała ok 3000 zł (luneta używana).

    Pozdrowienia
    carduelis



  • blotniak32 01.02.05, 14:30
    Witaj ponownie!
    Wiem już ,że masz lornetkę Zeiss-a ,na lunetę Kowa wydałaś 3000zł,masz mnóstwo
    książek o ptakach,no i jesteś biegła w Ornitologii...Cóż...wygląda na to,że w
    głowie masz namieszane równie dobrze jak ja.Za każdym razem jak wydam na moje
    hobby więcej niż 500zł,to rodzina chce mnie "ukrzyżować"...Ty niemasz takkich
    problemów ze swoją rodziną?Chyba masz wyrozumiałego męża...
    A może ornitologia jest także Twoim zawodem? Czym się zajmujesz?
    Lunetę muszę sobie kiedyś kupić ,ale najpierw teleobiektyw.No chyba ,że
    trafiłbym na jakąś wyjątkową okazje.Teleobiektyw jest bardziej potrzebny do
    ewentualnej dokumentacji tego co się widziało,jak trochę dalej napisał
    Micamic.Ze zdięcia łatwiej jest póżniej dojść co to właściwie było,jeżeli
    istnieją jakieś wątpliwości co do ewentualnej identyfikacji.Sam widywałem
    czasami różne ptaki drapieżne ,nie zrobiłem zdięcia (za daleko)i do tej pory
    nie jestem pewny co to właściwie był za gatunek.
    Tomek
  • carduelis 01.02.05, 16:19
    blotniak32 napisał:

    > Witaj ponownie!
    > Wiem już ,że masz lornetkę Zeiss-a ,na lunetę Kowa wydałaś 3000zł,masz
    > mnóstwo książek o ptakach,no i jesteś biegła w Ornitologii..

    Lornetka nie jest moja smile, na lunete zbierałam ładnych parę latek, książki
    kupuję stopniowo... Zresztą ten Zeiss, którego używam to nie jakiś nowy wypust
    tej firmy tylko stary typ, wyprodukowany jeszcze za czasów DDR smile

    > Za każdym razem jak wydam na moje
    > hobby więcej niż 500zł,to rodzina chce mnie "ukrzyżować"...Ty niemasz takkich
    > problemów ze swoją rodziną?Chyba masz wyrozumiałego męża...

    Widzisz Tomku, ja nie mam męża smile)) (przynajmniej formalniewink Nie jestem też
    wolna jak ptak ale nie mam na razie zbyt dużych zobowiązań względem innych osób
    np. dzieci smile dlatego póki co nikt nie chce mnie ukrzyżować wink

    > A może ornitologia jest także Twoim zawodem?

    Hmm, chyba można tak powiedzieć smile

    > Lunetę muszę sobie kiedyś kupić ,ale najpierw teleobiektyw.No chyba ,że
    > trafiłbym na jakąś wyjątkową okazje.Teleobiektyw jest bardziej potrzebny do
    > ewentualnej dokumentacji tego co się widziało,jak trochę dalej napisał
    > Micamic.

    Możesz przytwierdzić aparat do lunety, może jakościowo zdjęcia wyjdą gorsze niż
    z teleobiektywem ale do dokumentacji powinny wystarczyć.

    Pozdrawiam
    cardu
  • blotniak32 01.02.05, 18:15
    Napisałaś,że "można tak powiedzieć",że ornitologia to Twój zawód.To znaczy ,że
    jest twoim zawodem? Czym się zajmujesz? Pytam ,bo pracować przy czymś co się
    naprawdę lubi to coś wspaniałego.Ja np. często chodziłem na obserwacje ptaków
    na tutejsze stawy rybne.Facet ,który prowadzi chodowle ryb za pierwszym razem
    wzioł mnie za złodzieja.Myślał,że kradne ryby ze stawu.W moich stronach ten
    proceder jest bardzo rozpowszechniony.Ale jak powiedziałem mu,że obserwuje ptaki
    uśmiechnął się głupawo pod nosem i patrząc na lornetkę i aparat fotograficzny
    uwierzył mi.Potem widział mnie jeszcze kilkanaście razy. A ja głupi
    zaproponowałem mu,że chętnie podioł bym pracę stróża na pół etatu.To znaczy na
    czarno. Trzeba było zaproponować dużo dużo wcześniej.Wtedy przychodziłbym na
    obserwacje po pracy i robiąc to co lubie jeszcze brałbym nieduże ,ale zawsze
    jakieś pieniądze...Tylko,że gość niechciał,bo wiedział już ,że i tak będe
    przychodził skoro byłem tutaj tyle razy i będzie miał stróża za darmo.
    Pech to pech.
    Pozdrawiam. Tomek
  • carduelis 01.02.05, 18:30
    blotniak32 napisał:

    > Napisałaś,że "można tak powiedzieć",że ornitologia to Twój zawód.To znaczy ,że
    > jest twoim zawodem? Czym się zajmujesz? Pytam ,bo pracować przy czymś co się
    > naprawdę lubi to coś wspaniałego.

    Tak, to znaczy, że jest moim zawodem smile Również uważam, że połączenie pasji z
    wykonywaną pracą to coś wspniałego. Ale nie wszyscy się na to decydują głównie
    ze względów finansowych i rozwijają swoje zainteresowania po innej, lepiej
    płatnej pracy smile
    Załóżmy może wątek o nas w celu lepszego poznania się? W sumie ja już baaardzo
    dużo napisałam o sobie (nie wiem czy dobrze zrobiłam wink Jestem ciekawa czym inni
    się zajmują smile

    Pozdrawiam
    carduelis
  • micamic 01.02.05, 19:59
    carduelis napisała:

    > Załóżmy może wątek o nas w celu lepszego poznania się? W sumie ja już baaardzo
    > dużo napisałam o sobie (nie wiem czy dobrze zrobiłam wink Jestem ciekawa czym
    inn
    > i
    > się zajmują smile
    >

    To nie najgorszy pomysł wink

    --
    www.ornitol.prv.pl
  • blotniak32 01.02.05, 20:37
    Tiiii...Nionionio...Właśnie pogroziłem Ci palcem...Znowu wymigałaś się od
    odpowiedzi.Powiec wreszcie naczym polega Twoja praca.Może ja...Ja pracuje w
    sklepie budowlanym.Sprzedaje silikony,farby i takie różne pierdoły...Nic
    ciekawego.Nie lubie tej pracy tak wogule.Za dużo trzeba się użerać z ludżmi.
    Obcowanie z przyrodą jest dla mnie hobby i odskocznią od trosk dnia
    codziennego.Odpręża mnie...Fajnie jest tak latem pujść po południu na
    obserwacje...Tylko te komary...Ale siedzisz sobie na ambonie,cichutko,wiaterek
    wieje i czekasz...Długo ,długo ,długo...Już masz iść do domu,patrzysz a tu
    stado żurawi ląduje na brzegu...Piękny widok.Albo idziesz sobie groblą
    wieczorkiem,lekki dreszczyk emocji,no bo różnie może być ,a nóż trafisz na
    jakichś złodzieji ryb opitych kilkoma jabolami i zażyczą sobie popatrzeć przez
    lornetkę...trzeba będzie się bić,albo zdzielić jednego statywem w łeb i uciekać.
    Z aparatem na szyji niejest za wygodnie ani uciekać ani się bronić.A...można
    wziąść gaz.No dobra.Bądżmy dobrej myśli.Idziesz cichutko po grobli,a tu nagle
    huk taki jakby pociąg towarowy jechał...patrzysz...a to stado kaczek ląduje na
    stawie prosto z nad Twojej głowy.Poważnie.Przeżyłem coś takiego.W kompletnej
    ciszy,dźwięk jaki wydaje stado lądujących kaczek podczas chamowania w powietrzu
    przez ustawienie skrzydeł na sztorc wydaje się niesamowitm hukiem.Jak lot
    odżułtowca.A potem witają cię przyjemnym głośnym kwakaniem...Niesamowite...
    Albo jesienią...jest już dość zimno.Czasami biorę sobie termos z cherbatą po
    góralsku,a czasami piersiuwkę wódki żołądkowej-nie za dużo.Tak na rozgrzewkę
  • blotniak32 01.02.05, 20:49
    c.d.
    Siedzisz sobie,od czasu do czasu popijasz małymi łyczkami,patrzysz a tu stado
    jeleni stoi na środku stawu.Zwidy czy co?Okazuje się,że znają jakąś płyciznę i
    przychodzą wieczorami do wodopoju.Przekroczą płyciznę i stoją całym stadem w
    szuwarach po środku...niesamowity widok.Jest już szaro, a odemnie stoją dośc
    daleko,przez lornetkę widać ich dośc dobrze ,ale czują się bezpieczne bo są
    daleko.Albo kiedyś widziałem drapieżnego ptaka...Do tej pory niewiem czy to
    była kania ruda ,czy błotniak stawowy.Bardziej kania,ale chciałem podejśc
    bliżej i sfotografować.Skradam się,skradam.Cichutko,powoli,śre dnio 3 kroki na 5
    minut.Już jestem dość blisko,a tu nagle patyk pod lewą stopą się złamał...
    To zwruciło uwagę ptaszyska.I co...?Papa,uciekł.A skradałem się chyba ze 20
    minut.Niesamowite przygoda.Kto inny by się pewnie wkużył,ąle ja to miło
    wspominam.Uważam ,że przyroda,a szczegulnie ptaki to niesamowita pasja...
    Rozgadałem się trochę.Może ktoś jeszcze opisze przygodę z ptakami.
    Pozdrawiam. Tomek
  • micamic 31.01.05, 21:16
    blotniak32 napisał:

    > Cześć
    > Spędzasz 12 godzin w terenie?To kiedy Ty pracujesz?Chciałbym mieć tyle
    > czasu...Chyba ,że w niedziele.

    Kiedy spędzałem 12 godzin w terenie to właśnie była moja praca ( przez 2 sezony
    wiosenno- letnie).

    > A lornetka Carl Zeiss 10*50 jest napewno jasna i dobrej jakości,ale ma słabe
    > przybliżenie.

    Takie przybliżenie jest idealne do obserwowanie ptaków w lesie - pozwala na
    odczytanie obrączek i to jest najważniejsze a przy większym powiększeniu trudno
    wycelować w ptaka. Do obserwacji drapoli oczywiście lepsza jest luneta

    >Choć z tym jest różnie...bo lornetki niektórych firm mają
    > przybliżenie 20 -przynajmniej tak pisze na nich ,a są słabsze od mojej
    ruskiej
    > lornetki co ma przybliżenie 7...Ja używam lornetki Fomei Poacher 8-20*50

    Lornetka ze zmienną ogniskową - fajny bajer, gdyby jeszcze nie trzeba było
    regulować ostrości przy zmieniamiu ogniskowej....

    > (czeska).Czyli jest mocniejsza od Twojej dwukrotnie.Przy największym
    zbliżeniu
    > nie jest za jasna ,ale przybliża bardzo dobrze.Przynajmniej nie miałem do
    > czynienia z mocniejszą jak do tej pory.Zeiss-a też jeszcze nie porównywałem z
    > moją.Napewno jest dobrej jakości,słyszałem o wyrobach tego producenta ,ale na
    > stawy nie bardzo się nadaje.

    To prawda - jest dobra tylko w lesie i w krzaczorach.

    Pozdrawiam

    I ja pozdrawiam
    --
    www.ornitol.prv.pl
  • blotniak32 31.01.05, 21:44
    Twoja praca...? To czym się zajmujesz,jeżeli to nie tajemnica?
    -W ptaka łatwo jest wycelować.Jak pisałem zmniejsza się powiększenie do
    8,wtedy jest duży wycinek obrazu i łatwo odnależć cel,a po odnalezieniu ptaka
    zwiększa się powiększenie i widać go doskonale.
    - Ostrość trzeba regulować także w lornetce ze stałą ogniskową,choć w katalogu
    widziałem jakieś lornetki sportowe które mają stałą ostrość.Osobiście nie
    miałem do cztnienia z taką ,także nie mogę nic powiedzieć na jej temat.
  • micamic 01.02.05, 09:38
    blotniak32 napisał:

    > Twoja praca...? To czym się zajmujesz,jeżeli to nie tajemnica?

    Pracowa naukowa na ptakach - pod względem finansowym - totalna klapa, ale nie
    zamieniłbym na żadną inną smile Niestety, to już historia...ech....

    > - Ostrość trzeba regulować także w lornetce ze stałą ogniskową,choć w
    katalogu
    >
    > widziałem jakieś lornetki sportowe które mają stałą ostrość.Osobiście nie
    > miałem do cztnienia z taką ,także nie mogę nic powiedzieć na jej temat.

    To musi być dopiero bajer !

    --
    www.ornitol.prv.pl
  • cereusfoto 29.01.05, 18:07
    Moim zdaniem najtrudniej rozpoznać ptaka po śpiewie, ale nie pojedynczego i nie
    popularnego jak np. słowik, czy kos. Miałam kiedyś taki przypadek ( piszę o tym
    gdzieś na samym początku forum ), że o 5 rano obudził mnie niezwykły ptasi
    koncert. Nie było to w mieście, lecz na wakacjach. Mieszkałam w słodkiej chatce
    pod samym lasem. I wiecie co; mimo ,że ptakami zajmuję się już od dość dawna,
    to miałam nie lada kłopot z ich rozpoznaniem - udało mi się zaledwie rozpoznać
    może 2-3 gatunki. Ptaki śpiewające na raz są bardzo trudnie do
    zidentyfikowania.Mimo to nigdy nie zapomnę tego koncertu. Zamierzam pojechać
    tam i w tym roku. Może uda się nagrać ich śpiew.
  • micamic 29.01.05, 20:05
    Polecam poranne wiosenne koncerty w Białowieży - to jest prawdziwa ptasia Wieża
    Babel smile

    --
    www.ornitol.prv.pl
  • uwazna 29.01.05, 20:52
    A konkretnie które miejsce w Białowieży polecasz, bo dość rozległa jest... Ja
    polecam dolinę Łutowni, zwłaszcza w tych miejscach, gdzie przepływa przez
    fragmenty nieco otwartej przestrzeni w puszczy.
  • micamic 30.01.05, 08:38
    Ja polecam rezerwat ścisły BPN i Polanę Białowieską. Dolina Łutowni też super.

    --
    www.ornitol.prv.pl
  • kivirovi 31.01.05, 12:40
    jak sadze potrafie rozpoznac ok.300 po wygladzie w terenie. Z glosami jest
    znacznie gorzej, trudno to oszacowac.
    Nie jest to wcale takie trudne, zeby zaraz piers wypinac do odznaczen i dlon do
    usciskow. Trzeba duzo obserwowac. Ja stosowalem taka metode: wypatrzyc w
    atlasie gatunek fajnego ptaka, potem sparawdzic gdzie moze byc w mojej okolicy
    a potem go szukac do upadlego. Z wlasnego doswiadczenia wiem, ze w terenie,
    male miaseczko otoczone polami i lasami srodpolnymi z 1-2 oczkami wodnymi,
    rocznie mozna spotkac ok.120 gat legowych i przelotnych. Jesli chcesz wiedziec
    jak zobaczyc cos nowego musisz sobie uswiadomic co juz widziales. Mozesz zrobic
    liste. W Polsce z tego co wiem sa pojedyncze osoby co widzialy osobiscie
    powyzej 300 gatunkow tylko na terenie kraju.
  • micamic 31.01.05, 21:27
    kivirovi napisał:
    > W Polsce z tego co wiem sa pojedyncze osoby co widzialy osobiscie
    > powyzej 300 gatunkow tylko na terenie kraju.

    Znam osobiście kilka osób które widziało wszystkie lęgowe gatunki ptaków i
    wiele wiecej na terenie kraju, choć ja sam się do nich nie zaliczam. Ale
    zobaczyć a oznaczyć to całkiem inna sprawa. Jest mnówstwo oszołomów, którzy
    widują jakiś niestworzone rzeczy, tylko po to aby bić jakieś głupie rekordy i
    móc pochwalić się przed znajomymi. Prawdziwym dowodem może być tylko
    zdjęcie ...albo tytuł prof. przed nazwizkiem smile

    --
    www.ornitol.prv.pl
  • kivirovi 01.02.05, 11:00
    Mylisz sie, zdjecie nie jest niezbedne.
    A czy ktos jest czy nie jest oszolomem i mitomanem latwo poznac. Istota jest
    to, ze obserwujemy dla przyjemnosci, a z wymyslania takiej przyjemnosci nie ma.
    Uznanie w srodowisku budzi nie liczba widzianych gatunkow ale umiejetnosc
    identyfikacji. A to mozesz ocenic przy pierwszym wyjsciu w teren.
  • micamic 01.02.05, 16:30
    Ja tylko krytykuję podejście ilościowe i bicie jakichś dziwnych rekordów w
    ilości widzianych gatunków. Dużo ważniejsz są moim zdaniem ciekawe obserwacje
    niż liczba "zaliczonych", jak to mówią niektórzy, gatunków.
    --
    www.ornitol.prv.pl
  • kivirovi 02.02.05, 14:51
    a ja wcale nie krytykuje bicia rekordow.
    Nie chodzi o rekord widzianych tylko tych ktore sie samemu rozpoznalo - jest to
    ciekawe samo z siebie. A poz tym, jak sie ma ponad 250 gatunkow na liczniku, to
    o kazdy nastepny sie piekielnie trzeba nachodzic.
  • bazant44 30.01.06, 09:09
    Ja znam jakieś 200, a po głosach niecałą setkę

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka