Dodaj do ulubionych

Ciekawa praca...

08.02.05, 13:39
Cześć!
Od dość dawna jestem miłośnikiem przyrody,i od dawna lubię oglądać filmy
przyrodnicze.Kiedyś tylko w sobote czy niedziele w jedynce ,teraz prawie bez
przerwy oglądam National Geografic,Animal Planet,Planette,Trawel i wiecie co?
doszłem do wniosku ,że niema obszernego filmu o przyrodzie rodzimej,naszej
polskiej...Jest bardzo dużo o Afryce,Australii,Amerykach ,trochę mniej o Azji
i Europie ,a o polskiej przyrodzie są naprawde nieliczne...Właściwie to nie
przypominam sobie żadnego...Oglądałem film o facecie z Nowej Zelandii,który
filmował huragany...Opowiadał o swojej pracy i powiedział coś co mnie
zastanowiło...że jeżeli nie wyśle zdięć jak najszybciej to nie będzie
pierwszy i nie zapłacą mu ani grosza.Wynika z tego,że nie pracuje na
etacie,tylko filmuje na własny koszt,a potem sprzedaje swoje zdięcia...
Niewiem tylko według jakiego taryfikatora...Również taka facetka,
(zapomniałem nazwiska)polka,pisze książki i robi filmy o Amazonii a potem
sprzedaje je pod szyldem National Geografik...Ciekawe -jakby kupić amatorską
kamerę,zrobić film,posklejać wątki,nagrać objaśnienia dotyczące np.zachowań
ptaków,zakładając ,że film naprawdę by się udał...Czy National Geografik było
by skłonne za niego zapłacić i ile??? Film o polskiej przyrodzie napewno
miałby oglądalność...przynajmniej ja najchętniej oglądam filmy o przyrodzie
europejskiej,a o polskiej ....mażenie. Oglądaliście "Dziobem i pazurem"?
Piękny film o ptakach ale zawiera tylko zdięcia...niema tłumaczenia dla
laików dlaczego ten ptak zachował się tak a nie inaczej...
Ciekawe czy opłacało by się spróbować? Była by to napewno przyjemna
praca,chodż nie zapewniająca stałości dochodów i pewności jutra,ale która
prywatna incjatywa zapewnia stałośc dochodów...zresztą która praca w
dzisiejszych czasach gospodarki wolnorynkowej je zapewnia.
A słyszeliście o pani ,która napisała Chary Potera- jest najbogatrzą kobietą
w Anglii.A była gospodynią domową i w wolnym czasie pisała powieść.Jej się
udało...
Co o tym myślicie? Można by robić takie filmy wspólnie nawet.
Ciekawe czy to mogło by się udać???
Pozdrawiam. Tomek
Edytor zaawansowany
  • yggdrassill 08.02.05, 14:54
    na NG jest cykl Adama Wajraka o polskiej przyrodzie..
    filmowanie przyrody to chyba kosztowna sprawa bo musisz miec obiektywy do
    kamery z duzym przyblizeniem a kamera pewnie musi byc ze stabilizacja...
    --
    vespero mundi expectando

    republika.pl/yggdrassill/
  • blotniak32 08.02.05, 15:14
    Jak na razie na Animal Planet widziałem tylko reklamy tego niby cyklu o
    przyrodzie według Adama Wajraka.Ale filmów o polskiej przyrodzie nie widziałem
  • micamic 08.02.05, 15:20
    Błotniak twój zapał to wspaniała rzecz ale świat jest brutalny a nasze polskie
    realia to już prawdziwa dżungla. Amatorską kamerą wiele nie nakręcisz - powiem
    ci więcej - nawet gdybyś nakręcił przyzwoity film profesjonalną kamerką (wartą
    około 20 tys nie licząc obiektywów), zrobił profesjonalny montaż w studio
    montazowym i udźwiękowienie to masz naprawdę mizerne szance, że jakaś znana
    stacja telewizyjna to od ciebie kupi. Trzeba mieć jeszcze nazwisko, renomę i
    plecy.
    Jest w Polsce para dobrych filmowców - państwo Walencikowie, którzy nakręcili
    genialny moim zdaniem film "Tętno pierwotnej puszczy", gorąco polecam. Zrobili
    coś jeszcze o reintrodukcji bobrów. Oba filmy były emitowane przez BBC. Miałem
    przyjemność rozmawiać z panem Janem Walencikiem i z jego opowieści wiem ile
    włożył w to pracy i zapału, niemal pół życia na to poświęcił, głównie na
    znalezienie kasy i sponsorów, bo sam film kręcili około 2 lat. Gdyby się coś
    zmieniło u nas i nasza polska telewizja zechciałaby puszczać filmy o polskiej
    przyrodzie to pewnie łatwiej byłoby Twój pomysł zrealizować, ale póki co na
    polskich kanałach lecą tylko ciągle filmu o lwach, gepartach a na National czy
    Discovery nieustannie leci coś w stylu "jak złapac krokodyla aby ci ręki nie
    uchapał", albo zwierzęta-zabójcy i inne rzeczy które tylko podsycają w ludziach
    lęk przed dziką przyrodą. Prawdziwie dobrych rzeczy w stylu D. Attenborough
    jest niewiele.
    Ja uważam, że o polskiej przyrodzie można by nakręcić genialne filmy- jest
    mnóstwo wspaniałych tematów, ale nie ma u nas lwów, krokodyli i innych bestii,
    które mogłyby coś odgryźć albo zatruć jadem a ludzie na ekranie chcą oglądać
    głównie przemoc i krew .... nawet jeżeli to film przyrodniczy...
    ...smutne to ale prawdziwe...
    --
    www.ornitol.prv.pl
    www.wladcaptakow.prv.pl
  • naxalite 08.02.05, 18:51
    Micamic, calkowicie sie z Tobą zgadzam. Co prawda z telewizja nie jestem na
    biezaco, gdyz ogladam tylko, jak jezdze do rodzicow, ale rzeczywiscie za kazdym
    razem na kazdym kanale przyrodniczym ogladam galopujace gepardy :] nudne to juz
    co do braku krwiozerczych bestii u nas, to przypomnial mi sie reportaz z Puszczy
    Bialowieskiej, ktory ukazal sie kiedys w National... stado zubrów dosłownie
    rozszarpalo na strzepy dzika, ktory podszedl za blisko... no ale to raczej
    ciekawostka, poza tym nikt tego wtedy nie sfilmował. Ja rowniez polecam goraco
    filmy Walencików.
    Co do "dziobem i pazurem" - dla mnie własnie urok tego niezwyklego filmu polega
    na tym, ze nie ma w nim gadania. Dla zainteresowanych są przeciez dodatki -
    komentarze Wajraka o bohaterach filmu. Sam film - zdjecia, muzyka - to
    arcydzielo, które szkoda byloby psuc nawet najbardzije trafnymi komentarzami.
  • blotniak32 08.02.05, 19:10
    CZeść!
    Masz rację, "Dziobem i pazurem"to jest wspaniały film,ale dla nas ornitologów.
    Dla przeciętnego Kowalskiego taki film byłby nudny.Trzeba właśnie tłumaczyć
    co i jak ,tak jak to robi D.Attenborow poto żeby zaciekawić człowieka
    tematem...Musi to przypominać raczej film popularno-naukowy,nie dzieło sztuki.
  • naxalite 09.02.05, 10:12
    "Dla nas ornitologów"... wink bardzo mi milo, chociaz ja ornitologiem nie jestem
    smile ptakami interesuje sie od bardzo niedawna, a doswiadczenie w terenie mam na
    razie żadne; chwilowo przekopuje sie przez przewodnik pana Jonssona; mam
    nadzieje ze na wiosnę bedzie lepiej. Na co dzien zajmuje sie ekologia ssakow, a
    z wykształcenia jestem geografem, wiec z czasem pewnie przyswoje tez wiedze
    ornitologiczna...dobrze jest cały czas uczyc sie czegos nowego smile
    A "dziobem i pazurem" zachwycilo mnie, mimo ze jestem ornitologicznym
    zóltodziobem; fakt ze wczesniej cos tam poczytalam... masz racje natomiast, ze
    tzw. przecietny Kowalski jest przeszczesliwy, jak ktos mu wyklada, co i jak,
    niekoniecznie nawet z sensem, ale wazne ze mu sie TLUMACZY i ktos sie nim
    ZAJMUJE. Ja zawsze wolalam dowiedziec sie czegos sama; w szkole na wycieczkach
    zorganizowanych uciekalam od grupy z przewodnikiem, bo nie znosze, jak ktos mi
    gledzi nie w pore, no ale wiekszosc ludzi to lubi.
    pozdrawiam
  • blotniak32 08.02.05, 19:02
    Cześć!
    Niema u nas bestii ale można filmować np.efektowne polowania ptaków drapieżnych,
    to by się napewno podobało nawet ludziom lubiącym oglądać przemoc.Poza tym są
    ludzie którzy wręcz przeciwnie-niechcą oglądać przemocy w przyrodzie,najczęściej
    kobiety.A co do tych ludzi ,co nakręcili film "Tętno pierwotnej puszczy"to
    mówisz ,że nie opłaciło im się to wogule...? Chyba nie oddali filmu BBC za
    darmo? Jak nawet na pierwszym filmie wyszliby na zero (bez zysku),to na drugim
    pewnie wyszedłby już zysk...Skoro pierwszy film był udany,za każdy następny
    płacą więcej -wiesz renoma...Zresztą niewiem ...
    Pozdrawiam.
  • calandra 10.02.05, 12:38
    Nie ma się co rozwodzić na temat polskich realiów.. Wydaje mi się, że problemy
    ze sprzedażą nakręconego przez siebie filmu wynikają z tego, że mało która
    telewicja zechciałaby w swojej ramówce taki film umieścić.. Zobaczcie, jak
    wyglądają ramówki w polskich telewizjach - filmy przyrodnicze, o ile już
    puszczają (ale to chyba tylko tv państwowa, widział ktoś jakiś film przyrodniczy
    na, dajmy na to, TVN czy Polsacie ??), to w godzinach przedpołudniowych. Ileż
    razy w ten sposób przegapiłam jakąś ciekawą pozycję.... sad Jedyny wyjątek to
    chyba tylko "Życie ptaków", które TVP puściła w godzinie największej
    ogladalności, czyli po dzienniku, ale to jedyny wyjątek. Z czego to wynika ?
    "Oni" chyba robią jakieś badania rynku, szukając potencjalnych odbiorców i
    niestety, ale w Polsce więcej się ogląda głupich seriali i telenoweli niż flmów
    popularnonaukowych. Ja bym się nie obraziła, gdyby w polskiej TV było więcej
    filmów przyrodniczych w ogóle, a o polskiej przyrodzie tym bardziej. Ale 9
    kolejnych osób pewnie woli jednak "Klan" czy jakąś inną durnowatość sad Takie sa
    te "polskie realia", a później się, cholera, nadziwić nie mogę, że studenci na
    zoologi na kolokwium potrafią napisać, że wilk żywi się ziemniakami (!!! -
    przykład autentyczny !)...
    Jakie sa możliwości ? Chyba tylko jedna. Jeśli ktoś ma sprzęt, pasję i nakręci
    jakiś fajny materiał przyrodniczy, to niech broń Boże nie puka do drzwi naszych
    "kochanych" stacji telewizyjnych, tylko od razu szuka kupca na Zachodzie. Więcej
    szczęścia i korzyści będzie miał, jak taki film kupi BBC. Serio.
    Takie produkcje jak "Tętno pierwotnej puszczy" czy "Dziobem i pazurem" są
    jedynie wyjątkami potwierdzającymi regułę, że w Polsce przyrodniczego filmu
    dobrze się nie sprzeda...

    A tak zupełnie z innej beczki - jestem już chora i torsji dostaję, jak słyszę
    nazwisko "Wajrak" .... :E :E
  • micamic 10.02.05, 14:16
    Nie dość, że w polskiej telewizji nie propaguje się polskiej przyrody to
    jeszcze zdarzają się takie kwiatki, od których nóż się w kieszeni otwiera nawet
    u takiego pacyfisty, jak ja. Otóż wczoraj w serwise informacyjnymm na TVP3
    oglądnąłem reportarz o "Złych zwierzętach", którymi okazały się wilki na
    podkarpaciu, które zagryzły kilka psów. Właściciel jednego z tych nieszczęsnych
    psów stojąc na oblodzonym podwórku pokazał gruby łańcuch ze stalową obrożą,
    którym to łańcuchem pies przykuty był do maleńkiej, nieocieplonej budy. Jakim
    trzeba być człowiekim, aby kazać swojemu psu spędzić noc na oblodzonej ziemi w
    ponad 20 stopniowym mrozie? I jak tu się dziwić wilkom, że zamiast uganiać się
    po lasach za smukłymi łaniami lub sarnami wybierają zdobycz, która przypięta na
    krótkim łańcuchu, osłabiona mrozem, nie jest w stanie podjąć jakiejkolwiek
    obrony? Kto tu naprawdę jest tym "złym"?
    --
    www.ornitol.prv.pl
    www.wladcaptakow.prv.pl
  • naxalite 10.02.05, 17:20
    No tak, odwieczny problem straszliwych wilków. Słyszalam juz nie takie historie,
    a z osobistego doswiadczenia pamietam sytuacje, kiedy zbieralismy dane o
    wystepowaniu wilków w Puszczy Augustowskiej, dostalam pewnego dnia informacje o
    zagryzionej w nocy jałowce. Podjechalismy, okazalo sie, ze wilki faktycznie
    zagryzły w nocy jedna jałowke - przywiazana do palika na nie grodzonym,
    niestrzezonym pastwisku pod lasem uncertain druga jałowke zdazyły poranic, ale zostały
    odpedzone. Bylismy tam kolo poludnia; poraniona jałowka od rana lezala w
    oborze, z wyszarpanymi wielkimi kawałami miesa z tylnej nogi i rozdartym
    brzuchem, mimo to jeszcze zyła. Wlasciciel twierdzil ze musi czekac na weta,
    zeby stwierdzil szkode i zwierzę uśpil. Kto w takim razie jest gorszy -
    wlasciciel, który 1) nie dba o swoje ziwerzeta, 2) skazuje je na cierpienie, czy
    wet, któremu to generalnie wisi, ze krowa meczy sie od kilku godzin... widzialam
    tam tez psa na lancuchu, przywiazanego w pełnym słoncu, bez kropli wody w w
    misce. taka jest polska wies, niestety.
    Co do wilkow, to rzeczywiscie wyrzadzaja szkody i to znacznie wieksze niz kilka
    zjedzonych burków; pytanie, dlaczego. hodowcy czesto zaniedbuja podstawowych
    zabezpieczen, po prostu podaja zarcie na talerzu, a wilki niestety sa
    oportunistami, zawsze wybieraja optymalna ofiare - maksimum zysku przy minimum
    kosztów; dlatego jak maja wybierac miedzy łania a sarna, zawsze wybiora lanie,
    bo jest wieksza, a jesli maja do wyboru lanie albo krowe na pastwisku, to sprawa
    tez jest oczywista. Takie dzialania jak wywozenie padłych zwierzat do lasu
    (hodowcy) czy wykladanie padliny na przynete (mysliwi) tez powoduje, ze wilki
    przyzwyczajaja sie do zerowania na zwierzetach gospodarskich; powiedzmy sobie
    szczerze - winę ponosza ludzie.
  • blotniak32 10.02.05, 22:14
    Cześć!
    Może to co powiem się Wam nie spodoba,ale ja jestem miłośnikiem przyrody,a mimo
    to uważam,że liczebność populacji wilka należy kontrolować.Wilk jest pod
    całkowitą ochroną i w tej chwili nikt na niego nie poluje.Populacja wilków w
    bieszczadach rozmnożyła się tak,że wilki zaczeły zasiedlać nowe tereny i
    pojawiły się między innymi w Lasach Janowskich,czyli w miejscu mojego
    zamieszkania.Nie mając wrogów naturalnych(zakaz polowań)rozmnażają się szybko
    i sieją ogromne spustoszenie w lesie.Mniejsza o psy domowe czy krowy,których
    też szkoda oczywiście ,ale w polsce np.psy rozmnażają się w sposób nie
    kontrolowany,jest za dużo psów bezdomnych i ich populacja powiedziałbym jest za
    bardzo liczna.Przypadki zagryzienia krów wynikają z niedopilnowania przez
    człowieka. Ale wracając do wilków.Ich liczebność wzrasta i stanowią duże
    zagrożenie dla miejscowych populacji gatunków ginących
    np.Głuszca,Cietrzewia,Jarząbka ,które występują na tych terenach.Mocno redukują
    liczebność saren i jeleni w lesie.Sarny nie są zagrożone wyginięciem,ale gdy
    liczebność wilka dalej będzie wzrastała wkrótce one terz mogą stać się
    rzadkością.
    Uważam ,że populacja wilka powinna być trzymana na dość niskim poziomie
    niestety.Gdy ulega wzrostowi powinno się dokonywać reintrodukcji na inne tereny.
    Ingerencja człowieka w gospodarkę leśną zaszła już tak daleko,a obszary leśne
    są tak zredukowane,że dla zbyt licznych populacji niektórych gatunków
    zwyczajnie brakuje miejsca.
    Pozdrawiam. Tomek

  • micamic 10.02.05, 23:01
    blotniak32 napisał:

    > Cześć!
    > Może to co powiem się Wam nie spodoba,ale ja jestem miłośnikiem przyrody,a
    mim
    > o
    > to uważam,że liczebność populacji wilka należy kontrolować.

    Jestem strasznie zbulwersowany twoją wypowiedzią, Błotniaku. Wynika ona z
    głębokiej nieznajomości problemu albo uległeś demagogii haseł które propagują
    ugupowania Morderców Zwierząt, zwanych popularnie myśliwymi.

    >Populacja wilków w
    > bieszczadach rozmnożyła się tak,że wilki zaczeły zasiedlać nowe tereny i
    > pojawiły się między innymi w Lasach Janowskich,czyli w miejscu mojego
    > zamieszkania.

    Populacja wilków w Bieszczadach liczy około 250 osobników - czy ktoś znający
    elementarne prawa rządzące populacjami zwierząt może twierdzić, że to jest
    dużo???

    >Nie mając wrogów naturalnych(zakaz polowań)rozmnażają się szybko
    > i sieją ogromne spustoszenie w lesie.

    Wilki nigdy nie miały wrogów naturalnych z racji tego, że zajmują ostatnie
    ogniwo w łańcuchach pokarmowych i jest to sytuacja zupełnie normalna.
    Czynnikiem limitującym liczebność populacji wilków są ostre zimy i dostępnośc
    pożywienia. Pożywienia nie brakuje bo myśliwi dokarmiają zwierzynę, aby mieli
    do czego strzelać, gospodarze zostawiają psy i zwierzęta gospodarskie bez
    opieki. Więc jeśli ktoś uważa, że w jego okolicy wilków jest za dużo to
    odpowiedź jest tylko jedna- lokalni mieszkańcy sami są sobie winni.

    >Ich liczebność wzrasta i stanowią duże
    > zagrożenie dla miejscowych populacji gatunków ginących
    > np.Głuszca,Cietrzewia,Jarząbka ,które występują na tych terenach.

    To znów plotki ropuszczane przez myśliwych. Ludziom, którzy mają psa pewnie
    łatwiej sobie to wyobrazić, ale inni też powinni sobie poradzić - wilk pojujący
    na ptaki ma naprawdę niewielkie szanse. Widziałem to na własne oczy i muszę
    dodać, że były to tylko osobniki młode, które wyraźnie bawiły się w ten sposób
    goniąc ptaki. Warto zwrócić uwagę na fakt, że Głuszcze, cietrzewie i jarząbki
    to właśnie gatunki, do których myśliwi wprost uwielbiają strzelać.

    >Mocno redukują
    > liczebność saren i jeleni w lesie.Sarny nie są zagrożone wyginięciem,ale gdy
    > liczebność wilka dalej będzie wzrastała wkrótce one terz mogą stać się
    > rzadkością.

    Nie obraź się Błotniak, ale to już po prostu bzdury. Nie daj sobie wmawiać
    takich rzeczy.

    > Uważam ,że populacja wilka powinna być trzymana na dość niskim poziomie
    > niestety.Gdy ulega wzrostowi powinno się dokonywać reintrodukcji na inne
    >tereny

    Populację wilka można utrzymać na niskim poziomie bez konieczności strzelania
    do nich - wystarczy im nie podawać jedzenia "na talerzu"!
    Pozdrawiam i proszę o wyrozumiałość - nie krytykuję ciebie, Błotniak, tylko
    twoje poglądy, które słyszałem już wielokrotnie z innych źródeł, stąd domyślam
    się, że poprostu uległeś łowieckiej retoryce.
    --
    www.ornitol.prv.pl
    www.wladcaptakow.prv.pl
  • blotniak32 11.02.05, 13:59
    Cześć!
    Mówisz ,że:
    > Wilki nigdy nie miały wrogów naturalnych z racji tego, że zajmują ostatnie
    > ogniwo w łańcuchach pokarmowych i jest to sytuacja zupełnie normalna.
    > Czynnikiem limitującym liczebność populacji wilków są ostre zimy i dostępnośc
    > pożywienia. Pożywienia nie brakuje bo myśliwi dokarmiają zwierzynę, aby mieli
    > do czego strzelać, gospodarze zostawiają psy i zwierzęta gospodarskie bez
    > opieki. Więc jeśli ktoś uważa, że w jego okolicy wilków jest za dużo to
    > odpowiedź jest tylko jedna- lokalni mieszkańcy sami są sobie winni.
    To nie do końca prawda,dlatego,że największym czynnikiem redukującym
    liczebność populacji wilka i lisa w sposób naturalny są choroby a szczegulnie
    wścieklizna.Wścieklizna potrafi uśmiercić nawet całe stada wilków czy lisów i
    tylko to,że zagraża ona również zwierzętom gospodarskim i ludziom powoduje,że
    człowiek ingeruje w przyrodę podkładając szczepionki przeciwko tej chorobie w
    pokarmie.To skoleji powoduje szybki wzrost populacji,np.lis jest w tej chwili
    bardzo liczny.Wchodzi nawet do miast...I tak jak mówiłem zagraża populacjom
    ptaków z rodzaju "Kuraków leśnych"podobnie zresztą jak wilk.Nie prawdą jest też
    jak dalej napisałeś,że wilk czy lis niema wielkich szans z ptakami.W zimie np.
    cietrzewie często nocują w jamach wygrzebanych w śniegu...Wilk mający dobry
    węch,potrafi zlokalizować zakopanego w śniegu Cietrzewia i dopaść go nawet
    podczas snu...Poza tym największe zagrożenie stanowi dla tych ptaków w czasie
    pierzenia,gdy ich zdolność lotu jest ograniczona i przede wszystkim dla
    piskląt,które nie potrafią latać,a są nękane nie tylko przez wilka i lisa,ale
    takrze przez bezdomne psy i ludzi którzy w sezonie nagminnie zbierają runo
    leśne,odbierając jednocześnie pokarm tym ptakom i płosząc je bezprzerwy...
    A co do nie pilnowanych zwierząt ,to w mojej miejscowości był przypadek(i to
    wcale niejest chistoria wymyślona na tą okazje),że kobieta mieszkająca na
    obrzeżach lasu miała kozy w takiej szopie drewnianej,zamknięte w środku na taki
    przekręcany patyk na gwożdziu.Podwurko było ogrodzone siatką,dwa psy spuszczone
    na podwurku.W nocy przyszło stado wilków podkopało się pod siatką,psy uciekły
    i wruciły dopiero następnego dnia wieczorem,a wilki weszły na podwórko-koza
    zaczeła chyba kopać,czy uderzać rogami w dżwi,bo wilki chciały się podkopać pod
    dżwiami do szopy.Na skutek uderzeń kozy skobel puścił i drzwi się otworzyły.
    Wilki zagryzły kozę ,a młodą kozę wywlekły z podwórka i zostawiły z rozdartym
    brzuchem jakieś 20m od podwórka.Nawet nie zjadły...Może coś je spłoszyło.
    Jak rano właściciel ją znalazł to jeszcze żyła ,beczała z bulu i musiał ją
    dobić. A co do dokarmiania zwierzyny poto ,żeby można było na nią polować,to
    to też ma dwie strony.Dokarmianie jest wskazane przyznasz,to powoduje wzrost
    populacji saren czy dzików,pokarm pomaga im przetrwać i nie redukuje w
    naturalny sposób ich liczebności,ale ktoś za to musi płacić...Dokarmianie
    kosztuje.Trzeba kosić łąki i przechowywać siano w specjalnych stodołach
    znajdujących się najczęściej przy leśniczówkach.Taką stodołe buduje się ze
    składek myśliwych i często oni w tym nieodpłatnie uczestniczą.Trzeba kupić
    warzywa i ziemniaki dla dzików ,przechowywać w specjalnych ziemiankach,które
    również budują myśliwi za pieniądze ze swoich składek.Takrze mimo ,że ja jestem
    przeciwnikiem polowań ,to z drugiej strony myśliwi przyczyniają się do
    stabilności niektórych populacji zwierząt na swoim terenie łowieckim.Ogólnie
    myśliwi robią niestety więcej dobrego niż złego.Taka jest prawda.Owszem ,są
    różni ludzie-niektórzy nalerząc do koła nie przestrzegają limitów
    odstrzału,strzelają do gatunków do których nie wolno strzelać i takich właśnie
    powinno się napiętnować.Ale jakby nie ci uczciwi myśliwi,którzy stosują się do
    zaleceń ochrony przyrody i są jednocześnie strażnikami na terenie swojego
    okręgu łowieckiego,to np.populacja saren znikneła by szybko z polskiego
    krajobrazu na skutek kłusownictwa ,wnyków, polowań coraz liczniejszych wilków,
    chorób i degradacji terenów leśnych przez człowieka.Poza tym reintrodukcje
    gatunków ginących na obszary różnych leśnictw finansowane są częściowo ze
    sprzedaży drzewa tartacznego,częściowo z pieniędzy różnych fundacji,a częściowo
    też ze składek kół łowieckich.Przynajmniej tak słyszałem. Tak jak napisałem
    wcześniej ingerencja człowieka w przyrodę zaszła już tak daleko,że bez niej w
    chwili obecnej przyroda obawiam się nie poradziła by sobie sama...
    Pozdrawiam. Tomek

  • micamic 11.02.05, 16:44
    blotniak32 napisał:

    > To nie do końca prawda,dlatego,że największym czynnikiem redukującym
    > liczebność populacji wilka i lisa w sposób naturalny są choroby a szczegulnie
    > wścieklizna.

    Tu możesz mieć rację ale czytałem, że szczepionki w pokarmie są bardzo mało
    skuteczne, czego dowodem jest fakt, że wścieklizna zawsze jest i będzie. Sam
    ostatnio pomagałem w złapaniu i uśpieniu chorego na wściekliznę jenota. Dodam,
    że wściekliznę przenoszą również wiewórki i inne zwierzęta, których nie da się
    zaszczepić.

    > Nie prawdą jest też
    > jak dalej napisałeś,że wilk czy lis niema wielkich szans z ptakami.

    Lis owszem ale wilki raczej się nie rozdrabniają - porządna watacha nie będzie
    na pewno polować na cietrzewie. Postaram się wyszukać coś w literaturze
    fachowej i prześlę informację o tym jaki udział procentowy stanowi drób w
    diecie wilka. Jest to dokładnie zbadane na podstawie odchodów - muszę tylko
    poszukać.

    > A co do nie pilnowanych zwierząt ,to w mojej miejscowości był przypadek(i to
    > wcale niejest chistoria wymyślona na tą okazje),że kobieta mieszkająca na
    > obrzeżach lasu miała kozy w takiej szopie drewnianej,zamknięte w środku na
    taki
    >
    > przekręcany patyk na gwożdziu.Podwurko było ogrodzone siatką,dwa psy
    spuszczone
    >
    > na podwurku.W nocy przyszło stado wilków podkopało się pod siatką,psy uciekły
    > i wruciły dopiero następnego dnia wieczorem,a wilki weszły na podwórko-koza
    > zaczeła chyba kopać,czy uderzać rogami w dżwi,bo wilki chciały się podkopać
    pod
    >
    > dżwiami do szopy.Na skutek uderzeń kozy skobel puścił i drzwi się otworzyły.
    > Wilki zagryzły kozę ,a młodą kozę wywlekły z podwórka i zostawiły z
    rozdartym
    > brzuchem jakieś 20m od podwórka.Nawet nie zjadły...Może coś je spłoszyło.

    Napewno coś je spłoszyło- wilki nie zabiją dla przyjemności. Ta historia
    potwierdza tylko moją (i nie tylko moją) opinię, że zamiast strzelać do wilków,
    trzeba przeznaczyć środki na modernizację wsi - kozy wedle prawa unijnego
    powinny być hodowane w podmurowachych budynkach a zamykanie drzwi na drewniany
    skobel to już przecież średniowiecze. Jeśli chodzi o ochronę to psy nie
    stanowią żadnej wobec stada wilków. Dobrze natmiast sprawdzają się ogrodzenia
    wkopane około 0,5 metra pod ziemie, flady, pastuchy elektryczne, odstraszacze
    elektryczne i ulradźwiękowe. Większa część inwestycji związanych z taką ochroną
    jest refundowana z funduszy unijnych. Jeśli podasz mi maila prześlę ci ulotkę
    na ten temat wydaną przez Euronatur. Musimy pamiętać, że to my ludzie jesteśmy
    gośćmi na terenach, na których wilki żyły już wieki temu.

    >Dokarmianie jest wskazane przyznasz

    a właśnie, że nie przyznam, i mówię ci to jako odpowiedzialny biolog i ekolog.
    Dokarmianie jest po to aby mieli do czego strzelać, bo inaczej saren, dzików i
    jeleni byłoby tak mało, że musieli by się myśliwi nachodzić i jeszcze mogli by
    się przy tym zmęczyć (!) A oni wolą sobie wleźć spokojnie na ambonkę, obalić
    wino lub dwa, coby cieplej było (zwróc uwagę - pod ambonami zwykle leżą butelki)
    i czekać aż im zwierzyna sama wyjdzie pod lufę. A że czasem wyjdzie co innego
    nieszkodzi (myśliwy strzelający z ambony zabił jednego z moich psów, potem
    tłumaczył sie, że widział dzika). Wiadomo, że mmyśliwi ponoszą koszty, związane
    z dokarmianiem, ale gwarantuję ci, że zyski są wielkokrotnie wyższe. Pozatym
    wcale nie różnią się pod tym względem od normalnych gospodarzy, którzy hodują
    zwierzynę i musza ją karmić. Tylko dla czego do licha myśliwi tak poczynają z
    dzikimi zwierzętami leśnymi, które są naszym wspólnym dobrem??? Dlaczego oni
    mają prawo do nich strzelać a ja nie mam prawa ich oglądać przez lornetkę ???
    A już jak się myśliwi biorą za reintrodukcję to efekt jest albo opłakany albo
    wręcz katastroficzny w sensie ekologicznym.

    > np.populacja saren znikneła by szybko z polskiego
    > krajobrazu na skutek kłusownictwa ,wnyków, polowań coraz liczniejszych wilków,
    > chorób

    Jeśli tak uważasz to zapraszam do Białowieży. Tam nikt nie strzela (tylko do
    żubrów ale to ze względów genetycznych) i jakoś wszystko się samo reguluje.
    Puszcza Białowieska to jeden wspaniały wielki dowód na to, że natura może się
    rządzic sama (lub prawie sama). Przykład ten zadaje kłam wszystkim bajkom jakie
    wciskają ludziom myśliwi i leśniczy.

    > Przynajmniej tak słyszałem.

    Radzę ci, czytaj obiektywną literaturę fachową (choćby broszury wydawane przez
    Komitet Ochrony Wilków) a nie artykuły pisane przez myśliwych bo oni są
    mistrzami demagogii. I nie wierz w ich dobre serce i miłość do przyrody , bo
    jeśli ktoś naprawdę kocha przyrodę to nie ma napewno zamiaru odbierać życia
    zwierzętom.

    --
    www.ornitol.prv.pl
    www.wladcaptakow.prv.pl
  • naxalite 11.02.05, 17:34
    micamic napisał:
    > Jeśli tak uważasz to zapraszam do Białowieży. Tam nikt nie strzela (tylko do
    > żubrów ale to ze względów genetycznych)
    przepraszam, ale to chyba tylko w rezerwacie

    i jakoś wszystko się samo reguluje.
    > Puszcza Białowieska to jeden wspaniały wielki dowód na to, że natura może się
    > rządzic sama (lub prawie sama).
    niestety niezupełnie. Białowieza jest niestety bardzo atrakcyjnym terenem,
    rowniez dla mysliwych i ingerencja czlowieka jest tu bardzo duza. o Puszczy mowi
    sie, ze to ostatni zachowany w naturalnym stanie fragment lasu nizinnego, ale
    moim zdaniem to jest mocno nieaktualne. Trudno nazywac "naturalnym" fragment
    lasu, o powierzchni stu kilkudziesieciu km2 (bo tyle ma BPN), wokol ktorego
    puszcza jest cieta rowno, a w sezonie strzela sie az milo. Kilka lat temu
    nadmierne odstrzały doprowadzily do tak duzego spadku liczebnosci saren, ze
    spowodowalo to czasowe znikniecie rysi, dla ktorych sarna jest glowna ofiara.
    Przykładow jest niestety wiecej; mam nadzieje ze mimo to Puszcze uda sie
    uratowac, ale nie jest tak rózowo.
  • micamic 11.02.05, 20:03
    Miałem na myśli oczywiście Rezerwat Ścisły, który wraz z białoruską częścią
    tworzy całkiem duży kompleks.
    --
    www.ornitol.prv.pl
    www.wladcaptakow.prv.pl
  • blotniak32 11.02.05, 18:18
    Micamic napisał:
    Napewno coś je spłoszyło- wilki nie zabiją dla przyjemności. Ta historia
    > potwierdza tylko moją (i nie tylko moją) opinię, że zamiast strzelać do
    wilków,
    >
    > trzeba przeznaczyć środki na modernizację wsi - kozy wedle prawa unijnego
    > powinny być hodowane w podmurowachych budynkach a zamykanie drzwi na
    drewniany
    > skobel to już przecież średniowiecze. Jeśli chodzi o ochronę to psy nie
    > stanowią żadnej wobec stada wilków. Dobrze natmiast sprawdzają się ogrodzenia
    > wkopane około 0,5 metra pod ziemie, flady, pastuchy elektryczne, odstraszacze
    > elektryczne i ulradźwiękowe. Większa część inwestycji związanych z taką
    ochroną
    >
    > jest refundowana z funduszy unijnych. Jeśli podasz mi maila prześlę ci ulotkę
    > na ten temat wydaną przez Euronatur. Musimy pamiętać, że to my ludzie
    jesteśmy
    > gośćmi na terenach, na których wilki żyły już wieki temu.
    Wszystko co piszesz nie jest pozbawione sensu,tylko babina ,która hoduje kozy
    chyba jedyna w mojej miejscowości nie może sobie pozwolić(finansowo) na
    murowaną komórkę czy jakiś budynek gospodarczy,a co dopiero takie bajery jak
    wypisujesz.A żeby uzyskać zwrot z funduszy unijnych najpierw trzeba przedstawić
    biznesplan,wypełnić całą stertę podań i papierków,ojeżdzić się w tej sprawie
    niewiadomo ile ,a i tak nie wiadomo na 100% czy ten zwrot dostaniesz.A czym ta
    babina ma jeżdzić po urzędach...furmanką,chyba jedną z ostatnich we wsi.Trzeba
    mieć gotówkę na start,a szopę z desek można wybudować bez zezwoleń z Urzędu
    Rejonowego nie martwiąc się ,że mogą nakazać rozbiurkę lub przysolić grzywnę.
    Ktoś kogo byłoby stać na takie zabezpieczenia jak mówisz najczęściej nie
    zajmuje się kozami. Ale tą ulotkę możesz przesłać.Mój mail arkadex2@wp.pl.
    To ,że myśliwi popijają na ambonie ,to niech im tam...ale ,że rozżucają
    butelki po lesie,to mi też się nie podoba.Temu należałoby przeciwdziałać.Ale
    jak??? Widziałem też dół wykopany w lesie pełen śmieci po takiej niby
    myśliwskiej imprezie,ale nato też niewiele sam mogę poradzić.Nie jestem
    właścicielem tego lasu.A chcąc zawiadomić policje ,to sprawe umożą z braku
    świadków jak znam miejscowych policjantów.
    NIe powiedziałem też ,że należy strzelać do wilków.Uważam ,że jeżeli
    liczebność stada wzrasta,trzeba jego część przesiedlić na inne tereny.
    A co do przykładu Puszczy Białowieskiej w której samo się wszystko reguluje to
    też niejest do końca realne...Żubry są tam dokarmiane.Widziałem reportaż w
    telewizji,a pozatym puszcza ta ,to teren zamknięty dla ludzi(nie prowadzą
    wycinki,nie niszczą roślinności,nie pozyskują runa leśnego-czyli pokarmu
    zwierząt).Nie można z wszystkich lasów uczynić "Parki Narodowe" bo to jest nie
    realne na dzień dzisiejszy,niema jeszcze takiej technologi która pozwoliłaby
    na zastąpienie drewna we wszystkim -choćby w budownictwie.Fajnie by było,ale na
    razie niejest to możliwe.
    Pozdrawiam. Tomek
  • naxalite 11.02.05, 17:20
    (trzy głębokie wdechy)

    blotniak32 napisał:

    Populacja wilków w
    > bieszczadach rozmnożyła się tak,że wilki zaczeły zasiedlać nowe tereny i
    > pojawiły się między innymi w Lasach Janowskich,czyli w miejscu mojego
    > zamieszkania.

    Nie "zasiedlać" ale "rekolonizowac" - innymi słowy powracac na tereny, ktre byly
    niegdys ich naturalnym srodowiskiem i na ktorych zostały dwukrotnie w ciagu XX
    wieku wytepione.

    Nie mając wrogów naturalnych(zakaz polowań)rozmnażają się szybko
    > i sieją ogromne spustoszenie w lesie.
    To polowania sa dla Ciebie "naturalnym" czynnikiem ograniczajacym liczebnosc
    drapiezników? Ciekawe. Naturalna regulacja liczebnosci duzych drapieznikow
    zachodzi pod wplywem zmain leczebnosci populacji ssakow kopytnych - gdy
    kopytnych jest duzo, wzrasta liczebnosc drapieznikow; w konsekwencji spada
    liczebnosc kopytnych i w zwiazku z tym spada liczebnosc drapieznikow. Takie
    sprzęzenie zwrotne, ktore bez czlowieka funkcjonowalo zawsze doskonale.

    wracając do wilków.Ich liczebność wzrasta i stanowią duże
    > zagrożenie dla miejscowych populacji gatunków ginących
    > np.Głuszca,Cietrzewia,Jarząbka ,które występują na tych terenach.
    Znam prace dotyczace skladu pokarmu wilkow z roznych rejonów Polski i Europy
    Wschodniej i nigdzie sie nie spotkalam z wyzszym niz 1-2% udzialem ptakow w
    diecie, z wyjatkiem wilkow zamieszkujacych stepy azjatyckie, gdzie faktycznie
    poluja czesto na dropie, a takze na zwierzeta hodowlane (bo suhaki wystrzelano).
    To, ze okazjonalnie wilk skasuje kuraka, moze sie zdarzyc, ale w skali
    populacji nie stanowi to zadnego zagrozenia.

    .Poza tym największe zagrożenie stanowi dla tych ptaków w czasie
    pierzenia,gdy ich zdolność lotu jest ograniczona i przede wszystkim dla
    piskląt,które nie potrafią latać,a są nękane nie tylko przez wilka i lisa,ale
    takrze przez bezdomne psy i ludzi którzy w sezonie nagminnie zbierają runo
    leśne,odbierając jednocześnie pokarm tym ptakom i płosząc je bezprzerwy...
    Otoz to.

    Mocno redukują
    > liczebność saren i jeleni w lesie.Sarny nie są zagrożone wyginięciem,ale gdy
    > liczebność wilka dalej będzie wzrastała wkrótce one terz mogą stać się
    > rzadkością.
    Wybacz, ale tylko calkowita nieznajomosc biologii wilka moze usprawiedliwic
    takie stwierdzenie. W warunkach lasów strefy umiarkowanej, gdzie wystpeuje
    zespol ssakow kopytnych (dzik, jelen, sarna) wilki zawsze preferuja jelenie, a
    konkretnie łanie. Po prostu jest to optymalna pod wzgledem wielkosci ofiara,
    ktora sa w stanie upolowac. Tak wiec twierdzenie, ze wilki zagrazaja populacji
    sarny, to czyste pustosłowie. Jezeli nie ma wystarczajacej liczby jeleni, to
    owszem, chwytaja co sie da - sarny, dziki - ale to zawsze w drugiej kolejnosci.
    A co do jeleni - owszem, wilki sa waznym czynnikiem regulujacym liczebnosc
    jeleni, natomiast nie są i nigdy nie byly zagrozeniem.

    > Uważam ,że populacja wilka powinna być trzymana na dość niskim poziomie
    > niestety.Gdy ulega wzrostowi powinno się dokonywać reintrodukcji na inne tereny
    A gdzie? Populacja nie moze istniec w izolacji od innych osobnikow tego samego
    gatunku; nie mozemy zakladac, ze wywieziemy piec wilkow do Polski Zachodniej i
    one tam beda pięknie sobie funkcjonowac. W populacji musi istniec odpowiednia
    pula genow na samym poczatku; poza tym musi byc mozliwosc stalego kontaktu,
    wymiany osobnikow i materialu genetycznego, inaczej kicha. Poza tym z takim
    nastawieniem opinii publicznej do wilkow, juz widze, jak hodowcy i mysliwi
    przyjma propozycje reintrodukcji wilkow na ICH tereny


    > Ingerencja człowieka w gospodarkę leśną zaszła już tak daleko,a obszary leśne
    > są tak zredukowane,że dla zbyt licznych populacji niektórych gatunków
    > zwyczajnie brakuje miejsca.
    To znaczy, ze jedyna metoda jest usunac, to co nam przeszkadza?

    A co do dokarmiania zwierzyny poto ,żeby można było na nią polować,to
    to też ma dwie strony.Dokarmianie jest wskazane przyznasz,

    Nie przyznam tongue_out OK, powaznie. Dokarmianie powoduje sztuczne zawyzanie
    liczebnosci kopytnych, poniewaz - oczywiscie - pomaga im przetrwac zime,
    redukujac naturalny czynnik regulujacy liczebnosc, jakim jest brak pozywienia.
    Tyle ze to zawyzanie liczebnosci jest tylko i wylacznie po to, zeby mysliwi
    mieli do czego strzelac. Czyli - zalezy dla kogo wskazane wink

    to powoduje wzrost
    populacji saren czy dzików,pokarm pomaga im przetrwać i nie redukuje w
    naturalny sposób ich liczebności,ale ktoś za to musi płacić...Dokarmianie
    kosztuje.Trzeba kosić łąki i przechowywać siano w specjalnych stodołach
    znajdujących się najczęściej przy leśniczówkach.Taką stodołe buduje się ze
    składek myśliwych i często oni w tym nieodpłatnie uczestniczą.Trzeba kupić
    warzywa i ziemniaki dla dzików ,przechowywać w specjalnych ziemiankach,które
    również budują myśliwi za pieniądze ze swoich składek.
    ojej.
    No dobrze, i co z tego? Mam sie roztkliwiac nad szlachetnoscia i poswieceniem
    mysliwych? Za przyjemnosc, jaka dla niektorych są polowania, trzeba placic,
    podobnie jak za rozliczne inne przyjemnosci. Co to ma do rzeczy?

    Takrze mimo ,że ja jestem
    przeciwnikiem polowań ,to z drugiej strony myśliwi przyczyniają się do
    stabilności niektórych populacji zwierząt na swoim terenie łowieckim.
    No tak, a spojrzmy teraz z punktu widzenia lesnikow i rolnikow, ktorym zawyzone
    liczebnosciowo populacje kopytnych wyzeraja sadzonki i niszcza uprawy. Nie
    znaczy to, ze popieram jakos szczegolnie interesy lesnikow, nie podoba mi sie
    wcale punkt widzenia ludzi, ktorzy widza las jako sklad drewna, ale na problem
    nie mozna patrzec jednostronnie.

    Ogólnie
    myśliwi robią niestety więcej dobrego niż złego.Taka jest prawda.
    Nie zgadzam sie. W Puszczy Bialowieskiej akurat wyrzadzili duzo zlego - zmienili
    strukture wieku i plci w populacji jeleni przez odstrzal selekcyjny co bardziej
    okazalych bykow; skutek jest taki, ze teraz nie ma komu ryczec jesienia...
    jestem pewna, ze nie tylko w Puszczy Bilaowieskiej tak sie stalo. I do tego
    probuje sie wina za calą szkode zwalac na wilki, wmawiajac ludziam, ze wilki,
    zamiast latwej zdobyczy - łań i cielat - specjalnie wybieraja wielkie byki.
    Owszem ,są
    różni ludzie-niektórzy nalerząc do koła nie przestrzegają limitów
    odstrzału,strzelają do gatunków do których nie wolno strzelać i takich właśnie
    powinno się napiętnować.Ale jakby nie ci uczciwi myśliwi,którzy stosują się do
    zaleceń ochrony przyrody i są jednocześnie strażnikami na terenie swojego
    okręgu łowieckiego,to np.populacja saren znikneła by szybko z polskiego
    krajobrazu na skutek kłusownictwa ,wnyków, polowań coraz liczniejszych wilków,
    chorób i degradacji terenów leśnych przez człowieka.
    Daj spokoj tym nieszczesnym wilkom wink Poza tym przykad sarny jest mocno
    nietrafiony, bo jest to gatunek, o ktorym mozna powiedziec, ze odniosl sukces
    ewolucyjny, zajmujac ekosystemy polno-lesne i bardzo dobrze czuje sie w
    krajobrazie rolniczym. Natomiast nadmierny odstrzal i klusownictwo moga ja
    skutecznie zredukowac, to prawda.

    Poza tym reintrodukcje
    gatunków ginących na obszary różnych leśnictw finansowane są częściowo ze
    sprzedaży drzewa tartacznego,częściowo z pieniędzy różnych fundacji,a częściowo
    też ze składek kół łowieckich.Przynajmniej tak słyszałem.
    Tu sie nie wypowiem, bo nie slyszalam o innych zrodlach finansowania takch
    programow niz fundacje na rzecz ochrony przyrody, czy fundusze unijne.

    Tak jak napisałem
    wcześniej ingerencja człowieka w przyrodę zaszła już tak daleko,że bez niej w
    chwili obecnej przyroda obawiam się nie poradziła by sobie sama...
    Poradziłaby sobie doskonale. Nalezaloby tylko eksterminowac wieksza czesc
    ludzkosc, a nieliczna grupka nawiedzonych ekologow powinna niezwlocznie udac sie
    na czworakach w kierunku najblizszego lasu i tam zamieszkac w szalasach.
    Patrzac realnie, niestety wiele zmian jest juz nieodwracalnych. Ale czy
    redukowanie gatunkow, ktore nadal SĄ zagrozone, tylko dlatego, ze nam czasem
    sprawiaja klopoty, t
  • naxalite 11.02.05, 17:22
    Patrzac realnie, niestety wiele zmian jest juz nieodwracalnych. Ale czy
    redukowanie gatunkow, ktore nadal SĄ zagrozone, tylko dlatego, ze nam czasem
    sprawiaja klopoty, to dobra droga? Ja jestem za tym, zeby dolozyc wszelkich
    staran i naprawic to, co sie jeszcze da. A nawet sprobowac naprawic to, co
    wydaje sie juz stracone. Bo moze wcale nie jest jeszcze stracone.
    Pozdrawiam. Tomek
    Z tym optymistycznym akcentem pozdrawiam rowniez

  • micamic 11.02.05, 20:13
    Naxalite odpowiedziała bardzo rzeczowo i konkrertnie wyrażając dokładnie to co
    ja chciałbym na ten temat powiedzieć, ale z emocji, jakie budzi we mnie ten
    temat nie potrafiłem. Podpisuję się pod postem naxalite dwoma rękami smile

    --
    www.ornitol.prv.pl
    www.wladcaptakow.prv.pl
  • blotniak32 12.02.05, 14:48
    Cześć!
    Jeszcze raz.A co sądzisz o modyfikowanej kukurydzy...?
  • blotniak32 11.02.05, 18:40
    Cześć!
    Spokojnie...nie denerwuj się...jestem po Twojej stronie,choć zdanie na
    niektóre tematy mam inne.Ale nie będe wytaczał już argumentów,bo dzisiaj chyba
    w sumie pisałem ze dwie godziny i zwyczajnie mi się już niechce.W każdym bądż
    razie też zależy mi na ochronie przyrody naszego kraju.
    Masz rację w jednym.Trzeba by zredukować ilość ludzi na świecie a tym co
    zostaną nakazać zamieszkać w szałasach-to by z punktu widzenia ochrony
    środowiska było najbardziej właściwe.Ale jak napisałem w odpowiedzi do Micamicka
    nie realne.
    Pozdrawiam. Tomek
  • carduelis 11.02.05, 20:09
    Przyglądam się dzisiaj Waszej dyskusji bez wielkich emocji chyba, bo nie są dla
    mnie nowością poglądy podobne do tych, które wygłosił Błotniak. Swego czasu
    prowadziłam podobną dyskusję z dwiema studentkami leśnictwa, które twierdziły,że
    musimy ingerować w przyrode bo ona sama sobie rady nie da. No cóż od leśnictwa
    krótka już droga do myślistwa...
    Chyba nie będę przedstawiać moich poglądów bo dobrze zrobili to Micamic i
    Naxalite. Chciałabym tylko poruszyć jedną kwestię a minowicie: co (albo kto)
    zagraża ptakom. Jak jóż napisał Micamic, wilki się nie rozdrabniają i raczej nie
    polują na ptaki. To im się po prostu nie opłaca.

    Zauważcie jakie gatunki są dzisiaj najbardziej zagrożone:
    1. ptaki drapieżne - tępione przez myśliwych (jako konkurencja) plus cholerne DDT
    2. kuraki - ptaki do których myśliwi lubią sobie postrzelać
    3. ptaki środowisk wodno-błotnych - na skutek melioracji i regulacji rzek
    środowisk podmokłych cały czas ubywa i te ptaki nie mają się gdzie gnieździć

    To taki telegraficzny skrót, ale myślę, że dobrze obrazuje to jak myśliwi
    "kochają" przyrodę (pierwsze dwa punkty). No a trzeci dotyczy również niestety
    działalności człowieka...Taka prawda. Co nie znaczy, że lepiej może być tylko
    wtedy gdy zamieszkamy w jaskiniach. Ale o tym nie chce mi się już pisać...

    Pozdrawiam
    cardu



  • mjot1 11.02.05, 22:10
    To troszkę myślenie na skróty.
    Mieszkam w „krzakach” i mam przyjemność (wątpliwą) obserwować te dwa klany
    (myśliwych i leśników)
    Znam wielu myśliwych, którzy naprawdę szanują przyrodę i jest w tej grupie
    coraz więcej ludzi młodych. Wśród nich nie są już dziwactwem łowy bezkrwawe.
    Oczywiście faktem jest, że nadal zdecydowanie przeważają mięsiarze.
    Podobnie jest z leśnikami. Nie wszyscy w lesie dostrzegają jedynie surowiec
    tartaczny. A tak na marginesie deski w lesie widzą nie leśnicy, lecz drzewiarze.
    Drzewo z gniazdem „moich” myszołowów nie zostało powalone przez leśników.
    „Moje” kobuzy nie są płoszone przez leśników w okresie wysypu borówek.
    Góry śmieci nie są zwożone do lasu przez myśliwych.
    Hodowlą głuszca naprawdę zajmują się leśnicy i myśliwi.
    Itd. itd.
    A czy ktoś jest bez winy?
    A cóż powiecie szanowni zmotoryzowani miłośnicy przyrody na te śliczne
    płaskorzeźby uczynione z żab wszelakich w okresie godowym?
    A jak tam świat owadzi i pajęczy?
    A jak w Waszych ogrodach ma się mniszek?

    Wilk to symbol.
    Ja w ramach swych skromnych możliwości założyłem malutką plantację kąkolu.
    Ot będę tym, który nocną porą rozsiewa kąkol... Będę „złem wcielonym”.

    Uważam, że w naszym pięknym kraju najgorsze jest prostactwo i kulawa edukacja.
    Ech! Jakże wielu widziałbym na powrót w czworakach...
    Jakże często marzy mi się zakaz wstępu do lasu...

    Najniższe ukłony!
    Nie myśliwy i nie leśnik M.J.
  • carduelis 11.02.05, 22:54
    Daleka jestem zwykle od generalizowania czy to jeśli chodzi o narodowowość,
    grupę zawodową czy społeczną. Życie pokazuje nam, że ludzi głupich i
    nieuczciwych można spotkać wszędzie (począwszy od sejmu gdzie to chyba jest
    teraz normą poprzez urzędy, szkoły i uniwersytety). Wiem, że od wszystkiego są
    wyjątki. Sama znam kilku myśliwych i leśników, którzy są moimi dobrymi
    przyjaciółmi, wspaniałymi ludźmi i przyrodnikami. Ale niestety tych w tej grupie
    jest zdecydowanie mniej niż jak to określiłeś "mięsiarzy". Przykład studentek
    leśnictwa podałam dlatego aby zobrazować mniej więcej jakiego myślenia uczy się
    nadal na tego typu kierunku.
    Największym problemem w naszym kraju pozostaje jak napisałeś edukacja. Szeroko
    pojęta edukacja ekologiczna w Polsce nie istnieje! Wiedza przyrodnicza
    przciętnego Polaka jest tak mała, że można się załamać. Dlatego można im wciskać
    każdy kit typu "wilk jest zły, trzeba zredukować jego liczbność" czy "regulacja
    rzek zapobiega powodziom". Spójrzcie jak przedstawia się w mediach ekologów. Toż
    to jakieś oszołomy!
    Jeżeli chodzi o hodowlę głuszca przez myśliwych to patrz pkt. 2 w moim
    wcześniejszym poście. Jeśli tylko populacja głuszca wzrosłaby znacznie (co
    raczej jest mało prawdopodobne) to zaraz znaleźliby się zwolennicy postrzelania
    sobie...

    Kluczem do sukcesu w ochronie przyrody jest świadomość ekologiczna społeczeństwa
    i poszanowanie dla przyrody (plus małe zagęszczenia ludzismile. Przykład Norwegii i
    Szwecji jest tutaj chyba najlepszy. W Norwegii nie ma zakazu wstępu do lasu (co
    zresztą jest wg mnie nie najlepszym pomysłem Mjocie), w Parkach Narodowych można
    sobie chodzić gdzie się komu podoba, namiot można rozbić wszędzie! Jak wygląda
    ochrona przyrody w Skandynawii a jak u nas każdy widzi. Pytanie tylko czy da
    radę zmienić myślenie ludzi i jak to zrobić...

    Pozdrawiam
    carduelis
  • mjot1 12.02.05, 11:23
    Carduelis nie przejmuj się mym gryzmoleniem.
    Ot tak sobie jedynie nabazgroliłem, co mi akurat pod czochradłem zaświtało...
    Niestety niewiele możemy naprawić. Co gorsza, gdy już się za ową naprawę
    bierzemy to przeważnie efekta są opłakane.
    Tak już ten świat jest ułożony, że samym swym istnieniem czynimy jedynie zło.
    Jedyne, co dobrego możemy dla natury uczynić to... zniknąć.
    Zaręczam, że ona (natura) niezbyt rzewnie by nas opłakiwała.
    Musimy sobie jedynie uświadomić fakt, że nie jesteśmy panami tego świata, lecz
    intruzami (w każdej chwili i w każdym miejscu) i starać się by przez życie
    przejść jak najciszej nie pozostawiając za sobą jałowej pustki.
    Takie to przecie proste...
    Ot pamiętajcie jedynie, że z zadartą głową podziwiając ptaszęta możecie w
    międzyczasie rozdeptać biegacza...

    Najniższe ukłony!
    Gapiący się przez okno na dużego pałaszującego z ogromnym apetytem słoninkę M.J.
  • mjot1 12.02.05, 11:44
    Właśnie koło mojej chałupinki rozstawia się w tyralierę naganka.
    Niestety kilka ostatnio osiadłych w pobliżu dzików niechybnie padnie...
    No i cóż ja mogę?
    „Skrzypiący frazes: takie jest życie...”

    Najniższe ukłony!
    Zasępiony M.J.
  • micamic 12.02.05, 13:02
    mjot1 napisał:

    > Tak już ten świat jest ułożony, że samym swym istnieniem czynimy jedynie zło.
    > Jedyne, co dobrego możemy dla natury uczynić to... zniknąć.
    > Zaręczam, że ona (natura) niezbyt rzewnie by nas opłakiwała.
    > Musimy sobie jedynie uświadomić fakt, że nie jesteśmy panami tego świata,
    lecz
    > intruzami (w każdej chwili i w każdym miejscu) i starać się by przez życie
    > przejść jak najciszej nie pozostawiając za sobą jałowej pustki.

    Pełen pokory powiem nawet więcej - jesteśmy pasożytami. Jesteśmy jak kolonia
    bakterii, która rozmnaża się burzliwie w próbówce a potem ginie zatruta
    własnymi prduktami przemiany materii.
    Ale pojechałem równo...smile
    --
    www.ornitol.prv.pl
    www.wladcaptakow.prv.pl
  • naxalite 13.02.05, 18:59
    carduelis napisała:
    Spójrzcie jak przedstawia się w mediach ekologów. Toż to jakieś oszołomy!

    Ci przedstawiani wmediach to często są niestety oszołomy. Jezeli telewizja
    wyemituje dwa programy, gdzie w jednym badacz bedzie opowiadał o rzetelnej,
    uczciwej pracy naukaowej, a w drugim pokaza tzw. ekologów przykuwajacych sie do
    drzewa, to ogladaczom tiwi raczej zapadną w pamiec ci drudzy i tym samym
    zaszufladkują sobie definicję ekologa jako goscia przykutego do drzewa. Trzeba
    jeszcze pamietac o tym, ze istnieje spora grupa "dzialaczy", którzy uparcie
    blokuja rozne inwestycje z powodu faktycznych czy rzekomych zagrozen dla
    przyrody , a nagle przestaja klopoty, jak im sie posmaruje łapki... i nie ma
    wiecej problemu. Tacy tez urabiaja opinie prawdziwym ekologom. To tak na marginesie.
  • micamic 22.03.05, 22:57
    Odgrzebałem ten stary wątek aby podać link do bardzo dobrej strony o wilkach w
    Polsce - choć to forum ornitologiczne to jednak wilki stanowiły ważny element
    dyskusji w tym wątku dlatego niektórzy mogą być zainteresowani.

    www.eko.uj.edu.pl/kloch/wilki
    Ptasich ortodoksów przpraszam za zaśmiecanie forum smile)
    --
    www.ornitol.prv.pl
  • yggdrassill 10.02.05, 15:45
    tylko do zachodnuch stacji tv pewnie nie tak latwo sie dostac z materialem...
    ja mysle ze amatorzy-filmowcy moga probowac w lokalnych stacjach tv czy w
    kablowkach... czesto maja one wlasny kanał na którym emituja rozne programy...
    znajomy nawet zaproponowal odtworzenie filmu informacyjno-edukacujnego w jednej
    z warszawskich kablowek i zostal wyemitowany bez problemu
    --
    vespero mundi expectando

    republika.pl/yggdrassill/
  • orald 10.02.05, 23:12
    Wydaje mi się, że "za komuny" więcej kręcono rodzimych filmów przyrodniczych.
    Teraz faktycznie nie robi się prawie nic, bo lud woli big brothera, a
    oglądalność to rzecz najważniejsza.
    Nic nie mam przeciwko filmom przyrodniczym w stacjach komercyjnych - są na
    niesłychanie wysokim poziomie. Słyszałem, że film dla N.Geografic powstaje z
    dwudziestej części nakręconego materiału.... Bez mecenasa nie da rady raczej.
    Ktoś wyżej wspomniał o kosztach, racja, są one potężne. Sama profesjonalna
    kamera to pewno porównywalna z dobrym samochodem terenowym.
    No i trzeba mieć kupę czasu (ze dwa lata) i ekipę jakąś.
    Ja myślę o zakupie przyzwoitego aparatu z obiektywem i robieniu ptakom zdjęć.
    Chociaż czy się da to połączyć z pracą zawodową i wychowywaniem dziecka?
    Pozdrawiam serdecznie błotniaka i innych fanatyków, życząc spełnienia marzeń.
  • micamic 10.02.05, 23:28
    Zgadzam się całkowicie, dodam tylko jeszcze, że oprócz czasu, sponsora i
    profesjonalnej kamery zawsze najważniejszy jest pomysł, jak coś nakręcić. Nie
    zawsze jest to "uczciwe", bo wiele scen w profesjonalnych firmach powstaje w
    studio filmowym na oswojonych zwierzętach, a potem dzięki sprytnemu montażowi
    sprawia się wrażenie, że to się dzieje w naturze. Pomysł jest najważniejszy -
    spójrzcie na przykład filmu "Makrokosmos". Ale w filmie "Życie ptaków" D.
    Attenborough są też sceny, które oglądałem wielokrotnie i nie mam bladego
    pojęcia jak to mogło być nakręcone - np. moja ulubiona: kamera podąża bardzo
    blisko za lecącą gęsią, która po chwili ląduje na małym jeziorku, na którym
    jest łódkna z Davidem A. Skąd wiedzieli, że gęś właśnie tam wyląduje???

    --
    www.ornitol.prv.pl
    www.wladcaptakow.prv.pl
  • calandra 12.02.05, 10:20
    To była akurat kaczka krzyżówka smile Dobrze pamiętam, bo znam ten serial
    doskonale, chyba z 20 razy oglądałam smile A jak się stało, że wylądowała koło
    łódki Davida - no cóż, tam już pływały dwie inne kaczki, może z tego samego
    "stada" co lecący kaczor ? Założę się, że i tak robili po kilka-kilkanaście
    prób, nim udało im się tę scenę dobrze sfilmować.
    A co do dyskusji o kręceniu filmów przyrodniczych - moim marzeniem jest, żeby
    wszyscy ludzie bogaci mieli pasję przyrodniczą ;D Dla nich nie byłby problem
    nakręcić jakiś dobry film na doskonałym sprzęcie, a i stacje telewizyjne
    chętniej by od nich taki film kupowały (o, np. film J. Kulczyka o dzikich
    łuszczakach Polski wink )
  • micamic 12.02.05, 12:56
    Rewelacyjny pomysł Calandara, tylko jak zaintersować tych bogatych skoro
    wiadomo, że bogactwo nie idzie w parze z rozumem? smile
    A co do tej krzyżówki z filmu Davida to chyba nie kilkanaście razy ale
    kilkadziesiąt to musieli kręcić jeśli nie zastosowali jakiegoś tricku. Ta scena
    kojarzy mi się z jednym z moich ulubionych filmów- Forrestem Gumpem, gdzie w
    czołówce leci sobie delikatne, białe piórko za którym podąża kamera i lecą
    sobie napisy. Piórko pokonuje kawałek drogi zanim upadnie dokładnie pod nogi
    siedzacego na ławce Toma Hanksa - prawdziwa magia.... przynajmniej do czasu,
    kiedy się dowiedziałem w jaki sposób zostało to nakręcone sad
    --
    www.ornitol.prv.pl
    www.wladcaptakow.prv.pl

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka