Dodaj do ulubionych

Bezsens zycia (o depresji)...

13.08.14, 04:16
Tak, zycie nie ma sensu ...oswiadczam ... zaraz, chwila,
To oswiadczenie to niejako wyrok w ustach osoby z depresja ... jak to jest, ze pomimo takich deklaracji, praktycznie przez cale.moje zycie, nie mam depresji ?
Odpowiedz brzmi: nigdy nie mialem oczekiwan, zeby zycie mialo sens ... dystans do wszystkiego, do ludzi, do mnie samego postawil mnie w pozycji, z ktorej nie moglem sie zawiesc, na nikim i niczym ... do niczego nie bylem tak naprawde przywiazany, gdybym dzisiaj wygral 100 milionow, a jutro ktos by mi to podpierdolil, to nie zrobiloby to na mnie wiekszego wrazenia ... powiem wiecej ...js nawet nie chce miec takiej wygranej ...
Mowie tu o klinicznej depresji, nie o smutku ...
--
jaskinia, z czysciutkim piaskiem jako podloga, zrodelkiem krystalicznej wody, z pieknym widokiem na wzgorza, drzewami owocowymi wokol, rwaca rzeczka i rybkami rzucajacymi sie na haczyk z radoscia ... i nic nie robic, tylko byc ... acha i o zachodzie slonca, butelka dobrego wina i cygarko skrecane miedzy nogami pieknej dziewczyny ... won z telewizja, internetem, szkolami, kosciolami, fabrykami, polityka, medycyna i kupami ludzkimi ...
    • brygada_ww Re: Bezsens zycia (o depresji)... 13.08.14, 13:16
      Andrzeju, te slowa dowodza tego, ze masz depresje, wszystko Ci lata i powiewa, a to zly znak. Ja to zlodziejka nie jestem, a jakbym miala taka mozliwosc to dalabym Ci to, co jest na tej foci...

      www.google.nl/search?q=beauty+new+orleans&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ei=k0frU4LYBcPG0QWNroGQDw&sqi=2&ved=0CAcQ_AUoAg&biw=1600&bih=791#facrc=_&imgdii=_&imgrc=6r2W1KOTUwiN8M%253A%3BZx9QZkqUrYfRaM%3Bhttp%253A%252F%252Fi1.stay.com%252Fimages%252Fsection%252F161%252F5%252Fd90479ae%252Fhealth-and-beauty-in-new-orleans.jpg%3Bhttp%253A%252F%252Fwww.stay.com%252Fnew-orleans%252Fhealth%252F%3B300%3B175
      Klimatycznie poplywac sobie w klimatycznym gronie przyjaciol niczym Willy Fog.

      --
      www.wiocha.pl/
      • a_iii_ty Re: Bezsens zycia (o depresji)... 13.08.14, 18:15
        Brygado ...powiewanie i wiszenie to dobry znak ...mylisz filozoficzne zwisanie, ktore jest zdrowe, z chorobliwa niemoca i obojetnoscia ... prosze powstrzymaj sie od diagnoz ...
        --
        jaskinia, z czysciutkim piaskiem jako podloga, zrodelkiem krystalicznej wody, z pieknym widokiem na wzgorza, drzewami owocowymi wokol, rwaca rzeczka i rybkami rzucajacymi sie na haczyk z radoscia ... i nic nie robic, tylko byc ... acha i o zachodzie slonca, butelka dobrego wina i cygarko skrecane miedzy nogami pieknej dziewczyny ... won z telewizja, internetem, szkolami, kosciolami, fabrykami, polityka, medycyna i kupami ludzkimi ...
        • brygada_ww Re: Bezsens zycia (o depresji)... 13.08.14, 18:39
          a_iii_ty napisał:

          > Brygado ...powiewanie i wiszenie to dobry znak ...mylisz filozoficzne zwisanie,
          > ktore jest zdrowe, z chorobliwa niemoca i obojetnoscia ... prosze powstrzymaj
          > sie od diagnoz ...

          Mozliwe, ze masz racje, ze to zwyczajny smutek. Ja mam to samo, bo znajduje sie w punkcie, ktory napawa mnie smutkiem, a wiem, ze inni byliby w tej sytuacji szczesliwi. Moim pomyslem jest dac innym ten punkt, ktory uszczesliwilby ich, a mnie ulokowac w miejscu, w ktorym bylabym szczesliwa. Ale oni nie chca, bo ich moj smutek podnieca bardziej, niz ich osobiste szczescie. Troche zafarmazonione, ale pewnie wiesz o co mi chodzi.

          --
          www.wiocha.pl/
          • a_iii_ty Re: Bezsens zycia (o depresji)... 13.08.14, 19:22
            Skad mozesz wiedziec, ze inni bedac w twoim punkcie byliby sxczesliwi .. ? Dla mnie szczescie nie ma nic wspolnego i innymi ludzmi...praktycznie nie ma zwiazku z czymkolwiek ... to jest ta radosc, ktora przychodzi niewiadomo skad, nagle ... z samego centrum istnienia ... to centrum istnieje w kazdym z nas, niestety, umysl i emocje klada sie czarna chmura na tym fenomenie ...
            --
            jaskinia, z czysciutkim piaskiem jako podloga, zrodelkiem krystalicznej wody, z pieknym widokiem na wzgorza, drzewami owocowymi wokol, rwaca rzeczka i rybkami rzucajacymi sie na haczyk z radoscia ... i nic nie robic, tylko byc ... acha i o zachodzie slonca, butelka dobrego wina i cygarko skrecane miedzy nogami pieknej dziewczyny ... won z telewizja, internetem, szkolami, kosciolami, fabrykami, polityka, medycyna i kupami ludzkimi ...
            • brygada_ww Re: Bezsens zycia (o depresji)... 13.08.14, 19:52
              a_iii_ty napisał:

              > Skad mozesz wiedziec, ze inni bedac w twoim punkcie byliby sxczesliwi .. ?

              Wnioskuje tak dlatego, ze zostalam rzucona w miejsce, ktore bylo przeznaczone dla kogos innego i ta osoba miala do mnie o to pretensje. Ja sie tam nie prosilam, bo to nie moj styl, ani smak, ja akurat mam nieco inny. Ssmak i gust innych oczywiscie szanuje, lecz nie lubie sie naginac do tego, co mi sie niepodoba, bo powoduje to we mnie smutek i frustracje. Mowiac niedelikatnie od dawna chce stamtad spierdalac.

              > Dla mnie szczescie nie ma nic wspolnego i innymi ludzmi...praktycznie nie ma zwiazk
              > u z czymkolwiek ... to jest ta radosc, ktora przychodzi niewiadomo skad, nagle
              > ... z samego centrum istnienia ... to centrum istnieje w kazdym z nas, niestety
              > , umysl i emocje klada sie czarna chmura na tym fenomenie ...

              Ja tez nie utozsamiam mojego szczescia z innymi, jednak czlowiek bez kontaktow towarzyskich dziczeje. Po wielu latach posuchy towarzyskiej z checia spedzialabym miesiac na takim knajpiano-hotelowym statku, jaki wkleilam z google.
              --
              www.wiocha.pl/
          • mona.blue Re: Bezsens zycia (o depresji)... 15.08.14, 21:17
            brygada_ww napisała:


            > Mozliwe, ze masz racje, ze to zwyczajny smutek. Ja mam to samo, bo znajduje sie
            > w punkcie, ktory napawa mnie smutkiem, a wiem, ze inni byliby w tej sytuacji s
            > zczesliwi. Moim pomyslem jest dac innym ten punkt, ktory uszczesliwilby ich, a
            > mnie ulokowac w miejscu, w ktorym bylabym szczesliwa. Ale oni nie chca, bo ich
            > moj smutek podnieca bardziej, niz ich osobiste szczescie. Troche zafarmazonione
            > , ale pewnie wiesz o co mi chodzi.
            >
            Dlaczego, jeżeli obu strony by to uszczęśliwiło, to nie chcą?


            --
            inspiracjemoje.blogspot.com/ - problematyka współuzależnienia
    • elissa2 Re: Bezsens zycia (o depresji)... 13.08.14, 13:50
      a_iii_ty napisał:

      > Tak, zycie nie ma sensu ...oswiadczam ... zaraz, chwila,
      > To oswiadczenie to niejako wyrok w ustach osoby z depresja ... jak to jest, ze
      > pomimo takich deklaracji, praktycznie przez cale.moje zycie, nie mam depresji ?
      > Odpowiedz brzmi: nigdy nie mialem oczekiwan, zeby zycie mialo sens ... dystans
      > do wszystkiego, do ludzi, do mnie samego postawil mnie w pozycji, z ktorej nie
      > moglem sie zawiesc, na nikim i niczym ... do niczego nie bylem tak naprawde prz
      > ywiazany, gdybym dzisiaj wygral 100 milionow, a jutro ktos by mi to podpierdoli
      > l, to nie zrobiloby to na mnie wiekszego wrazenia ... powiem wiecej ...js nawet
      > nie chce miec takiej wygranej ...
      > Mowie tu o klinicznej depresji, nie o smutku ...
      >
      Nie mówisz o klinicznej depresji.
      Twoje uzasadnienie ma się nijak do klinicznej depresji ponieważ w jej przypadku chory nie ma żadnego wpływu (lub bardzo niewielki) na swoją "percepcję".
      • a_iii_ty Re: Bezsens zycia (o depresji)... 13.08.14, 17:23
        Elissa, moje "bezsensie" to filozoficzne orzeczenie, nie skarga czy oznaka depresji ... zgadzam sie z toba, ze klinicznie chorzy nie sa w stanie zmienic swej sytuacji.
        Obserwujac przez 4 lata osobe chora na depresje i znajac ta osobe i jej podejscie do rzeczywistosci dochodze do wniosku, ze ta choroba to nic innego jak trwanie w sartrowskiej przepasci egzystencjalnej ...w przepasci rozdzielajacej marzenia, oczekiwania od realnych mozliwosci ...ci, ktorzy potrafia nagiac siebie do rzeczywistosci, a nie naginac rzeczywistosci do swoich oczekiwan, nie choruja na depresje ...oczywiscie,
        Gdy choroba juz sie zacznie, te mundrosci juz nie pracuja ...
        --
        jaskinia, z czysciutkim piaskiem jako podloga, zrodelkiem krystalicznej wody, z pieknym widokiem na wzgorza, drzewami owocowymi wokol, rwaca rzeczka i rybkami rzucajacymi sie na haczyk z radoscia ... i nic nie robic, tylko byc ... acha i o zachodzie slonca, butelka dobrego wina i cygarko skrecane miedzy nogami pieknej dziewczyny ... won z telewizja, internetem, szkolami, kosciolami, fabrykami, polityka, medycyna i kupami ludzkimi ...
        • elissa2 Re: Bezsens zycia (o depresji)... 13.08.14, 20:39
          Imek, Dokładnie zrozumiałam co miałeś na myśli. Tylko zrobiłeś tam trochę taki misz - masz.
          Na depresję kliniczną (tę właściwą, endogenną) nigdy (nawet pod wpływem ciężkich przeżyć traumatycznych) nie zachoruje ktoś, kto nie ma ku temu predyspozycji.
          " jak to jest, ze praktycznie przez cale moje zycie, nie mam depresji ?"
          Ano właśnie tak.
          Ale jest jeszcze depresja nerwicowa i depresja reaktywna. I szczególnie tej drugiej można się nabawić z powodu długotrwałego stresu, traumy, uzasadnionego poczucia winy, poważnych niepowodzeń życiowych itd
          (również gdy partner życiowy lub inna bliska osoba cierpi na depresję kliniczną lub jest bardzo ciężko chora - długotrwałe obciążenie psychiczne)
          Tak więc jeśli chodzi o poczucie bezsensu życia w przypadku depresji (czy to tej najcięższej czy tych tzw "wtórnych) sprawa jest oczywista
          A filozoficzne przemyślenia na temat sensu życia to już przecież temat rzeka.

          A tak z mojego własnego podwórka... Jaki jest sens życia mojej Mamy? I jaki jest sens mojego trwania przy niej, ciężkiej walki o to, żeby jak najmniej cierpiała i fizycznie psychicznie (podpierając się farmakologicznie, tzn dostaje kombinację antydepresantów, żeby złagodzić objawy depresji poudarowej) Jaki jest sens tego, że płacę coraz wyższą cenę za moje bezsensowne (?) poświęcenie? I w końcu jaki jest sens mojego życia?
          • a_iii_ty Re: Bezsens zycia (o depresji)... 14.08.14, 01:44
            Elisso, sens zycia jest tylko wtedy, gdy istnieje zycie po smierci...jesli smierc fizyczna jest kresem naszej jednostkowej egzystencji, to nic nie ma sensu ... nic.
            To czy pomagasz swej mamie, czy nie, ma tylko znaczenie i sens w danym momencie, poza tym, poza jej i twoj grobem, nie ma zadnego znaczenia.
            Pisanie wierszy do szuflady ma taki sam sens jak sens zycia zakonczonego smiercia ...czyli zaden ... bez przedluzacza w postaci czytelnikow w przypadku poezji i zycia po smierci, nic nie ma sensu ...na dluzsza mete .

            --
            jaskinia, z czysciutkim piaskiem jako podloga, zrodelkiem krystalicznej wody, z pieknym widokiem na wzgorza, drzewami owocowymi wokol, rwaca rzeczka i rybkami rzucajacymi sie na haczyk z radoscia ... i nic nie robic, tylko byc ... acha i o zachodzie slonca, butelka dobrego wina i cygarko skrecane miedzy nogami pieknej dziewczyny ... won z telewizja, internetem, szkolami, kosciolami, fabrykami, polityka, medycyna i kupami ludzkimi ...
            • krytyk2 Re: Bezsens zycia (o depresji)... 14.08.14, 15:24
              inaczej to widzi Heidegger.Dla niego wlasnie fakt braku kontynuacji po śmierci nadaje życiu dodatkowego sensu:koniec z z życiem na niby!koniec z byciem w letargu, swiadomośc końca ma dac takiego kopa,ze to jedno życie zostaje wypenione energia po brzegi-w każdej chwili zyj na maksa,tak -jakby maiala to być ostatna chwila twojego istnienia !
              • a_iii_ty Re: Bezsens zycia (o depresji)... 14.08.14, 18:24
                Dla mnie to bzdura ... gotujesz zupe, by ja jesc
                Czy wylewasz do zlewu ?
                --
                jaskinia, z czysciutkim piaskiem jako podloga, zrodelkiem krystalicznej wody, z pieknym widokiem na wzgorza, drzewami owocowymi wokol, rwaca rzeczka i rybkami rzucajacymi sie na haczyk z radoscia ... i nic nie robic, tylko byc ... acha i o zachodzie slonca, butelka dobrego wina i cygarko skrecane miedzy nogami pieknej dziewczyny ... won z telewizja, internetem, szkolami, kosciolami, fabrykami, polityka, medycyna i kupami ludzkimi ...
                • krytyk2 Re: Bezsens zycia (o depresji)... 14.08.14, 20:46
                  nie rozumiesz?
                  powiedz ,ile czasu w ciągu dnia poswiecasz wykonywaniu rutynowych czynności,ktorymi rzygasz?no wlasnie.
                  A ile czasu żyjesz na maksa -tj podejmujesz nowe wyzwania ,ryzyko porażki,samorealizujesz się całkowicie?
                  • a_iii_ty Re: Bezsens zycia (o depresji)... 14.08.14, 22:06
                    Krytysiu, ja jestem human being not human doing ...
                    Nie interesuje mnie zycie na maxa ...zadnych wyzwan nie podejmuje... samorealizuje sie jak nic nie robie

                    --
                    jaskinia, z czysciutkim piaskiem jako podloga, zrodelkiem krystalicznej wody, z pieknym widokiem na wzgorza, drzewami owocowymi wokol, rwaca rzeczka i rybkami rzucajacymi sie na haczyk z radoscia ... i nic nie robic, tylko byc ... acha i o zachodzie slonca, butelka dobrego wina i cygarko skrecane miedzy nogami pieknej dziewczyny ... won z telewizja, internetem, szkolami, kosciolami, fabrykami, polityka, medycyna i kupami ludzkimi ...
                      • a_iii_ty Re: Bezsens zycia (o depresji)... 15.08.14, 01:33
                        Uciekam od cywilizacji i jej idiotyzmow
                        --
                        jaskinia, z czysciutkim piaskiem jako podloga, zrodelkiem krystalicznej wody, z pieknym widokiem na wzgorza, drzewami owocowymi wokol, rwaca rzeczka i rybkami rzucajacymi sie na haczyk z radoscia ... i nic nie robic, tylko byc ... acha i o zachodzie slonca, butelka dobrego wina i cygarko skrecane miedzy nogami pieknej dziewczyny ... won z telewizja, internetem, szkolami, kosciolami, fabrykami, polityka, medycyna i kupami ludzkimi ...
            • a_iii_ty Re: Bezsens zycia (o depresji)... 15.08.14, 21:26
              O tym wlasnie mowie .., moniczku .. jesli nie istnieje
              Zycie pozagrobowe, swiadome, zachowujace nasze
              Indywidualne JA, to zycie od-do nie ma sensu, poza chwilowym zadowoleniem z tego co sie robi...
              --
              jaskinia, z czysciutkim piaskiem jako podloga, zrodelkiem krystalicznej wody, z pieknym widokiem na wzgorza, drzewami owocowymi wokol, rwaca rzeczka i rybkami rzucajacymi sie na haczyk z radoscia ... i nic nie robic, tylko byc ... acha i o zachodzie slonca, butelka dobrego wina i cygarko skrecane miedzy nogami pieknej dziewczyny ... won z telewizja, internetem, szkolami, kosciolami, fabrykami, polityka, medycyna i kupami ludzkimi ...
    • a_iii_ty Re: Bezsens zycia (o depresji)... 13.08.14, 22:04
      Widze, ze tu sami "problemisci" ... trzymajcie sie jakos .. i piszcie ..
      --
      jaskinia, z czysciutkim piaskiem jako podloga, zrodelkiem krystalicznej wody, z pieknym widokiem na wzgorza, drzewami owocowymi wokol, rwaca rzeczka i rybkami rzucajacymi sie na haczyk z radoscia ... i nic nie robic, tylko byc ... acha i o zachodzie slonca, butelka dobrego wina i cygarko skrecane miedzy nogami pieknej dziewczyny ... won z telewizja, internetem, szkolami, kosciolami, fabrykami, polityka, medycyna i kupami ludzkimi ...
    • shachar Re: Bezsens zycia (o depresji)... 16.08.14, 02:18
      Rozmawiajac z ludzmi u schylku ich zycia wychwytuje jako motyw przewodni ich dzieci i wnuki; jakie szkoly pokonczyly, jakie zawody maja, czy z ich natury wyplywalo, ze beda porzadnymi ludzmi, czy nygusami, to jest zawsze podkreslane w romowach, ze potomstwo i potomstwo potomstwa wyroslo na porzadnych ludzi, ktorzy sobie radza.
      Ilez matek , ilu ojcow juz slyszalam, nigdy nie mowia o sobie, a jesli tak to w kontekscie jakiej pracy sie podjeli zeby potomstwu pomoc, wiec taki jest chyba sens zycia 99% ludzkosci.
      • a_iii_ty Re: Bezsens zycia (o depresji)... 16.08.14, 03:58
        I potem wnuki o potomstwie beda klepac itd, bez konca.
        I to jest wlasnie bezsens ...plodzenie i nic wiecej po nas nie zostaje
        --
        jaskinia, z czysciutkim piaskiem jako podloga, zrodelkiem krystalicznej wody, z pieknym widokiem na wzgorza, drzewami owocowymi wokol, rwaca rzeczka i rybkami rzucajacymi sie na haczyk z radoscia ... i nic nie robic, tylko byc ... acha i o zachodzie slonca, butelka dobrego wina i cygarko skrecane miedzy nogami pieknej dziewczyny ... won z telewizja, internetem, szkolami, kosciolami, fabrykami, polityka, medycyna i kupami ludzkimi ...
      • krytyk2 Re: Bezsens zycia (o depresji)... 16.08.14, 16:09
        a to ciekawe!
        myślałem ,że starsi ludzie mówia tylko o sobie i swoich chorobach.A może - na zasadzie uzupełnienia-ci ,którzy już sa zaopiekowani medycznie/w tym sensie uspokojeni i docyrcani../ przerzucają się na "altruizm' mowienia o potomkach wink
      • a_iii_ty Re: Bezsens zycia (o depresji)... 03.09.14, 02:25
        Cala madrosc jest wlasnie byc tu i teraz ...czytanie i seriale to ucieczka ...
        --
        jaskinia, z czysciutkim piaskiem jako podloga, zrodelkiem krystalicznej wody, z pieknym widokiem na wzgorza, drzewami owocowymi wokol, rwaca rzeczka i rybkami rzucajacymi sie na haczyk z radoscia ... i nic nie robic, tylko byc ... acha i o zachodzie slonca, butelka dobrego wina i cygarko skrecane miedzy nogami pieknej dziewczyny ... won z telewizja, internetem, szkolami, kosciolami, fabrykami, polityka, medycyna i kupami ludzkimi ...
      • krytyk2 Re: Bezsens zycia (o depresji)... 03.09.14, 10:25
        zgadza się
        wszystko to ucieczka,czasem /może najczęściej/ucieczką jest także hobby
        jedynie wazna jest akceptacja samego siebie i jej emanacje: jestem tu gdzie jestem, nie chce być gdzie indziej,zadowala mnie to co robię, lubię to co robię, nie zazdroszczę innym, nie tesknie za byciem gdzie indziej.Brzmi to może absurdalnie i sztucznie,ale sens pozytywnego wpływu takiej afirmacji jest naprawdę wielki-nawet wtedy gdy znajduję się akurat w bardzo niechcianej sytuacji życiowej.No bo co daje ,wierzganie nogami w sytuacji , w której wiem ,że będę w tej sytuacji dluzszy czas?W końcu ja nie musze całkowicie utożsamaiac się z aktualna sytucja ,ja jestem kims więcej niż jej definicja...
        i przybliżając lupę :skupiam się całkowicie na tym co robię w tym właśnie momencie-jest to dla mnie najważniejsza rzecz na świecie,czuje siebie,odczuwam przyjemność/bądź nieprzyjemność/,sa to cały czas moje odczucia,oddech,moja zwierzęca natura ,po prostu bycie.do mikro należy tez nie spieszenie się:skoro całkowicie wypelnia mnie czynność ,która wykonuję,nie musze już gonic czegos innego,mam poczucie pełni.

        opisywane uczucia miewam wtedy gdy robie cos w ogrodzie lub w kuchni,w pracy zawowdowej -już niekoniecznie smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka