Dodaj do ulubionych

Siekierezada

09.02.18, 21:47
Kończy sie juz drewno zakupione od Ś,więcej od niego nic nie kupie-tu i ówdzie zdarzała sie sztuka brzozy ale za to wszystko było sęk na sęku,no i uswinione ziemią jakby zbieral to po calym lesie pół roku.Zresztą moje zaufanie do niego ostatecznie padło ,gdy czekalem z zasiewem fasolki 2 mce aż przyszedl wrzesień i trzeba było trawsko na wysokosc czlowieka ścinac.
Na lesniczego trzeba polować.Lesniczówka stoi naprzeciw naszego domu,wiec wszystko widac przez okno.Lesniczy jeżdzi starym niebieskim fordem fiestą a młody /jak go tak sam lesniczy nazywa/-wypasioną terenówką.Od czterech dni ich nie widac.W koncu wczoraj przypadkiem trafilem na nich stojąc i gadajac na ulicy z sąsiadem ,co mu zona tydzien temu zmarla.Lesniczy jest obcesowy i zachowuje sie stale jakby był atakowany.Chcę równą, bez seków sosnę,no i najlepiej zeby gdzies na skraju lasu byla ,bo autem dostawczym będę zabieral.Nie da sie-słysze,dostane to co bedzie akurat.a gdzie pan mieszka?Naprzeciwko.Przyjdź pan w czwartek rano,młody weźmie i pojedzie na miejsce i pokaże.


--
uprawiasz intelektualne disco polo. od dawna /by rzeka.suf/
Edytor zaawansowany
  • krytyk2 09.02.18, 22:07
    W czwartek stoję juz przed siódmą i okazuje sie ,ze nawet drzwi lesniczówki otwarte, bo juz dwoch gości drewno kupuje.Stary i młody z sąsiedniej wsi,17 kubików,co czyni przeszlo 2 tys.Robi wrazenie ,w porównaniu z moimi dwoma kubikami.ale też wiadomo ,że drewnem pala,bo ja juz wiem co to znaczy i przeszedlem na bardziej "inteligentny" wegiel.A znaczy to ,ze jestes w blokach startowych bez przerwy,najwyzej 10 metrow od kotłowni ,bo jak odejdziesz wiecej to zapomnisz ,ze masz rozpalone i dupa -po pol godzinie tylko wiatr ci zimnym powietrzem z komina zagwizda.Goscie zaplacili a lesniczy juz im tlumaczy jak maja najszybciej dojechac na miejsce od ich wsi.Do wydania bylo 1,5 zl i nie chcieli reszty ale wydal.kolej na mnie-jest 2,6 kubika,czy moze byc ?może.Ile do zaplacenia bedzie -cos ok 400 zl.Ale najpierw pojade z mlodym na miejsce.młody stoi pod lesniczowka i czeka na mnie.Jedziemy,zupelnie inny kierunek niz sobie wyobrażalem ,oczami nerwowo wodze po krajobrazie.Jestesmy juz dawno poza wsią a lasu ni ma.Pole duże a tę droge poznalem jak były objazdy z powodu remontu torów na Grodzisk.W koncu skrecamy w las ,ale wcale mnie to nie cieszy bo koleiny w niektorych miejscach na pól metra głebokie.Dojeżdzamy po 20 minutach na miejsce ,w ręce trzymam zarysowany schemat drogi ,ze wszystkimi skrzyżowaniami,przecinkami i kamieniami oznaczonymi.Za nami zatrzymuje sie auto tych dwoch ,co kupowali przede mną.

    --
    uprawiasz intelektualne disco polo. od dawna /by rzeka.suf/
  • krytyk2 09.02.18, 22:19
    Napięcie rośnie,bo sie okazuje ,ze mamy drewno razem w jednym dlugim stosie:najpierw oni -8 kubikow,potem moje 2,5 no i ich zaraz przy moim -nastepne 9 .No i do razu rzuca sie w oczy ,ze te moje srodkowe jakies takie smuklejsze ,delikatniejsze sa niz te przed i po.Szybko wyrazam zgode na zakup tych wskazanych i wsiadamy do terenówki.Po drodze młody opowiada mi o tym ,ze chcial kiedyś kupic ten dom ,w którym my teraz mieszkamy,tylko sprawa rozwodowa i brak rozdzielności finansowej mu sie przeciągał i nie dostal kredytu.Ponarzekaliśmy na biurokracje w kraju i po chwili stalem przy kasie u lesniczego

    --
    uprawiasz intelektualne disco polo. od dawna /by rzeka.suf/
  • a_iii_ty 10.02.18, 02:26
    Uf! Ale historia. Rodem z Wolandii. Tak swojsko.

    --
    “People say nothing is impossible, but I do nothing every day.”
    ― A.A. Milne, Winnie-the-Pooh
  • adriana_ada 11.02.18, 12:30
    Atomi sie akurat podoba, ta wlasnie swojskosc pusania. Tyle, ze zastanawian sie co pije piszac, ale pewnie nie powie.
  • adriana_ada 10.02.18, 15:41
    Ameryka, sacrum profanum i polska "pieknosc" swieta o imieniu maryja. Dzieci dorosly, poszly z domu, a wrac z dziecmi z domu poszedl maz wychodzac po papierosy i znikajac bez sladu. I tak wiodla zywot chodzac od jednego, do kolejnego, do takich co maja corki. Ten, ktoremu postrzelila w howe corke pracujaca w rumunskim lotnictwie jako quinty wyrzucil ja z domu nic jej specjalnie nie robiac. Cieszyl sie ze corka przezyla wierzac, ze odzyska pamiec. Zwiazal sie z byla synoea maryjki, ktora tez maryjka prawie zabila. Ojviec dziewczyny maryjke odkslpowal, znalazl ja ktos na ulicy i zawiozl do szpitala.
  • adriana_ada 10.02.18, 15:52
    Byly maz tej, co latala jako quinty dymal fruga jej synowa cichaczem. Gdy wydalo sie to wzial sobie maryjke, zeby mial mu kto prac, robic zarcie i biegac po wodke. Maryjka rozjebala hamulce w aucie jego corki... ten otrzezwial, rzucil maryjka o beton i wyjebal z domu na ulice. Zamkneli maryjke w zakladzie psychiatrycznym. Jakie beda losy maryjki dalsze tej z mojej siekierezady?
  • adriana_ada 10.02.18, 15:54
    Ps. Maryjka wziela przed laty ze schroniska psa, nazwala go quinty i uspila u weyerynarza
  • a_iii_ty 10.02.18, 18:13
    Ale beukot


    --
    “People say nothing is impossible, but I do nothing every day.”
    ― A.A. Milne, Winnie-the-Pooh
  • adriana_ada 10.02.18, 19:09
    A no belkot, te wypociny krytyka o lesie i lesniczym to tez belkot. Sam chcial byc blisko lesniczego, kupil tam dom, to niech nie wylewa lez. Ja lesniczowki unikam niczym diabel swieconej wody i lesniczego tez, tylko aby ani krytyk ani lesniczy nie nadepneli na ogon, bo bedzie siekierezada, nie mylic z szecherezada
  • krytyk2 10.02.18, 21:20
    Zapłacone.Przechodzę na druga stronę ulicy i po chwili pijemy kawę.Asia już mocno rozdrażniona,bo dwa dni temu choroba jej sie przyplątała a czeka nas zaraz wysiłek fizyczny.Nie wiemy nawet jaki.Ja denerwuję się podwójnie,bo będę kierowcą dostawczego po polnych i leśnych drogach.Z krótkiej chwili relaksu robi się kunktatorskie 1,5 godziny.wszystkie tematy obgadane,nie ma wyjścia ,trzeba wyjść na mrozik.Dodatkowo ,podświadomie niepokoi mnie "współwłasność' stosu drewna z tymi obcymi.Po 20 minutach dojeżdżamy do naszego drewna.Już z daleka widać traktor z przyczepą i krzątających się ludzi.Jest ich trzech,oprócz tych których widziałem przy kasie,jeszcze jeden młody.Na oko godzina czekania,bo przyczepa stoi akurat na wysokosci naszej części sosny.Rozdrażnienie Asi wchodzi na piętro wyżej.Chętnie wychodzę z szoferki na swieże powietrze.

    --
    uprawiasz intelektualne disco polo. od dawna /by rzeka.suf/
  • krytyk2 10.02.18, 21:39
    Ojciec stoi na wysokiej nowoczesnej, jaskrawo zielono pomalowanej przyczepie i odbiera bale od młodych.I tu kolejne zaskoczenie-obaj maja piły Stihla i tną olbrzymie bale na kawałki bo we dwóch nie są w stanie podnieść pnia długości 1 metra.Dwóch rosłych chłopów,tęgich i przyzwyczajonych do ciężkiej pracy fizycznej!Zrobiło mi się trochę nieswojo,bo my tu z gołymi rekami a na dole naszego stosu kilka bardzo podobnych bali drewna...Do tego pierwszy raz od dwóch tygodni wychodzi słońce i rozsiewa sielską atmosferę,ptaszki śpiewają i w tym drażniący dźwięk spalinówki.Nie wchodzę do auta,licząc na to ,że Asi przejdzie.Wdaję się w rozmowę z chłopakami.Oni też wypili kawę po wizycie u leśniczego,ale widac ta kawa trwala tyle ile jej wypicie/jak to chłopi-konkretnie/.

    --
    uprawiasz intelektualne disco polo. od dawna /by rzeka.suf/
  • krytyk2 10.02.18, 22:27
    Wsiadam do auta.Asia do mnie -zobacz jakie cięzkie to drewno,nie daja rady tego podnieść.Co ja tu robię?!
    Milczę.Wpatruje sie w tych za szybą.Przyczepa prawie zaladowana,mlodzi robia sie lekko nerwowi ,bo widza nasze spojrzenia i rosnace zniecierpliwienie.W koncu biora pily i ida w kierunku osobowki zaparkowanej na sąsiedniej przecince.Nasza kolej.Podchodzimy do stosu i zastanawiamy sie od czego zacząć.dopoki nie chwycilem pierwszego bala drewna mailem jeszcze nadzieje na jeden kurs .Przypomnialem sobie rozmowe z lesniczym,ktroy powiedzial ,ze jeden kubik wazy ok 850 kg.skoro mamy 2,5 kubika ,to...Więc dwa kursy a moze nawet trzy.Zrobilo sie jeszcze bardziej wesolo ,bo nie można oderwać kołków od siebie-od kilku dni padal snieg z deszczem ,wszystko poprzymarzało do siebie.Na wierzchu leżą te mniejsze ,lekkie,im blizej ziemi tym wieksze sie robia nasze drewienka.ostatnie maja juz na pewno ponad pół metra srednicy.czu to mozliwe zeby takie rosly w naszych lasach?

    --
    uprawiasz intelektualne disco polo. od dawna /by rzeka.suf/
  • adriana_ada 11.02.18, 11:59
    Nie tylko takie krzaki rosna w naszych lasach, wystarczy byc pania lodka i moc sie nazwac maryja, to daje dyspense na wszystko i sacrum profanum
  • krytyk2 22.03.18, 19:11
    na FB znajoma zamieściła filmik pokazujący jak Karol,jej mąż ,rozłupuje w minutę siekierą kilkanaście poustawianych pionowo kawałków drzewa.Dla mnie to fanfaronada,bo moje pieńki maja co najmniej 35 cm długości - a jego najwyżej połowę tego.Pewnie ,na dodatek, wybrał sobie takie bez sęków w środku.Cały Karol!Kiedyś pojechałem do nich z wiatrówką ,bo K zapalał miłością do broni i urządziliśmy prawdziwy festiwal strzelecki.Miało to byc takie strzelanie do kawki i ciastka a ze względu na chora ambicję K rywalizacja trwała ok 10 godzin,tak długo az nie udało mu sie ze mną wygrać.Najpierw wystrzelalismy wszystkie papierowe tarcze strzeleckie,potem tłukły sie butelki na płocie a na końcu strzelaliśmy do wiszących na drzewach jabłek,ale ze wskazaniem na ustrzelenie ogonka a nie owocu.Całe to przedstawienie wzięło sie stad ,że K uniknął odbycia słuzby wojskowej,ja natomiast ją odbębniłem i do wojska i jego atrybutów mam stosunek najwyżej obojętny.Jak to powiedział K Marx-wydarzenia historyczne wystepują dwa razy,najpierw jako prawdziwa,realna postac a poraz drugi -jako swoja karykatura.Tak jest własnie z K


    --
    uprawiasz intelektualne disco polo. od dawna /by rzeka.suf/
  • krytyk2 22.03.18, 19:27
    odkryłem jak nalezy rąbac skutecznie,wykorzystując wszystkie atrybuty powietrza ,ciężaru siekiery i przestrzeni jaką pokonuje.Udaje mi sie rozciąć jednym uderzeniem pieniek długości nawet 40 cm.Siekiery nie można trzymać kurczowo w dłoniach,należy pozwolić jej nabrać rozpędu,obuch zawisa w pozycji wyjściowej daleko z tyłu głowy,początkowy ruch wcale nie musi być związany z dużym wysiłkiem,po prostu wprawiam siekierę w ruch i po drodze istnieje doskonała równowaga pomiędzy jej własnym momentem pędu a lekko przeważającym wzrastającym stale naciskiem ze strony ramion.W końcowej fazie siekiera osiąga niesamowita predkośc i to ona porywa ze sobą dłonie a nie dłonie -ją.Moment zetknięcia ostrza siekiery z pieńkiem przypomina mi wybuch bomby.Moc jest w tym sakramencka.powiem szczerze uderzenie jest tak mocne ,ze w tym ulamku sekundy zamykam oczy-cholera wie co sie może stać.Widzialem niejednokrotnie jak w trakcie takiego uderzenia leciały iskry z drewna

    --
    uprawiasz intelektualne disco polo. od dawna /by rzeka.suf/
  • a_iii_ty 22.03.18, 20:40
    Zamykasz oczy i widzisz iskry ? Coraz ciekawiej na tym forum.

    --
    “People say nothing is impossible, but I do nothing every day.”
    ― A.A. Milne, Winnie-the-Pooh
  • krytyk2 22.03.18, 21:12
    tak właśnie bywa-czasem uderzysz słabiej i nie zamykasz ,czasem tylko mruzysz,ale jak pierdolniesz naprawdę mocno= wtedy raczej zamykasz...
    to jest dialektyka ,ktora masz np w buddyzmie

    --
    uprawiasz intelektualne disco polo. od dawna /by rzeka.suf/
  • shachar 23.03.18, 10:56
    www.nytimes.com/interactive/2018/03/22/magazine/voyages-kayaking-across-ocean-at-70.html?hp&action=click&pgtype=Homepage&clickSource=image&module=second-column-region®ion=top-news&WT.nav=top-news
  • a_iii_ty 23.03.18, 14:40
    Niesamowite. "He has no interest in dying in his bed".

    --
    “People say nothing is impossible, but I do nothing every day.”
    ― A.A. Milne, Winnie-the-Pooh
  • krytyk2 23.03.18, 20:35
    to co kręci Dobę to nie moja bajka.Lubię ekstremalne,hardcorowe sytuacje ,ale bezsensem byłoby dla mnie umierac samotnie na środku oceanu.no i ta nuda o której mówi.Nie jest moją bajka srubowanie bezsensownych rekordów pod tytułem "kto pierwszy na świecie...".Często mam wrazenie ,ze to co robie jest niepowtarzalne i jest swego rodzaju rekordem świata ,ale podnieca mnie najbardziej intymnośc tego odkrycia -nie dla kamer i publiczności

    --
    uprawiasz intelektualne disco polo. od dawna /by rzeka.suf/
  • a_iii_ty 23.03.18, 21:21
    A umieranie na widoku, otoczonym wianuszkiem przerazonych familiantow to twoja bajka ?

    --
    “People say nothing is impossible, but I do nothing every day.”
    ― A.A. Milne, Winnie-the-Pooh
  • krytyk2 23.03.18, 22:03
    W życiu chodzi mi o zycie.nie jest moja bajka wystawianie sie na bezsensownę ryzyko dla ...czego ,no wlasnie -czego??
    Lubie chodizc po nowych ścieżkach,lubię wyzwania,ale samo ryzyko nie jest dla mnie żadnym celem.

    --
    uprawiasz intelektualne disco polo. od dawna /by rzeka.suf/
  • a_iii_ty 23.03.18, 22:12
    A ja lubie utarte sciezki. Nie lubie wyzwan.
    Nawet na utartej sciezce jest cala masa rzeczy, ktorych nie poznam. Wiele razy mialem doswiadczenie, ktore otwieralo mi oczy na cos, czego nie zauwazalem. Uwazam to za cos o wiele piekniejszego niz pobiezne lizanie nowych sciezek.

    --
    “People say nothing is impossible, but I do nothing every day.”
    ― A.A. Milne, Winnie-the-Pooh
  • shachar 24.03.18, 00:30
    Prawdą jest, żę nawet na utartej ścieżce jest masa rzeczy których nie poznasz, natomiast uzasadnienie Twojego wyboru tym, że nowe ścieżki są raptem lizane i brzydsze jest poniżej chuja smile
  • a_iii_ty 24.03.18, 02:42
    Nie mowie, ze sa brzydsze. Sila rzeczy, odbierasz glownie ich powloke. Tylko wielokrotne dreptanie pozwoli ci na glebsze poznanie, z czym sie zgodzilas.

    --
    “People say nothing is impossible, but I do nothing every day.”
    ― A.A. Milne, Winnie-the-Pooh
  • shachar 25.03.18, 00:08
    a_iii_ty napisał:

    A ja lubie utarte sciezki. Nie lubie wyzwan. Nawet na utartej sciezce jest cala masa rzeczy, ktorych nie poznam. Wiele razy mialem doswiadczenie, ktore otwieralo mi oczy na cos, czego nie zauwazalem. Uwazam to za cos o wiele piekniejszego niz pobiezne lizanie nowych sciezek.

    Jakby mnie ktoś zapytał, czy lubię nowe wyzwania, to powiedziałabym, że nienawidzę. No po prostu nienawidzę, bo wiem, że nie będę potrafiła zrobić dobrze ( w moim pojęciu) tego, czego ode mnie nowe wyzwanie wymaga. Z przyczyny, że nigdy tego nie robiłam, co mnie ( w moim pojęciu) nie usprawiedliwia, bo gdybym była genialna, to zrobiłabym wszystko jak należy od razu i za pierwszym razem..

    Ale tymniemniej....okazuje się, że jakimś cudem, jestem w stanie robić rzeczy DOSTATECZNIE dobrze, aby miało to jakiś pozytywny efekt, co zachęciło mnie do próbowania robienia następnych rzeczy "nienawistnych"/wystawiania siebie na próbę, w nadziei, że nie przepadnę i następnym razem, kiedy podejmę się robienia czegoś dziwacznego/ nieoczekiwanego.
    Ta 'odwaga' wzięła się z ostatniej szkoły, kiedy to musiałam zrobić tyle projektów, publicznych prezentacji, kooperacji z innymi, dowodzenia innymi i dilowania z jebniętymi profesorkami, że uwierz mi, jak ja przez to przeszłam z moim OCD, odludztwem i dużą nieśmiałością, po prostu tego nie wiem.
    Co chciałam powiedzieć to to, że wystawianie się na próbę jest okropne, ale przyjemność ze zwycięstwa jest warta tego. Zarobiłam, (w mojej ocenie, a moja ocena jest ciężka, niełatwo zarobić piątkę), tym popierdalaniem do pracy i szkoły jednocześnie przez dwa lata ostatnio złoty medal olimpijski. A korzyści/zmiana we mnie jest taka, że cały chuj fachowej wiedzy muszę się nauczyc, ale napisać refleksję na temat, napisać advocacy letter w jakiejś sprawie, nawet we własnej, co ostatnio zrobiłam, zrobić publiczną prezentację, takie rzeczy już nie spędzają mi snu z powiek. A to są góry milowe dla nnie.
    Tak więc pewnie mogłabym kręcic się wokół rzeczy mi znanych i znajdywać w nich niuanse, ale cieszę się, że dali mi po piździe w tej szkole, i pokazali że yes, I can.
  • krytyk2 25.03.18, 08:13
    ja tak miałem w ostatniej swojej etatowej robocie-dokladnie tak jak piszesz:moje predyspozycje były takie żeby tkwić w swoim zasranym ,dobrze znanym grajdole i nosa poza niego nie wytknąc.A tu na dzień dobry-"Irek,za kilka dni wchodzi nowa ustawa weź ty sie tym zajmij i wytlumacz jak to się przeklada na nasze podworko."
    Ja?!Przecież nie jestem prawnikiem ani nie skonczylem zarzadzania!Potem-"tu u nas nikt nie wie jak poprowadzic sieć komputerową ,pojedziesz na roczny kurs od sieci"
    Ja?!Przecież ja nawet nie wiem co to jest komputer!!!
    I tak przez 3 lata.Wyroblili we mnie odruch psa Pawłowa,że nowe to jest normalne i trza te taczki stale pchać do przodu.I jak sie tak zastanowic ,to ciagla zmiana jest istota życia,tyle tylko ,że zwykle to ono przynosi je/te zmiany/ z zewnątrz do mnie.a w wyuczonym odruchu zmieniania sobie grajdołu to ja wchodze w rolę zmieniajacego.Dla moich członków rodziny to nie jest wcale przyjemne/Asia/ ,dla Julki natomiast to jest woda na młyn dostawy ciągłej adrenaliny osóbki w wieku dorastania.I zeby była jasność i uczciwość:wciąż się na nowo boje i mam pełne gacie zanim zacznę cos realizować zupełnie nowego ,ale stale mnie coś pcha w takim kierunku

    --
    uprawiasz intelektualne disco polo. od dawna /by rzeka.suf/
  • kalllka 25.03.18, 17:18

    Kto z codziennych zjadaczy chleba pamięta o cukrzycy?
    Co zrobić by nie dać się zauroczyc możliwościami techniki-super błyskawiczna glukoza; Nie dać zrobic z „cukier krzepi”
    truskawki w Truskawcu../?/
    -wybierać to co najbliższe.sercu.
    PS
    tajemnice-natury.blogspot.com/2014/07/naturalne-leczenie-melatonina-w-wisniach_31.html



  • shachar 24.03.18, 00:24
    Ale nie chodzi o to, żeby cię kręciło to samo. I nie wydaje mi się żeby mu chodziło o rekordy.
  • a_iii_ty 24.03.18, 02:44
    Napewno nie chodzilo mu o rekordy. On sprawdzal siebie, przy okazji wyszedl mu rekord.

    --
    “People say nothing is impossible, but I do nothing every day.”
    ― A.A. Milne, Winnie-the-Pooh

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka