Dodaj do ulubionych

Drugie zycie...

10.02.18, 21:48
Wlasnie Wam wszystkim go daje, tylko nie zmarnujcie ;'))
Edytor zaawansowany
  • krytyk2 10.02.18, 21:55
    po co nam drugie jak nie dbamy o pierwsze?

    --
    uprawiasz intelektualne disco polo. od dawna /by rzeka.suf/
  • krytyk2 10.02.18, 21:56
    ucieka nam cale bogactow tego swiata a w tym-naszego jestestwa.jestesmy nieskonczenie rozrzutni.

    --
    uprawiasz intelektualne disco polo. od dawna /by rzeka.suf/
  • a_iii_ty 10.02.18, 22:35
    Dziekuje, nie potrzebuje. Nie na tej planecie.

    --
    “People say nothing is impossible, but I do nothing every day.”
    ― A.A. Milne, Winnie-the-Pooh
  • jan_stereo 10.02.18, 23:44
    Gdybys nie potrzebowal to by Cie jutro juz nie bylo.
  • jan_stereo 10.02.18, 23:44
    Jak zaczniesz dbac o pierwsze to wlasnie wejdziesz w to 'drugie' zycie o ktorym mowie.
  • mona.blue 10.02.18, 23:29
    Przydałoby się, tylko żeby zaczynać je z mądrością, którą ma się teraz wink

    --
    www.youtube.com/watch?v=Lb4I4MH7PWk

    inspiracjemoje.blogspot.com/
  • jan_stereo 10.02.18, 23:46
    'Drugie zycie' to przenosnia, mozesz je zaczac w kazdej chwili korzystajac ze zdobytej madrosci, ale zacznij zyc ;')
  • mona.blue 11.02.18, 01:06
    Brzmi to pocieszająco, ale obawiam się, że pewne szanse zmarnowałam bezpowrotnie sad

    --
    www.youtube.com/watch?v=Lb4I4MH7PWk

    inspiracjemoje.blogspot.com/
  • jan_stereo 11.02.18, 13:35
    I to jest Mona najgorsze co mozna pomyslec. Drugie zycie mozna dostac i miesiac przed wykorkowaniem i je wykorzystac, nie ma czegos takiego ze juz za pozno, ludzie tak sobie mowia w wieku lat 20-u, potem powtarzaja ponownie 10lat pozniej i za dalsze 20lat tez....
  • shachar 11.02.18, 01:43
    Już to chyba kiedyś przerabialiśmy i mniej więcej wszyscy mieli w chuju drugie życie, niektórzy negocjowali, że OK, mogą wziąć, pod warunkiem, że mogą zatrzymać swoje doświadczenie z tego życia.
    I nawet wtedy czy wracamy do roku urodzenia, czy zaczynamy w jakimś 2050-tym roku? Wtedy uprzednie doświadczenie może się pójść walić.
    Tak więc kto zechciałby przejść przez to wszystko jeszcze raz? Tak z ręką na sercu?


  • a_iii_ty 11.02.18, 02:53
    Ja nie. Powtarzam... Nie na tej planecie, nie miedzy homosapiens.

    --
    “People say nothing is impossible, but I do nothing every day.”
    ― A.A. Milne, Winnie-the-Pooh
  • shachar 11.02.18, 02:00
    Ciekawe, co dla Was znaczy 'zmarnować życie'? Dawajta tu wpisy....

    ps: chciałam coś napisać, ale złapałam się że chciałam napisać o osobach trzecich, nt co 'mi się wydaje' było zmarnowanym życiem.
    Ale tak naprawdę to jest pytanie bezpośrednio do siebie samego.
  • a_iii_ty 11.02.18, 02:50
    Jesli jest tylko jedno zycie,to nie ma znaczenia jak je przezylismy. Jest zmarnowane per definition.

    --
    “People say nothing is impossible, but I do nothing every day.”
    ― A.A. Milne, Winnie-the-Pooh
  • krytyk2 11.02.18, 11:54
    gdzies głęboko mam poczucie zmarnowanego zycia.mogę oczywiscie wyliczać momenty dlaczego tak nie jest ,ale podswiadomości nie da się oszkać.Od dawna sni mi sie wciąż ten sam sen.Ja-w szkole,szkoła przy drodze górskiej/ w realu nie kojarze takiej trasy górskiej/,droga pnie sie do góry.Akcja mniej więcej taka/powtarzajaca się w kazdym snie z tej serii/-ja zostaje sam w klasie i wiem ,ze moi koledzy przenieśli sie juz klasy wyżej.Czuje ,ze tego nie da sie nadrobic,towarzyszy mi ogromny żal.Czuję że to ma zwiazek z realizacja jakiejs najpierwotniejszej potrzeby/potrzeb?marzeń?/

    --
    uprawiasz intelektualne disco polo. od dawna /by rzeka.suf/
  • krytyk2 11.02.18, 12:00
    no ,zeby było smieszniej -ci moi koledzy z klasy poszli razem do klasy/szkoły?/ położonej wyżej przy tej drodze,i ja wiem ,ze stamtąd mają wspanialsze widoki /na okolicę/,są weselsi ,radosniejsi
    gdzies u podstaw takiego snu kryje sie rozpacz,ze to wszystko jest nieodwracalne,że ja juz nie moge nadrobic tych opoxnien szkolnych.Wazne jest tez dlaczego ja nie przeszedlem do nastepnej klasy.Wyrazisty obraz pustej klasy poprzedzony jest odyseja krążenia bez sensu po roznych pomieszczeniach zasiedlanych przez inne obce "roczniki"

    --
    uprawiasz intelektualne disco polo. od dawna /by rzeka.suf/
  • jan_stereo 11.02.18, 13:39
    Tu chodzi o jedna, tylko jedna, a bardzo istotna rzecz:

    Odchodzac z tego swiata, bedziemy nie bedziemy zalowac popelnionych doswiadczen, tylko tego czego nie zrobilismy bo zostawalo to zawsze odkladane na 'potem', mimo marzen.
  • mona.blue 11.02.18, 14:32
    Tylko, że to spelmienie marzeń nie zawsze tylko od nas zależy, ale i od innych, od losu i okoliczności.

    --
    www.youtube.com/watch?v=Lb4I4MH7PWk

    inspiracjemoje.blogspot.com/
  • jan_stereo 11.02.18, 16:06
    Tu rownie wazne jak nie istotniejsze jest samo probowanie, nawet jesli ostatecznie tych marzen nie osiagniesz, to spojrzysz sobie przynajmniej w lustro i powiesz szczerze, zrobilam co moglam ;'))
  • mona.blue 13.02.18, 20:11
    Gorzej, jak już się próbowało sad Czasem trudno określić, czy warto jeszcze raz próbować, czy już dać sobie spokój.

    --
    www.youtube.com/watch?v=Lb4I4MH7PWk

    inspiracjemoje.blogspot.com/
  • shachar 11.02.18, 18:12
    Nie wiem, czy tak do końca to jest prawda.
    Po prostu wszystko ma swoją cenę. Czasami wysoką.
    Różne chcenia trzymam na wodzy z powodu ceny, jaką trzeba będzie za to zapłacić. Narkotyki to jedno z nich, inne poczynania ktore mogą w efekcie grozić utratą rodziny to drugie....
    ps. mam teraz takiego jednego pacejenta... strasznie fajny gość w sensie pogadania, bo i na Szekspirze się zna i na Good fellas i na 'art of lying'...google google i co się okazuje, facet należał do mafii i odsiedział 25 lat za zabójstwo. Nie ujawniam moich odkryć, po prostu napawam się wskoczeniem do filmu na jedną godzinę..Wygląda na to, że facet jest uzależniony od tego światka i i zrobiłby to samo jeszcze raz. Ale nie zapytam, wolę bezpiecznie skończyć te praktyki, bez ekscesów.
  • shachar 11.02.18, 18:27
    Co prowadzi mnie do następnej myśli, że gdyby nie było konsekwencji, o niebo inaczej wyglądałaby nasza codzienność. Założę się ,że kazdy z nas miałby wtedy wiele do napisania tu, czego spróbował, i czym to się skończyło.
  • krytyk2 11.02.18, 21:18
    myslę że podstawowym hamulcem podejmowania ryzykownych działań -przynajmniej w moim przypadku-nie sa konsekwencje w ogóle -te czy tamte,ale to, jak ja potem poczuje się sam ze sobą,jak to wpłynie na moja samoocenę.mój cenzor jest moim katem.

    --
    uprawiasz intelektualne disco polo. od dawna /by rzeka.suf/
  • shachar 11.02.18, 22:40
    Ale jak możesz wiedzieć przedtem, jak się będziesz czuć potem? Znaczy rozumiem to o tyle, że nia mam chęci nikogo zabić, dręczyć psychicznie itd. ale myślę że wielu z nas zrobiłoby różne dziwne rzeczy, gdyby one przeszły bez echa, po prostu nie pozostawiłyby śladu.
  • krytyk2 11.02.18, 22:47
    napisalem o mojej samoocenie,a ponieważ wszystko dzieje się umysle i wyobraźni -jestem w stanie wyprzedzic myslowo przebieg wypadkow .Generalnie jestesmy zawsze zanurzeni mentalnie w mozliwosciowym teatrze spolecznym i nie do pomyslenia jest sytuacja,ktorą proponujesz,tj braku potencjalnej widowni.Sedno tkwi w tym ,ze ta widownia zawsze,niejako apriorycznie jest obecna,ona jest naszym alter ego


    --
    uprawiasz intelektualne disco polo. od dawna /by rzeka.suf/
  • rzeka.suf 12.02.18, 00:34
    jesli piszesz o cenzorze, i o tym, ze wszystko dzieje sie w umysle, wyobrazni, to mowiac o widowni, na mysli masz raczej superego, nie zas - alter ego.
    superego nie jest jednak w zadnym przypadku aprioryczne. Jest internalizacja zewnetrzych, kulturowych nakazow i zakazow doswiadczanych przez ksztaltujaca sie psychike.
    punktem startowym nowego zycia byloby przewartosciowanie idealow superego.
  • krytyk2 12.02.18, 09:01
    podeszłas bardzo rygorystycznie do pojeciowosci.Użyte przeze mnie słówko "aprioryczny" nie spelnia w żadnym wypadku ostrych kryteriów kantowskich.Mialem na mysli węższe znaczenie oznaczające wszelkie możliwe wyprzedzenie mojego światopoglądu/moralnośc/ przez jakieś inne założenia .W tym sensie masz rację ,że pokrywa sie to znaczeniowo z poj superego.Ale-tak jak w przypadku superego-ja nie jestem w stanie sam dla siebie uswiadomić sobie wszystkich jego skladników,wynikajacych z nich założeń,tak też tutaj -możliwość "czystego",pozbawionego owej widowni, teatru ,jest znikoma.Jestem przekonany,ze dokonując bardzo samokrytycznych analiz mogę uswiadomić sobie ten czy inny skladnik tego superego,moge pokusic sie nawet o rekonstrukcję jego szkieletu,ale sa takie "aprioryczne" jego założenia,których nie jestem w stanie przeskoczyc.Mam na mysli pierwotne calosciowe nastawienie mojej osobowosci-,ktore moge odczytać np jako recyptywną ,zależno-bierną.Jesli ktos jest u podstaw taki -nie jest w stanie tego zmienić chocby sie ...

    --
    uprawiasz intelektualne disco polo. od dawna /by rzeka.suf/
  • a_iii_ty 12.02.18, 14:25
    Buahaha, jak mnie bawi ten jezyk. Z ktorego oczywiscie nic nie wynika.
    To jednak sztuka wyrazac swe mysli prosto, bez kantowsko-aprioryczno-szkieletowej papki.

    --
    “People say nothing is impossible, but I do nothing every day.”
    ― A.A. Milne, Winnie-the-Pooh
  • krytyk2 12.02.18, 16:03
    jakiś ty nieskomplikowany smile)))

    --
    uprawiasz intelektualne disco polo. od dawna /by rzeka.suf/
  • a_iii_ty 12.02.18, 17:44
    Dobrze, ze teraz nie podparles sie Heideggerem czy innym Kierkegaardem.
    Powtarzam: prostota w wyrazaniu jest sztuka. Jest tyle pieknych i prostych slow w macierzystym jezyku. Rzeczywistosc jest o wiele bardziej prosta, niz przedstawianie jej w sposob jaki

    --
    “People say nothing is impossible, but I do nothing every day.”
    ― A.A. Milne, Winnie-the-Pooh
  • krytyk2 13.02.18, 16:50
    wiesz,jak slysze czasem za co ktos dostaje Nobla np w biologii i okreslone jest to jakims skrótowym slangiem medycznym ,to moja reakcja jest dokladnie taka jak twoja tutaj.ale potem czytam w jakims Nature Research porządnie napisane omówienie tego odkrycia i tam jest napisane prosto ,że tego nobliste interesowało kokretne jedno białko będące skladnikiem błony komórkowej i ono odpowiada za nieprzepuszczanie toksyn wirusów z zewnatrz ,to wtedy zaczynam rozumieć,ze facet nie zajmowal sie jakimis abstrakcyjnymi bzdurami .Żeby cos zrozumiec trzeba po prostu znac odnieisienia przedmiotowe slow i widziec to, o czym sie czyta smile.Jak nie widzisz to nie rozumiesz

    --
    uprawiasz intelektualne disco polo. od dawna /by rzeka.suf/
  • rzeka.suf 13.02.18, 13:45
    wyzej zrębu nie podskoczyszwink zgadzam sie.
    mozna za to zaobserwowac, dekonstruowac zrębu nadbudowy, aby ewentualnie pozbyc sie tego, co wyda sie juz niepotrzebne. choc zachowanie przy tym swiadomosci co do natury zrębu, jest wazne. pozwala byc moze zachowac dystans wobec euforii 'wolnego' tworzenia.
  • jan_stereo 12.02.18, 18:13
    Ja nie mowie o ekstremalnych sprawach. Bardziej o rzeczach, ktorych chcemy, wiemy ze sa wykonalne ale 'trzymamy je na liscie'. Przykladowo, mam wizje aby pojechac sobie do Czile i przejechac autem do Patagonii, i ta wizja jest ze mna juz od 10lat, a jednoczesnie zdaje sobie sprawe, ze gdybym 'musial', to jestem w stanie to zrobic chocby i w tym roku bez zadnych specjalnych poswiecen.
  • krytyk2 12.02.18, 18:26
    takie rzeczy o ktrych piszesz robie w tej chwili -o ile mam kase-od reki.gorzej z ograniczeniami zwiazanymi ze mna samym.Ja sam jestem dla siebie najwiekszym hamulcem

    --
    uprawiasz intelektualne disco polo. od dawna /by rzeka.suf/
  • jan_stereo 13.02.18, 12:34
    Na czym polega to samo- hamowanie siebie ?
  • krytyk2 13.02.18, 19:37
    pisałem o tym wcześniej:to lęk przed niszczącą samooceną czy też-mówiąc to samo innymi słowami-zinternalizowaną oceną innych osób.Oczywiście ,nie o każdy lęk chodzi i nie wszystko jest polem moich lęków.To musi być coś bardzo ważnego dla mnie .Załóżmy ,że moim najważniejszym polem jest moje wyobrażenie ,ze jestem super inteligentny.Kazdy incydent,każde możliwe zagrożenie,każda sytuacja ,w której to moje wyobrażenie może być podważone, będzie otoczone lękiem i będe sie wycofywał z takich zagrożonych sytuacji.Nie bedę podejmowal żadnych dzialan "okołointeligentnych"

    --
    uprawiasz intelektualne disco polo. od dawna /by rzeka.suf/
  • shachar 18.02.18, 11:17
    Ciekawe, co się w mojej głowie tłucze cały czas, kiedy zastanawiam się nad życiem powtórnym.
    W tym momencie jest to totalny Westworld, czyli byłabym prawdopodobnie przestępcą, rabowałabym banki i oszukiwała w kości.Dlatego też pewnie nęci mnie psychologicznie ten rzezimieszek, przynajmniej nie jest nudny jak ktoś, kto całe życie zwija bandaże.
    Ciekawe, skąd te inklinacje do życia poza prawem.Z druiej strony nienawidzę ludzi pokroju Trumpa, ale jak widzę, wielu ludzi mu kibicuje właśnie na tej zasadzie, ile tricków mu się uda zaliczyć bez kary i wylecenia w powietrze, jak w jakiejś grze video.
  • rzeka.suf 20.02.18, 12:18
    wymyslilas juz skad te inklinacje? to ciekawe
  • a_iii_ty 20.02.18, 14:46
    Pewnie juz kiedys byla rzezimiecha.
    Tesknota.

    --
    “People say nothing is impossible, but I do nothing every day.”
    ― A.A. Milne, Winnie-the-Pooh
  • elissa2 15.02.18, 01:31
    Dziękuję.
    Choć właściwie to sama je sobie biorę i oczywiście zachowując dotychczasowe doświadczenie.
    Zbytnio się nad tym nie zastanawiałam, że robię to, o czym napisałeś, Janie. Ale tak jest.
    Genialne odkrycie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.