Dodaj do ulubionych

Cel naszej egzystencji

17.11.18, 20:27
Prosze wymyslcie cos ciekawego nie powtarzajac utartych:
1. Zeby podtrzymac gatunek
2. Zeby rozkoszowac sie egzystencja
3. Zeby ukonczyc szkole zycia i polaczyc sie z bogiem.
4. Zeby przerwac kolo zycia
5. Zeby byc radoscia i towarzystwem boga.
6. Zeby odpokutowac grzechy z innego wymiaru.
7. I ostatnie: ze nigdy nie dowiemy sie o celu naszej egzystencji albo ze zadnego celu nie ma.
***
Prosze o cos oryginalnego. Jak chcecie sobie zakpic ze mnie, to czekajcie na nastepny watek.



--
“People say nothing is impossible, but I do nothing every day.”
― A.A. Milne, Winnie-the-Pooh
Edytor zaawansowany
  • 7zahir 17.11.18, 21:02
    Zeby być dla kogoś ważnym w jego życiu,
    np uratować go z opresji lub spod kół samochodu.
  • a_iii_ty 17.11.18, 21:08
    Nie kupuje tego Basiu. Ta teoria zaklada, ze dla jakiejs czesci z nas celem zycia jest zaliczac wpadki po to, by wypelnic cel zycia ratujacych. To nie jest cel egzystencji, tylko sposob na zycie.

    --
    “People say nothing is impossible, but I do nothing every day.”
    ― A.A. Milne, Winnie-the-Pooh
  • 7zahir 17.11.18, 21:18
    A nie przyszło Ci do głowy, ze Ci uratowani pomogą innym ?
  • a_iii_ty 17.11.18, 22:08
    Przyszlo. Ale to ciagle nie cel egzystencji.
    Wyobrazasz sobie ze ewolucja, z cala swa inteligencja stworzyla nas w jednym celu.
    Zeby pomagac innym ? Pomaganie innym to droga do celu, sposob ulatwiajacy dojscie do celu, ale samym celem nie jest.
    Czy rozszerzanie sie wszechswiata jest jego celem ? Nie jest. Co najwyzej sluzy celowi, ktorego prawdopodobnie nigdy nie poznamy.


    --
    “People say nothing is impossible, but I do nothing every day.”
    ― A.A. Milne, Winnie-the-Pooh
  • krytyk2 17.11.18, 22:48
    Najbardziej prawdopodobne jest,że rzeczywistość jest nieskończonym w czasie procesem budowania i entropic i ze poza samobudowaniem i samozniszczeniem nie ma żadnego celu..Najsmutniejsze jest to,jak nieskończenie małym epizodem w tym ogromne jestesmy

    --
    uprawiasz intelektualne disco polo. od dawna /by rzeka.suf/
  • a_iii_ty 17.11.18, 23:29
    Zgadzam sie. Podobne to do hinduskiej kosmologii stworzyciela i burzyciela. Gdybysmy mogli sledzic ten kosmos przez miliardy lat, moze jakis cien wiedzy na temat celu objawilby sie. Dlugosc naszego zycia jest rownym zeru w porownaniu do czasu trwania kosmosu. To tak jakby przeczytac jedno zdanie z ksiegi 500 stronicowej i starac sie zrozumiec sens dziela.
    Nie twierdze, ze celu nie ma. Jest tylko niepoznawalny dla nas.

    --
    “People say nothing is impossible, but I do nothing every day.”
    ― A.A. Milne, Winnie-the-Pooh
  • paco_lopez 18.11.18, 16:49
    A może celem jest leżenie na sofie i zaglądanie do forum i w inne tam kanały.
  • a_iii_ty 18.11.18, 18:23
    Nareszcie cos oryginalnego. Danke.

    --
    “People say nothing is impossible, but I do nothing every day.”
    ― A.A. Milne, Winnie-the-Pooh
  • shachar 08.02.19, 11:25
    Nareszcie ktoś wpadł na ciekawy pomysł smile

    Pan sądzi swoich rodziców za danie mu życia
  • paco_lopez 09.02.19, 16:38
    O mam . Widzę że celem egzystencji dla wielu ludzi świata północnego jest podróżowanie. Są to turyści. Ja też tam podpadam , ale coś się we mnie ostatnio buntuje przeciwko turystyce . Rośnie we mnie duch i idea antytezy turystyki rozumianej jako wyjazd do miejsc odległych robienie fotek i planowanie nowych wycieczek, tak aż do fazy gdy wydaje się , że już nie ma dokąd i po co gdzie wozić dupy.
  • krytyk2 09.02.19, 16:45
    ja juz mam fazę,ze najciekawsze jest to co najbliższe.Wolę od Karaibów godzinami obserwowac kury lub dłubać na leżąco ziemię między malinami .Musze kupic sobie lupę ,żeby dostrzec zycie organizmów o wielkości ponizej 0,5 milimetra.
  • shachar 09.02.19, 21:28
    Ja to widzę inaczej Paco. Celem egzystencji ludzi świata północnego jest sprzedanie ci wizji, do której masz dążyć. Kardashianka z sukcesem sprzedaje swoją szeroką dupę =panie skrobią się po glowach, że może też taką powinny mieć, albo jeszcze szerszą. Pary instagramowe trzymają się za rękę, ona w jakiejś kosmicznej sukni wiedzie go za rękę do raju/ Maroka/ Serbii/ nad wąwóz? chuj wie gdzie jeszcze. Pani ma ładne włosy i ładną rękę, odmówisz, to znaczy, że jesteś co? No na pewno nie turysta. I tak się ten bajzel kręci.
  • paco_lopez 09.02.19, 21:39
    To też. Ja się przed tym chronię. To jest czasem wielka heroiczna walka lopeza z antylopezem . z całego serca pragnę mieć w dupie pomiary szerokości dup i cyc , a potem się okazuje , że z tym przegrywam, a jak przegram ,co gorsza - będzie to wina jedynie moja , a nie kardaszniajęcego świata.
  • shachar 09.02.19, 21:56
    Acha, czyli to nie trendy kształtują ludzkie chcenia, ale ludzkie chcenia kształtują trendy. OK, to mi otwiera oczy na wiele rzeczy.
  • paco_lopez 09.02.19, 22:25
    Trendy produkują frustracje. Ci którzy są w trendach gardzą tymi , którzy omijają trendy, a conajmniej dziwią im się , że ich trendy nie odchodzą i na odwrót . Ja się w trzeciej sekundzie po napisaniu poprzedniego zdania dziwię , że jako człowiek w drugiej połowie meczu widzę , że mnie to wszystko dotyczy. Nie tylko to obserwuję , ale wyraźnie za bardzo to czuję.
  • shachar 02.03.19, 01:46
    Celem mojej egzystencji będzie robienie sobie bani z tej egzystencji.
  • shachar 18.05.19, 02:37
    Jaki był cel egzystencji mojego kota, Tigera? zastanawiam się od wczoraj.
    Myślę, że celem jego egzystencji było uratowanie mi życia.
    Przygarnęłam go, a właściwie kupiłam za $40. Przechodziłam obok niego, wyeksponowanego w oknie małego pet shopu, az w końcu go wzięłam.
    Jednym z powodów, bardzo głównym było pozbycie się pewnego łobuza z mojego życia. On nie tolerował zwierząt w domu, więc Tiger, mały, zielonooki kotek, beżowy, w ciemne krążki, był doskonały, aby gnoja odstraszyć.
    I tak żyliśmy razem 17 lat, aż do wczoraj. Wczoraj zabilłam Tigera, wydałam na niego wyrok.
    Czy była to decyzja słuszna, czy niesłuszna, nie wiem, ale nie ma go już.
    On jakimś cudem, w domu, złamał tylną nogę z przemieszczeniem, potrzebna byłaby operacja u chirurga kociego, cholera wie ile tysięcy $.
    Więc wzięłam pod uwagę jego wiek, inne przypadłości, jak megacolon i zdecydowałam o eutanazji. Ale nie czuję się z tym dobrze. To był kot, który był na mojej łasce przez całe swoje życie, a to nie jest łatwa praca.Ale on się dzielnie spisywał, choć jego bidne łapy nigdy trawy nie dotknęły. Jest mi go strasznie żal, jego życia, takiego z moim w priorytecie.
    Wczoraj u weterynarza nie chciałam się z nim pożegnać, nie mogłam spojrzeć mu w oczy. Po prostu wyszłam.
    Chciałabym znależć jakiś dowód na życie po życiu, aby mieć nadzieję, że bedę mu mogła jakoś zadośćuczynić.
  • 7zahir 18.05.19, 11:53
    W tym wieku daleko posunięta osteoporoza - niewątpliwa przyczyna złamania
    - uniemożliwiałaby zrost kości, a sztuka dla sztuki - operacja o której piszesz
    byłaby tylko męczeniem zwierzaka dla ratowania sumienia opiekuna.

    Pięknego wieku dożył z Tobą Tiger.
    Gratuluje !
  • shachar 18.05.19, 12:43
    Dziękuję Basiu. Może znajdę coś w internecie, jak radzić sobie z wyrzutami sumienia po czymś takim.

    Pewnie wyrzuty sumienia ma się cokolwiek by się zrobiło. Kiedyś, kiedyś, zdecydowalam o operowaniu raka raka u 14letniego psa . Przeciez kiedy mial 12 lat operacja na to samo się udała! Masz rację, więcej cierpienia to przyniosło niż czegokolwiek. Albo ten kot z polipem w nosie, historia opisana na Forum Pacaneum lata temu...N szczescie weterynasz go uspil sam, a mi powiedzial, ze kot wybudzi sie z narkozy w domu...
  • 7zahir 18.05.19, 15:57
    Wiele lat zmagałam się z wyrzutami sumienia po każdym przypadku eutanazji,
    wiec rozumiem Cię Gosiu.
    W końcu uświadomiłam sobie, ze przecież nie robiłam tego ze złych pobudek,
    a zwierzęta tak jak ludzie zasługują na to, zeby odejść bez bólu i z godnością.

    Pogodzenie się z faktem, ze najważniejsze jest życie Tu i Teraz uwolniło mnie od sennych koszmarów
    I wreszcie pozwoliło tym o których myślałam przejść na druga stronę tęczy.

    Pozwól im wszystkim odejść.
    One tam w krainie wielkich łowów na to czekają.

    Pozdrawiam cieplutko 😘
  • shachar 19.05.19, 03:03
    Mnie to wszystko raczej pobudza do nienawiści. Serio. Chciałabym totrzeć do sedna tego, dlaczego tak musi być, że ta łapka w prążki musi przestać istnieć, a istniała w warunkach nie niebiańskich, tylko bardzo ograniczonych. I wtedy budzi się we mnie dzika nienawiść do życia, takie jakie ono jest, w obecnym kształcie. Najchętniej wcale byłabym się nie urodziła, żeby nie być świadkiem tej niesprawiedliwości i marnotrawstwa-wymyślenia czegoś, po to, żeby to szczezło na moich oczach. To jest dręczenie żywej istoty, jesteśmy dręczeni za życia, ot co. Tfu. Bardzo niepięknie wymyślone.
  • 7zahir 19.05.19, 10:33
    Rujnowanie sobie zdrowia złością na rzeczy na które nie masz wpływu,
    których nie możesz zmienić.

    Złość jest wg mnie kreatywnym uczuciem w sytuacjach,
    gdy możesz czegoś dokonać.

    Żal po stracie jest bolesnym uczuciem Gosienko 😘
    Wprowadza zamęt emocjonalny który ma jakiś cel.
    Może odświeżenie przezywania uczuć - tez zezłości -może nauka ich przezywania na nowo ?

    Prawa Mateczki Natury są doskonale skonstruowane.
    Wszystko ma sens - Istnienie każdej istoty ,
    bez względu na nasza ocenę.


  • shachar 19.05.19, 11:50
    To nie jest złość. Całkiem na sucho i bez specjalnie wielkich ekscytacji powiem Ci, że jestem zmęczona byciem trybem w tej maszynie, zwanej życiem, urodzeniem się i świadomośią braku wpływu.
    Nie wiem czy ktoś tu czuje podobnie i zastanawia się nad takimi rzeczami. Ten cały ciąg produkcyjny, taśma na której się przesuwam, od urodzenia, poprzez szkołe i pracę az do choroby i śmierci , niezależnie od tych mikrowyborów rodzaju pracy, miejsca zamieszkania itd, ale generalnie turlanie się jak inni w tym samym kierunku, jako ziarnka piasku na wydmie, szczerze mowiąc na ch.. jest to nam wszystkim potrzebne. Nigdy w życiu bym się na to nie zapisała, gdybym miała wybór.
    Dla Ciebie wszystko ma sens, dla mnie nic nie ma sensu.
    Jestem szczerze wkurwiona niemożnością dowiedzenia się, czuję się jak idiota w zakładzie dla obłakanych, jak Jozef K. w systemie ktorego cel i mechanizm są przede mną głeboko ukryte.
    Czy naprawdę nie widzisz, że stoimy w jakiejś idiotycznej megakolejce, ludzie za nami dochodzą, bo jest kolejka, nikt nie wie, po co stoi i dlaczego, jest kolejka, więc trzeba stać? W międzyczasie, żeby skrócić sobie czas robótkami ręcznymi się zajmujemy licząc na to, że zrobimy przynajmniej coś pożytecznego, ale to takie zajęcie sobie rąk i oczu na chwilę.
    Totalny bezsens. To ja dziękuję za wysłuchanie. Proszę mi teraz oddać mojego kota. No i widzisz? Kota mi dano i zabrano. Jakim prawem?
  • 7zahir 19.05.19, 15:21
    A takim prawem, ze kot w naturze żyje jeszcze krócej niż pod Twoja opieka.

    Oj Gosienko, Czy to naprawdę Ty ?
    Czytam i zastanawiam się czy to nie cytaty tekstu Wodza.

    Pomysł Kochana o czymś co sprawia Ci przyjemność i zrób sobie dobrze.
    Chrzanić te dołujące rozważania bo prowadzą donikąd.
    Liczy się Tu i Teraz ........ tak, wiem.....teraz ja pisze w stylu Jędrusia,
    bo czytaliśmy te sama książkę i wiemy, ze to pomaga.

    A jak już się uspokoisz, to Wiesz, ze wiele zwierzakow czeka na tak opiekuńcze
    I wrażliwe ramiona jak Twoje .
  • shachar 19.05.19, 15:34
    Ten kot nie był mój, on był swój, los nas spotkał, żebym zobaczyła sama siebie i podtrzymała go przy życiu. Jak to zrobiłam? ano raz lepiej, raz gorzej, dlatego wyrzuty sumienia. Zdecydowanie za często na niego krzyczałam..
    Teraz zastanawiam się nad tym całym konceptem życia pozagrobowego, po co i dlaczego tak właśnie kwitnie w ludziach wyobrażenie, że coś takiego istnieje. Bo tak ludzie wyobrażają sobie szczęście, jako na powrót przebywanie z tymi, kogo utracili. Tak naprawdę co się dzieje z moim duchem, z moimi myślami, kiedy mojego ciała nie ma? Mam nadzieję, że wszystkie duchy się spotykają gdzieś i lulki palą..

    Ten koci przypadek wyprowadził mnie z równowagi kompletnie. ot co.
  • 7zahir 19.05.19, 21:31
    Masz racje, ten kot nie był Twój.
    To Ty byłaś jego.
    Miałam w domu kilka kotów i zawsze podziwiałam to, ze one nie przytulają się do nas
    Bo nas kochają, lecz dlatego, ze im to sprawia przyjemność.
    Kiedy nie miały ochoty na pieszczoty uchylały się i odchodziły.
    Tez zdarzało mi się na nie krzyczeć, szczególnie w chwilach gdy manifestowały swoje niezadowolenia
    z pojawienia się psiego szczeniaka i siusiały na jego posłanie lub do miski z jedzeniem.
    Wychowały go potem tak, ze miał kocie nawyki. 😁
    Tez nie wyobrażam sobie, zeby Mateczka Natura pozwoliła na takie marnotrawstwo
    energii po naszej śmieci , zeby to tak po prostu nasza dusza rozpłynęła się w niebycie.
    Fakt reinkarnacji potwierdza wiele dowodów . M.in spisane historie kilku tysięcy dzieci ,
    które pamiętały swoje poprzednie życie i zostało to potwierdzone.

    Co ma być to będzie, narazie mamy do zrobienia coś w tym życiu
    i łatwiej nam pójdzie będąc w dobrym nastroju.
    Nic na sile.
    Zadbaj o Gosię i pozwól sobie na pełnie przezywania uczuć.
    Płacz oczyszcza, a najlepiej Tu i Teraz działa relaksująca kąpiel i oddychanie.

    Pozdrawiam cieplutko 😘
  • a_iii_ty 21.05.19, 02:28
    dokladnie wlasnie tak postepuja kobiety …
    "one nie przytulają się do nas
    Bo nas kochają, lecz dlatego, ze im to sprawia przyjemność."

    --
    “People say nothing is impossible, but I do nothing every day.”
    ― A.A. Milne, Winnie-the-Pooh
  • 7zahir 21.05.19, 21:08
    .. u kotów i u ludzi 😁

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka