znam sytuację, w której dziewczyna Polka-Żydówka miała na imię Noemi, a na drugie polskie, bo jednak korzenie polskie były. No i jak dziewczyna miała 5 czy 7 lat to się przeprowadzili z powrotem do Polski (rodzice za młodu wyemigrowali do Izraela po 1968 roku). No i wtedy zaczęli mówić na nią jej polskim imieniem, co więcej, to imię miała podane nawet w szkole. Dopiero w maturalnej klasie się dowiedziałam jakie jest jej polskie imię, bo jednak świadectwo maturalne już musiało być w zgodzie z USC
Żadnego wpływu na jej rozwój psycho-emocjonalny ta zawierucha imienna nie miała. Znam kilka przypadków, w których na dziecko wołano w domu jego drugim imieniem. Jak dla mnie to żaden problem.
Maja to i tak lepiej niż Angelika, Alan, Brajan czy Sandra