Dodaj do ulubionych

jak to zrobiłyście?

08.09.17, 15:32
interesuje mnie proces decyzyjny, jak to wyglądało u was? Forsowałyście ukochane imię, dałyście wolną rękę facetowi czy oboje wybieraliście tak długo, żeby obojgu pasowało? W moim przypadku mamy 2 imiona, które nam się podobają, ale nie są to "te" najpiękniejsze i wymarzone.
Edytor zaawansowany
  • 08.09.17, 16:28
    Wybieraliśmy tak długo, żeby obojgu pasowało, z rożnym skutkiem.
    Przy pierwszym mieliśmy wspólny typ dla chłopca, prawie od początku. Dla dziewczynki nie mogliśmy dojść do porozumienia do samego końca, nic nam się wspólnie nie podobało i w końcu imię wybraliśmy na sali porodowej. Bardzo je lubię, ale to jednak nie to wymarzone, bo na wymarzone mąż się nie zgodził.

    Przy drugim, dla odmiany, mieliśmy wspólny typ dla dziewczynki, więc urodził się chłopiec wink Imienia zaczęłam szukać jeszcze przed zajściem w ciążę, ale znów bardzo długo nic nie mogliśmy znaleźć i wreszcie dwa tygodnie przed porodem zaskoczyło u nas obojga imię, które ja zawsze lubiłam, ale wcześniej nie byłam pewna, że to to, a mąż wcześniej jakoś nie mógł się przekonać.
  • 08.09.17, 18:49
    Uważam,że nie można forsować-dlatego odpadły u nas moje Aniela,Kornelia,Klara ani też dać się przymusić-dlatego odpadły męża Helena,Róża,Witold.Przy pierwszej córce propozycja była moja, ale maż zaakceptował; przy drugiej była jego,ale zaakceptowałam ja; przy synku były dwa imiona, które podobały mi się na równi i poprosiłam męża aby on z nich wybrał.
    Dla czwartego,chociaż raczej niestety go nie będzie, byłoby dla córki imię z tych "odrzuconych"(Róża Kornelia),zaś dla chłopca byłoby to drugie imię, które było rozważane przy pierwszym synku.
  • 09.09.17, 09:23
    Trudno było...
    Przy pierwszym nie pamiętam dokładnie, w każdym razie efekt- córka ma imiona, których sama bym nigdy bym nie wybrała, nie wiem jakim cudem się zgodziłam na te imiona uncertain. Jakieś zaćmienie poporodowe, baby blues? Może gdyby temat był wcześniej obgadany, byłaby lista- lepiej by się to skończyło?

    Drugie- w jakimś momencie ciąży zrobiłam listę, powiesiłam na lodówce, czasem ją modyfikowałam wink. Mąż niezbyt chciał rozmawiać, co mu się podoba itp, ciągle żartował, że będzie Perpetua albo Scholastyka. Imiona wg mnie niezłe, ale miałam lepsze propozycje wink. Stanęło na imionach z mojej listy, z dalszych pozycji. Ale córka urodziła się bezimienna, okres ciąży nie wystarczył nam na dokonanie wyboru wink.

    Przy trzecim mieliśmy ustalone dla chłopca imię po moim dziadku. Co do dziewczynki byłyby kłopoty, jednak dziecko okazało się rzeczywiście chłopcem. Na II miało być imię męża, ale że to oklepany Jan, to daliśmy imię dziadka męża.

    Z perspektywy czasu twierdzę, że z czasem nabierałam wprawy z wybieraniem imion. Różne są metody.
    Na pewno odradzam ustępowanie, jeśli jakieś imię komuś zupełnie nie odpowiada, a chce je nadać II rodzic. Nie kumam też- tata wybiera dla córki, mama dla syna. No chyba, że mają bardzo podobny gust imienniczy. Ogólnie uważam, że trzeba szukać do skutku, żeby imię podobało się obojgu. No chyba, że jednemu z rodziców to lotto, "każde imię mu się podoba" itp. Tak usłyszałam od koleżanki- że niech wybiera mąż ze starszakami, bo jej się każde imię podoba big_grin

    --
    pink stinks
    Porównując się z innymi, możesz stać się próżny i zgorzkniały, zawsze bowiem znajdziesz lepszych i gorszych od siebie. Dezyderata
  • Dochodziliśmy do imienia drogą eliminacji. Każdy podał swoje typy i kolejno wypadały te na które druga połówka absolutnie się nie zgadzała. Do finału doszły trzy imiona i z nich wspólnie wybraliśmy jedno. smile
  • 21.09.17, 13:51
    Identycznie jak u nas! Zostały trzy i z tych trzech mąż wybrał imię dla naszego syna. Co do dziewczynki - małżonek jest od lat zakochany w imieniu Judyta, a ja od lat próbuję to zaakceptować big_grin Wyobrażam sobie mieć córkę o tym imieniu, ale sama bym za cholerę go nie nadała, nawet bym na nie nie wpadła big_grin
  • 09.09.17, 11:23
    U syna poszło jakoś łatwo za pierwszym razem, bo jeszcze przed poznaniem płci mieliśmy ustalone jedno imię dla dziewczynki, jedno dla chłopca - obojgu nam się podobały te imiona najbardziej na świecie. Teraz jest trochę gorzej... Jakby był syn, to pewnie mąż zgodziłby się na moją propozycję. Dla dziewczynki ja mam swój typ, mąż swój (ten niewykorzystany w poprzedniej ciąży), więc możliwe, że stanie na imieniu kompromisowym - też mi się podoba to imię, ale jest zdecydowanie bardziej oklepane niż imię syna...
  • 09.09.17, 17:11
    Sama jeszcze nie nadałam imienia dziecku (nie jestem mamą... jeszcze), ale mam cichą nadzieję, że mój przyszły mąż będzie miał podobny gust imienniczy do mojego lub że przynajmniej nie będzie starał się forsować imion, za którymi nie przepadam.
    Oglądałam "Przyjaciół" i tam Ross i Rachel wymieniali jakieś imiona i jeśli jednemu nie podobało się imię zaproponowane przez drugiego, to korzystali z prawa weta wink. To dobry pomysł, bo jednak obojgu imię powinno przypaść do gustu. Chociaż tak między nami uważam, że kobiecie warto czasem pójść na rękę (nie mówię nawet o tym, by facet zaakceptował imię, którego nie znosi, bo on też będzie je wypowiadał przez resztę życia, ale żeby chociaż nie naciskał za bardzo na imię, do którego partnerka nie jest przekonana i żeby zgodził się na lubiane przez niego imię, w którym żona jest wręcz zakochana)- tak się biedna musi namęczyć, wydając dzieciątko na świat, że coś jej się należy wink. Dlatego nie popieram chamskich numerów tatusiów w urzędzie stanu cywilnego, którzy nadają dziecku imię według swojego widzimisię, bez uzgodnienia tego z żonami. Żeby zapobiec takim sytuacjom, rzeczywiście ten kompromis jednak jest konieczny. Trochę szkoda, że to może nie to wymarzone, ale jeśli oboje lubimy dane imię, to nie jest źle wink. Lepsze to niż żeby ktoś był cholernie nieszczęśliwy z powodu wyboru małżonka/małżonki.
    Ogólnie myślę, że można stworzyć (każdy sam) zarówno listę lubianych imion (przeglądając jednocześnie stronę rządową z ubiegłoroczną listą nadanych imion lub z kalendarzem), jak i listę imion, których za wszelką cenę nie chcemy nadać. Nawet nie chodzi o to, by umieszczać na tej drugiej imiona z kosmosu, których i tak się nie nadaje (np. Cirzpisława, Hermenegilda i inne takie), tylko imiona mniej lub bardziej osłuchane, które z jakiegoś powodu nas zniechęcają (np. z powodu zbyt dużej popularności lub złych skojarzeń z nosicielem tego imienia). Załóżmy, że za skórę zaszła mi jakaś Alicja - zapisuję to imię na liście "NIE". Albo irytuje mnie popularność Anny - też zapisuję na tej samej liście. Oczywiście, może się okazać, że partner zaproponuje coś "kosmicznego", na co nie wpadłybyśmy wcześniej, ale dopiero wtedy gdy propozycja padnie, można najwyżej stwierdzić, czy odpowiada nam taka opcja czy nie.
    Dobrze jest też porozmawiać z partnerem, wyjaśnić, dlaczego lubimy dane imiona i spróbować go przekonać. Ale czasem jest tak, że dane imię partnerowi nie pasuje i już. Wówczas trzeba poszukać czegoś, co wszystkich zadowoli. Co do imion, których nie jesteśmy pewni - też powinnyśmy podzielić się swoimi opiniami i wątpliwościami - być może partner nas mimo wszystko przekona siłą argumentów. Niektórych może martwić to, że nie ma wielu Gustawów i że chłopiec może stać się pośmiewiskiem, ale przecież partner/ka może powiedzieć, że Gutek przynajmniej będzie się wyróżniał i będzie wiadomo, o kogo chodziło, gdy ktoś wspomni o Gustawie. Poza tym, teraz nastał powrót imion retro i w klasie z Gutkiem będą: Janek, Franek, Staś, a może nawet Józek. Potem druga strona może się przekona do Gutka, o ile przyszli rodzice nie mają wspólnych gorących faworytów i o ile osoba przekonywana darzy to imię jakąś sympatią smile.
    Najważniejsze - rozmawiać wink.

  • 09.09.17, 17:27
    Mam jeszcze do Was pytanie, jak już przy tym jesteśmy. Czy uważacie, że powinno brać się pod uwagę pomysły i opinie starszego rodzeństwa dzieciątka? Nie mówię już o zdaniu pociotek, bo każdy ma co innego do powiedzenia, a próby zadowolenia wszystkich oprócz siebie z góry skazane są na niepowodzenie, ale zastanawia mnie właśnie kwestia rodzeństwa. Jak było w Waszym przypadku? Czy pozwalacie dzieciom się w to angażować? A może któreś z Was doradzało kiedyś swoim rodzicom? Piszcie smile
  • 09.09.17, 17:36
    Nie. Wg mnie imię wybierają rodzice, dzieci pewnie bedą miały swoją szansę. A dziadkowie już mieli 😛.
    I ja nie pytałam starszaków o ich pomysly, najwyżej o to, czy im się nasze propozycje podobają. I jak 2 latka wypowie np Klara ☺. W ramach angażowania i przygotowyania na nowego członka rodziny.
    Choć rozmawiać trzeba, szczególnie jeśli starszaki już kumate. O tym jakie imiona im się podobają itp itd. Tylko nie mamić wizją wyboru, bo to, jak pisałam, sprawa rodzicow.

    --
    pink stinks
    Porównując się z innymi, możesz stać się próżny i zgorzkniały, zawsze bowiem znajdziesz lepszych i gorszych od siebie. Dezyderata
  • 09.09.17, 17:39
    A, ja chciałam by moj 5 lat mlodszy brat był Jarkiem. Bo byłam zafascynowana kolegą z przedszkola o tym imieniu. Rodzice dali bratu Jarosława na II, brat jest "przeszczęśliwy" z powodu tego imienia 😐.

    --
    pink stinks
    Porównując się z innymi, możesz stać się próżny i zgorzkniały, zawsze bowiem znajdziesz lepszych i gorszych od siebie. Dezyderata
  • 09.09.17, 17:52
    Nie ma się czym przejmować, bo po pierwsze, drugiego imienia używa się tylko w dokumentach, a po drugie - nigdy nie da się przewidzieć, czy dziecko będzie zadowolone niezależnie od tego czy imię wybiera rodzic, czy siostra lub babcia. Poza tym, nie widzę nic złego w Jarosławie smile.
    Wspomniałaś o ciekawej kwestii - często dzieci w wieku przedszkolnym, ewentualnie wczesnoszkolnym wybierają imiona po kolegach i koleżankach wink. Nie zetknęły się wcześniej z niczym oryginalnym, dlatego mogą zasugerować Zuzię, Szymona lub Emilkę tylko dlatego, że lubią osoby o tych imionach. A najgorzej jest chyba z sympatiami, bo dziś załóżmy Staś "kocha" jakąś Hanię i podpowie to bardzo popularne imię rodzicom, a później koleżanka Hania mu podpadnie i imię mu zbrzydnie.
  • 10.09.17, 08:23
    Ty nie widzisz nic złego w Jarosławie, mój brat go nie znosi, ja też.
    Uważam że rodzice nie powinni słuchać dzieci w takich kwestiach. Chyba że dziecko podpowie imię, które im także się podoba i to jakby przeważa szalę.
    Ale nadawać jakieś imię TYLKO dlatego że starszak chce- dla mnie pomyłka.

    --
    pink stinks
    Porównując się z innymi, możesz stać się próżny i zgorzkniały, zawsze bowiem znajdziesz lepszych i gorszych od siebie. Dezyderata
  • 10.09.17, 09:34
    Zgodzę się - sama nie nadałabym imienia, które mi się nie podoba tylko dlatego, że podoba się starszemu dziecku. W przedbiegach odpadłyby też zasugerowane przez dziecko oklepane imiona zasłyszane w przedszkolu (chyba że mnie samej i mężowi takie imię bardzo, ale to bardzo by się spodobało).
    Teraz tylko się zastanawiam, czy jeśli, załóżmy, mamy trzyosobową rodzinkę, w której ma się pojawić kolejny człowieczek, to czy dziecko może zostać zaproszone do udziału w wyborze, gdy rodzice wahają się między dwoma imionami (UWAGA! oboje rodzice te imiona bardzo lubią) i czy może rozwiązać problem, wybierając jedno z nich. Moim zdaniem, to nie byłoby takie złe.
  • 09.09.17, 17:48
    U nas przy drugiej córce pierwsza była za mała, aby wybierać. Przy synku jedna była za pierwszym z rozważanych imion, druga za drugim. Ale wybrać trzeba było jedno i żalu o to nie było😊, teraz też moja siostra wybierała dla synka,między Guciem a Felkiem i jej sześciolatka była za Guciem, ale jak wybrali Felka, przestawiła się niemal od razu...więc uważam, że imię powinna wybierać matka i ojciec, a rodzeństwo tylko jeśli ma powyżej powiedzmy 10 lat i jeśli rodzice nie maja sami zbyt ciekawych pomysłów, temat imion jest dla nich niezbyt ważny. Tak było w przypadku moich rodziców, wybrali dwa mega popularne imiona dla mnie i siostry, a jak rodziła się druga siostra, my miałyśmy 10 i 14 lat i zapytali nas o zdanie. W sumie to ja wybrałam Julię dla siostry(w 1993,przed popularnościa),ale zawsze trochę żałuję,że nie wybrałam jej Julianny😊Zaś co do tego, że kobieta powinna mieć większy wpływ na wybór-zgadzam sie, ale w praktyce ważne jest aby partner też lubił wybierane imię, dlatego nie forsowałabym na pierwsze "mojej"Kornelii, chociaż jestem w niej wprost zakochana😐, co więcej,gdyby maż chciał kolejne, zaakceptowałabym nawet "jego" Różę.
  • 09.09.17, 17:59
    A lubisz Różę choć trochę? wink
  • 09.09.17, 20:41
    Tak, polubiłam przez tyle lat 😊
  • 10.09.17, 09:52
    Moja siostra chciała, żebym była Małgosią, miała 7 lat. eby była zadowolona, dostałam tak na drugie - bardzo je lubię, ale mam zdecydowanie zbyt wiele koleżanek o tym imieniu i nie znoszę skrótu Gośka, więc zawsze się cieszyłam, że nie na pierwsze.

    Ja z córką nieustannie omawiałam imię dla syna - miała dwa lata, więc niczym to nie groziło wink
  • 11.09.17, 17:17
    To zależy od wielu czynników. Gdyby sytuacja była korzystna (czyli odpowiedni wiek dziecka, znośny wybór, brak kłótni z pozostałym rodzeństwem itd.) to być może byłabym skłonna nadać wybrane imię na drugie. I to nie na zasadzie "wymyśl imię, nadamy je jako drugie" (bo nie ma co obiecywać, gdy wiem, że może mi się nie spodobać), tylko w ramach niespodzianki, po wcześniejszym usłyszeniu sugestii ze strony starszego dziecka.
  • 11.09.17, 21:38
    Poza tym, drugie imię też musi jakoś pasować do pierwszego smile. Ale jeśli sugestia dziecka się spodoba, to można rzeczywiście w jakiś sposób to wykorzystać. Sytuacja może być gorsza, gdy mamy przynajmniej dwoje starszaków, którzy spierają się z rodzicami i między sobą co do imienia.
  • 10.09.17, 09:42
    Moi rodzice brali udział w wybieraniu imienia młodszego rodzeństwa - z tym, że mama była już nastolatką, a tata trzyletnim chłopcem wink. W obu przypadkach były to imiona, z którymi się zetknęli wśród znajomych (mama znała dzieci, których imiona wykorzystała do wyboru imion dla brata i siostry, zaś tata i jego starszy brat mieli na podwórku kolegę, którego imię im się spodobało). W przypadku mamy i jej rodzeństwa, nie było żadnych problemów. Ale z imieniem dla stryjka już tak wink. Starsi bracia forsowali Piotrka, dziadek chciał Wieśka. W końcu został Piotrem Wiesławem, przy czym stryj miał kolegów zarówno takich, którzy wołali na niego Piotrek, ale też takich, którzy nazywali go Wieśkiem. Teraz się uspokoiło i jest Piotrkiem (przynajmniej w rodzinie) smile.
  • 10.09.17, 13:18
    U nas kryteria były dwa - imiona i ewentualne zdrobnienia muszą dać się wymówić i przeczytać w dwóch językach i mają się podobać nam, czyli rodzicom. "Dobre rady" puszczaliśmy mimo uszu. Na szczęście okazało się, że mamy podobny gust imienniczy, więc po odrzuceniu kilku propozycji niewymawialnych dla drugiej rodziny, szybko dochodziliśmy do porozumienia.
  • 21.09.17, 12:34
    Chcieliśmy wybrać coś wspólnie wink A jesteśmy osobami metodycznymi, więc wzięłam "Słownik imion" Rymuta, zrobiłam pełną listę imion spełniających wspólne kryteria (bez polskich znaków, spoza pierwszej 20 w populacji, najwyżej 3-sylabowe, niewystępujące wśród żywych członków naszych najbliższych rodzin). Z tego wyszła mi lista około 80 imion, z których każde z nas wybrało po 10, które nam się podobały. Kolejną selekcją było dopasowanie do nazwiska oraz statystyki nadań wśród najnowszych roczników - na tym etapie już były dwie listy, z których wybraliśmy wspólne elementy.

    A potem mąż zaczął forsować Teodora i Amelię (nie wiem, skąd mu ta Amelia tongue_out), a ja z kolei próbowałam go przekonać do Rocha albo Aurelii. Ostatecznie padło jednak na imię, które było naszym typem od początku, wpadliśmy na nie przypadkiem podczas podróży poślubnej. Nosi się świetnie, wzbudza pozytywne reakcje i pasuje do malucha. Teodora "nie czułam" kompletnie wink

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Wybierz imię dla dziecka

Sprawdź co znaczą nasze imiona, skąd pochodzą, kto sławny je nosił lub nosi.

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.