Dodaj do ulubionych

Długie imiona, których nawet rodzic nie zdrabnia

16.04.18, 23:34
Pytanie - czy słyszeliście może, by rodzic zwracał się do dziecka lub mówił o dziecku, używając oficjalnej formy imienia (zamiast zdrobniałej)? Szczególnie, gdy mówimy o imionach rzadziej spotykanych.

Np.:
Anastazja/Anastazjo zamiast Nastka/Nastko/Nastusiu
Eleonora/Eleonoro zamiast Leonko/Loniu/Lenko/Norciu
Celestyna/Celestyno zamiast Cesiu

Jeśli znacie jakiekolwiek inne przykłady, piszcie.


Edytor zaawansowany
  • lily-beth 17.04.18, 07:41
    Spotkałam kiedyś panią, która miała dwie córki, Konstancję i Anastazję, i tak o nich/do nich mówiła. Szczerze mówiąc, przy szóstym powtórzeniu imion byłam już zmęczona, tak to długo trwało big_grin

    Poza tym mam znajomą Kasię, do której mama zawsze mówiła Katarzyno, nigdy Kasiu (nie chodziło o brak czułości).
  • panna.ze.dworku 17.04.18, 12:43
    Znam jedną taką matkę. Ma dwoje dzieci i dla niej funkcjonuje wyłącznie "Witoldzie, podobał ci się film?", "Adelejado, czy odrobiłaś lekcje?", "Adelajdo, kupiłam ci sezamki, dostałam twoje ulubione!", "Witoldzie, czy byłeś z psem na spacerze?" itd. Z tym, że to taka jej "maniera", poza nią dla wszystkich w rodzinie dzieci są "Witkiem, Wiciem, Wiśkiem, Wtusiem, Tusiem, Tuniem" itd oraz "Adelką, Adelą, Adą, Adusią, Lajką" itd. Męczący zwyczaj i (zwłaszcza przy długich imionach) mocno niepraktyczny - brutalnie mówiąc: nim matka wymówi "Adelajdo, nie wbiegaj na jezdnię, gdyż możesz wpaść pod samochód" córka pięć razy zdąży zginąć pod kołami ciężarówki.
  • annthonka 17.04.18, 18:49
    Myślę, że na długość imienia, niewielką popularność i posługiwanie się wyłącznie oficjalną formą nakłada się dodatkowo użycie wołacza, który w potocznym języku polskim często jest odbierany jako sztuczny twór.

    "Zofio, kupiłam ci sezamki" albo "Jakubie, czy odrobiłeś lekcje" brzmiałoby tak samo nienaturalnie.
  • stokrotka_96 17.04.18, 20:42
    Wołacz, stety lub niestety, stopniowo zanika. Sama staram się go używać i mówić Zosiu, Haniu, Aniu itd. Ale nie cierpię Dominiki w wołaczu. "Dominiko" brzmi zbyt poważnie. Na szczęście, forma "pani Dominiko" - jaką nazywają mnie w pracy - już dużo lepiej brzmi i nie krzywię się na jej dźwięk. Do koleżanek-imienniczek mówię "Dominika" albo "Domi" wink.

    "Anastazjo", "Adelajdo" - te formy brzmią przecudnie, ale jak dla księżniczek.

    Uwielbiam długie imiona, ale martwi mnie to, że ktoś wziąłby mnie za snobkę, gdybym używała pełnej formy i to w dodatku w wołaczu. Kojarzy mi się to też trochę ze sposobem zwracania się do członków rodziny, wrogów i przyjaciół w brazylijskich czy kolumbijskich telenowelach. "Jose Ferdinando, nie odchodź" big_grin.
  • nerrilka 17.04.18, 22:04
    Zauważyłam, że właściwie używam wołacza tylko w przypadku imion zdrobniałych. np. Madziu, Aniu, Marzenko, ale już Magdo, Anno, Marzeno brzmi dla mnie zbyt formalnie
  • paula.anna 17.04.18, 19:03
    Może zawołać "Adelajdo, stój!" i zdąży uratować córkę 😉.

    --
    pink stinks
    Porównując się z innymi, możesz stać się próżny i zgorzkniały, zawsze bowiem znajdziesz lepszych i gorszych od siebie. Dezyderata
  • lily-beth 17.04.18, 19:49
    Nie wiadomo, może to "lajdo" zrobi różnicę, a przy "Ado, stój" by zdążyła wink
  • angelina7-83 19.04.18, 18:31
    Również jestem posiadaczką długiego imienia, którego nikt nigdy nie skracał i o dziwo... pod samochód nie wpadłam.
  • paula.anna 17.04.18, 15:11
    Ostatnio spotkałam w lodziarni Anastazję- tak właśnie, bez zdrabniania, zwracał się do niej ojciec.
    Znajomi mają Konstancję, bardzo używają pełnej formy.
    Jako że nie przedam za zdrabninianiem 😉 wcale mnie takie rzeczy nie dziwią i nie przeszkadzają mi.

    --
    pink stinks
    Porównując się z innymi, możesz stać się próżny i zgorzkniały, zawsze bowiem znajdziesz lepszych i gorszych od siebie. Dezyderata
  • annthonka 17.04.18, 18:37
    Ja zetknęłam się kiedyś z małą Apolonią, a teraz niedawno z małym Leopoldem.

  • meriyem 17.04.18, 19:30
    W mojej rodzinie jest mała Anastazja. Nikomu nigdy nie przyszło na myśl żeby zawołać ją inaczej niż Anastazja.
  • stokrotka_96 17.04.18, 20:46
    Kurczę, czyli da się wink. Anastazję bardzo lubię, Nastka jest w porządku, ale nie urzekła mnie na razie na tyle, by jej używać. Jednak po przeczytaniu Waszych komentarzy doszłam do wniosku, że na upartego mogłabym Anastazję nadać, nie używając Nastki. Tylko bałabym się, czy ktoś nie wpadnie na Anę... Już zdecydowanie bardziej wolałabym Nastkę.



  • inga.a.m.r 17.04.18, 21:06
    Mojej przyjaciółki córka to Urszula i jeszcze nigdy nie słyszałam żeby rodzice mówili do niej Ula - zawsze mówią Urszula ew Urszulka.

    --
    https://www.suwaczki.com/tickers/wn68ys35ttttkjwk.png
  • mary.h 18.04.18, 10:04
    To ja się wypowiem jako matka Henryka i Fryderyka smile

    Zdrobnienia typu Heniu, Henio, Henry, Heniut oraz Fryciu, Frycuch, Fryciuszka, Fryc używamy równie często, jak form podstawowych - Henryk i Fryderyk.
    Teściowa do starszego nie powie inaczej jak Henryk. Sporo dzieci w szkole też woła go pełnym imieniem, lub zmodyfikowaną formą 'Hendryk" (nie wiem z czego to wynika, ale dużo dzieci tak mówi).
    Młodszy najczęściej Fryderykiem nazywany jest przez obcych, bo często nie wiedzą jak zdrobnić.

    Jednak jest chyba jakiś trend w kierunku niezdrabniania imion dzieciom.
    W przedszkolu starszego część dzieci nie miała zdrabnianych imion - zarówno przez panie, jak i rówieśników z grupy, były używane formy podstawowe: Helena, Antoni (ewentualnie Antek, ale nie Tosiek), Stanisław, Ignacy. Ale na przykład dwie Antoniny były zawsze zwane Tosiami, a Jan był Jaśkiem.
    Teraz w szkole ma m.in. Szymona (nie Szymek), Tymona (nie Tymek), Walerego i Ksawerego (brak zdrobnień), Nicolasa i Nikodema (nie Niko). Podobnie z dziewczynkami: Julia (nie Julka/Jula), Wiktoria i Weronika (nie Wiki i Wera).
    Tak o dzieciach opowiada sam syn, więc domyślam się, że nie używane są formy zdrobniałe.


    --
    Henryk (2010)
    Fryderyk (2016)
  • paula.anna 18.04.18, 15:25
    mary.h napisał(a):

    > Jednak jest chyba jakiś trend w kierunku niezdrabniania imion dzieciom.

    Mam teorię, że po prostu nie każdy lubi zdrabniać ☺. Tak jak nie każdy lubi "słodziutkie i milutkie imionka".
    Bo to raczej, jeszcze, nie odwrót od infantylizacji, nadawania zdrobnień i dodatkowego ich zdrabniania 😉.
    Osobiście nie widzę absolutnie nic dziwnego w zwracaniu się do dziecka, nawet małego, pełną formą jego imienia. Choćby była dłuższa.
    Używanie wołacza także mnie nie dziwi, przynajmniej nie zawsze.
    --
    pink stinks
    Porównując się z innymi, możesz stać się próżny i zgorzkniały, zawsze bowiem znajdziesz lepszych i gorszych od siebie. Dezyderata
  • stokrotka_96 18.04.18, 19:44
    Akurat Julka, Tymek, Szymek wydawałyby się dość naturalne, podobnie jak Kasia i Jaś. Ale "Wera" lub "Wiki" brzmiałyby dziwnie z ust przedszkolanki. To są raczej ksywki używane w domu lub wchodzące w życie wtedy, gdy dziewczynka staje się nastolatką.
  • dalenia 18.04.18, 22:43
    No nie wiem. Wydaje mi się, że Wera i Wiki to zupełnie naturalne zdrobnienia, nie wiem, dlaczego miałyby brzmieć dziwnie w ustach nauczycielki.
  • dalenia 18.04.18, 22:45
    I mówię to jako osoba pracująca z dziećmi i obserwująca w pracy wiele nauczycielek.
  • stokrotka_96 18.04.18, 23:50
    Jakby się zastanowić, to rzeczywiście wink. Muszę Ci jednak przyznać rację. A mój błąd w myśleniu wyniknął z tego, że "Werę" czy "Wiki" odbieram trochę inaczej niż Natalkę, Alę, Bartka, Bartusia, Krzysia, Basię itd.
  • dalenia 19.04.18, 19:43
    Wydaje mi się, że jednak łatwiej jest wypowiedzieć zbitkę spółgłosek w Hendryku - przejście języka z "n" bezpośrednio na "r" wymaga więcej wysiłku, niż z tym "d" pośrodku. Dokładnie dlatego nasz znajomy Konrad przez wszystkich był zwany Kondradem wink
  • humbelina 18.04.18, 15:41
    Poznałam pewną panią która mówiła o swoim dziecku Sylwester
    Mój tata zawsze do mnie mówił i mówi Katarzyna
    Znam też przypadek Amadeusza, ale nie wiem jak w zasadzie inaczej się do niego zwracać wink

    Rozenek- Majdan mówi o swoim mężu Radosław wink

    Szczerze, uważam, że jest mnóstwo imion które zdecydowanie zyskują w pełnej formie i nie widzę w tym nic złego. U siebie zauważyłam taką zależność, że jak jestem zła mówię na przykład Małgorzata zamiast Gosia wink
  • dalenia 18.04.18, 22:41
    Znam takie przypadki - Alicję i Magdalenę, które zawsze dla wszystkich są właśnie Alicją i Magdaleną. Poza tym mam kolegę Jakuba, który dla otoczenia co prawda jest Kubą, ale dla rodziców zawsze Jakubem. Znajoma Kasia dla narzeczonego jest na ogół Katarzyną. A przyjaciel mojego męża to dla nas Grzegorz - ja już nie wyobrażam sobie, że mogłabym do niego powiedzieć "Grzesiek", ten Grzegorz jest tak naturalny.

    Sama lubię pełne wersje, nawet te długie. I uważam, że brzmią one zupełnie ok, pod warunkiem, że nie są w wołaczu wink "Józefino, wynieś śmieci" czy "Fryderyku, nie rzucaj piachem" brzmią dla mnie co najmniej śmiesznie (podobnie jak "Kacprze, nie baw się jedzeniem" albo "Leno, zostaw to"). Ale to oczywiście kwestia subiektywnego odczucia.
  • stokrotka_96 18.04.18, 23:56
    Używanie pełnych form i to w dodatku w wołaczu rzeczywiście może wywołać śmieszki osób trzecich wink. Jednak formy zdrobniałe w wołaczu już nie brzmią źle, np. "Wojtusiu, zostaw to", "Emilko, pobaw się z braciszkiem". A nawet, jak na mój gust, wydawanie komend w stylu "Wojtku, podaj mi szklankę" lub "Alu, poszukaj widelca" nie czynią z nas snobów smile.
  • dalenia 19.04.18, 09:29
    To prawda, zdrobnienia w wołaczu brzmią już zupełnie ok (w moim odczuciu).
  • stokrotka_96 19.04.18, 00:01
    A co sądzicie o pozostawieniu Eleonory w oficjalnej formie (gdy mowa o dziecku)?
    Jak brzmią wg Was takie zdania:

    - Idę z Eleonorą na spacer.
    - Eleonora zajęła II miejsce w konkursie recytatorskim.
    - Chcę kupić Eleonorze nowe dresy na w-f.

    Wiem, że to rzadkie imię i może trudno byłoby sobie to wyobrazić, ale jestem ciekawa.

    Trochę mnie martwi zestawienie niezdrobnionej Eleonory z dresami, ale właśnie o to chodzi - przecież nie jestem arystokratką i koło imienia Eleonora nie pojawiałyby się słowa "pałac", "lokaj", "szofer", "guwernantka", "dworek" itd., tylko chleb, smalec i chrzan wink.
  • lily-beth 19.04.18, 09:00
    Bardzo mi się podoba Eleonora, ale wydaje mi się odrobinę pompatyczna, a używana wyłącznie w pełnej formie robi się trochę pretensjonalna. Nie wiem, może to "eo" wydaje mi się trochę ęą. Zupełnie natomiast nie razi mnie Eleonora używana "zwyczajnie", czasem w pełnej formie, czasem w jakimś zdrobnieniu, spieszczeniu, zależnie od sytuacji.

    Lubię pełne formy i używam ich często w stosunku do moich dzieci, ale nie wyłącznie i nie mogę sobie wyobrazić, że mówiąc o małej córeczce albo - zwłaszcza - do niej, nie spieszczałabym tego imienia chociaż trochę. Wyszłaby z tego chociażby Eleonorka (która ze względu na "norkę" na końcu nie bardzo mi się podoba).
  • stokrotka_96 19.04.18, 19:35
    Myślałam o zdrobnieniach dla Eleonory i wymyśliłam sobie, że jakby co, to używałabym: Loni, Lońki, Lonki, Leonki i Lenorki wink.

    Jednak uwielbiam to imię w pełnej formie i chciałabym, żeby Eleonora była używana na zmianę ze zdrobnieniami, a więc nie tylko w formalnych sytuacjach. Z tego co pamiętam, Eleonora ze "Złotopolskich" nie była zdrabniana (fakt faktem - była seniorką rodu, a nie dzieckiem). Dionizy mówił o swojej siostrze, używając pełnej formy jej imienia wink.

    Powiem tak - są zdania, w których "Eleonora" zupełnie by mi nie przeszkadzała. Szczególnie, gdyby była mowa o nastolatce lub dorosłej osobie, np.

    Eleonora jest piękną kobietą.
    Rozmawiałam z Eleonorą o jej problemach.
    Nie mów nic Eleonorze.

    Jednak: "Eleonora poszła wyrzucić śmieci" jakoś mi nie brzmi. Wtedy bym powiedziała: "Lonka/Lonia/Leonka poszła wyrzucić śmieci" big_grin.

    Ale z drugiej strony mam nadać coś popularnego, żeby nikt się nie krzywił? A są przecież piękne imiona, które chciałabym odświeżyć smile.
  • illegal.alien 19.04.18, 20:36
    Miałam ciocie Eleonorę i nigdy o niej inaczej nie mówiliśmy niż 'ciotka Lotka' smile

    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • lily-beth 20.04.18, 11:31
    > Ale z drugiej strony mam nadać coś popularnego, żeby nikt się nie krzywił?
    Nie, zdecydowanie, kwestie cudzych skrzywień można olać. Jedyne co powinnaś brać pod uwagę, to ewentualna wygoda dziecka. Ja odrzuciłabym imiona, które miałyby mu mocno komplikować życie, np. ciężko wymówić, trzeba literować, żeby kto mógł zapisać itp., wstyd się przedstawić (legendarny Żyraf), brzmią śmiesznie z nazwiskiem - i tyle. Nie uważam, żeby Eleonora się do takich imion zaliczała (no, chyba że będzie miała na nazwisko Pycio czy jakoś tak).
  • gaudencja 21.04.18, 12:06
    Gwoli porządku wspomnę tylko, że Żyraf był żartem, nie imieniem.
    --
    De gustibus...
  • illegal.alien 19.04.18, 11:14
    Mam Mie i Masimbe - Mia, wiadomo, krotka i w UK (gdzie mieszkamy) dosc popularna.
    Masimba dluzszy i mimo roznych mozliwosci skrocenia, najczesciej mowimy do niego wlasnie pelna wersja imienia. Wolacza nie uzywam tongue_out Obcy ludzie skracaja roznice - albo do Simba (co jest logiczne), albo do 'Masi' (co z punktu widzenia jezyka chiShona, z ktorego to imie pochodzi, jest totalnie bezsensowne wink)

    --
    M. - grudzień 2010
    M. - marzec 2014
  • kasper.koski 19.04.18, 17:31
    Cesia to Czesława, Celestyna to Cela tak jak Celina. A to Ty Olejnik_

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Wybierz imię dla dziecka

Sprawdź co znaczą nasze imiona, skąd pochodzą, kto sławny je nosił lub nosi.

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.