Dodaj do ulubionych

Znacie kogoś kto dał dziecku nielubiane imię?

10.03.19, 12:59
Dlaczego? Czy do nielubianego imienia dziecka można się przyzwyczaić?
Edytor zaawansowany
  • miraflores5 10.03.19, 13:02
    Ja jakoś, gdybym miała nadać dziecku nielubiane imię, nie potrafiłabym się nim jakoś cieszyć... Przepraszam, ale tak to odczuwam.
  • sulimira 10.03.19, 13:07
    Nie rozumiem. Nielubiane przez rodzica/rodzicow czy nielubiane w spoleczenstwie jak np. Adolf?
  • miraflores5 10.03.19, 13:10
    Przeze mnie
  • sulimira 10.03.19, 13:17
    Nie mam zielonego pojecia. Wedlug teori osluchania sie mozna powiedziec, ze da sie polubic. Wydaje mi sie jednak, ze zalezy to od nastawienia. Jezeli nie lubisz imienia i jak je slyszysz to wywoluje negatywne odczucia to moze sie to tylko pogorszyc. Takie nawarstwianie sie negatywnych odczuc. Ciezki temat, ale pisane to byly historie o ojcach zmieniajacych imie dziecka w urzedach i matki jakos to akceptowaly. Nie wiem. Naprawde ciezko tutaj cos powiedziec. Osobiscie u mnie pewnie byloby nawarstwianie tej niecheci i ostatecznie musialabym je zmienic i koniec.
  • annthonka 10.03.19, 16:23
    A w jakim celu ktoś miałby nadawać swojemu dziecku imię, którego nie lubi?
  • gaudencja 10.03.19, 22:15
    Może tak się zdarzyć z różnych przyczyn - kompromisu, chęci uczczenia kogoś ważnego czy też po prostu z powodu - uświadomionej lub nie - chęci dopieczenia własnemu dziecku, co też się rodzicom zdarza.
    --
    De gustibus...
  • humbelina 11.03.19, 09:33
    Znałam taki przypadek, przez kilka pierwszych lat życia matka mówiła o swoim synu "ten mały" , bo nie potrafiła powiedzieć o nim jego imieniem. W końcu się przyzwyczaiła sad
  • miraflores5 11.03.19, 11:09
    "Ten mały", no ślicznie...🙁A wiesz może dlaczego nadała właśnie tak? I jakie to było imię?
  • double-facepalm 15.04.19, 19:24
    Może Wacław?
  • itka-julitka 11.03.19, 11:39
    Znam przypadek kiedy rodzice nie mogli dojśc do porozumienia w kwestii imienia dla córki: mama optowała powiedzmy za Martą, tato ze Ewą (w rzeczywistosci chodziło o inne imiona), obojgu propozycja drugiej strony wydawała się nieładna. W końcu tata ustąpił i zgodził się na Martę, pod warukiem, że Ewa bedzie na drugie - i tak został, wydawałby się, ustalony kompromis. Ale to tata poszeł do urzędu zarejestrować córkę i nadał jej imiona odwortnie: Ewa Marta. Twierdzi do dnia dzisiejszego, że się pomylił, proponował nawet pójście do Urzedu celem poprawy błedu, ale jakoś w końcu temat przycichł i dziewczyna pozostała Ewą Martą. Przez całe wczesne dzieciństwo matka nie używała nigdy jej pelnego imienia córki, zwracała się do córki różnymi pieszczotliwymi "przezwiskami", ewentulanie używała formy mocno zdrobnieniwej imienia, która mogła być zdrobnieniem od obu tych imion (na przykłądzie Marty i ewy to byłaby np. Usia, czyli skrótkowa wersja zarowno od zdrobnienia Martusia i Ewusia). Dopiero jak Ewa Marta zaczeła chodzić do przedszkola, potem do szkoły, wszytscy nazywali ją Ewą - wówczas i mama zaczęła się do tego imienia przyzwyczajać. Obecnie dziewczyna ma kilkanaście lat i wszyscy, włacznie z mamą, mówią do niej jej pełnym imieniem.
  • dalenia 11.03.19, 14:11
    Nie planuję co prawda nadawania dziecku imienia, którego ja lub mąż nie lubimy. Jednak często myślę o takiej sytuacji w kontekście imion dzieci adoptowanych. Moim odległym, jak na razie, marzeniem jest zapewnienie domu dziecku bez rodziców i jedną z rzeczy, o której myślę, jest imię tegoż dziecka. O ile jeszcze byłoby to imię znośne, ale np. mega popularne (taka Zuzia czy Antek) to nie miałabym chyba większego problemu z zaakceptowaniem tegoż imienia. Pytanie co w momencie, gdy adoptowane dziecko ma 10 lat i nosi cudne imię tylko Dżesika czy Majkel wink Ciężko zmienić imię tak dużemu dziecku, więc pozostaje opcja życia z imieniem zupełnie nie lubianym ... Trudna sprawa!
  • dalenia 11.03.19, 14:12
    * ... nosi cudne imię TYPU Dżesika czy Majkel
  • annthonka 13.03.19, 08:50
    Moi krewni adoptowali dwójkę dzieci, rodzeństwo. Dzieciaki obdarzone imionami w stylu Andżela i Olivier, ale były już na tyle duże (wiek wczesnoszkolny), że ciężko byłoby zmienić. Na szczęście rodzice adopcyjni mają bardzo neutralne nazwisko, więc przynajmniej nie wyszedł z tego jakiś śmieszny zestaw.

    I powiem wam, że jest trudna sprawa, bo rodzicom te imiona ledwie przechodzą przez gardło, mimo że minęło już kilka lat od adopcji. Radzą sobie w ten sposób, że wymyślili zdrobnienia, które "udają" bardziej akceptowalne dla nich imiona, coś w stylu Anusia i Olek.
  • dalenia 13.03.19, 15:01
    No właśnie, i ja mam w głowie taki pomysł, żeby w razie potrzeby wykombinować jakieś znośne zdrobnienia. Mimo wszystko jednak w sytuacjach oficjalnych nadal trzeba posługiwać się pełną wersją, jaka by ona nie była sad
  • stokrotka_96 12.03.19, 23:40
    Współczuję osobom, których rodzice "obdarowali" takimi imionami. A zwłaszcza dzieciom z domu dziecka, które już i tak mają trudną sytuację, a imię napiętnowane wcale im nie pomaga.
    Jako osoba urodzona w 1996 r., wolałabym mieć imię babcine/prababcine typu Jadwiga lub ciotkowate w moim pokoleniu (np. Bożena, Krystyna, Halina, Danuta) niż Jessica (Dżesika). Od Dżesiki wolałabym też dowolne popularne imię mojego pokolenia, np. Paulinę, Karolinę, a nawet nudne do bólu Annę i Aleksandrę.
  • lumeria 17.04.19, 22:01
    Znam, moi rodzice.

    Tak naprawdę nie wiem, dlaczego rodzice dali mi trudne imię. Niby ojciec dał propozycje, a matka wybrała między opcjami. Matka nigdy nie miała żadnego problemu zeby wymuszać swoje widzi-mi-się, więc nie wiem dlaczego tu niby "ustąpiła mu”. Podejrzewam jakąś szemraną konspirację 😊

    Imię jest ‘składowe’ typu Marianna (Maria + Anna) – i chyba nadal lepsze niż opcja #2, podobno jakaś Brunhilda. 😊 Matka nigdy nie używała żadnego zdrobnienia, nikt inny tez, mimo, że byłoby super łatwo. Odmiana przez przypadki też opornie jej szła: „Marianna, podaj sól”. Jak mi ktoś powiedział Marianka albo Marianno, to brzmiało mi to nader dziwnie oraz byłam mocno zaniepokojona skąd nagle taka poufałość (zazwyczaj z próby urobienia minie w jakimś celu).

    Jako już dorosła osoba próbowałam różnych zdrobnień i nijak to szło, drugiego imienia (typu Żaneta) tez specjalnie nie lubię, więc pozostałam przy tym co mi dali.

    Znajome małżeństwo:

    Przy pierwszym dziecku, chyba trzy tygodnie się kłócili (już po porodzie) jakie dać imię. Ojciec wreszcie przeforsował swoja wizje, chyba dlatego, że myślał, że więcej dzieci nie będą mieli. Teraz dziecko w przedszkolu jest Julią P. (w odróżnieniu od Julii S. i Julii K. w tej samej klasie). Na drugie ma imię teściowej, więc pozostaje Julią.

    Kiedy urodził im się syn, to historia się powtórzyła (2 tyg. zwłoki), ale tym razem zona była górą. Dała małemu imię jak z Mikołajka Sempego – coś jak Ananiasz Euzebiusz, a zdrabniają Anek. Mąż nie może strawić, że pierworodny syn ma takie lamerskie imię, ale zona uwielbia. Zona sama powiedziała, ze gdyby się tak strasznie nie uparł przy nazywaniu pierwszego dziecka, to by miał cos do powiedzenia przy nazywaniu drugiego.

    O! Przypomniała mi się jeszcze koleżanka.

    Starsze siostry miały romantyczne imiona (Zuzanna, Camilla, Violetta) a ona była Anna. Po czterdziestce legalnie zmieniła imię na Arabella. Jeszcze rok po zmianie wszyscy się mylili, nawet jej własny mąż, ale potem się przyzwyczaili. To było kilka lat temu. Teraz co jakiś czas ktoś zapyta jak kiedyś miała na imię, bo zapomnieli.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Wybierz imię dla dziecka

Sprawdź co znaczą nasze imiona, skąd pochodzą, kto sławny je nosił lub nosi.

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.