Dodaj do ulubionych

Najpopularniejsze imiona w 2008 roku

14.01.09, 14:13
jak dobrze, że mam spaczony gust i nie podobają mi się te z pierwszej "10" i
większość kolejnych też smile (szczególnie jeśli chodzi o dziewczynki)
Obserwuj wątek
      • wj_2000 Re: Najpopularniejsze imiona w 2008 roku 30.01.09, 18:34
        szaraiwka napisała:

        > Sadzę, że dzieci są policzalne i wypadałoby napisać "liczba"
        > dziewczynek i "liczba" chlópców a nie "ilość".

        Czy zgadzasz się, że "ilość" to odpowiedź na pytanie "ile"?
        "Ile dziewczynek jest dzisiaj nieobecnych?"
        Czy byłoby naturalne pytać:
        "Jaka LICZBA dziewczynek jest dzisiaj nieobecna(nieobecnych?)?"
        Upieranie się, że gdy mamy coś "policzalnego" to musimy mówić liczba pochodzi
        chyba z czasów, gdy nie znano jeszcze innych liczb niż całkowite. Czy DWA I PÓŁ
        to nie jest liczba? Albo Pi=3,14...
        Ja mówię często ilość dzieci, studentów i nie przejmuję się, że ktoś to uważa za
        błąd. Jeszcze jedno, może dwa, wydania Słownika Języka Polskiego i ANACHRONICZNA
        reguła ulegnie zapomnieniu.
        No bo jeszcze raz. Co nienaturalnego jest w określeniu "ilość dzieci"? Poza
        niczego nie dającą konwencją?

        Z drugiej strony jak powiesz: ilość elektronów na okładce kondensatora, czy
        liczba elektronów? One też są policzalne! W super precyzyjnych miniaturowych
        urządzeniach bywa ich zaledwie kilka sztuk.
        Gdy jest ich dużo, to powiemy raczej ilość (wielkość) ładunku na okładce.



        --
        Jak ja nie lubię mieć stale racji!
    • paulinus29 Najpopularniejsze imiona w 2008 roku 14.01.09, 16:38
      witam!Kiedy jeszcze byłam w ciąży i miał urodzić się mój synek dość
      długo zastanawialiśmy się z mężem jakie imię będzie nosił.i wkońcu
      zdecydowaliśmy..Ma na imię Marcel..i choć nie jest to
      najpopularniejsze imię dla mnie jest ono jedyne w swoim rodzajusmile
    • kketi Re: Najpopularniejsze imiona w 2008 roku 14.01.09, 16:40
      moja starsza niestety mieści się (Martyna) ale 8 lat temu jeszcze nie było dużo
      Martyn, teraz jakoś to imie bardziej popularne. No ale w przedszkolu były 4
      Klaudie, 3 Natalki i chyba 2 Patrycje. Ale imie drugiej córy na szczęście dużo
      mniej spotykane.
      • gaudencja Re: Rozbudowana statystyka warszawska 14.01.09, 20:37
        a_weasley napisał:

        > O, tutaj.
        > Obejmuje 90% nadań warszawskich (bo mniej więcej tyle
        wyłapuje "Witajcie na
        > świecie") od lipca 2004 r.

        Nie mogę i tu zostawić błędnych informacji bez sprostowania.
        Statystyka Bartka Górnego obejmuje około 33% dzieci warszawskich, a
        nie 90%. W dodatku są to imiona przed zarejestrowaniem, a zdarzają
        się też wyrazy niemające wiele wspólnego z imionami (Żyraf i
        Myszon). Po oficjalne warszawskie dane z USC za 2006 i 2007 rok
        zapraszam do tego wątku
        i jeszcze tu.

        --
        Ktoś, kto to czyta, może zostać doprowadzony do rozpusty.
        (Jarosław Olesiak)
        • a_weasley SBG i życie, czyli jak czytać statystyki 14.01.09, 23:33
          SBG, pochodząc z "Witajcie na świecie", nie obejmują trzech kategorii dzieci:
          - urodzonych w szpitalach prywatnych (nieistotne statystycznie)
          - wypisanych, zanim je dopadł fotograf (owszem, zdarza się, w szczególności nie
          załapała się, jak wiadomo z załączonego do statystyk bloga, córka autora statystyk)
          - tych, których rodzice nie zgodzili się na danie zdjęcia do Wyborczej.
          Przypuszczam, że wśród pominiętych dominuje grupa druga. Fakt, że rozkład imion
          nie różni się w sposób istotny, wskazuje zaś, że spokojnie można SBG
          ekstrapolować - biorąc poprawkę na pewne dodatkowe zmienne, o czym niżej.

          > w dodatku są to imiona przed zarejestrowaniem,
          > a zdarzają się też wyrazy niemające wiele
          > wspólnego z imionami (Żyraf i Myszon).

          Nie jest to jednakowoż grupa liczna. W tegorocznej SBG (bo
          wszak o roku 2008 rozmawiamy) zaobserwowałem dwa imiona po 1 egzemplarzu: Niunia
          i Jarzynka.

          > Po oficjalne warszawskie dane z USC za 2006 i 2007 rok
          > zapraszamdo tego wątku
          > i jeszczetu.

          Porównałem dość uważnie. SBG, jak było do przewidzenia, zawyżają miejsce Bartka,
          nie uwzględniając podziału na Bartosza i Bartłomieja (czego się zrobić nie da,
          mając w danych pewną liczbę Bartków), i Mai, co wskazuje głównie na to, że
          licznym Majom dano w papierach Maria (łączna nadawalność porównywalna, Marii i
          Mai łącznie mniej więcej tyle co Julii).
          Dla odmiany Nikola, Nicole, Nikol i Nicola to w SBG różne imiona, które ujęte
          łącznie miałyby miejsce 18, a nie 29. Tyle, że nie wiem, ile razy nadano imię
          Nicole, Nikol albo Nicola w całym kraju. W każdym razie w roku 2007 Nikola w SBG
          na miejscu 30, w USC na 33.
          Poza tym różnice są tam, gdzie popularność imion różni się nieznacznie.

          --
          Listy starego diabła do młodego
    • Gość: klaudia6613 Najpopularniejsze imiona w 2008 roku IP: *.gprs.plus.pl 14.01.09, 21:04
      W 1966 r moje imię było tak rzadkie, że byłam jedyną Klaudią w średnim mieście.
      Jak się przeprowadziłam do miasta wojewódzkiego to dzieciaki z mojej klasy
      zrobiły konfrontację z Klaudią z innej szkoły- to była sensacja, że było nas
      dwie!!!Teraz w klasach moich córek (Dagmara,Zuzia i Matylda) jest po kilka
      Klaudii, jak za moich czasów szkolnych było Beat i Gosiek Przyzwyczaiłam do
      tego,iż jestem jedyną ,oryginalną Klaudią i zawsze się dziwię kiedy w sklepie
      ktoś woła moje imie ,a okazuje się , że chodzi o jakąś trzylatkę smile
    • twix52 Najpopularniejsze imiona w 2008 roku 14.01.09, 21:47
      Ja przy wyborze imion dla moich dzieci nie kierowałam się ani ich
      popularnością ani modą. Syn dostał imię po dziadku- Filip, a córka na przekór
      wszystkim takie jakiego w mojej ani męża rodzinie jeszcze nie było- Lidia
      (choć drugie imię ma tradycyjnie po babci).
    • gaudencja Re: Najpopularniejsze imiona w 2008 roku 14.01.09, 23:23
      Przeraziła mnie tak wysoka pozycja Nikoli - dane warszawskie na to
      nie wskazywały. I ja pokuszę się o porównanie, ale z zeszłorocznymi
      danymi warszawskimi własnie:

      Warszawa 2007
      Pierwsza dwudziestka dziewcząt:
      1. Julia 991
      2. Zuzanna 753
      3. Aleksandra 615
      4. Natalia 594
      5. Maja 572
      6. Wiktoria 559
      7. Zofia 492
      8. Oliwia 491
      9. Maria 443
      10. Amelia 424
      11. Anna 422
      12. Weronika 360
      13. Alicja 345
      14. Karolina 342
      15. Hanna 316
      16. Gabriela 307
      17. Lena 236
      18. Antonina 217
      19. Magdalena 202
      20. Marta 202

      Pierwsza dwudziestka chłopców:
      1. Jakub 944
      2. Mateusz 640
      3. Jan 618
      4. Kacper 614
      5. Michał 573
      6. Bartosz 499
      7. Szymon 494
      8. Maciej 447
      9. Piotr 442
      10. Adam 392
      11. Filip 369
      12. Mikołaj 364
      13. Antoni 361
      14. Aleksander 345
      15. Wiktor 316
      16. Franciszek 308
      17. Krzysztof 293
      18. Maksymilian 266
      19. Stanisław 265
      20. Karol 249

      Zapewne między 2007 a 2008 rokiem coś się w Warszawie zmieniło, ale
      naprawdę duże skoki są mało prawdopodobne. Zresztą w swoim czasie
      bedziemy mieć okazję do porównań.

      Co warto skomentować? W kwestii imion żeńskich: relatywnie rzadziej
      w Warszawie występuje Wiktoria i Oliwia, za to znacznie cześciej
      Zofia i Maria. Różnice w nadawalności Nikoli są krzyczące - w
      Warszawie zajmowała ona 68. miejsce wśród wszystkich imion, czyli w
      przybliżeniu 34. dla żeńskich imion, podczas gdy w całej Polsce -
      dziewąte. I nie interpretowałabym tego jako świadectwa zapóźnienia
      Warszawy. Martyna szybko tu straciła chwilową popularność, mocno się
      trzyma natomiast klasyczna Marta. Z imion "nowych" weszła Lena, a
      ze "starych"-nowych - Antonina, której niechybnej popularyzacji w
      reszcie kraju oczekujemy. Mniejszym powodzeniem w stolicy niż w
      pozost. kraku cieszy się Emilia i wyraźnie schodzi ze sceny
      Patrycja, która jeszcze tu i ówdzie musi trzymać się mocno, by
      zarobić na tak wysoką lokatę. Uwaga! Anna wszędzie trzyma się mocno.
      W ogólnopolskich danych zajmuje miejsce 12., co zaprzecza wrażeniu o
      jej rzadszym nadawaniu. Imiona męskie w następnym poście.

      --
      Człowiek nie jest ani duszą, mieszkującą w ciele.
      (Jarosław Olesiak)
      • gaudencja cd. - imiona męskie 14.01.09, 23:39
        W imionach męskich widoczna jest dużo większa popularność Jana w
        Warszawie, relatywnie wyżej jest też Maciej i Adam, a niżej -
        Szymon, Filip i Wiktor. Na warszawskiej liście jest też więcej
        imion "staro-nowych": pojawia się w ogóle Antoni, Franciszek,
        Stanisław, Maksymilian, z co bardziej klasycznoneutralnych jeszcze
        Karol, Krzysztof i Aleksander, których na ogólnopolskiej liście nie
        ma.
        Na ogólnopolskiej liście są za to nieobecni w Warszawie w 2007 roku
        w pierwszej dwudziestce:
        - Dawid (w stolicy 40 miejsce wśród wszystkich imion, ale poza
        pierwszą 20-tką męską);
        - Patryk (w stolicy zaraz po Dawidzie)
        - Igor (w stolicy tuż za pierwszą 20-tką)
        - Paweł (w stolicy po Patryku)
        - Dominik (w Warszawie 52 miejsce wśród imion obu płci)
        - Kamil (w W-wie 47 miejsce)
        - Oskar (w W-wie tuż za Kamilem)

        Z poprzedniego pokolenia (albo i kilku) przetrwali wśród panów na
        obu listach Piotr, Michał i Maciej (bo Jan nie przetrwał, lecz
        powrócił po przerwie).

        --
        Człowiek nie jest ani duszą, mieszkującą w ciele.
        (Jarosław Olesiak)
      • a_weasley Gdy dwoje mówi to samo 14.01.09, 23:55
        gaudencja napisała:

        > Przeraziła mnie tak wysoka pozycja Nikoli -

        Mnie przeraża myśl o reakcjach na te słowa wink

        > pokuszę się o porównanie, ale z zeszłorocznymi
        > danymi warszawskimi własnie:

        Ja się pokusiłem o porównanie z tegorocznymi. Wprawdzie nie obejmującymi całej
        populacji i obejmującymi dane mniej więcej do października, ale za to już
        opracowanymi.
        Wyniki przedstawiłem w sąsiednim wątku, o, tutaj.
        Rewolucyjnych zmian istotnie nie ma.
        A jeśli kto nieufny, może spojrzeć na SBG 2007 i zobaczyć,
        czy bardzo się różnią od przytoczonych danych.

        --
        Wigilia w Norze
        • gaudencja Re: Gdy dwoje mówi to samo 15.01.09, 00:02
          Ależ wielokrotnie pisałam, ze po pierwsze, dane z SBG różnią się
          niestety istotnie od oficjalnych, po drugie - to nie dziwota, bo
          obejmują 1/3 populacji narodzonych dzieci i dotyczą imion w planach,
          sprzed rejestracji (a pomysł na imiona potrafi się bardzo istotnie
          zmienić w czasie między szpitalem a rejestracją). Stąd nawet nie
          próbuję ich z czymkolwiek zestawiać, od czasu gdy zestawiłam je z
          danymi z PESEL za ten sam okres i ten sam obszar. Skądinąd mają one
          dużą wartość orientacyjną, ale tylko orientacyjną. Dane za 2008 rok
          z Warszawy będziemy mieć, kiedy je dostanę z USC (chyba że ktoś je
          dostanie wcześniej) - tyle ze lepiej jeszcze na nie poczekać, bo
          rodzice mają 2 tygodnie na rejestrację dziecka i niekiedy ten czas
          się jeszcze przedłuża.


          --
          W pismach Ojców Kościoła widać intymny stosunek z Pismem świętym.
          (Jarosław Olesiak)
          • a_weasley Re: Gdy dwoje mówi to samo 15.01.09, 00:11
            gaudencja napisała:

            > po pierwsze, dane z SBG różnią się niestety
            > istotnie od oficjalnych,

            Istotnie to akurat przesada, patrz notka na temat czytania statystyk.

            > po drugie - to nie dziwota, bo
            > obejmują 1/3 populacji narodzonych dzieci

            co akurat niewiele wnosi do sprawy, bo ta 1/3 jest wyodrębniona praktycznie
            losowo. Choć oczywiście jeśli żaden z trzech Strzeżysławów się nie załapie, to w
            pewnym sensie będzie różnica istotna...

            > i dotyczą imion w planach, sprzed rejestracji
            > (a pomysł na imiona potrafi się bardzo istotnie
            > zmienić w czasie między szpitalem a rejestracją).

            Tudzież jak już ktoś przyjdzie do USC i tam mu powiedzą, że nie, Chantal
            absolutnie nie, może być Natalia.

            > Skądinąd mają one dużą wartość orientacyjną,
            > ale tylko orientacyjną.

            Bogu dzięki nie uprawiamy tu chyba nauki, a co do trendów powinno nam to
            wystarczyć.
            Zresztą daj Boże, żeby wszelkie badania w naukach społecznych były opierane na
            takich dużych i tak precyzyjnych próbach.

            > lepiej jeszcze na nie poczekać, bo rodzice mają
            > 2 tygodnie na rejestrację dziecka i niekiedy ten czas
            > się jeszcze przedłuża.

            Czasem dość konkretnie. Znajomi moich rodziców z ostateczną decyzją co do
            imienia syna czekali pół roku, aż w końcu nadali mu imię Marcin (co moja mama
            skomentowała sarkastycznie: "Byłoż na co czekać!").

            --
            "Bufetowa ogłosiła ostatnio, że w Warszawie nie ma korków. Swego czasu
            zastanawialiśmy się, na czym jedzie Gabriel Janowski, ale musi to być jakiś
            szajs w porównaniu z tym, co obecnie bierze HGW". ("Wprost")
            • gaudencja Re: Gdy dwoje mówi to samo 15.01.09, 00:44
              a_weasley napisał:

              > gaudencja napisała:
              >
              > > po pierwsze, dane z SBG różnią się niestety
              > > istotnie od oficjalnych,
              >
              > Istotnie to akurat przesada, patrz notka na temat czytania
              statystyk.

              MSZ istotnie - skoki o kilka miejsc w pierwszej dziesiątce to nie
              jest coś, czego bym oczekiwała od reprezentatywnej próbki.

              > > po drugie - to nie dziwota, bo
              > > obejmują 1/3 populacji narodzonych dzieci
              >
              > co akurat niewiele wnosi do sprawy, bo ta 1/3 jest wyodrębniona
              praktycznie
              > losowo. Choć oczywiście jeśli żaden z trzech Strzeżysławów się nie
              załapie, to
              > w
              > pewnym sensie będzie różnica istotna...

              Otóż to, a dane wskazują, ze bywa, że z trzech Strzeżysławów nie ma
              żadnego. Dane nie są wyodrębniane losowo, bo po pierwsze, są ludzie,
              którzy GW nie dotkną nawet przez szmatkę (znam takich, niestety) i
              ci się gremialnie nie zgodzą na publikację w tej gazecie imion ich
              dzieci, po drugie, w Warszawie jest sporo cudzoziemców, których
              widać dopiero po obejrzeniu oficjalnych danych - te wszystkie imiona
              mongolskie, izraelskie, tureckie etc.. Poza tym są imiona niejasne
              co do wersji oficjalnej, jesli rozanieleni rodzice podadzą gazecie
              tylko zdrobnienie (Julek, Bartek, Ada itd.) i o nich z danych BG nic
              nie można konkretnego wywnioskować.

              > > i dotyczą imion w planach, sprzed rejestracji
              > > (a pomysł na imiona potrafi się bardzo istotnie
              > > zmienić w czasie między szpitalem a rejestracją).
              >
              > Tudzież jak już ktoś przyjdzie do USC i tam mu powiedzą, że nie,
              Chantal
              > absolutnie nie, może być Natalia.

              Otóż to.

              > > Skądinąd mają one dużą wartość orientacyjną,
              > > ale tylko orientacyjną.
              >
              > Bogu dzięki nie uprawiamy tu chyba nauki, a co do trendów powinno
              nam to
              > wystarczyć.
              > Zresztą daj Boże, żeby wszelkie badania w naukach społecznych były
              opierane na
              > takich dużych i tak precyzyjnych próbach.

              Ta próba reprezentatywna nie jest, acz rozmiarowo spora. Natomiast
              badania sondażowe prowadzi się wtedy, gdy nie można uzyskać
              twardszych danych albo wtedy, gdy twarde dane zestawia się z
              opiniami (np. dane o dochodach ludności z danymi o tym, co ludność
              na temat tych dochodów sądzi). Tu natomiast można uzyskać dane
              pełne, rzetelne i obiektywne bez większego wysiłku - kwestia
              odrobiny czasu i cierpliwości.

              > Czasem dość konkretnie. Znajomi moich rodziców z ostateczną
              decyzją co do
              > imienia syna czekali pół roku, aż w końcu nadali mu imię Marcin
              (co moja mama
              > skomentowała sarkastycznie: "Byłoż na co czekać!").

              Nie mogę sie nie zgodzić z szanowną Mamą.

              --
              W pismach Ojców Kościoła widać intymny stosunek z Pismem świętym.
              (Jarosław Olesiak)
              • a_weasley Re: Gdy dwoje mówi to samo 15.01.09, 10:40
                Chyba trochę oftopujemy wink
                Gdybym miał dane z USC dostępne tak jak SBG, czyli aktualizowane co miesiąc, z
                możliwością sprawdzania hurtem, latami, miesiącami, alfabetycznie i numerycznie
                itp.itd., tobym pewnie z nich korzystał.
                Gdyby BG miał bieżący dostęp do bazy danych USC, toby sobie pewnie nie zawracał
                głowy Wybiórczą.

                Gaudencja napisała:

                > MSZ istotnie - skoki o kilka miejsc w pierwszej dziesiątce to nie
                > jest coś, czego bym oczekiwała od reprezentatywnej próbki.

                Skoki o kilka miejsc w pierwszej dziesiątce występują, owszem, i to regularnie
                od paru lat. W przypadku Mai i Bartka - a dlaczego, pisałem wyżej.
                Nawiasem mówiąc moja żona oburzyła się okropnie, kiedy powiedziałem, że Maja
                może być zdrobnieniem od Marii, a nie samoistnym imieniem. Co ja zrobię, że tak
                miały wszystkie Maje czy Majki, jakie znam (szt. 3)?

                > Otóż to, a dane wskazują, ze bywa, że z trzech Strzeżysławów
                > nie ma żadnego.

                Jednakowoż mało prawdopodobne, żeby się nie załapał żaden z trzydziestu czy
                choćby trzynastu.
                Przynajmniej gdyby to dotyczyło próbki losowej, bo dalej podajesz dość ciekawą
                teorię:

                > Dane nie są wyodrębniane losowo, bo po pierwsze, są
                > ludzie, którzy GW nie dotkną nawet przez szmatkę
                > (znam takich, niestety)

                Ja też takich znam i wcale im się nie dziwię.

                > i ci się gremialnie nie zgodzą na publikację w tej gazecie
                > imion ich dzieci,

                Też o tym myślałem. Nie wiem tylko, ile jest takich odmów, a przede wszystkim -
                czy można rozsądnie przypuszczać, że akurat takie osoby mają inne preferencje
                imiennicze od reszty świata, a jeśli tak, to jak one się różnią i dlaczego.

                > są imiona niejasne co do wersji oficjalnej, jesli rozanieleni
                > rodzice podadzą gazecie tylko zdrobnienie (Julek, Bartek,
                > Ada itd.) i o nich z danych BG nic
                > nie można konkretnego wywnioskować.

                O czym sam BG pisał na swojej stronie, a ja tutaj.

                > (a pomysł na imiona potrafi się bardzo istotnie
                > zmienić w czasie między szpitalem a rejestracją).

                Czasem zaś pomysłu nie ma wcale i to jeden z powodów, dla których SBG części
                dzieci nie obejmują - sporo zdjęć jest podpisanych np. "Syn państwa
                Kąkulczyniańskich".

                >> Tudzież jak już ktoś przyjdzie do USC i tam mu powiedzą, że nie,
                >> Chantal absolutnie nie, może być Natalia.

                > Otóż to.

                Jednakowoż takie "nienadawalne" imiona to w SBG nieistotny statystycznie
                margines, a różne Nikole i Wan

                > Ta próba reprezentatywna nie jest, acz rozmiarowo spora.

                Nie jest, jeśli preferencje imiennicze osób odmawiających zgody na publikację
                dziecka istotnie różnią się od pozostałych. W co wątpię, ale jestem otwarty na
                dyskusję.

                > Tu natomiast można uzyskać dane pełne, rzetelne i obiektywne
                > bez większego wysiłku - kwestia odrobiny czasu i cierpliwości.

                Ależ można, można. Nie wiem tylko, czy USC człowiekowi z ulicy udostępni takie dane.

                --
                Wigilia w Norze
                • gaudencja Re: Gdy dwoje mówi to samo 15.01.09, 17:56
                  a_weasley napisał:

                  > Gaudencja napisała:
                  >
                  > > MSZ istotnie - skoki o kilka miejsc w pierwszej dziesiątce to
                  nie
                  > > jest coś, czego bym oczekiwała od reprezentatywnej próbki.
                  >
                  > Skoki o kilka miejsc w pierwszej dziesiątce występują, owszem, i
                  to regularnie
                  > od paru lat. W przypadku Mai i Bartka - a dlaczego, pisałem wyżej.

                  Ależ własnie niestety nie tylko w przypadku Mai i Bartka. Obejrzyj
                  sobie mój wątek z USC z 2007 roku. Czym innym zaś są skoki
                  wystepujace między latami (tak po prostu jest), a czym innym skoki
                  między rzekomo reprezentatywntym szacunkiem a rzeczywistością. Te
                  drugie są MSZ w takim zakresie niedopuszczalne, czy też czynią
                  szacunki niewiarygodnymi i niewartymi wykorzystywania.

                  > > Otóż to, a dane wskazują, ze bywa, że z trzech Strzeżysławów
                  > > nie ma żadnego.
                  >
                  > Jednakowoż mało prawdopodobne, żeby się nie załapał żaden z
                  trzydziestu czy
                  > choćby trzynastu.

                  I to się zdarzyć może (raczej to drugie, niż pierwsze).

                  > Przynajmniej gdyby to dotyczyło próbki losowej, bo dalej podajesz
                  dość ciekawą
                  > teorię:
                  >
                  > > Dane nie są wyodrębniane losowo, bo po pierwsze, są
                  > > ludzie, którzy GW nie dotkną nawet przez szmatkę
                  > > (znam takich, niestety)
                  >
                  > Ja też takich znam i wcale im się nie dziwię.
                  >
                  > > i ci się gremialnie nie zgodzą na publikację w tej gazecie
                  > > imion ich dzieci,
                  >
                  > Też o tym myślałem. Nie wiem tylko, ile jest takich odmów, a
                  przede wszystkim -
                  > czy można rozsądnie przypuszczać, że akurat takie osoby mają inne
                  preferencje
                  > imiennicze od reszty świata, a jeśli tak, to jak one się różnią i
                  dlaczego.

                  A ja myślę, ze mieć mogą. Nie znam takich osób wprawdzie zbyt wiele,
                  ale widzę, że są specyficzne pod różnymi względami.

                  > > Ta próba reprezentatywna nie jest, acz rozmiarowo spora.
                  >
                  > Nie jest, jeśli preferencje imiennicze osób odmawiających zgody na
                  publikację
                  > dziecka istotnie różnią się od pozostałych. W co wątpię, ale
                  jestem otwarty na
                  > dyskusję.

                  Oceniam brak reprezentatywności próby na podstawie różnic między
                  szacunkami BG a rzeczywistością - reprezentatywna próba nie dawałaby
                  wyników tak różnych od faktycznych.

                  > > Tu natomiast można uzyskać dane pełne, rzetelne i obiektywne
                  > > bez większego wysiłku - kwestia odrobiny czasu i cierpliwości.
                  >
                  > Ależ można, można. Nie wiem tylko, czy USC człowiekowi z ulicy
                  udostępni takie
                  > dane.

                  A niby skąd miałam dane z 2006 i 2007?

                  --
                  Ktoś, kto to czyta, może zostać doprowadzony do rozpusty.
                  (Jarosław Olesiak)
                  • a_weasley Re: Gdy dwoje mówi to samo 15.01.09, 20:28
                    gaudencja napisała:

                    > Bartka. Obejrzyj sobie mój wątek z USC z 2007 roku.

                    Obejrzałem i na tej podstawie piszę to, co piszę. Powiem więcej, tu w tym wątku
                    jest zestawienie pierwszych dwudziestek w USC i SBG i twierdzę, że różnice
                    wyolbrzymiasz, a sformułowanie o "statystykach niewiarygodnych i niewartych
                    wykorzystania" jest mocno przesadzone.

                    > między rzekomo reprezentatywntym szacunkiem

                    O szacunku można by mówić, gdyby statystyki zawierały jakikolwiek komentarz,
                    ekstrapolację czy coś, a nie gołe liczby.

                    a rzeczywistością. Te
                    >>> Otóż to, a dane wskazują, ze bywa, że z trzech
                    >>> Strzeżysławów
                    >>> nie ma żadnego.

                    >> Jednakowoż mało prawdopodobne, żeby się nie załapał
                    >> żaden z trzydziestu czy choćby trzynastu.

                    > I to się zdarzyć może (raczej to drugie, niż
                    > pierwsze).

                    Drugie z prawdopodobieństwem 1/194, pierwsze z prawdopodobieństwem ok. 1:200
                    tysięcy.

                    > A ja myślę, ze mieć mogą. Nie znam takich osób
                    > wprawdzie zbyt wiele, ale widzę, że są specyficzne
                    > pod różnymi względami.

                    Nie zaobserwowałem wśród swoich znajomych, żeby preferencje imiennicze różniły
                    się istotnie w zależności od światopoglądu czy poglądów politycznych, ale
                    oczywiście możesz mieć rację.
                    Więcej bym składał na karb preferencji osób podejmujących decyzję w ostatniej
                    chwili (tzn. wyraźnie po urodzeniu dziecka).

                    > Oceniam brak reprezentatywności próby na podstawie
                    > różnic między szacunkami BG a rzeczywistością -
                    > reprezentatywna próba nie dawałaby
                    > wyników tak różnych od faktycznych.

                    To prawda, jednakowoż żeby ocenić reprezentatywność SBG dla zjawiska, które
                    rejestrują, trzeba by zbadać całość tego właśnie zjawiska (czyli zamierzeń
                    imienniczych deklarowanych przez matki w kilka dni po porodzie).
                    Dlatego pojawiają się w SBG, choć rzadko, imiona, o których możemy nie czekając
                    na statystyki USC powiedzieć z prawdopodobieństwem dążącym do jedności, że się
                    tam nie pojawią (Żyraf, Niunia, Jarzynka i co tam jeszcze).
                    Niewykluczone, że gdyby reporterka dopadła w szpitalu Cześć Tereskę, mielibyśmy
                    w WnŚ Chantal Gietner-Olczak, a w statystykach USC Natalię.

                    > A niby skąd miałam dane z 2006 i 2007?

                    A czy ja wiem, kim jesteś - oprócz tego, że znasz sporo prawników?

                    --
                    Wigilia w Norze
                    • gaudencja Re: Gdy dwoje mówi to samo 15.01.09, 21:21
                      a_weasley napisał:

                      > Obejrzałem i na tej podstawie piszę to, co piszę. Powiem więcej,
                      tu w tym wątku
                      > jest zestawienie pierwszych dwudziestek w USC i SBG i twierdzę,

                      Nie ma takiego zestawienia - chyba że zestawiasz dane z USC z ub.
                      roku z tegorocznymi SBG.

                      że różnice
                      > wyolbrzymiasz, a sformułowanie o "statystykach niewiarygodnych i
                      niewartych
                      > wykorzystania" jest mocno przesadzone.

                      A ja twierdzę, że tak nie jest - w 2007 roku wiele imion w pierwszej
                      dwudziestce wykazywało różnice między SBG a USC o kilka miejsc -
                      majac dane z 2007 roku, które sa całościowe i obiektywne, nie
                      posłużę się już SBG z 2007 roku do wyrokowania o czymkolwiek, co
                      tego roku dotyczy. Po co wdrażać w życie owidiańską maksymę "Widzę i
                      pochwalam to, co lepsze, ale idę za tym, co gorsze.", zwłaszcza w
                      przypadku zupełnie niewymagającym wyrzeczeń. Oczywiście wszyscy inni
                      mogą dalej posługiwać się SBG, ale na przykład twierdzenie, ze "w
                      Warszawie został zarejestrownay Myszon i Żyraf", albo "W 2007 roku
                      któreś imię było na takim a takim miejscu, co wiem z SBG", jeśli się
                      wie, że są dane z USC, z których ani pierwsze, ani drugie nie
                      wynika, byłoby nieporozumieniem.

                      > > między rzekomo reprezentatywntym szacunkiem
                      >
                      > O szacunku można by mówić, gdyby statystyki zawierały jakikolwiek
                      komentarz,
                      > ekstrapolację czy coś, a nie gołe liczby.

                      I otóż na stronie BG widnieje: "Kiedy okazało się że spodziewamy się
                      dziecka, siłą rzeczy zaczęliśmy zastanawiać się nad wyborem imienia
                      dla niego (lub dla niej). Jako ludzie metodyczni, postanowiliśmy
                      najpierw sprawdzić jakie imiona nadawane są najczęściej, jakie są
                      najpopularniejsze imiona i jakie są popularne, a to w tym celu, żeby
                      tychże imion unikać, gdyż sytuacja kiedy w klasie jest pięć osób o
                      tym samym imieniu jest nieco niekomfortowa." Dalej jest o źródle
                      danych. Czyli wnioskuje się o najpopularniejszych imionach na
                      podstawie danych z WnŚ. Jestże to szacunek czy też nie? Zdecyduj
                      sam. IMO jak najbardziej. Nie jest bowiem napisane: "postanowiliśmy
                      sprwadzić, jakie imiona najczęściej występują w WnŚ", tylko "jakie
                      imiona nadawane są najczęściej". Szacunek zaś, szacowanie to według
                      definicji, dla uproszczenia wikipedyjnej, "przybliżone określanie
                      wartości jakiejś wielkości przy posiadaniu niepełnych danych,
                      występowania zakłóceń lub stosowaniu uproszczonego modelu
                      opisującego parametry, cechy lub charakter tej wielkości (lub
                      zjawiska wpływające na jej zachowanie).".

                      > a rzeczywistością. Te
                      > >>> Otóż to, a dane wskazują, ze bywa, że z trzech
                      > >>> Strzeżysławów
                      > >>> nie ma żadnego.
                      >
                      > >> Jednakowoż mało prawdopodobne, żeby się nie załapał
                      > >> żaden z trzydziestu czy choćby trzynastu.
                      >
                      > > I to się zdarzyć może (raczej to drugie, niż
                      > > pierwsze).
                      >
                      > Drugie z prawdopodobieństwem 1/194, pierwsze z prawdopodobieństwem
                      ok. 1:200
                      > tysięcy.

                      Policzyłes, jak rozumiem, prawdopodobieństwo przy użyciu jedynie
                      porównań liczbowych, bo nie sądzę, by udało się w jakikolwiek sposób
                      okreslic prawdopodobieństwo tego, ze do SBG podawane są inne imiona,
                      niż w USC? Przy dodaniu tego drugiego warunku prawdopodobieństwo
                      znacznie (lecz nie wiadomo, na ile) się zwiększy.

                      > Nie zaobserwowałem wśród swoich znajomych, żeby preferencje
                      imiennicze różniły
                      > się istotnie w zależności od światopoglądu czy poglądów
                      politycznych, ale
                      > oczywiście możesz mieć rację.
                      > Więcej bym składał na karb preferencji osób podejmujących decyzję
                      w ostatniej
                      > chwili (tzn. wyraźnie po urodzeniu dziecka).

                      Zestawienie danych za 2007 roku wykazuje np. że znacznie
                      niedoszacowane w SBG są Anna i Marta, i Jan oraz Adam.

                      > > Oceniam brak reprezentatywności próby na podstawie
                      > > różnic między szacunkami BG a rzeczywistością -
                      > > reprezentatywna próba nie dawałaby
                      > > wyników tak różnych od faktycznych.
                      >
                      > To prawda, jednakowoż żeby ocenić reprezentatywność SBG dla
                      zjawiska, które
                      > rejestrują, trzeba by zbadać całość tego właśnie zjawiska (czyli
                      zamierzeń
                      > imienniczych deklarowanych przez matki w kilka dni po porodzie).

                      Nie, wystarczy, ze mamy zbadaną całość zjawiska, tj. faktycznie
                      zarejestrowane imiona.

                      > na statystyki USC powiedzieć z prawdopodobieństwem dążącym do
                      jedności, że się
                      > tam nie pojawią (Żyraf, Niunia, Jarzynka i co tam jeszcze).

                      Z Niunią nie byłabym taka pewna, vide Rymut i watek erby zacytowany
                      przy okazji innej dyskusji. Generalnie lektura Rymuta sprzyja dużej
                      ostrożności w ocenie tego, czy coś ma szanse być zarejestrowane, czy
                      też nie, i czy po zarejestrowaniu staje się już imieniem, czy też
                      niekoniecznie.

                      > > A niby skąd miałam dane z 2006 i 2007?
                      >
                      > A czy ja wiem, kim jesteś - oprócz tego, że znasz sporo prawników?

                      Zaręczam, że nie znam nikogo, kogo mogłabym poprosić o dane po
                      znajomości (tylko pozornie jest to sformułowanie zatrącające o
                      tautologię).

                      --
                      W pismach Ojców Kościoła widać intymny stosunek z Pismem świętym.
                      (Jarosław Olesiak)
                      • a_weasley Re: Gdy dwoje mówi to samo 15.01.09, 21:58
                        gaudencja napisała:

                        > Nie ma takiego zestawienia - chyba że zestawiasz
                        > dane z USC z ub. roku z tegorocznymi SBG.

                        Za rok 2006 jest →porównanie pierwszych dziesiątek, Twojego zresztą autorstwa. Poza "efektem Bartka i Mai" różnice są nieznaczne, typu w USC Mateusz 3, Kacper 4, a w SBG odwrotnie (zważywszy, że wyłapał 283 Kacprów i 281 Mateuszy, trudno się dziwić).

                        > Po co wdrażać w życie owidiańską maksymę "Widzę i
                        > pochwalam to, co lepsze, ale idę za tym, co gorsze."

                        Proszę, zrób lepsze. Wiarygodne jak USC za zeszły rok, a prowadzone na bieżąco i wygodne w korzystaniu jak SBG.

                        > twierdzenie, ze "w Warszawie został
                        > zarejestrownay Myszon i Żyraf",

                        byłoby naiwną i dowolnie wymyśloną rzeczą.

                        > albo "W 2007 roku któreś imię było na takim
                        > a takim miejscu, co wiem z SBG",

                        Ale powiedzieć "było pod koniec pierwszej setki" z niewielkim ryzykiem błędu można.

                        > Policzyłes, jak rozumiem, prawdopodobieństwo
                        > przy użyciu jedynie porównań liczbowych,

                        Dokładnie. Policzyłem prawdopodobieństwo, że w X próbach nie osiągniemy ani razu rezultatu, którego jednostkowe prawdopodobieństwo wynosi n.

                        > bo nie sądzę, by udało się w jakikolwiek sposób
                        > okreslic prawdopodobieństwo tego, ze do SBG
                        > podawane są inne imiona, niż w USC?

                        I, dodatkowo, że te zmiany są jednokierunkowe. Bo tylko w tym przypadku

                        > prawdopodobieństwo znacznie (lecz nie wiadomo,
                        > na ile) się zwiększy

                        w przeciwnym razie (tzn. jeśli zmiana z Władysława na Marcina jest tak samo prawdopodobna jak z Marcina na Władysława) zmiany będą się znosić. Co też przynajmniej w przypadku imion popularnych najwyraźniej z reguły następuje.

                        > Zestawienie danych za 2007 roku wykazuje np. że
                        > znacznie niedoszacowane w SBG są Anna i Marta,

                        Aczkolwiek suma Ann i Hann odpowiada wynikowi USC, podobnie jak łączny udział Maj i Marii.

                        > Z Niunią nie byłabym taka pewna, vide Rymut
                        > i watek erby zacytowany przy okazji innej dyskusji.

                        Też sprawdziłem i zrobiło mi się jakoś dziwnie. Nawet wzmiankowaną dyskusję w związku z tym podniosłem.

                        > Generalnie lektura Rymuta sprzyja dużej
                        > ostrożności w ocenie tego, czy coś ma szanse
                        > być zarejestrowane,

                        Ściśle biorąc prowadzi do wniosku, że wszystko ma szansę, tylko niektóre pomysły na szczęście bardzo niedużą.

                        > i czy po zarejestrowaniu staje się już imieniem,
                        > czy też niekoniecznie.

                        i w ogóle jak to oceniać.

                        --
                        Wigilia w Norze
                        • gaudencja Re: Gdy dwoje mówi to samo 15.01.09, 23:48
                          a_weasley napisał:

                          > gaudencja napisała:
                          >
                          > > Nie ma takiego zestawienia - chyba że zestawiasz
                          > > dane z USC z ub. roku z tegorocznymi SBG.
                          >
                          > Za rok 2006 jest →porównanie pierwszych dziesiątek, Twojego zresztą autorstwa. Poza "efektem Bartka i
                          Mai" różnice są nieznaczne, typu w USC Mateusz 3, Kacper 4, a w SBG
                          odwrotnie (zważywszy, że wyłapał 283 Kacprów i 281 Mateuszy, trudno
                          się dziwić).

                          Tak, ale rozmawialiśmy o tym wątku. Zestawiłam sobie tymczasem, o
                          czym już pisałam właśnie tuż wczesniej, pierwszą 20-tkę za 2007 rok
                          USC i SBG i tam dane różnią się tu i ówdzie o miejsc kilka.

                          > > Po co wdrażać w życie owidiańską maksymę "Widzę i
                          > > pochwalam to, co lepsze, ale idę za tym, co gorsze."
                          >
                          > Proszę, zrób lepsze. Wiarygodne jak USC za zeszły rok, a
                          prowadzone na bieżąco
                          > i wygodne w korzystaniu jak SBG.

                          Hmm, Owidiusz chyba nie twierdził, ze pójście za dobrym i złym jest
                          równie łatwe? ;-P Uważam, ze dane w ujęciu rocznym są wystarczajaco
                          świeże i wygodne w korzystaniu, tym bardziej że WnŚ ma także duże
                          opóźnieine (ostatnio były dzieci z początku grudnia). Serwisu
                          internetowego z danymi nie zakładam i na razie nie planuję.

                          > > twierdzenie, ze "w Warszawie został
                          > > zarejestrownay Myszon i Żyraf",
                          >
                          > byłoby naiwną i dowolnie wymyśloną rzeczą.

                          Niemniej takie enuncjacje pojawiają się na forum regularnie, bo
                          ludzie nie czytają informacji nt. metodyki zbierania danych -
                          proszę, ot, choćby tu (i, BTW, nie wiemy,
                          czy urodził się Kieran, czy też kto inny - jeszcze).

                          > > albo "W 2007 roku któreś imię było na takim
                          > > a takim miejscu, co wiem z SBG",
                          >
                          > Ale powiedzieć "było pod koniec pierwszej setki" z niewielkim
                          ryzykiem błędu mo
                          > żna.

                          Im dalej w las, tym ryzyko błędu zwiększa się bardziej.

                          > > Policzyłes, jak rozumiem, prawdopodobieństwo
                          > > przy użyciu jedynie porównań liczbowych,
                          >
                          > Dokładnie. Policzyłem prawdopodobieństwo, że w X próbach nie
                          osiągniemy ani raz
                          > u rezultatu, którego jednostkowe prawdopodobieństwo wynosi n.
                          >
                          > > bo nie sądzę, by udało się w jakikolwiek sposób
                          > > okreslic prawdopodobieństwo tego, ze do SBG
                          > > podawane są inne imiona, niż w USC?
                          >
                          > I, dodatkowo, że te zmiany są jednokierunkowe. Bo tylko w tym
                          przypadku
                          >
                          > > prawdopodobieństwo znacznie (lecz nie wiadomo,
                          > > na ile) się zwiększy

                          Takich przypadków będzie jednak wiele. Z całą pewnością.

                          > w przeciwnym razie (tzn. jeśli zmiana z Władysława na Marcina jest
                          tak samo pra
                          > wdopodobna jak z Marcina na Władysława) zmiany będą się znosić. Co
                          też przynajm
                          > niej w przypadku imion popularnych najwyraźniej z reguły następuje.

                          Przypuszczam, że rodzice najczęściej rezygnują z imion
                          niepopularnych na rzecz popularnych, pod naciskiem otoczenia. Nie
                          ominęło to nawet Janusza Józefowicza z partnerką.

                          > > Zestawienie danych za 2007 roku wykazuje np. że
                          > > znacznie niedoszacowane w SBG są Anna i Marta,
                          >
                          > Aczkolwiek suma Ann i Hann odpowiada wynikowi USC, podobnie jak
                          łączny udział M
                          > aj i Marii.

                          ? Lecz w Usc są i Anny, i Hanny - podobnie z Majami i Martami. Przy
                          trzykrotnie większej populacji objetej danymi.

                          --
                          Ktoś, kto to czyta, może zostać doprowadzony do rozpusty.
                          (Jarosław Olesiak)
                          • a_weasley Zmiany decyzji 16.01.09, 11:03
                            Gaudencja napisała:

                            > Przypuszczam, że rodzice najczęściej rezygnują
                            > z imion niepopularnych na rzecz popularnych,
                            > pod naciskiem otoczenia. Nie ominęło to nawet
                            > Janusza Józefowicza z partnerką.

                            O JJ nie wiem, ale ponieważ też tak przypuszczałem, porównałem →SBG 2007 z →USC 2007.
                            SBG ujmują 12 tysięcy urodzeń, USC 35.
                            Okazało się, że imiona topowe mają wyraźnie mniejszą nadawalność faktyczną (USC) od deklarowanej po porodzie (SBG). Np. w SBG mamy Julii wśród dziewczynek 7,5%, Jakubów wśród chłopców 7%, w USC jest to łącznie 5,6% dzieci.
                            Sprawdziłem też wyrywkowo kilka imion bardzo rzadkich. SBG odnotowują 4 Olgierdów, 9 Witoldów i 19 Agnieszek, proporcjonalnie wychodzi 11,7, 26,2 i 55,3, a jest 12, 26 i 54.

                            --
                            Wigilia w Norze
                            • gaudencja Re: Zmiany decyzji 16.01.09, 15:59
                              Zmiany proporcji nie wynikają IMO ze zmian decyzji, tylko z tego,
                              że, jak już pisałam, SBG nie "widzi" 4/5 imion. Przeważnie są to
                              imiona obcojęzyczne w najróżniejszych językach, ale zdarzają się tez
                              polskie imiona rzadkie.

                              --
                              Ktoś, kto to czyta, może zostać doprowadzony do rozpusty.
                              (Jarosław Olesiak)
                              • a_weasley Re: Zmiany decyzji 16.01.09, 18:33
                                gaudencja napisała:

                                > Zmiany proporcji nie wynikają IMO ze zmian decyzji,
                                > tylko z tego, że, jak już pisałam, SBG nie "widzi"
                                > 4/5 imion.

                                Jednakowoż z jednej strony imiona te nie obsługują takiego procenta nadań, żeby
                                to uzasadniało
                                spadek udziału Julii i Jakubów o 1/4, z drugiej zaś opisane przez Ciebie
                                zjawisko powinno fałszować wynik dla wszystkich imion.
                                Tymczasem dopiero co porównałem nadawalność w SBG i USC trzech pierwszych imion
                                rzadkich, jakie mi przyszły do głowy, mianowicie Olgierda, Witolda i Agnieszki,
                                i różnice były znikome. Podobnie zresztą w przypadku Antoniego, Franciszka,
                                Marii, Zofii...
                                Moja robocza hipoteza jest taka, że imiona dziwaczne i topowe są
                                nadreprezentowane w SBG jako podawane bez zastanowienia, ale jestem otwarty na
                                dyskusję.

                                --
                                Wigilia w Norze
                                • gaudencja Re: Zmiany decyzji 16.01.09, 19:06
                                  Szczerze mówiąc, nie kusiłabym się o próby interpretacji, kto
                                  najczęściej zmienia imię między podaniem w szpitalu a rejestracja,
                                  bo mamy zbyt mało danych.
                                  Ależ oczywiście, ze Olgierda fałszuje! O 1/3, czyli jeszcze
                                  bardziej, niż o 1/4. Z tym, że akurat w inną stronę, tj. ma 0,1% w
                                  SBG, a 0,3% w USC.
                                  Imiona rzadkie, dość dowolnie przyjęłam sobie granicę 8 poniżej
                                  nadań, obsługują niespełna 4000 człowieka (3800), czyli dokładnie za
                                  11% nadań. U Bartka Górnego natomiast imion od 7 nadań w dół w 2007
                                  roku (bo cały czas o nim piszę), jest 529, czyli 4% wszystkich
                                  zarejestrowanych w liczbie 11749. Stąd się bierze zaburzenie
                                  proporcji. Przy czym imiona powyżej tej granicy w USC to np. Eduardo
                                  (19 nadań), Andrew, Jorge (16 nadań), Mariano (14 nadań), Thi (13
                                  nadań), Yael (11 nadań), a ponizej - Ezequiel, Nir, Ofer, Phuong,
                                  Yuval - 7 nadań, Avraham, Hernan, Linh, Lior, Quynh - 6 nadań itd.

                                  --
                                  W pismach Ojców Kościoła widać intymny stosunek z Pismem świętym.
                                  (Jarosław Olesiak)
                                  • a_weasley Re: Zmiany decyzji 16.01.09, 23:23
                                    gaudencja napisała:

                                    > Szczerze mówiąc, nie kusiłabym się o próby
                                    > interpretacji, kto najczęściej zmienia imię
                                    > między podaniem w szpitalu a rejestracja,
                                    > bo mamy zbyt mało danych.

                                    A żal wielki, bo temat jest pasjonujący. Tyle, że trzeba by najpierw uznać, że
                                    SBG są coś warte.

                                    > Ależ oczywiście, ze Olgierda fałszuje!
                                    > O 1/3, czyli jeszcze bardziej, niż o 1/4.

                                    Sama piszesz, że SBG obejmują 1/3 urodzeń. Przy 4 Olgierdach w SBG 2007
                                    należałoby więc statystycznie spodziewać się 12 Olgierdów w USC 2007 i dokładnie
                                    tylu jest.

                                    > Z tym, że akurat w inną stronę, tj. ma 0,1% w
                                    > SBG, a 0,3% w USC.

                                    Nic nie fałszuje, tylkoś się teraz o jedno zero machnęła. Nie 0,3, tylko 0,03%,
                                    tak zresztą podałaś w zestawieniu USC 2007. 12 nadań na 35 tysięcy uorodzeń
                                    czyni 0,034...%. I tyle podałaś, zaokrągliwszy do setnych części procenta (w dół
                                    w tym przypadku), liczonych od całości. Gdybyś liczyła w obrębie płci, wyszłoby
                                    Ci 0,068...%, po zaokrągleniu 0,07.
                                    SBG podają procenty w obrębie płci z zaokrągleniem do dziesiątych części
                                    procenta. 4 nadania z ok. 6000 CHŁOPCÓW czyni 0,0(6)%, w zaokrągleniu (w tym
                                    przypadku w górę) 0,1%.
                                    A tak przy okazji 0,1 zamiast 0,3 to by był fałsz o 2/3, a nie o 1/3.

                                    --
                                    Wigilia w Norze
                                    • gaudencja Re: Zmiany decyzji 17.01.09, 00:32
                                      a_weasley napisał:

                                      > gaudencja napisała:
                                      >
                                      > > Szczerze mówiąc, nie kusiłabym się o próby
                                      > > interpretacji, kto najczęściej zmienia imię
                                      > > między podaniem w szpitalu a rejestracja,
                                      > > bo mamy zbyt mało danych.
                                      >
                                      > A żal wielki, bo temat jest pasjonujący. Tyle, że trzeba by
                                      najpierw uznać, że
                                      > SBG są coś warte.

                                      Z pewnością są - badają imiona, które podają reporterom gazety
                                      rodzice w szpitalach. Zapewne niekiedy są to imiona później nadane,
                                      niekiedy w odwrotnej kolejności (jak Ewa Krescencja, która później,
                                      z czego się ogromnie ciesze, została Krescencją Ewą), niekiedy
                                      koncepcja imiennicza tak po prostu się zmienia zupełnie przed
                                      dotarciem do USC, niekiedy, przypuszczam, podanie danego imienia
                                      jest elementem gry sił między rozdyskutowanymi rodzicami, a niekiedy
                                      rodziców trzymają się żarty i podają sobie do gazety ot takiego
                                      Myszona, Żyrafa czy innego Tego Obcego. Tyle że WnŚ dotyczy bardzo
                                      niekompletnego zestawu imion. SBG było niezwykle wartościowym
                                      źrodłem - bo swietnie opracowanym, ale przede wszystkim - bo
                                      jedynym, zanim nie zaczęliśmy wyciągać danych z USC. Teraz już nie
                                      ma sensu IMO z niego korzystać dla danych za 2006 i 2007 rok. Nikomu
                                      jednak tego zabronić nie mogę.

                                      > > Ależ oczywiście, ze Olgierda fałszuje!
                                      > > O 1/3, czyli jeszcze bardziej, niż o 1/4.
                                      >
                                      > Sama piszesz, że SBG obejmują 1/3 urodzeń. Przy 4 Olgierdach w SBG
                                      2007
                                      > należałoby więc statystycznie spodziewać się 12 Olgierdów w USC
                                      2007 i dokładni
                                      > e
                                      > tylu jest.
                                      >
                                      > > Z tym, że akurat w inną stronę, tj. ma 0,1% w
                                      > > SBG, a 0,3% w USC.
                                      >
                                      > Nic nie fałszuje, tylkoś się teraz o jedno zero machnęła. Nie 0,3,
                                      tylko 0,03%,
                                      > tak zresztą podałaś w zestawieniu USC 2007. 12 nadań na 35 tysięcy
                                      uorodzeń
                                      > czyni 0,034...%. I tyle podałaś, zaokrągliwszy do setnych części
                                      procenta (w dó
                                      > ł
                                      > w tym przypadku), liczonych od całości. Gdybyś liczyła w obrębie
                                      płci, wyszłoby
                                      > Ci 0,068...%, po zaokrągleniu 0,07.

                                      1. Rzeczywiście, zgubiło mi się 1 zero;
                                      2. Tak, fałszuje - nie liczbowo, ale jako procent ogółu. Liczbowo
                                      wszystko się w tym przypadku zgadza, ale miejsce imienia na liście
                                      rankingowej moze być zupełnie inne.
                                      3. Nie sprawdzam w danych statystycznych proporcji dziewczynek do
                                      chłopców, ale na ogół tych drugich rodzi się więcej, niż tych
                                      pierwszych, więc w obrębie konkretnej płci procent wyszedłby
                                      nieodgadniony. Nie jestem też w stanie stwierdzić na podstawie
                                      imion, które nadania są męskie, a które żeńskie (Yuval to imię
                                      mędskie, ale Thi, Phuong czy Le?)

                                      > SBG podają procenty w obrębie płci z zaokrągleniem do dziesiątych
                                      części
                                      > procenta. 4 nadania z ok. 6000 CHŁOPCÓW czyni 0,0(6)%, w
                                      zaokrągleniu (w tym
                                      > przypadku w górę) 0,1%.

                                      Fakt - przy tak dużej populacji tak spore zakokraglenie jest
                                      kolejnym źrodłem błędu.

                                      > A tak przy okazji 0,1 zamiast 0,3 to by był fałsz o 2/3, a nie o
                                      1/3.

                                      To zależy, w którą stronę - w jedną 0,1 stanowi 1/3 0,3. W drugą,
                                      0,3 stanowi 3-krotność 0,1.

                                      --
                                      Człowiek nie jest ani duszą, mieszkującą w ciele.
                                      (Jarosław Olesiak)
    • Gość: Edyta Najpopularniejsze imiona w 2008 roku IP: 195.137.246.* 15.01.09, 08:03
      Witam,

      Ja mojej córci dałam na imię Kasandra. Tak to ta jedna ze statystyki
      z W-wy ze stycznia 2008. Uważam, że imię to jest klasyczne, niestety
      nie w naszym kraju. Dlaczego? Bo jest to córcia przywieziona z
      wakacji w Grecji a tam bardzo często słyszy się to imię i jakoś mnie
      urzekło. Zaraz pewnie mi się dostanie, w nawiązaniu do mitologii
      itd. itp.
          • jarek.p Re: Najpopularniejsze imiona w 2008 roku 17.01.09, 22:53
            To nie była napastliwośc, tą mam wrażenie, że słychać w Twoim poście, zwłaszcza w tym drugim...
            Moje, jak je określiłaś ograniczenia nie mają tu nic do rzeczy, "oryginalność" wymyslonego przez Ciebie imienia jest przecież faktem, nie moim wymysłem. Jej _zapewne_ będzie się podobało, uważasz? A co jeśli nie będzie? Co zrobisz, jeśli pewnego dnia wróci z przedszkola z płaczem, że dzieci się z jej imienia śmieją i je przekręcają?
            Oczywiście rób jak chcesz, ale moim zdaniem jeśli chcesz mieć oryginalną pamiątkę z wakacji, to sobie przywieź coś, co sie na ścianie wiesza, czy na meblu stawia. Dziecku jednak daj spokój.

            J.
            • gaudencja Re: Najpopularniejsze imiona w 2008 roku 18.01.09, 13:09
              Przecież nigdy nie wiadomo, czy się dziecku bedzie podobało imię
              wymyślone przez nas. Są osoby o populatnych imionach, które ich nie
              akceptują. Idąc ta drogą powinno się nazywać dziecko "ten chłopiec"
              lub "ta dziewczynka" i poczekać, aż dorośnie i samo się wypowie co
              do imienia, które chciałoby nosić.

              --
              Ktoś, kto to czyta, może zostać doprowadzony do rozpusty.
              (Jarosław Olesiak)
                • gaudencja Re: Najpopularniejsze imiona w 2008 roku 18.01.09, 23:12
                  jarek.p napisał:

                  > Oczywiście, ale nadając dziecku imię wydumane, szansę na brak
                  > akceptacji podnosimy znacznie, prawda?

                  Niekoniecznie - skąd dzieci miałyby wiedzieć, że imię ich kolegi
                  jest "wydumane"? I co to znaczy wydumane? Czy np. Bronisław albo
                  Kazimierz jest wydumany, czy też nie?

                  --
                  Człowiek nie jest ani duszą, mieszkującą w ciele.
                  (Jarosław Olesiak)
                  • Gość: Edyta Re: Najpopularniejsze imiona w 2008 roku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.09, 19:09
                    Powinnam ją nazwać Hela albo Grażynka i wszystko by było ok,
                    człowiek nie zauważył, że mamy XXIw. i pewne rzeczy się zmieniają, a
                    jeżeli uważasz, że cytuję "wymyśliłam imię" to polecam lekturę
                    Mitologii Greckiej lub chociaż biografii Jane Austin. Wszędzie na
                    świcie nadają imiona typu Kasandra w każdym słowniku znajdziesz
                    odmianę tylko nie u nas bo przecież Marianna powinna się nazywać
                    albo Czesia.Ta dyskusja i tak jest bez sensu,Polska mentalność
                    zawsze w tyle za wszystkimi, pozdrawiam.
                    • jarek.p Re: Najpopularniejsze imiona w 2008 roku 19.01.09, 22:00
                      > człowiek nie zauważył, że mamy XXIw.

                      Acha, to znaczy, że wyznacznikiem nowoczesności i odnalezienia się w XXIw są
                      "nowoczesne" imiona? Faaajnie...

                      > odmianę tylko nie u nas bo przecież Marianna powinna się nazywać
                      > albo Czesia.

                      Jeśli ma się nazywać Xavier (pomijając płeć) albo "Wanesa", to tak chyba wolę
                      Czesię. Ale to tylko moje zdanie, Ty oczywiście rób co chcesz.

                      > Ta dyskusja i tak jest bez sensu,Polska mentalność
                      > zawsze w tyle za wszystkimi,

                      Jakieś kompleksy wyłażą? Możesz rozwinąć?

                      J.
                  • jarek.p Re: Najpopularniejsze imiona w 2008 roku 19.01.09, 21:52
                    Skąd? A choćby stąd, że żadne inne dziecko, ani nikt z jego otoczenia czy
                    rodziny tak na imię nie ma.
                    Czy Bronisław jest wydumany? Raczej nie, bo jeśli nawet w przedszkolu nie zdarzy
                    się żaden Bronek, to z pewnością niejedno dziecko będzie miało choćby Dziadka
                    Bronka. A tymbardziej Kazimierza. Na babcię Kasandrę natomiast raczej nie ma co
                    liczyć, a mitologii greckiej przedszkolaki nie znają, niestety. Wniosek: imię
                    takie będzie dla nich czymś obcym, wyróżniającym się.

                    J.
                    • gaudencja Re: Najpopularniejsze imiona w 2008 roku 19.01.09, 22:43
                      To nie jest takie proste - miałam kolegów Wawrzyńca i Nikodema i
                      całe swoje dziecięce oraz młodzieńcze lata spędziłam w głębokim
                      przeświadczeniu, że są to popularne i powszechne imiona, mimo że nie
                      znałam innych osób, które by się tak nazywały. Z drugiej strony, w
                      szkole, w zbliżonych klasach, było dwóch Romanów, ale wolałabym się
                      zapewne nazywać Hadrian - co pewnie byś uznał za wydumane, też imię
                      kolegi ze szkoły - niż Roman. Nie nalezy szermować perpektywą
                      krzywdy dziecka, o ile nie jest się jasnowidzem.

                      --
                      W pismach Ojców Kościoła widać intymny stosunek z Pismem świętym.
                      (Jarosław Olesiak)
                        • Gość: Jarek Re: Najpopularniejsze imiona w 2008 roku IP: *.spray.pl 20.01.09, 18:58
                          No strrrasznie mi przygadałaś, normalnie czuję się z glebą zmieszany, ja i wszyscy inni Jarosławowie też.
                          Dziękuję oczywiście za pozdrowienia i również pozdrawiam dyskutantkę, która nie potrafi dyskutować inaczej niż ubliżając. Córkę też tego nauczysz? Trochę to będzie mało pasować do tak szlachetnego, "klasycznego" imienia, nie uważasz?

                          J.

                      • Gość: Jarek Re: Najpopularniejsze imiona w 2008 roku IP: *.spray.pl 20.01.09, 18:43
                        Wawrzyniec, Nikodem - o takich imionach się jednak słyszy, prawda?
                        Hadrian - tak, uznałbym za wydumane. I również odradzał. Tobie się podoba? Super, ale sama chyba się domyślasz, że jesteś tu raczej w mniejszości?

                        A co do szermowania perspektywą krzywdy dziecka - nie jestem jasnowidzem i nie twierdzę, że na pewno tak będzie. Ale i Ty, razem z Edytą przecież jasnowidzkami też nie jesteście i tak naprawdę nie wiecie, czy tej krzywdy nie będzie. A to, że Kasandra jest w naszej kulturze imieniem kompletnie obcym jest przecież faktem, nie moim wymysłem i szansę na ową krzywdę zwiększa mocno. To, że odmieńców (takich czy innych) inne dzieci potrafią tępić okrutnie to też fakt. Czyli razem już dwa fakty podnoszące szansę na to, że jednak ta krzywda _może_ być.

                        J.
                        • gaudencja Re: Najpopularniejsze imiona w 2008 roku 20.01.09, 22:18
                          Gość portalu: Jarek napisał(a):

                          > Wawrzyniec, Nikodem - o takich imionach się jednak słyszy, prawda?

                          Zapewne, ale w wieku 8 lat tak samo się słyszy o Nikodemie, jak i o
                          Hadrianie. W tym wieku pojęcie o imionach popularnych czy
                          niepopularnych jest niewielkie.

                          > Hadrian - tak, uznałbym za wydumane. I również odradzał. Tobie się
                          podoba? Supe
                          > r, ale sama chyba się domyślasz, że jesteś tu raczej w mniejszości?

                          Rozbawiłes mnie - nie, Hadrian podoba mi się nieszczególnie, tzn.
                          wolę go po stokroć bardziej od innej formy tego imienia, czyli
                          Adriana, sama bym tego imienia dziecku nie nadała, ale z ręką na
                          sercu wolałabym się nazywać w ten sposób, niż Roman czy Franciszek.
                          Podaję przykład tych akurat imion, bo są to faktycznie występujące
                          wśród moich kolegów ze szkoły imiona kolegów ze szkoły i piszę tylko
                          i wyłącznie o własnych odczuciach - gdybym wyrastała w dzisiejszej
                          modzie na Franiów, być może byłyby one nieco inne. Romanów wszakże
                          ta moda nie dotyczy.

                          > A co do szermowania perspektywą krzywdy dziecka - nie jestem
                          jasnowidzem i nie
                          > twierdzę, że na pewno tak będzie. Ale i Ty, razem z Edytą przecież
                          jasnowidzkam
                          > i też nie jesteście i tak naprawdę nie wiecie, czy tej krzywdy nie
                          będzie.

                          No właśnie - niczego nie wiadomo, więc nie ma o czym krakać. Myśmy w
                          szkole na przykład najbardziej śmiali się z... Jarosława (i nie jest
                          to przytyk zainspirowany wypowiedziami Edyty), choć od rzadkich, a
                          nawet w Twoich kategoriach wydumanych imion aż się roiło.

                          A to
                          > , że Kasandra jest w naszej kulturze imieniem kompletnie obcym
                          jest przecież fa
                          > ktem, nie moim wymysłem i szansę na ową krzywdę zwiększa mocno.
                          To, że odmieńcó
                          > w (takich czy innych) inne dzieci potrafią tępić okrutnie to też
                          fakt.

                          Ja się nie spotkałam z tępieniem odmieńców, natomiast z tępieniem
                          osób silnie niedostosowanych społecznie - owszem. Wszelkie pozostałe
                          odmienności byly jak najbardziej tolerowane, czasem były przedmiotem
                          zazdrości.

                          Czyli ra
                          > zem już dwa fakty podnoszące szansę na to, że jednak ta krzywda
                          _może_ być.

                          Wychowujmy swoje dzieci na osoby pewne swojej wartości, a nie na
                          stosujące mimikrę, zastraszone stworzenia, które są w stanie
                          zrezygnować z wszystkiego, co dla nich ważne, byleby nie wyróżniać
                          się i w ten sposób zyskać akceptację otoczenia - a będziemy jako
                          społeczeństwo o wiele szczęsliwsi i zdrowsi psychicznie. Howgh.

                          --
                          Ktoś, kto to czyta, może zostać doprowadzony do rozpusty.
                          (Jarosław Olesiak)
                          • Gość: Jarek Re: Najpopularniejsze imiona w 2008 roku IP: *.spray.pl 20.01.09, 23:11
                            > Zapewne, ale w wieku 8 lat tak samo się słyszy o Nikodemie, jak i o
                            > Hadrianie.

                            Oj, nie wydaje mi się. 6-8latek już całkiem sporo wie o świecie i nawet rzadkie, ale występujące "w naturze" imiona na pewno będzie miał osłuchane.

                            > Adriana, sama bym tego imienia dziecku nie nadała, ale z ręką na
                            > sercu wolałabym się nazywać w ten sposób, niż Roman czy Franciszek.

                            No to dokładnie odwrotnie niż ja. Za próbę narzucenia (np. przez babcię) mojemu dziecku imienia "Hadrianek" chybabym zagryzł, przeciwko Romkowi nic nie mam, a Franek czeka w kolejce jako 100% kandydat na imię dla kolejnego dziecka, jeśli będzie nim chłopiec. I nie, absolutnie nie wynika to z mody na Franków (o której szczerze mówiąc od Ciebie dopiero słyszę, moda na Jakuba zdaje się jest?)

                            > No właśnie - niczego nie wiadomo, więc nie ma o czym krakać.

                            Ale ja tylko mówię o szansach. Dzieci uwielbiają się czepiać i naśmiewać. Idealnym bo naturalnym celem są zwykle odmieńcy. Tacy czy inni. Myśmy w przedszkolu np. naśmiewali się z dziewczynki z nazwiskiem 'Kiełbasa'. Rzadkich imion nie było.

                            > Myśmy w
                            > szkole na przykład najbardziej śmiali się z... Jarosława

                            Ale bawiło was imię samo w sobie? Czy ten konkretny człowiek wam podpadał, a imie było tylko jednym z pretekstów? Ja w podstawówce byłem jedynym Jarkiem ale jakoś nikt nigdy z imienia mi żartów nie stroił. Z wielu innych rzeczy - zdarzało się, jak wszystkim, ale nie z imienia.

                            > Ja się nie spotkałam z tępieniem odmieńców, natomiast z tępieniem
                            > osób silnie niedostosowanych społecznie - owszem.

                            A co jeśli jedno szło jakkolwiek połączone w parze z drugim? Jeśli dziecko z wyróżniającym się, rzadkim, nietypowym, łatwym do przekręcenia na coś śmiesznego imieniem, nazwiskiem, wyróżniające się (z jakichkolwiek powodów) ubrankami czy swoim wyglądem, będzie choć trochę niedostosowane do grupy?

                            > Wychowujmy swoje dzieci na osoby pewne swojej wartości, a nie na
                            > stosujące mimikrę, zastraszone stworzenia, które są w stanie

                            Dobra super, piękna myśl i jak najbardziej słuszna. Ale przecież my tu nie rozmawiamy o wychowaniu, tylko o nadawaniu imienia. Wychowanie, to to wszystko, co nastąpi później i tu Twoja myśl jest jak najbardziej na miejscu. W momencie wymyślania imienia jednak nie masz żadnej pewności, czy to, co Ci właśnie nerki kopie to przyszły makler giełdowy, tudzież znany adwokat, z rzutkim i twardym charakterem, dla którego złotą czcionką wybite imię, powiedzmy Maksymilian, będzie piękną ozdobą wizytówki, czy też będzie to nieśmiały i raczej unikający wystawiania się na pokaz marzyciel, dla którego takie wyróżniające go na dzieńdobry z tłumu imię stanie się przekleństwem. Nie wiesz tego.

                            J.
                            • gaudencja Re: Najpopularniejsze imiona w 2008 roku 20.01.09, 23:40
                              Gość portalu: Jarek napisał(a):

                              > Oj, nie wydaje mi się. 6-8latek już całkiem sporo wie o świecie i
                              nawet rzadkie
                              > , ale występujące "w naturze" imiona na pewno będzie miał
                              osłuchane.

                              Nie sądzę - to zalezy od zbyt wielu czynników, takich jak moda
                              środowiskowa lub jej brak, węższe środowisko, w którym się dziecko
                              bezpośrednio wychowuje itd. Nikodem teraz jest sporo częstszy, za
                              czasów naszego dzieciństwa był bardzo rzadki, z czego my jako
                              koledzy Nikodema nie zdawaliśmy sobie sprawy. Był w grupie tak samo
                              jeden, jak Izabela (dużo popularniejsza), Bartłomiej czy Wojciech.

                              > Franek czeka w kolejce jako 100% kandydat na imię dla kolejnego
                              dziecka, jeśli
                              > będzie nim chłopiec. I nie, absolutnie nie wynika to z mody na
                              Franków (o któr
                              > ej szczerze mówiąc od Ciebie dopiero słyszę, moda na Jakuba zdaje
                              się jest?)

                              Jesli za modne uznać tylko imiona z pierwszej pozycji, jest moda na
                              Jakuba i nic innego. Jesli z czołówki - moda jest także na
                              Franciszka, być może tylko w Warszawie:
                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12924&w=79525505&a=79525567

                              > > No właśnie - niczego nie wiadomo, więc nie ma o czym krakać.
                              >
                              > Ale ja tylko mówię o szansach. Dzieci uwielbiają się czepiać i
                              naśmiewać. Ideal
                              > nym bo naturalnym celem są zwykle odmieńcy. Tacy czy inni. Myśmy w
                              przedszkolu
                              > np. naśmiewali się z dziewczynki z nazwiskiem 'Kiełbasa'. Rzadkich
                              imion nie by
                              > ło.

                              A czy w takim razie nie uważasz, ze masz zbyt mało doświadczeń, żeby
                              wyrokować, czy dzieci będą niszczyć te o rzadkich imionach, czy też
                              nie? U mnie w szkole i innych grupach rówieśniczych było sporo
                              dzieci o rzadkich imionach i nie przypominam sobie, by ktoś był z
                              tego powodu tępiony. Wręcz odwrotnie, moja koleżanka Agnieszka
                              mówiła mi niedawno o tym, ze zazdrościła innym niepospolitych imion.
                              Sama mam nieczęste w moim pokoleniu imię i w żadnym otoczeniu, nawet
                              w szkole, w której rzadkie imiona nie były na porządku dziennym, nie
                              byłam przezywana z powodu imienia. Moje dziecko otrzymało rzadkie
                              imię także, i tez nie ma z nim problemów. Nie przekonasz mnie, ze
                              rzadkie imię = powód do natrząsania się.

                              > > Myśmy w
                              > > szkole na przykład najbardziej śmiali się z... Jarosława
                              >
                              > Ale bawiło was imię samo w sobie? Czy ten konkretny człowiek wam
                              podpadał, a im
                              > ie było tylko jednym z pretekstów?

                              Ten konkretny człowiek miał taką osobowość, ze imię stało się
                              przezwiskiem samo w sobie.

                              > > Ja się nie spotkałam z tępieniem odmieńców, natomiast z
                              tępieniem
                              > > osób silnie niedostosowanych społecznie - owszem.
                              >
                              > A co jeśli jedno szło jakkolwiek połączone w parze z drugim? Jeśli
                              dziecko z wy
                              > różniającym się, rzadkim, nietypowym, łatwym do przekręcenia na
                              coś śmiesznego
                              > imieniem, nazwiskiem, wyróżniające się (z jakichkolwiek powodów)
                              ubrankami czy
                              > swoim wyglądem, będzie choć trochę niedostosowane do grupy?

                              "Choć trochę" - nie ma problemu. Gorzej, jeśli jest wychowane tak,
                              że wchodzi w rolę ofiary. Co wtedy? Natychmiast do dobrego
                              psychologa, bo jeśli nawet zupełnie się wtopi w otoczenie pod każdym
                              innym względem, i tak stanie się ofiarą.


                              W momencie wym
                              > yślania imienia jednak nie masz żadnej pewności, czy to, co Ci
                              właśnie nerki ko
                              > pie to przyszły makler giełdowy, tudzież znany adwokat, z rzutkim
                              i twardym cha
                              > rakterem, dla którego złotą czcionką wybite imię, powiedzmy
                              Maksymilian, będzie
                              > piękną ozdobą wizytówki, czy też będzie to nieśmiały i raczej
                              unikający wystaw
                              > iania się na pokaz marzyciel, dla którego takie wyróżniające go na
                              dzieńdobry z
                              > tłumu imię stanie się przekleństwem. Nie wiesz tego.

                              Wychodzę z założenia, że ponieważ nic nigdy nie wiadomo, nie ma co
                              dostosowywać swojego zachowania do wyimaginowanych i potencjalnych
                              zagrożeń, tylko zrobić to, co serce podpowiada. Zaś to, co napisałam
                              o wychowaniu dzieci, nie traci na aktualności.

                              --
                              Człowiek nie jest ani duszą, mieszkującą w ciele.
                              (Jarosław Olesiak)
        • a_weasley Może zdefiniujmy popularność? 15.01.09, 20:37
          Gaudencja napisała:

          > Aleksander nie jest mało popularny.

          Wszystko zależy od tego, jak zdefiniujemy mało popularnego. W pierwszej
          dwudziestce w kraju go w każdym razie nie ma i od lat nie było.
          Natomiast we Warszawie jest w pierwszej dziesiątce, co uzasadnia nazwanie tego
          imienia popularnym, z różnicą miejsc co najmniej taką jak w przypadku bardzo
          popularnego we Warszawie, a dość popularnego w Polsce Jana.

          Proponuję dziesiątkami:
          1-10 popularne
          11-20 dość popularne
          21-30 mało popularne
          31-50 rzadkie (odpowiada to nadawalności 0,5-1%)
          51 i dalej - bardzo rzadkie

          --
          Wigilia w Norze
          • gaudencja Re: Może zdefiniujmy popularność? 15.01.09, 21:36
            Pociągająca propozycja, ale nie jestem przekonana, czy klasyfikacja
            jest dobra. Musiałabym mieć dane dla imion ze swojego rocznika, by
            wiedzieć, z których pozycji imiona odbierałam jako częste, a z
            których jako rzadkie. Na pewno jednak więcej niż 20 imion każdej
            płci odbierałam jako bardzo popularne. Spośród imion rocznika 1991
            (nieco już ode mnie oddalonego) jako bardzo popularne lub dość
            popularne odbieram... wszystkie, co do których mam dane, czyli 93
            dla obu płci łącznie. Fakt, niektóre z nich są na oko bardziej
            typowe dla roczników o parę lat wcześniejszych (Renata, Anita,
            Ilona, Sławomir na przykład), co jeszcze nie czyni ich w odbiorze
            rzadkimi. Zaś w rankingu międzypokoleniowym imiona bardzo lub
            umiarkowanie popularne zajmują w moim odczuciu miejsca do 80. w
            przypadku imion męskich, a do 69. w przypadku imion żeńskich.

            --
            Człowiek nie jest ani duszą, mieszkującą w ciele.
            (Jarosław Olesiak)
            • a_weasley Re: Może zdefiniujmy popularność? 15.01.09, 22:19
              gaudencja napisała:

              > Pociągająca propozycja, ale nie jestem przekonana,
              > czy klasyfikacja jest dobra.

              Nie upieram się. Jej słabym punktem jest to, że różnice między kolejnymi
              miejscami to w SBG często jedno nadanie w skali roku, a ex aequo zdarza się
              nagminnie, w USC będzie zapewne odpowiednio do trzech nadań, a ex aequo tez nie
              będzie rzadkością.

              > Musiałabym mieć dane dla imion ze swojego rocznika,

              Miałem na myśli popularność w sensie bieżącej nadawalności.
              Jakkolwiek, przyznaję, nazwanie imieniem rzadkim Beaty albo Doroty z trudem
              tylko przechodzi mi przez gardło.

              --
              Wigilia w Norze
              • gaudencja Re: Może zdefiniujmy popularność? 15.01.09, 23:55
                a_weasley napisał:

                > Nie upieram się. Jej słabym punktem jest to, że różnice między
                kolejnymi
                > miejscami to w SBG często jedno nadanie w skali roku, a ex aequo
                zdarza się
                > nagminnie, w USC będzie zapewne odpowiednio do trzech nadań, a ex
                aequo tez nie
                > będzie rzadkością.

                Od miejsca 1081 do 2493 jest już tylko jedno wielkie ex aequo - po
                jednym nadaniu. Obrazuje to też skalę problemu - w SBG jest 559
                imion od początku klasyfikacji, czyli od połowy roku 2004 do 2008,
                gdy tymczasem w danych USC - 2493 imiona tylko w 2007 roku.

                --
                Ktoś, kto to czyta, może zostać doprowadzony do rozpusty.
                (Jarosław Olesiak)
                • a_weasley Re: Może zdefiniujmy popularność? 16.01.09, 10:18
                  gaudencja napisała:

                  > Od miejsca 1081 do 2493 jest już tylko jedno
                  > wielkie ex aequo - po jednym nadaniu.

                  Co jednakowoż niewiele zmienia, zważywszy że proponowałem "bardzo rzadkie"
                  liczyć od 51 miejsca. Niechby nawet ktoś chciał liczyć od 101...

                  > Obrazuje to też skalę problemu - w SBG jest 559
                  > imion od początku klasyfikacji, czyli od połowy
                  > roku 2004 do 2008, gdy tymczasem w danych USC -
                  > 2493 imiona tylko w 2007 roku.

                  Co ma znaczenie dla rozróżniania imion niezwykle rzadkich od całkiem nie nadawanych.
                  Zresztą zawsze może się zdarzyć, że wprawdzie we Warszawie nie ma w roczniku
                  Zdzisława (w SBG brak od początku, czyli od lata 2004), ale jakiś się urodził w
                  Piasecznie albo sprowadził z Łodzi i będzie chodził do szkoły we Warszawie i,
                  cholibka, jednak mój Zdziś nie będzie jedyny!

                  --
                  Wigilia w Norze
                  • gaudencja Re: Może zdefiniujmy popularność? 16.01.09, 15:57
                    a_weasley napisał:

                    > > Obrazuje to też skalę problemu - w SBG jest 559
                    > > imion od początku klasyfikacji, czyli od połowy
                    > > roku 2004 do 2008, gdy tymczasem w danych USC -
                    > > 2493 imiona tylko w 2007 roku.
                    >
                    > Co ma znaczenie dla rozróżniania imion niezwykle rzadkich od
                    całkiem nie nadawa
                    > nych.
                    > Zresztą zawsze może się zdarzyć, że wprawdzie we Warszawie nie ma
                    w roczniku
                    > Zdzisława (w SBG brak od początku, czyli od lata 2004), ale jakiś
                    się urodził w
                    > Piasecznie albo sprowadził z Łodzi i będzie chodził do szkoły we
                    Warszawie i,
                    > cholibka, jednak mój Zdziś nie będzie jedyny!

                    Nie o to mi chodzi - dane dotyczące pojedynczych nadań (czy też
                    potrójnych, poczwórnych itd.) są ogromnie istotne, przynajmniej przy
                    moim sposobie korzystania z danych dotyczących nadawalności.
                    Statystyka, która ich nie "widzi", jest MSZ ułomna. Dla Twoich
                    potrzeb może wystarcza, nie będę się spierać.

                    --
                    Człowiek nie jest ani duszą, mieszkującą w ciele.
                    (Jarosław Olesiak)
        • a_weasley Antoni 15.01.09, 22:10
          A_Weasley napisał z czeskim błędem, że w SBG 2007 miejsce 13, a w USC 2007 12,
          a jest akurat na odwrót.
          W SBG 2006 był też 12-ty, ale z uwagi na kompletną przypadkowość tych danych
          wynik ten różni się dramatycznie od USC 2007 (miejsce 11).

          --
          Wigilia w Norze
        • a_weasley Antoni - uzupełnienie 15.01.09, 22:14
          A_Weasley napisał z czeskim błędem, że w SBG 2007 miejsce 13, a w USC 2007 12,
          a jest akurat na odwrót.
          W SBG 2006 był też 12-ty, ale z uwagi na kompletną przypadkowość tych danych
          wynik ten różni się dramatycznie od USC 2006 (miejsce 11).
          Wreszcie w →SBG 2008
          jest znowu 12-ty, ale wobec niesłuszności tych statystyk nie świadczy to o niczym.
          Wszystko to są jednak dane warszawskie. W statystyce ogólnopolskiej nie łapie
          się w pierwszej dwudziestce.

          --
          Wigilia w Norze
      • a_weasley Re: Najpopularniejsze imiona w 2008 roku 16.01.09, 10:30
        Gość portalu: Eustachy napisał(a):

        > Stanisław, Bogusław, Wiesław, Jarosław,
        > Mścisław, Wieńczysław, Przemysław, Bogumił,

        Stanisław w SBG od początku ich istnienia oscyluje wokół miejsca 20 (od 16 do
        24), ale może we Warszawie jest popularniejszy niż na prowincji. Przemysława
        widzę przy końcu pierwszej pięćdziesiątki (czyli w mojej roboczej klasyfikacji
        na pograniczu imion rzadkich i bardzo rzadkich), popularnego w moim
        późnogomułkowskim roczniku Jarosława przy końcu pierwszej setki, reszty
        praktycznie nie ma.
        Ciekawe, czy na prowincji są jakieś, dajmy na to, Wiesławy...

        --
        Wigilia w Norze