Dodaj do ulubionych

CZY ''NAJWAŻNIEJSZE JEST NIEWIDOCZNE DLA OCZU''?

05.02.02, 12:52
Motto:
Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.
____________________________Antoine de Saint-Exupery „Mały Książę”


Niniejsze rozważania dedykuję:
Profan - która sprawiła że to, co mnie nurtowało, wreszcie spisałem,
Monice - która podobno interesowała się przedstawianymi zagadnieniami; może
teraz, między jednym karmieniem a drugim, zechce do nich wrócić?
i Witkowi JS - jedynemu fachowcowi od tych rzeczy, jakiego znam (?) i lubię.


Jestem na Forum prawie rok. Zostawiłem tu ponad 2000 postów. Przeczytałem
znacznie więcej. Przedstawiałem swoje opinie, popierałem lub zwalczałem opinie
innych osób, żartowałem lub kłóciłem się z nimi.

Myślę, że wiele z nich znam już na tyle, by móc je trafnie scharakteryzować -
jako LUDZI, nie nicki. NIKOGO z nich nie spotkałem w tzw. „realu”. Kilkanaście
osób z Forum znam też z prywatnych e-maili, twarze kilku - ze zdjęć. Znam
brzmienie głosu trzech osób. Jednak PODSTAWĄ oceny jest tekst pisany. W niemal
wszystkich wypadkach - głównie lub wyłącznie tekst postów z Forum.

Czy trafna ocena człowieka na tej podstawie jest możliwa?

Psycholodzy i psychiatrzy często odnoszą się do takich źródeł poznania
człowieka bardzo sceptycznie. K. Jankowski tak np. pisze w lutowym numerze
magazynu psychologicznego „Charaktery”:
„...musimy jednak (...) odróżnić prawdziwy świat od wirtualnego. Zasada ta
odnosi się w szczególności do naszych kontaktów z elektronicznymi ludźmi. Jeśli
kontaktujemy się z osobą znaną z komputera, listu czy radia, to pamiętajmy że i
my i nasz korespondent, to dzieła fantazji.”

Dzieła fantazji? A czymże innym jest nasza wiedza o ludziach uzyskana w KAŻDY
INNY SPOSÓB?! Czemu akurat tu, w przypadku analizy osobowości na podstawie
własnoręcznie spisanych wypowiedzi, teoria poznania musi stać na stanowisku
sceptycyzmu poznawczego? Czy TAKIE wypowiedzi, świadczące o czyichś poglądach,
postawach - a po nieco dłuższym przyglądaniu się - również o emocjach, są mniej
warte, niż wygląd i „dzień dobry, co słychać” kogoś widywanego?

Czemu TO ma być ważniejsze? Czy kreowanie się na kogoś, kim się nie jest, jest
niemożliwe w bezpośrednim kontakcie? Chyba jest, zwłaszcza wtedy, gdy sytuacja -
banalna i niekonfliktowa - nie zmusza do zajęcia stanowiska, odkrycia
się, „wychylenia”? Ot - uśmiech, ukłon, „sprzedany” świeży dowcip...
Tak, wiem, istnieje np. coś takiego, jak mowa ciała. Ale ona - zaryzykuję
określenie - TYLKO ułatwia i przyspiesza poznanie kogoś.

Na Forum bywają sytuacje, gdy takie „wychylenie” jest niezbędne. Np. gdy trzeba
bronić sprawy, której broniło się wcześniej, ale wówczas przeciwnik był
słabszy. Teraz jest do wyboru: przegrana w dyskusji albo rejterada.
Albo „wyszliśmy z nerw”, co w takich netowych sporach wcale nie jest rzadkie!
Albo po prostu popełniliśmy błąd. Co teraz: przeprosić i przyznać rację
przeciwnikowi, czy brnąć dalej, udając, że się nie wie, że się racji nie ma. A
jeśli przeprosić – to jak? Analiza TAKICH tekstów często daje szczególnie dużo
do myślenia...

Nie znam twarzy znacznej większości moich korespondentów. A jednak lubię ich -
lub lubię mniej. Za co? Stwierdziłem (ciekawe, czy inni reagują podobnie?), że
popieram lub zwalczam czyjeś POGLĄDY, ale lubię go (lub nie lubię) za
prezentowaną POSTAWĘ. Za kulturę, która jednak idzie w parze z wiernością
poglądom, odwagą bronienia ich, nawet jeśli są odosobnione; za lojalność wobec
przeciwnika, zwalczanego merytorycznie, nie np. metodą „etykietowania”; za
grzeczność wobec pytających - otrzymujących pogłębioną odpowiedź; za obronę
niesłusznie atakowanych. I za rzetelną wiedzę. To wszystko WYNIKA z tekstów!
Twierdzę, że i poglądy i postawy SĄ MOŻLIWE do określenia na podstawie tekstu
pisanego. Wystarczy poczekać - choćby na moment odkrycia się. Poglądy: tematy
wracają – czy ktoś pisze to samo, co kiedyś? I na ile to, co W OGÓLE pisze,
jest spójne? A postawy? Jeśli ktoś sprowokuje mnie (jak parę tygodni temu) do
grubej awantury, ale potem wyjaśnia motywy swej agresji, to – mimo że
słowo „przepraszam” nie padło – ja takie przeprosiny przyjmuję, a przeciwnika
zaczynam cenić. Jeśli ktoś wyznaje poglądy, od których bolą mnie zęby, ale
stwierdzam: walczy twardo, lecz uczciwie, a nawet z polotem - to jako partner w
dyskusji jest dla mnie skarbem. Jeśli ktoś głosi poglądy, jak wyżej – ale
zarazem stwierdzam w pewnym momencie, że sytuacje międzyludzkie, MORALNE
odbiera tak, jak ja – staje mi się bliski.

Pisałem o odwadze. Czy chowając twarz za nickiem W OGÓLE można mówić o odwadze?
Twierdzę, że tak, choć pod pewnymi warunkami. Mianowicie – jeśli ktoś spędza na
takich mailowych rozmowach znaczną część swego czasu, to środowisko internetowe
staje się JEGO środowiskiem – z wszelkimi konsekwencjami. Wchodzi w relacje
międzyludzkie, a jego nick – coraz szerzej znany – staje się jego imieniem,
twarzą. MOŻE zachować się po chamsku – hulaj dusza, piekła nie ma - jestem
tylko nickiem! - albo w niekorzystnej sytuacji po prostu uciec, ale wtedy – o
ile ma bodaj trochę szacunku dla siebie – jego ego ucierpi nie mniej, niż po
awanturze twarzą w twarz, po której ludzie przestali się do niego odzywać. Może
zmienić nick, lecz jeśli nie pójdzie za tym zmiana POSTAWY właśnie - sytuacja
powtórzy się. Odwaga lub tchórzostwo wiąże się z postawą wobec ryzyka. Tu
ryzykuje się, tylko i aż, utratę dobrego imienia - choćby to był tylko „dobry
nick” - i związany z tym dyskomfort. Dla kogoś NIE JEST TO ŻADNE RYZYKO? Wszak
sytuacja jest wirtualna i jej konsekwencje też? Nie szkodzi – dla mnie i tak
jest to dowodem, że w „realu” jest takim samym cynikiem. Tam tylko z
konieczności (bardziej konkretne restrykcje w razie wpadki) lepiej się maskuje.

Wniosek: w pewnych sytuacjach właśnie TAKIE poznanie człowieka jest prawdziwsze.

Inne drobiazgi: w emailach wyraz twarzy rozmówcy bywa markowany przez różne
śmieszne znaczki: smile wink big_grin itd. Niektóre osoby (częściej kobiety) chcą
podkreślić np., że ich słowa nie mają ranić - że to żart, że pisząc uśmiechają
się do czytelnika... Dla mnie nie ma to znaczenia, choć takie starania o
zrozumienie intencji doceniam. Bo to TEŻ grzeczność wobec rozmówcy - ułatwianie
mu odbioru. Ale i bez tego zwykle wiem, czy np. nazwanie mnie zezowatym
umysłowo jest słowną agresją, czy raczej przyjacielską zaczepką, oczekującą na
odpowiedź tą samą monetą...

Uwaga końcowa: wszelkie podobieństwo przedstawionych osób, zdarzeń itp. itd.
jest zamierzone i nieprzypadkowe. Podobno jednak nomina sunt odiosa. I nie o
nie tu chodzi.

Edytor zaawansowany
  • Gość: # IP: *.wroclaw.tpnet.pl 05.02.02, 13:30

    Jestem pod wrazeniem analizy
    viru odvirowujacego real z virtualu.

    Od Sokratesowego zadziwienia Hiacynta wiele m-cy temu
    "naprawde nie wiem", poprzez, skromnie wspomne
    swoja "proteze komunikacji", do opracowania
    iscie naukowego Tyu.

    Moje obserwacje potwierdzaja Twe refleksje, spostrzezenia
    i wnioski. Sam pamietam jak pare m-cy starlem sie pisac
    e-maile na wzor listow pocztowych.
    Doczekalem sie zamiast odpowiedzi, uwag
    od "pisz krotko" Bykka do krytycznego watku "jezyk Hasza".

    Potem postanowilem, co dostrzegl EUROMIR, przelewac
    emocje chwili, - czesto tak ulotne, ze czytajac je po godzinie
    sam siebie nie rozumialem do konca.
    I to bylo odkrycie...
    Pamietam jak cierpiala ma ambicja na poczatku.
    Dopingowala mnie jedynia waga sprawy, w ktora sie zaangazowalem
    na innym Forum.

    Po prawie roku postrzegam Forum dwojako:
    Jako medium pozoranctwa i sztucznosci, wynikajaca
    z samej jego natury a rownoczesnie zarazem, wiekszej mozliwosci
    poznania ukrywnych pogladow i niuansow,
    nie prezentowanych na ogol w osobistej , chocby i emocjonalnej rozmowie.


    Nie znam nikogo osobiscie z dyskutantow.
    I nie koresponduje prywatnie. Naleza sie dzieki
    Pani Profan, ktora wybrala nick na przekor i sprowokowala
    pytanie - "czym jest Forum ?"

    Nicki pojawiajace sie, by poprzec samego siebie,
    powinny byc ignorowane. Mozliwosc ukrycia adresu pod @poczta. gazeta.pl
    jest nachalnie wykorzystywana w tym celu. Przyklad Vista
    i nagonki ta metoda na niego - jest haniebny.
    Jak kazdy epitet bez odniesienia sie do gloszonej tezy !
    Niekoniecznie w tym samym poscie.

  • Gość: Abba IP: *.212.143.219.Dial1.LosAngeles1.Level3.net 01.04.02, 11:42
    W rybrykach Forum wpisuja sie tez lustratorzy na pensji Gazety Wyborczej,
    podszywajac sie pod dyskutantow-Polakow i na rozne sposoby sabotuja rzeczowa
    dyskusje o Zydach, np. wulgaryzmami i wyzwiskami, wymazuja wpisy, lub wylaczaja
    komputer dyskutanta przez wrzucenie komend do jego cookies.
  • Gość: Dariusz IP: *.245.77.80.Dial1.LosAngeles1.Level3.net 17.04.02, 03:49
    Żyd paso-Żyd

    „Syjoniści wiedzieli już od chwili ich wdarcia się w życie publiczne
    goszczących ich narodów jak użyć politykę danego kraju, będąc wszechobecnymi
    we wszystkich obozach politycznych. Oni znajdowali się we wszystkich partiach
    i frakcjach, ale przeprowadzali swoje interesy poprzez granice partyjne z
    bezwzględnością pasożytów, czyniąc się nierozpoznawalnymi pod przykrywką
    przynależności partyjnej i pseudonimami.

    Mechanizmy polityczne, które goszczący ich naród budował sobie na pomyślność
    swoją, oni nadużywali dla pasożytowania na narodzie, zamieniając je w farsę i
    najokropniejsze oszustwo, jakie Niemcy do dzisiejszego dnia nie mogą przejrzeć
    swoimi ślepymi ślepiami, albo zawoalowanymi marzeniami i gapiostwem.

    (Antysyjonistyczny Zyd Arthur Trebisch w jego książce pt.: "Deutscher Geist -
    oder Judentum!" [„Duch niemiecki – albo żydostwo!”] z 1921, cyt. za: Ulrich
    Fleischhauer, "Die echten Protokolle der Weisen von Zion" [„Prawdziwe protokóły
    mędrców Syjonu”], str. 185 i: "Wußten Sie schon?” Johannesa Rothkranza, Pro
    Fide Catholica, Durach).
  • tyu 17.04.02, 17:25
    No i co - mało ci było, że założyłeś wątek z tym samym wstępem?
    Tu też musiałeś wleżć?

    Jeszcze jeden, któremu wszystko "się kojarzy".
  • profan 05.02.02, 14:09
    Witam i dziekuje Tyu za rozpoczecie tego ciekawego watku (za dedykacje
    oczywiscie tezsmile
    Ciekawe sa Twoje rozwazania, dajace w sumie wiecej pytan niz odpowiedzi, co
    jest szalenie pozytywne, bo stwarza dobry punkt wyjscia do dalszej dyskusji.
    A ja tych pytan i watpliowsci jeszcze tutaj doloze smile
    Moje doswiadczenia z forami nie sa ani tak dlugie, ani tak aktywne jak
    Twoje,Tyu (o czatach nawet nie wspominam; probowalam kilka razy, tylko po to,
    by sie przekonac, ze zatloczony pokoj, w ktorym wszyscy naraz "mowia" to nie
    dla mnie - podobnie jak i w realu wink - czyli w tym momencie zgadzam sie z
    Tyu,ze pewne cechy osobowosci sa "widoczne" nawet przez klawiature, modema i
    monitor...).
    Kilka lat temu przezylam fascynacje ICQ, dajacym nagla mozliwosc kontaktu z
    ludzmi z najbardziej odleglych zakatkow swiata.
    Jest jednak zasadnicza roznica miedzy ICQ i forami wszelkiego rodzaju, poniewaz
    ICQ daje mozliwosc kontaktu zaledwie 2 osobom jednoczesnie. (A ludzi na ICQ
    spotkac mozna najprzerozniejszych, podobnie jak na forach - czyli podobnie jak
    i w realu smile A ze komunikacja wirtualna opiera sie jedynie na slowie pisanym,
    pewne nieporozumienia, niezrozumienia czy wrecz konflikty sa nieuniknione, a
    nie zawsze uzycie emoticonow pozwala ich uniknacwink Poki kontakt ogranicza sie
    do wymiany informacji czy neutralnych faktow, ryzyko nieporozumienia jest
    rowniez dosc ograniczone. Gorzej, gdy pojawiaja sie jakiekolwiek emocje smile-
    podobnie jak i w realu. Real daje jednak mozliwosc odczytania pewnych sygnalow
    emocjonalnych "w pore" i emocjonalne ich potraktowanie.
    Od niedawna zaczelam sobie czytac rozne fora (w tym rozne dzialy na forum GW).
    Zainteresowalo mnie tworzenie sie roznych grup, grupek i koterii i mechanizm
    ich powstawania w swiecie w sumie nieistniejacym. Ludzie, bedacy wg podanej
    przez Tyu definicji zacnego prof.K.Jankowskiego, tylko "tworami naszej
    wyobrazni" maja swych wrogow, swych przyjaciol, potrafia tworzyc pelne poczucia
    bliskosci i wspolnych klimatow watki, badz pokazywac swa niechec i agresje.
    Jestesmy (my, tzn. uzytkownicy witrualnych form komunikacji) w pewnym´sensie
    pionierami w uzywaniu tego sposobu porozumiewania sie miedzy ludzmi, podobnie
    jak kiedys telefon czy fax byl czyms "nienaturalnym" i wymagal adaptacji przez
    psychike/emocjonalnosc ludzka, zanim stal sie czyms oczywistym. Z pewnoscia dla
    naszym dzieciom (a o kolejnym pokoleniu juz nawet nie wspomne)jest korzystanie
    z internetu jest czyms absolutnie normalnym. Dlaczego wiec nam wydaje sie to
    czasem wciaz nieco dziwne i "odczlowieczone"?
    W koncu podobnie jak starodawne, poczciwe listy, kontakty wirtualne oparte sa w
    duzej mierze o wyobraznie odbiorcy i poprzez definicje pozbawione szansy na
    pokazanie jakichkolwiek sygnalow z zakresu komunikacji niewerbalnej.
    A zatem przed czym wlasciwie sie bronimy, traktujac czasem wirtual z pewna
    podejrzliwoscia? Przed utrata wlasnych iluzji na temat innych? Przed utrata
    wlasnej kreacji zaprezentowanej przez nas samych na lamach forum, messages ICQ,
    linijkach wysylanych przez nas emaili?
    Czy frustruje nas moze ta pozorna bliskosc powstala dzieki interaktywnosci
    internetu, a nie dajaca jednoczesnie mozliwosci do prawdziwej bliskosci?
    Wiem, ze mysli moje sa chaotyczne, a chwilami zupelnie oczywiste, ale mam
    nadzieje na rozwiniecie dyskusji. Jesli nawet nie osiagniemy wspolnie jakichs
    odpowiedzi na te wszystkie pytania, to bede przynajmniej miec mozliwosc
    przekonania sie, ze nie tylko ja przezywam podobne rozterki i zagubienie
    myslowe na temat internetu wink
    Pozdrawiam
  • Gość: Vist¸ IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 05.02.02, 14:36

    Cześć Moi Mili smile

    Dzięki Tyu za dobry wątek.

    Dziękuję przedwpisom (?) ...

    Proszę #-a o właściwy cytat Platona, który zastąpi tytuł mego posta.

    Każdy z nas mieszka w swoim "worku" z własnej skóry...
    I TU naprawdę żyjemy.
    Bo nie słowa, nie czyny, nie myśli są naszym życiem...
    Tylko
    __ UCZUCIA __

    Pan psycholog którego Tyu przywołujesz też żyje swymi uczuciami...
    ... które są sceptyczne wink

    Zamnięci w swoich światch tęsknimy do innych...

    I tu proszę Carminę o cytat z Sartre'a...

    Nie jest istotne, czy nasz świat (uczuć) poruszy taniec, obraz, czy dźwięk...

    Jak świat się poruszył... CZUJEMY

    Czujemy to w drżeniu serca po okomgnieniu.

    Czasem coś nas poruszy przypadkowo...
    I choć już po chwili wiemy, że to nie to,
    ale poruszenie BYŁO.

    "... ale to już było i nie wróci więcej i choć tyle się zdarzyło
    to do przodu wciąż wyrywa..."

    ...

    Żyjemy....... odczuwając.



    smile)

    Vist¸__________________/


  • Gość: liman IP: *.qdnet.pl 05.02.02, 16:39
    Dzięki za wątek Tyu.

    Sprawiłeś, że postanowiłem zapisać kilka mysli, które mnie nurtują.
    Pisząc , musisz definiować , diagnozować i mysli przestają być ulotne.

    Uczestniczę forach GW od niedawna, w ilości postów nie mogę się z Tobą równać,
    niemniej wracam na nie z uporczywością maniaka przynajmniej raz dziennie.
    Zastanawiam się dlaczego?.

    90% postów to spam lub chłam. Większość topików dotyczy spraw, które mnie
    najzupełniej nie obchodzą. Po co więc wracam? Dlatego, że tych 10% jest do
    rzeczy?

    Myślę, ze nie tylko. Prowadzę bardzo aktywny tryb zycia, znam blisko
    dziesiątki, jesli nie setki osób, czuję się zaspokojony emocjonalnie i
    towarzysko.

    Wracam tu z dwóch powodów.
    Po pierwsze - uważam, że opinie prezentowane tutaj są prawdziwe . Dyskusja w
    realu zawsze jest obciazona fizyczną obecnością partnera, który może się
    obrazić, a nawet dać w mordę. Co wiecej, w realu z reguły dyskutujemy z ludźmi,
    na których opinii nam zależy i nie jest nam obojętny nasz wizerunek w ich
    oczach. Sądy nasze są tedy bardziej powsciągliwe i wyważone.

    W anonomowość forum wpisana jest "bezkarność". Tu pozwalamy sobie na wiecej, bo
    jesli nawet ktoś nas skarci, boli nie za bardzo, a jakby co to zawsze mozemy
    wrócić pod innym nickiem.

    Ale jesteśmy uczciwi w głoszeniu przekonań i to jest dobre.
    Opinie płyną z serca, nie z kieszeni. Notabene opinie te, zarówno
    psychologicznie, jak i socjologicznie mają ogromną wartość.

    Inną wartość mają także emocje, które towarzyszą uczestnictwu w forum.
    Szacunek, który odczuwamy do współforumowicza jest bezinteresowny i
    bezinteresownie wzbudzony. Zaś wsciekłość, którą czujemy do innego jest w pełni
    zasłuzona .

    Forum to "żerowisko". Można się tu nachłeptać ludzkich uczuć, słabostek i manii.
    Mozna odreagować zakłamanie życia codziennego.
    To miejsce, gdzie ludzie są tacy jacy są naprawdę.

    I dlatego tu wracam.
  • lady_hawk 05.02.02, 17:39
    Gość portalu: liman napisał(a):

    > Dzięki za wątek Tyu.
    >
    > Forum to "żerowisko". Można się tu nachłeptać ludzkich uczuć, słabostek i manii
    > Mozna odreagować zakłamanie życia codziennego.
    > To miejsce, gdzie ludzie są tacy jacy są naprawdę.
    >
    > I dlatego tu wracam.

    Kazdy ma bez watpienia swoje powody, dla ktorych co najmniej "monitoruje" to
    miejsce. To jest inny swiat. A emocje sa jeszcze bardziej zywe, niz w realnej
    rzeczywstosci. A wlasciwie inaczej: kazdy widzi rzeczywistosc wirtualna na swoj
    sposob i kazdy znajduje w niej cos innego. Pamietam emocje umieszczania
    pierwszych postow. Potem pierwsze sprzeczki.

    Bardzo ciesze sie, ze mialam okazje poznac kilku znamienitych forumowiczow
    osobiscie. Dla mnie nasze poznanie sie w "realu" bylo jak spotkanie po latach
    ludzi, ktorzy bardzo dobrze i dlugo sie znaja. Tak bliskich emocjonalnie
    znajomosci nie zawiera sie latwo od pewnego wieku.

    Bardzo ciesze sie rowniez, ze spotkalam na tym forum tych, ktorych nie lubie. Nie
    chodzi o to, ze maja poglady, z ktorymi sie nie zgadzam. Tylko po prostu ich nie
    znosze. Nie bez wzajemnosci zreszta. I te uczucia sa zywsze niz w realnym
    wymiarze. Dopasowuje postaci z realnej rzeczywistosci do niektorych zachowan -
    jak w zyciu. JAK W ZYCIU!

    Czasem nawet tych emocji za duzo i czasem to wirtual decyduje, co przynosi.
    Chcialabym znalezc troche relaksu i humoru a tu klotnia jak ho la! Niech mi tylko
    zaden psycholog tego nie analizuje, bo sie nie dam!

    Ja nie nazwalabym naszych kreacji udawaniem, raczej to pokazanie postaci, jaka
    chcielibysmy byc. Rozbieznosc z realem badz podobienstwo nie wynika z
    przewrotnosci, tylko jest obrazem jak daleko jestesmy od takich, jakimi
    chcielibysmy byc.

    Mam nadzieje, ze odezwie sie Witekjs i napisze nam, jak na to patrzy.
    Pozdrawiam,
    M_hawk


  • Gość: Karp IP: 159.107.90.* 05.02.02, 18:18
    Z dwóch diabłów tj internet ( Forum ) czy też telewizja wybieram tego
    pierwszego. Czas spędzony na Forum nie wydaje mi się stracony a już z pewnością
    nie w takim stopniu jak w przypadku telewizji.
    Każdy znajdzie tu coś dla siebie: dla ludzi wrażliwych Carmina serwuje wieczory
    z poezją ( czasem są też ciastka, czy dobre ? - nie wiem bo nigdy mnie nie
    zapraszała ); dla tych, którzy mają koszarowe ( nie mylić z koszernymi ) gusta
    jest wiele a nawet znacznie wiecej wątków.
    Mam wrażenie, że obcowanie z niektórymi ludźmi na Forum rozwija. I zdecydowanie
    ważniejsze są tu kultura i inteligencja partnera w dyskusji od jego poglądów.
    Bo przecież najładniej jest gdy się ładnie różnimy.
    Aha i jeszcze jedno. Forum daje możliwość niezłej zabawy. Sam staram się z tej
    opcji czasami korzystać.
    Karp
    ps ( do innego wątku )
    Moja śp babcia też była Ślązaczką ( my nie Niemce ani Polaki ino Ślązaki ) z
    Chorzowa zresztą.
    pozdrawiam
  • Gość: borsuk IP: *.dip.t-dialin.net 05.02.02, 19:45
    Jezeli wolno mi tu zabrac glos, to najbardziej mi przypada do serca i umyslu
    wypowiedz inaugurujaca. Moge sie wlasciwie pod kazdym zdaniem tyu podpisac
    obiema rekami.

    Np pod zdaniem.
    " Nie znam twarzy znacznej większości moich korespondentów. A jednak lubię ich -
    lub lubię mniej. Za co? Stwierdziłem, że popieram lub zwalczam czyjeś
    POGLĄDY,ale lubię go (lub nie lubię) za prezentowaną POSTAWĘ.
    Za kulturę, która jednak idzie w parze z wiernością poglądom, odwagą
    bronienia ich, nawet jeśli są odosobnione; za lojalność wobec przeciwnika,
    zwalczanego merytorycznie, nie np. metodą „etykietowania”; za grzeczność
    wobec pytających - otrzymujących pogłębioną odpowiedź; za obronę
    niesłusznie atakowanych. I za rzetelną wiedzę."

    Dlaczego to zdanie uwazam za takie wazne.

    Bo swiadczy ono moim zdaniem, o tym, ze tyu nie widzi praktycznie roznicy -
    jesli chodzi o stosunki miedzyludzkie - miedzy realem a virtualem. Ja tez nie.
    Ot, brak kontaktu wizualnego, po mordzie sobie nie mozna naklasc, albo sie
    poglaskac.
    Reszta jest taka sama.

    Ale twierdze, ze poznac czlowieka na podstawie jego pisania jedynie - nie mozna.

    Mimo to, jestem gotow zaryzykowac teze, ze ktos, czyje pisanie podoba mi sie na
    forum, moglby byc moim przyjacielem takze w realu i na odwrot ktos, czyje
    pisanie pobudza mnie do wymiotow, budzil by moje obrzydzenie takze w swiecie
    realnym.

    Podobnie jak tyu nie wierze, ze mozna egzystowac na forum zupelnie anonimowo i
    pod ochrona swojego nicka zachowywac sie niezgodnie ze swym prawdziwym
    charakterem.
    Mozna tak zaczac, ale po jakims czasie, na ogol krotkim, wyjdzie szydlo z worka.
    Po jakims czasie znaja sie wszyscy jak lyse konie.
    Dlatego mnie - w przeciwienstwie do profan - forum nie wydaje sie
    odczlowieczone.

    Uwage lady_hawk:

    "Bardzo ciesze sie, ze mialam okazje poznac kilku znamienitych forumowiczow
    osobiscie. Dla mnie nasze poznanie sie w "realu" bylo jak spotkanie po latach
    ludzi, ktorzy bardzo dobrze i dlugo sie znaja. Tak bliskich emocjonalnie
    znajomosci nie zawiera sie latwo od pewnego wieku."

    moge tylko potwierdzic.
    Bralem tez udzial w tym spotkaniu i fascynujace bylo, jak dobrze znali sie,
    nieznani sobie osobnicy.

    Kluczem do poznania sa prywatne odruchy.
    Styl, temperament, stosunek do innych ludzi, umiejetnosc przyjecia pozazki,
    dobor tematow, czestotliwosc wizyt na forum, uklad tekstu, to wszystko jest
    najprywatniej prywatne i dokladnie tak samo wiele mowiace jak znaki w realu.

    Kiedys wydawalo mi sie, ze wiele wrogosci bierze sie z niezrozumienia intencji
    piszacego.
    Pozegnalem sie z jednak z tym pogladem, gdy stwierdzilem w okolicy kilka
    animozji, ktore, analizowane na zimno nie maja najmniejszych podstaw
    merytorycznych.
    A jednak istnieja i nic sie nie da na to poradzic.
    Dzis wierze, ze te nieznoszace sie wirtualnie osoby, nienawidzilyby sie takze w
    zyciu realnym.
    Taka szczera, bezinteresowna nienawiscia od pierwszego wejrzenia.

    Na zakonczenie chcialbym sie niezgodzic z jednym zdaniem Limana.

    " W anoniowość forum wpisana jest "bezkarność". Tu pozwalamy sobie na wiecej,
    bo jesli nawet ktoś nas skarci, boli nie za bardzo, a jakby co to zawsze
    mozemy wrócić pod innym nickiem."

    My nie, Limanie. Ani Ty, ani ja, ani nikt inny z tych ktorych szanujemy.
    Faktycznie istnieja osobnicy zdolni do tego. Ale czy zajmujemy sie tu
    psychologia czy patologia.

    Pozdrawiam serdecznie

    borsuk
  • tyu 05.02.02, 20:01
    Dziękuję wszystkim za wpisy. Kto zna bodaj trochę Forum, potwierdzi, że są one
    wyjątkowo poważne i pogłębione. Zatem - nadal w tym duchu:
    Hasz. Dzieki za pochwały i zgodność opinii. Jak widzę - nie tylko w kwestii
    wysp greckich... Tytuł Twojego postu jest wręcz bliższy moim intencjom, niż mój
    osobisty (usprawiedliwia mnie tylko to, że chciałem wiernie, bez trawestacji,
    zacytować Exupery'ego).
    Uważam, podobnie jak Profan, że forma wypowiadania się dzięki Forum jest
    znacznie lepsza, niż ICQ itp czaty. Może to być przyczynek do dyskusji z
    typami, którzy mają za złe różne "czatowe" wątki...
    Nie całkiem zgadzam się natomiast z Limanem. Bezkarność produkowania się na
    Forum nie jest dla każdego. Raczej dla osobowości niedojrzałych, czy wręcz
    szczeniackich. Takich, co to na ścianie ubikacji, czy na oparciu fotela w
    pociągu... Bo KARA może być bardzo różna. Najgorsza, to utrata szacunku dla
    samego siebie. Pisałem zresztą o tym. Co nie znaczy, że chcę Ci odebrać prawo
    posiadania zdania innego, niż moje...
    Ciekawa i myślę, że w sporym procencie prawdziwa jest dla mnie teza Lady Hawk,
    że piszemy jak ktoś, kim CHCEMY być. Może nawet sami nie do końca uświadamiamy
    to sobie. I - może - dotyczy to właśnie osób, którym zależy na budowaniu swego
    pozytywnego wizerunku, czyli takich, dla których porażka lub "utrata twarzy" -
    nawet na Forum - może być karą szczególnie dotkliwą. Następnym razem więcej, bo
    temat jest ciekawy sam w sobie.
    Nikt z piszacych dotychczas nie zanegował tego, co bywa dość często negowane
    przez "fachowców" z zewnątrz: możliwości oddania emocji piszącego. Fakt - nie
    pisząc samemu, nie czując tego, nie wczytując się w teksty osób, ktore ZNA się
    coraz lepiej - trudno zapewne w to uwierzyć...
    Wreszcie - sprawa podstawowa: czy to, co piszemy, pokazuje obraz prawdziwy
    (istniejący, czy przynajmniej taki, do którego piszący zdąża). Tu głosy są
    mocno rozbieżne. Niektóre osoby, np. Hasz dostrzegają zresztą różnorodność
    psychiki piszących (Za Haszem: pozoranctwo, ale i - możliwość poznania poglądów
    w innych okolicznościach ukrywanych). Ciekawe będą dalsze głosy.

    I na koniec do Karpia: mimo wszystko Twój maksymalizm w wątku, który obaj mamy
    na myśli, uważam za nieco za daleko idący...

    Dziękuję wszystkim i wszystkich pozdrawiam.
  • Gość: Miedź Br IP: 10.10.99.* 05.02.02, 20:10
    Ocena pesymisty: jeśli ktos na forum prezentuje się niekorzystnie (chamstwo,
    agresja, głupota) to na pewno (pomijam jakieś dziwaczne ale bardzo rzadkie
    wyjątki) jest taki naprawdę - czyli również w tzw. realu. Natomiast jeśli na
    forum prezentuje się korzystnie, to to jeszcze nie jest dowód na nic - takie
    zachowanie może być konsekwentną pozą. Ale tak w ogóle to zgadzam się z
    założycielem tego wątku w jednym - internet jest istotny jako źródło wiedzy o
    czlowieku. Tylko moim zdaniem jako źródło głównie uzupełniające. Tj. jeśli znam
    kogoś w realu, a niezależnie od tego w internecie, to wiedza o jego działaniach
    w sieci jest dla mnie ważnym uzupełnieniem mojej wiedzy o nim prawdziwym,
    w "realu". Natomiast kiedy znam kogoś tylko z sieci, to do takiej wiedzy o nim
    należy odnosić się moim zdaniem z wielką, wielką nieufnością... Choć zawsze
    jest to jakaś wiedza oczywiście. Pozdrawiam.
  • Gość: mram IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.02.02, 21:02
    Nie wiem czy akurat mojej opinii tu czekasz, ale...

    Napisałeś :

    Na Forum bywają sytuacje, gdy takie „wychylenie” jest niezbędne. Np. gdy trzeba
    bronić sprawy, której broniło się wcześniej, ale wówczas przeciwnik był
    słabszy. Teraz jest do wyboru: przegrana w dyskusji albo rejterada.
    Albo „wyszliśmy z nerw”, co w takich netowych sporach wcale nie jest rzadkie!
    Albo po prostu popełniliśmy błąd. Co teraz: przeprosić i przyznać rację
    przeciwnikowi, czy brnąć dalej, udając, że się nie wie, że się racji nie ma. A
    jeśli przeprosić – to jak? Analiza TAKICH tekstów często daje szczególnie dużo
    do myślenia...”

    rad bym bardzo by udzielić Ci szybkiej i bezbłędnej odpowiedzi, ale..
    sam się nad tym zastanawiam, od dłuższego czasu..
    może, próba odpowiedzi, potrzebny dystans do nicka właśnie
    całe życie to real w końcu, zdobywanie złotówek na dom i inne zabawki
    jeśli ktoś jest uczciwy inaczej, to czy nazywa się Kowalski czy
    jakisnick@poczta
    to czy to real czy net, nic to nie zmieni, myślę że każdy zachowuje się tu na
    forum,
    tak samo jak w życiu

    to moja prywatna odpowiedź na Twoje pytanie, o „przepraszam”.

    w innym miejscu piszesz:
    „Jeśli ktoś wyznaje poglądy, od których bolą mnie zęby, ale
    stwierdzam: walczy twardo, lecz uczciwie, a nawet z polotem - to jako partner w
    dyskusji jest dla mnie skarbem. Jeśli ktoś głosi poglądy, jak wyżej – ale
    zarazem stwierdzam w pewnym momencie, że sytuacje międzyludzkie, MORALNE
    odbiera tak, jak ja – staje mi się bliski.”

    pewną cezurą dla mnie był 11 września
    tak jak w prywatnych relacjach, wydarzenia np. rodzinne, sprawiają
    że podajemy rękę komuś, komu postanowiliśmy nawet na łożu śmierci
    pokazać język, tak wtedy pomyślałem że raczej bliżej mi do niektórych, niż dalej
    nie da się uniknąć „krwawych” starć bo nawet pod ksywką
    to jednak wielu pisze tu to co myśli, czuje, kocha itd.

    i jeszcze jedno, piszesz:
    „Pisałem o odwadze. Czy chowając twarz za nickiem W OGÓLE można mówić o
    odwadze?”

    pytam, czy jeśli powiem że nazywam się Jan Kowalski albo Edward Gierek co to
    zmieni ?
    nie jestem ciekaw kto, gdzie i co robi, jak na niego w domu wołają
    cenne jest co czuje, myśli, czego nie lubi, czego nienawidzi
    a czego bronić jest gotów, czasem wbrew nadziei
    czasem wbrew zdrowemu rozsądkowi.

    nie mogę się doczekać kiedy otworzysz wątek w którym się z Tobą nie zgodzę
    i odpowiem tak że aż „żeby Cię zabolą”

    hm.. niezły wątek
    pozdrawiam bez /sam wiesz/
    mram zamyślony
  • Gość: witekjs IP: *.chello.pl 05.02.02, 23:49
    "Fachowiec od tych rzeczy"...Czy rzeczywiście?Myślę,że nie. W Forum jestem od
    około ośmiu miesięcy i to nie w roli obserwatora,czy moderatora lecz głęboko
    zaangażowanego uczestnika spotkań.Nie pozwala to na "fachowe" obserwowanie tego
    co tutaj się dzieje. Prawdą jest jedynie to,że czasami widziałem patologiczne
    zachowanie wczesniej niż inni i że jednak nigdy nie mogłem zapominać kim jestem
    nawet w sytuacjach brutalnych ataków i gdy chętnie zareagowałbym np. ostrą
    kpiną. Zawsze, ograniczało to moje możliwości repliki/tak jak i w realu/.
    O sprawach, które poruszacie myślałem wielokrotnie obserwując jak mocno
    zaangażowane w to, co tutaj się działo były moje emocje.
    Wydaje mi się,że bardzo trudno jest w Forum ukrywać swoje rzeczywiste
    nastawienia,przekonania i uczucia.Po kilku miesiącach w miarę aktywnego
    uczestnictwa jesteśmy bardziej znani osobom,które nas czytają, niż wielu
    znajomym,których znamy od lat spotykajac się sporadycznie i czasem nigdy nie
    rozmawiając tak szczerze i głęboko o bardzo poważnych problemach.Rzadko też w
    życiu zmuszeni jestesmy, tak często do zajmowania zdecydowanego stanowiska w
    sporach lub określania swojej postawy w sytuacjach niewygodnych lub wręcz
    dramatycznych.Emocje virtualne są takie same jak w życiu.Nasze porażki czy
    sukcesy przeżywa się równie mocno.Do czasu gdy uświadamiamy sobie,że ich
    konsekwencje nie są jednak tak trwałe jak w życiu...
    Z jednym wyjątkiem.Jest nim przeczytanie wysłanego postu,w którym widzimy jak
    wbrew sobie obnażamy swoje słabości lub wady,których przez lata nie chcieliśmy
    w sobie dostrzegać.Nie są to również słowa wyrzucone w gniewie i szybko
    zapominane.Ten post istnieje i jeszcze po wielu miesiacach ktoś może przywołać
    stary wątek i dalej prowadzić z tobą polemikę, mimo że dawno chciałbyś o nich
    zapomnieć.Podobnie jak twórcy,którym zdarzyło się napisać "poemat ku czci"...
    Myślę,że to wiele nas wszystkich nauczyło w ciągu kilku miesięcy uczestnictwa w
    Forum.Przekonany jestem,że nikt z nas wcześniej nie miał okazji do wygłaszania,
    a co za tym idzie tworzenia tak wielu zwartych,przemyślanych wypowiedzi.Nigdy
    też nie były one poddawane tak krytycznej ocenie,tak wielu osób,które nie muszą
    natychmiast reagować.Twoje słowa tworzą jednak twój obraz w umysłach setek
    ludzi,które po jakimś czasie mogą się do ciebie odezwac jak do osoby,którą już
    od dawna znają.Świadomość tego powstrzymywała wielu z nas przed włączeniem sie
    do dyskusji.Odbiera chęć rozmawiania w Forum brutalny język i prowokacyjne
    zachowania niektórych z internautów.W ten sposób po jakimś czasie zdobywania
    nowych doświadczeń, odchodzi sie z aktywnego uczestnictwa ustępując miejca
    nowym "złotoustym".Z czasem zagląda się co raz rzadziej i czyta co raz bardziej
    wybiórczo, pisząc nieomal jedynie wtedy gdy cię "wywołaja do tablicy".
    Pozdrawiam serdecznie Autora wątku, Lady-Hawk i wszystkich pozostałych
    uczestników rozmowy.Witek
  • krates.8 06.02.02, 03:15
    nie przeszkadzają w słuchaniu muzyki mikrokosmosu myśli i wrażeń
    a jeszcze gdy echo odpowie
    na głos siebie niepewny i na siebie głuchy
    lub swoją melodię w czyjejś pieśni rozpozna

    - Ahoj tam na drugim brzegu! Jest tam kto!
    - Ahoj!
    - Słyszysz mnie?! Ahoj!! Tu jestem!!!
    - Słyszę, słyszę dobrze. Nie wrzeszcz tak po nocy. Po wodzie dobrze niesie.

    co to takiego co wpadło w rezonans?
    serce, powiada AdSE, ma oczy patrzące
    to dusza ma oczy wg #-a
    musi też mieć uszy
    bo czym słuchałaby muzyki?
    tak czy tak znaczy to, że istnieje
    dobra wiadomość
    co dwie dusze to nie jedna
    chór dusz - urocza polikakofonia

    cóż, że zatopiony w chaosie pozornym?
    snuj swą nić
    dla wszystkich starczy miejsca w labiryncie
    i tym przyjemniejsze spotkania

    czym dżungla forum jest "nie powiem no bo nie wypowiem"
    życiem
    fragmentem życia żyjącym swoim życiem
    no dobra, a życie czym? 8)
    rzeką
    a rzeka?
    nurtujące pytanie nurtujące tyu
    i wcale nie tak wielu innych
    obserwatorów unoszonych nurtem
    stojących na brzegu
    i dostrzegających rzekę spoza „O! flaszka płynie. Eee... pusta!”

    no więc.... istnieją rozmaite definicje dla tych, którzy wiersza nie pojmą
    póki życiorysu autora nie zgłębią
    a potem już zawsze lepiej wiedzą o co mu chodziło

    czym dla kogo rzeka się staje, inna to bajka
    temat rzeka
    jak miejsca w książkach
    wirtualna przestrzeń pomiędzy
    zakorkowaniem butelki z wiadomością
    a domysłami znalazcy
    pole do nie-, po- i wszelkich innych rozumień
    tylko bardziej,
    bo można odesłać odpowiedź
    a z obłokami na niebie nie pogadasz

    I jeszcze jaki każdy jest inny!!!
    jak morskie latarnie

    Carminę tu gdzieś kiedyś pytałem
    Czym dla niej forum?
    Łagodny uśmiech odesłała
    Niech jej wszystko-jest-poezją będzie
    za trafne spostrzeżenia

    A wcześniej ona w pierwszym swoim poście
    O co tu chodzi? LOL

    dobre pytanie! bardzo dobre pytanie!

    mniam, mniam

    krates.8)



    P.S.
    Carmino!
    8) Ahoj! LO8)

    Tyu!
    Trafna ocena człowieka jest możliwa (np. przez przypadek 8). Ale czy
    jakakolwiek ocena człowieka jest potrzebna?

    #-u!
    Od początku piszesz świetnie. Krótko, swoim jezykiem, jak prawdziwe listy i są
    tam emocje chwili

    Profano!
    8) 8)
    Wiesz, że kontakty między ludźmi nie odczłowieczają się jeśli oni tego nie chcą
    Myślę, że znasz odpowiedzi na swoje pytania
    Fortepian też miał zniszczyć muzykę, wieszczono. Niby dlatego, że znacznie
    łatwiej się grało niż na klawesynie.

    Viście!
    Prawda! Czucia są realne.

    Limanie!
    Znowu prawda! Tu wolność i bezinteresowność.

    Karpiu!
    Zaproszenie od Carminy dotarło o c z y w i ś c i e? Co to jest telewizja? 8)

    Lady_hawko i borsuku!
    Bardzom ciekaw spotkania o którym wspominacie i waszych wrażeń. Czy coś się
    zmieniło po?
    Temat jest delikatny jak Magdalenka. Czemu go nie rozświetlić?

    MiedźBro!
    Gdzie się kończy konsekwentna poza a zaczyna „prawdziwa” osobowość? W realu też
    są ludzie „bez skazy” Z innego punktu widzenia tkwią w pozie konsekwentnej.
    Wybór wciąż nasz Dokąd zmierzamy w realu, dokąd w wirtualu, w te same strony, w
    inne, ku polanie czy w chaszcze

    Mramie!
    Nie mam pytań 8)
    Mam nadzieję że ja też łagodnieję wraz z doświadczeniami obu światów.

    k.8)
  • Gość: #, 8:: | IP: *.wroclaw.tpnet.pl 06.02.02, 08:05
    krates.8 napisał(a):

    > Wybór wciąż nasz Dokąd zmierzamy w realu, dokąd w wirtualu, w te same strony,
    > w inne, ku polanie czy w chaszcze
    > k.8)

    Cudowna chwilo - w bezruchu utrwalajaca przechodzace cienie POSTACI
    w jaskini mego zycia-rzeki ! Trwaj wiecznie.
    A cienie migoca przez pryzmatow lez jak fajerwerki iskier.

    Taki to watek !
  • Gość: # IP: *.wroclaw.tpnet.pl 06.02.02, 14:06
    Przyznaje Tyu
    Medal Najdluzszego Dyskursu
    Ostrza Diabelskiej Szpilki !

    "
    Tradycyjnie nie zgadzając się z mym uczonym kolegą Luką stwierdzam, że:
    1. Twój medal jestem skłonny przyjąć, pod warunkiem:
    a. uprzedniego ostatecznego ustalenia, ile diabłów zmieści się na ostrzu
    szpilki,
    b. umieszczenia ich tam w wyżej ustalonej liczbie.
    2. Pielgrzymka (wycieczka itp) do Lublina oraz samo miasto źle mi się kojarzy.
    Jeśli musi to być pielgrzymka, to wolę do Częstochowy, jeśli może być
    wycieczka,
    to proponuję w Tatry, gdzie duch mój często ulata, byle z ominięciem centrum
    Zakopanego, którego nie znoszę. Ewentualnie może być Kraków, jako dwa w jednym.
    Mogą też być tereny leśne z ambonami myśliwskimi, które możnaby zaadaptować na
    ambony dyskusyjne. W aspekcie tematu wątku ma to niebagatelne znaczenie.

    Chyba nie żadam za wiele?"

    Odp. na pytanie dala fizyka 11 wymiarowa z zapetlonymi 7 wymiarami
    - w tym jeden wymiar czasu.
    Poniewaz 3 wymiary mieszca jednego diabla to w 10 mieszcza
    sie trzy trojwymiarowe i jeden punktowy.

    Punktowego ze wzgledu na niemoznosc dzialania w szerszej
    przestrzeni mozna pominac ! Odp. 3.

    Luka odmowil przyjecia, co nie znaczy,
    ze po wygranej calonocnej dypucie mysliwsko-ambonowej
    moze go rowniez otrzymac.

    Lublin kojarzyc sie moze
    zle z Unia.
    Jako prekursorzy nie wyciagajacy wniskow
    z starych bledow zasluzylismy sobie na ocene
    Vanheygena. Dodalbym od siebie:
    "kryminalisci - recydywisci" !
  • tyu 07.02.02, 13:52
    Gość portalu: # napisał(a):

    > Przyznaje Tyu
    > Medal Najdluzszego Dyskursu
    > Ostrza Diabelskiej Szpilki !

    Haszu Drogi!
    Przyznałeś - i chyba zaraz potem pożałowałeś, sądząc z dyskursu, jaki od
    niejakiego czasu wiedziesz z Siódemką. Jeszcze kilkadziesiąt - góra kilkaset -
    takich sztychów, a przegonicie Lukę i mnie!
    Z tego to względu medal ów oficjalnie jeszcze przed wręczeniem mi ogłaszam
    medalem przechodnim. Pierwszy "Forumiarz", który wykaże się liczbą ciosów -
    zadanych i sparowanych - większą, niżeli ich liczba w naszych bojach z Luką -
    medal ten dostanie.

    Pozdrawiam fechmistrzów obu!

    P.S. Liczbę diabłów na szpilce onej proponuję ustalić jako równą liczbie sztychów
    w dyspucie wyprowadzonych. Ograniczy to przestrzeń danych do cztero-, góra
    pięciowymiarowej. Taki to już rok mamy - na wszystkim trzeba oszczędzać...

  • Gość: Carmina IP: 213.76.10.* 06.02.02, 14:51
    Rzeczywisice, pytal mnie krates jakis czas temu, czym jest dla mnie forum.
    Odpowiedzialam wymijajaco, chcialam zyskac na czasie, raz jeden nie pozwolic by
    rzadziła mna moja spontanicznosc. I juz prawie wiedzialam, mialam juz pewien
    obraz, mialam swoje doswiadczenia. Juz prawie wpisywalam odpowiedz dla kratesa.
    Jednak tyle rzeczy potem sie wydarzylo, ze to, co zdążylam sobie ułozyc - legło w
    gruzach. Dla mnie pył mojego osobistego gruzowiska do dzis unosi sie nad forum.
    Przyćmiewa kolory. Things will never be the same again smile

    Kiedys to ja zadalam to buńczuczne pytanie, co tu się qurcze, wyprawia. Co to za
    pieprzony dział? To bylo prawie pół roku temu. Pół roku w czasie ktorego dla mnie
    wydarzyło się bardzo duzo, choc tak "na oko" nie działo się nic.
    Ale tu na forum przezyłam tyle, ile w realu przez lat dziesięć z okładem. Bo nie
    wazne miejsce, ważni są ludzie. Ludzie których po czasie wizualizujesz sobie.
    Prawie ich widzisz. Po czasie nosisz w sobie ich portety psychologiczne. Po
    czasie , a czasami po niewczasie, wiesz, na co ich stać.

    W ukladach międzyludzkich komputer jako narzedzie komunikowania sie nie jest
    niczym bardziej magicznym niz telefon, nie ma czegos takiego jak czysty wirtual.
    To są zawsze ludzie. Osobowosci. Uczucia. Potrzeby emocjonalne.
    Właśnie, potrzeby. Ja lubię być między ludźmi. Lubię mieć wielu przyjaznych
    znajomych. Lubię śmiech, cenię dowcip i inteligencje. I tu mozna było to wszsytko
    znaleźć.
    Ok, trzeba bylo nauczyć się, że wątki narodowych paranoi są elementem folkloru
    tego miejsca i po prostu omijać je. Nie pytac czemu, nie dziwic sie. Opcja
    ignore totally.

    Poznałam tu wiele osob. Poznalam nie tylko zyczliwa znajomosc, znalazlam tez
    przyjaźn. Pzrypomnialy mi sie czasy przedwieczne, beztroskie przyjaciółki moje.

    Spotykalam róznych ludzi. Wielu cenie, wielu lubie, choc ze swiadomoscią ich
    słabości ( któż z nas od nich wolny? LOL). I oni wiedza o tym, ze ich lubie. Moje
    relacje są bardzo proste. Przejrzyste i czytelne. Tak jak lubie.

    Są tu tez ludzie, którym sie dziwie. Bo pzrecież tu, na tym forum, mozna tak
    łatwo być odwaznym, uczciwym, fair. I nie umiem zrozumiec, ze ta mozliwosc czesto
    chlipie w kacie, zupelnie zapomniana. Wszysko jest wzgledne?

    Oczywiscie mialam tez okazje ujrzec tu ludzka potworna brzydote. Ale o tym nie
    chce mowić. I tak wiadomo. Opcja ignore.

    Jedyne, co mi tu przeszkadza naprawde, to nieznosna maniera omawiania prywatnej
    korespondencji, realnych paczek, sms-ow, spotkan, wujkow dentystow, procesow
    poczecia pociech. Proceder sprowadzania na forum kolezanek z realu, by miec
    wieksze poparcie. Troche dziecinada, ale jakze nieładna - potrzeba tworzenia
    hermetycznej grupy. (Nie mylic z grafomanami, którzy karmią się zainteresowaniem
    kazdego zyczliwego "nicka" )

    Tak wiec, niezwykle to miejsce, niezwykle. Wciąga i odstręcza. Ale jest w miare
    czytelne, po jakims czasie. Nie musze was widziec, by was wyczuwac. Jedni
    nazywaja to "rejestrami" smile)), inni "wibracjami" smile)), ja myslę "kolorami".
    I wydaje mi się, ze jesteśmy tu sobą. Nie w sensie realu. W sensie naszej czystej
    osobowosci, na której nieraz real wymusza kompromisy. A tu - nie jestesmy czyims
    mezem, zona, corka, ojcem, szefem itd. Tu jestesmy soba. I mamy mozliwosc poznac
    samych siebie. Nawet w dosc skrajnych sytuacjach. A własciwie - własnie wtedy.
    Dowiadujemy sie prawdy o sobie samych. Czasem mozna sie zdziwic. Chyba? smile

    Moze niektórzy przychodzą tu by odreagowac. Moze. Cisi i uprzejmi w realu , tu
    zamieniają się w bluzgających, szare myszki i gospodynie domowe oczarowac chca
    widownie. LOL. Moze. Ale to tez jest część ich psychiki. Wiec sa soba. Cieszą sie
    wolnoscia. Myslę więc, że jesteśmy tu prawdziwsi, niż gdziekolwiek indziej.

    Potrzeba wolnosci jest potęzną siłą. Sieć daje jej iluzję. Choc na moment, choć
    na chwile. A zarazem wciaż myslisz, że zawsze mozesz jednym klawiszem zakonczyc
    seans. LOL. Tymczasem, ta chwila odnajdzie Cie sama, wtedy kiedy zechce. Bez
    fanfar. Rozplyniesz się z ulgą w porannej mgle.

    Pozdro zamglone smile





  • Gość: # IP: *.wroclaw.tpnet.pl 06.02.02, 15:04
    Things will never be the same again smile

    But history has repeted continousely.
    Forgive errors!

    Yellow + blue ! Hold it.
  • Gość: Miriam IP: *.chelm.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.02, 15:55
    Księga I-ching mówi: dobrze jest mieć coś do zrobienia i nie pogrążać się w
    mętnej i męczącej atmosferze niepokoju.

    "Wszystkiego dobrego"smile Ale NAPRAWDĘ!

    Miriam
  • lady_hawk 06.02.02, 15:59
    Gość portalu: Carmina napisał(a):

    > Rzeczywisice, pytal mnie krates jakis czas temu, czym jest dla mnie forum.
    > Odpowiedzialam wymijajaco, chcialam zyskac na czasie, raz jeden nie pozwolic by
    >
    > rzadziła mna moja spontanicznosc. I juz prawie wiedzialam, mialam juz pewien
    > obraz, mialam swoje doswiadczenia. Juz prawie wpisywalam odpowiedz dla kratesa.
    >
    > Jednak tyle rzeczy potem sie wydarzylo, ze to, co zdążylam sobie ułozyc - legło
    > w
    > gruzach. Dla mnie pył mojego osobistego gruzowiska do dzis unosi sie nad forum.
    >
    > Przyćmiewa kolory. Things will never be the same again smile
    >
    > Kiedys to ja zadalam to buńczuczne pytanie, co tu się qurcze, wyprawia. Co to z
    > a
    > pieprzony dział? To bylo prawie pół roku temu. Pół roku w czasie ktorego dla mn
    > ie
    > wydarzyło się bardzo duzo, choc tak "na oko" nie działo się nic.
    > Ale tu na forum przezyłam tyle, ile w realu przez lat dziesięć z okładem. Bo ni
    > e
    > wazne miejsce, ważni są ludzie. Ludzie których po czasie wizualizujesz sobie.
    > Prawie ich widzisz. Po czasie nosisz w sobie ich portety psychologiczne. Po
    > czasie , a czasami po niewczasie, wiesz, na co ich stać.
    >
    > W ukladach międzyludzkich komputer jako narzedzie komunikowania sie nie jest
    > niczym bardziej magicznym niz telefon, nie ma czegos takiego jak czysty wirtual
    > .
    > To są zawsze ludzie. Osobowosci. Uczucia. Potrzeby emocjonalne.
    > Właśnie, potrzeby. Ja lubię być między ludźmi. Lubię mieć wielu przyjaznych
    > znajomych. Lubię śmiech, cenię dowcip i inteligencje. I tu mozna było to wszsyt
    > ko
    > znaleźć.
    > Ok, trzeba bylo nauczyć się, że wątki narodowych paranoi są elementem folkloru
    > tego miejsca i po prostu omijać je. Nie pytac czemu, nie dziwic sie. Opcja
    > ignore totally.
    >
    > Poznałam tu wiele osob. Poznalam nie tylko zyczliwa znajomosc, znalazlam tez
    > przyjaźn. Pzrypomnialy mi sie czasy przedwieczne, beztroskie przyjaciółki moje.
    >
    >
    > Spotykalam róznych ludzi. Wielu cenie, wielu lubie, choc ze swiadomoscią ich
    > słabości ( któż z nas od nich wolny? LOL). I oni wiedza o tym, ze ich lubie. Mo
    > je
    > relacje są bardzo proste. Przejrzyste i czytelne. Tak jak lubie.
    >
    > Są tu tez ludzie, którym sie dziwie. Bo pzrecież tu, na tym forum, mozna tak
    > łatwo być odwaznym, uczciwym, fair. I nie umiem zrozumiec, ze ta mozliwosc czes
    > to
    > chlipie w kacie, zupelnie zapomniana. Wszysko jest wzgledne?
    >
    > Oczywiscie mialam tez okazje ujrzec tu ludzka potworna brzydote. Ale o tym nie
    >
    > chce mowić. I tak wiadomo. Opcja ignore.
    >
    > Jedyne, co mi tu przeszkadza naprawde, to nieznosna maniera omawiania prywatnej
    >
    > korespondencji, realnych paczek, sms-ow, spotkan, wujkow dentystow, procesow
    > poczecia pociech. Proceder sprowadzania na forum kolezanek z realu, by miec
    > wieksze poparcie. Troche dziecinada, ale jakze nieładna - potrzeba tworzenia
    > hermetycznej grupy. (Nie mylic z grafomanami, którzy karmią się zainteresowanie
    > m
    > kazdego zyczliwego "nicka" )
    >
    > Tak wiec, niezwykle to miejsce, niezwykle. Wciąga i odstręcza. Ale jest w miare
    >
    > czytelne, po jakims czasie. Nie musze was widziec, by was wyczuwac. Jedni
    > nazywaja to "rejestrami" smile)), inni "wibracjami" smile)), ja myslę "kolorami".
    > I wydaje mi się, ze jesteśmy tu sobą. Nie w sensie realu. W sensie naszej czyst
    > ej
    > osobowosci, na której nieraz real wymusza kompromisy. A tu - nie jestesmy czyi
    > ms
    > mezem, zona, corka, ojcem, szefem itd. Tu jestesmy soba. I mamy mozliwosc pozna
    > c
    > samych siebie. Nawet w dosc skrajnych sytuacjach. A własciwie - własnie wtedy.
    > Dowiadujemy sie prawdy o sobie samych. Czasem mozna sie zdziwic. Chyba? smile
    >
    > Moze niektórzy przychodzą tu by odreagowac. Moze. Cisi i uprzejmi w realu , tu
    > zamieniają się w bluzgających, szare myszki i gospodynie domowe oczarowac chca
    > widownie. LOL. Moze. Ale to tez jest część ich psychiki. Wiec sa soba. Cieszą s
    > ie
    > wolnoscia. Myslę więc, że jesteśmy tu prawdziwsi, niż gdziekolwiek indziej.
    >
    > Potrzeba wolnosci jest potęzną siłą. Sieć daje jej iluzję. Choc na moment, choć
    >
    > na chwile. A zarazem wciaż myslisz, że zawsze mozesz jednym klawiszem zakonczyc
    >
    > seans. LOL. Tymczasem, ta chwila odnajdzie Cie sama, wtedy kiedy zechce. Bez
    > fanfar. Rozplyniesz się z ulgą w porannej mgle.
    >
    > Pozdro zamglone smile
    >
    >
    >
    >

    Mam wrazenie, jakbym tej samej osobie juz dzis odpowiadala. Na forum panuje moda
    na: >>>>post falszywy<<<<. Chociaz rwa sie paluszki do klawiatury - mam wrazenie,
    ze to byloby za latwe!!!! Nie chce mi sie wierzyc, ze tak mozna sie wylozyc!
  • Gość: Vist¸ IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 06.02.02, 16:30
    lady_hawk napisał(a):
    >
    > Mam wrazenie, jakbym tej samej osobie juz dzis odpowiadala. Na forum panuje mod
    > a
    > na: >>>>post falszywy<<<<. Chociaz rwa sie paluszki do
    > klawiatury - mam wrazenie,
    > ze to byloby za latwe!!!! Nie chce mi sie wierzyc, ze tak mozna sie wylozyc!


    Bystra Lady,


    Cieszy mnie, że infa które zostawiam doczekały się określenia:

    " Na forum panuje moda na: >>>>post falszywy<<<<. "

    Jednak nim coś takiego zrobię...
    Wcześniej sprawdzam. Piszę dopiero wtedy gdy wiem.

    Niestety nie sprawdziłaś tego. sad

    A to psuje wątek. Wiesz.

    Bo gdybyś sprawdziła, to zobaczyłabyś:
    -------------------------------------------
    inetnum: 213.76.8.0 - 213.76.11.255
    netname: TPNET-CVX-KATOWICE-1 <<<<<<<<<<<<<<<<<<<< !
    descr: Telekomunikacja Polska S.A. CST
    descr: dialup
    country: PL
    admin-c: JJ86-RIPE
    tech-c: HT2189-RIPE
    status: ASSIGNED PA
    mnt-by: AS5617-MNT
    changed: tkielb@cst.tpsa.pl 20000616
    changed: tkielb@cst.tpsa.pl 20001121
    ---------------------------------------------------

    A to znaczy, że post został wysłany z Katowic modemem, jak zwykle.

    Naprawdę szkoda psuć taki wątek (!) swymi cierpkimi resementymentami.


    pzdr

    Vist¸__________________/
  • Gość: Carmina IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.02, 16:34
    Gość portalu: Vist¸ napisał(a):

    > lady_hawk napisał(a):
    > >
    > > Mam wrazenie, jakbym tej samej osobie juz dzis odpowiadala. Na forum panuj
    > e mod
    > > a
    > > na: >>>>post falszywy<<<<. Chociaz rwa sie paluszk
    > i do
    > > klawiatury - mam wrazenie,
    > > ze to byloby za latwe!!!! Nie chce mi sie wierzyc, ze tak mozna sie wylozy
    > c!
    >
    >
    > Bystra Lady,
    >
    >
    > Cieszy mnie, że infa które zostawiam doczekały się określenia:
    >
    > " Na forum panuje moda na: >>>>post falszywy<<<<. "
    >
    > Jednak nim coś takiego zrobię...
    > Wcześniej sprawdzam. Piszę dopiero wtedy gdy wiem.
    >
    > Niestety nie sprawdziłaś tego. sad
    >
    > A to psuje wątek. Wiesz.
    >
    > Bo gdybyś sprawdziła, to zobaczyłabyś:
    > -------------------------------------------
    > inetnum: 213.76.8.0 - 213.76.11.255
    > netname: TPNET-CVX-KATOWICE-1 <<<<<<<<<
    > 0<<<<<<<<<< !
    > descr: Telekomunikacja Polska S.A. CST
    > descr: dialup
    > country: PL
    > admin-c: JJ86-RIPE
    > tech-c: HT2189-RIPE
    > status: ASSIGNED PA
    > mnt-by: AS5617-MNT
    > changed: tkielb@cst.tpsa.pl 20000616
    > changed: tkielb@cst.tpsa.pl 20001121
    > ---------------------------------------------------
    >
    > A to znaczy, że post został wysłany z Katowic modemem, jak zwykle.
    >
    > Naprawdę szkoda psuć taki wątek (!) swymi cierpkimi resementymentami.
    >
    >
    > pzdr
    >
    > Vist¸__________________/

    ...za wyjasnienie w moim imieniu. Ja nawet nie wiem, czy umialabym dokopac sie
    tych cyferek, ktore wkeiles. Dzx smile.
    Nie rozumiem, czemu teraz wszedł jakis IP, zamiast jak zwykle Katowic. Pisze ze
    sowjego zwyklego kompa.
    Pozdrawiam
    C smile))

  • Gość: Vi@tr´ IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 06.02.02, 17:31


    Carmino,

    Ten post jest dla Ciebie w tym wątku wink

    Nie jest to może dość intymne....
    Ale wątek smile)) wart jest tego postu.

    Zapewne marwisz się o mnie i o to co tu rozpętałem...
    Więc trochę wyjaśnię.

    Są fazy rozwoju forumowicza...
    I ja mam ich większość za sobą.
    Przeżyłem na forum już trochę...
    Jak dotąd opublikowałem ponad 4 tysiące postów /przy okazji podliczyłem wink
    Mh... chyba już wypełniła się moja miara i odszedłem z forum...
    Ale wróciłem z Twojego powodu.
    Lubię czytać Twoje rozikrzone obrazami i muzyką posty smile
    Otwieram w sobie na nie czułe rejestry...
    CIEBIE czytam...

    A teraz o tym co memu pierwszemu nickowi zleciłem...
    Pozwolę, aby go zmasakrowali.
    Pozwolę, aby to wszyscy widzieli.
    Chcę, potem zapytać.
    Bo tak naprawdę to tylko nick.
    A masakra ? Co zostanie zmasakrowane ? I dlaczego ?
    Kto będzie się temu przyglądał ? I dlaczego ?
    Jak to jest ?
    Co to jest Forum ?


    pzdr

    Vist¸________________/




    www.ripe.net/perl/whois
  • Gość: Carmina IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 07.02.02, 11:45
    Gość portalu: Vi@tr´ napisał(a):

    >
    >
    > Carmino,
    >
    > Ten post jest dla Ciebie w tym wątku wink
    >
    > Nie jest to może dość intymne....
    > Ale wątek smile)) wart jest tego postu.
    >
    > Zapewne marwisz się o mnie i o to co tu rozpętałem...
    > Więc trochę wyjaśnię.
    >
    > Są fazy rozwoju forumowicza...
    > I ja mam ich większość za sobą.
    > Przeżyłem na forum już trochę...
    > Jak dotąd opublikowałem ponad 4 tysiące postów /przy okazji podliczyłem wink
    > Mh... chyba już wypełniła się moja miara i odszedłem z forum...
    > Ale wróciłem z Twojego powodu.
    > Lubię czytać Twoje rozikrzone obrazami i muzyką posty smile
    > Otwieram w sobie na nie czułe rejestry...
    > CIEBIE czytam...
    >
    > A teraz o tym co memu pierwszemu nickowi zleciłem...
    > Pozwolę, aby go zmasakrowali.
    > Pozwolę, aby to wszyscy widzieli.
    > Chcę, potem zapytać.
    > Bo tak naprawdę to tylko nick.
    > A masakra ? Co zostanie zmasakrowane ? I dlaczego ?
    > Kto będzie się temu przyglądał ? I dlaczego ?
    > Jak to jest ?
    > Co to jest Forum ?
    >
    >
    > pzdr
    >
    > Vist¸________________/
    >
    >
    >
    >
    > www.ripe.net/perl/whois


    Hey! smile
    Odpisuje tez otwarcie, Tyu wybacz, mam nadzieje, ze watku Ci to nazbyt nie
    popsuje, ja chce wyrazic autentycznych uczuc pare, w sumie chyba pozytywnych smile

    Vietrze, mnie czasami ręce opadają jak liście, prawie na ziemie. Iskry leżą
    wiązkami pod wyplowialym plótnem, a nuty wszystkie uciekly z partytury.
    Slowa więzna. Serce stygnie. Jest niefajnie. Ale...kilka słow podarowanych mi w
    porę, naprawde niewiele ... taki mały swing, jakis "tribal rythm" ...i już. Ty
    wiesz o tym, prawda?

    Kilka slow, kilka nut, i ...O'pla!

    A masakra mnie meczy. O tym tez wiesz.
    Pozdro.

  • tyu 07.02.02, 13:39
    Gość portalu: Carmina napisał(a):

    > ...Tyu wybacz, mam nadzieje, ze watku Ci to nazbyt nie popsuje,
    > ja chce wyrazic autentycznych uczuc pare, w sumie chyba pozytywnych smile
    > Vietrze, mnie czasami ręce opadają jak liście, prawie na ziemie. Iskry leżą
    > wiązkami pod wyplowialym plótnem, a nuty wszystkie uciekly z partytury.
    > Slowa więzna. Serce stygnie. Jest niefajnie. Ale...kilka słow podarowanych mi
    > w porę, naprawde niewiele ... taki mały swing, jakis "tribal rythm" ...i już.
    > Ty wiesz o tym, prawda?
    >
    > Kilka slow, kilka nut, i ...O'pla!
    >
    > A masakra mnie meczy. O tym tez wiesz.
    > Pozdro.



    Leżą iskry wiązkami pod wypłowiałym płótnem,
    a Carminę nachodzą ciągle myśli złe, smutne.
    Lecą ręce jak liście, chandra chwyta Carminę
    a tak mało potrzeba, by radosną Jej minę
    znów zobaczyć. Wiej, Vietrze, przegnaj chandry i lęki!
    Gdy złe chwile przeminą, znów jeść będziem z Jej ręki...


  • Gość: Carmina IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 07.02.02, 16:56
    tyu napisał(a):

    > Leżą iskry wiązkami pod wypłowiałym płótnem,
    > a Carminę nachodzą ciągle myśli złe, smutne.
    > Lecą ręce jak liście, chandra chwyta Carminę
    > a tak mało potrzeba, by radosną Jej minę
    > znów zobaczyć. Wiej, Vietrze, przegnaj chandry i lęki!
    > Gdy złe chwile przeminą, znów jeść będziem z Jej ręki...


    Moje niepogodne chwile nie trwaja długo
    Przepędzic je mozna tak łatwo
    Jak banki mydlane, pyk - jedna za drugą
    Ulecą przez sloneczne światło...

    A czasem to światło to wiersz
    A czasem to tylko gest mały
    A czasem truskawki jesienne
    A czasem - usmiech niesmiały...

    Z podziekowaniem dla Tyu od Carminy smile))))







  • tyu 07.02.02, 17:00
    I tyle. Po co więcej?

    Tak, wiem. Więcej BĘDZIE. Ale to już będzie inne więcej...
    wink)
  • Gość: Vi@tr´ IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 07.02.02, 15:27
    Gość portalu: Carmina napisał(a):

    > Hey! smile
    > Odpisuje tez otwarcie, Tyu wybacz, mam nadzieje, ze watku Ci to nazbyt nie
    > popsuje, ja chce wyrazic autentycznych uczuc pare, w sumie chyba pozytywnych smile
    > Vietrze, mnie czasami ręce opadają jak liście, prawie na ziemie.

    --- Mh... (-)(-)

    Ręce opadają ? wink)
    Chyba nie jest aż tak źle...
    Pewne rzeczy, aby się mogły dokonać nie lubią pisania...
    Ale śpewanie im pomaga...

    ... Trzeba mi wielkiej wody
    Tej DOBREJ
    i tej ZŁEJ
    na wszystkie moje tęsknoty, kłopoty duszy mej...

    ... śpiewu ptaków od boru
    pseudo wojen na forum
    wysokonogich lasów
    i.. bardzo dużo czasu (!)

    ... Więc tylko taką mnie ścieżką poprowadź
    gdzie śmieją się śmiechy w ciemności
    i gdzie muzyka gra
    muzyka gra.....

    ------------------------------------
    A tu / w realu / akcja....
    koniec pisania.
    Sorry...

    Vi@tr________________[*]
  • Gość: Carmina IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 07.02.02, 16:33
    Gość portalu: Vi@tr´ napisał(a):

    > Gość portalu: Carmina napisał(a):
    >
    > > Hey! smile
    > > Odpisuje tez otwarcie, Tyu wybacz, mam nadzieje, ze watku Ci to nazbyt nie
    >
    > > popsuje, ja chce wyrazic autentycznych uczuc pare, w sumie chyba pozytywny
    > ch smile
    > > Vietrze, mnie czasami ręce opadają jak liście, prawie na ziemie.
    >
    > --- Mh... (-)(-)
    >
    > Ręce opadają ? wink)
    > Chyba nie jest aż tak źle...
    > Pewne rzeczy, aby się mogły dokonać nie lubią pisania...
    > Ale śpewanie im pomaga...
    >
    > ... Trzeba mi wielkiej wody
    > Tej DOBREJ
    > i tej ZŁEJ
    > na wszystkie moje tęsknoty, kłopoty duszy mej...
    >
    > ... śpiewu ptaków od boru
    > pseudo wojen na forum
    > wysokonogich lasów
    > i.. bardzo dużo czasu (!)
    >
    > ... Więc tylko taką mnie ścieżką poprowadź
    > gdzie śmieją się śmiechy w ciemności
    > i gdzie muzyka gra
    > muzyka gra.....
    >
    > ------------------------------------
    > A tu / w realu / akcja....
    > koniec pisania.
    > Sorry...
    >
    > Vi@tr________________[*]


    Trzeba mi troche słońca
    Wsród snieznobialych chmur
    Karnawału bez końca
    I kolorowych piór smile

    Ludzi miłych, zyczliwych
    Przyjaciół mądrych, prawdziwych
    Dotyku chłodnej trawy
    I łyka mlecznej kawy...smile

    I tylko taką mnie scieżką poprowadź
    Gdzie woda jest czysta, źrodlana
    I gdzie błekity dwa, błekity dwa...!

    **Nie daj mi Boże, broń Boże, skosztowac
    Tak zwanej zyciowej madrosci
    I niech muzyka gra, muzyka gra...!***

    Dzx smile))))

  • Gość: Vi@tr´ IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 07.02.02, 21:51
    Gość portalu: Carmina napisał(a):
    >
    > **Nie daj mi Boże, broń Boże, skosztowac
    > Tak zwanej zyciowej madrosci
    > I niech muzyka gra, muzyka gra...!***

    " Dopóki życie trwa, póki życie trwa "


    Carmino...

    Mamy szczęście, że się nie znamy...
    Bo ja od Ciebie wpadam w rezonans.
    A jak jestem rezonasowo rozedrgany,
    to nie sobą samym już jestem, tylko częścią...
    Dopiero w sierpniu /z reguły/ mogę rezonować bez obaw.
    Letnie miesiące wypełmiają moją konstrukcję światłem...
    I dźwiek mniej mną rządzi...
    A dźwięk jest dotykiem prawie...
    I w sierpniu dopiero jedzie po mnie
    jak igła po winylu...
    Dziś nie ma jasności gdzie czyta a gdzie pisze chwilę.


    pzdr

    Vi@tr__________________[**]

  • Gość: Carmina IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 10.02.02, 16:16
    Gość portalu: Vi@tr´ napisał(a):

    > Gość portalu: Carmina napisał(a):
    > >
    > > **Nie daj mi Boże, broń Boże, skosztowac
    > > Tak zwanej zyciowej madrosci
    > > I niech muzyka gra, muzyka gra...!***
    >
    > " Dopóki życie trwa, póki życie trwa "
    >
    >
    > Carmino...
    >
    > Mamy szczęście, że się nie znamy...
    > Bo ja od Ciebie wpadam w rezonans.
    > A jak jestem rezonasowo rozedrgany,
    > to nie sobą samym już jestem, tylko częścią...
    > Dopiero w sierpniu /z reguły/ mogę rezonować bez obaw.
    > Letnie miesiące wypełmiają moją konstrukcję światłem...
    > I dźwiek mniej mną rządzi...
    > A dźwięk jest dotykiem prawie...
    > I w sierpniu dopiero jedzie po mnie
    > jak igła po winylu...
    > Dziś nie ma jasności gdzie czyta a gdzie pisze chwilę.
    >
    >
    > pzdr
    >
    > Vi@tr__________________[**]


    Ale ...jednak...
    ....*Moja muzyko, co tego tyle masz, moj narkotyku, co we mnie stale
    grasz ....***

    C smile)))
  • Gość: Vist¸ IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 12.02.02, 13:10
    Gość portalu: Carmina napisał(a):

    > Ale ...jednak...
    > ....*Moja muzyko, co tego tyle masz, moj narkotyku, co we mnie stale
    > grasz ....*** > C smile)))


    Znów przyjdzie maj a zmajem bzy
    i czekać mam na lepsze dni
    znów przydzie mi liczyć przykrótkie sny
    Do lata.....
    Do lata
    Do lata

    Piechotą będę...


    kiss


    Vist¸_______________/
  • Gość: Carmina IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 12.02.02, 13:22
    Gość portalu: Vist¸ napisał(a):

    > Gość portalu: Carmina napisał(a):
    >
    > > Ale ...jednak...
    > > ....*Moja muzyko, co tego tyle masz, moj narkotyku, co we mnie stale
    > > grasz ....*** > C smile)))
    >
    >
    > Znów przyjdzie maj a zmajem bzy
    > i czekać mam na lepsze dni
    > znów przydzie mi liczyć przykrótkie sny
    > Do lata.....
    > Do lata
    > Do lata
    >
    > Piechotą będę...
    >
    >
    > kiss
    >
    > Vist¸_______________/


    Kupisz mi znów
    Cos na imieniny?....
    wink

    C
  • Gość: Vi@tr´ IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 12.02.02, 15:39
    Gość portalu: Carmina napisał(a):

    > Kupisz mi znów
    > Cos na imieniny?....


    Mh... ja to wiem
    i czuję że...

    Znów przejdzie mi
    nosić przykrótkie sny.y...



    smile

    Vi@tr´________________[*]
  • Gość: Carmina IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 12.02.02, 20:18
    Gość portalu: Vi@tr´ napisał(a):

    > Gość portalu: Carmina napisał(a):
    >
    > > Kupisz mi znów
    > > Cos na imieniny?....
    >
    >
    > Mh... ja to wiem
    > i czuję że...
    >
    > Znów przejdzie mi
    > nosić przykrótkie sny.y...
    >
    >
    >
    > smile
    >
    > Vi@tr´________________[*]



    Nauczyłam się żyć
    Tak by piekny wydawał się świat...
    Tylko nocą bez słów
    wciąż opuszczał mnie mój dobry duch...
  • Gość: Vi@tr´ IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 14.02.02, 00:09
    Gość portalu: Carmina napisał(a):
    > Nauczyłam się żyć
    > Tak by piekny wydawał się świat...
    > Tylko nocą bez słów
    > wciąż opuszczał mnie mój dobry duch...



    Nie zazdroszczę łodzi żagla kiedy wiatr
    Gna po morzach ją dalekich, gna przez świat
    Nie zazdroszczę ptakom skrzydeł rybom płetw...

    Bo najbardziej ponad wszystko pragnę mieć...

    Sny kolorowe, pomaluj moje sny

    Chcę zamieszkać w kolorowym mieście snów
    W kolorowym rwać ogrodzie bukiet bzu
    Dla dzieczyny kolorowej która w pieśń
    Wszystkie barwy i odcienie umie wpleść

    Ja chę śnić.

    Sny kolorowe, maluję Twoje sny

    smile

    Vi@tr´_________________[´¸´]
  • przyjaciel1 22.02.02, 10:01
    Gość portalu: Vi@tr´ napisał(a):

    > Gość portalu: Carmina napisał(a):
    > > Nauczyłam się żyć
    > > Tak by piekny wydawał się świat...
    > > Tylko nocą bez słów
    > > wciąż opuszczał mnie mój dobry duch...
    >
    >
    >
    > Nie zazdroszczę łodzi żagla kiedy wiatr
    > Gna po morzach ją dalekich, gna przez świat
    > Nie zazdroszczę ptakom skrzydeł rybom płetw...
    >
    > Bo najbardziej ponad wszystko pragnę mieć...
    >
    > Sny kolorowe, pomaluj moje sny
    >
    > Chcę zamieszkać w kolorowym mieście snów
    > W kolorowym rwać ogrodzie bukiet bzu
    > Dla dzieczyny kolorowej która w pieśń
    > Wszystkie barwy i odcienie umie wpleść
    >
    > Ja chę śnić.
    >
    > Sny kolorowe, maluję Twoje sny
    >
    > smile
    >
    > Vi@tr´_________________[´¸´]

    czy to do mnie?
  • Gość: Scan IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.02.02, 17:15
    Widzę, żeś biegły w pewnych sprawach
    Bo ja mam takie komunikaty – od początku stycznia - ten przykładowo:
    „attempt to connect to local computer using the Netbus Trojan Horse Blocked:
    Threat level:High risk
    At 21.14 on 2002-01-09 the following communications was detected:
    Remote Address: 217.96.156.135
    Na co baza danych odpowiada:
    Inetnum: 217.96.156.128 – 217.96.156.255
    Netname: Wrocław -2-SDI
    Descr: TP S.A. SDI
    Descr. Wrocław Oporow
    Country tongue_outL
    --------------------------
    Sporo takich rzeczy (z SDI Wrocław - Oporów, naturalnie) wysłałem do Polpaku.
    Podobne historie mam z Katowic z dialupa. Do wglądu pod adresem:
    abuse@cst.tpsa.pl - zbiorcze ID 421 i 563.

  • Gość: Vist¸ IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 06.02.02, 17:44
    Gość portalu: Scan napisał(a):
    > Widzę, żeś biegły w pewnych sprawach
    > Bo ja mam takie komunikaty – od początku stycznia - ten przykładowo:
    > „attempt to connect to local computer using the Netbus Trojan Horse Block
    > ed:
    > Threat level:High risk
    > At 21.14 on 2002-01-09 the following communications was detected:
    > Remote Address: 217.96.156.135
    > Na co baza danych odpowiada:
    > Inetnum: 217.96.156.128 – 217.96.156.255
    > Netname: Wrocław -2-SDI
    > Descr: TP S.A. SDI
    > Descr. Wrocław Oporow
    > Country tongue_outL
    > --------------------------
    > Sporo takich rzeczy (z SDI Wrocław - Oporów, naturalnie) wysłałem do Polpaku.
    > Podobne historie mam z Katowic z dialupa. Do wglądu pod adresem:
    > abuse@cst.tpsa.pl - zbiorcze ID 421 i 563.


    Cześć Scanie,

    Biegłość moja jest tylko taka jaka jest potrzebna na forum.

    To znaczy:
    Potrafię sprawdzić I.P. Robi się to tak:
    1. Kopiuje się adres autora.
    2. Następnie wkleja w okienko na stronie:
    www.ripe.net/perl/whois
    3. I czyta co jest napisane.

    To tyle.

    Zaś co do tego co napisałeś...
    Nie wiem.
    Nie podobają mi się słowa "trojan" i "high risk"
    Już pytałeś mnie kiedyś czy nie mieszkam na Oporowie...
    Teraz wiem dlaczego.


    Ale jeśli to jakiś rodzaj włamania...
    Załóż firewalla, jak to u mnie się po włamaniu zrobiło.

    pzdr

    Vist¸___vel___Vi@tr´__________/*]


  • Gość: Scan IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.02.02, 17:52
    Firewalla to ja mam i "whois" od stu lat- co widać powyżej z mojego postu.
    Natomiast próby włamań (nie pingi) z W-w Oporów i Katowice cvx.tpnet - od
    stycznia. To normalność forumowa - uważasz?
    Scan
  • Gość: Vist¸ IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 06.02.02, 18:04
    Gość portalu: Scan napisał(a):
    > Firewalla to ja mam i "whois" od stu lat- co widać powyżej z mojego postu.
    > Natomiast próby włamań (nie pingi) z W-w Oporów i Katowice cvx.tpnet - od
    > stycznia. To normalność forumowa - uważasz?> Scan


    Skoro ktoś jest taki głupi i nachalny, że mając stałe I.P. [SDI]
    próbuje się do Ciebie włamywać, to jak go namierzą... [łatwe]
    To mu słusznie wymierzą... [właściwe]

    I to już tylko formalność.
    Bo dane które wysłałeś są ewidentnie wystarczające.
    A jeśli tym kimś okaże się jakiś forumowicz...
    Opublikuj jego wszystkie (!) dane i licz na moje poparcie.

    Przestępstwo jest ewidentne.
    Żadne okoliczności tego nie tłumaczą.


    pzdr

    Vist¸_________________/
    P.S.
    Nie odpowiadaj już tutaj.
    Szkoda tego pięknego wątku.
    Ale jeśli chcesz odpowiedzieć,
    to wybierz inny wątek z 3-5 postami.
    Znajdę.
  • Gość: siedem IP: *.tgory.pik-net.pl 09.02.02, 12:54
    Gość portalu: Carmina napisał(a):

    > Rzeczywisice, pytal mnie krates jakis czas temu, czym jest dla mnie forum.
    > Odpowiedzialam wymijajaco, chcialam zyskac na czasie, raz jeden nie pozwolic by
    >
    > rzadziła mna moja spontanicznosc. I juz prawie wiedzialam, mialam juz pewien
    > obraz, mialam swoje doswiadczenia. Juz prawie wpisywalam odpowiedz dla kratesa.
    >
    > Jednak tyle rzeczy potem sie wydarzylo, ze to, co zdążylam sobie ułozyc - legło
    > w
    > gruzach. Dla mnie pył mojego osobistego gruzowiska do dzis unosi sie nad forum.
    >
    > Przyćmiewa kolory. Things will never be the same again smile
    >
    > Kiedys to ja zadalam to buńczuczne pytanie, co tu się qurcze, wyprawia. Co to z
    > a
    > pieprzony dział? To bylo prawie pół roku temu. Pół roku w czasie ktorego dla mn
    > ie
    > wydarzyło się bardzo duzo, choc tak "na oko" nie działo się nic.
    > Ale tu na forum przezyłam tyle, ile w realu przez lat dziesięć z okładem. Bo ni
    > e
    > wazne miejsce, ważni są ludzie. Ludzie których po czasie wizualizujesz sobie.
    > Prawie ich widzisz. Po czasie nosisz w sobie ich portety psychologiczne. Po
    > czasie , a czasami po niewczasie, wiesz, na co ich stać.
    >
    > W ukladach międzyludzkich komputer jako narzedzie komunikowania sie nie jest
    > niczym bardziej magicznym niz telefon, nie ma czegos takiego jak czysty wirtual
    > .
    > To są zawsze ludzie. Osobowosci. Uczucia. Potrzeby emocjonalne.
    > Właśnie, potrzeby. Ja lubię być między ludźmi. Lubię mieć wielu przyjaznych
    > znajomych. Lubię śmiech, cenię dowcip i inteligencje. I tu mozna było to wszsyt
    > ko
    > znaleźć.
    > Ok, trzeba bylo nauczyć się, że wątki narodowych paranoi są elementem folkloru
    > tego miejsca i po prostu omijać je. Nie pytac czemu, nie dziwic sie. Opcja
    > ignore totally.
    >
    > Poznałam tu wiele osob. Poznalam nie tylko zyczliwa znajomosc, znalazlam tez
    > przyjaźn. Pzrypomnialy mi sie czasy przedwieczne, beztroskie przyjaciółki moje.
    >
    >
    > Spotykalam róznych ludzi. Wielu cenie, wielu lubie, choc ze swiadomoscią ich
    > słabości ( któż z nas od nich wolny? LOL). I oni wiedza o tym, ze ich lubie. Mo
    > je
    > relacje są bardzo proste. Przejrzyste i czytelne. Tak jak lubie.
    >
    > Są tu tez ludzie, którym sie dziwie. Bo pzrecież tu, na tym forum, mozna tak
    > łatwo być odwaznym, uczciwym, fair. I nie umiem zrozumiec, ze ta mozliwosc czes
    > to
    > chlipie w kacie, zupelnie zapomniana. Wszysko jest wzgledne?
    >
    > Oczywiscie mialam tez okazje ujrzec tu ludzka potworna brzydote. Ale o tym nie
    >
    > chce mowić. I tak wiadomo. Opcja ignore.
    >
    > Jedyne, co mi tu przeszkadza naprawde, to nieznosna maniera omawiania prywatnej
    >
    > korespondencji, realnych paczek, sms-ow, spotkan, wujkow dentystow, procesow
    > poczecia pociech. Proceder sprowadzania na forum kolezanek z realu, by miec
    > wieksze poparcie. Troche dziecinada, ale jakze nieładna - potrzeba tworzenia
    > hermetycznej grupy. (Nie mylic z grafomanami, którzy karmią się zainteresowanie
    > m
    > kazdego zyczliwego "nicka" )
    >
    > Tak wiec, niezwykle to miejsce, niezwykle. Wciąga i odstręcza. Ale jest w miare
    >
    > czytelne, po jakims czasie. Nie musze was widziec, by was wyczuwac. Jedni
    > nazywaja to "rejestrami" smile)), inni "wibracjami" smile)), ja myslę "kolorami".
    > I wydaje mi się, ze jesteśmy tu sobą. Nie w sensie realu. W sensie naszej czyst
    > ej
    > osobowosci, na której nieraz real wymusza kompromisy. A tu - nie jestesmy czyi
    > ms
    > mezem, zona, corka, ojcem, szefem itd. Tu jestesmy soba. I mamy mozliwosc pozna
    > c
    > samych siebie. Nawet w dosc skrajnych sytuacjach. A własciwie - własnie wtedy.
    > Dowiadujemy sie prawdy o sobie samych. Czasem mozna sie zdziwic. Chyba? smile
    >
    > Moze niektórzy przychodzą tu by odreagowac. Moze. Cisi i uprzejmi w realu , tu
    > zamieniają się w bluzgających, szare myszki i gospodynie domowe oczarowac chca
    > widownie. LOL. Moze. Ale to tez jest część ich psychiki. Wiec sa soba. Cieszą s
    > ie
    > wolnoscia. Myslę więc, że jesteśmy tu prawdziwsi, niż gdziekolwiek indziej.
    >
    > Potrzeba wolnosci jest potęzną siłą. Sieć daje jej iluzję. Choc na moment, choć
    >
    > na chwile. A zarazem wciaż myslisz, że zawsze mozesz jednym klawiszem zakonczyc
    >
    > seans. LOL. Tymczasem, ta chwila odnajdzie Cie sama, wtedy kiedy zechce. Bez
    > fanfar. Rozplyniesz się z ulgą w porannej mgle.
    >
    > Pozdro zamglone smile
    >
    >

    -were?
    -in my mind eyes

    jak cos zrabałem to możesz mnie podeptac jak tow. srebernego, swego czasu./
    6,66

  • Gość: Vist¸ IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 09.02.02, 17:52
    Gość portalu: siedem napisał(a):

    > -were?
    > -in my mind eyes


    --- Maby in eyes, may be in heard...

    As U wish.

    >
    > jak cos zrabałem to możesz mnie podeptac jak tow. srebernego, swego czasu./
    > 6,66


    Nic nie zrąbałeś Siódemko...

    Tylko mało o tym rozmawiałeś...

    Może nie masz z kim ?

    Zapraszam smile)


    pzdr

    Vist¸_________________/
  • Gość: Carmina IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 10.02.02, 15:56
    Gość portalu: siedem napisał(a):

    > Gość portalu: Carmina napisał(a):
    >
    > > Rzeczywisice, pytal mnie krates jakis czas temu, czym jest dla mnie forum.
    >
    > > Odpowiedzialam wymijajaco, chcialam zyskac na czasie, raz jeden nie pozwol
    > ic by
    > >
    > > rzadziła mna moja spontanicznosc. I juz prawie wiedzialam, mialam juz pewi
    > en
    > > obraz, mialam swoje doswiadczenia. Juz prawie wpisywalam odpowiedz dla kra
    > tesa.
    > >
    > > Jednak tyle rzeczy potem sie wydarzylo, ze to, co zdążylam sobie ułozyc -
    > legło
    > > w
    > > gruzach. Dla mnie pył mojego osobistego gruzowiska do dzis unosi sie nad f
    > orum.
    > >
    > > Przyćmiewa kolory. Things will never be the same again smile
    > >
    > > Kiedys to ja zadalam to buńczuczne pytanie, co tu się qurcze, wyprawia. Co
    > to z
    > > a
    > > pieprzony dział? To bylo prawie pół roku temu. Pół roku w czasie ktorego d
    > la mn
    > > ie
    > > wydarzyło się bardzo duzo, choc tak "na oko" nie działo się nic.
    > > Ale tu na forum przezyłam tyle, ile w realu przez lat dziesięć z okładem.
    > Bo ni
    > > e
    > > wazne miejsce, ważni są ludzie. Ludzie których po czasie wizualizujesz sob
    > ie.
    > > Prawie ich widzisz. Po czasie nosisz w sobie ich portety psychologiczne. P
    > o
    > > czasie , a czasami po niewczasie, wiesz, na co ich stać.
    > >
    > > W ukladach międzyludzkich komputer jako narzedzie komunikowania sie nie je
    > st
    > > niczym bardziej magicznym niz telefon, nie ma czegos takiego jak czysty wi
    > rtual
    > > .
    > > To są zawsze ludzie. Osobowosci. Uczucia. Potrzeby emocjonalne.
    > > Właśnie, potrzeby. Ja lubię być między ludźmi. Lubię mieć wielu przyjaznyc
    > h
    > > znajomych. Lubię śmiech, cenię dowcip i inteligencje. I tu mozna było to w
    > szsyt
    > > ko
    > > znaleźć.
    > > Ok, trzeba bylo nauczyć się, że wątki narodowych paranoi są elementem folk
    > loru
    > > tego miejsca i po prostu omijać je. Nie pytac czemu, nie dziwic sie. Opcj
    > a
    > > ignore totally.
    > >
    > > Poznałam tu wiele osob. Poznalam nie tylko zyczliwa znajomosc, znalazlam t
    > ez
    > > przyjaźn. Pzrypomnialy mi sie czasy przedwieczne, beztroskie przyjaciółki
    > moje.
    > >
    > >
    > > Spotykalam róznych ludzi. Wielu cenie, wielu lubie, choc ze swiadomoscią i
    > ch
    > > słabości ( któż z nas od nich wolny? LOL). I oni wiedza o tym, ze ich lubi
    > e. Mo
    > > je
    > > relacje są bardzo proste. Przejrzyste i czytelne. Tak jak lubie.
    > >
    > > Są tu tez ludzie, którym sie dziwie. Bo pzrecież tu, na tym forum, mozna t
    > ak
    > > łatwo być odwaznym, uczciwym, fair. I nie umiem zrozumiec, ze ta mozliwosc
    > czes
    > > to
    > > chlipie w kacie, zupelnie zapomniana. Wszysko jest wzgledne?
    > >
    > > Oczywiscie mialam tez okazje ujrzec tu ludzka potworna brzydote. Ale o ty
    > m nie
    > >
    > > chce mowić. I tak wiadomo. Opcja ignore.
    > >
    > > Jedyne, co mi tu przeszkadza naprawde, to nieznosna maniera omawiania pryw
    > atnej
    > >
    > > korespondencji, realnych paczek, sms-ow, spotkan, wujkow dentystow, proce
    > sow
    > > poczecia pociech. Proceder sprowadzania na forum kolezanek z realu, by mie
    > c
    > > wieksze poparcie. Troche dziecinada, ale jakze nieładna - potrzeba tworzen
    > ia
    > > hermetycznej grupy. (Nie mylic z grafomanami, którzy karmią się zaintereso
    > wanie
    > > m
    > > kazdego zyczliwego "nicka" )
    > >
    > > Tak wiec, niezwykle to miejsce, niezwykle. Wciąga i odstręcza. Ale jest w
    > miare
    > >
    > > czytelne, po jakims czasie. Nie musze was widziec, by was wyczuwac. Jedni
    > > nazywaja to "rejestrami" smile)), inni "wibracjami" smile)), ja myslę "kolorami"
    > .
    > > I wydaje mi się, ze jesteśmy tu sobą. Nie w sensie realu. W sensie naszej
    > czyst
    > > ej
    > > osobowosci, na której nieraz real wymusza kompromisy. A tu - nie jestesmy
    > czyi
    > > ms
    > > mezem, zona, corka, ojcem, szefem itd. Tu jestesmy soba. I mamy mozliwosc
    > pozna
    > > c
    > > samych siebie. Nawet w dosc skrajnych sytuacjach. A własciwie - własnie wt
    > edy.
    > > Dowiadujemy sie prawdy o sobie samych. Czasem mozna sie zdziwic. Chyba?
    > smile
    > >
    > > Moze niektórzy przychodzą tu by odreagowac. Moze. Cisi i uprzejmi w realu
    > , tu
    > > zamieniają się w bluzgających, szare myszki i gospodynie domowe oczarowac
    > chca
    > > widownie. LOL. Moze. Ale to tez jest część ich psychiki. Wiec sa soba. Cie
    > szą s
    > > ie
    > > wolnoscia. Myslę więc, że jesteśmy tu prawdziwsi, niż gdziekolwiek indziej
    > .
    > >
    > > Potrzeba wolnosci jest potęzną siłą. Sieć daje jej iluzję. Choc na moment,
    > choć
    > >
    > > na chwile. A zarazem wciaż myslisz, że zawsze mozesz jednym klawiszem zako
    > nczyc
    > >
    > > seans. LOL. Tymczasem, ta chwila odnajdzie Cie sama, wtedy kiedy zechce. B
    > ez
    > > fanfar. Rozplyniesz się z ulgą w porannej mgle.
    > >
    > > Pozdro zamglone smile
    > >
    > >
    >
    > -were?
    > -in my mind eyes
    >
    > jak cos zrabałem to możesz mnie podeptac jak tow. srebernego, swego czasu./
    > 6,66


    Nieeee, nie mogłabym, LOL, zwłaszcza że nie narozrabiałeś zanadto. Dobrze jest
    przywoływac obrazy z pamięci, dobrze jest mieć pamięć. Podstawowa sprawa.
    Pozdro. C smile

  • krates.8 10.02.02, 16:50
    Zanurkowałem wczoraj w gruzowisko i trwało chwil parę zanim się otrzepałem z
    kurzu.
    Po odświeżaniu pamięci musiałem siebie odświeżyć 8)
    Kartki pożółkłe. Ale w słowach kolory nieblaknące. Jakby... przeciwnie.
    Listy białe, szare, kolorowe... 8)

    ...in my mind

    Pozdrawiam,
    Krates.8)


    Gość portalu: Carmina napisał(a):

    > Gość portalu: siedem napisał(a):
    >
    > > Gość portalu: Carmina napisał(a):
    > >
    > > > Rzeczywisice, pytal mnie krates jakis czas temu, czym jest dla mnie f
    > orum.
    > > > Odpowiedzialam wymijajaco, chcialam zyskac na czasie, raz jeden nie p
    > ozwol
    > > ic by
    > > > rzadziła mna moja spontanicznosc. I juz prawie wiedzialam, mialam juz
    > pewi
    > > en
    > > > obraz, mialam swoje doswiadczenia. Juz prawie wpisywalam odpowiedz dl
    > a kra
    > > tesa.
    > > > Jednak tyle rzeczy potem sie wydarzylo, ze to, co zdążylam sobie ułoz
    > yc -
    > > legło
    > > > w
    > > > gruzach. Dla mnie pył mojego osobistego gruzowiska do dzis unosi sie
    > nad f
    > > orum.
    > > > Przyćmiewa kolory. Things will never be the same again smile
    > > -were?
    > > -in my mind eyes
    > >
    > > jak cos zrabałem to możesz mnie podeptac jak tow. srebernego, swego czasu.
    > /
    > > 6,66
    >
    >
    > Nieeee, nie mogłabym, LOL, zwłaszcza że nie narozrabiałeś zanadto. Dobrze jest
    > przywoływac obrazy z pamięci, dobrze jest mieć pamięć. Podstawowa sprawa.
    > Pozdro. C smile
    >

  • Gość: siedem IP: *.tgory.pik-net.pl 11.02.02, 12:54
    no nie?
    7,00
  • krates.8 12.02.02, 22:33
    Carmina, adieu:
    As you on him, Krates dote on you! [exit]

    (przepraszam... na chwilę wypadłem z roli)
    (dzięki sufler, ciężką masz robotę... patrzą, patrzą... a nie słyszą)

  • Gość: Carmina IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 13.02.02, 09:54
    krates.8 napisał(a):

    > Carmina, adieu:
    > As you on him, Krates dote on you! [exit]
    >
    > (przepraszam... na chwilę wypadłem z roli)
    > (dzięki sufler, ciężką masz robotę... patrzą, patrzą... a nie słyszą)

    Kratesie, to nie ten sufler był, nieeeee....nie. Rzeczy są prostsze i
    przyjemniejsze niż u Shakespeara. Nic mrocznego, nic tajemniczego, żadnych
    rozterek i dramatów, słońce i muzyka, pzryjaźń i śmiech. Dużo czystego, świezego
    powietrza. Ot co! smile))
    Pozdro
    C smile))


  • krates.8 13.02.02, 11:16
    Śmiej się, śmiej, niedobra wink

    a gdzie uśmiech?

    to już nie można sobie pożartować?
    w jakimś kątku
    po nocy
    z Szekspira
    dobra już będę grzeczny
    czysty i świeży
    jak sting

    Krates.8)) przywołany do porządku


    Gość portalu: Carmina napisał(a):

    > krates.8 napisał(a):
    >
    > > Carmina, adieu:
    > > As you on him, Krates dote on you! [exit]
    > >
    > > (przepraszam... na chwilę wypadłem z roli)
    > > (dzięki sufler, ciężką masz robotę... patrzą, patrzą... a nie słyszą)
    >
    > Kratesie, to nie ten sufler był, nieeeee....nie. Rzeczy są prostsze i
    > przyjemniejsze niż u Shakespeara. Nic mrocznego, nic tajemniczego, żadnych
    > rozterek i dramatów, słońce i muzyka, pzryjaźń i śmiech. Dużo czystego, świezeg
    > o
    > powietrza. Ot co! smile))
    > Pozdro
    > C smile))
    >
    >

  • Gość: MOnika IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.02.02, 16:07
    Zapiski na pudełku od pieluszek, czyli myśli spisane między jednym karmieniem a
    drugim.

    Serdecznie Ci dziękuję, tyu, za dedykację. Rzeczywiście chętnie wrócę do
    interesujących mnie tematów, choć odmiennie od wszystkich niewiele dotychczas
    postów napisałam na forum. Z braku czasu nie kontynuowałam rozpoczętych przeze
    mnie polemik. Jednak włączę się teraz na trochę, bo podobnie jak Ty, a
    wcześniej Antoine de Saint-Exupery, uważam, że „najważniejsze jest niewidoczne
    dla oczu”. Na szczęście Ty to zobaczyłeś. Zobaczyli to również inni, dla
    których codzienny kontakt z uczestnikami Forum jest niezastąpionym już teraz
    elementem (realnego) życia.
    Pytasz, czy na podstawie tekstu pisanego trafna ocena człowieka jest możliwa, a
    następnie cytujesz fragment artykułu Kazimierza Jankowskiego. Nie wspominasz
    jednak, że cały tekst tego autora jest poświęcony przyjaźni. I o to przede
    wszystkim chodzi – o PRZYJAŹŃ. Bo cóż innego, jeśli nie przyjaźń, łączy
    wszystkie osoby piszące na forum. Przyjaźń definiowana jako życzliwość,
    szczerość, bliskość, serdeczność, lojalność, możność liczenia na kogoś. I
    pomimo to, że nie zawsze zna się imiona ludzi, tylko ich nicki, nie ma to
    większego znaczenia jeśli chodzi nie tylko o wymianę poglądów, czy prezentację
    postaw, ale o wyrażanie uczuć, które czasem silniej są przedstawiane niż w
    realu z racji tego, że nikt nie obawia się ośmieszenia i łatwiej niektórym
    pokonać nieśmiałość. Myślę, że zarówno wyrażanie uczuć, jak i kreowanie siebie
    jest w świecie wirtualnym bardziej prawdziwe, choć czasem można wpaść w pułapkę
    oszustów – podobnie jak w życiu realnym. Ale oszuści szybko odchodzą. Już kilku
    spotkał taki los, gdyż nie poradzili sobie z częstą zmianą swojej tożsamości.
    Zostają ludzie prawdziwi, realni, dla których świat wirtualny i zawierane w nim
    znajomości są równie prawdziwe jak w życiu realnym. Najlepszym przykładem tego
    może być choćby spotkanie osób, które w świecie wirtualnym poznały się i
    polubiły, polemizowały ze sobą lub popierały poglądy innych w słusznych
    sprawach. Choć byłam tylko obserwatorem na takim spotkaniu wirtualnych
    przyjaciół widziałam jak przyjaźń zapoczątkowana właśnie przez tekst pisany
    (bez dodatkowego przekazu niewerbalnego) rozwija się w realu. Wyglądało na to,
    że wszyscy bardzo dobrze się znają, pomimo, że twarzą w twarz widzieli się po
    raz pierwszy. Nie to było jednak ważne. Ważne było to, że mogli rozmawiać o
    wszystkim bez skrępowania, jakby się znali od lat. I będą znali się nadal, będą
    się wspierali w chwilach ciężkich nie tylko w polemikach wirtualnych, ale jeśli
    trzeba także w życiu realnym. I tu wracam do pytania zadanego przez Ciebie na
    samym początku. I twierdzę, że jeśli tekst pisany jest „prawdziwie” (choć w
    wirtualu), jeśli wyrażane są prawdziwe uczucia, niezależnie od tego czy
    pozytywne, czy nie, jeśli przebija z niego szczerość i prawda (a to się w
    pewnym momencie wyczuwa) to nie trudno ocenić człowieka i ocena ta nie jest
    jedynie wytworem naszej fantazji (jak twierdzą czasem psycholodzy). I zgadzam
    się całkowicie z cytowanym autorem tekstu w „Charakterach”, że „prawdziwa
    przyjaźń, oparta na równości, wyrozumiałości i zaufaniu, jest ważna w naszym
    życiu jak sól w dobrze przyprawionej potrawie.” /K.Jankowski/

  • jacek#jw 06.02.02, 16:25
    Czy "CZEGO OCZY NIE WIDZĄ, TEGO SERCU NIE ŻAL"?
  • tyu 06.02.02, 19:42
    Kochani i Mili!

    Ja Was naprawdę czytam i duma mnie rozpiera, że stworzyłem taki wątek. Rzadko
    kiedy chyba widziałem tyle na raz CIEKAWYCH I GŁĘBOKICH tekstów! Poetyckich
    i "epickich", ale wszystkie - wymagające głębokiego namysłu przed odpowiedzią.
    Jedna zawieruszyła się tu sprawa być może niepotrzebna - nazwijmy
    ją "techniczną". Wygląda jednak, że dobre viatry wywiały ją...

    Poza tym jednak - dziwne - zgadzam się niemal ze wszystkim i wszystkimi!
    Chociażby dlatego, że wszyscy niemal uważają, że poznanie człowieka, polubienie
    go i nawiązanie PRZYJAŹNI - kontaktując się z nim wyłącznie przez Internet -
    jest MOŻLIWE! (Pomijam pytania egzystencjalne: po co poznawać...)
    Ale - ponieważ doba ma tylko około 24 godzin (a na pewno nie więcej, niż 25) -
    z resztą wrażeń wrócę tu jutro - inszallah...

    Pozdrawiam Was wszystkich!
    tyu
  • Gość: # IP: *.wroclaw.tpnet.pl 07.02.02, 11:11
    tyu napisał(a):

    > Kochani i Mili!
    > Poza tym jednak - dziwne - zgadzam się niemal ze wszystkim i wszystkimi!
    > tyu

    Czy jest nas tylko 30 - tu paru, jak
    złapanych ciekawskich dżdżownic w przykryty znienacka słoik,
    wijących się przeplotami miłych i wstrętnych "bliskości"
    jednocześnie.

    A oglądanych z zewnątrz przez zdrowe psychicznie dżdżownice ogrodowe,
    naturalnie i swobodnie przerabiające nasza Ziemie wśród nawozu kwietnych
    płatków zroszonych prawdziwa rosą i opromienionych słońcem -
    z dala od bigosu "mięsa" w sosie własnych przypraw - kłębowiska
    dżdżownic znieczulonych przeciwnymi doznaniami?

    I przekraczające bez wysiłku granice szklanych ścianek
    wąskiego słoiczka. Czy te z zewnątrz chcą wejść tez do środka ?

    Czy tylko współczują?

  • lady_hawk 07.02.02, 11:36
    podnosze watek, zeby sie nie zagubil

    wink))
  • Gość: perli IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 07.02.02, 13:08
    troszkę tej "głębokości" na wątkowe ruszta wrzucę. Dodam chrustu niechaj
    skwierczy. Niezbyt głośno .
    Gdyby ktoś kilka miesiecy temu powiedział mi , iż przyjaciół w nie-realu można
    odnaleźć, poznać i takiej posieciowej przyjaźni doswiadczyć- nazwałabym go
    fantastą. Ot kolejny nawiedzony fantastyczny bełkot! Ale teraz weryfikacja
    świadoma nadeszła i mogę z ręką na ..ruszcie stwierdzić, iż ten "ktoś"
    prawdziwość dojrzałą mi ofiarował tylko mój głąbiasty umysł w porę jej nie
    uchwycił. Moje doświadczenie niewielkie a wirtuala tajemniczość przeogromna.
    Ponieważ inteligencji nie posiadam tylko intuicję skrzacią to ich odkrywanie
    może rok świetlny trwać albo i dłużej. Lecz szczerość- nawet w planktonowej
    postaci- mój skarłowciały intelekt jest jeszcze w stanie wyłowić i docenić. w
    słowie pisanym nastrój chwili potegą jest. Bez bast. Radość i smutek -postowy
    przekładaniec. Zaglądam na kwadransik (reklamowy spam ) i poczytam, czasami
    popiszę (po cholerę -słyszę, słyszę )i kiedy coś w duszy szaleje ze smutkiem w
    tytule to nie będę -za przeproszeniem- z gębą uduchowioną odą do radości
    pakować się w nieszczerość i obrażać inteligencję ewentualnego "czytacza".
    Można by tak pognębić jeszcze tą głębie ale czekam na Tyu i jak da przyzwolenie
    to....

    pozdrawiam serdecznie
  • tyu 07.02.02, 13:23
    Co więcej - przyzwolenie daje i do głosu zaprasza!

    I nie bądź taka skromna! Żaden tam "głąbiasty umysł"! Intuicja "skrzacia" może
    być, ale tylko dlatego, że:
    1. Skoro "najważniejsze jest niewidoczne dla oczu", to - konsekwentnie -
    nie "szkiełkiem i okiem" rzeczy będziem oceniać, a sercem i intuicją właśnie.
    2. Skrzat tak mile mi się kojarzy...

    A że CZAS w latach świetlnych mierzysz - z serca wybaczam. Do intuicji i głębi
    pychologicznych przemysleń ma się to dokładnie nijak...

    Pozdrawiam i czekam na ciąg dalszy
    tyu


    Gość portalu: perli napisał(a):

    > troszkę tej "głębokości" na wątkowe ruszta wrzucę. Dodam chrustu niechaj
    > skwierczy. Niezbyt głośno .
    > Gdyby ktoś kilka miesiecy temu powiedział mi , iż przyjaciół w nie-realu można
    > odnaleźć, poznać i takiej posieciowej przyjaźni doswiadczyć- nazwałabym go
    > fantastą. Ot kolejny nawiedzony fantastyczny bełkot! Ale teraz weryfikacja
    > świadoma nadeszła i mogę z ręką na ..ruszcie stwierdzić, iż ten "ktoś"
    > prawdziwość dojrzałą mi ofiarował tylko mój głąbiasty umysł w porę jej nie
    > uchwycił. Moje doświadczenie niewielkie a wirtuala tajemniczość przeogromna.
    > Ponieważ inteligencji nie posiadam tylko intuicję skrzacią to ich odkrywanie
    > może rok świetlny trwać albo i dłużej. Lecz szczerość- nawet w planktonowej
    > postaci- mój skarłowciały intelekt jest jeszcze w stanie wyłowić i docenić. w
    > słowie pisanym nastrój chwili potegą jest. Bez bast. Radość i smutek -postowy
    > przekładaniec. Zaglądam na kwadransik (reklamowy spam ) i poczytam, czasami
    > popiszę (po cholerę -słyszę, słyszę )i kiedy coś w duszy szaleje ze smutkiem w
    > tytule to nie będę -za przeproszeniem- z gębą uduchowioną odą do radości
    > pakować się w nieszczerość i obrażać inteligencję ewentualnego "czytacza".
    > Można by tak pognębić jeszcze tą głębie ale czekam na Tyu i jak da przyzwolenie
    >
    > to....
    >
    > pozdrawiam serdecznie

  • Gość: perli IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 08.02.02, 17:04
    Zaczynam się Ciebie bać Tyu! Po przestudiowaniu pewnego wątku poliglockiego.!
    Ale cóż zostawiło się tych trzynaści niezgrabnych kropek to trzeba wrócić.
    Wracam więc ze strachem pod powiekami z nosem przy pierwszej kropie, podążam za
    następnymi.
    Zgadzam się z tym, iż siebie do końca nie jetem wstanie pojąć chociaż wgapiam
    się prawie codziennie w lustro -w poszukiwaniu straconego czasu.
    Innych też na podstawie -gestów-nastrojów- w wirtualnych lustrach poznać do the
    endu nie mogę. Chociaż czasami są jak otwarta jasność w sierpniu to nie wiem
    czy ta jasność jest szczera.
    Anonimowość nie dodaje mi ikarskości. Armia tysięcy czytających oczu powoduje u
    mnie swoistą transformację. W głaza z tremą na horyzońcie. A jest to taka
    trema, ze można spokojnie porównać ją do kolosów z Wyspy Wielkanocnej. To jest
    nowa forma bojaźni i mocno wierzę w to, iż w końcu pozbędę się tej
    głazowatości. Przynajmniej tak mi sie wydaje. W realu częściej używam zdrobnień
    zaś w sieci , nie tylko na kamiennej wykładzinie agory , jest to rzadkością i
    takie np. tyu-niu nigdy przez klawiaturę by mi nie przeszło- rzecz jasna oprócz
    przykładowej poufałości.(Sorry?)
    Problem z moim poczuciem humoru -zakatarzonym ( nieuleczalnie chorym-wersja
    pesymistyczna, porąbanym-wersja pesymistyczna II tylko dla odważnych) też mam
    ogromiasty i dosyć często to co w realu zabrzmiałoby- głowa w głony i bulgotać -
    w świecie sieci przekształca się w -czy mógłbyś szanowny inernauto swą
    blyskotliwą główkę zanurzyć w spokojną toń wodną i na bezdechu zaobserwowac co
    też tam u fauny oraz flory w duszy piszczy?
    Ta niewidzialność nie jest- przynajmniej dla mnie- także łaskawa jeszce i z
    tego powodu , iż wszystko co czuję to Czuję z paranoidalną wręcz zachłannością.
    Podtekst, podtekstem podteks pogania. Każdy wyraz prześwietlam czasem wiele
    razy. Wydaje mi się ,iz ta podtekstowa podszewka ma kilka warst. Przypomina
    cebulę po przejściach- klonowanie w domu i zagrodzie. W realu też pasących się
    podtekstów istnieją niezliczone stada lecz wydają się one bardziej oswajalne, -
    udomowione ? ( nie mogę się zdecydować- co wybrać?)
    Brak mi dystansu czy też podrygującego luzu co mnie doprowadza do galaktycznej
    rozpaczy. Realnej jak paczka malborasów przy kompie .
    Tyle o sobie szczerze dla Ciebie

    pozdrawiam wszystkich
    perli
  • Gość: Vi@tr´ IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 07.02.02, 14:20
    Gość portalu: perli napisał(a):

    > Moje doświadczenie niewielkie a wirtuala tajemniczość przeogromna.

    - A w niej raz głębokie pieczary, a bzyczenie jedwabnych ważkowych
    skrzydełek ledwie słychać...

    > Ponieważ inteligencji nie posiadam tylko intuicję skrzacią to ich odkrywanie
    > może rok świetlny trwać albo i dłużej.


    - Tu się skrzci chichot z nadprzestrzenią styka spięty odrobiną dziewczęcej
    kokieterii...


    > Lecz szczerość- nawet w planktonowej postaci- mój skarłowciały intelekt jest
    > jeszcze w stanie wyłowić i docenić.


    - intuicja wyczuwa maleńki planktonik okruszków uczuć zabłąkanych w IQ serwerów..


    > w słowie pisanym nastrój chwili potegą jest.
    > Bez bast. Radość i smutek -postowy przekładaniec.

    - Między odpoznaniem liter on słów zrozumienie przekłada
    na ciepłe i zimne znaczenie..


    > Zaglądam na kwadransik (reklamowy spam ) i poczytam, czasami
    > popiszę (po cholerę -słyszę, słyszę )i kiedy coś w duszy szaleje ze smutkiem w
    > tytule to nie będę -za przeproszeniem- z gębą uduchowioną odą do radości
    > pakować się w nieszczerość i obrażać inteligencję ewentualnego "czytacza".

    - Tak się raz to perli a czasem matowi aż się domyślimy...
    że któś to wyłowi..
    że skrzacie oko sieci tylko na to czeka...
    by obśmiać się z innego elektro-człowieka.

    > Można by tak pognębić jeszcze tą głębie ale czekam na Tyu i jak da przyzwolenie


    - pognębione głębie wgłąbnie się lampkami ostrzegawczymi swiecą..
    może wybnąć z tego uległością kobiecą ?

    Chwila z klawiaturą, ostra biel ekranu, oczy widzą, palce piszą...
    szkiełko patrzy... i wszyscy się dziwią; jak to jest...
    że kiedy przedemną tylko ekran czeka...
    w Australii za serce to chwyta człowieka...
    I już blisko propagandy - chwały internetu...
    A to nie postęp, nie kable...
    To skrzacik malutki szuka koleżani, tak do psotnej kłótni...


    smile

    Vi@tr´_______________[*]
  • Gość: perli IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 07.02.02, 16:13
    Gość portalu: Vi@tr´ napisał(a):

    > Gość portalu: perli napisał(a):
    >
    > > Moje doświadczenie niewielkie a wirtuala tajemniczość przeogromna.
    >
    > - A w niej raz głębokie pieczary, a bzyczenie jedwabnych ważkowych
    > skrzydełek ledwie słychać...
    >
    > > Ponieważ inteligencji nie posiadam tylko intuicję skrzacią to ich odkrywan
    > ie
    > > może rok świetlny trwać albo i dłużej.
    >
    >
    > - Tu się skrzci chichot z nadprzestrzenią styka spięty odrobiną dziewczęcej
    > kokieterii...
    >
    >
    > > Lecz szczerość- nawet w planktonowej postaci- mój skarłowciały intelekt j
    > est
    > > jeszcze w stanie wyłowić i docenić.
    >
    >
    > - intuicja wyczuwa maleńki planktonik okruszków uczuć zabłąkanych w IQ serwerów
    > ..
    >
    >
    > > w słowie pisanym nastrój chwili potegą jest.
    > > Bez bast. Radość i smutek -postowy przekładaniec.
    >
    > - Między odpoznaniem liter on słów zrozumienie przekłada
    > na ciepłe i zimne znaczenie..
    >
    >
    > > Zaglądam na kwadransik (reklamowy spam ) i poczytam, czasami
    > > popiszę (po cholerę -słyszę, słyszę )i kiedy coś w duszy szaleje ze smutki
    > em w
    > > tytule to nie będę -za przeproszeniem- z gębą uduchowioną odą do radości
    > > pakować się w nieszczerość i obrażać inteligencję ewentualnego "czytacza".
    >
    >
    > - Tak się raz to perli a czasem matowi aż się domyślimy...
    > że któś to wyłowi..
    > że skrzacie oko sieci tylko na to czeka...
    > by obśmiać się z innego elektro-człowieka.
    >
    > > Można by tak pognębić jeszcze tą głębie ale czekam na Tyu i jak da przyzwo
    > lenie
    >
    >
    > - pognębione głębie wgłąbnie się lampkami ostrzegawczymi swiecą..
    > może wybnąć z tego uległością kobiecą ?
    >
    > Chwila z klawiaturą, ostra biel ekranu, oczy widzą, palce piszą...
    > szkiełko patrzy... i wszyscy się dziwią; jak to jest...
    > że kiedy przedemną tylko ekran czeka...
    > w Australii za serce to chwyta człowieka...
    > I już blisko propagandy - chwały internetu...
    > A to nie postęp, nie kable...
    > To skrzacik malutki szuka koleżani, tak do psotnej kłótni...
    >
    >
    > smile
    >
    > Vi@tr´_______________[*]

    to słowo po re: to ff
    forumnowy fenomen
    a pozatutułowe wnętrze to ff bis and smile mój
    dla Ciebie
    nie kibic i nie cichy
    perli
  • Gość: Vi@tr´ IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 07.02.02, 21:37
    Gość portalu: perli napisał(a):
    > to słowo po re: to ff
    > forumnowy fenomen
    > a pozatutułowe wnętrze to ff bis and smile mój
    > dla Ciebie nie kibic i nie cichy
    > perli


    Mh...

    .....................

    smile)

    Vi@tr´__________________[cichy]

  • przyjaciel1 22.02.02, 10:11
    ?
  • przyjaciel1 22.02.02, 10:08
    Gość portalu: Vi@tr´ napisał(a):

    > Gość portalu: perli napisał(a):
    >
    > > Moje doświadczenie niewielkie a wirtuala tajemniczość przeogromna.
    >
    > - A w niej raz głębokie pieczary, a bzyczenie jedwabnych ważkowych
    > skrzydełek ledwie słychać...
    >

    >

    >

    >
    > - intuicja wyczuwa maleńki planktonik okruszków uczuć zabłąkanych w IQ serwerów
    > ..
    >
    >
    > > w słowie pisanym nastrój chwili potegą jest.
    > > Bez bast. Radość i smutek -postowy przekładaniec.
    >
    > - Między odpoznaniem liter on słów zrozumienie przekłada
    > na ciepłe i zimne znaczenie..
    >
    >
    > > Zaglądam na kwadransik (reklamowy spam ) i poczytam, czasami
    > > popiszę >
    > - Tak się raz to perli a czasem matowi aż się domyślimy...
    > że któś to wyłowi..
    > > Można by tak pognębić jeszcze tą głębie ,ale czekam na Tyu i jak da przyzwo
    > lenie
    >
    >
    > - pognębione głębie wgłąbnie się lampkami ostrzegawczymi swiecą..
    > może wybnąć z tego uległością kobiecą ?
    >
    > Chwila z klawiaturą, ostra biel ekranu, oczy widzą, palce piszą...
    > szkiełko patrzy... i wszyscy się dziwią; jak to jest...
    > że kiedy przedemną tylko ekran czeka...
    > w Australii za serce to chwyta człowieka...

    > > To skrzacik malutki szuka koleżani, tak do psotnej kłótni...
    >
    >
    > smile
    >
    > Vi@tr´_______________[*]

    czy to o mnie?
  • Gość: siedem IP: *.tgory.pik-net.pl 07.02.02, 11:44
    tyu napisał(a):

    > Kochani i Mili!
    >
    > Ja Was naprawdę czytam i duma mnie rozpiera, że stworzyłem taki wątek. Rzadko
    > kiedy chyba widziałem tyle na raz CIEKAWYCH I GŁĘBOKICH tekstów! Poetyckich
    > i "epickich", ale wszystkie - wymagające głębokiego namysłu przed odpowiedzią.
    > Jedna zawieruszyła się tu sprawa być może niepotrzebna - nazwijmy
    > ją "techniczną". Wygląda jednak, że dobre viatry wywiały ją...
    >
    > Poza tym jednak - dziwne - zgadzam się niemal ze wszystkim i wszystkimi!
    > Chociażby dlatego, że wszyscy niemal uważają, że poznanie człowieka, polubienie
    >
    > go i nawiązanie PRZYJAŹNI - kontaktując się z nim wyłącznie przez Internet -
    > jest MOŻLIWE!

    NIE jest MOŻLIWE
    Tak mówi Pan siedem* [9 lat tworzenia internetu i biernego korzystania z
    internetu] liczba lat spedząnych na "nieludzkim lądzie" upowaznia GO do stawiania
    takich tez bez uzasadnienia.

    *- nie pan siedem tylko Właściciel Bytu Siedem

    7,00
  • Gość: # IP: *.wroclaw.tpnet.pl 07.02.02, 11:54

    Czyzby sloik sie przewrocil
    i 7 szczesliwa wypadla w trawke...

    ..a przeciez ethanol wczesniej sie na nia wylał.
  • Gość: siedem IP: *.tgory.pik-net.pl 07.02.02, 13:11
    Gość portalu: # napisał(a):

    >
    > Czyzby sloik sie przewrocil
    > i 7 szczesliwa wypadla w trawke...
    >
    > ..a przeciez ethanol wczesniej sie na nia wylał.

    Proszę jaśniej i bez wilelostopniowych metafor.
    7,00
  • Gość: # IP: *.wroclaw.tpnet.pl 07.02.02, 13:36

    Jak wypijemy kielicha w ogrodku na wiosne...
    to medium sie nie nadaje na pogawedki poglebione
    dla towarzyskich dusz.
  • Gość: siedem IP: *.tgory.pik-net.pl 07.02.02, 13:44
    i tak o to chcesz mnie odvirtualnic i wycisnac jak cytryne z cyferek.
    ale w sumie to b. chetnie
    7,00
  • tyu 07.02.02, 16:08
    Akcja się rozwija, wątki uboczne a sympatyczne pączkują, polemik ostrych, ani
    nawet tępych praktycznie nie ma. (Siódemki się nie liczą, bo nie zgadzają się
    z moją jedynie słuszną tezą.) Chyba za wcześnie na jakieś próby podsumowań itp.
    Parę spraw w tle SPRAWY nadal się jednak kryje.

    Pisałem o możliwości poznania kogoś za pośrednictwem internetu - w aspekcie
    możliwości poznania człowieka w ogóle. Że - skoro człowiek W OGÓLE może być
    poznawalny, to przez internet też. Na ogół nie negowano tego.

    Lady Hawk pisała o tworzeniu swego obrazu w internecie - takiego, jakimi sami
    chcielibyśmy się widzieć. Też tego nie zanegowano, choć były i inne opinie.

    Postawię więc jeszcze dalej idące pytanie: na ile MY SAMI jesteśmy świadomi,
    jakimi chcemy się pokazać innym ludziom? I - żeby nikogo nie urazić - jak
    rasowy naukowiec przeprowadzę eksperyment na sobie. Zacznę oczywiście od
    przypowieści - takie czasy.
    Kilkanaście już lat temu grywałem namiętnie w grę komputerową "Digger" (czy
    ktoś to jeszcze pamięta?) Współzawodnicząc z paroma kolegami doszedłem do
    perfekcji. Samotnie trenowałem też: dobre gry zapisywałem jako "tyu", nieudane -
    jako "zxc", albo "asd". "Tyu" brzmiało ładnie i było "nagrodą", pozostałe -
    zgrzytliwie i były "karą". Tak narodził się tyu.

    Po kilkunastu latach zacząłem pisywać na Forum GW. Zaadaptowałem nicka tyu (w
    domyśle - zobowiązując się do pisania na poziomie). Starałem się pisać chłodno,
    rzeczowo, często ze "szpilą".

    Po iluś tam postach dowiedziałem się, że piszę CIEPŁO, a nick tyu "działa" na
    kobiety... Same kobiety to stwierdziły, jedno i drugie zresztą. Kilka i
    niezależnie od siebie, więc nie był to przypadek.

    Pierwsze zatem pytanie: to jaki ja jestem naprawdę? I - czy nick "tyu"
    stworzony na własny użytek JUŻ WTEDY miał być, gdzieś w podświadomości,
    magnesem, lepem - czy jak to nazwać?

    Przypowieść druga.
    Test na osobowość - fachowy, podręcznikowy - wykazał, że jestem osobowością
    samotniczą, ale z silną przymieszką ofiarnej. Czyli - powinienem w pierwszej
    kolejności "chodzić własnymi drogami"... Tymczasem - po jakimś czasie pobytu
    tutaj (nie od razu, z początku wszystko się zgadzało) zacząłem angażować się w
    różne międzyludzkie (międzynickowe?) relacje: bronić, mediować, próbować
    wyciszać spory... Czyżby jednak środowisko internetu (czy może w ogóle - fakt
    "niewidzialności" i "bezkarności" - z wszelkimi zastrzeżeniami w poprzednich
    postach poczynionymi) powodowało jakieś zmiany świadomości, aktywizowanie się
    cech słabo wykorzystywanych w "realu"? Czy może to tylko "kwestia techniczna":
    tu mogę być samotny, kiedy tylko chcę i jak długo chcę - po prostu odchodzę od
    komputera. Pozostaje druga cecha, której już nie przeszkadza brak możliwości
    realizacji tej pierwszej...

    Jaki ja jestem naprawdę? I - CO TO ZNACZY: naprawdę? GDZIE jest to "naprawdę"?

    W realu raczej nie lubię mówić o sobie - tym bardziej, im bardziej osobistych
    przeżyć to dotyczy...

    Pozdrawiam.
  • Gość: lady_hawk IP: *.tele2.pl 07.02.02, 18:46
    tyu napisał(a):

    > Akcja się rozwija, wątki uboczne a sympatyczne pączkują, polemik ostrych, ani
    > nawet tępych praktycznie nie ma. (Siódemki się nie liczą, bo nie zgadzają się
    > z moją jedynie słuszną tezą.) Chyba za wcześnie na jakieś próby podsumowań itp.
    >
    > Parę spraw w tle SPRAWY nadal się jednak kryje.
    >
    > Pisałem o możliwości poznania kogoś za pośrednictwem internetu - w aspekcie
    > możliwości poznania człowieka w ogóle. Że - skoro człowiek W OGÓLE może być
    > poznawalny, to przez internet też. Na ogół nie negowano tego.
    >
    > Lady Hawk pisała o tworzeniu swego obrazu w internecie - takiego, jakimi sami
    > chcielibyśmy się widzieć. Też tego nie zanegowano, choć były i inne opinie.
    >
    > Postawię więc jeszcze dalej idące pytanie: na ile MY SAMI jesteśmy świadomi,
    > jakimi chcemy się pokazać innym ludziom? I - żeby nikogo nie urazić - jak
    > rasowy naukowiec przeprowadzę eksperyment na sobie. Zacznę oczywiście od
    > przypowieści - takie czasy.
    > Kilkanaście już lat temu grywałem namiętnie w grę komputerową "Digger" (czy
    > ktoś to jeszcze pamięta?) Współzawodnicząc z paroma kolegami doszedłem do
    > perfekcji. Samotnie trenowałem też: dobre gry zapisywałem jako "tyu", nieudane
    > -
    > jako "zxc", albo "asd". "Tyu" brzmiało ładnie i było "nagrodą", pozostałe -
    > zgrzytliwie i były "karą". Tak narodził się tyu.
    >
    > Po kilkunastu latach zacząłem pisywać na Forum GW. Zaadaptowałem nicka tyu (w
    > domyśle - zobowiązując się do pisania na poziomie). Starałem się pisać chłodno,
    >
    > rzeczowo, często ze "szpilą".
    >
    > Po iluś tam postach dowiedziałem się, że piszę CIEPŁO, a nick tyu "działa" na
    > kobiety... Same kobiety to stwierdziły, jedno i drugie zresztą. Kilka i
    > niezależnie od siebie, więc nie był to przypadek.
    >
    > Pierwsze zatem pytanie: to jaki ja jestem naprawdę? I - czy nick "tyu"
    > stworzony na własny użytek JUŻ WTEDY miał być, gdzieś w podświadomości,
    > magnesem, lepem - czy jak to nazwać?
    >
    > Przypowieść druga.
    > Test na osobowość - fachowy, podręcznikowy - wykazał, że jestem osobowością
    > samotniczą, ale z silną przymieszką ofiarnej. Czyli - powinienem w pierwszej
    > kolejności "chodzić własnymi drogami"... Tymczasem - po jakimś czasie pobytu
    > tutaj (nie od razu, z początku wszystko się zgadzało) zacząłem angażować się w
    > różne międzyludzkie (międzynickowe?) relacje: bronić, mediować, próbować
    > wyciszać spory... Czyżby jednak środowisko internetu (czy może w ogóle - fakt
    > "niewidzialności" i "bezkarności" - z wszelkimi zastrzeżeniami w poprzednich
    > postach poczynionymi) powodowało jakieś zmiany świadomości, aktywizowanie się
    > cech słabo wykorzystywanych w "realu"? Czy może to tylko "kwestia techniczna":
    > tu mogę być samotny, kiedy tylko chcę i jak długo chcę - po prostu odchodzę od
    > komputera. Pozostaje druga cecha, której już nie przeszkadza brak możliwości
    > realizacji tej pierwszej...
    >
    > Jaki ja jestem naprawdę? I - CO TO ZNACZY: naprawdę? GDZIE jest to "naprawdę"?
    >
    > W realu raczej nie lubię mówić o sobie - tym bardziej, im bardziej osobistych
    > przeżyć to dotyczy...
    >
    > Pozdrawiam.

    Napisales to dokladnie, jakbym ja napisac chciala (gdybym chciala:o)))))
    Internet sprzyja intymnosci wyznan jak malo co. Bo siedzximy naprzeciw ekranu
    monitora i chcemy przekazac to, co czujemy. I jeszcze jak nikt nam przez ramie
    nie zaglada.....
    Widziales tu IP: spears.jest.piekna.pl? - ile to mowi o administratorze! On
    krzyknal z zachwytu, inny, jak viri, krzyczec bedzie jakby z bolu.
    Ale sa i tacy, ktorzy chca udawac, oszukac. Jak ja to widze - napisze w osobnym
    poscie.

    Do Twoich Tyu historyjek dodam swoja.
    Siedzialam sobie przy sieci, Kawiarenka Sultan? moze barek ? a moze Dworek "byl
    grany". Internauta mily jeden napisal, ze drew do kominka podklada, cos tam cos
    tam w kielichu przynosi...(!)!!!!
    I co sie stalo? Az wylaczylam komputer! Bo ja, kobieta dojrzala, dawno juz
    poderwana i to dosc skutecznie - poczulam sie jak podlotek w zalotach. Takie to
    niewinne ale latwiutko przekroczyc bariere! Bo nasz mozg wlacza sam caly system
    rozumowania. To bylo jendo zdanie a skojarzenia przywolane przez pamiec,
    podswiadomosc...
    I znowu - tym tez mozna zonglowac na zimno .... z drugiej strony patrzac.

    Pozdro zaprqacowane
    M_hawk

  • Gość: EUROMIR IP: *.cm-upc.chello.se 07.02.02, 18:52
    Drogi Panie Tyu,
    rozczuliłeś mnie wrażliwcze.
    Gratuluję ciekawego wątku. Mądrych i ładnych w formie wypowiedzi. Bystrych spostrzeżeń.
    Ciepła (w tej ilości) - o które mimo wszystko nie podejrzewałbym - Pana, (myślałem) umysłowego egoisty
    zżeranego narcyztowską (czytaj : szaloną) żądzą (jak u Podkowińskiego) destrukcji manierycznych erudycji
    (podobnych mojej) ,taniego blichtru, jakoż kelneranctwa i fryzjerczykowatości ,w sposób stonowany
    i dyskretny, a jadowity jedynie poprzez niezamierzoną nieświadomość umysłu szkolonego klasycznie
    ku utopijnej szlachetności, z akcentem na sztukę jazdy wierzchem na grzbiecie humanizmu,
    która to sztuka stawia na ogół inne cele, aniżeli ten przywołujący na pomoc rozsądek ograniczenia
    niemiłego Panu (tak właśnie myślałem) ducha praktycyzmu. Więc przeciwnie jak Jacek Malczewski lub Jan
    Naliwajko, w "Kuszeniu św. Antoniego", (obaj chyba mimo wszystko nieprzychylni dla narodowej symboliki),
    (toteż tym bardziej nią epatujący) - dał mi Pan Tyu okazję do chwili refleksji...nad sobą samym.

    Serdecznie dziękuję :

    Euromir / aseksualny (a propos panny Kunce)-(i nie tylko) egoista /
  • tyu 08.02.02, 11:04
    Gość portalu: EUROMIR napisał(a):

    > Drogi Panie Tyu,
    > rozczuliłeś mnie wrażliwcze.
    > Gratuluję ciekawego wątku. Mądrych i ładnych w formie wypowiedzi. Bystrych spos
    > trzeżeń.
    > Ciepła (w tej ilości) - o które mimo wszystko nie podejrzewałbym - Pana, (myśla
    > łem) umysłowego egoisty
    > zżeranego narcyztowską (czytaj : szaloną) żądzą (jak u Podkowińskiego) destrukc
    > ji manierycznych erudycji
    > (podobnych mojej) ,taniego blichtru, jakoż kelneranctwa i fryzjerczykowatości ,
    > w sposób stonowany
    > i dyskretny, a jadowity jedynie poprzez niezamierzoną nieświadomość umysłu szk
    > olonego klasycznie
    > ku utopijnej szlachetności, z akcentem na sztukę jazdy wierzchem na grzbiecie
    > humanizmu,
    > która to sztuka stawia na ogół inne cele, aniżeli ten przywołujący na pomoc roz
    > sądek ograniczenia
    > niemiłego Panu (tak właśnie myślałem) ducha praktycyzmu. Więc przeciwnie jak Ja
    > cek Malczewski lub Jan
    > Naliwajko, w "Kuszeniu św. Antoniego", (obaj chyba mimo wszystko nieprzychylni
    > dla narodowej symboliki),
    > (toteż tym bardziej nią epatujący) - dał mi Pan Tyu okazję do chwili refleksji.
    > ..nad sobą samym.
    >
    > Serdecznie dziękuję :
    >
    > Euromir / aseksualny (a propos panny Kunce)-(i nie tylko) egoista /



    Drogi Panie Euromirze!
    (A propos - stwierdzam z niejakim żalem odrzucenia mojej oferty z zupełnie innego
    wątku zupełnie inny spór kończącej; cóż - pozostaję przy dotychczasowej konwencji)

    Przeczytałem Pana list z uwagą, a nawet - jak mi się wydaje - ze zrozumieniem
    jego treści. Zrozumiałem w każdym razie, że efektem finalnym licznych nawiązań
    oraz epitetów wielostronnych i wielopłaszczyznowych (a zatem głębię z samego
    założenia wielopłaszczyznowości posiadających) jest komplement w moją stronę
    skierowany, za który dziękuję. Z wdzięcznością przyjmę również kolejne Pana
    przemyślenia i refleksje w materii tej lub zbliżonej, niekoniecznie mej osoby
    tyczącej.

    Pozdrawiam i zapraszam ponownie
    tyu

    P.S. Proszę również uprzejmie o przekazanie przemiłej Pannie Kunce całkowicie
    aseksualnych pozdrowień od ciepłego i mile brzmiącego tyu, który wciąż pamięta
    dawne z Nią dyskusje, nawet, jeśli - być może w wyniku nagłego Pana nadejścia -
    ostatnio nie uzyskał odpowiedzi na swą kwestię...
  • Gość: EUROMIR IP: *.cm-upc.chello.se 08.02.02, 15:58
    Miły Panie Tyu,
    cieszę się, iż z dadaistycznego bełkociku wypełniającego mój post poprzedni udało się Panu wydedukować
    cokolwiek. Już (post factum) dzisiaj, widzę,że to co w moim założenu miało być sympatycznym zakwileniem,
    okazało się być mało czytelnym stekiem impresji, w które wpądziła mnie lektura (często bardzo osobistych)
    listów w wątku.
    Najważniejsze osiągnąłem. Gdyż stwierdzam, iż intencje moje stosunkowo nieżle zostały przez Pana odczytane.
    W Pańskim liście zaciekawił mnie fragment, w którym wspomina Pan o odrzuceniu przeze mnie Pańskiej
    oferty "zupełnie inny spór kończący". Stwierdzenie to, w sposób dosłowny, zamieniło mnie w znak zapytania.
    O czym mógłby Pan myśleć ?
    Jeśli moje przypuszczenie jest słuszne i idzie Panu o propozycję odrzucenia przrz nas , preferowanej przeze
    mnie, staropolskiej formy grzecznościowej - Pan - i zastąpienie jej bardziej demokratyczną formą - to wydawało
    mi się, iż wyraziłem już wówczas - do oferty tej - w sposób może nieco grymaśny - brak entuzjazmu.
    A czemu ?
    Otóż obserwując na przestrzeni (może nie wieków ale) kilkudziesiąciu lat wypieranie, nie tylko formy Pan,
    ale i wielu innych przejawów grzecznościowych w językach różnych współczesnych nam społeczeństw i
    widząc jak bardzo ta "swoista" demokratyzacja stosunków brutalizuje życie (lub owej brutalizacji jest efektem),
    tem bardziej przywiązywałem się i czułem się zobowiązany do pielęgnowania i utrzymania w zyciu tej tak
    pogardzanej, archaicznej formy. Ponieważ jest ona jednocześnie dla mnie bardzo polska i jązykowo wykwintna,
    tedy powodowany wymienionymi przesłankami jak i niewymienionym jeszcze przywiązaniem do narodowej
    tradycji (tak ważnym dla - jak ważnym być może tylko dla emigranta), (czego pewnie nikt inny, pozbawiony
    doświadczenia tułacza - nie zrozumie), trzymam się jej prawie kurczowo.
    Naturalnie, gdyby Pan tego ode mnie kategorycznie zażądał (w co znając już Pana nie wierzę), albo - jeszcze
    lepiej ! - mnie zaszantażował, np. ostracyzmem i nie wdawaniem się ze mną w dyskusje i kompanię - zapewne
    z bólem, lecz jednak - ugiął bym się przed takim dictum. Ponieważ taka sytuacja nie ma (akurat) miejsca, toteż
    pozwalam sobie (po szerokim tłumaczeniu), prosić Pana o uszanowanie mego przywiązania do wspomnianego
    anachronizmu.
    Pozdrowienia (naturalnie zupełnie aseksualne) pannie Kunce przekażę. Dokładnie tak jak Pan sobie tego życzy.
    Tzn z całusem - ode mnie !
    Pozdrawiam serdecznie i proszę dbać o wątek , aby - broń Panie Boże - nie zmarniał.

    Z szacunkiem :

    Euromir
  • tyu 08.02.02, 17:15
    Gość portalu: PAN EUROMIR napisał:

    ...trzymam się jej prawie kurczowo. (to o formie "Pan" - dop. tyu) ... toteż
    > pozwalam sobie (po szerokim tłumaczeniu), prosić Pana o uszanowanie mego
    > przywiązania do wspomnianego anachronizmu.

    Zapewniam, ze żadnych restrykcji stosował nie będę, co najwyżej - odpłacać będę,
    jak dotychczas, pięknym za nadobne...

    > Pozdrowienia (naturalnie zupełnie aseksualne) pannie Kunce przekażę. Dokładnie
    > tak jak Pan sobie tego życzy.
    > Tzn z całusem
    smile))

    - ode mnie !
    sad((


    > Pozdrawiam serdecznie i proszę dbać o wątek , aby - broń Panie Boże - nie
    > zmarniał.
    >
    > Z szacunkiem :
    >
    > Euromir


    Zapewniam, że Pana prośba będzie z całym pietyzmem spełniana.

    Z wyrazami równie głębokiego szacunku -
    tyu


    P.S. A czy przemiła Panna Kunce zechciałaby, być może, pomóc w jej spełnianiu?
  • przyjaciel1 22.02.02, 10:26
    tyu napisał(a):

    > Gość portalu: PAN EUROMIR napisał:
    >
    > ...trzymam się jej prawie kurczowo. (to o formie "Pan" - dop. tyu) ... toteż
    > > pozwalam sobie (po szerokim tłumaczeniu), prosić Pana o uszanowanie mego
    > > przywiązania do wspomnianego anachronizmu.
    >
    > > tak jak Pan sobie tego życzy.
    > > Tzn z całusem
    > smile))
    >
    > - ode mnie !
    > sad((
    >
    >
    > > Pozdrawiam serdecznie i proszę dbać o wątek , aby - broń Panie Boże - nie
    > > zmarniał.
    > >
    > > Z szacunkiem :
    > >
    > > Euromir
    >
    >
    > Zapewniam, że Pana prośba będzie z całym pietyzmem spełniana.
    >
    > Z wyrazami równie głębokiego szacunku -
    > tyu
    >
    >
    > P.S. A czy przemiła Panna Kunce zechciałaby, być może, pomóc w jej spełnianiu?
    ???
    nie zechce.

    niemniej jednak pozdrawiam
  • Gość: Vist¸ IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 08.02.02, 14:26
    tyu napisał(a):
    > Przypowieść druga.
    > Test na osobowość - fachowy, podręcznikowy - wykazał, że jestem osobowością
    > samotniczą, ale z silną przymieszką ofiarnej. Czyli - powinienem w pierwszej
    > kolejności "chodzić własnymi drogami"... Tymczasem - po jakimś czasie pobytu
    > tutaj (nie od razu, z początku wszystko się zgadzało) zacząłem angażować się w
    > różne międzyludzkie (międzynickowe?) relacje: bronić, mediować, próbować
    > wyciszać spory... Czyżby jednak środowisko internetu (czy może w ogóle - fakt
    > "niewidzialności" i "bezkarności" - z wszelkimi zastrzeżeniami w poprzednich
    > postach poczynionymi) powodowało jakieś zmiany świadomości, aktywizowanie się
    > cech słabo wykorzystywanych w "realu"? Czy może to tylko "kwestia techniczna":
    > tu mogę być samotny, kiedy tylko chcę i jak długo chcę - po prostu odchodzę od
    > komputera. Pozostaje druga cecha, której już nie przeszkadza brak możliwości
    > realizacji tej pierwszej...
    > Jaki ja jestem naprawdę? I - CO TO ZNACZY: naprawdę? GDZIE jest to "naprawdę"?
    > W realu raczej nie lubię mówić o sobie - tym bardziej, im bardziej osobistych
    > przeżyć to dotyczy...> Pozdrawiam.


    Hey Tyu,

    Ile razy zajrzę do tego wątku /ostatnio/,
    obiecuję sobie, że wreszcie się zajmę Tobą...
    Tekst powyżej to niezły podtekst...
    I ciągle cos mi przeszkadza.

    Sfrustrowany, choć to co widzisz wpisałem.


    pzdr

    Vist¸________________/
  • przyjaciel1 22.02.02, 10:20
    odpowiadam:
    przypowieść1
    Tyu jako nick nic mi nie mówi(nie działa żadne skojarzenie)
    przypowieść2
    wydaje mi się być to tylko kwestią techniczną
    przypowieść3
    można zrealizować w 4 oczy.

    pozdrowienia
  • tyu 22.02.02, 20:56
    przyjaciel1 napisał(a):

    > odpowiadam:
    > przypowieść1
    > Tyu jako nick nic mi nie mówi(nie działa żadne skojarzenie)
    > przypowieść2
    > wydaje mi się być to tylko kwestią techniczną
    > przypowieść3
    > można zrealizować w 4 oczy.
    >
    > pozdrowienia


    Krótko, treściwie.
    I pomyśleć, że gdyby nie Panna Kunka, nie zauważyłbym!
    Co do 4 oczu - skoro siedzimy w jednym przedziale...
    Może Ty zaczniesz? Tym razem coś o sobie?

    Pozdrawiam.
  • krates.8 08.02.02, 08:23
    Plum! Pytanie Tyu
    Kamień. Nim legnie na dnie
    fale wygasną?

  • Gość: # IP: *.wroclaw.tpnet.pl 08.02.02, 10:31

    Fale. Kamien. Dwoistosc materii.

    Czyzby i ducha ?

    Slowo.Cialo -->(istota - istnienie).
    Nie ma slowa - nie ma pojecia ani rzeczy czy zdarzenia.

    Hierarchia slow. Slowo: "zycie" w ustach umierajacego.

    I zwierzenie L_H.
    Co do mnie - kazdy zauwazayl. Imponderabilia
    na obrzezach polityki. Kawe czy herbate wole parzona
    w i pita w fotelu naprzeciw oczu rozmowcy.
    Waga slow. Reakcja.

  • tyu 08.02.02, 10:47
    krates.8 napisał(a):

    > Plum! Pytanie Tyu
    > Kamień. Nim legnie na dnie
    > fale wygasną?


    Nie wiem czy w/w pytanie jest moje w sensie "do mnie", czy "przeze mnie zadane",
    ale na wszelki wypadek odpowiadam. Co mi szkodzi?

    Co ja bym zrobił na miejscu kamienia? Myśl ma głęboka, ale DNA chyba nie sięga -
    mam nadzieję. A kamień? Jeśli osiągnie głębię równą głębi myśli przeciętnego
    uczestnika dyskusji w tym wątku - fale zdążą wygasnąć na pewno. Choćby leciał w
    dół, jak kamień...
  • krates.8 08.02.02, 13:33
    To taka impresja miała być sobie a muzom o falach różnych pytań we mnie
    wzbudzonych twoim celnym pytaniem-kamyczkiem otwierającym wątek.

    Było założenie, że wieloznaczna ale Ty znalazłeś double-meaning gdzie go wcale
    być nie miało 8(

    Skoro jednak odpowiedziałeś... podnosząc kwestię DNA i głębokości myśli,
    to rzucę garść wyjaśnień, które być może pozwolą wykluczyć jescze kilka znaczeń
    nieplanowanych ze zbioru możliwych interpretacji moich wypowiedzi. Na wypadek
    gdyby kogokolwiek interesowało, czego autor raczej-chyba-na-pewno NIE MIAŁ na
    myśli.

    8) nie sonduję głębokości niczyjej
    8) odróżniam poznawanie od oceniania
    8) staram się unikać oceniania ludzi
    8) jeśli już jestem zmuszony kogoś ocenić - nie jestem pewien swojej oceny

    Ludzi poznawać lubię (jako epikurejczyk) lecz (jako sceptyk) wątpię w możliwość
    ich poznania w stopniu uzasadniającym wygłaszanie sądów o nich.

    Jeśli do forum podejść podobnie, epikurejsko-sceptycznie to zamiast gadać o...
    lepiej raczej buszować w...

    Pozdrawiam,
    Krates.8)

  • tyu 08.02.02, 13:47
    krates.8 napisał(a):

    > To taka impresja miała być sobie a muzom o falach różnych pytań we mnie
    > wzbudzonych twoim celnym pytaniem-kamyczkiem otwierającym wątek.

    Rozumiem, że to pochwała - i dziękuję.
    Co więcej - teraz rozumiem i RESZTĘ!


    > Było założenie, że wieloznaczna ale Ty znalazłeś double-meaning gdzie go wcale
    > być nie miało 8(
    >
    > Skoro jednak odpowiedziałeś... podnosząc kwestię DNA i głębokości myśli,
    > to rzucę garść wyjaśnień, które być może pozwolą wykluczyć jescze kilka znaczeń
    > nieplanowanych ze zbioru możliwych interpretacji moich wypowiedzi. Na wypadek
    > gdyby kogokolwiek interesowało, czego autor raczej-chyba-na-pewno NIE MIAŁ na
    > myśli.
    >
    > 8) nie sonduję głębokości niczyjej
    > 8) odróżniam poznawanie od oceniania
    > 8) staram się unikać oceniania ludzi
    > 8) jeśli już jestem zmuszony kogoś ocenić - nie jestem pewien swojej oceny

    ... całkiem jak ja!


    > Ludzi poznawać lubię (jako epikurejczyk) lecz (jako sceptyk) wątpię w możliwość
    > ich poznania w stopniu uzasadniającym wygłaszanie sądów o nich.

    ... co częściowo tłumaczy Twoją wcześniej przedstawioną wątpliwość co do
    celowości poznania człowieka. Odpowiadając tutaj: czasami chyba warto próbować,
    zwłaszcza jeśli ów człowiek ma mieć z nami coś wspólnego. Zgadzam się, że w tym
    poznaniu możemy tylko zbliżać się do prawdy. Nie znamy do końca nawet samych
    siebie (patrz mój post wyżej).


    > Jeśli do forum podejść podobnie, epikurejsko-sceptycznie to zamiast gadać o...
    > lepiej raczej buszować w...

    Szczęśliwyś!


    > Pozdrawiam,
    > Krates.8)

    I wzajemnie - tyu

  • przyjaciel1 22.02.02, 10:31
    tyu napisał(a):

    > krates.8 napisał(a):
    >
    > > To taka impresja miała być sobie a muzom o falach różnych pytań we mnie
    > > wzbudzonych twoim celnym pytaniem-kamyczkiem otwierającym wątek.
    >
    > Rozumiem, że to pochwała - i dziękuję.
    > Co więcej - teraz rozumiem i RESZTĘ!
    >
    >
    > > Było założenie, że wieloznaczna ale Ty znalazłeś double-meaning gdzie go w
    > cale
    > > być nie miało 8(
    > >
    > > Skoro jednak odpowiedziałeś... podnosząc kwestię DNA i głębokości myśli,
    > > to rzucę garść wyjaśnień, które być może pozwolą wykluczyć jescze kilka zn
    > aczeń
    > > nieplanowanych ze zbioru możliwych interpretacji moich wypowiedzi. Na wypa
    > dek
    > > gdyby kogokolwiek interesowało, czego autor raczej-chyba-na-pewno NIE MIAŁ
    > na
    > > myśli.
    > >
    > > 8) nie sonduję głębokości niczyjej
    > > 8) odróżniam poznawanie od oceniania
    > > 8) staram się unikać oceniania ludzi
    > > 8) jeśli już jestem zmuszony kogoś ocenić - nie jestem pewien swojej oceny
    >
    > ... całkiem jak ja!
    >
    >
    > > Ludzi poznawać lubię (jako epikurejczyk) lecz (jako sceptyk) wątpię w możl
    > iwość
    > > ich poznania w stopniu uzasadniającym wygłaszanie sądów o nich.
    >
    > ... co częściowo tłumaczy Twoją wcześniej przedstawioną wątpliwość co do
    > celowości poznania człowieka. Odpowiadając tutaj: czasami chyba warto próbować,
    >
    > zwłaszcza jeśli ów człowiek ma mieć z nami coś wspólnego. Zgadzam się, że w tym
    >
    > poznaniu możemy tylko zbliżać się do prawdy. Nie znamy do końca nawet samych
    > siebie (patrz mój post wyżej).
    >
    >
    > > Jeśli do forum podejść podobnie, epikurejsko-sceptycznie to zamiast gadać
    > o...
    > > lepiej raczej buszować w...
    >
    > Szczęśliwyś!
    >
    >
    > > Pozdrawiam,
    > > Krates.8)
    >
    > I wzajemnie - tyu
    >

    i wzajemnie-przyjaciel1
  • Gość: PAN IP: *.cm-upc.chello.se 08.02.02, 10:49

    "
    > Motto:
    > Dobrze przedstawionych osób, zdarzeń itp. itd. > jest zamierzone i
    nieprzypadkowe. Podobno jednak nomina sunt odiosa. I nie o > nie tu chodzi.>
    ytelnika... Dla mnie nie ma to znaczeniawidzi się tylko sercem. Najważniejsze
    jest niewidoczne dla oczu.
    > ________tyu napisał(a): ____________________Antoine de Saint-Exupery „Mały
    Książę”
    > > > Niniejsze rozważania dedykuję:> Profan - która sprawiła że to, co mnie
    nurtowało, wreszcie spisałem,> Monice - która podobno interesowała się
    przedstawianymi zagadnieniami; może > teraz, między jednym karmieniem a drugim,
    zechce do nich wrócić?> i, żartowałem lub kłóciłem się z nimi> Myślę, że wiele z
    nich znam już na tylJednak PODSTAWĄ oceny jest tekst pisany. W niemal
    > wszystkich wypadkach - głównie lub wyłącznie tekst postów z Forum> Czy trafna
    ocena człowieka na tej podstawie jest możliwa?> > Psycholodzy i psychiatrzy
    często odnoszą się do takich źródeł poznania > człowieka bardzo sceptycznie. K.
    Jankowski tak np. pisze w lutowym numerze > magazynupsychologicznego e, by móc je
    trafnie scharakteryzować - > jako LUDZI, nie nicki. NIKOGO z nich nie spotkałem w
    tzw Witkowi JS - jedynemu fachowcowi od tych rzeczy, jakiego znam (?) i lubię> >
    Jestem na Forum prawie rok. Zostawiłem tu ponad 2000 postów. Przeczytałem >
    znacznie więcej. Przedstawiałem swoje opinie, popierałem lub zwalczałem opinie >
    innych osób. „realu”. > Kilkanaście
    > osób z Forum znam też z prywatnych e-maili, twarze kilku - ze zdjęć. Znam
    > brzmienie głosu trzech osób. „Charaktery”:
    > „...musimy jednak (...) odróżnić prawdziwy świat od wirtualnego. Zasada t> a
    > odnosi się w szczególności do naszych kontaktów z elektronicznymi ludźmi. Jeśli
    > kontaktujemy się z osobą znaną z komputera, listu czy radia, to pamiętajmy że i
    > my i nasz korespondent, to dzieła fantazji.> > Dzieła fantazji? A czymże innym
    jest nasza wiedza o ludziach uzyskana w KAŻDY > INNY SPOSÓB?! Czemu akurat tu, w
    przypadku analizy osobowości na podstawie > własnoręcznie spisanych wypowiedzi,
    teoria poznania musi stać na stanowisku > sceptycyzmu poznawczego? Czy TAKIE
    wypowiedzi, świadczące o czyichś po> -> banalna i niekonfliktowa - nie zmusza do
    zajęcia stanowiska, odkrycia > się, „wychylenia”? uśmiech,ukłon, „sprzedany” świ>
    eży dowcip...> Tak, wiem, istnieje np. coś takiego, jak mowa ciała. Ale ona -
    zaryzykuję
    > określenie - TYLKO ułatwia i przyspiesza poznanie kogoś. > > Na Forum bywają
    sytuacje, gdy takie „wychylenie” jest niezbędne. Np> . gdy trzeba > bronić
    sprawy, której broniło się wcześniej, ale wówczas przeciwnik był glądach, >
    postawach - a po nieco dłuższym przyglądaniu się - również o emocjach, są mniej>
    warte, niż wygląd i „dzień dobry, co słychać” kogoś widywanego?> Czemu TO ma być
    ważniejsze? Czy kreowanie się na kogoś, kim się nie jest, jest > niemożliwe w
    bezpośrednim kontakcie? Chyba jest, zwłaszcza wtedy, gdy sytuacja > słabszy.
    Teraz jest do wyboru: przegrana w dyskusji albo rejterada. > Albo „wyszliśmy z
    nerw”, co w takich netowych sporach wcale nie jes> t rzadkie! > Albo po prostu
    popełniliśmy błąd. Co teraz: przeprosić i przyznać rację > przeciwnikowi, czy
    brnąć dalej, udając, że się nie wie, że się racji nie ma. A > jeśli przeprosić –
    to jak? Analiza TAKICH tekstów często daje szczególnie> dużo > do myślenia...
    > > Nie znam twarzy znacznej większości moich korespondentów. A jednak lubię ich -
    > lub lubię mniej. Za co? Stwierdziłem (ciekawe, czy inni reagują podobnie?), że
    > popieram lub zwalczamnawet jeśli są odosobnione; za lojalność wobec
    > przeciwnika, zwalczanego merytorycznie, nie np. metodą „etykietowaniaR
    > 21;; za > grzeczność wobec pytających - otrzymujących pogłębioną odpowiedź; za
    obronę > niesłusznie atakowanych. I za rzetelną wiedzę. To wszystko WYNIKA z
    tekstów! > Twierdzę, że i poglądy i postawy SĄ MOŻLIWE czyjeś POGLĄDY, ale lubię
    go (lub nie lubię) za
    > prezentowaną POSTAWĘ. Za kulturę, która jednak idzie w parze z wiernością
    > poglądom, odwagą bronienia ich, do określenia na podstawie tekstu > pisanego.
    Wystarczy poczekać - choćby na moment odkrycia się. Poglądy: tematy > wracają –
    czy ktoś pisze to samo, co kiedyś? I na ile to, co W OGÓLE pisz
    > e, > jest spójne? A postawy? Jeśli ktoś sprowokuje mnie (jak parę tygodni temu)
    do > grubej awantury, ale potem wyjaśnia motywy swej agresji, to – mimo że
    > słowo „przepraszam” nie padło – ja takie przeprosiny przyjmuj> zaczynam cenić.
    Jeśli ktoś wyznaje poglądy, od których bolą mnie zęby, ale > stwierdzam: walczy
    twardo, lecz uczciwie, a nawet z polotem - to jako partner w> dyskusji jest dla
    mnie skarbem. Jeśli ktoś głosi poglądy, jak wyżej – ale> zarazem stwierdzam w
    pewnym momencie, że sytuacje międzyludzkie, MORALNE > odbiera tak, jak ja – staje
    mi się bliski.> > Pisałem o odwadze. Czy chowając twarz za nickiem W OGÓLE można
    mówić o odwadze?> > Twierdzę, że tak, choć pod pewnymi warunkami. Mianowicie –
    jeśli ktoś spę> dza na > takich mailowych rozmowach znaczną część swego czasu, to
    środowisko internetowe>> staje się JEGO środowiskiem – z wszelkimi
    konsekwencjami. Wchodzi w relac> je > międzyludzkie, a jego nick – coraz szerzej
    znany – staje się jego i> mieniem> twarzą. MOŻE zachować się po chamsku – hulaj
    dusza, piekła nie ma - jeste> m > tylko nickiem! - albo w niekorzystnej sytuacji
    po prostu uciec, ale wtedy ̵
    > 1; o > ile ma bodaj trochę sbardziej konkretne restrykcje w razie wpadki)
    lepiej się maskuje> > Wniosek: w pewnych sytuacjach właśnie TAKIE poznanie
    człowieka jest prawdziwsze> .> > Inne drobiazgi: w emailach wyraz twarzy rozmówcy
    bywa markowany przez różne > śmieszne znaczki: smile wink big_grin itd. Niektóre osoby
    (częściej kobiety) chcą > podkreślić np., że ich słowa nie mają ranić zacunku dla
    siebie – jego ego ucierpi nie mniej, niż
    > po > awanturze twarzą w twarz, po której ludzie przestali się do niego
    odzywać. Może> zmienić nick, lecz jeśli nie pójdzie za tym zmiana POSTAWY
    właśnie - sytuacja > powtórzy się. Odwaga lub tchórzostwo wiąże się z postawą
    wobec ryzyka. Tu > ryzykuje się, tylko i aż, utratę dobrego imienia - choćby to
    był tylko „d> > nick” - i związany z tym dyskomfort. Dla kogoś NIE JEST TO ŻADNE
    RYZYKO? > Wszak > sytuacja jest wirtualna i jej konsekwencje też? Nie szkodzi –
    dla mnie > tak > jest to dowodem, że w „realu” jest takim samym cynikiem. Tam
    tylko > z > konieczności (- że to żart, że pisząc uśmiechają > się do czi bez
    tego zwykle wiem, czy np. nazwanie mnie zezowatym > umysłowo jest słowną agresją,
    czy raczej przyjacielską zaczepką, oczekującą na > odpowiedź tą samą monetą...>
    Uwaga końcowa: wszelkie podobieństwo , choć takie starania o > zrozumienie
    intencji doceniam. Bo to TEŻ grzeczność wobec rozmówcy - ułatwianie> > mu
    odbioru. Ale "




    ZAKODOWANY NA WIEKI WIEKOW
    AMEN
  • tyu 08.02.02, 11:08
    Sądząc z tego, co PAN nawyrabiał z moim tekstem - mógł to być tylko bożek Pan!
    Nie Pan na wysokościach, ani Polski Akademicki Naukowiec...
  • Gość: # IP: *.wroclaw.tpnet.pl 08.02.02, 11:49

    Diagnoza godna naukowca
    nie PAN-(k)owca...

    Usadzenie ludzi na wiele godzin doby przed namiastka swiata,
    w szkodliwym spektrum kolorowej teczy z domieszka promieni X
    i w dlugotrwalym zesztywniajacym bezruchu niefizjologicznej pozycji,
    ogranicza pobudzenia od naturalnych bodzcow i prowadzi do atrofii
    ciala i kreatywnosci umyslu.

    Obserwuje to z przerazeniem.
    Strzepy mego "ubrania" nabytego w erze acyfrowej
    opadaja jak z lachmana poszarpanego przez stada fowumowych wilkow.

    Obcowanie w szatanskim medium z jego wyznawcami
    hodowanymi od dziecinstwa taka strawa - prowadzi mnie
    najkrotsza droga do kandydata na pacjenta nowatorskiego egzorcysty.

    Dzicz rebarbarzynstwa, zerwawszy ostatnie wiezy z dorobkiem
    tysiacleci czlowieczenstwa poraza ostatnich obroncow
    sprawdzonych wzorcow i tez.

    Sumienie mnie gryzie, ze przylozyle wiele dziesiatkow lat temu
    palec do rozbudowy niewinnego owczas szatanskiego narzedzia.

    Bytnosc swa i przykrosci stad - przyjmuje jako nalezna kare .

    I stad moja zgoda na Twa diagnoze !
  • Gość: ******** IP: *.cm-upc.chello.se 08.02.02, 13:49
    "PAN # napisal Diagnoza godna naukowca
    nie*** PAN-(k)owca... Usadzenie ludzi na wiele godzin doby przed namiastka
    swiata, w szkodliwym spektrum kolorowej teczy z domieszka promieni X i w
    dlugotrwalym zesztywniajacym bezruchu niefizjologicznej pozycji, ogranicza
    pobudzenia od naturalnych bodzcow i prowadzi do atrofii ciala i kreatywnosci
    umyslu. Obserwuje to z przerazeniem Strzepy mego "ubrania" nabytego w erze
    acyfrowej opadaja jak z lachmana poszarpanego przez stada fowumowych wilkow.
    Obcowanie w szatanskim medium z jego wyznawcami hodowanymi od dziecinstwa taka
    strawa - prowadzi mnie
    najkrotsza droga do kandydata na pacjenta
    nowatorskiego****************************** egzorcysty. Dzicz rebarbarzynstwa,
    zerwawszy ostatnie wiezy z dorobkiem tysiacleci czlowieczenstwa poraza ostatnich
    obroncow sprawdzonych wzorcow i tez. Sumienie mnie gryzie, ze przylozyle wiele
    dziesiatkow lat temu palec do rozbudowy niewinnego********** owczas szatanskiego
    narzedzia. Bytnosc swa i przykrosci stad - przyjmuje jako nalezna kare I stad
    moja zgoda na Twa diagnoze !"

    ****************************************************************
    AMEN
  • Gość: PAN IP: *.cm-upc.chello.se 08.02.02, 13:13
    smileU2(:
    YOU TO
    BLESSINGS
    ***
  • przyjaciel1 22.02.02, 10:40
    tyu napisał(a):

    > Sądząc z tego, co PAN nawyrabiał z moim tekstem - mógł to być tylko bożek Pan!
    > Nie Pan na wysokościach, ani Polski Akademicki Naukowiec...

    czy to nowa zabawa w słowa,zwłaszcza w jedno słowo?
  • d_jasiniecka1 08.02.02, 12:22
    Duży książę uzupełniłby motto:dodałby "...i rozumem"
  • Gość: # IP: *.wroclaw.tpnet.pl 08.02.02, 13:06
    Przyznaje bez bicia, ze nie rozumiem.
    Rozum - kojarzony z inteligencja, potega,
    przenikliwoscia, madroscia itede i tepe...

    jest nie tylko moim zdaniem najgorzej wyksztalconym
    zmyslem (?) naczelnych.

    Wieloryb ma lesze GPS bez satelitow.
    Gacek echosonde. Ptaki nawigacje.
    Motyl systematyke i botanike. Dzdzownica orientacje
    i samoreplikacje. Wirus grypy zwycieza wszystkie armiw wojny swiatowej
    jak i razem wziete laboratoria szczepionkowe.

    Ilosc bledow popelnianych by zblizyc sie do koslawego rozwiazania jest
    porazajaca i niewyobrazalne rezerwy Matki Ziemi Korygatorki
    nie nadzaja w ich niwelowaniu.

    Poczytajcie sobie chocby fascynujace historie nieskonczonych
    pomylek w slepych zaulkach - najwybitniejszych odkrywcow
    czy naukowcow. Tony rudy i meczarnie popromienne Curie-Sklodowskiej.
    Gejzery teorii np. Einsteina mozna latwo
    wyjasnic pierwowzorami - lacznie z E=mc^2 w Un. Mediolanie.
    Lorentz, Micheltson (?pisownia),... v=c= 300.000km/s.

    Moze trudy bledow zebrac mlody dociekliwy z poparciem
    zebrac w fajerwerk naglego sukcesu.

    Ale to tylko potwierdza najgorsze wady rozumu.
    Nie znam przypadku by cos na rozum dobre zycie nie skompromitowalo
    doszczetnie i bezpowrotnie. To jakby kara za ludzka pyche.

    Technologie, odkrycia naukowe mimo propagandy o zbawiennych
    wlasnosciach obracaja sie przciw ludzkosci.

    Stawiam dolara przeciw kopiejce - kto wymieni
    dobry owoc z drzewa madrosci - wiadomosci dobrego i zlego.

    Udowodnie, ze nie bedzie to owoc rajski.
  • Gość: spiNOza IP: *.cm-upc.chello.se 08.02.02, 13:25
    "odpowiedz cytując ?"?
    Krytyka Rozumu.
    Autor: Gość portalu: #
    Data: 08-02-2002 13:06 adres: *.wroclaw.tpnet.pl
    --------------------------------------------------------------------------------
    Przyznaje beitede i tepe...jest nie tylko moim zdaniem najgorzej wyksztalconym
    z bicia, .Rozum - kojarzony z inteligencja, potega,
    przenikliwoscia, madroscia zmyslem (?) pisownia),... v=c= 300.000km/s.Moze
    trudy bledow zebrac naczelnych.Wieloryb ma lesze GPS bez satelitow.
    Gacek echosonde. Ptaki nawigacje.Motyl systematyke i botanike. Dzdzownica
    orientacje i samoreze nie rozumiemplikacje. Wirus grypy zwycieza wszystkie
    armiw wojny swiatowej jak i razem wziete laboratoria szczepionkowe.Ilosc bledow
    popelnianych by zblizyc sie do koslawegnadzaja w ich niwelowaniu.
    Poczytajcie sobie chocby fascynujace hKorygatorki nie w slepych zaulkach -
    najwybitniejszych odkrywcowczy naukEinsteina mozna latwowyjasnic
    pierwowzoramiNie CurSklodowskiej.Lorentznam z, Micnajgorsze wady heltson (?
    mlody dociekliwy z poparciem w Un. Mediolaniezebrac w fajerwerk Gejzery teorii
    np. u - laczkara za ludzka nie z E=mc^2 .ie-przypadkistorie
    nieskonczonychpomylek o rozwiazania jest porazajaca i niewyobrazalne rezerwy
    Matki Ziemi owcow. Tony rudyTo jakby i meczarnie popromienne naglego
    sukcesu.Alobracaja sie przciw ludzkosci.
    Stawiam dolara przedobre zycie nie skompromitowalo
    doszczetnie i bezpowrotnie. pyche.Technzbawiennychwlasnosciach madrosci -
    ologieciw kopiejce - kto wymienidobry owoc z drzewa e to tylko potwierdza
    rozumu.by cos na rozum , odkrycia naukowe mimo PROPAGANDY o wiadomosci dobrego
    i "zlego".Udowodnie, ze NIE bedzie to "owoc" rajski."

  • Gość: # IP: *.wroclaw.tpnet.pl 08.02.02, 13:47
    Tak !
    Rozumiem Cie.
    Tyle zrozuniales.
  • Gość: i IP: *.cm-upc.chello.se 08.02.02, 14:22
    d_jasiniecka1 napisał(a):

    dużY KSIążę uzupełniłby motto:dodałby "...i rozumem"

    gdzie "roZum" ?

  • Gość: Vist¸ IP: 217.96.155.* 09.02.02, 17:37


    Poniżej są posty nasycone negatywnymi emocjami.

    Wbrew intenjcom Tyu - inicjarora tego wątku.

    Jeśli wątek Ci się podoba nie powiekszaj ich liczby.

    Tyu, spokojnie w tej części wątku funkcjonuj smile

    Nie musisz przejmować się atakami zawiści zgasłych gwiazd Forum...

    Masz tu wobec nas pewne obowiązki smile

    I są tacy, co liczą na Ciebie smile)


    pzdr

    Vist¸_________________/
  • Gość: Vist¸ IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 09.02.02, 17:40
  • Gość: Vist¸ IP: 217.96.155.* 09.02.02, 17:42
  • Gość: Vist¸ IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 09.02.02, 17:45
  • Gość: Vist¸ IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 09.02.02, 18:08
  • Gość: lady_hawk IP: *.tele2.pl 08.02.02, 16:42
    Odniose sie tutaj do tego, co napisala Carmina. Skoro w parze z Vistem
    potwierdzaja autentycznosc tekstu - bedzie odpowiedz. Dlaczego zdecydowalam
    zaczekac?
    Bo nie ufam Carminie, jak nie ufam Vistowi.
    Vista pamietam z maja, czerwca... "Wyrozniali" sie wtedy: hans , Viri i Vist,
    wlasnie. Jeden wyraznie psychopatyczny, drugi krzykliwie agresywny, a trzeci,
    Vist - cynicznie podly. Takie byly moje wrazenia. I zeby skonczyc ten temat, to
    co teraz robi, podwaza dla mnie jego wiarygodnosc. Niby zmienil poglady, ale
    tak naprawde to ich nie zmienial, tylko "ci gorsi Zydzi" >>>>>falszywe
    posty<<<<< produkowali i podpisywali jego nickiem. Z lepszymi on lubi
    rozmawiac, nawet. Tylko nie lubi gorszych. I ograniczyl swoja aktywnosc do
    wystepowania przeciwko tym "gorszym", ale nie dlatego, ze Zydzi, tylko z
    kazdego innego powodu. Slusznego zreszta. Boh z nim.

    Teraz powrot do sedna:
    SZACHY - stoja na szachownicy, poruszane sa rekami graczy. Prawdziwi mistrzowie
    potrafia wyobrazic sobie rozgrywke nie majac ani pionow, ani szachownicy przed
    soba. Swiat wirtualny stworzony w internecie jest dla mnnie analogia szachowego
    wirtualu.
    Byc moze to czywiste, ale niektorzy porownuja internet do telefonu. Tymczasem
    kolej jest taka - ogladamy obrazki w sieci, dopiero kiedy chcemy nawiazac
    kontakt osobisty - siegamy po telefon. Rozmowa telefoniczna to
    jakby "odczarowanie" wyimaginowanego swiata.
    O ile do szachow potrzeba wyjatkowej precyzji matematycznego umyslu, tutaj, w
    sieci wystarcza emocje i uczucia, zeby uczestniczyc w zabawie. Jedni przychodza
    z sercem na dloni - jak Miriam, potem Kasia, inni szukaja sposobu, zeby to
    wykorzystac, zbrudzic, zapaskudzic. Byc moze nie rozumieja nawet co robia, bo
    tak naprawde nie wiedza, co to "czuc".
    Carmina nie podobala mi sie od pierwszego pojawienia. Zaczela od prawie
    huliganskiej odzywki, potem sama zaczela pisac to, co wczesniej krytykowala.
    Wszystko, tylko nie informacje dnia. O ile w obrzydzanych przez nia watkach
    bylo "cos", to te burany, ciemne nieba zawieraly tylko konwersacje typu:
    -dam ci herbatki
    -jeszcze zamieszaj, ma belle
    -w ktora strone?
    -w prawa oczywiscie!
    -smoczyce wilkolakowate mieszaja z gory do gory
    -to nie mieszaj wcale albo na dol. LOL!
    -oj panowie idzcie spac! smoczyca was ululi!

    I takie inne pierdu, pierdu. Mile tylko dla tych, ktorzy w tym uczestnicza. I
    Carmina pisze o tworzeniu zamknietych grupek! Czy was pomerdalo, tylko dlatego,
    ze jestescie "wybrancami"? Czy czujecie sie lepsi od tych, wobec ktorych
    Carmina jest zwyczajnie chamska?
    Przeczytajcie jeszcze raz, co napisala. Nie bylo copy/paste piosenki, tylko
    tekst dedykowany. Co dla mnie ten tekst niesie? Nic. Pustka. Kilka brzydkich
    sugestii i niezgrabnych pouczen. Najpierw prosi o przyjaciol a po chwili robi
    zarzut innym, ze froum uzywaja do wymiany przyjacielskich pozdrowien rowniez.
    I jeszcze jedno. Czy to przypadek, ze tylko odessa i Carmina napisaly zle o
    Kasi? Czy to przypadek, ze tylko carmina i watto maja za zle gratulacje dla
    Scana? Ja nie dalabym za Carmine cwierci plastikowego paznokcia, podczas gdy
    reczyc gotowa jestem za wiele znanych i nie znanych mi osobiscie osob. I do
    nich mam zaufanie.
    Podsumowujac: niech pisze co chce, tylko jesli bedzie atakowac innych i
    zarobaczac otoczenie, musi liczyc sie z odpowiedzia.
    Tu jak w bajkowym scenariuszu - najpierw wyrachowanie wygrywa z uczuciami, ale
    uczucia zawsze okazuja sie silniejsze i zwyciezaja.

    Brakuje Miriam, prawda? A Kasia? Czyz nie bylo z nia milo?

    A zaufanie? Zaufanie mam do Tyu, na przyklad, ktorego nie znam wcale z realu.

    Pozdrawiam.

  • Gość: Vist¸ IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 08.02.02, 17:38

    Tyu jako gospodarz wątku przybądź.


    Tu już drugi raz lady dym podnosi .....

    Asystuj, bo Ci wątek zrujnujemy....

    Wstrzymuję się /chwilowo/ od głosu czekając na Ciebie.


    pzdr

    Vist¸________________________/




    Gość portalu: lady_hawk napisał(a):

    > Odniose sie tutaj do tego, co napisala Carmina. Skoro w parze z Vistem
    > potwierdzaja autentycznosc tekstu - bedzie odpowiedz. Dlaczego zdecydowalam
    > zaczekac?
    > Bo nie ufam Carminie, jak nie ufam Vistowi.
    > Vista pamietam z maja, czerwca... "Wyrozniali" sie wtedy: hans , Viri i Vist,
    > wlasnie. Jeden wyraznie psychopatyczny, drugi krzykliwie agresywny, a trzeci,
    > Vist - cynicznie podly...

    ?
  • lady_hawk 08.02.02, 17:40
    Miej odwage Vist!

    Gość portalu: Vist¸ napisał(a):

    >
    > Tyu jako gospodarz wątku przybądź.
    >
    >
    > Tu już drugi raz lady dym podnosi .....
    >
    > Asystuj, bo Ci wątek zrujnujemy....
    >
    > Wstrzymuję się /chwilowo/ od głosu czekając na Ciebie.
    >
    >
    > pzdr
    >
    > Vist¸________________________/
    >
    >
    >
    >
    > Gość portalu: lady_hawk napisał(a):
    >
    > > Odniose sie tutaj do tego, co napisala Carmina. Skoro w parze z Vistem
    > > potwierdzaja autentycznosc tekstu - bedzie odpowiedz. Dlaczego zdecydowala
    > m
    > > zaczekac?
    > > Bo nie ufam Carminie, jak nie ufam Vistowi.
    > > Vista pamietam z maja, czerwca... "Wyrozniali" sie wtedy: hans , Viri i Vi
    > st,
    > > wlasnie. Jeden wyraznie psychopatyczny, drugi krzykliwie agresywny, a trze
    > ci,
    > > Vist - cynicznie podly...
    >
    > ?

  • Gość: Vist¸ IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 08.02.02, 20:28


    Carmino,

    Proszę nie odpowiadaj nim Tyu się nie zjawi.

    Szkoda TAKIEGO wątu...

    Już Krates, Hiacynt i Bosuk odpowiedzieli.

    A jak Tyu " pobłgosławi" to można stąd wyjść i założyć
    inny wątek...
    np. " Zaklęta w jastrzęcbia " smile)


    pzdr

    Vist¸_______________/
  • lady_hawk 08.02.02, 18:03
    ups! przepraszam! najpierw bylo chuligan, cos mi nie pasowalo - huligan.
    CHULIGAN.
  • krates.8 08.02.02, 18:10
    Odniosę się do tego co tutaj... napisałaś.
    Zdecydowałem się na to bo może uda mi się zrobić to spokojnie i powstrzyma innych
    przed niepotrzebną zgoła emocjonalną reakcją

    Gość portalu: lady_hawk napisał(a):

    > Odniose sie tutaj do tego, co napisala Carmina. Skoro w parze z Vistem
    > potwierdzaja autentycznosc tekstu - bedzie odpowiedz.

    Nikt inny nie mógł napisać tego co napisała Carmina i w ten sposób w jaki to
    zrobiła. Na tym polega m.inn. poznawanie ludzi w sieci. I ciebie też już znam z
    twoich tekstów wystarczająco dobrze by stwierdzić że nie chcę cię poznawać dalej.
    Nie oceniam cię bo nie muszę.

    Dlaczego zdecydowalam
    > zaczekac?
    > Bo nie ufam Carminie, jak nie ufam Vistowi.

    Nie musisz nikomu ufać, gdzie twój problem?

    Dalej są same personalne ataki, isynuacje, epitety, itd. tak że nie ma się do
    czego odnieść. W zamyśle inwektywy miały chyba dotykać i prowokować adresatów ale
    miast tego mówią baaardzo dużo o autorce

    Jest pewne prawdopodobieństwo, że ktoś się podszył pod LH, żeby popsuć jej
    reputację takim tekstem. Jeśli to tekst autentyczny to może LH wprost
    odpowiedziałaby na pytania tego wątku:

    Czego szuka na forum?
    Co znajduje?
    Do czego chętnie wraca?

    wykorzystując swój tekst jako exemplum, oczywiście



  • lady_hawk 08.02.02, 18:19
    a ja potwierdzam raz jeszcze, co wyzej napisalam.
    Zepsula zabawe wielu osobom. Czesc z nich wcale, lub bardzo rzadko sie pojawia,
    bo sie zniesmaczyly. Jak zepsula? Chamstwem. Niewidocznym dla oka.

    krates.8 napisał(a):

    > Odniosę się do tego co tutaj... napisałaś.
    > Zdecydowałem się na to bo może uda mi się zrobić to spokojnie i powstrzyma inny
    > ch
    > przed niepotrzebną zgoła emocjonalną reakcją
    >
    > Gość portalu: lady_hawk napisał(a):
    >
    > > Odniose sie tutaj do tego, co napisala Carmina. Skoro w parze z Vistem
    > > potwierdzaja autentycznosc tekstu - bedzie odpowiedz.
    >
    > Nikt inny nie mógł napisać tego co napisała Carmina i w ten sposób w jaki to
    > zrobiła. Na tym polega m.inn. poznawanie ludzi w sieci. I ciebie też już znam z
    >
    > twoich tekstów wystarczająco dobrze by stwierdzić że nie chcę cię poznawać dale
    > j.
    > Nie oceniam cię bo nie muszę.
    >
    > Dlaczego zdecydowalam
    > > zaczekac?
    > > Bo nie ufam Carminie, jak nie ufam Vistowi.
    >
    > Nie musisz nikomu ufać, gdzie twój problem?
    >
    > Dalej są same personalne ataki, isynuacje, epitety, itd. tak że nie ma się do
    > czego odnieść. W zamyśle inwektywy miały chyba dotykać i prowokować adresatów a
    > le
    > miast tego mówią baaardzo dużo o autorce
    >
    > Jest pewne prawdopodobieństwo, że ktoś się podszył pod LH, żeby popsuć jej
    > reputację takim tekstem. Jeśli to tekst autentyczny to może LH wprost
    > odpowiedziałaby na pytania tego wątku:
    >
    > Czego szuka na forum?
    > Co znajduje?
    > Do czego chętnie wraca?
    >
    > wykorzystując swój tekst jako exemplum, oczywiście
    >
    >
    >

  • krates.8 08.02.02, 18:55
    jeszcze jeden epitet wcisnęłaś

    ale ja nie o Carminę pytałem
    tylko o ciebie

    Czego szukasz dla siebie na forum?
    Co znajdujesz?
    Co cię skłania by tu wracać?

    Wygląda na to, że masz jakiś głęboką urazę do Carminy, że nie chciała się bawić z
    tobą i "wieloma osobami" tak jak wy lubicie.
    A przecież każdy się bawi jak chce i umie.

    Na przykład mi osobiście zabawy twoje wcale a Miriam nieszczególnie się podobały
    a Carminy i owszem.
    Będziesz mnie ganiać teraz po forum i szkalować z tego powodu?

    Powiedz raz szczerze co czujesz do Carminy i zajmij się wreszcie czymś pozytywnym.
    Przecież możesz tworzyć z "wieloma osobami" wątki w klimatach które lubisz.
    Jestem pewien że Carmina nie będzie wam tam mieszać.

    pofruwaj sobie zamiast się czepiać



    lady_hawk napisał(a):

    > a ja potwierdzam raz jeszcze, co wyzej napisalam.
    > Zepsula zabawe wielu osobom. Czesc z nich wcale, lub bardzo rzadko sie pojawia,
    >
    > bo sie zniesmaczyly. Jak zepsula? Chamstwem. Niewidocznym dla oka.
    >
    > krates.8 napisał(a):
    >
    > > Odniosę się do tego co tutaj... napisałaś.
    > > Zdecydowałem się na to bo może uda mi się zrobić to spokojnie i powstrzyma
    > inny
    > > ch
    > > przed niepotrzebną zgoła emocjonalną reakcją
    > >
    > > Gość portalu: lady_hawk napisał(a):
    > >
    > > > Odniose sie tutaj do tego, co napisala Carmina. Skoro w parze z Viste
    > m
    > > > potwierdzaja autentycznosc tekstu - bedzie odpowiedz.
    > >
    > > Nikt inny nie mógł napisać tego co napisała Carmina i w ten sposób w jaki
    > to
    > > zrobiła. Na tym polega m.inn. poznawanie ludzi w sieci. I ciebie też już z
    > nam z
    > >
    > > twoich tekstów wystarczająco dobrze by stwierdzić że nie chcę cię poznawać
    > dale
    > > j.
    > > Nie oceniam cię bo nie muszę.
    > >
    > > Dlaczego zdecydowalam
    > > > zaczekac?
    > > > Bo nie ufam Carminie, jak nie ufam Vistowi.
    > >
    > > Nie musisz nikomu ufać, gdzie twój problem?
    > >
    > > Dalej są same personalne ataki, isynuacje, epitety, itd. tak że nie ma się
    > do
    > > czego odnieść. W zamyśle inwektywy miały chyba dotykać i prowokować adresa
    > tów a
    > > le
    > > miast tego mówią baaardzo dużo o autorce
    > >
    > > Jest pewne prawdopodobieństwo, że ktoś się podszył pod LH, żeby popsuć jej
    >
    > > reputację takim tekstem. Jeśli to tekst autentyczny to może LH wprost
    > > odpowiedziałaby na pytania tego wątku:
    > >
    > > Czego szuka na forum?
    > > Co znajduje?
    > > Do czego chętnie wraca?
    > >
    > > wykorzystując swój tekst jako exemplum, oczywiście
    > >
    > >
    > >
    >

  • Gość: Hiacynt IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 08.02.02, 18:25
    Gość portalu: lady_hawk napisał(a):

    > Wszystko, tylko nie informacje dnia. O ile w obrzydzanych przez nia watkach
    > bylo "cos", to te burany, ciemne nieba zawieraly tylko konwersacje typu:
    > -dam ci herbatki
    > -jeszcze zamieszaj, ma belle
    > -w ktora strone?
    > -w prawa oczywiscie!
    > -smoczyce wilkolakowate mieszaja z gory do gory
    > -to nie mieszaj wcale albo na dol. LOL!
    > -oj panowie idzcie spac! smoczyca was ululi!
    >
    > I takie inne pierdu, pierdu. Mile tylko dla tych, ktorzy w tym uczestnicza. I
    > Carmina pisze o tworzeniu zamknietych grupek! Czy was pomerdalo, tylko dlatego,
    >
    > ze jestescie "wybrancami"? Czy czujecie sie lepsi od tych, wobec ktorych
    > Carmina jest zwyczajnie chamska?

    Założyłaś wątek:

    JASTRZEBIE GNIAZDO DOBRYCH WIADOMOSCI
    Autor: lady_hawk@poczta.gazeta.pl
    Data: 18-12-2001 12:51


    --------------------------------------------------------------------------------
    Uwite wysoko, na szczycie stromej gory. Mozna sie tu wspiac uzywajac rakow i
    lin - to dla upartych i wytrwalych. Mozna wjechac wygodna winda, niczym kolejka
    na Kasprowy. Biletem jest usmiech i dobra wiadomosc.
    Widok stad wspanialy!
    Kiedy popatrzymy ponad mizerię przedstawienia zakurzonych pacynek bez twarzy,
    zobaczymy brzeg morza i polawiaczy perel zagladajacych do wnetrza wylowionych
    muszli, pod parasolem ktos czyta poezje, ktos inny planuje szwajcarskie zimowe
    wakacje na nartach. Przy szachowym stoliku towarzystwo toczy spory o ksztalt
    gospodarki i nowej polityki. W chatce, dworku czy tez moze pod korzeniami
    drzewa otwarto bar czy kawiarnie.
    Jasnorzewska-Pawlikowska napisala o sniegu, ze bialymi piersiami okrywa
    smietniki. Niech pada.
    Postawimy tu choinke ustrojona w swiatelka i nasze dobre zyczenia. Niech bedzie
    jak latarnia. Jastrzebie rozpostarte skrzydla i jodlowe galezie niech beda
    parasolem. Koksaczek - a! niech stanie - to dla tych, co chca sie ogrzac.
    Serdecznie pozdrawiam i zapraszam WSZYSTKICH, ktorzy chca ciepla mysla sie
    podzielic.
    -----------------------------------------------------------------------------

    Ile osób do Twojego wątku się wpisało??
    Myślę, że sobie powinnaś zadać pytanie - dlaczego?

    JASTRZEBIE GNIAZDO DOBRYCH WIADOMOSCI lady_hawk, 18-12-2001 12:51
    Re: JASTRZEBIE GNIAZDO DOBRYCH WIADOMOSCI Gość portalu: #, 18-12-2001 13:10
    Re: JASTRZEBIE GNIAZDO DOBRYCH WIADOMOSCI lady_hawk, 18-12-2001 13:31
    Jastrząbeczka! smile wild, 18-12-2001 13:20
    Re: Jastrząbeczka! smile lady_hawk, 18-12-2001 13:40
    Re: Jastrząbeczka! smile wild, 18-12-2001 13:50
    Re: JASTRZEBIE GNIAZDO DOBRYCH WIADOMOSCI lady_hawk, 18-12-2001 14:03
    Re: JASTRZEBIE GNIAZDO DOBRYCH WIADOMOSCI Gość portalu: #, 18-12-2001 14:19
    i gdzie jest Jastrząbeczka?smile Gość portalu: wild, 18-12-2001 16:09
    Re: JASTRZEBIE GNIAZDO DOBRYCH WIADOMOSCI Gość portalu: ethanol, 19-12-2001 04:42
    DOBRE WIADOMOSCI Gość portalu: ladyhawk, 19-12-2001 11:59
    Re: DOBRE WIADOMOSCI Gość portalu: #, 19-12-2001 12:20
    Re: DOBRE WIADOMOSCI Gość portalu: ethanol, 20-12-2001 03:04
    Re: DOBRE WIADOMOSCI non, 20-12-2001 21:10
    Re: DOBRE WIADOMOSCI smile Gość portalu: wild, 20-12-2001 21:12
    DOBRE WIADOMOSCI - WESOLYCH SWIAT! Gość portalu: ladyhawk, 22-12-2001 14:02
    Re: DOBRE WIADOMOSCI - WESOLYCH SWIAT! witekjs, 22-12-2001 14:47
    Re: DOBRE WIADOMOSCI - WESOLYCH SWIAT! Gość portalu: ladyhawk, 22-12-2001 15:41
    ZYCZENIA WIGILIJNE I ASTROLOGIA. Gość portalu: ladyhawk, 22-12-2001 15:53
    -------------------------------------

    Potem dopisałaś:

    -------------
    odpowiedz cytując
    Re: Jastrząbeczka! smile
    Autor: lady_hawk@poczta.gazeta.pl
    Data: 18-12-2001 13:40
    (....)
    Byle nam tu niewytrzepana, waciana spodnica sie tutaj nie pokazala, bo spod niej
    robactwo wypada. Ono tepione bedzie!


    Mógłbym cytować i cytować. Czy potrzebny jest komentarz?
    Różnica nie klasy, lecz wielu klas. Przepaść.

    Hiacynt


  • lady_hawk 08.02.02, 18:39
    kazdy klase mierzy wedlug swojej miary, Hiacyncie.
    Mozesz mi cytowac, co chcesz.
  • Gość: Vist¸ IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 08.02.02, 19:24
    lady_hawk napisał(a):

    > kazdy klase mierzy wedlug swojej miary, Hiacyncie.
    > Mozesz mi cytowac, co chcesz.



    Na tym Forum /młoda uczestniczko ?/ Hiacynt jest Klasy Mierniczym.


    I tak będzie jeszcze prawie 11 miesięcy.


    A jeśli nawet TEGO nie rozumiesz, to chyba w części Świat się odnajdziesz.


    pzdr


    Vist¸__________________/
  • lady_hawk 09.02.02, 13:33
    A jak bedziesz tak sie rasami i klasami emocjonowac to zaczniesz snic, ze jestes
    klasyfikatorem w GS-ie. Albo sie nim obudzisz.

    Co do odsylania gdziekolwiek, to juz dawno ustalilismy, ze nie dasz rady ani z
    Polski ani w Swiat mnie ani nikogo wyslac. Juz nie te czasy. To bylo dwa
    pokolenia temu.

    Gość portalu: Vist¸ napisał(a):

    > lady_hawk napisał(a):
    >
    > > kazdy klase mierzy wedlug swojej miary, Hiacyncie.
    > > Mozesz mi cytowac, co chcesz.
    >
    >
    >
    > Na tym Forum /młoda uczestniczko ?/ Hiacynt jest Klasy Mierniczym.
    >
    >
    > I tak będzie jeszcze prawie 11 miesięcy.
    >
    >
    > A jeśli nawet TEGO nie rozumiesz, to chyba w części Świat się odnajdziesz.
    >
    >
    > pzdr
    >
    >
    > Vist¸__________________/

  • Gość: borsuk IP: *.dip.t-dialin.net 08.02.02, 20:01
    lady_hawk,
    nie pisze tego w obronie tyu, ktoremu prywata paskudzisz watek.
    Nie odpowiadam tez Tobie bo, zeby uzyc Twoich wlasnych slow,
    "Nie chce mi sie wierzyc, ze tak mozna sie wylozyc".

    Z Twojego postu wynika, ze nie tylko przyjazni i sympatii mozna szukac na
    forum,
    (vide post Carminy) , ale takze obiektow nienawisci.
    Jedna i druga postawa jest uprawniona i do czasu kiedy nie robi sie tym innym
    krzywdy ( to znaczy nie szkaluje i nie oczernia pod pozorem obiektywizmu)
    absoulutnie do zaakceptowania.

    Nie jest ladnie, gdy w rozwazania teoretyczne miesza sie wlasne fobie,
    Ale od tego jest tyu, jako gospodarz watku.

    Jeszcze mniej ladnie, kiedy pisze sie donosy, a na donosy i donosicieli
    trzeba reagowac, bo inaczej sie rozplenia. I od reagowania na nie
    jestesmy my.

    Pisze, bo nalezy sie to Carminie, ktorej watki naleza do najpopularniejszych i
    najbardziej lubianych na forum.
    Na dziesiec najbardziej popularnych watkow "o niczym", 4 zainicjowala Carmina,
    a jeden z nich "Piwnica pod Buranami", osiagnal rekordowa ilosc 641 postow i
    nie wyglada, zeby to byl koniec.

    Oczywiscie ilosc postow nie swiadczy o jakosci, tylko o tym, ze poziom dyskusji
    pozostaje na poziomie dostepnym takze dla mniej wyrafinowanych gosci.

    Wszyscy, no moze prawie wszyscy, zaczynalismy na forum od "ostrego" wejscie.
    To naturalne, bo na forum wchodzi sie kiedy cos zaboli, albo zdziwi, albo sie
    nie spodoba.

    Oto pierwszy post Carminy: (1 wrzesnia)

    www.gazeta.pl/alfa/home.jsp?
    dzial=0511&forum=13&wid=204945&aid=204945&layout=2


    "Przepraszam co to za dzial
    Zajrzalam sądząc, że znajdę tu opinie forumian dotyczące ważnych wydarzen dnia.
    Tymczasem dzieją sie tu głównie dwie rzeczy: gmatwanie w kółko watków para-
    żydowskich oraz romansowe watki grupy adoracji samokreujacych sie idoli. To
    pisanie o swoich dłoniach w ażurowych rękawiczkach i cieniu własnych rzęs na
    policzkach... jakież to uwodzicielskie i wyrafinowane. Brakuje tylko podwiązek
    z różyczką. Ciekawe, czy panowie mdleją zgodnie z zamierzeniem autorki ,
    sądzac z odzewu - chyba tak. I to wszystko na ogół w godzinach pracy! O
    Tempora, o Mores!
    Muszę jednak przyznać, że z całą przyjemnością pozwoliłam się unieść atmosferze
    magla. Pozdrawiam Tet-a-tetkę. I towarzystwo, które wybrało jej stolik."

    To jest chuliganska odzywka? A pamietasz Kryske, ktorej tak zazarcie bronilas?
    Badz uczciwa. Wobec siebie i nas.
    Gdyby nie zdanie: " To pisanie o swoich dłoniach w ażurowych rękawiczkach i
    cieniu własnych rzęs na policzkach.."
    Pewnie bys wogole nie zwrocila na ten post.

    Ale wytlumacz mi dlaczego Carminie musza sie podobac azurowe rekawiczki.
    Dlaczego nie moze dac wyrazu watpliwosciom, we wlasnym, przez siebie zalozonym
    watku?
    Zajrzalem na pare innych watkow, tropiac awanturnicze zapedy Carminy

    barek Kara Mustafa - nic
    Rodzynki i migdaly - nic
    Balet powojow - nic
    Groszki i roze - nic
    Kawiarenka sultan - nic

    Ani jednego wpisu.
    Carmina zachowala sie tak jak przystalo na normalnego czlowieka.
    Uznala prawo innych do zabawy, a poniewaz sama woli bawic sie inaczej, zaczela
    tworzyc wlasne watki.
    "Nie chce mi sie wierzyc, ze tak mozna sie wylozyc".

    Piszesz:
    "Podsumowujac: niech pisze co chce, tylko jesli bedzie atakowac innych i
    zarobaczac otoczenie, musi liczyc sie odpowiedzia".

    Carmina nigdy nie wchodzila do nikogo z tragarzami i nie nazywala nikogo
    robactwem. Nigdy, nikomu nie zdemolowala watku. A do wlasnego zdania mamy prawo
    wszyscy.
    "Nie chce mi sie wierzyc, ze tak mozna sie wylozyc".


    Czasem jest rubaszna, moze zbyt bezposrednia, ale nigdy chamska i zawsze
    uczciwa.
    Dzieki temu moglem zebrac do kupy pare jej wczesniejszych wypowiedzi i
    przesledzic jej historie na forum.
    Latwo bylo, bo nigdy nie zmieniala nicka. Czego o Tobie lady nie mozna
    powiedziec.
    Jezeli kwestia zaufania sprowadza sie do zmiany nicka? Hmmm.
    "Nie chce mi sie wierzyc, ze tak mozna sie wylozyc".

    W jednej kwestii masz racje. Jej passus o wymianie przyjacielskich pozdrowien
    byl nie na miejscu. W koncu wszyscy to robimy. Mogla sobie dac z tym spokoj.
    A ze pisze o tym, ze ma tu przyjaciol i wrogow. O tym co ja martwi, co ja
    cieszy.
    Taki byl jest temat tego watku.
    Analiza. Zastanowienie sie nad soba virtualem. Nie personalne ataki.

    Wydaje mie sie, ze powinnas sie takze troche pozastanawiac nad swoimi motywami.

    borsuk

    P.S
  • tyu 08.02.02, 21:33
    Kochani!
    A chciałem dziś wieczorem zająć się postami, na które dotychczas nie
    odpowiedziałem, mimo, że były adresowane do mnie. Wydrukowałem, zacząłem
    czytać, zastanawiać się...
    Coś podkusiło, żeby zobaczyć co się dzieje na Forum.
    No tak...

    Sytuacja wygląda niemile: kilka osób przeciwko jednej, ale ta jedna TEŻ
    przeciwko komuś, kto TUTAJ z pewnością nie zrobił nic złego...
    I kilka osób czeka na moją reakcję.

    M(ałgosiu)!
    Jastrzębiczko!
    Dziękuję Ci za miłe słowa na mój temat, nie pierwsze zresztą. Twój post zawiera
    kilka ciekawych spostrzeżeń - chciałem odnieść się i do nich. Ale...
    DLACZEGO przenosisz z wątku na wątek prywatne zwady? Myślę, że pamiętasz czas,
    gdy to Carmina zaatakowła Ciebie. Byłem wówczas po Twojej stronie, uważałem, że
    należy Ci się od niej parę słów wyjaśnienia i przeprosin. Było, minęło. TERAZ
    jednak to TY atakujesz. Czy tamta zwada dalej AŻ TAK Ci doskwiera?!

    Doceniam starania kolegów, zwłaszcza Vista, by ten wątek nie był kolejnym
    miejscem niewybrednych wyzwisk, jakich na całym Forum pełno. Wydawało się, że
    uda się to osiagnąć. Pisałem już o tym: byłem bardzo mile zdziwiony ile
    mądrych, pogłębionych postów wpłynęło tutaj. Czy mamy to zepsuć?

    Jastrzębiczko!
    Pamiętasz może jedno z naszych pierwszych dłuższych spotkań? Założyłem wtedy
    wątek "Bajki na Forum". TEŻ wydawało się, że w miłej, kpiarsko-purenonsensowej
    atmosferze poopowiadamy sobie... Przyleciał wtedy pewien zupak, mnie - TEŻ NIE
    ATAKOWANY - wyzwał od ciot, nie raz i nie dwa... Szeregiem innych słów, których
    cytować nie będę, ze swego plugawego słownika bluznął i zostawił... Wątek był
    do wyrzucenia. Nawiasem: zastanawiałem się, czy w rozważaniach na temat tekstu
    jako źródła poznania człowieka, nie opisać tego właśnie przypadku. Przypadku, w
    którym z człowieka podobno ach, och w chwilach "bezstresowych" - wyszło całe
    chamstwo i ohyda. Zrezygnowałem. Przykład wydał mi się zbyt drastyczny i
    niesmaczny, by ryzykować los sprawy tak delikatnej natury, jaką jest analiza
    psychologiczna, a przynajmniej jej próba.

    Czy teraz TY ??!!
    Za co???

    tyu
  • Gość: Hiacynt IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 08.02.02, 21:53
    tyu napisał(a):

    > Sytuacja wygląda niemile: kilka osób przeciwko jednej, ale ta jedna TEŻ
    > przeciwko komuś, kto TUTAJ z pewnością nie zrobił nic złego...
    > I kilka osób czeka na moją reakcję.




    Tyu, nie występuję tutaj przeciwko komuś, lecz w obronie KOGOŚ.
    Nie będę analizował zaakcentowanego słowa TUTAJ, ale znasz moje zdanie.
    Nie chcę dolewać oliwy do ognia przywołując cytaty, ale sytuacja jest
    bardzo klarowna.

    pozdrawiam

    Hiacynt
  • tyu 08.02.02, 22:00
    Gość portalu: Hiacynt napisał(a):

    > tyu napisał(a):
    >
    > > Sytuacja wygląda niemile: kilka osób przeciwko jednej, ale ta jedna TEŻ
    > > przeciwko komuś, kto TUTAJ z pewnością nie zrobił nic złego...
    > > I kilka osób czeka na moją reakcję.
    >
    >
    >
    >
    > Tyu, nie występuję tutaj przeciwko komuś, lecz w obronie KOGOŚ.
    > Nie będę analizował zaakcentowanego słowa TUTAJ, ale znasz moje zdanie.
    > Nie chcę dolewać oliwy do ognia przywołując cytaty, ale sytuacja jest
    > bardzo klarowna.
    >
    > pozdrawiam
    >
    > Hiacynt


    Hiacyncie!
    Aby KOGOŚ bronić, zwykle trzeba przeciwko KOMUŚ wystąpić. To oczywiste.
    Rozumiem jednak, że broniąc pewnej osoby i ZASADY - nie czynisz tego, jako
    osobisty wróg strony drugiej. Tak samo postępuję ja. Myślę, że rozumiemy się.

    Pozdrawiam.
  • Gość: Hiacynt IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 11.02.02, 13:22
    tyu napisał(a):

    > Gość portalu: Hiacynt napisał(a):
    >
    > > tyu napisał(a):
    > >
    > > > Sytuacja wygląda niemile: kilka osób przeciwko jednej, ale ta jedna T
    > EŻ
    > > > przeciwko komuś, kto TUTAJ z pewnością nie zrobił nic złego...
    > > > I kilka osób czeka na moją reakcję.
    > >
    > >
    > >
    > >
    > > Tyu, nie występuję tutaj przeciwko komuś, lecz w obronie KOGOŚ.
    > > Nie będę analizował zaakcentowanego słowa TUTAJ, ale znasz moje zdanie.
    > > Nie chcę dolewać oliwy do ognia przywołując cytaty, ale sytuacja jest
    > > bardzo klarowna.
    > >
    > > pozdrawiam
    > >
    > > Hiacynt
    >
    >
    > Hiacyncie!
    > Aby KOGOŚ bronić, zwykle trzeba przeciwko KOMUŚ wystąpić. To oczywiste.
    > Rozumiem jednak, że broniąc pewnej osoby i ZASADY - nie czynisz tego, jako
    > osobisty wróg strony drugiej. Tak samo postępuję ja. Myślę, że rozumiemy się.
    >
    > Pozdrawiam.

    Tyu!

    Oczywiście, że nie jestem osobistym wrogiem Lady.
    Nie mam jednak najmniejszych złudzeń co do woli i intencji.
    Nie przywołam cytatów z różnych wątków, by nie psuć tego.

    Just open your eyes and listen to me...

    pozdrawiam

    Hiacynt
  • Gość: krates.8 IP: *.delta.com.pl 08.02.02, 21:34
    Inaczej odebrałem słowa Carminy. Nie chodziło o przyjacielskie pozdrowienia w
    ogóle (wszyscy się tu pozdrawiamy przy każdej okazji), ale o te związane z
    rodzinnymi, towarzyskimi a ogólniej: prywatnymi sprawami.
    Czuję podobnie. Jeśli ktoś się zna w realu to może prywatne sprawy pięknie
    pozałatwiać w realu.

    Nie ma potrzeby uzasadniania takiego a nie innego mojego poczucia smaku ale
    ponieważ siedzimy w wątku o obcowaniu w sieci podam

    2 powody dla którego bardzo nie lubię "prywaty" na forum:

    estetyczny: zażenowanie ewentualnego przypadkowego czytelnika (nie chcę
    uczestniczyć w czyimś życiu prywatnym w ten sposób i nie mam najmniejszej ochoty
    na rewanż w podobnym upublicznianiu moich spraw)

    pragmatyczny: właśnie "prywata" prowadzi do hermetycznych kółek, gdzie siłą
    rzeczy istnieje podział na tych "z" i "spoza". Choćby nie wiem co, to nie da się
    wszystkich ugościć w realu na kolejnych imieninach u cioci i trzeba zacząć
    selekcję. Są przykłady for zawłaszczonych kompletnie przez takie zamknięte sitwy.
    A jeśli nie ma mieszania wirtualnego z prywatnym życiem to KAŻDY nowy może się
    włączyć NA RÓWNYCH PRAWACH natychmiast bez przechodzenia wszystkich rytuałów
    inicjacyjnych (naprawdę mam wymieniać wszystko co się off-line dzieje i było tu w
    lekko tylko zawoalowanej formie komunikowane widowni?)

    (Tylko że wtedy byłoby tylko to, co i jak się napisze a cały układ towarzyski,
    system wzajemnych protekcji, poręczeń i rekomendacji wziąłby w łeb. I pewnie tu
    tkwi prawdziwa przyczyna niechęci do osób, które ośmieliły się "być" bez niczyjej
    zgody?)

    Ponieważ forum jest wolne, to "prywata" będzie się pojawiała i ja jej nie będę tu
    lubił. Gdyby ktoś chciał uszanować mój gust mógłby omawiać takie sprawy na jakimś
    forum towarzyskim lub lokalnym ew. oznaczając wyraźnie wątek "Dla znajomych X."
    Tam też bym zgodnie z logiką takich rzeczy szukał gdybym w nich gustował.

    Mam przykre wrażenie ględzenia o rzeczach oczywistych. Jeśli się ich nie łapie od
    razu to żadne moje tłumaczenia nic nie pomogą.

    Kończę więc i pozdrawiam,
    Krates.8|






    Gość portalu: borsuk napisał(a):
    (...)
    > W jednej kwestii masz racje. Jej passus o wymianie przyjacielskich pozdrowien
    > byl nie na miejscu. W koncu wszyscy to robimy. >
    > borsuk
    >
    > P.S

  • lady_hawk 09.02.02, 13:40
    Borsuku,
    zbyt piekny jest ten deszcz za oknem, zeby spedzac duzo czasu przy komputerze.
    I ostatnia sobota karnawalu dzisiaj! Odpowiem Ci z przyjemnoscia, kiedy bede
    mogla wiecej czasu poswiecic. W zadnym razie nie czuje nawet swojego
    potkniecia. ;o)))
    Serdecznie pozdrawiam,
    M_hawk
  • Gość: mram IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.02.02, 21:32
    przyrzekam że sam już tu głosu nie zabiorę, ale..

    nie wchodzę w żadne wątki kwietne, bo po prostu
    nie mój klimat, choć szanuje że Przyjaciele
    od czasu do czasu otwierają coś SWOJEGO
    i chyba nie przeszkadza to nikomu, prawda ?
    mój wróg nr...no mniejsza, ścisła dziesiątka
    otworzył całkiem niezły wątek
    wypowiedzi w nim, też ciekawe
    zaglądam tu b.często ciekaw kto jeszcze co napisze
    Tyu co oczywista dla nas obu nie dał mi prawa..
    dlatego tylko proszę
    czy mogliby Państwo „stosunkować” się tylko do
    tego co autor podniósł ?
    tu zaglądają również tacy którzy ciekawi dalszych opinii..
    czy dla pozostałych mam otworzyć nowy wątek
    „kto komu, kiedy, gdzie na tym forum” ?
    bo po prostu szkoda myszki na przelatywanie nad
    niektórymi wypowiedziami..
    jeśli kto mi chce odpowiedzieć
    to bardzo proszę,
    ale nie tutaj
  • tyu 08.02.02, 21:39
    Gość portalu: mram napisał(a):

    > przyrzekam że sam już tu głosu nie zabiorę, ale..
    >
    > nie wchodzę w żadne wątki kwietne, bo po prostu
    > nie mój klimat, choć szanuje że Przyjaciele
    > od czasu do czasu otwierają coś SWOJEGO
    > i chyba nie przeszkadza to nikomu, prawda ?
    > mój wróg nr...no mniejsza, ścisła dziesiątka
    > otworzył całkiem niezły wątek
    > wypowiedzi w nim, też ciekawe
    > zaglądam tu b.często ciekaw kto jeszcze co napisze
    > Tyu co oczywista dla nas obu nie dał mi prawa..
    > dlatego tylko proszę
    > czy mogliby Państwo „stosunkować” się tylko do
    > tego co autor podniósł ?
    > tu zaglądają również tacy którzy ciekawi dalszych opinii..
    > czy dla pozostałych mam otworzyć nowy wątek
    > „kto komu, kiedy, gdzie na tym forum” ?
    > bo po prostu szkoda myszki na przelatywanie nad
    > niektórymi wypowiedziami..
    > jeśli kto mi chce odpowiedzieć
    > to bardzo proszę,
    > ale nie tutaj


    Masz rację, nie dawałem Ci do niczego prawa, a jednak opisałeś to, co i mnie
    zabolało. Dziękuję za poparcie.
    Nawiasem: Twój post TEŻ zaliczam do tych "pogłębionych", do których wracam od
    czasu do czasu i rozmyślam nad nimi, zanim odpowiem.

  • Gość: Vist¸ IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 08.02.02, 22:25


    Tyu, ja tu grzecznie czekam na Twoje dyspozycje.

    I już na wprost pytam:

    Czy odpowiedzi do miLady chcesz tu, czy na zewnątrz ?

    Nie lataj już trzymając się za głowę. Decyduj.



    pzdr

    Vist¸__________________/
  • Gość: EUROMIR IP: *.cm-upc.chello.se 08.02.02, 23:28
    Miły Tyu, Szanowni Państwo -
    czy nie sądzicie, że wydarzenia ostatnich godzin - tu w wątku - wspaniale klinicznym są przykładem
    zachowań, o których też tu pisano? Bardzo teoretycznie co prawda.. I nagle, teraz - czy dzięki Bogu ? - nadarza
    się okazja - powiedzmy szczerze - jakich mało, aby potraktować "to co się stało" - jako studium, materiał
    praktycznych już działań. W zasięgu ręki. A zdaje się, że "najważniejsze jest to co niewidoczne dla oczu".

    Panie Tyu, sądzę, że powinien Pan - do czego wzywa np. Pan Vist - będąc odpowiedzialny za wątek jako
    jego gospodarz, zdecydować się jednak na jakieś działania porządkujące. Nikt inny, oprócz Pana nie jest władny
    decydować - a Pan ma to prawo - w jaki sposób opanować burzę i nie dopuścić do zniszczenia wątku.
    To Pańska trudna odpowiedzialność. Wolno Panu używać praktycznie wszystkich dopuszczalnych środków.
    Niepodzielnie i autorytatywnie jak sądzia pokoju. Włącznie z pokazaniem osobie, którą Pan obarcza winą za
    powstałą sytuację, czerwonej kartki nakazującej opuszczenie boiska.
    Jeśli nie zadziała Pan wystarczająco szybko wątek ten przepadnie. No coż, co prawda - jest Pański.
    Przypominam jedynie, że kilka godzin temu jeszcze obiecywał Pan zrobić wszystko, aby nie dopuścić do jego
    zniszczenia. Proszę mi wybaczyć, że Panu przypominam - jest Pan gospodarzem - to Pański obowiązek w
    stosunku do wszystkich odwiedzających Pański wątek gości. Wiele osób zaangażowało się już w Pańskie
    przedsięwzięcie swymi wypowiedziami (tracąc ?) czas i energię.
    Czasami, jak mawia pewien znany z naszej historii generał "trzeba wybrać mniejsze zło". Dlatego nieultimatywnie,
    ale serdecznie Pana do tego nawołuję.

    Zaniepokojony :

    Euromir

  • perla! 09.02.02, 01:23
    Drogi tyu trzepocząc niewinnie rzęsami i wpatrując się w zwierciadło (z rączką
    oczywiście) zapytuje: "zwierciadełko powiedz przecie czym najpiękniejszy na
    świecie?". A zwierciadełko (z rączką oczywiście) ściskaną uroczą i płochą
    rączką tyu piszczy doń: tiu, tiu, tiu!!! Twój nick podniecający dla niektórych
    kobiet jest, tylko mnie już tak nie ściskaj. Ostatecznie bywają inne obiekty,
    niekoniecznie latające acz mobilne do ściskania, np rączka sciskana rączką
    tudziez inne członki naszego NAPRAWDĘ drogiego Tyu.
    dla Tyu potrzebny z forum urlop jest.
    Perła
  • Gość: Miriam IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 09.02.02, 01:55
    Przepraszam Panstwa, że się wcinam, ale w tak pięknych okolicznosciach przyrody
    (i niepowtarzalnych) nie moge inaczej!
    Zwierciadło posiada Tyu ma podlew jaki? Krzywy, prosty, czytelny, złocony,
    przyciemniany? a ramy? Jakie ma ramy? Bo przeciez nie proste, czarne? jakies
    art deco?
    Tyu - jesteś - to raz. I to raz jest - najważnioejsze. Dwa - jesteś uroczy - to
    trzy. Acz jesteś i jesteś uroczy, wnoszę iż jesteś przyjacielem uroczym. Wolno
    mi? wolno! Jesteś - niepowtarzalny, nietuzinkowy, męski ( w postach
    religijnych) szlachetny, bojownik, imponujący, piekielnie inteligentny, bystry,
    żwawy, czujny jak żuraw, wnikliwy, trzeźwy (a politycznie? czy nie politycznie?
    a a politycznie?) bezkompromisowy, szczery, "jesli szoł on z taboj kak w boj,
    na wierszynie stajał chmielnoj i tak dalej"...
    Czy już wystarczająco duszno? czy jeszcze coś widać w zwierciadle?
    "Motylek, goździk, biedronka, myyyyyyyszka!
    Miś, karaluszek, chrząszczyk, papuuuuuuużka,
    Jelonek, cipiurek, bażancik, liiiiiiiiiiiiszka!
    Poziomka, malinka, jagódka, modliiiiiiiiiiiiiiiszka!


    i tak dalej ( to zweryfikowany tekst zaczerpniety z cennych annałów T. Chyły -
    i nie dotyczy "starej")

    Drogi Tyu, a teraz serio, nie stać mnie na szabes, rada pedagogiczna się
    skończyła, i czytam (iż) Perła wcale nie radzi źle! Wszak On już po urlopie
    jest i wie, co pisze, a tak w ogóle, to On wielokrotnie wiedział co pisze. To
    tak na marginesie ( nie społecznym Tyu, nie! wiemy, że jesteś wielki Szu), żeby
    nieporozumien nie było a la Anna Karenina.

    pozdro

    Miriamsmile


    ps. resume dot. pisma wyjsciowego od niestrudzonego Tyu: forma - szkielet z
    osteoporozą. Treść - jest to "mięso" - powiedzmy sobie - (ale haka nie ma cyt.
    za Kawalerowiczem reżyserem) (slang filmowy), przyznam ale - zmielone i na miły
    Bóg - za dużo go!!! (tego tekstu) ja osobiscie mam dużą pojemność przyswajania
    intelektualnego ale ale ale - jak mawia nasz Prezydent - trzy razy ALE - to
    jednak zbyt długie mielone pęto.
    Recipe: siwucha 100 gram raz! - dodaj siwucha 100 gram dwa! ( bo nam się do
    szkoły śpieszy!) ogórek kiszony raz! dodaj siwucha trzy! dodaj duża blondyna (
    dowolna ilość razy, razów i blondynek) rozumiejąca życie typu: bo ja jestem
    prosz pana, na zakręcie. Ewentualnie - dziewczynka z zapałkami. Lektura -
    Wspólny Pokój Uniłowskiego.

    smile))
  • krates.8 09.02.02, 16:57
    Poznaliśmy się bardziej. Dziękuję i za to.

    Licytacja samouwielbienia i próbka wysublimowanego chamstwa bardzo
    reprezentatywne. Na pierwszy rzut oka. Ale się słabo kupy trzyma. Brak motywu.
    A ja lubię rozumieć czasem.

    Może blaga znudzonych spamerów? Znacie się przecież w realu. Miriam i Perła,
    Miriam i Tyu, Miriam i ?, Perła i ?, ? i ? Zadałem sobie trud przejrzenia wielu
    waszych postów z ostatnich miesięcy.
    Zorganizowany spam koordynowany za kulisami to jest najbardziej łagodna
    hipoteza wyjaśniająca to co tu się dzieje.

    Jeśli macie inne (niż skryte zakulisowe gry) powody
    - by atakować w sieci pokojowo nastawionych ludzi zamiast ich poznawać
    - by torpedować cudze spotkania pod białą flagą zamiast w nich uczestniczyć
    to możecie te powody tutaj uczciwie podać.

    Wątek jest akurat odpowiedni bardzo ku temu.

    k.8|
  • Gość: MIRIAM IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 09.02.02, 19:09
    krates.8 napisał(a):

    > Poznaliśmy się bardziej. Dziękuję i za to.
    >
    > Licytacja samouwielbienia i próbka wysublimowanego chamstwa bardzo
    > reprezentatywne. Na pierwszy rzut oka. Ale się słabo kupy trzyma. Brak motywu.
    > A ja lubię rozumieć czasem.


    A to już jest kwestia wartości liczbowej Twojego IQ.

    >
    > Może blaga znudzonych spamerów? Znacie się przecież w realu. Miriam i Perła,
    > Miriam i Tyu, Miriam i ?, Perła i ?, ? i ? Zadałem sobie trud przejrzenia wielu
    >
    > waszych postów z ostatnich miesięcy.

    Tak, znamy się. Nie tylko z widzenia. I lubimy się. Czasem kłócimy. Jest fajnie.
    Kwestia feelingu a nie - "kupy" - nie myśl sławojką, kratesie z petlą czyli 8 -
    OK?


    > Zorganizowany spam koordynowany za kulisami to jest najbardziej łagodna
    > hipoteza wyjaśniająca to co tu się dzieje.

    "łagodna hipoteza" tutaj mamy przykład spokojnej świadomości wielkości samego
    siebie i ocen. Ładne.

    >
    > Jeśli macie inne (niż skryte zakulisowe gry) powody
    > - by atakować w sieci pokojowo nastawionych ludzi zamiast ich poznawać
    > - by torpedować cudze spotkania pod białą flagą zamiast w nich uczestniczyć
    > to możecie te powody tutaj uczciwie podać.
    >
    > Wątek jest akurat odpowiedni bardzo ku temu.
    >
    > k.8|

    Ja nie mam żadnych powodów do tego, o czym piszesz i piszę szczerze.

    pozdrowienia

    Miriamsmile
  • krates.8 10.02.02, 01:20
    Gość portalu: MIRIAM napisał(a):


    > A to już jest kwestia wartości liczbowej Twojego IQ.


    Złość bezinteresowną trudno mi pojąć. Takie IQ. Twoje większe, Ciebie pytam.
    Po co robisz to co robisz?


    >
    > Tak, znamy się. Nie tylko z widzenia. I lubimy się. Czasem kłócimy. Jest fajnie
    > .
    > Kwestia feelingu a nie - "kupy" - nie myśl sławojką, kratesie z petlą czyli 8 -
    >
    > OK?


    Lubicie się kłócić przy świadkach? O to chodzi?
    O piękne kłótnie? Tobie się podobają?


    >
    > "łagodna hipoteza" tutaj mamy przykład spokojnej świadomości wielkości samego
    > siebie i ocen. Ładne.
    >


    Nie oceniam ludzi lecz sytuacje. Ludzi próbuję zrozumieć.
    Przeczytałem te zespamowane wątki. Twoje wypowiedzi i wypowiedzi osób
    przyznających się do znajomości z Tobą.
    Podaj jakikolwiek powód dla którego nie szanujecie cudzego "feelingu" a odrzucę
    hipotezę spamu. Mam przyjąć że epatujecie publikę swoją złośliwością dla własnej
    satysfakcji? Poprawiacie sobie samopoczucie? To jest mniej łagodna hipoteza,
    przyznasz.


    > >
    > > Jeśli macie inne (niż skryte zakulisowe gry) powody
    > > - by atakować w sieci pokojowo nastawionych ludzi zamiast ich poznawać
    > > - by torpedować cudze spotkania pod białą flagą zamiast w nich uczestniczy
    > ć
    > > to możecie te powody tutaj uczciwie podać.
    > >
    > > Wątek jest akurat odpowiedni bardzo ku temu.
    > >
    > > k.8|
    >
    > Ja nie mam żadnych powodów do tego, o czym piszesz i piszę szczerze.
    >


    Robisz to wszystko bez powodu?


    > pozdrowienia
    >
    > Miriamsmile


    Pokój z Tobą,
    Krates.8



  • Gość: Vist¸ IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 09.02.02, 12:35


    Cześć Perło,

    Sorry, ale wygląda jakby Miriam wyjęła Cię z szafy i kazała
    teraz przygotowanym tekstem zaszczekać...

    Mh... już wcześniej Twa męskość na relacji z Miriam cierpiała...

    Chyba troszkę zbyt dyspozycyjny jesteś dla damskich zawiści...

    Nie powonieneś sam się do roli pieska kanapowego sprowadzać (?)

    Nie jesteś Perełko pudelkiem salonowym... / mam nadzieję /
    Nie powinieneś też się samokastrować... / nawet dla dam /



    pzdr

    Vist¸___________________/


  • perla! 09.02.02, 14:53
    >Cześć Perło,

    Ach, witaj, witaj Vist...

    Vist napisał:

    >Sorry, ale wygląda jakby Miriam wyjęła Cię z szafy i kazała
    >teraz przygotowanym tekstem zaszczekać...

    Ale to arystokratyczna szafa jest. I niebanalna - zaręczam Cię. A od szczekania
    wolę warczenie, na niektórych oczywiście.

    >Mh... już wcześniej Twa męskość na relacji z Miriam cierpiała...

    Tu wprawiłeś mnie w zakłopotanie. Nie wiem, nie wiem... Ale Ty jako znany tu na
    forum specjalista od Viagry chyba wiesz co piszesz. Ja w każdym razie nie
    napiszę o sobie, że kobiety mdleją na dźwięk mojego nicka jak to raczył napisać
    nasz drogi Tyu.

    >Chyba troszkę zbyt dyspozycyjny jesteś dla damskich zawiści...

    Skąd wiedziałeś, że jestem dyspozytorem na pogotowiu? Niebezpieczny jesteś
    Vist. Za dużo wiesz...

    >Nie powonieneś sam się do roli pieska kanapowego sprowadzać (?)

    A dlaczego nie? Wolność nasza i wasza w kraju jest.

    >Nie jesteś Perełko pudelkiem salonowym... / mam nadzieję /

    Nadzieja matką głupich jest.

    >Nie powinieneś też się samokastrować... / nawet dla dam /

    No nie Vist. Tu już przegiąłeś. Taki mądry i twórczy tekst napisałeś a potem
    coś takigo. To tak jak ta krowa co dała skopek mleka a potem jednym kopnięciem
    go wylała.

    >pzdr

    wzajemnie, wzajemnie.

    Perła
  • Gość: MIRIAM IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 09.02.02, 18:40
    Gość portalu: Vist¸ napisał(a):

    >
    >
    Cześć Perło,
    >
    Sorry, ale wygląda jakby Miriam wyjęła Cię z szafy i kazała teraz przygotowanym
    tekstem zaszczekać...
    >
    Mh... już wcześniej Twa męskość na relacji z Miriam cierpiała...
    >
    Chyba troszkę zbyt dyspozycyjny jesteś dla damskich zawiści...
    >
    Nie powonieneś sam się do roli pieska kanapowego sprowadzać (?)
    >
    Nie jesteś Perełko pudelkiem salonowym... / mam nadzieję /
    Nie powinieneś też się samokastrować... / nawet dla dam /
    >
    >
    >
    > pzdr
    >
    > Vist¸___________________/
    >
    >

    Drogi Viście, jak to miło, że czasem piszeszsmile
    O męskości Perły piszesz? - wybacz, ha, ha - ale nie Tobie to oceniaćsmile))
    Nie Wiesz, co piszesz - pisząc to, co napisałeś. W ogóle - nic. Jak z Gombrowicza.
    "Damskie zaViście" Viście - niczym nie różnią się - jak widać po Twoim eleganckim
    poście - od męskich zawiścismile

    pozdr

    Miriam
  • witekjs 09.02.02, 08:19
    Gość portalu: EUROMIR napisał(a):

    > Miły Tyu, Szanowni Państwo -
    > czy nie sądzicie, że wydarzenia ostatnich godzin - tu w wątku - wspaniale klini
    > cznym są przykładem
    > zachowań, o których też tu pisano? Bardzo teoretycznie co prawda.. I nagle, ter
    > az - czy dzięki Bogu ? - nadarza
    > się okazja - powiedzmy szczerze - jakich mało, aby potraktować "to co się stało
    > " - jako studium, materiał
    > praktycznych już działań. W zasięgu ręki. A zdaje się, że "najważniejsze jest t
    > o co niewidoczne dla oczu".
    >
    > Panie Tyu, sądzę, że powinien Pan - do czego wzywa np. Pan Vist - będąc odpowie
    > dzialny za wątek jako
    > jego gospodarz, zdecydować się jednak na jakieś działania porządkujące. Nikt in
    > ny, oprócz Pana nie jest władny
    > decydować - a Pan ma to prawo - w jaki sposób opanować burzę i nie dopuścić do
    > zniszczenia wątku.
    > To Pańska trudna odpowiedzialność. Wolno Panu używać praktycznie wszystkich dop
    > uszczalnych środków.
    > Niepodzielnie i autorytatywnie jak sądzia pokoju. Włącznie z pokazaniem osobie,
    > którą Pan obarcza winą za
    > powstałą sytuację, czerwonej kartki nakazującej opuszczenie boiska.
    > Jeśli nie zadziała Pan wystarczająco szybko wątek ten przepadnie. No coż, co pr
    > awda - jest Pański.
    > Przypominam jedynie, że kilka godzin temu jeszcze obiecywał Pan zrobić wszystko
    > , aby nie dopuścić do jego
    > zniszczenia. Proszę mi wybaczyć, że Panu przypominam - jest Pan gospodarzem - t
    > o Pański obowiązek w
    > stosunku do wszystkich odwiedzających Pański wątek gości. Wiele osób zaangażowa
    > ło się już w Pańskie
    > przedsięwzięcie swymi wypowiedziami (tracąc ?) czas i energię.
    > Czasami, jak mawia pewien znany z naszej historii generał "trzeba wybrać mniejs
    > ze zło". Dlatego nieultimatywnie,
    > ale serdecznie Pana do tego nawołuję.
    >
    > Zaniepokojony :
    >
    > Euromir
    ______________________
    Szanowny Panie.Przed chwilą czytałem wczorajsze posty i myślałem jak Pan,że
    pojawiła się zapiekła ilustracja teoretycznych dywagacji. Prawdziwe "zajęcia
    praktyczne" zaczęły się jednak, już po napisaniu przez Pana postu do Autora wątku.
    Tak było od sierpnia...
    Pozdrawiam.Witek

  • Gość: perli IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 09.02.02, 09:51
    Wydaje mi się , że z czystą zawiścią mam przyjemność obcować.
    Prawdziwą choć nie w realu.
    Po przeczytaniu postu Hiacynta ....i tej "dobrej wiadomości" "dedykowanej"
    Carminie, zastanawiam się jak też może wyglądać wiadomość nieDobra.
    Czas....
    Tylko zamiast napalmu ......... -słowa.
  • kunce 09.02.02, 13:20
    Drogi Tyu,
    dziękuję za uprzejme zaproszenie do udziału w tym watku. Nie ukrywam, że
    uważnie śledziłam go od początku, i widząc, że głos zabierają nie tylko starzy
    bywalcy forum, ale i młode nicki, postanowiłam podsumować mój czas spędzony na
    forum.
    Ale oto wczoraj stało się coś nieoczekiwanego - najpierw zamieniliście się
    Państwo w grupę terapeutyczną usiłujacą pomóc pewnej osobie rozwiązać jej dawny
    problem, czym po raz kolejny dowiedliście swej dobrej woli - ale i naiwności.
    Bo osoba ta okazała się forpocztą bojówki, która wkrótce potem wpadła do tego
    gościnnego wątku rozpędzając gości i obrażając gospodarza.
    Dlatego nie będę drobiazgowo wspominać i analizować moich przygód na forum.
    Powiem krótko: weszłam tu zachęcona przez pewnego starego nicka, który teraz
    pojawia się sporadycznie (osoba ta zdystansowała się od forum - jak mówiła - z
    powodu zamieszania i zakulisowych intryg pewnej spragnionej hołdów kobiety).
    Obserwowałam konflikt i myśle, że w tej diagnozie było sporo racji. Ale poza
    tym spotkałam tu mnóstwo oryginalnych i ciekawych osób. Wymiana myśli była dla
    mnie zawsze twórca i inspirująca - nawet jeśli tylko ją obserwowałam.
    I wydarzyło się jeszcze coś niezwykłego - na tym forum otrzymałam imię, które
    po prostu uwielbiam: Panna Kunka. Euromir, który je dla mnie wymyślił, ma z
    tego powodu miejsce w mym secu - ze wszystkim bowiem nazw, tytułów, spieszczeń,
    pseudonimów i określeń, którymi mnie nazywano, w sytuacjach oficjalnych i
    zupełnie prywatnych, te dwa słowa cieszą mnie najbardziej. Gdyby polskie prawo
    na to zezwalało, może nawet zmieniłabym swe imię na Panna, a nazwisko na Kunka?
    Pozdrawiam wszystkich Państwa. Obcowanie z Wami, poza tym, że pouczające, jest
    naprawdę bardzo miłe.
  • tyu 12.02.02, 17:07
    Witaj Panno Kunko!

    Konsekwencja konsekwencją, ale pomyślałem, że skoro:
    1. przybyłaś tu na moje zaproszenie,
    2. masz TAKIEGO narzeczonego
    to i ja powinienem wykazać bodaj minimum kindersztuby i przynajmniej przywitać
    się z Tobą. Przynajmniej teraz.
    Witaj więc w tym wątku i czuj się jak u siebie.
    A do meritum wrócimy niebawem.

    tyu
  • Gość: Carmina IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 09.02.02, 13:47
    Gość portalu: perli napisał(a):

    > Wydaje mi się , że z czystą zawiścią mam przyjemność obcować.
    > Prawdziwą choć nie w realu.
    > Po przeczytaniu postu Hiacynta ....i tej "dobrej wiadomości" "dedykowanej"
    > Carminie, zastanawiam się jak też może wyglądać wiadomość nieDobra.
    > Czas....
    > Tylko zamiast napalmu ......... -słowa.


    Kochani przyjaciele, dziekuje Wam wszystkim za slowa, które pomagaja błotniste
    kałuze przeskoczyc bez szwanku najmniejszego, a potem - zostają w mojej
    nieznosnie dobrej pamieci, jak smugi pieknego swiatla.

    Tyu, moje watpliwosci co do Twojej wypowiedzi na moj skromny temat sprobuje
    wyjasnic kiedy- i gdzie- indziej.

    W tym watku poprzestanę na tym krótkim komentarzu, ze wszystkich względów.
    Pozdrawiam.
    C





  • lady_hawk 09.02.02, 14:01
    Co Ty wiesz o wewnetrznym swietle?
    Kiedys L-H probowala je w Tobie znalezc ale nic NIE BYLO!!!!!!!!!!!!
    NIC!

    Gość portalu: Carmina napisał(a):

    > Gość portalu: perli napisał(a):
    >
    > > Wydaje mi się , że z czystą zawiścią mam przyjemność obcować.
    > > Prawdziwą choć nie w realu.
    > > Po przeczytaniu postu Hiacynta ....i tej "dobrej wiadomości" "dedykowanej"
    >
    > > Carminie, zastanawiam się jak też może wyglądać wiadomość nieDobra.
    > > Czas....
    > > Tylko zamiast napalmu ......... -słowa.
    >
    >
    > Kochani przyjaciele, dziekuje Wam wszystkim za slowa, które pomagaja błotniste
    > kałuze przeskoczyc bez szwanku najmniejszego, a potem - zostają w mojej
    > nieznosnie dobrej pamieci, jak smugi pieknego swiatla.
    >
    > Tyu, moje watpliwosci co do Twojej wypowiedzi na moj skromny temat sprobuje
    > wyjasnic kiedy- i gdzie- indziej.
    >
    > W tym watku poprzestanę na tym krótkim komentarzu, ze wszystkich względów.
    > Pozdrawiam.
    > C
    >
    >
    >
    >
    >

  • Gość: Carmina IP: 213.76.10.* 09.02.02, 18:00
    Gość portalu: Carmina napisał(a):


    >
    > Tyu, moje watpliwosci co do Twojej wypowiedzi na moj skromny temat sprobuje
    > wyjasnic kiedy- i gdzie- indziej.
    >
    > W tym watku poprzestanę na tym krótkim komentarzu, ze wszystkich względów.
    > Pozdrawiam.
    > C


    Tyu, spieszę wyjasnic, ze nie bedę niepokoic Cie prywatnymi mailami, tak jak i do
    tej pory tego nie robię, z wzajemnoscia pełną zresztą.
    Na forum zapytam, na forum. Bo na forum te niezrozumiałe rzeczy piszesz.
    Ja zresztą niezbyt dobrym korrrrrespondentem jestem, carrrrrramba, trochę
    niespiesznym i niepunktualnym, niestety! LOL, ale to tak na marginesie.
    Pozdro
    C smile


  • witekjs 09.02.02, 18:15
    Gość portalu: perli napisał(a):

    > Wydaje mi się , że z czystą zawiścią mam przyjemność obcować.
    > Prawdziwą choć nie w realu.
    > Po przeczytaniu postu Hiacynta ....i tej "dobrej wiadomości" "dedykowanej"
    > Carminie, zastanawiam się jak też może wyglądać wiadomość nieDobra.
    > Czas....
    > Tylko zamiast napalmu ......... -słowa.
    _________________
    "Przyszedł na chwilę widzi na milę".
    Pozdrawiam Cię Perli serdecznie.Witek

  • Gość: Miriam IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 09.02.02, 18:59
    Czy "czas apolalipsy" to zamierzony happening czy też lapsus? To ważne, bowiem
    zmienia odbiór pisania perli przez "potencjonalnego" (mnie) czytelnika.
    Apokalipsy? To byłaby przesada. Tak czy inaczej on, tytuł - jak widać - nie
    koresponduje z poniższym pisaniem i jest bez sensu.

    Gość portalu: perli napisał(a):

    > Wydaje mi się , że z czystą zawiścią mam przyjemność obcować.

    Co to jest? Pardon! Obcować? (bardzo istotny wyraz tłumaczeń wielu biblijnych
    np "i obcował z nią" czyli wespółżył czyli wiemy o co chodzi, cele prokreacyjne.
    Interesujące, że zbliżenie ( w Biblii) nazwane zostało określone obcowaniem ale
    to już inna kwestia.)
    Spróbujmy sobie wyobrazić nicka perli ( nie wiem woman or man?) co " z czystą
    zawiścią ma przyjemność obcować". zastanówmy się o co tej osobie chodziło. Bo
    przecież siadając przed komputerem, patrząc na monitor, czytając - i co więcej -
    pisząc - przedstawia się jakis punkt widzenia, jakiś stan emocjonalny.
    Tu nie ma pktu widzenia, jest stan emocjonalny. No dobrze, właściwie why not?
    Straszna perwersja. Odczucie zawiści i przyjemności jest - jednoczesne. No
    comments.
    > Prawdziwą choć nie w realu.

    terrible!

    > Po przeczytaniu postu Hiacynta ....i tej "dobrej wiadomości" "dedykowanej"
    > Carminie, zastanawiam się jak też może wyglądać wiadomość nieDobra.
    > Czas....

    Co z czasem, bo to interesujące? A tu - wielokropek akurat!

    > Tylko zamiast napalmu ......... -słowa.


    szalom szalom
    Miriamsmile



  • Gość: perli IP: *.starogard.dialup.inetia.pl 09.02.02, 20:08
    Gość portalu: Miriam napisał(a):

    > Czy "czas apolalipsy" to zamierzony happening czy też lapsus? To ważne, bowiem
    > zmienia odbiór pisania perli przez "potencjonalnego" (mnie) czytelnika.
    > Apokalipsy? To byłaby przesada. Tak czy inaczej on, tytuł - jak widać - nie
    > koresponduje z poniższym pisaniem i jest bez sensu.
    >
    > Gość portalu: perli napisał(a):
    >
    > > Wydaje mi się , że z czystą zawiścią mam przyjemność obcować.
    >
    > Co to jest? Pardon! Obcować? (bardzo istotny wyraz tłumaczeń wielu biblijnych
    > np "i obcował z nią" czyli wespółżył czyli wiemy o co chodzi, cele prokreacyjne
    > .
    > Interesujące, że zbliżenie ( w Biblii) nazwane zostało określone obcowaniem al
    > e
    > to już inna kwestia.)
    > Spróbujmy sobie wyobrazić nicka perli ( nie wiem woman or man?) co " z czystą
    > zawiścią ma przyjemność obcować". zastanówmy się o co tej osobie chodziło. Bo
    > przecież siadając przed komputerem, patrząc na monitor, czytając - i co więcej
    > -
    > pisząc - przedstawia się jakis punkt widzenia, jakiś stan emocjonalny.
    > Tu nie ma pktu widzenia, jest stan emocjonalny. No dobrze, właściwie why not?
    > Straszna perwersja. Odczucie zawiści i przyjemności jest - jednoczesne. No
    > comments.
    > > Prawdziwą choć nie w realu.
    >
    > terrible!
    >
    > > Po przeczytaniu postu Hiacynta ....i tej "dobrej wiadomości" "dedykowanej"
    >
    > > Carminie, zastanawiam się jak też może wyglądać wiadomość nieDobra.
    > > Czas....
    >
    > Co z czasem, bo to interesujące? A tu - wielokropek akurat!
    >
    > > Tylko zamiast napalmu ......... -słowa.
    >
    >
    > szalom szalom
    > Miriamsmile
    >
    >
    >
    Napisałam kiedyś , że Ty piszesz pięknie (wersja dla dokładnych-piknie) i że
    pięknie się Ciebie czyta (wersja dla bardziej dokładnych-piknie) i pięknie Cię
    pozdrowiłam (wersja dla bardziej dokładnych i dokładnych niedokładnych-piknie).
    I jak to jest ?
    Czy ta elka i jej prostota tak Cię niepokoją?
    Czy "k" coś tu i tam zmieni?
    Poznaj więc "k"- oto one-co widzisz?
    Poznaj ....samego siebie....-co widzisz?

    pozdrawiam
  • Gość: Miriam IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 09.02.02, 21:34
    Gość portalu: perli napisał(a):

    > Gość portalu: Miriam napisał(a):
    >
    > > Czy "czas apolalipsy" to zamierzony happening czy też lapsus? To ważne, bo
    > wiem
    > > zmienia odbiór pisania perli przez "potencjonalnego" (mnie) czytelnika.
    > > Apokalipsy? To byłaby przesada. Tak czy inaczej on, tytuł - jak widać - ni
    > e
    > > koresponduje z poniższym pisaniem i jest bez sensu.
    > >
    > > Gość portalu: perli napisał(a):
    > >
    > > > Wydaje mi się , że z czystą zawiścią mam przyjemność obcować.
    > >
    > > Co to jest? Pardon! Obcować? (bardzo istotny wyraz tłumaczeń wielu biblij
    > nych
    > > np "i obcował z nią" czyli wespółżył czyli wiemy o co chodzi, cele prokrea
    > cyjne
    > > .
    > > Interesujące, że zbliżenie ( w Biblii) nazwane zostało określone obcowani
    > em al
    > > e
    > > to już inna kwestia.)
    > > Spróbujmy sobie wyobrazić nicka perli ( nie wiem woman or man?) co " z czy
    > stą
    > > zawiścią ma przyjemność obcować". zastanówmy się o co tej osobie chodziło.
    > Bo
    > > przecież siadając przed komputerem, patrząc na monitor, czytając - i co wi
    > ęcej
    > > -
    > > pisząc - przedstawia się jakis punkt widzenia, jakiś stan emocjonalny.
    > > Tu nie ma pktu widzenia, jest stan emocjonalny. No dobrze, właściwie why n
    > ot?
    > > Straszna perwersja. Odczucie zawiści i przyjemności jest - jednoczesne. No
    >
    > > comments.
    > > > Prawdziwą choć nie w realu.
    > >
    > > terrible!
    > >
    > > > Po przeczytaniu postu Hiacynta ....i tej "dobrej wiadomości" "dedykow
    > anej"
    > >
    > > > Carminie, zastanawiam się jak też może wyglądać wiadomość nieDobra.
    >
    > > > Czas....
    > >
    > > Co z czasem, bo to interesujące? A tu - wielokropek akurat!
    > >
    > > > Tylko zamiast napalmu ......... -słowa.
    > >
    > >
    > > szalom szalom
    > > Miriamsmile
    > >
    > >
    > >
    > Napisałam kiedyś , że Ty piszesz pięknie (wersja dla dokładnych-piknie) i że
    > pięknie się Ciebie czyta (wersja dla bardziej dokładnych-piknie) i pięknie Cię
    > pozdrowiłam (wersja dla bardziej dokładnych i dokładnych niedokładnych-piknie).
    > I jak to jest ?
    > Czy ta elka i jej prostota tak Cię niepokoją?
    > Czy "k" coś tu i tam zmieni?
    > Poznaj więc "k"- oto one-co widzisz?
    > Poznaj ....samego siebie....-co widzisz?
    >
    > pozdrawiam


    smile)) poznaję troszeczkę Ciebie. Ale proszę, z tymi sloganami "poznaj..." które
    kojarzą się ze złą beletrystyką - przestań. I z faktycznie apokaliptycznie
    kasandryczno brzmiącym: i co widzisz?!?! i co widzisz!?!? ja wiem, new age,
    świeczki aromatyczne, runy ( bardzo lubię) Spa, feng shui te sprawy - ale szklane
    kule? Manna polecam. Doktora Faustusa na przykład. Albo Marię Janion - Zyjac
    tracimy życie. Tylko proszę nie posądzać mnie o snobizm bo zdarzają się ludzie
    zupełnie dobrowolnie czytający te książkismile i wiem, że jest ich - thx God - sporo
    na forum. Sporo - to może zbyt duża liczba. Ale są.

    pozdro
  • lady_hawk 09.02.02, 13:57
    Ja przestalam traktowac cokolwiek Carmina pisze, osobiscie, po tym kiedy
    naprawde zranila moje uczucia. To bylo dawno i juz zapomnialam.
    Usadzam przy komputerze swoje 95 kilogramow, na talerzyku wegetarianska zupka a
    maz poszedl od szarej myszki do kochanki, co jawi mu sie miekka, otchlanna i
    wilczo dzika. Zazdrosna jestem. I co?

    Dlaczego nie dajecie mi prawa pokazac, jak ja widze ten wirtual?
    Przeciez to wlasnie Carmina byla najbardziej przeciwna cenzurowaniu
    czegokolwiek! Nic nie rozumiem.
  • Gość: siedem IP: *.tgory.pik-net.pl 09.02.02, 14:05
    lady_hawk napisał(a):

    > Ja przestalam traktowac cokolwiek Carmina pisze, osobiscie, po tym kiedy
    > naprawde zranila moje uczucia. To bylo dawno i juz zapomnialam.
    > Usadzam przy komputerze swoje 95 kilogramow, na talerzyku wegetarianska zupka a
    >
    > maz poszedl od szarej myszki do kochanki, co jawi mu sie miekka, otchlanna i
    > wilczo dzika. Zazdrosna jestem. I co?
    >
    > Dlaczego nie dajecie mi prawa pokazac, jak ja widze ten wirtual?
    > Przeciez to wlasnie Carmina byla najbardziej przeciwna cenzurowaniu
    > czegokolwiek! Nic nie rozumiem.

    o nieludzkiej ziemi
    o przyjaźniach wirtualnych?

    to jeszcze powiem o nadwadze

    o nadwadze:

    wegetarianizm sprzyja nadwadze!
    7,00
  • Gość: Vist¸ IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 09.02.02, 14:16

    Cześć !

    Proszę ...

    Nie psuj już tego wątku.

    Zapraszam do innego, kuchennego.

    Tam wszystkie potrzebne składniki zaraz skopiuję.

    Wątek może przetrzyma. Może jescze odżyje.


    Proszę.


    pzdr

    Vist¸_______________/
  • perla! 09.02.02, 15:57
    Rozumiem, że wątek powstał aby zastanowić sie nad ogólna kondycją jego autora.
    No właśnie, tyu traktuje mnie jak powietrze, obraził się, śmiertelnie i
    naprawdę. OK. Tylko co to właściwie jest? Real czy forum? Nie ma obowiązku
    dyskutowania. Ale obrażanie się? To już wywołuje moje wzruszenie ramion. Forum
    dla wojowników jest. Tu powinna ostra walka być a nie TWA. Tu mozna miec tylko
    wrogów lub przyjaciół. Letni nie interesują mnie. Oczywiscie, ze mozna non stop
    pisać o robieniu favorków, ale to margines powinnien być. Na forum byłem długo,
    długo. Najbardziej nudni faceci jakich spotkałem to Tyu i Witek właśnie.
    Chociaż w realu moglibyśmy pewnie wypic JW w Bristolu lub piwo pod sklepem, w
    zależności od sytuacji oczywiście. Tyu pisze o sobie, że zadziorny jest. Otóż
    dla mnie nudny jest. Tylko bufon może napisac o sobie, że zadziorny jest. A już
    napisanie, że jego nick działa na kobiety wywołuje u mnie zażenowanie.
    Buhajstwo i tyle tu jest. Witek tez błąka sie po tym forum i
    bełkocze: "kochajmy się". A obraża sie jak panienka. No i jak wpadniesz na taki
    watek gdzie dwóch takich facetów zamiast WALCZYĆ, spiera sie o kwestie
    interpunkcyjne to odruch wymiotny masz. Dwóch "profesorów"? To ja już wolę
    Hansa z jego notorycznie powtarzanym zdaniem, że Żydzi to złodzieje są. Hans
    PRAWDZIWY jest. Hans nie dyskutuje, Hans pisze tylko. A nie traktuje wybiórczo
    jak Tyu czy Witek. Ryby albo akwarium Panowie. Szkoda czasu jest. Panowie,
    zzrzucie tą waszą lipną maskę i pozabijajcie waszych wrogów co chcą was
    zniszczyć i waszą Rodzinę!

    Perła

    ps. Tyu napisał, że napisał, tzn. że On napisał a nie ja na przykład. Napisał
    znaczy sie, że napisał 2000 postów. A napisał, że pisze w Wordzie najpierw.
    CZyli potrzebuje ok. 10 minut na post właśnie. 2000 X 10 = 20 000 minut. Czyli
    pisał non stop przez dwa tygodnie. A gdzie czytanie? To zajmuje trzy razy
    wiecej czasu. Czyli śmiało mozemy powiedziec, że forumowicz Tyu przesiedział
    bez przerwy 8 tygodni na forum. Bez jedzenia, picia i spania i siusiu
    oczywiscie. Tyu, czy Ty siusiasz, czy tez sie obraziłes na ta czynność
    fizjologiczną?
    Także może zamiast tego nudziarstwa zacznij pisać "W 8 tygodni dookoła
    forum".
    A poza tym odkąd pojawiły sie pacynki kondycja forum podła jest. No i jeszcze
    tanie zagrywki w stylu: "resztę Ci napiszę gdzie indziej...". Na privie znaczy
    się. Wytwarza się mur niepewności. Dlatego to forum miałkie jest.
  • krates.8 09.02.02, 17:42
    Perła!

    Rżniesz wojownika a kręcisz od pierwszego zdania. Tyu pytanie o forum postawił i
    zostało zrozumiane, Miałeś kłopoty ze zorientowaniem się o co chodzi to mogłeś
    sobie poczytać posty innych albo nawet zapytać wprost. Ujma dla mężnego rycerza?
    Nie znam Tyu i waszych relacji i nie zamierzam go bronić. Nie odjęło mu mowy
    chyba.
    Wątek ten jak i wiele innych zespamowanych w ostatnich czasach pod wielką białą
    flagą został otworzony coś musiał zauważyć bo właśnie białe flagi Ciebie i twoje
    towarzystwo ściągają by sobie poużywać.
    Miałeś sprawę z Tyuem trzeba było TYM BARDZIEJ zaczekać aż jego goście bogu ducha
    winni i nieświadomi sobie pójdą albo na uklepaną ziemię go wyzwać, barbarzyńco.
    Zresztą znacie się w realu przypuszczam więc po co to mącenie, intrygancie?

    Hansem się nie zasłaniaj bo nie on tu przylazł tylko Ty. Pieśń twa z gładszych
    słów złożona ale treść ta sama co u Hansa. Cudzym kosztem się bawisz. Po co? Masz
    honor odpowiesz.
    Hans uczciwszy nawet bo wpada tam gdzie spodziewa się i otrzymuje odpowiedź na
    swoim poziomie a Ty butami w faworki komuś włazisz wiedząc że ten margines (niech
    cie będzie) brzydzi się użyć środków na które zasługujesz, pogromco towarzyskich
    herbatek dzielny. Zabijaj Hansa, ludożerco.

    inny
    Krates.8<

    perla! napisał(a):

    > Rozumiem, że wątek powstał aby zastanowić sie nad ogólna kondycją jego autora.
    > No właśnie, tyu traktuje mnie jak powietrze, obraził się, śmiertelnie i
    > naprawdę. OK. Tylko co to właściwie jest? Real czy forum? Nie ma obowiązku
    > dyskutowania. Ale obrażanie się? To już wywołuje moje wzruszenie ramion. Forum
    > dla wojowników jest. Tu powinna ostra walka być a nie TWA. Tu mozna miec tylko
    > wrogów lub przyjaciół. Letni nie interesują mnie. Oczywiscie, ze mozna non stop
    >
    > pisać o robieniu favorków, ale to margines powinnien być. Na forum byłem długo,
    >
    > długo. Najbardziej nudni faceci jakich spotkałem to Tyu i Witek właśnie.
    > Chociaż w realu moglibyśmy pewnie wypic JW w Bristolu lub piwo pod sklepem, w
    > zależności od sytuacji oczywiście. Tyu pisze o sobie, że zadziorny jest. Otóż
    > dla mnie nudny jest. Tylko bufon może napisac o sobie, że zadziorny jest. A już
    >
    > napisanie, że jego nick działa na kobiety wywołuje u mnie zażenowanie.
    > Buhajstwo i tyle tu jest. Witek tez błąka sie po tym forum i
    > bełkocze: "kochajmy się". A obraża sie jak panienka. No i jak wpadniesz na taki
    >
    > watek gdzie dwóch takich facetów zamiast WALCZYĆ, spiera sie o kwestie
    > interpunkcyjne to odruch wymiotny masz. Dwóch "profesorów"? To ja już wolę
    > Hansa z jego notorycznie powtarzanym zdaniem, że Żydzi to złodzieje są. Hans
    > PRAWDZIWY jest. Hans nie dyskutuje, Hans pisze tylko. A nie traktuje wybiórczo
    > jak Tyu czy Witek. Ryby albo akwarium Panowie. Szkoda czasu jest. Panowie,
    > zzrzucie tą waszą lipną maskę i pozabijajcie waszych wrogów co chcą was
    > zniszczyć i waszą Rodzinę!
    >
    > Perła
    >
    > ps. Tyu napisał, że napisał, tzn. że On napisał a nie ja na przykład. Napisał
    > znaczy sie, że napisał 2000 postów. A napisał, że pisze w Wordzie najpierw.
    > CZyli potrzebuje ok. 10 minut na post właśnie. 2000 X 10 = 20 000 minut. Czyli
    > pisał non stop przez dwa tygodnie. A gdzie czytanie? To zajmuje trzy razy
    > wiecej czasu. Czyli śmiało mozemy powiedziec, że forumowicz Tyu przesiedział
    > bez przerwy 8 tygodni na forum. Bez jedzenia, picia i spania i siusiu
    > oczywiscie. Tyu, czy Ty siusiasz, czy tez sie obraziłes na ta czynność
    > fizjologiczną?
    > Także może zamiast tego nudziarstwa zacznij pisać "W 8 tygodni dookoła
    > forum".
    > A poza tym odkąd pojawiły sie pacynki kondycja forum podła jest. No i jeszcze
    > tanie zagrywki w stylu: "resztę Ci napiszę gdzie indziej...". Na privie znaczy
    > się. Wytwarza się mur niepewności. Dlatego to forum miałkie jest.

  • perla! 09.02.02, 19:35
    krates.8 napisał(a):

    > Perła!

    krates.8!

    >
    > Rżniesz wojownika a kręcisz od pierwszego zdania.

    A co? Zakręci`lo Ci sie w głowie od pierwszego zdania?

    Tyu pytanie o forum postawił
    > i
    > zostało zrozumiane, Miałeś kłopoty ze zorientowaniem się o co chodzi to mogłeś
    > sobie poczytać posty innych albo nawet zapytać wprost. Ujma dla mężnego rycerza
    > ?

    Czasu i ochoty na to brak.

    > Nie znam Tyu i waszych relacji i nie zamierzam go bronić. Nie odjęło mu mowy
    > chyba.

    Ja też nie znam. I zaręczam Ci, ze żadnych relacji też. Ale mowę mu chyba odjęło.

    > Wątek ten jak i wiele innych zespamowanych w ostatnich czasach pod wielką białą
    >
    > flagą został otworzony coś musiał zauważyć bo właśnie białe flagi Ciebie i twoj
    > e
    > towarzystwo ściągają by sobie poużywać.

    Od tego forum jest. Białym flagom mówimy - NIE!

    > Miałeś sprawę z Tyuem trzeba było TYM BARDZIEJ zaczekać aż jego goście bogu duc
    > ha
    > winni i nieświadomi sobie pójdą albo na uklepaną ziemię go wyzwać, barbarzyńco.
    >

    Co Ty krates.8? Jaka sprawę? Ja z Tyu?

    > Zresztą znacie się w realu przypuszczam więc po co to mącenie, intrygancie?

    Jakbyśmy się znali to byśmy nie pisali. Poniał?

    >
    > Hansem się nie zasłaniaj bo nie on tu przylazł tylko Ty. Pieśń twa z gładszych
    > słów złożona ale treść ta sama co u Hansa. Cudzym kosztem się bawisz. Po co?

    Karnawał przecież jest.

    Ma
    > sz
    > honor odpowiesz.

    Czy to miara Twojego honoru jest? No to odpowiesz...

    > Hans uczciwszy nawet bo wpada tam gdzie spodziewa się i otrzymuje odpowiedź na
    > swoim poziomie a Ty butami w faworki komuś włazisz wiedząc że ten margines (nie
    > ch
    > cie będzie)

    Dzięki krates.8 za zdecydowane poparcie, że to margines jest.


    > brzydzi się użyć środków na które zasługujesz,

    Chętnie poznam te środki, no proszę, proszę...

    > pogromco towarzyskic
    > h
    > herbatek dzielny.

    Zaczynasz marudzić.

    > Zabijaj Hansa, ludożerco.

    Namawiasz do zabijania? Ja Hansa lubiuę bo autentyczny jest. I bojowy choć
    niedoleczony.

    >
    > inny

    Kochasz inaczej?

    > Krates.8<

    Perła
  • krates.8 10.02.02, 12:05
    Walka Cię interesuje, widzę. Mnie rozmowa. Są wątki merytoryczne, gdzie można
    walczyć dyskutując. Jeśli zbrakło - można zakładać nowe. Tam wykrzykujesz co
    myślisz i bronisz tego jak potrafisz. Uklepana ziemia, ring wolny. Full contact.
    Prawdziwa wojna do której tak tęsknisz.
    Ale są też wątki "cywilne" gdzie nie zaciska się pięści i gdzie ludzie się nie
    popychają. Taka kultura sieciowa.
    Potrafisz uszanować? Jeśli chcesz cokolwiek uszanować oczywiście.
    Wyobraź sobie czasem cywili: dzieci, kobiety, starców to będzie Ci łatwiej
    maczugę odstawić gdy tam wchodzisz.
    Mówiąc NIE białym flagom godzisz się na przemoc wobec tych co broni nie noszą.
    Nazwałem to barbarzyństwem i spłynęło po wojowniku.
    Tyle mam Ci do powiedzenia, zrób z tym co zechcesz.
    Krates.8

    <już tak na stronie, raczej tylko do Perły>
    <teraz Krates ćwiczenia gimnastyczne będzie uprawiał w bieliźnie - mało
    estetyczny widok dla postronnych>

    Twoje zaczepki - groszki o ścianę. Obojętnie patrzę na to co o mnie myślisz i
    wypisujesz.
    Zatem rozluźnij się bo już wygrałeś choć z boku wygląda, że bez walki. W trosce o
    twoje ego, urażone być może takim obrotem sprawy, spróbuję teraz wykonać kilka
    ruchów bliżej twojego, niedostępnego dla mnie oczywiście poziomu. Z góry
    uprzedzam że takie ćwiczenia mnie nie bawią i nie będę brał udziału w żadnych
    treningach w przyszłości, choćbyś mnie zachęcał wszelkimi sposobami.

    perla! napisał(a):
    >
    > A co? Zakręci`lo Ci sie w głowie od pierwszego zdania?
    >
    Wszystkim się kręci w głowie gdy patrzą na Ciebie ale mnie akurat nie kręcisz. Za
    mało delikatny jesteś.


    >
    > Czasu i ochoty na to brak.
    >
    Wypsztykałeś się? Czas na emeryturę!

    >
    > Ja też nie znam. I zaręczam Ci, ze żadnych relacji też. Ale mowę mu chyba odjęł
    > o.
    >
    Uderzyłeś obcego człowieka poniżej pasa, prostaku. To było łatwe. Odsłonił się.

    >
    > Od tego forum jest. Białym flagom mówimy - NIE!
    >
    Ograniczony masz horyzont, mało widzisz. Wszystkiego używasz jak pałki to i do
    forum tak się zabierasz.

    >
    > Co Ty krates.8? Jaka sprawę? Ja z Tyu?
    > Jakbyśmy się znali to byśmy nie pisali. Poniał?
    >
    Starczy tych zapewnień. Już dobrze, wierzę że Cię wcale nie ukuło serduszko gdy
    się Tyu obraził. btw Kto to zauważył oprócz Ciebie?

    >
    > Karnawał przecież jest.
    >
    I nie masz gdzie pójść? I nikt do Ciebie nie chce przyjść? crying kap, kap Nic
    dziwnego że Cię tak nosi.

    >
    > Czy to miara Twojego honoru jest? No to odpowiesz...
    >
    Przed takim wojownikiem to nawet uciec nie jest dyshonorem. /dla filozofa
    zwłaszcza wink - nic, nic, Perła - to do siebie/

    >
    > Dzięki krates.8 za zdecydowane poparcie, że to margines jest.
    >
    Zgodziłem się że "dla Ciebie". Dla mnie Ty na marginesie.

    >
    > Chętnie poznam te środki, no proszę, proszę...
    >
    Już widzę, że nie będą potrzebne.

    >
    > Zaczynasz marudzić.
    >
    Bo nudny jesteś. Chętniej bym z kimś porozmawiał.

    >
    > Namawiasz do zabijania? Ja Hansa lubiuę bo autentyczny jest. I bojowy choć
    > niedoleczony.
    >
    A cóż Cie powstrzyma? (Usłyszałem twoje: "Panowie! Pozabijajcie waszych
    wrogów..." btw powinno być chyba "Panowie! Pozabijajmy..." chyba, że Ty już
    pozabijałeś ale wtedy powinieneś był dodać "Wy też" albo ten kwantyfikator w
    wołaczu Cię nie obejmuje. Musisz trochę wyraźniej pisać bo tu sami z małym IQ
    siedzą i nie rozumieją wszystkiego tak w lot jak Ty i Miriam)
    Wskazałem Ci tylko godnego przeciwnika i takiego żebyś miał szansę przeżyć.
    Szkoda by było zasłużonego Perły.

    >
    > Kochasz inaczej?
    >
    Płonne Twoje nadzieje. Sorry (bez żalu)

    <starczy ćwiczeń>

    Czegoś podobnego właśnie szukasz? A tak to właśnie z boku wygląda. Nawet takich
    marnych sparringów nie znajdziesz w cywilnych wątkach, zaręczam Ci. Dlatego jeśli
    musisz trenować udaj się gdzie indziej. Pełno tego wszędzie 8(

    Żegnaj,
    Krates.8



  • Gość: liman IP: *.minsk-mazowiecki.sdi.tpnet.pl 09.02.02, 22:45
    A tak ładnie się zacżął.
    I spore nadzieje z nim wiązałem.
    Tych kilka myśli zawartych w pierwszych postach...

    Kończy się po polsku, zaściankowo-kanapowo i nie na temat.

    l.
  • krates.8 10.02.02, 12:26
    Taki Krates 23 wieki temu napisał:

    Pera – to miasto wśród ciemnych oparów,
    Piękne, żyzne, morzem oblane, nie mające nic takiego,
    Co by ściągało głupców, pasożytów,
    Rozpustników szukających rozkoszy zmysłowych.
    Ale rośnie tam tymianek i czosnek, i figi, i zboże
    W takiej obfitości, że ludzie nie muszą o nie walczyć
    I nie noszą też broni dla zdobycia pieniędzy lub sławy.

    skąd mógł wiedzieć kiedy i jak jego wątek będzie kontynuowany?

    Krates.8)
  • Gość: Vist¸ IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 10.02.02, 13:40
    krates.8 napisał(a):

    Cześć Kratesie,

    W odpowiedzi na tytuł Twego postu, puszczę Ci kawałek znajomego winyla smile




    "... Nie wiem co mam brać

    co mam z sobą brać

    chyba tu zostawię strach

    który mi kazał w kłamstwie żyć


    bardzo krótko ekspres stoi

    i nikt nie wie dokąd

    jedzie on .... "




    pzdr

    Vist¸________________/
  • krates.8 10.02.02, 16:02
    Warto posprawdzać, czy człowiek czegoś nie posiał po drodze.
    Ze strachem precz - paraliżuje władze umysłowe.
    A w takich chwilach, w zgiełku dworcowym pewność potrzebna, że się chce vogoole
    wsiadać. 8)

    dżnx za txt

    Pozdrawiam,
    spokoju życzę,
    Krates.8)

    P.S. Kłamstwo mi się z socjalizmem skojarzyło, sorry. Inny temat. Porozmawiamy
    kiedyś może. Nie masz uprzedzeń to wsłuchaj się w głos wolnego maxa czasem.
    k.8)

    Gość portalu: Vist¸ napisał(a):
    >
    > "... Nie wiem co mam brać
    > co mam z sobą brać
    > chyba tu zostawię strach
    > który mi kazał w kłamstwie żyć
    > bardzo krótko ekspres stoi
    > i nikt nie wie dokąd
    > jedzie on .... "
  • Gość: Vist¸ IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 10.02.02, 17:53
    krates.8 napisał(a):

    > Warto posprawdzać, czy człowiek czegoś nie posiał po drodze.
    > Ze strachem precz - paraliżuje władze umysłowe.
    > A w takich chwilach, w zgiełku dworcowym pewność potrzebna, że się chce vogoole
    >
    > wsiadać. 8)
    >
    > dżnx za txt
    >
    > Pozdrawiam,
    > spokoju życzę,
    > Krates.8)
    >
    > P.S. Kłamstwo mi się z socjalizmem skojarzyło, sorry. Inny temat.
    > Porozmawiamy kiedyś może.

    --- Chętnie smile

    > Nie masz uprzedzeń to wsłuchaj się w głos wolnego maxa czasem.
    > k.8)

    Z Maxiem jestem w tym tygodniu umówiony smile
    Nie miałem ostatnio cierpliwości dla niego...
    ale może się poprawię i Maxiu troszkę poluzuje...


    >
    > Gość portalu: Vist¸ napisał(a):
    > >
    > > "... Nie wiem co mam brać
    > > co mam z sobą brać
    > > chyba tu zostawię strach
    > > który mi kazał w kłamstwie żyć
    > > bardzo krótko ekspres stoi
    > > i nikt nie wie dokąd
    > > jedzie on .... "

  • Gość: konrad IP: *.port.gdynia.pl 11.02.02, 10:53
    ocena na podstawie wypowiedzi MOŻE, lecz nie musi byc trafna.
    To w rownej mierze zalezy od tego, kto czyta.
  • Gość: siedem IP: *.tgory.pik-net.pl 11.02.02, 11:13
    jak przestaniesz nadużywać
    __________________________________________________________________________________
    ________________________________________________________________
    c__________________________s_________________c_VE_________________________________
    _______siedem_____________________________________________________________________
    _______z______________________________to__________________________wtedy___________
    ________________________ja________________________________________________________
    __________________________________bede____________________________________________
    ______________________________________________grzeczny____________________________
    _____________________________7________00
  • tyu 11.02.02, 11:21
    ... i dalej do przodu!

    Pozdrawiam!
  • Gość: siedem IP: *.tgory.pik-net.pl 11.02.02, 12:24
    tyu napisał(a):

    > ... i dalej do przodu!
    >
    > Pozdrawiam!

    a o co chodzi?
    Vist do mnie pisał, ze niby cos tu psuje?
    7,00
  • Gość: Vist¸ IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 12.02.02, 22:12
    Gość portalu: siedem napisał(a):
    > tyu napisał(a):
    >
    > > ... i dalej do przodu!
    > >
    > > Pozdrawiam!
    >
    > a o co chodzi?
    > Vist do mnie pisał, ze niby cos tu psuje?
    > 7,00

    Nie 7-mko,

    Gdybym pisał do Ciebie, to mój post byłby odpowiedzią na Twój.

    Czyli:
    Wezwałbym imię Twoje na początku..
    a post byłby poniżej Twojego lekko przesunięty w prawo smile

    A tymczasem... żeden w tych warunków nie jest spełniony sad

    Widząc że nie pasują Ci ________________________ znaki przestrzenne,
    śpieszę z wyjaśnieniem...
    Jako Vi@tr´ potrzeduję powietrza smile)) inaczej się duszę...
    A dobry Vist¸ wymaga śliskiego stołu smile)

    Mh...
    Cóż mogę dodać ?

    pzdr

    Vist¸________________/
  • Gość: Vist¸ IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 10.02.02, 20:47
    tyu napisał(a):

    > Motto:
    > Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.
    > ____________________________Antoine de Saint-Exupery „Mały Książę”
    >
    >
    > Niniejsze rozważania dedykuję:
    > Profan - która sprawiła że to, co mnie nurtowało, wreszcie spisałem,
    > Monice - która podobno interesowała się przedstawianymi zagadnieniami; może
    > teraz, między jednym karmieniem a drugim, zechce do nich wrócić?
    > i Witkowi JS - jedynemu fachowcowi od tych rzeczy, jakiego znam (?) i lubię.
    >
    >
    > Jestem na Forum prawie rok. Zostawiłem tu ponad 2000 postów. Przeczytałem
    > znacznie więcej. Przedstawiałem swoje opinie, popierałem lub zwalczałem opinie
    > innych osób, żartowałem lub kłóciłem się z nimi.
    >
    > Myślę, że wiele z nich znam już na tyle, by móc je trafnie scharakteryzować -
    > jako LUDZI, nie nicki. NIKOGO z nich nie spotkałem w tzw. „realu”.
    > Kilkanaście
    > osób z Forum znam też z prywatnych e-maili, twarze kilku - ze zdjęć. Znam
    > brzmienie głosu trzech osób. Jednak PODSTAWĄ oceny jest tekst pisany. W niemal
    > wszystkich wypadkach - głównie lub wyłącznie tekst postów z Forum.
    >
    > Czy trafna ocena człowieka na tej podstawie jest możliwa?



    Tak Tyu, jest możliwa. Ale co to jest " Trafna " ?

    I czy jest możliwa, gdy nie ma Cię w tym wątku ?

    Rozumiem, że wątek jest zagrożony...

    Rozumiem, że nie chcesz w dymie uczestniczyć...

    Ale Ty też zrozum, że nie tylko ja tu na Ciebie czekam.


    ......


    pzdr

    Vist¸_________________/
  • tyu 11.02.02, 10:57
    Gość portalu: Vist¸ napisał(a):

    > > ...Czy trafna ocena człowieka na tej podstawie jest możliwa?
    >
    >
    > Tak Tyu, jest możliwa. Ale co to jest " Trafna " ?
    >
    > I czy jest możliwa, gdy nie ma Cię w tym wątku ?
    >
    > Rozumiem, że wątek jest zagrożony...
    >
    > Rozumiem, że nie chcesz w dymie uczestniczyć...
    >
    > Ale Ty też zrozum, że nie tylko ja tu na Ciebie czekam.
    >
    >
    > ......
    >
    >
    > pzdr
    >
    > Vist¸_________________/




    Viście niezawodny!
    Kratesie - sojuszniku niespodziany!
    Pozostali Mili Moi!

    Właśnie skończyłem lekturę tego, co naspamowano podczas weekendu i tego, co
    napisali Ci wszyscy, którzy próbowali bronić tego wątku. Dziękuję Wam - naprawdę
    serdecznie.
    Moje domowe łącze jest czasami wyjątkowo złośliwe, zwłaszcza podczas weekendów -
    to całe usprawiedliwienie mojej niebytności tutaj. W piątek, zgodnie z sugestią
    Vista zdążyłem jeszcze zostawić post z moim zdaniem na temat tego, co nadciągało
    i - koniec. Sytuacja rodzinna nie pozwoliła mi na krok, który "serce dyktowało" -
    na przywleczenie się do pracy i nadawanie stąd. Tyle o mnie.

    Co dalej?
    Nie zamierzam odpowiadać na kabotyńskie "listy otwarte" indywiduów, u których
    przeciętnie jeden czyn z klasą przypada na 50 podłości. NIE ZAMIERZAM W OGÓLE
    DOSTRZEGAĆ ICH. Jeśli chcecie kontynuować nasze dysputy - a dla wielu z nas
    zapowiadały się ciekawie - serdecznie zapraszam do:

    1. Włączenia opcji "Ignore" wobec określonych osób,
    2. Nadsyłania kolejnych swych postów NA TEMAT PORUSZONY W TEKŚCIE ROZPOCZYNAJĄCYM
    WĄTEK.

    Propozycja ta jest poparta doświadczeniem. Kilka miesięcy temu - może jeszcze
    ktoś to pamięta - założyłem wątek "Noc poza miastem". Został potraktowany
    IDENTYCZNIE, JAK TEN. Potem założyłem wątek "Bajki na Forum", wspommniany w moim
    piątkowym poscie. Skutek - ten sam. Teraz "ktoś" sugeruje mi, bym zrobił sobie
    urlop od Forum...

    NIE ZAMIERZAM UCIEKAĆ PRZED CHAMSTWEM - ANI Z FORUM, ANI NAWET Z TEGO WĄTKU !

    Jeśli macie ochotę - zapraszam więc do dalszej dyskusji WŁAŚNIE TUTAJ.

    A dla zmiany nastroju - dykteryjka z - ho, ho! - 1945 roku.

    Pewien dziennikarz BBC został poczas II wojny światowej powołany do wojska.
    Odsłużył swoje dzielnie po czym, po wojnie, wrócił do pracy dziennikarskiej.
    Pierwsze słowa jego pierwszego powojenego felietonu brzmiały;
    "Właśnie mówiłem, gdy tak po chamsku mi przerwano..."

    WŁAŚNIE MÓWIŁEM, GDY TAK PO CHAMSKU MI PRZERWANO, o możliwości (lub jej braku)
    poznania człowieka na podstawie jego postów. Za chwilę, w odrębnym ze względu na
    brak miejsca tekście, spróbuję podzielić się z Wami moimi przemyśleniami z
    minionego weekendu...

    Pozdrawiam Was wszystkich
    tyu
  • tyu 11.02.02, 11:01
    Oto "weekendowy" tekst. Nie dam się ponieść emocjom wywołanych przez spamerów.
    Nie zmieniam w nim ANI JEDNEGO SŁOWA.

    Weekend. Mżawka. Moje domowe łącze śpi więc mocnym snem, a ja mogę tylko
    zgadywać, co na Forum i czuć jak cierpnie mi skóra. W piątek wieczorem sytuacja
    była – eufemizm – nieco napięta. Co teraz?

    Cokolwiek jest, nie mam na to wpływu. Mogę tylko zająć się analizą postów
    znanych mi do piątku. Wyślę to w poniedziałek przed pracą, inszallah.
    Myślałem długo: co i jak pisać. Postanowiłem (może błąd?) nie odpisywać
    indywidualnie. Większość postów ma charakter bardzo osobisty – nie
    przypuszczałem, że uda mi się poruszyć takie struny u tylu osób, że
    zapotrzebowanie na takie wspólne przemyślenia było tak duże. I nawet jeśli
    zwracano się do mnie, to przede wszystkim oddawały uczucia piszącego. A z
    uczuciami raczej się nie dyskutuje. Natomiast wnioski zawarte w postach można
    pogrupować tematycznie, szukać podobieństw, różnic, przyczyn... Zaczynam więc
    analizę.

    Ostatnio na wysokie miejsce w rankingu rozważań wysunęła się kwestia: co można
    publikować w takich miejscach, jak Forum.

    Wstępna uwaga. Dla wielu z nas Forum GW to już drugi świat, niemal równy
    realnemu. Zapominamy, co to za świat, przez kogo i po co stworzony. Urządzamy
    go sobie sami, często niezgodnie z intencjami „stwórcy”. Choćby „Informacje
    dnia”, które de facto stały się klubem dyskusyjnym o wszystkim, z informacjami
    dnia w zdecydowanej mniejszości. Ale czy w „realu” działamy inaczej?

    Myślę, że to nasze „urządzanie świata” może być również dobrym przykładem
    mechanizmu tworzenia się grup, choćby tylko towarzyskich. Czymś z pogranicza
    psychologii i socjologii. Bo osoby, które tu pozostają na trochę dłużej, MUSZĄ
    wejść w interpersonalne relacje. Myślę, że - nie zamierzenie dla „stwórcy” -
    Forum zaspokaja jedną z potrzeb człowieka: potrzebę towarzystwa, wejścia do
    grupy. Mało ważne, czy ta grupa to „sojusznicy” o zbliżonych poglądach, czy
    przeciwnicy w polemikach. Zaspokaja potrzebę działania w znanym i akceptowanym
    środowisku. Obserwujemy więc powstawanie grup dyskusyjnych o dość trwałym
    składzie, do których czasem przyłączy się ktoś nowy, czasem ktoś – zwykle ku
    żalowi pozostałych - ubędzie...

    Dyskusyjna – choć dla dyskutujących często DRUGORZĘDNA – jest kwestia tematyki
    dyskusji. Szereg osób preferuje po prostu bycie ze sobą – stąd wątki, kiedyś
    przeze mnie nazwane „wytchnieniowymi”. Nastrój kawiarni: grupka ludzi rozmawia
    o czymś, często nieważnym ale DLA NICH przyjemnym, innym nie szkodząc... Kto
    zechce, może podejść – wirtualny „stolik” pomieści dowolną ilość chętnych. A
    kto nie chce, idzie dalej. Miejsca w cyberprzestrzeni wystarczy dla wszystkich.

    Niewątpliwą prekursorką, twórczynią pierwszych takich wątków była Miriam.
    Bywalcy do dziś wspominają je z nostalgią. A jednak – już ich nie ma. Zastąpili
    ją inni autorzy. Czemu?

    Myślę, że Miriam popełniła jeden błąd – przynajmniej z punktu widzenia „celów
    społecznych” takich wątków. W pewnym momencie wątki „ogólnodostępne” jęła
    przekształcać w duety... Czar i intelekt Miriam błyszczały w nich nadal, „osoby
    trzecie” nadal miały pełne prawo wstępu... a jednak odchodziły. Cóż, mało kto
    siada obok zajętej sobą pary, nawet jeśli „zajęcie” jest witrualne. Carmina,
    Borsuk i inni nie powtórzyli tego błędu. Ich „kawiarniane stoliki” zawsze były
    wieloosobowe...

    Wracając do tematyki rozmów. Dla mnie - pełna analogia z kawiarnią. Można
    rozmawiać o wszystkim, co zaakceptują inni, także przechodnie, którzy – o ile
    nie są zgryźliwymi tetrykami – uśmiechną się słysząc, że komuś urodziła się
    córka, ktoś inny zna świetny przepis na... ale zaczną odczuwać zażenowanie,
    gdy ktoś zacznie głośno opowiadać o doznaniach zbyt intymnych... Walory
    artystyczne postów? Pytanie nie na temat.

    Jest kwestia techniki takich rozmów. Profan słusznie chyba stwierdza
    przewagę „techniki Forum” nad czatem. Tu można wybrać towarzystwo, dowolnie
    liczne, nie ma konieczności szybkiej odpowiedzi... I to chyba wystarczy za
    odpowiedź malkontentom, którzy wyganiają takich „kawiarnianych” rozmówców na
    czat. Perli pisze natomiast o tremie paraliżującej piszącego, gdy uświadomi
    sobie że to, co napisze - zostanie i mogą to czytać, nawet po miesiącach,
    tysiące ludzi. Z tym jednak każdy musi uporać się sam, np. ćwicząc publiczne
    występy w REALU. Podobnie odbiór. Kto widzi podteksty tam, gdzie ich nie ma,
    prawdopodobnie w „realu” jest równie nadwrażliwy. Jego problem nie jest
    specyfiką internetu. Podobnie - poczucie humoru, zbyt specyficzne, jak na
    wyobraźnię i wytrzymałość przeciętnego odbiorcy. Znam ten ból! Jako NADAWCA,
    oczywiście. Staram się więc tłumić gejzery... I tam i tu – nie zawsze
    skutecznie.

    Innym problemem, też powszechnym, jest myślenie stereotypami i uleganie
    insynuacjom. Tu często niosą one więcej złego, niż w kłótni twarzą w twarz.
    Wiemy, jak często WŁAŚNIE TU grają emocje - piszą to prawie wszyscy. I zwykle
    zgadzają się, że są one silne, silniejsze niż w „realu”! Jeśli np. ktoś kiedyś
    twierdził, że ceni mnie za lojalność, a dziś, wierząc insynuacjom i ulegając
    emocjom, zarzuca mi, że gdzieś go oczerniłem albo robiłem coś by mu zaszkodzić –
    to ja mogę tylko bezradnie rozłożyć ręce. Tu często trudniej wykazać, że „nie
    jest się wielbłądem”. Bo jak? I znów: NIBY tego wszystkiego nie ma, jest
    wirtualne, a boli REALNIE. Albo nagonka na Vista. Niektórzy śmieją się, jak on
    się może w REALU czymś tak nierzeczywistym, bo witrualnym, przejmować. Oj,
    może! Ile złego może zrobić zarażenie ludzi podejrzeniami, celne rzucenie
    insynuacji, przekonaliśmy się w dniach pacynek... Dlatego ja PROGRAMOWO wolę
    pozostać ufnym i naiwnym.

    I ostatnie, ale nie najmniej ważne. Też, jak sądzę, związane ze stereotypami i
    insynuacjami jako źródłem nieporozumień. Pisałem niedawno, że lubię, gdy ci,
    których lubię, lubią się wzajemnie. A jednak często taki „trójkąt” nie domyka
    się. Czemu? Podobnie, jak Borsuk – nie wiem. Może nawet obaj mamy na myśli te
    same osoby? Nie jestem jednak takim pesymistą, by twierdzić, jak on, że osoby
    te w „realu” również nie znosiłyby się i że NIE JEST to kwestia wzajemnego
    niezrozumienia intencji. Wierzę, że tak BYWA, ale być NIE MUSI. Wierzę, że w
    TYM wypadku tak nie jest. Ot, ktoś kiedyś znalazł się w złym miejscu w złym
    czasie... a myślenie stereotypami spowodowało, co spowodowało... Może kiedyś
    dane mi będzie zobaczyć, na przykład na kolejnym zlocie forumowiczów, dwie
    przemiłe Panie rozmawiające ze sobą ze szczerą sympatią?

  • lady_hawk 11.02.02, 12:19

    Witaj Tyu! Podziwiam Twoj spokoj. Widze, ze prowadzisz rozumowanie w te sama
    strone, w ktora ja staralam sie zmierzac.

    Ja tez nie lubilam turkania, ktore Tyu wywolal. Ale, zeby zaraz nazywac to bledem?
    Ona nie biegala za Perla po innych watkach, ani "sprzymierzone" pokemony nie
    atakowaly nickow "nie po linii"...

    To info dnia! Relacje miedzy paniami i panami zawsze maja posmak flirtu, ale
    niech to bedzie flirt intelektow. Panowie! Rece na klawiature!

    Pozdrawiam.






  • Gość: # IP: *.wroclaw.tpnet.pl 11.02.02, 12:23
    tyu napisał(a):

    > Oto "weekendowy" tekst. Nie dam się ponieść emocjom wywołanych przez spamerów.
    > Nie zmieniam w nim ANI JEDNEGO SŁOWA..................
    >...... Może kiedyś
    > dane mi będzie zobaczyć, na przykład na kolejnym zlocie forumowiczów, dwie
    > przemiłe Panie rozmawiające ze sobą ze szczerą sympatią?

    Wykorzystam ten watek do wyznania, ze zaczalem
    zaniedbywac zone.....snia mi sie Anie, Carminy, Hanie,Jolki, Kasie
    Lady, Tete,... i Walentynki.

    W mozgu zamiast czystej i klarownej mysli patriotycznej,
    skierowanej na zagrozenia i szanse mego narodu, na wykrywanie skrywanej
    metody - wciagania naiwnej mlodziezy w nawracajace te same tryby,
    nowych z pozoru a jakze zgubnych w skutkach, idei, -
    jawia mi sie piszace zjawy, zajmujac prawie cala przestrzen mysli.

    Znow Perla "prawicowiec" przypisuje mi, zle adresujac, "wojny ortograficzne"
    - tak na dobry poczatek.

    W nagrode za me sympatyzujace z Toba listy.
    "Kazdy dobry uczynek musi byc przykladnie ukarany".

    A ja Cie Perlo "Pokoju" lekko zdemaskuje. Ale gdzie indziej.
    Tu zapytam Cie przyjacielsko jak prawicowiec (coz to znaczy naprawde w
    PRLbis ? )"prawicowca" , jak sie wyleczyc z tych omamow virtualnych ?

    Pytam, bo widze zes sam wyleczony.
    A moze sie myle ? Czy to znowu jakies "ustalenia" stadne ?

  • Gość: Carmina IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 11.02.02, 12:48
    tyu napisał(a):

    ) Oto "weekendowy" tekst. Nie dam się ponieść emocjom wywołanych przez spamerów.
    ) Nie zmieniam w nim ANI JEDNEGO SŁOWA.
    )
    ) Weekend. Mżawka. Moje domowe łącze śpi więc mocnym snem, a ja mogę tylko
    ) zgadywać, co na Forum i czuć jak cierpnie mi skóra. W piątek wieczorem sytuacja
    )
    ) była – eufemizm – nieco napięta. Co teraz?
    )
    ) Cokolwiek jest, nie mam na to wpływu. Mogę tylko zająć się analizą postów
    ) znanych mi do piątku. Wyślę to w poniedziałek przed pracą, inszallah.
    ) Myślałem długo: co i jak pisać. Postanowiłem (może błąd?) nie odpisywać
    ) indywidualnie. Większość postów ma charakter bardzo osobisty – nie
    ) przypuszczałem, że uda mi się poruszyć takie struny u tylu osób, że
    ) zapotrzebowanie na takie wspólne przemyślenia było tak duże. I nawet jeśli
    ) zwracano się do mnie, to przede wszystkim oddawały uczucia piszącego. A z
    ) uczuciami raczej się nie dyskutuje. Natomiast wnioski zawarte w postach można
    ) pogrupować tematycznie, szukać podobieństw, różnic, przyczyn... Zaczynam więc
    ) analizę.
    )
    ) Ostatnio na wysokie miejsce w rankingu rozważań wysunęła się kwestia: co można
    ) publikować w takich miejscach, jak Forum.
    )
    ) Wstępna uwaga. Dla wielu z nas Forum GW to już drugi świat, niemal równy
    ) realnemu. Zapominamy, co to za świat, przez kogo i po co stworzony. Urządzamy
    ) go sobie sami, często niezgodnie z intencjami „stwórcy”. Choćby 
    ) 222;Informacje
    ) dnia”, które de facto stały się klubem dyskusyjnym o wszystkim, z informa
    ) cjami
    ) dnia w zdecydowanej mniejszości. Ale czy w „realu” działamy inaczej
    ) ?
    )
    ) Myślę, że to nasze „urządzanie świata” może być również dobrym przy
    ) kładem
    ) mechanizmu tworzenia się grup, choćby tylko towarzyskich. Czymś z pogranicza
    ) psychologii i socjologii. Bo osoby, które tu pozostają na trochę dłużej, MUSZĄ
    ) wejść w interpersonalne relacje. Myślę, że - nie zamierzenie dla „stwórcy
    ) ” -
    ) Forum zaspokaja jedną z potrzeb człowieka: potrzebę towarzystwa, wejścia do
    ) grupy. Mało ważne, czy ta grupa to „sojusznicy” o zbliżonych pogląd
    ) ach, czy
    ) przeciwnicy w polemikach. Zaspokaja potrzebę działania w znanym i akceptowanym
    ) środowisku. Obserwujemy więc powstawanie grup dyskusyjnych o dość trwałym
    ) składzie, do których czasem przyłączy się ktoś nowy, czasem ktoś – zwykle
    ) ku
    ) żalowi pozostałych - ubędzie...
    )
    ) Dyskusyjna – choć dla dyskutujących często DRUGORZĘDNA – jest kwest
    ) ia tematyki
    ) dyskusji. Szereg osób preferuje po prostu bycie ze sobą – stąd wątki, kie
    ) dyś
    ) przeze mnie nazwane „wytchnieniowymi”. Nastrój kawiarni: grupka lud
    ) zi rozmawia
    ) o czymś, często nieważnym ale DLA NICH przyjemnym, innym nie szkodząc... Kto
    ) zechce, może podejść – wirtualny „stolik” pomieści dowolną il
    ) ość chętnych. A
    ) kto nie chce, idzie dalej. Miejsca w cyberprzestrzeni wystarczy dla wszystkich.
    )
    ) Niewątpliwą prekursorką, twórczynią pierwszych takich wątków była Miriam.
    ) Bywalcy do dziś wspominają je z nostalgią. A jednak – już ich nie ma. Zas
    ) tąpili
    ) ją inni autorzy. Czemu?
    )
    ) Myślę, że Miriam popełniła jeden błąd – przynajmniej z punktu widzenia &#
    ) 8222;celów
    ) społecznych” takich wątków. W pewnym momencie wątki „ogólnodostępne
    ) ” jęła
    ) przekształcać w duety... Czar i intelekt Miriam błyszczały w nich nadal, „
    ) ;osoby
    ) trzecie” nadal miały pełne prawo wstępu... a jednak odchodziły. Cóż, mało
    ) kto
    ) siada obok zajętej sobą pary, nawet jeśli „zajęcie” jest witrualne.
    ) Carmina,
    ) Borsuk i inni nie powtórzyli tego błędu. Ich „kawiarniane stoliki”
    ) zawsze były
    ) wieloosobowe...
    )
    ) Wracając do tematyki rozmów. Dla mnie - pełna analogia z kawiarnią. Można
    ) rozmawiać o wszystkim, co zaakceptują inni, także przechodnie, którzy – o
    ) ile
    ) nie są zgryźliwymi tetrykami – uśmiechną się słysząc, że komuś urodziła s
    ) ię
    ) córka, ktoś inny zna świetny przepis na... ale zaczną odczuwać zażenowanie,
    ) gdy ktoś zacznie głośno opowiadać o doznaniach zbyt intymnych... Walory
    ) artystyczne postów? Pytanie nie na temat.
    )
    ) Jest kwestia techniki takich rozmów. Profan słusznie chyba stwierdza
    ) przewagę „techniki Forum” nad czatem. Tu można wybrać towarzystwo,
    ) dowolnie
    ) liczne, nie ma konieczności szybkiej odpowiedzi... I to chyba wystarczy za
    ) odpowiedź malkontentom, którzy wyganiają takich „kawiarnianych” roz
    ) mówców na
    ) czat. Perli pisze natomiast o tremie paraliżującej piszącego, gdy uświadomi
    ) sobie że to, co napisze - zostanie i mogą to czytać, nawet po miesiącach,
    ) tysiące ludzi. Z tym jednak każdy musi uporać się sam, np. ćwicząc publiczne
    ) występy w REALU. Podobnie odbiór. Kto widzi podteksty tam, gdzie ich nie ma,
    ) prawdopodobnie w „realu” jest równie nadwrażliwy. Jego problem nie
    ) jest
    ) specyfiką internetu. Podobnie - poczucie humoru, zbyt specyficzne, jak na
    ) wyobraźnię i wytrzymałość przeciętnego odbiorcy. Znam ten ból! Jako NADAWCA,
    ) oczywiście. Staram się więc tłumić gejzery... I tam i tu – nie zawsze
    ) skutecznie.
    )
    ) Innym problemem, też powszechnym, jest myślenie stereotypami i uleganie
    ) insynuacjom. Tu często niosą one więcej złego, niż w kłótni twarzą w twarz.
    ) Wiemy, jak często WŁAŚNIE TU grają emocje - piszą to prawie wszyscy. I zwykle
    ) zgadzają się, że są one silne, silniejsze niż w „realu”! Jeśli np.
    ) ktoś kiedyś
    ) twierdził, że ceni mnie za lojalność, a dziś, wierząc insynuacjom i ulegając
    ) emocjom, zarzuca mi, że gdzieś go oczerniłem albo robiłem coś by mu zaszkodzić
    ) –
    ) to ja mogę tylko bezradnie rozłożyć ręce. Tu często trudniej wykazać, że ̶
    ) 2;nie
    ) jest się wielbłądem”. Bo jak? I znów: NIBY tego wszystkiego nie ma, jest
    ) wirtualne, a boli REALNIE. Albo nagonka na Vista. Niektórzy śmieją się, jak on
    ) się może w REALU czymś tak nierzeczywistym, bo witrualnym, przejmować. Oj,
    ) może! Ile złego może zrobić zarażenie ludzi podejrzeniami, celne rzucenie
    ) insynuacji, przekonaliśmy się w dniach pacynek... Dlatego ja PROGRAMOWO wolę
    ) pozostać ufnym i naiwnym.
    )
    ) I ostatnie, ale nie najmniej ważne. Też, jak sądzę, związane ze stereotypami i
    ) insynuacjami jako źródłem nieporozumień. Pisałem niedawno, że lubię, gdy ci,
    ) których lubię, lubią się wzajemnie. A jednak często taki „trójkąt”
    ) nie domyka
    ) się. Czemu? Podobnie, jak Borsuk – nie wiem. Może nawet obaj mamy na myśl
    ) i te
    ) same osoby? Nie jestem jednak takim pesymistą, by twierdzić, jak on, że osoby
    ) te w „realu” również nie znosiłyby się i że NIE JEST to kwestia wza
    ) jemnego
    ) niezrozumienia intencji. Wierzę, że tak BYWA, ale być NIE MUSI. Wierzę, że w
    ) TYM wypadku tak nie jest. Ot, ktoś kiedyś znalazł się w złym miejscu w złym
    ) czasie... a myślenie stereotypami spowodowało, co spowodowało... Może kiedyś
    ) dane mi będzie zobaczyć, na przykład na kolejnym zlocie forumowiczów, dwie
    ) przemiłe Panie rozmawiające ze sobą ze szczerą sympatią?
    )
    ______________________________________________________________________

    *** Again and again
    You're chasing a dream...
    (...)
    Johny B. how much there is to see
    Just open your eyes and listen to me...
    Straight ahead a green light turns to red
    Oh, why can't you see, oh, Johny B? ***

    /Hooters, Johny B./

    z dedykacją od Carminy

    Piekne, słucham ostatnio.
    Cały tekst jakbym coś takiego już widziała. Mozekażdy z nas to zna?
    Wybaczenia za obcość języka upraszam.
    Polecam z muzyką.
    C smile



  • krates.8 11.02.02, 13:44
    (o mieszaniu realu z wirtualem)

    "tylko dlatego że jesteś nikim
    możesz pogadać z drugim człowiekiem"

    pzdr
    Nemokrates.8)

    P.S. Nie rozwijaj sztuki kartografii tak szybko, bo mapy 1:1 nam królestwo
    zasłonią wink
    K.8)



    tyu napisał(a):
    (...)
    > Wracając do tematyki rozmów. Dla mnie - pełna analogia z kawiarnią. Można
    > rozmawiać o wszystkim, co zaakceptują inni, także przechodnie, którzy – o
    > ile
    > nie są zgryźliwymi tetrykami – uśmiechną się słysząc, że komuś urodziła s
    > ię
    > córka, ktoś inny zna świetny przepis na... ale zaczną odczuwać zażenowanie,
    > gdy ktoś zacznie głośno opowiadać o doznaniach zbyt intymnych... Walory
    > artystyczne postów? Pytanie nie na temat.
    >
    >

  • Gość: # IP: *.wroclaw.tpnet.pl 11.02.02, 14:06

    Sublimacja Forum prawych okraszona
    wulgaryzmem podlych.

    A to tylko inne medium wymiany mysli.
    Nic wiecej. Nie oszukujmy sie.

    Zaczalem TU pisac do ludzi.
    I nie zawsze na ludzi trafialem. Kazdy moze to doczytac.

    Czy moge tu kogos poprosic o pomoc ?
    Znalezc zrozumienie ? Przyjazn i tede?
    Sprawdzic cos naprawde ?
    Tu wiekszosc zaspakaja swe potrzeby - jakze rozne,
    i jakze nierealizowalne w zyciu. Ile tu pomylek co do ludzi,
    co do ich przymiotow - nie mowiac o dokonaniach rzeczywistych...

    Przypomina mi to syndrom kierowcow w korkach ulicznych.
    Ilu Ci ulatwi jazde a ilu nie wykorzystujac drogi optymalnie,
    uzewnetrznia swe kompleksy polaczone z brakiem umiejetnosci jazdy...

    No i jeszcze podejscie do swego samochodu.
    Ja sprawdzam uklad kierowniczy i hamulce
    - wiekszosc lakier i silnik. Niestety !
  • tyu 11.02.02, 14:47
    lady_hawk napisał(a):

    > Witaj Tyu! Podziwiam Twoj spokoj. Widze, ze prowadzisz rozumowanie w te sama
    > strone, w ktora ja staralam sie zmierzac.

    Cieszę się i dziękuję! Ale - czy uwzględniłaś również moje słowa z piątkowego
    postu "Kochani..."?
    To dla mnie bardzo ważne. Na razie zauważyłem tylko, że przeczytała je osoba w
    tymże poscie opisana jako przykład chamstwa... i powtórzyła swą rolę sprzed paru
    miesięcy.


    > Ja tez nie lubilam turkania, ktore Tyu wywolal.

    Kto ???!!!


    > Ale, zeby zaraz nazywac to bledem?

    Jeśli myślimy o tym samym: co rozumiem przez błąd, wyjaśniłem w poprzednim
    poscie, ale dla pewności uściślę. Pierwotnie wątki Miriam były tłumnie odwiedzane
    i wysoko cenione. Tłumy zrzedły, gdy Miriam i Perła zaczęli toczyć dialogi coraz
    bardziej hermetyczne. Sądzę, że ludzie chcieli być RAZEM z kimś, a nie czuć się
    jak intruzi podsłuchujący jego rozmowy. Jeśli nie był to błąd Miriam - to co?
    Świadome działanie?


    > Ona nie biegala za Perla po innych watkach, ani "sprzymierzone" pokemony nie
    > atakowaly nickow "nie po linii"...

    "Sprzymierzony pokemon" mocno zalazł za skórę m.in. mnie - i w "innych wątkach" i
    w realu... Tak, cały czas mam tę samą osobę na myśli!


    > To info dnia! Relacje miedzy paniami i panami zawsze maja posmak flirtu, ale
    > niech to bedzie flirt intelektow. Panowie! Rece na klawiature!

    "Flirt intelektów" - ładnie brzmi!
    Włączam zatem:
    1. opcję "Ignore",
    2. intelekt...
    ...i do dzieła.


    > Pozdrawiam.

    I wzajemnie!
  • Gość: # IP: *.wroclaw.tpnet.pl 11.02.02, 15:02

    Unikajac dalszego motania klebka watkow
    domyslnie zawiklanych, pragnalbym uzyskac jasna informacje

    - czy mam pytac "gopsodarza" o pozwolenie pisania ?
    - czy "Savoir vivre" jaki nabylem w dosc dlugim zyciu
    jest tu mile widziany ?
    - kiedy zakonczyc flirt intelektow i przejsc do nast. fazy ?

    Zaznaczam, ze list milosny juz pisalem ! Jak rowniez, ze moje
    przeprosiny za zart z "gospodarza' watku zostaly przyjete.
    Nie wiem czy dokladnie sie mieszcze w temacie.
  • tyu 11.02.02, 15:45
    Gość portalu: # napisał(a):
    >
    > Unikajac dalszego motania klebka watkow
    > domyslnie zawiklanych, pragnalbym uzyskac jasna informacje
    >
    > - czy mam pytac "gospodarza" o pozwolenie pisania ?

    Nie! To Forum, każdy może pisać, co chce. Ja tylko mogę PROSIĆ o to czy tamto.
    Pisząc CO SIĘ CHCE trzeba się jednak liczyć z OCENĄ, ale z cenzurą nie ma to nic
    wspólnego.


    > - czy "Savoir vivre" jaki nabylem w dosc dlugim zyciu
    > jest tu mile widziany ?

    U mnie - arcymile!


    > - kiedy zakonczyc flirt intelektow i przejsc do nast. fazy ?

    Ja już przechodzę! A Ty - kiedy tylko będziesz miał ochotę.


    > Zaznaczam, ze list milosny juz pisalem ! Jak rowniez, ze moje
    > przeprosiny za zart z "gospodarza' watku zostaly przyjete.
    > Nie wiem czy dokladnie sie mieszcze w temacie.

    Przyjęte - potwierdzam, w temacie mieścisz się doskonale, a fakt napisania listu
    miłosnego nie ma tu znaczenia.

  • lady_hawk 11.02.02, 15:54
    tyu napisał(a):

    > lady_hawk napisał(a):
    >
    > > Ja tez nie lubilam turkania, ktore Tyu wywolal.
    >
    > Kto ???!!!
    >
    Powinno byc: przypomnial

    >
    Perla pokemonem nie jest - za tym nickiem kryje sie czlowiek.

    Jesli chodzi o reszte, czytalam. Byc moze dla mnie sa zbyt czytelne manipulacje,
    ktore sa tutaj przeprowadzane. Ale skoro jest tylu chetnych...
    Pozdrawiam.





  • tyu 11.02.02, 16:04
    lady_hawk napisał(a):

    > tyu napisał(a):
    >
    > > lady_hawk napisał(a):
    > >
    > > > Ja tez nie lubilam turkania, ktore Tyu wywolal.
    > >
    > > Kto ???!!!
    > >
    > Powinno byc: przypomnial

    Teraz rozumiem!

    > Perla pokemonem nie jest - za tym nickiem kryje sie czlowiek.

    I tutaj teraz rozumiem różnicę. Może zrozumiałbym wcześniej, gdybyś użyła innego
    skrótu myślowego, np. "pacynki", nieważne.

    > Jesli chodzi o reszte, czytalam. Byc moze dla mnie sa zbyt czytelne manipulacje
    > ktore sa tutaj przeprowadzane. Ale skoro jest tylu chetnych...

    Nie wiem, JAKIE manipulacje. Myślę jednak, że gdyby temperatura tego wątku nie
    podniosła się w pewnym momencie zbyt wysoko, nie byłoby żadnych obaw co do
    manipulacji. Mam nadzieję, że jest to do naprawienia.

    > Pozdrawiam.

    I wzajemnie!

  • Gość: liman IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.02.02, 15:38
    tyu napisał(a):


    Dla wielu z nas Forum GW to już drugi świat, niemal równy
    > realnemu. Zapominamy, co to za świat, przez kogo i po co stworzony. Urządzamy
    > go sobie sami, często niezgodnie z intencjami „stwórcy”. Choćby 
    > 222;Informacje
    > dnia”, które de facto stały się klubem dyskusyjnym o wszystkim, z informa
    > cjami
    > dnia w zdecydowanej mniejszości. Ale czy w „realu” działamy inaczej
    > ?
    > ..............................


    > Forum zaspokaja jedną z potrzeb człowieka: potrzebę towarzystwa, wejścia do
    > grupy. Mało ważne, czy ta grupa to „sojusznicy” o zbliżonych pogląd
    > ach, czy
    > przeciwnicy w polemikach. Zaspokaja potrzebę działania w znanym i akceptowanym
    > środowisku.
    >
    ................................................


    Miałem już tu nie wracać.

    Ale Tyu kilka myśli ciekawych zadał i diabeł mnie skusił by podyskutować jeszcze.

    Drogi Tyu,
    Im bardziej pochylam się nad sensem wypowiedzi zawartych w tym i
    innych "elitarnych" wątkach, tym mocniej pewna myśl mnie nawiedza.

    Piszesz o zrównaniu świata forum i realu. Piszesz o kawiarni, o relacjach
    uczuciowych forumowiczów, o potrzebie akceptacji...
    Podobnie inni prominentni forumowicze.
    Wypowiedzi są szczere, płynące z serca i wierzę, że prawdziwy obraz pokazują.

    Tyle, że wszystko to dzieje się w virtualu!!!.

    Czym więc jest real?

    Nużącą codziennością, od której, gdy śpi już rodzina, uciekamy?
    Czy swobodna wymiana myśli TUTAJ zaspokaja brak tej wymiany TAM?
    Czy w realu żyjemy pełnią doznań?

    Jeżeli tak, to dlaczego tak wielu madrych przecież ludzi tu właśnie, na forum,
    szuka przyjazni, akceptacji i spełnienia.

    Dla mnie forum (pisałem to już wyżej) to miejsce wymiany myśli, prawdziwych i
    zaangażowanych opinii, miejsce, gdzie się uczę i sam się swoją wiedzą dzielę.

    Nie dopuszczę natomiast, by forum stało sie dla mnie miejscem "zamiast"
    Może być dodatkiem, który wpływa na moje widzenie świata. I który pozwala
    odreagować głupotę i obłudę których czasem doświadczam.

    Ale zaraz potem wracam do reala by przytulić żonę, wejść na wysoką górę, albo
    pojechać rowerem na Nordkap.

    Miło z Wami rozmawiać, kochani, miło Was odnajdywać na różnych wątkach.
    Ale real jest ważniejszy. Dla mnie.

    A dla Was???

    Pozdrowienia.
    l.

    Małe PS.

    Po zastanowieniu nie odszczekuję swojej opinii o bezkarnosci na forum.
    Gdyby była nieprawdziwa, Twój watek Tyu i parę innych, które mnie obchodzą nie
    zostałby zespamowany.

    l.



  • tyu 11.02.02, 15:58
    Gość portalu: liman napisał(a):


    > Drogi Tyu,
    > Im bardziej pochylam się nad sensem wypowiedzi zawartych w tym i
    > innych "elitarnych" wątkach, tym mocniej pewna myśl mnie nawiedza.
    >
    > Piszesz o zrównaniu świata forum i realu. Piszesz o kawiarni, o relacjach
    > uczuciowych forumowiczów, o potrzebie akceptacji...
    > Podobnie inni prominentni forumowicze.
    > Wypowiedzi są szczere, płynące z serca i wierzę, że prawdziwy obraz pokazują.
    >
    > Tyle, że wszystko to dzieje się w virtualu!!!.
    >
    > Czym więc jest real?
    >
    > Nużącą codziennością, od której, gdy śpi już rodzina, uciekamy?
    > Czy swobodna wymiana myśli TUTAJ zaspokaja brak tej wymiany TAM?
    > Czy w realu żyjemy pełnią doznań?
    >
    > Jeżeli tak, to dlaczego tak wielu madrych przecież ludzi tu właśnie, na forum,
    > szuka przyjazni, akceptacji i spełnienia.
    >
    > Dla mnie forum (pisałem to już wyżej) to miejsce wymiany myśli, prawdziwych i
    > zaangażowanych opinii, miejsce, gdzie się uczę i sam się swoją wiedzą dzielę.
    >
    > Nie dopuszczę natomiast, by forum stało sie dla mnie miejscem "zamiast"
    > Może być dodatkiem, który wpływa na moje widzenie świata. I który pozwala
    > odreagować głupotę i obłudę których czasem doświadczam.
    >
    > Ale zaraz potem wracam do reala by przytulić żonę, wejść na wysoką górę, albo
    > pojechać rowerem na Nordkap.
    >
    > Miło z Wami rozmawiać, kochani, miło Was odnajdywać na różnych wątkach.
    > Ale real jest ważniejszy. Dla mnie.
    >
    > A dla Was???
    >
    > Pozdrowienia.
    > l.
    >
    > Małe PS.
    >
    > Po zastanowieniu nie odszczekuję swojej opinii o bezkarnosci na forum.
    > Gdyby była nieprawdziwa, Twój watek Tyu i parę innych, które mnie obchodzą nie
    > zostałby zespamowany.
    >
    > l.



    Krótko, bo na gorąco.
    Myślę, że Twoja hierarchia wartości jest absolutnie prawidłowa!
    Myślę też, że w przypadku internetu działa wciąż coś w rodzaju "szoku nowością".
    Pisali tu już inni Autorzy: kiedyś kontakt przez internet nie będzie szokowal
    bardziej, niż np. kontakt telefoniczny. Wirtual znacznie przybliży się do realu -
    i to jest "przedłużenie" ciągle wracających myśli na temat więzi między tym co
    wirtualne i realne. Dla mnie PODSTAWĄ wszelkich tutaj działań jest świadomość, że
    tam-gdzieś są ŻYWI LUDZIE, do których piszę, a oni do mnie. Ludzie o różnych
    charakterach, których poznanie - i charakterów i samych ludzi - może być bardzo
    ciekawe. I wracając do problemu, co ważniejsze: czy OBECNIE uważamy za
    najważniejszą część naszego życia telefon czy TV? Nie! Ale one po prostu SĄ
    częścią realu...

    A co do bezkarności: myślę, że W TYM PRZYPADKU masz rację. Ale i ja wcześniej
    zastrzegłem się, że moje rozważania nie dotyczą ludzi o mentalności gnojka
    mażącego po ścianie ubikacji...

    Pozdrawiam!
  • Gość: Vist¸ IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 11.02.02, 23:42
    Gość portalu: liman napisał(a):
    >
    > Miło z Wami rozmawiać, kochani, miło Was odnajdywać na różnych wątkach.
    > Ale real jest ważniejszy. Dla mnie.
    >
    > A dla Was???
    >
    > Pozdrowienia.
    > l.


    Cześć Limanie,


    Virlual czy Real ?


    Mh...
    Wygląda jak dylemat.
    A tymczasem nie mamy obowiązku kurczowej dychotomii. Nie.

    Może być:

    - Virtual
    - Real
    - Virtual realny
    - Real virtualny

    A gdy dodamy jeszcze np. " Quasi " powstaje dodatkowe cztery możliwości smile

    Może to co piszę teraz wydaje się zbyt hipotetyczne, ale tak nie jest.


    Dziś spędziłem kilka godzin z osobą z sieci.... /wylazłem w real ?/

    Dla nas obojga to było doświadczenie zastanawiająco virtualne.

    Jesteśmy osobami z innych półkul, innych kultur, innych uwarunkowań...

    Piwko i chleb ze smalcem w Spiżu /tak zaczęliśmy/ jest tam ... .. /?/

    Liczące tysiąc lat budowle ... jak antyki wpisane w codzienną przestrzeń...

    Czas wzajemnie spędzony ... kosmiczne odległości wyrwanych stamdąd i stąd znaczeń

    Surreal poczuć i odczuć...

    Nadal nie wiemy jak się nazywamy.../w swoich realach/
    Ale są tak odległe, że to traci znaczenie.

    I choć spotkanie dobiegło końca będzie trwało dalej... w sieci... i w myślach

    Czy to Real ? Virtual ? Quasi virtual realny ?

    Nie musieliśmy badać swych realnych genealogii aby umówić się na
    działania realne i virtualne...

    Czy rzeczywiste skutki / w naszych realach/ tej quasi virtualnej interakcji
    zaliczyć do "prawdziwych" reali, czy "namacalnych" virtuali ?

    Czy to tylko strumienie elektronów wywołają w naszych życiach zmiany ?

    Czy fakty jakie zajdą w życiu - realu osoby umownie zwanej Vist¸
    pod wpływem działań osoby o nicku " ..... " i odwrotnie są z "virtualu" ?

    Ja nie wiem.
    Jednak działania są dla " Vista" - czyli kogo ? Nicka virualnego ?
    Czy realnej osoby o nicku ?

    Przyzwyczajeni do realnych tożsamości nie widzimy tego, że jesteśmy
    czasem gotowi do realnych działań dla fantomu, avatara, nicka...
    Nie bacząc na jego abstrakcyjną iluzoryczność ?

    Sam wykonam realne działania dla rzeczywistego człowieka o nieznanej
    mi tożsamości realnej. Tak.

    Mh...

    Jak to jest ?

    Możecie spróbować pomóc mi to jakoś sobie /w głowie/ uporządkować ?



    pzdr

    Vist¸_______________________________/
    P.S.
    Nick mojego gościa może podam
    jeśli się zgodzi...
    Teraz leci do domu.
  • przyjaciel1 12.02.02, 07:36
    bo do tanga trzeba dwojga
  • Gość: Vist¸ IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 12.02.02, 13:13
    przyjaciel1 napisał(a):

    > bo do tanga trzeba dwojga


    Cześć Danko,

    Dość lapidarnie się pojawiasz...

    I nie ma jasności czyim przyjacielem jesteś...

    Exciting.


    pzdr

    Vist¸_________________/
  • tyu 11.02.02, 16:08
    Poniższy tekst dedykuję tym samym osobom, co poprzednio, ale z innym
    uzasadnieniem:
    Profan - świeże a bystre oko posiadającej,
    Monice - czytującej to, co ja. Może teraz zechce ocenić, na ile zgrabnie
    udało mi się skomprymować tekst dość długiego artykułu?
    i Witkowi - już on wie dlaczego.



    Zaczęliśmy zastanawiać się nad możliwością oceny osobowości człowieka na
    podstawie jego tekstów pisanych, np. postów z Forum. Ludzie mają różne typy
    osobowości. Niedawno np.jakiś Wojo nazwał Vista narcyzem. Co to jest narcyz?
    Czy określenie to pasuje do Vista? Nie sądzę. Może raczej do innych osób z
    Forum? Oto artykuł na temat cech narcyzów, zamieszczony w styczniowym
    numerze „Charakterów”. Ze względu na wytrzymałość Czytelników dokonałem w nim
    dość znacznych skrótów, eksponując to, co uznałem za najbardziej istotne. Kogo
    temat zainteresuje, lub chce sprawdzić co tam jeszcze jest - zawsze może
    sięgnąć po tekst źródłowy i doczytać resztę. Artrykuł, autorstwa Anny Mikos,
    nosi tytuł ”Pakty i akty dwojga”. Oto jego skrót.



    Jorg Willi rozbudował koncepcję koluzji. Dosłownie koluzja oznacza zmowę,
    sekretną umowę, tajny pakt. W tym przypadku chodzi o nieświadomą „zmowę”
    partnerów co do wspierania swej patologii. U obu partnerów występują te same
    zaburzenia, manifestujące się poprzez różne role (na ogół związane z płcią), co
    sprawia wrażenie, że jeden partner jest przeciwieństwem drugiego. Chodzi jednak
    o spolaryzowane warianty tego samego konfliktu.

    Koluzja może pojawić się już w chwili wyboru partnera: mężczyzna jest zamknięty
    i nieśmiały, niepewny swojej męskości, podobnie jak jego ojciec. Dziewczyna
    zachowuje się łagodnie, aby nie przypominać swej wyniosłej i apodyktycznej
    matki, po której „odziedziczyła” wiele cech... Chciałaby poznać silnego i
    opiekuńczego mężczyznę, który uchroniłby ją przed jej własną apodyktycznością i
    powtórzeniem modelu rodziców: słabego ojca i dominującej matki. Mylnie
    rozpoznaje siłę u mężczyzny. Ten nieświadomy wybór, oparty na podobnym
    zaburzeniu, daje początek koluzji.

    We współczesnym społeczeństwie dominują narcystyczne wyobrażenia i wartości.
    Istotą relacji narcystycznej jest dylemat, czy należy traktować partnera jako
    odrębną istotę, czy jako przedłużenie własnego „ja”?

    Osoba narcystyczna poszukuje partnera spełniającego rolę lustra, w którym
    mogłaby się przeglądać od swej najlepszej strony. Narcystyczne kobiety często
    pracują w zawodach związanych z modą, rozrywką, a także w biznesie. Łączy je
    fasada sukcesu, egocentryzmu i pewności siebie oraz uzależnienie od podziwu
    innych ludzi, istniejących po to, by odbijać ich blask.

    Bywa, że osobowości narcystyczne wiążą się ze sobą, nieświadomie dzieląc się
    rolami. Jedna z osób jest dominująca, a druga dopełniająca (komplementarna).
    Ta druga, okazując niezmienny podziw i admirację, stanowi rozszerzenie „ja”
    narcyza dominującego - coś, co go wzmacnia i ozdabia. Potrafią na krótki czas
    stworzyć doskonałą jedność, która musi się rozpaść, bo czyż można bez końca być
    odzwierciedleniem drugiej osoby? Zwłaszcza, że dominujący narcyz zwykle czuje
    się znieważony i rozzłoszczony w obliczu najmniejszej krytyki, bowiem jego
    wewnętrzny świat „mocy” jest jak domek z kart. Gdy partner przestanie go
    podziwiać i idealizować - zrywa związek. Według niego, w związku istnieją tylko
    dwie możliwości: albo trzeba zrezygnować z własnego „ja” dla partnera, albo
    partner musi zrezygnować z siebie.

    Osoby narcystyczne i ich partnerzy są do siebie w jakimś sensie podobni: mają
    takie samo słabe „ja”, zagrożone utratą granic i poczucia własnej tożsamości.
    Swoje zaburzenie rozgrywają w komplementarny sposób: narcyz próbuje wzmocnić
    swoje „ja” kosztem partnera, partner usiłuje zapożyczyć wyidealizowane „ja”
    drugiej osoby.


  • Gość: # IP: *.wroclaw.tpnet.pl 11.02.02, 16:42

    Czlowiek doskonaly - wg Platona -
    ukarany przez bogow podzieleniem na dwie polowki,
    wyzwolily u nich przemozna wole odnalezienia
    utraconej polowy oryginalu. Nawet na Forum !
    Szansa jak w Totolotku.

    Obiecuje napisac pare slow, dla kontrastu,
    z pracy doktorskiej "Psychologia cybernetyczna"
    czy cos takiego. Systematyka tam opiera sie na kilku grupach
    podzielonych na kilkanasie typow co daje setki kombinacji.

    Kilkanascie lat moich obserwacji potwierdza te teorie,
    choc stoi w razacej sprzecznosci z moimi pogladami na duchowosc
    istoty ludzkiej.
    Ale coz...
    Nie bede prekursorem na tym Forum badan socjologiczno-psychologicznych...
  • przyjaciel1 12.02.02, 07:41
    "Postaw sobie pytanie:Gdzie podziały się te kwiaty?
    Kwiaty drobnych uprzejmości, które przypominają o tym,
    że pamięta się o drugim?
    Kwiaty zaufania, które cieszą?
    Najmniejszy nawet kwiatek, ten, który z serca pochodzi,
    opowiada zawsze piękną historię.
    Baśń o kawałku nieba na ziemi.
    Tam ludzie dla ludzi kwitną jak kwiaty."

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka