Pisanie prac magisterskich winno być nielegalne? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Gość: Goly i wesoly IP: *.ipt.aol.com 14.05.04, 21:56
    Agencja weryfikacji dyplomow w Nowym Jorku uznaje z Polski tylko Uniwersytet Jagiellonski, a i
    to tylko dlatego, ze to jest uniwersytet najstarszy, a nie ze najlepszy.

    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

    Z czego to sie bierze? Otoz to bierze sie wlasnie z tego bajora, do ktorego zepchneli nas wpierw
    komunistyczni, a potem syjonistyczni Zydzi:

    "Kto z panstwa jest za tym, zeby Polska w e s z l a do Unii Europejskiej - prosze podniesc reke!
    Dziekuje.
    Kto jest przeciwko - reka do gory! Nie widze, dziekuje.
    A kto sie wstrzymal?. . . Oj, psiakrew, jest troche rozsadnych."

    (Z Kabaretu "Ejze fijolecku lesny")

    ______________________________________________ _
    Wedlug: Toronto-HSE-ppp3670691.sympatico.ca


    Ta pani w koncu opuscila rece:
    Der Deutsche Akademische Austauschdienst wirbt gezielt für ein Studium in Osteuropa.
    Die Idee ist natürlich nicht schlecht.
    Die Frage ist aber: welcher westeuropäischer Student will wirklich im ehemaligen Ostblock
    studieren?
    Arbeiten - vielleicht, aber studieren? Vielleicht nur "Polonistik", alles andere ist nicht so sinnvoll...

    (Tlumaczenie:
    Niemiecka Sluzba Wymiany Akademickiej werbuje do stuiowania we wschodniej Europie.
    Pomysl jest naturalnie niezly.
    Pytaniem jednak jest: ktory zachodnioeuropejski student chce
    rzeczywiscie studiowac w bylym bloku wschodnim?
    Pracowac moze tak, ale studiowac moze tylko "polonistyke", wszystko inne nie mialoby sensu.)


    Ta pani ucelowala w dziesiatke, co zreszta nie bylo trudne:
    polskie freblowkowate uniwersytety moga wydawac sie atrakcyjne mlodziezy polskiej, ktora nie
    wytknela nos poza polskie "uczelnie".

    Niemcy poratowaly poziom nauczania bylych NRD-owiczow po 1989 roku w ten sposob, ze poslaly
    "profesorow" NRD-owskich szczypac trawke na emeryturze, a mlodziez uczeszcza do zachodnich
    uniwersytetow i uczelnie wschodnie otrzymaly sily z zachodnich Niemiec.

    W Polsce zostala stojaca woda, ze tak powiem, ktora zarosla kaczencem jeszcze bardziej.

    Nie chcialbym byc w skorze mlodego Polaka w kraju obecnie.

    Mlody zmarnuje lata "studiow", ktore nie dadza dyplomu honorowanego w uprzemyslowionych
    krajach Zachodu, "wiedza" nabyta jedzie naftalina.

    Gdybym byl mlody w Polsce, to moze wycialbym w pien rzad warszawski i sprowadzil profesorow z
    zachodniej Europy za pieniadze wyrzucone na:
    - budowe szklanego Disneylandu w Wilanowie dla wyalienowania gryzipiorkow z Brukseli (1,5 mld z
    twojej dziurawej kieszeni),
    - wyslanie i utrzymywanie polskich zolnierzy w Iraku,
    - utrzymanie skorumpowanego rzadu warszawskiego i sejmoknesetu wraz z ich pajeczyna poza
    Warszawa,
    - itd.,
    a ponadto sfinansowalbym dojazdy do uczelni niemieckich i tam zakwaterowanie i stypendia dla
    dwoch milionow polskich studentow.

    Polacy musza bezwzglednie zbudowac linie szybkiej kolei Transrapid do naukowych i
    przemyslowych osrodkow w Niemczech.

    Zydzi doja czwarte pokolenie Niemcow. Polacy nigdy nie dostali reparacji za zniszczenia wojenne.
    Wszystko porwali Zydzi, zwlaszcza na budowe i podtrzymanie sztucznej egzystencji tzw. Izraela
    w Palestynie. Z jakiej racji?

    Zydowskie organizacje storpedowaly budowe linii szybkiej kolei Berlin-Poznan-Bydgoscz-Gdansk,
    ktora Niemcy chcialy sfinansowac.

    Jezeli dbasz o swoje dziecko, przepedz zydowska mafie z Warszawy, Brukseli i marionetkowego
    rzadu federalnego Niemiec i Reichstagu.

    Ale sprobuj cos zrobic, a Zydzi cie ubiegna. Pinjondze, dummer Pollacke?! Nein, nein, nein.
    Nur für Juden!

    Przyklad:

    Rzad niemiecki opracowal umowe pomiedzy Centralna Rada Zydów (CRZ) w Niemczech a republika
    bonska o przyznanie statusu mniejszosci zydowskiej zrzeszonej w CRZ.

    Mniejszosc zydowska otrzymalaby status jaki ma Kosciól Ewangelicki i Katolicki, oraz zwiazki
    wyznaniowe.

    Gdy jednak przyszlo do przydzielenia pieniedzy (oczywiscie z podatków podatników niemieckich -
    drobiazg), to Unia Postepowych(!) Zydów podniosla wielkie ajwaj!

    "Postepowi" chca "sprawiedliwego" podzialu, tzn. oni tez chca szmal.

    Umowa ma byc podpisana przez Centralna Rade Zydów w Niemczech z niemieckim rzadem 27
    stycznia 2003 roku. Umowa bedzie pierwsza taka umowa po wojnie.

    Nalezy przypomniec, ze rzad republiki bonskiej jest tworem zydowskim (Henry Morgenthau-a i
    jego mafii) i nie reprezentuje narodu niemieckiego, tylko nim zarzadza pod komando elity
    syjonistów w USA.

    Dlatego umowa, czy traktat podpisywany jako "rzad niemiecki" jest z reguly cyniczna farsa
    niezaleznie od partii przy "wladzy", czy od kanclerza.

    (NB. "kanclerz" Helmut Schmidt, dla którego usunieto Willi Brandta, to Zyd, byly oficer Luftwaffe, a
    Helmut Kohl to wnuczek galicyjskich Zydów, laureat lozy masonskiej w Monachium i
    przypuszczalnie jej czlonek.

    Wyobrazenie Polaków, ze Niemcy sa tym zagrozeniem dla Polski, co w 1939, jest absurdalne, choc
    wciaz slyszy sie: - Wykupia nasze "Ziemie Odzyskane", Pomorze, Gdansk itd. Zapewne wykupia,
    ale nie te Niemcy z 1939 roku, tylko te z nakazu elity nowojorskich i bostonskich syjonistów.

    (Tych niuansow Polacy jeszcze nie przyswoili sobie tylko mysla na "bazie danych" z
    zydokomunistycznych dzienników telewizyjnych i PRL-owskich podreczników historii.)

    Umowe podpisze Schröder dla dopelnienia farsy:

    1. Zydom zamieszkalym wsród narodu niemieckiego przyzna sie taki sam status prawny, co
    Kosciolowi Ewangelickiemu i Katolickiemu.

    2. Zydzi w Niemczech otrzymaja od podatników niemieckich trzykrotnie wiecej pieniedzy niz
    dotychczas. Nie 1 ale 3 MILIONY EURO rocznie!

    Sluchajcie Polacy: 3 MILIONY EURO ROCZNIE!

    3. "Rzad" rozpuscil blage, ze umowa zrewolucjonizuje nature Zyda, ze umowa nadprzyrodzona
    moca z-i-n-t-e-g-r-u-j-e Zydów. (Jakby Schröder nigdy nie slyszal o walce Zydów z asymilicja,
    albo Niemcy chcieli sie integrowac z wszawa szarancza swiata.)

    Gdy przyszlo do podarku, Zydy od razu zaczely szarpac worek z pieniedzmi, kazdy w swoja
    strone. Ortodoksyjni (Centralna Rada Zydów) krzycza, ze sprezentuja ten niemiecki szmal 83
    "gminom" zydowskim. Zas niezrzeszeni - ze wiecej niz polowa to ich.

    Ogólem jest w Niemczech ponoc 100 tysiecy Zydów. Z tego 70 tysiecy, tj. 70% przywieziono z
    Sowietów w ostatnich kilku latach. Napchano ich na "odgórne" zarzadzenie elity nowojorskiej z
    Jewish World Congress.

    Te 70% zglaszaja, ze oni nie sa wyznaniowymi i nie zrzeszeni w CRZ, ale chca pieniedzy.


    Friedman (CRZ) powiedzial do "Der Tagesspiegel":
    - Stwierdzenie, iz Zydzi w Niemczech sa bardzo wplywowa mniejszoscia, jest przejawem a n t y s
    e m i t y z m u. Mniejszosc ta nalezy o c h r a n i a c.
    - Antysemityzm jest zamachem na demokrajce.
    - Umowa "jeszcze nie jest normalizacja."

    Zas Spiegel w "Tagesspieglu" podziwia fakt, ze tylu Zydów zamieszkalo w Niemczech. W 1945 r.
    rodzice Spiegela mysleli, ze w Niemczech raz na zawsze nie bedzie wiecej Zydów.

    Friedman i Spiegel zatrabili w jedna trabe:
    Zydzi w Niemczech sa dyskryminowani!!! "Tylko dzieki nam doszlo do tej umowy".


    ICKI BIORA SIE ZA LBY O SZMAL

    Icki z CRZ chca cale 3 mln euro dla "gmin", czyli dla siebie.
    Zwiazek Postpowych Zydów (Union Progressiver Juden in Deutschland) chce "sprawiedliwego"
    podzialu.
    Jakis tam wazny rabin Uri Regev z Jerozolimy pieniaczo domaga sie od rzadu niemieckiego
    "sprawiedliwego" podzialu.

    Tymczasem ortodokyjni zacieraja rece - 1 mln juz wyladowal w ich kieszeniach.

    Icki w Saksonii-Anhalt, jak to Zydy, zaraz pobiegly do sadu: - Dyskryminacja, gewaal!!! - i tam
    Trybunal Administracyjny przyznal im lwia czesc: dac wszystkim, a nie tylko "gminom" czarnych
    przebieranców.

    Ale wyrok zbagatelizowano i pejsaci inkasuja.

    Nikt nie widzial Zyda, co by przepuscil okazji dmuchniecia cudzych pieniedzy - grupa w Monachium
    pobiegla do samego pana burmistrrza, Christiana Ude. Ten jednak, nie taki glupi zeby narazac
    swoja posade, napisal decyzje, ze
  • Gość: szermierz IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 14.05.04, 21:59
    Najmito ( Kto cie wynajal ? ), jestes nastepnym pieniaczem w tej dyskusji,
    a na pewno xiseluka znajdzie dla ciebie bardziej pasujace okreslenia.

    Na prawde musze z psem wyjsc, bo mi sie z...a na dywan, ktory niedawno
    kupilismy.
    Czesc !
  • Gość: Goly najmita IP: *.ipt.aol.com 14.05.04, 21:59
    Ten jednak, nie taki glupi zeby narazac swoja posade, napisal decyzje, ze nie bedzie "mieszal sie
    w wewnetrzne sprawy spolecznosci zydowskiej".

    Totez grupa pobiegla dalej, na sama góre wladzy panstwowej, do rzadu: "Czarni" zmuszaja nas, z
    krwi i kosci ateistów z Sowietów, do zapuszczania pejsów, chodzenia w chalatach i krymkach i
    zapisania sie do ich "gmin".

    Zaden goj rzadowy nie wyrazil ochoty narazenia swojej kariery jakakolwiek decyzja w tej
    sprawie. Przeciez Niemcy znaja ta nacje.

    Tak wiec sowieckie Zydy z nagla odzyskuja wiare w Boga, no coz - dla pieniedzy. I rosnie liczba
    "wyznaniowych" - informuje "Frankfurter Algemeine Zeitung".

    Polacy w Niemczech prosza od rzadu daremnie o jakiekolwiek pieniadze z funduszy dla
    "mniejszosci" - od przeszlo dziesieciu lat. Szmal jest, ale Nur für Juden!

    ______________________________________________ _________
    Wed;ug informacji Waldemara Maszewskiego z Hamburga w lutym 2003.
  • xiazeluka napisał:

    > 1. Pisanie prac dyplomowych nie jest zakazane
    > 2. Sprzedawanie praw do korzystania z nich osobom trzecim również
    Przepraszam, nie przeczytalam dokladnie artykulu w Rzeczypospolitej. Wydawalo
    mi sie, ze prawo zabrania pisania i sprzedawania komus prac, a uczelnie probuja
    uprawiac "spychologie" chcac karac tych co pisza, a nie tych co przedstawiaja
    swoje prace. Zgadzam sie, jesli prawo cywilne nie zabrania napisania i
    sprzedania pracy, to rozmawiamy o powietrzu, a posuniecie wladz uczelni
    swiadczy o braku znajomosci procesu demokratycznego. Jesli chca zmiany prawa,
    to powinni zwrocic sie do jakiegos lobby, a nie prokuratury.

    > 3. Skoro tworzenie i obrót jest legalny, to wytwórca nie odpowiada za to, co
    > kupujący z tym towarem zrobi. Na tej samej zasadzie: jeśli przyjdzie do Pani
    > drogerii chwiejący się na nogach facet z czerwonym nosem i poprosi o wodę
    > brzozową, to odmówi mu Pani sprzedaży, ponieważ ma świadomość, iż trunek ów
    > zostanie spożyty wbrew przeznaczeniu?
    O ile pamietam, zza PRL-u byly takie napisy w sklepach alkoholowych i
    restauracjach: "Osobom nietrezwym alkoholu nie podaje (sprzedaje) sie". Czy
    tyczy to rowniez wody brzozowej?

    > Prawo opiera się na etyce. Etyczne jest zatem "co nie jest zakazane, jest
    > dozwolone". Zatem dozwolone jest pisanie prac na zamówienie, nie narusza to w
    > żaden sposób moralności. Co innego w przypadku kupującego, ale to nie ten
    > wątek
    Niekoniecznie to "co nie jest zakazane, jest dozwolone" jest etyczne.
    Najlepszym przykladem jest zezwolenie na aborcje czy tez kara smierci. Dla
    wielu procedery te sa nieetyczne, ale innych nie, jedne systemy prawodawcze je
    dopuszczaja, a inne nie.
  • Gość: Polski najmita IP: *.ipt.aol.com 15.05.04, 03:18
    Bezrobotni akademicy
    (Wedlug "Der Spiegel" 40/29.9.03, str. 60)

    MADRZEJSZY OD SZEFA

    Najlepsze kadry bezrobotnych zanizaja swoje pretensje, a mimo to personalnicy ich odrzucaja -
    za nadmierne kwalifikacje.

    Niedawno temu Burkhard Bauman, 48, byl wielce dumny ze swojej drogi zyciowej: po szkole
    wyzszej wypracowal sie na dyplomowanego gospodarza socjalnego, zostal kierownikiem
    projektu, nauczycielem kadr kierowniczych, a w koncu kierownikiem szkolenia w firmie
    konsultantow. Imponujaca kariera?

    Tak, ale obecnie on chcialby ja przemilczec. Bauman jest od trzech lat bezrobotnym.

    Napisal dobrych 250 wnioskow o prace. Od dawna wyszukuje stanowiska o wiele nizsze od jego
    kwalifikacji. Staral sie nawet o praktyke bez zaplaty: "Nie rozzalam sie nad soba." - powiada -
    "Najwazniejsze, ze znowu zlapie grunt."

    Ale rynek pracy jest jak zaklety: kiedy wlasnie wyszukal stanowisko, ktoremu moglby sprostac
    nawet lewa reka, otrzymal odmowe nieomal za zwrotem pocztowym.. Zapytujac o przyczyny,
    czesto slyszy od referenta personalnego: "Ladne kwalifikacje, ale niestety za wiele."

    Za dobry na takie stanowisko? Otoz to.

    W obecnym czasie wielu bezrobotnych akademikow ogarnia frustracja: wpierw przez wiele
    miesiecy ubiegaja sie o posade, ktora odpowiada ich wyksztalceniu i praktyce, ale bez rezultatu.
    Wiec, bieda przyparci, zanizaja swoje wymagania. Sa juz gotowi sprzedac sie ponizej ich
    wartosci, gdy stwierdzaja - o zgrozo - ze zupelnie utkneli!

    Naukowiec socjalny z doswiadczeniem zagranicznym ubiega sie o prace sekretarki - daremnie.
    Zarzadcy przedsiebiorstw, ktorzy kierowali praca pracownikow, staraja sie o prace asystenckie - i
    nie zostaja zaproszeni nawet na rozmowe. Niemiecka liste zawodow typizuje nieslychany
    dylemat: wybitne kwalifikacje dyskwalifikuja.

    Przedsiebiorstwa obawiaja sie, ze na dluzsza mete byli kierownicy nie zadowola sie swoimi
    czynnosciami, do ktorych sie znizyli, aby otrzymac prace i jak tylko koniunktura sie poprawi, oni
    znajda sobie cos lepszego. "Gdy wysoko kwalifikowany pracownik zwolni sie po szesciu
    miesiacach, nie moze to odbyc sie z korzyscia dla przedsiebiorstwa", powiada Constantin Birnstiel
    z Elektrokonzern Siemens. Wpracowanie kosztuje pieniadze i czas.

    Ponadto spokoj w przedsiebiorstwie moglby zostac naruszony, gdyby, na przyklad, naukowiec
    finansowy rozegral swoja wiedze akademicka w dziale, gdzie zwykle pracuja pomocnicy od
    podatkow. "Nie miarkujac, stanie sie jatrzycielem", powiada Margarete Horstman, radca
    absolwentow w hamburskim Urzedzie Zatrudnienia.

    Akademicy moga calkiem wiarygodnie zapewniac i zaklinac sie na wszystkie swietosci, ze beda
    trzymac na wodzy swoje ambicje, a i tak ich kwalifikacje beda wisiec im kula u nogi. Joachim von
    Rosenberg, 48, uzyskal swoj dyplom inzynierski z elektrotechniki i na boku studiowal jeszcze
    chemie. Powiada, ze bylby juz zadowolony, gdyby mogl popracowac gdziekolwiek, moze w sluzbie
    wewnetrznej, moze obsludze klientow. Na prozno - to, ze byl kierownikiem sprzedazy na
    centralna Europe w monachijskiej firmie software, przylgnelo do niego jak stygmat. "Wiele
    przedsiebiorstw nie chce wierzyc, ze dosc znize moje wybrazenia o moim uposazeniu."

    Rosenberg jest bez pracy od ubieglego lata. Wtedy, latem 2002 roku, po raz pierwszy dalo sie
    zaobserwowac, ze bezrobocie, rozciagajace sie na wszystkie grupy zawodowe, dosiegnelo elity
    akademickiej. Teraz jest jasne, ze wtedy zaczal sie kryzys, ktory trwa. Przewidywano, ze
    skonczy sie dawno temu.

    W czerwcu tego roku (2003) zglosilo sie o 35 procent wiecej bezrobotnych pracownikow
    bankowych anizeli przed rokiem, liczba radcow przedsiebiorstw bez pracy wzrosla o 37 procent,
    zas informatykow podskoczyla nawet o 65 procent. Wszyscy czekaja niecierpliwie na mozliwosc
    wskoczenia - a niechajby to bylo o kilka stopni nizej - byle juz!

    Co na to federalny minister gospodarki Wolfgang Clement? On oczekuje od bezrobotnych
    e-l-a-s-t-y-c-z-n-o-s-c-i. Oni maja podjac K-A-Z-D-A prace, takze gdy ta daje mniejsza
    podniete i zla zaplate: "Kto odmawia podjecia oferowanej pracy, musi liczyc sie z sankcjami."

    Ta grozba trafia w pustke tak dlugo, jak akademicy wola podjac tylko nieco prostsze czynnnosci
    wbrew temu, ze rozbijaja sie o szefow personalnych. "Wymagania Clementa sa nierealistyczne",
    krytykuje ministra ekspert kadr kierowniczych w Saarbruecken Christian Scholz
    "Przedsiebiorstwa na to nie pojda."

    One oferuja bezrobotnym akdemikom co najwyzej woluntariaty. Owszem, wielu przyjmuje taka
    oferte nawet z wdziecznoscia: u Onvista, firmie informacji finansowej w Kolonii, wiecej niz polowa
    ubiegajacych sie o praktyki ma studia wyzsze juz za soba, ale czy to ma byc rozwiazaniem
    bezrobocia?

    Niektorzy niezmordowanie wierza, ze ich szanse na otrzymanie pracy poprawia sie, kiedy
    przemilcza swoje dodatkowe kwalifikacje. Przy ubieganiu sie o przyjecie nie wspominaja o
    znajomosci jezykow, wyszkoleniu komputerowym, nawet o tytule doktorskim, raportuje Manfred
    Bruecks z agencji zatrudnienia Adecco: "Cos takiego odstrasza niektore przedsiebiorstwa."

    Byly kierownik wydawniczy, monachijczyk Thomas Padel, 39, przyjalby K-A-Z-D-A posade -
    dokladnie tak jak zaleca minister - gdyby nie beznadziejne tluczenie glowa o mur. Nazbieral juz
    150 odmow, w tym najwiecej formalnych listow ze standardyzowanym tekstem. Tylko jeden
    kierownik przedsiebiorstwa wyjasnil mu z ogrodkami dlaczego nie chce go zatrudnic, powiada
    Pradel: "Przewyzszalbym moich przelozonych zawodowo." [I naruszyl niemiecki porzadek.]

    Bezrobotni akademicy w Niemczech
    kazdego konca wrzesnia w t-y-s-i-a-c-a-c-h:

    1995 - $$$$$$$$$$ $$$$$$$$$$ $ = 208
    1996 - $$$$$$$$$$ $$$$$$$$$$ $ = 209
    1997 - $$$$$$$$$$ $$$$$$$$$$ $$$ = 230
    1998 - $$$$$$$$$$ $$$$$$$$$ = 194
    1999 - $$$$$$$$$$ $$$$$$$$$ = 195
    2000 - $$$$$$$$$$ $$$$$$$ = 175
    2001 - $$$$$$$$$$ $$$$$$$$ = 179
    2002 - $$$$$$$$$$ $$$$$$$$$$ $$ = 220
    2003 - $$$$$$$$$$ $$$$$$$$$$ $$$$$$$$$$ $ = 310

    Zrodlo: ZAV

    Zatrudnianie wysoko kwalifikowanych na niskich stanowiskach naruszyloby nie tylko spokoj, czy
    porzadek hierarchii, ale by zachwialo cala struktura gospodarcza i jej czescia - edukacja. Z
    przedluzaniem sie kryzysu przyjdzie wolanie o silnego przywodce.

    _______________________________

    Z ostatniej chwili:
    Ogolne bezrobocie w Niemczech wynosi oficjalnie10%




  • Wody brzozowej nie sprzedawano w sklepach alkoholowych i restauracjach...

    Mordowanie bliznich (zwane dla niepoznaki "aborcja") jest naganne i swiadomosc
    te maja rowniez feminazistki pokroju Framugi-Nowatorskiej Izabeli - wystarczy
    posluchac, jak dowodza wbrew faktom, ze plod to nie czlowiek (zapewne kazda z
    tych pomylonych osob uwaza, ze nigdy nie byla plodem...). Kara smierci jest
    natomiast sprawiedliwa odplata za zamordowanie blizniego, uzasadniona chociazby
    tym, mamy prawo sie bronic. Likwidacja KS jest niedopuszczalna moralnie,
    poniewaz zapala zielone swiatlo bandziorom: niewazne, czego sie dopuscicie,
    dajemy wam gwarancje zachowania zycia. Jest to nieetyczne, poniewaz tym samym
    wystawia sie porzadnych ludzi na odstrzal.
    To nie kwestia etyki zatem, ale jej braku w prawodastwie niektorych postepowych
    krajow.

    Co do reszty - jak to fajnie z kims sie zgodzic.
  • ...pomyliłaś wątek. A raczej gabinet. Tu nie przyjmują specjaliści od ratowania
    osób cierpiących na chaotyczne gonitwy myśli. Pytam jeszcze raz: jak Ci buchną
    samochód, to idziesz z "donosem" na komisariat czy nie?

    Mylisz po prostu odpowiedzialność wewnetrzną, uczelnianą, z kodeksową. Jeżeli
    rozprowadzasz fałszywe pieniądze, to nikt ich od Ciebie więcej nie weźmie,
    jeśli wpadniesz, jednak jednocześnie będziesz odpowiadać karnie za przestępstwo
    z KK. Trybisz?

    Zdobywanie dowodów to sprawa prokuratury, a nie skarżącego. Nawet jeśli ktoś
    ukradnie Ci samochód na Twoich oczach, to Twoje zapewnienie prokuratora nie
    jest dowodem winy złodzieja. Prokurator musi zdobyć dowody, które potwierdzą
    lub podważą Twój "donos". Nawiasem pisząc osobiste przyznanie się do winy nie
    jest dowodem.

    Acha, i kto tu pisał, że kupowanie prac jest sprzeczne z KK? Jesteś pewna,
    słodka kakadu, że zrozumiałaś, o czym jest ten wątek?

    Jako minister oświaty i wicepremier uważam, że nie można, z braku podstaw,
    karać piszących prace dyplomowe na zamówienie. Natomiast jako zwykły forumowicz
    uważam, że znak "?" jest wystarczająco czytelny dla każdego, kto ma głowę
    zamiast słoika, że zdanie stojące pod tym znakiem jest zgłoszeniem wątpliwości
    i zaproszeniem do syskusji, a nie wnioskiem.
    Dam Ci w prezencie 2-litrowego weka, nalej sobie do niego oleju silnikowego i
    spróbuj przeczytać post nr 1 ze zrozumieniem.
  • "Gdyby było legalne..." - ale nie jest. Zatem przykład jest nietrafiony.
    Pisanie prac na zamówienie legalne jest - więc dowodzisz w tej chwili tylko
    swojej zajadłej głupoty.

    W moim słowniku byc może różnych rzeczy nie ma, ale przynajmniej słownik taki
    mam. Ty natomiast jesteś tabula rasa. Zapewne dlatego masz trudność z polemiką,
    jako że cały czas piszesz nie na temat. Wydrukuj sobie moje posty i poćwicz na
    ich podstawie dowodzenie swoich racji. Praw autorskich nie wymagam, uznaj to za
    freeware. Za jakieś 38 lat byc może zblizysz się w swojej ewolucji do poziomu
    Tytusa de ZOO.
  • Gość: szermierz IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 16.05.04, 11:12

    Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

    Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

    lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

  • Kategorie tematyczne
  • Najnowsze wątki
  • Więcej forów
  • Więcej wątków na ten temat
  • Tagi
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.