Pisanie prac magisterskich winno być nielegalne? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Gość: Goly i wesoly IP: *.ipt.aol.com 14.05.04, 21:56
    Agencja weryfikacji dyplomow w Nowym Jorku uznaje z Polski tylko Uniwersytet Jagiellonski, a i
    to tylko dlatego, ze to jest uniwersytet najstarszy, a nie ze najlepszy.

    - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

    Z czego to sie bierze? Otoz to bierze sie wlasnie z tego bajora, do ktorego zepchneli nas wpierw
    komunistyczni, a potem syjonistyczni Zydzi:

    "Kto z panstwa jest za tym, zeby Polska w e s z l a do Unii Europejskiej - prosze podniesc reke!
    Dziekuje.
    Kto jest przeciwko - reka do gory! Nie widze, dziekuje.
    A kto sie wstrzymal?. . . Oj, psiakrew, jest troche rozsadnych."

    (Z Kabaretu "Ejze fijolecku lesny")

    ______________________________________________ _
    Wedlug: Toronto-HSE-ppp3670691.sympatico.ca


    Ta pani w koncu opuscila rece:
    Der Deutsche Akademische Austauschdienst wirbt gezielt für ein Studium in Osteuropa.
    Die Idee ist natürlich nicht schlecht.
    Die Frage ist aber: welcher westeuropäischer Student will wirklich im ehemaligen Ostblock
    studieren?
    Arbeiten - vielleicht, aber studieren? Vielleicht nur "Polonistik", alles andere ist nicht so sinnvoll...

    (Tlumaczenie:
    Niemiecka Sluzba Wymiany Akademickiej werbuje do stuiowania we wschodniej Europie.
    Pomysl jest naturalnie niezly.
    Pytaniem jednak jest: ktory zachodnioeuropejski student chce
    rzeczywiscie studiowac w bylym bloku wschodnim?
    Pracowac moze tak, ale studiowac moze tylko "polonistyke", wszystko inne nie mialoby sensu.)


    Ta pani ucelowala w dziesiatke, co zreszta nie bylo trudne:
    polskie freblowkowate uniwersytety moga wydawac sie atrakcyjne mlodziezy polskiej, ktora nie
    wytknela nos poza polskie "uczelnie".

    Niemcy poratowaly poziom nauczania bylych NRD-owiczow po 1989 roku w ten sposob, ze poslaly
    "profesorow" NRD-owskich szczypac trawke na emeryturze, a mlodziez uczeszcza do zachodnich
    uniwersytetow i uczelnie wschodnie otrzymaly sily z zachodnich Niemiec.

    W Polsce zostala stojaca woda, ze tak powiem, ktora zarosla kaczencem jeszcze bardziej.

    Nie chcialbym byc w skorze mlodego Polaka w kraju obecnie.

    Mlody zmarnuje lata "studiow", ktore nie dadza dyplomu honorowanego w uprzemyslowionych
    krajach Zachodu, "wiedza" nabyta jedzie naftalina.

    Gdybym byl mlody w Polsce, to moze wycialbym w pien rzad warszawski i sprowadzil profesorow z
    zachodniej Europy za pieniadze wyrzucone na:
    - budowe szklanego Disneylandu w Wilanowie dla wyalienowania gryzipiorkow z Brukseli (1,5 mld z
    twojej dziurawej kieszeni),
    - wyslanie i utrzymywanie polskich zolnierzy w Iraku,
    - utrzymanie skorumpowanego rzadu warszawskiego i sejmoknesetu wraz z ich pajeczyna poza
    Warszawa,
    - itd.,
    a ponadto sfinansowalbym dojazdy do uczelni niemieckich i tam zakwaterowanie i stypendia dla
    dwoch milionow polskich studentow.

    Polacy musza bezwzglednie zbudowac linie szybkiej kolei Transrapid do naukowych i
    przemyslowych osrodkow w Niemczech.

    Zydzi doja czwarte pokolenie Niemcow. Polacy nigdy nie dostali reparacji za zniszczenia wojenne.
    Wszystko porwali Zydzi, zwlaszcza na budowe i podtrzymanie sztucznej egzystencji tzw. Izraela
    w Palestynie. Z jakiej racji?

    Zydowskie organizacje storpedowaly budowe linii szybkiej kolei Berlin-Poznan-Bydgoscz-Gdansk,
    ktora Niemcy chcialy sfinansowac.

    Jezeli dbasz o swoje dziecko, przepedz zydowska mafie z Warszawy, Brukseli i marionetkowego
    rzadu federalnego Niemiec i Reichstagu.

    Ale sprobuj cos zrobic, a Zydzi cie ubiegna. Pinjondze, dummer Pollacke?! Nein, nein, nein.
    Nur für Juden!

    Przyklad:

    Rzad niemiecki opracowal umowe pomiedzy Centralna Rada Zydów (CRZ) w Niemczech a republika
    bonska o przyznanie statusu mniejszosci zydowskiej zrzeszonej w CRZ.

    Mniejszosc zydowska otrzymalaby status jaki ma Kosciól Ewangelicki i Katolicki, oraz zwiazki
    wyznaniowe.

    Gdy jednak przyszlo do przydzielenia pieniedzy (oczywiscie z podatków podatników niemieckich -
    drobiazg), to Unia Postepowych(!) Zydów podniosla wielkie ajwaj!

    "Postepowi" chca "sprawiedliwego" podzialu, tzn. oni tez chca szmal.

    Umowa ma byc podpisana przez Centralna Rade Zydów w Niemczech z niemieckim rzadem 27
    stycznia 2003 roku. Umowa bedzie pierwsza taka umowa po wojnie.

    Nalezy przypomniec, ze rzad republiki bonskiej jest tworem zydowskim (Henry Morgenthau-a i
    jego mafii) i nie reprezentuje narodu niemieckiego, tylko nim zarzadza pod komando elity
    syjonistów w USA.

    Dlatego umowa, czy traktat podpisywany jako "rzad niemiecki" jest z reguly cyniczna farsa
    niezaleznie od partii przy "wladzy", czy od kanclerza.

    (NB. "kanclerz" Helmut Schmidt, dla którego usunieto Willi Brandta, to Zyd, byly oficer Luftwaffe, a
    Helmut Kohl to wnuczek galicyjskich Zydów, laureat lozy masonskiej w Monachium i
    przypuszczalnie jej czlonek.

    Wyobrazenie Polaków, ze Niemcy sa tym zagrozeniem dla Polski, co w 1939, jest absurdalne, choc
    wciaz slyszy sie: - Wykupia nasze "Ziemie Odzyskane", Pomorze, Gdansk itd. Zapewne wykupia,
    ale nie te Niemcy z 1939 roku, tylko te z nakazu elity nowojorskich i bostonskich syjonistów.

    (Tych niuansow Polacy jeszcze nie przyswoili sobie tylko mysla na "bazie danych" z
    zydokomunistycznych dzienników telewizyjnych i PRL-owskich podreczników historii.)

    Umowe podpisze Schröder dla dopelnienia farsy:

    1. Zydom zamieszkalym wsród narodu niemieckiego przyzna sie taki sam status prawny, co
    Kosciolowi Ewangelickiemu i Katolickiemu.

    2. Zydzi w Niemczech otrzymaja od podatników niemieckich trzykrotnie wiecej pieniedzy niz
    dotychczas. Nie 1 ale 3 MILIONY EURO rocznie!

    Sluchajcie Polacy: 3 MILIONY EURO ROCZNIE!

    3. "Rzad" rozpuscil blage, ze umowa zrewolucjonizuje nature Zyda, ze umowa nadprzyrodzona
    moca z-i-n-t-e-g-r-u-j-e Zydów. (Jakby Schröder nigdy nie slyszal o walce Zydów z asymilicja,
    albo Niemcy chcieli sie integrowac z wszawa szarancza swiata.)

    Gdy przyszlo do podarku, Zydy od razu zaczely szarpac worek z pieniedzmi, kazdy w swoja
    strone. Ortodoksyjni (Centralna Rada Zydów) krzycza, ze sprezentuja ten niemiecki szmal 83
    "gminom" zydowskim. Zas niezrzeszeni - ze wiecej niz polowa to ich.

    Ogólem jest w Niemczech ponoc 100 tysiecy Zydów. Z tego 70 tysiecy, tj. 70% przywieziono z
    Sowietów w ostatnich kilku latach. Napchano ich na "odgórne" zarzadzenie elity nowojorskiej z
    Jewish World Congress.

    Te 70% zglaszaja, ze oni nie sa wyznaniowymi i nie zrzeszeni w CRZ, ale chca pieniedzy.


    Friedman (CRZ) powiedzial do "Der Tagesspiegel":
    - Stwierdzenie, iz Zydzi w Niemczech sa bardzo wplywowa mniejszoscia, jest przejawem a n t y s
    e m i t y z m u. Mniejszosc ta nalezy o c h r a n i a c.
    - Antysemityzm jest zamachem na demokrajce.
    - Umowa "jeszcze nie jest normalizacja."

    Zas Spiegel w "Tagesspieglu" podziwia fakt, ze tylu Zydów zamieszkalo w Niemczech. W 1945 r.
    rodzice Spiegela mysleli, ze w Niemczech raz na zawsze nie bedzie wiecej Zydów.

    Friedman i Spiegel zatrabili w jedna trabe:
    Zydzi w Niemczech sa dyskryminowani!!! "Tylko dzieki nam doszlo do tej umowy".


    ICKI BIORA SIE ZA LBY O SZMAL

    Icki z CRZ chca cale 3 mln euro dla "gmin", czyli dla siebie.
    Zwiazek Postpowych Zydów (Union Progressiver Juden in Deutschland) chce "sprawiedliwego"
    podzialu.
    Jakis tam wazny rabin Uri Regev z Jerozolimy pieniaczo domaga sie od rzadu niemieckiego
    "sprawiedliwego" podzialu.

    Tymczasem ortodokyjni zacieraja rece - 1 mln juz wyladowal w ich kieszeniach.

    Icki w Saksonii-Anhalt, jak to Zydy, zaraz pobiegly do sadu: - Dyskryminacja, gewaal!!! - i tam
    Trybunal Administracyjny przyznal im lwia czesc: dac wszystkim, a nie tylko "gminom" czarnych
    przebieranców.

    Ale wyrok zbagatelizowano i pejsaci inkasuja.

    Nikt nie widzial Zyda, co by przepuscil okazji dmuchniecia cudzych pieniedzy - grupa w Monachium
    pobiegla do samego pana burmistrrza, Christiana Ude. Ten jednak, nie taki glupi zeby narazac
    swoja posade, napisal decyzje, ze
  • Gość: szermierz IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 14.05.04, 21:59
    Najmito ( Kto cie wynajal ? ), jestes nastepnym pieniaczem w tej dyskusji,
    a na pewno xiseluka znajdzie dla ciebie bardziej pasujace okreslenia.

    Na prawde musze z psem wyjsc, bo mi sie z...a na dywan, ktory niedawno
    kupilismy.
    Czesc !
  • Gość: Goly najmita IP: *.ipt.aol.com 14.05.04, 21:59
    Ten jednak, nie taki glupi zeby narazac swoja posade, napisal decyzje, ze nie bedzie "mieszal sie
    w wewnetrzne sprawy spolecznosci zydowskiej".

    Totez grupa pobiegla dalej, na sama góre wladzy panstwowej, do rzadu: "Czarni" zmuszaja nas, z
    krwi i kosci ateistów z Sowietów, do zapuszczania pejsów, chodzenia w chalatach i krymkach i
    zapisania sie do ich "gmin".

    Zaden goj rzadowy nie wyrazil ochoty narazenia swojej kariery jakakolwiek decyzja w tej
    sprawie. Przeciez Niemcy znaja ta nacje.

    Tak wiec sowieckie Zydy z nagla odzyskuja wiare w Boga, no coz - dla pieniedzy. I rosnie liczba
    "wyznaniowych" - informuje "Frankfurter Algemeine Zeitung".

    Polacy w Niemczech prosza od rzadu daremnie o jakiekolwiek pieniadze z funduszy dla
    "mniejszosci" - od przeszlo dziesieciu lat. Szmal jest, ale Nur für Juden!

    ______________________________________________ _________
    Wed;ug informacji Waldemara Maszewskiego z Hamburga w lutym 2003.
  • xiazeluka napisał:

    > 1. Pisanie prac dyplomowych nie jest zakazane
    > 2. Sprzedawanie praw do korzystania z nich osobom trzecim również
    Przepraszam, nie przeczytalam dokladnie artykulu w Rzeczypospolitej. Wydawalo
    mi sie, ze prawo zabrania pisania i sprzedawania komus prac, a uczelnie probuja
    uprawiac "spychologie" chcac karac tych co pisza, a nie tych co przedstawiaja
    swoje prace. Zgadzam sie, jesli prawo cywilne nie zabrania napisania i
    sprzedania pracy, to rozmawiamy o powietrzu, a posuniecie wladz uczelni
    swiadczy o braku znajomosci procesu demokratycznego. Jesli chca zmiany prawa,
    to powinni zwrocic sie do jakiegos lobby, a nie prokuratury.

    > 3. Skoro tworzenie i obrót jest legalny, to wytwórca nie odpowiada za to, co
    > kupujący z tym towarem zrobi. Na tej samej zasadzie: jeśli przyjdzie do Pani
    > drogerii chwiejący się na nogach facet z czerwonym nosem i poprosi o wodę
    > brzozową, to odmówi mu Pani sprzedaży, ponieważ ma świadomość, iż trunek ów
    > zostanie spożyty wbrew przeznaczeniu?
    O ile pamietam, zza PRL-u byly takie napisy w sklepach alkoholowych i
    restauracjach: "Osobom nietrezwym alkoholu nie podaje (sprzedaje) sie". Czy
    tyczy to rowniez wody brzozowej?

    > Prawo opiera się na etyce. Etyczne jest zatem "co nie jest zakazane, jest
    > dozwolone". Zatem dozwolone jest pisanie prac na zamówienie, nie narusza to w
    > żaden sposób moralności. Co innego w przypadku kupującego, ale to nie ten
    > wątek
    Niekoniecznie to "co nie jest zakazane, jest dozwolone" jest etyczne.
    Najlepszym przykladem jest zezwolenie na aborcje czy tez kara smierci. Dla
    wielu procedery te sa nieetyczne, ale innych nie, jedne systemy prawodawcze je
    dopuszczaja, a inne nie.
  • Gość: Polski najmita IP: *.ipt.aol.com 15.05.04, 03:18
    Bezrobotni akademicy
    (Wedlug "Der Spiegel" 40/29.9.03, str. 60)

    MADRZEJSZY OD SZEFA

    Najlepsze kadry bezrobotnych zanizaja swoje pretensje, a mimo to personalnicy ich odrzucaja -
    za nadmierne kwalifikacje.

    Niedawno temu Burkhard Bauman, 48, byl wielce dumny ze swojej drogi zyciowej: po szkole
    wyzszej wypracowal sie na dyplomowanego gospodarza socjalnego, zostal kierownikiem
    projektu, nauczycielem kadr kierowniczych, a w koncu kierownikiem szkolenia w firmie
    konsultantow. Imponujaca kariera?

    Tak, ale obecnie on chcialby ja przemilczec. Bauman jest od trzech lat bezrobotnym.

    Napisal dobrych 250 wnioskow o prace. Od dawna wyszukuje stanowiska o wiele nizsze od jego
    kwalifikacji. Staral sie nawet o praktyke bez zaplaty: "Nie rozzalam sie nad soba." - powiada -
    "Najwazniejsze, ze znowu zlapie grunt."

    Ale rynek pracy jest jak zaklety: kiedy wlasnie wyszukal stanowisko, ktoremu moglby sprostac
    nawet lewa reka, otrzymal odmowe nieomal za zwrotem pocztowym.. Zapytujac o przyczyny,
    czesto slyszy od referenta personalnego: "Ladne kwalifikacje, ale niestety za wiele."

    Za dobry na takie stanowisko? Otoz to.

    W obecnym czasie wielu bezrobotnych akademikow ogarnia frustracja: wpierw przez wiele
    miesiecy ubiegaja sie o posade, ktora odpowiada ich wyksztalceniu i praktyce, ale bez rezultatu.
    Wiec, bieda przyparci, zanizaja swoje wymagania. Sa juz gotowi sprzedac sie ponizej ich
    wartosci, gdy stwierdzaja - o zgrozo - ze zupelnie utkneli!

    Naukowiec socjalny z doswiadczeniem zagranicznym ubiega sie o prace sekretarki - daremnie.
    Zarzadcy przedsiebiorstw, ktorzy kierowali praca pracownikow, staraja sie o prace asystenckie - i
    nie zostaja zaproszeni nawet na rozmowe. Niemiecka liste zawodow typizuje nieslychany
    dylemat: wybitne kwalifikacje dyskwalifikuja.

    Przedsiebiorstwa obawiaja sie, ze na dluzsza mete byli kierownicy nie zadowola sie swoimi
    czynnosciami, do ktorych sie znizyli, aby otrzymac prace i jak tylko koniunktura sie poprawi, oni
    znajda sobie cos lepszego. "Gdy wysoko kwalifikowany pracownik zwolni sie po szesciu
    miesiacach, nie moze to odbyc sie z korzyscia dla przedsiebiorstwa", powiada Constantin Birnstiel
    z Elektrokonzern Siemens. Wpracowanie kosztuje pieniadze i czas.

    Ponadto spokoj w przedsiebiorstwie moglby zostac naruszony, gdyby, na przyklad, naukowiec
    finansowy rozegral swoja wiedze akademicka w dziale, gdzie zwykle pracuja pomocnicy od
    podatkow. "Nie miarkujac, stanie sie jatrzycielem", powiada Margarete Horstman, radca
    absolwentow w hamburskim Urzedzie Zatrudnienia.

    Akademicy moga calkiem wiarygodnie zapewniac i zaklinac sie na wszystkie swietosci, ze beda
    trzymac na wodzy swoje ambicje, a i tak ich kwalifikacje beda wisiec im kula u nogi. Joachim von
    Rosenberg, 48, uzyskal swoj dyplom inzynierski z elektrotechniki i na boku studiowal jeszcze
    chemie. Powiada, ze bylby juz zadowolony, gdyby mogl popracowac gdziekolwiek, moze w sluzbie
    wewnetrznej, moze obsludze klientow. Na prozno - to, ze byl kierownikiem sprzedazy na
    centralna Europe w monachijskiej firmie software, przylgnelo do niego jak stygmat. "Wiele
    przedsiebiorstw nie chce wierzyc, ze dosc znize moje wybrazenia o moim uposazeniu."

    Rosenberg jest bez pracy od ubieglego lata. Wtedy, latem 2002 roku, po raz pierwszy dalo sie
    zaobserwowac, ze bezrobocie, rozciagajace sie na wszystkie grupy zawodowe, dosiegnelo elity
    akademickiej. Teraz jest jasne, ze wtedy zaczal sie kryzys, ktory trwa. Przewidywano, ze
    skonczy sie dawno temu.

    W czerwcu tego roku (2003) zglosilo sie o 35 procent wiecej bezrobotnych pracownikow
    bankowych anizeli przed rokiem, liczba radcow przedsiebiorstw bez pracy wzrosla o 37 procent,
    zas informatykow podskoczyla nawet o 65 procent. Wszyscy czekaja niecierpliwie na mozliwosc
    wskoczenia - a niechajby to bylo o kilka stopni nizej - byle juz!

    Co na to federalny minister gospodarki Wolfgang Clement? On oczekuje od bezrobotnych
    e-l-a-s-t-y-c-z-n-o-s-c-i. Oni maja podjac K-A-Z-D-A prace, takze gdy ta daje mniejsza
    podniete i zla zaplate: "Kto odmawia podjecia oferowanej pracy, musi liczyc sie z sankcjami."

    Ta grozba trafia w pustke tak dlugo, jak akademicy wola podjac tylko nieco prostsze czynnnosci
    wbrew temu, ze rozbijaja sie o szefow personalnych. "Wymagania Clementa sa nierealistyczne",
    krytykuje ministra ekspert kadr kierowniczych w Saarbruecken Christian Scholz
    "Przedsiebiorstwa na to nie pojda."

    One oferuja bezrobotnym akdemikom co najwyzej woluntariaty. Owszem, wielu przyjmuje taka
    oferte nawet z wdziecznoscia: u Onvista, firmie informacji finansowej w Kolonii, wiecej niz polowa
    ubiegajacych sie o praktyki ma studia wyzsze juz za soba, ale czy to ma byc rozwiazaniem
    bezrobocia?

    Niektorzy niezmordowanie wierza, ze ich szanse na otrzymanie pracy poprawia sie, kiedy
    przemilcza swoje dodatkowe kwalifikacje. Przy ubieganiu sie o przyjecie nie wspominaja o
    znajomosci jezykow, wyszkoleniu komputerowym, nawet o tytule doktorskim, raportuje Manfred
    Bruecks z agencji zatrudnienia Adecco: "Cos takiego odstrasza niektore przedsiebiorstwa."

    Byly kierownik wydawniczy, monachijczyk Thomas Padel, 39, przyjalby K-A-Z-D-A posade -
    dokladnie tak jak zaleca minister - gdyby nie beznadziejne tluczenie glowa o mur. Nazbieral juz
    150 odmow, w tym najwiecej formalnych listow ze standardyzowanym tekstem. Tylko jeden
    kierownik przedsiebiorstwa wyjasnil mu z ogrodkami dlaczego nie chce go zatrudnic, powiada
    Pradel: "Przewyzszalbym moich przelozonych zawodowo." [I naruszyl niemiecki porzadek.]

    Bezrobotni akademicy w Niemczech
    kazdego konca wrzesnia w t-y-s-i-a-c-a-c-h:

    1995 - $$$$$$$$$$ $$$$$$$$$$ $ = 208
    1996 - $$$$$$$$$$ $$$$$$$$$$ $ = 209
    1997 - $$$$$$$$$$ $$$$$$$$$$ $$$ = 230
    1998 - $$$$$$$$$$ $$$$$$$$$ = 194
    1999 - $$$$$$$$$$ $$$$$$$$$ = 195
    2000 - $$$$$$$$$$ $$$$$$$ = 175
    2001 - $$$$$$$$$$ $$$$$$$$ = 179
    2002 - $$$$$$$$$$ $$$$$$$$$$ $$ = 220
    2003 - $$$$$$$$$$ $$$$$$$$$$ $$$$$$$$$$ $ = 310

    Zrodlo: ZAV

    Zatrudnianie wysoko kwalifikowanych na niskich stanowiskach naruszyloby nie tylko spokoj, czy
    porzadek hierarchii, ale by zachwialo cala struktura gospodarcza i jej czescia - edukacja. Z
    przedluzaniem sie kryzysu przyjdzie wolanie o silnego przywodce.

    _______________________________

    Z ostatniej chwili:
    Ogolne bezrobocie w Niemczech wynosi oficjalnie10%




  • Wody brzozowej nie sprzedawano w sklepach alkoholowych i restauracjach...

    Mordowanie bliznich (zwane dla niepoznaki "aborcja") jest naganne i swiadomosc
    te maja rowniez feminazistki pokroju Framugi-Nowatorskiej Izabeli - wystarczy
    posluchac, jak dowodza wbrew faktom, ze plod to nie czlowiek (zapewne kazda z
    tych pomylonych osob uwaza, ze nigdy nie byla plodem...). Kara smierci jest
    natomiast sprawiedliwa odplata za zamordowanie blizniego, uzasadniona chociazby
    tym, mamy prawo sie bronic. Likwidacja KS jest niedopuszczalna moralnie,
    poniewaz zapala zielone swiatlo bandziorom: niewazne, czego sie dopuscicie,
    dajemy wam gwarancje zachowania zycia. Jest to nieetyczne, poniewaz tym samym
    wystawia sie porzadnych ludzi na odstrzal.
    To nie kwestia etyki zatem, ale jej braku w prawodastwie niektorych postepowych
    krajow.

    Co do reszty - jak to fajnie z kims sie zgodzic.
  • ...pomyliłaś wątek. A raczej gabinet. Tu nie przyjmują specjaliści od ratowania
    osób cierpiących na chaotyczne gonitwy myśli. Pytam jeszcze raz: jak Ci buchną
    samochód, to idziesz z "donosem" na komisariat czy nie?

    Mylisz po prostu odpowiedzialność wewnetrzną, uczelnianą, z kodeksową. Jeżeli
    rozprowadzasz fałszywe pieniądze, to nikt ich od Ciebie więcej nie weźmie,
    jeśli wpadniesz, jednak jednocześnie będziesz odpowiadać karnie za przestępstwo
    z KK. Trybisz?

    Zdobywanie dowodów to sprawa prokuratury, a nie skarżącego. Nawet jeśli ktoś
    ukradnie Ci samochód na Twoich oczach, to Twoje zapewnienie prokuratora nie
    jest dowodem winy złodzieja. Prokurator musi zdobyć dowody, które potwierdzą
    lub podważą Twój "donos". Nawiasem pisząc osobiste przyznanie się do winy nie
    jest dowodem.

    Acha, i kto tu pisał, że kupowanie prac jest sprzeczne z KK? Jesteś pewna,
    słodka kakadu, że zrozumiałaś, o czym jest ten wątek?

    Jako minister oświaty i wicepremier uważam, że nie można, z braku podstaw,
    karać piszących prace dyplomowe na zamówienie. Natomiast jako zwykły forumowicz
    uważam, że znak "?" jest wystarczająco czytelny dla każdego, kto ma głowę
    zamiast słoika, że zdanie stojące pod tym znakiem jest zgłoszeniem wątpliwości
    i zaproszeniem do syskusji, a nie wnioskiem.
    Dam Ci w prezencie 2-litrowego weka, nalej sobie do niego oleju silnikowego i
    spróbuj przeczytać post nr 1 ze zrozumieniem.
  • "Gdyby było legalne..." - ale nie jest. Zatem przykład jest nietrafiony.
    Pisanie prac na zamówienie legalne jest - więc dowodzisz w tej chwili tylko
    swojej zajadłej głupoty.

    W moim słowniku byc może różnych rzeczy nie ma, ale przynajmniej słownik taki
    mam. Ty natomiast jesteś tabula rasa. Zapewne dlatego masz trudność z polemiką,
    jako że cały czas piszesz nie na temat. Wydrukuj sobie moje posty i poćwicz na
    ich podstawie dowodzenie swoich racji. Praw autorskich nie wymagam, uznaj to za
    freeware. Za jakieś 38 lat byc może zblizysz się w swojej ewolucji do poziomu
    Tytusa de ZOO.
  • Gość: szermierz IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 16.05.04, 11:12

  • Komunizm to promocja braku odpowiedzialności za swoej czyny, czyli postawa,
    którą stręczysz. Przeczytaj sobie zatem mój post jeszcze raz, jeszcze, jeszcze
    i tak przez tydzień. Szansa na prawidłowe wnioski wzrośnie.

    Przykład Twojej głupoty jest tutaj:

    "Sprzedawca nie musi myśleć, po co komu nóż - w 99,9% przypadków używa się go
    zgodnie z założeniem."

    Jeżeli nie musi myśleć, po co komu nóż, to druga część zdania jest zbędna,
    nawet jeśli ten procent "przeznaczalności" wynosi 0,01. Jasne?
    Nawiasem pisząc nóż zajmuje drugie miejsce na liscie narzędzi, którymi w Polsce
    popełnia się zabójstwa.

    Dalej zaczynasz gonić w piętkę:
    "Piszesz pracę - otrzymujesz dyplom. Nie napiszesz pracy - nie otrzymasz
    dyplomu (to takie proste, prawda? Nie? - cóż, przykro mi)."

    Owszem, powinno być Ci przykro. Kompromitowanie się takimi bzdurami powinno Cię
    zawstydzić. Twierdzenie, że wystarczy pracę napisać i dostać magisterkę jest
    wnioskiem tak dennym, że wprost nieprawdopodobne wydaje mi się, byś to napisał
    będąc o zdrowych zmysłach.
    Egzamin składa się z dwóch części: przedstawienia pracy i obrony jej. Samo
    napisanie nie wystarczy. Tak więc przyniesienie cudzej pracy względnie plagiatu
    wykonanego własnoręcznie również. I weryfikacja wiedzy tudzież znajomości swej
    pracy jest zadaniem komisji, a wczesniej promotora. Innymi słowy: na egzamin
    możesz przynieść nawet zerwany z przystanku rozklad jazdy. Własnoręcznie
    przepisany. Nie jest to jednak podstawą do uzyskania dyplomu. Kto i jak Ci
    pracę napisał nie ma nic do rzeczy. Na tym polega zadanie promotora i komisji.
    W przeciwnym wypadku, wedle Twego zdania, mozna przytargać plagiat, osobiscie
    zerżniętą pracę, bez udziału pośrednika (czyli piszących na zamówienie).
    Dociera?

    Sprzedawca nie odpowiada za nielegalne użycie jego wytworu autorskiego.
    Złamanie prawa nastąpi dopiero z chwilą przedstawienie pracy jako własnej przez
    kupującego. Jeśli twierdzisz coś innego, toś homo sovieticus. I totalitarysta -
    domagasz się od sprzedawcy noży, by odpowiadał za to, co kupujący z nim zrobi,
    Ty aksjologu. A od zawiadamiania o próbie oszustwa jest komisja właśnie. A nie
    sprzedawca noży.

    Cel napisania pracy jest jasny, ale intencjonalny. Sprzedawca pracy/noża nie
    może zakładać, że towar zostanie uzyty nielegalnie. Przestępstwo jest wtedy,
    gdy następuje czyn. A czynem jest dopiero próba oszustwa, a nie sprzedaż
    przedmiotu, który MOZE być użyty w celach przestępczych. Ponieważ nie jesteś
    prawnikiem, to oświecę Cię: karanie za zamiary to domena sowieckiego
    prawodastwa, homo sovieticusie. Tym bardziej, że pisanie prac w świetle naszego
    KK nie jest przestępstwem.

    Moralnie jest to również nienaganne: to, co zrobisz z pistoletem, który Ci
    sprzedam, jest Twoją sprawą. Możesz jej użyć do obrony własnej albo napadu na
    bank. W tym ostatnim przypadku nie ponoszę żadnej, ani formalnej ani prawnej,
    odpowiedzialności za TWOJE CZYNY.

    Dalej miałeś wątpliwość:
    "Nazwałeś mnie homosovieticusem i komuchem. Bez uzasadnienia bo i po co."

    Uzasadnienie jest powyżej. Wyrazić je można tak: "Każdy jest kowalem własnego
    losu". Nie wymagam, byś pojął tę złożoność od razu. Przeczytaj kilka razy moje
    genialne posty i wtedy odpowiedz. Daję Ci na to tydzień. Jeśli za mało, daj
    znać.

    Przykład z robolami jest nadal nieadekwatny (Ty to masz talent do nietrafionych
    analogii...) - mamy do czynienia z kradzieżą. Stosunek osobisty obu robotników
    do takiego czynu niczego nie zmienia. Dlaczego przykład jest więc nietrafny?
    Ponieważ pisanie prac dyplomowych na zamówienie kradzieżą (przestepstwem) nie
    jest...

    Co do akceptacji przestępstw, to znowu kulą w płot:
    1. Pisanie nie jest nielegalne
    2. Co nie jest nielegalne, jest dozwolone
    3. Podważanie p. 1 i 2 dowodzi komunistycznej natury protestującego, ponieważ:
    4. Odbiera ludziom swobodę wyboru (tak, także do popełniania czynów zakazanych).
    5. Ergo: jesteś komuch.
    Ciekawe ile jeszcze razy będziesz się żegnał. Brak konsekwencji to także cecha
    homo sovieticusa.
  • No tak, moja teza o ciężkim dzieciństwie, względnie zabawkach sprawdza się. Ty
    zdecydowanie masz problemy z lekturą postów, które są proste jak konstrukcja
    cepa (ojej, zapomniałem, że tacy jak Ty nie wiedzą, czym jest cep - już służe -
    to takie narzędzie do młócenia zboża - nie tych trzech słów tłumaczyć Ci nie
    będę...). Nie wiem, co Ci się uroiło, iż "stręczę" (kto Ci to słowo
    podpowiedział? Kumpel z podstawówki dla formalnie dorosłych, tzn. ludzi którzy
    mają 18 lat?) brak odpowiedzialności - to Ty promujesz brak odpowiedzialności -
    "zrobię coś, a co się z tym zrobi nie do mnie należy". Ja natomiast domagam
    się odpowiedzialności dla tego, kto pracę "produkuje" i dla tego, kto ją
    kupuje.

    Po kolei: Czy wiesz, że nóż jest najczęściej uzwanym w Polsce narzędziem do
    krojenia chleba (tak, wiem, że to dla Ciebie za skomplikowane - musisz kupować
    krojony). Przykład miał Ci unaocznić różnicę pomiędzy sprzedażą noża a pracy
    dyplomowej - jak wspominałem, pretensje kieruj do rodziców, ew. do szkoły
    podstawowej, iż uczyniła z Ciebie półanalfabetę... (tzn. znasz litery, umiesz
    napisać słowa, ale powiązać je w zdania a zdania w struktury wynikania
    logicznego już nie. Czytać też nie umiesz. Ciekawe jak wygląda życie takiego
    jednokierunkowego stworzenia człowiekopodobnego).

    Widzę, że umiejętność używania skrótów myślowych jest Ci również obca Ty to się
    chyba ogólnie na tym świecie oboco czujesz...) - dobrze rozwinę wątek. Jak
    celnie, aczkolwiek kompletnie niepotrzebnie zauważyłeś, pracę trzeba obronić. I
    tu się nawet z Tobą zgodzę, że w większości polskich szkół wyższych obrona to
    kpina. Ale o mentalności złodzieja, który zrzuca winę na policje, że go nie
    złapała już pisałem, tradycyjnie nie dotarło, ew. spowodowało spięcie na
    drcuiku.
  • Gość: samsob IP: *.gorowo-ilowieckie.sdi.tpnet.pl 16.05.04, 12:38
    Z tego wniosek, iż pisanie prac, to psia służba, chociaż za pieniądze.
    pzdr.
  • Stwierdziłem, że Ci to pokawałkuję, to może łatwiej będziesz przyswajać...

    Jeżeli twierdzisz, że o planowanym przestępstwie można nie zawiadamiać, to
    dziękuje bardzo, ale to już jest szczyt wszystkiego. Przerzucanie
    odpowiedzialności na komisję, przerzucanie na kogoś innego - typowy homo
    sovieticus. Widzisz, Ty rozumujesz mniej więcej tak (zachowałem schemat Twojego
    myślenia językowego - abstrahując, czy myślenie jest językowe, czy nie, zdania
    wśród filozofów i psychologów są podzielone): "jak mi źle robią to ja naskarżę,
    jak komuś innemu źle robią to nie naskarżę bo nie mi, jak innny robi źle to
    podam mu coś do zrobienia źle bo będę miał z tego zysk". (Hmmm w sumie to chyba
    zrobiłem błąd - ty "zło" definujesz jako coś, co zmienia TYLKO TWOJĄ sytuację
    na niekorzyść - resztę świata masz w d...).

    Karanie za zamiary? Wiesz, słyszałem o takiej sprawie, kiedy żona chciała zabić
    męża, ktoś o tym zawiadomił i poszła siedzieć. Widzisz, w twoim systemie
    prawnym ona byłaby winna w momencie kiedy wynajęci zabójcy wymierzyliby
    pistolety, a nie od momentu w którym podjęła działania w celu ich wynajęcia -
    wybacz trudny przykład (nie zrozumiesz go - to pewne), ale prostszego nie chce
    mi się wymyślać. Gdyż życie nie jest takie proste (nie daje prostych
    przykładów), jak Ci się wydaje, nie ogranicza się do zabawy własnymi klockami
    (mam nadzieję, że dwuznaczność do Ciebie dotarła).

    Aha, co do przykładu sprzedawcy noża - wyobraź sobie taką sytuacje w USA.
    - Dzień dobry
    - Dzień dobry.
    - Co tam u Ciebie stary?
    - A wszystko w porządku (uśmiech). Przyszedłem kupić nóż.
    - Proszę. A po Ci właściwie nowy nóż? Wkurzył Cię ktoś? (śmiech)
    - Taa, mam dosyć żony, coś jej zrobię (śmiech).
    - hahahaha...

    Widzisz, gdyby w tamtyk kraju rozmowa tak była nagrana, byłaby wystarczającym
    dowodem do oskarżenia klienta o zamiar zabójstwa. Powołuje się na przykład USA
    bo Wy ten kraj bardzo lubicie.

    Widzisz, tu nie chodzi o odpowiedzialność za własne czyny, do której wszystko
    sprowadzasz. Tu w grę chodzi odpowiedzalność za niezapobieżenie ludzkiej
    śmierci - jest to wyższa wartość, czego Ty nigdy nie zrozumiesz...

    W sumie to nawet zabawne pokazywać absurdy Twojego rozumowania, szczególnie, że
    nie umiesz odnieść się do meritum moich wypowiedzi, czepiając się w zamian
    rzeczy pobocznych. Owszem, człowiek ma wolność do popełnienia czynów
    niedozwolonych, ale i powinien ponieść za nie odpowiedzialność. A Ty, swoim
    działaniem pozwalasz, aby tej odpowiedzialności nie ponósł. Wiem, że dla
    człowieka, którego interesuje własne plecy i okolice to nie do pojęcia. Cóż,
    powiem Ci tyle - przerzucanie odpowiedzialności jest zasadniczym elementem
    myślenia komucha, a ja dosyć jasno (dla Ciebie nie) pokazałem jak mechanizm
    przerzucania odpowiedzialności działa u Ciebie. Wszystko sprowadza sie do
    definicji - ja do odpowiedzialności włączam odpowiedzialność za podtrzymywanie
    ładu społecznego (opierajacego się na normach społecznych - w konsekewncji jest
    to dobre i dla mnie), Ty nie i nigdy się nie dogadamy.

    Rozwiń temat pożegnań i mojej niekonsekwencji - niekonsekwentny byłem bodajże
    raz, kiedy odpowiedziałęm na krytykę mojego pierwszego posta. Potem już się nie
    żegnałem, stwierdziłem tylko, że nie będzie mnie dwa dni. Jak doczytałeś coś
    innego, to dajesz kolejne potwierdzenie swojego półanalfanebyzmu...

    Do następnego posta, już się doczekać nie mogę, co z siebie wyrzucisz.
    Udowadnianie Twojej głupoty jest nawet zabawne...
  • Gość: luka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.04, 13:21
    Na początek zagadka - kto to napisał:

    "A i bystry też zbyt nie jesteś. Nie umiesz nic udowodnić to schodzisz na
    poziom obrażania. Ja Cię lżyć nie będę, szkoda klawitury, poza tym stoję trochę
    wyżej w poziomie ewolucji moralnej."

    Odpowiedź - ta sama osoba, która wyprodukowała następujący tekst o ogromnych
    walorach merytorycznych:

    "No tak, moja teza o ciężkim dzieciństwie, względnie zabawkach sprawdza się. Ty
    zdecydowanie masz problemy z lekturą postów, które są proste jak konstrukcja
    cepa (ojej, zapomniałem, że tacy jak Ty nie wiedzą, czym jest cep - już służe -
    to takie narzędzie do młócenia zboża - nie tych trzech słów tłumaczyć Ci nie
    będę...)"

    oraz

    "Przykład miał Ci unaocznić różnicę pomiędzy sprzedażą noża a pracy
    dyplomowej - jak wspominałem, pretensje kieruj do rodziców, ew. do szkoły
    podstawowej, iż uczyniła z Ciebie półanalfabetę... (tzn. znasz litery, umiesz
    napisać słowa, ale powiązać je w zdania a zdania w struktury wynikania
    logicznego już nie. Czytać też nie umiesz. Ciekawe jak wygląda życie takiego
    jednokierunkowego stworzenia człowiekopodobnego)."


    Bardzo ładnie, mój drogi łabędziu. I jak konsekwentnie...

    Czy było jeszcze coś ciekawego w tym poście, poza szalenie odkrywczą
    informacją, że noże do krojenia chleba kupuje się do krojenia chleba? Owszem,
    idiotyczna sugestia, że złodziejem jest producent nożyc do metalu, a nie
    złodziej, który obrabia piwnice w blokach, ucinając rzeczonymi nożycami
    kłódki...

    Cała para w gwizdek, mój drogi.
  • Gość: luka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.04, 13:46
    Przemawia bardzo_mały_ciemniak (czy jakoś tak):

    "Jeżeli twierdzisz, że o planowanym przestępstwie można nie zawiadamiać, to
    dziękuje bardzo, ale to już jest szczyt wszystkiego."

    Ja planuję dokonać napadu na bank. Planuję go już od dłuższego czasu, jakichś
    dziesięciu lat, ale kto wie, czy go w końcu nie przeprowadzę. No, a teraz
    biegusiem na najbliższy komisariat, powiadom oficera dyżurnego, że planuję itd.
    Przy okazji donieś na ekspedienta w sklepie żelaznym, że sprzedał nóż facetowi,
    który kupując mówił do swego kolegi: "Moja żona tak mnie drażni, że kiedyś ją
    zarżnę".

    Odpowiedzilanościa komisji jest ocena, czy przedstawiona praca poparta jest
    wiedzą delikwenta. Jeżeli komisja miga się od tej czynności i ma pretensję do
    osób trzecich, to jest to właśnie przerzucanie odpowiedzialności, towarzyszu
    Wyszyński.

    Mojego rozumowania naturalnie nie udało Ci się prawidłowo odtworzyć, ponieważ
    nadal go nie jesteś w stanie zrozumieć. Co ja pisałem o sprawcy i czynie? Ze
    dwa posty wstecz, przeanalizuj to sobie jeszcze raz.

    Prawdziwości plotek, które rozgłaszasz, nie jestem w stanie zweryfikować. W
    każdym razie na Twoim miejscu nie wierzyłbym w pogłoski, które słyszysz w
    okolicach magli i blokowych pralni; robienie zaś z plotek argumentu
    kompromituje Cię. Podobnie jak umieszczenie w jednym zdaniu "słyszałem...
    wymyśliłem".
    Natomiast zaintrygowałeś mnie informacją, że mam jakiś "system prawny". W tej
    chwili chyba mnie przeceniłeś, ale dziękuję za uznanie.

    Dalej mamy ciekawostkę: "Wy ten kraj bardzo lubicie". Mój mały_negrze,
    ilu "nas" widzisz przed sobą? Halucynacje czy niewłaściwie dobrane okulary?
    Kolejnym zabawnym akcentem jest załączony dialog - który ma dowodzić niby
    czego? Morderczych zamiarów? Jeśli tak, to należałoby zapudłować - po
    bolszewicku, za nieudowodniony zamiar - jakieś trzy czwarte rodziców, którzy w
    chwili irytacji wrzeszczą na swoje dziecko "Następnym razem, jak znowu
    rozedrzesz nowe spodnie, to cię zabiję!", szczególnie, że słowa te padły w
    gniewie, a nie jak na załączonym przez Ciebie obrazku, w żartach. Następnie do
    pudła kwalifikowałyby się miliony kłócących się małżeństw, ujadających na
    siebie kierowców i tak dalej.
    Twój zapał do wtrącania do lochów ludzi za niewinne wypowiedzi jest odrażający,
    ale jednocześnie potwierdzający Twe komunistyczne zapędy.

    Dalej to już niestety popis głupoty:
    "Owszem, człowiek ma wolność do popełnienia czynów niedozwolonych, ale i
    powinien ponieść za nie odpowiedzialność"

    A gdzie ja napisałem, że nie powinien? Przeciwnie, cały czas piszę, że oszust
    na egzaminie powinien być ukarany, ale najwyraźniej abyś to pojął, musiałbym
    pisać zdaniami prostymi, akcentując każde słowo kapitalikami. Ty, jako komuch,
    chciałbyś karać wszystkich za wszystko, w tym sprzedawcy broni, bo ich klient
    następnie zabił żonę, a ekspedient wiedział, że nabywca jej baaardzo nie lubi.
    Problem polega na tym, towarzyszu - broń sama nie strzela. Podobnie jak
    sprzedana praca dyplomowa nie pójdzie sama na egzamin. Musi być SPRAWCA - który
    pociągnie za spust względnie będzie chciał oszukać komisję.

    A tak w ogóle, durniu, to niczego nie zrozumiałeś - w Polsce pisanie prac na
    zamówienie nie jest nielegalne. Pisałem o tym kilka razy, ale jak ktoś ma beton
    zamiast mózgu, to nikłe są szanse, by to pojął. Dlatego w poście otwierającym
    wątek dałem znak "?", abyśmy wspólnie zastanowili się, czy jest to właściwe. Ty
    piszesz w pewnym sensie na temat, ale z pozycji odwrotnej, jako że penalizacja
    tego procederu nie istnieje. Co więcej, prokuratura odmówiła wszczęcia
    postępowania po donosie z którejś uczelni.
    Teraz napisz wszystkim, jakie to komuchy urzędują w prokuraturze...

    Co teraz pomylisz, głupku?
  • Zgadza się, że nie jestem konsekewentny - mówiłem Ci, że schodzę na Twój
    poziom - po prostu wiem, że Ty nie zrozumiesz nic, co mówię, więc postanowiłem
    się trochę zabawić. Niestety należysz do gatunku ludzi, którzy żyją w swoim
    zamkniętym świecie, świecie prostych i jasnych dyrektyw życiowych,
    przyjmowanych bezrefleksyjnie. Każdą refleksję na temat ich systemu "wartości"
    (jakoś mi to słowo do Ciebie nie pasuje...) traktują jak zamach na swoją
    tożsamość. Mi np. zdarza się zmieniać zdanie pod wpływem sensownej
    argumnetacji. Tobie to "nie grozi".... Aha i nie chwytasz różnicy pomiędzy
    ironią a lżeniem, ale to już naprwdę szczególik...

    Ostatnio czytałem ciekawy tekst o myśleniu prelogicznym w społeczeństwach
    pierwotnych. Nie sądziłem jednak, że zdarzy mi się dyskutować z człowiekiem,
    który sam stosuje myślenie prelogiczne (oparte o zasadę partycypacji). Jeżeli
    Ty widzisz (wywodzisz) u mnie twierdzenie, iż złodziejem jest sprzedawca nożyc
    do metalu to ręce opadają... Ciekawe metody ekstrapolacji... Więc powtórzę
    poraz czwarty bodajże: jeżeli masz świadomość, że pomagasz w przestępstwie, to
    przestępcą nie jesteś (chyba, jak mówiłem prawnikiem nie jestem), ale moralnie
    odpowiadasz za czyn, który zostanie popełniony (gdyż mogłeś zapobiec ucznieniu
    zła). Nie dotarło? Szkoda...
  • Dziękuje, że przywróciłeś mi prawo myślenia...

    Pisząc "Wy", miałem na myśli "Wy, UPRowcy", ale celowo skasowałem, żebyś miał
    okazję do "kąśliwej" uwagi tongue_out (coś co się kupy trzyma, napisać kiedyś musisz,
    nie?). Po prostu byłem ciekaw, czy ustosunkujesz się do sytuacji w USA. Nie
    zrobiłeś tego, trudno.

    Sam tekst miał pokazać pewne absurdy, do których chesz sprowadzić moje
    rozumowanie ,udowodnić Ci, że zdaję sobie sprawę z konsekewncji, tego co piszę
    (widzisz? Masz unaocznienie, że bywam samokrytyczny). Ale wierz mi - w stanach
    taka sytuacja byłaby jak najbardziej możliwa i to jest dla mnie straszne.

    Całe ta wypowiedź, miała pokazać, iż mam na całą sprawę pogląd wyśrodkowany.
    Widzisz, piszesz, że musi być sprawca, bron sama nie strzela. Ale Ty dajesz do
    ręki tę broń. Z pełną świdomością w jakim celu będzie użyta. Wiem, teraz
    wrócisz do przykładu ze sprzedawcą noża. On również daje "narzedzie mordu" do
    ręki. Tyle, że on nie wie, iż narzędzie to będzie użyte w celu morderstwa. Ty
    natomiast wiesz, że Twój klient użyje tego, co mu dajesz do popełnienia
    przestępstwa. I to was różni. Świdomość celu, do jakiego będzie użyte narzędzie
    jest tu kluczowa. Ty negujesz tą świadomość, sprowadzając to do
    indyferentnego: "to nie moja sprawa". Podobnie pewnie myśleli Amerykanie
    sprzedając Irakowi rakiety w latach bodajże osiemdziesiatych. Nie twierdzę, że
    kazdy sprzedawca noża musi interesować się, do czego on jest potrzebny jego
    klientowi. A wynika to z faktu, żę nóż ma społecznie usankcjonowaną
    użyteczność. Z pracą dyplomową sprawa nie jest taka prosta. Tu cel napisania
    jest jednoznaczny.

    Czy dałbyś człowiekowi nóż, gdybyś miał pewność, że zabije nim swoją żonę?
    Jeżeli tak, to cóż, w ogólnospołecznym odczuciu byłbyś obciążony moralnie...
    Mylisz dwa rodzaje odpowiedzalności, chociaż być może i ja w pewnym momencie,
    nieprecyzyjnie formułując myśl, również to mogłem zrobić...

    Nie chce mi się teraz sprawdzać, ale raczej nie napisałem, że pisanie prac jest
    nielegalne w sensie prawnym. Prędzej, że powinno być, choć teraz i tak się nad
    tym zastanawiam. I widzę elementy absurdu w tym podejściu. Ja po prostu uważam,
    że takie działanie sprzyja popełnianiu przestępstw (oh, zaraz mi napiszesz, że
    zostawianie roweru bez opieki prokuruje przestępstwo - zastanów się chwilę i
    zauważ pewne różnice). Piszesz prace masz jeden cel: zarobić. Konsekwencją
    tego, co zrobisz jest zarobek. Ale drugą konsekwencją jest złamanie prawa przez
    zleceniodawcę. Jeżeli świadomość tego, że pomagasz w popełnieniu przestępstwa
    (chociaż w nim nie uczestniczysz w sensie prawnym, podkreślam), w złamaniu
    pewniej normy społecznej nie rusza Cię, to rzeczywiście nie mamy o czym
    rozmawiać, po prostu mamy inne definicje wartości i ładu społecznego, i żaden z
    nas nie zmieni drugiego. Zauważ, że bez Twojego działania do przestępstwa by
    nie doszło (oczywiście może napisać ktoś inny, ale w tym momencie Ty nie masz z
    tym nic wspólnego). Mówisz: "nie napiszę". I koniec. Oczywiście rodzi się tu
    wątpliwość: "Czy powinienem zawaiadomić kogoś, iż ten człowiek zamierza
    popełnić przestępstwo"? Jeśli nie, to tak jakby któś nie zawiadomił o próbie
    namówienia go do zabójstwa, a tamtem poszedł szukać innego wspólnika. Moralnie
    jest to dwuznaczne. Nie ma tu chyba prostej odpowiedzi. Zawiadomienie komisji
    egzaminacyjnej o próbie namówienia do napisania pracy mogło by pomóc w wykryciu
    oszustwa (jeżeli klientowi napisał ktoś inny) i ukaraniu sprawcy na obronie.
    Jeżeli oni nic z tym nie zrobili, to już rzeczywiście "nie moja sprawa",
    sumienie jest czyste. W sensie prawnym zawiadomienie do prokuratury jest chyba
    bez sensu (raczej na pewno), bo przestępstwa póki co nie ma. Jak mówię, cała
    ta sytuacja jest niełatwa. Dla mnie oczywiste jest jedno: gdybyś był "dobrym
    obywatelem" (wiem, ze w tym kraju brzmi to jak ze skeczu Pythonów) to byś nie
    zgodził się na napisanie pracy i próbował przekonać zleceniodawcę do
    samodzielnej pracy. Naiwne, idealistyczne? Z pewnością. Ale zastanów się
    dalczego to jest naiwne i idealistyczne w percepcji nas obywu. Ano ponieważ
    całkowicie rozmija się z praktyką, z naszą codziennością. My jesteśmy nauczeni
    traktować patologię jako coś normalnego. Zrobienie czegoś, co byłoby zgodne z
    normami uczciwości jest dla nas śmieszne. Od czegoś jednak trzeba zacząć...

    Jak widzisz, mogę napisać coś bez obrażania, choć w Twoim wypadku to trudne,
    gdyż Ty widać inaczej nie potrafisz. A ja tylko się do Twojego poziomu
    dostosowuje. Aha i przeczytaj mojego posta w miarę uważnie - może wtedy
    zastanowisz się chwilę nad tym, co piszesz.
  • Gość: luka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.04, 15:24
    Wykazałeś się głupotą i niekonsekwencją, tłumaczenia o zaniżaniu poziomu są
    równie zbędne, jak infantylne. Widzisz, to jest tak: znajdujesz się cały czas
    parę kroków za mną, dlatego stając w miejscu i uzasadniając, że jesteś przede
    mną, powoduje jedynie zwiększenie dzielącego nas dystansu, czego dowodzi
    tłumaczenie, że siliłeś się na ironię. Odnotowałem te nieporadne próby i
    zlekceważyłem je, podobnie jak teraz mogę jedynie z ubolewaniem potrząsnąć
    głową, obserwując wojnę, jaką wydałeś zdrowemu rozsądkowi, z nieubłaganym
    postanowieniem przegrania jej.

    Owszem, piszesz rzeczy horrendalne, z których można wywieść pewne głupoty.
    Niestety, za swoją twórczość jesteś odpowiedzialny Ty osobiście, zatem żale
    skieruj do tego mało przystojnego faceta w lustrze.

    Acha, szpanowanie słownictwem przepisanym na chybił trafił z podręcznego
    słownika psychologii("prelogiczny, partycypacji, ekstrapolacji" w jednym
    akapicie to stanowczo zbyt wiele muchomorów w jednej zupie...) nie przydaje Ci
    powagi. Inaczej nie potrafisz? Biedactwo.
  • Gość: luka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.04, 15:47
    Jeden akapit, trzy brednie:

    "Pisząc "Wy", miałem na myśli "Wy, UPRowcy", ale celowo skasowałem, żebyś miał
    okazję do "kąśliwej" uwagi tongue_out (coś co się kupy trzyma, napisać kiedyś musisz,
    nie?). Po prostu byłem ciekaw, czy ustosunkujesz się do sytuacji w USA. Nie
    zrobiłeś tego, trudno."

    1. Pytam, powtórnie - ilu tych "nas" tu widzisz? Zwolennikami UPR są
    indywidualiści, którzy nie występują stadnie. W tej chwili usiłujesz
    polemizować z jednym upeerowcem, niewykluczone, że inni mają inne zdanie na
    omawiany temat.
    2. Najpierw piszesz "wy", potem "byłem ciekaw, jak USTOSUNKUJESZ SIĘ..." -
    zdecyduj się może, jeśli nie wymagam zbyt wiele.
    3. O sytuacji w USA chętnie się wypowiem, pod warunkiem, że podasz przykład, a
    nie zasłyszane plotki. Zapewnienie z komsomolską szczerością "wierz mi" mnie
    nie wystarcza. Dyskutuję o faktach, a nie historyjkach, które opowiadają Ci
    głosy.

    Jako kretyn nie zwróciłeś uwagi na pewną rzecz - warunkowość przeznaczenia. Nie
    tylko noża, ale i pracy dyplomowej. Oraz swobody dysponowania swoją własnością -
    jak napiszę pracę, artykuł czy cokolwiek, to mogę przenieść swe prawa na osobę
    trzecią, czyli zezwolić jej na używanie. Co jednak użytkownik zrobi, nie jest
    moją sprawą. CZYN powstaje w chwili, gdy nabyty legalnie towar służy
    popełnieniu przestępstwa. Świadomość, że kupujący MOŻE (bo nie musi)
    wykorzystać ją do popełnienia przestępstwa, nie jest obciążająca moralnie, z
    dokładnie tego samego powodu, jak sprzedaż broni palnej - a propos, dlaczego
    pominąłeś ten przypadek? Za trudny? Tak czy inaczej - odpowiedzialność za
    użycie czegolwiek (pracy, noża, cegły) spoczywa na tej osobie, która zrobi z
    tych przedmiotów użytek. I tu jest odpowiedzialność bezpośrednia, bez
    proponowanej przez Ciebie rozcieńczonej ("odpowiedzialność za śmierć pana
    Dziedziucha ponosi gawron..." - znasz?).

    Konsekwencja, mój drogi, to osobista odpowiedzialność za swoej czyny, względnie
    osób, które są pod naszą opieką. Nie jest nią natomiast potencjalna możliwość,
    że ktoś kiedyś gdzieś bez naszej wiedzy złamie prawo, komunisto. Piszesz: "Czy
    powinienem zawaiadomić kogoś, iż ten człowiek zamierza popełnić przestępstwo"".
    Nie, oczywiście! Co to znaczy "zamierza"? Mam donosić na osoby, która
    fantazjują, bawią się sytuacją, ironizują, prowadzą rozważania teoretyczne,
    hipotetyczne? Co innego, jeśli zobaczę kilku uzbrojonych facetów w
    kominiarkach, siedzących w krzakach pod czyjąś posesją. Tu jest podstawa do
    wezwania policji, ale w celu sprawdzenia tych facetów, a nie sprzedawcy
    kominiarek!

    Dalej biadolisz: "Dla mnie oczywiste jest jedno: gdybyś był "dobrym
    obywatelem" [...] to byś nie zgodził się na napisanie pracy i próbował
    przekonać zleceniodawcę do samodzielnej pracy."
    Przepraszam, kolego, ale kim Ty jesteś, by pouczać dorosłych ludzi? To ich
    życie, ich wybory - jeśli odrzucają dobre rady, to ich sprawa, ich rozrachunek
    z sumieniem. Nie przeprowadzisz każdego przez życie za rączkę. Jeśli mówisz
    komuś "nie wsadzaj ręki do wrzącej wody", a ten ktoś wsadzi, to kto jest winny?
    Gazownia?



  • Widzisz synku, to moje standardowe słownictwo... Aż tak Cię poraża? Źle z
    Tobą... Będę starał się nie używać, jeżli masz z tego powodu kompleks
    niższości. Pocieszę Cię, że rodzaj kodu językowego nie wpływa bezpośrednio na
    treść.

    No tak, zero konkretu tylko plucie. Skończyły Ci się sofistyczne (przepraszam
    za trudne słowo, spróbuj przsylabizować, może pomoże) argumenty?

    Ależ ja nie uzasadniam. Po prostu twierdzę, że jestem przed Tobą, na takiej
    samej zasadzie, jak Ty twierdzisz, że jesteś przede mną.

    Zdrowy rozsądek... Polecam jakąś rozwijającą lekturę na ten temat, np.
    Habermasa, jeżeli to nie porazi tojego antylewackiego drucika między uszami.
    Uprzedzam, dużo trudnych słów, nie ma obrazków a i zdania często dosyć złożone.
    Aha i nie wszytko da się sprowadzić do noża i kapusty.

    I mam prośbę - nie przelewaj na mnie swoich frustracji, że masz życie
    zwalone... Naprawdę nie ja jestem temu winny. Lewacy też nie, w końcu jest się
    odpowiedzialnym tylko za siebie...
  • Wiesz, wiem, że to dla Ciebie nieprawdopodobne, ale w dwóch zdaniach mogą być
    zawarte dwie myśli. Rozumiem, że gramatyką też masz problemy. Jeżeli nie umiesz
    odróżnić dwóch różnych wątków... To jedna z Twoich najgłupszych uwag, widać po
    niej, że czepiasz się tylko dla samego czepiania...

    Podsumuje Cię krótko - nie interesuje Cię, co inny ma do powiedzenia. Brak
    argumentów przesłaniasz określeniami typu: "kretyn", "debil". Nie powtarzaj
    tego, jak za tobą w przedszkolu wołali, dobra? Oczywiście do prostego wywodu
    ustosunkować się nie umiesz, co najwyżej przyczepić do rzeczy najmniej ważnych.
    Z bronią jest podobnie jak z nożem, też sprzedaje się ją w społecznie
    usankcjonowanym celu- do obrony. Aha i ciągle mieszasz różne rodzaje
    odpowiedzialności, widać inaczej nie umiesz.

    Nie jest twoją sprawą... Jak mówię mamy inne definicje odpowiedzialności i
    żyjemy w świecie różnej aksjologii - nie zrozumiemy się.

    Nie chodzi mi o odpowiedzialność za coś "co ktoś może kiedyś cos zrobić" -
    mówię o KONKRETNEJ sytuacji, gdy wiesz, że przestępstwo będzie popełnine.
    Oczywiście do tej części wypowiedzi nie umiesz się ustsunkować, wystarczy Ci
    napisać, że jestem kretynem. Ty też jesteś kretynem. Fajnie nie? Tośmy się
    obelgami wymienili, hehe. Nie umiesz się do tego sensownie odnieść, bo wiesz,
    że nawet w twoim szczątkowym systemie etycznym nie ma miejsca na rozwikłanie
    tego problemu.

    Powtarzasz w kółko to samo, na różne sposoby. Zastanawiam się, czy to wynika z
    Twojego ograniczenia umysłowego, czy ze świadomości, że nie masz żadnych
    argumentów wobec faktu, że ktoś popełnia przestępstwo, a Ty mu je umożliwiasz i
    wiesz, że się je popełni. Wyłożyłem to prosto - napisałeś pracę, wiedziałeś w
    jakim celu, masz pewność że przestępstwo będzie popełnione. Prościej się już
    nie da.

    Aha nie rozumiem, dlaczego nazywasz mnie tchórzem. To Ty tchórzliwie unikasz
    pytań, uciekasz w inwektywy a nie argumenty, boisz się zmierzyć z
    konsekwencjami Twojego myślenia, które Ci wyłożyłem. Jak już Ci kiedyś
    napisałem - jesteś marnym człowieczkiem.

    Oszędź klawiatury, jeżeli znowu chcesz we mnie rzucić wiązką obelg. Postaraj
    się powiedzieć coś konstruktywnego, odnieść się do głównego zarzutu - wiesz, że
    popełnione będzie przestępstwo i pomogłeś w powstaniu warunków wyjściowych dla
    niego.
  • Gość: luka IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.05.04, 16:14
    Co mnie poraża poza Twoją głupotą? Eeee... chyba nic. No, może jeszcze natura
    łącząca komunizm z tchórzostwem, no, ale to nie moja sprawa, jak młodzi
    dżentelmeni zabijają czas.

    Ja rozumiem, że kiedy nie umiesz odparować, to zarzucasz oponentowi brak
    argumentów, ale czy na pewno powinieneś się tym chełpić? Poczytaj może
    Pitigrillego albo Kowalskiego, też bez obrazków, ale jakie rozwijające! I humor
    Ci się polepszy, ponieważ ja na Twoim miejscu czułbym się parszywie, gdybym
    wyprodukował podobnie płaskie posty jak Ty.

  • Gość: luka IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.05.04, 16:31
    "Myśli" to niewłaściwe słowo. Lepsze byłoby "coś mi cieknie z
    uszu". "Gramatyka" to również pomyłka - "płaski wykres EEG" brzmi właściwiej.

    Nie chce mi się, jako żem leniwy, kopiować Twoich wyzwisk. Było ich co
    niemiara, zatem histeryczne "przesłaniasz określeniami typu: "kretyn", "debil"
    odnieś może najpierw do siebie, Narcyzie. Nie ulega jednak dla mnie
    wątpliwości, ze szukujesz grunt do sromotnej rejterady - to standardowa metoda
    postępowania kretynów właśnie.

    Z bronią, podobnie jak z każdym innym towarem, jest tak samo, jak z pracami.
    Jeśli go kupisz, to odpowiedzialność za jego stosowanie spoczywa na Tobie, a
    nie na sprzedawcy. To bardzo proste dla ludzi odpowiedzialnych, niemożliwe
    natomiast do pojęcia dla komuchów.

    Co do zamiaru ewentualnego, to wyraziłem się jasno i to kilka razy. Być może
    powinienem to napisać drukowanymi literami, ponieważ masz problemy z orientacją
    w terenie usianym zdaniami złozonymi. A mapę masz w brajlu. Sprzedawca nie ma
    możliwości zbadania mózgu nabywcy, w celu zbadania, czy cegłę kupuje do budowy
    domu czy raczej rozbijania głów przypadkowym przechodniom o północy. Dlaczego?
    Ano dlatego, że... patrz post wyżej. Przesylabizuj go powtórnie, zamiast
    ględzić o komunistycznej moralności.

    Dlaczego powtarzam w kółko to samo na różne sposoby? Ponieważ nie jesteś w
    stanie tego pojąć. Szukam klucza do Twojego szczątkowego umysłu. Praca sama w
    sobie nie jest popełnieniem przestępstwa. Aby je popełnić, musi byc czyn. Czyn
    nabywcy. To tak samo, jak z pistoletem - strzeli po pociagnięciu za spust, a
    nie sam z siebie. I tu właśnie pojawia się odpowiedzialność - bezpośredniego
    sprawcy, a nie wiosny (bo pojawiły się gawrony itd.)

    Tchórzem nazywam Cię dlatego, że ukrywasz się za nikiem tymczasowym, chociaż
    jesteś forumowiczem z dłuzszym stażem niż to głupawe pseudo, którym się
    zasłaniasz.

    Końcowy akapit to kolejny popis głupoty - wcale nie wiem, że "popełniono"
    przestepstwo. Wiem jedynie, że może być popełnione. A karanie za zamiary -
    nieudowodnione - nie jest miarką cywilizowanego prawodastwa.
  • Zacznę od końca... Że co?! Jaki tymczasowy nick?! Jak to dłuższy staż?! Nie no,
    nie dość że ciężko myślący, to jeszcze paranoik...

    Widzisz, potwierdza się moja teza. My żyjemy w zupełnie innych światach. Tyle,
    że ja jakoś nie mam problemów w komunikacji z normalnymi ludzmi, umiem
    odróżniać dobro od zła, czyn moralnie godny do zwykłego kurestwa. W Twoim
    świecie wszystko to jest przemieszane - i nic tego nie zmieni. Nawet zabawnie
    się z Tobą dyskutuje. Próbujesz stylizować się na "wielkiego pana", znawcę i
    mądralę, obrońcę wolności i odpowiedzialności. Nie umiesz zauważyć komuszych
    zapędów w Twoim rozumowaniu, wygodniej Ci zarzucać je innym. Bo cóż, jak się
    nie ma argumentów, to się pisze bzdury, ew. odbija piłeczkę za pomocą obelg.
    Prosty sposób. A i jeszcze ciągle mieszasz porządek prawny z aksjologicznym...

    Śmieszny jesteś, naprawdę. Z przyjemnością będę wymieniał z Tobą kuksańce i
    pokazywał Twoje debilne odzywki znajomym. Pociecha z Ciebie nie ma co.

    Eh, mój instynkt dyskutanta zwycięża. Więc zamiast odpisywać na Twoje
    pozbawione treści, a przede wszystkim sensu wypociny, zadam Ci pytanie:
    Dlaczego nie zawiadomisz komisji, że osoba, która kupiła od Ciebie pracę,
    postanawia przedstawić ją jako napisaną własnoręcznie? Przecież nic Cię to nie
    kosztuje. A powiadomisz o możliwości zaistnienia przstępstwa. Jeżeli
    przstępstwo nie zaistnieje, to przecież nic się nie stanie. Proste i nic Cię
    nie kosztuje... Mam nadzieję, że pytanie jest zrozumiałe.

    Cóż, jak napiszesz coś sensownego to chętnie Ci odpowiem. Odpyskiwanie na Twoje
    obelgi jest zabawne, ale trochę męczące... Będę jednak twardo odpyskiwał, w
    miarę mojego skromnego czasu.

    Aha na koniec mam do Ciebie proste pytanie: Skoro jesteś taki mądry, to
    dlaczego ludzie zwyczajnie w świecie Cię olewają? Tylko ja podejmuję dyskusję z
    Tobą (ja znam odpowiedź, ale ciekaw jestem Twojej). Czy dlatego, że jesteś zbyt
    mądry dla nich? Na ogół jest tak, że mądry człowiek jest w stanie dotrzeć do
    każdego, ew. zmusić do polemiki jeśli się z nim nie zgadzają. Z Tobą polemika
    szybko się kończy i schodzi na poziom pyskówki, którą sam prowokujesz. Ciekaw
    jestem Twojego zdania na ten temat.

    P.S. Ludzie, którzy przestają z Tobą rozmawiać nie tyle rejterują, co uważają
    Cię za idiotę i mają dosyć Twoich chamskich odzywek. Ja na chamstwo jestem
    odporny więc mam tu przednią zabawę...
  • Gość: luka IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.05.04, 19:31
    Zacznę od początku: ile jesteś na FA?

    Następnie coś tam chwaliłeś się o dwoich przewagach moralnych. Niech Ci będzie,
    świrku - co za różnica? Najpierw się chełpisz, że nie wyzywasz, potem bluzgasz
    przez cały post, następnie dowodzisz, żeś "aksjologicznie" wyżej... Nie pij
    tyle, kolego.

    Odpowiem teraz na Twoją durną wątpliwość: dlaczego nie zgłaszam? A dlaczego
    miałbym to robić? I w jaki sposób? Musiałbym kupującego śledzić. Oraz
    ograniczać jego wolność do podejmowania osobistych wyborów. Jako komuch nie
    rozumiecie tego, że odpowiedzialność polega na przyjmowaniu konsekwencji za
    swoje czyny, a nie cudze. Twoją sprawą jest to, co zrobisz z pistoletem, który
    Ci sprzedam. Łapiesz?

    Dlaczego ludzie "mnie olewają"? Zakładając, że to prawda - nie wiem. Nie znam
    motywów postępowania wszystkich tych "ludzi". Stadne, kolektywne myslenie -
    komuch jak się patrzy. Jesteś kretyn - ponieważ uzurpujesz sobie prawo do
    wypowiadania się za innych. No i ślepiec.
  • Hmmm, wychodzi mi że ok. 2 miesiące...

    Chwaliłem się, ale stwierdziłem, że jak stanę się taki jak Ty będzie zabawniej.
    Poza tym kolejność była odwrotna, najpierw byłem wyżej, dopiero potem przstałem
    być, hehe. Zresztą czy to ważne? Teraz realizuję się zachowując się na Twoją
    modłę...

    Aha, czyli twierdzisz, że porządek społeczny utrzymuje się sam? Można i tak...

    Ty masz jakąś obsesję. Wszędzie widzisz komuchów. Czy ty przypadkiem nie
    pracujesz w biurze Samoobrony, względnie SLD i przez to masz manię
    prześladowaczą...?

    Kończę wątek ze sprzedażą pistoletu. Implikacje Twojego myślenia już Ci
    pokazałem, cóż więcej mogę zrobić...?

    Nie wiem, co Ty sobie wyobrażasz. Że wymienię wszystkich, którzy mogliby brać
    udział w tej dyskusji, ale mają Cię gdzieś? To tylko moja interpretacja
    zachowań, nie naburmuszaj się tak. Zauważyłem po prostu, że ludzie często
    ignorują rzeczy, które piszesz.

    Masz dziwną tendencję do stwierdzania rzeczy, których nikt nie napisał, nie
    powiedział, nawet nie pomyślał, które po prostu nie zaistniały. Niczym
    inkwizytor. Albo oficer NKWD lub SB. Oni zwykli wyciągać nieprawdopodobnie
    wnioski z prostych i jasnych zdań. Coś z Tobą nie tak...

    Najśmieszniejsze w Twoich wypowiedziach jest to ciągłe wyszukiwanie inwektyw do
    każdej własnej wypowiedzi. Ja jestem bardziej selektywny...
  • Gość: luka IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.05.04, 20:17
    Wychodzi Ci 2 miesiące? Ojej, to cofam wszystko, co na Twój temat napisałem.
    Męska solidarność jest ważniejsza, niż moja prywata. A nie próbowałeś wsazić do
    mikrofali?

    Nie widzę "wszędzie" komuchów, ale prawie wszędzie. Poza tym, co za różnica?
    Jest nas tu dwóch, więc co za "wszędzie"?

    Uciekasz z kwestii pistoletu - tego się spodziewałem, pisząc o szykowaniu
    gruntu. Nie zawiodłeś mnie.

    Maniery wypowiadania się za innych nie porzuciłeś - nic dziwnego, jako komuch
    pewniej czujesz się w towarzystwie. Nawiasem pisząc - jak z kimś się zgadzam,
    to również nie zabieram głosu.

    Mam genialną umiejętność syntezowania wypowiedzi kretynów - im sie wydaje, że
    napisali coś innego niż to, co z ich tekstów wynika. Ty nie odbiegasz od tego
    wzorca. A najśmieszniejsze jest co innego - Tobie naprawdę się wydaje, że ryba
    potrzebuje roweru...
  • Problem polega na tym, że tylko Tobie wydaje się, że wiesz, co ja napisałem.
    Widzisz, to jak Ty interpretujesz cudze teksty to Twoja sprawa, moja tyle
    tylko, że muszę Twoje interpretacje prostować... (z marnym skutkiem - do Ciebie
    nic nie dociera... Coż, narcystyczne osbowości tak mają...).

    Niech Ci będzie, prawie wszędzie. Sprecyzuje myśl - każdy kto się z Tobą nie
    zgadza jest komuchem. Czyli (prawie) każdy z FA. CO Ty jeszcze robisz w tym
    komuszym kraju, na komuszym forum?

    Uciekam, bo i po co to ciągnąć? Zatrzymaliśmy się w jednym miejscu. Doszliśmy
    do punktu, w którym podjęcie jakiegokolwiek dialogu (jeżeli w wymianie postów z
    Tobą można w ogóle mówić o dialogu) jest niemożliwe - okopałeś się na swoich
    pozycjach i nie interesuje Cię nic poza nimi. A ja potakiwać Ci nie będę, bo
    się z Twoim immoralizmem nie zgadzam.

    Mówił Ci ktoś, że jesteś megalomaniakiem?

    A i jeszcze jedno - za kogo mnie brałeś? Pytam z próżnej ciekawości - porównam
    sobie poglądy tej osoby z moimi. To może być ciekawe...
  • Gość: Krzys52 IP: *.proxy.aol.com 17.05.04, 02:00
    nie zmuszaj sie. Po co jednak zaraz nawolywac do delegalizacji pisania prac
    magisterskich?!
    Wyluzuj sie. To nie taki wielki wstyd nie byc magistrem. Bez magistra mozesz
    nawet prezydentem zostac. Nie ma musu i naogol nie beda cie uwazac za
    skonczonego debila. Bedziesz debil nieskonczony.smile))

    Pozwol jednak innym pisac, gdy tego sobie zycza surprised)) Nie delegalizuj pisania
    prac magisterskich. sad Nie kazdy, jak ty, ma wylacznie mieso pomiedzy
    uszami. smile)
    .
    K.P.
  • Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

    > Po co jednak zaraz nawolywac do delegalizacji pisania prac magisterskich?!

    A kto nawołuje?
  • Ja nie tylko wiem, co napisałeś, ale nawet to, co napiszesz. To naprawdę
    nietrudne.

    Dalej pogrążasz się następująco:
    "Sprecyzuje myśl - każdy kto się z Tobą nie zgadza jest komuchem. Czyli
    (prawie) każdy z FA."

    Jego Cesarskiej Mości Galbę nie uważam za komucha, chociaż zdanie na temat
    amerykańskiej agresji na Irak mamy rozbieżne. Twoja "precyzyjna myśl" szwenda
    się więć po manowcach.

    Dialog to jest wtedy, kiedy wymienia poglądy, a nie twierdzi, że oponent jest
    (tutaj wpisz swoje mądrości na mój temat). Rzecz nie sprowadza się do
    potakiwania, ani wystawiania cenzurek Moralności.

    Za kogo Cię biorę? Za jakiegoś tchórza, który boi się podpisać własnym nikiem.
    Skoro twierdzisz, że "nikt" nie chce ze mną rozmawiać, to na pewno nie jest to
    bezczelne kłamstwo, ale efekt wielomiesięcznych studiów statystycznych
    przeprowadzanych na FA na moich postach.
    Ponieważ jednak pokorne prośby zawsze mnie rozbrajają, to podam Ci niki, które
    prezentują zbliżony poziom do Twojego: waciak, chris, kir. No i kretyn52,
    oczywiście.
  • Megalomaniak, z manią prześladowczą i półanalfabeta. Ale mi się okaz trafił...

    Twój dialog wygląda tak: ktoś coś mówi, Ty stwierdzasz, że jest komuchem,
    idiotą, kretynem itp., rzucasz swoją teorię niewiele mającą wspólnego z
    rzeczywistością, a każdy kontrargument zbywasz stwierdzeniem, że oponent to...
    i znowu powtarzasz to samo, jakbyś samemu sobie tłumaczył swoje wytwory. Nie
    umiesz dopowiedzieć na proste pytania, ze zdań rozumiesz co Ci wygodne. Cóż
    więcej można o Tobie powiedzieć? Jesteś miałki intelektualnie i tyle (syndrom
    UPR - dobrze się dobieracie z indywidualistami i liberałami z Samoobrony...)

    Ciebie też nietrudno rozpracować - zawsze będziesz twierdził jaki to Ty jesteś
    wspaniały, obrażał ludzi swoim marnie rozbudowanym słownikiem i narzucał swoją
    definicję sytuacji.

    Miłego dnia paranoiku.

    P.S. Przejrzałem 10 ostatnich stron Twoich wypocin na forum. To mi wystarczyło
    do uprawomocnionego wnisoku, że mikt z Tobą nie gada i coś ciężkiego Ci w
    dzieciństwie na głowę padło...

    P.S.2 Pokonwersuj z krzysiem 52 - prezentujecie podobny poziom intelektualny
    tyle, że on jest dodatkowo troszkę mniej błyskotliwy (tak to możliwe - ty
    jeszcze pewnie odróżniasz prawą od lewej...).
  • Nieprawdopodobne... Ktoś może być jeszcze głupszy niż xiazeluka...
  • A oto najnowsza reklama pasty do butów marki "mały_negr":

    Pasta do butów, którą Państwu oferujemy, to niezwykły produkt na miarę XXIII
    wieku, dostępny jedynie w kioskach przyszpitalnych w zakładach lecznictwa
    zamknietego, arcydzieło przemysłu galanteryjno-melioracyjnego, jedyny w swoim
    rodzaju okaz, o którym nikt nie zapomni, jeśli tylko go kupi!

    A kupi go na pewno, ponieważ na produkt jest osiągalny dla każdej kieszeni za
    niewiarygodnie niską cenę trzech podpasek dla dorosłych za sztukę! Niemożliwe?!
    Ale prawdziwe! Posłuchajcie Państwo opinii jednego z naszych zadowolonych
    pacj... /przekreślone/ klientów:

    Mówi pan Napoleon Skunks-Tępawy:

    Ta pasta, którą se kupiłem, no nie, jezd zajebista, no po prostu kul! Wymyłem
    se niom zemby i od razu poczułem siem lepsiej... Dlaczego pan mie tronca we w
    ramię, panie redaktorze? Że co? Aaaaa, przepraszam, no tak - do butuf se
    kupiłem pastem oczywista! A wogle o co biega, przeca moje zdanie ma tak dużo
    wspólnego z rzeczywistościom, że tylko ja mogem być tak jnteligentny, by na to
    wpadnąć, no nie?

    To co ja miałem, panie redaktorze... Co z tego, że mam na kartka tekst?
    Prosiłem, coby dać mię mojom kwestiem pismem obrazkowem, nie? Kurde, z baranami
    muszem pracować... Co to znaczy, że mię nie zapłacicie za udział w reklamie? Co
    to za narzucanie definicji sytuacji?! Poskarżem się mojemu panu kuratorowi,
    zobaczycie, łaaaaaa [szloch].

    Przepraszamy za zakłócenia. Pełną wersję reklamy nadamy w późniejszym terminie,
    jak tylko uda nam się zagonić tego troglodytę z powrotem do izolatki.



    PS. Zamiast przeglądać "10 ostatnich stron Twoich wypocin na forum",
    wystarczyło przeczytać wpisy w wątku, który zaśmieciłeś swoimi ciężkawymi
    postami. Od razu inne wnioski by Ci przyszły do głowy - właściwe.
  • Ale śmieszneeeeeeeeee!!!!!! UHAHAHAHAhahahaaahaaa a a... Coś Ci nie wyszło. Kto
    Ci pisze taksty? Pan Mietek spod sklepu z jabolami? Babcia Niedorypka, Twoja
    wierna opiekunka i podcieraczka tyłeczka? A może przekazujesz własne
    doświadczenia? Fajnie masz w psychiatryku... A może Ty z zoo piszesz? Nie
    wiedziałem, że Gucwińscy wstawili komputer do klatki pawianów. A swoją drogą to
    nie powinieneś jeździć po komuchach - Twoi dobroczyńcy są chyba w SLD...

    Po Twoich pierwszych postach właściwe wnioski nasunęły się od razu - jesteś
    bucem, co ma niewiele treściwego do powiedzienia, lubi się kłócić i obrażać
    ludzi, aż w końcu rozumieją to i dają sobie z Tobą spokój. Co się tak
    zbulwersowałeś? Wstydzisz się głupot, które wcześniej nawypisywałeś?

    No to zrobiła się jechanka na całego. I bardzo dobrze, lubie pomęczyć od czasu
    do czasu sfrustrowanych życiem nieudaczników...
  • Teksty pisze mi sam Michnik Adam, a redaguje je nastepnie Czesław Miłosz. Jeśli
    mają być przeznaczone dla amatorów pism, które i Ty preferujesz,
    czyli "Hustlera" i "NIE", to Jurek Urban za niewielką opłatą dokonuje
    podrasowania artykułu, metodą, którą jak widać, bezbłędnie opanowałeś: "Babcia
    Niedorypka", "podcieraczka tyłeczka" etc.

    Skoro jednak postanowiłeś załapać się jako zastępca redaktora naczelnego, to
    ustalmy najpierw, co za moi dobroczyńcy siedzą na tej kanapie, której nazwę
    wymieniłeś bez większych błędów (gratulacje)?

    Zanim jednak przyjmę Cię na etat, czuję się w obowiązku uprzedzić, że musisz
    się nieco bardziej starać. W naszej redakcji nie tolerujemy plagiatorów i
    smęciarzy, którzy w kółko piszą nie tyle artykuły, ale autoreklamy. Nazwisko
    możesz wyrobić sobie w "Trybunie Ludu", byle kto nie będzie sobie z nas robił
    trampoliny do Pulitzera.

    Acha, proszki od bólu głowy wydaje pani Alinka w sekretariacie. Tylko nie zjedz
    od razu wszystkich, bo Ci odliczymy od pensji. I nie wybałuszaj tak oczu, bo
    przestraszysz sprzątaczkę.
  • Gość: Krzys52 IP: *.proxy.aol.com 17.05.04, 15:06
    Eeech Luka, Luka... Kretynie ty. smile)
  • uwazaj bo ci jeszcze szelki przy porcietach trzasna smile

    Ale to milo ze przypomniales sobie o tym znaku zapytania. Rabales tak na
    pewniaka jakbys przy tym zdjetym z nogi butem w klawiature walil wink

    Skoro tak piales o madrosci tego nana psoraz UPR to postaraj sie zauwazyc, ze
    on nic nie wspomina o zglaszaniu do prokuratury, organach scigania, sadach,
    wiezieniach...to wytwory twojej...koguciej wyobrazni. smile
    Pan psor z UPR mowil jedynie o lapaniu i karaniu, a ja wyjasnilam juz ze karac
    mozna roznie. A zglaszanie sie z praca nabyta jets takim samym przestepstwem
    jak sciaganie na klasowce.
    Ty natomast, moj ty czupurny, pewnie bys za sciaganie rad na szafot wysylac. To
    juz nawet nie socjalistyczna natura, lecz iscie komunistyczny badz faszystowski
    kogucik z ciebie smile
  • ...bezpośredni kontakt z postami tego czegoś grozi radioaktywną egzemą.

    Przykład 1:
    "Ale to milo ze przypomniales sobie o tym znaku zapytania. Rabales tak na
    pewniaka jakbys przy tym zdjetym z nogi butem w klawiature walil"

    Pytania badawcze:
    a) a kiedy zapomniałem?
    b) co "rąbałem" na pewniaka?
    c) jaki jest związek między oboma zdań?

    Analiza:
    Superkomputer wydzierżawiony z NASA wywalił się podczas przetwarzania danych,
    co dowodzi, że ludzka pomysłowość jest nie do objęcia dla durnej maszyny,
    tkwiącej w okopach nudnej logiki.

    Przykład 2:
    "Skoro tak piales o madrosci tego nana psoraz UPR to postaraj sie zauwazyc, ze
    on nic nie wspomina o zglaszaniu do prokuratury, organach scigania, sadach,
    wiezieniach...to wytwory twojej...koguciej wyobrazni."

    Pytania badawcze:
    a) czy wątek założył profesor Rocki?
    b) czy tematem wątku jest jego wypowiedź?
    c) czy ktoś słyszał, by rektor walił dyscypliną w pupę ściągającego studenta?
    d) czy uczelnie są organami wymiaru sprawiedliwości?

    Analiza:
    Ponieważ nasz superkomputer zawziął się i odmówił współpracy, zastosowano do
    badań inne skomplikowane urządzenie w postaci papierka lakmusowego. Zanurzony w
    miazmatach greczen papierek najpierw zmienił kolor na czerowny, następnie
    pojawiły się na nim sierpy i młoty, a na koniec spłonął w ciągu 0,0265 ns,
    wydzielając jednocześnie opary sarinu. Ewakuacja laboratorium była udana, nie
    zanotowano strat w ludziach.

    Przykład 3:
    "na szafot" /za ściaganie/

    Pytanie badawcze:
    a) kto i gdzie tak napisał?

    Analiza:
    ............ /głucha, kretyńskopięćdziesiątdruga cisza/
  • Gość: Marek IP: *.eseenet.com 18.05.04, 09:41
    Absolutnie . Nawet nasz (??) prezydent poparl ta teze i swojej nie napisal
    (choc potem twierdzil ze napisal)
  • Gość portalu: Marek napisał(a):

    > Absolutnie . Nawet nasz (??) prezydent poparl ta teze i swojej nie napisal
    > (choc potem twierdzil ze napisal)

    jak nie glejt z urodzenia do władzy i pieniędzy to czemu stać na przeszkodzie
    wyrównywania szans dla wszystkich?
    a metody?
    to chyba był jakiś święty
    a wszak nie święci garnki lepili
    oni mieli inne, wyższe zadanie za wyższą cenę
    czy coś nie gra?
    chyba praca doktorska ma wyższą cenę niż magisterska?
    chociaż teraz to nie wiadomo jak z tymi opłatami jest, bo ekskluzywne
    przedszkole z językami chyba więcej teraz kosztuje

    danka
  • Gość: klip IP: *.2.Core.net.pl 18.05.04, 20:20
    Dla siebie - oczywiście,że nie.
    Dla kogoś - to zalezy. Jesli student przedstawiający prace magisterska,ktorej
    nie napisal, jako swoja popelnia przestepstwo,to osoba ktora wiedziala takim
    zamiarze i taka prace mu napisala powinna odpowiadac karnie. Powinno to dotyczyc
    przypadkow gdy zamawiajacy prace mowi piszacemu po co mu ona jest. Piszacy na
    zamowienie powinien doniesc na policje o takim zamiarze. Jesli tego nie zrobil i
    prace napisal ,to powinien poniesc odpowiedzialnosc za pomoc w oszustwie. Jesli
    jednak zamawiajacy nie poinformowal piszacego,ze ma to sluzyc oszustwu z jego
    strony,a jedynie potrzebuje opracowania na dany temat,to takiej
    odpowiedzialnosci nie powinno byc. Od razu wyjasnie ,ze nie jestem karnista i
    nie wiem czy da sie to podciagnac pod istniejace przepisy. Pisze jak moim
    zdaniem powinno byc.
(1-100)
przejdź do: 1-100 101-142

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.