• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Pisanie prac magisterskich winno być nielegalne? Dodaj do ulubionych

  • 11.05.04, 10:24
    W dzisiejszej "RP" ciekawy artykuł:

    www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040511/kraj/kraj_a_2.html
    Z treści wynika jedno - nasza kadra akademicka to niekompetentne lenie.
    Powinnością promotora i egzaminatorów powinno być dbanie o proces
    powstawania pracy oraz rzetelne sprawdzenie, czy kandydat na magistra
    rzeczywiście sprawnie porusza się w tematyce swego dzieła. Tymczasem
    akademicy żalą się do prokuratury na osoby prace piszące, próbując cudzymi
    rękoma załatwiać sprawy, za które sami są odpowiedzialni. Żałosne.

    Najrozsądniej z wypowiadających się wypadł prof. Rocki - no i nic dziwnego,
    jest członkiem UPR.
    Zaawansowany formularz
    • 11.05.04, 10:36
      xiazeluka napisała:

      > Najrozsądniej z wypowiadających się wypadł prof. Rocki - no i nic dziwnego,
      > jest członkiem UPR.

      powinniście zmienić nazwę na UPP czyli Unię Realnego Programu

      i niech ten prof. Rocki zamiast być członkiemniech "wypadnie" z programem jak
      to u niego magistrowie zdobywają tytuły
      i niech to będzie UDOKUMENTOWANE według naukowych zasad zrealizowany program
      produkcji najwyższej jakości magistrów

      danka
    • 11.05.04, 11:05
      osobiście napisałem kilka prac i część pracy doktorskiej dla kogoś tam.
      Oczywiście za forsę. Ale to dość dawno temu było. Teraz bym tego nie zrobił.
      Raz, że mam lepsze formy zarobkowania, dwa, że jednak teraz obiekcje mam.
      Ostatnio odmówiłem komuś. To jednak nie w porządku jest.
      Ale świat kurewski jest. Szczególnie gdy poza uczelnią to jest. Taka sytuacja
      jest. Firma X zleca swojemu młodemu i prężnemu pracownikowi z ambicjami aby
      znalazł kogoś kto wykona i wdroży system w firmie takiej. Gość dociera do
      ciebie. Zaczyna współpraca się i wszystko niby ok jest. Ten gość właściwie
      jedynym łącznikiem na tym etapie między tobą a firmą jest. On zna branżę i
      właściwie od niego zależy czy podpiszesz kontrakt o sporo szmalu jednak. Tu
      nikt nikomu nie da kasy w łapę bo to zbyt śliskie dla wszystkich jest. Ale gość
      doktoryzuje w PAN-ie się i mówi, iż chciałby abyś mu pomógł, czyli napisał
      część czegoś na czym on się nie zna, ale ty się znasz. No i co wtedy? Pieprznąć
      kontrakt za sporą kasę czy jednak napisać mu to co dla ciebie w sumie niedużym
      wysiłkiem jest?

      --
      Perła
      • 11.05.04, 11:14
        perla napisał:

        No i co wtedy? Pieprznąć
        >
        > kontrakt za sporą kasę czy jednak napisać mu to co dla ciebie w sumie
        niedużym
        > wysiłkiem jest?
        >

        Perła
        ty taki katolik i masz dylemat co zrobić?
        a wystarczy odpowiedzieć sobie proste pytanie, które kiedyś pytaniem nie było

        "nie można dwóm Panom służyć...".a dalej sobie poczytaj jakie są konsekwencje
        i wierz mi
        o rozgrzeszeniu za wybór nie tego Pana co trzeba to tam dalej nic nie ma

        danka
      • 11.05.04, 11:22
        Ja również pisałem ludziom prace. Nawet niezłe oceny dostawałem...
        Ale widzisz, Perła, to jest tak: oferujesz towar. Jeżeli kupiec się znajdzie,
        to sprzedajesz. I tyle. Pamiętasz, jak ciocia Ala i Dostojny Luzer wykłócali
        się, że sprzedaż książek to coś innego niż sprzedaż gwoździ? A przecież to jest
        to samo: towar i kupiec. Co nabywca zrobi z Twoimi gwoździami/pracą magisterską
        Cię nie obchodzi, podobnie jak ekspedienta w sklepie AGD nie interesuje, jak
        będziesz uźywał noża kuchennego - do krojenia kanapek czy niewiernej żony.

        • Gość: samsob IP: *.gorowo-ilowieckie.sdi.tpnet.pl 11.05.04, 11:41
          xiazeluka napisała:

          Pamiętasz, jak ciocia Ala i Dostojny Luzer wykłócali się, że sprzedaż książek
          to coś innego niż sprzedaż gwoździ? A przecież to jest to samo: towar i kupiec.
          Co nabywca zrobi z Twoimi gwoździami/pracą magisterską<
          >
          Moim zdaniem to nie jest to samo, jako że pisanie książek i prac magisterskich
          związane jest ze zjawiskiem pracy twórczej chronionej prawnie i nijak ma się do
          sprzedaży gwoździ. Z tej ochrony wynika obowiązek tantiem dla twórcy. Jest to
          sprawa znana i dość powszechnie egzekwowana w cylizowanych społeczeństwach.
          pzdr.

          • 11.05.04, 11:53
            Tantiema - "określony w procentach udział autora w dochodzie z wystawienia jego
            sztuki, wydania książki, wykonania utworu muzycznego".

            Piszący pracę nie zamierza wystawiać, wydawać, wykonywać czy w ogóle żądać praw
            autorskich, zatem nie ma tu nic do egzekwowania - no chyba, że twórcy słowa
            pisanego nie wolno się zrzec praw autorskich; jeśli taki zamordyzm legislacyjny
            istnieje, to proszę mnie łaskawie poprawić.
            • 11.05.04, 11:59
              xiazeluka napisała:

              > no chyba, że twórcy słowa
              > pisanego nie wolno się zrzec praw autorskich; jeśli taki zamordyzm
              legislacyjny
              >
              > istnieje, to proszę mnie łaskawie poprawić.

              ja tak mam. Wszystko co napiszę to automatycznie podlega prawom autorskim.
              Niezbywalnym do tego. Nie mogę napisać i potem twierdzić, iż to ktoś inny
              napisał, mimo, że ten ktoś chętnie by za to zapłacił. Takie realia prawne są.
              Jak ktoś napisze muzykę powiedzmy to klops. Nie może wyprzeć tego się.
              No, ale na szczęście pozaprawne metody są, lub kruczki różne.
              Praw autorskich zrzec nie można się.

              --
              Perła
              • 11.05.04, 12:23
                perla napisał:

                > Praw autorskich zrzec nie można się.
                >

                jesteś pewien?
                dopiero w chwili kiedy swoje dzieło wydasz jako autor to jest jak mówisz
                ale wcześniej?
                a podróbki jak autor nieznany?
                i jeszcze wiele innych kruczków

                danka
                ps
                ale jak prace autorskie nafaszerujemy genami to...
              • 11.05.04, 12:34
                Rzeczywiście, ustawodawca rozciągnął "prawa autorskie" na każdy przejaw
                działalności... No, ale furtki oczywiście są: zrzec się nie można, ale
                dozwolone jest, za zgodą twórcy, rozporządzanie (za wynagrodzeniem) jego
                dziełem. W omawianej sytuacji to wystarczy do uznania, że zabranianie pisania
                prac magisterskich jest bezpodstawne. W dodatku można przyjąć, że jest to
                dzieło wspólne - zamawiający inspiruje wykonawcę, podaje mu temat i ogólny
                zarys opracowania: wtedy zastosowanie ma art. 9, ewentualnie art. 41.

                Natomiast w Twoim przypadku możesz chyba zastosować przepis z art.8 p.2 i
                art.15?
                • 11.05.04, 12:43
                  xiazeluka napisała:

                  > Rzeczywiście, ustawodawca rozciągnął "prawa autorskie" na każdy przejaw
                  > działalności... No, ale furtki oczywiście są: zrzec się nie można, ale
                  > dozwolone jest, za zgodą twórcy, rozporządzanie (za wynagrodzeniem) jego
                  > dziełem. W omawianej sytuacji to wystarczy do uznania, że zabranianie pisania
                  > prac magisterskich jest bezpodstawne. W dodatku można przyjąć, że jest to
                  > dzieło wspólne - zamawiający inspiruje wykonawcę, podaje mu temat i ogólny
                  > zarys opracowania: wtedy zastosowanie ma art. 9, ewentualnie art. 41.
                  >
                  > Natomiast w Twoim przypadku możesz chyba zastosować przepis z art.8 p.2 i
                  > art.15?

                  ale są jeszcze inne metody aby sprawdzić wiedzę ewentualnego magistra.
                  np. podając pytania egzaminacyjne przed egzaminem
                  i kto sprawdzi?

                  danka
                  • 11.05.04, 13:09
                    A nasza twórczość na FA nie podlega przypadkiem ochronie autorskiej? Gdyby
                    literalnie zastosować przepis ustawy, to:

                    a) Agora powinna nam płacić tantiemy
                    b) usuwanie chronionych prawem wypowiedzi byłoby przestępstwem
                    • 12.05.04, 08:18
                      xiazeluka napisała:

                      > A nasza twórczość na FA nie podlega przypadkiem ochronie autorskiej? Gdyby
                      > literalnie zastosować przepis ustawy, to:
                      >
                      > a) Agora powinna nam płacić tantiemy
                      > b) usuwanie chronionych prawem wypowiedzi byłoby przestępstwem

                      czy podpisywałeś taką umowę z Agorą?
                      ale takie ogólne podejście do tematu, że za każde wypowiedziane czy napisane
                      słowo jego autor ponosi autorskie konsekwencje wszelkiego rodzaju 9z tantiemami
                      włącznie) nawet mi się podoba
                      może bardziej ważylibyśmy kazde swoje słowo jak przeliczyć się je da na zyski i
                      straty

                      danka
          • 11.05.04, 11:55
            Gość portalu: samsob napisał(a):

            > Moim zdaniem to nie jest to samo, jako że pisanie książek i prac
            magisterskich
            > związane jest ze zjawiskiem pracy twórczej chronionej prawnie i nijak ma się
            do
            >
            > sprzedaży gwoździ. Z tej ochrony wynika obowiązek tantiem dla twórcy. Jest to
            > sprawa znana i dość powszechnie egzekwowana w cylizowanych społeczeństwach.
            > pzdr.
            >

            a czy gwóźdź od razu był produktem sprzedawanym na wagę w sklepie przez
            ekspedientkę?
            uważasz Samsonie, ze kiedy gwoździe wynaleziono to to nie był akt twórczy?
            dziwne masz podejście do pracy twórczej nie chronionej współczesnym prawem
            autorskim powiązanym z tandiemami

            ale nie przejmuj się
            wszyscy dzisiejsi "twórcy" mają takie podejście do niedzisiejszych twórców

            danka
            • Gość: samsob IP: *.gorowo-ilowieckie.sdi.tpnet.pl 12.05.04, 08:25
              panidanka napisała:
              >dziwne masz podejście do pracy twórczej nie chronionej współczesnym prawem
              > autorskim powiązanym z tandiemami<
              >
              To fakt, iż mam wlasny pogląd, który z Twoim poglądem nie może rywalizować, z
              uwagi na piramidalny charakter. Porównywanie sprzedaży gwoździ z pomysłem ich
              tworzenia, to epokowe odkrycie, które uzasadnia powiedzenie o braku pojęcia o
              wyobrażeniu (tak mawiał pewien poseł).
              pzdr.
        • 11.05.04, 11:43
          Może i masz rację. Czy tytuł kupiony gorszy od wykutego jest? Tytuł jej tytuł.
          Życie potem wykaże czy delikwent do zawodu nadaje się.
          To tak jak z tymi Żydami jest. Gdzieś czytałem jak ktoś oburzał się, że Żydów
          ukrywano za pieniądze. A przecież efekt liczył się. Życie uratowane zostało.
          Poza tym, wyuczenie dyplomu też za pieniądze jest. Studia kosztują, trzeba
          kupować czyjęś książki aby zdobyć tytuł...
          A propos książek. Al i Luzer zawsze szpetne zamiary co do naszych pieniędzy
          mieli. Nie chciali uznać książki za towar, bo liczyli, iż uda wydębić się z
          naszych kieszeni podatki na dotowanie książek tych. Np. na wydanie tomika
          erotyków jakiegoś impotenta umysłowego właśnie.

          --
          Perła
        • 12.05.04, 01:53
          xiazeluka napisała:

          >Co nabywca zrobi z Twoimi gwoździami/pracą magisterską
          >
          > Cię nie obchodzi, podobnie jak ekspedienta w sklepie AGD nie interesuje, jak
          > będziesz uźywał noża kuchennego - do krojenia kanapek czy niewiernej żony.
          >
          Nietrafione porownanie. Ow "noz" to w tym wypadku maszyna do pisania czy
          komputer z software'em do edycji tekstow. Rzeczywiscie, trudno zabronic
          posiadania takowych. Gosc, ktory sie reklamuje, ze pisze prace (komus), to
          taki, ktory za pieniadze morduje owa niewierna zone na zlecenie meza-rogacza.
          W wypadku zlapania, obaj ida siedziec. A wogole studia powinny byc platne.
          Sporo by to rozwiazalo.
          • 12.05.04, 08:13
            Pani Mag, obawiam się, że jednak to Pani podała nietrafione porównanie.
            Można to ująć prościej: jest towar, jest sprzedający i jest nabywca.
            Niezależnie od tego, czym jest towar, odpowiedzialność za używanie go zgodnie z
            prawem spoczywa na kupującym (pod warunkiem, że towar nie jest rzeczą
            nielegalną - a przecież nie jest). Pani porównanie zatem pada - pieniądze
            sprzedawca otrzymuje za towar, a nie zamordowanie żony. Dlatego analogia z
            nożem jest zasadna.
            W przypadku złapania siedzieć oczywiście powinien nożownik, a nie sprzedawca -
            bo niby na jakiej podstawie? Jeżeli rozbiję głowę przechodniowi cegłą, którą
            sobie kupiłem w markecie budowlanym, to kogo oprócz mnie wysłałaby Pani za
            kraty?

            Ostatnia uwaga natomiast jest słuszna - studia powinny być płatne.
            • 12.05.04, 17:16
              xiazeluka napisała:

              > Pani porównanie zatem pada - pieniądze
              > sprzedawca otrzymuje za towar, a nie zamordowanie żony. Dlatego analogia z
              > nożem jest zasadna.
              > W przypadku złapania siedzieć oczywiście powinien nożownik, a nie sprzedawca -

              Oba porownania nie sa trafione, bo napisana przez kogos praca magisterska nie
              jest ani narzedziem zbrodni (noz) ani aktem zbrodni (pozbycie sie niewiernej).
              Jest niczym, dopoki delikwent, ktory ja zakupil, nie przedstawil jej komisji
              egzaminacyjnej jako swojej. Kiedy praca jest przedstwiona jako swoja, to
              czlowiek, ktory ja napisal, moze NIE odpowiadac przed prawem tylko wtedy, jesli
              znajdzie motyw, ze napisal te prace w celu innym niz wyzej wymieniony,
              zakladajac oczywiscie, ze podsuniecie nie swojej pracy jest aktem niezgodnym z
              jakims tam prawem. To tak, jak ktos kupuje pistolet do obrony wlasnej lub z
              wiedza, ze owa bron zostanie uzyta w celach kryminalnych. Ta osoba staje sie
              wowczas "accessory of crime". Oczywiscie, dobry prawnik moze wszystko i jesli
              Pan, Xsiaze, napisal prace swojej ukochanej, to prawnik moze sie klocic, ze
              byly to tylko poprawki gramatyczne. Ale jesli ma Pan firme, ktore pisze prace,
              to juz moze byc trudniej. Swoja droga, ytuacja opisana w artykule jest
              bezsensowna z punktu widzenia prawa - w jaki sposob uczelnie moga probowac
              karac jakies firmy czy ludzi, jesli nie moga udowodnic zaistnialego
              przestepstwa, i.e. fikcyjnych prac?

              > Ostatnia uwaga natomiast jest słuszna - studia powinny być płatne.

              Prace magisterskie tez powinny byc zlikwidowane. Pisanie dysertacji ma tylko
              sens, jesli student bierze udzial w realnym projekcie naukowym. Przedstawia
              wowczas swoj wklad do projektu w postaci pracy-raportu. Przy takiej masowce,
              jaka sa stopnie magisterskie w Polsce, jest to nierealne, nic nie udowadnia ani
              wykazuje. Jest to strata czasu delikwenta, ktory moglby isc do pracy i
              zarabiac, oraz pieniedzy podatnikow, ktorzy po zaplaceniu za cale studia tego
              czlowieka, placa jeszcze za dodatkowy czas, kiedy ow gosc wykonuje duzo
              pozytecznej, nikomu niepotrzebnej pracy.
              • 13.05.04, 09:30
                Cieszę się, że podjęła Pani temat - to naprawdę ulga po wyczynach kretyna
                Powolnego Wyboru.

                Pozwoli Pani, że jednak będę bronił analogii praca/nóż. Oba te przedmioty nie
                są narzędziem przestępstwa (oszustwa/morderstwa), ale mogą być, podobnie jak
                tysiące innych rzeczy, od suszarki do włosów a na beretcie 92F skończywszy.
                Wszystkie te przedmioty są dostępne legalnie.

                Teraz następstwa: nóż może służyć do rozmaitych celów, jednak chyba nie wymaga
                Pani od ekspedienta, by sprawdzał kartotekę klienta i domagał się od niego
                wypełnienia wielostronicowej ankiety "Do czego zamierzam używać noża
                kuchennego", prawda?
                Naturalnie może Pani teraz powiedzieć, że o ile sposób użycia noża może być
                wieloraki, to praca dyplomowa jest przeznaczona ewidentnie do jednego celu -
                oszustwa. Proszę mi jednak powiedzieć - czym w takim razie różni się taki
                proceder od wydawaia, legalnie i to często z namaszczeniem MENu, rozmaitych
                bryków, ściagawek, gotowców, streszczeń, także w formacie, który wprost
                sugeruje sposób jego użycia (książeczka z wzorami matematycznymi, na przykład,
                w formacie 4x5 cm)?
                Proszę Pani, winny przestępstwa jest zawsze człowiek, a nie przedmiot.
                Przestępstwo powstaje w chwili, kiedy oszust przedkłada komisji podpisaną przez
                siebie pracę, której nie jest autorem. Czyn popełnia więc on, a nie wytwórca
                przedmiotu (pracy). Na analogii z bronią palną - może sobie Pani pistolet taki
                kupić i nic się nie dzieje dopóty, dopóki nie uzyje go Pani niezgodnie z
                prawem. Wtedy winę ponosi Pani, a nie sprzedawca czy fabryka broni. To samo
                jest ze znacznie mniej smiercionośnymi, przyzna Pani, pracami dyplomowymi: mogę
                je sobie kupować do woli (w celach kolekcjonerskich, porównawczych - aby wybrać
                najlepszą, względnie lepszą, jeśli nie zdam dzięki pierwszej) i nie ma w tym
                niczego nagannego. Czyn nielegalny zaistnieje dopiero wtedy, gdy zaniosę pracę
                na egzamin i tak dalej. W tym przypadku nie ma podstaw do karania osoby, która
                taką pracę napisała, podobie jak nie wsadzi chyba Pani do więzienia kogoś, kto
                wyśpiewuje pod Pani oknem serenadę miłosną twierdząc, że ją sam napisał dla
                wybranki serca swego, chociaż każde słowo zgadza się z wierszem Heinego, który
                właśnie trzyma Pani w ręce, zgadza się? W takim przypadku na smieszność naraża
                się ów wyjec, natmiast chyba nie będzie Pani miała pretensji do Heinego, że
                powinien zdawać sobie sprawę z następstw opublikowania porywających erotyków?

                Na zakończenie z przyjemnością się z Panią zgodzę po raz wtóry - istotnie,
                sytuacja jest kuriozalna: uczelnie przerzucają odpowiedzialność za swoje
                gapiostwo na innych. Napisałem zresztą o tym w pierwszym poście, co sprowadziło
                na mnie atak kretyna Powolnego, który jako akademik czuje się całkowicie
                niewinny i z tej dziewiczej bieli swej sukienki czyni cnotę, pouczając
                wszystkich w okolicy, że to oni są nieetyczni.

                Pisanie prac magisterskich zdaje się i w USA osiągnęło poziom kuriozum - "Wpływ
                sekwoi na migrację szczurów miejskich" względnie "Polaryzacja nerwonośnych
                spinów w strukturze impetycznej pierwszej kwarty doby" (czyt. "poranna rosa na
                trawie") to zdaje się codzienność.

                Pozdrawiam,
                xiazeluka
                • 13.05.04, 19:12
                  xiazeluka napisała:

                  > Proszę Pani, winny przestępstwa jest zawsze człowiek, a nie przedmiot.
                  Nigdy nie twierdzilam nic innego, Xsiaze. Jednakowoz, jesli przedmiot zostal
                  dostarczony do rak przestepcy przez osobe trzecia, ktora to osoba miala
                  swiadomosc mozliwosci (sic!) popelnienia przestepstwa, to osoba ta staje
                  sie "accessory of crime". Oczywiscie jest roznica pomiedzy dostarczeniem pol
                  tony materialow wybuchowych w celu wysadzenia w powietrze budynku rzadowego, a
                  setka stron zadrukowanego papieru w celu uzyskania magistra nauk wszelakich. W
                  praktyce ten ostatni przypadek nawet nie przejdzie biurka sedziego, ktory
                  decyduje o wprowadzeniu sprawy na wokande, bo po prostu szkoda pieniedzy
                  podatnika (przynajmniej w USA).

                  > Pisanie prac magisterskich zdaje się i w USA osiągnęło poziom kuriozum -
                  > "Wpływ sekwoi na migrację szczurów miejskich" względnie "Polaryzacja
                  > nerwonośnych spinów w strukturze impetycznej pierwszej kwarty doby"
                  > (czyt. "poranna rosa na trawie") to zdaje się codzienność.

                  Przyznam, ze tematy te nie sa mi znane smile, choc slyszalam o milionowym grancie
                  z DOE (Department of Energy - pieniadze podatnika) przydzielonym naukowcowi z
                  University of Alaska w celu badania, czy zorze polarne da sie wykorzystac do
                  komercjalnego uzyskiwania energii. Struktura studiow amerykanskich jest inna:
                  90% studentow uzyskuje tzw. "bachelor's degree" czyli bakalorat, ktory to tytul
                  nie wymaga dysertacji, tylko trzeba zaliczyc odpowiednia ilosc przedmiotow.
                  Ci, ktorzy kontynuuja studia, moga isc w kierunku krotszego "master degree"
                  (przewaznie dwa-trzy lata), z ktorych okolo polowa stanowi tzw. professional
                  master, w ktorych nie wymaga sie dysertacji, choc studenci dostaja do zrobienia
                  projekty, z ktorych musza przedstawic raport. Ci, ktorzy studiuja na PhD czyli
                  doktoraty, musza napisac dysertacje, zdac egzamin doktorski i czesto musza miec
                  przynajmniej jedna publikacje ze swojego projektu w czasopismie naukowym. Nb.,
                  obrona dysertacji czy to na master czy tez PhD, jest publiczna. Studia
                  doktoranckie w USA sa finansowane tylko i wylacznie z grantow, wiec doktoranci
                  biora udzial w badaniach naukowych swoich mistrzow. Konkurencja o granty jest
                  duza, wiec badania te musza miec jakies meritum; takie rodzynki jak ta energia
                  z zorzy polarnej czy tez wspolzycie sekwoji ze szczurami, pewnie moga sie
                  zdazyc, choc jestem raczej sceptyczna, jesli ktos twierdzi, ze jest to
                  powszechne.
                  P.S. Szereg nieporozumien, ktore zaobserwowalam w tej dyskusji, to proba
                  postawienia braku rownosci pomiedzy prawem a etyka. Ogolnie jest to
                  niewykonalne, i jakiekolwiek rozwiazania spoleczne, i.e. prawa, musza one byc z
                  natury swojej niedoskonale, stad wyzszosc, moim zdaniem, prawa precedensowego
                  nad kodeksami napoleonskimi.
                  • 14.05.04, 10:54
                    1. Pisanie prac dyplomowych nie jest zakazane
                    2. Sprzedawanie praw do korzystania z nich osobom trzecim również
                    3. Skoro tworzenie i obrót jest legalny, to wytwórca nie odpowiada za to, co
                    kupujący z tym towarem zrobi. Na tej samej zasadzie: jeśli przyjdzie do Pani
                    drogerii chwiejący się na nogach facet z czerwonym nosem i poprosi o wodę
                    brzozową, to odmówi mu Pani sprzedaży, ponieważ ma świadomość, iż trunek ów
                    zostanie spożyty wbrew przeznaczeniu?

                    Prawo opiera się na etyce. Etyczne jest zatem "co nie jest zakazane, jest
                    dozwolone". Zatem dozwolone jest pisanie prac na zamówienie, nie narusza to w
                    żaden sposób moralności. Co innego w przypadku kupującego, ale to nie ten wątek.
                    • 14.05.04, 22:11
                      xiazeluka napisał:

                      > 1. Pisanie prac dyplomowych nie jest zakazane
                      > 2. Sprzedawanie praw do korzystania z nich osobom trzecim również
                      Przepraszam, nie przeczytalam dokladnie artykulu w Rzeczypospolitej. Wydawalo
                      mi sie, ze prawo zabrania pisania i sprzedawania komus prac, a uczelnie probuja
                      uprawiac "spychologie" chcac karac tych co pisza, a nie tych co przedstawiaja
                      swoje prace. Zgadzam sie, jesli prawo cywilne nie zabrania napisania i
                      sprzedania pracy, to rozmawiamy o powietrzu, a posuniecie wladz uczelni
                      swiadczy o braku znajomosci procesu demokratycznego. Jesli chca zmiany prawa,
                      to powinni zwrocic sie do jakiegos lobby, a nie prokuratury.

                      > 3. Skoro tworzenie i obrót jest legalny, to wytwórca nie odpowiada za to, co
                      > kupujący z tym towarem zrobi. Na tej samej zasadzie: jeśli przyjdzie do Pani
                      > drogerii chwiejący się na nogach facet z czerwonym nosem i poprosi o wodę
                      > brzozową, to odmówi mu Pani sprzedaży, ponieważ ma świadomość, iż trunek ów
                      > zostanie spożyty wbrew przeznaczeniu?
                      O ile pamietam, zza PRL-u byly takie napisy w sklepach alkoholowych i
                      restauracjach: "Osobom nietrezwym alkoholu nie podaje (sprzedaje) sie". Czy
                      tyczy to rowniez wody brzozowej?

                      > Prawo opiera się na etyce. Etyczne jest zatem "co nie jest zakazane, jest
                      > dozwolone". Zatem dozwolone jest pisanie prac na zamówienie, nie narusza to w
                      > żaden sposób moralności. Co innego w przypadku kupującego, ale to nie ten
                      > wątek
                      Niekoniecznie to "co nie jest zakazane, jest dozwolone" jest etyczne.
                      Najlepszym przykladem jest zezwolenie na aborcje czy tez kara smierci. Dla
                      wielu procedery te sa nieetyczne, ale innych nie, jedne systemy prawodawcze je
                      dopuszczaja, a inne nie.
                      • 16.05.04, 10:47
                        Wody brzozowej nie sprzedawano w sklepach alkoholowych i restauracjach...

                        Mordowanie bliznich (zwane dla niepoznaki "aborcja") jest naganne i swiadomosc
                        te maja rowniez feminazistki pokroju Framugi-Nowatorskiej Izabeli - wystarczy
                        posluchac, jak dowodza wbrew faktom, ze plod to nie czlowiek (zapewne kazda z
                        tych pomylonych osob uwaza, ze nigdy nie byla plodem...). Kara smierci jest
                        natomiast sprawiedliwa odplata za zamordowanie blizniego, uzasadniona chociazby
                        tym, mamy prawo sie bronic. Likwidacja KS jest niedopuszczalna moralnie,
                        poniewaz zapala zielone swiatlo bandziorom: niewazne, czego sie dopuscicie,
                        dajemy wam gwarancje zachowania zycia. Jest to nieetyczne, poniewaz tym samym
                        wystawia sie porzadnych ludzi na odstrzal.
                        To nie kwestia etyki zatem, ale jej braku w prawodastwie niektorych postepowych
                        krajow.

                        Co do reszty - jak to fajnie z kims sie zgodzic.
      • Gość: Łomonosow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.05.04, 11:36
        Jeżeli stylistyka twoich prac była taka jak tego postu to śmiem podejrzwać że
        sam dla siebie kupiłeś pracę na targu.
      • Gość: adamm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.04, 11:48
        jest nagrać gościa jak Rywin Michnika i dalej już do wyboru do koloru. Ty
        rozdajesz wówczas karty.

        • Gość: adamm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.04, 11:48
      • Gość: Wolny wybor IP: *.arcor-ip.net 11.05.04, 16:05
        W tych wypowiedziach widze wspanialy material na prawdziwa prace naukowa
        na temat upadku etyki zawodowej i degeneracji mentalnosciowej srodowisk
        uwazajacych sie za tzw. "elity".

        Moze naklonie ktoregos ze studentow na podjecie tego tematu.

        I nie jest istotne, czy chodzi tu o elity z cenzusem naukowym czy tez
        o elity polityczne. Chodzi o udokumentowanie zjawiska zwanego
        INDYFERNETYZMEM.

        W konsekwencji prostej prowadzi to do zaniku norm etycznych.


    • Gość: adamm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.05.04, 11:16
      po co sie zostaje na uczelni? Zeby nic nie robic, miec caly socjal i jeszcze
      łyknąć od czasu do czasu jakąś studentkę [dotyczy kadry plci meskiej] smile Tu
      dowcip, tam dowcip, tu troche nadąsana mina, gadki o inteligencji i zycie się
      toczy. Przeciez nikt nie zostaje na uczelni, aby cięzko pracować albo czytać
      bibliografie podane prez studentow w ich pracach. A jak sie zostanie prof. to
      już cały kraj może Ci skoczyć - zebyś nawet na wykladach gadal jak schizofrenik
      i robil rzeczy, za które wywalają z najpodlejszych prac nikt cie nie ruszy.
      Mozesz wowczas zapomniec wszystko podstaw arytmetyki i j. polskiego, a i tak
      beda ci sie klaniac i czapkowac. Ot czerń.
      • Gość: siedem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.05.04, 11:21
        inne zycie, jakby swiat rownoległy. tamci ludzie nie rozumieja nas. my nie
        rozumiemy ich feudalnego systemu.

        5040
        • Gość: Wolny wybor IP: *.arcor-ip.net 11.05.04, 13:01
          A potem Szanowni Panstwo dopominaja sie automatycznych nostryfikacji
          dyplowmow w calej Europie, na calym swiecie, bo "my som tom silom
          wykfalifiokowanom", ktora pokaze, na co ja stac.

          Troche wiecej naglosnienia dla takich dyskusji i konkretnych przypadkow,
          a Bruksela wprowadzi dodatkowe egzaminy dla wszystkich przynoszacych
          polski dyplom, gdziekolwiek to bedzie.

          Harvardu, Yale, Oxfordu i Cambridge nigdy u nas nie bedzie.
          Sami sobie na to "uczciwie" zapracujemy.
          Czy o to chodzi ?

          A tytul "magister" juz ma pejoratywny wydzwiek, dlaczego, kazdy wie.


          • 11.05.04, 13:39
            ja także pisałem i pisał
            będę nikt mi nie zabroni
            gdzieś muszę dorabiać
            a pisanie prac jest bardzo
            opłacalne, mój wytwór
            moje prawa, maja forsa.

            pzdr

            --
            najlepsi na tym forum są:
            cs137, świnia137, groszek741, arsch_boli
            to sami najlepsi fizycy w juesej nie licząc
            studentki Kasi i cioci Basismile)))))))
            • Gość: Wolny wybor IP: *.arcor-ip.net 11.05.04, 13:51
              Forsa - i wszystko jasne.

              Zycze Ci, zeby operowal Cie kiedys chirurg, ktoremu tacy jak Ty
              pomogli uzyskac dyplom lekarski. Kiedy Ci wytnie watrobe zamiast
              wyrostka - to znaczy , ze jestes dzieckiem szczescia.

              Serdeczne pozdrowienia "dorobkiewiczu".


              • 11.05.04, 14:37
                A co za róznica, kto pomógł, skoro egzamin zdawał osobiście? Jak nadzorowała
                takiego ananasa kadra naukowa, w jaki sposób sprawdziła jego wiedzę?

                Pretensje kieruj do nieudolnej komisji egzaminacyjnej.
                • Gość: Wolny wybor IP: *.arcor-ip.net 11.05.04, 14:49
                  Problem to mentalnosc, ktora pozwala na akceptacje takich praktyk.
                  I ty wlasnie te swa mentalnosc pokazales w calej pelni.

                  Zapewniam Cie, ze tego rodzaju dyskusja nie bylaby w ogole mozliwa
                  pomiedzy cywilizowanymi ludzmi na zadnym znanym mi uniwersytecie
                  np. w RFN. A argument o kierowaniu pretensji do komisji jest tez
                  przejawem tej wlasnie chorej mentalnosci, ktora nie wystepuje
                  w normalnym srodowisku naukowym na zachodzie. Nie wysilaj sie
                  wiec na riposty, bronisz smierdzacego prymitywem tematu.

                  Kupowanie prac naukowych -
                  jest to po prostu najzwyklejsze oszustwo i nie dorabiaj do tego
                  genialnych usprawiedliwien, bo to jest zalosne.






                  • 11.05.04, 14:55
                    ...musiała być naprawdę genialna, że egzaminatorzy odstąpili od pytań
                    sprawdzających i dali Ci tytuł na piękne oczy.

                    O mojej mentalności nie pisz, ponieważ nawet nie zrozumiałeś tytułowego pytania
                    otwierającego wątek.

                    Natomiast zaciekawiła mnie szalenie następująca kwestia, którą podniosłeś przed
                    chwilą, Wasza Kretyńskość - czym w takim razie zajmuje się komisja
                    egzaminacyjna, jeśli nie weryfikacją wiedzy studenta?
                    • Gość: Wolny wybor IP: *.arcor-ip.net 11.05.04, 15:02
                      Wlasnie Twoja mentalnosc ukazala sie w calej krasie, autorze prac za pieniadze,
                      do czego sie sam przyznajesz.

                      Uzywajac epitetow pokazujesz iz akceptujesz rowniez zachowania osobnikow,
                      ktorzy kiedys mieli zloty rog. Jesli pisales wiele prac magisterskich,
                      to byc moze zrozumisz, co mam na mysli. A jesli nie rozumiesz,
                      coz, zapytaj starszych kolegow.






                      • 11.05.04, 16:00
                        Owszem, zarabiałem pieniądze za pisanie prac, z czego jestem dumny. Co ma
                        jednak do rzeczy mentalność?

                        Jako osoba pojętna, szybko się uczę i potrafię już po jednym poscie poznać
                        złożoność natury osoby, z którą mam zaszczyt korespondować. Dokonałem nawet
                        błyskawicznej syntezy Twoich odrażających poglądów, określając Cię właściwie i
                        zgodnie z zaproponowaną partyturą.

                        Jeśli nie wiesz, o co mi chodzi, pozwalam Ci zadać pytanie z prośbą o
                        wyjaśnienie.
                        • Gość: Wolny wybor IP: *.arcor-ip.net 11.05.04, 16:15
                          W tych wypowiedziach widze wspanialy material na prawdziwa prace naukowa
                          na temat upadku etyki zawodowej i degeneracji mentalnosciowej srodowisk
                          uwazajacych sie za tzw. "elity".

                          Moze naklonie ktoregos ze studentow na podjecie tego tematu.

                          I nie jest istotne, czy chodzi tu o elity z cenzusem naukowym czy tez
                          o elity polityczne. Chodzi o udokumentowanie zjawiska zwanego
                          INDYFERENTYZMEM.

                          W konsekwencji prostej prowadzi to do zaniku norm etycznych.

                          P.S. Rzeczywiscie jestes osoba pojetna, gdy chodzi o przystosowanie
                          sie do kazdej sytuacji, jesli sie to tylko OPLACA. Jest jeszcze
                          pare innych sposobow zapewnienia sobie oplacalnosci, ale to Ty jestes
                          kolego drogi, ekspertem od tych spraw, wiec nie bede z Toba konkurowac.

                          Dlatego wlasnie kraj nasz wyglada tak smutno na tle innych.






                          • 11.05.04, 16:30
                            Za podpowiedź tematu dziękuję, ale najpierw ustalmy cenę.

                            Temat drugi: "Indyferentyzm sprzedawcy noży" - również jest niezły, może jakiś
                            adept psychiatii będzie zainteresowany. Głównie osobą poddającą podobny temat
                            pod rozwagę.

                            Jeśli mi się coś opłaca, to rzeczywiście się szybko potrafię przystosować,
                            dzięki czemu nie umarłem jeszcze z głodu, ani też nie siedzę na etacie
                            akademickim olewając swoje obowiązki ponieważ państwo i tak mi zapłaci.

                            Jeżeli nawet osoby, które podają się za wykładowców akademickiech nie potrafia
                            pojąć rzeczy elementarnej - odpowiedzialności za swoje czyny - to niestety
                            efekty mamy takie, że liczba dyplomowanych debili wzrasta. Członkowie komisji
                            dostają wszak extra szmal za każdy egzamin...
                  • 12.05.04, 09:02
                    Tytuł wątku - "czy pisanie prac winno być nielegalne".

                    Odpowiedź WW - "Kupowanie prac naukowych - jest to po prostu najzwyklejsze
                    oszustwo i nie dorabiaj do tego genialnych usprawiedliwien."

                    Moralny mędrzec odpowiada nie na temat...
                • Gość: a IP: *.katowice.msk.pl / 81.219.117.* 11.05.04, 14:52
                  A potem profesura krzyczy o niskich zarobkach na uczelniach i porównuje się z
                  kolegami na Zachodzie (prof. X we Francji zarabia 10 razy wiecej ode mnie,
                  smutne). Jak tacy dobrzy to wypieprzać na Zachód. Tyle, że nikt tam ich nie
                  chce... Werteryzm naszej (wyższej) i/Inteligencji.
                  • Gość: Wolny wybor IP: *.arcor-ip.net 11.05.04, 15:46
                    Probowalem cos wytlumaczyc, ale bariera zrozumienia jest ponad moje sily.

                    Oszustwa te nie roznia sie niczym innym od zwyklych oszustw, jakich pelno:

                    1 Mechanik w warsztacie podmienia np. pompe paliwowa na "pol-zlom", a klient
                    ( komisja egzaminacyjna ) nie podejrzewajac, ze jest ofiara, odbiera auto
                    nic o tym nie wiedzac. W czasie wyprzedzania pompa zawodzi, no wiec
                    zderzenie czolowe, smierc, i tak dalej. Klient "sam sobie jest winny",
                    bo nie sprawdzil.

                    2. Morderca morduje, ale policja ( analogia do komisji ) przeoczyla slady i
                    mordercy udaje sie zachowac wolnosc. Morderca sie cieszy, policji wszystko
                    jedno. I znowu sytuacja jest usprawiedliwiona.

                    Nie wiem, czy jeszcze trzeba dawac przyklady. Dlatego pisalem, ze jest to
                    oszustwo, naduzycie zaufania, bezprawie. Rzecz lezy w mentalnosci i o to
                    obrazil sie tu jeden z dyskutantow. Dlatego nasze dyplomy sa za granica
                    podjrzanym swiadectwem poziomu wyksztalcenia.






                    • Gość: a IP: *.katowice.msk.pl / 81.219.117.* 11.05.04, 16:08
                      Oszustwo magistra - ok, rozumiem sprzeciw. A oszustwa nadzorcy (komisji)? Który
                      egzaminator czy prowadzący doktoranta, magistra itd. przyzna, że praca jego
                      podopiecznego jest falsyfikatem? To godzi w prestiż: uczelni, rektora,
                      profesury, myśli polskiej (salwy śmiechu).
                      Pisałeś o sytuacji w Niemczech. Któryś z tygodników podał, że w Polsce jest
                      więcej studentów niż w RFN. I to jest paranoja. Papierek ma świadczyć o
                      inteligencji i wykształceniu, a na rynku pracy okazuje się bezwartościowy. W
                      Polsce się studiuje, nie żeby sie czegoś nauczyć, a żeby sobie przedłużyć
                      młodość. I wszyscy tą fikcję akceptują. Szkoły średnie, zawodowe też niczego
                      przydatnego nie uczą. Fabryka magistrów, a biedni ludzie wierzą, że to uczelnia.
                      A minister oświaty dumnie poda statystyki o wzroście studentów po 89 roku i
                      fakt ten niezbicie dowodzi rozwoju nauki polskiej.
                    • 11.05.04, 16:11
                      Ty nie próbuj tłumaczyć, spróbuj najpierw cokolwiek zrozumieć.

                      Przykład 1 - idiotyczny i nie na temat:

                      a) brakuje trzeciej dramatis personae
                      b) klient nie egzaminuje mechanika, natomiast komisja egzaminacyjna studenta -
                      owszem, to jej obowiązek, dlatego powinna być podejrzliwa
                      c) oszustwo polega na podmianie rzeczy dobrej na złą, tymczasem kupowane prace
                      są dobre, ponieważ zatwierdza je promotor i komisja egzaminacyjna

                      Przykład 2 - znowu nie na temat i jeszcze bardziej, co w pierwszej chwili
                      wydaje się niewiarygodne, idiotyczny:
                      a) analogia policja/komisja chybiona: gliny szukają sprawcy, komisja ma
                      delikwenta przed sobą i może przesłuchiwać do woli
                      b) nieudolność komisji oznacza, że nawet z własnoręcznie napisaną pracą
                      magisterską byle debil może liczyć na zdanie egzaminu, co sprawia, że zarzut
                      kupowania prac na rynku upada jako nieistotny (skoro głupcy egzaminują, to
                      przpuszczą nawet kogoś, kto zamiast pracy dyplomowej przyniesie przepisany
                      rozkład jazdy pociągów intercity)
                      c) jeśli policji/komisji jest wszystko jedno, to patrz punkt b)

                      Jeśli nie wiesz, czy dawać jeszcze przykłady, to Ci podpowiem - nie.
                      Kompromitujesz się tylko w ten sposób. Zresztą nie tylko w ten - brakiem
                      zrozumienia tematu wątku również.
                      • Gość: Wolny wybor IP: *.arcor-ip.net 11.05.04, 16:31
                        Wytlumaczono mi, ze chodzi tu o reprezentanta srodowiska "naukowego",
                        ktory za pieniadze wyda dowolna opinie na dowolny temat.

                        I potwierdzilo sie, bo kiedys w to nie wierzylem. Sa tacy.


                        • 11.05.04, 16:33
                          Tylko: co to ma do rzeczy?

                          • Gość: Wolny wybor IP: *.arcor-ip.net 11.05.04, 16:42
                            Co to ma do rzeczy ?

                            Wszystko na sprzedaz - to jest Twoja etyka.

                            Ale jesli czegos nie rozumiesz, to juz nie pytaj, bo pytan wlasnych
                            tez nie rozumiesz, nie mowiac juz o odpowiedziach na te pytania.

                            • 11.05.04, 16:54
                              Ja nie handluję etyką, ale owocami swojej ciężkiej pracy. Przymusu nie ma -
                              mozesz kupować lub nie.

                              Z bełkotu, który zamieściłeś w ostatnim akapicie jasno wynika, że poza
                              szlochaniem na nic innego Cię nie stać. Żałosne z Ciebie indywiduum.
                              • Gość: Wolny wybor IP: *.arcor-ip.net 11.05.04, 17:12
                                Nikt Cie nie nauczyl myslec takimi kategoriami, ktore zawarte sa
                                w normach etycznych. Nie wiesz o nich nic.

                                Jestes wiec tylko prostym handlowcem i to towarow nedznej jakosci.
                                Dlatego polskich laureatow Nobla jeszcze DLUUUUUUUUUGO nie bedzie.

                                Dlatego ciagle uzywasz sformulowan: kupic, sprzedac, handluje i t.p.
                                Najlepiej funkcjonowac mozesz tylko w takim srodowisku.

                                Przerzuc sie na skup smieci produkowanych przez autorow prac
                                magisterskich za pieniadze - moze zarobisz jeszcze wiecej ? Kto wie.



                                • 11.05.04, 17:28
                                  ...warzywno-polskich.

                                  O mojej etyce nie masz pojęcia, słodki idioto. W ogóle o etyce nie masz
                                  pojęcia - w przeciwnym razie nie pouczałbys sprzedawcy noży, że jest nie w
                                  porządku, ponieważ jeden z jego klientów wsadził zakupiony u niego towar
                                  koledze w plecy.

                                  Gdybyś miał jakiekolwiek pojęcie o moralności, nie wypisywałbyś odrażających w
                                  swym nadętym prostactwie filipik wobec handlowców, którzy w pocie czoła
                                  pracują, byś miał rano świeży chleb w pobliskim sklepie i proszki na ból głowy
                                  w aptece, której jesteś stałym klientem.

                                  Za dobre rady dziękuję, ale nie skorzystam - poleganie na idiocie nie jest
                                  dobrym pomysłem.

                                  A, i mam prośbę - nie wyj tak. Jest jeszcze jasno.
                                  • Gość: Wolny wybor IP: *.arcor-ip.net 11.05.04, 18:48
                                    Widze, ze skoncentrowales sie na dostarczeniu ilustracji do tego niewatpliwie
                                    rozleglego zagadnienia, a opisywane prostactwo wychodzi jak sloma z butow
                                    z kazdego napisanego przez Ciebie akapitu.

                                    A jesli chodzi o uzywanie epitetow, to kiedy sie czyta Twoje posty,
                                    z ulubionymi slowami "kretyn" / "idiota" - nie jestes szczegolnie
                                    oryginalny. Czlowiek majacy takie ambicje moglby troche nad soba
                                    popracowac.

                                    Stosujac Twoje metody polemiczne, pytam :
                                    Czy masz juz swojego psychoanalityka ?
                                    Przyda Ci sie niezwlocznie.






                                    • 12.05.04, 08:23
                                      Jak widać, nasz złotousty Wolnomyśliciel ma szalone problemy z odzieleniem
                                      odpowiedzi merytorycznej, dlatego woli zająć się czymś łatwiejszym - pozowaniem
                                      na Etalon Kultury. To istotnie nie wymaga wysiłku, szczególnie, że już na samym
                                      początku ów mąż raczył określić się jako osobę "cywilizowaną"; siłą rzeczy inni
                                      już cywilizowani nie są, a w każdym razie w mniejszym stopniu od owej
                                      pustosłowej samochwały.

                                      A, jesteś "kretynem" nie dlatego, że akurat trafiłeś na rabatową okazję w
                                      szmateksie - to jedynie zdiagnozowanie Twojej wyjątkowo nadętej osoby. Pardon,
                                      Osoby. No i wyjaśnij mi przy okazji, jakie to ja mam ambicje, ponieważ z Twojej
                                      bałaganiarskiej składni nie sposób się tego dowiedzieć.

                                      Psychoanalityk mi niepotrzebny, ale dziękuję za troskę; w rewanżu mogę Ci
                                      zaproponować zdolnego hydraulika, z pewnością coś zaradzi.

                                      Siedem jak zwykle miał rację - Ty jesteś z innego wymiaru: lodowej planety Leń-
                                      Patentowany w galaktyce JA-1.
                                • 11.05.04, 18:50
                                  Gość portalu: Wolny wybor napisał(a):

                                  > Nikt Cie nie nauczyl myslec takimi kategoriami, ktore zawarte sa
                                  > w normach etycznych. Nie wiesz o nich nic.

                                  Wolny wyborze, nie przesadzaj. Luka nigdzie nie napisal, ze uzyskiwanie
                                  dyplomow za fikcyjne prace jest OK. Twierdzil jedynie (z wlasciwym sobie tzw.
                                  chamstwem retorycznym, ktorego byc moze nie znasz i to tak Cie wzburzylo), ze
                                  nalezy karac promotorow, ktorzy dopuszczaja takie prace do recenzji, a takze
                                  studentow, ktorzy popelniaja plagiat, a nie ludzi, ktorzy te prace pisza. To
                                  ten sam poglad, ktorzy kaze odstepowac od karania ludzi, ktorzy przekupuja
                                  funkcjonariuszy panstwowych, a takze w ogole nie karac lapownictwa w prywatnych
                                  firmach. To jest dobrze uzasadniony poglad i nie ma w nim nic strasznego.

                                  Owszem, pisanie komus pracy magisterskiej ze swiadomoscia tego, ze ta praca do
                                  niczego dobrego nie posluzy, jest niemoralne i z pewnoscia taki Luka czy Perla
                                  pojda za to do piekla. Ale nie rozumiem, dlaczego prawo mialoby tego zabraniac.
                                  Rownie dobrze moglbys np. zabronic mowienia nieprawdy.

                                  Pulbek.
                                  • Gość: Wolny wybor IP: *.arcor-ip.net 11.05.04, 19:03
                                    Dziekuje serdecznie za komentarz.
                                    Zauwazyles tez, ze:

                                    >Twierdzil jedynie (z wlasciwym sobie tzw.
                                    > chamstwem retorycznym, ktorego byc moze nie znasz i to tak Cie wzburzylo),

                                    Ja tez odnioslem takie wrazenie, ze jest to chamstwo retoryczne, ale przez
                                    kolege X. niedostrzegane ( samemu czasem trudno dostrzec gdy czlowiek jest
                                    zaslepiony ). Jest to byc moze takze wrodzony sposob na zycie, ale kazdy
                                    sobie sam na to zapracowal.

                                    Niemniej jednak do tego "tanga" z pisaniem prac mam stosunek jednoznaczny,
                                    negatywny i zaden X. lub P. nie sa w stanie tego pogladu zmienic.

                                    Juz sam fakt uczestniczenia w tym rynku dyskwalifikuje X. i P. jako
                                    "recenzentow" innych wypowiedzi. Jest to wspoludzial w oszustwie.
                                    I tyle.


                                    • 11.05.04, 19:11
                                      Gość portalu: Wolny wybor napisał(a):

                                      > Ja tez odnioslem takie wrazenie, ze jest to chamstwo retoryczne, ale przez
                                      > kolege X. niedostrzegane ( samemu czasem trudno dostrzec gdy czlowiek jest
                                      > zaslepiony ).

                                      Wyrazilem sie niescisle, przepraszam. Mialem na mysli "chamstwo jako srodek
                                      retoryczny". Z cala pewnoscia Luka jest swiadomy, ze stosuje ten srodek
                                      retoryczny. W dodatku skutecznie; sam zobacz, ile listow z nim wymieniles.

                                      > Niemniej jednak do tego "tanga" z pisaniem prac mam stosunek jednoznaczny,
                                      > negatywny i zaden X. lub P. nie sa w stanie tego pogladu zmienic.

                                      Trudno.

                                      Pulbek.
                                      • Gość: Wolny wybor IP: *.arcor-ip.net 11.05.04, 19:20
                                        To jest mocno zlosliwe sformulowanie "chamstwo jako srodek retoryczny",
                                        bo jak wiadomo RETORYKA i CHAMSTWO naleza teoretycznie przynajmniej
                                        do dwoch roznych swiatow.

                                        Pan X. jednakze w utalentowany sposob laczy te dwa pojecia,
                                        w czym osiaga prawdziwy profesjonalizm.


                                    • 11.05.04, 19:18
                                      Gość portalu: Wolny wybor napisał(a):

                                      > Niemniej jednak do tego "tanga" z pisaniem prac mam stosunek jednoznaczny,
                                      > negatywny i zaden X. lub P. nie sa w stanie tego pogladu zmienic.

                                      I nie zwracasz uwagi na to, że przyczyną patologii jest fakt, iż tak fajnie
                                      jest studiować na "bezpłatnych" uczelniach, gdzie kwitnie życie towarzyskie, a
                                      nauką nikt się nie przejmuje. Uzyskanie "papierka" (dyplomu) jest traktowane
                                      tak samo jak "nauka" podczas studiów. Zresztą ten papierek i tak nie ma
                                      wartości na rynku pracy.
                                      Zastanawiałeś się laczego pisanie prac za pieniądze nie jest plagą np. na
                                      studiach MBA? smile))
                                      • Gość: Wolny wybor IP: *.arcor-ip.net 11.05.04, 19:30
                                        Ja na prawde rozumiem przyczyny handlowania w Polsce ( sam pracuje poza Polska
                                        w RFN ) pracami dyplomowymi. To bieda, albo pazernosc jak kto woli, "zmusza"
                                        wielu do takich dzialan, ale to nie znaczy, ze mozna to akceptowac.
                                        Jest to zjawisko, ktore jak bumerang uderza w to samo srodowisko.

                                        Mnie od poczatku chodzilo o MENTALNOSC akceptujaca takie zjawisko.
                                        Sam X. i P. przyznaja sie do pisania prac. I krytyka tej mentalnosci
                                        doprowadzila X. do wybuchu.

                                        Wiec jesli studenci to akceptuja, jesli ktos zaklada firme, ktora takie
                                        prace pisze, jesli ktos inny akceptuje taka sytuacje, a cala wine
                                        przenosi na komisje egzaminacyjne to jest to typowa "X." - luka w rozumowaniu.

                                        Pozdrawiam.






                                        • 12.05.04, 08:40
                                          Wolnomyśliciel mądrzy się na temat "mentalności" i "etyki". No coż, każdemu
                                          wolno, prawda? Jednak problem polega na czymś innym - jest to mentorstwo
                                          wybiórcze i spłaszczone. W skrócie - głupie.

                                          Otóż, szanowny WyjątkowoWolnoWybierającyWłaściweWyrazy, zjawiskiem nagannym nie
                                          jest pisanie prac na zamówienie, ale obrzydliwa postawa kadry akademickiej,
                                          która z racji niedouczenia, lenistwa, niekompetencji (właściwe podkreślić
                                          wężykiem na czerwono) dopuszcza do powstawania takich sytuacji. Pierwszy winnym
                                          jest promotor, który winien nadzorować powstawanie pracy dyplomowej, następni w
                                          kolejce to egzaminatorzy, których obowiązkiem jest sprawdzenie, czy kandydat na
                                          magistra w ogóle wie, o czym jest jego praca. Za to dostają przecież pieniądze.
                                          I jest całkowicie obojętne moralnie i formalnie, że istnieje rynek pisania
                                          gotowców.
                                          Do kogo tymczasem kierują swe żale egzaminatorzy? Nie do siebie, ale do innych.
                                          Nie od siebie wymagają lepszej, dokładniejszej pracy, ale pomstują na piszących
                                          magisteria. To dowód ich lenistwa i niekompetencji właśnie. I niemoralna próba
                                          zrzucenia odpowiedzialności za SWOJE błędy na innych.

                                          Pan WW po prostu rozumuje w kategoriach zarozumialsko-komunistycznych: niewinna
                                          jest osoba odpowiedzialna za weryfikację przedstawionej pracy tudzież osoby
                                          podającej się przez autora, a przestępcą producent. Innymi słowy - w przypadku
                                          morderstwa, rzecze mr WW, winny jest producent broni, a nie osoba, która
                                          pociągnęła za spust... I tu jest luka w Waści rozumowaniu, o ile ten pełen
                                          pychy nudny wywód można uznać za skażony myślą.
                                          • 12.05.04, 08:49
                                            xiazeluka napisała:

                                            > Wolnomyśliciel mądrzy się na temat "mentalności" i "etyki". No coż, każdemu
                                            > wolno, prawda? Jednak problem polega na czymś innym - jest to mentorstwo
                                            > wybiórcze i spłaszczone. W skrócie - głupie.
                                            >
                                            > Otóż, szanowny WyjątkowoWolnoWybierającyWłaściweWyrazy, zjawiskiem nagannym
                                            nie
                                            >
                                            > jest pisanie prac na zamówienie, ale obrzydliwa postawa kadry akademickiej,
                                            > która z racji niedouczenia, lenistwa, niekompetencji (właściwe podkreślić
                                            > wężykiem na czerwono) dopuszcza do powstawania takich sytuacji. Pierwszy
                                            winnym
                                            >
                                            > jest promotor, który winien nadzorować powstawanie pracy dyplomowej, następni
                                            w
                                            >
                                            > kolejce to egzaminatorzy, których obowiązkiem jest sprawdzenie, czy kandydat
                                            na
                                            >
                                            > magistra w ogóle wie, o czym jest jego praca. Za to dostają przecież
                                            pieniądze.
                                            >
                                            > I jest całkowicie obojętne moralnie i formalnie, że istnieje rynek pisania
                                            > gotowców.
                                            > Do kogo tymczasem kierują swe żale egzaminatorzy? Nie do siebie, ale do
                                            innych.
                                            >

                                            no i takim to sposobem sam xiaze luka doprowadził do tego, że głowa ma pożreć
                                            włany ogon, bo ci co teraz za pieniądze piszą prace magisterskie dla innych,
                                            kiedyś je pisali dla siebie i ZA DARMO, ale NIKT nie sprawdził ich moralności
                                            na ebzaminie
                                            no i oczywiście najpierw winna komisja egzaminacyjna,, że nie sprawdziła czy
                                            ten magistrant będzie zdolny do napisanią następnej magisterskiej pracy,
                                            zamiast np. doktorskiej, a potem winny jest promotor bo nie dopatrzył czy
                                            komisja dobrze rozdaje dyplomy
                                            no i fajnie, że takie zjadanie własnego ogona można już sobie zobaczyć u samych
                                            naukowych elit

                                            danka
                                            • 12.05.04, 08:55
                                              • 12.05.04, 10:30
                                                egzamin z moralności zdaje się każdego dnia przez całe życie

                                                przez 5 lat pobierania nauki na tzw. studiach też

                                                danka

                                                ps
                                                a wiesz przynajmniej luko, kto jest egzaminatorem moralności?
                                                • 12.05.04, 10:56
                                                  ...ponieważ po wrzuceniu Pani ostatniej wypowiedzi do mojego translatora
                                                  neurastenicznego doszło do przegrzania urządzenia i przez to nie wiem, o co
                                                  Pani chodzi.
                                                  • 12.05.04, 11:00
                                                    xiazeluka napisała:

                                                    > ...ponieważ po wrzuceniu Pani ostatniej wypowiedzi do mojego translatora
                                                    > neurastenicznego doszło do przegrzania urządzenia i przez to nie wiem, o co
                                                    > Pani chodzi.

                                                    a to dlatego, że pomyliłeś nie tylko wsady, ale i urządzenia do wsadów

                                                    danka
                    • 11.05.04, 16:15
                      Gość portalu: Wolny wybor napisał(a):

                      > Probowalem cos wytlumaczyc, ale bariera zrozumienia jest ponad moje sily.
                      >
                      > Oszustwa te nie roznia sie niczym innym od zwyklych oszustw, jakich pelno:
                      >
                      > 1 Mechanik w warsztacie podmienia np. pompe paliwowa na "pol-zlom", a klient
                      > ( komisja egzaminacyjna ) nie podejrzewajac, ze jest ofiara, odbiera auto
                      > nic o tym nie wiedzac. W czasie wyprzedzania pompa zawodzi, no wiec
                      > zderzenie czolowe, smierc, i tak dalej. Klient "sam sobie jest winny",
                      > bo nie sprawdzil.
                      >
                      > 2. Morderca morduje, ale policja ( analogia do komisji ) przeoczyla slady i
                      > mordercy udaje sie zachowac wolnosc. Morderca sie cieszy, policji wszystko
                      > jedno. I znowu sytuacja jest usprawiedliwiona.
                      >
                      > Nie wiem, czy jeszcze trzeba dawac przyklady. Dlatego pisalem, ze jest to
                      > oszustwo, naduzycie zaufania, bezprawie. Rzecz lezy w mentalnosci i o to
                      > obrazil sie tu jeden z dyskutantow. Dlatego nasze dyplomy sa za granica
                      > podjrzanym swiadectwem poziomu wyksztalcenia.
                      >
                      >
                      > Masz racje, ale nic nie zrobisz pozniej xiazeluka bedzie sie oburzal na posty
                      jakiegos balwana, za ktorego ktos tam cos napisal.
                      Ciszej nad ta trumna.
                      >
                      >
                      >
                • 11.05.04, 16:10
                  xiazeluka napisała:

                  > A co za róznica, kto pomógł, skoro egzamin zdawał osobiście? Jak nadzorowała
                  > takiego ananasa kadra naukowa, w jaki sposób sprawdziła jego wiedzę?
                  >
                  > Pretensje kieruj do nieudolnej komisji egzaminacyjnej.

                  Kadra naukowa , za ktora ktos tez kiedys napisal prace...
    • 11.05.04, 17:32
      sa te wszystkie prace magisterskie. Wartosc naukowa i praktyczna wszystkich
      tych prac razem wzietych bliska jest zeru. 99,99 % procent to zwykly chlam,
      ktory tak czy inaczej nadaje sie glownie na smietnik. Te kilkaset prac, ktore
      rzeczywiscie cos wnosza mozna rownie dobrze publikowac w prasie naukowej.
      Pisanie prac powinoo odbywac sie na zasadzie dowolnosci, tytul magistra nalezy
      w ogole zniesc. Wszystko to tylko absorbuje ogromna ilosc energii, a co za tym
      idzie, i srodkow materialnych. Co lepsi studenci sa i tak juz w trakcie studiow
      wylapywani przez dynamiczne firmy, ktore tworza faktycznie nasz dochod narodowy
      i obrona pracy magisterskiej przez takiego studenta nie ma zadnego znaczenia-
      lepszy od tego nie bedzie.
      Przyszlego pracodawce same prace magisterskie kandydatata nie interesuja
      zbytnio- bardziej liczy sie tu sama uczelnia i jej renoma i na tym akademickie
      towarzystwo powinno sie koncentrowac- na podnoszeniu poziomu i renomy wlasnej
      uczelni.
      A ci co decyduja sie na kariere naukowa niech sobie publikuja do woli,
      doktoryzuja sie i tak dalej. Po cholere tylko zmuszac do pisania prac
      wszystkich innych?
      i.
      • Gość: a IP: *.katowice.msk.pl / 81.219.117.* 11.05.04, 17:49
        Ciekawe cu by wtedy na uczelniach robiła kadra? Przenosiła obiekty badań z
        jednej szafy do drugiej? Jaki byłby wtedy sens życia "Pana Profesora?" A tak
        mogą wyładować kompleksy na pseudostudentach pozorując nauczanie.
      • 11.05.04, 18:29
        institoris1 napisał:

        > sa te wszystkie prace magisterskie.

        Mowiac scisle, Institorisie, nikt nikogo nie zmusza do pisania pracy
        magisterskiej. Odpowiedz na Twoje pytanie brzmi: prace magisterskie sa
        (najwyrazniej) potrzebne wszystkim tym, ktorzy je pisza. A dlaczego sa im
        potrzebne? To juz pytaj kazdego z osobna. Na przyklad: dlaczego napisales swoja?

        Pulbek.
        • Gość: AndrzejG IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.05.04, 07:54
          Gdyby nie napisał,to byłby w sytuacji prez. Kwaśniewskiego i naraziłby sie na spory o swoje wyższe wykształcenie.Ma ,czy nie ma?Niby studia skończył,ale nie zaliczył wszystkich egzaminów,bo praca magisterska jest jeszcze jednym takim zaliczeniem,które rzeczywiście moznaby znieść.Byłoby ono potrzebne w dalszej karierze naukowej,której szczeble byłyby znaczone własnie takimi zaliczeniami,bronionymi przed gronem starszych kolegów,którzy decydowaliby o dopuszczeniu do 'ścisłej elity'.

          Poza nauką te prace nie maja wiekszego znaczenia,bo pracodawca z reguły zyje innymi zagadnieniniami niż poruszanymi w temacie pracy magisterskiej swojego pracownika.

    • 11.05.04, 18:59
      xiazeluka napisała:

      > Z treści wynika jedno - nasza kadra akademicka to niekompetentne lenie.
      > Powinnością promotora i egzaminatorów powinno być dbanie o proces
      > powstawania pracy oraz rzetelne sprawdzenie, czy kandydat na magistra
      > rzeczywiście sprawnie porusza się w tematyce swego dzieła. Tymczasem
      > akademicy żalą się do prokuratury na osoby prace piszące, próbując cudzymi
      > rękoma załatwiać sprawy, za które sami są odpowiedzialni. Żałosne.
      >
      > Najrozsądniej z wypowiadających się wypadł prof. Rocki - no i nic dziwnego,
      > jest członkiem UPR.

      Żyjemy w takim dziwnym kraju, gdzie siła "papierka" jest ogromna.
      Dlatego uzyskiwano u nas prawa jazdy za łapówki, bo nie ważne jest, czy ktoś
      umie jeździć, tylko czy ma prawo jazdy.

      Podobnie jest ze studiami.
      Gdy rynek pracy zacznie weryfikować "wartość" absolwentów radykalnie zmieni się
      podejście do kupowania prac magisterskich. Na dobrych uczelniach zarówno kadra
      dbająca o prestiż uczelni (a co za tym powinno iść - wysokość czesnego) jak i
      studenci, którym będzie zależeć na wiedzy będą zainteresowani rzetelną pracą, a
      nie pozornymi działaniami.

      Zaś na kiepskich uczelniach kolekcjonerzy papierków (dyplomów) będą sobie w
      najlepsze kupowali prace magisterskie, bo i oni i kadra będa doskonale zdawać
      sobie sprawę z "umownośi" układu - studenci udają, że się uczą, kadra udaje że
      się przejmuje.

      Miejmy nadzieję, że rynek pracy zweryfikuje to jak najszybciej i absolwenci
      dobrych uczelni będą zatrudniani za duże pieniądze, przez dobre firmy,
      a "kolekcjonerzy dyplomów" będą mogli sobie znaleźć pracę za takie pieniądze,
      za jakie zasługują smile))
    • 11.05.04, 20:58
      xiazeluka napisała:

      > Najrozsądniej z wypowiadających się wypadł prof. Rocki - no i nic dziwnego,
      > jest członkiem UPR.


      Prof. Marek Rocki, rektor Szkoły Głównej Handlowej

      Karać tych, którzy kupują

      Jako rektor uczelni i promotor uważam, że trzeba łapać i karać tych, którzy
      kupują prace magisterskie, a nie tych, którzy je sprzedają. Jeśli promotor
      pracuje regularnie ze swoim magistrantem czy dyplomantem, praca dyplomowa
      powstaje w toku seminarium i nie może być kupiona. Uważam, że trzeba poszukiwać
      aktywnych form współpracy promotorów ze studentami i jednocześnie wzmocnić rolę
      egzaminu końcowego. Komisja egzaminacyjna jest naprawdę w stanie sprawdzić, czy
      autor umie to, co powinien umieć, i czy porusza się sprawnie w tematyce, którą
      przedstawił w pracy. NOT. A.P.


      Prof. Jerzy Woźnicki, były rektor Politechniki Warszawskiej

      Co za madry UPR-owski profesor smile

      Twierdzi ze "Komisja egzaminacyjna jest naprawdę w stanie sprawdzić, czy autor
      umie to, co powinien umieć, i czy porusza się sprawnie w tematyce, którą
      przedstawił w pracy." a jednoczesnie domaga sie scigania tych co kupuja. Tylko
      po co ich scigac skoro przyjda sami... wprost do Komisji, ktora itd.... smile
      • 12.05.04, 08:45
        gretshen napisała:

        > Tylko po co ich scigac skoro przyjda sami... wprost do Komisji

        Ściganiem zajmują się odpowiednie służby, a nie Komisja. Komisja jedynie
        zgłasza fakt prawdopodobnego zaistnienia przestępstwa.

        Nie usiłuj zrozumieć mądrzejszych od siebie, po prostu słuchaj i wykonuj
        polecenia.
        • 12.05.04, 16:26
          xiazeluka napisała:

          > gretshen napisała:
          >
          > > Tylko po co ich scigac skoro przyjda sami... wprost do Komisji
          >
          > Ściganiem zajmują się odpowiednie służby, a nie Komisja. Komisja jedynie
          > zgłasza fakt prawdopodobnego zaistnienia przestępstwa.
          >
          > Nie usiłuj zrozumieć mądrzejszych od siebie, po prostu słuchaj i wykonuj
          > polecenia.
          .
          :::
          czy Komisja bedzie przetrzasac kieszenie oby-magistrow w celu zdobycia dowodow
          przestepstwa?
          Ciekawe, ze im bardziej utytulowany taki UPR-owiec tym mocniej z rozsadkiem na
          bakier.
          Komisja jest od zaliczania badz oblewania - nie od szukania dowodow
          przestepstwa, panie UPR-czyk.
          • 12.05.04, 16:34
            ...służbowy słoik z mózgiem, nr katalogowy NIC/000.

            Czy osoba jest w stanie przeczytać tak ze trzy zdania i nie pogubić się w
            semantycznej dżungli? Odpowiedź na Twoje kretyńskie wątpliwości padła powyżej.
            • 12.05.04, 18:47
              xiazeluka napisała:

              > ...służbowy słoik z mózgiem, nr katalogowy NIC/000.
              >
              > Czy osoba jest w stanie przeczytać tak ze trzy zdania i nie pogubić się w
              > semantycznej dżungli? Odpowiedź na Twoje kretyńskie wątpliwości padła powyżej.

              Jak widac ty go nosisz. smile

              I jak nie masz argumentow to siegasz po obelgi. Zalosny jestes sad

              Co za roznica czy ktos kupil prace magisterska czy nie - skoro potrafil ja
              obronic przed Komisja, ktorej nie kupil.

              Wniosek do prokuratury o wszczecie postepowania (jakiego?) moze ewentualnie
              Komisja zlozyc, gdy tylko uzyska dowod, ze praca zostala kupiona. To dlatego
              mowilam o przeszukiwaniu kieszeni, panie wlascicielu sloika na szyi. smile
              Gdy takiego dowodu nie ma to go nie ma. Wykazanie sie matolstwem przez
              egzaminowanego nie moze byc dowodem na zakup pracy magisterskiej - to tylko
              dowod matolstwa, panie nieuk. smile
              • 12.05.04, 20:45
                w poblizu garow znajdziesz Luko olej, to wlej sobie troche do tego swojego
                sloika smile

                My rozwinelysmy sie intelektualnie przy garach wlasnie - miej mowiac, a wiecej
                myslac. Wy, panowie - wrecz przeciwnie.
                Stanowczo za duzo mowisz Luko smile
                • 13.05.04, 08:18
                  gretshen napisała:

                  > w poblizu garow znajdziesz Luko olej, to wlej sobie troche do tego swojego
                  > sloika smile
                  >
                  > My rozwinelysmy sie intelektualnie przy garach wlasnie - miej mowiac, a
                  wiecej
                  > myslac. Wy, panowie - wrecz przeciwnie.
                  > Stanowczo za duzo mowisz Luko smile


                  moje gratulacje smile)))
                  lepiej nie potrafiłabym zastosować tak dobrze naoliwionej "maszynki do myślenia"

                  danka
              • 13.05.04, 05:16
                tu szykuje, a jego sekundant zasnal, albo wkurzony wyszedl. Ludzie zlitujcie
                sie - przeciez on sie slania biedak, charczy, rzezi, i nie wie co sie z nim
                dzieje.

                Blagam by dac mu szanse... przy garach. Tam predko oduczy sie damskiego
                lobuzowania sad(

                Utarlas nosa samemu Luce, Gretshen. Tym razem nie dopisala mu klaka wink))))
                • 13.05.04, 09:38
                  To jakieś święto czy macie zlot okolicznościowy?
              • 13.05.04, 09:36
                ...nie nudzić. Kołysankę opowie pielęgniarka, kiedy tylko skończy robić
                zastrzyk Powolnemu Wyborowi.

                Argumenty padły, przupominam po raz wtóry, powyżej. Zadaniem osoby było jedynie
                sprawdzić treść poprzedniego postu i ucieszyć się ze znalezienia odpowiedzi.

                "Co za różnica" - do tej kwestii ustosunkowałem się już w poście otwierającym
                wątek. Czyżby osoba miała trudności ze znalezieniem go?

                Wniosek do prokuratury składa się po powstaniu podejrzenia, że doszło do
                naruszenia prawa. Od zbierania dowodów jest policja i prokuratura, a nie
                komisja, przechodnie czy kaloryfer w męskiej ubikacji. Czy w zerówce
                przedszkolanki nie informuja osoby o niektórych realiach swiata zewnętrznego?

                A poszlaką zaistnienia przestępstwa jest np. brak wiedzy u zdającego, jaki
                tytuł ma jego praca. Kilka następnych pytań komisji łatwo wykaże, czy to głupek
                czy oszust.

                A teraz sio, na podwórko, pobaw się piłeczką z koleżankami. Trudne rozważania
                pozostaw dorosłym.
                • 13.05.04, 18:46
                  xiazeluka napisała:


                  >
                  > Wniosek do prokuratury składa się po powstaniu podejrzenia, że doszło do
                  > naruszenia prawa. Od zbierania dowodów jest policja i prokuratura, a nie
                  > komisja, przechodnie czy kaloryfer w męskiej ubikacji. Czy w zerówce
                  > przedszkolanki nie informuja osoby o niektórych realiach swiata zewnętrznego?

                  A poszlaką zaistnienia przestępstwa jest np. brak wiedzy u zdającego, jaki
                  > tytuł ma jego praca. Kilka następnych pytań komisji łatwo wykaże, czy to
                  głupek czy oszust.


                  Czyli Komisje zajmowac sie beda donosicielstwem jakby samo oblanie nie
                  wystarczylo...

                  A gdy policja dostanie taki donos to co wtedy? Bedzie wydawac fundusze na
                  dochodzenia, czy moze da podejrzanemu lanie i bedzie mu lala tylek tak dlugo az
                  sie ten przyzna?

                  Ty jakis socjalista jestes chyba skoro tak bys trwonil pieniadze podatnika sad

                  Podstaw poprosze ten swoj sloik smile
                  • 14.05.04, 04:19
                    zwykle. Ciagle to samo.
                    A przeciez nie musza. Moga zaliczyc szkole srednia czy studia bez tego. Czyzby
                    czuli sie gorsi z tego powodu - no powiedz sama...
                    Zachowuja sie tak jak ten lis z bajki o lisie, ktoremu pulapka uciela ogon.
                    Paradowal pozniej po puszczy i namawial wszystkie inne lisy do pojscia w jego
                    slady - bo ogon to niepraktyczny przezytek, no i taki niemodny...
                  • 14.05.04, 10:44
                    To coś napisało:

                    > Czyli Komisje zajmowac sie beda donosicielstwem jakby samo oblanie nie
                    > wystarczylo...

                    Zgłoszenie zaistnienia podejrzenia o popełnieniu przestępstwa to powinność
                    komisji - bo niby kogo innego? I czy donosicielstwem jest zawiadomienie przez
                    rodziców prokuratury, iż mają podejrzenia co do jakości leczenia, jeśli dziecko
                    im umrze w szpitalu na zapalenie płuc, jeśli przyszło jedynie z katarem?

                    Dalej to coś wybełkotało:

                    > A gdy policja dostanie taki donos to co wtedy? Bedzie wydawac fundusze na
                    > dochodzenia,

                    Jak prokurator otrzymana takie zawiadomienie, to robi dokładnie to samo, jeśli
                    otrzyma "donos" o kradzieży Twojego samochodu, debilu.

                    > Ty jakis socjalista jestes chyba skoro tak bys trwonil pieniadze podatnika sad

                    Wniosek na poziomie słoika bez mózgu.
                    • 14.05.04, 18:48
                      ty pewnie donosisz na policje gdy twoja zona oszukuje przy grze w tysiaca. I
                      zajmujesz urzednikow wykonywaniem pracy zleconej - przez ciebie, ale za
                      pieniadze podatnikow.

                      Komisja jest od tego by stwierdzic czy magistrant jest wystarczajaco dobrze
                      przygotowany. Jesli jest to staje sie magistrem. Jesli nie - to takim oby
                      magistrem jak ty lub prezydent Kwasniewski. Jesli prootor pracowal z
                      magistrantem to nie potrzebuje go lapac. Jesli nei pracowal to moze mu sie uda.
                      Ale to jest jego problem - nie prokuratury.
                      • Gość: luka IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 14.05.04, 19:32
                        Bardzo ciekawa obserwacja - obywatel powinien ścigać przestępców sam, aby nie
                        trudzić policji i prokuratury. Z jakiej planety przybyłeś, kosmito?

                        Wymóg magisterski to na razie także przedstawienie samodzielnej pracy. Jeżeli
                        podaje się pracę cudzą, to mamy do czynienia z oszustwem. A to już kryminał,
                        podobnie jak wprowadzanie do obiegu fałszywych pieniędzy. Oszustwa są ścigane,
                        a więc jest to sprawa prokuratury.

                        Jak będziesz chciał, świrze, żeby Ci napisać pracę magisterską, to daj znać. Na
                        razie jednak skoncentruj się na nauce, ponieważ z obecną wiedzą nie zdasz nawet
                        matury.
                        • 14.05.04, 21:01
                          Od lapania do karania daleka jest droga. A karanie to niekoniecznie to samo co
                          kodeks karny. Czy ten twoj profesor powiedzial ci, ze nalezy zglaszac do
                          prokuratury czy sam "wymysliles"? No to nie mysl wiecej - tobie szkodzi.

                          Za zwykle oblanie egzaminu nie grozi wylanie z uczelni. Mozna sprobowac raz
                          jeszcze. Za oblanie polaczone z oszustwem magistrant moze juz nigdy nie byc
                          magistrantem na tej uczelni - to jest ukaranie.

                          Prokuraturze nie wystarczy domniemanie lecz musi zdobyc dowody. Czy liczysz
                          madralo na to, ze oszust sam sie przyzna? On zostal zlapany na nieprzygotowaniu
                          i mozliwym oszustwie tak samo jakby zostal przylapany na sciaganiu. Nie
                          zawiadamia sie organow scigania gdy ktos sciaga (oszukuje) na klasowce.

                          Przeczytaj to jeszcze raz - zaraz po tym jak poswiecisz sobie nad sloikiem.
                          Skapnij do niego nieco oliwy z kaganka.

                          Ponadto jesli sprzedawanie nie jest przestepstwem, matolku, to i kupowanie nie
                          moze stac w sprzecznosci z kodeksem karnym.




                          Jako rektor uczelni i promotor uważam, że trzeba łapać i karać tych, którzy
                          kupują prace magisterskie, a nie tych, którzy je sprzedają. Jeśli promotor
                          pracuje regularnie ze swoim magistrantem czy dyplomantem, praca dyplomowa
                          powstaje w toku seminarium i nie może być kupiona. Uważam, że trzeba poszukiwać
                          aktywnych form współpracy promotorów ze studentami i jednocześnie wzmocnić rolę
                          egzaminu końcowego. Komisja egzaminacyjna jest naprawdę w stanie sprawdzić, czy
                          autor umie to, co powinien umieć, i czy porusza się sprawnie w tematyce, którą
                          przedstawił w pracy. NOT. A.P.



                          • 16.05.04, 11:05
                            ...pomyliłaś wątek. A raczej gabinet. Tu nie przyjmują specjaliści od ratowania
                            osób cierpiących na chaotyczne gonitwy myśli. Pytam jeszcze raz: jak Ci buchną
                            samochód, to idziesz z "donosem" na komisariat czy nie?

                            Mylisz po prostu odpowiedzialność wewnetrzną, uczelnianą, z kodeksową. Jeżeli
                            rozprowadzasz fałszywe pieniądze, to nikt ich od Ciebie więcej nie weźmie,
                            jeśli wpadniesz, jednak jednocześnie będziesz odpowiadać karnie za przestępstwo
                            z KK. Trybisz?

                            Zdobywanie dowodów to sprawa prokuratury, a nie skarżącego. Nawet jeśli ktoś
                            ukradnie Ci samochód na Twoich oczach, to Twoje zapewnienie prokuratora nie
                            jest dowodem winy złodzieja. Prokurator musi zdobyć dowody, które potwierdzą
                            lub podważą Twój "donos". Nawiasem pisząc osobiste przyznanie się do winy nie
                            jest dowodem.

                            Acha, i kto tu pisał, że kupowanie prac jest sprzeczne z KK? Jesteś pewna,
                            słodka kakadu, że zrozumiałaś, o czym jest ten wątek?

                            Jako minister oświaty i wicepremier uważam, że nie można, z braku podstaw,
                            karać piszących prace dyplomowe na zamówienie. Natomiast jako zwykły forumowicz
                            uważam, że znak "?" jest wystarczająco czytelny dla każdego, kto ma głowę
                            zamiast słoika, że zdanie stojące pod tym znakiem jest zgłoszeniem wątpliwości
                            i zaproszeniem do syskusji, a nie wnioskiem.
                            Dam Ci w prezencie 2-litrowego weka, nalej sobie do niego oleju silnikowego i
                            spróbuj przeczytać post nr 1 ze zrozumieniem.
                            • 17.05.04, 16:29
                              uwazaj bo ci jeszcze szelki przy porcietach trzasna smile

                              Ale to milo ze przypomniales sobie o tym znaku zapytania. Rabales tak na
                              pewniaka jakbys przy tym zdjetym z nogi butem w klawiature walil wink

                              Skoro tak piales o madrosci tego nana psoraz UPR to postaraj sie zauwazyc, ze
                              on nic nie wspomina o zglaszaniu do prokuratury, organach scigania, sadach,
                              wiezieniach...to wytwory twojej...koguciej wyobrazni. smile
                              Pan psor z UPR mowil jedynie o lapaniu i karaniu, a ja wyjasnilam juz ze karac
                              mozna roznie. A zglaszanie sie z praca nabyta jets takim samym przestepstwem
                              jak sciaganie na klasowce.
                              Ty natomast, moj ty czupurny, pewnie bys za sciaganie rad na szafot wysylac. To
                              juz nawet nie socjalistyczna natura, lecz iscie komunistyczny badz faszystowski
                              kogucik z ciebie smile
                              • 18.05.04, 09:38
                                ...bezpośredni kontakt z postami tego czegoś grozi radioaktywną egzemą.

                                Przykład 1:
                                "Ale to milo ze przypomniales sobie o tym znaku zapytania. Rabales tak na
                                pewniaka jakbys przy tym zdjetym z nogi butem w klawiature walil"

                                Pytania badawcze:
                                a) a kiedy zapomniałem?
                                b) co "rąbałem" na pewniaka?
                                c) jaki jest związek między oboma zdań?

                                Analiza:
                                Superkomputer wydzierżawiony z NASA wywalił się podczas przetwarzania danych,
                                co dowodzi, że ludzka pomysłowość jest nie do objęcia dla durnej maszyny,
                                tkwiącej w okopach nudnej logiki.

                                Przykład 2:
                                "Skoro tak piales o madrosci tego nana psoraz UPR to postaraj sie zauwazyc, ze
                                on nic nie wspomina o zglaszaniu do prokuratury, organach scigania, sadach,
                                wiezieniach...to wytwory twojej...koguciej wyobrazni."

                                Pytania badawcze:
                                a) czy wątek założył profesor Rocki?
                                b) czy tematem wątku jest jego wypowiedź?
                                c) czy ktoś słyszał, by rektor walił dyscypliną w pupę ściągającego studenta?
                                d) czy uczelnie są organami wymiaru sprawiedliwości?

                                Analiza:
                                Ponieważ nasz superkomputer zawziął się i odmówił współpracy, zastosowano do
                                badań inne skomplikowane urządzenie w postaci papierka lakmusowego. Zanurzony w
                                miazmatach greczen papierek najpierw zmienił kolor na czerowny, następnie
                                pojawiły się na nim sierpy i młoty, a na koniec spłonął w ciągu 0,0265 ns,
                                wydzielając jednocześnie opary sarinu. Ewakuacja laboratorium była udana, nie
                                zanotowano strat w ludziach.

                                Przykład 3:
                                "na szafot" /za ściaganie/

                                Pytanie badawcze:
                                a) kto i gdzie tak napisał?

                                Analiza:
                                ............ /głucha, kretyńskopięćdziesiątdruga cisza/
    • 11.05.04, 22:02
      Zastanawiam się dlaczego xiazeluka nie został alfonsem i nie żyje z prostytucji
      własnej matki. Przecież i ona i on ciężko by pracowali, a jakby umieli sprzedać
      swoje usługi to byłby zysk i wszystkim byłoby fajnie. Liczy się przecież efekt,
      miałby na chleb! Myślę, że ja jako istota wybitnie inteligentna (ale przecież
      nie dorównująca mojemu idolowi, Boże broń) zawarłem w jednym poście całą jego
      osobowość i światopogląd - wszystko jest na sprzedaż, a jak klient syfilisu nie
      złapie to nie ma sprawy.

      Oszczędź sobie epitetów, nie sądzę, abym wrócił do tego wątku.

      Ciekawe jak (bo że wykażesz to nie mam wątpliwości - nawet domyślam się w jakim
      typie logiki) uda Ci się wykazać, że życie z pisania prac jest lepsze od życia
      z prostytucji matki (względnie własnej).
      • 12.05.04, 08:54
        Odpowiedź na Twe kretyńsko-chamskie wątpliwości jest bardzo prosta:
        a) moja Mama nie jest towarem
        b) stręczycielstwo jest nielegalne
        c) jako kretyn nie zrozumiałeś istoty postawionej przeze mnie w tym wątku
        kwestii
        d) nie zawarłeś - powód wyłuszczono w p. c)

        Życie z pisania prac zakończyłoby się wtedy, gdyby osoby odpowiedzialne za
        odsiewanie ziarna z plew wykonywały swe obowiązki. Wtedy rynek gwałtownie by
        się skurczył. Ale dopóki kadra będzie finansowo zainteresowana nadprodukcją
        niepiśmiennych magistrów, to i funkcjonować będą usługodawcy, wykorzystujący
        głupotę egzaminatorów i lenistwo studentów.
        • 12.05.04, 10:35
          xiazeluka napisała:

          > Życie z pisania prac zakończyłoby się wtedy, gdyby osoby odpowiedzialne za
          > odsiewanie ziarna z plew wykonywały swe obowiązki. Wtedy rynek gwałtownie by
          > się skurczył. Ale dopóki kadra będzie finansowo zainteresowana nadprodukcją
          > niepiśmiennych magistrów, to i funkcjonować będą usługodawcy, wykorzystujący
          > głupotę egzaminatorów i lenistwo studentów.

          niech żyje rynek z towarem moralność!!!
          a xiaze niech zyje z jego efektów bo wymyślił zasady działania takiego rynku
          wystarczy po prostu "odsiewać ziarna z plew"
          ależ to brzmi rynkowo właśnie
          czyżby wzrosło nam zapotrzebowanie rynku na kopciuszki?
          nie...chyba to odsiewanie było w innej bajce i nie plew ale ziaren maku

          danka
          • Gość: Wolny wybor IP: *.arcor-ip.net 12.05.04, 11:20
            Droga PaniDanko, powiem krotko: szkoda czasu na tlumaczenie.
            To tylko jeden z przekupniow na jarmarku. Bedzie tak dlugo krzyczal,
            jak dlugo mu to sie bedzie oplacac.

            Staroswieckie poglady o etyce i moralnosci sa tylko reliktem
            ze starszych wydan niektorych ksiazek, ktorych ten pan nigdy na oczy
            nie ogladal.

            Chwasty to takie rosliny, ktore maja najwieksze szanse
            egzystencji na wysypiskach smieci. X dopasowal sie do srodowiska.







            • 12.05.04, 11:27
              Gość portalu: Wolny wybor napisał(a):

              > Chwasty to takie rosliny, ktore maja najwieksze szanse
              > egzystencji na wysypiskach smieci. X dopasowal sie do srodowiska.
              >
              >

              smile))))

              to teraz ja wiem dlaczego udało mi się przetrwać aż do dzisiaj smile)))

              danka
            • 12.05.04, 11:29
              Czasu istotnie byłoby szkoda, gdybyś w ogóle tłumaczenia jakieś zaczął.
              Ponieważ jednak pomyliłeś temat wątku ze swoimi urojeniami, to i tak cała para
              poszła w gwizdek. A efekty działalności swoich uczelnianych kamratów podziwiaj
              tutaj:

              www.superexpress.pl/iso/Dzisiaj/Wiadomosci/Kraj/kraj_6.shtml
              O etyce i moralności nie masz zielonego pojęcia, czego dowiodłeś wykazywaniem,
              że majster nie odpowiada za wyszkolenie swego terminatora. Wytłumaczeniem być
              może jest lektura "starszych wydań książek", zapewne z lat pięćdziesiątych,
              wraz z późniejszymi didaskaliami, znanymi chociażby z "Hańby domowej" Trznadla -
              to dokładnie to samo miganie się odpowiedzialności i zrzucanie jej na innych.

              A swoim chamstwem mi i tak nie zaimponujesz - takich mądrali pogardzających
              całym światem jest na FA bez liku. Poziom dokumendy jest dla Ciebie
              nieosiągalny.
        • 12.05.04, 20:37
          Cóż ujmę to lapidarnie: masz moralność złodzieja, który twierdzi, że wszystko
          jest ok. i że to nie jego wina, że go policja nie złapała jak kradł.
          A co do Twojego efektownego porównania ze sprzedawcą noży - otóż sprzedawca
          noży zakłada, że klient kupuje nóż do krojenia chleba, gdyż to jest jego zwykłe
          zastosowanie (a nie mordowanie - co jest wyjątkiem). Ty natomast wiesz, że Twój
          produkt jest wykorzystywany do oszustwa, do łamania prawa, więc jesteś za to
          odpowiedzialny, tyle, że nasze prawo jest w tym względzie chore. Na twoją ostrą
          jak maczuga ripostę odpowiem za dwa dni, wcześniej to technicznie niemożliwe.
          • 13.05.04, 09:47
            Ujmę to jeszcze lapidarniej - jesteś głupek. Kogo okrada piszący pracę na
            zamówienie kretyna? Kogo policja ma łapać - piszącego czy oszusta?

            Sprzedawca nie jest od zakładania, na co komu nóż/cegła/butelka/sznur do
            bielizny (przedmioty niezwykle często stosowane jako narzędzia zbrodni - nóż
            kuchenny zdaje się prowadzi w statystykach), tylko od sprzedawania. Każdy
            niemal przedmiot może być wykorzystany jako narzędzie mordu i żaden handlarz
            nie jest w stanie przewidzieć, że suszarka do włosów będzie miała zastowanie
            inne od zwykłego. Odpowiedzialność za takie czy inne użycie czegokolwiek
            spoczywa na osobie, która jej użyje, a nie na sprzedawcy, komuchu.

            Jeżeli jestem sprzedawcą broni to zdaję sobie sprawę, że mój towar będzie
            służył do zabijania ludzi, często z naruszeniem prawa. Mam prewencyjnie nie
            sprzedawać?
            Prawo nie jest chore w tym akurat przypadku, przeciwnie, to zdaje się jedna z
            nielicznych enklaw wolności. Podobnie - jesli posłuchasz pokrzykiwań Leppera i
            przestaniesz spłacać kredyt, to Ty będziesz za to odpowiadał, a nie towarzysz
            Przewodniczący, durniu. To Ty - jako człowiek (?) odbarzony rozumem i wolną
            wolą - masz być odpowiedzialny za swoje czyny, a nie osoba trzecia.

            Jesteś homo sovieticus, mój mały.
            • 14.05.04, 19:40
              A ja jeszcze raz powtarzam, że gdyby u nas stręczycielstwo było legalne byłbyś
              ustawiony do końca życia (szczególnie jeżeli oprócz matki masz siostrę). Pisząc
              pracę magisterską na zamówienie pomagasz w popełnieniu przestępstwa (chociaż w
              świetle prawa go nie popełniasz) i masz tego świadomość. Zdążyłem się już
              zorientować, że słowa "moralność" w Twoim słowniku nie ma, trudno, można i tak.
              A i bystry też zbyt nie jesteś. Nie umiesz nic udowodnić to schodzisz na poziom
              obrażania. Ja Cię lżyć nie będę, szkoda klawitury, poza tym stoję trochę wyżej
              w poziomie ewolucji moralnej. Niektórzy poza homo sovieticusa (do Ciebie to
              bardziej pasuje) nie wychodzą. Jesteś marnym człowieczkiem i tyle.
              • 16.05.04, 11:10
                "Gdyby było legalne..." - ale nie jest. Zatem przykład jest nietrafiony.
                Pisanie prac na zamówienie legalne jest - więc dowodzisz w tej chwili tylko
                swojej zajadłej głupoty.

                W moim słowniku byc może różnych rzeczy nie ma, ale przynajmniej słownik taki
                mam. Ty natomiast jesteś tabula rasa. Zapewne dlatego masz trudność z polemiką,
                jako że cały czas piszesz nie na temat. Wydrukuj sobie moje posty i poćwicz na
                ich podstawie dowodzenie swoich racji. Praw autorskich nie wymagam, uznaj to za
                freeware. Za jakieś 38 lat byc może zblizysz się w swojej ewolucji do poziomu
                Tytusa de ZOO.
            • 14.05.04, 21:18
              Czytam sobie jeszcze raz Twojego posta i jestem ciężko porażony... Co ma
              komunizm do odpowiedzialności za to, co się robi? Czy Ty w ogóle umiesz czytać
              ze zrozumieniem, czy jesteś półanalfabetą? Czy Ty w ogóle myślisz o tym, co
              piszesz? Wyłoże Ci to jak w przedszkolu - sprzedawca sprzedaje nóż. Nóż ma
              wiele zastosowań. Przykładowe zastosowania noża: Krojenie chleba, krojenie
              mięsa, patroszenie ryby zabicie sąsiadki. Nóż jest powszechnie używaną rzeczą.
              Zwykle stosuje się ją do czynności "codziennego użytku" (czy to nie jest zbyt
              abstrakcyjny frazeologizm dla Ciebie? Nie przegrzałeś się jeszcze? Drucik
              między uszami Ci się nie zjarał?). Sprzedawca nie musi myśleć, po co komu nóż -
              w 99,9% przypadków używa się go zgodnie z założeniem.
              Pracę dyplomową piszę się w określonym celu. Tym celem jest uzyskanie dyplomu.
              Dyplom uzyskuje osoba, która napiszę pracę. Dyplom stwierdza, iż osoba która go
              otrzymuje odebrała stosowne wykszałcenie. Praca jest zwieńczeniem tego
              wykształcenia, dowodem, iż delikwent potrafi wykorzstać swoją wiedzę. Aby
              uzyskać dyplom trzeba napisać pracę (nadążasz? - wiem, że dla takich jak Ty to
              nieco skomplikowane). Piszesz pracę - otrzymujesz dyplom. Nie napiszesz pracy -
              nie otrzymasz dyplomu (to takie proste, prawda? Nie? - cóż, przykro mi).
              Napisana praca jest wytworem intelektu piszącego. Niektórzy nie potrafią,
              względnie om się nie chce, co na jedno wychodzi napisać pracy. Ale chcą mieć
              dyplom. Idą do osoby, która jest w stanie napisać pracę. Taka osoba pisze
              pracę. Wie dlaczego ją pisze. Wie, że wytwór jej intelektu będzie wykorzystany
              do złamania prawa. Ma to gdzieś bo ma kasę z tego. Nie interesuje jej, że
              przyczyni się do złamania prawa, gdyż ona nie jest "umoczona". Wszystko jest
              pięknie.
              Jeżeli ciągle nie widzisz różnicy pomiędzy pisaniem pracy na zamówienie a
              sprzedażą noża to możesz mieć tylko pretensje do swoich rodziców za ciężkie
              dzieciństwo (ew. za lekkie dzieciństwo i ciężkie zabawki). Otóż gwarantuje Ci,
              że NORMALNY człowiek, wyposażony w system aksjologiczny nie sprzeda noża/broni
              jeśli będzie wiedział, iż ktoś użyje jej do przestępstwa. Co więcej, zawiadomi
              władzę, aby zapobiec przestępstwu (wiem, że żyjemy w Polsce i to co piszę to
              utopia... Ale od czegoś trzeba zacząć). A Ty co zrobiłeś? Wiedząc, że ktoś
              zamierza popełnić przestępstwo zignorowałeś to. Nie jestem prawnikiem, więc nie
              będę twierdził, że są na to paragrafy. Cel napisania pracy był dla Ciebie
              jednoznaczy, a jednak pomogłeś mu. Ale pozostaje nam odpowiedzialność moralna -
              pojęcie, które Ciebie specjalnie nie interesuje. Cóż, domyślam się ,że ludzie
              tacy jak Ty, przeliczający wszystko za mamonę, ew. subiektywnie spodziewaną
              użyteczność mają fajnie. Proste kryterium do oceny świata. Banał. Czy smucisz
              się, że stręczycielstwo jest nielegalne...? Oczywiście, że tak, przed
              zrobieniem czegoś co w dominującym systemie moralnym danego społeczeństwa
              powstrzymuje Cię tylko strach przed karą...
              Nazwałeś mnie homosovieticusem i komuchem. Bez uzasadnienia bo i po co.
              Najprościej kogoś zelżyć bo i się wtedy czujemy o wiele lepsi, nie? Możemy
              dzięki temu kompleksy podleczyć...
              A dlaczego to Ty jesteś homosovieticusem? Prosty przykład homosovieticusa -
              siedzi dwóch kumpli - robotników na budowie. Nagle jeden postanawia zabrać parę
              cegieł. Bo to państwowe, więc niczyje. Mogę sobie wziąć. Proste. Drugi nie
              bierze, tylko patrzy. Też uważa, że to państwowe. Więc co go to
              obchodzi. "Kradnie? No to co". Jego to nie dotyczy. "A niech się martwi
              policja, oni za to dopowiadają, co mnie to obchodzi". "Może się ze mną
              podzieli"? Jeszcze mu taczkę poda. przypomina Ci to coś?
              Postawa taka jak Twoja prowadzi do przyzwolenia na przestępstwo. Wiem, jaki
              będzie kontrargument - namawiam do donosicielstwa. Mylisz się. Ja nie zgadzam
              się na bierne przyglądaniu się łamani prawa >I< elementarnych norm społecznych.
              Sprzeciwiam się akceptacji, pomocy i gloryfikacji przestępstwa - A TY to
              właśnie robisz. To jest styl myślenia homosovieticusa, Twój styl myślenia,
              komuchu. Jak widzisz pozwoliłem sobie zejść na Twój poziom. Fajnie było. Ale
              wracam, bo mam świadomość rzeczy, których Ty do siebie nie dopuścisz do końca
              życia. Obrażaj mnie ile chcesz. Tego, że jesteś "marny" nie zmienisz.
              Co ciekawe, doszedłem do wniosku, że tak naprawdę to Ty już wiesz, że bredzisz.
              Ale duma nie pozwala przyznać się do porażki. I nie wierzę, że ja coś zmienię...
              • 16.05.04, 11:42

                Komunizm to promocja braku odpowiedzialności za swoej czyny, czyli postawa,
                którą stręczysz. Przeczytaj sobie zatem mój post jeszcze raz, jeszcze, jeszcze
                i tak przez tydzień. Szansa na prawidłowe wnioski wzrośnie.

                Przykład Twojej głupoty jest tutaj:

                "Sprzedawca nie musi myśleć, po co komu nóż - w 99,9% przypadków używa się go
                zgodnie z założeniem."

                Jeżeli nie musi myśleć, po co komu nóż, to druga część zdania jest zbędna,
                nawet jeśli ten procent "przeznaczalności" wynosi 0,01. Jasne?
                Nawiasem pisząc nóż zajmuje drugie miejsce na liscie narzędzi, którymi w Polsce
                popełnia się zabójstwa.

                Dalej zaczynasz gonić w piętkę:
                "Piszesz pracę - otrzymujesz dyplom. Nie napiszesz pracy - nie otrzymasz
                dyplomu (to takie proste, prawda? Nie? - cóż, przykro mi)."

                Owszem, powinno być Ci przykro. Kompromitowanie się takimi bzdurami powinno Cię
                zawstydzić. Twierdzenie, że wystarczy pracę napisać i dostać magisterkę jest
                wnioskiem tak dennym, że wprost nieprawdopodobne wydaje mi się, byś to napisał
                będąc o zdrowych zmysłach.
                Egzamin składa się z dwóch części: przedstawienia pracy i obrony jej. Samo
                napisanie nie wystarczy. Tak więc przyniesienie cudzej pracy względnie plagiatu
                wykonanego własnoręcznie również. I weryfikacja wiedzy tudzież znajomości swej
                pracy jest zadaniem komisji, a wczesniej promotora. Innymi słowy: na egzamin
                możesz przynieść nawet zerwany z przystanku rozklad jazdy. Własnoręcznie
                przepisany. Nie jest to jednak podstawą do uzyskania dyplomu. Kto i jak Ci
                pracę napisał nie ma nic do rzeczy. Na tym polega zadanie promotora i komisji.
                W przeciwnym wypadku, wedle Twego zdania, mozna przytargać plagiat, osobiscie
                zerżniętą pracę, bez udziału pośrednika (czyli piszących na zamówienie).
                Dociera?

                Sprzedawca nie odpowiada za nielegalne użycie jego wytworu autorskiego.
                Złamanie prawa nastąpi dopiero z chwilą przedstawienie pracy jako własnej przez
                kupującego. Jeśli twierdzisz coś innego, toś homo sovieticus. I totalitarysta -
                domagasz się od sprzedawcy noży, by odpowiadał za to, co kupujący z nim zrobi,
                Ty aksjologu. A od zawiadamiania o próbie oszustwa jest komisja właśnie. A nie
                sprzedawca noży.

                Cel napisania pracy jest jasny, ale intencjonalny. Sprzedawca pracy/noża nie
                może zakładać, że towar zostanie uzyty nielegalnie. Przestępstwo jest wtedy,
                gdy następuje czyn. A czynem jest dopiero próba oszustwa, a nie sprzedaż
                przedmiotu, który MOZE być użyty w celach przestępczych. Ponieważ nie jesteś
                prawnikiem, to oświecę Cię: karanie za zamiary to domena sowieckiego
                prawodastwa, homo sovieticusie. Tym bardziej, że pisanie prac w świetle naszego
                KK nie jest przestępstwem.

                Moralnie jest to również nienaganne: to, co zrobisz z pistoletem, który Ci
                sprzedam, jest Twoją sprawą. Możesz jej użyć do obrony własnej albo napadu na
                bank. W tym ostatnim przypadku nie ponoszę żadnej, ani formalnej ani prawnej,
                odpowiedzialności za TWOJE CZYNY.

                Dalej miałeś wątpliwość:
                "Nazwałeś mnie homosovieticusem i komuchem. Bez uzasadnienia bo i po co."

                Uzasadnienie jest powyżej. Wyrazić je można tak: "Każdy jest kowalem własnego
                losu". Nie wymagam, byś pojął tę złożoność od razu. Przeczytaj kilka razy moje
                genialne posty i wtedy odpowiedz. Daję Ci na to tydzień. Jeśli za mało, daj
                znać.

                Przykład z robolami jest nadal nieadekwatny (Ty to masz talent do nietrafionych
                analogii...) - mamy do czynienia z kradzieżą. Stosunek osobisty obu robotników
                do takiego czynu niczego nie zmienia. Dlaczego przykład jest więc nietrafny?
                Ponieważ pisanie prac dyplomowych na zamówienie kradzieżą (przestepstwem) nie
                jest...

                Co do akceptacji przestępstw, to znowu kulą w płot:
                1. Pisanie nie jest nielegalne
                2. Co nie jest nielegalne, jest dozwolone
                3. Podważanie p. 1 i 2 dowodzi komunistycznej natury protestującego, ponieważ:
                4. Odbiera ludziom swobodę wyboru (tak, także do popełniania czynów zakazanych).
                5. Ergo: jesteś komuch.
                Ciekawe ile jeszcze razy będziesz się żegnał. Brak konsekwencji to także cecha
                homo sovieticusa.
                • 16.05.04, 12:22
                  No tak, moja teza o ciężkim dzieciństwie, względnie zabawkach sprawdza się. Ty
                  zdecydowanie masz problemy z lekturą postów, które są proste jak konstrukcja
                  cepa (ojej, zapomniałem, że tacy jak Ty nie wiedzą, czym jest cep - już służe -
                  to takie narzędzie do młócenia zboża - nie tych trzech słów tłumaczyć Ci nie
                  będę...). Nie wiem, co Ci się uroiło, iż "stręczę" (kto Ci to słowo
                  podpowiedział? Kumpel z podstawówki dla formalnie dorosłych, tzn. ludzi którzy
                  mają 18 lat?) brak odpowiedzialności - to Ty promujesz brak odpowiedzialności -
                  "zrobię coś, a co się z tym zrobi nie do mnie należy". Ja natomiast domagam
                  się odpowiedzialności dla tego, kto pracę "produkuje" i dla tego, kto ją
                  kupuje.

                  Po kolei: Czy wiesz, że nóż jest najczęściej uzwanym w Polsce narzędziem do
                  krojenia chleba (tak, wiem, że to dla Ciebie za skomplikowane - musisz kupować
                  krojony). Przykład miał Ci unaocznić różnicę pomiędzy sprzedażą noża a pracy
                  dyplomowej - jak wspominałem, pretensje kieruj do rodziców, ew. do szkoły
                  podstawowej, iż uczyniła z Ciebie półanalfabetę... (tzn. znasz litery, umiesz
                  napisać słowa, ale powiązać je w zdania a zdania w struktury wynikania
                  logicznego już nie. Czytać też nie umiesz. Ciekawe jak wygląda życie takiego
                  jednokierunkowego stworzenia człowiekopodobnego).

                  Widzę, że umiejętność używania skrótów myślowych jest Ci również obca Ty to się
                  chyba ogólnie na tym świecie oboco czujesz...) - dobrze rozwinę wątek. Jak
                  celnie, aczkolwiek kompletnie niepotrzebnie zauważyłeś, pracę trzeba obronić. I
                  tu się nawet z Tobą zgodzę, że w większości polskich szkół wyższych obrona to
                  kpina. Ale o mentalności złodzieja, który zrzuca winę na policje, że go nie
                  złapała już pisałem, tradycyjnie nie dotarło, ew. spowodowało spięcie na
                  drcuiku.
                  • Gość: luka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.04, 13:21
                    Na początek zagadka - kto to napisał:

                    "A i bystry też zbyt nie jesteś. Nie umiesz nic udowodnić to schodzisz na
                    poziom obrażania. Ja Cię lżyć nie będę, szkoda klawitury, poza tym stoję trochę
                    wyżej w poziomie ewolucji moralnej."

                    Odpowiedź - ta sama osoba, która wyprodukowała następujący tekst o ogromnych
                    walorach merytorycznych:

                    "No tak, moja teza o ciężkim dzieciństwie, względnie zabawkach sprawdza się. Ty
                    zdecydowanie masz problemy z lekturą postów, które są proste jak konstrukcja
                    cepa (ojej, zapomniałem, że tacy jak Ty nie wiedzą, czym jest cep - już służe -
                    to takie narzędzie do młócenia zboża - nie tych trzech słów tłumaczyć Ci nie
                    będę...)"

                    oraz

                    "Przykład miał Ci unaocznić różnicę pomiędzy sprzedażą noża a pracy
                    dyplomowej - jak wspominałem, pretensje kieruj do rodziców, ew. do szkoły
                    podstawowej, iż uczyniła z Ciebie półanalfabetę... (tzn. znasz litery, umiesz
                    napisać słowa, ale powiązać je w zdania a zdania w struktury wynikania
                    logicznego już nie. Czytać też nie umiesz. Ciekawe jak wygląda życie takiego
                    jednokierunkowego stworzenia człowiekopodobnego)."


                    Bardzo ładnie, mój drogi łabędziu. I jak konsekwentnie...

                    Czy było jeszcze coś ciekawego w tym poście, poza szalenie odkrywczą
                    informacją, że noże do krojenia chleba kupuje się do krojenia chleba? Owszem,
                    idiotyczna sugestia, że złodziejem jest producent nożyc do metalu, a nie
                    złodziej, który obrabia piwnice w blokach, ucinając rzeczonymi nożycami
                    kłódki...

                    Cała para w gwizdek, mój drogi.
                    • 16.05.04, 14:14
                      Zgadza się, że nie jestem konsekewentny - mówiłem Ci, że schodzę na Twój
                      poziom - po prostu wiem, że Ty nie zrozumiesz nic, co mówię, więc postanowiłem
                      się trochę zabawić. Niestety należysz do gatunku ludzi, którzy żyją w swoim
                      zamkniętym świecie, świecie prostych i jasnych dyrektyw życiowych,
                      przyjmowanych bezrefleksyjnie. Każdą refleksję na temat ich systemu "wartości"
                      (jakoś mi to słowo do Ciebie nie pasuje...) traktują jak zamach na swoją
                      tożsamość. Mi np. zdarza się zmieniać zdanie pod wpływem sensownej
                      argumnetacji. Tobie to "nie grozi".... Aha i nie chwytasz różnicy pomiędzy
                      ironią a lżeniem, ale to już naprwdę szczególik...

                      Ostatnio czytałem ciekawy tekst o myśleniu prelogicznym w społeczeństwach
                      pierwotnych. Nie sądziłem jednak, że zdarzy mi się dyskutować z człowiekiem,
                      który sam stosuje myślenie prelogiczne (oparte o zasadę partycypacji). Jeżeli
                      Ty widzisz (wywodzisz) u mnie twierdzenie, iż złodziejem jest sprzedawca nożyc
                      do metalu to ręce opadają... Ciekawe metody ekstrapolacji... Więc powtórzę
                      poraz czwarty bodajże: jeżeli masz świadomość, że pomagasz w przestępstwie, to
                      przestępcą nie jesteś (chyba, jak mówiłem prawnikiem nie jestem), ale moralnie
                      odpowiadasz za czyn, który zostanie popełniony (gdyż mogłeś zapobiec ucznieniu
                      zła). Nie dotarło? Szkoda...
                      • Gość: luka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.04, 15:24
                        Wykazałeś się głupotą i niekonsekwencją, tłumaczenia o zaniżaniu poziomu są
                        równie zbędne, jak infantylne. Widzisz, to jest tak: znajdujesz się cały czas
                        parę kroków za mną, dlatego stając w miejscu i uzasadniając, że jesteś przede
                        mną, powoduje jedynie zwiększenie dzielącego nas dystansu, czego dowodzi
                        tłumaczenie, że siliłeś się na ironię. Odnotowałem te nieporadne próby i
                        zlekceważyłem je, podobnie jak teraz mogę jedynie z ubolewaniem potrząsnąć
                        głową, obserwując wojnę, jaką wydałeś zdrowemu rozsądkowi, z nieubłaganym
                        postanowieniem przegrania jej.

                        Owszem, piszesz rzeczy horrendalne, z których można wywieść pewne głupoty.
                        Niestety, za swoją twórczość jesteś odpowiedzialny Ty osobiście, zatem żale
                        skieruj do tego mało przystojnego faceta w lustrze.

                        Acha, szpanowanie słownictwem przepisanym na chybił trafił z podręcznego
                        słownika psychologii("prelogiczny, partycypacji, ekstrapolacji" w jednym
                        akapicie to stanowczo zbyt wiele muchomorów w jednej zupie...) nie przydaje Ci
                        powagi. Inaczej nie potrafisz? Biedactwo.
                      • 16.05.04, 15:49
                        Widzisz synku, to moje standardowe słownictwo... Aż tak Cię poraża? Źle z
                        Tobą... Będę starał się nie używać, jeżli masz z tego powodu kompleks
                        niższości. Pocieszę Cię, że rodzaj kodu językowego nie wpływa bezpośrednio na
                        treść.

                        No tak, zero konkretu tylko plucie. Skończyły Ci się sofistyczne (przepraszam
                        za trudne słowo, spróbuj przsylabizować, może pomoże) argumenty?

                        Ależ ja nie uzasadniam. Po prostu twierdzę, że jestem przed Tobą, na takiej
                        samej zasadzie, jak Ty twierdzisz, że jesteś przede mną.

                        Zdrowy rozsądek... Polecam jakąś rozwijającą lekturę na ten temat, np.
                        Habermasa, jeżeli to nie porazi tojego antylewackiego drucika między uszami.
                        Uprzedzam, dużo trudnych słów, nie ma obrazków a i zdania często dosyć złożone.
                        Aha i nie wszytko da się sprowadzić do noża i kapusty.

                        I mam prośbę - nie przelewaj na mnie swoich frustracji, że masz życie
                        zwalone... Naprawdę nie ja jestem temu winny. Lewacy też nie, w końcu jest się
                        odpowiedzialnym tylko za siebie...
                        • Gość: luka IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.05.04, 16:14
                          Co mnie poraża poza Twoją głupotą? Eeee... chyba nic. No, może jeszcze natura
                          łącząca komunizm z tchórzostwem, no, ale to nie moja sprawa, jak młodzi
                          dżentelmeni zabijają czas.

                          Ja rozumiem, że kiedy nie umiesz odparować, to zarzucasz oponentowi brak
                          argumentów, ale czy na pewno powinieneś się tym chełpić? Poczytaj może
                          Pitigrillego albo Kowalskiego, też bez obrazków, ale jakie rozwijające! I humor
                          Ci się polepszy, ponieważ ja na Twoim miejscu czułbym się parszywie, gdybym
                          wyprodukował podobnie płaskie posty jak Ty.

                • 16.05.04, 12:56
                  Stwierdziłem, że Ci to pokawałkuję, to może łatwiej będziesz przyswajać...

                  Jeżeli twierdzisz, że o planowanym przestępstwie można nie zawiadamiać, to
                  dziękuje bardzo, ale to już jest szczyt wszystkiego. Przerzucanie
                  odpowiedzialności na komisję, przerzucanie na kogoś innego - typowy homo
                  sovieticus. Widzisz, Ty rozumujesz mniej więcej tak (zachowałem schemat Twojego
                  myślenia językowego - abstrahując, czy myślenie jest językowe, czy nie, zdania
                  wśród filozofów i psychologów są podzielone): "jak mi źle robią to ja naskarżę,
                  jak komuś innemu źle robią to nie naskarżę bo nie mi, jak innny robi źle to
                  podam mu coś do zrobienia źle bo będę miał z tego zysk". (Hmmm w sumie to chyba
                  zrobiłem błąd - ty "zło" definujesz jako coś, co zmienia TYLKO TWOJĄ sytuację
                  na niekorzyść - resztę świata masz w d...).

                  Karanie za zamiary? Wiesz, słyszałem o takiej sprawie, kiedy żona chciała zabić
                  męża, ktoś o tym zawiadomił i poszła siedzieć. Widzisz, w twoim systemie
                  prawnym ona byłaby winna w momencie kiedy wynajęci zabójcy wymierzyliby
                  pistolety, a nie od momentu w którym podjęła działania w celu ich wynajęcia -
                  wybacz trudny przykład (nie zrozumiesz go - to pewne), ale prostszego nie chce
                  mi się wymyślać. Gdyż życie nie jest takie proste (nie daje prostych
                  przykładów), jak Ci się wydaje, nie ogranicza się do zabawy własnymi klockami
                  (mam nadzieję, że dwuznaczność do Ciebie dotarła).

                  Aha, co do przykładu sprzedawcy noża - wyobraź sobie taką sytuacje w USA.
                  - Dzień dobry
                  - Dzień dobry.
                  - Co tam u Ciebie stary?
                  - A wszystko w porządku (uśmiech). Przyszedłem kupić nóż.
                  - Proszę. A po Ci właściwie nowy nóż? Wkurzył Cię ktoś? (śmiech)
                  - Taa, mam dosyć żony, coś jej zrobię (śmiech).
                  - hahahaha...

                  Widzisz, gdyby w tamtyk kraju rozmowa tak była nagrana, byłaby wystarczającym
                  dowodem do oskarżenia klienta o zamiar zabójstwa. Powołuje się na przykład USA
                  bo Wy ten kraj bardzo lubicie.

                  Widzisz, tu nie chodzi o odpowiedzialność za własne czyny, do której wszystko
                  sprowadzasz. Tu w grę chodzi odpowiedzalność za niezapobieżenie ludzkiej
                  śmierci - jest to wyższa wartość, czego Ty nigdy nie zrozumiesz...

                  W sumie to nawet zabawne pokazywać absurdy Twojego rozumowania, szczególnie, że
                  nie umiesz odnieść się do meritum moich wypowiedzi, czepiając się w zamian
                  rzeczy pobocznych. Owszem, człowiek ma wolność do popełnienia czynów
                  niedozwolonych, ale i powinien ponieść za nie odpowiedzialność. A Ty, swoim
                  działaniem pozwalasz, aby tej odpowiedzialności nie ponósł. Wiem, że dla
                  człowieka, którego interesuje własne plecy i okolice to nie do pojęcia. Cóż,
                  powiem Ci tyle - przerzucanie odpowiedzialności jest zasadniczym elementem
                  myślenia komucha, a ja dosyć jasno (dla Ciebie nie) pokazałem jak mechanizm
                  przerzucania odpowiedzialności działa u Ciebie. Wszystko sprowadza sie do
                  definicji - ja do odpowiedzialności włączam odpowiedzialność za podtrzymywanie
                  ładu społecznego (opierajacego się na normach społecznych - w konsekewncji jest
                  to dobre i dla mnie), Ty nie i nigdy się nie dogadamy.

                  Rozwiń temat pożegnań i mojej niekonsekwencji - niekonsekwentny byłem bodajże
                  raz, kiedy odpowiedziałęm na krytykę mojego pierwszego posta. Potem już się nie
                  żegnałem, stwierdziłem tylko, że nie będzie mnie dwa dni. Jak doczytałeś coś
                  innego, to dajesz kolejne potwierdzenie swojego półanalfanebyzmu...

                  Do następnego posta, już się doczekać nie mogę, co z siebie wyrzucisz.
                  Udowadnianie Twojej głupoty jest nawet zabawne...
                  • Gość: luka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.04, 13:46
                    Przemawia bardzo_mały_ciemniak (czy jakoś tak):

                    "Jeżeli twierdzisz, że o planowanym przestępstwie można nie zawiadamiać, to
                    dziękuje bardzo, ale to już jest szczyt wszystkiego."

                    Ja planuję dokonać napadu na bank. Planuję go już od dłuższego czasu, jakichś
                    dziesięciu lat, ale kto wie, czy go w końcu nie przeprowadzę. No, a teraz
                    biegusiem na najbliższy komisariat, powiadom oficera dyżurnego, że planuję itd.
                    Przy okazji donieś na ekspedienta w sklepie żelaznym, że sprzedał nóż facetowi,
                    który kupując mówił do swego kolegi: "Moja żona tak mnie drażni, że kiedyś ją
                    zarżnę".

                    Odpowiedzilanościa komisji jest ocena, czy przedstawiona praca poparta jest
                    wiedzą delikwenta. Jeżeli komisja miga się od tej czynności i ma pretensję do
                    osób trzecich, to jest to właśnie przerzucanie odpowiedzialności, towarzyszu
                    Wyszyński.

                    Mojego rozumowania naturalnie nie udało Ci się prawidłowo odtworzyć, ponieważ
                    nadal go nie jesteś w stanie zrozumieć. Co ja pisałem o sprawcy i czynie? Ze
                    dwa posty wstecz, przeanalizuj to sobie jeszcze raz.

                    Prawdziwości plotek, które rozgłaszasz, nie jestem w stanie zweryfikować. W
                    każdym razie na Twoim miejscu nie wierzyłbym w pogłoski, które słyszysz w
                    okolicach magli i blokowych pralni; robienie zaś z plotek argumentu
                    kompromituje Cię. Podobnie jak umieszczenie w jednym zdaniu "słyszałem...
                    wymyśliłem".
                    Natomiast zaintrygowałeś mnie informacją, że mam jakiś "system prawny". W tej
                    chwili chyba mnie przeceniłeś, ale dziękuję za uznanie.

                    Dalej mamy ciekawostkę: "Wy ten kraj bardzo lubicie". Mój mały_negrze,
                    ilu "nas" widzisz przed sobą? Halucynacje czy niewłaściwie dobrane okulary?
                    Kolejnym zabawnym akcentem jest załączony dialog - który ma dowodzić niby
                    czego? Morderczych zamiarów? Jeśli tak, to należałoby zapudłować - po
                    bolszewicku, za nieudowodniony zamiar - jakieś trzy czwarte rodziców, którzy w
                    chwili irytacji wrzeszczą na swoje dziecko "Następnym razem, jak znowu
                    rozedrzesz nowe spodnie, to cię zabiję!", szczególnie, że słowa te padły w
                    gniewie, a nie jak na załączonym przez Ciebie obrazku, w żartach. Następnie do
                    pudła kwalifikowałyby się miliony kłócących się małżeństw, ujadających na
                    siebie kierowców i tak dalej.
                    Twój zapał do wtrącania do lochów ludzi za niewinne wypowiedzi jest odrażający,
                    ale jednocześnie potwierdzający Twe komunistyczne zapędy.

                    Dalej to już niestety popis głupoty:
                    "Owszem, człowiek ma wolność do popełnienia czynów niedozwolonych, ale i
                    powinien ponieść za nie odpowiedzialność"

                    A gdzie ja napisałem, że nie powinien? Przeciwnie, cały czas piszę, że oszust
                    na egzaminie powinien być ukarany, ale najwyraźniej abyś to pojął, musiałbym
                    pisać zdaniami prostymi, akcentując każde słowo kapitalikami. Ty, jako komuch,
                    chciałbyś karać wszystkich za wszystko, w tym sprzedawcy broni, bo ich klient
                    następnie zabił żonę, a ekspedient wiedział, że nabywca jej baaardzo nie lubi.
                    Problem polega na tym, towarzyszu - broń sama nie strzela. Podobnie jak
                    sprzedana praca dyplomowa nie pójdzie sama na egzamin. Musi być SPRAWCA - który
                    pociągnie za spust względnie będzie chciał oszukać komisję.

                    A tak w ogóle, durniu, to niczego nie zrozumiałeś - w Polsce pisanie prac na
                    zamówienie nie jest nielegalne. Pisałem o tym kilka razy, ale jak ktoś ma beton
                    zamiast mózgu, to nikłe są szanse, by to pojął. Dlatego w poście otwierającym
                    wątek dałem znak "?", abyśmy wspólnie zastanowili się, czy jest to właściwe. Ty
                    piszesz w pewnym sensie na temat, ale z pozycji odwrotnej, jako że penalizacja
                    tego procederu nie istnieje. Co więcej, prokuratura odmówiła wszczęcia
                    postępowania po donosie z którejś uczelni.
                    Teraz napisz wszystkim, jakie to komuchy urzędują w prokuraturze...

                    Co teraz pomylisz, głupku?
                    • 16.05.04, 15:01
                      Dziękuje, że przywróciłeś mi prawo myślenia...

                      Pisząc "Wy", miałem na myśli "Wy, UPRowcy", ale celowo skasowałem, żebyś miał
                      okazję do "kąśliwej" uwagi tongue_out (coś co się kupy trzyma, napisać kiedyś musisz,
                      nie?). Po prostu byłem ciekaw, czy ustosunkujesz się do sytuacji w USA. Nie
                      zrobiłeś tego, trudno.

                      Sam tekst miał pokazać pewne absurdy, do których chesz sprowadzić moje
                      rozumowanie ,udowodnić Ci, że zdaję sobie sprawę z konsekewncji, tego co piszę
                      (widzisz? Masz unaocznienie, że bywam samokrytyczny). Ale wierz mi - w stanach
                      taka sytuacja byłaby jak najbardziej możliwa i to jest dla mnie straszne.

                      Całe ta wypowiedź, miała pokazać, iż mam na całą sprawę pogląd wyśrodkowany.
                      Widzisz, piszesz, że musi być sprawca, bron sama nie strzela. Ale Ty dajesz do
                      ręki tę broń. Z pełną świdomością w jakim celu będzie użyta. Wiem, teraz
                      wrócisz do przykładu ze sprzedawcą noża. On również daje "narzedzie mordu" do
                      ręki. Tyle, że on nie wie, iż narzędzie to będzie użyte w celu morderstwa. Ty
                      natomiast wiesz, że Twój klient użyje tego, co mu dajesz do popełnienia
                      przestępstwa. I to was różni. Świdomość celu, do jakiego będzie użyte narzędzie
                      jest tu kluczowa. Ty negujesz tą świadomość, sprowadzając to do
                      indyferentnego: "to nie moja sprawa". Podobnie pewnie myśleli Amerykanie
                      sprzedając Irakowi rakiety w latach bodajże osiemdziesiatych. Nie twierdzę, że
                      kazdy sprzedawca noża musi interesować się, do czego on jest potrzebny jego
                      klientowi. A wynika to z faktu, żę nóż ma społecznie usankcjonowaną
                      użyteczność. Z pracą dyplomową sprawa nie jest taka prosta. Tu cel napisania
                      jest jednoznaczny.

                      Czy dałbyś człowiekowi nóż, gdybyś miał pewność, że zabije nim swoją żonę?
                      Jeżeli tak, to cóż, w ogólnospołecznym odczuciu byłbyś obciążony moralnie...
                      Mylisz dwa rodzaje odpowiedzalności, chociaż być może i ja w pewnym momencie,
                      nieprecyzyjnie formułując myśl, również to mogłem zrobić...

                      Nie chce mi się teraz sprawdzać, ale raczej nie napisałem, że pisanie prac jest
                      nielegalne w sensie prawnym. Prędzej, że powinno być, choć teraz i tak się nad
                      tym zastanawiam. I widzę elementy absurdu w tym podejściu. Ja po prostu uważam,
                      że takie działanie sprzyja popełnianiu przestępstw (oh, zaraz mi napiszesz, że
                      zostawianie roweru bez opieki prokuruje przestępstwo - zastanów się chwilę i
                      zauważ pewne różnice). Piszesz prace masz jeden cel: zarobić. Konsekwencją
                      tego, co zrobisz jest zarobek. Ale drugą konsekwencją jest złamanie prawa przez
                      zleceniodawcę. Jeżeli świadomość tego, że pomagasz w popełnieniu przestępstwa
                      (chociaż w nim nie uczestniczysz w sensie prawnym, podkreślam), w złamaniu
                      pewniej normy społecznej nie rusza Cię, to rzeczywiście nie mamy o czym
                      rozmawiać, po prostu mamy inne definicje wartości i ładu społecznego, i żaden z
                      nas nie zmieni drugiego. Zauważ, że bez Twojego działania do przestępstwa by
                      nie doszło (oczywiście może napisać ktoś inny, ale w tym momencie Ty nie masz z
                      tym nic wspólnego). Mówisz: "nie napiszę". I koniec. Oczywiście rodzi się tu
                      wątpliwość: "Czy powinienem zawaiadomić kogoś, iż ten człowiek zamierza
                      popełnić przestępstwo"? Jeśli nie, to tak jakby któś nie zawiadomił o próbie
                      namówienia go do zabójstwa, a tamtem poszedł szukać innego wspólnika. Moralnie
                      jest to dwuznaczne. Nie ma tu chyba prostej odpowiedzi. Zawiadomienie komisji
                      egzaminacyjnej o próbie namówienia do napisania pracy mogło by pomóc w wykryciu
                      oszustwa (jeżeli klientowi napisał ktoś inny) i ukaraniu sprawcy na obronie.
                      Jeżeli oni nic z tym nie zrobili, to już rzeczywiście "nie moja sprawa",
                      sumienie jest czyste. W sensie prawnym zawiadomienie do prokuratury jest chyba
                      bez sensu (raczej na pewno), bo przestępstwa póki co nie ma. Jak mówię, cała
                      ta sytuacja jest niełatwa. Dla mnie oczywiste jest jedno: gdybyś był "dobrym
                      obywatelem" (wiem, ze w tym kraju brzmi to jak ze skeczu Pythonów) to byś nie
                      zgodził się na napisanie pracy i próbował przekonać zleceniodawcę do
                      samodzielnej pracy. Naiwne, idealistyczne? Z pewnością. Ale zastanów się
                      dalczego to jest naiwne i idealistyczne w percepcji nas obywu. Ano ponieważ
                      całkowicie rozmija się z praktyką, z naszą codziennością. My jesteśmy nauczeni
                      traktować patologię jako coś normalnego. Zrobienie czegoś, co byłoby zgodne z
                      normami uczciwości jest dla nas śmieszne. Od czegoś jednak trzeba zacząć...

                      Jak widzisz, mogę napisać coś bez obrażania, choć w Twoim wypadku to trudne,
                      gdyż Ty widać inaczej nie potrafisz. A ja tylko się do Twojego poziomu
                      dostosowuje. Aha i przeczytaj mojego posta w miarę uważnie - może wtedy
                      zastanowisz się chwilę nad tym, co piszesz.
                      • Gość: luka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.05.04, 15:47
                        Jeden akapit, trzy brednie:

                        "Pisząc "Wy", miałem na myśli "Wy, UPRowcy", ale celowo skasowałem, żebyś miał
                        okazję do "kąśliwej" uwagi tongue_out (coś co się kupy trzyma, napisać kiedyś musisz,
                        nie?). Po prostu byłem ciekaw, czy ustosunkujesz się do sytuacji w USA. Nie
                        zrobiłeś tego, trudno."

                        1. Pytam, powtórnie - ilu tych "nas" tu widzisz? Zwolennikami UPR są
                        indywidualiści, którzy nie występują stadnie. W tej chwili usiłujesz
                        polemizować z jednym upeerowcem, niewykluczone, że inni mają inne zdanie na
                        omawiany temat.
                        2. Najpierw piszesz "wy", potem "byłem ciekaw, jak USTOSUNKUJESZ SIĘ..." -
                        zdecyduj się może, jeśli nie wymagam zbyt wiele.
                        3. O sytuacji w USA chętnie się wypowiem, pod warunkiem, że podasz przykład, a
                        nie zasłyszane plotki. Zapewnienie z komsomolską szczerością "wierz mi" mnie
                        nie wystarcza. Dyskutuję o faktach, a nie historyjkach, które opowiadają Ci
                        głosy.

                        Jako kretyn nie zwróciłeś uwagi na pewną rzecz - warunkowość przeznaczenia. Nie
                        tylko noża, ale i pracy dyplomowej. Oraz swobody dysponowania swoją własnością -
                        jak napiszę pracę, artykuł czy cokolwiek, to mogę przenieść swe prawa na osobę
                        trzecią, czyli zezwolić jej na używanie. Co jednak użytkownik zrobi, nie jest
                        moją sprawą. CZYN powstaje w chwili, gdy nabyty legalnie towar służy
                        popełnieniu przestępstwa. Świadomość, że kupujący MOŻE (bo nie musi)
                        wykorzystać ją do popełnienia przestępstwa, nie jest obciążająca moralnie, z
                        dokładnie tego samego powodu, jak sprzedaż broni palnej - a propos, dlaczego
                        pominąłeś ten przypadek? Za trudny? Tak czy inaczej - odpowiedzialność za
                        użycie czegolwiek (pracy, noża, cegły) spoczywa na tej osobie, która zrobi z
                        tych przedmiotów użytek. I tu jest odpowiedzialność bezpośrednia, bez
                        proponowanej przez Ciebie rozcieńczonej ("odpowiedzialność za śmierć pana
                        Dziedziucha ponosi gawron..." - znasz?).

                        Konsekwencja, mój drogi, to osobista odpowiedzialność za swoej czyny, względnie
                        osób, które są pod naszą opieką. Nie jest nią natomiast potencjalna możliwość,
                        że ktoś kiedyś gdzieś bez naszej wiedzy złamie prawo, komunisto. Piszesz: "Czy
                        powinienem zawaiadomić kogoś, iż ten człowiek zamierza popełnić przestępstwo"".
                        Nie, oczywiście! Co to znaczy "zamierza"? Mam donosić na osoby, która
                        fantazjują, bawią się sytuacją, ironizują, prowadzą rozważania teoretyczne,
                        hipotetyczne? Co innego, jeśli zobaczę kilku uzbrojonych facetów w
                        kominiarkach, siedzących w krzakach pod czyjąś posesją. Tu jest podstawa do
                        wezwania policji, ale w celu sprawdzenia tych facetów, a nie sprzedawcy
                        kominiarek!

                        Dalej biadolisz: "Dla mnie oczywiste jest jedno: gdybyś był "dobrym
                        obywatelem" [...] to byś nie zgodził się na napisanie pracy i próbował
                        przekonać zleceniodawcę do samodzielnej pracy."
                        Przepraszam, kolego, ale kim Ty jesteś, by pouczać dorosłych ludzi? To ich
                        życie, ich wybory - jeśli odrzucają dobre rady, to ich sprawa, ich rozrachunek
                        z sumieniem. Nie przeprowadzisz każdego przez życie za rączkę. Jeśli mówisz
                        komuś "nie wsadzaj ręki do wrzącej wody", a ten ktoś wsadzi, to kto jest winny?
                        Gazownia?



                        • 16.05.04, 16:12
                          Wiesz, wiem, że to dla Ciebie nieprawdopodobne, ale w dwóch zdaniach mogą być
                          zawarte dwie myśli. Rozumiem, że gramatyką też masz problemy. Jeżeli nie umiesz
                          odróżnić dwóch różnych wątków... To jedna z Twoich najgłupszych uwag, widać po
                          niej, że czepiasz się tylko dla samego czepiania...

                          Podsumuje Cię krótko - nie interesuje Cię, co inny ma do powiedzenia. Brak
                          argumentów przesłaniasz określeniami typu: "kretyn", "debil". Nie powtarzaj
                          tego, jak za tobą w przedszkolu wołali, dobra? Oczywiście do prostego wywodu
                          ustosunkować się nie umiesz, co najwyżej przyczepić do rzeczy najmniej ważnych.
                          Z bronią jest podobnie jak z nożem, też sprzedaje się ją w społecznie
                          usankcjonowanym celu- do obrony. Aha i ciągle mieszasz różne rodzaje
                          odpowiedzialności, widać inaczej nie umiesz.

                          Nie jest twoją sprawą... Jak mówię mamy inne definicje odpowiedzialności i
                          żyjemy w świecie różnej aksjologii - nie zrozumiemy się.

                          Nie chodzi mi o odpowiedzialność za coś "co ktoś może kiedyś cos zrobić" -
                          mówię o KONKRETNEJ sytuacji, gdy wiesz, że przestępstwo będzie popełnine.
                          Oczywiście do tej części wypowiedzi nie umiesz się ustsunkować, wystarczy Ci
                          napisać, że jestem kretynem. Ty też jesteś kretynem. Fajnie nie? Tośmy się
                          obelgami wymienili, hehe. Nie umiesz się do tego sensownie odnieść, bo wiesz,
                          że nawet w twoim szczątkowym systemie etycznym nie ma miejsca na rozwikłanie
                          tego problemu.

                          Powtarzasz w kółko to samo, na różne sposoby. Zastanawiam się, czy to wynika z
                          Twojego ograniczenia umysłowego, czy ze świadomości, że nie masz żadnych
                          argumentów wobec faktu, że ktoś popełnia przestępstwo, a Ty mu je umożliwiasz i
                          wiesz, że się je popełni. Wyłożyłem to prosto - napisałeś pracę, wiedziałeś w
                          jakim celu, masz pewność że przestępstwo będzie popełnione. Prościej się już
                          nie da.

                          Aha nie rozumiem, dlaczego nazywasz mnie tchórzem. To Ty tchórzliwie unikasz
                          pytań, uciekasz w inwektywy a nie argumenty, boisz się zmierzyć z
                          konsekwencjami Twojego myślenia, które Ci wyłożyłem. Jak już Ci kiedyś
                          napisałem - jesteś marnym człowieczkiem.

                          Oszędź klawiatury, jeżeli znowu chcesz we mnie rzucić wiązką obelg. Postaraj
                          się powiedzieć coś konstruktywnego, odnieść się do głównego zarzutu - wiesz, że
                          popełnione będzie przestępstwo i pomogłeś w powstaniu warunków wyjściowych dla
                          niego.
                          • Gość: luka IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.05.04, 16:31
                            "Myśli" to niewłaściwe słowo. Lepsze byłoby "coś mi cieknie z
                            uszu". "Gramatyka" to również pomyłka - "płaski wykres EEG" brzmi właściwiej.

                            Nie chce mi się, jako żem leniwy, kopiować Twoich wyzwisk. Było ich co
                            niemiara, zatem histeryczne "przesłaniasz określeniami typu: "kretyn", "debil"
                            odnieś może najpierw do siebie, Narcyzie. Nie ulega jednak dla mnie
                            wątpliwości, ze szukujesz grunt do sromotnej rejterady - to standardowa metoda
                            postępowania kretynów właśnie.

                            Z bronią, podobnie jak z każdym innym towarem, jest tak samo, jak z pracami.
                            Jeśli go kupisz, to odpowiedzialność za jego stosowanie spoczywa na Tobie, a
                            nie na sprzedawcy. To bardzo proste dla ludzi odpowiedzialnych, niemożliwe
                            natomiast do pojęcia dla komuchów.

                            Co do zamiaru ewentualnego, to wyraziłem się jasno i to kilka razy. Być może
                            powinienem to napisać drukowanymi literami, ponieważ masz problemy z orientacją
                            w terenie usianym zdaniami złozonymi. A mapę masz w brajlu. Sprzedawca nie ma
                            możliwości zbadania mózgu nabywcy, w celu zbadania, czy cegłę kupuje do budowy
                            domu czy raczej rozbijania głów przypadkowym przechodniom o północy. Dlaczego?
                            Ano dlatego, że... patrz post wyżej. Przesylabizuj go powtórnie, zamiast
                            ględzić o komunistycznej moralności.

                            Dlaczego powtarzam w kółko to samo na różne sposoby? Ponieważ nie jesteś w
                            stanie tego pojąć. Szukam klucza do Twojego szczątkowego umysłu. Praca sama w
                            sobie nie jest popełnieniem przestępstwa. Aby je popełnić, musi byc czyn. Czyn
                            nabywcy. To tak samo, jak z pistoletem - strzeli po pociagnięciu za spust, a
                            nie sam z siebie. I tu właśnie pojawia się odpowiedzialność - bezpośredniego
                            sprawcy, a nie wiosny (bo pojawiły się gawrony itd.)

                            Tchórzem nazywam Cię dlatego, że ukrywasz się za nikiem tymczasowym, chociaż
                            jesteś forumowiczem z dłuzszym stażem niż to głupawe pseudo, którym się
                            zasłaniasz.

                            Końcowy akapit to kolejny popis głupoty - wcale nie wiem, że "popełniono"
                            przestepstwo. Wiem jedynie, że może być popełnione. A karanie za zamiary -
                            nieudowodnione - nie jest miarką cywilizowanego prawodastwa.
                            • 16.05.04, 19:12
                              Zacznę od końca... Że co?! Jaki tymczasowy nick?! Jak to dłuższy staż?! Nie no,
                              nie dość że ciężko myślący, to jeszcze paranoik...

                              Widzisz, potwierdza się moja teza. My żyjemy w zupełnie innych światach. Tyle,
                              że ja jakoś nie mam problemów w komunikacji z normalnymi ludzmi, umiem
                              odróżniać dobro od zła, czyn moralnie godny do zwykłego kurestwa. W Twoim
                              świecie wszystko to jest przemieszane - i nic tego nie zmieni. Nawet zabawnie
                              się z Tobą dyskutuje. Próbujesz stylizować się na "wielkiego pana", znawcę i
                              mądralę, obrońcę wolności i odpowiedzialności. Nie umiesz zauważyć komuszych
                              zapędów w Twoim rozumowaniu, wygodniej Ci zarzucać je innym. Bo cóż, jak się
                              nie ma argumentów, to się pisze bzdury, ew. odbija piłeczkę za pomocą obelg.
                              Prosty sposób. A i jeszcze ciągle mieszasz porządek prawny z aksjologicznym...

                              Śmieszny jesteś, naprawdę. Z przyjemnością będę wymieniał z Tobą kuksańce i
                              pokazywał Twoje debilne odzywki znajomym. Pociecha z Ciebie nie ma co.

                              Eh, mój instynkt dyskutanta zwycięża. Więc zamiast odpisywać na Twoje
                              pozbawione treści, a przede wszystkim sensu wypociny, zadam Ci pytanie:
                              Dlaczego nie zawiadomisz komisji, że osoba, która kupiła od Ciebie pracę,
                              postanawia przedstawić ją jako napisaną własnoręcznie? Przecież nic Cię to nie
                              kosztuje. A powiadomisz o możliwości zaistnienia przstępstwa. Jeżeli
                              przstępstwo nie zaistnieje, to przecież nic się nie stanie. Proste i nic Cię
                              nie kosztuje... Mam nadzieję, że pytanie jest zrozumiałe.

                              Cóż, jak napiszesz coś sensownego to chętnie Ci odpowiem. Odpyskiwanie na Twoje
                              obelgi jest zabawne, ale trochę męczące... Będę jednak twardo odpyskiwał, w
                              miarę mojego skromnego czasu.

                              Aha na koniec mam do Ciebie proste pytanie: Skoro jesteś taki mądry, to
                              dlaczego ludzie zwyczajnie w świecie Cię olewają? Tylko ja podejmuję dyskusję z
                              Tobą (ja znam odpowiedź, ale ciekaw jestem Twojej). Czy dlatego, że jesteś zbyt
                              mądry dla nich? Na ogół jest tak, że mądry człowiek jest w stanie dotrzeć do
                              każdego, ew. zmusić do polemiki jeśli się z nim nie zgadzają. Z Tobą polemika
                              szybko się kończy i schodzi na poziom pyskówki, którą sam prowokujesz. Ciekaw
                              jestem Twojego zdania na ten temat.

                              P.S. Ludzie, którzy przestają z Tobą rozmawiać nie tyle rejterują, co uważają
                              Cię za idiotę i mają dosyć Twoich chamskich odzywek. Ja na chamstwo jestem
                              odporny więc mam tu przednią zabawę...
                              • Gość: luka IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.05.04, 19:31
                                Zacznę od początku: ile jesteś na FA?

                                Następnie coś tam chwaliłeś się o dwoich przewagach moralnych. Niech Ci będzie,
                                świrku - co za różnica? Najpierw się chełpisz, że nie wyzywasz, potem bluzgasz
                                przez cały post, następnie dowodzisz, żeś "aksjologicznie" wyżej... Nie pij
                                tyle, kolego.

                                Odpowiem teraz na Twoją durną wątpliwość: dlaczego nie zgłaszam? A dlaczego
                                miałbym to robić? I w jaki sposób? Musiałbym kupującego śledzić. Oraz
                                ograniczać jego wolność do podejmowania osobistych wyborów. Jako komuch nie
                                rozumiecie tego, że odpowiedzialność polega na przyjmowaniu konsekwencji za
                                swoje czyny, a nie cudze. Twoją sprawą jest to, co zrobisz z pistoletem, który
                                Ci sprzedam. Łapiesz?

                                Dlaczego ludzie "mnie olewają"? Zakładając, że to prawda - nie wiem. Nie znam
                                motywów postępowania wszystkich tych "ludzi". Stadne, kolektywne myslenie -
                                komuch jak się patrzy. Jesteś kretyn - ponieważ uzurpujesz sobie prawo do
                                wypowiadania się za innych. No i ślepiec.
                                • 16.05.04, 20:08
                                  Hmmm, wychodzi mi że ok. 2 miesiące...

                                  Chwaliłem się, ale stwierdziłem, że jak stanę się taki jak Ty będzie zabawniej.
                                  Poza tym kolejność była odwrotna, najpierw byłem wyżej, dopiero potem przstałem
                                  być, hehe. Zresztą czy to ważne? Teraz realizuję się zachowując się na Twoją
                                  modłę...

                                  Aha, czyli twierdzisz, że porządek społeczny utrzymuje się sam? Można i tak...

                                  Ty masz jakąś obsesję. Wszędzie widzisz komuchów. Czy ty przypadkiem nie
                                  pracujesz w biurze Samoobrony, względnie SLD i przez to masz manię
                                  prześladowaczą...?

                                  Kończę wątek ze sprzedażą pistoletu. Implikacje Twojego myślenia już Ci
                                  pokazałem, cóż więcej mogę zrobić...?

                                  Nie wiem, co Ty sobie wyobrażasz. Że wymienię wszystkich, którzy mogliby brać
                                  udział w tej dyskusji, ale mają Cię gdzieś? To tylko moja interpretacja
                                  zachowań, nie naburmuszaj się tak. Zauważyłem po prostu, że ludzie często
                                  ignorują rzeczy, które piszesz.

                                  Masz dziwną tendencję do stwierdzania rzeczy, których nikt nie napisał, nie
                                  powiedział, nawet nie pomyślał, które po prostu nie zaistniały. Niczym
                                  inkwizytor. Albo oficer NKWD lub SB. Oni zwykli wyciągać nieprawdopodobnie
                                  wnioski z prostych i jasnych zdań. Coś z Tobą nie tak...

                                  Najśmieszniejsze w Twoich wypowiedziach jest to ciągłe wyszukiwanie inwektyw do
                                  każdej własnej wypowiedzi. Ja jestem bardziej selektywny...
                                  • Gość: luka IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.05.04, 20:17
                                    Wychodzi Ci 2 miesiące? Ojej, to cofam wszystko, co na Twój temat napisałem.
                                    Męska solidarność jest ważniejsza, niż moja prywata. A nie próbowałeś wsazić do
                                    mikrofali?

                                    Nie widzę "wszędzie" komuchów, ale prawie wszędzie. Poza tym, co za różnica?
                                    Jest nas tu dwóch, więc co za "wszędzie"?

                                    Uciekasz z kwestii pistoletu - tego się spodziewałem, pisząc o szykowaniu
                                    gruntu. Nie zawiodłeś mnie.

                                    Maniery wypowiadania się za innych nie porzuciłeś - nic dziwnego, jako komuch
                                    pewniej czujesz się w towarzystwie. Nawiasem pisząc - jak z kimś się zgadzam,
                                    to również nie zabieram głosu.

                                    Mam genialną umiejętność syntezowania wypowiedzi kretynów - im sie wydaje, że
                                    napisali coś innego niż to, co z ich tekstów wynika. Ty nie odbiegasz od tego
                                    wzorca. A najśmieszniejsze jest co innego - Tobie naprawdę się wydaje, że ryba
                                    potrzebuje roweru...
                                    • 16.05.04, 21:12
                                      Problem polega na tym, że tylko Tobie wydaje się, że wiesz, co ja napisałem.
                                      Widzisz, to jak Ty interpretujesz cudze teksty to Twoja sprawa, moja tyle
                                      tylko, że muszę Twoje interpretacje prostować... (z marnym skutkiem - do Ciebie
                                      nic nie dociera... Coż, narcystyczne osbowości tak mają...).

                                      Niech Ci będzie, prawie wszędzie. Sprecyzuje myśl - każdy kto się z Tobą nie
                                      zgadza jest komuchem. Czyli (prawie) każdy z FA. CO Ty jeszcze robisz w tym
                                      komuszym kraju, na komuszym forum?

                                      Uciekam, bo i po co to ciągnąć? Zatrzymaliśmy się w jednym miejscu. Doszliśmy
                                      do punktu, w którym podjęcie jakiegokolwiek dialogu (jeżeli w wymianie postów z
                                      Tobą można w ogóle mówić o dialogu) jest niemożliwe - okopałeś się na swoich
                                      pozycjach i nie interesuje Cię nic poza nimi. A ja potakiwać Ci nie będę, bo
                                      się z Twoim immoralizmem nie zgadzam.

                                      Mówił Ci ktoś, że jesteś megalomaniakiem?

                                      A i jeszcze jedno - za kogo mnie brałeś? Pytam z próżnej ciekawości - porównam
                                      sobie poglądy tej osoby z moimi. To może być ciekawe...
                                      • 17.05.04, 09:49
                                        Ja nie tylko wiem, co napisałeś, ale nawet to, co napiszesz. To naprawdę
                                        nietrudne.

                                        Dalej pogrążasz się następująco:
                                        "Sprecyzuje myśl - każdy kto się z Tobą nie zgadza jest komuchem. Czyli
                                        (prawie) każdy z FA."

                                        Jego Cesarskiej Mości Galbę nie uważam za komucha, chociaż zdanie na temat
                                        amerykańskiej agresji na Irak mamy rozbieżne. Twoja "precyzyjna myśl" szwenda
                                        się więć po manowcach.

                                        Dialog to jest wtedy, kiedy wymienia poglądy, a nie twierdzi, że oponent jest
                                        (tutaj wpisz swoje mądrości na mój temat). Rzecz nie sprowadza się do
                                        potakiwania, ani wystawiania cenzurek Moralności.

                                        Za kogo Cię biorę? Za jakiegoś tchórza, który boi się podpisać własnym nikiem.
                                        Skoro twierdzisz, że "nikt" nie chce ze mną rozmawiać, to na pewno nie jest to
                                        bezczelne kłamstwo, ale efekt wielomiesięcznych studiów statystycznych
                                        przeprowadzanych na FA na moich postach.
                                        Ponieważ jednak pokorne prośby zawsze mnie rozbrajają, to podam Ci niki, które
                                        prezentują zbliżony poziom do Twojego: waciak, chris, kir. No i kretyn52,
                                        oczywiście.
                                        • 17.05.04, 13:59
                                          Megalomaniak, z manią prześladowczą i półanalfabeta. Ale mi się okaz trafił...

                                          Twój dialog wygląda tak: ktoś coś mówi, Ty stwierdzasz, że jest komuchem,
                                          idiotą, kretynem itp., rzucasz swoją teorię niewiele mającą wspólnego z
                                          rzeczywistością, a każdy kontrargument zbywasz stwierdzeniem, że oponent to...
                                          i znowu powtarzasz to samo, jakbyś samemu sobie tłumaczył swoje wytwory. Nie
                                          umiesz dopowiedzieć na proste pytania, ze zdań rozumiesz co Ci wygodne. Cóż
                                          więcej można o Tobie powiedzieć? Jesteś miałki intelektualnie i tyle (syndrom
                                          UPR - dobrze się dobieracie z indywidualistami i liberałami z Samoobrony...)

                                          Ciebie też nietrudno rozpracować - zawsze będziesz twierdził jaki to Ty jesteś
                                          wspaniały, obrażał ludzi swoim marnie rozbudowanym słownikiem i narzucał swoją
                                          definicję sytuacji.

                                          Miłego dnia paranoiku.

                                          P.S. Przejrzałem 10 ostatnich stron Twoich wypocin na forum. To mi wystarczyło
                                          do uprawomocnionego wnisoku, że mikt z Tobą nie gada i coś ciężkiego Ci w
                                          dzieciństwie na głowę padło...

                                          P.S.2 Pokonwersuj z krzysiem 52 - prezentujecie podobny poziom intelektualny
                                          tyle, że on jest dodatkowo troszkę mniej błyskotliwy (tak to możliwe - ty
                                          jeszcze pewnie odróżniasz prawą od lewej...).
                                          • 17.05.04, 14:36
                                            A oto najnowsza reklama pasty do butów marki "mały_negr":

                                            Pasta do butów, którą Państwu oferujemy, to niezwykły produkt na miarę XXIII
                                            wieku, dostępny jedynie w kioskach przyszpitalnych w zakładach lecznictwa
                                            zamknietego, arcydzieło przemysłu galanteryjno-melioracyjnego, jedyny w swoim
                                            rodzaju okaz, o którym nikt nie zapomni, jeśli tylko go kupi!

                                            A kupi go na pewno, ponieważ na produkt jest osiągalny dla każdej kieszeni za
                                            niewiarygodnie niską cenę trzech podpasek dla dorosłych za sztukę! Niemożliwe?!
                                            Ale prawdziwe! Posłuchajcie Państwo opinii jednego z naszych zadowolonych
                                            pacj... /przekreślone/ klientów:

                                            Mówi pan Napoleon Skunks-Tępawy:

                                            Ta pasta, którą se kupiłem, no nie, jezd zajebista, no po prostu kul! Wymyłem
                                            se niom zemby i od razu poczułem siem lepsiej... Dlaczego pan mie tronca we w
                                            ramię, panie redaktorze? Że co? Aaaaa, przepraszam, no tak - do butuf se
                                            kupiłem pastem oczywista! A wogle o co biega, przeca moje zdanie ma tak dużo
                                            wspólnego z rzeczywistościom, że tylko ja mogem być tak jnteligentny, by na to
                                            wpadnąć, no nie?

                                            To co ja miałem, panie redaktorze... Co z tego, że mam na kartka tekst?
                                            Prosiłem, coby dać mię mojom kwestiem pismem obrazkowem, nie? Kurde, z baranami
                                            muszem pracować... Co to znaczy, że mię nie zapłacicie za udział w reklamie? Co
                                            to za narzucanie definicji sytuacji?! Poskarżem się mojemu panu kuratorowi,
                                            zobaczycie, łaaaaaa [szloch].

                                            Przepraszamy za zakłócenia. Pełną wersję reklamy nadamy w późniejszym terminie,
                                            jak tylko uda nam się zagonić tego troglodytę z powrotem do izolatki.



                                            PS. Zamiast przeglądać "10 ostatnich stron Twoich wypocin na forum",
                                            wystarczyło przeczytać wpisy w wątku, który zaśmieciłeś swoimi ciężkawymi
                                            postami. Od razu inne wnioski by Ci przyszły do głowy - właściwe.
                                            • 17.05.04, 14:47
                                              Ale śmieszneeeeeeeeee!!!!!! UHAHAHAHAhahahaaahaaa a a... Coś Ci nie wyszło. Kto
                                              Ci pisze taksty? Pan Mietek spod sklepu z jabolami? Babcia Niedorypka, Twoja
                                              wierna opiekunka i podcieraczka tyłeczka? A może przekazujesz własne
                                              doświadczenia? Fajnie masz w psychiatryku... A może Ty z zoo piszesz? Nie
                                              wiedziałem, że Gucwińscy wstawili komputer do klatki pawianów. A swoją drogą to
                                              nie powinieneś jeździć po komuchach - Twoi dobroczyńcy są chyba w SLD...

                                              Po Twoich pierwszych postach właściwe wnioski nasunęły się od razu - jesteś
                                              bucem, co ma niewiele treściwego do powiedzienia, lubi się kłócić i obrażać
                                              ludzi, aż w końcu rozumieją to i dają sobie z Tobą spokój. Co się tak
                                              zbulwersowałeś? Wstydzisz się głupot, które wcześniej nawypisywałeś?

                                              No to zrobiła się jechanka na całego. I bardzo dobrze, lubie pomęczyć od czasu
                                              do czasu sfrustrowanych życiem nieudaczników...
                                              • 17.05.04, 15:02
                                                Teksty pisze mi sam Michnik Adam, a redaguje je nastepnie Czesław Miłosz. Jeśli
                                                mają być przeznaczone dla amatorów pism, które i Ty preferujesz,
                                                czyli "Hustlera" i "NIE", to Jurek Urban za niewielką opłatą dokonuje
                                                podrasowania artykułu, metodą, którą jak widać, bezbłędnie opanowałeś: "Babcia
                                                Niedorypka", "podcieraczka tyłeczka" etc.

                                                Skoro jednak postanowiłeś załapać się jako zastępca redaktora naczelnego, to
                                                ustalmy najpierw, co za moi dobroczyńcy siedzą na tej kanapie, której nazwę
                                                wymieniłeś bez większych błędów (gratulacje)?

                                                Zanim jednak przyjmę Cię na etat, czuję się w obowiązku uprzedzić, że musisz
                                                się nieco bardziej starać. W naszej redakcji nie tolerujemy plagiatorów i
                                                smęciarzy, którzy w kółko piszą nie tyle artykuły, ale autoreklamy. Nazwisko
                                                możesz wyrobić sobie w "Trybunie Ludu", byle kto nie będzie sobie z nas robił
                                                trampoliny do Pulitzera.

                                                Acha, proszki od bólu głowy wydaje pani Alinka w sekretariacie. Tylko nie zjedz
                                                od razu wszystkich, bo Ci odliczymy od pensji. I nie wybałuszaj tak oczu, bo
                                                przestraszysz sprzątaczkę.
    • 12.05.04, 14:05
      xiazeluka napisała:

      > W dzisiejszej "RP" ciekawy artykuł:
      >
      > www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_040511/kraj/kraj_a_2.html
      > Z treści wynika jedno - nasza kadra akademicka to niekompetentne lenie.
      > Powinnością promotora i egzaminatorów powinno być dbanie o proces
      > powstawania pracy oraz rzetelne sprawdzenie, czy kandydat na magistra
      > rzeczywiście sprawnie porusza się w tematyce swego dzieła. Tymczasem
      > akademicy żalą się do prokuratury na osoby prace piszące, próbując cudzymi
      > rękoma załatwiać sprawy, za które sami są odpowiedzialni. Żałosne.
      >
      > Najrozsądniej z wypowiadających się wypadł prof. Rocki - no i nic dziwnego,
      > jest członkiem UPR.
      Istotnie, uważam, że sądy nie powinny zajmować się takimi duperelami, mają
      ważniejsze sprawy na głowie (inna rzecz, że nimi też się nie zajmują).
      Czy to naprawdę tak trudno sprawdzić, czy dany osobnik sam napisał pracę?
      Wystarczy parę podchwytliwych pytań na egzaminie, żeby takiego kogoś "uwalić"!
      (Pomijam tutaj aspekt moralny sprawy, bo nie o niego chodzi). W końcu uczelnia
      sama winna dbać o swój prestiż, tzn. o to, żeby nie wypuszczać "niedorobionych"
      absolwentów. Skoro tego nie robi, to do kogo zgłasza pretensje?
      Pzdr.
    • Gość: anetka IP: *.246.209.72.tisdip.tiscali.de 12.05.04, 20:04
      Chcialam przeprowadzic test na kolezankach i kolegach . Zadalam im pytanie, co
      mysla o takiej hipotetycznej sytuacji, gdyby istniala mozliwosc kupienia
      gotowej pracy dyplomowej, co by zrobili.

      Popatrzyli na mnie jakos dziwnie, a po chwili konsternacji, jeden z kolegow,
      powiedzial : " Ty, Aneta, zawsze wymyslisz cos absurdalnego, aby rozbawic
      towarzystwo". Na szczescie mnie tym uratowal, wiec nie kontynuowalam.

      Pozdrawiam z praktyki w Berline




      • Gość: szermierz IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 14.05.04, 21:44
        To jakas paranoja, czy ci faceci(facetki), maja zamiar sie w koncu o to wszystko
        pozabijac ? Trzeba miec dobrze narabane w glowie, aby sie w taka balange
        pakowac !

        Xiazeluka, idz na spacer !
        Maly Czarnuchu jedz na ryby !
        Wolny wybiorco nalej sobie jednego !
        Panidanka niech idzie spac !
        Gretshen niech wyszywa makatki !

        Po kiego grzyba marnujecie zycie przy tych glebokich polemikach ?
        Ja ide wlasnie z psem na spacer, bo przyniosl mi w pysku smycz.

        PA !






        • Gość: Wolny najmita IP: *.ipt.aol.com 14.05.04, 21:52
          Jedna pani napisala, ze polskie uniwersytety sa bardziej zeuropeizowane niz niemieckie

          Wegen des längeren Aufenthaltes brauchen deutsche Studenten in den neuen
          EU-Staaten ein Visum (ist problemlos zu bekommen). Inzwischen ist es
          dort sogar leichter zu studieren als in vielen westeuropäischen
          Ländern, weil viele Universitäten dazu übergehen, Vorlesungen und
          Seminare auf Englisch anzubieten, gelegentlich sogar auf Deutsch.
          Speziell Polen führt derzeit auch immer mehr Studiengänge mit den
          international anerkannten Abschlüssen Bachelor und Master ein - und
          ist in diesem Punkt sogar weiter als Deutschland.

          Czy niemieccy abiturienci moga studiowac w Warszawie albo Pradze i czy dyplomy beda uznawane
          w Niemczech?

          Od niemieckich studentow wymagana jest wiza ze wzgledu na dluzszy pobyt. Jest ona jednak
          latwa do uzyskania. W nowych krajach czlonkowskich mozna obecnie latwiej podjac studia niz w
          krajach zachodnioeuropejskich, gdyz uniwersytety przechodza na wyklady i cwiczenia w jezyku
          angielskim a nawet i niemieckim. Najbardziej specjalizuje sie w tym Polska. Uniwersytety w Polsce
          wprowadzaja coraz wiecej kierunkow w miedzynarodowym systemie Bachelor i Master i pod tym
          wzgeldem wyprzedzaja uniwersytety niemieckie.
          Niemiecka Organizajca Studentow zacheca do studiowania w Europie Wschodniej.

          Polskim wladzom w to graj, bo uczelniom przybedzie szmalu.

          Pani zapytala ponadto:
          Können deutsche Abiturienten in Warschau oder Prag studieren, und gelten die Abschlüsse auch in
          Deutschland?
          (Tlum.: Czy niemieccy abiturienci moga studiowac takze w Warszawie i Pradze, czy dyplomy sa
          wazne takze w Niemczech?)

          Odpowiedz:
          Polskie uniwersytety to freblowki! One chetnie przyjma wszelkich cudzoziemcow, bo chca wiecej
          szmalu.

          Ale plotka, ze polskie stopnie Master i Bachelor sa uznawane w zachodnich uprzemyslowionych
          krajach, to jest pusta legenda.


          Niecha Pani spojrzy tez na stan wyksztalcenia Polakow w liczbach. Co tu sie dzieje. Czy w takim
          kraju moze istniec choc jeden przyzwoity uniwersytet?

          W kraju zyje 2/3 wszystkich Polakow, tj. 40 mln. Z tego:

          - 2 mln 41 tys. posiada dyplom wyzszej uczelni, co stawia nas na ostatnim miejscu w Europie. (Na
          zupelnie ostatnim jest Albania, ale ta liczy sie tylko dla formalnosci.)

          - 763 tys. skonczylo szkoly policealne.
          Tzn. lacznie ksztalcilo sie po maturze nawet nie 3 mln.

          - 15 mln ma wyksztalcenie srednie.

          Ale przerazajaca jest liczba 20 milionow z raportu ministra kultury "O stanie kultury", z ktorej:
          - 8 mln ukonczylo szkoly zawodowe,
          - 10 mln poprzestalo na szkole podstawowej,
          - 2 mln nie skonczylo szkoly podstawej.
          Armia 20 mln wtornych analfabetow niezdolnych do wyrazenia swojego sprzeciwu skuteczniej niz
          pluciem na wlasny telewizor, lub. . . wyborem UE!

          20 milionow narzekajacych a bezbronnych i, co gorsza, bezradnych.

          Przeciez nie wystarczy przeczytac gazety. Trzeba jeszcze umiec czytac miedzy wierszami, "czuc
          pismo nosem" i wyszukac co w trawie piszczy.
          Potem trzeba jeszcze umiec zorganizowac sie.

          A jak wyglada rozklad zajec Polaczka? Piwko ze szwagrem, pilocik, telewizorek. . .

          8 godzin pracy,
          1 godzina dojazdu,
          4 godziny telewizji (durne seriale: jedna pani z jednym panem, potem bez, go zostawila, ich
          dziecko z tamtym dzieckiem romansowalo, cos sprzedali, cos kupili - 100 odcinkow; newsy na
          poziomie debili: tam zabili, tu zgwalcili, tam wojna, autobus wpadl do wody, psa udusili).

          Czyli 12-14 godzin poza zyciem rodzinnym, poza zyciem narodowym i w ten sposob caly dzien
          zlecial i trzeba isc spac. I tak w kolko.

          Kowalski stracil orientacje, juz nie wie co jest prawda a co falszem, co dobre a co zle. Bo w tym
          jest metoda, zeby zmiazdzyc nasza swiadomosc do utraty orientacji - z jednej strony szkola, z
          drugiej mediami.

          Zestawienie wyksztalcenia Polakow w kraju:

          $$$ - dyplomy uniwersyteckie: 2 mln 41 tys., pomaturalne: 763 tys.

          $$$$$$$$$$$$$$$ - srednie: 15 mln

          $$$$$$$$$$$$$$$$$$$$ - zawodowe, podstawowe, bez podstawowego: 20 mln

          Hitler mawial w przystepie humoru przy kieliszku: nas interesuje, by Polak mial tylko tyle szkoly,
          zeby umial czytac nasze znaki drogowe, wskazujace mu usuwanie sie nam z drogi, kiedy bedziemy
          jezdzic po Europie naszymi Volkswagenami.
          ("Rozmowy Hitlera przy stole" spisane na polecenie Bermanna.)



          Marzenie Hitlera porwali globalni Zydzi.
          Dwie macki globalnego Zyda miazdza Twoja swiadomosc:
          - falszywa lub zadna edukacja i
          - medialna propaganda wmieszana w rozrywke i newsy.

          Ilu z glosujacych za UE zna "Traktat z Maastricht"? 1 na 1000?

          Niemozliwe. Nawet nie jeden. Jezeli zna tylko jezyk polski, to nie mogl go przeczytac. Tekst
          tlumaczenia na polski nie jest autoryzowany, a w innych jezykach nie rozprowadzono go w
          Polsce.

          Ci nieliczni co znaja jezyki widza jakie poslizgi ma polskie tlumaczenie.

          Kiedy w Norwegii zblizalo sie referendum o ?wejscie" do Unii Europejskiej, wyslano do 2 milionow
          wyborcow wierny tekst "Traktatu z Maastricht" i Norwegowie powiedzieli "NIE". Dowiedzieli sie, o
          co chodzi.

          Dawniej elita wladzy wysylala zolnierzy walczyc w wojnie na armaty, karabiny i bagnety. Dzisiaj
          elita wysyla armie redaktorow i rezyserow i rozgrywa wojne miazdzeniem swiadomosci iluzjami
          "fabryk marzen" i redakcji.

          Rzad, sejm i sady konformizuja te zmiazdzona swiadomosc. Kowalski po prostu glupieje i nie tylko
          pozwala sie okradac, ale jak zahypnotyzowany oddal zlodziejowi ziemie, na ktorej sie urodzil i
          gdzie sa groby jego ojcow. A na tego, co go przywoluje do opamietania sie, krzyczy: "Wiem co
          robie!"


          ---------------------------------------

          Drugi Protokol Starcow Syjonu

          ROLA PRASY: Wytworzyc iluzje w glowach gojow
          "Panstwa wspolczesne posiadaja w reku swoim olbrzymia sile, wytwarzajaca ruch mysli w
          narodach. Jest nia prasa.

          Rola prasy polega na wytyczaniu niezbednych zadan, na komunikowaniu skarg narodu, na
          wyrazaniu a nawet tworzeniu niezadowolenia. Prasa jest ucielesnieniem wolnosci mowienia.
          Panstwa nie umialy wykorzystac tej sily i oto znalazla sie ona w naszych rekach.

          Przez nia zdobylismy wplywy, pozostajac na uboczu i w cieniu, dzieki niej zgromadzilismy w
          posiadaniu naszym zloto, nie baczac na to, ze zmuszeni bylismy wylawiac je ze strumienia krwi i
          lez."

          ---------------------------------------



          Od 1918 roku, kiedy Polska kongresowa odzyskala niepodeglosc, reforma edukacji natychmiast
          wprowadzila wychowanie w poszanowaniu wspolnego dobra jakim jest ojczyzna i w gotowosci
          poswiecenia temu dobru umiejetnosci, talentu, wiedzy, sil, a w potrzebie i zycia.

          Od 1989 roku, kiedy Polska syjonistyczna "odzyskala niepodleglosc", minelo 15 lat a dzieci ucza
          sie wciaz z podrecznikow h i s t o r i i pisanych jeszcze w stanie wojennym, ze "Zygmunt Krasinski
          pochodzil z rodziny feudalno-arystokratycznej", a "krol chlopow" Kazimierz I (ten co zadluzyl
          kraj 46-procentowa lichwa u Zydow na budowe przestarzalych warowni) byl Wielki.

          Kiedy Niemcy sie zjednoczyli, to wyslali na renty i emerytury 5 tys. profesorow, aby ci nie
          skrzywdzili mlodziezy trzymaniem jej w naukowym zacofaniu i niewolniczym mysleniu.

          Natomiast u nas ONI, komuchy, zostali i maja sie lepiej niz przedtem. Dalej profesoruja za
          katedrami, chociaz ich wiedza jedzie naftalina i stalinowskimi freblowkami i dyplomami
          uzyskanymi punktami "za pochodzenie", za partyjnosc, za udzial w akademiach i pochodach
          1-majowych i robienie "gazetek sciennych" z bristolu. ONI zasiadaja w przeroznych komisjach,
          nadaja stopnie "naukowe" i rozdaja fundusze, decyduja jaka rosnie ta cudaczna inteligencja
          polska.

          Widac to po swiezych przyjezdnych z kraju mlodych inteligentach na Zachodzie. W Chicago pani
          magister z Polski idzie "na domki", tj. sprzatac cudze domy, albo podcierac tylki umierajacym
          Zydom. Agencja weryfikacji dyplomow w Nowym Jorku uznaje z Polski tylko Uniwersytet
          • Gość: Goly i wesoly IP: *.ipt.aol.com 14.05.04, 21:56
            Agencja weryfikacji dyplomow w Nowym Jorku uznaje z Polski tylko Uniwersytet Jagiellonski, a i
            to tylko dlatego, ze to jest uniwersytet najstarszy, a nie ze najlepszy.

            - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -

            Z czego to sie bierze? Otoz to bierze sie wlasnie z tego bajora, do ktorego zepchneli nas wpierw
            komunistyczni, a potem syjonistyczni Zydzi:

            "Kto z panstwa jest za tym, zeby Polska w e s z l a do Unii Europejskiej - prosze podniesc reke!
            Dziekuje.
            Kto jest przeciwko - reka do gory! Nie widze, dziekuje.
            A kto sie wstrzymal?. . . Oj, psiakrew, jest troche rozsadnych."

            (Z Kabaretu "Ejze fijolecku lesny")

            ______________________________________________ _
            Wedlug: Toronto-HSE-ppp3670691.sympatico.ca


            Ta pani w koncu opuscila rece:
            Der Deutsche Akademische Austauschdienst wirbt gezielt für ein Studium in Osteuropa.
            Die Idee ist natürlich nicht schlecht.
            Die Frage ist aber: welcher westeuropäischer Student will wirklich im ehemaligen Ostblock
            studieren?
            Arbeiten - vielleicht, aber studieren? Vielleicht nur "Polonistik", alles andere ist nicht so sinnvoll...

            (Tlumaczenie:
            Niemiecka Sluzba Wymiany Akademickiej werbuje do stuiowania we wschodniej Europie.
            Pomysl jest naturalnie niezly.
            Pytaniem jednak jest: ktory zachodnioeuropejski student chce
            rzeczywiscie studiowac w bylym bloku wschodnim?
            Pracowac moze tak, ale studiowac moze tylko "polonistyke", wszystko inne nie mialoby sensu.)


            Ta pani ucelowala w dziesiatke, co zreszta nie bylo trudne:
            polskie freblowkowate uniwersytety moga wydawac sie atrakcyjne mlodziezy polskiej, ktora nie
            wytknela nos poza polskie "uczelnie".

            Niemcy poratowaly poziom nauczania bylych NRD-owiczow po 1989 roku w ten sposob, ze poslaly
            "profesorow" NRD-owskich szczypac trawke na emeryturze, a mlodziez uczeszcza do zachodnich
            uniwersytetow i uczelnie wschodnie otrzymaly sily z zachodnich Niemiec.

            W Polsce zostala stojaca woda, ze tak powiem, ktora zarosla kaczencem jeszcze bardziej.

            Nie chcialbym byc w skorze mlodego Polaka w kraju obecnie.

            Mlody zmarnuje lata "studiow", ktore nie dadza dyplomu honorowanego w uprzemyslowionych
            krajach Zachodu, "wiedza" nabyta jedzie naftalina.

            Gdybym byl mlody w Polsce, to moze wycialbym w pien rzad warszawski i sprowadzil profesorow z
            zachodniej Europy za pieniadze wyrzucone na:
            - budowe szklanego Disneylandu w Wilanowie dla wyalienowania gryzipiorkow z Brukseli (1,5 mld z
            twojej dziurawej kieszeni),
            - wyslanie i utrzymywanie polskich zolnierzy w Iraku,
            - utrzymanie skorumpowanego rzadu warszawskiego i sejmoknesetu wraz z ich pajeczyna poza
            Warszawa,
            - itd.,
            a ponadto sfinansowalbym dojazdy do uczelni niemieckich i tam zakwaterowanie i stypendia dla
            dwoch milionow polskich studentow.

            Polacy musza bezwzglednie zbudowac linie szybkiej kolei Transrapid do naukowych i
            przemyslowych osrodkow w Niemczech.

            Zydzi doja czwarte pokolenie Niemcow. Polacy nigdy nie dostali reparacji za zniszczenia wojenne.
            Wszystko porwali Zydzi, zwlaszcza na budowe i podtrzymanie sztucznej egzystencji tzw. Izraela
            w Palestynie. Z jakiej racji?

            Zydowskie organizacje storpedowaly budowe linii szybkiej kolei Berlin-Poznan-Bydgoscz-Gdansk,
            ktora Niemcy chcialy sfinansowac.

            Jezeli dbasz o swoje dziecko, przepedz zydowska mafie z Warszawy, Brukseli i marionetkowego
            rzadu federalnego Niemiec i Reichstagu.

            Ale sprobuj cos zrobic, a Zydzi cie ubiegna. Pinjondze, dummer Pollacke?! Nein, nein, nein.
            Nur für Juden!

            Przyklad:

            Rzad niemiecki opracowal umowe pomiedzy Centralna Rada Zydów (CRZ) w Niemczech a republika
            bonska o przyznanie statusu mniejszosci zydowskiej zrzeszonej w CRZ.

            Mniejszosc zydowska otrzymalaby status jaki ma Kosciól Ewangelicki i Katolicki, oraz zwiazki
            wyznaniowe.

            Gdy jednak przyszlo do przydzielenia pieniedzy (oczywiscie z podatków podatników niemieckich -
            drobiazg), to Unia Postepowych(!) Zydów podniosla wielkie ajwaj!

            "Postepowi" chca "sprawiedliwego" podzialu, tzn. oni tez chca szmal.

            Umowa ma byc podpisana przez Centralna Rade Zydów w Niemczech z niemieckim rzadem 27
            stycznia 2003 roku. Umowa bedzie pierwsza taka umowa po wojnie.

            Nalezy przypomniec, ze rzad republiki bonskiej jest tworem zydowskim (Henry Morgenthau-a i
            jego mafii) i nie reprezentuje narodu niemieckiego, tylko nim zarzadza pod komando elity
            syjonistów w USA.

            Dlatego umowa, czy traktat podpisywany jako "rzad niemiecki" jest z reguly cyniczna farsa
            niezaleznie od partii przy "wladzy", czy od kanclerza.

            (NB. "kanclerz" Helmut Schmidt, dla którego usunieto Willi Brandta, to Zyd, byly oficer Luftwaffe, a
            Helmut Kohl to wnuczek galicyjskich Zydów, laureat lozy masonskiej w Monachium i
            przypuszczalnie jej czlonek.

            Wyobrazenie Polaków, ze Niemcy sa tym zagrozeniem dla Polski, co w 1939, jest absurdalne, choc
            wciaz slyszy sie: - Wykupia nasze "Ziemie Odzyskane", Pomorze, Gdansk itd. Zapewne wykupia,
            ale nie te Niemcy z 1939 roku, tylko te z nakazu elity nowojorskich i bostonskich syjonistów.

            (Tych niuansow Polacy jeszcze nie przyswoili sobie tylko mysla na "bazie danych" z
            zydokomunistycznych dzienników telewizyjnych i PRL-owskich podreczników historii.)

            Umowe podpisze Schröder dla dopelnienia farsy:

            1. Zydom zamieszkalym wsród narodu niemieckiego przyzna sie taki sam status prawny, co
            Kosciolowi Ewangelickiemu i Katolickiemu.

            2. Zydzi w Niemczech otrzymaja od podatników niemieckich trzykrotnie wiecej pieniedzy niz
            dotychczas. Nie 1 ale 3 MILIONY EURO rocznie!

            Sluchajcie Polacy: 3 MILIONY EURO ROCZNIE!

            3. "Rzad" rozpuscil blage, ze umowa zrewolucjonizuje nature Zyda, ze umowa nadprzyrodzona
            moca z-i-n-t-e-g-r-u-j-e Zydów. (Jakby Schröder nigdy nie slyszal o walce Zydów z asymilicja,
            albo Niemcy chcieli sie integrowac z wszawa szarancza swiata.)

            Gdy przyszlo do podarku, Zydy od razu zaczely szarpac worek z pieniedzmi, kazdy w swoja
            strone. Ortodoksyjni (Centralna Rada Zydów) krzycza, ze sprezentuja ten niemiecki szmal 83
            "gminom" zydowskim. Zas niezrzeszeni - ze wiecej niz polowa to ich.

            Ogólem jest w Niemczech ponoc 100 tysiecy Zydów. Z tego 70 tysiecy, tj. 70% przywieziono z
            Sowietów w ostatnich kilku latach. Napchano ich na "odgórne" zarzadzenie elity nowojorskiej z
            Jewish World Congress.

            Te 70% zglaszaja, ze oni nie sa wyznaniowymi i nie zrzeszeni w CRZ, ale chca pieniedzy.


            Friedman (CRZ) powiedzial do "Der Tagesspiegel":
            - Stwierdzenie, iz Zydzi w Niemczech sa bardzo wplywowa mniejszoscia, jest przejawem a n t y s
            e m i t y z m u. Mniejszosc ta nalezy o c h r a n i a c.
            - Antysemityzm jest zamachem na demokrajce.
            - Umowa "jeszcze nie jest normalizacja."

            Zas Spiegel w "Tagesspieglu" podziwia fakt, ze tylu Zydów zamieszkalo w Niemczech. W 1945 r.
            rodzice Spiegela mysleli, ze w Niemczech raz na zawsze nie bedzie wiecej Zydów.

            Friedman i Spiegel zatrabili w jedna trabe:
            Zydzi w Niemczech sa dyskryminowani!!! "Tylko dzieki nam doszlo do tej umowy".


            ICKI BIORA SIE ZA LBY O SZMAL

            Icki z CRZ chca cale 3 mln euro dla "gmin", czyli dla siebie.
            Zwiazek Postpowych Zydów (Union Progressiver Juden in Deutschland) chce "sprawiedliwego"
            podzialu.
            Jakis tam wazny rabin Uri Regev z Jerozolimy pieniaczo domaga sie od rzadu niemieckiego
            "sprawiedliwego" podzialu.

            Tymczasem ortodokyjni zacieraja rece - 1 mln juz wyladowal w ich kieszeniach.

            Icki w Saksonii-Anhalt, jak to Zydy, zaraz pobiegly do sadu: - Dyskryminacja, gewaal!!! - i tam
            Trybunal Administracyjny przyznal im lwia czesc: dac wszystkim, a nie tylko "gminom" czarnych
            przebieranców.

            Ale wyrok zbagatelizowano i pejsaci inkasuja.

            Nikt nie widzial Zyda, co by przepuscil okazji dmuchniecia cudzych pieniedzy - grupa w Monachium
            pobiegla do samego pana burmistrrza, Christiana Ude. Ten jednak, nie taki glupi zeby narazac
            swoja posade, napisal decyzje, ze
            • Gość: Goly najmita IP: *.ipt.aol.com 14.05.04, 21:59
              Ten jednak, nie taki glupi zeby narazac swoja posade, napisal decyzje, ze nie bedzie "mieszal sie
              w wewnetrzne sprawy spolecznosci zydowskiej".

              Totez grupa pobiegla dalej, na sama góre wladzy panstwowej, do rzadu: "Czarni" zmuszaja nas, z
              krwi i kosci ateistów z Sowietów, do zapuszczania pejsów, chodzenia w chalatach i krymkach i
              zapisania sie do ich "gmin".

              Zaden goj rzadowy nie wyrazil ochoty narazenia swojej kariery jakakolwiek decyzja w tej
              sprawie. Przeciez Niemcy znaja ta nacje.

              Tak wiec sowieckie Zydy z nagla odzyskuja wiare w Boga, no coz - dla pieniedzy. I rosnie liczba
              "wyznaniowych" - informuje "Frankfurter Algemeine Zeitung".

              Polacy w Niemczech prosza od rzadu daremnie o jakiekolwiek pieniadze z funduszy dla
              "mniejszosci" - od przeszlo dziesieciu lat. Szmal jest, ale Nur für Juden!

              ______________________________________________ _________
              Wed;ug informacji Waldemara Maszewskiego z Hamburga w lutym 2003.
          • Gość: szermierz IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 14.05.04, 21:59
            Najmito ( Kto cie wynajal ? ), jestes nastepnym pieniaczem w tej dyskusji,
            a na pewno xiseluka znajdzie dla ciebie bardziej pasujace okreslenia.

            Na prawde musze z psem wyjsc, bo mi sie z...a na dywan, ktory niedawno
            kupilismy.
            Czesc !
            • Gość: Polski najmita IP: *.ipt.aol.com 15.05.04, 03:18
              Bezrobotni akademicy
              (Wedlug "Der Spiegel" 40/29.9.03, str. 60)

              MADRZEJSZY OD SZEFA

              Najlepsze kadry bezrobotnych zanizaja swoje pretensje, a mimo to personalnicy ich odrzucaja -
              za nadmierne kwalifikacje.

              Niedawno temu Burkhard Bauman, 48, byl wielce dumny ze swojej drogi zyciowej: po szkole
              wyzszej wypracowal sie na dyplomowanego gospodarza socjalnego, zostal kierownikiem
              projektu, nauczycielem kadr kierowniczych, a w koncu kierownikiem szkolenia w firmie
              konsultantow. Imponujaca kariera?

              Tak, ale obecnie on chcialby ja przemilczec. Bauman jest od trzech lat bezrobotnym.

              Napisal dobrych 250 wnioskow o prace. Od dawna wyszukuje stanowiska o wiele nizsze od jego
              kwalifikacji. Staral sie nawet o praktyke bez zaplaty: "Nie rozzalam sie nad soba." - powiada -
              "Najwazniejsze, ze znowu zlapie grunt."

              Ale rynek pracy jest jak zaklety: kiedy wlasnie wyszukal stanowisko, ktoremu moglby sprostac
              nawet lewa reka, otrzymal odmowe nieomal za zwrotem pocztowym.. Zapytujac o przyczyny,
              czesto slyszy od referenta personalnego: "Ladne kwalifikacje, ale niestety za wiele."

              Za dobry na takie stanowisko? Otoz to.

              W obecnym czasie wielu bezrobotnych akademikow ogarnia frustracja: wpierw przez wiele
              miesiecy ubiegaja sie o posade, ktora odpowiada ich wyksztalceniu i praktyce, ale bez rezultatu.
              Wiec, bieda przyparci, zanizaja swoje wymagania. Sa juz gotowi sprzedac sie ponizej ich
              wartosci, gdy stwierdzaja - o zgrozo - ze zupelnie utkneli!

              Naukowiec socjalny z doswiadczeniem zagranicznym ubiega sie o prace sekretarki - daremnie.
              Zarzadcy przedsiebiorstw, ktorzy kierowali praca pracownikow, staraja sie o prace asystenckie - i
              nie zostaja zaproszeni nawet na rozmowe. Niemiecka liste zawodow typizuje nieslychany
              dylemat: wybitne kwalifikacje dyskwalifikuja.

              Przedsiebiorstwa obawiaja sie, ze na dluzsza mete byli kierownicy nie zadowola sie swoimi
              czynnosciami, do ktorych sie znizyli, aby otrzymac prace i jak tylko koniunktura sie poprawi, oni
              znajda sobie cos lepszego. "Gdy wysoko kwalifikowany pracownik zwolni sie po szesciu
              miesiacach, nie moze to odbyc sie z korzyscia dla przedsiebiorstwa", powiada Constantin Birnstiel
              z Elektrokonzern Siemens. Wpracowanie kosztuje pieniadze i czas.

              Ponadto spokoj w przedsiebiorstwie moglby zostac naruszony, gdyby, na przyklad, naukowiec
              finansowy rozegral swoja wiedze akademicka w dziale, gdzie zwykle pracuja pomocnicy od
              podatkow. "Nie miarkujac, stanie sie jatrzycielem", powiada Margarete Horstman, radca
              absolwentow w hamburskim Urzedzie Zatrudnienia.

              Akademicy moga calkiem wiarygodnie zapewniac i zaklinac sie na wszystkie swietosci, ze beda
              trzymac na wodzy swoje ambicje, a i tak ich kwalifikacje beda wisiec im kula u nogi. Joachim von
              Rosenberg, 48, uzyskal swoj dyplom inzynierski z elektrotechniki i na boku studiowal jeszcze
              chemie. Powiada, ze bylby juz zadowolony, gdyby mogl popracowac gdziekolwiek, moze w sluzbie
              wewnetrznej, moze obsludze klientow. Na prozno - to, ze byl kierownikiem sprzedazy na
              centralna Europe w monachijskiej firmie software, przylgnelo do niego jak stygmat. "Wiele
              przedsiebiorstw nie chce wierzyc, ze dosc znize moje wybrazenia o moim uposazeniu."

              Rosenberg jest bez pracy od ubieglego lata. Wtedy, latem 2002 roku, po raz pierwszy dalo sie
              zaobserwowac, ze bezrobocie, rozciagajace sie na wszystkie grupy zawodowe, dosiegnelo elity
              akademickiej. Teraz jest jasne, ze wtedy zaczal sie kryzys, ktory trwa. Przewidywano, ze
              skonczy sie dawno temu.

              W czerwcu tego roku (2003) zglosilo sie o 35 procent wiecej bezrobotnych pracownikow
              bankowych anizeli przed rokiem, liczba radcow przedsiebiorstw bez pracy wzrosla o 37 procent,
              zas informatykow podskoczyla nawet o 65 procent. Wszyscy czekaja niecierpliwie na mozliwosc
              wskoczenia - a niechajby to bylo o kilka stopni nizej - byle juz!

              Co na to federalny minister gospodarki Wolfgang Clement? On oczekuje od bezrobotnych
              e-l-a-s-t-y-c-z-n-o-s-c-i. Oni maja podjac K-A-Z-D-A prace, takze gdy ta daje mniejsza
              podniete i zla zaplate: "Kto odmawia podjecia oferowanej pracy, musi liczyc sie z sankcjami."

              Ta grozba trafia w pustke tak dlugo, jak akademicy wola podjac tylko nieco prostsze czynnnosci
              wbrew temu, ze rozbijaja sie o szefow personalnych. "Wymagania Clementa sa nierealistyczne",
              krytykuje ministra ekspert kadr kierowniczych w Saarbruecken Christian Scholz
              "Przedsiebiorstwa na to nie pojda."

              One oferuja bezrobotnym akdemikom co najwyzej woluntariaty. Owszem, wielu przyjmuje taka
              oferte nawet z wdziecznoscia: u Onvista, firmie informacji finansowej w Kolonii, wiecej niz polowa
              ubiegajacych sie o praktyki ma studia wyzsze juz za soba, ale czy to ma byc rozwiazaniem
              bezrobocia?

              Niektorzy niezmordowanie wierza, ze ich szanse na otrzymanie pracy poprawia sie, kiedy
              przemilcza swoje dodatkowe kwalifikacje. Przy ubieganiu sie o przyjecie nie wspominaja o
              znajomosci jezykow, wyszkoleniu komputerowym, nawet o tytule doktorskim, raportuje Manfred
              Bruecks z agencji zatrudnienia Adecco: "Cos takiego odstrasza niektore przedsiebiorstwa."

              Byly kierownik wydawniczy, monachijczyk Thomas Padel, 39, przyjalby K-A-Z-D-A posade -
              dokladnie tak jak zaleca minister - gdyby nie beznadziejne tluczenie glowa o mur. Nazbieral juz
              150 odmow, w tym najwiecej formalnych listow ze standardyzowanym tekstem. Tylko jeden
              kierownik przedsiebiorstwa wyjasnil mu z ogrodkami dlaczego nie chce go zatrudnic, powiada
              Pradel: "Przewyzszalbym moich przelozonych zawodowo." [I naruszyl niemiecki porzadek.]

              Bezrobotni akademicy w Niemczech
              kazdego konca wrzesnia w t-y-s-i-a-c-a-c-h:

              1995 - $$$$$$$$$$ $$$$$$$$$$ $ = 208
              1996 - $$$$$$$$$$ $$$$$$$$$$ $ = 209
              1997 - $$$$$$$$$$ $$$$$$$$$$ $$$ = 230
              1998 - $$$$$$$$$$ $$$$$$$$$ = 194
              1999 - $$$$$$$$$$ $$$$$$$$$ = 195
              2000 - $$$$$$$$$$ $$$$$$$ = 175
              2001 - $$$$$$$$$$ $$$$$$$$ = 179
              2002 - $$$$$$$$$$ $$$$$$$$$$ $$ = 220
              2003 - $$$$$$$$$$ $$$$$$$$$$ $$$$$$$$$$ $ = 310

              Zrodlo: ZAV

              Zatrudnianie wysoko kwalifikowanych na niskich stanowiskach naruszyloby nie tylko spokoj, czy
              porzadek hierarchii, ale by zachwialo cala struktura gospodarcza i jej czescia - edukacja. Z
              przedluzaniem sie kryzysu przyjdzie wolanie o silnego przywodce.

              _______________________________

              Z ostatniej chwili:
              Ogolne bezrobocie w Niemczech wynosi oficjalnie10%




              • Gość: szermierz IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 16.05.04, 11:12
                • Gość: samsob IP: *.gorowo-ilowieckie.sdi.tpnet.pl 16.05.04, 12:38
                  Z tego wniosek, iż pisanie prac, to psia służba, chociaż za pieniądze.
                  pzdr.
    • Gość: Krzys52 IP: *.proxy.aol.com 17.05.04, 02:00
      nie zmuszaj sie. Po co jednak zaraz nawolywac do delegalizacji pisania prac
      magisterskich?!
      Wyluzuj sie. To nie taki wielki wstyd nie byc magistrem. Bez magistra mozesz
      nawet prezydentem zostac. Nie ma musu i naogol nie beda cie uwazac za
      skonczonego debila. Bedziesz debil nieskonczony.smile))

      Pozwol jednak innym pisac, gdy tego sobie zycza surprised)) Nie delegalizuj pisania
      prac magisterskich. sad Nie kazdy, jak ty, ma wylacznie mieso pomiedzy
      uszami. smile)
      .
      K.P.
      • 17.05.04, 09:29
        Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

        > Po co jednak zaraz nawolywac do delegalizacji pisania prac magisterskich?!

        A kto nawołuje?
        • Gość: Krzys52 IP: *.proxy.aol.com 17.05.04, 15:06
          Eeech Luka, Luka... Kretynie ty. smile)
      • 17.05.04, 14:00
        Nieprawdopodobne... Ktoś może być jeszcze głupszy niż xiazeluka...
        • Gość: Marek IP: *.eseenet.com 18.05.04, 09:41
          Absolutnie . Nawet nasz (??) prezydent poparl ta teze i swojej nie napisal
          (choc potem twierdzil ze napisal)
          • 18.05.04, 12:27
            Gość portalu: Marek napisał(a):

            > Absolutnie . Nawet nasz (??) prezydent poparl ta teze i swojej nie napisal
            > (choc potem twierdzil ze napisal)

            jak nie glejt z urodzenia do władzy i pieniędzy to czemu stać na przeszkodzie
            wyrównywania szans dla wszystkich?
            a metody?
            to chyba był jakiś święty
            a wszak nie święci garnki lepili
            oni mieli inne, wyższe zadanie za wyższą cenę
            czy coś nie gra?
            chyba praca doktorska ma wyższą cenę niż magisterska?
            chociaż teraz to nie wiadomo jak z tymi opłatami jest, bo ekskluzywne
            przedszkole z językami chyba więcej teraz kosztuje

            danka
    • Gość: klip IP: *.2.Core.net.pl 18.05.04, 20:20
      Dla siebie - oczywiście,że nie.
      Dla kogoś - to zalezy. Jesli student przedstawiający prace magisterska,ktorej
      nie napisal, jako swoja popelnia przestepstwo,to osoba ktora wiedziala takim
      zamiarze i taka prace mu napisala powinna odpowiadac karnie. Powinno to dotyczyc
      przypadkow gdy zamawiajacy prace mowi piszacemu po co mu ona jest. Piszacy na
      zamowienie powinien doniesc na policje o takim zamiarze. Jesli tego nie zrobil i
      prace napisal ,to powinien poniesc odpowiedzialnosc za pomoc w oszustwie. Jesli
      jednak zamawiajacy nie poinformowal piszacego,ze ma to sluzyc oszustwu z jego
      strony,a jedynie potrzebuje opracowania na dany temat,to takiej
      odpowiedzialnosci nie powinno byc. Od razu wyjasnie ,ze nie jestem karnista i
      nie wiem czy da sie to podciagnac pod istniejace przepisy. Pisze jak moim
      zdaniem powinno byc.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.