Dodaj do ulubionych

I co pan powie p.prof.Balcerek

01.07.04, 13:34
Kiedys mocno pan wargowal,co RPP stoi na strazy mocnego zlotego i pilnowania
niskiej inflacji.Dzis kiedy inflacja przekracza 4% mowi pan -apeluje do
rzadu :nie psujcie finansow panstwa i z opoznieniem co najmniej paru m-cy
podnosi stopy proc. i grozi dalszymi.W wywiadzie M.Czyz tak de facto obnazyl
pana ewentualne kompetencje.Czy wykona pan jakis ruch( bo lepper dalej
pana "oczekuje") ?
Obserwuj wątek
    • trevik Re: I co pan powie p.prof.Balcerek 01.07.04, 14:46
      On nic nie powie, bo jest zmeczony takimi demagogami, ze Ty wysiadasz w
      przedbiegach.

      Po pierwsze to polityka pieniezna to nie zajecie dla leszczy i wlasciwe oceny
      wysokosci stop zaleza od bardzo wielu czynnikow i "wyczucia" gospodarki,
      niestety nieweryfikowalnego, bo jej stan jest zalezny od bardzo wielu czynnikow.
      Gdyby w radzie zasiadali politycy wybierani demokratycznie to jedlibysmy chleb z
      margaryna i to na swieta - banki centralne sa umiarkowanie niezalezne wszedzie
      od demokratycznie wybieranych politykow i ich chwilowych kaprysow (a naprawde
      tyko po to, aby ograniczyc tanie szkodliwe rozdawnictwo i napady na kase).

      Zwroc uwage na opinie analitykow bankowych, co mysla o inflacji, gospodarce i
      stopach (jednomyslnosci nie ma a duzo wiedza i sa niezalezni i naprawde
      przewaznie dobrymi ekonomistami), zwroc uwage na "jednomyslnosc" decyzji w tych
      sprawach w radzie a raczej jej brak i jeszcze jedno:
      nie kazda obnizke, czy podwyzka stop procentowych byla zgodna z wola prof.
      Balcerowicza, bo od tego jest rada: przeczytaj wyniki glosowan w radzie zanim
      zaczniesz sie pienic.

      Niektore posty to prawdziwe pustoslowie.
      • losiu4 Re: I co pan powie p.prof.Balcerek 01.07.04, 17:42
        trevik napisał:

        > On nic nie powie, bo jest zmeczony takimi demagogami, ze Ty wysiadasz w
        > przedbiegach.
        >
        > Po pierwsze to polityka pieniezna to nie zajecie dla leszczy i wlasciwe oceny
        > wysokosci stop zaleza od bardzo wielu czynnikow i "wyczucia" gospodarki,
        > niestety nieweryfikowalnego, bo jej stan jest zalezny od bardzo wielu
        czynnikow.

        masz absolutną rację jeśli chodzi o tzw. wyczucie. Tyle tylko że Balcerkowi owo
        wyczucie wyraźnie nie wychodzi, bo ile razy był u steru (poza może pierwszym
        podejściem, gdy sensowne zmiany zrobił) tyle razy po paruy miesiącach
        niewiadomym sposobem jakieś załamanie w gfopspodarce się zdarzało... nawet
        jeśli to nie jego wina, a obiektywnego pecha, to może jednak nie se da siana z
        rządzeniem, skoro taki niefart ma...

        > Gdyby w radzie zasiadali politycy wybierani demokratycznie to jedlibysmy
        chleb
        > z
        > margaryna

        co byśmy jedli to nie woiem, ale wiem jedno: właśnie Balcerek drogą żałosnych
        targów generalnym RPP został. I to mu się będzie pamiętać.

        > i to na swieta - banki centralne sa umiarkowanie niezalezne wszedzie
        > od demokratycznie wybieranych politykow i ich chwilowych kaprysow (a naprawde
        > tyko po to, aby ograniczyc tanie szkodliwe rozdawnictwo i napady na kase).

        no wiesz co... przypo,mnij sobie w jakich uwarunkowaniach Balcerek szefem RPP
        został. To jest gorsze nawet od demokratycznych wyborów.

        > Zwroc uwage na opinie analitykow bankowych,

        ja tam zwracam. I opinia moja jest jedna: poprą oni wszystko, co kasę bankowi
        przyniesie. A reszta figę ich obchodzi. Jeśli chodzi Ci zaś o tzw. ekspertów,
        to opinie wydają zależnie od ich własnych sympatii albo od tego kto płaci

        Pozdrawiam

        Losiu
        • trevik Re: I co pan powie p.prof.Balcerek 01.07.04, 22:28
          > masz absolutną rację jeśli chodzi o tzw. wyczucie. Tyle tylko że Balcerkowi owo
          > wyczucie wyraźnie nie wychodzi, bo ile razy był u steru (poza może pierwszym
          > podejściem, gdy sensowne zmiany zrobił) tyle razy po paruy miesiącach
          > niewiadomym sposobem jakieś załamanie w gfopspodarce się zdarzało... nawet
          > jeśli to nie jego wina, a obiektywnego pecha, to może jednak nie se da siana z
          > rządzeniem, skoro taki niefart ma...

          Nie rozumiesz mnie. Te czynniki od ktorych jest zalezny rozwoj gospodarki to nie
          sa tylko stopy procentowe. Sprobuj sie przez chwile zdystansowac od tematu a
          potem pomysl na temat stop jeszcze raz (czy polityki fiskalnej, ale wiem, ze
          minister finansow to najbardziej podla funkcja w kazdym rzadzie - nie tylko w
          Polsce tak jest). Gospodarka (i jej rozwoj) jest zalezna od wszystkiego, co
          znajduje sie w panstwie i nie tylko od czynnikow fiskalnych, czy monetarnych:
          - prawa, jego jakosci, dzialania i respektowania
          - edukacji pracownikow, kultury pracy, czasu pracy i sklonnosci do samorozwoju
          (ambicji)
          - jakosci dzialania urzedow oraz przewidywalnosci przepisow
          - wielkosci korupcji w administracji panstwowej
          - kosztow kapitalu (kredytow)
          - obciazenia podatkami (fiskalizmu)
          i wielu innych.

          W duzym uproszczeniu:

          Myslenie, ze gospodarka jest zalezna tylko i wylacznie od stop procentowych w
          banku centralnym jest szczytem naiwnosci a tak naprawde to efekt propagandy
          politykow z deficytem budzetowym i dlugami do obslugi, ktorzy maja na calym
          swiecie ten sam paskudny problem: oprocentowanie dlugu publicznego oraz
          wymuszona rentownosc emitowanych obligacji i papierow skarbowych jest zalezna w
          duzej mierze od wysokosci stop procentowych!!

          W Polsce u politykow wywoluje to furie, bo jak Balcerowicz dzwignie stopy o np.
          0.5 procenta to wydatki w nastepnym roku na obsluge dlugu moga skoczyc o setki
          milionow zlotych, do tego lekko aprecjonuje to walute (dlug zagraniczny wzrasta)
          i trzeba przycinac jednym albo drugim, co jest bardzo niepopularne. Obligacje w
          roku 2003 ledwo udalo sie sprzedac a raz pokrywano bierzace wydatki za pomoca
          _bardzo niekorzystnej_ emisji bonow skarbowych. Rzad polski zadluza sie nie
          dlatego tak jak sie zadluza, ze sa jakies hamulce, rzad juz bardziej zadluzac
          sie nie moze - wychodzi na to, ze nie ma kto pozyczyc kasy !! Lewicowi politycy
          nie maja zadnej odpowiedzialnosci za panstwo: kto wyplaci kase budzetowce, jesli
          jej braknie???? Dodruk pieniadza na potrzeby politykow nie wchodzi w rachube (a
          scislej nie wchodzi, gdy RPP jest niezalezna i dziala zgodnie z obowiazujacym
          prawem - to nastepny powod do atakow na RPP)

          Dla gospodarki jest bardzo wazne, aby stopy nie byly zbyt wysokie (koszt
          kapitalu wzrasta a to jest dla wolnorynkowej gospodarki wazny czynnik przy
          inwestowaniu), ale wazna jest i inflacja, dlatego prywaciarze, _zwlaszcza ci,
          ktorzy robia stabilny biznes_ lubia bardzo rozsadna polityke monetarna i
          akceptuja dzialania takich ludzi jak prof. Balcerowicz. Takie sa ich opinie.

          Ja proponuje, abys przeczytal pare felietonow prof. Balcerowicza: o czym pisze,
          na co zwraca uwage, co analizuje (w Polsce i innych panstwach) itd. O stopach
          nie pisze prawie nic. O polityce fiskalnej od czasu do czasu. Ale o pozostalych
          czynnikach bardzo czesto. Nie tylko on - tak samo zachowuja sie rowniez inni
          naprawde uznani ekonomisci. Wskazniki pozafiskalne i pozamonetarne do rozwoju
          gospodarki sa tak samo wazne jak te pierwsze. A w Polsce sa totalnie zaniedbane
          na co juz prof. Balcerowicz wplywu nie ma - Bogiem nie jest. Zreszta po tym
          mozna poznac rozsadnego ekonomiste: nie patrzy tylko na slupki gdy krytykuje a
          jak ktos zwala cala wine za stan tak niekontrolowalnego podmiotu w panstwie
          jakim jest gospodarka na jednego czlowieka to wywoluje przynajmniej u mnie smiech.

          > co byśmy jedli to nie woiem, ale wiem jedno: właśnie Balcerek drogą żałosnych
          > targów generalnym RPP został. I to mu się będzie pamiętać.

          Mozna mu to pamietac. Ta determinacja przy obsadzaniu szefa RPP byla dla mnie
          zrozumiala, jesli wiedzialo sie o swojej racji. Ja proponuje jeszcze pamietac o
          jednym: to, kto jest szefem RPP ma bardzo duze psychologiczne znaczenie dla
          inwestorow krajowych, jak i zagranicznych. Niewlasciwe obsadzenie tego
          stanowiska powoduje "panike" kapitalu bez wzgledu na decyzje. Nie trzeba sobie
          zadawac trudu, aby to sobie uzmyslowic: kazdy wie, co staloby sie w gospodarce,
          gdyby tam usiadl Lepper - nie musialby wydac zadnej decyzji ale zanim cokolwiek
          powiedzialby kapital zaczalby uciekac (wszelki), zapanowalaby panika na gieldzie
          a zlotowka polecialaby na leb. Nie chce mi sie udowadniac: historia monetaryzmu
          jest pelna przypadkow paniki, uzasadnionej, czy tez nie.

          Nie zastanawio Cie nigdy to, dlaczego o stopach zawsze mowia tylko Ci, ktorzy
          maja dlugi do obslugi (rzady i prywatni obywatele) a cala reszta gospodarki
          siedzi jak mysz pod miotla i czeka na decyzje i boi sie, ze ktos cos w tej
          polityce spierd.? To juz powinno byc zastanawiajace przy szukaniu prawdy.

          > no wiesz co... przypo,mnij sobie w jakich uwarunkowaniach Balcerek szefem RPP
          > został. To jest gorsze nawet od demokratycznych wyborów.

          To nie jest gorsze. Wierz mi. Gdyby to stanowisko mialoby stac sie obsadzane
          demokratycznie a sila glosu przecietnego obywatela (bardzo czesto z dlugami)
          bylaby taka sama jak sila glosu wielkiego przedsiebiorcy (przecietnie z
          umiarkowanymi dlugami, ale myslacego czesciej o konsekwencjach populizmu) to
          rozpoczalby sie festiwal populizmu a zanim doszloby do wyborow to bylby totalny
          kryzys walutowy.

          > ja tam zwracam. I opinia moja jest jedna: poprą oni wszystko, co kasę bankowi
          > przyniesie. A reszta figę ich obchodzi. Jeśli chodzi Ci zaś o tzw. ekspertów,
          > to opinie wydają zależnie od ich własnych sympatii albo od tego kto płaci

          Tez sie zastanow: czy kase bankowi przynosi pusty pieniadz, czy silny pieniadz
          oparty na silnej gospodarce. Gdy gospodarka jest slaba pieniadz nie jest silny:
          moze miec tylko wysoka wartosc na rynku walut, ale w swojej masie wartosci nie
          ma. To jak cisnienie: jedno moze byc powodowane przez duzy zbiornik o duzej
          pojemnosci i nawet duze wycieki chwilowe gazu w nim nie spowoduja duzego spadku
          cisnienia a moze to byc balonik, ktory latwo pompowac i latwo powietrze
          spuszczac. Miliardow zlotych nie mozna w ciagu 5 min. zamienic na miliardy dolarow.

          Pozdrawiam
          • losiu4 Re: I co pan powie p.prof.Balcerek 02.07.04, 09:02
            trevik napisał:

            > Nie rozumiesz mnie. Te czynniki od ktorych jest zalezny rozwoj gospodarki to
            > nie sa tylko stopy procentowe. Sprobuj sie przez chwile zdystansowac od
            > tematu a potem pomysl na temat stop jeszcze raz (czy polityki fiskalnej, ale
            > wiem, ze minister finansow to najbardziej podla funkcja w kazdym rzadzie -
            > nie tylko w Polsce tak jest). Gospodarka (i jej rozwoj) jest zalezna od
            > wszystkiego, co znajduje sie w panstwie i nie tylko od czynnikow fiskalnych,
            czy monetarnych:
            > - prawa, jego jakosci, dzialania i respektowania
            > - edukacji pracownikow, kultury pracy, czasu pracy i sklonnosci do samorozwoju
            > (ambicji)
            > - jakosci dzialania urzedow oraz przewidywalnosci przepisow
            > - wielkosci korupcji w administracji panstwowej
            > - kosztow kapitalu (kredytow)
            > - obciazenia podatkami (fiskalizmu)
            > i wielu innych.

            masz absolutną rację. Nie tylko od stóp procentowych zależy. Natomiast co
            najmniej jedno z podanych przez Ciebie uwarunkowań dość ściśle wiaże się z
            wysokością stóp procentowych smile

            > W duzym uproszczeniu:
            > Myslenie, ze gospodarka jest zalezna tylko i wylacznie od stop procentowych

            nikt przy zdrowych zmysłach tak nie twierdzi. Ale nikt też nie może
            marginalizować ich znaczenia. Bo gdyby naprawdę było to mało ważne, to taki
            Greenspan nic by nie znaczył, a z powodu wydawanych przez niego oświadczeń nie
            drżałaby giełda i gospodarka nie tylko amerykańska

            > w
            > banku centralnym jest szczytem naiwnosci a tak naprawde to efekt propagandy
            > politykow z deficytem budzetowym i dlugami do obslugi, ktorzy maja na calym
            > swiecie ten sam paskudny problem: oprocentowanie dlugu publicznego oraz
            > wymuszona rentownosc emitowanych obligacji i papierow skarbowych jest zalezna
            > w duzej mierze od wysokosci stop procentowych!!

            masz racje. I dlatego m.in. sa tak ważne dla nas wszystkich. Szkoda tylko, że
            RPP zajmuje się tylko i wyłącznie celem inflacyjnym... choć zdaje sobie sprawę
            z tego, że to najłatwiejsze (bo tylko 1 parametr) i dość ważne.

            > ze sa jakies hamulce, rzad juz bardziej zadluzac
            > sie nie moze - wychodzi na to, ze nie ma kto pozyczyc kasy !! Lewicowi
            > politycy nie maja zadnej odpowiedzialnosci za panstwo: kto wyplaci kase
            > budzetowce, jesli jej braknie????

            ta przypadłość nie jest domeną tylko i wyłącznie obecnych lewicowych rządów.
            Zadłużenie zzewnętrzne i wewnętrzne właściwie cały czas rosło. Za Balcerowicza
            też.

            > Dodruk pieniadza na potrzeby politykow nie wchodzi w rachube (a
            > scislej nie wchodzi, gdy RPP jest niezalezna i dziala zgodnie z obowiazujacym
            > prawem - to nastepny powod do atakow na RPP)

            ano masz racje, bedzie kłopot, bo cudów nie ma. Jak się będzie robić tak jak do
            tej pory, system się posypie. I nikt, nawet Balcerowicz, go nie uratuje

            > _zwlaszcza ci,
            > ktorzy robia stabilny biznes_ lubia bardzo rozsadna polityke monetarna i
            > akceptuja dzialania takich ludzi jak prof. Balcerowicz. Takie sa ich opinie.

            niestety nie wszystkich. Co najmniej część będzie mniej zadowolona. A dzielić
            się będą w zależnosci od tego, czy eksportują, czy importują smile Jedno raczej
            będą popierać: utrzymanie inflacji w ryzach. W ryzach, co nie znaczy, że ma ona
            0% wynosić smile

            > Zreszta po tym
            > mozna poznac rozsadnego ekonomiste: nie patrzy tylko na slupki gdy krytykuje a
            > jak ktos zwala cala wine za stan tak niekontrolowalnego podmiotu w panstwie
            > jakim jest gospodarka na jednego czlowieka to wywoluje przynajmniej u mnie
            > smiech.

            wszystkiego zwalać oczywiscie nie można, ale można mieć żale do ludzi, którzy o
            czymś mogą decydować. A żale są wagi zależnej od tego, jaką ów decydent ma/miał
            pozycję. A Balcerowicz mógł dużo, wiec i duże pretensje mogą być.

            > Mozna mu to pamietac. Ta determinacja przy obsadzaniu szefa RPP byla dla mnie
            > zrozumiala, jesli wiedzialo sie o swojej racji.

            i tu się różnimy. Mianowicie różnimy się oceną tego, co tak naprawdę stało za
            wyborem tego a nie innego człowieka. Ty twierdzisz że misja i dziejowa i
            posłannictwo. Ja - że targ o stołek. Bo dobrym szefem RPP mógł zostać każdy
            rozsądny ekonomista i robiłby mniej wiecej to samo co Balcerowicz.

            > Ja proponuje jeszcze pamietac o
            > jednym: to, kto jest szefem RPP ma bardzo duze psychologiczne znaczenie dla
            > inwestorow krajowych, jak i zagranicznych. Niewlasciwe obsadzenie tego
            > stanowiska powoduje "panike" kapitalu bez wzgledu na decyzje.

            nie demonizowałbym tego problemu. Zastep profesorów ekonomii jest w Polsce dosć
            duży. Kilku z nich też jest znanych po świecie. Zawsze śmieszyły mnie
            alarmistyczne artykuły w Wybiórczej o tym jakie to nieszczęście będzie jak
            Balcerowicz to albo tamto. Oczywiście alarmy podpierane były cyferkami.

            > Nie trzeba sobie
            > zadawac trudu, aby to sobie uzmyslowic: kazdy wie, co staloby sie w
            > gospodarce, gdyby tam usiadl Lepper - nie musialby wydac zadnej decyzji

            przegięcie w którąkolwiek stronę jest szkodliwe. A "co by było gdyby" to
            political fiction smile

            > Nie zastanawio Cie nigdy to, dlaczego o stopach zawsze mowia tylko Ci, ktorzy
            > maja dlugi do obslugi (rzady i prywatni obywatele)

            a cóż się nad oczywistosciami zastanawiac. Każdy będzie dbał o swoje dobro smile a
            długi miewają i firmy, czyli tzw gospodarka smile i nie chodzi mi tu o padające
            przedsiębiorstwa biorące kredyty na prawo i lewo i je marnotrawiące smile

            > To nie jest gorsze. Wierz mi.

            z mojego punktu widzenia jest. Znaczy powiem tak: wybór na takie stanowisko
            przez wybory powszechne w kraju to nie byłby dobry pomysł i tu się zgadzamy.
            Mnie nie o metodologię chodziło, ale o to, co - jak uważam - było u podstaw
            sprawy. Handelek wymienny: stołek dla upadającego idola pewnych kręgów za
            poparcie dla upadającego rządu. I to właśnie mi się nie podoba.

            > Tez sie zastanow: czy kase bankowi przynosi pusty pieniadz, czy silny pieniadz
            > oparty na silnej gospodarce.

            Mówie tylko, że bank interesuje wyłącznie zysk. I nic więcej. A to
            niekoniecznie przekłada się na dobro gospodarki (co chociażby po wysokości
            oprocentowania w bankach widać).

            Pozdrawiam

            Losiu
            • trevik Re: I co pan powie p.prof.Balcerek 02.07.04, 10:15
              losiu4 napisał:
              ) trevik napisał:
              ) masz absolutną rację. Nie tylko od stóp procentowych zależy. Natomiast co
              ) najmniej jedno z podanych przez Ciebie uwarunkowań dość ściśle wiaże się z
              ) wysokością stóp procentowych smile

              Oczywiscie - chcialem podac wszystkie wazne czynniki o ktorych pamietam. Stopy
              rowniez.

              ) nikt przy zdrowych zmysłach tak nie twierdzi. Ale nikt też nie może
              ) marginalizować ich znaczenia. Bo gdyby naprawdę było to mało ważne, to taki
              ) Greenspan nic by nie znaczył, a z powodu wydawanych przez niego oświadczeń nie
              ) drżałaby giełda i gospodarka nie tylko amerykańska

              Oczywiscie, bo kapital jest wrazliwy a wysokosc stop procentowych jest bardzo
              waznym parametrem wplywajacym na mozliwosci pomnazania kapitalu i to nie tylko
              przez spekulantow. Poza tym zwroc uwage na co reaguje gielda: czy na to co
              Greenspan mowi o stopach (reaguje umiarkowanie), czy na to, co greenspan mowi o
              rezerwach walutowych, ew. zbiorach i innych prognozach?

              Z samej wysokosci stop i walki z inflacja, ew. celowego chlodzenia gospodarki
              jeszcze bardzo wazne sa prognozy na najblizsze iles miesiecy dotyczace pewnych
              parametrow ekonomicznych, dlatego greenspan mowi tak metnie, ze nikt nigdy nie
              wie, jakie te prognozy sa (i dane do prognoz, czasem tajne - celowe dzialanie i
              nieglupie), co widac zawsze po komentarzach w czasopismach fachowych - kazdy to
              widzi inaczej.

              ) masz racje. I dlatego m.in. sa tak ważne dla nas wszystkich. Szkoda tylko, że
              ) RPP zajmuje się tylko i wyłącznie celem inflacyjnym... choć zdaje sobie sprawę
              ) z tego, że to najłatwiejsze (bo tylko 1 parametr) i dość ważne.

              Sa pewne fundamentalne prawa ekonomiczne.. przeczytaj o rodzajach polityki
              monetarnej, fiskalnej i ich kombinacjach i rozwoju gospodarczego w konkretnych
              kombinacjach i szansach na kryzys. Polityka fiskalna jest w Polsce bardzo miekka
              - redystrybucja PKB przez budzet zdecydowanie zbyt duza, wysokie podatki i
              nieprzewidywalne (w niektorych dzialalnosciach system podatkowy jest bardzo wazny).

              Na to Balcerowicz wplywu przesadnego nie ma i nawet specjalnie nie mial, gdy byl
              ministrem finansow, bo to nie jego wina, ze mu uchwalaja w sejmie przez rzad,
              czy inicjatywy poselskie wydatki takie a takie a miniter finansow moze je
              krytykowac, ale gdy sa uchwalone, to moze tylko juz myslec nad tym, jak te
              pieniadze zebrac - na tym jego myslenie sie konczy.

              Pamietasz moze taka swietna koalicja AWS-UW byla, gdzie to poslowie AWS zaczeli
              z poslami SLD takie ustawy uchwalac, ze wydatki roczne budzetu o 50 mld PLN/rok
              skoczyly? Bauc byl ftedy ministrem finansow i polecial, bo "za pozno powiedzial"
              - min. finansow mozna zdymisjonowac, bo przeciez sejmu nie zdymisjonujesz a to
              sejm nadawal sie do dymisji jak nic.

              Takze miekka polityka fiskalna to jedno, co na pewno w Polsce jest - kazdy rzad
              chce wydawac jak najwiecej. Heh... jeszcze pamietaj, ze gdy Balcerowicz byl
              pierwszym ministrem finansow i mial wiecej do powiedzenia w rzadzie niz pozniej,
              to istnialo cos takiego, jak "nadwyzka budzetowa" na poczatku lat '90 - slowo
              nieuzywane od dawna.

              Polityka monetarna moze rowniez byc twarda (restrykcjyjna) albo miekka i w
              Polsce jest twarda: byla twarda za Gronkiewicz-Walc, jest twarda za
              Balcerowicza. I lepiej dla nas wszystkich aby dosyc twarda byla (nie ma co
              przesadzac, bo zbyt twarda tylko hamuje rozwoj i aprecjonuje walute, poza tym
              nic wiecej nie daje), bo wszyscy _szanowani_ ekonomisci, czy to o lewicowych
              pogladach, czy prawicowych sa zdania, ze zbyt miekka polityka fiskalna i
              monetarna powoduja szybki krotkookresowy rozwoj a pozniej koncza sie kryzysem.
              Co wcale jeszcze nie musi znaczyc, ze nawet przy dosyc twardej polityce
              monetarnej to wszystko sie kryzysem nie zakonczy, bo jest tak skandaliczne
              luzowanie polityki fiskalnej i narastanie dlugu publicznego, ze sie noze po
              kieszeniach otwieraja.

              ) ta przypadłość nie jest domeną tylko i wyłącznie obecnych lewicowych rządów.
              ) Zadłużenie zzewnętrzne i wewnętrzne właściwie cały czas rosło. Za Balcerowicza
              ) też.

              Zgadza sie - tylko czy Balcerowicz jako minister finansow mial taki wplyw na
              wydatki rzadowe? Czy byly one sluszne (infrastruktura, czyli inwestycje, czy
              konsumpcja)? Rzady w Polsce przewaznie sa lewicowe gospodarczo - liberalowie
              byli przy wladzy bardzo krotko, tylko na poczatku lat '90. Lewicowe gospodarczo
              bylo SDL, lewicowe bylo AWS (trudno sie dziwic, jak tylu zwiazkowcow), skrajnym
              liberalem rowniez nie bylo UW.
              Nawet jak ktos jest ministrem finansow to ocenia wielkosc deficytu przy
              konkretnych wydatkach rzadowych i jesli juz nie ma wplywu na te wydatki to
              reguluje deficyt tak, aby byl jak najmniejszy (bo duzy grozi kryzysem i odsysa
              pieniadz z systemu bankowego a to powoduje drogie kredyty w bankach, gdy
              podmioty gospodarcze konkuruja z panstwem o kase) a podatki jeszcze na tyle
              akceptowalne dla gospodarki, aby ta sie rozwijala. Tez sie to robi na wyczucie,
              ale o ile jest wplyw na dynamike bolesnosci wprowadzania podatkow, to niestety
              konkretne sumy i tak i tak trzeba w dluzszej perspektywie zbierac.

              ) ano masz racje, bedzie kłopot, bo cudów nie ma. Jak się będzie robić tak jak do
              )
              ) tej pory, system się posypie. I nikt, nawet Balcerowicz, go nie uratuje

              Oczywiscie, ze nie. Bo to ekonomista, ktorego nikt nawet nie slucha - juz jest w
              modzie, aby nie sluchac. Teraz znow ostrzegl na temat fiskalizmu - ostrzega caly
              czas. Nie wiem, czy pamietasz akcje, gdy walczyl na sali sejmowej o ograniczanie
              wydatkow, ktore byly wprowadzane gdy byl min. finansow? Pewnie niejedna, tak
              samo jak Hausner, tak samo jak Bauc, tak samo jak Belka, tylko Kolodko
              specjalnie nie (ten ma wiecej szczescia niz dzialal do tej pory i gdy duzo
              pied@#$@# na temat abolicji podatkowych i innych bzdur robiac totalny zamet,
              ktore mialy przyniesc okolo 1mld PLN to w pewnym momencie Balcerowicz mu
              uratowal tylek z planem i przekazal zyski NPB do skarbu panstwa, o ktorych ten
              cymbal zwyczajnie zapomnial !!! Wolisz takich ministrow?).

              Ale nie wiem, czy pamietasz akcje, gdy zagrozil, ze poda sie do dymisji, gdy
              pewne lobby w parlamencie (lewica i prawica jako inicjatywa poselska... bardzo
              ciekawe one zreszta sa) gdy on byl ministrem finansow probowalo liberalizowac
              ustawy o grach losowych, te, ktore interesuje mafia i zaslanialo sie, ze
              przyniesie to wplywy do budzetu. On wtedy zagrozil podaniem sie do dymisji,
              jesli ta inicjatywa sejmowa przejdzie, bo nie bedzie bral udzial w budowie
              kraju, gdzie poslowie robia potencjalnie skorumpowane interesy z mafia. Malo
              kogo do tej pory bylo stac na taka akcje. Tego juz mu nikt nie pamieta - a byl
              wtedy ministrem finansow, tylko wiedzial, ze pewne zagrania powoduja wiecej
              szkod, niz korzysci - pamietal jeszcze o tych czynnikach pozafiskalnych rozwoju
              gospodarki.

              ) niestety nie wszystkich. Co najmniej część będzie mniej zadowolona. A dzielić
              ) się będą w zależnosci od tego, czy eksportują, czy importują smile Jedno raczej
              ) będą popierać: utrzymanie inflacji w ryzach. W ryzach, co nie znaczy, że ma ona

              Dokladnie - ale polityka monetarna taka jest - musi byc czasem restrykcyjna.
              Zreszta kiedys ktos pytal, czy poluzuje ta polityke a odpowiedz byla prosta:
              polityka monetarna moze byc mniej restrykcyjna i bedzie, jesli fiskalna bedzie
              prowadzona twardo. Na to drugie jednak nie ma politycznej zgody i koniec !!!

              ) wszystkiego zwalać oczywiscie nie można, ale można mieć żale do ludzi, którzy o
              ) czymś mogą decydować. A żale są wagi zależnej od tego, jaką ów decydent ma/miał
              ) pozycję. A Balcerowicz mógł dużo, wiec i duże pretensje mogą być.

              Nie mogl az tak duzo, jak sadzisz. Prawie od samego poczatku byl wrogiem
              publicznym, tylko na poczatku III RP (i w zasadzie jeszcze zanim zmieniono nazwy
              panstwa itd.) mial realny wplyw, bo go ze strachu sluchali, ze sie wszystko
              teraz rozleci po upadku PRL a kryzys byl jak trzeba. Wtedy mial duzo do
              powiedzenia - pozniej coraz to mniej. Dzisiaj jest szefem RPP
              • losiu4 Re: I co pan powie p.prof.Balcerek 03.07.04, 14:58
                trevik napisał:

                witaj, panie Trevik. Odpowiadał na post Wasci nie będę, gdyż wbrew pozorom
                jestesmy w przekonaniach dość bliscy sobie (choć nie ukrywam, różnice są).
                Dzieli nas opinia na temat Balcerowicza. I może lepiej niech tak zostanie

                Pozdrawiam

                Losiu
            • trevik Re: I co pan powie p.prof.Balcerek - C.D. 02.07.04, 10:19
              > wszystkiego zwalać oczywiscie nie można, ale można mieć żale do ludzi, którzy o
              > czymś mogą decydować. A żale są wagi zależnej od tego, jaką ów decydent ma/miał
              > pozycję. A Balcerowicz mógł dużo, wiec i duże pretensje mogą być.

              Nie mogl az tak duzo, jak sadzisz. Prawie od samego poczatku byl wrogiem
              publicznym, tylko na poczatku III RP (i w zasadzie jeszcze zanim zmieniono nazwy
              panstwa itd.) mial realny wplyw, bo go ze strachu sluchali, ze sie wszystko
              teraz rozleci po upadku PRL a kryzys byl jak trzeba. Wtedy mial duzo do
              powiedzenia - pozniej coraz to mniej. Dzisiaj jest szefem RPP i znow ma przy
              ustalaniu wysokosci stop glos w radzie, ktora mu juz pare razy ustalila inne
              stopy, niz sam glosowal - wiesz o tym?

              Zalamanie w jego popularnosci najwieksze przyniosl podatek od popiwku - wtedy
              wszyscy dostali furii... ale niestety bylo to konieczne, choc bardzo trudno jest
              to przelknac. Powod tez byl prozaiczny: trzeba bylo zapobiec masowej plajcie w
              zakladach panstwowych _za wszelka cene !!!_ Trzeba sie nieco tylko wysilic, aby
              to jego zagranie zrozumiec.

              > i tu się różnimy. Mianowicie różnimy się oceną tego, co tak naprawdę stało za
              > wyborem tego a nie innego człowieka. Ty twierdzisz że misja i dziejowa i
              > posłannictwo. Ja - że targ o stołek. Bo dobrym szefem RPP mógł zostać każdy
              > rozsądny ekonomista i robiłby mniej wiecej to samo co Balcerowicz.

              Mogl i owszem, ale nazwisko Balcerowicza, szczegolnie dla zachodnich inwestorow
              (dla Polskich rowniez - to facet bardzo lubiany w srodowiskach biznesowych) ma w
              sobie cos niemalze z magii i jest gwarancja, ze poki Balcerowicz ma cos do
              powiedzenia, to ten kto przywiezie do Polski kapital nie zostanie zrobiony od
              razu bankrutem glupimi decyzjami politykow - do robienia biznesu to jest
              szalenie wazne, zwlaszcza w tak nieprzewidywalnym kraju jak Polska. Nie kazdy to
              potrafi zrozumiec - w tej branzy liczy sie tez i nazwisko. Bardzo sie liczy.

              > nie demonizowałbym tego problemu. Zastep profesorów ekonomii jest w Polsce dosć
              > duży. Kilku z nich też jest znanych po świecie. Zawsze śmieszyły mnie
              > alarmistyczne artykuły w Wybiórczej o tym jakie to nieszczęście będzie jak
              > Balcerowicz to albo tamto. Oczywiście alarmy podpierane były cyferkami.

              Ja sie nie smieje - wiem, jak facet jest za granica odbierany. Oczywiscie, ze
              jest wielu dobrych, nie twierdze, ale ten nie jest zly, ale jest bezpieczny to
              raz, dwa UW chciala zostawic sobie tez jakies wplywy w panstwie i go
              przepchnela. Boje sie, ze w tamtej konstelacji zostalby nadany jakis lewak (juz
              wtedy byly z tym w Sejmie problemy) na spolke AWS/SLD bo na to sie w nastepnym
              kroku zanosilo, gdyby Balcerowicz padl. Poza tym Balcerowicz az takiego oporu w
              AWS nie generowal a ta ostatnia wywalczyla poparcie dla siebie u UW w innych
              sprawach i wszystko sie tak skonczylo. Oczywiscie niektorzy gadaja, ze sejm
              wtedy powinien upasc, teraz tez powinien upasc a tak wogole to kadencje powinny
              trwac chyba 2 lata, bo zawsze po 2 latach sie okazuje, ze nadzieje elektoratu
              mijaja sie z mozliwosciami rzadzacych, spadaja slupki a patrie zaczynaja wpadac
              w panike.

              > przegięcie w którąkolwiek stronę jest szkodliwe. A "co by było gdyby" to
              > political fiction smile

              To fakt, ale nie mozna bagatelizowac pewnych problemow, zwlaszcza, ze
              eksprerymenty na niektorych stolkach moga sie okazac bardzo kosztowne.
              Szef banku centralnego to w panstwie prowadzacym polityke walutowo/gospodarcza
              nazywajaca sie monetaryzm to przewaznie szycha numer 2, z ktorym bardzo sie
              liczy nawet szef rzadu/w stanach prezydent. Tylko paradoksem jest, ze w Polsce
              sie liczy srednio - to tez mowi wiele za siebie. Greenspan jest szefem FED od
              wielu lat i ostatnich paru prezydentow nie mialo odwagi tego goscia zmienic a
              pare razy jego prognozy tez nie byly wlasciwe. W Polsce za to slychac pomimo
              bardzo rozsadnej polityki monetarnej RPP i banku centralnego, na co ma duzy
              wplyw Balcerowicz jeden wrzask "BALCEROWICZ MUSI ODEJSC !!!". To jest republika
              bananowa normalnie...

              > a cóż się nad oczywistosciami zastanawiac. Każdy będzie dbał o swoje dobro smile a

              Tak, ale trzeba sie rozsadnie zadluzac - to jest wlasnie to... !!!!
              Gdy jest wysoka inflacja albo zapowiedzi polityki restrykcyjnej (prof.
              Balcerowicz wcale sie nie stara gwaltownych ruchow robic !!!) to nie bierze sie
              wysokich kredytow - on sam o tym gada !!!

              > długi miewają i firmy, czyli tzw gospodarka smile i nie chodzi mi tu o padające
              > przedsiębiorstwa biorące kredyty na prawo i lewo i je marnotrawiące smile

              Zgadza sie, ale w gospodarce musi tez panowac rozsadek - chyba nie chcesz
              napisac, ze to ok, gdy ktos sobie zalozyl petle na szyje i kredyty na dzien
              dobry, ktore powoduja prawie katastrofe a na koniec ma pretensje do
              Balcerowicza, ze ten mu stopy podniosl i przez to nie daje rady z obsluga.
              Zadluzanie sie _musi byc_ bardzo rozsadne - to chyba logiczne? wink

              > Mnie nie o metodologię chodziło, ale o to, co - jak uważam - było u podstaw
              > sprawy. Handelek wymienny: stołek dla upadającego idola pewnych kręgów za
              > poparcie dla upadającego rządu. I to właśnie mi się nie podoba.

              A mi sie podoba, tak samo jak podoba mi sie, ze nie doprowadza sie pochopnie do
              rozwiazania sejmu. Moze patrzac na ta sprawe wydaje sie to dziwne i tragiczne,
              ale to wszystko ma jeden plus: w Polsce ludzie _musza_ nauczyc sie
              odpowiedzialnosci i myslec przy skreslaniu kartek. Zmiana rzadu i sejmu co 2
              lata na bardziej lewacki to nie jest zadne rozwiazanie i nie wierze, ze pomoze w
              czymkolwiek, bo nie pomoze a jeszcze zaszkodzi przez nerwowe ruchy. Juz wole,
              jak nie maja zdolnosci decyzyjnej, niz jak mieszaja raz w lewo, raz jeszcze
              bardziej w lewo, potem dzwigna podatki, potem zmiana przepisow, potem zaloza
              urzad i zlikwiduja inny a wszystko pada.

              > Mówie tylko, że bank interesuje wyłącznie zysk. I nic więcej. A to
              > niekoniecznie przekłada się na dobro gospodarki (co chociażby po wysokości
              > oprocentowania w bankach widać).

              Heh... zgadza sie - bank jest zainteresowany zyskiem. Ale napisz mi, co zrobilby
              bank z kasa z depozytow, jesli nie moglby pozyczyc kasy rzadowi? Ja twierdze, ze
              _musieliby_ opuscic oprocentowanie kredytow, aby pieniadze byly w obrocie i
              nastawic sie na rynek detaliczny. Jest tak duzy dysonans pomiedzy stopami a
              kosztami kredytow, ze az dziwne, ze malo kto zastanawia sie, dlaczego tak jest.
              Powody sa jednak bardzo trudne do zaakceptowania a zaden polityk zabiegajacy o
              popularnosc wprost (czyli zaden polityk chcacy porozdawac kase swoim wyborcom -
              to okreslenie wystarcza) nie jest zwolennikiem radykalnego zmniejszenia deficytu
              kosztem ograniczenia wydatkow... Jak myslisz dlaczego? wink

              Jeszcze jedno tobie napisze.. kiedys byl taki tekst jak rozne zawody podejda do
              zadania zlapania slonia w afryce, tam byl wymieniony programista, ekonomisci i
              polityk, przy ktorym byla odpowiedz:
              - polityk nie zlapie zadnego slonia, ale chetnie podzieli sie sloniami, ktore ty
              zlapales ze swoimi wyborcami

              A pan prof. Balcerowicz w oczach tej "socjalnej" czesci spoleczenstwa to swinia
              a nie polityk, bo dzielic sie sloniami nie chce. I to jest 100% wlasciwa puenta.

              pozdrawiam,
          • wolomin_w_nocy Re: I co pan powie p.prof.Balcerek 02.07.04, 15:20
            No Trevik, rozumiem, że w słusznej sprawie walczysz jak lew tym niemniej...

            > Nie rozumiesz mnie. Te czynniki od ktorych jest zalezny rozwoj gospodarki to
            nie sa tylko stopy procentowe... Gospodarka (i jej rozwoj) jest zalezna od
            wszystkiego, co znajduje sie w panstwie i nie tylko od czynnikow fiskalnych,
            czy monetarnych:

            > - kosztow kapitalu (kredytow)

            Koszt kapitału to w uproszczeniu długoterminowa stopa procentowa (trochę
            skorygowana w górę). Stopy procentowe zależą od stóp procentowych ( to
            złośliwość oczywiście). Mniej złośliwie - stopy długoteterminowe(nbp nie wpływa
            na nie bezpośrednio) są dość ściśle skorelowane z krótkoterminowymi (na które
            nbp ma znaczny wpływ).


            i dalej...

            W Polsce u politykow wywoluje to furie, bo jak Balcerowicz dzwignie stopy o np.
            > 0.5 procenta to wydatki w nastepnym roku na obsluge dlugu moga skoczyc o setki
            > milionow zlotych, do tego lekko aprecjonuje to walute (dlug zagraniczny
            wzrasta i trzeba przycinac jednym albo drugim, co jest bardzo niepopularne.

            Tutaj pewien fałszywy ton wdarł się. Jak waluta (tzn. PLN) aprecjonuje - co
            rzeczywiście jest regułą przy rosnących stopach (np ostatnie tygodnie) to
            oznacza to, że waluta obca tanieje. Dług zagraniczny staje się łatwiejszy do
            obsługi. To w PLN nie powinieneś się zadłużać bo PLN drożeje - kredytobiorcy
            rozumieją to bardzo dobrze.

            No i jeszcze jedna uwaga do innego postu. Pisałeś, że Balcerowicz był
            przegłosowany przez pozostałych członków Rady. Nie pamiętam takiej sytuacji -
            owszem pamiętam, że w ub. r. często jego głos decydował o obniżce a różne
            oszołomy zarzucały mu straszną restrykcyjność. Nie pamiętam natomiast żeby był
            przegłosowany. Kiedy?

            Pozdrowienia.
            • trevik Re: I co pan powie p.prof.Balcerek 02.07.04, 16:15
              > No Trevik, rozumiem, że w słusznej sprawie walczysz jak lew tym niemniej...

              Masz racje, ze wytknales mi blad - myslalem o czym innym napisalem cos, co
              wyszlo smiesznie, wrecz absurdalnie: 2+2 = 5.

              > Koszt kapitału to w uproszczeniu długoterminowa stopa procentowa (trochę
              > skorygowana w górę). Stopy procentowe zależą od stóp procentowych ( to
              > złośliwość oczywiście). Mniej złośliwie - stopy długoteterminowe(nbp nie wpływa
              > na nie bezpośrednio) są dość ściśle skorelowane z krótkoterminowymi (na które
              > nbp ma znaczny wpływ).

              Oczywiscie, bo koszt kapitalu w banku obslugujacego firmy i klientow
              indywidualnych nie jest wprost zalezny od stop procentowych (jest ich kilka
              rodzajow zreszta), ale zalezy rowniez od normalnego mechanizmu popytu i podazy
              na rynku finansowym - jesli ktoras ze stron potrafi wygenerowac wysoki popyt na
              kredyty (dlugoterminowe i krotkoterminowe) to automatycznie spowoduje to wzrost
              cen kredytow dla wszystkich pozostalych. Dodatkowo wazne jest jeszcze
              zabezpieczenie kredytu i latwosc egzekucji - w Polsce zabezpiecza sie srednio,
              egzekwuje trudno (zalezy od rodzaju kredytu, ale kredyty konsumpcyjne pod to
              przewaznie podchodza) i jest kiepsko dzialajace i kiepsko zredagowane prawo do
              tej dzialalnosci. Np. wyjatkiem potwierdzajacym regule sa relatywnie tanie
              kredyty hipoteczne - egzekwuje sie dosyc latwo, prawo jest w miare przejrzyste a
              zabezpieczenie dobre.

              > > 0.5 procenta to wydatki w nastepnym roku na obsluge dlugu moga skoczyc o s
              > etki
              > > milionow zlotych, do tego lekko aprecjonuje to walute (dlug zagraniczny
              > wzrasta i trzeba przycinac jednym albo drugim, co jest bardzo niepopularne.
              >
              > Tutaj pewien fałszywy ton wdarł się. Jak waluta (tzn. PLN) aprecjonuje - co

              Oczywiscie, ze falszywy - przy aprecjacji waluty kredyty zaciagane wprost w
              walutach obcych nie aprecjonuja a deprecjonuja sie. Raczej chodzilo mi o relacje
              oprocentowania obligacji wykupionych przez podmioty zagraniczne w takiej
              sytuacji a indeksowanych w zlotowkach - przewaznie musza byc lepiej
              oprocentowane, aby mozna je bylo sprzedac. Totalnie uwalilem logicznie to w moim
              zdaniu.

              W tym kontekscie przypomnialy mi sie postulaty w zeszlym roku zdecydowanych
              obnizek stop przez RPP zglaszane przez LPR i Samoobrone w kontekscie
              oprocentowania obligacji aktualnie sprzedawanych na potrzeby pokrycia deficytu
              budzetowego (oprocentowanie w pewnych miesiacach gwaltownie wzroslo i juz bylo
              tylko niewiele ponizej wysokosci stop procentowych RPP) i szykowalo sie raczej
              na ich podwyzke i to w sytuacji gdy juz raczej nie rachunek ekonomiczny o tym
              decyduje a zdrowy rozsadek, ktory _kaze_ trzymac wyzej stopy procentowe banku
              centralnego na poziomie wyzszym niz oprocentowanie bonow skarbowych aby nie
              dopuscic do tego, co nazwal prof. Winiecki "ekonomicznym horrorem" przy ocenie
              takowej sytuacji.

              > No i jeszcze jedna uwaga do innego postu. Pisałeś, że Balcerowicz był
              > przegłosowany przez pozostałych członków Rady. Nie pamiętam takiej sytuacji -
              > owszem pamiętam, że w ub. r. często jego głos decydował o obniżce a różne
              > oszołomy zarzucały mu straszną restrykcyjność. Nie pamiętam natomiast żeby był
              > przegłosowany. Kiedy?

              Czytalem na ten temat kiedys w ktoryms felietonie, tutaj sa dokumenty oficjalne
              nbp (znalazlem, ale bardzo nie lubie takich rzeczy szukac):

              Za lata 2002 oraz 2003

              www.nbp.pl/Publikacje/o_polityce_pienieznej/sprawozdanie_z_wykonania/wykonanie2003.pdf
              www.nbp.pl/Publikacje/o_polityce_pienieznej/sprawozdanie_z_wykonania/wykonanie2002.pdf
              Nie w kazdym glosowaniu w grupie zwyciezajacej bral udzial pan prof.
              Balcerowicz. W ktorymkolwiek kierunku. I raczej nie ma tak pochopnie
              restrykcyjnej polityki, jaka mu sie zarzuca, jesli tak twierdzi wiele uznanych
              autorytetow ekonomicznych - chyba nie bedziemy sluchac w tej gestii Giertycha i
              Leppera?

              Zreszta najlatwiej jest chyba tlumaczyc tumanizm Leppera na podstawie "rezerwy
              rewaluacyjnej" i czym ona jest, niz sie uzerac nad udowadnianiem koniecznosci
              takiej a nie innej polityki pienieznej.

              Ja nie jestem ekonomista, ale moj brat jest - duzo mi kiedys z tego wszystkiego
              tlumaczyl, poza tym lubie czytac rozne felietony i opracowania na ten temat. To
              ciekawa nauka, choc zbyt wielu popaprancom zalezy na tym (bo maja w tym
              bezposredni interes), aby przekrzywiac jej obraz - wiem, ze nie wszystko jest
              zbadane i udowodnione czarno na bialym a przede wszystkim trudno weryfikowalne,
              ale to nie jest powod, aby tumany zabieraly glos jako autorytety.

              Zreszta mnie nie jest potrzebna taka duza wiedza, aby cos z tym robic -
              wystarczy mi tzw. "swiadomosc ekonomiczna". Jest bardzo fajny portal o edukacji
              ekonomicznej, otwarty zreszta przez NBP. Wydali troche kasy, ale uwazam, ze to
              bardzo wazna inicjatywa, bo tej swiadomosci niestety ciagle brak a latwy do
              przyswojenia i ciekawy dla uczniow material w internecie to jednak tania
              dystrybucja tej wiedzy i wykorzystanie technologii do jej propagowania.

              Moze wreszcie ten internet dla szkol bedzie mial wiekszy sens i nie bede musial
              czytac, ze za 20 lat znow srednia suma kredytow dla gospodarstw domowych wynosi
              kilkadziesiat wielokrotnosci sredniej placy, gdy panstwo stoi nad mozliwym
              kryzysem gospodarczym i znow nastepny lowi wyborcow "na stopy".
    • gandalph Re: I co pan powie p.prof.Balcerek 03.07.04, 16:14
      Odczep się, człowieku, od Balcerowicza. Stopy procentowe NBP nie mają większego
      znaczenia dla banków, dla których znacznie ważniejsze jest to, co się dzieje na
      rynku międzybankowym. Są istotne natomiast dla rządu, gdyż bezpośrednio
      wpływają na oprocentowanie obligacji skarbowych itp. Tyle, że stopy procentowe
      są pochodną m.in. deficytu budżetowego, za który odpowiedzialność ponosi rząd i
      parlament. Pierwszy z powodu miękkiej polityki fiskalnej, drugi - z powodu
      uchwalania idiotycznych ustaw prowadzących do wadliwej struktury budżetu.
      Wysoki deficyt budżetowy, który przecież czymś sfinansować trzeba, jest bankom
      o tyle na rękę, że wolą lokować środki (a trzeba przypomnieć, że banki cierpią
      na nadpłynność finansową) w sposób bezpieczny niż udzielać kredyty firmom i
      obywatelom. Krótko mówiąc, przy deficycie rzędu 45 mld zł i oprocentowaniu ~10%
      do "zagospodarowania" pozostaje ok. 4,5 mld zł rocznie bez kiwania
      przysłowiowym palcem w bucie. Natomiast, aby zarobić 4,5 mld zł poprzez
      normalną działalność bankową (tj. przyznawanie kredytów) trzba nieźle się
      napocić i jeszcze użerać z niesolidnymi płatnikami. Rezultat - znany!
      • gini Re: Skoro ten Balcerowicz jest taki dobry 03.07.04, 16:18
        To dlaczego jest tak zle do cholery jasnej w Polsce?Przeciez ten facet
        reformowal gospodarke jeszcze za komuny, od 15 lat jest caly czas przy zlobie,
        a nedza co raz wieksza.Oczywiscie, ze Ci co pisza na necie maja sie dobrze,
        wiec, dla nich pan B jest ok.
        • Gość: gomez dokladnie o to mi chodzilo Gini IP: *.is.net.pl / *.is.net.pl 03.07.04, 18:32
          ten facet byl glownym architektem przemian gospodarczych w polsce.nawet w
          zachodnich gazetach mozna wyczytac zdziwienie jak szybko udalo sie
          zafrykanizowac polske kraj biedny pokomunistyczny ale europejski.w wiekszosci
          rankingow za polska jest juz tylko Bialorus a Czechy i Wegry jawia sie jako
          potegi gospodarcze.ktos stanowil tu prawo ,ktos kierowal zmianami i ktos jest
          odpowiedzialny za efekty.tylko grupka szatankow kretynkow zdaje sie tego nie
          widziec.
        • gandalph Re: Skoro ten Balcerowicz jest taki dobry 03.07.04, 21:53
          gini napisała:

          > To dlaczego jest tak zle do cholery jasnej w Polsce?Przeciez ten facet
          > reformowal gospodarke jeszcze za komuny, od 15 lat jest caly czas przy
          zlobie,
          > a nedza co raz wieksza.Oczywiscie, ze Ci co pisza na necie maja sie dobrze,
          > wiec, dla nich pan B jest ok.
          I co z tego?
          Gdyby Balcerowicz nie przeprowadził reform w 1990 r., to dzisiaj bylibyśmy na
          poziomie Białorusi, albo i gorzej. Problem w tym, że można było uniknąć
          wielu "błędów", gdyby nie rządy komuchów (2 krotnie) i popaprańców wszelkiej
          maści. Co do Balcerowicza... Po 1997 r. przez dwa lata walczył o wywalenie
          kretyna Alota z prezesury ZUS, ale mu się nie udało, bo tamten miał poparcie
          kolesi. Więc co, tragiczny stan ZUS to wina Balcerowicza?
          Gdyby Balcerowicz nie trzymał w garści NBP, to zapewne tow. Miller łatałby
          dziury budżetowe drukowaniem pieniędzy. Mam mnożyć dalej?
          A przede wszystkim stopy procentowe ustalane przez NBP nie mają większego
          wpływu na gospodarkę, zresztą konieczność ich utrzymywania na takim czy innym
          poziomie wynika z deficytu budżetowego, za który Balcerowicz nie ponosi
          odpowiedzialności.
            • trevik Re: Skoro ten Balcerowicz jest taki dobry 04.07.04, 13:04
              I wbrew pozorom wlasnie masz racje:
              wine za nedze gospodarcza w polsce w bardzo duzej czesci ponosi narod, ktory
              sklada sie z pojedynczych obywateli a wiekszosc z tych pojedynczych obywateli
              jest albo niewyksztalcona, albo leniwa, albo bierna, albo zadna kasy panstwowej
              i niczego wiecej. To jest wlasnie fakt.
              Ta zawisc, jesli komus wiedzie sie lepiej, przyzwolenie spoleczne na korupcje
              (oczywiscie, ze jest - ilu jest takich, ktorzy placa lapowy w lewo i w prawo, bo
              uwazaja, ze to wlasciwe a potem klna na czym swiat stoi, ze w sejmie jest to
              samo), przyzwolenie na zlodziejstwo (najpierw sie lituja nad zlodziejem a potem
              nad okradzionym, przy czym najglosniej krzycza jak ich ktos okradnie) itd. nie
              chce mi sie az pisac.

              Ja w tej chwili zyje poza Polska, wiec mam skale porownawcza i powiem Tobie
              tylko tyle, ze kazdy, kogo znam, kto wyjechal za granice i ma troche lepsze
              umiejetnosci obserwacyjne i wnioskowania zaczyna po krotszym, albo dluzszym
              czasie patrzec tak samo na Polske. Sorry - to jest wlasnie ta prawda.
              To narod wybral SLD, ktore obiecywalo gruszki na wierzbie, to narod ma ciagle
              pretensje, to narod udziela poparcia samoobronie, SLD, LPRowi i Unii Pracy,
              ktore tylko krzycza o tym, ze ten biedak powinien wiecej dostac kasy a rzad
              non-stop interweniowac itd. itp.

              Polecam wyjechac na moment za granice - na zachod szczegolnie. Wtedy zobaczysz,
              jak to wyglada w innych krajach, jacy sa politycy (ci wybierani) i jaki jest
              narod. Jakie sa patologie a wtedy otworza sie Tobie troche oczy na Polske i sama
              bedziesz wiedziala moze lepiej, gdzie ten problem jest.

              Oczywiscie ciemnota narodu jest zwiazana z polityka wladz, wiec tworzy to pewien
              zamkniety krag, ale wierz mi: nie trzeba byc czlowiekiem wyksztalconym, aby miec
              troche rozsadku w glowie i byc uczciwym. Naprawde. Dlatego, aby przerwac ten
              zamkniety krag polecalbym zaczac od edukacji i od prawa a nie ciagle ten krzyk o
              Balcerowiczu, ktory jest winny calej nedzy 40 mln. ludzi a ta potrzebe to jakos
              malo kto zauwaza.
              • 1gomez chyba masz kompleksy mistrzu 04.07.04, 13:30
                jesli nie pamietasz to ci przypomne .po reformach rakowskiego tak nie
                pomylilem sie rakowskiego powstalo w polsce okolo 1mln firm prywatnych.i to
                byla wielka szansa.w nastepstwie bandyckiego systemu fiskalno bankowego firmy
                te padly i mamy 20% czy iles tam bezrobocia .i to nietylko te male firmy
                zginely bezpowrotnie cale galezie przemyslu.chyba wiesz kto byl szefem wtedy.a
                system zbudowany przez pana B.coz zyje wlasnym zyciem.potrafi sobie poradzic
                nawet z takimi ludzmi jak pan Kluska gdzie sie z nim mierzyc zwyklym ludziom.a
                co do niezaradnosci polakow i wrodzonego czegos tam to bzdura i ty wiesz o tym
                • gandalph Re: chyba masz kompleksy mistrzu 04.07.04, 14:38
                  1gomez napisał:

                  > jesli nie pamietasz to ci przypomne .po reformach rakowskiego tak nie
                  > pomylilem sie rakowskiego powstalo w polsce okolo 1mln firm prywatnych.i to
                  > byla wielka szansa.w nastepstwie bandyckiego systemu fiskalno bankowego firmy
                  > te padly i mamy 20% czy iles tam bezrobocia .i to nietylko te male firmy
                  > zginely bezpowrotnie cale galezie przemyslu.chyba wiesz kto byl szefem
                  wtedy.a
                  > system zbudowany przez pana B.coz zyje wlasnym zyciem.potrafi sobie poradzic
                  > nawet z takimi ludzmi jak pan Kluska gdzie sie z nim mierzyc zwyklym
                  ludziom.a
                  > co do niezaradnosci polakow i wrodzonego czegos tam to bzdura i ty wiesz o tym
                  Zapomniałeś, kotku, że nie kto inny jak Balcerowicz chciał wprowadzić podatek
                  liniowy i przy okazji uprościć przepisy. I co? Kto to zablokował?
                  To, że firmy padają, samo w sobie nie jest niczym złym. Rzecz w tym, że nie
                  padają te, które już dawno powinny były upaśc jak PKP, ZUS, kopalnie i jeszcze
                  parę innych - dotowanych z kieszeni podatników.
                  Czy to Balcerowicz ponosi odpowiedzialność za bajzel w ZUS, NFOZ, za kretyńskie
                  przepisy podatkowe, ubezpieczeniowe itd.? Czy to Balcerowicz ponosi
                  odpowiedzialność za skorumpowane KRRiTV, organa koncesyjne, za przekręty przy
                  przetargach it.d itd.?
                  Jestem pewien, że gdyby nie Balcerowicz, to SLD i S-ka juz dawno majstrowaliby
                  przy inflacji (czytaj druku pustych pieniędzy), wysokości oprocentowania
                  depozytów bankowych czy jeszcze innych. Na szczęście nie mają takiej
                  mozliwości. Niech więc Balcerowicz jak najdłużej robi to, co robił do tej pory.
                • trevik Re: chyba masz kompleksy mistrzu 05.07.04, 15:44
                  O czym Ty mi chcesz powiedziec?
                  Ze Rakowski to bylo to?
                  Rakowski rozpoczal pewne reformy jeszcze za starego systemu i to zupelnie od d.
                  strony - gdyby za rakowskiego bylo tak swietnie, to nie przejmuj sie, nikt by
                  nikogo nie zmienial. Ale swietnie tez nie bylo, bo wszystko sie walilo.
                  A glownie firmy zakladali ludzie, ktorzy trzymali sie blisko wladzy. Zreszta o
                  tych biznesmenach-amatorach to juz mi sie pisac nie chce - bardziej to byla
                  dzialanosc kombinatorsko-handlowa niz faktycznie jakis sensowny biznes.
                  Wiekszosc z tych firm poplajtowala, bo niestety nie potrafila sie znalezc w
                  pelnej konkurencji, ktora sie otwarla a nie dlatego, ze Rakowski byl super a
                  Balcerowicz byl be.

                  Co do zaradnosci Polakow to ja Tobie napisze jedno: moze i Polacy potrafia
                  ulozyc sobie ladnie (powiedzmy) budzet domowy i jakos tam zwiazac koniec z
                  koncem w trudnych warunkach. To samo potrafia i Ukraincy a moze nawet i jeszcze
                  lepiej. To nie chodzi o zaradnosc pozwalajaca przezyc a o umiejetnosc
                  znalezienia sie w twardych regulach rynkowych. O to chodzi.

                  Wrodzonego czegostam tez nie ma - to nie wrodzone, to brak czesto elementarnej
                  edukacji, m.in. ekonomicznej, nie mowiac o zawodowej, ktora pozwalalaby tym
                  ludziom rozwinac skrzydla. Ale o tym to qrna _bardzo malo kto_ mowi. O zmianie
                  etosu pracy rowniez. To jest dziwne - az niepojete. Wszyscy patrza sie za to w
                  telewizorek i oskarzaja o swoja nedze raz jednego, raz drugiego. A na wlasnym
                  podworku syf - przejedz sie kiedys przez wies np. kielecka to bedziesz wiedzial,
                  co dokladnie mam na mysli. Przejedz sie przez blokowiska kazdego duzego miasta.
                  Co chcesz mi wmowic - ze ludzie sa top-qualitaet, ale to wladza jest maksymalnie
                  do niczego i dlatego tak to wyglada?
          • gini Re: Skoro ten Balcerowicz jest taki dobry 04.07.04, 14:54
            gandalph napisał:

            > gini napisała:
            >
            > > To dlaczego jest tak zle do cholery jasnej w Polsce?Przeciez ten facet
            > > reformowal gospodarke jeszcze za komuny, od 15 lat jest caly czas przy
            > zlobie,
            > > a nedza co raz wieksza.Oczywiscie, ze Ci co pisza na necie maja sie dobrze
            > ,
            > > wiec, dla nich pan B jest ok.
            > I co z tego?
            > Gdyby Balcerowicz nie przeprowadził reform w 1990 r., to dzisiaj bylibyśmy na
            > poziomie Białorusi, albo i gorzej.

            A to jest pewna informacja?Co by bylo gdyby ciocia miala wasy pewnie wujkiem by
            byla.


            Problem w tym, że można było uniknąć
            > wielu "błędów", gdyby nie rządy komuchów (2 krotnie) i popaprańców wszelkiej
            > maści.


            Taa Balcerowicz wywodzi sie z opozycji, nie z komuchow...


            Co do Balcerowicza... Po 1997 r. przez dwa lata walczył o wywalenie
            > kretyna Alota z prezesury ZUS, ale mu się nie udało, bo tamten miał poparcie
            > kolesi. Więc co, tragiczny stan ZUS to wina Balcerowicza?

            Acha, to tylko dlatego, jest zle, ze Alota sie nie udalo wywalic, poza tym
            wszystko ok.

            > Gdyby Balcerowicz nie trzymał w garści NBP, to zapewne tow. Miller łatałby
            > dziury budżetowe drukowaniem pieniędzy. Mam mnożyć dalej?

            Co chcesz mnozyc?Balcerowicz mezem opatrznosciowym Polski, a Polska na pysk
            pada?

            > A przede wszystkim stopy procentowe ustalane przez NBP nie mają większego
            > wpływu na gospodarkę, zresztą konieczność ich utrzymywania na takim czy innym
            > poziomie wynika z deficytu budżetowego, za który Balcerowicz nie ponosi
            > odpowiedzialności.


            A za co w koncu ponosi odpowiedzialnosc Balcerowicz?
            Za sukcesy gospodarcze, ktorych nie widac?
            Za niewidzialna reke rynku, ktora doprowadzila do bezrobocia i nedzy?
            Ciagle przywolujecie, Bialorus, a dlaczego nie Czechy, nie Wegry?
            Dwanascie polskich duzych miast przoduje w bezrobociu w Europie, ale winien
            kolega jazk zwykle, nigdy nie Balcerowicz, ktory tak naprawde,popiwkiem i
            innymi pociagnieciami rozpieprzyl co mogl.
            • gandalph Re: Skoro ten Balcerowicz jest taki dobry 04.07.04, 16:49
              Zechciej wziąć pod uwage, że spośród oponentów Balerowicza jakoś żaden na palił
              się do objęcia stanowiska ministra finansów i wicepremiera ds gospodarczych w
              1989 r. Teraz nagle zmądrzeli?
              To, że dawne państwowe zakłady padły na pysk, to nie wina Balcerowicza, lecz
              tego, że ich istnienie nie miało większego sensu, gdyż powstawały w
              czasach "księżycowej ekonomii", kiedy nikt nie liczył się z kosztami. W
              warunkach zderzenia z rynkiem te własnie molochy padły niczym domki z kart, co
              było do przewidzenia jeszcze pod koniec lat 80-ych dla wszystkich myślących .
              Niestety, nie wszystkie padły i dlatego z kieszeni podatnika ciągle dopłaca się
              do PKP, kopalń węgla itd.
              Trzeba dodac, że w 1989 r. sytuacja Polski była o tyle gorsza w porównaniu z
              Węgrami czy Czechosłowacją, że tamci nie mieli galopującej inflacji ze
              wszystkimi tego skutkami oraz olbrzymiego zadłużenia za granicą. Ponadto Węgrzy
              zaczęli (umiarkowane wprawdzie) reformy gospodarcze wcześniej, jeszcze za
              rządów Kadara. Opanowanie inflacji oraz stosunkowo szybkie wyjście z głebokiego
              kryzysu i zapoczątkowanie wzrostu gospodarczego to zasługa przede wszystkim
              własnie Balcerowicza. Zaprzeczanie temu to zwykłe odwracanie kota ogonem.
              Z kolei na obecnym stanowisku Balcerowicz ma za zadanie (nie sam oczywiście,
              lecz z cała RPP) pilnowanie stabilności złotówki, z czym najgorzej nie jest. Za
              polityke gospodarczą Balcerowicz odpowiedzialności nie ponosi i zarzuty wobec
              niego są kierowane pod niewłaściwym adresem. Jeśli ktoś tego nie rozumie, to
              znaczy, że w ogóle niczego nie rozumie. Żeby jednak nie było wątpliwości...:
              1. Za deficyt budżetowy odpowiedzialność ponoszą rząd i parlament, zwłaszcza po
              1997 r., choć i wcześniejsze miały swój udział - pierwszy za zbyt miękką
              polityke fiskalną, drugi - za fatalną strukturę budżetu przez wskutek tzw.
              obciążeń stałych sięgających 60-65%.
              2. Za wysokie bezrobocie odpowiedzialność ponoszą rząd i parlament - nadmierne
              obciążenia podatkowe i parapodatkowe utrudniające przedsiębiorczość (to tylko
              dla przykładu). Inną poważna przyczyną wysokiego bezrobocia jest bardzo duża
              ilość obywateli bez żadnych kwalifikacji.
              3. Za korupcję, biurokrację itp. odpowiedzialność ponosi przede wszystkim
              parlament uchwalający złe prawo dające zbyt dużo uprawnień urzędnikom oraz
              pozostawiające zbyt wiele uznaniowości przy równoczesnej bezkarności
              urzędniczej. NBP i RPP nic do tego nie mają.
              Wreszcie, nawet kiedy Balcerowicz był w rządzie, pozostawał w mniejszości;
              przypomnę - kto zablokował jego zamiar wprowadzenia podatku liniowego? Ile jego
              projektów upadło w sejmie bądź było zawetowanych przez prezydenta? Dlaczego UW
              odeszła z koalicji z AWS?
              • gini Re: Skoro ten Balcerowicz jest taki dobry 04.07.04, 17:35
                gandalph napisał:

                > Zechciej wziąć pod uwage, że spośród oponentów Balerowicza jakoś żaden na
                palił
                >
                > się do objęcia stanowiska ministra finansów i wicepremiera ds gospodarczych w
                > 1989 r. Teraz nagle zmądrzeli?

                Rok 1989...cp bylo sie nie wrati...Obudzilismy soe dzis z reka w nocniku.
                Wtedy ludzie ufali,ufali etosowi, nie wpadli na to ze do etosa sie wciely
                komuchy...
                > To, że dawne państwowe zakłady padły na pysk, to nie wina Balcerowicza, lecz
                > tego, że ich istnienie nie miało większego sensu, gdyż powstawały w
                > czasach "księżycowej ekonomii", kiedy nikt nie liczył się z kosztami. W
                > warunkach zderzenia z rynkiem te własnie molochy padły niczym domki z kart,
                co
                > było do przewidzenia jeszcze pod koniec lat 80-ych dla wszystkich myślących .
                > Niestety, nie wszystkie padły i dlatego z kieszeni podatnika ciągle dopłaca
                się
                >
                > do PKP, kopalń węgla itd.


                Sa molochy prywatne, ale one maja szanse przezycia, i o to chodzi, nawet
                moloch, spolka skarbu panstwa tez jest ok, mozna wsadzic tam kogos swojego...


                > Trzeba dodac, że w 1989 r. sytuacja Polski była o tyle gorsza w porównaniu z
                > Węgrami czy Czechosłowacją, że tamci nie mieli galopującej inflacji ze
                > wszystkimi tego skutkami oraz olbrzymiego zadłużenia za granicą. Ponadto
                Węgrzy

                Teraz mamy galopujaca inflacje , 4 % wiec trzeba natychmiast podwyzszac stopy,
                i pensje czlonlow rady.
                >
                > zaczęli (umiarkowane wprawdzie) reformy gospodarcze wcześniej, jeszcze za
                > rządów Kadara. Opanowanie inflacji oraz stosunkowo szybkie wyjście z
                głebokiego

                Przyjedz do Belgii , nie zobaczysz ani jednej Czeszki, ani ujednej Wegierki,
                ktora tu zebra o prace.Polakow cala masa, i przemysl transportowy do tego.
                Az sie plakac chce...

                >
                > kryzysu i zapoczątkowanie wzrostu gospodarczego to zasługa przede wszystkim
                > własnie Balcerowicza.

                A co to jest wzrost gosparczy?Komu wzroslo?Moze i Balcerowiczowi, ale innym
                spadlo troche, przestan sie opierac na wskaznikach gomolkpwskich, bo w koncu
                chodzi o to samo, wskazniki sa dobre, a ludzie zyja w nedzy.
                Nic sie qrwa nie zmienilo, PKB rosnie a w raz z nim rosnie i nedza.

                Zaprzeczanie temu to zwykłe odwracanie kota ogonem.
                > Z kolei na obecnym stanowisku Balcerowicz ma za zadanie (nie sam oczywiście,
                > lecz z cała RPP) pilnowanie stabilności złotówki, z czym najgorzej nie jest.

                Zlotowa jest stabilna, a ludzie gloduja i jest ok.Nie maja pieniedzy na
                badania, i jest ok, ale zlotowa jest stabilna, pan Balcerowicz ma pensje, pan
                Wrobel wezmie odprawe ze 4 miliony, a matka nie ma 39 zlotych by zrobic dziecku
                badania i fajno jest.

                Za
                >
                > polityke gospodarczą Balcerowicz odpowiedzialności nie ponosi i zarzuty wobec
                > niego są kierowane pod niewłaściwym adresem.

                Chwila moment, ja jestem bardzo glupia ale nie az tak, w maliny sie wpuscic
                nie dam.
                Gospodarka i finanse panstwa maja scisly zwiazek, jezeli uwazasz, ze jest
                inaczej, to smieszny jestes.

                Jeśli ktoś tego nie rozumie, to
                > znaczy, że w ogóle niczego nie rozumie. Żeby jednak nie było wątpliwości...:
                > 1. Za deficyt budżetowy odpowiedzialność ponoszą rząd i parlament, zwłaszcza
                po
                >
                > 1997 r., choć i wcześniejsze miały swój udział - pierwszy za zbyt miękką
                > polityke fiskalną, drugi - za fatalną strukturę budżetu przez wskutek tzw.
                > obciążeń stałych sięgających 60-65%.
                > 2. Za wysokie bezrobocie odpowiedzialność ponoszą rząd i parlament -
                nadmierne
                > obciążenia podatkowe i parapodatkowe utrudniające przedsiębiorczość (to tylko
                > dla przykładu). Inną poważna przyczyną wysokiego bezrobocia jest bardzo duża
                > ilość obywateli bez żadnych kwalifikacji.

                O cholera co tez robic z tymi obywatelami bez zadnych kwalifikacji, ze skaly
                ich, przedtem takich nie bylo..Wielu obywateli pracuje za granicom proszm pana,
                wlasnie tych co to nie majom zadnych kwalifikacjow, ciekawe, co by bylo jakby
                tak sobie wrocili, bezrobocie by wzroslo do 40 %



                > 3. Za korupcję, biurokrację itp. odpowiedzialność ponosi przede wszystkim
                > parlament uchwalający złe prawo dające zbyt dużo uprawnień urzędnikom oraz
                > pozostawiające zbyt wiele uznaniowości przy równoczesnej bezkarności
                > urzędniczej. NBP i RPP nic do tego nie mają.
                > Wreszcie, nawet kiedy Balcerowicz był w rządzie, pozostawał w mniejszości;
                > przypomnę - kto zablokował jego zamiar wprowadzenia podatku liniowego? Ile
                jego
                >
                > projektów upadło w sejmie bądź było zawetowanych przez prezydenta? Dlaczego
                UW
                > odeszła z koalicji z AWS?
                • gandalph Re: Skoro ten Balcerowicz jest taki dobry 04.07.04, 23:12
                  gini napisała:

                  > gandalph napisał:
                  >
                  > > Zechciej wziąć pod uwage, że spośród oponentów Balerowicza jakoś żaden na
                  > palił
                  > >
                  > > się do objęcia stanowiska ministra finansów i wicepremiera ds gospodarczyc
                  > h w
                  > > 1989 r. Teraz nagle zmądrzeli?
                  >
                  > Rok 1989...cp bylo sie nie wrati...Obudzilismy soe dzis z reka w nocniku.
                  > Wtedy ludzie ufali,ufali etosowi, nie wpadli na to ze do etosa sie wciely
                  > komuchy...
                  > > To, że dawne państwowe zakłady padły na pysk, to nie wina Balcerowicza, le
                  > cz
                  > > tego, że ich istnienie nie miało większego sensu, gdyż powstawały w
                  > > czasach "księżycowej ekonomii", kiedy nikt nie liczył się z kosztami. W
                  > > warunkach zderzenia z rynkiem te własnie molochy padły niczym domki z kart
                  > ,
                  > co
                  > > było do przewidzenia jeszcze pod koniec lat 80-ych dla wszystkich myślącyc
                  > h .
                  > > Niestety, nie wszystkie padły i dlatego z kieszeni podatnika ciągle dopłac
                  > a
                  > się
                  > >
                  > > do PKP, kopalń węgla itd.
                  >
                  >
                  > Sa molochy prywatne, ale one maja szanse przezycia, i o to chodzi, nawet
                  > moloch, spolka skarbu panstwa tez jest ok, mozna wsadzic tam kogos swojego...
                  >
                  >
                  > > Trzeba dodac, że w 1989 r. sytuacja Polski była o tyle gorsza w porównaniu
                  > z
                  > > Węgrami czy Czechosłowacją, że tamci nie mieli galopującej inflacji ze
                  > > wszystkimi tego skutkami oraz olbrzymiego zadłużenia za granicą. Ponadto
                  > Węgrzy
                  >
                  > Teraz mamy galopujaca inflacje , 4 % wiec trzeba natychmiast podwyzszac
                  stopy,
                  > i pensje czlonlow rady.
                  > >
                  > > zaczęli (umiarkowane wprawdzie) reformy gospodarcze wcześniej, jeszcze za
                  > > rządów Kadara. Opanowanie inflacji oraz stosunkowo szybkie wyjście z
                  > głebokiego
                  >
                  > Przyjedz do Belgii , nie zobaczysz ani jednej Czeszki, ani ujednej Wegierki,
                  > ktora tu zebra o prace.Polakow cala masa, i przemysl transportowy do tego.
                  > Az sie plakac chce...
                  >
                  > >
                  > > kryzysu i zapoczątkowanie wzrostu gospodarczego to zasługa przede wszystki
                  > m
                  > > własnie Balcerowicza.
                  >
                  > A co to jest wzrost gosparczy?Komu wzroslo?Moze i Balcerowiczowi, ale innym
                  > spadlo troche, przestan sie opierac na wskaznikach gomolkpwskich, bo w koncu
                  > chodzi o to samo, wskazniki sa dobre, a ludzie zyja w nedzy.
                  > Nic sie qrwa nie zmienilo, PKB rosnie a w raz z nim rosnie i nedza.
                  >
                  > Zaprzeczanie temu to zwykłe odwracanie kota ogonem.
                  > > Z kolei na obecnym stanowisku Balcerowicz ma za zadanie (nie sam oczywiści
                  > e,
                  > > lecz z cała RPP) pilnowanie stabilności złotówki, z czym najgorzej nie jes
                  > t.
                  >
                  > Zlotowa jest stabilna, a ludzie gloduja i jest ok.Nie maja pieniedzy na
                  > badania, i jest ok, ale zlotowa jest stabilna, pan Balcerowicz ma pensje, pan
                  > Wrobel wezmie odprawe ze 4 miliony, a matka nie ma 39 zlotych by zrobic
                  dziecku
                  >
                  > badania i fajno jest.
                  >
                  > Za
                  > >
                  > > polityke gospodarczą Balcerowicz odpowiedzialności nie ponosi i zarzuty wo
                  > bec
                  > > niego są kierowane pod niewłaściwym adresem.
                  >
                  > Chwila moment, ja jestem bardzo glupia ale nie az tak, w maliny sie wpuscic
                  > nie dam.
                  > Gospodarka i finanse panstwa maja scisly zwiazek, jezeli uwazasz, ze jest
                  > inaczej, to smieszny jestes.
                  >
                  > Jeśli ktoś tego nie rozumie, to
                  > > znaczy, że w ogóle niczego nie rozumie. Żeby jednak nie było wątpliwości..
                  > .:
                  > > 1. Za deficyt budżetowy odpowiedzialność ponoszą rząd i parlament, zwłaszc
                  > za
                  > po
                  > >
                  > > 1997 r., choć i wcześniejsze miały swój udział - pierwszy za zbyt miękką
                  > > polityke fiskalną, drugi - za fatalną strukturę budżetu przez wskutek tzw.
                  >
                  > > obciążeń stałych sięgających 60-65%.
                  > > 2. Za wysokie bezrobocie odpowiedzialność ponoszą rząd i parlament -
                  > nadmierne
                  > > obciążenia podatkowe i parapodatkowe utrudniające przedsiębiorczość (to ty
                  > lko
                  > > dla przykładu). Inną poważna przyczyną wysokiego bezrobocia jest bardzo du
                  > ża
                  > > ilość obywateli bez żadnych kwalifikacji.
                  >
                  > O cholera co tez robic z tymi obywatelami bez zadnych kwalifikacji, ze skaly
                  > ich, przedtem takich nie bylo..Wielu obywateli pracuje za granicom proszm
                  pana,
                  >
                  > wlasnie tych co to nie majom zadnych kwalifikacjow, ciekawe, co by bylo jakby
                  > tak sobie wrocili, bezrobocie by wzroslo do 40 %
                  >
                  >
                  >
                  > > 3. Za korupcję, biurokrację itp. odpowiedzialność ponosi przede wszystkim
                  > > parlament uchwalający złe prawo dające zbyt dużo uprawnień urzędnikom oraz
                  >
                  > > pozostawiające zbyt wiele uznaniowości przy równoczesnej bezkarności
                  > > urzędniczej. NBP i RPP nic do tego nie mają.
                  > > Wreszcie, nawet kiedy Balcerowicz był w rządzie, pozostawał w mniejszości;
                  >
                  > > przypomnę - kto zablokował jego zamiar wprowadzenia podatku liniowego? Ile
                  >
                  > jego
                  > >
                  > > projektów upadło w sejmie bądź było zawetowanych przez prezydenta? Dlaczeg
                  > o
                  > UW
                  > > odeszła z koalicji z AWS?
                  To dyskusja czy magiel? Nie mam czasu na wyjaśnianie rzeczy elementarnych, jak
                  np. co do czyich kompetencji należy. Oprócz zabawy w forum jest jeszcze życie...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka