• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Armia krajowa mordowala zydow? To chyba jakies Dodaj do ulubionych

  • 28.09.04, 20:26
    motlc.wiesenthal.com/gallery/pg38/pg0/pg38011.html
    proponuje stwozyc strone pokazujaca wszystkie zbrodnie i zdrady wojjene
    pejsow - materialow jest pelno
    Edytor zaawansowany
    • Gość: jurek IP: *.bb.netvision.net.il 28.09.04, 21:30
      ale nie robili to przemyslowo jak niemcy , ot tak sobie, po
      amatorsku .
      • 28.09.04, 21:51
        Gość portalu: jurek napisał(a):

        > ale nie robili to przemyslowo jak niemcy , ot tak sobie, po
        > amatorsku .

        Takze po amatorsku likwidowali gojow obywateli bylej Rzeczpospolitej
        przestepcow i niemieckich wspolpracownikow. A od zydowskich bandytow im wara.
        --
        Pozdrawiam Rycho7
      • 29.09.04, 11:41
        Gość portalu: jurek napisał(a):

        > ale nie robili to przemyslowo jak niemcy , ot tak sobie, po
        > amatorsku .
        l. No jasne, przeciez po to utworzyli Zegote....
        J.C.
    • 29.09.04, 11:55
      W każdym mieście przynajmniej 1% mężczyn to bandyci. W każdym narodzie znajdzie
      się jakiś niewielki odsetek przestępców (tylko w Rosji jest to duży odsetek), w
      każdej większej organizacji trafi się przestępca.

      Wśród Żydów byli mordercy, w AK byli mordercy, w Jedwabnem mieszkali mordercy -
      świat nie jest wolny od morderców. Czy to znaczy, że o mordercach nie wolno
      pisać? Czy to znaczy, że historycy powinni udawać, że morderstw nie było w
      przeszłości?
      • 29.09.04, 12:06
        dokowski napisał:

        > W każdym mieście przynajmniej 1% mężczyn to bandyci. W każdym narodzie
        znajdzie
        >
        > się jakiś niewielki odsetek przestępców (tylko w Rosji jest to duży odsetek),
        w
        >
        > każdej większej organizacji trafi się przestępca.
        >
        > Wśród Żydów byli mordercy, w AK byli mordercy, w Jedwabnem mieszkali
        mordercy -
        >
        > świat nie jest wolny od morderców. Czy to znaczy, że o mordercach nie wolno
        > pisać? Czy to znaczy, że historycy powinni udawać, że morderstw nie było w
        > przeszłości?
        L. Czy Ty jestes politycznie poprawny?
        • Gość: Stauffenberg IP: *.wsip.com.pl 29.09.04, 13:06
          Dokowski jest niepoprawny. I w dodatku jeszcze ma rację.
        • 29.09.04, 13:55
          lauriane napisał:

          > Czy Ty jestes politycznie poprawny?

          To znaczy czasem robię wyjątki od politpoprawności, ale nieliczne, moge je
          wymienić:

          Rosjan i Niemców i połowę Koreańczyków uważam za podludzi, bo tylko takie
          narody mogły pokochać socjalizm (a Kubańczyków już nie, bo oni świadomie
          wybrali życie w cierpieniu na złość USA, Chińczyków też nie, bo Państwo Środka
          zawsze adaptowało obce ideologie, jeśli mogły one pomóc jeszcze lepiej trzymać
          lud za mordę).

          Francuzów uważam za urodzonych zdrajców.

          Włochów uważam za urodzonych tchórzy.

          Persowie kiedyś zdegenerowali się genetycznie przez kazirodztwo wpisane w ich
          starożytną kulturę, stąd (zepsute geny) ich miłość do fundamentalizmu.

          Grecy są fałszywi - nauczyli się tego za czasów rzymskich, kiedy zniewoleni i
          upokorzeni musieli zostać nauczycielami tych dzikusów i wmówić im, że są
          szczytem kultury i cywilizacji.

          Żydzi gardzą wszystkimi nieżydami, nie dostrzegają w nich człowieczeństwa - to
          prawdopodobnie genetyczna choroba pcychiczna.

          Więcej grzechów nie pamiętam - poza tym w pełni popieram polityczną poprawność
      • Gość: Mariner IP: *.jeleniag.cvx.ppp.tpnet.pl 29.09.04, 22:10
        Pod koniec wojny AK skupiała rózne odłamy podziemia. Mogły się więc zdarzyć i
        takie przypadki. Ponadto wojna demoralizuje. Nie było to jednak polityką
        kierownictwa AK. Parszywe owce są wszędzie.
        M.
    • 29.09.04, 13:26
      O czym tu gadać, skoro z przedstawionej informacji nic nie wynika, a już z
      pewnością nic, co by uzasadniało tytuł ("zabity przez AK" itd)? Tym bardziej,
      że w 1946 r. AK juz nie istniała i to od roku.
      • 29.09.04, 14:00
        xiazeluka napisała:

        > w 1946 r. AK juz nie istniała i to od roku.

        Kontynuowały wojnę ci sami ludzie i czasem nawet te same oddziały, które
        wcześniej walczyły z Niemcami. Dla tych ludzi okupacja sowiecka, która zaczęła
        się w 39, nadal trwała, a więc II Wojna nie była zakończona.

        Jeżeli w UB czy MO trafił się Żyd, to jest oczywiste, że się go wtedy zabijało,
        tak jak każdego innego UBeka czy milicjanta, który nawinął się pod lufę.
        • 29.09.04, 14:31
          Podpis do zdjęcia wprost nazywa sprawców rzekomego mordu akowcami.

          • 29.09.04, 16:34
            ... "byli członkowie". Naprawdę wierzysz w to, że ci Żydzi nie wiedzieli, kiedy
            (mniej więcej) AK się rozwiązało?
            • 29.09.04, 16:40
              A ty wierzysz, że to przypadek?
              • 29.09.04, 16:53
                xiazeluka napisała:

                > A ty wierzysz, że to przypadek?

                Że specjalnie niby to zapomnieli o tym słówku "były", żeby nas zdenerwować,
                żebyśmy podskoczyli z wściekłości jak marionetki, a oni się uśmiechną i
                powiedzą: "co to za histeria, przecież to jasne, że chodzi o byłych członków,
                bo AK przecież już nie istniała".

                To możliwe oczywiście
        • Gość: rozdział 48 IP: *.am.poznan.pl 29.09.04, 14:36
          Dokowski , jak ty śmiesz wątpić w to co jest napisane pod zdjęciem ???
          Podważasz to co zeznał "naoczny" świadek niejaki Szmul Waserstejn ?
          Każdy kto podważa zeznania "naocznego " świadka to antysemita.
      • Gość: Krzys52 IP: *.proxy.aol.com 29.09.04, 15:44
        Xiakretyn zamajaczyl:

        >>O czym tu gadać, skoro z przedstawionej informacji nic nie wynika, a już z
        pewnością nic, co by uzasadniało tytuł ("zabity przez AK" itd)? Tym bardziej,
        że w 1946 r. AK juz nie istniała i to od roku.>>

        ;;;
        Z przedstawionej informacji, matole, wynika, ze mlody gosc w trumnie
        zamordowany zostal przez AKowcow - wyciagniety przez nich z pociagu, ktorym
        udawal sie do Palestyny, i zamordowany.
        Taka informacja poszla w swiat. A dla ciebie, osle, nic z niej nie wynika...
        Juz lepiej by twoi rodzice przepili raczej pieniadze na twoja edukacje...

        Wracaj ty lepiej na to swoje prywatne forum na ktorym mozesz popisywac sie swym
        kretynizmem, i zachwycac nim innych kretynow doborowych.


        • 29.09.04, 16:10
          Na stronie widać zdjęcie jakiegoś gościa w trumnie, a obok podejrzanej
          wiarygodnosci opis - podejrzany, jako że w 1946 r. AK już nie istniało.

          Zdjęcie przedstawia truposza - i tyle, nic więcej z niego nie wynika. Opis jest
          dodanym bez uzasadnienia komentarzem, bez zaznaczenia źródła. A że podpisy pod
          zdjęciami są fałszerstwami częstymi (obok jest wątek na ten temat), to nawet
          taki idiota numerowany jak ty powinien wiedzieć. Albo przynajmniej znac
          mądrzejszą osobę, która podpowie rozwiązanie; na przykład możesz zasięgnąć rady
          u swego narzeczonego z marca, wiesz, tego, którego rzuciłeś dla swego obecnego
          lubego, emerytowanego murzyńskiego boksera z III ligi.
          • Gość: Stauffenberg IP: *.wsip.com.pl 29.09.04, 17:09
            w wolnej amerykance Xiążeluka:Krzyś52. Wynik - remis, obaj mają ślepia
            podfanarzone i efekt żaden. Informuję obu Panów, że sam we własnych rękach
            miałem wyrok śmierci wydany przez AK,na byłego partyzanta AK Stanisława (?)
            Kokota ps.Ciemny, który m.in był odpowiedzialny za masakrę rodziny Różyckich
            (prof. Różycki, znany geograf)oraz "zabójstwo dwóch rodzin żydowskich". Z tego
            co wiem, został w końcu zastrzelony.Był to rok 1946
            A ostatni partyzant? Jak świadczą dane ośrodka Karta został zabity w Otwocku w
            1963 roku podczas akcji milicji!!! Ukrywał się od wojny!!!
            • Gość: Polak IP: *.cvx.algx.net 29.09.04, 19:13
              .
              ELEKTRONICZNY POMNIK OFICERÓW POLSKICH
              -------- ZAMORDOWANYCH PRZEZ ŻYDÓW --------


              Ofiarami żydowskich sędziow, prokuratorów, prezesów sądow i prokuratorów
              wojskowych padło wielu przedwojennych oficerów Wojska Polskiego, którzy po
              powrocie do kraju, niebezpieczni dla żydowskiej władzy już przez samą ich
              obecność, zostali okrzyknięci „wrogami ludu” i pomówieni o szpiegostwo bez
              żadnych dowodów czy poszlak, torturowani w celu zmuszenia do przyznania się
              do ”winy” i ”skazani” na śmierć. Poniżej jest 21 przykładów.


              CZEŚĆ ICH PAMIĘCI!

              OFICEROWIE WOJSKA POLSKIEGO, KTÓRZY PADLI OFIARĄ ŻYDOWSKICH MORDERCÓW, PONIEWAŻ
              NIE CHCIELI PODDAĆ SIĘ ŻYDOM Z SOWIETÓW I PRL-U


              Gen. AUGUST EMIL FIELDORF, pseudonim "Nil",
              żołnierz Legionów Polskich, dowódca 51 pp. Strzelców Kresowych w kampanii
              wrześniowej, komendant "Kedywu" KG AK, komendant organizacji
              Niepodległość "Nie".

              Po wojnie więzień łagrów sowieckich.

              Po powrocie do kraju oskarżony przez żydowskie UB o współpracę z Niemcami,
              więziony razem z niemieckim generałem SS Sporenbergiem i płk. Wenzlem.

              Skazany na karę śmierci za odmowę współpracy i nakazania jego podkomendnym
              wykonywania poleceń żydowskich morderców z UB.

              Jego oskarżycielem był żydowski prokurator Beniamin WAJBLOCH, przewodniczącą
              składu ”sędziowskiego” była Gurkowska.

              Po ”rozprawie” rewizyjnej w Sądzie Najwyższym, której przewodził Żyd, dr.
              MERTZ, ”wyrok” śmierci utrzymano.

              ***** † General Fieldorf został zamordowany przez powieszenie 24 lutego 1953 w
              piwnicy żydowskiej katowni Polaków na Mokotowie. Nie trzeba przypominać czym
              była taka śmierć dla człowieka wielkiego honoru, jakim był generał Fieldorf.



              Ppłk. ZDZISŁAW BARBASIEWICZ
              celująco ukonczył Szkołę Podchorążych w Ostrowi Mazowieckiej.

              We wrześniu 1939 walczył w 95 pp 39 DP pod Dęblinem, Krasnymstawem, Cześnikami,
              Suchowolą i Krasnobrodem. Za walki pod Cześnikami otrzymał Krzyż Walecznych,
              inne odznaczenia to:
              Order Odrodzenia Polski,
              Złoty Krzyż Zasługi,
              Virtuti Militari,
              Krzyż Partyzancki.

              Aresztowany i troturowany w kwietniu 1950.

              ***** † ”Skazany” na śmierć 29.X.1951 przez Żydów, ppłka Feliksa AAPISA i mjra
              KARCZMARZA.



              Mjr. ZEFRIN MACHALLA
              absolwent Szkoły Podchorążych w Komorowie. Po klęsce wrześniowej zatrzymany
              przez Sowietów podczas próby przekroczenia granicy w okolicach Stanisławowa.

              Zesłany do katorżniczej pracy w łagrze, a potem do armii gen. Andersa, walczył
              na froncie zachodnim.

              Powrócił do kraju i służył w Oddziale II Sztabu Generalnego.

              W kwietniu 1950 został usunięty z wojska, aresztowany i torturowany przez Żyda,
              płka. KOCHANA.

              Oskarżycielem był Żyd, płk. FRENKIEL, skład ”sędziowski” stanowili Żydzi: ppłk.
              ASPIS, mjr. KARCZMARZ i ppor. Stefan SZECHTER, brat Aarona Szechtera, pseudonim
              Adam Michnik.

              ***** † Stracony 10. I. 1952 roku.



              Płk. pilot BERNARD ADAMIECKI
              przedwojenny wykładowca Wyższej Szkoły Lotniczej. Służył w siłach powietrznych
              armii Modlin.

              W 1940 nawiązał kontakt z komendantem ZWZ "Grotem" Roweckim. Uczestniczył w
              przerzutach polskich lotników na zachód, potem w Powstaniu Warszawskim, po
              którym dostał się do niewoli.

              Po wojnie - w wojsku, został aresztowany 21.X.1950.

              Przesłuchującym był wymieniony wyżej płk AMONS, oskarżycielem był Żyd, kpt.
              LINDAUER.

              Sądzono go w procesie zbiorowym z innymi polskimi oficerami.

              Składowi morderców sądowych przewodniczył Żyd, płk. PARZECKI, oskarżycielem
              był płk. AMONS.

              ***** † Zamordowany przez zastrzelenie 7. VIII. 1952 w więzieniu mokotowskim.



              Płk.dypl. JÓZEF RYNGRAW
              uczestnik wojny polsko-bolszewickiej 1920 roku. Wykładowca w Centrum
              Wyszkolenia Artylerii, potem w Oddziale III Sztabu Generalnego, w czerwcu 1940
              szef Wyszkolenia Bojowego w Inspektoriacie Polskich Sił Powietrznych w
              Londynie.

              Pod koniec 1946 powrócił do kraju. W styczniu 1950 usunięto go z wojska.

              W lipcu 1950 aresztowano go i ”sądzono” w tym samym procesie zbiorowym co wyżej
              wymienionego płka Adamickiego.

              ***** † Zastrzelony 7. VIII. 1950 w więzieniu mokotowskim.



              Płk. pilot AUGUST MENCZAK
              przed wojną zawodowy wojskowy, w drugiej wojnie nie uczestniczył z powodu
              zdrowia.

              Po wojnie powołany do służby w sztabie Kwatermistrzostwa Wojsk Lotniczych.

              W kwietniu 1951 aresztowany, torturowany przez Żydow: kpta. URBANIAKA i kpta.
              KULAKA, ”sądzony” przez Żyda, płka. PARZECKIEGO, oskarżony przez Żyda płka.
              AMONSA.

              ***** † Zamordowany 7. VI. 1952 roku.



              Ppłk. dyplomowany STANISŁAW MICHOWSKI
              Cała rodzina Michowskich przeszła przez KL Oświęcim, tylko on, przedwojenny
              pilot i wykładowca w Centrum Wyszkolenia Oficerów Lotnictwa, zdołał przedostać
              się na Zachód, gdzie latał w eskadrach bombowych.

              Jego dywizjon wykonał 587 lotów bojowych.

              Do kraju powrócił w maju 1947, obejmując odpowiedzialne funkcje w lotnictwie.

              Aresztowany i poddany torturom w celu wymuszenia fałszywych zeznań, oskarżany
              na procesie przez Żyda ppłk. Julisza KRUPSKIEGO.

              ***** † Zastrzelony 7. VII. 1952 roku.



              Ppłk. nawig. WŁADYSŁAW MINKOWSKI
              pilot bombowy w czasie wojny.

              Po powrocie do kraju, jako specjalista od fotografii lotniczej, był dowódcą w
              Eskadrze Aerofotograficznej.

              Aresztowany i sądzony na polecenie Żyda, ppłka. Nauma LEWANDOWSKIEGO,
              okarżycielam był ppłk. AMONS a sądzią płk. PARZECKI, obaj Żydzi.

              ”Skazany” na ”karę” śmierci i zamordowany 13.V. 1952 roku.



              Płk. pilot SZCZEPAN ŚCIBIOR
              komendant Oficerskiej Szkoły Lotniczej w Dęblinie.

              Wspaniały pilot 305 Dywizjonu Bombowego Ziemi Wielkopolskiej.

              Kawaler Virtuti Militari V klasy i Krzyża Walecznych.

              Aresztowany i torturowany przez Żydów URBANIAKA i KULAKA, oskarżany przez Żydów
              AMONSA i LINDAUERA, skazany jak wszyscy polscy oficerowie za "nikczemną zdradę
              ojczyzny" na ”karę” śmierci przez Żyda, płka. PARZECKIEGO.

              ***** † Zamordowany 7.VII.1951 w więzieniu mokotowskim.



              Kmdr. ZBIGNIEW PRZYBYSZEWSKI
              od października 1938 roku był dowódca 31 baterii na Helu. Brał udział w bitwie
              o Hel, broniąc się skutecznie aż do 2 października 1939.

              Był internowany w oflagu.

              Powrócił do kraju i objął liczne funkcje w marynarce wojennej.

              Aresztowany we wrześniu 1950, torturowany w celu przyznania się do
              winy, ”skazany” na karę śmierci przez Żyda płk. PARZECKIEGO 21.VII.1952.

              ***** † Zamordowany 16. XII. 1952 w żydowskiej katowni na Mokotowie.



              Kmdr. STANISŁAW ARTUR MIESZKOWSKI
              aresztowany w październiku 1950 jako dowódca Floty Wojennej, torturowany i
              męczony przez dwa lata przez Żydów: kpt. STERNA, por. TURCZYNSKIEGO, kpt.
              KULIKA i ppor. GIECA.

              W zeznaniach z przesłuchań odonotowano następującą wypowiedź torturowanego
              kmdra.
              Mieszkowskiego:
              "Wy się zajmujecie prowokatorstwem, to jest wasz zawód! Jesteście mordercą w
              imię waszej racji. Jesteście bez czci i wiary ze skóry obdarci, padliną żyjący
              tatarzy !"

              Na rozprawie oskarżał go Żyd LEONARD AZARKIEWICZ.

              ***** † ”Skazany” na ”karę” śmierci i zamordowany 16.XII.1952 r. w więzieniu
              mokotowskim.



              Kmdr. JERZY STANKIEWICZ
              absolwent Szkoły Podchorążych Piechoty w Warszawie i Oficerskiej Szkoły
              Marynarki Wojennej w Toruniu. W 1937 szef Wydziału Mob. Dowództwa Floty.

              Ogromnie zasłużony w obronie Wybrzeża. Po kapitulacji 2.X.1939 przebywał przez
              pięć lat w oflagach.

              Do slużby czynnej powrócił w lutym 1945, a już w 1949 został szefem Wydziału
              Marynarki Wojennej Sztabu Generalnego.

              Aresztowany 10.XII.1951, oskarżony przez Żyda LEAONARDA AZARKIEWICZA, ”skazany”
              na śmierć przez Żyda płka. PARZECKIEGO.

              ***** † Zamordowany 10.XII.1952 r.



              Ppłk. MARIAN ORLIK
              absolw
              • Gość: Polak IP: *.cvx.algx.net 29.09.04, 19:15
                Ppłk. MARIAN ORLIK
                absolwent szkoły Podchorążych Piechoty w Ostrowi Mazowieckiej.

                Do niewoli niemieckiej dostał się 5.X.1939, był więziony w oflagu do końca
                wojny.

                Po powrocie do kraju powrócił do służby wojskowej, zamierzał podjąć studia w
                akademii Sztabu Generalnego.
                W raporcie GZI został uznany antysemitą za zredagowanie listu do marszałka
                Żymirskiego w sprawie usunięcia ze sztabu dwóch oficerów narodowości
                żydowskiej.

                W maju dwaj Żydzi, szefowie GZI - WOŹNIESIEŃSKI i SKULBASZEWSKI podpisali nakaz
                aresztowania.
                Oskarżycielem był jedyny w tym towarzystwie Polak ze wsi kolo Przasnysza mjr.
                Stanisław
                Banaszek.

                ***** † ”Skazany” na śmierć przez Żydów: ppłka. KRUPSKIEGO, płka. KRASUCKIEGO i
                mjra. WNOROWSKIEGO.



                Ppłk. ALEKSANDER KITA
                absolwent szkoły Podchorążych Piechoty w Ostrowi Mazowieckiej, uczestnik
                kampanii wrześniowej w Armii "Prusy", wojnę spędził w niemieckich oflagach.

                Po wojnie wrócił do kraju i przygotowywał się do studiów w Akademii Sztabu
                Generalnego, awansował do stopnia pułkownika.

                Aresztowany 23.V.1952, przez trzy tygodnie maltretowany w celu wymuszenia
                przyznania się do ”winy”. Był sądzony we wspólnym procesie razem z płk.
                Głowackim i ppłk. Orlikiem przez Żyda, ppłka. Juliusza KRUPSKIEGO.

                ***** † Zamordowany 3.XII.1952 roku.



                Por. mar. ZDZISŁAW FICEK
                obrońca Helu, więziony razem z dowódcami floty w forcie Spitzberg, gdzie został
                awansowany przez gen. Unruga do stopnia bosmana.

                Po wojnie zweryfikowany do stopnia porucznika.

                Aresztowany 7.VIII.1951 i poddany torturom. Oskarżycielem był Żyd mjr. RILKIN,
                sądzili go Żydzi ppłk. SZERSZEŃ i szef prokuratury Marynarki Wojennej LEONARD
                AZARKIEWICZ.

                Apelacja do Sądu Najwyższego została odrzucona przez Żydów, ppłk. Beniamina
                KARPIŃSKIEGO, KRASUSKIEGO i MIODUSKIEGO.

                ***** † Zamordowany strzałem w tył głowy 2.XII.1952 roku.



                Plk.dypl. MIECZYSŁAW OBORSKI
                po podchorążówce ukończył Wyższą Szkołę Wojenną. Po przekroczeniu granicy w
                1939 otrzymał przydział do II Dywizji Strzelców Pieszych, internowanej potem w
                Szwajcarii, przerzuconej do Anglii w skład IV Dywizji Grenadierow.

                Po wojnie wrócił do kraju.

                Aresztowany 12.V.1952. Śledztwo prowadził Żyd, płk. Władysław KOCHAN. Oskarżał
                jedyny Polak z ”awansu społecznego”, Banaszak, sądził Żyd, ppłk. KRUPSKI.
                Apelacja została odrzucona.

                ***** † Oborskiego zamordowano zaraz po odczytaniu mu wyniku apelacji strzałem
                w tył głowy.

                Jak wszyscy inni został pogrzebany w bezimiennej mogile Cmentarza Komunalnego
                na Powązkach.



                Ppłk. pilot ROMAN RYPSON
                oficer Pułku Ułanów Krechowieckich, absolwent Oficerskiej Szkoły Lotnictwa.

                Po wybuchu wojny dowódca eskadry obserwacyjnej, dwukrotnie uniknął niewoli
                niemieckiej.

                Po powrocie do kraju został wykładowcą pułku lotniczego w Radomiu i szkoły
                lotniczej w Dęblinie, a w 1950 szefem Wydziału Planowania Dowództwa Wojsk
                Lotniczych.

                Aresztowany, torturowany i ”sądzony” 15.X.1952 i skazany na ”karę” śmierci
                przez Żyda, ppłka. KRUPSKIEGO.

                ***** † Zamordowany 28.IV.1953 roku.



                Pplk. ZYGMUND SOKOŁOWSKI
                wykladowca taktyki lotnictwa myśliwskiego, zdał egzamin wstępny do Wyższej
                Szkoły Wojennej gdy wybuchła wojna. Przedostał się do Anglii przez Francję,
                gdzie wszedł w skład dywizjonu lotniczego 304.

                Po powrocie do kraju aresztowany 21.V. 1952, torturowany przez Żyda, płka.
                KOCHANA, ”sądzony” przez Żyda, ppłka. KRUPSKIEGO i ”skazany” na śmierć.

                ***** † Zamordowany 29.VIII.1953 roku.



                Mjr. BENO ZERBST
                oficer zwiadowczy artylerii II Korpusu pod Monte Casino, po wojnie oficer
                Sztabu Generalnego.

                Jego ”wyrok” śmierci wydał Żyd, ppłk. KRUPSKI.

                ***** † Zamordowany 21.VIII.1952 w więzieniu mokotowskim.



                Plk. FELIKS MICHAŁOWSKI
                we wrześniu 1939 brał udział w walce o Warszawę, o błyskotliwej inteligencji,
                trzykrotnie awansowany aż do stopnia podpułkownika.

                W 1952 roku po szykanach napisał raport o zwolnienie ze służby z powodu
                traktowania jego i rodziny jako niepełnoprawnych członków społeczeństwa.

                Aresztowany 21.X.1952 r. i poddany torturom przez 22 dni.

                W styczniu ”sądzony” przez Żydów KRASUCKIEGO i KARCZMARZA ”skazany” na śmierć.

                ***** † Zamordowany 26.V.1953 roku.



                Płk. ALEKSANDER RODE
                walczył we wrześniu w Armii "Kraków", dostał się do niewoli niemieckiej.

                Po wojnie służył w Centrum Wyszkolenia Broni Pancernej w Modlinie. W kwietniu
                1949 był szefem sztabu i Korpusu Pancernego, potem inspektorem broni pancernej
                w Głównym Inspektoracie Wyszkolenia Bojowego.

                ***** † Aresztowany, torturowany i zamordowany 26.V.1953.



                Zwłok nie wydano rodzinom. Wszyscy zamordowani przez Żydów oficerowie byli
                grzebani bezimiennie w nieoznaczonych dołach.

                Promotorem żydowskiego komunizmu w Polsce był Żyd Jakub BERMAN, podkomendny
                Żyda Ławrientija BERJI, z wielotysięczną rzeszą Żydów, stanowiących trzon i
                kierownictwo UB.

                Po „Polskim Październiku” 1956 roku żydostwo nadal rządziło, pomimo że Jakub
                Berman uciekł do Bostonu, pod opiekę międzynarodowego żydostwa
                komunistycznego, a jego żydowska klika pochowała się częściowo również
                zagranicą.

                Nowy garnitur żydowskiej władzy przegrupował się za żydofilem Gomułką. Żyd
                Stefan Spychalski zapowiadał „wielkie zmiany”, a Żyd Marian RYBICKI w roli
                Prokuratora Generalnego ”żydokomuny” wręczył wdowom i sierotom po polskich
                żołnierzach i oficerach zamordowanych przez Żydów akty unieważnienia wydanych
                na nich ”wyroków”.

                Główni mordercy sądowi dziesiątków polskich oficerów to Żydzi:
                1. Amons
                2. Skulbaczewski
                3. Woźniesieński
                4. Aspis
                5. Azarkiewicz
                6. Drochomirecki
                7. Feldman,
                8. Frenkiel
                9. Graff
                10. Hochberg
                11. Karczmarz,
                12. Karliner
                13. Karpiński,
                14. Ligęza
                15. Lityński
                16. Szechter
                17. Milcyn
                18. Świątkowski
                19. Widaj
                20. Wizelberg
                21. Wnorowski
                22. Wolińska (Ochsmann)
                23. Mertz.

                ______________________________________________
                Według: soc.culture.polish

                Zob. więcej:

                Książka Jerzego Pokosińskiego: "Victis hones".

                www.papurec.org
                Kliknij w okienku Related Materials: Ż y d z i - M o r d e r c y P o l a k ó w
                • Gość: Kazimierz IP: *.cvx.algx.net 29.09.04, 19:29
                  Masakra w Koniuchach

                  SKOPIUJ --- PODAJ DALEJ --- OPOWIEDZ INNYM

                  Morderca polskich rolnikow, Chaim Lazar, napisal:

                  "Sztab brygady [zydowskiej] zdecydowal zrownac Koniuchy z ziemia,
                  aby dac przyklad innym.

                  [W kwietniu 1944 roku] pewnego wieczoru
                  120 najlepszych partyzantow ze wszystkich [zydowskich] obozow,
                  uzbrojonych w najlepsza bron, wyruszylo w strone tej wsi.

                  Miedzy nimi bylo okolo 50 dowodzonych przez Jaakowa (Jakuba) Prennera.
                  O polnocy dotarli w okolice wioski i zajeli pozycje wyjsciowe.
                  Przed wymarszem otrzymali [od komandira Salomona Branda] rozkaz: zabic
                  wszystkich.
                  Takze bydlo i nierogacizne.
                  Przyniesli zawczasu przygotowane pochodnie.

                  Na sygnal tuz przed wschodem slonca
                  otoczyli wies z trzech stron w kilku minutach.
                  Z czwartej strony byla rzeka, a most byl obsadzony przez nich.
                  Ostrzelali gestym ogniem domostwa i pochodniami podpalili je
                  - domy, obory, stajnie i stodoly.

                  Polnadzy chlopi wyskakiwali z okien,
                  ale Zydzi, zaczajeni, wystrzelali ich.
                  Wielu przedostalo sie do rzeki i przeplynelo na druga strone.
                  Tam Zydzi Jaakowa Prennera sprawili im iscie rzeznicka jatke.

                  Strzaly umilkly w kilkanascie minut.

                  300 zwlok zaslalo ziemie, czesc plynela w dol rzeki. 60 gospodarstw plonelo.”

                  (Chaim Lazar, "Destruction and Resistance", NY, 1985)

                  ===================================================================
                  Krotko mowiac:
                  Zydowscy bandyci wczasujacy w lasach Puszczy Rudnickiej obrabowywali ubogich
                  chlopow i gwalcili kobiety jak zboje z lesnego kanionu w filmie
                  Kurosawy: ”Siedmiu Samurajow”.
                  Kiedy chlopi im sie sprzeciwili, wycieli ich w pien.

                  Nie oszczedzili kobiet i dzieci, wyplenili wszystko do gruntu, tak jak Talmud
                  uczy msciwych Zydów. Zabili nawet zwierzyne, spalili domy i gospodarstwa,
                  zostawiajac za soba gole ”killing fields”, niczym Kissinger w Kambodzy.


                  Zydowscy ”wczasowicze” w lasach, nazywajacy siebie partyzantami,
                  wyszantazowali tym okrucienstwem od chlopow, pozostawionych przy zyciu w innych
                  wsiach, wyzywienie i wiejskie lakocie, buty, swetry, bielizne, koldry i koce,
                  poduszki, garnki i... zaspokojenie chuci.

                  - Moja matka pamieta ta masakre i pozoge, pamietaja inne kobiety tez, to byl
                  okrutny mord, Jezu, prawie wszystkie dzieci i kobiety z Koniuch! - lamentuje
                  Teresa Mielko z parafii Bieniakonie, obejmujacej Koniuchy )*. Ona urodzila sie
                  juz po wojnie i wspomina jak ze zgroza ogladala na cmentarzu w Koniuchach groby
                  zamordowanych.

                  ================================================================
                  P y t a n i e:
                  Obecnie te groby sa zaniedbane, krewni wygineli - ale dlaczego rzad warszawski
                  nie zainteresowal sie nimi i ta masakra, kiedy Zydzi napadli Polakow
                  pomowieniami o Jedwabne?
                  O d p o w i e d z:
                  Dlatego, ze, Polacy, wybraliscie sobie za prezydenta Zyda Isaaka Stolzmana
                  (pseudonim Kwasniewski), ktory pomogl Zydom szantazowac was Jedwabnem
                  dla „zwrocenia”
                  Zydom ze swiata polskich ziem i nieruchomosci.
                  Zyd Stolzman, udajac Polaka, kajal sie przed swoimi pobratymcami - w waszym
                  imieniu!
                  ================================================================

                  Wladza zydo-sowiecka okrywala ta krwawa rzez - jak Katyn dziela Zyda Berji -
                  tajemnica, ale sprawcy, zbieglszy po wojnie do USA i Palestyny, wychwalali sie
                  swoimi zbrodniami, nawet napisali ksiazki, ktore wielkimi nakladami rozeszly
                  sie wsrod tego ludozerczego czerwu.

                  Chaim Lazar nazwał rolnikow „kolaborantami” okupanta i chwalil sie swoim
                  udzialem w ich wymordowaniu:

                  ”... na zdobywanie aprowizacji skladalo sie wiecej niz tylko
                  przekonanie niechetnych chlopow.
                  Stoi mi wyjatkowo jasno przed oczyma jedna taka akcja.
                  Oddzial w sile kompanii pod dowodztwem Szlomo Branda
                  wyruszyl o zmroku tego zimowego dnia, aby zaopatrzyc sie
                  w aprowizacje w "bogatej" wiosce niedaleko miasteczka Ejszyszki.
                  Do celu dotarlismy okolo polnocy. Wystawilismy czujki
                  po obu stronach wioski, a ja wraz ze swymi ludzmi
                  wszedlem do pierwszego gospodarstwa. (...)

                  P r a c o w a l i s m y jak w goraczce przez cala noc, zabierajac zywnosc
                  i gdy zaswital ranek, bylismy gotowi do odwrotu.
                  Szlomo i 20 jego ludzi zostalo z tylu, aby oslaniac nasz odwrot.
                  My odjechalismy na saniach.
                  (...) W zadnym wypadku nie byl to jakis wyjatek.
                  (...) Udalo nam sie wymusic duze ilosci broni i amunicji od wiosek,
                  ktore kolaborowaly z Niemcami i byly przez nich uzbrojone.
                  Przedsiewzielismy karne kroki wobec kolaborantow,
                  a jedna z wiosek, ktora byla notoryczna w swej wrogosci do Zydow,
                  spalilismy calkowicie.
                  ... Nie uratowal sie nikt.”

                  {”Upamietnienie pewnej zydowskiej gminy w Polsce”, ”Memorial to a Jewish
                  Community in Poland", Tel Aviv, 1962.)

                  Kongres Polonii Kanadyjskiej wniosl prosbe do Instytutu Pamieci Nardowej listem
                  z 12 lutego br. (2003) o przeprowadzenie sledztwa w sprawie masakry w
                  Koniuchach

                  Szef sledczych IPN, prof. Witold Kulesza, przekazal ja do lodzkiego oddziału
                  Komisji Scigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu w Instytucie Pamieci
                  Narodowej (co za obiecujaca nazwa!) z poleceniem, by potraktowano ja jako
                  podstawna skarge.

                  (To ci tez wielka pociecha dla Polakow szukajacych sprawiedliwosci!)

                  Zydoserwilna PAP zaraz puscila kaczke dziennikarska, ze Kongres Polonii
                  Kandyjskiej chcial swoim listem do IPN odwrocic uwage od konfabulacji Zydow o
                  Jedwabnem, gdy faktycznie o ludobojstwie w Koniuchach pisano juz o wiele
                  wczesniej.

                  Np. w "Naszej Polsce" wydrukowano rocznicowe wspomnienia o tej masakrze w
                  kwietniu tego roku, czyli na dlugo przed publikacja antypolskiego paszkwilu
                  Jana Tomasza Grossa o Jedwabnem. Pismak w PAP chcial oszukac ludzi.

                  Kongres oparl sie takze na sprawozdaniu Richa Cohena w jego
                  ksiazce: ”Msciciele” (”The Avengers” NY, 2000), bedacej swoista odmiana
                  ksiazki: ”Oko za oko” Johna Sacka o ludobojstwie zydowskiej zalogi obozu
                  smierci Salomona Morela w Swietochlowicach:

                  "Koniuchy byly wioska o zakurzonych drogach
                  i osiadlych w ziemi, nie pomalowanych domach.
                  (...)
                  Partyzanci Rosjanie [Zydzi], Litwini [Zydzi] i [polskojezyczni] Zydzi
                  zaatakowali Koniuchy od strony pol, slonce swiecilo im w plecy.

                  Odezwal sie ogien z wiez strazniczych. Partyzanci odpowiedzieli ogniem.
                  Chlopi uciekli do swych domow. Partyzanci wrzucili granaty na dachy
                  i w domach wystrzelily plomienie. Chlopi wybiegali drzwiami i biegli droga.
                  Partyzanci ich gonili, strzelajac do mezczyzn, kobiet i dzieci.

                  Wiekszosc chłopow biegla w strone niemieckiego garnizonu,
                  a wiec przez cmentarz na skraju miasta.
                  Komandir partyzantow [Zyd z Sowietow] przewidzial to
                  i dlatego nakazal kilku swoim ludziom schowac sie przy grobach.
                  Gdy ci partyzanci otworzyli ogien, chlopi zawrocili
                  i wpadli w rece zolnierzy [bandytow], ktorzy scigali ich z drugiej strony.
                  Setki chlopow zginelo zlapanych w ogien krzyzowy".

                  Kongres powolal sie rowniez na potwierdzenie tej masakry, znajdujsce sie w
                  ”Dzienniku operacyjnym zydowskiej jednostki partyzanckiej w Lesie Rudnickim”
                  ("Operations Diary of a Jewish Partisan Unit in Rudniki Forest"):

                  ”Napad mial miejsce w styczniu 1944 roku,
                  wzieli w nim udzial partyzanci z oddzialow
                  Jacoba Prennera ("Smierć faszystom")
                  i Shmuela Kaplinsky'ego ("Ku zwyciestwu"), tzw. Litewskiej Brygady.”

                  Autorzy listu Kongresu cytowali tez z ksiazki Kazimierza Krajewskiego "Na Ziemi
                  Nowogrodzkiej - "Now”, Nowogrodzki Okreg Armii Krajowej” (Warszawa, 1997):

                  Jedyna "wina" mieszkancow Koniuch bylo to,
                  ze oddali wszystko co mieli, ale doprowadzeni do ostatecznosci
                  zgwalceniem ich kobiet, probowali przeciwstawic sie
                  niedolezna samoobrona.

                  Zydzi z Puszczy Rudnickiej postanowili zrownac wies z ziemia,
                  tak by zastraszyc ludnosc innych wiosek.
                  (...) Wymordowanie mieszkancow wsi Koniuch
                  • Gość: Kazimierz IP: *.cvx.algx.net 29.09.04, 19:31
                    (...) Wymordowanie mieszkancow wsi Koniuchy opisane zostalo
                    przez morderce, Chaima Lazara, jako swietna "operacja bojowa",
                    z ktorej on, Zyd, jest dumny.

                    Twierdzenie, ze wies "ufortyfikowano" jest klamstwem.
                    Koniuchy byly wioska taka jak inne.
                    Czesc mezczyzn, udreczona zgwalceniem ich kobiet,
                    postarala sie, jak tonacy chwytajacy sie brzytwy,
                    o kilka zardzewialych karabinow, wierzac naiwnie,
                    ze nimi odstraszy gwalcacych i rabujacych bandytow.

                    ”Wczasujacy” Zydzi, podajacy sie za partyzantow, nigdy nie zabili choc jednego
                    zolnierza niemieckiego przez 6 lat wojny, ale w Koniuchach zamordowali 300
                    Polaków, w tym kobiety i dzieci.

                    Przez 6 lat wojny”wczasowicze” nie zdobyli zadnej broni z arsenalow
                    niemieckich. Wszystka bron, jaka mieli np. w Koniuchach, otrzymali od Sowietow
                    i ”zdobyli” obrabowujac i mordujac polskich rolnikow.

                    Berja utrzymywal ”wczasowiczow” w polskich lasach, bo oni mieli utworzyc
                    kierownictwo i trzon UB natychmiast po ”wyzwoleniu” Polski.

                    ”Wczasowiczem” w lasach lubelskich byl Mykola Demko (ps. Mieczyslaw Moczar),
                    minister MSW i byl nim Salomon Morel, komendant obozow smierci w
                    Swietochlowicach i Jaworznie, oraz wiezienia w Katowicach.

                    Po przejściu frontu sowiecko-niemieckiego Morel paradował w mundurze polskiego
                    sierżanta, który ściągnął z zamordowanego przez niego AK-owca. Moczar wystawił
                    Morelowi fałszywe zaświadczenie: ”brał udział w walce z okupantem hitlerowskim
                    w lasach lubelszczyzny”. Oddziały niemieckie nie wchodziły do lasów
                    lubelszczyzny, bo tam obawiały się AK-owców.

                    „Wczasowicze” korzystali z bezpieczenstwa pod skrzydlami AK-owcow. Moskiewscy
                    Zydzi przechowywali ”wczasowiczow” w lasach dla ekspansji zydostwa po wojnie -
                    Kaganowicze za marionetka Stalinem i klika Henry Morgenthaua za marionetka
                    Rooseveltem.
                    Opiekowal sie nimi Centralny Sztab Partyzancki w Moskwie tak jak sztab Armii
                    Czerwonej utworzeniem dwoch dywizji piechoty im. Kosciuszki,
                    przygotowujac ”Ludowe Wojsko Polskie” zydokomuny.
                    ==================================================================
                    Krotko mowiac:
                    ”Wczasowicze” musieli przetrwac wojne, zeby zabijac Polakow.
                    ==================================================================
                    Kaganowicze zepchneli wyzywienie i zaopatrzenie tych zydowskich rezerw w lasach
                    na rolnikow i ci zdawali sobie z tego sprawe. Ich osobista obrona byla zarazem
                    obrona przed tym, co nastapilo: pol wieku niewoli w zydowskiej kazni.

                    Bandyci napisali stosy ksiazek i wyprodukowali wielogodzinne
                    filmy ”dokumentalne”. Chcieli sfabrykowac mit o walce Zyda z okupantem obcego
                    mu kraju.

                    Mit upadl, bo ich ”zeznania” mozna bylo sprawdzic latwiej i szybciej
                    niz ”zeznania” o komorach gazowych. NKWD-owskie i UB-eckie ludobojstwo, mordy,
                    uwiezienia, przesladowania, terror i zesłania odslonily prawde o nich juz w
                    pierwszych dniach po wkroczeniu zydokomunistow na ziemie polske.

                    Szarancza z lasu pozerala plony. Czy wiec rolnicy nie powinni byli - zamiast
                    ukrywac zywnosc, dobytek i kobiety - raczej wynajac siedmiu samurajow, jak
                    wiesniacy w filmie Kurosawy?

                    Tak, tylko skad mozna byloby ich wziac? Z jednej strony Niemcy, z drugiej
                    zydobolszewicy...

                    A czy Armia Krajowa nie mogla ochronic chlopow przed
                    bolszewickimi ”wczasowiczami”, tak jak samuraje wiesniakow w filmie
                    Kurosawy: ”Siedmiu Samurajow”?

                    Nie, poniewaz zydosowieci ja zwalczali. Zas Churchill nie zaopatrzyl jej, chcac
                    sie jej pozbyc. Jeszcze zamordowal generala Sikorskiego przy uzyciu
                    brytyjskiego agenta MI6, Zyda Jozefa Rettingera.
                    ________________________________________________
                    Za informacja Moniki Rotulskiej.


                    Zob. wspolmorderce gen. Sikorskiego, Rettingera:
                    www.bilderberg.org/bildhist.htm#Memoirs
                    Znajdz zdjecie pod tytulem: Memoir of an Eminence Gris. (Rettinger obok swojej
                    ofiary, de Gaule’a Polakow, generala Sikorskiego)

                    Wiecej:
                    www.geocities.com/jedwabne/index.htm
                    Kliknij wpierw: "Zbrodnia w Koniuchach",
                    a nastepnie: "Zgineli bo byli Polakami".
                    _________________________________________________
                    )* Administracyjnie Koniuchy nalezaly do powiatu Lida w dawnym wojewodztwie
                    nowogrodzkim; obecnie to jest Bialorus.

                    SKOPIUJ --- PODAJ DALEJ --- OPOWIEDZ INNYM
            • 29.09.04, 19:31
              Pańskie kombatanckie wspomnienia interesują mnie średnio, jakie że niczego do
              tematu nie wnoszą.
              AK została rozwiązana w styczniu 1945 r. i przestała tym samym istnieć jako
              formalna organizacja. Powstał WiN, ale to już inna historia.
              • Gość: Kazimierz IP: *.cvx.algx.net 29.09.04, 19:40
                xiazeluka napisała:
                > AK została rozwiązana w styczniu 1945 r. i przestała tym samym istnieć jako
                > formalna organizacja.

                Pod okupacja niemiecka zginelo 10% stanu osobowego AK. Pod okupacja sowiecka
                zginelo 90%.

                W styczniu 1945 pozostali przy zyciu tylko pojedynczy zolnierze, ale oni
                zostali wychwytani przez denuncjacje Zydow, ktorzy w gminach sporzadzili spisy.

                Grupy egzekucyjne NKWD i UB "rozwalaly" AK-owcow w miejscu zamieszkania,
                znajdujac ich adresy z list dostarczonych przez Zydow.


                • Gość: Kazimierz IP: *.cvx.algx.net 29.09.04, 19:46
                  MODLITWA
                  odmawiana w Brygadzie Świętokrzyskiej NSZ

                  Królowo Korony Polskiej z twarzą pociętą szablami,
                  Do Ciebie wznosimy czoła schylone bólu ciężarem.
                  Nie ma w nas szlochu rozpaczy. Zaciśniętymi wargami
                  Modlimy się głucho, śmiertelnie - o łaskę wiary.

                  Latami idziemy nocą, żołnierze tragicznej sprawy.
                  Krzyże, krzyże za nami - żałobne żołnierskie ślady.
                  Odsuń nam w chwili ostatniej kielich bolesny, krwawy,
                  Gorycz samotnej śmierci - truciznę zdrady.

                  Polsko zraniona, dobra Matko Nasza,
                  Na Twoim czole męczeńska krew
                  Ty co nie przebaczasz nigdy Judaszom,
                  Przebacz nam, ślepym, przebacz ciężki grzech.

                  Ześlij nam świętą łaskę pojednania
                  I pobłogosław zza drutów, zza krat,
                  Abym, skłócony, pod niebem wygnania
                  Do swego brata mógł powiedzieć brat.


                  Modlitwa ta odmawiana w Brygadzie była zwycięska przynajmniej w tym sensie, że
                  pomogła tamtym żołnierzom wydostać się zagranicę, a przez to ocalić ich przed
                  męczeńską kaźnią, jaką zgotowali najwierniejszm synom Polski Jakub Berman i
                  jego tysięczna rzesza jego pobratymców stanowiących trzon UB.

                  -----------------------------

                  Bardziej powszechną jednak w oddziałach NSZ była
                  MODLITWA O WIELKĄ POLSKĘ:

                  Panie Boże Wszechmogący - daj nam siły i moc wytrwania w walce o
                  Polskę, której poświęcamy nasze życie.

                  Niech z krwi niewinnie przelanej braci naszych, pomordowanych w
                  lochach gestapo i czeki,
                  niech z łez naszych matek i sióstr, wyrzuconych z odwiecznych swych siedzib,
                  niech z mogił żołnierzy naszych, poległych na polach całego świata powstanie
                  Wielka Polska.

                  O Mario, Królowo Korony Polskiej, błogosław naszej pracy
                  i naszemu orężowi.

                  O spraw Miłościwa Pani, Patronko naszych rycerzy,
                  by wkrótce u stóp Jasnej Góry i Ostrej Bramy zatrzepotały
                  polskie sztandary z Orłem Białym i Twym wizerunkiem.

                  -----------------------------

                  Można by rozważać w jakim stopniu ta modlitwa została wysłuchana przez Matkę,
                  jednak dla katolików – ludzi poddanych woli Ojca i gotowych nawet na przyjęcie
                  krzyża – rozważania takie nie są najważniejsze.

                  Zresztą żołnierze tamci poprzez swoją wiarę, umierając szli wprost przed
                  oblicze Królowej Matki, a Wielka Polska urzeczywistniała się w naszych sercach
                  poprzez krzyże poległych.

                  Zmartwychwstanie jej ostateczne jest sprawą nie tylko już męstwa, lecz nade
                  wszystko zachowania gorącej wiary poświęconej jak na sztandarach Ojczyźnie i
                  Bogu. Potwierdzają to przesłania fatimskie wskazujące na wartość oręża modlitwy
                  zwycięskiej.


                  Polska substancja narodowa wywodząca się z katolicyzmu jest tak obfita w treści
                  i ważne zdarzenia historyczne, że w każdym miesiącu możnaby święcić podniosłe
                  rocznice. Zwycięskie, albo bolesne i przez to także chwalebne na zasadzie
                  krzyża chrystusowego.

                  Takim przykładem najlepszym jest rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. Jego
                  klęska jest wykorzystywana często cynicznie do negowania sensu zrywów
                  wyzwoleńczo-narodowych. Tymczasem tamta ofiara święta w połączeniu z
                  martyrologią Żołnierzy Wyklętych w okresie komunistycznej niewoli nie poszła na
                  marne.

                  Zrodziła bowiem w narodzie polskim naturalną zaporę przeciwko całkowitemu jego
                  zniewoleniu. Stworzyła żar patriotyczny, który podtrzymywany przez Prymasa
                  Tysiąclecia rozniecony został przez Ojca Świętego w zarzewie wolności.

                  Gdyby nie było Powstania Warszawskiego i Golgoty Wschodu, nie byłoby później
                  Solidarności.

                  Rocznica Cudu nad Wisłą w 1920 roku, obchodzona prawie w tym samym czasie co
                  Powstania Warszawskiego, uczy o wypełnianiu się rzeczy wprost niemożliwych.

                  Zwycięstwo nad bolszewikami poprzedzone było powszechnymi, żarliwymi modłami
                  narodu. Modlitwa tamta zwyciężyła niemal bezpośrednio, lecz modlitwa znacznie
                  częściej zwycięża przez krzyż.

                  Przypomniał o tym podczas jednej z pielgrzymek do Polski Ojciec Święty, cytując
                  słowa ś.p. ks. Jerzego Popiełuszki:

                  ”Dzięki śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa symbol hańby i poniżenia stał się
                  symbolem odwagi, męstwa, pomocy i bohaterstwa.
                  W znaku krzyża ujmujemy dziś to, co najbardziej piękne i wartościowe w
                  człowieku.
                  Przez krzyż idzie się do zmartwychwstania. Innej drogi nie ma.
                  I dlatego krzyże naszej Ojczyzny, krzyże nasze osobiste, naszych
                  rodzin, muszą doprowadzić do zwycięstwa, do Zmartwychwstania, jeżeli łączymy je
                  z Chrystusem”.

                  Im bardziej stroma i długa jest droga krzyżowa tym większa radość z
                  późniejszego zwycięstwa.

                  Modlitwa nie jest nigdy modlitwą daremną - nawet ta niespełniona – każda bowiem
                  jest wysłuchiwaną przez Pana. Jest przy tym spotkaniem naszym z Ojcem
                  Niebieskim i poddana jest jego woli.

                  Przypominam modlitwę żołnierzy NSZ abyśmy mogli lepiej ich poznać.
                  Abyśmy wiedzieli, że byli związani z Maryją. Że ich ofiara jest już przyjęta
                  przez Boga jako zaliczka na Wielką Polskę obok ofiary Powstania Warszawskiego,
                  Katynia i Golgoty Wschodu.


                  Przywołuję tamtą modlitwę, abyśmy mogli przełamać w sobie krzywdzące ich
                  stereotypy jakie udało się zaszczepić w niektórych z nas poprzez zakłamane
                  komunistyczne pięćdziesięciolecie. Abyśmy mogli zdjąć z nich po latach
                  krzywdzące ich piętno żołnierzy wyklętych.

                  Przywołuję modlitwę żołnierzy NSZ abyśmy mogli zastanowić się na ile jesteśmy
                  ich dłużnikami...

                  A wreszcie dlatego, że Modlitwa o Wielką Polskę nie straciła nic na aktualności
                  swojej. Z tym, że dzisiejsza Wielka Polska określana jest nade wszystko w
                  granicach duchowych.

                  Taka jest teraz dla niej racja stanu.

                  Jeśli zostanie spełniona, o granice zadba już sama Królowa.

                  Z Bogiem
                  Wojciech Kozłowski


                  Rodzicom – żołnierzom NSZ – poświęcam
                  w 60 rocznicę powstania Narodowych Sił Zbrojnych
                  Ottawa 2002

                  ___________________________________________________
                  Teksty modlitw zacytowałem ze strony internetowej NSZ.
                  Autorem Modlitwy o Wielką Polskę jest ś.p. ks. Biskup Henryk Strąkowski.


                  • Gość: Kazimierz IP: *.cvx.algx.net 29.09.04, 19:50
                    Tygodnik Nasza Polska NR 30 (351) 24 lipca 2002

                    CO NAM ZABRALI SASIEDZI? (Suplement)


                    I. MARTYROLOGIA LUDNOSCI POLSKIEJ

                    Ogolem straty ludnosci polskiej podczas II wojny swiatowej wyniosly:

                    * 3,7 mln wymordowanych przez obu okupantow

                    * 2,3 mln osob zmarlo badz zaginelo

                    * w wyniku zbrodni nacjonalistow ukrainskich i litewskich
                    zginelo 0,78 mln Polakow.

                    W 1939 r. populacje Polakow w swiecie obliczano na 42,8 mln.
                    W 1945 r. - naszych rodakow pozostalo 34,6 mln.

                    Polacy stali sie obiektem ludobojczej polityki zaglady biologicznej,
                    realizowanej tak przez okupanta niemieckiego, jak i sowietow.

                    Oto najwieksze osrodki zaglady obywateli Polski.

                    Osrodki niemieckie:
                    Oswiecim - zgladzono ogolem 1.300 tys. osob roznej narodowosci
                    Belzec - mordowali Niemcy i Ukraincy, 800 tys. ofiar
                    Treblinka - 700 tys. ofiar
                    Majdanek - 360 tys. ofiar
                    Sobibor - 250 tys. ofiar
                    Troscieniec - mordowali Niemcy, Bialorusini i Litwini- 220 tys. ofiar
                    Powstanie Warszawskie - wymordowanych 220 tys. osob
                    Babi Jar - mordowali i Niemcy, i Ukraincy - 72 tys. ofiar
                    Chelmno n. Nerem - 38 tys. ofiar
                    Rowne - mordowali Ukraincy i Niemcy - 23 tys. ofiar
                    Witebsk - mordowali Niemcy i Bialorusini - 18 tys. ofiar
                    Kostopol - mordowali Ukraincy i Niemcy - 18 tys. ofiar
                    Wlodzimierz wolynski. - mordowali Ukraincy i Niemcy - 15 tys. ofiar
                    Baranowicze - mordowali Niemcy, Bialorusini i Litwini - 12 tys. ofiar

                    Glowne osrodki sowieckie:
                    Bykownia (Sowieci) - 118 tys.;
                    tryb zwykly (Sowieci) - 102 tys.;
                    zbrodnia katynska (Sowieci) - 24 tys.,

                    Osrodki litewskie:
                    Ponary - 68 tys. ofiar.


                    II. STRATY W ROLNICTWIE

                    1 wrzesnia 1939 r. powierzchnia polskich uzytkow rolnych
                    wynosila 38 mln ha

                    * Sowieci zagarneli 19,3 mln ha,
                    * Niemcy 18,7 mln ha (w tym: Rzesza - 9,2;
                    Generalna Gubernia - 9,4; Slowacja - 0,056 mln ha).

                    Wielkosc gruntow obsianych wynosila 18,6 mln ha.
                    Dostaly sie one w rece:

                    * Sowietow - 7,95 mln ha (w tym: Litwa - 0,3; Bialorus - 3,6;
                    Ukraina- 4,05 mln ha);

                    * Niemcow - 10,7 mln ha (w tym: Rzesza - 5,37;
                    Generalna Gubernia - 5,25; Slowacja - 0,043 mln ha).

                    Do wybuchu wojny z pracy na roli utrzymywalo sie na wsi
                    20,7 mln obywateli Polski.
                    Po 1 wrzesnia 1939 r. na terenach okupowanych przez:

                    * Sowietow znalazlo sie 9,87 mln polskich rolnikow
                    (w tym: na Litwie - 0,27 mln; Bialorusi - 3,65 mln;
                    Ukrainie - 5,95 mln);

                    * Niemcow - 11,6 mln (w tym: w granicach Rzeszy - 4,7 mln;
                    Generalnej Guberni - 6,9 mln).

                    Na terenie Polski znajdowalo sie 3,5 mln gospodarstw,
                    z tego 88 proc. bylo drobnych, nie zatrudniajacych dodatkowej
                    sily roboczej. Zostaly one zagrabione przez okupantow:

                    * sowieckiego - 1,76 mln gospodarstw (w tym: Litwa - 0,05;
                    Bialorus- 0,66; Ukraina - 1,07 mln).

                    Podczas okupacji ziem polskich Sowieci zdewastowali i
                    ogolocili ze sprzetu rolniczego blisko polowe owych
                    gospodarstw, Ukraincy spalili i rozgrabili wszelki dobytek
                    z 30 tys. gospodarstw na Ukrainie (Generalna Gubernia).
                    Dzialania wojenne, zwlaszcza taktyka "spalonej ziemi"
                    stosowana w 1941 r. i 1944 r. przez Sowietow zmniejszyla
                    znowu liczbe gospodarstw o polowe.

                    * niemieckiego - 1,75 mln (w tym: Rzesza - 0,58;
                    Generalna Gubernia - 1,17 mln).

                    Niemcy poprzez wysiedlenie 2,5 mln mieszkancow
                    Generalnej Guberni na roboty przymusowe i sprowadzenie
                    z Niemiec blisko 1 mln kolonistow unieruchomili 60 proc.
                    polskich gospodarstw.

                    Lacznie w wyniku dzialan obu okupantow 70 proc. ludnosci
                    wiejskiej utracilo zrodlo utrzymania.



                    III. LASY

                    Polska poniosla rowniez olbrzymie straty w lesnictwie.
                    Z ogolnej ilosci 8,7 mln ha

                    * Sowieci przejeli 5,06 mln ha
                    * Niemcy 3,6 mln ha.

                    Rabunkowa gospodarka okupantow, nadmierny wyrab,
                    walka z partyzantami, deportacja lesnikow przez Sowietow
                    10 II 1940 r., wywozki na roboty przymusowe do Niemiec
                    spowodowaly, ze po wojnie zalesienie wynosilo tylko 19 proc.
                    Obecny poziom - 28,3 proc. - osiagnelismy dopiero w 2001 r.
                    po odbudowaniu terenow zalesionych do poziomu sprzed
                    wojny (8,8 mln ha).



                    IV. PRZEMYSL, GORNICTWO, HANDEL

                    Zatrudnienie w przemysle i handlu 31 VIII 1939 r.
                    znajdowalo 9 mln polskich obywateli, w tym 5,8 mln ludnosci
                    miast i 3,2 mln ludnosci wsi.

                    Okupanci przejeli:
                    * Sowieci: 1,31 mln ludnosci miejskiej (Litwa - 0,13;
                    Bialorus- 0,37; Ukraina - 0,81 mln);

                    i 0,69 mln ludnosci wiejskiej (Litwa - 0,02;
                    Bialorus - 0,23; Ukraina - 0,44 mln);

                    pracujacych w tym sektorze:

                    * Niemcy: 4,51 mln osob w miastach (Rzesza - 2,4;
                    Generalna Gubernia - 2,1; Slowacja - 0,01 mln);

                    oraz 2,48 mln osob na wsi (Rzesza - 1,45;
                    Generalna Gubernia - 1,02; Slowacja - 0,01 mln);

                    z pracujacych w wymienionych sektorach 469 tys. polskich
                    zakladow przemyslowych i 463 tys. handlowych zagarneli:

                    * Sowieci: 496 tys. zakladow (w tym: Litwa- 113;
                    Bialorus - 115; Ukraina - 268 tys.);

                    * Niemcy: 436 tys. zakladow (w tym: Rzesza - 180;
                    Generalna Gubernia - 250; Slowacja - 6 tys.).

                    Rozdzial 30,5 tys. najwiekszych przedsiebiorstw (swiadectwa
                    przemyslowe klasy I do VII) ksztaltowal sie nastepujaco:

                    * Sowieci zagarneli 4,3 tys. zakladow (w tym: Litwa - 1;
                    Bialorus - 1; Ukraina - 2,3 tys.);

                    * Niemcy - 26,2 tys. zakladow (w tym: Rzesza - 11,1;
                    Generalna Gubernia - 15; Slowacja - 0,1 tys.).

                    Z 790 najwiekszych przedsiebiorstw handlowych:

                    * Sowieci zagarneli 70 przedsiebiorstw (Litwa - 20;
                    Bialorus - 6; Ukraina - 64);

                    * Niemcy zagarneli 720 przedsiebiorstw (Rzesza - 280;
                    Generalna Gubernia - 435; Slowacja - 5).


                    Najwiekszymi osrodkami przemyslowo-handlowymi
                    przejetymi przez okupantow byly:

                    Warszawa (Generalna Gubernia) - 35 proc. przem.,
                    48,6 proc. handl.;
                    Lodz (Rzesza) - 20 proc. przem., 17 proc. handl.;
                    Krakow (Generalna Gubernia) - 6 proc. przem., 5 proc. handl.;
                    Lwow (Ukraina) - 5,9 proc. przem.; 4,8 proc. handl.;
                    Poznan (Rzesza) - 5,7 proc. przem.; 5 proc. handl.;
                    Katowice (Rzesza) - 4,2 proc. przem.; 5,8 proc. handl.;
                    Gdynia (Rzesza) - 2,2 proc. przem.; 4,5 proc. handl.;
                    Wilno (Litwa) - 3,3 proc. przem.; 2,6 proc. handl.;

                    Wsrod 932 tys. zakladow przemyslowych i przedsiebiorstw
                    handlowych - 91,5 proc. stanowilo indywidualna wlasnosc.

                    V. Przemysl wydobywczy

                    Rowniez polski przemysl wydobywczy zostal
                    rozparcelowany przez obu najezdzcow:

                    * 62 kopalnie wegla kamiennego, produkujace przed wojna
                    84 mln ton wegla rocznie w trzech Zaglebiach: Slaskim,
                    Dabrowskim i Krakowskim, weszly w 100 proc. do Rzeszy,
                    w 1945 r. zostaly kompletnie ogolocone i zdewastowane;

                    * 854 szyby naftowe dawaly 0,55 mln ton produkcji.
                    Okreg gorniczy Jasla (26 proc. produkcji) przeszedl w rece
                    niemieckie (Generalna Gubernia), dwa pozostale Zaglebia:
                    Drohobycz i Stanislawow wzieli Ukraincy.
                    Po 1945 r. produkcja ropy naftowej nie zostala w Polsce
                    odtworzona.
                    W wyniku rewizji granic w 1948 r. Ukraina zagarnela rowniez
                    nowo rozpoznane Zaglebie Lwowskie.

                    * 11 kopaln soli kamiennej i warzelni, produkujacych 0,7 mln
                    ton soli, zagarneli Niemcy (Rzesza - 27, Generalna Gubernia
                    - 63 proc., 2 kopalnie (10 proc.) znalazly sie w Ukrainie.

                    * 3 kopalnie soli potasowych z produkcja 0,6 mln ton zagarnela
                    Bialorus.

                    * Kopalnie metali i huty zabrali Niemcy. 28 kopaln rud zelaza,
                    wydobywajacych 1,1 mln ton (Rzesza 84 proc., Generalna
                    Gubernia 16 proc.) nie zostalo z przyczyn politycznych
                    uruchomione w PRL. 4 kopalnie rud cynku i olowiu
                    wydobywajace 0,6 mln ton oraz 12 hut w 100 proc. przejeli
                    Niemcy.
                    25 hut zelaza dajacych 1,6 mln ton stali, przejeli Niemcy
                    (Rzesza 74 proc., Generalna Gubernia - 26 proc.).
                    Huty te w wyniku dzialan wojennych zostaly w 80 proc.
                    zniszczone i zdemolowane przez Niemcow.


                    LACZNIE:

                    Z 2053 zakladow przemyslu mineralnego (cegielnie,
                    cementownie, wapienniki, huty szkla, kamieniolomy):

                    * 1601 zabrali Niemcy
                    * 452 Sowieci.

                    Z 1753 fabryk przemyslu meta
                    • Gość: Kazimierz IP: *.cvx.algx.net 29.09.04, 19:52

                      Z 1753 fabryk przemyslu metalowego:

                      * 1595 zabrali Niemcy
                      * 158 zabrali Sowieci.

                      Z 1203 fabryk przemyslu chemicznego:

                      * 970 zabrali Niemcy
                      * 233 zabrali Sowieci.

                      Z 2384 fabryk przemyslu wlokienniczego:

                      * 2098 zabrali Niemcy
                      * 286 zabrali Sowieci.

                      Z 9342 zakladow przemyslu spozywczego
                      (mlyny, piekarnie, cukrownie, gorzelnie, browary,
                      zaklady miesne i tytoniowe):

                      * 6068 zabrali Niemcy
                      * 3270 zabrali Sowieci.

                      Zaklady te zostaly w 80 proc. zniszczone, 25 proc.
                      z nich nie wrocilo do Polski.



                      VI. MUZEA, ZBIORY NAUKOWE

                      Obiektem rabunkowych dzialan Sowietow i Niemcow
                      staly sie polskie dobra kulturalne i zbiory muzealne,
                      ktorych wysokosc strat jest dzis trudna do oceniania
                      tak w kontekscie finansowym, jak i materialnym.


                      Ze 175 muzeow publicznych, 314 towarzystw naukowych
                      i 25 tys. bibliotek dysponujacych 120 tys. eksponatow i
                      8 mln ksiazek:

                      * 70 proc. przejeli Niemcy
                      * 30 proc. zabrali Sowieci.

                      Najwieksze zbiory rozgrabione przez okupantow
                      znajdowaly sie w:

                      * Warszawie, podczas wojny w Generalnej Guberni,
                      gdzie okupant niemiecki zagarnal 17 proc. zbiorow
                      muzealnych i 45 proc. naukowych;

                      * Lwowie, gdzie Ukraincy przejeli 10 proc. zbiorow
                      muzealnych i 12 proc. nauk;

                      * Krakowie (Generalna Gubernia), gdzie Niemcy
                      przejeli 7,5 proc. zbiorow muzealnych i 11 proc.
                      naukowych;

                      * Poznaniu (Rzesza), gdzie Niemcy przejeli 3 proc.
                      zbiorow muzealnych oraz 7 proc. naukowych;

                      * Wilnie (Litwa), gdzie okupant przejal 2 proc.
                      zbiorow muzealnych i 5,5 proc. nauk.;
                      85 proc. tych zbiorow nie wrocilo do Polski.

                      Okupanci przejeli i zniszczyli 10 polskich radiostacji:
                      Warszawe I (Generalna Gubernia), Wilno (Litwa),
                      Lwow (Ukraina), Baranowicze (Bialorus), Torun (Rzesza)
                      oraz mniejszej mocy: Poznan (Rzesza), Katowice (Rzesza),
                      Lodz (Rzesza) i Krakow (Generalna Gubernia).

                      VII. BUDYNKI MIESZKALNE, MIESZKANIA

                      Wsrod 5,8 mln budynkow mieszkalnych w Polsce,
                      w 1939 r. po 1 wrzesnia 1939 r. Sowieci zawlaszczyli:

                      * 0,34 mln budynkow w miastach (Litwa - 0,02;
                      Bialorus - 0,1; Ukraina - 0,22 mln);

                      * 2,36 mln budynkow na wsiach (Litwa - 0,07;
                      Bialorus - 0,85; Ukraina - 1,44 mln).

                      Niemcy zawlaszczyli:

                      * 0,5 mln budynkow w miastach (Rzesza - 0,29;
                      Generalna Gubernia - 0,21; Slowacja - 0,001 mln);

                      * 2,62 mln budynkow na wsiach (Rzesza - 1,0;
                      Generalna Gubernia - 1,61; Slowacja - 0,005 mln).

                      Z 8,6 mln mieszkan w Polsce w 1939 r.

                      pod okupacja sowiecka znalazlo sie:

                      * 0,68 mln mieszkan w miastach (Litwa - 0,06;
                      Bialorus - 0,19; Ukraina - 0,43 mln);

                      * 2,53 mln mieszkan na wsiach (Litwa - 0,07;
                      Bialorus - 0,91; Ukraina 1,55 mln).

                      Pod okupacja niemiecka:

                      * 1,92 mln mieszkan w miastach (Rzesza - 0,98;
                      Generalna Gubernia - 0,93; Slowacja - 0,003 mln);

                      * 3,47 mln mieszkan na wsiach (Rzesza A - 1,57;
                      Generalna Gubernia - 1,89; Slowacja - 0,007 mln).

                      Wskutek wysiedlenia z Generalnej Guberni 2,5 mln
                      Polakow, wymordowania 2,7 mln - 52 proc. bylych
                      obywateli polskich w Generalnej Guberni oraz 42 proc.
                      w Rzeszy stracilo substancje mieszkaniowa, w tym
                      blisko polowe tej substancji przekazano kolonistom
                      niemieckim, polowe spalono i zniszczono.
                      Wskutek wysiedlen, deportacji, uwiezien i akcji
                      nacjonalistow na terenach przejetych przez Sowietow
                      68 proc. bylych obywateli polskich utracilo substancje
                      mieszkaniowa.

                      VIII. MIASTA POLSKI w 1939 r.

                      Rozmiar martyrologii Polakow i zniszczen w Polsce
                      spowodowanych przez okupantow sowieckiego i
                      niemieckiego najlepiej ilustruje tragiczny los
                      najwiekszych polskich miast II Rzeczypospolitej i
                      ich ludnosci, jaki spotkal je po 1 wrzesnia 1939 r.

                      Warszawa

                      Znalazla sie pod okupacja niemiecka (Generalna
                      Gubernia). Liczyla 1,3 mln mieszkancow, z czego
                      zabitych zostalo przez Niemcow 820 tys.; we wrzesniu 1939 r.
                      zostala zniszczona przez Niemcow w 13 proc., w 1945 r.
                      zniszczenia te - dokonane przez Niemcow przy wspoldzialaniu
                      Sowietow (biernie patrzacych na zaglade stolicy) siegnely 90 proc.

                      Lodz

                      Podczas wojny znalazla sie w granicach Rzeszy.
                      Z 672 tys. mieszkancow Niemcy wymordowali 300 tys.
                      Miasto w wyniku dzialan wojennych zostalo zniszczone
                      w 45 proc.

                      Poznan

                      Po 1939 r. w granicach Rzeszy. Z 272 tys. mieszkancow
                      Niemcy i Sowieci wymordowali 120 tys.
                      Miasto zostalo przez obu okupantow zniszczone w 55 proc.
                      (Starowka w 80 proc.).

                      Krakow

                      Wchodzil w sklad Generalnej Guberni.
                      Z 259 tys. mieszkancow Niemcy wymordowali 92 tys. osob.
                      Zostalo zniszczone przez Niemcow w 40 proc.

                      Bydgoszcz

                      Wchodzila w sklad Rzeszy; ze 141 tys. mieszkancow
                      Niemcy wymordowali 45 tys. Zniszczona w 45 proc.
                      (Niemcy).

                      Czestochowa

                      Znajdowala sie na terenie Generalnej Guberni.
                      Ze 138 tys. mieszkancow z rak niemieckich zginelo
                      65 tys. osob. Zniszczona w 35 proc. (Niemcy).

                      Katowice

                      Wchodzily w sklad Rzeszy.
                      Ze 134 tys. mieszkancow morderstwami i deportacjami
                      Niemcy i Sowieci objeli 24 tys. osob.
                      Zniszczone przez obu okupantow w 50 proc.

                      Sosnowiec

                      Wchodzil w sklad Rzeszy.
                      Ze 130 tys. mieszkancow z rak niemieckich zginelo
                      50 tys. osob. Zniszczony w 30 proc.

                      Lublin

                      Wchodzil w sklad Generalnej Guberni.
                      Ze 122 tys. Niemcy i Sowieci wymordowali 36 tys.
                      Zniszczony przez obu okupantow w 60 proc.

                      Gdynia

                      Wchodzila w sklad Rzeszy.
                      Ze 120 tys. mieszkancow Niemcy i Sowieci
                      zamordowali 35 tys. osob.
                      Zniszczona w 50 proc. przez obu okupantow,
                      w tym port w 90 proc.

                      Chorzow

                      Wchodzil w sklad Rzeszy.
                      Ze 110 tys. mieszkancow Niemcy wymordowali 10 tys.
                      Zniszczony w 10 proc.

                      Bialystok

                      Wchodzil w sklad Bialorusi i Rzeszy.
                      Ze 107 tys. mieszkancow Niemcy i Sowieci
                      wymordowali 70 tys.
                      Okupanci zniszczyli miasto w 80 proc.
                      Wrocil do Polski w sierpniu 1945 r.

                      Radom

                      Nalezal do Generalnej Guberni.
                      Z 91,3 tys. mieszkancow Niemcy i Sowieci wymordowali
                      20 tys. Zniszczony przez obu okupantow w 30 proc.

                      Lwow

                      Po wrzesniu 1939 r. wszedl w sklad Ukrainy, a potem
                      Generalnej Guberni. Z 318 tys. mieszkancow Sowieci,
                      Ukraincy i Niemcy wymordowali i zeslali 220 tys. Sowieci
                      i Ukraincy zniszczyli miasto w 40 proc.

                      Wilno

                      Nalezalo do Litwy, potem do Rzeszy.
                      Z 209 tys. mieszkancow morderstwa i deportacje
                      z rak litewskich, sowieckich i niemieckich objely 100 tys.
                      Miasto zostalo przez Sowietow zniszczone w 60 proc.

                      Stanislawow

                      Wszedl w sklad Ukrainy, a potem Generalnej Guberni.
                      Z 79,3 tys. mieszkancow, morderstwa i deportacje
                      przeprowadzone przez Sowietow, Ukraincow i Niemcow
                      objely 50 tys.
                      Zniszczony przez Sowietow i Ukraincow w 70 proc.

                      Wroclaw

                      Nalezal do Rzeszy.
                      Z 630 tys. mieszkancow Niemcy wymordowali 110 tys.
                      W 1945 r. z 1 mln osob (lacznie z przesiedlencami) z rak
                      Sowietow zginelo 220 tys.
                      Zniszczony przez Sowietow w 68 proc.

                      Gdansk

                      Dawne Wolne Miasto Gdansk po wybuchu wojny
                      znalazlo sie w granicach Rzeszy.
                      Z 398 tys. mieszkancow Sowieci i Niemcy wymordowali
                      34 tys. osob.
                      Zniszczony przez Niemcow i Sowietow w 50 proc.
                      (Starowka i port w 80 proc.).

                      Szczecin

                      Wszedl w sklad Rzeszy.
                      Z 382 tys. mieszkancow miasta Niemcy i Sowieci
                      wymordowali 32 tys.
                      Zniszczony w 65 proc. w wyniku nalotow aliantow
                      oraz przez Sowietow (port i przemysl w 95 proc.).

                      Zabrze

                      Weszlo w sklad Rzeszy.
                      Ze 126 tys. mieszkancow Niemcy wymordowali 20 tys.
                      Zniszczone przez Sowietow w 10 proc.



                      Od redakcji "Naszej Polski" - wyliczenie to nabiera
                      szczegolnego znaczenia w zwiazku z nowymi
                      roszczeniami amerykanskich Zydow wobec
                      naszego kraju.

                      Nie zapominajmy, ze ludnosc zydowska wspolpracowala
                      z oboma okupantami w niszczeniu i rozgrabianiu
                      materialnym Polski i mordowaniu naszych przodkow.

                      Niech wiec pierwej sami zaplaca nam za swoje zbrodnie.

                      Zygmunt Zdrojewski, ks. Zdzislaw J. Peszkowski

                      Tygodnik Nasza Polska NR 30 (351) 24 lipca 2002
                      • Gość: Kazimierz IP: *.cvx.algx.net 29.09.04, 20:11
                        Wg spisu ludności w 1938 w Polsce znajdowały się 3 mln Żydów obywateli polskich
                        i 300 tys. przebywających nielegalnie.

                        Hermann Goering przyjechal do Puszczy Białowieskiej rzekomo polować na dziki.
                        Przedłożył Polakom propozycję Hitlera: uzbroimy i wyszkolimy 100 dywizji
                        poslkich i razem wyprzemy ”żydobolszewię” za Ural.

                        Polska miałaby za to utzrymać autonomię i polscy rolnicy zaludniliby zdobyte
                        bezbrzeżne stepy leżące ugorem pod gospodarką Żydosowietów na pokolenia naprzód.

                        Mniejszość żydowska jednak wpłynęła propagandą antyniemiecką na ludność, a
                        minister spr. zagr., Żyd Beck zawarł pakt z W. Brytanią latem 1939, wiedząc, że
                        niemieckie wojka zajmą Polskę, nie mając wyboru. Hitler bowiem musiał obronić
                        Niemcy przed następnym najazdem hord bolszewickich, budując imperium lądowe po
                        Ural.
                        ________________________________

                        To zrozumie nawet dziecko szkolne. Ale tej prawdy nam żydokomuna broniła w
                        nauce historii ojczystej.

                        Gdyby Polacy wymietli żydobolszewików z Europy razem z Niemcami, to:
                        1. Europa dzisiaj by kwitła.
                        2. Polacy mieliby standard życia równy niemieckiemu i dzisiaj wolnosc.
                        3. Nie byłoby II Wojny Światowej (zaczetej przez W. Brytanie).

                        Tak oto Żyd Beck i 3 mln 300 tys. Żydów w Polsce spowodowali wybuch Drugiej
                        Wojny Światowej.
                        • Gość: Kazimierz IP: *.cvx.algx.net 29.09.04, 20:33
                          Mniejszość żydowska urządziła hecę antyniemiecką i spowodowała ”obronę” Polski
                          w kampanii wrześniowej tragiczniejszą od Powstania Warszawskiego.
                          • Gość: Kazimierz IP: *.cvx.algx.net 29.09.04, 20:37
                            Cala plejada artystow, dziennikarzy, dyplomatow itd zostala przekupiona przez
                            Zydow i podsycala nienawisc do Niemcow.
                            • Gość: Kazimierz IP: *.cvx.algx.net 29.09.04, 22:05
                              .
                              Co stałoby się, gdyby wielu ludzi zaczęło wierzyć, że rewizjonisci
                              historii “holocaustu”mają rację?

                              POLITYCZNE KONSEKWENCJE REWIZJONIZMU.

                              Rzecz jasna upadłaby wtedy religia "holocaustu", zniszczony by został jeden z
                              centralnych elementów kultury, polityki i ideologii współczesnego Zachodu,
                              zniknąłby główny fundament tożsamości współczesnych Żydów zarówno tych żyjących
                              w Izraelu, jak i tych żyjących w diasporze.

                              Panstwo Izrael straciłoby swoją legitymacje i możliwość
                              wykorzystania "holocaustu" jako podstawowego instrumentu swojej polityki.
                              Spadłoby ono do poziomu normalnego państwa i być może przestałoby istnieć,
                              szczególne, że Stany Zjednoczone nie mogłyby już otaczać go specjalną
                              protekcją, i wyschłyby źródła finansowego zasilania z zewnątrz niezbędnego dla
                              podtrzymania jego sztucznej egzystencji.

                              "Gdyby holocaust został przedstawiony jako 'syjonistyczny mit', rozpadłaby się
                              najsilniejsz broń w propagandowym arsenale Izraela" (prof. W. D.
                              Rubinstein "Quadrant", wrzesień 1979).

                              Wyparowałoby lepiszcze spajające daisporę żydowską. Nastąpiłaby godzina zero
                              dla narodu żydowskiego: mogłaby nastąpić olbrzymia katastrofa - przede
                              wszystkim dla elity żydowskiej, dla żydowskiego establishmentu, który, o czym
                              nie należy zapominać, używa religii "holocaustu" jako narządzia ideologicznego
                              panowania nad masami zwyczajnych Żydów, z niej czerpie legitymację dla
                              przemawiania w ich imieniu, ona pozwala utrzymać ich w posłuszeństwie,
                              zdyscyplinować dla swoich akcji politycznych pod haslem: nam ufajcie, nas się
                              trzymajcie, bo to my robimy wszystko, co w naszej mocy, aby uchronić was przed
                              nowym "holocaustem".

                              Dzięki religii "holocaustu" wytworzony został u Żydow syndrom oblężonej
                              twierdzy, na zewnątrz której czyha wróg z nowym "holocaustem" w zanadrzu.
                              Nie ma innego wyjścia jak poprzeć komendantów twierdzy, zjednoczyć się wokół
                              nich i poddac się ich rozkazom. Religia "holocaustu" jest sposobem, aby
                              utrzymać solidarność wewnątrzgrupową Żydów, zespolic ich, mimo rozproszenia, w
                              jedną "wspólnotę losu" i zagwarantować żydowskiej klasie rządzącej, czyli
                              klerowi religii "holocaustu", panowanie nad nimi.

                              Gdyby upadła religia "holocaustu", establishment żydowski po prostu by się
                              rozpadł, a ludzie tacy jak Ellie Wiesel, Claude Lanzman, Henryk Grynberg
                              odeszliby w polityczny i medialny niebyt.

                              Organizacje żydowskie utraciłyby możliwość wywierania moralnego nacisku na
                              różne państwa. Jednakże dla milionów zwykłych Żydów mogłoby to oznaczać radosne
                              wyzwolenie ze straszliwego koszmaru, zrodzonego ze świadomości, że 6 milionów
                              ich pobratymców zostalo wymordowanych dlatego, że byli Żydami, i z ciągłego
                              strachu, że może się to powtórzyć.

                              Odnosi się niekiedy wrażenie, że religia "holocaustu" spycha wielu Żydow na
                              granicę histerii, neurozy, czy manii prześladowczej, biorącej się z
                              przekonania, że nikomu nie mogą ufać, skoro naród o takiej wspaniałej kulturze
                              jak Niemcy mógł dokonać "holocaustu".

                              Gdyby niewidzialne mury getta zbudowane z dogmatów religii "Holocaustu" runęły,
                              przed diasporą żydowską byłyby tylko dwie drogi:
                              1, albo ponowna judaizacja przez powrót do religii i kultury przodków,
                              2. albo asymilacja w przyśpieszonym tempie.

                              Upadek religii "holocaustu" byłby również poważnym ciosem dla amerykańskiego
                              mesjanizmu mającego swe źródło w opisanej wyżej koncepcji samojudaizacji jako
                              sposobu na osiągnięcie statusu narodu wybranego.

                              Co by się stało, gdyby masy turystów przestałyby pielgrzymować do ”Holocaust
                              Museum” w Waszyngtonie i przed gmachem tej świątyni postawiono by
                              tabliczkę "For sale"?

                              Demoliberalna klasa Ameryki, chyba tylko cudem utrzymałaby się przy władzy,
                              (ale potrzebny byłby jakiś "Chruszczow" dokonujący rozrachunku z tzw. minionym
                              okresem i potępiający rządzących wcześniej demoliberalnych towarzyszy za "błędy
                              i wypaczenia”wink .

                              Koniec religii "holocaustu" byłby jednoznaczny z końcem Republiki Bońskiej,
                              gdzie rządzący nie mają żadnego pola manewru: mogą jedynie wzmacniać represje,
                              zaostrzyć cenzurę, przesladować dysydentów.

                              Nie tylko polityczna egzystencja Bonn, ale trwanie całego systemu politycznego
                              Europy Zachodniej byłoby zgrożone. Jeśli "holocaust" okazałby się mitem, to
                              wszystkie inne prawdy głoszone przez demoliberalne elity Zachodu po wojnie
                              także utraciłyby wartość.

                              Obecna klasa rządząca utraciłaby panowanie nad przeszłością a tym samym nad
                              teraźniejszością i przyszłością. Trzeba by było zrehabilitować pośmiertnie
                              skazanych w proceasach norymberskich, uznać Eichman-na i Hoessa za
                              ofiary "sądowego mordu" etc.

                              W tym momencie nastąpiłby prawdziwy koniec II wojny światowej, rozpadłaby się
                              koalicja interesów łącząca po dzis dzień dawnych aliantów, okazałoby się po
                              latach, że sojusz zachodnich demokracji z reżimem Stalina był pomyłką lub godną
                              moralnego potępienia "cyniczną polityką siły", na pierwszy plan wysunęłyby się
                              zbrodnie bolszewizmu, co rzuciłoby cień na zachodnie elity uwikłane w takie czy
                              inne związki z komunizmem, nastąpiłoby zrównanie zbrodni wojennych obozu
                              demokratyczno-stalinowskiego i Rzeszy Niemieckiej.

                              Caly porządek polityczny świata zachodniego zbudowany po 1945 roku musiałby
                              runąć. Nigdy też nie zostałby zbudowany Nowy Ład Światowy, bo przecież "pamięć
                              o hlocauście" jest dla jego budowy czymś zasadniczym.

                              Ponieważ religia "holocaustu" zlała się w jedno ze współczesną ideologią
                              demoliberalną, to jej upadek pociagnąłby za sobą upadek tej ideologii. Niemcy i
                              Polacy wyzwoliliby się z "teologicznego poniżenia" i ze statusu "metafizycznych
                              wrogów".

                              Stolica Apostolska nie byłaby już oskarżana o to, że milczała w
                              czasie "Holocaustu" a chrześcijaństwo o antysemityzm, który doprowadził
                              do "holocaustu".

                              Zahamowany by został proces judaizacji i protestantyzacji katolicyzmu.
                              Wszystkie teologie "Holocaustu" poszłyby na makalaturę, otworzyłaby się droga
                              do "renacjonalizacji" narodów, do odrodzenia europejskiej tradycji uwolnionej
                              od zarzutu odpowiedzialności za "holocaust", zakonczyła się "holocaustyczna
                              indoktrynacja" i "psychoterror" stosowany przez demoliberalne elity jako
                              instrument panowania.

                              Na złom powędrowałaby "oświęcimska pałka" używana do zwalczania prawicowej
                              ideologii politycznej, oskarżania o "antysemityzm", "rasizm" i "nacjonalizm",
                              utraciłyby swoją perswazyjną moc, nastąpiłby krach "shoah-byznesu", miliony
                              dolarów możnaby zainwestować pożytecznie.

                              Jak pisał wyżej cytowany niemiecki prawicowiec Eduard Peter Koch, nastąpiłoby
                              nowe święto narodów, uroczysta wiosna przynosząca im orzeźwiającą moc
                              stanowienia o sobie. Jest więc tak, jakby losy świata w następnych
                              dziesięcioleciach zależały od tych kilku pomieszczeń w Oświęcimiu/Brzezince
                              uważanych przez jednych za komory gazowe, czyli narzędzie "najstraszliwszej
                              zbrodni w dziejach”, a przez drugich za zwykłe kostnice.

                              Tutaj przebiega dzis oś historii swiata, tu jest archimedesowy punkt światowej
                              polityki, ten kto utrzyma w swych rekach moc nad jego wyobrażeniem w umysłach,
                              ten zwycięży.

                              Nacjonalista Germar Rudolf nawołuje Niemcóow do "sekularyzacji" debaty
                              o "holocauście", do zaprzestania "holocaustowej" czy "antyholocaustowej"
                              propagandy, a skoncentrowania się wyłącznie na naukowych i czysto historycznych
                              aspektach problemu.

                              W przeciwnym razie, jak pisze, sytuacja niebezpiecznie się zaostrzy: Gdy
                              dyskusja rozleje się wszerz, na masy narodu, nastanie konjunktura
                              propagandystów podżegaczy do waśni narodowościowych.

                              Dwie partie staną naprzeciwko siebie, kierowane w pierwszym rzędzie emocjami.
                              Wtedy wystarczy iskra, aby beczka prochu wybuchła. ("Czy nadciaga niemiecka
                              wojna domowa?", “Staatsbriefe”, 1995 nr 6.)

                              Nawoływania Rudolfa są spoźnione. Należy raczej spodziewać się, że spelnią się
                              pesymistyczne przewidywania.

                              Kto może przewidzieć jak zachowa się naród, kiedy uzna,
                              • Gość: Kazimierz IP: *.cvx.algx.net 29.09.04, 22:10
                                .
                                Kto może przewidzieć jak zachowa się naród, kiedy uswiaadomi sobie, że był
                                oszukiwany?

                                Hans-Dietrich Sander, konserwatywny narodowościowiec, obserwował niemieckie
                                obchody 50-tej rocznicy wyzwolenia obozu w Oświęcimiu:

                                Z saturnaliow wokół Oświęcimia buchał nagi strach. Organizatorzy chcieli
                                wszelkimi środkami, grając na wszystkich rejestrach emocji widzów, zapobiec,
                                aby stało się to, co jest dla nich nie do pomyślenia – wejście narodu na arenę
                                polityczną. To mogłoby nastąpić tylko eksplozywnie. ("Panika
                                podbramkowa?", "Staatsbriefe", 1995 nr 2).

                                Przestrzegł Żydów w Niemczech: Zostawcie prawice w spokoju, bo tylko ona jedna
                                będzie mogła was ochronic, kiedy filosemicki dzisiaj motłoch zamieni się w
                                swoje rozwścieczone przeciwieństwo. ("O glupocie Żydow i
                                Niemców", "Staatsbriefe" 1993 nr 9).

                                Roger Garaudy witany był w krajach arabskich jako bohater, a jego książka
                                została przełożona na arabski zyskując pochwalne recenzje w prasie w związku z
                                jej promocją w Bejrucie.

                                "Wraz z tą książką era powojenna, w której polityka światowa w sposób przesadny
                                zdominowana była przez kwestię żydowską, dobiegła końca". (Manah al-Salah,
                                arabski pisarz i polityk).

                                Książki rewizjonistów są przekładane na arabski. Wychodząca dwa razy w tygodniu
                                kairska gazeta "Al-Shaab" uznawana za najbardziej wpływowy "organ islamistow"
                                na świecie (milion egzemplarzy nakladu - 700.00 w Egipcie i 300.00 poza
                                granicami) zamieściła wywiady z profesorem Faurissonem i generałem Remerem,
                                które prze-prowadził marokański aktywista rewizjonistyczny Ahmed Rami, obecnie
                                mieszkający w Szwecji.

                                Od 1993 roku gazeta, docierająca również do skupisk muzułmańskich w Europie,
                                regularnie zajmuje się rewizjonizmem.

                                Programy rewizjonistyczne nadaje Moslem Community Radio działające w Wielkiej
                                Brytanii. Pryzwódca działającej w Londynie organizacji islamskiej stwierdził
                                podczas zgromadzenia liczącego 3000 osob, że "holocaust" jest mitem. Dzięki
                                rewizjonizmowi Arabowie zyskali potężną broń przeciw Izraelowi i przeciw
                                amerykańskiej obecności na Bliskim Wschodzie.

                                Nie ulega watpliwosci, ze rowniez inne sily polityczne uzyja rewizjonizmu dla
                                wlasnych celow. W Stanach Zjednoczonych rewizjonizm staje się coraz bardziej
                                popularny w środowiskach murzyńskich, szczególnie wśrod czarnych rasistów z
                                Nation of Islam Louisa Farrakhana. Wkrótce jego znaczenie w walce politycznej
                                odkryją inne środowiska kontestujące obecny system polityczny.

                                "Rewizjoniści podłożyli lont pod bożka holocaustu. i potrzeba tylko kogoś, kto
                                by go podpalił. Gdy ogień na loncie zapłonie, to upadek wstrętnego bożka będzie
                                już tylko kwestią roku czy dwóch lat. Jego upadek wstrząśnie światem" -
                                prorokuje jeden z autorów.

                                Szekspirowski Hamlet mówi do ducha podziemia: "Masz słuszność stary krecie, ze
                                tak szybko się uwijasz. Nie lada z ciebie górnik".
                                Za nim Hegel nazwał "starym kretem" Weltgeist, siłę działającą skrycie.
                                (“Wykłady z filozofii dziejów”wink. Herzen napisał: “stary kret” chwacko pracował.
                                I "stary kret" zaczął kojarzyć się z "krecia robotą", minerską sztuką
                                rewolucji.

                                "La Veille Taupe" czyli "Stary kret" to nazwa francuskiego wydawnictwa
                                rewizjonistycznego francuskich anarchistów. Czy nie nabiera ona dziś
                                symbolicznego znaczenia? Kiedy “stary kret” zrobi połowe pracy wstępnej, cała
                                Europa zawoła w triumfującym porywie: Dzielnie ryłeś stary krecie! i może
                                obali "zmurszały gmach starego świata" jak obaliła Mur Berlinski.
                                _________________________________
                                Za Tomaszem Gabisiem




    • 29.09.04, 21:10
      Ale dla Zydów liczy sie tylko aspekt przynależności plemiennej.

      Chociaż może to jednak było plemienne.
      UB było tak opanowane przez Zydów, że jak strzeliłeś do ubeka to było prawie pewne, że trafisz w Zyda...


      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=14642998&a=14642998
      • Gość: Hobbart IP: *.cvx.algx.net 29.09.04, 23:26
        Ilu zabili bezlitośnie Marinersi w drodze do Bagdadu? 7000? 10000? Nikt nigdy
        się nie dowie.
        Ale dowiedzieliśmy się, co to są za ludzie, których Zydzi wynajeli poprzez U.S.
        do zabijania.

        O ich ekscytacji zabijaniem i psychicznych następstwach wojny napisali dwaj
        byli Marinersi )*:
        - Anthony S w o f f o r d - na podstawie własnego udziału w wojnie,
        - Żyd David G r o s s m a n - psychoanalitycznie. )*

        Obywatele w służbie wojskowej mogliby stać się niebezpieczni dla
        dyktatury “demokracji” w U.S.A. Dlatego rząd waszyngtoński wynajmuje żołnierzy.

        Ważne dla rządu jest by najmici-rekruci byli młodzi, urabialni i
        niedoświadczeni. Są tacy, którzy po prostu szukają pracy, jakiejkolwiek, może
        też trochę kariery; są to po wielkiej części dzieci ubogich imigrantów, którzy
        gdzieś indziej nie mają szansy. Prezydent Bush przyznał jednemu takiemu
        poległemu obcokrajowcowi w armii USA obywatelstwo USA… pośmiertnie.
        Amerykańskiemu Gunga Dhin!

        Są też pojedyńcze przypadki, jak Anthony Swofford, elew od 14 roku życia, w
        którego rodzinie mężczyźni szli do wojska.

        Swofford wspomina, że jako mały Tony kupił on sobie w sklepie emblem Mariners-
        ów i dał go mamie, żeby przyprasowała go do jego T-shirt. Ona prasuje i
        ostrzega, mrucząc. Nie rób tego, w wojsku można zginąć jak twój wuj. I pomyśl o
        tych żonach i kobietach wkoło garnizonu zawodowych wojskowych – one cierpią,
        chorują przez rozłąkę, puszczają się, dzieci nie znają ojca.

        Chłopiec nie słucha, chce zostać bohaterem. Jak ojciec przed nim w Wietnamie,
        dziadek w Drugiej Wojnie Światowej. Co ja tu robię? Rodzina w domu się
        rozkłada, a tam daleko życie wygląda normalnie, wabi nowością, intensywnością
        spójni z towarzyszami. “Spójnia weteranów wojen – powiada Swofford – jest
        rzeczywiście mocniejsza, aniżeli ta między mężczyzną i kobietą. Absolutne
        zaufanie. Ona jest częścią indokrynacji.”

        ------------------------ “Jak to na wojence ładnie…” ---------------------------
        -

        Najgorszy strach w boju to nie jest – wiedzą o tym badacze wojen – Czy zostanę
        zabity? Ale: Czy podołam swojemu zadaniu? Czy nie zawiodę innych?

        Grupa zobowiązuje i zwalnia zarazem. Ona zobowiązuje do zabijania, a zwalnia,
        ponieważ odpowiedzialność za zabijanie jest podzielona: jeden trzyma i podaje
        amunicję, jeden strzela, jeden daje rozkaz. Każdy ma tylko część
        odpowiedzialności. Kiedy podtrzymuje go grupa, żołnierz jest lepszym zabójcą.

        Przykład: Grupa Mariners-ów zabiła matkę z dzieckiem na ulicy wiodącej do
        Nassirija, ponieważ ktoś wpadł na pomysł, że ona mogłaby pomagać żołnierzom
        Saddama Husseina. Pojedyńczy ojciec rodziny pewnie nie mógłby tego zrobić.

        Gdy w grupie zginie jeden, zabijanie idzie dalej nawet z większą zaciętością.
        Morale walki upada dopiero wtedy, kiedy połowa grupy już nie żyje.

        Dryl pomoga przy zabijaniu w momencie, kiedy puls bije 300 razy na minutę.
        Przednia część mózgu wyłącza się, a komenderuje pośrednia jego część i
        automatycznie odwija szpulę z nagranym drylem co robić. A tego co robić
        żołnierz nauczył sie podczas treningu strzelania – nie tyle do tarczy ile do
        figury podobnej do człowieka, w strzelnicy, albo w “Multipurpose Arcade Combat
        Simulatorze”.

        Odległość czyni rzecz łatwiejszą. Z wysokości wielu tysięcy metrów żołnierz nie
        widzi ludzkiego zniszczenia, jakie wyrządził zrzuconą bombą. A kiedy
        nieprzyjacielska pozycja jarzy się zielonkawo na przyrządach nocnego widzenia,
        granica między wojną a grą video rozpływa się ostatecznie. Klik - i jaka zabawa!

        I odwrotnie, pohamowanie wzrasta z bliskością ofiary, a także możliwością, że
        sprawca odniesie psychiczną skazę. Najstraszniejsze jest to, co w języku
        Grossmana nazywa się “wdarciem się bronią w ciało wroga”, a na codzień: zabicie
        bagnetem. Wiele bagnetów w wielu wojnach nie użyto wcale. W pierwszej wojnie
        światowej żołnierze używali nieraz chętniej łopatki do ukatrupienia wroga.

        Trudniej przychodzi killerowi dokonać dzieła, jeżeli on w ofierze rozpoznaje
        samego siebie. Im bardziej obca jest twarz tego drugiego, tym łatwiej
        przychodzi zabijanie. W Drugiej Wojnie Światowej 44 procent żołnierzy U.S.
        wyznało, że dziko pragnie zabić Japończyka. Wobec Niemców deklarowało takie
        pragnienie tylko 6 procent. A więc należy stworzyć dystans kulturalny, moralny,
        czy socjalny i uczynić wroga wartym pogardy. W wojnie w Wietnamie on był “gook”
        (skośnooki), a w Gulf War “raghead” (turbaniarz).

        Problemem są oczy, spojrzenie przeciwnika. Opaska na oczy dla roztrzeliwanego
        nie jest tylko łaską dla delinkwenta egzekucji, ale też środkiem pomocniczym
        dla plutonu egzekucyjnego, który by inaczej mógł strzelać “niecelnie”. Tak też
        jest z nakryciem na głowę jeńców wojennych. Oczy przeszkadzają. Łatwiej też
        jest zabić uciekającego wroga, aniżeli stojącego bezbronnie przed swoim
        rzeźnikiem.

        Czy zabijanie odczuwa się tylko jako okropność? Nie, nie tylko. Także jako
        piękno. Żolnierz przeżywa podekscytowanie udziałem w wielkim widowisku,
        salwami, wybuchającymi bombami, huczeniem, trafieniem, a wśród tego psychicznym
        bodźcem: ktoś jest zabity, ale nie ja.

        Grossman wylicza typowy przebieg: wpierw zachwyt nad zabijaniem, rodzaj ekstazy
        nawet przechodzącej w poczucie winy. Później, może, racjonalne
        usprawiedliwienie czynu, a w końcu akceptacja. Są indywidualne odchylania -
        jedni zacinają się w zachwycie, zaś drudzy w poczuciu winy.

        20-letni chłopiec, na którego Swofford patrzy wstecz, chłopiec, którym był on
        sam – ten chłopiec chciał zabijać. Czasami też nie, ale tego za żadne skarby
        nie zdradziłby nikomu, chociaż budził podejrzenia, że za wiele siedział sam i
        czytał książki, np. “Obcy”, albo “Ilias”. Pytany co czyta, odpowiadał: “Ciężki
        kaliber, snajper. Fajne.”

        Marinersi chcą strzelać. Przecież oni są w tym ekspertami, elitą. Oni otrzymali
        nowy snajperski karabin do wypróbowania, Barret kaliber 0,50. Mówi się im, że
        według Konwencji Genewskiej wolno taką broń kierować tylko na czołgi, nie
        bezpośrednio na ludzi. Co oni na to? “Fuck the Geneva Convention” i robili
        zakłady o to, kto ustrzeli Araba wpierw i kto więcej.

        Kiedy mają przyjść reporterzy do obozu, słyszą: “Zdejmijcie swoje T-shirts i
        pokażcie swoje mięśnie. Zważajcie na to, co mówicie.”

        Nie wolno było im pokazać, że dziko rwą się do walki i że robią zakłady. Nic
        też mówić o rzeczach, które wówczas Swoffordowi szły przez głowę: “ Nowy
        Porządek Świata jest mi obojętny. Flaga mi zwisa. Obojętny jest mi Bóg i mój
        kraj i mój korpus. Jestem śmierdzącą nędzą, mogę tutaj słyszeć bomby i, Sir,
        boję się.” Nie było to na uszy reporterów, chociaż nie było czego się obawiać,
        tych ciągnięto za frontem na użytek wojska jak dawniej sprzedające się
        markietanki.

        Teraz Swofford wszystko wygarnął. Zmienił tylko kilka nazwisk, poza tym na nic
        nie zważał, nawet na samego siebie.

        -------------------- ZEZWOLENIE NA ZABIJANIE w Iraku ---------------------

        Nauczenie się zabijania ma cenę – koszmary nocne. Ale dopiero później, kiedy
        zabijanie minęło.
        Natomiast kiedy ono trwa, to ono kosztuje cię nerwy i poty i wymioty i… żeby
        tylko to.

        Niektórzy strzelają do wielbłądów w pustyni, bo roztrzaskany mózg wielbłąda
        rozfruwa się w draczne, różowe wiązadła. Inni celują do siebie. Tak jak
        Swofford. Jednego dnia stoi z lufą swojego karabinu w ustach, z powodu jakiejś
        dziewczyny, która, jak przypuszcza, oszukuje go w domu.

        Marinersi Swofforda to mężczyźni, co skomlą za dziewczynami pozostawionymi w
        kraju – które ich opuszczają, lub stają się obce, a z pewnością są o to
        podejrzewane. Są to mężczyźni, którzy łakną pornografii i marzą o
        prostytutkach, których nie ma w czystej Saudi-Arabii. Czy musiano
        • Gość: Hobbart IP: *.cvx.algx.net 29.09.04, 23:28
          Czy musiano nas ukarać za to, że tamci w Wietnamie mieli tyle rozrywek? – pyta
          Swofford. Są to mężczyźni, którzy wymieniają soczyste listy z obcymi
          dziewczynami. A kiedy rzeczywiście wyruszają do boju, otrzymują
          rozkaz: “Wyprzątnijcie swoje plecaki.” (Precz z pornosami i listami do obcych
          dziewczyn, ponieważ rodziny, żony otrzymują zasadniczo wszystko, co u nieżywego
          leży w plecaku.)

          Marinersi Swofforda to są mężczyźni, którzy robią w spodnie, kiedy przyjdzie
          do walki, tak jak czyniło to wielu żołnierzy w wielu wojnach, ale którzy o tym
          mało opowiadali.

          Leżą w kurzu i nadchodzi atak. “Friendly fire” od kilku
          powariowanych “naszych”.
          Jest to bardziej tajemnicze i bardziej ekscytujące, aniżeli gdyby to był ogień
          nieprzyjaciela, ponieważ to jest przeciwne wszelkiej logice, artyleria, bomby!…

          Aż nadchodzi - nareszcie! - okazja do zabijania. Zauważono kilku Irakczyków
          na “pozycjach” nieprzyjaciela. Podniecenie rauszem krwi, rzeczywistym
          rauszem: “Zapierdol ich, Swoff!”, powiada Johnny. Swofford chwyta za broń, ale
          wtrąca się kapitan: - Stop!

          I w ten sposób mija dla nich wojna. Przemija, a oni nie stali się zabójcami!

          Niektórym od tego w głowach się pomieszało, np. Crocket rozgrzewa się kopaniem
          irackiego trupa. – On mnie wyśmiewa – powiada i wciąż powraca do tego zabitego.
          Rozrąbuje go na kawałki, miażdży na kupę mięsa. Swofford mówi, że on wie co
          jego towarzyszy przyprawia o takie szaleństwo: strach, wściekłość, tchórzostwo,
          głupota, rozczarowanie jałowym zwycięstwem.

          Ale on wylicza tylko cześć, zachowując wdrylowaną mu polityczną poprawność, nie
          narusza tabu, że to, co pokaleczyło i poniszczyło tych chłopców z
          lumpenproletariatu, to przede wszystkim zabijanie i wyszkolenie na “killerów”
          w nieprawej wojnie, którymi pozbawiono ich niewinności.

          _________________________________
          )* Adaptacja fragmentu recenzji ksiażek:

          Anthony Swofford, “Jarhead. A Marine’s Chronicle of the Gulf War and other
          Battles”,
          Scribner, NY, 272 stron, $24


          Dave Grossman, “On Killing. Psychological Cost of Learning to Kill in War and
          Society”. Back Bay Publishing, Boston, 368 stron, $15.95.

          Za “Der Spiegel” nr 16 z 14.4.2003, str. 86-89.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.