06.11.18, 11:45

Jesienny deszcz.

W Centrum Handlowym Carrefour. Przytłumiona muzyka, gdzieś spod stropu. Nie tłumy – ale wielu zadowolonych, może nawet szczęśliwych ludzi. Koszyki i wózki z zakupami, w niektórych dzieci, szerokookie w pochłanianiu woni, barw, kształtów. Kolejka do kas, bezosobowy kobiecy głos podaje radośnie numer kasy, moją obsługuje – o czym powiadamia stosowna tabliczka – niesłysząca osoba.

Przed wyjściem, po prawej stronie sklepik z gazetami, sprzedawca wydaje kupowane na „chybił trafił” blankiety totka, eurojackpotu, ekstra pensji, zdrapki. Przed sklepikiem żółto–zielona plansza: Eurojackpot dziś 390 000 000 zł.

Za wyjściem, już poza automatycznie otwierającymi się i zamykającymi drzwiami, na lewo, przy ścianie, czerwony pojemnik na śmieci. Tu klienci gaszą przed wejściem papierosy. Przy pojemniku mężczyzna, czapka bejsbolówka zasłania twarz, czerwono–brudne spodnie, czarna kurtka, pod nią goły tors, na nogach stare adidasy – w lewej ręce trzyma plastikowy, niebieski worek, prawą sięga w głąb śmietnika, wyciąga garść niedopałków, uważnie je przegląda, sortuje, niektóre umieszcza w worku.

Niechętny rzut oka w moją stronę.

Kilkadziesiąt metrów od frontonu centrum szeroka arteria. Jest sobota, niewiele samochodów. Dalej wciąż niezabudowana łąka, na niej, chwilowo, ogromny diabelski młyn. O tej porze dnia nie ma jeszcze klientów, obraca się powoli, rytmicznie gasi i znów uwalnia ukośne strugi słonecznego światła.

Odchodzę, tramwaj.




--
Все это рок-н-ролл!
Edytor zaawansowany
  • oleg3 06.11.18, 12:25
    Stoję na szczycie wzgórza. Na polnej drodze. Widzę siatkę pól. Nie widzę wioski zasłanianej przez kolejne wzgórze. Sierpień, może wrzesień. Po żniwach. Ojcowskie wzgórze daleko, po lewej. Nie mieści się w siatce. Kawalerka. Prawie na wprost matczyne, prawdę mówiąc, dziadowskie. Ciągnie się do wsi, do stodoły i murowanego obejścia. Tam był mój pierwszy dom. Sporo na prawo utracona przez ojca ojcowizna. Siatkę jeszcze pamiętam. Ludzi, którzy teraz tam gospodarzą już nie znam. Otwieram oczy i wsiadam do samochodu.


    --
    OK. Problem z tobą jest taki, że w każdym przypadku skomplikowane sytuacje oparte o wieloznaczne pojęcia upraszczasz do prostych i nieskomplikowanych zdań podstawowej logiki. Przy czym uproszczenie zwykle nie oddaje sensu wypowiedzianej opinii lub nie odpowiada znanym faktom.
  • cepekolodziej 06.11.18, 22:09
    Dzisiaj, w drodze od optyka, w zapadającym zmroku, w zacinającym
    deszczu – nagłe okno w przeszłość. Widok rajskiej jabłoni – rośnie
    tu, na Bemowie, osamotniona, teraz już bezlistna, na tle ciemniejącego
    nieba owoce wciąż trzymają się kurczowo czarnych gałęzi.

    I popołudnie w N., w osłoniętym od wiatru załomie muru
    okalającego podwórze szkoły nr 1. Czerwień cegieł muru i budynku
    szkoły; w górze rozświetlone witrażowe okna auli, jeszcze wyżej obłoki
    gnane wiatrem znad morza. Wczesny listopad 1952 roku; za kilka
    miesięcy umrze Stalin i będziemy stali niemo w auli w przez pół
    godziny, zanurzeni w tęczowych pasmach porannego światła
    przetrawionego przez szkło witraży, w kokonie ciszy okolonym
    dochodzącym zza okien auli hukiem przedwiosennej sztormowej wichury.

    Ale teraz jesień, i rosnąca na tyłach szkoły przy murze samotna rajska
    jabłoń. Usiłuję strącić dla siebie kilka owoców. Rzucam pomiędzy
    gałęzie piórnik, podłużny drewniany prostopadłościan z wysuwanym
    wieczkiem, w środku przegródki - na ołówek, obsadkę, gumkę i stalówki,
    mam kilka zwykłych i jedną rondówkę. Spadają jabłka, przywiędłe,
    okryte zmarszczkami pierwszych przymrozków, poczerniałe. Są
    gorzko-cierpkie. Odgryzione kęsy nie pękają pod naciskiem zębów, dają
    się tylko przeżuwać. I wtedy - oddalony pogłos smaku, głęboko skrytej
    słodyczy.

    Wracam do domu, przebijając się przez napór wiatru. Jestem szczęśliwy.
    Poddaję się dotykowi wiatru i światła i woni opadłych liści, w ustach
    przyjemnie drętwieje język.


    --
    Вcе этo рoк-н-рoлл!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.