Dodaj do ulubionych

"Demokratura w praktycznym działaniu" :O)

24.03.19, 15:12
Wojciech Czuchnowski
22 marca 2019 | 09:04


W państwie PiS obywatel Birgfellner może Kaczyńskiemu po prostu skoczyć - taki komunikat otrzymujemy codziennie od polityków obozu władzy, ministrów, premiera i prokuratora generalnego.

Słowa „demokratura” po raz pierwszy użył Marek Borowski. Polityk lewicy, były marszałek Sejmu, minister finansów, już w sierpniu 2015 r. trafnie nazwał system, który w Polsce chce zbudować Prawo i Sprawiedliwość. „Demokratura” to ani demokracja, ani dyktatura. Coś pomiędzy, system, który wyszedł z demokracji i zmierza do dyktatury.

Co ciekawe, stawiając na łamach „Wyborczej” swoją diagnozę, Borowski opierał się na przesłankach, które w swojej praktyce PiS pominął. Autor „demokratury” swoje wnioski wyciągnął z projektu konstytucji PiS z 2010 r. Partia Kaczyńskiego opracowała go, będąc jeszcze w opozycji i przed ostatnimi wyborami musiała się od niego mocno odżegnywać. Projekt czynił z demokratycznych instytucji (parlament, Trybunał Konstytucyjny, opozycja) fasadę uzależnioną od decyzji związanego z partią prezydenta. Ponieważ powstał w 2010 r., to skrojony był ewidentnie pod prezydenta Lecha Kaczyńskiego. PiS liczył na jego kolejną kadencję.

Stało się inaczej – Lech Kaczyński zginął w katastrofie smoleńskiej. Projekt został zarzucony, a PiS postanowił iść inną drogą: zamiast oficjalnie zmieniać ustrój, zaczął naginać prawo, łamać konstytucję i przejmować kontrolę nad niezależnymi instytucjami powołanymi do pilnowania demokracji.

Jednym z przykładów, jak w praktyce i bez żadnego zmieniania konstytucji działa demokratura, jest sprawa sporu prawnego pomiędzy austriackim biznesmenem Geraldem Birgfellnerem a prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim. Występując do prokuratury przeciwko prezesowi partii rządzącej, Birgfellner poddał bolesnemu testowi zasady państwa prawa w czwartym roku władzy PiS. Dwa miesiące po złożeniu przez Austriaka zawiadomienia wyniki testu są oczywiste: pokrzywdzony biznesmen jest traktowany jak osoba podejrzana, a Kaczyński, sprawca jego krzywdy, korzysta z nadzwyczajnej ochrony – choćby przed przesłuchaniem – w tej dosyć oczywistej sprawie. W państwie PiS obywatel Birgfellner może Kaczyńskiemu po prostu skoczyć – taki komunikat otrzymujemy codziennie od polityków obozu władzy, ministrów, premiera i prokuratora generalnego.

Ochronnego pancerza nad prezesem nie rusza nawet sprawa „koperty dla księdza”. „Test koperty” to osobna kwestia w całej historii. Mamy jasne zeznania o tym, że Kaczyński nakłonił Birgfellnera do wręczenia 50 tys. zł. w gotówce „dla księdza” Rafała Sawicza w zamian za jego podpis na uchwale. Zeznania są precyzyjne. Są w nich podane czas, miejsce, nazwiska uczestników zdarzenia i wiele innych szczegółów.

Pozostaje tylko przesłuchanie świadków Kaczyńskiego i Sawicza oraz ewentualnie ich konfrontacja z Birgfellnerem. Ale prokuratura tego nie robi…

Gdyby wydarzenia te rozgrywały się w Rosji, Birgefellner dawno miałby śmiertelny wypadek, jego adwokaci zasililiby szeregi więźniów kolonii karnej, a piszących o sprawie dziennikarzy w najlepszym razie by pobito, w najgorszym zamordowano. W Turcji wszyscy (Birgfellner, prawnicy i dziennikarze) gniliby w więzieniu pod zarzutem zamachu stanu. Łagodniej byłoby na Węgrzech. Tam biznes wspierający partię rządzącą wykupiły niezależne media, adwokatom odebrano by licencję, a Birgfellnera grzecznie odesłano do Wiednia.

Można więc powiedzieć, że w Polsce nie jest tak źle. Demokratura pozwala pisać, co się chce, a na dziennikarzy – zamiast ciosów pałek – spada tylko grad pozwów od partii rządzącej. Podobnie jak na opozycję domagającą się równego wobec prawa traktowania prezesa. Media mogą sobie pisać, a opozycja może gadać. Birgfellner może sobie składać zawiadomienia. I nawet prokurator z pełną powagą wszczyna procedury, choć z góry wiadomo, że śledztwa nie będzie. Prawnicy Austriaka też nie mogą narzekać. Władza trochę ich straszy. Ale na razie biorą udział w przesłuchaniach, składają wnioski. Co z tego, że wszystkie będą odrzucone?

Tak to właśnie działa w praktyce. Państwo prawa powoli zanika. Na razie nikomu nie dzieje się specjalna krzywda.

Ale demokratura nie jest wieczna. A tam, dokąd zmierzają jej twórcy, żadne pozory nie będą już potrzebne.

wyborcza.pl/7,75398,24573644,demokratura-w-praktycznym-dzialaniu-tym-gorzej-dla-faktow.html#S.srodkowaNajwieksza-K.C-P.-B.10-L.1.glowka#S.-K.P-B.1-L.6.glowka
Nie chcieliscie Najmilsi panstwa prawa, bo nie odpowiada ono waszym katabasom to bedziecie mieli panstwo bezprawia, przy czym bezprawie to bedzie nieustannie narastalo.
Nie zapomnijcie podziekowac za to swym biskupom.

Edytor zaawansowany
  • xiazeluka 24.03.19, 15:24
    Tow. Czuchnowski, specjalista od mokrej roboty w Agorze: "grad pozwów". Więcej niż jeden tow. pistolerro znajdzie?

    --
    Blog reakcyjny: Predator XL - ostateczny łowca komuchów
  • benek231 24.03.19, 17:24
    Jego ja oceniam po tym co pisze, a ciebie Kretynieluko po tym co jestes. A jestes antydemokratyczne gowno.
  • xiazeluka 25.03.19, 08:40
    No to powiedz nam wszystkim hak oceniasz kłamczucha.

    --
    Blog reakcyjny: Predator XL - ostateczny łowca komuchów
  • piq 25.03.19, 09:07
    ...demokracji. Trzeba być debilem, żeby tego nie dostrzegać.
  • benek231 25.03.19, 17:08
    przypadku przeistaczanie sie osobnika z twojej galezi rozwoju w małpe.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka