Dodaj do ulubionych

Ile są warte profesorskie tytuły dostojników kk:O)

26.05.19, 22:08
Wojciech Maziarski
6 maja 2019 | 01:12


Nieistniejąca kronika nieistniejącego Kpinomira posłużyła abp. Jędraszewskiemu do uzasadnienia tezy o jedności narodu, państwa i Kościoła.


To będzie opowieść o Marku Jędraszewskim, zastępcy przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, arcybiskupie metropolicie krakowskim, a uprzednio łódzkim, profesorze nauk teologicznych i profesorze nadzwyczajnym Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Proszę jednak Szanownych Czytelników o chwilę cierpliwości i skupienia. Zanim do Jędraszewskiego dojdziemy, musimy trochę cofnąć się w czasie i kilka słów powiedzieć o człowieku, który Polskę ochrzcił w roku 966.

Co pisał Kpinomir
Mieszko I był wojem chwackim i jurnym. Jak podaje Gal Anonim, przed przyjęciem chrześcijaństwa i ślubem z Czeszką Dobrawą miał siedem żon, których imiona do niedawna były nieznane. Dopiero w 2016 r. zajmujący się Polską i żyjący tu amerykański historyk Philip Earl Steele ujawnił je w wywiadzie dla „Rzeczypospolitej”. Na trop naprowadziło go odkrycie sensacyjnego dokumentu, o którym tak opowiada:

„Tytuł po łacinie brzmi: ‘Vita Mesconis’ – czyli ‘Żywot Mieszka’. Autorem tekstu jest ksiądz, który przybył w orszaku Dobrawy do Wielkopolski w roku 965, gdy Czeszka miała poślubić Mieszka I. Nazywał się on wtedy Kpinomir i służył Dobrawie w roli adiutor fidei, czyli był jej spowiednikiem. Ksiądz Kpinomir pozostał w Gnieźnie ok. 12 lat, do przedwczesnej śmierci Dobrawy w 977 r. – po czym wrócił do Pragi. Dzieło o Mieszku trafiło do Klasztoru na Brevnovie, pierwszego u Czechów. Biblioteka klasztorna była w zdolnych rękach przeora Rechotosława, który schował ‘Żywot’ w specjalnej skrzynce w murze. Dzięki niemu tekst zachował się do naszych czasów”.

Odkrycie tego dokumentu pozwoliło ustalić, jak nazywały się pogańskie żony założyciela państwa polskiego. Steele opowiada na łamach „Rzeczpospolitej”: „Były to najpiękniejsze białogłowy z najważniejszych grodów. Mieszko nie żądał córki pana grodu, ale raczej najpiękniejszej młodej damy w grodzie. ‘Uroda, nie urodzenie – podaje Kpinomir – była najważniejsza dla niego’. Otrzymał po jednej żonie z Poznania, Kalisza, Giecza, Grzybowa i Kruszwicy – nawet znamy ich imiona: Całusława, Biustyna, Błogomina, Udowita i Pieściwoja. Natomiast z Gniezna Mieszko dostał dwie bliźniaczki: Rębichę i Pępichę”.

Jak podaje za Kpinomirem Steele, „na początku Mieszko chciał uczynić Dobrawę pierwszą wśród sobie równych (prima inter pares), ale odrzuciła ona tę ofertę. Ostatecznie Mieszko się jej poddał. Kpinomir pisze, że Dobrawa była w jego oczach piękniejsza od innych żon; że Mieszko znalazł w niej mocniejsze oparcie i głębsze zrozumienie; i przede wszystkim, że Mieszko uwierzył w jej obietnice, iż Bóg chrześcijański go pobłogosławi i że światłość niebiańska nawiedzi królestwo polskie”.

Rewelacje zawarte w wywiadzie zatytułowanym „Zapiski Kpinomira. Życie erotyczne Mieszka I” mogą budzić pewne podejrzenia, jednak sprawę ostatecznie wyjaśnia podpis pod tekstem: „Rozmawiał 1 kwietnia 2016 r. Philip Earl Steele”. Amerykański historyk rozmawiał sam ze sobą, a tekst rzekomego wywiadu ukazał się 1 kwietnia 2016 r. W prima aprilis.

Abp prof. Jędraszewski: Taka właśnie jest Polska
Publikacja przeszłaby pewnie bez większego echa, gdyby nie prof. abp Jędraszewski. W roku 2017 ukazał się kolejny numer niezwykle poważnego naukowego kwartalnika pt. „Łódzkie Studia Teologiczne” wydawanego przez Wyższe Seminarium Duchowne w Łodzi. Dla podkreślenia rangi publikacja nosi też angielski tytuł „Łódź Theological Studies Quarterly”, a wszystkie polskojęzyczne artykuły opatrzone są streszczeniami po angielsku.

Numer 2 kwartalnika z 2017 r. otwiera artykuł abp. Marka Jędraszewskiego zatytułowany „Chrzest Polski” („The Baptism of Poland”). Przy nazwisku autora podano nazwę jego macierzystego Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, a przypis informuje, że tekst jest opracowaniem wykładu, jaki abp prof. Jędraszewski wygłosił 18 października 2016 r. w siedzibie Biblioteki Polskiej w Paryżu.

W artykule tym abp Jędraszewski głosi pochwałę symbiozy Kościoła, państwa i społeczeństwa, stwierdzając w końcowym akapicie: „Raz jeszcze wracamy do tej szczególnej jedności dziejów Kościoła, narodu i państwa w Polsce. Kiedy w tym roku uroczyście przeżywamy 1050. rocznicę Chrztu naszej Ojczyzny, pragniemy z dumą powiedzieć: taka właśnie jest Polska i jako taka w imię europejskiej tolerancji pragnie być rozumiana i uszanowana”.

W artykule czytamy: „Właśnie poprzez rodzinę zaczyna się prawdziwa rewolucja obyczajowa, znajdująca swój fundament w chrześcijaństwie. Była to rewolucja, której na sobie doświadczył także sam Mieszko I. Przed przyjęciem chrztu był bowiem zmuszony oddalić siedem żon, które dotychczas posiadał. Według Kpinomira, spowiednika Dobrawy, który w kronice zatytułowanej Vita Mesconis – Żywot Mieszka – przekazał nam nawet ich imiona, Mieszko I podjął decyzję o ich oddaleniu na skutek zabiegów swojej nowej czeskiej małżonki”.

Arcybiskup niechcący zdemaskował źródła ideologii katolicko-narodowej
Czytelnik przeciera oczy ze zdumienia. Primaaprilisowy żart amerykańskiego historyka posłużył abp. Jędraszewskiemu (profesorowi!) jako uzasadnienie rzekomo naukowych tez. Nieistniejąca kronika nieistniejącego Kpinomira ma być argumentem w artykule publikowanym w ponoć poważnym kwartalniku akademickim, w którego stopce aż roi się od utytułowanych księży profesorów, z ks. prof. dr. hab. Pawłem Bortkiewiczem (nadwornym autorytetem Radia Maryja) na czele. Ci wszyscy profesorowie nie byli w stanie poznać się na żarcie, który bez trudu wyłapałby w miarę bystry licealista. To oczywiście rzuca światło na ich kwalifikacje i jaskrawo ukazuje, ile naprawdę warte są w ich przypadku tytuły naukowe.

A może to nie tylko kwestia kompetencji, ale także obyczajów panujących w hierarchicznej społeczności kościelnej? Tu nikt nie ma śmiałości krytycznym okiem spojrzeć na tekst człowieka wyższego rangą. No bo skoro sam arcybiskup tak napisał, to mamy do czynienia z prawdą objawioną i niepodważalną.

Co gorsza, sprawa demaskuje też poziom etyczny i rzetelność abp Jędraszewskiego jako naukowca – w bibliografii zamieszczonej pod artykułem nie ma żadnej wzmianki o primaaprilisowym artykule z „Rzeczpospolitej”, wymieniony jest tylko tytuł książki amerykańskiego historyka Philipa Steele’a „Nawrócenie i chrzest Mieszka I”. Jednak w tej książce Steele o żadnym „Kpinomirze” nie pisze.

Na koniec warto też jednak wyrazić radość – w sumie bardzo dobrze się stało. Wpadka abp. Jędraszewskiego naocznie ukazuje, jakie są faktyczne i naukowe podstawy tez formułowanych przez ideologów głoszących hasło „Bóg, honor, ojczyzna” i zmierzających do podporządkowania obywateli państwu, a państwa Kościołowi.

wyborcza.pl/7,75968,24827835,ile-sa-warte-profesorskie-tytuly-dostojnikow-kosciola.html
A tak sie qrwy zawsze pusza z tymi tytulami jakby byly rownowaznikami profesorskich tytulow najwiekszych slaw naukowych. Bedac specjalistami od robienia glupcow w balona, dzieki opanowaniu demonologii oraz tajnikow czarow i gusel.

Edytor zaawansowany
  • benek231 26.05.19, 22:54
    Tworca tego imienia musial miec niezle poczucie humoru. W odroznieniu od Jedraszewskiego ktory - jako nadety bufon, oraz czlowiek ktorego zzera pycha - poczuciem humoru nie grzeszy ani odrobine.
    A jak wam mowilem Najmilsi, ze ci wasi uczeni biskupi to kupa holoty, to nie chcieliscie mi wierzyc. No ale woncu macie takich katabasow na jakich zaslugujecie.
  • boavista4 27.05.19, 04:03
    Beniu, za to ty nie jestes nadety , dlatego nadaje ci tytul BALONA PUSTEGO. Polska szczyci sie wieloma profesorami z tym tytulem, wiec nie bedziesz miec trudnosci wykladania na Harvardzie.
  • benek231 27.05.19, 05:39
    Jakies koszaly pleciesz, koniku bozy...
  • benek231 27.05.19, 15:43
    benek231 napisał:

    No ale w koncu macie takich katabasow na jakich zaslugujecie.
    *
    A zaslugujecie by was jeszcze prali po pyskach.
  • benek231 27.05.19, 19:07
    i udaja, ze nie ma tematu. Czyli po staropolsku - co niewygodne dla ich zlodziejskiego kosciolka to przemilczec, przeczekac, chocby zeby rwali, a czas wygoi rany oraz owinie wszystko tkanina zapomnienia. No bo niby coz jest bardziej skuteczne od staropolskiego zapadania w szuwar? A pozniej jak zwykle czyli profesor-biskup to taka sama madrosc jak profesor-naukowiec z MIT.
    Bo profesor to profesor, a przy okazji jak na tym zyskuje autorytet i relatywna pozycja wzgledem parafianina...
  • benek231 28.05.19, 15:22
    za swego katabasa? No i bardzo dobrze - powinno byc wam wstyd, ciamajdy. Bo to wstyd jak cholera modlic sie przez tyle lat do takiego oszusta i wydrwigrosza i nawet nie zdawac sobie z tego sprawy. Komletna umyslowa degrengolada (te dziury w mozgu, niewatpliwie).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.