Dodaj do ulubionych

Panstwo mafijne - material porownawczy :O)

27.06.19, 17:30
Pod sztandarem "suwerenności" państwo mafijne chce zagwarantować sobie bezkarność w UE

Bálint Magyar, Bálint Madlovics
27 czerwca 2019 | 06:00


Na Węgrzech Viktor Orbán w sposób coraz bardziej nieskrępowany wykorzystuje państwo i jego instytucje do swoich celów. Ale klimat polityczny w Europie nie sprzyja ani jemu, ani Kaczyńskiemu.

Bálint Magyar jest socjologiem, byłym ministrem edukacji w rządzie socjalistyczno-liberalnym, autorem głośnej książki „Węgry. Anatomia państwa mafijnego”. Bálint Madlovics jest politologiem i ekonomistą. Ten artykuł napisali specjalnie dla "Gazety Wyborczej".

Żeby zrozumieć europejską politykę Viktora Orbána, najpierw musimy wyjaśnić, czym są dzisiejsze Węgry. Są postkomunistycznym państwem mafijnym. Świadczą o tym cztery wyznaczniki, które występują jednocześnie.

Po pierwsze, elita panująca nie jest partią, lecz klanem polityczno-gospodarczym. Władzy nie sprawuje organizacja o nazwie „Fidesz”, lecz nieformalna, hierarchiczna piramida poligarchów i oligarchów, na której szczycie znajduje się Orbán. Partia Fidesz, rząd i parlament tylko wcielają w życie decyzje tej nieformalnej struktury.

Po drugie, system instytucji ma charakter neopatrymonialny – wspomniany klan czy adopcyjna rodzina polityczna traktuje państwo i społeczeństwo jak swoją prywatną własność.

Po trzecie, w dziedzinie stosunków własnościowych jest to państwo rozbójnicze, które przejmuje własność nie na podstawie bezosobowego kryterium interesu publicznego, lecz kierując się jednoznacznie interesem rodziny politycznej.

Po czwarte, jeśli chodzi o legalność działań elity panującej, możemy uznać to państwo za przestępcze. Wprawdzie adopcyjna rodzina polityczna uchwala ustawy i zarządza krajem przy użyciu narzędzi władzy państwowej, lecz by móc to osiągnąć, jest zmuszona wielokrotnie łamać prawo, włącznie z konstytucją Węgier, która stwierdza, że „nikt nie może prowadzić działań zmierzających do zdobycia monopolu władzy”.

Każda organizacja przestępcza, czy to państwowa, czy prywatna, stawia sobie trzy cele:

1. zapewnienie źródeł rabunku;

2. pranie pieniędzy, by móc je przeznaczać na cele prywatne i na inwestycje w dalszą działalność organizacji przestępczej;

3. zagwarantowanie bezkarności członkom organizacji poprzez neutralizację państwowych organów ścigania.

Orbánowska organizacja przestępcza zrealizowała dwa pierwsze punkty. Głównym źródłem rabunku jest Unia Europejska – ok. 90 proc. przychodów oligarchowie Orbána zgarniają z finansowanych przez Unię zamówień publicznych, których wartość – wg danych Corruption Research Center Budapest – jest zawyżona przeciętnie od 1,7 do 10 razy.

Jeśli chodzi o pranie pieniędzy, oligarchowie prowadzą legalną działalność gospodarczą i z nielegalnie kierowanych do nich zamówień publicznych czerpią legalny zysk. Ludzie z bezpośredniego kręgu Orbána (jego ojciec, teść oraz figurant firmujący jego biznesy Lorinc Mészáros) tylko w zeszłym roku zarobili ok. 50 mld forintów (670 mln zł).

Bezkarność w kraju i za granicą
Omawiając zaś trzeci punkt – zagwarantowanie sobie bezkarności – dochodzimy do istoty europejskiej polityki Orbána. Węgierskie państwo mafijne zagwarantowało już sobie bezkarność na szczeblu krajowym. Wierni mu ludzie opanowali prokuraturę oraz Trybunał Konstytucyjny i raz po raz podejmowane są próby utworzenia sądów specjalnych, które przejęłyby sprawy politycznie wrażliwe. Autorzy tych inicjatyw powołują się na rzekome wzorce zachodnie, lecz w istocie naśladują przykłady środkowo-azjatyckie.

Tradycyjnej mafii wystarczy wyeliminowanie – za pomocą spisku lub przekupstwa – mechanizmów kontrolnych państwa, w którym ta mafia działa. W przeciwieństwie do niej państwo mafijne musi zagwarantować sobie bezkarność także na arenie międzynarodowej. Jest to kwintesencja tego, co orbánowska propaganda nazywa „narodową walką o wolność” [ten termin w węgierskiej historiografii był używany dla określenia powstania narodowego 1848-49 r., reżim Orbána zaczął się nim posługiwać dla określenia relacji z Brukselą – przyp. tłum.]. O taką właśnie bezkarność chodzi, gdy Budapeszt odmawia przyłączenia się do prokuratury europejskiej. Chęć zagwarantowania sobie tej bezkarności sprawia, że gdy tylko ktoś zaczyna głośno mówić o przypadkach korupcji reżimu, zaraz pada pod jego adresem zarzut podkopywania suwerenności Węgier.

W istocie „suwerenność” jest tylko pustą skorupą, jeśli nie powiemy, kto i do czego wykorzystuje wywalczone pod jej sztandarem pole manewru. Suwerenność orbánowska oznacza tylko tyle, że Orbán może robić, co mu się żywnie podoba, uzurpując sobie prawo do definiowania interesu narodowego. Dla Orbána postulat narodowej niepodległości jest tożsamy z postulatem zapewnienia organizacji przestępczej bezkarności w obliczu krytyków, organów kontrolnych UE oraz zachodnich podatników oczekujących, że fundusze europejskie będą wydawane zgodnie z ich przeznaczeniem.

Weto służy Orbánowi
Dla obezwładnienia Unii Europejskiej w krótkiej perspektywie i uniemożliwienia jej skutecznego przeciwstawiania się państwu mafijnemu Orbán próbuje wykorzystywać strukturalny feler procesu decyzyjnego UE, jakim jest prawo weta przysługujące w wielu przypadkach państwom członkowskim. Warto tu się odwołać do doświadczeń polskiej Rzeczypospolitej szlacheckiej XVII-XVIII wieku – przysługujące szlachcie w Sejmie liberum veto doprowadziło do trzykrotnych rozbiorów i likwidacji niegdyś najrozleglejszego imperium Europy przez państwa ościenne. Dziś system wet pozwala państwom członkowskim UE zawierać pakty zarówno blokujące w ogóle integrację, jak i uniemożliwiające karanie tych państw za prowadzenie działalności przestępczej.

Orbán najpierw próbował zawierać takie pakty blokujące z członkami Grupy Wyszehradzkiej oraz z unijnymi i bałkańskimi autokracjami. Ten eksperyment się nie powiódł: autokracje w Macedonii i Serbii upadły, Słowacy wybrali liberalną, proeuropejską panią prezydent, a w Czechach jedna tylko sprawa korupcyjna – i to groszowa, jak na standardy węgierskie – wywołała ogromne protesty społeczne.

W Polsce natomiast autokratyczny eksperyment Kaczyńskiego istotnie odbiega w swych założeniach od państwa mafijnego Orbána. Wprawdzie Kaczyński podporządkowuje instytucje państwa swojej partii jako sformalizowanej organizacji, ale nie hoduje własnych oligarchów, nie podejmuje celowych prób przejmowania własności ani wasalizowania największych przedsiębiorców w kraju. Kaczyńskim kieruje żądza władzy i ideologia, a nie chęć obrabowania własnego narodu przez klan polityczno-gospodarczy.

Choć oczywiście jest niebezpieczeństwo, że jeśli lider PiS zdobędzie monopol władzy, to wówczas dla jej utrzymania będzie próbował – na wzór Orbána – zbudować system patronacko-klientystyczny, podporządkowując sobie sferę autonomii społecznej obejmującą media, przedsiębiorczość, organizacje pozarządowe i prawa obywateli. Dopóki bowiem istnieje niezależne od niego społeczeństwo obywatelskie, dopóty jest gleba, z której wyrasta skuteczny opór przeciw jego panowaniu.


Edytor zaawansowany
  • benek231 27.06.19, 17:34
    Niespodzianka w eurowyborach
    Po porażce paktów blokujących w Europie Wschodniej Orbán podjął próbę zawarcia takiego paktu na Zachodzie – z umacniającymi się ruchami populistycznymi. „Europa narodów” okazała się wspólnym mianownikiem dla miłej dla ucha populistów retoryki nacjonalistycznej i miłej dla rodzinnego portfela idei swobody rabunku. Płynąc na fali imigracji i wiążących się z nią emocji, Orbán próbował zdobyć poparcie, by zdominować nie tylko krajowe boisko, ale także zdobyć szansę stanięcia na czele potencjalnej frakcji populistycznej w europarlamencie. (Choć od początku była to raczej próżna nadzieja, bo przepaść między skalą europejskich ambicji Orbána a polityczno-gospodarczą wagą Węgier w Unii Europejskiej wydaje się nie do przeskoczenia).

    Stawką tych eurowyborów był dla Orbána sukces partii populistycznych, z którymi można by zawrzeć pakt blokujący. Chodziło o to, by siły skrajne wzmocniły się na tyle, żeby w europejskim procesie decyzyjnym stać się czynnikiem, którego nie da się pominąć. I pod tym względem państwo mafijne poniosło porażkę. W całej Unii umocniły się partie liberalne i zielone, zaś polityczna waga populistów, choć w sumie wzrosła, nie przekroczyła punktu krytycznego. Niespodziankę zgotowały nie tyle siły osłabiające europejską integrację, co raczej opowiadające się za przyspieszeniem integracji – była to niespodzianka przyjemna dla zachodnich i węgierskich podatników zainteresowanych przestrzeganiem prawa i nieprzyjemna dla orbánowskiego państwa mafijnego opierającego się na działalności nielegalnej.

    Na Węgrzech Orbán dostał 52 proc. głosów. Rozziew między jego dobrym wynikiem w kraju i niedoszłym przełomem populistycznym na Zachodzie jest odzwierciedleniem wpływu, jaki wywierają na decyzje obywateli przemoc państwa i państwowy monopol medialny. W rzeczywistości jednak zaskakujące jest to, że w porównaniu do wyborów 2014 r. Fidesz zdołał poprawić swój wynik tylko o jeden punkt procentowy, choć od tamtej pory rozpętał kampanię nienawiści przeciw imigrantom i Unii, niezgodnie z prawem wykorzystując dla rozpowszechniania tej politycznej propagandy wszelkie środki i instytucje.

    Na Węgrzech orbanowska organizacja przestępcza w coraz bardziej nieskrępowany sposób wykorzystuje państwo do swoich celów, jednak europejski klimat jej nie sprzyja. Obywatele UE uznali, że Unia może odegrać na światowej scenie politycznej rolę mocarstwa, tylko wzmacniając integrację, a nie poluzowując więzy. Sama Unia poczyniła pierwsze kroki na drodze do skutecznego zwalczania przestępstw popełnianych przez państwa członkowskie – np. wprowadzając kryterium przestrzegania prawa do mechanizmu rozdziału funduszy na rozwój.

    Obywatele i politycy UE muszą zrozumieć jeszcze tylko jedno: że polityka Orbána wobec Unii nie wynika z innego rozkładu politycznych akcentów ani nie jest konfrontacją różnych wizji europejskiej przyszłości. System, którego fundamentem jest przestępczość, toczy „walkę o wolność”, by zagwarantować sobie bezkarność. Tylko wówczas zdołamy skutecznie sprzeciwić się systemowi orbánowskiemu, gdy uznamy jego przedstawicieli za tych, kim są – za przestępców.

    Tłum. Wojciech Maziarski

    wyborcza.pl/7,75968,24934774,panstwa-mafijne-przegrywaja-w-europie.html
    Do porownywania czego z czym ma sluzyc ten material porownawczy? Do porownywania Wegier z Polska, oczywiscie - badz na odwrot.
  • benek231 30.06.19, 21:23
    czyli demokracji nieliberalnej a zarzadzanej w sposob wodzowski, bez kontroli i weryfikacji poczynan rzadzacych w swietle praw i konstytucji.

    "Na Węgrzech orbanowska organizacja przestępcza w coraz bardziej nieskrępowany sposób wykorzystuje państwo do swoich celów, jednak europejski klimat jej nie sprzyja. Obywatele UE uznali, że Unia może odegrać na światowej scenie politycznej rolę mocarstwa, tylko wzmacniając integrację, a nie poluzowując więzy. Sama Unia poczyniła pierwsze kroki na drodze do skutecznego zwalczania przestępstw popełnianych przez państwa członkowskie – np. wprowadzając kryterium przestrzegania prawa do mechanizmu rozdziału funduszy na rozwój."

    Pisiorom zaczyna isc coraz bardziej pod gorke. A gdy TSUE oglosi we wrzesniu, ze KRS oraz Izba Dyscyplinarna sa niezgodne z prawem polskim i unijnym to pisiory spotkaja sie w wyborach z odpowiedzia spoleczenstwa, ktore obawia sie wykopania przez Unie. Poczuja to takze tutejsi faszysci, zamordysci, naziolki i inni "wolnosciowcy".
  • benek231 01.07.19, 18:37
    >> Na Węgrzech orbanowska organizacja przestępcza w coraz bardziej nieskrępowany sposób wykorzystuje państwo do swoich celów, jednak europejski klimat jej nie sprzyja. Obywatele UE uznali, że Unia może odegrać na światowej scenie politycznej rolę mocarstwa, tylko wzmacniając integrację, a nie poluzowując więzy. Sama Unia poczyniła pierwsze kroki na drodze do skutecznego zwalczania przestępstw popełnianych przez państwa członkowskie – np. wprowadzając kryterium przestrzegania prawa do mechanizmu rozdziału funduszy na rozwój.

    Obywatele i politycy UE muszą zrozumieć jeszcze tylko jedno: że polityka Orbána wobec Unii nie wynika z innego rozkładu politycznych akcentów ani nie jest konfrontacją różnych wizji europejskiej przyszłości. System, którego fundamentem jest przestępczość, toczy „walkę o wolność”, by zagwarantować sobie bezkarność. Tylko wówczas zdołamy skutecznie sprzeciwić się systemowi orbánowskiemu, gdy uznamy jego przedstawicieli za tych, kim są – za przestępców. >>

    W Polsce sprawy maja sie identycznie. Pisiory juz dawno utracily legitymacje do rzadzenia - gdy tylko zaczely lamac Konstytucje oraz zaczely tworzyc prawa pod katem oslabiania opozycji, oraz prawa pod katem grupowych benefitow wlasnych. To jest taka sama banda, mafia i swolocz, jak ta na Wegrzech.
  • benek231 28.06.19, 07:10
    "W Polsce natomiast autokratyczny eksperyment Kaczyńskiego istotnie odbiega w swych założeniach od państwa mafijnego Orbána. Wprawdzie Kaczyński podporządkowuje instytucje państwa swojej partii jako sformalizowanej organizacji, ale nie hoduje własnych oligarchów, nie podejmuje celowych prób przejmowania własności ani wasalizowania największych przedsiębiorców w kraju. Kaczyńskim kieruje żądza władzy i ideologia, a nie chęć obrabowania własnego narodu przez klan polityczno-gospodarczy."
    **
    Czyzby? A wypasanie swoich ludzi na budzecie panstwa (glownie spolki skarbu panstwa) nie jest hodowaniem oligarchow? A czym jest zwasalizowanie Polsatu? Moze i Kaczynskim kieruje zadza wladzy i ideologia, jednak nie da sie ukryc, ze jego banda zainteresowana jest glownie mamona i rabuje własny naród wlasnie przez klan polityczno-gospodarczy.
    **
  • wikul 28.06.19, 20:52
    https://scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/66004066_2420541674938225_812445445459542016_n.jpg?_nc_cat=110&_nc_oc=AQmUroUGyqGaHJ8_1Uh2AtHpOTqdUhzA7TUA_cEes50ikyJHuMQ-eCF7YSKrWGSsPIQ&_nc_ht=scontent-waw1-1.xx&oh=0a2f88d03b24adbf211bf8ccf71753f4&oe=5DBE128B


    --
    "…dopiero teraz widzę jak wielkim mężem stanu jest prezes Jarosław Kaczyński, i tylko pod jego jednoosobowym kierownictwem w Polsce będzie dobrze".
    Perła v. Cullinan1 v. au999
  • benek231 28.06.19, 22:04
    no i oczywiscie reszcie kleru. Takoz za dar PiSu. Teraz ich nie widac i nie slychac, bo swoje zrobili i mogli skromnie usunac sie w cien - oni nie lubia zbednego rozglosu. Ale odezwa sie, gdy jednak pisiory przegraja i trzeba bedzie ich chronic. Wtedy uslyszymy apele o chrzescijanskiej potrzebie wybaczania, oraz koniecznosci uzyskania zgody narodowej - podlane sosem chrystusowej milosci blizniego.

    Nie wiem czy na Wegrzech kler odegral podobna role, czy tez Orban dal sobie rade bez kleru (Wegrzy maja bogatsze od Polakow tradycje narodowo-socjalistyczne i faszystowskie), lub skorzystal z ich dyskretnej pomocy. Wiem natomiast, ze polscy narodowi-socjalisci i faszysci zawdzieczaja swa dzisiejsza sile wlasnie katolickiemu klerowi. Antydemokratyczna reakcja czyli antydemokratyczne gowno trzyma sie razem.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka