Dodaj do ulubionych

Wspólna tożsamość Kaczora, Putina, Erdogana :O)

28.06.19, 22:40
>> Proste i zrozumiałe ujęcie faszyzmu proponuje Jason Stanley z Yale University: taktyka sprawowania władzy przez mafie polityczne, oparta na lojalności i sile, nastawiająca przeciwko sobie duże grupy społeczne. Jako przykład omawia też Polskę i PiS. Twierdzi, że czołówka ruchów faszystowskich to w rzeczywistości po prostu gangsterzy działający w polityce.

Jason Stanley mówi wprost: „Władza w Polsce, przejęta przez teokratyczną i faszystowską partię Prawo i Sprawiedliwość, stosuje strategię rozsiewania strachu przed nieistniejącymi komunistami”. Tych strachów na polskie wróble jest zresztą więcej, choćby imigranci, euro, LGBT, Niemcy. Madeleine Albright w książce „Faszyzm. Ostrzeżenie” tak to widzi: „Tam, gdzie monarchowie dążą do uspokojenia gniewu tłumu, faszyści będą niepokój podsycać, aby w momencie walki każdy żołnierz pałał żądzą walki i pierwszy nacisnął spust”

PiS jest dziwną organizacją: partia typu wodzowskiego, ale także konglomerat powiązany z kościołem, którego bossowie zarządzają nieruchomościami, spółkami, klubami, fundacjami i mediami. Dysponują większością posłów w parlamencie. Prawdopodobnie ściągają haracze od państwowych spółek, które ściśle kontrolują. Kombinat dający pracę tysiącom członków i zwolenników. Do tego tajemnicze kontakty z oligarchią rosyjską – co uprawdopodobniają książki Piątka, czy Rzeczkowskiego. Organizacja ta wykracza poza definicję partii politycznej. Z pobieżnych informacji mediowych wynika, że proces stanowienia prawa w Polsce został poddany kontroli Jarosława Kaczyńskiego. Faszyzm zawsze był formą partiokracji, czy lepiej – ustroju oligarchii partyjnej: Pisowcy realizują ten ustrój w sposób modelowy. A niewykluczone, że w podejmowaniu decyzji bierze tu udział jeszcze Władca Taśm z siedzibą na Kremlu.

Faszyzm jako system oligarchii partyjnej wykorzystuje instytucje demokracji przedstawicielskiej — przede wszystkim system reprezentacji: obywatele wprawdzie wybierają swoich przedstawicieli, ale po wyborach już jako parlamentarzyści stają się niezależni, ale — według fikcjonizmu prawnego — rzekomo nadal reprezentują wyborców. To jest najsłabsze ogniwo demokracji przedstawicielskich na całym świecie. Jeżeli do władzy dochodzi partia demokratyczna, z liberalną kulturą polityczną, problem ten nie jest największym nieszczęściem. Rodzi się wprawdzie oligarchia partyjna — podporządkowana szefowi partii, a nie wyborcom — która korzysta z faktu zajmowania wysokiej pozycji w hierarchii społecznej, ale ich władza jest stale ograniczana przez inne instytucje demokracji i kulturę polityczną społeczeństwa.

Prawdziwe nieszczęście pojawia się, gdy wybory wygrywa partia wodzowska. Demokracja przedstawicielska niemal automatycznie przeistacza się w jedną z odmian autorytaryzmu, obsługiwanego przez chamską sforę lojalną tylko wobec wodza, jak na Węgrzech, czy w Polsce. Obalenie konstytucji odbywa się bez formalnej zmiany. Zbrodnia stanu w białych rękawiczkach. >>

studioopinii.pl/archiwa/193659/4
Coraz wiecej ludzi przestaje wypierac sie faszyzowania sie polskiego spoleczenstwa - bo faszyzm to zawsze byl wstyd. Tak jak zlapanie kily czy swierzba. A tu, tak czy owak,nie ma co udawac, ze wszystko jest OK, bo trzeba to jak najszybciej leczyc.
Edytor zaawansowany
  • benek231 29.06.19, 21:17
    >> Dyktatura formalna podana na tacy. Proces stanowienia prawa przejęty zostaje przez grupę decydentów partyjnych lub szefa partii. To jest być może kluczowa cecha polskiego faszyzmu.

    Problem ten pojawił się już w oficjalnym obrocie prawnym. Profesor Małgorzata Wrzołek-Romańczuk tak relacjonuje swoje wystąpienie jako pełnomocnika Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego podczas rozprawy przed TSUE w dniu 14 maja 2019 r.: „Następnie wskazałam na jeszcze groźniejsze zjawisko, a mianowicie na to, że istotne decyzje w Państwie zapadają poza systemem konstytucyjnych organów Rzeczypospolitej Polskiej w tzw. centralnym ośrodku dyspozycji (decyzji) politycznej”.

    Profesor nawiązuje tu do koncepcji profesora Stanisława Ehrlicha, komunistycznego profesora prawa (m.in. „Ustrój Związku Radzieckiego”, t. 1-2, 1954-56), u którego pobierał nauki Jarosław Kaczyński: „Dla formowania prawa wewnętrznego decydujące znaczenie ma istnienie centralnego ośrodka dyspozycji politycznej, którym jest jakiś organ państwowy, lub nawet kilka organów, jak to się dzieje w niektórych ustrojach, współpracujących z kierownictwem partii rządzącej. Niekiedy w skład tego ośrodka wchodzi w sposób nieformalny jakaś grupa osób lub pojedyncza osoba. Ośrodek ten nie tylko podejmuje decyzje, którym nadaje kształt przepisów prawa, ale dysponuje scentralizowanym aparatem przymusu, przy pomocy którego zapewnia ich efektywność”.

    To jest właśnie mafijny system sprawowania władzy, który profesor Jason Stanley uznaje za istotną cechę faszyzmów. Przypuszczalnie w taki właśnie sposób, nieformalnie, czy też „bez żadnego trybu”, Kaczyński rządzi Polską. Zarówno w tym, jak i w kilku innych przypadkach, doszło do nielegalnej zmiany porządku konstytucyjnego, co jednak można będzie wykazać dopiero w ewentualnym przyszłym śledztwie. Normy prawne można bowiem uchylać także nieformalnie poprzez praktykę – nie stosując się do nich, jeżeli dysponuje się siłą.

    Dobrą ilustracją efektów tej metody sprawowania władzy w praktyce jest historia horroru, którą przeszedł urzędnik państwowy z KNF Wojciech Kwaśniak — bo respektował rządy prawa, a nie rządy oligarchii partyjnej. W 2014 roku został ciężko pobity kijami baseballowymi przez bandytów powiązanych ze SKOK-iem. „Zamach był następstwem mojej pracy w Komisji Nadzoru Finansowego” – pisze w oświadczeniu opublikowanym w 8 grudnia 2018 roku – „Efektem tej pracy było m.in. zdemaskowanie grupy przestępczej, która wyprowadziła ze SKOK-u Wołomin ponad 1 mld zł. Bezpośredni sprawcy zamachu zostali bardzo szybko zidentyfikowani przez policję. Jednak do chwili obecnej nie zostali osądzeni ani ukarani”.

    Zamiast bandytów prokuratura ściga Kwaśniaka. >>

    Wyglada na to, ze jedyna lekcja na ktorej nie spal Kaczynski byla wlasnie ta o skutecznym chwyceniu narodu za morde.
  • benek231 30.06.19, 06:10
    >>
    Telewizja Polska łamie bezceremonialnie te przepisy, a jej prezes okazuje w wywiadach bezczelną pogardę dla prawa. Każdy, kto choć trochę zna prawo karne, łatwo dostrzeże w tym zachowaniu znamiona przestępstwa zbrodni lub zamachu stanu. Media publiczne są bowiem elementem konstytucyjnego ustroju państwa, a niezależność czwartej władzy, to nie jest metafora literacka. To w umysłach obywateli formuje się wola narodu – źródło władzy i prawa. Media publiczna to system walidacji wiedzy politycznej. (...)

    Podobne wnioski wynikają z Raportu Stowarzyszenia Obserwatorium Wyborcze: „Polskie wybory do Parlamentu Europejskiego (26 maja 2019) odbyły się w cieniu działań propagandowych prowadzonych na wielką skalę przez media publiczne na korzyść partii rządzącej. W szczególności codzienne „Wiadomości” w TVP1 w ciągu wielu miesięcy poprzedzających wybory miały niemal za każdym razem charakter kompozycji propagandowej: były skomponowane tak, żeby przekonać widza do racji partii rządzącej i obrzydzić widzowi inne siły polityczne (Platformę Obywatelską, a w okresie bezpośrednio poprzedzającym wybory Koalicję Europejską i Konfederację). Obserwatorium Wyborcze stoi na stanowisku, że wybory przeprowadzone w takim kontekście nie mogą być uważane za w pełni demokratyczne” (...)

    To są fakty, które w mojej opinii delegalizują wybory – zarówno te europejskie, jak i te nadchodzące krajowe. Nielegalne działania mediów podających się za publiczne mogą w istotny sposób zmieniać wynik wyborów. Widać jednak, że opozycja demokratyczna nie protestuje, a więc legitymizuje jednak ten proceder.

    Tymczasem w wybory te mają podobny status jak referenda w Trzeciej Rzeszy: media opanowane były przez machinę propagandową NSDAP, ale przy urnach wyborczych w zasadzie była wolność. Fakt, że naziści odważyli się w ogóle na organizację referendum, wynikał z faktu, że dostrzegli już efekty działania Ministerstwa Propagandy. Do wysokiego zwycięstwa w obu referendach przyczyniły się głównie media Goebbelsa. (...)

    Aby więc wybory mogły być uznane za wolne, media publiczne też muszą być wolne, a prywatne nie mogą być szantażowane ani zastraszane – bo partia rządząca wywiera w ten sposób zbyt duży wpływ na wolę wyborców i wynik wyborów.



    Nie ma co ukrywac tego, ze kto wyglada jak faszysta, porusza sie jak faszysta, kwacze jak faszysta, ten jest faszysta.


  • benek231 30.06.19, 21:31
    >> Czy nie jest za późno na urządzanie państwa polskiego na zupełnie innych zasadach niż to, co wylęgło się w pokrętnym umyśle człowieka ogarniętego obsesją panowanie nad otoczeniem. W dłuższej perspektywie budowa w łonie Unii Europejskiej autorytarnego tworka państwowego, mając na głowie demokratyczno-liberalne zobowiązania zapisane w Traktatach Unijnych, jest projektem nie tylko sprzecznym z polską racją stanu, ale też karkołomnym i niewykonalnym. Chyba że uda się w jakiś sposób przekonać wyborców, że powinniśmy opuścić Europę i budować faszystowskie państwo według standardów wschodnich.

    Większość współczesnych europejskich ruchów politycznych traktuje państwo pragmatycznie – jako organizację, która służy obywatelom. Mieszczą się w tym nurcie chrześcijańska demokracja, lewica, liberalizm, zieloni, republikanizm. Nie mieści się w tej tożsamości Orban z Kaczyńskim, Putin, Erdogan i jeszcze kilku wschodzących czcicieli państwa. Wizję tego typu kultury tak opisywał Benito Mussolini w książce „Doktryna faszyzmu” (Lwów, 1935) – „Dlatego dla faszysty wszystko mieści się w państwie, i poza państwem nie istnieje nic ludzkiego, ani duchowego, ani tembardziej nie posiada jakiejkolwiek wartości. W takiem pojęciu faszyzm jest totalitarny, a państwo faszystowskie, jako synteza i zjednoczenie wszelkich wartości, daje sens właściwy całemu życiu narodu, rozwija je i potęguje”. >>

    Ciekawe kiedy w lepetynach polskiej swoloczy narodowej, i reszty tamtejszych niedoukow, przemknie mysl, ze to co mial i do zaproponowania "wolnosciowiec" Benito M., niekoniecznie jest tym co sobie ubrdali sami.
  • benek231 30.06.19, 17:52
    "Faszyzm jako system oligarchii partyjnej wykorzystuje instytucje demokracji przedstawicielskiej — przede wszystkim system reprezentacji: obywatele wprawdzie wybierają swoich przedstawicieli, ale po wyborach już jako parlamentarzyści stają się niezależni, ale — według fikcjonizmu prawnego — rzekomo nadal reprezentują wyborców. To jest najsłabsze ogniwo demokracji przedstawicielskich na całym świecie."

    Pamietam jak na rozkaz kleru dopisano do Art.104 "Nie wiążą ich instrukcje wyborców."


    Art. 104.
    1. Posłowie są przedstawicielami Narodu. Nie wiążą ich instrukcje wyborców.

    W efekcie wielu tych niby przedstawicieli czulo sie tak jakby spoleczenstwo wybralo ich na medrcow, czy innych "mistrzow swiata", ktorzy po wyborach moga robic co tylko zechca, gdyz "Nie wiążą ich instrukcje wyborców."
    To zdanie nie powinno bylo zaistniec, w Konstytucji.
  • wikul 30.06.19, 23:25
    ... trąbiła od rana pisowska szczujnia TVPiS

    www.facebook.com/jan.sitnicki/videos/2549584271741680/


    --
    "…dopiero teraz widzę jak wielkim mężem stanu jest prezes Jarosław Kaczyński, i tylko pod jego jednoosobowym kierownictwem w Polsce będzie dobrze".
    Perła v. Cullinan1 v. au999
  • benek231 01.07.19, 07:55
    Nie podal mu reki gdy ustawiali sie do zdjecia. Wszystkich widzial a Tuska nie widzial, choc stanal przed nim o krok (twarza w twarz). Tylko nie wiem czy warto przejmowac sie chamskimi zachowaniami gangstera.
  • benek231 01.07.19, 18:29
    >> Demokracja panowała więc w Polsce od 1990 roku do 2015 lub 2016 roku. Być może przyszłe śledztwo lub historycy ustalą dokładną datę końcową. Partia PiS przejęła władzę w wyniku demokratycznych wyborów, ale demokratyczną legitymację do jej sprawowania utraciła wkrótce po wyborach. Czy za datę graniczną uznać nielegalne przejęcie TVP, czy wejście sędziego-dublera przebierańca w towarzystwie uzbrojonego żołnierza BOR do Trybunału Konstytucyjnego? Czy może jakieś inne zdarzenie? (...)

    Czy nie jest za późno na urządzanie państwa polskiego na zupełnie innych zasadach niż to, co wylęgło się w pokrętnym umyśle człowieka ogarniętego obsesją panowanie nad otoczeniem. W dłuższej perspektywie budowa w łonie Unii Europejskiej autorytarnego tworka państwowego, mając na głowie demokratyczno-liberalne zobowiązania zapisane w Traktatach Unijnych, jest projektem nie tylko sprzecznym z polską racją stanu, ale też karkołomnym i niewykonalnym. Chyba że uda się w jakiś sposób przekonać wyborców, że powinniśmy opuścić Europę i budować faszystowskie państwo według standardów wschodnich.

    Większość współczesnych europejskich ruchów politycznych traktuje państwo pragmatycznie – jako organizację, która służy obywatelom. Mieszczą się w tym nurcie chrześcijańska demokracja, lewica, liberalizm, zieloni, republikanizm. Nie mieści się w tej tożsamości Orban z Kaczyńskim, Putin, Erdogan i jeszcze kilku wschodzących czcicieli państwa.

    Nie da sie ukryc, Najmilsi, ze wkrotce staniecie przed wyborem pomiedzy postawieniem na PiS i niezadlugim pozegnaniem sie z Europa, a odrzuceniem PiSu i pozostaniem w UE. I jak znam zycie to wiekszosc z was jednak wybierze trwanie przy Unii, oraz da kopa w kaczy kuper, takze takiemu Kretynowiluce czy/i Szkopowi
  • benek231 03.07.19, 03:45
    >> Dobrze urządzone państwo jest jednak racjonalną architekturą, opartą na godności człowieka, która organizuje funkcje. I nie chodzi tu o godność pojmowanego etnicznie obywatela, lecz o godność każdej istoty ludzkiej, a nawet jak zaznacza Kant „każdej istoty rozumnej”. Nacjonalizm prowadzący do ubóstwienia państwa i narodu, a więc rozumiany po faszystowsku, jest więc sprzeczny z tożsamością europejską. Antyfaszyzm (podobnie zresztą jak antykomunizm) będący jednym z filarów tożsamości Europejczyków, to postulat odczarowania państwa. Faszystowskiej wizji państwa jako Lewiatana, którego wszyscy się boją, możemy przeciwstawić zupełnie inny ideał dobrze urządzonego świata życia. Wynika on z idei pomocniczości bytów ponadjednostkowych.

    Punktem wyjścia zasady pomocniczości jest suwerenna jednostka, która sama sobie organizuje życie i jest za swoje działania odpowiedzialna. Założenie to jest podstawą jej autonomii i godności. Są jednak zadania i sprawy, których jednostka nie jest w stanie wykonać samodzielnie. I dopiero w tym momencie może wkroczyć z pomocą organizacja ponadjednostkowa. Najpierw rodzina, potem samorząd – terytorialny, zawodowy i organizacje pozarządowe. Państwo nie może się mieszać w sprawy, które obywatele mogą sobie załatwić sami w formie samoorganizacji. Organy państwa zatrudniamy do załatwienia spraw, z którymi jednostki i samorządy sobie nie poradzą. >>
    **
    Jedyny problem w tym, ze dla faszystow "jednostka niczym"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka