Dodaj do ulubionych

W koncu wiadomo skad wzial sie bobas Du*a :O)

29.06.19, 04:24
"Bywa, że on się lubi zdenerwować, powiedzieć brzydkie słowo. To tkwi w mężczyźnie". Myślałam, że to ASZ Dziennik, a to ojciec prezydenta RP

NATALIA WALOCH
28.06.2019


Kryzys męskości to wina emancypacji, ładne, wykształcone kobiety nie powinny pozostawać niezapłodnione, a dziecko powinno wiedzieć, że kontakt z ojcem trzeba sobie wywalczyć. Chciałam napisać jakąś puentę, ale chyba tym razem zostałam pokonana.

Z okazji Dnia Ojca „Gazeta Krakowska” postanowiła zrobić z Janem Dudą, profesorem elektrotechniki i wykładowcą Akademii Górniczo-Hutniczej, ojcem Andrzeja Dudy, wywiad o ojcostwie i życiu rodzinnym. Szczerze mówiąc, gdy zaczęłam czytać, musiałam się upewnić, że to na pewno nie ASZ Dziennik. Niestety, Jan Duda mówi to wszystko na serio.

Czy ktoś ma namiar na Margaret Atwood?

Poglądy ma zdecydowane, zwłaszcza gdy chodzi o kobiety. Otóż współczesny kryzys męskości jego zdaniem wynika z „przesadnej emancypacji kobiet”. Co jest przesadą - wstęp na uczelnie, możliwość samotnego podróżowania między województwami czy może jawnie przecież nieprzyzwoita jazda na rowerze – profesor nie wyjaśnia, ale uważa, że sytuacja jest bardzo zła. Jego zdaniem kobiety „wpadły we własną pułapkę” i płacą cenę za wchodzenie mężczyznom w paradę, bo wykształcone (więc chyba jednak chodzi o uniwersytety), piękne kobiety są same. „A w czasach kryzysu demograficznego nie możemy sobie na to pozwolić” – konkluduje pan Duda.

Innymi słowy: nie możemy pozwolić, żeby piękne, wykształcone kobiety chodziły sobie po świecie niezapłodnione.
Czy ktoś ma maila do Margaret Atwood? Podobno pisze drugą część „Opowieści podręcznej”, podesłałabym jej link do wywiadu z ojcem prezydenta.

Mężczyźni do wyzwań, kobiety do roboty

Dalej Jan Duda rozwodzi się nad tym, jak wyemancypowane kobiety zepchnęły mężczyzn do narożnika i nie zostawiają im miejsca, a przecież oni mają „wrodzone skłonności do podejmowania trudnych wyzwań, wymagających dużego wysiłku, predyspozycje do zamierzeń o charakterze strategicznym.” Trochę nie rozumiem, jak wyposażeni w tak genialne intelekty mężczyźni mogli dać się zepchnąć na bocznicę, ale wierzę na słowo. Pewne wyjaśnienie można znaleźć w innych słowach profesora, gdy mówi, że mężczyźni są „operacyjnie dużo słabsi od kobiet”. O co chodzi? „Nie potrafią jednocześnie zajmować się dzieckiem, gotować zupę i jeszcze pamiętać o tym, że trzeba zapłacić rachunek za prąd. To domena kobiet.” Konstruktywny profesor wskazuje jednak rozwiązanie: kobieta musi wyznaczać mężczyźnie zadania. Myliłby się, kto sądzi, że chodzi o to, by mu wskazać, że należy zmienić pościel w dziecięcym pokoju czy odkurzyć. Najprościej jest, gdy kobieta po prostu weźmie wszystkie obowiązki na siebie, zostawiając mężowi piękny, abstrakcyjny odcinek działalności:

„Trzeba mu wyznaczać zadania: ja gotuję, piorę i robię zakupy, ale ty jesteś odpowiedzialny za rodzinę”.
Zdradzę Janowi Dudzie dwa sekrety. „Operacyjność” można dość dobrze sobie poprawić, spisując na kartce to, co należy zrobić. Jedyna trudność polega na tym, że należy pamiętać, żeby do tej listy obowiązków zajrzeć. Sprawę może ułatwić zrobienie jej na jaskrawym papierze i położenie w widocznym miejscu np. na kuchennym stole. Sekret drugi dotyczy wielozadniowości. To prawda, że umiemy robić zupę, jednocześnie umawiając przez telefon wizytę dziecka u ortopedy oraz zabawiając malca, pełzającego po podłodze, ale bez przesady. Nawet jednak najlepsza Podręczna skrzyżowana z Martą nie jest w stanie np. jednocześnie karmić dziecka i myć sedesu albo sprzątać szafy i szykować kanapek na rano do szkoły. Te wszystkie rzeczy są zrobione dlatego – uwaga, zdradzam tajemnicę – że zapierniczamy z motorkami w tyłkach i po prostu kolejne obowiązki wypełniamy szybko, najczęściej jednak jeden po drugim, a nie trzy naraz.

Dobra wiadomość dla mężczyzn, lubiących trudne wyzwania: jest to wyłącznie kwestia ćwiczeń, zatem nasz poziom jest dla was jak najbardziej dostępny.
Mądra żona wie, że jest szyją


Ciekawie widzi Jan Duda pozycję kobiety w rodzinie. Mówi na przykład, że „rodzina jest najważniejsza, ale nie można się skoncentrować tylko na niej, rezygnować ze swojej roli społecznej”. Głęboko się z tym zgadzam, o ile ten pogląd obejmuje też kobiety. W tym wypadku nie sądzę jednak, żeby tak było, bo profesor przytacza taki przykład: „Jeśli prowadzę firmę informatyczną i wychodzi jakiś problem, dzwonię do pracownika o północy i mówię: proszę się pozbierać, trzeba przyjść do roboty. A on mówi: mam chore dziecko. „To niech się dzieckiem zajmie żona”. Mężczyzna, którego żona może zastąpić w domu, jest bardzo cennym pracownikiem, nie ustępuje pod tym względem singlom.”

Wiadomo, że w takim układzie żona nie może pracować, bo co, jeśli o północy telefon zadzwoniłby też do niej i jej szef powiedziałby: „Niech dzieckiem zajmie się ojciec”? Ewidentny pat. W świecie Jana Dudy prosto go jednak uniknąć: mężczyzna „ma być głową rodziny, nawet jeśli to żona faktycznie rządzi. Mądra żona wie, że jest szyją.”

Szyje, którym się marzy być głowami, czyli feministki powinny się „skoncentrować na tym, jak uatrakcyjnić układ kobieta-mężczyzna”. Spieszę z dobrą wiadomością: ruchy kobiece właśnie to robią, postulując równouprawnienie. Z najnowszego raportu CBOS o podziale obowiązków wynika bowiem, że w 82 proc. polskich domów piorą tylko kobiety, tylko one w 81 proc. odpowiadają za prasowanie, w 65 proc. gospodarstw tylko kobiety gotują, a w 61 proc. tylko one sprzątają. W stosunku do poprzedniego sondażu na ten sam temat o kilka procent spadła ilość mężczyzn (lubiących oczywiście trudne wyzwania), którzy w domach zajmują się drobnymi naprawami oraz zlecaniem różnych prac na zewnątrz. Coraz częściej i tym zajmują się kobiety. Interesująco wyglądają wyniki dotyczące podejmowania w rodzinach decyzji. Kobiety rzadko samodzielnie decydują nawet o tym, jaką kupić pralkę, w której będą mogły prać całej rodzinie gacie.

Ale mają prymat w jednej kwestii: decyzję „co dziś na obiad” na ogół podejmują autonomicznie.
Może jednak to wszystko składa się na niezbyt atrakcyjny dla „pięknych, wykształconych kobiet” obraz?

Kobieto, daj mu się zdenerwować, trzasnąć drzwiami, zakląć

Ponieważ rozmowa odbyła się na Dzień Ojca, Jan Duda mówi też o tej męskiej roli. Jego zdaniem lepiej, żeby ojciec umarł, niż opuścił rodzinę, gdyż „dziecko ze zmarłym ojcem może utrzymywać kontakt duchowy. Zastanawia się, co by tata powiedział, gdyby je widział. Ta więź, świadomość, że mam kontakt psychiczny z ojcem, to klucz.” Akurat badacze uważają dokładnie odwrotnie: dla dziecka długotrwały konflikt między rodzicami jest gorszy w skutkach niż śmierć jednego z nich. Dla ojca prezydenta rozwód to jednak wielkie zło i oznajmia z brawurą: „Twierdzę, że główną przyczyną rozwodów jest fakt, że można wziąć rozwód.”

Aż łza się w oku kręci na wspomnienie pięknych czasów, gdy można było żonę potraktować jak Karenin Annę.
W ogóle czasy są dla mężów i ojców niedobre, bo skończyło się powszechne akceptowanie ich normalnych męskich cech: „Bywa, że on się lubi zdenerwować, trzasnąć drzwiami, powiedzieć brzydkie słowo. To tkwi w mężczyźnie, to są hormony, testosteron. Mężczyźni mają naturalną skłonność do ekspresji. Ale wymagają potwierdzenia, że są ważni”. Panie profesorze, są ważni, często nawet tym ważniejsi, im więcej klną i trzaskają drzwiami. A jak taki nie maże się jak baba i umie żonie przyłożyć, to jest szansa, że nikt go nigdy z tronu nie strąci. Są na to liczne dowody w polskich statystykach dotyczących przemocy domowej. 400-500 szyj rocznie ginie z ręki ważnych głów.



Edytor zaawansowany
  • benek231 29.06.19, 04:31
    30 sekund dla dziecka

    I wreszcie ojcostwo. Zdaniem Jana Dudy to, że ojciec przychodzi do domu i godzinami siedzi przed komputerem wcale nie znaczy, że jest nieobecny. On wciąż jest i stanowi wzorzec tak przecież dla malca bezcenny.

    Dziecko ma rozumieć, że tata nie będzie zawsze odrywał się ani od pracy, ani od swoich gier po to, żeby z nim porozmawiać:
    „Kontakt z ojcem powinien być postrzegany jako coś, co musi być zdobyte”. Tato powinien powiedzieć dziecku, że jak skończy, to z nim porozmawia. Jan Duda najpewniej nie wie, że taka odpowiedź powoduje na ogół to, że dziecko drepcze ze sprawą do matki, która właśnie najpewniej sprząta, prasuje lub gotuje. Ale dla niej to przecież nie problem, bo jest operacyjnie bardziej wydajna, a poza tym „na ogół sprawy, z którymi dzieci się do nas zwracają, zajmują 30 sekund.”

    Chciałam napisać jakąś puentę, ale chyba tym razem zostałam pokonana.

    www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,100865,24941994,cala-prawda-o-kobietach-myslalam-ze-to-asz-dziennik-a-to.html#S.main_topic-K.C-B.3-L.2.glowka
    Z wywiadu wynika, ze tacie przyszlego prezydenta, Andrzejka, doskwieral permanentny brak czasu. W zwiazku z powyzszym przyszly prezydent ustawicznie uczepiony byl maminej spodnicy. Z czego wyksztalcila sie pewna rzucajaca sie w oczy cecha osobowosci...
  • babaobaba 29.06.19, 09:42
    Można tylko się śmiać. Nigdy nie zgadłbym, że takie poglądy może mieć obywatel Ziemi, ale pewnie nie on jeden ma takie. Uderzyłeś w stół - czy jakieś " nożyce" się odezwą? Obawiam się, że żaden "gieniusz" intelektu z wypowiedzią Ojca Prezydenta nie będzie polemizował. Prawdopodobnie z tego samego powodu, który wymieniła Autorka tekstu. smile






    --
    Pobożność jest niezwykle ważna ale rozumu nie zastąpi - ks. prof. Józef Tischner

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka