Dodaj do ulubionych

"Trybunał Konstytucyjny przeciw konstytucji" :O)

01.07.19, 07:45
Eliza Michalik
1 lipca 2019 | 06:00

Wyrok w sprawie drukarza, który nie chciał drukować ulotek LGBT, to zielone światło dla dyskryminacji.

Nie można odmówić komuś druku ulotki Marszu Równości dlatego, że jest się wierzącym katolikiem, tak jak sprzedawca gej nie może odmówić sprzedaży paliwa posłowi PiS na stacji benzynowej. Kelnerka feministka nie może wylać na głowę talerza z gorącą pomidorową odrażającemu męskiemu szowiniście, klientowi restauracji, a lekarz rasista nie może odmówić ratowania życia czarnoskóremu pacjentowi po wypadku. Urzędnik pomocy społecznej o skrajnie konserwatywnych poglądach nie może odmówić wypłacenia zasiłku samotnej matce wychowującej dzieci z wolnego związku tylko dlatego, że nie podoba mu się jej sposób życia.

Tak było, ale już nie będzie.

Trybunał Konstytucyjny orzekł właśnie wbrew artykułowi 32 konstytucji zakazującemu dyskryminacji, że w Polsce można dyskryminować ludzi. Otworzył w ten sposób nieograniczone możliwości oficjalnego manifestowania tej niechęci wszystkim, którzy nienawidzą lub nie lubią innych za ich odmienne przekonania, sposób życia, bycia i po prostu za to, że są sobą.

Zgodnie z definicją dyskryminacja to nieuzasadnione wykluczanie, marginalizowanie jakiejś osoby lub grupy osób, polegające na traktowaniu jej mniej przychylnie niż innej, w porównywalnej sytuacji, ze względu na jakąś jej cechę: przekonania, wyznanie, płeć, orientację seksualną, niepełnosprawność.

Prawo zaś to pewna umowa społeczna, której przestrzeganie umożliwia zapobieganie dyskryminacji i w miarę spokojne życie obok siebie wielu ludzi, często o skrajnie odmiennych poglądach na życie i świat, kierujących się odmienną filozofią postępowania, wartościami i zasadami. Państwo prawa to państwo, w którym władza zachowuje neutralność wobec poglądów wyznawanych przez obywateli (pod warunkiem że mieszczą się w granicach prawa i norm społecznych), nikogo nie faworyzując i zachęcając zwaśnione grupy społeczne do dialogu i współpracy, wiedząc, że bratobójcza wojna nikomu nie wyjdzie na dobre.

Ludzie ograniczeni, małostkowi, przepełnieni niechęcią istnieli zawsze i zawsze będą istnieć, jednak z jakiegoś powodu polski Trybunał Konstytucyjny wyniósł tę niechęć do rangi cnoty i prawa i dał im zielone światło, mówiąc: idźcie i czyńcie sobie zło wszyscy nawzajem, dawajcie upust swojej niechęci do współobywateli, pogardzie i nienawiści, wykluczajcie, kłóćcie się i pogłębiajcie wzajemne podziały, stawiajcie między sobą mury, a przede wszystkim za wszelką cenę – stawiajcie na swoim, nie licząc się z nikim i niczym.

Ceną, jaką zapłacimy za to wszyscy, będzie pogłębienie i tak już pełnej nienawiści i przemocy wojny polsko-polskiej, w której ponieśliśmy przecież nawet krwawe ofiary w ludziach. Teraz wojna ta wkracza w nową przerażającą fazę: oficjalnego poparcia dyskryminacji, nienawiści i wykluczenia przez instytucje państwa.

Koniec z ochroną mniejszości i najsłabszych, witajcie w Polsce, kraju dzikich band, gdzie rządzi prawo pięści i zwyciężają najbardziej bezwzględni i pozbawieni skrupułów.

Jest w tym wyroku jeszcze jeden ważny aspekt: orzekając, że drukarz z Łodzi ma prawo, ze względu na swoją religię, odmówić druku ulotek LGBT, TK postawił religię ponad prawem.

Fanatycy religijni mają teraz oficjalne potwierdzenie, że wyznawanie określonej religii daje im prawo do dyskryminowania ludzi, którzy tych przekonań nie podzielają (według mojej definicji normalny wyznawca religii to człowiek, który sam praktykuje to, w co wierzy, zaś fanatyk to ktoś, kto zmusza do tego innych lub chce ich ukarać, jeśli nie chcą mu się podporządkować). Że sumienie, czyli po prostu indywidualne odczucie, jest znakomitym i zupełnie legalnym powodem, żeby kogoś wykluczyć i dyskryminować, pozbawić dostępu do określonej usługi czy prawa uczestniczenia w jakimś wydarzeniu.

Preambuła polskiej Konstytucji zachęca do solidarności i współpracy. Ta solidarność po 1989 r. była znakiem firmowym Polski za granicą i gwarancją zachowania wolności, o którą tak długo i ciężko walczyło wielu z nas i nasi przodkowie.

„(...) my, Naród Polski – wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, zarówno wierzący w Boga (...), jak i niepodzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł, (...) pragnąc na zawsze zagwarantować prawa obywatelskie, (...) ustanawiamy Konstytucję Rzeczypospolitej jako prawa podstawowe dla państwa, oparte na poszanowaniu wolności i sprawiedliwości, współdziałaniu władz, dialogu społecznym (...). Wszystkich, którzy (...) tę Konstytucję będą stosowali, wzywamy (...) do obowiązku solidarności z innymi”.

Dzięki orzeczeniu TK wszystkie dobre lata polskiej solidarności, dialogu i tolerancji właśnie zaprzepaszczamy.

wyborcza.pl/7,75968,24950390,trybunal-konstytucyjny-przeciw-konstytucji.html
Katolicy i ich kk wprowadzaja do Polski bezprawie majace sluzyc ich religii.

Takze jestem zdania, ze TK sprokurowal ten smiec na zamowienie Kaczynskiego i biskupow. Czytalem uzasadnienie - o kant dupy rozbic. Bardziej bezczelni i cyniczni sa od komuny za stalinizmu. A jest to jeszcze jeden aspekt bezprawia.
Edytor zaawansowany
  • dachs 01.07.19, 09:52
    Tobie to pewnie obojętne, ale ja, odmawiając druku np. antysemickich broszurek, będę sie czuł lepiej z autorytetem państwa po mojej stronie.

    --
    Probowalem odpisac dzis uczestnikowi nick Dachs i pokazala mi sie ponizsza infornacja, na zoltym tle (pod kreska). Moge podejrzewac, ze postaral sie oto wymieniony powyzej Dachs (lub Borsuk), ktory w przeszlosci byl juz moderatorem i wycinal mi podobne numery ze znikaniem moich wpisow, czy zamykaniem mozliwosci prezentowania wlasnych pogladow. smile smile smile
  • benek231 01.07.19, 18:10
    dachs napisał:

    Tobie to pewnie obojętne, ale ja, odmawiając druku np. antysemickich broszurek, będę sie czuł lepiej z autorytetem państwa po mojej stronie.
    ***
    Nie wierze ci. Raz bigot - zawsze bigot. Nie musisz klamac.
  • dachs 01.07.19, 21:00
    benek231 napisał:

    > Nie wierze ci. Raz bigot - zawsze bigot. Nie musisz klamac.

    Bigot, tak. Ale nie kryptoantysemita, jak Ty.


    --
    Jeżeli przychodzi wybierać między wiarą w to, że nauka objaśni kiedyś świat, a wiarą w Boga - wiara w Boga jest zdecydowanie racjonalniejsza
  • benek231 01.07.19, 21:43
    dachs napisał:

    > Bigot, tak. Ale nie kryptoantysemita, jak Ty.
    ***
    Znaczy bigota mamy odfajkowanego. Teraz zajmijmy sie antysemita.

    Rzuciles te potwarz po to bym sie tlumaczyl. Nie wydaje mi sie to konieczne. To nie ja kumpluje sie ze wszystkimi antysemitami tego forum, nie ja chadzam z nimi na piwo, nie ja poklepuje sie z nimi po plecach - to ty jestes ich przyjacielem. A, ze ciagnie swoj do swego, wiec nie mozna miec najmniejszych zludzen, ze antysemota jestes ty. Tak samo jak antydemokratycznym gownem jestes - z twojego fraternizowania sie z takimi jak ty mozna to wywnioskowac.


  • xiazeluka 01.07.19, 10:22
    Ładna ta Michalik, ale to jej jedyna zaleta.

    --
    Blog reakcyjny: Predator XL - ostateczny łowca komuchów
  • benek231 02.07.19, 07:21
    Magdalena Środa
    2 lipca 2019 | 06:00


    Z Ikei zwolniono właśnie pracownika, który zadeklarował, że tolerancja i szacunek dla osób LGBT stoją w sprzeczności z jego katolickim światopoglądem. Nie wiem, co na to Powiedziałby Jezus, ale minister Ziobro pobłogosławił.

    Z Ikei zwolniono właśnie pracownika, który posługiwał się agresją słowną w komentarzach pod zachętą szefów firmy, by pracownicy traktowali wszystkich kolegów oraz klientów z szacunkiem i godnością.

    Szacunek dla wszystkich wydaje się postawą zgodną zarówno z profesjonalizmem, jak i z konstytucją, ale nie w naszym kraju. Pracownik zadeklarował, że tolerancja i szacunek dla osób LGBT stoją w sprzeczności z jego katolickim światopoglądem, a w szczególności z pewnymi wersetami Starego Testamentu, na których ten światopogląd jest ukształtowany.

    Nie wiem, co na to powiedziałby Jezus, ale minister Ziobro pobłogosławił. Wiadomo już przecież – od czasów pewnego drukarza, którego niesłusznie skazano za odmowę usług organizacji LGBT – że żadna tolerancja nie będzie ograniczać wolności gospodarczej oraz wolności sumienia i wyznania. Jeśli czyjaś religia ma w pogardzie jakąś grupę ludzi, to wolność okazywania tej pogardy jest ważniejsza niż tolerancja i szacunek, nie mówiąc już nic o niedorzecznej miłości bliźniego. Tak stanowi Trybunał Konstytucyjny, minister Ziobro, a nawet – jak się okazuje – nasza konstytucja.

    Nie krytykuję ministra Ziobry, daleko mi do tego, bo wiem skądinąd, że pan minister krytykujących przenosi na inne miejsca pracy, a mnie na moim jest bardzo dobrze. Przeciwnie – spieszę z pochwałą tej nowatorskiej wykładni ustawy zasadniczej. Po pierwsze, działania pana ministra są spójne z innymi praktykami obecnego rządu, których celem jest wzmacnianie ludzi lepszego sortu i pokazywanie ludziom gorszego sortu, gdzie jest ich miejsce. Polaków dzięki temu jest może nieco mniej, ale za to wszyscy są prawdziwi i wolni.

    Po drugie, wykluczanie osób LGBT wpisuje się pięknie w długą tradycję wykluczania w ogóle: mieliśmy getta ławkowe i napisy: „Tu nie obsługuje się Żydów”, niedawno pojawiły się napisy: „Tu nie obsługuje się Rosjan”, „nie wpuszcza się Romów”, teraz radośnie ogłasza się miasta wolne od LGBT, w planie są natomiast dzielnice wolne od ateistów i feministek. Wolność jest bowiem najważniejsza.

    Po trzecie, jest to bardzo poręczna metoda ograniczająca liczbę chętnych przy towarach deficytowych, np. dostępie do służby zdrowia („Niepełnosprawnych i chorych nie obsługujemy!”).

    Po czwarte wreszcie, jest to chytra zagrywka mająca na celu zwabienie Polaków do ojczyzny. Skoro jesteśmy narodem, dla którego wolność gospodarcza i wolność religijna (Religijna Wolność Wykluczania) są ważniejsze niż równy szacunek dla wszystkich, to nie zdziwię się, jeśli Polacy zobaczą wkrótce napisy, dla których będą musieli wykazać pełne zrozumienie: „Polaków nie obsługujemy”. Wrócą wtedy do kraju, by się dowiedzieć, że to z powodu wolności gospodarczej i religijnej. I jeśli nie będą gejami, lesbijkami, Żydami, ateistami, feministkami, niepełnosprawnymi i demokratami – poczują się naprawdę u siebie.

    wyborcza.pl/7,75968,24952693,religijna-wolnosc-wykluczania.html#S.main_topic-K.C-B.3-L.2.glowka
    Pani Sroda najwyrazniej nie zdaje sobie sprawy z tego, ze w polskiej tradycji katolickiej to Kali zostal kiedys ukrzyzowany, za cos, i to jego filozofia jest w polskim katolicyzmie kultywowana.
  • benek231 03.07.19, 03:31
    katolicki szariat"

    Eliza Michalik
    2 lipca 2019 | 19:45


    Czy to, że należy zabić człowieka z powodu jego orientacji seksualnej, to pogląd? Czy w Polsce obywatele są zobowiązani postępować zgodnie z konstytucją i przepisami prawa, czy zgodnie z katolicką Biblią? Odpowiedzi udzielone na te pytania przez ministra i wiceministra sprawiedliwości wskazują, że idziemy w stronę katolickiego szariatu.


    W sprawie pracownika Ikei zwolnionego za życzenie śmierci homoseksualistom (zasłaniał się przy tym cytatem z Biblii) jest kilka naprawdę ciekawych i ważnych aspektów.

    Po pierwsze, reakcja rządu, której być nie powinno, bo przecież Ikea to prywatna firma kierująca się swoim kanonem zasad i wartości, a niedawno TK orzekł, że w imię własnego sumienia można robić, co się chce we własnym przedsiębiorstwie. (O zagrożeniach płynących z tego orzeczenia TK pisałam państwu w zeszłym tygodniu).

    Dlaczego rząd nie powinien był reagować
    Rząd nie powinien się wtrącać nie tylko dlatego, że nie powinien wpływać na wymiar sprawiedliwości (wszystko wskazuje bowiem na to, że sprawa znajdzie finał w sądzie), ale i dlatego, że szwedzki koncern po prostu przestrzega polskiego prawa – art. 32 konstytucji i przepisów prawa pracy zakazujących dyskryminacji ze względu na orientację seksualną.

    A jednak rząd się wtrącił. Wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski w oświadczeniu zatytułowanym „W sprawie skandalicznych działań sieci Ikea” uznał, że „Polacy odrzucają agresywną rewolucję ideologiczną, która niszczy naszą tradycję” oraz że „zwolnienie pracownika w związku z wyrażoną przez niego opinią dotyczącą akcji propagującej ideologię LGBT jest dyskryminacją oraz łamie wolność sumienia i wyznania”. Pomijam litościwie fakt, że wiceminister nie ma zielonego pojęcia, czego chcą „Polacy”, bo Polacy są różni i chcą różnych rzeczy, a mityczna jednorodna grupa „Polaków” po prostu nie istnieje i jest tylko nic nieznaczącym zwrotem retorycznym, i wracam do meritum.

    Takim oświadczeniem wiceminister nie tylko stanął po stronie sprawcy, a nie ofiary dyskryminacji, co jest absolutnym i groźnym precedensem, bardzo niebezpiecznym dla obywateli, nie tylko zignorował niedawne orzeczenie TK mówiące, że w swojej firmie właściciel może robić, co chce, nie tylko w sposób niedozwolony mógł tą opinią wpłynąć na opinię sądu (kariery sędziów zależą teraz przecież od widzimisię ministra sprawiedliwości), nie tylko zignorował polskie prawo, ale postawił także (i to jedyny plus tej sytuacji) i poddał pod osąd opinii publicznej dwa bardzo ciekawe pytania, na które odpowiedzi będą, moim zdaniem, decydować o przyszłym ustrojowym kształcie Polski.

    Czy to, że należy zabić człowieka z powodu jego orientacji seksualnej, to jest pogląd?

    Czy w Polsce obywatele są zobowiązani postępować zgodnie z konstytucją i przepisami prawa, czy zgodnie z katolicką Biblią?

    Czy można lżyć homoseksualistów?
    Przypomnijmy, że w całej sprawie poszło o tekst, który ukazał się na wewnętrznej stronie internetowej firmy Ikea, o tolerancji dla osób LGBT, skomentowany przez zwolnionego później pracownika Tomasza K. cytatem z Biblii: „Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, a ich krew spadnie na nich”. Tomasz K. napisał też, że jego zdaniem „akceptacja i promowanie homoseksualizmu i innych dewiacji to sianie zgorszenia”.

    Dziś Tomasz K. pozywa byłego pracodawcę i domaga się finansowego zadośćuczynienia, tłumacząc, że zwolniono go za to, że jest katolikiem.

    I tu dochodzimy do sedna sprawy.

    Jeśli zgodnie z polskim prawem orientacja homoseksualna jest nie dewiacją ani zboczeniem, tylko normą – to czy można publicznie lżyć homoseksualistów, nazywając ich dewiantami i zboczeńcami?

    Przypomnijmy, że to w przestrzeni publicznej dzieje się często, także w wykonaniu polityków, co poniża, pozbawia godności i dyskryminuje osoby homoseksualne.

    Jeśli kodeks pracy w artykule 18 wprost mówi, że w Polsce zakazana jest jakakolwiek dyskryminacja ze względu na orientację seksualną, bezpośrednia lub pośrednia, i zakazane są wszystkie praktyki mogące prowadzić do tego, że ktoś będzie czuł się poniżony lub zagrożony, to czy wpis Tomasza K. życzący śmierci homoseksualistom jest opinią czy groźbą?

    I czy rozstrzygać powinna o tym Biblia, czy przytoczone przeze mnie przepisy i art. 32 Konstytucji RP? („Nikt nie może dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny”)?

    Przestępcy nie mogą się chować za tarczą Biblii
    Bycie katolikiem nie jest i nie może być w żadnej sprawie linią obrony. Wyznanie człowieka to jego prywatna sprawa, a zasady jego wiary są wyznacznikami postępowania dla niego samego – osoby, która dobrowolnie zdecydowała się na przynależność do danego Kościoła, a nie dla innych, którzy tej wiary nie podzielają. Bycie katolikiem nie jest i nie może być tarczą chroniącą od kary za złamanie prawa, choć patrząc na parasol ochronny rozpostarty przez polską policję, prokuraturę i sądy nad księżmi pedofilami, nie dziwię się, że katolicy czują się coraz częściej bezkarni i coraz częściej sądzą, że stoją ponad prawem.

    Na marginesie: tekstu Biblii, jak każdego tego typu religijnego tekstu, nie odczytuje się dosłownie. Nawet dziecko wie, że podlega on interpretacjom. Laik nie zna uwarunkowań czasów, w których powstawały teksty, ówczesnego porządku prawnego i społecznego, ówczesnych przepisów prawnych i przekonań na wiele tematów, kontekstu. Odczytywanie wersów Biblii wprost może skończyć się tak właśnie: życzeniem komuś śmierci połączonym z przekonaniem o własnej bezkarności. A na to w państwie prawa nie powinno być miejsca.

    Pytanie: po czyjej stronie stanie wymiar sprawiedliwości - Biblii czy prawa?

    wyborcza.pl/7,75968,24957355,biblia-czy-konstytucja-ziobro-promuje-katolicki-szariat.html
    Mnie najbardziej irytuje wypowiadanie sie takiego Ziobry czy Kaczynskiego za Polakow. Wszystkich Polakow podczas gdy tak naprawde wypowiadaja sie tylko za swoj elektorat. To jest skrajna bezczelnosc, na jaka stac jest wylacznie polskich katolikow.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka