Dodaj do ulubionych

Cztery lata "dobrej zmiany" :O)

04.08.19, 09:11
Ośmiornica w samolocie, czyli cztery lata "dobrej zmiany"

Monika Olejnik
2 sierpnia 2019 | 06:00


Czymże są ośmiorniczki i zegarek Sławomira Nowaka w porównaniu z tym, co się teraz dzieje? To jest jedna wielka ośmiornica.

Polska jest pudrowana przez 500+, a od środka gnije.

Gdyby nie opozycja, to nie wiedzielibyśmy o kilkusettysięcznych nagrodach dla członków rządu, braliby je do dzisiaj. Jarosław Kaczyński tak się jednak przejął, że postanowił ukarać wszystkich posłów, zmniejszając im apanaże.

Przytrafił nam się najgorszy marszałek Sejmu od 1989 r. Marek Kuchciński jako marszałek jest niemy i próbuje zrobić Sejm niemy. Ogranicza posłom prawo głosu, karze finansowo polityków opozycji. Poseł Sławomir Nitras będzie chodził po prośbie, bo za chwilę nie będzie miał czym zapłacić za prąd.

Dzięki dziennikarzom dowiedzieliśmy się, że marszałek lata sobie rządowym samolotem wraz z rodziną. Bezczelnie wykorzystuje samolot rządowy. Nie wiemy, ile razy, i tego się pewnie nie dowiemy, a jego zastępca mówi: i cóż z tego? Czy się zabiera dziennikarza, czy syna – lot to lot.

Jarosław Kaczyński znowu się wzburzył, w związku z tym marszałek wpłacił pieniądze na Caritas. Na Caritas to niech wpłaci za karę, a drugie tyle do Kancelarii Sejmu. Poprzednio rządzący też wspomagali Caritas za to, że dostali nagrody. Jak mają takie dobre serce, to niech wyciągną z własnej kieszeni.

Marek Kuchciński leciał ze statusem HEAD, czyli w rezerwie musiał stać drugi samolot z drugą załogą. Politycy władzy mówią: "Za czasów Tuska było to samo". A co mnie to obchodzi, co było za czasów Tuska? Zresztą wtedy dziennikarze też krytykowali.

PiS rządzi już cztery lata. Oblepiło spółki skarbu państwa swoimi przyjaciółmi, rodzinami, koleżkami z podstawówki. W kampanii wyborczej mówili, że Polska jest w ruinie, jak widać, przez cztery lata nieźle czerpią z tej ruiny.

Najpierw ogłupiali ludzi morderstwem w Smoleńsku, tworząc bzdurne komisje, oszukując mgłą, zamachem stanu, pompując pieniądze w ludzi, którzy bredzili o parówkach etc. Ładują pieniądze, nasze, z naszego budżetu, w imperium dyrektora Rydzyka, ładują kasę w telewizję publiczną, żeby ogłupiać ludzi. Ale to nieważne, bo Polakom się żyje lepiej. I nieważne, że na światło dzienne wyszły zmory, najgorsze instynkty, nienawiść, brak tolerancji.

Czymże są ośmiorniczki i zegarek Sławomira Nowaka w porównaniu z tym, co się teraz dzieje? To jest jedna wielka ośmiornica.

Nie wyjaśnia się sprawy Marka Falenty, bo nici prowadzą do obecnych służb specjalnych. Tusk mówił, że afera podsłuchowa była pisana obcym alfabetem, ten alfabet, jak widać, cały czas trwa w naszej ojczyźnie. Wystarczy przeczytać książkę Grzegorza Rzeczkowskiego, w której czarno na białym widać, czym opleciona jest Polska, nasz kraj, ojczyzna, która nie schodzi z ust rządzących.

I węgiel, który jest podstawą naszego bytu. Okazuje się, że czerpiemy go garściami z Rosji. W 2018 r. z Rosji do Polski przyjechało aż 13 mln ton węgla, ponad dwa i pół razy więcej niż w 2015. Wartość tego importu surowca osiągnęła 3,4 mld euro! Trzy razy więcej niż w 2016 r.

Marek Falenta, który siedzi w więzieniu pod specjalnym nadzorem, dostał 20 mln ton węgla od Rosjan, nic nie płacąc! Czy to nie jest podejrzane?

Książka Rzeczkowskiego powinna być biblią dla opozycji. I może niech Jarosław Kaczyński ją przeczyta i znowu dostanie wzmożenia moralnego, a także zastanowi się, dlaczego jesteśmy tak uzależnieni od Rosjan. Na wakacje dobra lektura.

wyborcza.pl/7,75968,25047097,osmiornica-w-samolocie-czyli-cztery-lata-dobrej-zmiany.html
Ciekawe czy Rzeczkowski wspomina cos o roli zlodziejskiego kosciolka, czyli glownie biskupow, w tej calej operacji wciskania Polski i Polakow pod Kacza łapkę(?)
Edytor zaawansowany
  • babaobaba 04.08.19, 10:14
    Ciekaw jestem kto z tu obecnych "przeciwników PiS" wyrazi jakąkolwiek opinię o artykule Olejnik, który przedstawia ponurą prawdę i kiepskie rokowania dla naszego państwa. Im będzie wszystko jedno bo to przecież artykuł z Wyborczej. Chcesz dowiedzieć się "prawdy" czytaj Nasz Dziennik albo W Potylicę. O opozycji piszą poetycko "lemingoza" sami będąc lemingami właśnie, idąc jak ślepcy za Słoneczkiem Żoliborza. Biedna ta nasza Ojczyzna...

    --
    Ludzie,przestańcie oglądać się na biskupów. Macie Chrystusa.
  • benek231 04.08.19, 15:09
    babaobaba napisał:

    "Ciekaw jestem kto z tu obecnych "przeciwników PiS" wyrazi jakąkolwiek opinię o artykule Olejnik,..."
    **
    Wiesz przeciez jakie mam zdanie nt. tych naszych forumowych "wolnosciowcow" i innych "zolnierzy przekletych".
  • benek231 05.08.19, 05:45
    benek231 napisał:

    > babaobaba napisał:
    >
    "Ciekaw jestem kto z tu obecnych "przeciwników PiS" wyrazi jakąkolwiek opinię o artykule Olejnik,..."
    > **

    Rzeczywiste koszty podrozy Marszalka siegaja milionow.

    "Onet dotarł do dokumentów, z których wynika że za niespełna 100 lotów, które Marek Kuchciński odbył na trasie Warszawa-Rzeszów kosztowały podatników 4 miliony złotych. 2 miliony to koszt samych przelotów, a kolejne dwa wynikają z procedury HEAD."

    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,25058351,100-lotow-marka-kuchcinskiego-onet-przez-rok-marszalek-mogl.html#s=BoxOpImg2
    Wedlug mnie zgodzil sie pracowac dla Kaczynskiego w charakterze marszalka-skurwysyna, w zamian za mozliwosc polatania sobie.
  • czuk1 05.08.19, 06:10
    Jako mierny ale wierny zadeklarował się a wódz tylko na takiego czekał.
    Ile egocentryzmu i wredności trzeba mieć w sobie by tak haniebnie urządzać państwo ?

    --
    W opinii powszechnej i ks.Lemańskiego środowiska LGBT nie stanowią żadnego zagrożenia dla kultury chrześcijańskiej, a różnorodność społeczeństwa świadczy o jego bogactwie.
  • benek231 05.08.19, 15:47
    to wtedy tradycyjnie rozdarliby ryj na rozrzutnosc takiego Sienkiewicza na przyklad. No bo kto to slyszal, by serwowac sobie dania za 28.50, a w dodatku nie schabowego z kapusta.

    Czy tu czy tam pisiory udaja, ze nic sie nie stalo, lub nie tak wielkie znow halo by to walkowac.
    Co innego osmiorniczki, ale tez pod warunkiem, ze konsumujacym bylby Platfus.
  • benek231 05.08.19, 16:27
    „Zastanawiające jest jedno: czy naprawdę mamy aż tak dużą grupę sądowników, którzy wstydzą się swoich podpisów pod wnioskami kandydatów na członków KRS i kogo właściwie się obawiają” – zastanawia się były prezes Trybunału Konstytucyjnego Jerzy Stępień*

    Przed akcesją do Unii Europejskiej, i jeszcze przez pewien czas potem, nie brakowało w debacie publicznej pytań o to, co możemy do Unii wnieść, w szczególności jakie to mogą być wartości. Mam też wrażenie, że także przynajmniej niektórzy w „starej Unii” liczyli poważnie na to, że ze strony Polski pojawi się jakiś impuls, który tchnie w tę strukturę nowego ducha.

    Sen się rozwiał
    Jak przedstawiają się te kwestie po piętnastu latach? Przynajmniej przez pierwsze lata funkcjonowania w UE nie odnotowano po naszej stronie niepokojących problemów. Co prawda, nie dało się zaobserwować naszego szczególnego wkładu do wspólnoty, w każdym razie ja go nie zauważyłem, ale przynajmniej nie dostarczaliśmy problemów.

    Co więcej, byliśmy raczej liderami wewnętrznej transformacji koniecznej w krajach nowych członków, by wyrównać krok w ramach poszerzonej europejskiej struktury. Do czasu…

    A jak to wygląda dzisiaj? Okazuje się, że od blisko czterech lat nie tylko zapętlamy się w naszych wewnętrznych sprawach i problemach, ale nie potrafiąc ich samodzielnie rozwiązać w kraju własnymi siłami wnosimy nasze kłopoty na forum europejskie z nadzieją, że instytucje unijne uczynią to za nas.
    Dobrze, oczywiście, że tak czynimy, ale sen o wnoszeniu do UE jakichś wartości, jakiegoś nowego ducha zdaje się bezpowrotnie przeminął.
    Gdyby ktoś jeszcze pięć lat temu wieszczył, że naszym problemem numer jeden będzie już za rok stan praworządności, byłbym ostatnim, który skłonny byłby podzielać taką opinię. Dziś natomiast z niecierpliwością czekam na orzeczenia luksemburskiego Trybunału Sprawiedliwości UE, licząc, że pozwolą nam przywrócić wiarę w system prawa i jego moc sprawczą, dramatycznie podważoną przez „dobrą zmianę”.

    Jeszcze będąc studentem prawa – pewnie pod wpływem wykładów z prawa rzymskiego, a także historii prawa – sukcesywnie ugruntowywało się we mnie i w świadomości licznych moich rówieśnikach przekonanie, że tylko w wyniku historycznych zawirowań wypadliśmy niejako z ram cywilizacji europejskiej.

    I trafiliśmy z przymusu do obcego nam w istocie świata, zdominowanego przez naszych wschodnich sąsiadów, rozumujących w innych zgoła kategoriach. Musimy w nim tkwić, nie wiadomo nawet czy już na zawsze, przynajmniej w naszej pokoleniowej perspektywie, czy może jednak dane nam będzie wybić się na niepodległość. Ale jedno – myśleliśmy wtedy – jest pewne: my wiemy jak być powinno. I to wiemy wszyscy.

    I wiele na to wskazywało po 1989 roku, że takie rozumowanie miało silne podstawy. Aliści też do czasu.

    Okazało się bowiem w praniu, że choć nikt już nad nami ze Wschodu nie czuwa, że choć możemy czynić w naszym domu tak właśnie jak przez dziesięciolecia marzyliśmy, dziś z otwierającymi się coraz szerzej ze zdumienia oczami widzimy, że znajdują się wśród nas ludzie, którzy kończyli te same uniwersytety, znają nie gorzej od nas naszą historię, a mimo to z nieprzymuszonej woli ciągną do tego zdawałoby się obcego świata.
    Świata, z którego z ogromnym wysiłkiem zdołaliśmy się wydostać i to w znacznej mierze o własnych siłach.

    Nie ma sądu konstytucyjnego, nie ma konstytucji
    Co najmniej od lat dwudziestych trwały w Polsce starania o wbudowanie w nasz porządek ustrojowy sądownictwa konstytucyjnego, w końcu dopięliśmy tego. Europa od dziesiątków lat, a Stany od ponad dwóch stuleci, czyli cały świat cywilizowany wie, że brak sądownictwa konstytucyjnego jest równoznaczny z brakiem konstytucji w ogóle.

    Nie ma sądu konstytucyjnego – nie ma konstytucji, tak jak nie ma kodeksu karnego, jeśli nie ma sądu karnego.
    Oba te akty mogą być, oczywiście, uchwalone, nawet prawidłowo opublikowane, ale jeśli by ktoś wierzył, że konstytucja będzie działała sama z siebie, z mocy tylko swojego autorytetu, byłby takim samym realistą, jak ktoś, kto po ogłoszeniu nowego kodeksu karnego zlikwidowałby na drugi dzień sądownictwo karne, a w więzieniach otworzył bramy na oścież, bo jeśli już wszyscy kodeks karny znają, to tym samym ani myślą już dalej mordować, kraść i gwałcić.

    Likwidując w istocie Trybunał Konstytucyjny otworzyliśmy puszkę Pandory, a właściwie weszliśmy na równię pochylą. I jak to na takiej równi – zjeżdżamy.
    Wszystkie etapy tej jazdy bez trzymanki od listopada 2015 roku są powszechnie znane, zostały skrupulatnie zapisane, wiadomo wszystko, co, gdzie i kiedy.

    Wcześniej czy później przyjdzie pora na rozliczenia za czas „polskiej smuty”, a mimo to rządzący zachowują się tak, jakby mieli pozostać przy władzy na zawsze i jakby na zawsze postali zwycięzcami, których nikt przecież nie będzie sądził.

    Jan Nowak ponad Naczelnym Sądem Administracyjnym
    Ostatni eksces to odmowa wykonania prawomocnego wyroku NSA nakazującego ujawnienie nazwisk sędziów popierających kandydatury do KRS. Prawomocny wyrok mimo różnych sztuczek był dotychczas przynajmniej formalnie niepodważalny.

    Po najnowszej akcji szefa Urzędu Ochrony Danych Osobowych Jana Nowaka już wiemy, że wyższą instancją nad Naczelnym Sądem Administracyjnym jest osobiście p. Jan Nowak. Ponieważ od pewnej chwili politycy PiS zaczęli utrzymywać zgodnie, że wyrok wyrokiem, ale konieczne jest jeszcze zbadanie, czy ujawnienie nazwisk sędziów nie narusza zasad ustawy o ochronie danych osobowych, stało się jasne, że taki jest w tej materii przekaz dnia.


    Idąc tą drogą UODO zażąda niebawem, by utajnione były wszystkie nazwiska sędziów wydających jakiekolwiek orzeczenia. Fala hejtu wobec tych, którzy poparli kolegów do nowej KRS – według posłów PiS – jest rzekomo tak wielka, że należy się obawiać o ich bezpieczeństwo. Cóż powiedzieć więc o sytuacji sędziów wydających wyroki na naprawdę groźnych gangsterów?

    Nie wiadomo już właściwie, czy wobec tak idiotycznej argumentacji, która została przedstawiona przy okazji przepychanki z utajnianiem nazwisk sędziów, śmiać się czy płakać. Pewnie znowu „ciemny lud to kupi”, a prawnikom pozostanie czekać na kolejny rekord absurdu i pokrętnej argumentacji.

    Zastanawiające jest tylko jedno: czy naprawdę mamy aż tak dużą grupę sądowników, którzy wstydzą się swoich podpisów pod wnioskami kandydatów na członków KRS i kogo właściwie się obawiają.
    Żeby uchylić takie podejrzenie wystarczyłoby zachować się jak członek KRS sędzia Maciej Nawacki: Tak, podpisałem się pod swoją kandydaturą, naprawdę to już dawno mi się to miejsce należało…

    * Jerzy Stępień – prawnik i polityk, senator I i II kadencji (1989–1993), wiceminister spraw wewnętrznych i administracji (1997–1999), sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, Prezes TK (2006-2008). Od 2016 prezes Instytutu Lecha Wałęsy. Członek Rady Programowej Archiwum Osiatyńskiego.

    oko.press/te-miejsca-nam-sie-po-prostu-nalezaly-jerzy-stepien-o-utajnianiu-poparcia-dla-czlonkow-krs/
    Oni ten swoj Rubikon juz dawno przekroczyli, wiec teraz tym bardziej nie maja odwrotu. I musza brnac coraz glebiej w bagno ktore sami tworza.
  • czuk1 08.08.19, 05:40
    benek231 zacytował i napisał :
    …." Po najnowszej akcji szefa Urzędu Ochrony Danych Osobowych Jana Nowaka już wiemy
    , że wyższą instancją nad Naczelnym Sądem Administracyjnym jest osobiście p. Jan Nowak. Ponieważ od pewnej chwili politycy PiS zaczęli utrzymywać zgodnie, że wyrok wyrokiem, ale konieczne jest jeszcze zbadanie, czy ujawnienie nazwisk sędziów nie narusza zasad ustawy o ochronie danych osobowych, stało się jasne, że taki jest w tej materii przekaz dnia.
    > Idąc tą drogą UODO zażąda niebawem, by utajnione były wszystkie nazwiska sędziów wydających jakiekolwiek orzeczenia. …... Nie wiadomo już właściwie, czy wobec tak idiotycznej argumentacji, która została przedstawiona przy okazji przepychanki z utajnianiem nazwisk sędziów, śmiać się czy płakać. Pewnie znowu „ciemny lud to kupi”, a prawnikom pozostanie czekać na kolejny rekord absurdu i pokrętnej argumentacji...... Żeby uchylić takie podejrzenie wystarczyłoby zachować się jak członek KRS sędzia Maciej Nawacki: Tak, podpisałem się pod swoją kandydaturą, naprawdę to już dawno mi się to miejsce należało" …
    * Jerzy Stępień – prawnik i polityk …...
    > oko.press/te-miejsca-nam-sie-po-prostu-nalezaly-jerzy-stepien-o-utajnianiu-poparcia-dla-czlonkow-krs/

    benek 231 : " Oni ten swoj Rubikon juz dawno przekroczyli, wiec teraz tym bardziej nie maja odwrotu. I musza brnac coraz glebiej w bagno ktore sami stworzyli…."


    czuk1 - …. i to też im się dawno należąło.
    ps. Świetny art. Stępnia.
  • boomerang 05.08.19, 23:55
    o co chodzi z tymi ośmioraczkami? 8x500+=4000+ czyżby o to szło?
  • boomerang 06.08.19, 00:04
    W 2018 r. z Rosji do Polski przyjechało aż 13 mln ton węgla, ponad dwa i pół razy więcej niż w 2015. Wartość tego importu surowca osiągnęła 3,4 mld euro!

    Kaczor płaci łapówki Putinowi za wolność. W sumie niedużo, bo te 3.4 mld euro trzeba podzielić przez 4 lata. Polska też szykuje Węgiel na eksport. Ma na imię Roksana.

  • benek231 07.08.19, 22:10
    Rządowy samolot był jak bezpłatna taksówka"

    Wojciech Czuchnowski, Justyna Dobrosz-Oracz, Anna Gorczyca, Michał Wilgocki
    7 sierpnia 2019 | 19:30

    Żony polityków, posłowie i posłanki, marszałkowie Senatu i sejmiku podkarpackiego, dzieci i wnuki. Z lotów HEAD politycy partii rządzącej korzystali, jak chcieli

    Z materiałów ujawnionych dotąd przez media i posłów opozycji wynika, że politycy PiS traktowali wojskowy transport specjalny jako bezpłatne taksówki powietrzne dla siebie, kolegów i rodzin. Na pokład zapraszał „dysponent lotu” – marszałek Sejmu Marek Kuchciński. Obecność krewnych i znajomych królika na pokładzie była złamaniem procedury lotów o statusie HEAD.

    W środę „Fakt” i RMF FM ujawniły kolejne nazwiska darmowych pasażerów rządowego samolotu Gulfstream: to poseł Stanisław Piotrowicz z żoną, poseł Bogdan Rzońca, marszałek Podkarpacia Władysław Ortyl i posłanka Krystyna Wróblewska.

    Rzońca, dziś europoseł, dwa loty odbył rządowym gulfstreamem, jeden – śmigłowcem Sokół.

    – Tak, leciałem z marszałkiem Kuchcińskim. Za każdym razem było to na zaproszenie marszałka, który chciał ze mną porozmawiać o sprawach Podkarpacia. Z marszałkiem ciężko się było spotkać w Sejmie, więc to była do tego okazja – opowiada Rzońca. – W jednym przypadku byłem już na lotnisku, czekałem na rejsowy samolot, gdy zadzwonił pan marszałek, że chce ze mną porozmawiać. To było przed wyborami samorządowymi w ubiegłym roku. Rozmawialiśmy o wyborach. Kolejnym razem jeden z posłów przekazał mi, że marszałek chce się ze mną spotkać. Poczekałem na samolot marszałka i spotkałem się z nim już na pokładzie.
    Sokołem lecieli tylko we dwóch, ale w trakcie jednego z lotów gulfstreamem towarzyszyła im jeszcze jedna osoba. Rzońca nie pamięta, kto to był. Przypuszcza, że Krystyna Wróblewska.

    Posłanka w marcu 2019 r. sama pochwaliła się na Facebooku, że leciała z marszałkiem luksusowym odrzutowcem. Zamieściła zdjęcie. Gdy pytaliśmy ją o to w zeszły piątek, nie chciała rozmawiać.Teraz potwierdza, że leciała dwa lub trzy razy rządowym samolotem. – Za każdym razem miałam lot na rejsowy samolot. Oddałam go i ktoś inny mógł polecieć – mówi „Wyborczej” Wróblewska.

    Marszałek Ortyl potwierdził, że leciał z Kuchcińskim do Warszawy. Szczegóły poda w oświadczeniu, które przygotowuje jego biuro.

    Piotrowicz stwierdził zaś, że nie mógł kupić biletu dla chorej żony i wtedy dowiedział się o możliwym locie gulfstreamem. Skorzystał z okazji.

    Karczewski z żoną i wnukami
    Kolejni politycy też mijali się z prawdą. Gdy po wybuchu afery zapytaliśmy marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego, czy latał z rodziną, zdecydowanie zaprzeczył. Zmienił zdanie kilka godzin później: – Było kilka wizyt zagranicznych, które odbyłem w towarzystwie swojej żony. Jeden wyjazd odbywał się również z całą moją rodziną. Ale wtedy zadeklarowałem zwrot kosztów za podróż moich wnuków.

    W środę otoczenie marszałka potwierdziło nam, że w marcu 2018 r. Karczewski razem z Kuchcińskim poleciał do Budapesztu. Marszałek Senatu zabrał żonę i piątkę wnuków. Jego służby zapewniają, że chciał zapłacić za ten lot, ale rzekomo nie było takiej możliwości. Rodzina z Budapesztu miała wrócić już na własny koszt.

    Również w środę do przelotów z „Air Kuchciński” przyznał się nam Karol Karski, europoseł i rzecznik dyscyplinarny PiS. Leciał z marszałkiem, „bo spóźnił mu się samolot rejsowy”.

    – Żadna z tych osób nie spełnia kryterium instrukcji HEAD, która mówi wyraźnie o członkach oficjalnych delegacji. To jest skandaliczne zachowanie, nadużycie zaufania publicznego – mówił w Sejmie poseł Robert Kropiwnicki (PO-KO).

    Opozycja chce „natychmiastowej dymisji marszałka Sejmu”.

    Tajemnice lądowiska w Huwnikach
    Na pasażerów „Air Kuchciński” trwa łapanka również w PiS. – Skala zjawiska jest dosyć duża – mówi nam jeden z posłów obozu władzy. Poza informacjami o kolejnych parlamentarzystach, żonach, dzieciach i wnukach media informują też o bulwersujących szczegółach przelotów Kuchcińskiego do wsi Huwniki, gdzie przy granicy ukraińskiej ma posiadłość.
    Według Wp.pl marszałek Sejmu na trasie Warszawa – Huwniki latał znacznie częściej, niż wynika to z danych, które przedstawiła Kancelaria Sejmu. Sprawa miała nawet trafić do CBA, ale Biuro nie zajęło się tym tematem.
    Kuchciński lądował w Huwnikach na lądowisku Bieszczadzkiego Oddziału Straży Granicznej. Podróżował na pokładzie wojskowego śmigłowca Sokół. – Lądowisko traktował jak swoje. Proszę sprawdzić dziennik dyżurny. Tam muszą być wzmianki o godzinach lądowania Sokoła. W dzienniku muszą być odnotowane starty i dyżury funkcjonariuszy Bieszczadzkiej Straży Granicznej, którzy zapisywali loty marszałka Sejmu. Nagłe i pilne loty były realizowane właśnie śmigłowcem do Huwnik – mówi portalowi pracujący na Podkarpaciu funkcjonariusz jednej ze służb.

    Jego zdaniem zdarzały się również sytuacje, że po przylocie polityka na pokład mieli być zabierani znajomi marszałka, a maszyna miała być używana do „oblotów” po Bieszczadach. Po Kuchcińskiego miał też być wysłany na podrzeszowskie lotnisko w Jasionce śmigłowiec straży granicznej. Miał go stamtąd odebrać i przewieźć do Huwnik. – Każdorazowo też przed przylotem marszałka czekał na niego samochód SOP, który zawoził go na działkę albo do domu – twierdzi informator Wp.pl.
    „Informuję, iż lądowisko w Huwnikach, jak również obecny tam IV Wydział Lotniczy SG, znajduje się w strukturze organizacyjnej Zarządu Granicznego Komendy Głównej SG. Na rzecz Bieszczadzkiego Oddziału SG funkcjonariusze – piloci realizują jedynie zadania służbowe w ochronie granicy państwowej” – poinformowała Wp.pl mjr Elżbieta Pikor, rzeczniczka prasowa Bieszczadzkiego Oddział Straży Granicznej w Przemyślu. Na pytanie o liczbę lotów z marszałkiem lub jego gośćmi odpowiedzi nie było.
    Z kolei nasz informator, który kilka miesięcy temu opowiedział nam o „rodzinnych lotach” Kuchcińskiego na Podkarpacie (Kancelaria Sejmu oficjalnie wtedy zaprzeczyła, by takie loty były), twierdzi, że zna przypadek, gdy śmigłowiec straży granicznej został wysłany po krawat dla marszałka.
  • benek231 07.08.19, 22:13
    „Pojawiły się nowe okoliczności”
    Kuchciński w poniedziałek przeprosił za rodzinne loty. Kosztowały go już 15 tys. zł, które wpłacił na Caritas (za wspólne przeloty z żoną i dziećmi), plus 28 tys. zł za przelot samej żony na trasie Rzeszów – Warszawa.

    – Domagamy się też zwrotu do kasy państwa wszystkich pieniędzy, które zostały przeznaczone na finansowanie lotów polityków PiS, żon i zobaczymy kogo jeszcze – mówi Cezary Tomczyk (PO-KO).

    Wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki (PiS) określił wystąpienie opozycji jako „histerię” i zalecił, by „posłowie PO puknęli się w głowę”. Inny prominentny polityk obozu rządzącego powiedział „Wyborczej”, że dla partii przeprosiny, które w poniedziałek wygłosił Kuchciński, kończą sprawę. – Teraz będziemy bronić marszałka aż do śmierci – zapewnił, nie precyzując, o czyją śmierć chodzi.

    Z wypowiedzi części polityków PiS wynika, że kwestia pozostałych pasażerów zostanie załatwiona przez zmianę zasad instrukcji HEAD tak, by rodziny mogły się dosiadać i płacić za przeloty.
    Pozycja Kuchcińskiego z każdym dniem staje się jednak coraz mniej pewna. Jak podał TVN 24, w środę posłowie PiS dostali tajemnicze SMS-y od wicerzecznika partii Radosława Fogla. Informował, że „sytuacja w sprawie Marka Kuchcińskiego jest dynamiczna” i „pojawiły się nowe okoliczności”.
    Dużym problemem dla PiS są liczne kłamstwa, w tym marszałka Sejmu, które wychodzą w miarę odsłaniania kolejnych wątków „Air Kuchciński”. W tej sprawie politycy obozu władzy nie chcą zajmować stanowiska.
    – Być może nie jest to kłamstwo, tylko po prostu brak dostarczenia informacji – mówił nam w środę europoseł PiS Ryszard Czarnecki. – Nie interesuje mnie, czy marszałek nadużywa władzy. Przeprosiny muszą wystarczyć – opowiada inny wysoko postawiony polityk partii rządzącej.

    Jak poinformowała „Rzeczpospolita”, Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła postępowanie sprawdzające ws. lotów Kuchcińskiego. Zawiadomienie złożyła osoba fizyczna.

    wyborcza.pl/7,75398,25068055,partyjne-linie-lotnicze-pis.html#S.DT-K.C-B.1-L.1.duzy
  • benek231 08.08.19, 17:34
    Kuchcinskiego.

    Kuchciński odchodzi, ale to nie kończy sprawy. Bo to nie ośmiorniczki, to ośmiornica PiS

    Paweł Wroński
    8 sierpnia 2019 | 12:47

    Jarosław Kaczyński doprowadził do dymisji Marka Kuchcińskiego. Prawe i sprawiedliwe byłoby, gdyby prezes PiS zdymisjonował się sam. Kuchciński to bowiem dzieło Kaczyńskiego, produkt jego politycznej dydaktyki, ideał polityka PiS.

    To Kaczyński umożliwił licznej grupie osób posłusznych i bezwolnych, ale także bez żadnych kompetencji, kwalifikacji i wykształcenia zajmowanie najważniejszych stanowisk państwowych. Bycie przy władzy stało się istotą ich istnienia, źródłem szczęścia i życiowego powodzenia. Bez PiS i Jarosława Kaczyńskiego byliby „nikim”. Ale także prezes Kaczyński, który obdarował nasz kraj tysiącami „Kuchcińskich”, ponosi za nich odpowiedzialność.

    O tym, że Marek Kuchciński, technik ogrodnik z wykształcenia, który większość oświadczeń duka z kartki, boi się dziennikarzy, wszystkie języki są dla niego obce, a w przypadku jakiegokolwiek kryzysu wpada w panikę, nie nadawał się na stanowisko drugiej osoby w państwie - to było wiadomo od początku. Po kryzysie 16 grudnia 2016 r., gdy wpadł w panikę i bezpodstawnie wykluczył z obrad posła opozycji, widział to zresztą on sam, znikając na tygodnie z Sejmu.

    Tego rodzaju osoby ze względu na brak osobistego autorytetu przyjemność sprawowania władzy czerpią z celebry i poczucia siły. Nie rozumieją, że przemarsze w orszaku operetkowej straży marszałkowskiej prezentującej szable nie zapewniają im autorytetu. Nieustanne karanie posłów opozycji za „naruszenie powagi Sejmu” nie przydaje krztyny powagi marszałkowi, gdyż to on sam nieustannie powagę tego miejsca naruszał.

    Jego dymisja za loty rządowym gulfstreamem, który zamienił na taksówkę dla siebie, rodziny, znajomych posłów i ich rodzin, paradoksalnie odwracają uwagę od szkód, jakie Kuchciński uczynił polskiemu parlamentaryzmowi.

    Konsekwencje za „Kuchciński travel” powinni ponieść Jarosław Kaczyński i posłowie PiS, którzy wraz z marszałkiem przemierzali w podniebnych podróżach trasę Warszawa – Rzeszów i z powrotem. Także ministrowie, którzy o tego rodzaju praktykach wiedzieli i nie próbowali ich ukrócić. To minister obrony Mariusz Błaszczak, odpowiedzialny za stan polskiego lotnictwa i naruszanie instrukcji HEAD, które już w historii kończyły się takimi tragediami jak ta w Smoleńsku. To ministrowie spraw wewnętrznych Joachim Brudziński i Elżbieta Witek, których służby – na przykład SOP – były zaangażowane w ochronę przedsięwzięcia i limuzynowe bizancjum uruchamiane w Warszawie i Rzeszowie.

    Jest jeszcze inna ważna sprawa. Koszty lotów HEAD uruchamiających połowę służb państwa mają się tak do wytykanych poprzednikom przez PiS ośmiorniczek jak te ośmiorniczki na talerzu w Amber Roomie do 18-metrowej kałamarnicy olbrzymiej. To, czy doszło do gigantycznego marnowania publicznych pieniędzy, powinna wyjaśnić prokuratura, a marszałek Kuchciński oraz osoby, które korzystały z nieuzasadnionych przywilejów, powinny ponieść konsekwencje przynajmniej finansowe.

    wyborcza.pl/7,75398,25069509,kuchcinski-odchodzi-ale-to-nie-konczy-sprawy-bo-to-nie-osmiorniczki.html
    Jedno jest pewne, ze w zachlannosci i pazerniactwie pisiory przegonily nawet PSL.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka