Dodaj do ulubionych

"Maszynka do mielenia ludzi, czyli sądy Dobrej :O)

23.08.19, 07:58
Zmiany. Wywiad ze Zbigniewem Ćwiąkalskim.

Ewa Ivanowa
23 sierpnia 2019 | 06:00

Afera Piebiaka? Nie mogę sobie wyobrazić, aby za moich czasów coś takiego mogło się zdarzyć. To nie mieści się w żadnych kategoriach. Brakuje skali, aby to ocenić - mówi Zbigniew Ćwiąkalski, były minister sprawiedliwości.

Ewa Ivanova: „Już po drugim samobójstwie w sprawie Krzysztofa Olewnika świadomość, że mamy do czynienia z sytuacją szczególnego zagrożenia, była pełna. No to odpowiedzialność pana ministra jest tu oczywista”. Pamięta pan, kto to powiedział w 2009 r.?
Zbigniew Ćwiąkalski: Pamiętam, oczywiście. Mówił to Zbigniew Ziobro, domagając się wówczas mojej dymisji. Zresztą wyciągnąłem z tego wnioski i podałem się do dymisji. W rządzie Donalda Tuska obowiązywały zupełnie inne standardy niż obecnie.

Pod rządami prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry dochodzi w zakładach karnych do kolejnych samobójstw lub prób samobójczych w sprawie związanej z domami publicznymi na Podkarpaciu. Tym razem Ziobro nie jest jednak tak pryncypialny jak kiedyś. Do dymisji się nie podaje.
– Tym różnię się od pana Zbigniewa Ziobry, że nie chcę sugerować, czy powinien podać się do dymisji, czy nie. Każdy musi to sam rozstrzygać we własnym sumieniu. Skoro jednak minister proponował tak wysokie standardy i chciał, aby inni ich przestrzegali, to rodzi się zasadnicze pytanie: czy sam jest tym standardom wierny? Czy mają one dla niego jakąś wartość, czy to tylko puste słowa?

Zbigniew Ziobro kurczowo trzyma się stołka i nie podaje się do dymisji, o czy to świadczy?
– Że najważniejsze jest utrzymanie się przy władzy. Standardy nie mają znaczenia.

Jak pan odbiera to, co się dzieje obecnie w resorcie Zbigniewa Ziobry? Z doniesień medialnych wynika, że wiceminister i ważny sędzia delegowany do Ministerstwa Sprawiedliwości inspirowali internetową hejterkę do akcji zniesławiających sędziów.
– Brakuje mi słów. Powiem wprost: to jakieś dno dna. Nie mogę sobie wyobrazić, że tego rodzaju działalność miała miejsce w Ministerstwie Sprawiedliwości, czyli w resorcie, który odpowiada za to, aby w Polsce było przestrzegane prawo. Tymczasem wychodzi na jaw, że ludzie stanowiący filary tego resortu uczestniczyli w procederze, którzy – w mojej ocenie – ma cechy przestępcze.

Widzi pan podstawy do tego, aby sędzia, b. wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak odpowiadał nie tylko dyscyplinarnie, ale także karnie za organizowanie systemowego hejtu wobec niezależnych sędziów?
– Przede wszystkim uważam, że tacy ludzie nie powinni być sędziami. Odpowiedzialność dyscyplinarna i pozbawienie prawa do wykonywania zawodu sędziego nie załatwia jednak problemu. Mamy tu bowiem do czynienia z podejrzeniem podżegania do stalkingu, przekroczeniem uprawnień oraz ujawnieniem danych osobowych bez zgody zainteresowanych. W obecnej sytuacji nie liczę jednak na to, że prokuratura całkowicie zależna od polityków cokolwiek w tej sprawie zrobi. Dlatego gdy patrzę na to, co się teraz dzieje, jestem bardzo dumny z tego, że doprowadziłem do rozdzielenia funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego w 2010 r. Powrót do unii personalnej w 2016 r. spowodował, że prokurator generalny jest sędzią we własnej sprawie dotyczącej go jako ministra sprawiedliwości. Nie ma więc żadnej szansy na rzetelne zbadanie tej sprawy.

Wiceminister Łukasz Piebiak podał się do dymisji. Ale czy dopuszczalne jest to, aby był dalej sędzią delegowanym do Ministerstwa Sprawiedliwości?
– Od sędziego wymaga się szczególnie wysokich standardów. Każdy wykonujący ten zawód musi mieć nieskazitelny charakter. Taka osoba natychmiast powinna odejść z pracy w ministerstwie, a rzecznik dyscyplinarny sędziów powinien wszcząć wobec niej postępowanie dyscyplinarne. Oczywiście, to byłoby możliwe, gdyby system odpowiedzialności dyscyplinarnej działał prawidłowo.

Sędzia Jakub Iwaniec, współpracownik wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebiaka i osoba, która miała walczyć z mową nienawiści, także instruował internetową hejterkę do przeprowadzania akcji uderzających w niezależnych sędziów. Po publikacji Onetu sędzia został odwołany z delegacji w Ministerstwie Sprawiedliwości w trybie natychmiastowym. To wystarczy?
– Czytałem, że pan premier po doniesieniach medialnych chciałby, aby cała sprawa zakończyła się na dymisji wiceministra Piebiaka. Ale tak tej sprawy zamknąć się nie da. Odpowiedzialność dotyczy każdego sędziego, który uczestniczył w nękaniu i pomawianiu kolegów i koleżanek po fachu. To, że sędzia Iwaniec został wyrzucany z pracy w Ministerstwie Sprawiedliwości, jest dla mnie oczywiste. Ale wobec takiego sędziego powinno być wszczęte również postępowanie dyscyplinarne i karne. Podobnie jak w przypadku wiceministra Piebiaka. Gdyby rzecznicy dyscyplinarni i prokuratura działali, jak należy, sprawy już powinny się toczyć. Brak zdecydowanych reakcji pokazuje, jak w praktyce wyglądają te postulowane przez Zbigniewa Ziobrę wysokie standardy.

Edytor zaawansowany
  • benek231 23.08.19, 08:04
    Widzę absolutne poczucie bezkarności: nikt nam nic nie zrobi, bo pociągamy za wszystkie sznurki. Trudno się oczywiście dziwić, że tak bardzo obecnej władzy zależało na całkowitym podporządkowaniu sądów władzy politycznej. Gdyby to się udało, mielibyśmy maszynkę do mielenia ludzi. Z jednej strony wkładałoby się niewygodnego człowieka, a z drugiej wychodziłaby miazga, człowiek całkowicie zniszczony. W praktyce istniałby cały ciąg technologiczny podporządkowany partii: służby specjalne, prokuratura i wymiar sprawiedliwości.

    Co można powiedzieć o stosowanych przez Zbigniewa Ziobrę kryteriach doboru ludzi do pracy w Ministrowie Sprawiedliwości?
    – Nie wiem, według jakich zasad ich dobierał, ale czytałem, że kiedyś sędzia Piebiak walczył o niezależność sędziów od władzy polityków. Teraz podejmował działania zmierzające w przeciwnym kierunku. To pokazuje, co władza jest w stanie zrobić z, wydawałoby się, porządnymi ludźmi. Widzimy też, co znaczy chęć utrzymania się za wszelką cenę na świeczniku. Okazuje się, że ludzie są gotowi zrezygnować z wysokich standardów i ideałów po to tylko, aby utrzymać się na stanowisku. Przykre, że dotyczy to także sędziów.

    Czy to, co się dzieje w Ministerstwie Sprawiedliwości, i sposób, w jaki sędziowie są nękani przez najwyższych urzędników tego resortu, powinno zainteresować unijny Trybunał Sprawiedliwości, który bada nasze nowe regulacje dotyczące sądownictwa pod kątem zgodności z prawem UE?
    – Nie mam najmniejszych wątpliwości, że Trybunał Sprawiedliwości UE uwzględni ten element w swym rozstrzygnięciu. Być może zwróci się w tej sprawie do polskiego rządu z pytaniami.

    Skoro według pana nie ma szans na to, by sprawę systemowego hejtowania sędziów przez ludzi z ministerstwa wyjaśniły prokuratura czy rzecznicy dyscyplinarni sędziów, to kto może to zrobić?
    – Nie łudźmy się: w obecnej chwili nie ma najmniejszych szans na wyjaśnienie kulisów tej sprawy. Dopiero gdyby się zmieniła władza, można liczyć na rzetelne postępowania.

    A sejmowa komisja śledcza to kiepski pomysł?
    – Obawiam się, że tak. Wystarczy popatrzeć, jak działają obecne komisje śledcze zdominowane przez polityków PiS. Przecież nie chodzi im o wyjaśnienie rzeczywistego stanu rzeczy, ale realizację zadań politycznych.

    Jako minister sprawiedliwości i prokurator generalny co by pan zrobił po ujawnieniu przez media informacji o uczestnictwie najważniejszych podwładnych w szkalowaniu sędziów?
    – Z całą pewnością podałbym się do dymisji. Choć nie mogę sobie nawet wyobrazić, aby za moich czasów coś takiego mogło się zdarzyć w ministerstwie. To nie mieści się w żadnych kategoriach. Brakuje skali, aby to ocenić. Widać jedno: rządzący resortem posłużą się każdą metodą, aby zniszczyć przeciwnika politycznego. I żeby utrzymać się przy władzy.

    Myśli pan, że Zbigniew Ziobro miał świadomość tego, co się dzieje w Ministerstwie Sprawiedliwości? Wiedział, co robią jego kluczowi współpracownicy?
    – Nie mam na ten temat wiedzy. Ale w normalnie funkcjonującym urzędzie nie jest możliwe, aby wiceminister robił takie rzeczy na własną rękę bez wiedzy swojego szefa.

    wyborcza.pl/7,75968,25110901,maszynka-do-mielenia-ludzi-czyli-sady-dobrej-zmiany-wywiad.html
    Eeetam, co to za afera. Obzeranie sie osmiorniczkami - to byla afera.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka