Dodaj do ulubionych

Kolejne klamstwa Kaczynskiego :O)

29.09.19, 17:58
Kaczynski zapowiada zmiany ustrojowe bo - jak twierdzi - opozycja chce wolnosci tylko dla siebie a on chce prawdziwej wolnosci.

fakty.interia.pl/raporty/raport-wybory-parlamentarne-2019/aktualnosci/news-prezes-pis-chce-zmian-ustrojowych-w-kolejnej-kadencji,nId,3229884?parametr=najczesciej_czytane&iwa_source=najczesciej_czytane
Z czego wynika, ze zapowiadane zmiany ustrojowe zagwarantuja wolnosci tylko dla wybranych, czyli to czego i nasi tu "wolnosciowcy" oczekuja od zycia. Dowodem na to jest wlasnie stwierdzenie Kaczynskiego dot. "wolnosci dla siebie" i "prawdziwej wolnosci" bo jak zwykle Kaczynski pomawia innych o dranstwo ktore ma zamiar sam popelnic.
Ponadto faszysci (klero-faszysci) wlasnie taka "wolnosc dla swoich" tradycyjnie usiluja wdrazac - wolnosc w niewoli Maryi.

Edytor zaawansowany
  • benek231 29.09.19, 18:19
    ktora zapowiada Kaczynski bedzie podobna do wegierskiej.


    >> Co znaczy "pluralizacja mediów" w Europie Wschodniej >>

    Michał Kokot
    28 września 2019 | 05:48

    Prawicowi populiści nie zdołali zwiększyć swojej popularności od ostatnich wyborów do Parlamentu Europejskiego. Ale to może się zmienić. W Europie Wschodniej właśnie rozgrywa się walka o niezależność mediów - głównej przeszkody na drodze do autorytarnych rządów.

    Dzieje się to pod płaszczykiem „pluralizacji” mediów. Jej „dokończenie” zapowiedział niedawno Jarosław Kaczyński na partyjnej konwencji PiS w Bydgoszczy. Chwali media publiczne, które w ostatnich „czterech latach przeszły ogromną zmianę” i przyczyniły się do „większej obiektywności”.

    A przecież każdy, kto włączy jakikolwiek serwis informacyjny w publicznej telewizji, wie, że to nieprawda. Bijący z niej przekaz propagandowy, zgodnie z którym o rządzących można mówić tylko dobrze, a o opozycji – wyłącznie źle, jest bez precedensu. Po 1989 r. żadna ekipa nie upartyjniła telewizji tak, jak zrobił to PiS. Prezesowi wciąż mało. Nadal istnieją w Polsce stacje telewizyjne, gazety i portale internetowe, które „przeszkadzają” władzom w rządzeniu i poddają je krytyce.

    Nietrudno domyślić się, jak może wyglądać „dokończenie procesu pluralizacji” mediów po wyborach
    Wystarczy spojrzeć na Węgry, kraj tak bliski sercu prezesa Kaczyńskiego.

    Jak wyliczył budapeszteński instytut Mertek, przez ostatnie dziewięć lat rządów Orbána media przeszły tak gruntowne zmiany właścicielskie, że dzisiaj 78 proc. węgierskiego rynku to gazety, stacje, portale i kanały telewizyjne należące wprost do rządu lub do oligarchów z nim powiązanych. Wszystkie z nich powielają dzień w dzień partyjny przekaz dnia, atakując Unię Europejską, strasząc George’em Sorosem i nielegalną imigracją, która doprowadzi do „zguby kultury węgierskiej”, jak powtarza Orbán.

    Nie przeszkadza to premierowi Węgier chwalić się publicznie „zwiększeniem równowagi” na węgierskim rynku medialnym. W praktyce jednak ten termin oznacza wyeliminowanie krytyków patrzących na to, jak rząd wydaje publiczne pieniądze. A że wydaje je na wspieranie przyjaznych mu mediów i – przede wszystkim – oligarchów, do mało kogo na Węgrzech trafia, bo już nie ma gdzie o tym przeczytać.
    Orbán nie przypadkiem zapewne chwalił się „zrównoważeniem” mediów akurat na niedawnym spotkaniu we Włoszech z członkami neofaszystowskiego ugrupowania Fratelli d’Italia. Radził im, by zakładali własne media i przejmowali obecne na rynku tytuły, co pozwoli im zwiększyć szanse na wygraną w wyborach.

    Dokładnie tych sam porad udzielał sympatykom polskiej prawicy na spotkaniu na Politechnice Warszawskiej w 2013 r. W tym samym roku koncesję na nadawanie otrzymała Telewizja Republika, z której rekrutuje się wielu obecnych pracowników TVP, dbającej o propagandowy przekaz PiS.

    Orbán model wdrożony przez siebie stara się zaszczepiać również w innych krajach, zwłaszcza na Bałkanach. W Macedonii i na Słowenii stacje telewizyjne i tytuły prasowe przejmowane są przez węgierskich oligarchów, doradców rządowych lub byłych menedżerów publicznych mediów. Sprzyjają one otwarcie partiom nacjonalistycznym i konserwatywnym. W Macedonii rolę tę pełni m.in. stacja Alfa TV oraz tabloid Skandal24, który atakuje rządzących i wychwala byłego premiera Nikołę Gruewskiego znanego z dyktatorskich zapędów, który w atmosferze skandalu podał się do dymisji, a następnie uciekł z kraju przewieziony przez granicę w bagażniku węgierskiego dyplomaty. Gruewski, obecnie cieszący się na Węgrzech azylem, zasłynął w Macedonii masową inwigilacją obywateli oraz bliskimi związkami z Kremlem.

    Reporterzy bez Granic alarmują
    Kondycja wolnych mediów w regionie jest najgorsza od lat. Powodem jest pogarszająca się sytuacja finansowa w wyniku zmian na rynku reklamowym. W takich warunkach, zwłaszcza w mniejszych krajach, stosunkowo łatwo je kupić. Przejmowane przez oligarchów i biznesmenów tracą ochotę na krytykę rządzących. Przykładem są media, które przed poprzednimi wyborami parlamentarnymi nabył Andrej Babisz, obecny premier Czech.

    Nie przypadkiem niezależność mediów najbardziej zagrożona jest w naszej części Europy. Krytykę rządzących najłatwiej zdusić tam, gdzie społeczeństwo obywatelskie jest jeszcze wciąż słabe, a demokracja wprowadzona parę dekad wcześniej nie zdążyła okrzepnąć. W krajach, gdzie pamiętają rządy silnej ręki, łatwiej manipulować ludźmi, zwłaszcza w budzących niepewność czasach radykalnych przemian gospodarczych i kulturowych.

    Również dlatego z taką łatwością przychodzą węgierskim rządzącym oskarżenia pod adresem każdego, kto ośmiela się skrytykować ich autorytarne zapędy. Politycy Fideszu atakują nawet organizacje broniące praw człowieka, pytając, jak śmią krytykować rząd, „skoro nikt ich nie wybrał w wyborach”. Każda krytyka ze strony organizacji pozarządowych oceniana jest kłamliwie przez władze jako „atak polityczny”.
    Tak właśnie zawsze dzieje się w krajach o zapędach autorytarnych. Były słowacki premier Robert Fico nie znosił krytycznych dziennikarzy i nazywał ich „prostytutkami”. Choć media odkrywały skandal za skandalem, do dymisji zmusiło go dopiero morderstwo dziennikarza Jana Kuciaka i jego narzeczonej Martiny Kusznirovej. Kuciak odkrył powiązania pomiędzy rządzącymi i szemranymi biznesmenami. Najnowszą odsłoną prowadzonego w tej sprawie śledztwa stała się dymisja minister sprawiedliwości. Okazała się niezmiernie podatna na wpływy, a oskarżony o zlecenie morderstwa Kuciaka biznesmen nazywał ją w prywatnych rozmowach „swoją małpką”.

    Kto wie, w jakim miejscu byłaby dzisiaj Słowacja, gdyby nie praca Kuciaka, za którą zapłacił najwyższą cenę.

    wyborcza.pl/naszaeuropa/7,168189,25243506,co-znaczy-pluralizacja-mediow-w-europie-wschodniej.html#S.W-K.C-B.5-L.1.maly
    To jest wlasnie ta "wolnosc dla swoich", o ktora Kaczynski projektuje na opozycje klamliwie imputujac, ze takie wlasnie opozycja ma plany.
  • benek231 30.09.19, 17:15
    (Kaczynski) Wskazał, że "ignoranci i ludzie złej woli tego nie chcą zauważyć, chcą podtrzymać model polskiej gospodarki, który można określić jako postkolonialny - to znaczy gospodarka oparta o tanią siłę roboczą".
    ***
    Czyli rozumowanie Kaczora jest nastepujace: poprzez podwyzszenie minimum i calej siatki plac polska sila robocza przestanie byc tania sila robocza, przez co i polski model gospodrki przestanie byc postkolonialny.

    Genialne po prostu. Czyli wszyscy polscy wytworcy i handlowcy powini zaczac sprzedawac swoje badziewie po wyzszych cenach (im wyzsze tym lepiej?) i wowczas osiagna znacznie wyzsze zyski a ekonomia i rozwoj podskocza ze trzy poziomy.

    Ciekawe gdzie podzialy sie te nasze rynkowe ekonomisty z Olegiem3 na czele, oraz innymi Korwiszonami? Czyzby przestaly wierzyc w rynek i sie spisily?
  • benek231 01.10.19, 05:08
    Mówienie prawdy to jest coś, co powinno być nagradzane, a nie karane" - powiedział prezes PiS.
    **
    Chyba, ze sa to prawdy na niekorzysc pisiorow.
  • benek231 01.10.19, 17:22
    >> Kaczyński w swoim wystąpieniu nawiązał też do kwestii ważnych dla polskiej wsi. "Mamy dzisiaj taki stan rzeczy, w którym możemy już naprawdę z bardzo dużą pewnością zapowiedzieć, że polscy rolnicy otrzymają dopłaty do hektara na poziomie europejskim: 260 euro od hektara, teraz jest 200" - zapowiedział prezes PiS. Jak dodał, "są różne ku temu przesłanki", a jedną z nich jest - jak podkreślił - "nasz sukces odniesiony w polityce międzynarodowej". Wyjaśnił, że chodzi o komisarza do spraw rolnictwa. >>
    **
    Obiecuje gruszki na wierzbie bo srodki na rolnictwo beda mniejsze niz do tej pory. A "sukces odniesiony w polityce miedzynarodowej" polega na tym, ze dostali pisiory jednego komisarza na otarcie lez. Po tym jak kilku kluczowych komisarzy nie dostali ani Szydlo ani Szczerski ani zaden inny pisior.
  • maksimum 01.10.19, 22:16
    powinny swiat zza krat ogladac.
  • boavista4 01.10.19, 23:23
    TYN WONTEK jest przykladem monologu, tilko tak dalij!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka