Dodaj do ulubionych

"Jak wygrać z Kaczyńskim? :O)

06.10.19, 17:50
Zawód opozycjonisty musi być konkurencyjny na rynku, żeby ludzie chcieli się angażować.

Michał Wilgocki
5 października 2019 | 05:57

Pokażmy sondaże w dwóch słupkach, nie czterech, a zobaczymy, że jest nas nawet więcej niż zwolenników władzy. I że to może być po raz pierwszy naprawdę wspólny rząd: lewicowy, liberalny i konserwatywny. Rozmowa z prof. Maciejem Kisilowskim

Maciej Kisilowski – profesor prawa i zarządzania publicznego na Uniwersytecie Środkowoeuropejskim, członek Rady Programowej Archiwum Osiatyńskiego

Michał Wilgocki: Wygrają?
- W innych krajach w podobnych sytuacjach wygrywali. Ale nauki polityczne to nie fizyka. Komunizm nie miał prawa upaść, ale upadł. Jeżeli jest jakiś dobry moment, żeby aktywować naszą romantyczną naturę i przekonanie o wyjątkowości Polski - to dzisiaj.

Sondaże nie wyglądają różowo.
- Ale też nie jest tak, że władza ma 20 punktów przewagi. Od dawna powtarzam znajomym dziennikarzom: pokazujcie wyniki w postaci dwóch słupków, nie czterech. W ten sposób nie ucieknie nam prawda: że nas jest co najmniej tyle samo, a może więcej, niż zwolenników władzy. Że nie jesteśmy skazani na los Turcji, Węgier czy Wenezueli. Nasze przywiązanie do wolności może wymknąć się trendom.

Natomiast trzeba uczciwie zauważyć, że gdy rządząca partia wchodzi na drogę wyborczego autorytaryzmu, to będzie ją bardzo trudno zatrzymać.

Koniec demokracji?
W najbardziej podstawowym rozumieniu tego słowa! Nie chodzi nawet o liberalne wartości czy kulturę polityczną. W Polsce są zagrożone same podstawy: możliwość wykopania złej władzy w wyborach. Jesteśmy na skraju czegoś, co w politologii nazywa się wyborczym autorytaryzmem: systemu, w którym władza czerpie legitymację z fasady demokracji, ale ustawia instytucje państwa tak, że wygranie wyborów przez opozycję jest praktycznie niemożliwe.

Jak się go tworzy? Ten wyborczy autorytaryzm.
- Bezpardonowo wykorzystując aparat państwa. Budżet państwa, media publiczne, spółki skarbu państwa, wymiar sprawiedliwości – to wszystko służy tylko jednemu celowi: umocnieniu partii rządzącej i osłabianiu opozycji. Opłaca nam się zdobyć głosy emerytów – wypłaćmy niemal w dniu wyborów 13. emeryturę. A ci emeryci, którzy umierają na SOR-ach, nas nie interesują – są chorzy, to nie głosują. Chcemy pozyskać słabo wykształconą klasę ludową – to obiecajmy im, że będą zarabiać więcej niż nauczyciele, którym właśnie odmówiliśmy podwyżki „z braku pieniędzy”. Bo nauczyciele nie są naszymi wyborcami.

Takiej całkowitej fuzji państwa i partii nie ma nigdzie w demokratycznym świecie.

Sądy i prokuratura.
- Prokuratorzy wyciągający mocno naciągane sprawy. Infiltracja przez służby i system Pegasus.

Wszyscy mówią, że problemem jest słabość opozycji. Ale to nie przyczyna, tylko skutek. Zawód opozycjonisty musi być konkurencyjny na rynku, żeby ludzie chcieli się zapisywać do partii, tworzyć programy, angażować. A my widzieliśmy nagonki na Adamowicza, Dulkiewicz, Brejzę. Jeśli ktoś tylko zaczyna się wybijać, nakierowuje się cały aparat państwowy na to, by go zniszczyć, zohydzić. Wraz z domykaniem się autorytarnego systemu coraz mniej ludzi będzie chciało podjąć aż takie ryzyko.

Władza może też wspierać skrajne ruchy w opozycji, by uczynić ją nieskuteczną. W USA putinowskie trolle wspierające Trumpa przekonywały np. Afroamerykanów, że Hillary Clinton jest częścią rasistowskiego systemu i w sumie nie ma znaczenia, kto wygra.

Ludzie wściekli, radykalni nie są w stanie zbudować szerokiej, zwycięskiej koalicji. Dlatego tak bardzo jestem zasmucony atakami na Kazimierza Michała Ujazdowskiego.

Serio? Receptą na walkę z autorytaryzmem ma być sojusz z byłym wiceprezesem PiS?
- Tacy ludzie jak on to klucz do zwycięstwa. Bez demokratycznych konserwatystów jest nas za mało, żeby wygrać. Zwłaszcza jak sami sobie dołożyliśmy kolejną poprzeczkę, zakładając trzy listy.

Znowu się nie zgadzam. Jedna wielka lista anty-PiS sprowadziłaby wybory do plebiscytu „za” albo „przeciw” i wielu sympatyków opozycji zostałoby w domach. Teraz każdy ma na kogo głosować: liberał na PO, człowiek wrażliwy społecznie na Lewicę, konserwatysta na PSL i Kukiza.
- Być może taki podział na scenie uwiarygadnia przekaz opozycji, że jest ofertą dla każdego. Ale PSL i Koalicja mają trudne zadanie: muszą odzyskać konserwatystów. To też wyzwanie dla Lewicy, która musi zrozumieć, że tak trzeba.

No nie. Znowu odłożyć prawa człowieka na lepszy czas? Przecież to zaklęcie powtarzane od 30 lat.
- Nie odłożyć! Dziś wygrać demokrację, a następnie w jej ramach cierpliwie przekonywać tych Polaków, którzy boją się feministek czy osób LGBT. Jaki ma sens obiecywanie dziś, że liberalne zmiany narzucimy siłą? Przecież widać wyraźnie, że nie mamy większości do tego! Jeżeli wahającym się konserwatystom powiemy: albo Irlandia, albo Turcja, to mogą wybrać Turcję. A cztery kolejne lata autorytarnej władzy to w polskich warunkach piekło dla kobiet i osób LGBT. W Polsce PiS nie ma bowiem innego wroga do mobilizacji swojej władzy. Nie ma uchodźców, Romów jest niewielu. A partia rządząca jest mocno religijna, tak jak w Turcji AKP Erdogana. W takiej konfiguracji nagonka na feministki i geje będzie się pogłębiać.

Coś mi nie gra z tym konserwatyzmem. Z sondażu Kantar dla „Wyborczej” wynika, że liberalizację prawa aborcyjnego popiera 30 proc. zwolenników PiS i 77 proc. wyborców opozycji.
- Ten sondaż pokazuje to, o czym mówię: że jest grupa wyborców PiS, którą można odbić. A także że w naszym obozie jest sporo konserwatystów, których trzeba utrzymać.

Edytor zaawansowany
  • benek231 06.10.19, 17:59
    Zabierze się do mediów?
    - Tak. Ale to nie dziennikarze są największym problemem władzy. W pierwszej kolejności PiS ruszy po samorządy i środki unijne.

    Do czego ich potrzebuje?
    - Elementem domknięcia musi być przekonanie elity w mniejszych ośrodkach miejskich. Lokalnych prawników, przedsiębiorców. Kiedy władza ich pozyska, zostaną już tylko nieliczne getta niezadowolonych mieszczuchów i intelektualistów.

    Jak PiS ich przekabaci?
    - Da jakiś prezent lokalnym elitom. Będzie mu trudniej niż Orbánowi, bo on nigdy nie łączył swojej strategii z kosztownym rozdawaniem pieniędzy.

    Nie może już obniżyć podatków, więc zostaje jedna pula: środki unijne. Tylko żeby przejąć nad nimi kontrolę, będzie musiał zlikwidować samorządy województw. PiS zrobi to w 2020 r.

    Inspiracją znowu jest Orbán: wie pan, że niezależni eksperci na Węgrzech szacują, że aż 90 proc. środków w przetargach finansowanych z funduszy europejskich idzie do osób związanych z władzą?

    Będzie nowa reforma administracyjna? 49 województw?
    - Taki pomysł testowali już dla opinii publicznej niektórzy związani z PiS publicyści. Sama reforma nie jest konieczna, pomogłaby rozmydlić problem. Zwłaszcza jeśli przeprowadziliby ją pod hasłem „Polska średnich miast”.

    Przyznaję, że bym to kupił. Bo wyludnianie się średnich miast to poważny problem. Prof. Przemysław Śleszyński z PAN przygotował raport dla Klubu Jagiellońskiego. Wynika z niego, że jeżeli państwo nie zrobi czegoś konkretnego, to taki Bytom czy Zamość mogą zostać miastami widmo.
    Nabieranie się na „Polskę średnich miast” to naiwność. Nie ma za tym żadnej głębszej wizji. Chodzi o to, by środki unijne rozdzielała partia przy pomocy nominowanych na Nowogrodzkiej wojewodów. Każdy z nich będzie miał wiedzę, który przedsiębiorca jest patriotyczny, a który nie. I tak ich złamią.

    Tak się buduje coś, co Bálint Magyar nazwał na Węgrzech państwem mafijnym. Szacuje się, że Fundacja Banku Węgierskiego rozdała w ostatniej kadencji miliard dolarów sześciu powiązanym z władzą fundacji. Miliard. W cztery razy mniejszym od polski kraju.

    Jak zatrzymać tę machinę? Bo na razie jedyną diagnozą jest jakiś romantyczny zryw.
    - W ostatnim tygodniu przed wyborami dostrzeżmy w końcu, że trzy nurty w naszej opozycji – lewicowy, liberalny i konserwatywny – mogą się pięknie uzupełniać. Że ich programy składają się na naprawdę przekonywającą opowieść o demokratycznej, zróżnicowanej Polsce, w której każdy jest u siebie.

    Przestańmy sami siebie paraliżować wizją Kaczyńskiego jako genialnego stratega. Jego obóz wie, jak bezwzględnie wykorzystać aparat państwa, ale przez cztery lata nie przedstawił żadnej przyszłości państwa. A opozycja reprezentuje wszystkie główne nurty ideologiczne popierane przez Polaków. O słuszne postulaty ludzi pracy zadba lewica. Lokalnych wspólnot, przez lata budowanej samorządności oraz poszanowania dla tradycyjnych wartości będą bronić rzeczywiści chadecy i konserwatyści. A stabilnego wzrostu gospodarczego i proeuropejskiego kierunku dopilnują liberałowie.

    To będzie naprawdę wspólny rząd.


    wyborcza.pl/magazyn/7,124059,25271923,jak-wygrac-z-kaczynskim-zawod-opozycjonisty-musi-byc-konkurencyjny.html#S.DT-K.C-B.2-L.1.duzy:undefined
    "Bez demokratycznych konserwatystów jest nas za mało, żeby wygrać."
    Interesujace zwierze taki "demokratyczny konserwatysta" dla ktorego wartoscia nadrzedna jest konserwatyzm a demokracja to ewentualnie przy okazji...
  • benek231 06.10.19, 22:15
    - W ostatnim tygodniu przed wyborami dostrzeżmy w końcu, że trzy nurty w naszej opozycji – lewicowy, liberalny i konserwatywny – mogą się pięknie uzupełniać. Że ich programy składają się na naprawdę przekonywającą opowieść o demokratycznej, zróżnicowanej Polsce, w której każdy jest u siebie.
    **
    Miejmy nadzieje, ze nie bedzie tak jak na tym forum z oczekiwaniem, ze demokraci beda sie wspierc.
  • felusiak1 08.10.19, 05:56
    PiS powiększy swoją przewagę w Sejmie a napuszeni, zadufani w swojej nieomylności opozycjoniści będa tupać nożkami w pierwszym sniegu. Mogliby bałwana ulepić.
  • felusiak1 08.10.19, 05:59
    Ale nie potrafią lepić balwana. Nic nie potrafią poza ciagłym narzekaniem i obrzydzaniem ludziom życia.
    PiS jest wstretny głoszą z medialnych trybun. To wiedzą wszyscy w calej Polsce ale wiekszoś uważa, ze antyPiS jest jeszcze bardziej wstretny i głosują na nieco mniej odrażajacego typa.
  • benek231 08.10.19, 06:14
    felusiak1 napisał:

    Nic nie potrafią poza ciagłym narzekaniem i obrzydzaniem ludziom życia.
    **
    Czyli zupelnie tak jak ty. Jak przystalo na pisiora.
  • felusiak1 08.10.19, 07:57
    Ale ja nie jestem pisiorem. Bywam w Polsce raz na 5-6 lat i jest mi zupelnie obojetne kto tam trzyma za sznurki..
    Za kazdym razem Polska wyglada lepiej.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka