Dodaj do ulubionych

Dzieci gorszego sortu

09.12.19, 11:53
Zakończyła się współpraca tygodnika "Do Rzeczy" z popularną prawicową publicystką i blogerką znaną w sieci pod nickiem "Kataryna". Za niezgodny z linią redakcji uznano jej felieton pt. "Dzieci gorszego sortu", w którym krytykowała Rzecznika Praw Dziecka i niedawną decyzję Naczelnego Sądu Administracyjnego dotyczącą transkrypcji aktów urodzenia dzieci par jednopłciowych. Blogerka po odrzuceniu jej tekstu zdecydowała o zerwaniu współpracy.
źródło


Felieton Kataryny można przeczytać na jej blogu pod tym linkiem

Nie zamierzam decydować o tym co ma zawierać tygodnik Do rzeczy. Od tego jest redakcja. Kataryna zaś ma prawo nie publikować czy publikować w tej redakcji. Idzie o cienką argumentację Kataryny. Tete będzie oczywiście zachwycona. To biedne dziecko! Kto by się w takiej sytuacji zastanawiał nad milionami innych maluchów. Tu mamy konkret!


--
"Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej"
18 art. Konstytucji
Obserwuj wątek
    • perla_roztocza Re: Dzieci gorszego sortu 09.12.19, 12:17
      i pomyśleć, że Kataryna zaczynała karierę na forum tym...

      "Jeśli ojciec jest nieznany matka i tak musi podać w urzędzie jakieś męskie imię jako imię ojca, jeśli tego nie zrobi, imię ojca wymyśli dziecku urzędnik stanu cywilnego"

      to już nie ma instytucji ojca jako NN właśnie?
      • oleg3 Re: Dzieci gorszego sortu 09.12.19, 13:21
        perla_roztocza napisał:

        > to już nie ma instytucji ojca jako NN właśnie?

        Ano nie ma! Fikcja prawna, że NN jest zastępowany dowolnym imieniem i nazwiskiem matki została wprowadzona (uwaga !!!) dla dobra dziecka. Po to by uniknąć stygmatyzacji. Okazuje się jednak, że winni są wstrętni konserwatyści.

        P.S.
        Kataryna pisała (o ile dobrze pamiętam) na forum Kraj. U nas bywała.


        --
        "PiS to grupa rekonstrukcyjna Sanacji"
        © RAZ
        • perla_roztocza Re: Dzieci gorszego sortu 09.12.19, 13:59
          oleg3 napisał:

          > Kataryna pisała (o ile dobrze pamiętam) na forum Kraj. U nas bywała.

          ale Aquanet, wtedy Informacje dnia bodajby, było pierwszym forum na tym portalu.
          Ja się pojawiłem gdy było zaledwie kilkanaście wątków, głównie o tym, że Żydzi mają wszy.
          Forum Kraj powstało później właśnie.
    • xiazeluka Re: Dzieci gorszego sortu 09.12.19, 13:22
      Mła nigdy za Kataryną nie przepadał, niemniej co w tym felietonie tak rozjuszyło redakcję?

      Kataryna plecie dziwacznie, chyba nie do końca orientując się w czasie i przestrzeni. Mogłaby także baczniejszą uwagę zwrócić na problem dzieci-zabawek, które postanowiły sobie sprawić pary sodomickie i gomoryckie, ponieważ tutaj jest jego źródło.



      --
      Blog reakcyjny: Predator XL - ostateczny łowca komuchów
      • oleg3 Re: Dzieci gorszego sortu 09.12.19, 13:30
        xiazeluka napisała:

        > Mła nigdy za Kataryną nie przepadał, niemniej co w tym felietonie tak rozjuszyło redakcję?

        Jak pisałem w poście otwierającym wątek to nie moja sprawa. Przypuszczam, że, po paru latach, doszło do zmęczenia materiału.


        "Jeśli chcecie z nami współpracować, proszę bardzo. Tylko niech pan nie kłamie Polakom, że my tu z Rosją tworzymy jakiś sojusz, żeby wysłać na was czołgi. Nigdy się tak nie stanie. Ani na was, ani na Ukrainę"
        Alaksandr Łukaszenko
      • oleg3 Dzieci-zabawki 09.12.19, 13:53
        xiazeluka napisała:

        > Mogłaby także baczniejszą uwagę zwrócić na problem dzieci-zabawek, które postanowiły sobie sprawić pary
        > sodomickie i gomoryckie, ponieważ tutaj jest jego źródło.

        Wspomnę tylko, że Postęp jeszcze nie doszedł do momentu, że partnerkę matki obejmują zobowiązania alimentacyjne. Anonimowego ojca (dawcę nasienia) nic nie zwalnia z tego obowiązku.


        --
        "Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej"
        18 art. Konstytucji
    • qwardian Re: Dzieci gorszego sortu 09.12.19, 15:34
      Nie wiadomo kto faktycznie to pisze. Kataryna pojawiła się na FK po tym jak zwolniono ją z pracy w 2003 roku. Kiedy zmuszono ją do ujawnienia, okazała się inną osobą, niż ta, za którą się na FK podawała. Albo raczej wtedy nie zaprzeczała, kiedy sugerowano kim jest. W sprawach osobistych tego rodzaju należy ważyć wszystkie argumenty, moja opinia jest oczywista, ale chętnie zapoznałbym się z rzeczową drugą stroną medalu...

      --
      Дональд Туск. Наш человек в Варшаве.
      www.gazeta.ru/politics/2008/02/07_a_2627803.shtml
      • kalllka Re: Dzieci gorszego sortu 09.12.19, 16:18
        Chętnie poczytałbym katarynowe początki. Ciekawe, czy jej blogerskosc, zmieniła coś w dziennikarstwie.
        Z tego jak pisze, widać, ze nie dba o szczegóły czyli o rzetelność dziennikarska.
        Stwierdzenie, ze, w polskim prawie, trzeba wymyślać ojca /którego według niej i tak nie ma/ jest i idiotyczne stylistycznie i pozbawione sensu. A co gorsza wystawia redakcji zatrudniającej zamiast dziennikarki- plotkare, nienajlepsze świadectwo.
        W ogóle i chyba na szczęście widać w mediach tendencje powrotu do dziennikarskich źródeł- przede wszystkim, informacyjnej autoryzacji.
        • qwardian Re: Dzieci gorszego sortu 09.12.19, 16:41
          O ile zachowalo się jej archiwum na FK, bez trudu zorientujesz się o kogo chodzi. Kiedy myślę sobie, że to ponad piętnaście lat, to czas ma jedyną władzę w rękach i nie da się z nim walczyć..

          --
          Дональд Туск. Наш человек в Варшаве.
          www.gazeta.ru/politics/2008/02/07_a_2627803.shtml
          • kalllka Re: Dzieci gorszego sortu 09.12.19, 17:51
            Jako, tzw wersja mobilna, od lat nie mam aplikacyjnego dostępu do archiwów tym bardziej forów.
            Jak działa wyszukiwarka , na stronie wejściowej, wiedza chyba tylko jej konstruktorzy. Ale sprawdzę może ja wreszcie sformatowało do poszukiwanych fraz, zamiast statystyk.
    • dachs Votum separatum 09.12.19, 18:24
      O Katarynie wiem od dawna, że jest konsekwentną konserwatystką, o redaktorach „Do Rzeczy” wiem jedynie, że z konserwatyzmu żyją.
      W PRL-u sporo ludzi żyło z komunizmu. Dla tych na niższych stopniach, największa troską było, czy nie okażą się za mało pryncypialni. Stąd z niektórymi prawdziwymi bonzami dało się jeszcze pogadać, a największy beton był na stanowiskach aparatu zawodowego (płatnego) PZPR. Starsi pamiętają.
      W opisywanym przypadku, stan prawny jest jednoznaczny, państwo nie może uznać dwóch matek.
      Dwa są po temu powody.
      Pierwszy: urzędnicy nie mogą majestatem państwa poświadczać biologicznej bzdury.
      Drugi: z pierwszego powodu, prawo nie dopuszcza takiej możliwości.
      Wbrew niektórym głosom, w prawie polskim rzeczywiście trzeba wymyślać ojca , stąd apel kalllki o rzetelność dziennikarską jest jak najbardziej na miejscu.
      Istniejący stan prawny upośledza jednak dziecko, które tu nic nie zawiniło.
      Nic nowego, podobną sytuację mieliśmy już w czasach biblijnych.
      Stąd ostatnie zdanie Kataryny „Dobrze byłoby jednak pomyśleć jak ułatwić życie dzieciom, których jedyną „winą” jest to, że urodziły się matce, która ma dziewczynę”
      Jest w gruncie rzeczy apelem o przedstawienie sprawy przed króla Salomona
      Bo konserwatyści tak już mają, że dobro dziecka jest najważniejsze.


      --
      Bóg wygnał wprawdzie człowieka z raju, ale w dobroci swojej dał mu za to psa.
      • oleg3 Re: Votum separatum 09.12.19, 18:50
        dachs napisał:


        > Wbrew niektórym głosom, w prawie polskim rzeczywiście trzeba wymyślać ojca

        www.mrog.org/3035/fikcyjny-ojciec


        Od 1950 r. i nadal, przepisy nakazują wpisać dziecku jakieś imię i nazwisko ojca według domniemania, uznania, ustalenia lub fikcji ojcostwa. Jaki jest tego powód? Co motywuje ustawodawcę, że wprowadza kolejne domniemanie, fikcję prawną?

        Niewątpliwie takie przepisy na tamte czasy (1950) były, ale i na dzisiejsze (2017) wciąż są potrzebne. Pozamałżeńskie pochodzenie dziecka może kiedyś było znacznie większą istotną ujmą niż dziś, ale wciąż nie można twierdzić, że nie ma to dla nikogo żadnego negatywnego (pejoratywnego) znaczenia. Ryzyko dyskryminacji dziecka jest na tyle istotne, że lepsze jest utrzymywanie fikcji, niż możliwa zmiana mentalności społeczeństwa.

        Tymczasem podanie imienia ojca (otczestwo) jest również wciąż elementem wielu formularzy tudzież służy w wielu sytuacjach życiowych w szkołach, pracy, wojsku, urzędzie / sądzie, służbie zdrowia itp. To najłatwiejszy element dookreślenia tożsamości, odróżnienia dwóch różnych osób znajdujących się obok siebie (w szkole czy na sali szpitalnej). Co prawda nie jest dość unikalny, istnieje możliwość przypadkowej zbieżności, że również imię ojca będzie takie same, ale w większości przypadków już to pozwala odróżnić dwóch np. Henryków Hofmanów. Obecnie niemal każdy posiada numer PESEL, ale kiedyś tak nie było, poza tym nie wszyscy swój numer pamiętają, a co dopiero, gdy trzeba podać go dla dziecka, małżonka czy innego bliskiego. Wciąż łatwiej spamiętać/podać ojca. Łatwiej zmusić przepisem wpisywanie zawsze jakiegoś ojca dziecka (choćby fikcyjnego), niż wymusić, by w żadnych formularzach ani innych sytuacjach nikt o imię ojca nigdy nie pytał, tudzież by dodawać dodatkowe procedury postępowania w sytuacjach, gdy tego imienia nie ma. Łatwiej, gdy jakieś imię ojca, choćby fikcyjne, ale jednak — jest.


        --
        "PiS to grupa rekonstrukcyjna Sanacji"
        © RAZ
      • kalllka Re: Votum separatum 09.12.19, 20:15
        Ja nic nie wiem ani o jednym ani o drugich.
        Ergo, mam pogląd na tekst, a nie osobę/by.
        Wedle mnie, tekst jest wymiedlony / wyterkotany/ niewiele w nim z rzetelnego konserwatywnego dziennikarstwa: sprawdzonych źródeł, przemyślanych słów, mało opinii, jeszcze mniej felietonu.. zero konserwatywnej dziennikarskiej formy.
        Za to dużo bicia piany, omijania sedna, nieznajomosci prawa, a zwłaszcza jego reguł procedowania. To czyni z jej apelu, o przemyślenie, przyznania, praw rodzicielskich np dziewczynie matki dziecka, które /w przyszłości / może czuć się winnym i z braku ojca, którego de facto nie ma,., populistyczny terror prawny.

        • dachs Re: Votum separatum 09.12.19, 20:54
          kalllka napisała:


          > Za to dużo bicia piany, omijania sedna, nieznajomosci prawa, a zwłaszcza jego
          > reguł procedowania.

          Już drugi raz zarzucasz Katarynie nieznajomość prawa. Dobrze, że przynajmniej formalnie jesteś zwolenniczką rzetelności.

          > To czyni z jej apelu, o przemyślenie, przyznania, praw rodzicielskich np dziewczynie matki dziecka, które /w
          > przyszłości / może czuć się winnym i z braku ojca, którego de facto nie ma,., populistyczny terror prawny

          A gdzie o to apelowała?




          --
          Przyjemna atmosfera w stosunkach pomiędzy Kościołem a państwem jest dobra dla państwa, ale zła dla Kościoła.
          /G.K. Chesterton/
          • kalllka Re: Votum separatum 09.12.19, 22:07
            No, zarzucam, zarzucam, zwłaszcza zarzucam brak znajomosci i procedowania prawa rodzinnego.
            A po stwierdzeniu ,w którym, wedle niej
            urzędnik, któremu matka dziecka nie poda imienia lub nazwiska ojca dziecka, ten je zmyśli.., sama udowadnia swoją, bardzo powierzchowna znajomość prawa.

            Rzeczywiście, to ty apelowałeś w jej imieniu, próbując nadać jej bezmyślnej wypowiedzi, wlasnego liberalno- konserwatywnego sznytu.
            Co nie zostając nie zauważone, zostało także odnotowane-jako chytry zabieg eurostyczny.
            Nawet bardzo chytry, zważywszy ze dopiero po kilku wpisach, w których błyszczysz.., kosztem innych, zrozumiałam twoja metodę na bycie autorytetem.

            • dachs Re: Votum separatum 09.12.19, 22:14
              kalllka napisała:

              > A po stwierdzeniu ,w którym, wedle niej
              > urzędnik, któremu matka dziecka nie poda imienia lub nazwiska ojca dziecka,
              > ten je zmyśli.., sama udowadnia swoją, bardzo powierzchowna znajomość prawa.

              Ponieważ nie potrafisz znaleźć linku w tekście tutaj explicite
              www.lexlege.pl/akty-stanu-cyw/art-61/
              > Nawet bardzo chytry, zważywszy ze dopiero po kilku wpisach, w których błyszczys
              > z.., kosztem innych, zrozumiałam twoja metodę na bycie autorytetem.

              Kosztem innych, ale tylko takich, którzy gadają co im ślina na język przyniesie. i jeszcze się przy błędach upierają.
              Jeszcze raz.
              www.lexlege.pl/akty-stanu-cyw/art-61/
              Zreszta Oleg też o tym pisał


              --
              Jeżeli przychodzi wybierać między wiarą w to, że nauka objaśni kiedyś świat, a wiarą w Boga - wiara w Boga jest zdecydowanie racjonalniejsza
              • kalllka Re: Votum separatum 09.12.19, 22:37
                No i właśnie dlatego wytykam ci ślinienie się na widok katarynowanego wysysania palca.
                A w przeklejonym przez ciebie, olegowym linku, rzeczywiscie i na szczęście, wyraźnie wyłożono i wyjaśniono czym jest procedowanie ojcostwa. Wyraźnie i na przekór tobie jak zmyślonym na poczekaniu i pod publiczkę, katarynowym pomówieniom, o urzędniczym zmyślaniu, wyjaśniono jak rzeczywiście długotrwale, wyglada procedowanie ojcostwa.

              • oleg3 Re: Votum separatum 10.12.19, 09:23
                > Zreszta Oleg też o tym pisał

                Pisałem Borsuku. Kataryna też

                "Jeśli Wiktor ma mieć polski akt urodzenia, trzeba mu będzie wymyślić ojca, bo polskie dziecko ojca mieć musi, nawet jak go nie ma. Jeśli ojciec jest nieznany matka i tak musi podać w urzędzie jakieś męskie imię jako imię ojca, jeśli tego nie zrobi, imię ojca wymyśli dziecku…kierownik urzędu stanu cywilnego, jako nazwisko wpisując nazwisko panieńskie matki. Pod tym względem mamy w Polsce jedną wielką fikcję, ale rozumiem, że wpisywanie nieistniejących ojców do aktów urodzenia dzieci nikomu nie przeszkadza, w każdym razie nie na tyle, żeby ten problem jakoś rozwiązać. "

                Metoda zastosowana przez Katarynę do ataku na RPD jest intelektualnie nieuczciwa. To RPO ma żądać przywrócenia NN w akcie urodzenia? Dalej Kataryna

                " Moje znajome lesbijki chciały mieć dziecko i mają – urodziła je jedna z nich po zabiegu sztucznego zapłodnienia w zagranicznej klinice. Dzisiaj dziecko ma rok, a w akcie urodzenia ojca o oryginalnym imieniu, bo takie wybrał dla niego kierownik urzędu stanu cywilnego. Jeśli kiedyś zdecydują się rozstać, biologiczna matka dziecka, na które się razem zdecydowały i wspólnie wychowują nie będzie mogła w sądzie dochodzić na nie alimentów od swojej byłej partnerki, a jeśli ta – odpukać – umrze – dziecko nie będzie miało prawa do dziedziczenia. Jeśli zaś umrze jego biologiczna matka, osierocone dziecko trafi do domu dziecka lub „przypadnie” jej rodzinie, nawet jeśli zmarła matka od dawna nie utrzymywała z nią kontaktów a dziecko będzie emocjonalnie związane z partnerką matki, która od urodzenia je wychowywała i będzie chciała wychowywać nadal. Niestety, jako osoba formalnie dla dziecka obca nie będzie miała nic do powiedzenia, nawet prawa do odwiedzin w żadnym sądzie nie wywalczy. Trudno mi tu dostrzec dobro dziecka. "

                Partnerka matki ma być objęta obowiązkiem alimentacyjnym wobec dziecka? Gdzieś na świecie zastosowano takie rozwiązanie? Taki stary news
                wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,4731313.html
                Mężczyzna, który został dawcą spermy dla pary lesbijek, teraz musi płacić alimenty, równocześnie nie mając żadnego wpływu na rozwój dwójki swoich dzieci.




                --
                "Nie ma feminizmu bez weganizmu!!!"
                Sylwia Spurek, europoseł Wiosny
                • xiazeluka Re: Votum separatum 10.12.19, 10:11
                  Mła nie rozumie problemu. Każde dziecko ma ojca, przy czym czasem ojciec bywa nieznany. Zatem można do aktu urodzenia wpisać NN albo dowolne imię, przy czym NN wygląda gorzej od "Jana", ponieważ w przypadku nieznanego ojca ułatwia to wyzwiska w stylu "bękart" czy "bastard". Z punktu widzenia dobra dziecka "Jan" jest lepszy, przy czym żadnej logicznej różnicy między NN a "Janem" i tak nie ma, skoro nie wiadomo, o kogo chodzi.
                  Być może "problem" wynika z niechlujnego rozumowania Kataryny: " bo polskie dziecko ojca mieć musi, nawet jak go nie ma".

                  --
                  Blog reakcyjny: Predator XL - ostateczny łowca komuchów
                  • oleg3 Re: Votum separatum 10.12.19, 10:19
                    Ja też nie rozumiem problemu. NN jest lepszy od Jana? Moim zdaniem nie. A może idzie o to żeby to nie był Jan tylko Maryśka? Pójdzie taki Wiktor syn Anny i Maryśki do szkoły. I zaczyna się epopeja ... . Jaka ta szkoła nietolerancyjne, jakie te dzieciaki okrutne. Trzeba rodziców edukować!

                    --
                    "Nie ma feminizmu bez weganizmu!!!"
                    Sylwia Spurek, europoseł Wiosny
                  • kalllka Re: Votum separatum 10.12.19, 11:05
                    O takich co to „niechlujni w rozumowaniu”, obecnie mówi się niedoplacona/ny.
                    Możliwe, ze kataryna sama z siebie nie rozumiała istoty prawa co, gdy się wiedzie blogerskie życie tylko pogłębia izolacje. Poza tym mam wrażenie, zwłaszcza po wpisach dacha, ze to raczej 99% laików / nomen omen/ wypychalo ja intelektualna słoma ..aż po czubki bootow,. A robiąc z niej prawicowa publicystkę nakręcało sobie popularność.
                    To smutne, zwłaszcza dla nas-kobit, ze kataryna nic nie znaczy bez kataryniarza.
                    • xiazeluka Re: Votum separatum 10.12.19, 11:43
                      Mła się zdaje, że podmiotem felietonu Kataryny był potencjalnie, łojezumaryja, tragiczny los lesby, która może zostać lesbowdową. Dziecko to tylko przedmiot, który jest drogi w utrzymaniu, więc kiedy lesba nr 2 odejdzie, to kto będzie za nią na smarkacza płacił? Stąd pomysły ścigania alimentami dawcy spermy albo kogokolwiek w pobliżu (choćby rodziny lesby nr 2). No dobrze, ale kto płaci alimenty samotnej matce, która nie wie, z kim ma dziecko?

                      --
                      Blog reakcyjny: Predator XL - ostateczny łowca komuchów
                      • oleg3 Re: Votum separatum 10.12.19, 11:57
                        xiazeluka napisała:

                        > Mła się zdaje, że podmiotem felietonu Kataryny był potencjalnie, łojezumaryja,
                        > tragiczny los lesby, która może zostać lesbowdową. Dziecko to tylko przedmiot,
                        > który jest drogi w utrzymaniu, więc kiedy lesba nr 2 odejdzie, to kto będzie za
                        > nią na smarkacza płacił?

                        O to chodziło.
                        --
                        "PiS to grupa rekonstrukcyjna Sanacji"
                        © RAZ
                      • qwardian Re: Votum separatum 10.12.19, 12:01
                        Kod genetyczny powinien być numerem PESEL pobieranym od dziecka zanim się urodzi. To by załatwiło sprawę aborcji, ojcostwa i alimentów po gestapowsku, czyli dobrze, raz na zawsze..

                        --
                        Kosiniak-Kamysz: Tęczowe barwy to barwy spółdzielczości.
                        • kalllka Re: Votum separatum 10.12.19, 12:41
                          Poniekąd jest. Tyle ze miłośnicy drzew genealogicznych, wtrącili w system /oprogramowanie/swoje trzy grosze i data zamiast automatycznie i zgodnie z prawem, być pozyskiwana-z obowiązkowych testów noworodków, nawet tych urodzonych poza szpitalem/ to jest nadal procedowana dobrowolnie, a właściwie dowolnie dla danego rejonu.
                          Przyznam się od razu i bez bicia, ze dla mnie tzw anonimizowanie, zakodowanej już i przez naturę, rzeczywistości, jest nadużyciem językowym. Prostackim, dętym oksymoronem, bardzo niebezpiecznym gdy zarządza data.
                          Czego kataryna, a wlasciwie katarynowa popularność, wymownym przykładem.
                            • kalllka Re: Votum separatum 10.12.19, 12:58
                              Prosty mechanizm- wałek z bolcami.
                              Przeniesiona w wirtualna językowa rzeczywistość, taśmy perforowanej. Prosty kod skojarzeniowy.
                              Dla dodania pikanterii i kurka dachowi, ..
                              na ulicy, katarynka posiadała jeszcze papugie.
                      • kalllka Re: Votum separatum 10.12.19, 12:04
                        No kto? Państwo!
                        Po to chce „ usprawnić„ prawo, jak mnóstwo innych- powierzchownych zunifikowanych, w jednej głowie, demokratów.
                        Hmm, mówią ze mąż nie rodzina, a co dopiero lesbowdowa.
                        Cóż w całej tej sprawie najgorszym jest nieuleczalna prawnie rzecz dotycząca dziedziczenia ...chorób genetycznych, których mnogo.. i których leczenie bez jednoznacznego ustalenia ojcostwa, niemożliwym.
                        A skoro już stanelismy przy lecznictwie i służbie zdrowia, opiece społecznej itd.. to ciekawym jak z tym problemem służby lgbt, sobie poradzą.
                      • dachs Re: Votum separatum 10.12.19, 14:47
                        xiazeluka napisała:

                        > Mła się zdaje, że podmiotem felietonu Kataryny był potencjalnie, łojezumaryja,
                        > tragiczny los lesby, która może zostać lesbowdową.

                        W całym felietonie ma ma ani jednego akcentu litości nad lesbowdową, natomiast jest sporo o pozbawionym środków dziecku.
                        Słusznie zauważasz, że dla lgbciartswa "Dziecko to tylko przedmiot, który jest drogi w utrzymaniu,".
                        Ja bym wprawdzie użył sformułowania, że to raczej droga zabawka, ale niech Ci będzie.

                        W normalnej rodzinie ojciec płaci alimenty nie tylko ze względu na matkę, ale także i głównie ze względu na dobro dziecka. W rodzinie lesbijskiej, czy pedalskiej bawić się można żywym człowiekiem bez żadnych zobowiązań finansowych, bo, jak piszesz "kiedy lesba nr 2 odejdzie, to kto będzie za nią na smarkacza płacił?"
                        I to jest clou tekstu Kataryny. Jeżeli ktoś podjął zobowiązanie wobec żywego człowieka, niech wypełnia je do końca
                        A według prawa tak nie jest. Sam na to wskazujesz.
                        > Stąd pomysły ścigania alimentami dawcy spermy albo kogokolwiek w pobliżu (choćby rodziny lesby nr 2).
                        Pasuje tez do tego przykład przytoczony przez Olega "Mężczyzna, który został dawcą spermy dla pary lesbijek, teraz musi płacić alimenty, równocześnie nie mając żadnego wpływu na rozwój dwójki swoich dzieci."
                        Czy Kataryna mówi gdziekolwiek, ze to jest w porządku? Nie mówi. Opisuje jedynie stan jaki obowiązuje teraz.

                        Oleg w innym miejscu pisze
                        „Wspomnę tylko, że Postęp jeszcze nie doszedł do momentu, że partnerkę matki obejmują zobowiązania alimentacyjne. Anonimowego ojca (dawcę nasienia) nic nie zwalnia z tego obowiązku.”
                        Wyrzućmy z tego słowo „Postęp” i jest tak, jak bym czytał Katarynę, tyle że ona podchodzi do tego z innej strony. Wg niej nie ma najmniejszego powodu, by lesby i pedały były zwolnione z obowiązków alimentacyjnych.
                        W jej tekście nie ma też miejsca, w którym domagała by się wprowadzenia NN.

                        Nie na darmo wspomniałem wcześniej o królu Salomonie. Pamiętacie. Dwie kobiety, dziecko, miecz i … prawdziwa, kochająca matka ustępuje.
                        Dziś, gdyby Rzecznik Praw Lesbijek – Krzyś - z jednej strony i Rzecznik Praw Dziecka z drugiej, stanęły przed Salomonem, żadna ze stron nie byłaby skłonna zrezygnować ze swoich żądań i biedak nie miałby innego wyjścia, jak opuścić miecz.
                        I o to w tym wszystkim chodzi.



                        --
                        Przyjemna atmosfera w stosunkach pomiędzy Kościołem a państwem jest dobra dla państwa, ale zła dla Kościoła.
                        /G.K. Chesterton/
                        • oleg3 Re: Votum separatum 10.12.19, 15:02
                          Borsuku Kataryna nie napisała tego co wyinterpretowałeś.

                          "Oleg w innym miejscu pisze
                          „Wspomnę tylko, że Postęp jeszcze nie doszedł do momentu, że partnerkę matki obejmują zobowiązania alimentacyjne. Anonimowego ojca (dawcę nasienia) nic nie zwalnia z tego obowiązku.”
                          Wyrzućmy z tego słowo „Postęp” i jest tak, jak bym czytał Katarynę, tyle że ona podchodzi do tego z innej strony. Wg niej nie ma najmniejszego powodu, by lesby i pedały były zwolnione z obowiązków alimentacyjnych.
                          W jej tekście nie ma też miejsca, w którym domagała by się wprowadzenia NN."



                          --
                          "Erekcja u mężczyzny nie oznacza, że on cię pragnie ani że cię kocha"
                          Led na stronie głównej gazeta.pl
                          • dachs Re: Votum separatum 10.12.19, 21:48
                            oleg3 napisał:

                            > Borsuku Kataryna nie napisała tego co wyinterpretowałeś.
                            >
                            Dosłownie, nie. Ale dało się to wyinterpretować. A spróbuj wyinterpretować coś z kalllki. 🙂





                            --
                            Bóg wygnał wprawdzie człowieka z raju, ale w dobroci swojej dał mu za to psa.
                        • xiazeluka Re: Votum separatum 11.12.19, 06:45
                          "I to jest clou tekstu Kataryny. Jeżeli ktoś podjął zobowiązanie wobec żywego człowieka, niech wypełnia je do końca"

                          To jest następstwo rozdawania zboczeńcom dzieci do zabawy.

                          Mła rozumie, że uważasz, iż intencją Kataryny były kwestie zaopatrzenia pokrzywdzonego przez los (podwójnie - nienormalny związek, utrata sponsora) dziecka, niemniej Mła chciałby zwrócić uwagę na negatywne skutki obciążania alimentacyjnego lesby nie-matki. W przypadku rodziców biologicznych czy adopcyjnych sprawa jest jasna, zobowiązania są naturalne i oczywiste. Jeśli jednak chodzi o babę, która drogą in vitro sprawiła sobie rozrywkę, to zobowiązania jej partnerki nie są wcale takie jednoznaczne. Formalnie jest to osoba względem dziecka obca, a osoby obce nie muszą płacić za cudze bachory. Tak więc lesba po in vitro jest de facto samotną matką z wszelkimi tego finansowymi konsekwencjami. I to powinno być takiej babie uświadomione przed zabiegiem zapłodnienia. Lesba nr 2, nawet jeśli mieszka z lesbą nr 1, nie tworzy z nią rodziny ani małżeństwa. Narażenie dziecka na biedę to konsekwencja postępowania zboczonej amatorki sztucznego macierzyństwa i tyle. Chciała, to ma.

                          Kataryna nawołuje do stworzenia niebezpiecznych przepisów, czyli uznania osób dziecku obcych za zobowiązanych do świadczeń alimentacyjnych. To kolejna metoda podważania instytucji rodziny i naturalnego porządku oraz szkodzenia dzieciom. Dzieci dla prawidłowego rozwoju potrzebują normalnych rodziców, a nie pseudotatusia i wujka. Jeśli zobowiąże się wujka do współodpowiedzialności finansowej za gówniarza, to tym samym uzna go za rodzica, a na to zgody być nie może. Tak więc jeśli Katarynie żal znajomej lesby, to niech sama jej płaci, no bo co za różnica?

                          --
                          Blog reakcyjny: Predator XL - ostateczny łowca komuchów
                          • dachs Re: Votum separatum 11.12.19, 09:09
                            xiazeluka napisała:

                            > "I to jest clou tekstu Kataryny. Jeżeli ktoś podjął zobowiązanie wobec żywego c
                            > złowieka, niech wypełnia je do końca"
                            >
                            > To jest następstwo rozdawania zboczeńcom dzieci do zabawy.

                            To prawda, ale chyba przeciw samej zasadzie wypełniania zobowiązań nic nie masz?.

                            > Mła rozumie, że uważasz, iż intencją Kataryny były kwestie zaopatrzenia pokrzyw
                            > dzonego przez los (podwójnie - nienormalny związek, utrata sponsora) dziecka,

                            OK, tak własnie jest.

                            > Jeśli jednak chodzi o babę, która drogą in vitro sprawiła sobie rozrywkę, to zobowiązania jej partnerki nie
                            > są wcale takie jednoznaczne. Formalnie jest to osoba względem dziecka obca, a o
                            > soby obce nie muszą płacić za cudze bachory. Tak więc lesba po in vitro jest de
                            > facto samotną matką z wszelkimi tego finansowymi konsekwencjami.

                            Z tym sie zgadzam, ale z tym co napisałeś poniżej, już nie.

                            > Narażenie dziecka na biedę to konsekwencja postępowania zboczonej amatorki sztucznego
                            > macierzyństwa i tyle. Chciała, to ma.

                            A dziecko chciało?

                            > Jeśli zobowiąże się wujka do współodpowiedzialności finansowej za
                            > gówniarza, to tym samym uzna go za rodzica, a na to zgody być nie może.

                            A nie może być np. tak, że "Jeśli zobowiąże się wujka do współodpowiedzialności finansowej za
                            gówniarza, to tym samym uzna go za...,"
                            odpowiedzialnego finansowo po prostu.
                            Tego w prawie oczywiście nie ma, ale czego nie ma, może być

                            > Tak więc jeśli Katarynie żal znajomej lesby, to niech sama jej płaci, no bo co za różnica?

                            Powyżej zgodziłeś sie, że nie lesby Katarynie żal, a dziecka. A to bardzo poważna różnica..

                            Jeżeli chodzi o pedałów, to sprawa jest jasna. Jak sobie partnera zapłodnią, będą rodzicami.
                            Z lesbijkami, trudniej.
                            Dwie baby sie kochają, prawo im tego nie zabrania.
                            Jedna z nich bardzo chce mieć dziecko. To wśród kobiet wcale nie takie rzadkie. Fizjologia taka i legalne też jest.
                            Jej zakochana partnerka wspiera ją w tym zamiarze, obiecuje, że razem do końca życia i w ogóle.
                            Z najwyższym obrzydzeniem ta pierwsza dopuszcza sąsiada. Sąsiad nie bardzo chce (lesby rzadko pociągają mężczyzn, a i groźba alimentów całkiem realna), ale obiecują mu obie - może nawet na piśmie - że biorą na siebie całą finansową odpowiedzialność i w altruizmie swoim sąsiad daje się przebłagać.
                            Po jakimś czasie druga lesba opuszcza pierwszą z dzieckiem, bo znalazła sobie trzecią. Samo życie.
                            Pierwsza szuka forsy u biologicznego ojca. Ojciec ma wprawdzie papier, ale może się nim jedynie skutecznie podetrzeć.
                            Podciera sie więc i buli. I buli. I buli.
                            Czy to jest w porządku? Nie jest, ale – powiesz - niech buli, bo cała sytuacja jest chora.
                            Jest chora, jak cały homoseksualizm, ale uważam że konsekwencje powinna ponosić jednak oszustka, a nie omotany przez nią facet.
                            I wcale nie trzeba jej w tym celu uznawać za ojca, czy drugą matkę. Wystarczy ja uznać za osobę, która się do czegoś zobowiązała i tego zobowiązania nie dotrzymuje.


                            --
                            Przyjemna atmosfera w stosunkach pomiędzy Kościołem a państwem jest dobra dla państwa, ale zła dla Kościoła.
                            /G.K. Chesterton/
                            • xiazeluka Re: Votum separatum 11.12.19, 09:55
                              "A dziecko chciało?"

                              Chęci dziecka nie mają nic do rzeczy, ono znalazło się w sytuacji zastanej.

                              "Tego w prawie oczywiście nie ma, ale czego nie ma, może być"

                              Ale na jakiej podstawie? Czy narzeczeni po rozstaniu mają wobec siebie zobowiązania alimentacyjne?
                              Oczywiście Mła nie ma nic przeciwko, aby para zboków uregulowała swój status wobec dziecka drogą umowy, wtedy nie będą konieczne żadne zbędne regulacje prawne, wystarczy istniejący kodeks cywilny.

                              "Powyżej zgodziłeś sie, że nie lesby Katarynie żal, a dziecka. A to bardzo poważna różnica.."

                              Powodem żalu są następstwa rozstania, a więc dotyczą lesby-wdowy, a dopiero potem rykoszetem dziecka. No, ale zgoda - skoro Katarynie itd., to niech Kataryna płaci. Rożnicy nadal nie będzie.

                              "Czy to jest w porządku? "

                              Jak się szasta swoimi ogonkami, to należy przyjąć mężnie konsekwencje. Jeśli papier od początku jest nieważny (nie gwarantuje dawcy wolności od żądań chciwej baby), to nie należy go podpisywać, tak samo jak nie należy kupować garnków na "specjalnych pokazach" od wydrwigroszy, przepłacając przy tym 10x.

                              "omotany przez nią facet."

                              Omotany facet... Mówimy teraz o facetach, którzy się ożenili?

                              "Omotany facet" jest dorosły i ponosi konsekwencje swojej głupoty. Niezależnie od tego, czy okantowała go lesba czy heteroseksualna oszustka. Jak chce poruchać bez konsekwencji, to niech idzie do burdelu, a nie decyduje się na ojcostwo.

                              "Wystarczy ja uznać za osobę, która się do czegoś zobowiązała i tego zobowiązania nie dotrzymuje."

                              Co to znaczy "uznać"? Kto ma uznać, na jakiej podstawie? "Kocham cię i chcę być z tobą do końca mych dni" to nie jest zobowiązanie, lecz wyznanie (wiary, że tak będzie). "Tak, spraw sobie dzidziusia, wychowamy je na porządną feminazistkę" także pozostaje jedynie emocjonalnym gadulstwem, trudno tu mówić nawet o ustnej umowie.
                              Sytuacja lesby nie różni się od sytuacji kretynki, która puściła się na zapleczu wiejskiej dyskoteki z pięcioma przypadkowymi, doskonale anonimowymi amantami. Zaszła w wyniku swojej głupoty i nikt (chyba, że autor bękarta się poczuje) nie jest zobowiązany jej płacić.


                              --
                              Blog reakcyjny: Predator XL - ostateczny łowca komuchów
    • benek231 Re: Dzieci gorszego sortu 09.12.19, 19:25
      Przeczytalem jej tekst i doszedlem do wniosku, ze redakcja odmowila Katarynie jego publikacji gdyz roztrzasa Kataryna sprawy ktore - zdaniem redakcji, ale nie tylko - powinny byc grubo otulone milczeniem. Bo problemy biora sie z tego, ze taka jedna z druga rozpuszczaja jadaczki i dywaguja, roztrzasaja, znajduja dziury w calym, kiedy wszystko powinno byc jasne gdyz jest jasno postanowione: dziecko nie moze miec obojga rodzicow tej samej plci. Reszta jest najzupelniej malo wazna.

      Polskie prawo ma to do siebie, ze nalezy z niego byc dumnym, gdyz zakazujac transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia, dalo bardzo wyraznie do zrozumienia, by lepiej nie bawic sie w zadne lesbijstwa bo w efekcie bedzie cierpiec dziecko - z winy matki oczywiscie, czyli tak to juz musi byc. Trudno.

      Jak dla mnie to wy jestescie dziki kraj, Najmilsi, bo osobiscie nie mam nic przeciwko homoseksualnym malzenstwom. Ba, sam glosowalem na rzecz ich zalegalizowania, w Oregonie, przyczyniajac sie w ten sposob do ubogacenia tradycji o inny ludzki element - homoseksualny. Trzeba pozwolic ludziom zyc, czyli sprobowac byc bardziej serdecznym i empatycznym stosunku do innych, Najmilsi. Wiem, ze nie tego was nauczaja na tych szkolnych katechezach, przez co nie macie innego wyjscia jak nienawidziec kazdego kto rozni sie od was. Powiecie, ze to niemozliwe no bo jak mozna uczyc nienawisci. Ale robi sie to podobnie do tresury zlych psow ktorych zadaniem jest atak i rozszarpywanie wskazanego przeciwnika. One tez nie wiedza, ze to da sie zrobic. Nie maja tego swiadomosci.
      • dachs Re: Dzieci gorszego sortu 09.12.19, 20:59
        benek231 napisał:

        > Bo problemy biora sie z tego, ze taka jedna z druga rozpuszczaja jadaczki i dywaguja, roztrzasaja, znajduja
        > dziury w calym, kiedy wszystko powinno byc jasne gdyz jest jasno postanowione:
        > dziecko nie moze miec obojga rodzicow tej samej plci.

        Bo to proszę pana Krzysia, jak pan Krzyś zapłodni swojego Murzyna, albo Murzyn pana Krzysia, zależnie kto tam kogo penetruje, będę pierwszy za wprowadzeniem małżeństw homoseksualnych. Wcześniej, nie.

        --
        Jeżeli przychodzi wybierać między wiarą w to, że nauka objaśni kiedyś świat, a wiarą w Boga - wiara w Boga jest zdecydowanie racjonalniejsza
        • oleg3 Re: Dzieci gorszego sortu 10.12.19, 14:34
          > Bo to proszę pana Krzysia, jak pan Krzyś zapłodni swojego Murzyna, albo Murzyn pana Krzysia, zależnie
          > kto tam kogo penetruje, będę pierwszy za wprowadzeniem małżeństw homoseksualnych. Wcześniej, nie.

          O ile ciąża nie będzie pozamaciczna.

          --
          "Jeśli chcecie z nami współpracować, proszę bardzo. Tylko niech pan nie kłamie Polakom, że my tu z Rosją tworzymy jakiś sojusz, żeby wysłać na was czołgi. Nigdy się tak nie stanie. Ani na was, ani na Ukrainę"
          Alaksandr Łukaszenko
      • xiazeluka Re: Dzieci gorszego sortu 10.12.19, 07:12
        "homoseksualnym malzenstwom"

        Nie ma czegoś takiego jak "homoseksualne małżeństwo". Na gruncie języka polskiego, tradycji, historii i OTUA można mówić co najwyżej o "związku homoseksualnym". Nigdy i nigdzie żadna cywilizacja nie opierała się na parach zboczeńców, co jest raczej oczywiste, no ale kretynom numerowanym często to z dziurawych łbów ulatuje.
        Oczywiście w wielu krajach terror sodomitów prowadzi do kradzieży i zgwałcenia instytucji małżeństwa, lecz jest to jedynie zabieg formalno-lewny, tak samo jak 56 płci (sorry, 57 - Mła wybrał sobie na dzisiaj płeć "helikopter bojowy").

        --
        Blog reakcyjny: Predator XL - ostateczny łowca komuchów

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka