Dodaj do ulubionych

Dlaczego O.Tokarczuk tak boli polską prawicę?:O)

09.12.19, 16:02
"Morderczyni rytualna", "polakożerca"...

Jacek Dehnel
6 grudnia 2019 | 06:00


Oburzenie prawicy na Nobla dla Olgi Tokarczuk nie wynika ani z samej tylko twórczości nowej noblistki, ani z wojny, którą wydała jej Partia. Wynika z założycielskiego mitu prawicowej literatury i sztuki, zaciekle pielęgnowanego od początku lat 90. Lecz choćby przyszedł tysiąc Wildsteinów i każdy by dostał tysiąc orderów - Olgi nie sięgną.

Ulało się, ulewa się dalej. Jak rok temu, kiedy dzisiejsza noblistka dostała Nagrodę Bookera, jak cztery lata temu, kiedy Oscara przyznano „Idzie” Pawła Pawlikowskiego.

Olga Tokarczuk, czyli „apoteoza pogaństwa"

Były już pisowski senator Bonkowski z właściwą sobie swadą perorował o „pani Tokarczyk", która jest „polakożercą”, i o Nagrodzie Nobla, która się „zdewłałowała". Bliżej nieznany mi pan Misiewicz, ponoć literat, na łamach wPolityce.pl dowodził, że wystarczy napisać o Polakach, że to mordercy, i „bum, nagroda!". Dodał też, że nie przypadkiem Olgę wieść o Noblu zaskoczyła w Niemczech: otóż spisek żydowsko-niemiecki ma z naszych pisarzy zrobić kosmopolityczne elity i cynicznie przyznaje im stypendia, bo „jedna i druga nacja jest, z różnych powodów, zainteresowana pokazaniem Polaków jako żydowskich katów".

Rafał Ziemkiewicz, niepokonany mistrz researchu ziemkiewiczowskiego, ogłosił, że „teraz nie mógł dostać Herbert, bo prawicowy” (no teraz nie mógł, bo nie jest to nagroda pośmiertna, a kto umarł, ten nie żyje), za to Żeromski „nie mógł dostać, bo był lewicowy". Cóż, faktycznie nie dostał nagrody w 1924 r., ale z zupełnie innych przyczyn, skoro rok później Akademia nagrodziła słynącego z socjalistycznych poglądów George'a Bernarda Shawa.

Jakiś internauta wytropił wegetariankę Olgę na zdjęciu sprzed ćwierćwiecza, gdzie w kadrze znalazła się również kiełbasa. Ksiądz Szymik z kolei, teolog i – jak mówi notka biograficzna – poeta, obwieścił, że twórczość Tokarczuk to „apoteoza pogaństwa” i w związku z tym on „nie daje zgody na wymazanie 1053 lat chrześcijaństwa w Polsce". Ach, drogi panie Szymik, żeby to się dało wymazać tak hop-siup tuzinem choćby i najlepszych książek..

Grzegorz Braun dowodził z kolei, że Olga dokonała „pośmiertnie mordu rytualnego na biskupie Sołtyku". Pomijam już koncept pośmiertnego mordu (najwyraźniej kto umarł, ten jednak trochę żyje, żeby go mogła noblistka domordować), ale nie bardzo wiem, na czym miałby polegać ten mord rytualny i w jakim miałby się dokonać obrządku. Podejrzewam, że - zdaniem Grzegorza Brauna - Olga przerobiła biskupa Kajetana Sołtyka na macę, co byłoby pierwszym może w Polsce przypadkiem, że biskup na coś się faktycznie przydał.

Bolszewicki judeocar literatury
Mógłbym tak długo jeszcze wymieniać owe kuriozalne wypowiedzi, które przypominają nieco partyjnego aparatczyka z anegdotki doby schyłkowego Gierka: „No tak, cieszymy się, że Wojtyła został tym papieżem, ale wolelibyśmy, gdyby był to Albin Siwak".

Z trudem skrywane oburzenie polskiej prawicy na Olgę Tokarczuk, że dostała Nobla, te korowody, oskarżenia, półuśmieszki, teoryjki, ataki otwarte i zawoalowane, ukryte za nickami, wydarzają się, bo wydarzyć się musiały, nie wynikają bowiem ani z samej tylko twórczości nowej noblistki, ani z wojny, którą wydała jej Partia w osobie ministra Glińskiego czy takich albo śmakich senatorów i radnych. Wynikają z założycielskiego mitu prawicowej literatury i sztuki pielęgnowanego zaciekle od początku lat 90.

Mit ten głosił – i głosi nadal – że istnieje wszechmocny lewacki salon z sięgającymi całego świata mackami, który to salon zarządza kulturą. Niszczy wszystko, co cenne i prawicowe, a promuje bezwartościowe i lewicowe, co oczywiście bez tego spisku zginęłoby w pomroce dziejów jako „sztuka zdegenerowana”.

Czasem mit ów przybiera formy bardziej sprecyzowane (że to jednak Żydzi), czasem mniej (że Michnik i Soros, czyli pan wie, ja wiem, ale unikamy słowa na „ż”), czasem do tego dochodzi spisek tęczowy, niekiedy komuniści / staliniści / marksiści / neomarksiści / bolszewicy. Słowem: jakiś wszechwładny bolszewicki judeocar literatury od dekad rządzący zza swojego biurka komitetem noblowskim odznacza kolejnych „polakożerców” w postaci Miłosza, Szymborskiej i Tokarczuk, równocześnie pognębiając takich tuzów jak Herbert, a po śmierci tegoż – Rymkiewicz, Wencel, Wildstein i kto tam jeszcze.

W wersji lokalnej to samo dotyczy oczywiście nagrody Nike – wprawdzie mit nie tłumaczy, czemu Rymkiewicz ją dostał (w tym samym czasie, kiedy we „Frondzie” publikował wiersz o strzępie gazety z trupem Rywina i z trupem Michnika), ale najpewniej chodzi tu o szczwany spryt, który wyjaśnia w musicalu „Kabaret” lokator pensjonatu Herr Roberts. Na pytanie: „Skoro wszyscy Żydzi to bankierzy, jak mogą być zarazem komunistami?", odpowiada: „Ha, finezja, Fraulein Kost, finezja... Jak nie mogą nas zniszczyć jednym sposobem, to próbują innym!".

Skoro zły salon nie może zniszczyć Rymkiewicza (czy innego luminarza) poprzez nieprzyznanie mu nagrody, to niszczy go, nagrodę mu przyznając.

Katusze piątego garnituru
Jest to zresztą część szerszego resentymentu rozmaitych odłamów polskiej prawicy – począwszy od Jarosława Kaczyńskiego, który nie może wybaczyć, że kiedyś musiał ustąpić krzesła Kuroniowi (a naprawdę: że jako gość z dalekich szeregów opozycji, którego nikt nawet nie internował, musiał ustąpić Kuroniowi miejsca w pamięci zbiorowej), aż po Agatę Bielik-Robson, która w niedawnym wywiadzie wyśpiewała żałobny rapsod o „rachunkach krzywd", że w latach 90. „prawica została strącona do szeolu” i „tłuczona po głowie młotkiem".

Co z tego, że mówi o czasie, kiedy panowały ZChN i AWS, kiedy za cywilizowane pismo uważano „Życie”, którego naczelny Tomasz Wołek jeździł do zbrodniarza Pinocheta z ryngrafem w zębach, kiedy podpisano konkordat, wprowadzono religię do szkół, narzucono zakaz aborcji, a ustawa o radiofonii i telewizji nakazała respektować wartości chrześcijańskie, więc w porze największej oglądalności nadawano w telewizji „WC Kwadrans” i „Frondę”? Fakty nie mają znaczenia.



Obserwuj wątek
    • benek231 Dlaczego Tokarczuk tak boli polską prawicę?:O) - 2 09.12.19, 16:10
      est to opowieść o wielkiej, niezasłużonej i bezkarnej krzywdzie, którą wyrządzono i którą należy naprawić, przywracając właściwe proporcje, sztuce zaś – prawdziwe piękno, powiązane, co się rozumie samo przez się, z jedyną słuszną religią i patriotyzmem rozumianym jak za króla Ćwieczka: plemiennie, spiżowo i bez krzty poczucia humoru.

      Dobrozmianowa rewolucja pozwoliła tę narrację narzucić instytucjom, począwszy od Ministerstwa Kultury, przez rozmaite jego agendy, dyplomację kulturalną, systemy subwencjonowania instytucji i pism, po autocenzurę redaktorów czy szefów placówek. Istotą tego marzenia jest „zbudowanie nowych elit", które zresztą nie są specjalnie nowe: to ten sam piąty garnitur elit, który przez ćwierćwiecze cierpiał katusze i teraz wreszcie wielkim głosem woła o swoim rzekomym wykluczeniu. Lecz choćby przyszedł tysiąc Wildsteinów, każdy by dostał tysiąc orderów, to choćby nie wiem, ile wydawał – Olgi nie sięgną, przegrana sprawa.

      Parówkowa skrytożerczyni
      Bo do tak rozumianej kultury Olga Tokarczuk nie pasuje pod żadnym względem. Już od pierwszych książek z lat 90. interesują ją regiony heterodoksji: nie mężni żołnierze, tylko kobiety, dzieci i zwierzęta, samotni emeryci, dziwacy, herezjarchowie, mniejszości etniczne, małe ojczyzny, tu żuczek, tam zapomniany encyklopedysta albo sumeryjski mit. Przy czym, dodajmy, jej królestwem nie są kategoryczne sądy, tylko przypuszczenia, wątpliwości, ambiwalencje.

      Nawet słowa o niewolniczej pańszczyźnie i zabijaniu Żydów, za które prawica urządziła na nią ogromną nagonkę parę lat temu, były obudowane mnóstwem wątpliwości: „zaczynam myśleć, że my śniliśmy własną historię... trzeba spróbować napisać ją trochę od nowa". Nie: „tak jest", tylko „ja” uważam coś takiego. Nie: „jestem pewna", tylko: „zaczynam myśleć, że". Nie: „wyrzucić historię", tylko: „spróbować napisać ją od nowa". Nie: „całkiem” od nowa, tylko: „trochę". Każde z tych zastrzeżeń jest sugestią, zaproszeniem do dyskusji, do oglądania rzeczy z różnych stron, eksperymentu intelektualnego i emocjonalnego, dzielenia się innymi opiniami.

      Ale po drugiej stronie dyskusja nie jest możliwa ani oczekiwana. Im bardziej bowiem fikcja stoi w opozycji do faktów, tym trudniej jej bronić i tym trudniej w nią wierzyć. Nawet jeśli nie ma się gustu lub umie się stłumić jego wskazania poczuciem słuszności politycznej czy religijnej, da się ją utrzymać tylko w zamkniętym, wzajemnie sobie basującym towarzystwie, które musi ją podpierać tym większą obsadą emocjonalną, im bardziej jest krucha.

      Stąd ten ton, który nie schodzi poniżej wysokiego c, stąd te słowa o „polakożercach", o „mordach rytualnych", dlatego spiski żydowskie i niemieckie. Kiedy na szali tyle się położy, nie da się później wycofać. Olga Tokarczuk musi być „rytualną morderczynią” i parówkową skrytożerczynią, bo zejście poniżej tego progu wymuszałoby odniesienie się do jej twórczości: kolejnych książek, ich sensów, nawiązań, problemu niejednorodności wspólnoty, wielości perspektyw. A to miałoby katastrofalne skutki dla monolitycznego myślenia tamtej strony.

      Wciągnięci w rytualny taniec
      Tyle że tak oto zostajemy zubożeni właśnie jako wspólnota, bez względu na to, jak ją nazwiemy: społeczeństwo, naród, użytkownicy literatury polskiej i pisanej w polszczyźnie. W znacznej części okazujemy się niezdolni do skorzystania z tego, co jest istotą twórczości Tokarczuk.

      Zamiast mieć pożytek z tego skarbu, dyskutować o poszczególnych książkach, ba, akapitach czy poślednich nawet postaciach, jesteśmy wciągani w rytualny taniec, który odciąga nas od korzystania z tego intelektualnego kapitału. I, co więcej, bez względu na to, jak długo będzie trwał, i tak nie zaspokoi potrzeb urażonych ego, nie odkupi urojonych krzywd.

      *Jacek Dehnelprozaik, poeta, tłumacz, felietonista. W tym roku ukazała się jego powieść „Ale z naszymi umarłymi"


      wyborcza.pl/7,75517,25482811,morderczyni-rytualna-polakozerca-dlaczego-polska-prawica.html#S.DT-K.C-B.2-L.3.maly:undefined

      Odpowiadajac na tytulowe pytanie nie wpadlbym na pomysl by az tyle napisac. Dlaczego Olga Tokarczuk tak boli polską prawicę? No coz wystarczy przeciez popatrzec na te prawice na naszym forum, chocby. Jak nie religianckie poyeby, to antydemokratyczne gowno, badz glupki, po prostu, a najczesciej wszystko razem.
        • benek231 Dlaczego Tokarczuk tak boli polską prawicę?:O) - 2 09.12.19, 18:58
          Kretynaluka napisała:

          > Ile arcydzieł tow. Tokarczuk przeczytałeś, Kretynie52?
          **
          Przeciez wiesz doskonale, gdyz niedawno wyjawilem to w watku Tete, bodajze, iz nie przeczytalem zadnej ksiazki Tokarczuk. Mialem jednak przyjemnosc przeczytania bodaj kilkunastu jej esejow. I nie tylko nie jest mi wstyd z tego powodu, ale nadal nie mam zamiaru czytac jej ksiazek. Po prostu nie lezy mi ten rodzaj literatury. Moze nazbyt piekna jest - jak dla mnie.

          Ale jak znam zycie to ty rzuciles sie ostatnio na ktores z jej najglosniejszych dziel. No bo jak ze by inaczej - nie wypada po prostu nie znac. Albo choc miec ksiazki na polce. No to ile ksiazek Tokarczuk masz teraz w swoim regale, Kretyn?
          • xiazeluka Re: Dlaczego Tokarczuk tak boli polską prawicę?:O 09.12.19, 19:10
            Ani jednej. Mła próbował podejść do "Ksiąg Jakubowych", lecz bez powodzenia. Ta narracja Mła męczy. Ale nie w tym rzecz. Tow. Tokarczuk jest oceniana wedle tego, co gada na poziomie nie literackim, lecz felietonistycznym. Moglaby być babcią klozetową i tak samo byłaby negatywnie oceniana, niemniej bez przesady z tą rzekomą histerią. Dehnel tworzy scenerię polowania na czarownice, choć chodzi jedynie o gniewne fuknięcia zirytowanych ludzi. Ty lubisz takie wielkie zadymy na poziomie sprzeczki pięciolatków w przedszkolu.

            --
            Blog reakcyjny: Predator XL - ostateczny łowca komuchów
            • dachs Re: Dlaczego Tokarczuk tak boli polską prawicę?:O 09.12.19, 21:05
              xiazeluka napisała:

              > Ani jednej. Mła próbował podejść do "Ksiąg Jakubowych", lecz bez powodzenia. Ta
              > narracja Mła męczy.

              Narracja męcząca rzeczywiście, zwłaszcza gdy opasłe tomisko próbuje sie czytać w łóżku. Ściągnąłem więc sobie książkę na czytnik i przeczytałem. Wciąga, zachwyca, a nic antypolskiego w Księgach Jakubowych nie widziałem. Wręcz przeciwnie obraz kraju o niezwykle bogatej i różnorodnej kulturze. Fascynujący wręcz.


              --
              Bóg wygnał wprawdzie człowieka z raju, ale w dobroci swojej dał mu za to psa.
    • qwardian Re: Dlaczego O.Tokarczuk tak boli polską prawicę? 10.12.19, 06:04
      "Grzegorz Braun dowodził z kolei, że Olga dokonała „pośmiertnie mordu rytualnego na biskupie Sołtyku".

      To dobrze, że przynajmniej ktoś przeczytał i potrafił to streścić w jednym zdaniu. Za to dostanie mój głos w pierwszej turze, jeżeli zostanie kandydatem. Jeżeli nie zły biskup, to dobry Żyd, albo pedał więc te nagrody są przewidywalne w trzywersyjnym scenariuszu z modyfikacją plus (dobry murzyn, zły biały). To i tak sukces, że nie umieściła trzech w jednym jak to się robi w hollywoodzkich gniotach. Thanks, but no thanks..

      W tym roku przeczytałem jedyną fikcyjną książkę poleconą przez Kaleczkę. Problemem jest, że nie mogę jej nikomu podarować, bo zbyt cynicznie traktuje relacje międzyludzkie. Książka dobra, oszczędziła mi wizytę w Grecji, bo ładnie opisana, chociaż wersja angielska barwniej oddałaby obraz..

      --
      Kosiniak-Kamysz: Tęczowe barwy to barwy spółdzielczości.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka