Dowcip z Mo Tzu polega na tym, ze on tez nie dostrzegl niekonsekwencji w jego
koncepcji uniwersalnej milosci. Uniwersalna zasada etyczna jest w niej opieka,
ale jesli ma ona obowiazywac jednakowo wszystkich, to musi w ogole istniec
ktos, kto bedzie chcial ta opieke przyjac. Dlatego wydaje mi sie ze rownowagi
sie nie znajdzie w relacji osoby z otoczeniem, tylko w samej osobie,
indywidualnie, w ustaleniu jakiejs rownowagi miedzy gotowoscia dawania i
przyjmowania. To sie wiaze z podejsciem do kwestii zobowiazan: jesli oswoiles,
to sie opiekuj. Ale tez: jesli przyjmujesz opieke, to nie boj sie oswojenia...
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.