PS. Chodzilo mi oczywiscie o oswojenie liska przez Malego Ksiecia oraz to, ze w
tej relacji sa 2 zobowiazania, a nie jedno, i oba powinny miec mniej wiecej
podobne natezenie, bo inaczej cala relacja nie jest mozliwa. Lisek wybral bycie
oswojonym, czyli przyjal na siebie zobowiazanie przyjmowania. A Mo Tzu nie
potrafil napisac, ze opieka sie tez jemu nalezy, hihi. Patrz: punkt II
eksperymentu. To jednak jest ponadczasowe...
> Dowcip z Mo Tzu polega na tym, ze on tez nie dostrzegl niekonsekwencji w jego
> koncepcji uniwersalnej milosci. Uniwersalna zasada etyczna jest w niej
opieka,
> ale jesli ma ona obowiazywac jednakowo wszystkich, to musi w ogole istniec
> ktos, kto bedzie chcial ta opieke przyjac. Dlatego wydaje mi sie ze rownowagi
> sie nie znajdzie w relacji osoby z otoczeniem, tylko w samej osobie,
> indywidualnie, w ustaleniu jakiejs rownowagi miedzy gotowoscia dawania i
> przyjmowania. To sie wiaze z podejsciem do kwestii zobowiazan: jesli
oswoiles,
> to sie opiekuj. Ale tez: jesli przyjmujesz opieke, to nie boj sie oswojenia...
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.