“SJONISCI Do SYJAMU
czyli Polskie slady na cmentarzu zydowskim w Kopenhadze”
Jerry Bergman, fotoreporter
Pare slow wprowadzenia do wystawy w Tarnowie
Wystawa niniejsza ma znamienny tytul "Syjonisci do Syjamu, czyli Polskie slady
na zydowskim cmentarzu w Kopenhadze” (?)
Jeszcze jeden wycinek z historii Zydów Polskich
Na kopenhaskim cmentarzu zydowskim i innych miastach swiata jest coraz wiecej
grobów Zydów Polskich. Ludzie tam pochowani, to ci, którzy przezyli opresje
zaglady, wiezienia i lagry Sowieckie, którzy po wojnie pozostali w Polsce,
odbudowywali kraj, ci, który uwazali Polske za swoja Ojczyzne, i którzy opuscili
ten kraj 30 lat temu, uciekajac po raz którys przed opresja antysemityzmu. Nikt
do dzisiaj nie zdazyl powiedziec im "przepraszam". Daleko od bliskich i znanych
stron, daleko od ziemi i powietrza, które byly i sa cmentarzem ich rodzin we
wszystkich generacjach, pochowani zostali na cmentarzu zydowskim w Kopenhadze.
Cmentarz ten czysty i zadbany. Tu nagrobki nie zarastaja trawa, nie leza wyrwane
z ziemi i rzucone bezladnie, napisy sa czytelne. Miejsce urodzenia bezblednie
wskazuje na kraj pochodzenia. Kopenhaga dba o swój zydowski cmentarz dla
przyszlych pokolen, aby pamietaly, aby szanowaly, aby wiedzialy i nigdy nie
zapomnialy.
Wystawa dzisiejsza jest konsekwencja historii, z ktora tak mola kto chce sie w
Polsce skonfrontowac, niezaleznie od szczebla spoleczenstwa zaczynajac od
jednostki, poprzez rodzine, wioske, miasteczko, miasto, a konczac na
demokratycznie wybranymi organami wladzy - sejmie i rzadzie wolnej
Rzeczypospolitej....
•
O ile pamiec mnie nie zawodzi, pierwsze transparenty z napisem “Syjonisci do
Syjamu” pojawily sie w okolicach 11. marca na jednej ze “spontanicznych”
manifestacji w Warszawie. Moze byla to Warszawska Fabryka Samochodow FSO albo
huta Warszawa.
......” Te zalosne i smieszne wyrazy spolecznego potepienia syjonistow i ich
sojusznikow byly jednak zaledwie zapowiedzia tego, co mialo nastapic. Zaczelo
sie usuwanie z uniwersytetow studentow uznanych za prowodyrow manifestacji. Na
listach proskrypcyjnych znalezli sie przede wszystkim ludzie okreslonego
pochodzenia, “nananowa mlodziez”; obok Adama Michnika i Barbary Torunczyk -
Henryk Szlajfer, Seweryn Blumsztajn, Jozef Dajczgewand, nazwiska, ktore nie
pozostawialy watpliwosci co do przynaleznosci rasowej. W slad za tym rozpoczelo
sie publiczne wytykanie Zydow, wskazywanie ich palcem. Kazdy maly urzednik
uwazal za swoj bez mala obowiazek doniesc na kogos, zasluzyc sie przypomnieniem,
ze ten i ow cos dobrego o Zydach powiedzial czy napisal. Nie o Izraelu , lecz o
Zydach.....(...).....Mali, nie znani nikomu “dzialacze” robili w ciagu nocy
oszalamiajace kariery. Dziennikarskie miernoty wysuwaly sie na front sceny
swoimi rewelacjami przepisanymi doslownie z glosnych “Protokolow medrcow
Syjonu”. Mali urzednicy odpowiednich urzedow dorabiali sie rangi naukowcow na
podstawie artykulow, przepisywanych z hitlerowskiego “Stürmera”, o
miedzynarodowym sprzysiezeniu zydowskim. Adamowi Rapackiemu, czlonkowi Biura
Politycznego i ministrowi spraw zagranicznych, przedstawiono do zatwierdzenia
liste osob zydowskiego pochodzenia przewidzianych do usuniecia z ministerstwa.
Dopisal do tej listy swoje szlacheckie nazwisko i opuscil gmach, by juz nigdy do
niego nie wrocic....(...).... Wkrotce rozpoczal sie ostatni akt tragedii -
exodus. Ludzie zaczeli uciekac z tego piekla.... (...)....Wyjazdy odbywaly sie
przewazne z Dworca Gdanskiego w Warszawie, tego samego, skad dwadziescia piec
lat temu wczesniej odchodzily transporty do Tremblinki. Swietny reportek, polski
Egon Erwin Kisch, Jozef Kusmierek, dzielny partzant AL z czasow wojny, pozniej
milicjant walczacy o demokratyczna Polske, chlop z pochodzenia, czysty aryjczyk,
wolal glosno, odprowadzajac ktoregos z przyjaciol: “Odchodzi kolejny transport
do Treblinki”. Maciej Slomczynski, dawny AK-owiec, ktory ratowal Zydow w czasie
wojny, swietny
tlumacz Szekspira i Joyce’a, sentencjonalnie stwierdzil: “Jezeli sie wam wydaje,
ze oni jada na Zachod, to sie mylicie, to my sie cofamy na Wschod”.”.....
Andrzej Wroblewski “Byc Zydem..... Rozmowa z Dagiem
Halvorsenem z Zydach i antysemityzmie Polakow” NOW-1992
......"Aby moc wyjechac, trzeba bylo oddac mieszkanie, zrzec sie pracy, zdobyc
sto papierkow stwierdzajacych, ze nie zalegasz z podatkami, ze nic nie jestes
winny panstwu, przedstawic dokladny wykaz rzeczy, ktore chcesz wywiesc: wszystko
to objete bylo przepisami, ktore - jak zawsze u nas - oczywiscie mialy
niewielkie znaczenie i zalezne byly od kazdorazowego widzimisie urzednika.
Zlozywszy na samym koncu prosbe o przyjecie do wiadomosci, ze zrzekaja sie
obywatelstwa, mogli byli udac sie - papierek wyraznie mowil o tym - do j e d y
n e g o kraju na swiecie. Naturalnie, odpadali po drodze, starali sie zaczepic,
gdzie kto mogl, gdzie kto mial kogos bliskiego. Rodzina, przyjaciele okazali sie
bezcennym skarbem.
O tym, co przezyli, napisali potem ksiazki, ktore istnieja na swiecie, choc
kraj ich nie chce znac. Skladali usprawiedliwione chwila sprawozdania
dziennikarzom, ktorzy wszedzie na nich czyhali. "......
Adolf Rudnicki "Teatr zawsze grany" (czytelnik 1987)
•
Emocje marca 68 i jego konsekwencje jeszcze zywe, ale zatarla sie troche ostrosc
wydarzen i wyleciala z glowy statystyka. Ilu nas wtedy wyjechalo ? Wladze
owczenej Polski podawaly cyfre 13.000 widocznie liczylo sie rodzine za jednostke.
Wedlug naszych ocen wyjechalo wiecej niz 20.000.
Jeszcze nie tak dawno rozproszeni po mniejszych lub wiekszych miastach swiata,
dzis co raz czesciej spoczywaja rozsiani po cmentarzach roznych krajow.
Smutno czasami, ze czas tak szybko mknie. Smutne jest rowniez, ze po raz ktorys
na przestrzeni ostatniego stulecia - cmentarze staja sie historia Zydow polskich.
To boli, to tak bardzo boli, ze czlowiek starzeje sie i odchodzi, a ludzie
ciagle nie madrzeja......
Te 30 lat przelecialy niespodziewanie szybko. Tak jakgdyby to rozegralo sie
w niedalekiej przeszlosci. Dawno nie wracalem pamiecia do tamtych dni, nie
analizowalem. Nie wiem, moze tylko nie chcialem grzebac sie w tym brudzie.
Wydarzenia z marca 1968 i zydowski akcent tych wydarzen do dzis stawiaja
pytania. Jak i dlaczego doszlo do tej niepohamowywanej fali antysemityzmu?
Jak wytlumaczyc zjawisko "antysemityzmu bez Zydów" po 68 roku? Jak wytlumaczyc,
ze dzis, gdy spaceruje ulicami rodzinnego Tarnowa mam mozliwosc przekonania sie
o tym, ze niewiele sie zmienilo. Wiem, ze wiekszosc tarnowiaków nie zauwaza
pewnych zjawisk, ale ja je dostrzegam, bo sa o mnie, choc mnie w Tarnowie juz
nie ma. Nawet jezeli na scianie napisano "Cyganie do gazu". Jesli na rogu
Malych Schodow i Walowej napisano "Chwala Wielkiemu Hitlerowi", czy cos w tym
rodzaju, to przede wszystkim dotyczy to mnie. Ja widze zawsze i wyrazniej
wierszyk na scianie domu na Lwowskiej; "Nie pij wodki, nie pij wina. Kup karabin
zabij zyda". Nie zdziwi mnie jezeli tekst zdobi sciane do dzisiejszego dnia.
Widzialem go pierwszy raz w 1990 i pozniej przez pare kolejnych lat. Masy
tarnowiakow przechodza obok tych napisow obojetnie, mam wrazenie, ze wiekszoac
ich nie zauwaza (nawet jak je czyta w przelocie) lub nie poswieca im chwili
zastanowienia. Moi bliscy przyjaciele i znajomi w Polsce probuja mnie uspakajac,
ze to nie jest az taki wielki problem jak go maluja, ze to dzieciarnia
bezmyslnie bazgrze po scianach, ze tego tak nie widac i na pewno tego sie nie
czuje i ze mozna to spokojnie przezyc. Moze nie jest tak zle dla Was, ktorych to
bezposrednio nie dotyczy, dotyczy mnie - Zyda. Zgadzam sie - jak to niektorzy z
Was optymistycznie mysla - ze i w Polsce mozna przezyc cale zycie nie
sp