Gazeta.pl   Forum   Aktualności i Media   Aquanet   poszukiwanie śladów, słowa, Innego

poszukiwanie śladów, słowa, Innego

Autor: dajczgewand 16.11.06, 19:07
Dodaj do ulubionych zarchiwizowany
....
Perec nie urodził się w Polsce i nie został – powiedzmy – Mordechajem Peretzem.
Urodził się w Paryżu i jego nazwisko wymawia się z bretońska, bez akcentu na
pierwszą sylabę. To choćby sprawiło, że będąc Żydem, Perec jednocześnie nim nie
był, że czuł się podzielony sam w sobie, wyobcowany we własnej tożsamości. „Nie
mówię językiem, którym mówili moi rodzice, nie dzielę z nimi żadnych wspomnień.
Coś, co należało do nich, co uczyniło z nich tych, kim byli, ich historia, ich
kultura, ich wiara, ich nadzieja, nie zostało mi przekazane”.
Perec jednak nie zmierzał ku Ellis Island w poszukiwaniu utraconej przeszłości,
nie kierowała nim nostalgia za utraconym dziedzictwem. Wręcz odwrotnie: „Tym,
czego szukałem na Ellis Island, był obecny obraz tego punktu bez powrotu,
świadomość tego radykalnego pęknięcia. Tym, co chciałem tam zbadać, o co
chciałem pytać, co zamierzałem sprawdzić, były moje własne korzenie w tym
nie-miejscu, owa nieobecność, owo pęknięcie, na którym opiera się wszelkie
poszukiwanie śladów, słowa, Innego”.
Są to według mnie słowa kluczowe do zrozumienia pisarstwa Georgesa Pereca,
człowieka, dla którego literatura nie była jednym z wielu możliwych zatrudnień,
lecz samą substancją jego istnienia: schronieniem, obietnicą, poręką, ucieczką,
przekleństwem, namiętnością, przyjemnością, wygnaniem, zbawieniem. „Pisanie mnie
chroni – napisał w latach 70. – Kroczę pod osłoną mych słów, zdań, zręcznie
powiązanych akapitów, sprytnie obmyślanych rozdziałów. Nie brak mi inwencji”.
Z tego właśnie powodu pisarstwo Pereca nie wydaje mi się osobliwe. Wręcz
przeciwnie: odczytać je można jako kwintesencję pisania w ogóle, jako znak
odsyłający do wspólnego podłoża, z którego wiele wyrasta dzieł, choć każde z
nich inaczej zostało pomyślane i inaczej spisane. Gdyby ten wspólny grunt
opisać, naprędce powiedzieć można by tak oto. Pisanie nie jest możliwe bez
pierwotnego pęknięcia, które oddziela nas od świata, szukanie śladów nie jest
możliwe bez utraconej obecności, słowa nie mogą nakładać się na pełną i
doskonałą substancję świata, a Inny – choć przywoływany – zawsze przychodzi nie
w porę. U źródeł pisania nie pełnia tkwi, lecz pustka, w której trzeba się
przejrzeć i wytrzymać moment, w którym nie odnajdzie się tam własnego oblicza. U
źródeł pisania tkwi różnica między tym, co było, a tym, czego jeszcze nie ma,
różnica zwana czasem, który składając obietnicę spełnienia jednocześnie ją
unieważnia. U źródeł pisania tkwi poczucie wykorzenienia, któremu miałoby
zaradzić czernienie papieru, najprostsza forma opanowywania przestrzeni.
Odzyskiwanie przeszłości było dla Pereca ocalaniem śladów, których nie ma, a
które powinny być. Było jednak także odzyskiwaniem, a raczej budowaniem
przestrzeni, która nigdy nie była i nie jest dana, lecz zawsze stanowi zadanie
do podjęcia. Perec tak pisał o tym w zakończeniu swojej książki „Espčces
d’espace” z 1974 roku: „Chciałbym, by istniały miejsca stałe, nieruchome,
nienaruszalne, nietknięte, a nawet nietykalne, niezmienne, głęboko zakorzenione;
miejsca, które mogłyby służyć za punkty odniesienia, wyjścia, początku: Moje
miejsce urodzenia, kolebka mojej rodziny, dom, w którym mógłbym się urodzić,
drzewo, które widziałbym jak rośnie (i które może zasadził ojciec, gdy się
urodziłem), strych mojego dzieciństwa wypełniony nietkniętymi wspomnieniami...
Takie miejsca nie istnieją i dlatego, że nie istnieją, przestrzeń staje się
problematyczna, przestaje być samooczywista, przestaje być uwewnętrzniona,
przestaje być zawłaszczona. Przestrzeń jest wątpliwa: muszę nieustannie ją
znaczyć i zaznaczać. Nigdy nie jest moja, nigdy nie jest mi dana, muszę ją podbić”.
W wywiadzie udzielonym w 1979 roku Perec mówił, że „praca pisania zawsze
dokonuje się w stosunku do czegoś, co już nie istnieje, co może być na chwilę
utrwalone w pisaniu jako ślad, choć właśnie znikło”. Nie ma różnicy – o czym
doskonale wiedział już Proust – między pisaniem a pamięcią: to, co pozostało,
jest tylko śladem tego, czego już nie ma i jedynym rozwiązaniem jest tylko
rozmnożenie owych śladów, wypowiedzenie wszystkiego, które i tak okaże się
wielkim zatajeniem. W przypadku Prou-sta było to budowanie katedry, w której
nigdy nie zamontowano ostatniego przęsła, w przypadku Pereca było to układanie
puzzla, którego nie sposób do końca ułożyć.
Pustka po Icku i Cyrli, dziura, w którą zapadły się ich ciała, ich gesty, ich
słowa, jest jednocześnie źródłem gestu, w którym oni sami nie mogą się pojawić.
„Wszystko, co wypowiadam, jest bezbarwne, nijakie, jest i będzie raz na zawsze
znakiem nieodwołalnego unicestwienia”. Dlatego właśnie „wspominanie ich jest
czymś po prostu zabójczym dla aktu pisania. Pisanie jest wspominaniem ich
śmierci i potwierdzeniem mojego życia”. Umarli zostawiają ślady, po których nie
można pójść. A jednak bez nich, bez śladów, które zamazują się w tej samej
chwili, w której zostają odciśnięte, pisanie, rozgrywające się na granicy
obecności i nieobecności, pełni i pustki, nie byłoby możliwe. W tekstach Pereca
to zderzenie upragnionego i niemożliwego, tęsknoty i rozpaczy, tworzy podskórną
warstwę pisania.

Utrwalanie codzienności
Gdy jeden z krytyków zapytał Pereca, czy nie myśli, że „pragnienie znalezienia
korzeni, przymus do pracy na podstawie wspomnień lub pamięci, jest przede
wszystkim chęcią wystąpienia przeciwko śmierci, lecz także przeciwko
milczeniu?”, pisarz odpowiedział: „Z pewnością ma to coś wspólnego z ideą śladu,
zapisu, potrzebą zapisywania”. Jak u Pereca przejawiała się owa „potrzeba
zapisywania”? W licznych książkach przede wszystkim chciał utrwalić na piśmie
„to, co przepływa, gdy nic nie przepływa, poza czasem, ludźmi, samochodami i
chmurami”. A jeszcze bardziej chciał wydać wojnę zapomnieniu.
„Nie chcę zapomnieć – pisał w jednym z tekstów – być może to jest sedno [mojego
pisania]: zachować w nietkniętej postaci, powtarzać każdego roku te same
wspomnienia, przywoływać te same twarze, te same najdrobniejsze zdarzenia,
wszystko zebrać w suwerennej, słabnącej wyobraźni”.
W 1978 roku Perec opublikował osobliwą książkę, zatytułowaną „Je me souviens”
(„Pamiętam”wink, złożoną z ponad czterystu zdań o tej samej strukturze: „Pamiętam
stare numery »Illustration«”, „Pamiętam czasy, gdy najmodniejsze były czarne
koszule”, „Pamiętam, że kierowca wyścigowy Sommer miał przezwisko dzik Ardenów”,
i tak dalej. Jej „tematem” były nie „wydarzenia” z pierwszych stron gazet, lecz
właśnie „okruchy codzienności” z lat 1946-61: drugorzędni artyści i ich miłosne
perypetie, zapomniane przedmioty użytkowe, nieistniejące już miejsca w Paryżu,
stare filmy, gazety i książki, migawki z życia, „czy jeszcze coś wątlejszego,
bez znaczenia, całkiem banalnego, w jakiś cudowny sposób wyrwanego ze swej
błahości, odzyskanego na chwilę”. W „Postscriptum” pisał Perec tak: „Zapiski te
nie są tak naprawdę wspomnieniami, a już zwłaszcza nie są to wspomnienia
osobiste, lecz drobne okruchy codzienności, sprawy, których ludzie tego samego
pokolenia byli w tym czy innym roku świadkami, wspólnie je przeżywali i
dzielili, a które następnie znikły, popadły w zapomnienie”.
Perec panicznie bał się zapomnienia. O latach 60. mówił: „w tym samym czasie
moja pamięć znacznie podupadła. Zacząłem się bać, że zapomnę i że jeśli nie będę
wszystkiego zapisywał, nie będę w stanie niczego zachować z uciekającego życia”.
Z tego nieposkromionego strachu przed całkowitą amnezją wynikła szaleńcza
potrzeba zachowywania i sporządzania klasyfikacji. Perec wspominał, że
zachowywał wszystko: listy wraz z kopertami, bilety do kina, bilety lotnicze,
Poleć znajomemu Powiadomienie zostało wysłane
Poleć tę wypowiedź znajomemu
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
Pokaż wszystkie (1-100)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Ostatnio odwiedzane wątki

Zaloguj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.