Pytania czemu mam siano w glowie o niewłaściwej porze roku, pachnące inaczej
koniom, inaczej zakochanym, pominę dostojnym milczeniem. Za to nie pominę
tajemniczej damy, ktora dzięki Adzie okazala się być gentelmanem oraz drugiej
tajemniczej damy, którą mi Nu wymachiwal przed nosem, rownie tajemniczo, bo
kompletnie nie zrozumialam, co autor mi chcial tym machaniem powiedziec. Jeśli
chodzi o Adę, to wcale mnie nie zaskoczyła, bo już jakiś czas temu zauważyłam,
że podejrzanie duzo czyta...

Co do Nu to się na razie przyznał, ze skanuje,
więc może nawet i czyta przed skanowaniem

W takim razie na wszelki wypadek
zaznaczam, że konkurować z wami obojgiem nie mam zamiaru, gdyż nie staję do
konkurencji z góry przegranych ze względu na mój silny instynkt przetrwania. W
zupelności mi wystarczy, jeśli spróbujecie coś odpowiedzieć Friedrichowi w
sprawie warto czy nie warto? Warto się narażać na ból? Oraz to drugie pytanie,
ogólniejszej natury, o wiarę. Czy warto posiadać wiarę w milość?
Krysztaly duszy, połówki jabłka... Na razie myślę, że mamy w wątku przewagę
osobników wierzących. Nawet wypowiedź X, zaczynająca się od słów, że milość to
fantom, kończy się stwierdzeniem, że pogoń za tym fantomem może być sposobem na
życie. No dobrze, ale Friedrich zaczyna od drastycznego przykładu: wiesz, że po
6 miesiącach ukochana osoba umrze. Czy jedyne 6 miesięcy to też warto? A jeśli
wiesz, że twój ukochany/ukochana cię zdradzi po 6 wspaniałych miesiącach?