Eh...
Nie wiem co autor mial na myslio i dlaczego zalozyl taki watek ale ok.
I nie wiem, czy autor experymenta na bialych myszkach forumowych nie prowadzi.
Ale niech autor ma do studiow nad miloscia.
1. Czy warto narazac sie na bol?
Nie codzienny, nie ciagly.Sporadyczny tak. Ale nie przewlekly.Przewlekle bole
wyniszczaja.
2. Wiare w milosc latwiej posiadac.Lepiej ja miec.Jest sie wtedy do czego/kogo
usmiechac.
3.Jesli za 6 miesiecy umrze - warto. Smierc jest tylko zdrada zycia.A nie
zdrada drugiego czlowieka. Warto chiociaz oprzez te 6 mcy dac komus bliskosc,
cieplo, czulosc, byc przy nim az do samego konca. Trzymac go za reke kiedy
gasnie swiatlo.Warto.
Pamietasz slowa z Malego Ksiecia - Exupery'ego? Nie podam ci cytatu, bo nie mam
egzemplarza pod reka. Jak lisek wiedzial, ze nie zobaczy Malego Ksiecia a
jednak chcialbyc dla niego najwazniejszy na swiecie? Wybral swiadomie tesknote
i bol ? Wiedzial,ze gdy bedzie widzial pszenice, bedzie mu sie robic smutno
poniewaz przypomni sobie wlosy Malego Ksiecia.
Bol po smierci jest innym bolem niz bol, jak cie ktos codziennie rani.
4.Jesli zdradzi z milosci do innej nie warto.Jesli zdradzi, bo popelnil
glupstwo, jednorazowe, i ono na pewno juz sie nie powtorzy warto zacisnac zeby
i zostac.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.