Gość portalu: patience napisał(a):
> > btw, to mimo wszystko, jak można "nauczać o hitleryzmie" i zarazem
> > uniemożliwć sprawdzenie, o czym naprawdę pisał Hitler... ?
> > Nie powinno sie tego zabraniać (jednak)
>
> A owszem, tu się zgadzam. Jednakże wydaje mi się, że funkcją parlamentu i
> zadaniem parlamentarzystów jest sprawowanie rządów, bo za to im się właśnie
> płaci, a nie szerzenie wiedzy o hitleryzmie.
A o marksizmie moga szerzyc wiedze?Trzeba byu zrezygnowac w ogole z nauki
historii, bo rozne brzydkie postacie tam sie pojawiaja.
Stalin taki bandzior wszechczasow, ktory byl idolem wielu wspolczesnych jakos
nie razi .
Pomijając juz zupelnie aspekt
> polityczny (zupelnie inny wydzwiek polityczny ma wydanie Main Kampf przez
> organizację, ktorej czlonkowie obsluguja biura poselskie i dumnie wieszcza
swoj
>
> fanatyzm polityczny, a inna wymowe (a raczej brak wspolczesnego kontekstu
> politycznego) posiada Main Kampf wydany na przyklad przez jakies wydawnictwo
> uniwersyteckie. Nawet jesli w jednym i drugim przypadku naklad bylby taki
sam,
> to jednak wydzwiek drastycznie inny... Nawet najbardziej sympatyczni i
> pochlonieci kolekcjonerstwem bibliofile powinni to dostrzegac. A jak nie
> dostrzegaja, to jak by odpowiedzieli na pytanie: jesli parlamentarzysci
zajmuja
>
> sie szerzeniem wiedzy o Hitlerze (choc w tym akurat przypadku to nie o
> szerzenie wiedzy raczej chodzi), to kto ma sie zajmowac rzadzeniem krajem?
> Bibliofile?
>
>
--
Pozdrawiam