Rozpatrywanie kwestii asymilacji Żydów jest obecnie łatwiejsze, aniżeli było
przed wojną [ I-szą - wtr. WK.], i to dzięki samym Żydom, dzięki
przeobrażeniom, które wśród nich zaszły. Przedtem Żydzi, którzy wsiąkali w
aryjskie społeczeństwa, głosili wszędzie pogląd, że zagadnienie asymilacji nie
przedstawia żadnych trudności. Żyd jest i potrafi być równie dobrym Polakiem,
Francuzem, Anglikiem, jak i rodowity Polak, Anglik czy Francuz. Uchodziło za
coś niehumanitarnego, jeżeli się kwestionowało asymilację Żydów. Gdy ktoś
utrzymywał, że ta asymilacja nie jest zupełna, że często jest tylko zewnętrzna,
to wówczas uchodził za barbarzyńskiego antysemitę. W ogóle zajmowanie się
odrębnością żydowską było niemile przez Żydów widziane. Jak np. podkreśla
Sombart, w prasie liberalnej była pewnego rodzaju konspiracja milczenia w
kwestii żydowskiej, nieliberalnością było nawet samo poruszanie tego problematu.
A no zauwazal, ze Zydzi sie nie asymiluja, a czy sie asymilowali?Alez nie, wiec
prawda byla nie do strawienia i wtedy i dzis.
To samo mozna zauwazyc, na przykladzie muzulmanow, mieli sie integrowac, ale
sie nie integruja, ale kazdy kto o tym mowi to naturalnie rasista .
Zyd, muzulmanin, moze mowic wszystko co chce, jak niedawno pewien imam , ktory
Niemcow po trzydziestu latach w ich kraju nazwal smierdzielami, Zydzi rowniez
moga krytykowac Polakow, moga klamac ale takiej feldze to nie przeszkadza .
--
Pozdrawiam