Gość portalu: Jurek napisał(a):
> Pani (e) Gini
> Tomeczek ze skromności umieszcza w swych pracach nazwę instytucji, w której
> pracuje, dlatego uważa kogoś kto publikuje w czasopismach naukowych prosto z
> ulicy za intruza co to "splendorem" innych musi się podpierać !
> Nie za bardzo Tomek chce skorzystać i opublikować bez skromności wprost z
> ulicy !
> Pozdrawiam serdecznie
Panie Jureczku,
Widzi Pan -- jeszcze 300 lat temu "normalką" było, ze postęp w nauce dokonywał
się na skutek pracy jednego człowieka. Przykłady? Kopernik, Kepler, Newton. Ale
te czasy juz bezpowrotnie minęły. W tej chwili reguła jest, że postęp w nauce
dokonuje sie w wyniku prac zespołów. Liczebność zależy od dziedziny. W fizyce
cząstek elementarnych, na przykład, niekiedy te zespoły składaja sie z kilku
setek badaczy!
Postęp w wyniku pracy jednego człowieka daje sie jeszcze niekiedy osiągnąć w
dziedzinach ścisle teoretycznych. Tu sie jeszcze zdarza, że ktos dokona
przełomowego odkrycia w przebłysku geniuszu. Przykład? Nagroda Nobla w fizyce
sprzed kilku lat, ze wyjaśnienie ułamkowergo kwantowego zjawiska Halla. To
zrobił jeden facet. W przebłysku geniuszu po prostu odgadł własciwą postać
funkcji falowej opisującej to zjawisko. Ale to się zdarza coraz rzadziej.
Natomiast w dziedzinach eksperymentalnych istotny postęp dokonany przez jednego
tylko człowieka staje się już czyms kompletnie niemożliwym.
Pańska dziedzina jest teoretyczna. A moja wybitnie doswiadczalna. Z tego powodu
jakiekolwiek porównywanie traci sens. Tego, co ja robię, nie mozna po prostu
zrobic bez solidnego oparcia w postaci dużej sponsorujacej instytucji. Moja
dziedzina zwie sie fachowo "rozpraszanie neutronów". Do takich doświadczeń
potrzebny jest reaktor jądrowy. Ludzi "z ulicy" w ogóle sie do takiego
laboratorium nie wpuszcza. Potrzebne jest poręczenie instytucji, w której sie
pracuje - i nie może to być byle jaka "fiu bzdziu" instytucja.
Pan, dla odmiany, pracuje tylko przy pomocy głowy, ołowka i papieru.
"Affiliation" nie jest Panu do tego koniecznie potrzebne. No i w bardzo ładnym
stylu pokazał Pan, ze mozna osiągnąc godne uwagi wyniki pracując w ten sposób.
Należy to z ogromnym uznaniem podkreślic. Co ja w tej chwili robię.
Pan natomiast nie powiniem krytykowac mnie za to, że pracuję w taki sposób, w
jaki robi to pewnie w sumie kilka milionów pracowników naukowych na świecie. To
znaczy, zespołowo.
Myśle tez, że wciąganie Pani Gini do tej akurat dyskusji mija sie z celem. Pani
Gini może sie wypowiadac kompetentnie na wiele różnych tematów, ale co do
sposobu prowadzenia współczesnych badań naukowych, to chyba akurat ekspertem nie
jest.
Serdecznie pozdrawiam i życze dalszych sukcesów.
PS. A w przypadku "ofery opublikowania Pana artykułu w moim portalu" chodziło
przecież o cos zupełnie innego, niz o splendor. Naprawdę Pan tego nie chwycił?
--
Nicki wygaszone