• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Kim była Maria Magdalena? Dodaj do ulubionych

  • IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.05, 19:16
    www.racjonalista.pl/kk.php/s,1059
    www.kosciol.pl/content/article/2004112522373715.htm
    To chyba jeden z najbardziej aktualnych tematów. Nawet najbardziej
    fascynująca książka jest jedynie fikcją literacką jednak w tym przypadku
    wiele odniesień nie sposób jest nie zauważyć. Rola kobiety w religii, jej
    rola we współczesnym świecie, podstawy chrześcijaństwa czy tylko świetny
    pomysł na sukces literacki?

    Pozdr / Jacek
    Zaawansowany formularz
    • Gość: piotrq IP: *.238.117.97.adsl.inetia.pl 10.01.05, 20:50
      Czytałem gdzieś taką tezę, że była to wykształcona i zamożna "wyzwolona" - jak
      powiedzieliby dziś niektórzy - kobieta, wychowana w tradycji hellenistycznej.
      Była przeto jednym z bardziej świadomych wyznawców nauki Chrystusowej, stąd też
      jej wysoka pozycja w hierarchii otoczenia Zbawiciela. Warto pamiętać, że
      słowo "jawnogrzesznica" mogło być użyte na określenie kobiety "źle prowadzącej
      się" w sensie niezgodności z obyczajowością żydowską, a nie tylko prostytutki.

      pozdrawiam
      • Gość: jacek#jw IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.05, 22:17
        Dla mnie przedstawione tezy w książce Browna o początkach chrześcijaństwa to
        wielkie zaskoczenie. Co prawda nigdy nie zajmowałem się tym tematem zbyt
        dokładnie, nie mniej Maria Magdalena jako żona Jezusa, jej boskość czy Święty
        Graal jako więź krwi to tezy rewolucyjne. Nie jestem w stanie rozstrzygnąć w
        tej chwili na ile są one prawdopodobne i dlatego liczę na pomoc znawców.

        Pozdr / Jacek
        • Gość: Astra IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 10.01.05, 22:53
          Ci "znawcy" to po prostu drugorzedne pisarzyny ktorzy chca sensacja zdobyc
          troche pieniedzy. Trzeba zaczac od tego ze mogly byc dwie rozne Mary Mgdalen's

          search.yahoo.com/search?p=%22two+mary+magdalenes%22&ei=UTF-8&fr=fp-top&n=10&fl=0&vc=&x=wrt

          Ale ci "znawcy" nie sa w stanie dojsc do takich szczegolow.
          • Gość: Astra IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 10.01.05, 22:59
            • Gość: jacek#jw IP: *.devs.futuro.pl 11.01.05, 11:05
              To jest jedynie analiza tekstu Biblii.

              Pozdr / Jacek
        • 10.01.05, 23:09
          > Co prawda nigdy nie zajmowałem się tym tematem zbyt
          > dokładnie, nie mniej Maria Magdalena jako żona Jezusa, jej boskość czy Święty
          > Graal jako więź krwi to tezy rewolucyjne. Nie jestem w stanie rozstrzygnąć w
          > tej chwili na ile są one prawdopodobne i dlatego liczę na pomoc znawców.

          Są to wszystko wierutne bzdury wyssane z palca, podparte pseudo faktami i
          wydarzeniami, jakimiś debilnymi "legendami" i opowiastkami, tudzież wątpliwej
          jakości "odkryciami" archeologicznymi. Pożywka gnozy i innych bzdur tego
          pokroju.

          PS. Czytanie racjonalisty to prosta droga do lasacji mózgu.
          • Gość: jacek#jw IP: *.devs.futuro.pl 11.01.05, 10:59
            Wydaje się, że nie do końca zostałem zrozumiany. Fikcją literacką jest całość
            hipotezy, a więc to co przedstawia Brown w swej książce. Natomiast powołuje się
            on na wiele elementów czy faktów, dla których istnieje większe lub mniejsze
            uzasadnienie historyczne. Tak więc nie chodzi o to, czy Maria Magdalena była
            żoną Jezusa czy nie a jaką rolę w rzeczywistości odegrała w jego życiu. Na ile
            prawdziwa jest teza o wykorzystaniu chrześcijaństwa przez Konstantyna Wielkiego
            do stabilizacji sytuacji państwa rzymskiego i co za tym idzie, czy prawdą jest,
            że w ten czy inny sposób wpłynął on na zapisy w biblii. To z jednej strony. Z
            drugiej strony moje linki i moje doświadczenia odwołują się do wiedzy, nazwijmy
            ją potocznej, takiej jak to odbierają prości ludzie, bądź ci, którzy do tej
            pory nie interesowali się zbytnio tymi problemami. I w tym widzę mnóstwo
            stereotypów, których zlokalizowanie i wyjaśnienie nie jestem w stanie
            samodzielnie wykonać. Stąd ten wątek. Jednym ze stereeotypów jest sprawa
            Świętego Graala.

            Pozdr / Jacek
            • 11.01.05, 11:16
              Ale dla gnozy, czy innych bzdur wyrosłych, lub opartych na chrześcijństwie dość
              charakterystyczne jest, że:

              > powołuje się
              > on na wiele elementów czy faktów, dla których istnieje większe lub mniejsze
              > uzasadnienie historyczne.

              Żeby nie dać sie zwariować trzeba kierować się chrześcijańską nauką i tyle.
              Myśle, że jakiś teolog szybko by to wyjaśnił, ja z zasady nie lubie zajmować
              się takimi 'pierdołami' (szczegółami) bo co innego jest ważne i istotne w mojej
              wierze, a nie rozstrząsanie czy Jezus to miał długie włosy, czy krótkie i gdzie
              jest Arka Noego...
              To są problemy i pożywka dla ludzi, którzy nie chcąc zobaczyć istoty rzeczy
              płynącej z Biblii i wiary, a wymyślają sobie, lub doszukują się jakichś rzeczy,
              które "łatwiej pozwolą im zrozumieć" lub też celowo zmienić sens (dla swoich
              własnych potrzeb).
              Ja należe do Kościoła Katolickiego i wiem, że jego nauka i wiedza jest na tyle
              duża, że nie potrzebuje doszukiwać się takich kretynizmów jak: "Jaką rolę
              odegrała Maria Magdalena w Życiu Jezusa" - no co za problem, raz, czy dwa
              wspomniana w Biblii (nie wiadomo zresztą czy były 2 Magdaleny czy 1) i jaką to
              niby role miała odegrać i kogo to na dobrą sprawę obchodzi?
              "Jaką rolę odegrał ślepiec uzdrowiony przez Jezusa w Jerozolimie w rozwoju
              chrześcijaństwa, bo ponoć był chłopakiem św. Piotra, jak wynika z starych
              rękopisów odnalezionych w Konossos i to on był tak naprawde założycielem
              Kościoła i pierwszym 'papieżem'"
              Problemy na tym poziomie.

              > Na ile
              > prawdziwa jest teza o wykorzystaniu chrześcijaństwa przez Konstantyna
              Wielkiego
              >
              > do stabilizacji sytuacji państwa rzymskiego i co za tym idzie, czy prawdą
              jest,
              >
              > że w ten czy inny sposób wpłynął on na zapisy w biblii.

              Kolejne gnostyczne brednie. Popytaj teologów jak tak bardzo Cie to trapi...
              • Gość: jacek#jw IP: *.devs.futuro.pl 11.01.05, 12:39
                Niewątpliwie gnostycyzm był inspiracją dla Browna. Ale to wyjaśnia mistyczną
                stronę medalu. Nie chciałbym, by potraktowano to jak atak na wiarę ale według
                mnie wyjaśnianie tajemnic historii ma swoje zalety. Teologowie pewnie też,
                wcześniej czy później zechcą wypowiedzieć się w tej sprawie.

                Pozdr / Jacek
              • 11.01.05, 14:10
                > > Na ile
                > > prawdziwa jest teza o wykorzystaniu chrześcijaństwa przez Konstantyna
                > Wielkiego
                > >
                > > do stabilizacji sytuacji państwa rzymskiego i co za tym idzie, czy prawdą
                >
                > jest,
                > >
                > > że w ten czy inny sposób wpłynął on na zapisy w biblii.
                >
                > Kolejne gnostyczne brednie. Popytaj teologów jak tak bardzo Cie to trapi...

                Łatwo powiedzieć, gnostyczne brednie. To akurat najciekawszy wątek. Rewelacji
                Browna nawet nie skomentuję, bo nie będę się zniżał do tego poziomu, ale wątek
                Konstantyna i soboru w Nicei wart jest rozważenia. Większość katolików uważa,
                że wierzy w coś, co było raz na zawsze ustalone przez Chrystusa 20 wieków temu,
                i to od razu oczywiście koniecznie w jedynie słusznej wersji rzymskokatolickiej.

                Tymczasem mało brakowało, drogi antyku, a byłbyś teraz arianinem. Na soborze
                stronnictwa rozłożyły się niemal po równo i do końca nie było wiadomo, jaki
                dogmat się ustali. Podobnie było na następnych soborach, w Efezie, etc. Wiara
                chrześcijańska w pierwszym tysiącleciu wciąż się kształtowała i bynajmniej nie
                była żadnym monolitem.

                Sam Konstantyn, podobno święty, był zwyczajnym pragmatykiem. Chrześcijaństwo
                stało się akurat najsilniejszą religią w basenie Morza Śródziemnego i każdy
                przytomny na umyśle władca imperium natychmiast by je poparł. Jemu samemu
                wisiało, które stronnictwo wygra w Nicei. Postawił sprawę jasno: jedna ze stron
                ma przegrać i już.

                Jeszcze jeden ciekawy wątek. Chrześcijaństwo miało w owym czasie silnego
                konkurenta: mitraizm, na który masowo nawracali się żołnierze legionów
                stacjonujących w Persji. Podobieństwa między obydwoma wyznaniami są
                nieprzypadkowe...
                • 11.01.05, 14:58
                  > Łatwo powiedzieć, gnostyczne brednie. To akurat najciekawszy wątek. Rewelacji
                  > Browna nawet nie skomentuję, bo nie będę się zniżał do tego poziomu, ale
                  wątek
                  > Konstantyna i soboru w Nicei wart jest rozważenia. Większość katolików uważa,
                  > że wierzy w coś, co było raz na zawsze ustalone przez Chrystusa 20 wieków
                  temu,
                  >
                  > i to od razu oczywiście koniecznie w jedynie słusznej wersji
                  rzymskokatolickiej
                  > .
                  >
                  > Tymczasem mało brakowało, drogi antyku, a byłbyś teraz arianinem. Na soborze
                  > stronnictwa rozłożyły się niemal po równo i do końca nie było wiadomo, jaki
                  > dogmat się ustali. Podobnie było na następnych soborach, w Efezie, etc. Wiara
                  > chrześcijańska w pierwszym tysiącleciu wciąż się kształtowała i bynajmniej
                  nie
                  > była żadnym monolitem.

                  Widzisz, mi tego mówić nie musisz. Ja wiem, że chrześcijaństwo sie rozwijało i
                  nic nie pisałem o żadnej "jedynej słusznej wersji rzymskokatolickiej".
                  Mam taką fajną książkę "Słownik herezji w Kościele katolickim" Herve Masson'a
                  (nie mylić z masonem wink i wiem, że od czorta było tych wszystkich herezji,
                  sekt i schizm na przestrzeni wieków w chrześcijaństwie (zresztą trend
                  bynajmniej nie osłabł).
                  Ale na tym właśnie polega nasza siła, że my ciągle się rozwijamy, a nie stoimy
                  w miejscu. Przeciwnicy lubią nam zarzucać, że ciągle sie kłóciliśmy, były
                  rozłamy, jakieś durne tezy, czy problemy. Ale właśnie to jest plus, bo z
                  każdych trudności wychodziliśmy jeszcze mocniejsi i bardziej doświadczeni,
                  właśnie dlatego nie jestem dzisiaj arianinem, bo w wierze zawsze na końcu
                  zwycięża prawda, a nie jakieś samozwańcze wymysły i herezje. Wiedza ludzi 1000
                  lat temu, czy jeszcze wcześniej była o wiele bardziej ograniczona, stąd tyle
                  rozłamów, pytań kolejnych filozofów, czy myślicieli, tworzenie nowych wyznań,
                  itp. Normalka, dla mnie jednak kontynuacją pierwotnego zamysłu Kościoła
                  chrześcijańskiego jest właśnie Kościół katolicki, niejako "odsiewając ziarno od
                  plewa" wink to właśnie nasz Kościół jest najbliższy zamysłowi Boga i najbliższy
                  prawdzie.
                  Jak ktoś myśli inaczej... no cóż przecież ja mu nie bronie... wiara to prywatna
                  sprawa każdego z nas i nie twierdze, że ktoś przez to jest "gorszy",
                  czy "skazany na potępienie", nie mnie to sądzić. Jednak wszelkie gnozy, sekty,
                  itp. są dla mnie wyjątkową porażką rozumu (a co śmieszne opierające się w
                  gruncie rzeczy właśnie na jego idealizowaniu) bo w większości bazują na
                  kompletnych absurdach (chociaż oczywiście można się kłócić i mówić, że tylko z
                  _mojego_ punktu widzenia są to absurdy), często niczym nie podpartych i po
                  prostu zmyślonych. I to właśnie sądze m.in. o jakiś tezach jakoby Konstanty
                  Wielki miał wpływać na zapisy w Biblii...

                  PS. Co do arianizmu możesz troche poczytać w tej książce co podałem, jest tam
                  napisane m.in. że na soborze Niceiskim: "Ogromną większością głosów stwierdzono
                  substancjalną równość między Ojcem i Synem i ponownie powtwierdzono ich
                  współistotność", więc nie wiem skąd Ci się wzieły te: "równo rozłożone
                  stronnictwa".

                  Co do mitraizmu, to z tego co wyczytałem to jakieś wschodnie wierzenia, z
                  chrześcijaństwa to to raczej sie nie wywodzi. To, że ktoś wierzy w
                  jednego 'boga słońce' to nie oznacza od razu podobieństwa, w Egipcie też był
                  jeden taki co sie zbuntował (Echnaton), czy miał on coś wspólnego z judaizmem,
                  wątpie smile Pozatym to Konstantyn właśnie chyba wierzył w takie głupoty, z
                  nawróceniem na chrześcijaństwo to cwaniak do ostatniej chwili czekał, chrzest
                  na łożu śmierci przyjął.
                  • 11.01.05, 20:00
                    > > Tymczasem mało brakowało, drogi antyku, a byłbyś teraz arianinem. Na sobo
                    > rze
                    > > stronnictwa rozłożyły się niemal po równo i do końca nie było wiadomo, ja
                    > ki
                    > > dogmat się ustali.

                    www.mateusz.pl/pow/050106.htm
                    17 zwolenników Ariusza na około 300 (a konkretnie 318) to jest "po równo"?
                    • 12.01.05, 08:53
                      antyk52 napisał:

                      > > > Tymczasem mało brakowało, drogi antyku, a byłbyś teraz arianinem. N
                      > a sobo
                      > > rze
                      > > > stronnictwa rozłożyły się niemal po równo i do końca nie było wiado
                      > mo, ja
                      > > ki
                      > > > dogmat się ustali.
                      >
                      > www.mateusz.pl/pow/050106.htm
                      > 17 zwolenników Ariusza na około 300 (a konkretnie 318) to jest "po równo"?

                      Biję się w piersi, nie miałem pod ręką źródła. Możliwe, że było tak, jak
                      piszesz. Tym niemniej arianizm był wtedy dość popularny i nie była to jakaś
                      jednoosobowa herezja. Poza tym, nauka o Trójcy Świętej nie wynika bezpośrednio
                      z tekstu NT. Żeby nie być gołosłownym:
                      www.bibleontheweb.com/Default.asp
                      Można wklepać słowo "trinity" i przekonać się, że w tekście kanonicznym nie
                      pojawia się ani razu (tak jest szybciej, niż przekopywać się przez drukowaną
                      wersję Biblii Tysiąclecia). Zatem całość nauki o Trójcy Św. jest produktem
                      kościelnej tradycji (choć zapewne wywodzącej się z czasów ojców Kościoła).


                      • 12.01.05, 10:23
                        > Poza tym, nauka o Trójcy Świętej nie wynika bezpośrednio
                        > z tekstu NT.

                        Zgadza się, niewiele rzeczy wynika _bezpośrednio_. Bo Biblia nie była pisana z
                        myśla odpowiedzi na "wszystkie pytania dręczące ludzkość" i to dosłownie.

                        > Zatem całość nauki o Trójcy Św. jest produktem
                        > kościelnej tradycji (choć zapewne wywodzącej się z czasów ojców Kościoła).

                        Zgadza się, na tym właśnie polega rola Kościoła i po to został m.in. przez
                        Boga "powołany". Nauki ojców kościoła, tradycja, to wszystko ma na celu
                        wyjaśnienie problemów, które przez wieki były wysuwane i dręczyły filozofów,
                        uczonych, czy ludzi po prostu. Tak samo z Trójcą Świętą, nie róbmy z
                        chrześcijan idiotów, którym trzeba wszystko jak dzieciom napisać, tym bardziej,
                        że wiedza ludzi piszących była również dość ograniczona. Zapewniam Cie, że
                        dogmat o Trójcy Świętej nie jest jakimś wymysłem, czy "widzimisie" hierarchów
                        Kościoła. Studia nad Biblią także są niezbędne do "uwiarygodnienia"
                        jakichkolwiek tez, czy problemów stawianych na przestrzeniach wieków i mimo, że
                        w Biblii nie ma nigdzie napisane: "Jest jeden Bóg, ale w trzech osobach:
                        Ojciec, Syn i Duch Święty. Razem tworzą Trójcę Świętą. Tak będziecie wierzyć i
                        nazywać", jest mase innych fragmentów ("Ja i Ojciec jedno jesteśmy", itp.),
                        które pomogły Kościołowi ustalić tą prawde. Myśle, że kilka jak nie kilkaset
                        tomów ksiąg by sie znalazło w Watykanie na ten temat smile
                        A troche mniej, ale myśle wystarczająco czytelnie jest napisane w KKK:
                        www.katechizm.diecezja.elk.pl/rkkkI-2-1.htm
                        (od 232 do 260)
        • Gość: Kafar IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.05, 00:14
          To, że byla oblubienicą Pańską jest widoczne nawet w NT. Istnieją teorie
          przypisujące św. Pawlowi malżeństwo z córką Jezusa i MM. Rola tej kobiety w
          życiu Crystusa byla niepoślednia.
          W tradycji żydowskiej mężczyzna w wieku Jezusa, nieżonaty to bylby ewenement i
          jako taki bylby zdecydowanie podkreślony w NT.
          Ciekawe, że wybitnym mężczyznom zwykle "amputowano" partnerki aby stworzyć
          wrażenie, że ich jedyną miloscią jest idea, naród....
          • Gość: Astra IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 11.01.05, 00:34
            Tluczenie mlotem to jeszcze nie argumentacja.
          • 11.01.05, 09:11
            Gość portalu: Kafar napisał(a):

            > Rola tej kobiety w życiu Crystusa byla niepoślednia.

            To znaczy konkretnie jaka?

            > W tradycji żydowskiej mężczyzna w wieku Jezusa, nieżonaty to bylby ewenement
            i jako taki bylby zdecydowanie podkreślony w NT.

            A właśnie, że nie:
            "Wbrew insynuacjom Browna, nie ma nawet jednego starożytnego pisma, które
            wzmiankowałoby małżeństwo Jezusa z Marią Magdaleną. Bohaterowie Kodu Leonarda
            da Vinci często powołują się w swej argumentacji na gnostyckie pisma, ale Brown
            chyba ich sam nawet nie zbadał, gdyż one również nie zawierają żadnej
            informacji o małżeństwie Jezusa.

            Czy Jezus jako rabin musiał być żonaty, jak podpowiadał ówczesny obyczaj? Nie.
            Po pierwsze, Jezus nie piastował urzędu rabina, co było zresztą powodem, dla
            którego niektórzy Żydzi kwestionowali Jego duchowy autorytet (Mk.11:28). Po
            drugie, Jezus miał przed sobą misję, która nie harmonizowała z posiadaniem żony
            i dzieci. Po trzecie, celibat nie był w Jego czasach tabu, jak podaje Brown.
            Jan Chrzciciel prowadził samotne życie, prorokini Anna, esseńczycy, apostoł
            Paweł, a jednak cieszyli się szacunkiem wśród Żydów."
            www.kosciol.pl/content/article/20041121224823122.htm
            > Ciekawe, że wybitnym mężczyznom zwykle "amputowano" partnerki aby stworzyć
            > wrażenie, że ich jedyną miloscią jest idea, naród....

            To znaczy którym konkretnie?
            • Gość: Dziwne IP: *.4web.pl 11.01.05, 14:21
              A to swoją drogą jest bardzo interesujace i smieszne zarazem-------\>
              .
              Jan Chrzciciel prowadził samotne życie, prorokini Anna, esseńczycy, apostoł
              > Paweł, a jednak cieszyli się szacunkiem wśród Żydów."
              I nagle pojawiają sie nam esseńczycy, czyli jeden z podstawowych nurtów
              gnozy!!!smile, który cieszy się szacunkiem wsród Żydów!!!Polowa Żydów nienawidziła
              esseńczyków, podobnie jak druga polowa im sprzyjala, to naprawdę wszystko nie
              jest tak oczywiste jakby KK tego chciał...
              >Zwyczajem gnostyków było podpisywać księgi imionami znanych osób, aby
              >skuteczniej propagować je wśród chrześcijan.
              Paradoks polaga na tym, że gnostycy to nikt inny jak chcrześciajanie!!!!!!!!! I
              nie mamy do czynienia z czymś takim jak kościół i marksizm (czyli zwalaczjace
              się obozy), ale z kilkoma herezjami(odłamami) w obrębie nauki Jezusa, czego
              konsekwentnie nie chcemy widzieć. To, że zwycięzyło chrześcijaństwo w wydaniou
              Pawał(który Jezusa na oczy nie widzxiał!!), swiadczy tylko o tym , że wygtrała
              ta herezja, a nie, że to prawda smile
              Zabawne w kontekscie tego zdania:
              • Gość: chrześcijanka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 15:14
                Paweł najprawdopodobniej miał żonę. Był faryzeuszem, a nie mógł się nim stać
                jeśli nie miął rodziny. Może był wdowcem, a może jego żona odeszła. Listy
                napisał jakieś 15 lat po nawróceniu. Był już starszy.
                Tak mówią przynajmniej. Ale nie na tym sie powinniśmy skupiać czytając Biblię.
              • 11.01.05, 15:28
                > Paradoks polaga na tym, że gnostycy to nikt inny jak chcrześciajanie!!!!!!!!!

                Błąd w rozumowaniu. Nie _wolno_ mylić gnozy z gnostycyzmem i gnostycyzmem
                historycznym.
                Gnoza sięga o wiele wcześniej niż chrześcijaństwo, do starożytności.

                "Z niej to czerpali inspirację Pitagoras i pitagorejczycy, Platon i
                noplatończycy ze szkoły aleksandryjskiej; wycisnęła swoje piętno na
                spekulacjach hebrajskiej kabały, jej źródła wykazują pokrewieństwo z irańskim
                zratusztrianizmem i egipskim ezoteryzmem; ślady gnozy znajduje sie w
                mitologiach celtyckich i nordyckich. W gruncie rzeczy gnoza, w najszerszym
                rozumieniu słowa, jest uniwersalnym prądem umysłowym.
                Gnoza łączy się zwykle z tym, co zarówno mistycy, jak i metafizycy nazwyali
                pierwotnym Objawieniem. Nowe Rozgrzeszenie, zbawcze Objawienie Jezusa Chrystusa
                mieści się również w ramach tej reguły, starożytna gnoza bowiem nabrała jakby
                nowych kształtów pod wpływem chrześcijańskiego przesłania. Powoływali się na
                nią Ojcowie Kośioła i apostołowie, nadając jej - jak to określali- prawdziwy
                sens. Jednakże gnozy, o której mówią apostołowie, nie należy mylić z
                gnostycyzmem historcznym (będącym jak gdyby "gnozą wewnętrzną chrześcijaństwa",
                czy wręcz "gnozą chrześcijańską"), mimo że heretycy gnostyccy odwoływali sie
                do 'gnosis' o zaświatach i szeroko ją propagowali.
                Wielu było również takich, którzy z przyczyn całkiem innych, niż twierdzili
                herezjologowie, w swoich spekulacjach umieszczali osobę Chrystusa. Wydaje się
                wszakże oczywiste, że największą rolę w "objawieniach" rywalizujących ze sobą
                doktryn odegrały wpływy wschodnie. Należy tu jednak wyraźnie rozgraniczyć
                gnostycyzm historyczny i gnozę, której daty powstania nie sposób określić. Św.
                Ireneusz z Lyonu słusznie swojemu dziełu "Przeciw herezjom" nadał
                podtytuł: "Zemaskowanie i zabicie fałszywej wiedzy". Fałszywej, ponieważ
                gnostycyzm nie jest gnozą, lecz jej wypaczonym obrazem."
                • Gość: Dziwne IP: *.4web.pl 11.01.05, 15:53
                  Gnoza nie jest ogólnoświatowym spiskiemsmile))))))
                  Gnoza to po prostu inne określenie słowa "poznanie, wiedza" i tak jest użyte w
                  tym tekście(BTW. warto podać chyba autora cytatu, jesli sie cytuje). A gnostycy
                  to właśnie chrzescijanie mistycyzujący, nie zaś fałszywa herezja. Trudno jak
                  widzę zwrocić Ci uwage na jedno: Wschód przyswajał tysiące wierzeń, sektą,
                  własnie SEKTĄ równie popularna jak chrzescijanie byli esseńczycy, co więcej ,
                  jest spore prawdopodobieństwo, ze wiele rytuałów chrześcijaństwo zawdzięcza
                  właśnie esseńczykom. Po prostu, chrześcijaństwo rodziło się w wielkim tyglu
                  sprzecznych i róznorodnie wykorzystywanych odłamów -----> któryś z nich
                  zwyciężył i tyle, równie dobrze móglby zwyciężyć inny i być może,
                  protoewangwelia Jakuba byłaby tekstem kanonicznym...A Maitreizm nie jest gdzieś
                  tam sobie powstającą wiarą w jednego boga, ale ma za sobą cały "bagaż"
                  zaratusztrianizmu i jako taki przywędrował wreszcie do Palestyny...
                  • 11.01.05, 16:59
                    Przepraszam za szybko mi się klikneło i zapomniałem o autorze. Przytaczałem go
                    jednak troche wcześniej, był to cytat z: "Słownika herezji w Kościele
                    Katolickim" Herve Masson'a.

                    Nadal jednak nie zrozumiałeś o co chodziło. Nie pisałem o żadnym
                    ogólnoświatowym spisku to raz. A dwa chrześcijanie nie są gnostykami, to raczej
                    gnostycy próbują sobie brać jakieś fragmenty z chrześcijanstwa. Gnostycy są
                    heretykami. Wszystkiego co jest napisane o gnostycyźmie w tej książce nie
                    jestem już naprawde wstanie przepisać, ale polecam lekture smile
                    Gnoza natomiast tak jak już pisałem i jak sam to potwierdzasz, szczególnie w
                    swym pierwotnym, starożytnym znaczeniu to było właśnie poznanie, wiedza,
                    głownie o naturze, kosmosie, wrzechświecie, człowieku, Bogu, itd. Dlatego też
                    można powiedzieć, że chrześcijanie również posługiwali się gnozą, gdyż
                    chrześcijaństwo daje swoje odpowiedzi na te pytania (tak jak
                    cytowałem: "nadawali prawdziwy sens gnozie").
                    Gnostycyzm jednak to już zupełnie co innego, "wypaczenie gnozy", zwykłe herezje
                    i to w duzym stopniu oparte na mistycyźmie, okultyźmie, magii, itp. pierdołach
                    (a to, że wzieli sobie coś z chrześcijaństwa... a co mnie to... jak brali coś z
                    buddyzmu, to nie znaczy, że buddyzm to gnostycyzm).

                    Podobnie ma się sprawa ze słowem "sekta". Wieloznaczność tego słowa może
                    wprowadzać w błąd. Generalnie dzisiaj troche inaczej rozumie się to słowo niż
                    kiedyś. O ile w samych początkach chrześcijaństwa można było teoretycznie
                    nazywać ich sektą (jako niejako "wywodzącą" sie z judaizmu) o tyle dzisiaj
                    takie określenie jest mocnym nadużyciem, gdyż słowo sekta nabrao również innych
                    znaczeń.

                    > Po prostu, chrześcijaństwo rodziło się w wielkim tyglu
                    > sprzecznych i róznorodnie wykorzystywanych odłamów -----> któryś z nich
                    > zwyciężył i tyle

                    Takie gadanie jest głupotą po prostu i ma na celu dyskredytowanie
                    chrześcijaństwa jako jakiegoś wymysłu, który akurat "fartem" wybił się na
                    szczyt i to właśnie ten a nie inny się rozwinął. Zwykła bzdura. Nie mam sie
                    jednak zamiaru kłócić gdyż moja wiedza teologiczna jest zdecydowanie zbyt mała.
                    Wiem jednak, że Kościół, który jest dziełem Bożym i jest prowadzony przez Ducha
                    Świętego zawsze zwycięży, bo prawda zawsze zwycięża.

                    Nie wiem co tu mają esseńczycy wogóle do rzeczy, porównywanie ich do
                    chrześcijaństwa jest po prostu głupotą. Esseńczycy to byli tak jak sadyceusze,
                    czy faryzeusze, jedno z ugrupowań (stronnictw) żydowskich.
                    Chrześcijaństwo to jest zupełnie coś nowego, Nowe Przymierze, wypełnienie się
                    Starego Testamentu, którego Żydzi wogóle nie zaakceptowali (Jezusa nie ST smile
                    Jest więc "nową" religią, ale oczywiście zakorzenioną w "starej", czyli
                    judaiźmie, gdyż ST jest dla nas wspólną księgą. Logicznym się więc wydaje, że
                    zapewne zawdzięczamy naszym "starym braciom w wierze" niejedną rzecz smile

                    Wrzucanie do jednego kotła chrześcijaństwa i sekt, czy gnostycyzmu jest jednym
                    wielkim nieporozumieniem i nie zroumieniem do końca tych pojęć.
            • Gość: chrześcijanka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 15:20
              ostatnio ktoś mądry zwrócił moją uwagę na fakt, że Jezus traktował inaczej
              kobiety niż mu współcześni. Kobieta w tamtych czasach była, nie chcę powiedzieć
              traktowana gorzej, ale napewno odgrywała poślednijeszą rolę. A Jezus rozmawia z
              kobietami jak z partnerami. Naucza je. Niesamowite:

              "Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy studni. Było to około szóstej
              godziny. (7) Nadeszła /tam/ kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł
              do niej: Daj Mi pić! (8) Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta dla
              zakupienia żywności. (9) Na to rzekła do Niego Samarytanka: Jakżeż Ty będąc
              Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić? Żydzi bowiem z
              Samarytanami unikają się nawzajem." ew. Jana 4 roz.

              (
    • 11.01.05, 11:14
      Jacku
      cóż za niedopatrzenie!
      zapomniałeś wspomnieć, że Maria Magdalena Żydówką była sad

      czyżby ostatnia nawrócona grzesznica na świecie?
      • Gość: jacek#jw IP: *.devs.futuro.pl 11.01.05, 12:34
        To nie jest niedopatrzenie. Sugestia była o królewskiej krwi. Żydowstwo nie ma
        tu żadnego znaczenia.

        Pozdr / Jacek
      • 11.01.05, 13:54
        100krotki napisała:

        > zapomniałeś wspomnieć, że Maria Magdalena Żydówką była sad

        Poza tym zabraklo dowodu, ze w ogole byla. Poza tym, ze aktualnie jest postacia
        literacka. U postaci literackiej trudno pobrac DNA i ustalic narodowosc.
        --
        Pozdrawiam Rycho7
      • Gość: chrześcijanka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 14:51
        Jedni mówią, że była to ta kobieta, którą chcieli ukamionować, inni, że była to
        siostra Marty i Łazarza, ta co namaściła nogi Jezusa. Na pewno była pod krzyżem
        Jezusa i o tym mówią ewangelie. Jezus ją kochał, ale tak jak każdą inną osobę.
        On kochał wszystkich ludzi. Dlatego za nich umarł.
    • Gość: chrześcijanka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 14:23
      Erich Von Denicken jest chyba bardziej twórczy. Jego teoria była bardziej
      fascynująca niż fikcja literacja Browna. No i do tej pory ma wyznawców. Sama
      się nią fascynowałam za młodu. Wszyscy czytają wszystko, a tak mało czyta samo
      źródło. W Biblii jest sporo fragmentów o Marii Magdalenie. Podobno była piękna.
      Jezus natomiast chyba nie bardzo. Myślę, że ona się nawróciła i uwierzyła w
      Boga, dlatego poszła za Jezusem.
      • Gość: jacek#jw IP: *.devs.futuro.pl 11.01.05, 14:49
        Denicken to również szarlatan. Róznica polega na tym, że Brown nie próbował
        niczego wyjaśniać. Biblie, jak widzę, ostatnio czyta mnóstwo osób, ja natomiast
        sugeruję, że ona wszystkiego nie wyjaśnia. Zresztą sam, w swoim czasie
        interesowałem się też teoriami Denickena smile.

        Pozdr / Jacek
      • Gość: Kołotrójkąt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 16:23
        > Podobno była piękna. Jezus natomiast chyba nie bardzo

        Skąd takie przypuszczenie o szpetności Jezusa?
        W Bibli sa jakieś fragmenty o na ten temat,jednoznaczne?
        Bo,to,ze Maria Magdalena była piękną kobietą nie podlega dyskusji.
    • Gość: chrześcijanka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 14:28
      "(9) Po swym zmartwychwstaniu, wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia,
      Jezus ukazał się najpierw Marii Magdalenie, z której wyrzucił siedem złych
      duchów. (10) Ona poszła i oznajmiła to tym, którzy byli z Nim, pogrążonym w
      smutku i płaczącym. " ew. Marka 16 roz.

      mnie uderzyło w tym fragmencie to, że mimo, że MM chodziła długo z Jezusem,
      nadal miała w sobie demony. Była nawrócona i wierząca. Naśladująca naukę Jezusa
      a nadal trzeba było uwolnić ją od demonów. Zastanawiające co?
      • Gość: Dziwne IP: *.4web.pl 11.01.05, 14:50
        Hmmm...Paradoksalnie, czytajc żródło czyli Biblię, czytamy już tylko część
        prawdy, bo nie czytamy apokryfów biblijnych, wsopomnianej Ewagelii Filipa czy
        Jakuba (ewangelii gnostyckich)-------->ale nie dlatego, że to BZDURY, lecz
        dlatego, że ci , którzy zwycięzyli ( w duchu Pawła) gorąco pragnęli swoich
        oponentów wykluczyć z istnienia , a zatem musieli wyrzucić przede wszystkim,
        ixch teksty pisane z kanonu...
        A "demony i ich wypędzanie" to bardzo niejednoznbaczne określenie. Przypominam,
        że o "obecności demonów" niejednokrotnie swiadczył napad epilepsji(padaczki)
        lub lekkie zaburzenia, które dziś nazywamy chorobą afektywną maniakalno -
        depresyjną(okresy przygnębienia i okresy euforiui, pozwalającej przenosić góry)
        • Gość: chrześcijanka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 15:11
          nie chcę się tu zagłębiać w temat, ale Biblia mówi, że wszelka choroba pochodzi
          od diabła. Depresja i epilepsja też. Po to Jezus umarł na krzyżu, żebyśmy nie
          chorowali. I rzeczywiście obserwuję, że chrześcijanie (ci, których znam)
          stosunkowo mało chorują, albo prawie wcale. Ale nie mamy palić na stosie
          opętanych przez diabła, tylko mamy leczyć, kochać i głosić ewangelię. Tak robił
          Jezus. Cztery ewangelie mówią głównie o tym, że Jezus nauczał o Bogu, uzdrawiał
          i wypędzał demony.

          A to, że choroba pochodzi od diabła, nie ozacza, że nie można jej leczyć też
          farmakologicznie i że nie ma zarazków, wirusów i bakterii. Choroba to
          dysfunkcjonowanie organizmu. Wśród chrześcijan jest wielu lekarzy. Czasami
          nakładają ręce i modlą się, a czasami wypisują receptę. A to, że nie założyłem
          czapki i szlika, i teraz mam katar, to nie wina diabła tylko mojej głupoty.

          Ale cały temat choroby i przekleństwa to rzeka.
          • Gość: Dziwne IP: *.4web.pl 11.01.05, 15:23
            hm...z tym, że depresja i epilepsja pochodzi od diabła to się raczej nie
            zgodzę...smile)))), co nie zmiania faktu, ze 2000 lat temu Żydzi musieli tak
            twierdzić, ze względu na bardzo niski poziom medycyny. Dlatego też
            niejednokrotnie podkreśla się, że w "Królestwie niebieskim nie będzie żadnych
            chorób", no i to logiczne, bo zwykły ból zęba wynikający z zatkanego kanału,
            był kiedyś nieznośnym bólem na kilka tygodni... nie mówiąc już o tym, że Jezus
            najprawdopodobniej posiadał duże zdolności bioenergoterapeutyczne - stąd tyle
            uzdrowień .
            Paradoksalnie, długo, chrześcijańska wizja piekła to właśnie wizja bólu
            cielesnego, bardzo póżno "piekło" ewoluuje w stan duchowy...ale to rozmowa na
            kilka lat i tu się zgadzamysmile
      • Gość: piotrq IP: *.238.117.37.adsl.inetia.pl 11.01.05, 21:10
        > mnie uderzyło w tym fragmencie to, że mimo, że MM chodziła długo z Jezusem,
        > nadal miała w sobie demony.

        Nie wyrzucił z niej wtedy, tylko wyrzucił wcześniej. Jest to informacja
        identyfikująca kobietę, a nie informacja, która określa, co się zdarzyło, gdy
        się jej ukazał. "To jest ta MM, z której (ongiś) J wyrzucił siedem demonów".
    • 11.01.05, 16:59
      jest mamusia?

      33-letni facet, za ktorym lata piekna Manka z Magdali, nie majaca zbyt wielkich
      oporow? A on nic, a on jak kawalek drewna?

      (Znalem takich dwoch, co im baby, no wprost w lapy lazly i do poscieli. A oni
      nic. Jeden na ksiedza poszedl. Drugi nie, bo niewierzacy)

      33-letni niezonaty facet, obracajacy sie w kregu innych niezonatych facetow,
      przekazuja sobie znak milosci, strasznie duzo o tej milosci gadaja, sa dla
      siebie najukochanszym uczniem i najukochanszym nauczycielem.

      A, jeszcze sobie tajemnice przekazuja. Sakramenty milosci. Cichutko sza, zeby
      nikt nie wiedzial.

      No, kochani.

      --
      "Jesli to prawda - to nie wierzę, aby cos takiego sie wydarzylo".
      • Gość: klub gejow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 17:27
        leje-sie napisał:

        > 33-letni niezonaty facet, obracajacy sie w kregu innych niezonatych facetow,
        > przekazuja sobie znak milosci, strasznie duzo o tej milosci gadaja, sa dla
        > siebie najukochanszym uczniem i najukochanszym nauczycielem.
        >
        > A, jeszcze sobie tajemnice przekazuja. Sakramenty milosci. Cichutko sza, zeby
        > nikt nie wiedzial.
        >
        > No, kochani.

        serdeczne podziękowanie za wsparcie ewangeliczne w zrozumieniu naszej
        odmienności
        niech Bóg ci to wynagrodzi stokrotnie bracie
        • 11.01.05, 17:32

          --
          "Jesli to prawda - to nie wierzę, aby cos takiego sie wydarzylo".
      • 11.01.05, 18:13
        > (Znalem takich dwoch, co im baby, no wprost w lapy lazly i do poscieli. A oni
        > nic. Jeden na ksiedza poszedl. Drugi nie, bo niewierzacy)

        Niech zgadne, ten drugi to Twój chłopak?
        • Gość: Dziwne IP: *.4web.pl 11.01.05, 18:37
          Tu kompletnie nie chodzi o tę załosną książkę, ale o fakty istnienie
          gnostycyzmu ! Nikt na Bogasmile antropologii nie kończył? Nikt nie kończył
          archeologii? Apokryfy ewangeliczne istnieją , natomiast nie zostały właczone do
          kanonu biblijnego ze względu na nieortodoksyjny charaktr,. Idżcie sobie do
          jakiejkolwiek Biblioteki Uniwersyteckiej i wypożyczcie z działu
          religioznawstwo , opracowania apokryfów biblijnych, choćby najbardziej zananej
          protoewangelii Jakuba. A potem może choć Prokopiuka poczytajcie, zamiast tej
          żałosnej książczyny robiącej kasę na tym , o czym każdy student
          religioznawstwa wie na pierwszym rokutongue_out
          • 11.01.05, 18:50
            Gość portalu: Dziwne napisał(a):

            > i wypożyczcie z działu
            > religioznawstwo , opracowania apokryfów biblijnych, choćby najbardziej
            zananej
            > protoewangelii Jakuba. A potem może choć Prokopiuka poczytajcie, zamiast tej
            > żałosnej książczyny robiącej kasę na tym , o czym każdy student
            > religioznawstwa wie na pierwszym rokutongue_out

            a co wie po ukończeniu religioznastwa?
            że można być co najwyżej agnostykiem i to jeszcze najlepiej się do tego nie
            przyznawać w kazdym towarzystwie
            bo ateista to już chyba mniej w modzie
    • 11.01.05, 17:51
      nie swietny, a genialny pomysl na bestseller - i zarobienie troche grosza. w
      sumie nic w tym zlego - to co jest gorsze to fakt, ze na kanwie tej opowiesci co
      po niektorzy snuja dociekania naukowo-egzystencjalne tongue_out
      • Gość: egzystencjalizm IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.05, 18:12
        pewien_student napisał:

        > nie swietny, a genialny pomysl na bestseller - i zarobienie troche grosza. w
        > sumie nic w tym zlego - to co jest gorsze to fakt, ze na kanwie tej opowiesci
        c
        > o
        > po niektorzy snuja dociekania naukowo-egzystencjalne tongue_out

        a czemu by nie snuć?
        co innego wysnuwać naukowe teorie i podawać je jako prawdy objawione
    • Gość: kostek IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 11.01.05, 23:10
      jacku
      popatrz sobie wśród tych linków

      www.google.pl/search?hl=pl&q=Zrozumie%C4%87+kod+Amy+Welborn&btnG=Szukaj&lr=lang_pl
      wszystkie wątpliwości - jak sądzę - będą wyjaśnione. Pod warunkiem, że myślisz -
      a na kogoś takiego wyglądasz smile

      Pozdrawiam
    • 12.01.05, 00:16
      ... później Chrystusem przezwanego. Była matką jego dzieci. Jednak w mitach o
      Chrystusie, zwanych ewangeliami, nie ma o tym wzmianki, gdyż istnienie jego
      potomków mogłoby zagrozić hierarchii Kościołów chrześcijańskich.
      • Gość: Kafar IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.01.05, 02:13
        dokowski napisał:

        > ... później Chrystusem przezwanego. Była matką jego dzieci. Jednak w mitach o
        > Chrystusie, zwanych ewangeliami, nie ma o tym wzmianki, gdyż istnienie jego
        > potomków mogłoby zagrozić hierarchii Kościołów chrześcijańskich.
        --------
        Komu to dziś przeszkadza? Hooj z kościolami! Zwróćmy uwagę na życie Joshuy.
      • Gość: potomek MM+J IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.01.05, 08:49
        dokowski napisał:

        > ... później Chrystusem przezwanego. Była matką jego dzieci. Jednak w mitach o
        > Chrystusie, zwanych ewangeliami, nie ma o tym wzmianki, gdyż istnienie jego
        > potomków mogłoby zagrozić hierarchii Kościołów chrześcijańskich.

        gdyby nie ten "manewr" z dzieworództwem Maryi oraz impotencją Jezusa, to do
        dziś wszyscy bylibyśmy Żydami, którzy ród kapłański dziedziczą po matce
        a u pogan taki "matriarchat władzy" by się nie udał
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.