Dodaj do ulubionych

Prawda o umoczonych i sterujących

22.02.05, 09:16
Tu mamy odpowiedź na pare ważnych pytań:

Warstwa druga - fellow travellers, czyli zastraszeni
Tę warstwę tworzą już tylko sami swoi: tajni współpracownicy i kontakty
operacyjne. To ludzie przez służby zdemoralizowani, ale po 1989 roku
pozostawieni samym sobie. Współpracowali, ale nie zostali włączeni do
żerującego na transformacji układu. Mimo to odgrywają dlań istotną rolę. Nie
trzeba nimi bezpośrednio sterować - robi to ich przeszłość. A dokładniej
strach przez jej ujawnieniem.

W tej grupie są zdeprawowani, choć niekoniecznie przestępcy. Nie wykonują
poleceń w grach rozpisanych na role, nie robią rozgałęzionych interesów. Mało
kto zna ich przeszłość. Ale oni sami wiedzą... Nie, niekoniecznie to, że
pracowali dla instytucji będącej głównym instrumentem sowieckiego panowania
nad Polską. Wiedzą, jaka jest moc tajnych służb. Wiedzą, że są instytucje, z
którymi nie można zadzierać, które potrafią sterować pozornie przypadkowymi
zdarzeniami. Takimi przekonaniami infekują swoje najbliższe otoczenie: "Nie
wychylaj się", "Nie wychodź przed szereg". Gdy ktoś zaczyna walczyć z układem
(lub układzikiem), pytają: "Nie boisz się?". Ilu takich "troskliwych" pytań
trzeba, by zachwiać determinacją najuczciwszego nawet prokuratora?

Ludzie warstwy drugiej to swoista rozproszona, nieopłacana (choć nie do końca
i nie zawsze nieświadoma) agentura wpływu. Czyjego? Graczy. Fellow travellers
wiedzą, że lustracja jest niepotrzebna, a dekomunizacja nie-do-wykonania; że
trzeba wybrać przyszłość; że nie należy przesadzać z IPN. I uprzejmie nie
kryją przed nami swych cywilizowanych poglądów. Poglądów często pochodnych
wobec ich biografii. Ilu ich jest? Tylu, ilu agentów tajnych służb Peerelu -
kilkaset tysięcy. Gdzie są? W mediach. W firmach. W spółdzielniach
mieszkaniowych. W partiach politycznych. Na uczelniach...

ORAZ TU:

Warstwa pierwsza - gracze
Często wskazywanym symptomem uwiądu III RP są afery wybuchające na styku
gospodarki i polityki. Spójrzmy na nie chłodnym okiem.

Afery można robić po amatorsku oraz profesjonalnie. Na czym polega tu
profesjonalizm? Na doborze osób, które potrafią trzymać język za zębami,
kłamać i rozpoznawać kłamstwa innych. Osób zdyscyplinowanych w grze
zespołowej, ale potrafiących twórczo reagować na wydarzenia. Polega na
koordynacji zespołowych działań. Na łączeniu różnych zasobów - informacji,
pieniędzy, dojść i wyjść; na przygotowaniu wariantów awaryjnych i operacji
osłonowych. Na odwracaniu uwagi postronnych obserwatorów; na wplataniu
podstępów w naturalne toki zdarzeń; na rozpisywaniu zadań na różne - na pozór
ze sobą niezwiązane - ręce.

To wszystko elementarz tajnych służb, a zwłaszcza wywiadu.

Być może irytująca niesprawność państwa w zwalczaniu afer bierze się m.in.
stąd, że maszyneria państwa staje naprzeciw rodaków stosujących wobec swoich
metody, które opanowali w celu infiltracji terytorium wroga.

Z tego typu przeciwnikiem nie uporają się źle zarządzane i często
zdemoralizowane policja, prokuratura i sądy. Nie tylko ze względu na własne
słabości, ale także ze względu na naturę wroga, który często przenika do ich
szeregów, który ma przełożenia na media, którego kontaktów nie jest w stanie
rozgryźć najbardziej nawet inteligentny i oddany prokurator (załóżmy
romantycznie, że mający wsparcie swoich szefów). Nie sposób bowiem
zidentyfikować powiązań z definicji ukrytych i na swoją ochronę
przywołujących argumenty racji stanu, osłony aktywów tajnych służb, tajemnicy
handlowej etc.

Gracze to sami najbardziej swoi: zdemoralizowani w układzie. Nie jest ich tak
wielu: kilka, może kilkanaście tysięcy. Ale są dobrze uplasowani i potrafią
koordynować swoje działania. W tej grupie chodzi nie tylko o ludzi ongiś
zdeprawowanych; idzie także o dzisiejszych przestępców. Układ zainfekował
naszą demokrację i gospodarkę grą na haki, podejrzliwością i paraliżem
decyzyjnym.

www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050222/publicystyka/publicystyka_a_1.html
Obserwuj wątek
    • hiperrealizm Re: Prawda o umoczonych i sterujących 22.05.05, 06:55
      vama_veche napisała:

      > Tu mamy odpowiedź na pare ważnych pytań:
      >
      > Warstwa druga - fellow travellers, czyli zastraszeni
      > Tę warstwę tworzą już tylko sami swoi: tajni współpracownicy i kontakty
      > operacyjne. To ludzie przez służby zdemoralizowani, ale po 1989 roku
      > pozostawieni samym sobie. Współpracowali, ale nie zostali włączeni do
      > żerującego na transformacji układu. Mimo to odgrywają dlań istotną rolę. Nie
      > trzeba nimi bezpośrednio sterować - robi to ich przeszłość. A dokładniej
      > strach przez jej ujawnieniem.
      >
      > W tej grupie są zdeprawowani, choć niekoniecznie przestępcy. Nie wykonują
      > poleceń w grach rozpisanych na role, nie robią rozgałęzionych interesów. Mało
      > kto zna ich przeszłość. Ale oni sami wiedzą... Nie, niekoniecznie to, że
      > pracowali dla instytucji będącej głównym instrumentem sowieckiego panowania
      > nad Polską. Wiedzą, jaka jest moc tajnych służb. Wiedzą, że są instytucje, z
      > którymi nie można zadzierać, które potrafią sterować pozornie przypadkowymi
      > zdarzeniami. Takimi przekonaniami infekują swoje najbliższe otoczenie: "Nie
      > wychylaj się", "Nie wychodź przed szereg". Gdy ktoś zaczyna walczyć z układem
      > (lub układzikiem), pytają: "Nie boisz się?". Ilu takich "troskliwych" pytań
      > trzeba, by zachwiać determinacją najuczciwszego nawet prokuratora?
      >
      > Ludzie warstwy drugiej to swoista rozproszona, nieopłacana (choć nie do końca
      > i nie zawsze nieświadoma) agentura wpływu. Czyjego? Graczy. Fellow travellers
      > wiedzą, że lustracja jest niepotrzebna, a dekomunizacja nie-do-wykonania; że
      > trzeba wybrać przyszłość; że nie należy przesadzać z IPN. I uprzejmie nie
      > kryją przed nami swych cywilizowanych poglądów. Poglądów często pochodnych
      > wobec ich biografii. Ilu ich jest? Tylu, ilu agentów tajnych służb Peerelu -
      > kilkaset tysięcy. Gdzie są? W mediach. W firmach. W spółdzielniach
      > mieszkaniowych. W partiach politycznych. Na uczelniach...
      >
      > ORAZ TU:
      >
      > Warstwa pierwsza - gracze
      > Często wskazywanym symptomem uwiądu III RP są afery wybuchające na styku
      > gospodarki i polityki. Spójrzmy na nie chłodnym okiem.
      >
      > Afery można robić po amatorsku oraz profesjonalnie. Na czym polega tu
      > profesjonalizm? Na doborze osób, które potrafią trzymać język za zębami,
      > kłamać i rozpoznawać kłamstwa innych. Osób zdyscyplinowanych w grze
      > zespołowej, ale potrafiących twórczo reagować na wydarzenia. Polega na
      > koordynacji zespołowych działań. Na łączeniu różnych zasobów - informacji,
      > pieniędzy, dojść i wyjść; na przygotowaniu wariantów awaryjnych i operacji
      > osłonowych. Na odwracaniu uwagi postronnych obserwatorów; na wplataniu
      > podstępów w naturalne toki zdarzeń; na rozpisywaniu zadań na różne - na pozór
      > ze sobą niezwiązane - ręce.
      >
      > To wszystko elementarz tajnych służb, a zwłaszcza wywiadu.
      >
      > Być może irytująca niesprawność państwa w zwalczaniu afer bierze się m.in.
      > stąd, że maszyneria państwa staje naprzeciw rodaków stosujących wobec swoich
      > metody, które opanowali w celu infiltracji terytorium wroga.
      >
      > Z tego typu przeciwnikiem nie uporają się źle zarządzane i często
      > zdemoralizowane policja, prokuratura i sądy. Nie tylko ze względu na własne
      > słabości, ale także ze względu na naturę wroga, który często przenika do ich
      > szeregów, który ma przełożenia na media, którego kontaktów nie jest w stanie
      > rozgryźć najbardziej nawet inteligentny i oddany prokurator (załóżmy
      > romantycznie, że mający wsparcie swoich szefów). Nie sposób bowiem
      > zidentyfikować powiązań z definicji ukrytych i na swoją ochronę
      > przywołujących argumenty racji stanu, osłony aktywów tajnych służb, tajemnicy
      > handlowej etc.
      >
      > Gracze to sami najbardziej swoi: zdemoralizowani w układzie. Nie jest ich tak
      > wielu: kilka, może kilkanaście tysięcy. Ale są dobrze uplasowani i potrafią
      > koordynować swoje działania. W tej grupie chodzi nie tylko o ludzi ongiś
      > zdeprawowanych; idzie także o dzisiejszych przestępców. Układ zainfekował
      > naszą demokrację i gospodarkę grą na haki, podejrzliwością i paraliżem
      > decyzyjnym.
      >
      > www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050222/publicystyka/publicystyka_a_1.html

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka