Dodaj do ulubionych

Klimat. Globalne ocieplenie

IP: 80.48.107.* 13.08.02, 17:06
Zmiany klimatu widoczne są już dziś, co więcej ich skutki stają
się uciążliwe.
Niestety wiele "ważnych i mądrych osobistości" bagatelizuje ten
problem. Jeszcze niedawno wmawiano nam, że efekt cieplarniany to
bajdy pisarzy SF, dzisiaj próbuje się nas przekonać, że globalne
ocieplenie nikomu krzywdy nie zrobi, "co najwyżej plaże będą
troszkę węższe".
A może by tak dziennik obejrzeli panowie mądrzy!
Edytor zaawansowany
  • Gość: Commo IP: 202.67.80.* 13.08.02, 17:17
    Jestes totalnym idiota i nie masz pojecia ze zmiany pogodowe zachodza na ziemi
    caly czas i ludzie tak naprawde nie maja na to wplywu, jakbardzo by sie
    starali.
  • jurek7 13.08.02, 17:43
    Nie nalezy mylić globalnego ocieplenia z efektem cieplarnianym. To pierwsze to
    obecny wzrost temperatury, przypisywany (nie wiadomo czy do końca słusznie)
    człowiekowi. Efekt cieplarniany istniał o dsetek milionów lat i dzięki niemu
    mamy temperaturę wyższą niż np. na Marsie. Skrajnym przykładem działania efektu
    cieplarnianego jest klimat na Wenus (piekielna temperatura).
    Obecne powodzie nie są raczej spowodowane globalnym ociepleniem. Ich przyczyną
    jest wycinanie lasów, które mogłyby zatrzymać wodę, wydzieranie przyrodzie
    naturalnych terenów zalewowych, sztuczne regulowanie rzek.
    Jeśli chodzi o kolosalne straty materialne (w krajach rozwiniętych, bo w
    biednych nie ma zbyt wiele do zniszczenia)klęsk żywiołowych to wynikają one
    przede wszystkim z rozwoju gospodarczego. Z każdym rokiem jest coraz więcej do
    stracenia. Stąd się wydaje, że spotykają nas niewiadomo jakie kataklizmy. Poza
    tym media kiedyś miały mniejszy zasięg odbioru i mniejsze mozliwości.
    --
    ------
    HOWGH!
  • Gość: Stefan, Chicago IP: *.CHCGILGM.covad.net 13.08.02, 17:46
    My, ludzie jesteśmy pryszczem na żiemu i w skali historycznej, geologicznej.
    Może nie wiesz, ale istnieje coś takiego jak krzywa Milankovica, zaobserwowane
    zmiany klimatyczne, 11 okres związane z okresowością plam na słońcu.
    W Górach Świętokrzyskich w mezozoiku było ciepłe morze. Dziś to ląd i wtyraźnie
    chłodniejszy niż był wtedy.
    To są zmiany na które nie mamy wpływu gdyż to są zmiany kosmiczne związane z np
    zmianą położenia biegunów, osi ziemi itd.
    W ostatnim okresie na terenie Polski były trzy okresy zlodowaceń i trzy okresy
    ociepleń.
    Bajanie dotyczące ocieplenia, ochłodxenia i wpływu człowieka na to jest
    spowodowane koniecznością otrzymania dofinasowania przez grupy badaczy,
    uniwersytety itd na życie, utrzymanie działalności. A co może być bardziej
    nośne i dolarodajne jak strach przed globalnymi zmianami klimatu?
    I tak to wygląda. W skali geologicznej jesteśmy epizodem i mamy tyle wpływu na
    klimat co amonit lub trylobit z morza świętokrzyskiego.
    W tę wiedzę wyposażono mnie na UAM wydziale geografii kilkadziesiąt lat temu.
    To jest do dzisiaj aktualne.
    Stefan, Chicago
  • Gość: wikul IP: *.acn.waw.pl 13.08.02, 21:09
    Gość portalu: Piotr napisał(a):

    > Zmiany klimatu widoczne są już dziś, co więcej ich skutki stają
    > się uciążliwe.
    > Niestety wiele "ważnych i mądrych osobistości" bagatelizuje ten
    > problem. Jeszcze niedawno wmawiano nam, że efekt cieplarniany to
    > bajdy pisarzy SF, dzisiaj próbuje się nas przekonać, że globalne
    > ocieplenie nikomu krzywdy nie zrobi, "co najwyżej plaże będą
    > troszkę węższe".
    > A może by tak dziennik obejrzeli panowie mądrzy!


    Bezgranicznie wierzysz dziennikom ? Osobiście wolę do tych rewelacji podchodzić
    z wiekszym dystansem . Przeczytaj co na ten temat pisze Stefan z Chicago . On tą
    wiedzę czerpał z lepszych źródeł niż dzienniki .
  • Gość: iceman IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 27.10.02, 08:52
    Co to parafrazy kolegi z geologii ludzkość=pryszcz a może jak w
    matrixie ludzkość=wirus.
    Jednak zmiany temperatury są faktem związanym z działalnością
    człowieka, który je przyspiesza
    np w Poznaniu zgodnie z pomiarami 20letnimi patrz
    www.weatheronline.co.uk/Poland/Poznan.htm
    tylko w Sierpniu temperatura średnia podniosla się o 6 stopni z
    15.4 do 21.5(2002)
  • Gość: +++Ignorant IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.10.02, 13:06
    Sława!

    W końcu zdarzy się kilka pod rząd lat chłodnych...
    To ci sami (niedo)uczeni naukowcy zaczną bić na alarm iż nadchodzi nowa epoka
    lodowcowa i trzeba zwiększać emisję gazów cieplarnianych aby nas uchronić przed
    klęska...

    Oglądalem kiedyś "światły i postępowy" film w którym dowodzono iż el ninio jest
    wynikiem działaności czlowieka...
    A przecież wiemy jak potęzne jest zjawisko i naturalna cyrkulacja o
    kilkanastoletnim cyklu...

    Ja lubię ciepło i jestem za stopieniem lodowców oraz uwolnieniem żeglugi na
    Oceanie Północnym od lodów...

    Pozatem 10 tys lat temu poziom oceanów byl o ca 100m niższy...

    I co z tego?
    Co się stało?

    Mamuty wyginęły..?

    Zatem emitujmy gazy szklarniowe aby uwolnić naszą piękną planetę z okowów lodu!

    Bo teraz nadal mamy epokę lodowcową, gdyż kiedyś Antarktyda była ciepła...

    Czy nie pora odgarnąć ten śnieg?

    Pozdrawiam!

    Ignorant
    +++
  • gandalph 27.10.02, 18:22
    Gość portalu: iceman napisał(a):

    > Co to parafrazy kolegi z geologii ludzkość=pryszcz a może jak w
    > matrixie ludzkość=wirus.
    > Jednak zmiany temperatury są faktem związanym z działalnością
    > człowieka, który je przyspiesza
    > np w Poznaniu zgodnie z pomiarami 20letnimi patrz
    > www.weatheronline.co.uk/Poland/Poznan.htm
    > tylko w Sierpniu temperatura średnia podniosla się o 6 stopni z
    > 15.4 do 21.5(2002)
    Chciałem nieśmiało zwrócić uwagę, że regularne obserwacje meteo są prowadzone
    na swiecie od mniej więcej 150 lat. To okres stanowczo za krótki, by na tej
    podstawie wyrokować o zmianie klimatu. Tym bardziej jest to pochopne, że
    istnieją różne źródła (w tym pisane) świadczące o tym, że mniej więcej 1000
    lat temu w Polsce klimat był cieplejszy niż obecnie. Istnieje również
    hipoteza, że przyczyną wędrówek Mongołów na zachód na przełomie XII i XIII
    wieku było właśnie ocieplenie klimatu, za przyczyną którego pustynniały stepy
    a Mongołowie, jako plemię koczownicze, nie miało gdzie wypasać swoich stad.
    Jak wiadomo w 1241 r. dotarli do Polski, na Węgry itd. Ale już w latach 50-ych
    XIII w. nastąpiło gwałtowne oziębienie klimatu; nierzadkie były przypadki,
    kiedy zimą Bałtyk zamarzał. Kroniki odnotowały nawet fakt, że saniami możliwe
    były podróze do Szwecji. Ostatni przypadek zamarznięcia Bałtyku został
    odnotowany w 1709 r. (a więc w okresie przedindustrialnym), od tego czasu
    następuje systematyczne ocieplenie. Proszę jednak zwrócić uwagę, że ,iędzy
    latami 50-ymi XIII w. a 1709 r. upłynęło ok. 450 lat. Istnieje hipoteza o 450-
    letnich cyklach klimatycznych. Zatem 150 letnie regularne obserwacje meteo to
    stanowczo za mało, by tę hipotezę zweryfikować. Dlatego lepiej wykazać daleko
    idącą ostrożność w ferowaniu wyroków, za którumi mogłyby iść decyzje
    polityczne czy gospodarcze, delikatnie mówiąc, wątpliwe.
    Co do "teorii" efektu cieplarnianego, to jest ona słabo ugruntowana naukowo:
    proszę zauważyć, że wzrost temperatury mórz i oceanów spodowuje zwiększenie
    intensywności parowania wody, a zatem pogrubienie (średnio biorąc) pokrywy
    chmur czyli zmniejszenie ilości promieniowania słonecznego docierającego do
    powierzchni Ziemi. A więc natęzenie promieniowania termicznego prędzej czy
    później wróci do poprzedniego poziomu.
  • gandalph 27.10.02, 18:23
    Gość portalu: iceman napisał(a):

    > Co to parafrazy kolegi z geologii ludzkość=pryszcz a może jak w
    > matrixie ludzkość=wirus.
    > Jednak zmiany temperatury są faktem związanym z działalnością
    > człowieka, który je przyspiesza
    > np w Poznaniu zgodnie z pomiarami 20letnimi patrz
    > www.weatheronline.co.uk/Poland/Poznan.htm
    > tylko w Sierpniu temperatura średnia podniosla się o 6 stopni z
    > 15.4 do 21.5(2002)
    Chciałem nieśmiało zwrócić uwagę, że regularne obserwacje meteo są prowadzone
    na swiecie od mniej więcej 150 lat. To okres stanowczo za krótki, by na tej
    podstawie wyrokować o zmianie klimatu. Tym bardziej jest to pochopne, że
    istnieją różne źródła (w tym pisane) świadczące o tym, że mniej więcej 1000
    lat temu w Polsce klimat był cieplejszy niż obecnie. Istnieje również
    hipoteza, że przyczyną wędrówek Mongołów na zachód na przełomie XII i XIII
    wieku było właśnie ocieplenie klimatu, za przyczyną którego pustynniały stepy
    a Mongołowie, jako plemię koczownicze, nie miało gdzie wypasać swoich stad.
    Jak wiadomo w 1241 r. dotarli do Polski, na Węgry itd. Ale już w latach 50-ych
    XIII w. nastąpiło gwałtowne oziębienie klimatu; nierzadkie były przypadki,
    kiedy zimą Bałtyk zamarzał. Kroniki odnotowały nawet fakt, że saniami możliwe
    były podróze do Szwecji. Ostatni przypadek zamarznięcia Bałtyku został
    odnotowany w 1709 r. (a więc w okresie przedindustrialnym), od tego czasu
    następuje systematyczne ocieplenie. Proszę jednak zwrócić uwagę, że ,iędzy
    latami 50-ymi XIII w. a 1709 r. upłynęło ok. 450 lat. Istnieje hipoteza o 450-
    letnich cyklach klimatycznych. Zatem 150 letnie regularne obserwacje meteo to
    stanowczo za mało, by tę hipotezę zweryfikować. Dlatego lepiej wykazać daleko
    idącą ostrożność w ferowaniu wyroków, za którumi mogłyby iść decyzje
    polityczne czy gospodarcze, delikatnie mówiąc, wątpliwe.
    Co do "teorii" efektu cieplarnianego, to jest ona słabo ugruntowana naukowo:
    proszę zauważyć, że wzrost temperatury mórz i oceanów spodowuje zwiększenie
    intensywności parowania wody, a zatem pogrubienie (średnio biorąc) pokrywy
    chmur czyli zmniejszenie ilości promieniowania słonecznego docierającego do
    powierzchni Ziemi. A więc natęzenie promieniowania termicznego prędzej czy
    później wróci do poprzedniego poziomu.
  • gandalph 01.11.02, 14:34
    Gość portalu: iceman napisał(a):

    > Co to parafrazy kolegi z geologii ludzkość=pryszcz a może jak w
    > matrixie ludzkość=wirus.
    > Jednak zmiany temperatury są faktem związanym z działalnością
    > człowieka, który je przyspiesza
    > np w Poznaniu zgodnie z pomiarami 20letnimi patrz
    > www.weatheronline.co.uk/Poland/Poznan.htm
    > tylko w Sierpniu temperatura średnia podniosla się o 6 stopni z
    > 15.4 do 21.5(2002)
    Inaczej mówiąc jak w dowcipie: słoń i mrówka idą przez most, słychać dudnienie.
    Mrówka mówi: - Słoniu! Ale tupiemy!
  • kimmjiki 27.10.02, 23:54
    Zaklady przemyslowe emituja rocznie miliony ton dwutlenku wegla i wszelkiego
    rodzaju pylow. I to juz od wielu lat. Powszechnie wiadomo, ze wzrost ilosci
    dwutlenku wegla w atmosferze powoduje efekt cieplarniany. Twierdzicie, ze
    zadnego efektu cieplarnianego nie mamy, czyli ze to cale swinstwo z kominow nie
    trafia do atmosfery - zatem gdzie trafia? W kosmos?
  • xiazeluka 28.10.02, 07:57
    kimmjiki napisał:

    > Zaklady przemyslowe emituja rocznie miliony ton dwutlenku wegla i wszelkiego
    > rodzaju pylow. I to juz od wielu lat. Powszechnie wiadomo, ze wzrost ilosci
    > dwutlenku wegla w atmosferze powoduje efekt cieplarniany. Twierdzicie, ze
    > zadnego efektu cieplarnianego nie mamy, czyli ze to cale swinstwo z kominow
    nie
    > trafia do atmosfery - zatem gdzie trafia? W kosmos?

    Eksplozja wulkanu Krakatau w 1883 r. spowodowała wyrzucenie 18 km3 materiału na
    wysokość 50-80 km i utworzenie chmury pyłów, która utrzymywała się ponad rok w
    atmosferze. Ilość zanieczyszczeń, która trafiła wtedy do atmosfery, była
    większa, niż zdołała wyprodukować ludzkość w całej swej historii. A mowa tu o
    jednorazowym przypadku. No i co, słyszałeś w XIX w. o jakimś "efekcie" typu
    globalne ocieplenie czy zima atomowa?
  • al!!! 28.10.02, 08:23

    Pomijając przyczyny okresowych ociepleń, istnienia efektów takich i innych i
    kilkusetlenich okresów zmian klimatycznych, to istniejace zjawiska TRZEBA
    rejestrowac, badać i analizować. Zmiany klimatyczne to wypadkowa wielu
    czynników, często trudnych do uchwycenia, ale kto twierdzi, że nie należy się
    tym interesować i przejmować - ten kiep.

    P.S.Ostygła ci Luko główka po wyborach?
  • xiazeluka 28.10.02, 08:28
    al!!! napisał:

    >
    > Pomijając przyczyny okresowych ociepleń, istnienia efektów takich i innych i
    > kilkusetlenich okresów zmian klimatycznych, to istniejace zjawiska TRZEBA
    > rejestrowac, badać i analizować.

    Może napisz wprost - dawajcie mi forsę z budżetu, będę w pocie czoła
    rejestrował, badał i analizował! Darmozjad.

    > P.S.Ostygła ci Luko główka po wyborach?

    A była gorąca, doktorku?
  • gandalph 28.10.02, 15:23
    kimmjiki napisał:

    > Zaklady przemyslowe emituja rocznie miliony ton dwutlenku wegla i wszelkiego
    > rodzaju pylow. I to juz od wielu lat. Powszechnie wiadomo, ze wzrost ilosci
    > dwutlenku wegla w atmosferze powoduje efekt cieplarniany. Twierdzicie, ze
    > zadnego efektu cieplarnianego nie mamy, czyli ze to cale swinstwo z kominow
    nie
    >
    > trafia do atmosfery - zatem gdzie trafia? W kosmos?
    Szanowny Panie Ekspercie!! Pozwolę sobie zwrócić uwagę na błąd logiczny w
    Pańskim wywodzie. Otóż błąd ten polega na tym, że gdy pisze Pan "powszechnie
    wiadomo, że wzrost ilości dwutlenku węgla w atmosferze powoduje efekt
    cieplarniany", przyjmuje Pan za pewnik coś, co należy dopiero udowodnić.
    Tymczasem dowodów takich nie ma i być nie może, a to z tego powodu, że
    twierdzenie to jest nieprawdziwe. Istotnie, można by podejrzewać, że to
    dwutlenek węgla jest winowajcą rzekomego "efektu cieplarnianego", gdyby nie
    pewien drobiazg, mianowicie znacznie silniej od CO2 promieniowanie podczerowne
    emitowane z powierzchni Ziemi jest absorbowane przez metan. Inaczej mówiąc,
    znacznie mniejsze stężenie metanu daje ten sam skutek. Tymczasem, o ile za
    emisję dwutlenku węgla faktycznie w jakimś stopniu odpowiedzialny jest
    przemysł, transport, gospodarstwa domowe, to emisja metanu jest poza wszelką
    kontrolą. Wydziela się on z wszelkich pokładów węgla, zarowno tych
    eksploatowanych, jak i nawet jeszcze nie odkrytych, ponadto ze złóż ropy i
    gazu, z torfowisk, bagien, błot, pól ryżowych i innych miejsc, gdzie zachodzi
    beztlenowy rozkład szczątków organicznych. Ponadto nie całą emisję dwutlenku
    węgla można przypisać działalności człowieka, gdzie bowiem pożary lasów,
    erupcje wulkaniczne itd.? O tym Pan Ekspert zapomnial chyba. I wreszcie
    argument zasadniczy, ktory przedstawiłem w poście wyżej: gdyby istotnie miało
    miejsce ocieplenie, towarzyszyłoby temu nasilone parowanie wody (szybkość
    parowania zależy wykładniczo - z grubsza - od temperatury). Skutkiem tego
    byłoby pogrubienie pokrywy chmur a w konsekwencji "odcięcie" części
    promieniowania słonecznego docierającego do powierzchni Ziemi a więc
    zmniejszenie emisji promieniowania wtórnego i spadek temperatury. Gdzie więc
    miejsce na te katastroficzne wizje? Podejrzewam, że za całą tą kampanią stoją:
    1. ekolodzy chcący wydusić więcej pieniędzy, 2. niektóre koncerny, które - jak
    w przypadku innej kampanii, antyfreonowej - chcą wymusić popyt na swoje,
    znacznie droższe, zamienniki. A dziura ozonowa była jest i będzie, bo nie
    freony są za nią odpowiedzialne.
  • Gość: siedem IP: 213.216.66.* 28.10.02, 08:21
    przez ostatni tysiąc lat kilka razy na lubelszczyznie pojawialy sie winnice i
    ginely z powodu oziębieia klimatu. ostatnio udają sie nawet sady z
    brzoskwiniami. około 11 wieku na wyspach brytyjskich wyginely wszystkie ptaki
    spiewajace. a moze slyszal szanowny pan meteorolog o zamarzajacym bałtyku?
    szacuje sie, ze "naukowcy" od ocieplenia klimatu i od ozonu wysysaja od rzadów
    2 miliardy dolarów. suma warta grzechu zawracania dupy społeczenstwu zmianami
    klimatu. jednoczesnie nie potrafiacy juz samodzielnie myslec motłoch wierzy w
    takie rzeczy jak freon niszczacy ozon ani chwili nie zastanawiajac sie nad tym
    jak freon ciezszy od powietrza dostał sie w tak wysokie warstwy atmosfery...

    5040
  • kimmjiki 28.10.02, 22:56
    Kto by pomyslal, ilu genialnych ekspertow marnuje sie na tym Forum - wszyscy
    doskonale obeznani w kwestiach ekologii, wszyscy wiedza lepiej od slawnych
    naukowcow z calego swiata, co odpowiada za efekt cieplarniany, co za dziure
    ozonowa itd. To mile, ze tak sie garniecie do podwazania slusznosci moich slow,
    ale szkoda, ze przy okazji nikt nie raczyl wytlumaczyc, skad w takim razie
    bierze sie obecne ocieplenie. Aktywnosc slonca przez ostatnie sto lat wahala
    sie bardzo nieznacznie i obecnie jest praktycznie na takim samym poziomie jak
    sto lat temu, natomiast srednia temperatura na Ziemi ciagle rosnie - przypadek,
    co? Chociaz jeden z "ekspertow" przeprowadzil rozumowanie tak genialne, ze w
    koncu mu wyszlo, iz ocieplenie jest w ogole niemozliwe - bo jak klimat sie
    ociepli, to paruje wiecej wody, jest wiecej chmur zatrzymujacych promienie
    slonca i klimat sie ochladza. Co sie dzieje z tym cieplem zatrzymanym przez
    chmury, jakos mu nie przyszlo do glowy pomyslec. A jesli ktos uwaza, ze ludzie
    wytwarzaja za malo CO2 i innych zanieczyszczen, opowiem krotka historyjke.

    Jakies dwiescie lat temu zapytano mysliwego, czy systematyczne odstrzeliwanie
    wielkich ilosci golebi wedrownych nie skonczy sie tym, ze ich zabraknie.
    Mysliwy odpowiedzial: "Nigdy! Jest ich tak wiele, ze wszyscy mysliwi swiata nie
    zdolaliby ich wytepic!". Ostatni golab wedrowny pozegnal sie z tym swiatem na
    poczatku ubieglego stulecia...

    Mam nadzieje, ze panowie "ekperci" wyciagna wnioski.
  • xiazeluka 29.10.02, 08:08
    kimmjiki napisał:

    > Kto by pomyslal, ilu genialnych ekspertow marnuje sie na tym Forum - wszyscy
    > doskonale obeznani w kwestiach ekologii, wszyscy wiedza lepiej od slawnych
    > naukowcow z calego swiata,

    Wymień parę nazwisk tych "sławnych" ekspertów i powiedz, czy nie pracują oni
    przypadkiem w dotowanych z budżetów instytutach?

    > co odpowiada za efekt cieplarniany, co za dziure
    > ozonowa itd. To mile, ze tak sie garniecie do podwazania slusznosci moich
    slow,
    > ale szkoda, ze przy okazji nikt nie raczyl wytlumaczyc, skad w takim razie
    > bierze sie obecne ocieplenie.

    Już Ci to wytłumaczono - z okresowych wahań temperatur. Gdybyś ogarniał
    perspektywę czasową większą niż tydzień wstecz, to byś zrozumiał o czym mowa.

    > Aktywnosc slonca przez ostatnie sto lat wahala
    > sie bardzo nieznacznie i obecnie jest praktycznie na takim samym poziomie jak
    > sto lat temu,

    Nieprawda. Ostatnie bodajże 6 lat to wzrost (okresowy) aktywności Słońca.

    > natomiast srednia temperatura na Ziemi ciagle rosnie - przypadek,
    > co?

    Raz rośnie, raz maleje. To po pierwsze.
    Po drugie - globalne rejestracje temperatur prowadzone są w zasadzie dopiero od
    stu lat. Nie sposób z tego wyciągać wniosków.
    Po trzecie - nawet jeśli rośnie, to powodów może być tysiące powiązanych ze
    sobą, a nie tylko działalność człowieka.
    Powiedz no, mądralo, jak to możliwe, że emisja freonu to sprawka półkuli
    północnej, a dziura ozonowa wisi nad południową?

    > A jesli ktos uwaza, ze ludzie
    > wytwarzaja za malo CO2 i innych zanieczyszczen, opowiem krotka historyjke.

    Mój drogi, krowy pierdząc na pastwiskach wydalają więcej metanu niż przemysł!

    > Jakies dwiescie lat temu zapytano mysliwego, czy systematyczne odstrzeliwanie
    > wielkich ilosci golebi wedrownych nie skonczy sie tym, ze ich zabraknie.
    > Mysliwy odpowiedzial: "Nigdy! Jest ich tak wiele, ze wszyscy mysliwi swiata
    nie
    > zdolaliby ich wytepic!". Ostatni golab wedrowny pozegnal sie z tym swiatem na
    > poczatku ubieglego stulecia...

    Jaki to ma związek z klimatem? To jakiś problem wytępić np. polskie żubry?
    Pałętają się tylko w Puszczy Białowieskiej, dwa tygodnie polowań i po krzyku.
    I co, klimat się od tego zmieni?
    A co powiesz o eksplozji Krakatau?

    > Mam nadzieje, ze panowie "ekperci" wyciagna wnioski.

    Najpierw naucz się myśleć, zamiast bezkrytycznie chłonąć brednie produkowane
    przez szarlatanów z tytułami naukowymi.
  • Gość: siedem IP: 213.216.66.* 29.10.02, 08:22
    xiazeluka napisał:

    > Mój drogi, krowy pierdząc na pastwiskach wydalają więcej metanu niż przemysł!

    ogladam sobie kiedys diskawery a tu zły sen z telewizora szczerzy do mnie kły:
    i oto australijscy naukowcy wymyslili takie cuś że owce nie pierdzą. dla
    tworcow programu wazniejsze bylo to ze niepierdzace owce zapobiegna efektowi
    cieplarnianemu. mialem juz wpasc w depresje z powodu konca swiata, zaglady,
    poszerzajacych sie pustyn spowodowanych pierdzeniem owiec gdy autor programu
    jakby mimochodem wsponial ze to jednak chodzi o lepszy przyrost masy ciala u
    owcy [mniej zarcia w pierdy sie zamieniasmile


    > > Jakies dwiescie lat temu zapytano mysliwego, czy systematyczne odstrzeliwa
    > nie
    > > wielkich ilosci golebi wedrownych nie skonczy sie tym, ze ich zabraknie.
    > > Mysliwy odpowiedzial: "Nigdy! Jest ich tak wiele, ze wszyscy mysliwi swiat
    > a
    > nie
    > > zdolaliby ich wytepic!". Ostatni golab wedrowny pozegnal sie z tym swiatem
    > na
    > > poczatku ubieglego stulecia...

    golebie wedrowne zyly sobie w koloniach nawet dwumiliardowych. mozliwe ze
    wlasnie taki tlok byl niezbedny dla poprawnego funkcjonowania tego gatunku i
    nawet niewielkie zmniejszenie populacji wplynelo na nie fatalnie. farmerzy
    amerykanscy skarmiali gołebiem wędrownym stada swin w ten sposob ze na slepo
    strzelali w niebo z wiatrówek podczas przelotu kolonii a to co spadło bylo
    karmą dla swinek. stalo sie trudno.

    5040

  • Gość: Mr.Bond IP: *.97.252.64.snet.net 29.10.02, 09:21
    Hmm,ciekawe tezy - slepego matola. Slepego gdyz trzeba nim byc by nie zauwazyc
    postepujacej w astronimicznym tempie degradacji srodowiska naturalnego.
    Czystych rzek juz prawie nie ma ,zielone pluca Ziemii czyli lasy Amazonki
    topnieja jak maslo na Sacharze albo lodowce na obu biegunach,praktycznie nie
    ma juz zim w naszej szerokosci geograficznej(gdzie indziej zreszta tez)
    miliardy samochodow prodkuja wszelkie mozliwe toksyczne zwiazki ktore z
    kolei trafiaja do organizmow ludzi,powodujac zmiany genetyczne i to wszystko
    ... NATURALNE?? Juz nie wspomne o gigantycznych gorach smieci i radioaktywnym
    skazeniach. Tylko alternatywne zrodla energi moga uratowac ludzkosc przed
    uduszeniem sie w smrodach cywilizacyjnych lub tez utoniecia we wlasnych
    sciekach. Mniej ogladania wszystkowiedzacej know-it-all CNN baranki boze.
  • gandalph 29.10.02, 12:12
    Gość portalu: Mr.Bond napisał(a):

    Bo patrzysz i nie widzisz, czytasz i nie rozumiesz!! I wreszcie mowa była o
    tzw. "efekcie cieplarnianym" a nie o śmieciach.
    A gdybyś skończył jakąś porządną szkołe, to wiedziałbyś, że
    jedynym "alternatywnym źródłem energii" mającym jakiś sens jest fuzja
    termojądrowa, a nie wiatraki i biogaz. Tyle że problem jest w technologicznych
    powijakach.

    > Hmm,ciekawe tezy - slepego matola. Slepego gdyz trzeba nim byc by nie zauwazyc
    > postepujacej w astronimicznym tempie degradacji srodowiska naturalnego.
    > Czystych rzek juz prawie nie ma ,zielone pluca Ziemii czyli lasy Amazonki
    > topnieja jak maslo na Sacharze albo lodowce na obu biegunach,praktycznie nie
    > ma juz zim w naszej szerokosci geograficznej(gdzie indziej zreszta tez)
    > miliardy samochodow prodkuja wszelkie mozliwe toksyczne zwiazki ktore z
    > kolei trafiaja do organizmow ludzi,powodujac zmiany genetyczne i to wszystko
    > ... NATURALNE?? Juz nie wspomne o gigantycznych gorach smieci i radioaktywnym
    > skazeniach. Tylko alternatywne zrodla energi moga uratowac ludzkosc przed
    > uduszeniem sie w smrodach cywilizacyjnych lub tez utoniecia we wlasnych
    > sciekach. Mniej ogladania wszystkowiedzacej know-it-all CNN baranki boze.
  • kimmjiki 29.10.02, 12:08
    xiazeluka napisał:

    > Wymień parę nazwisk tych "sławnych" ekspertów i powiedz, czy nie pracują oni
    > przypadkiem w dotowanych z budżetów instytutach?

    A moze Ty najpierw wymien pare nazwisk swoich "ekspertow" i powiedz, czy nie
    zazdroszcza oni kolegom tych dotacji?

    > Już Ci to wytłumaczono - z okresowych wahań temperatur.

    A skad sie biora okresowe wahania temperatur?

    > Nieprawda. Ostatnie bodajże 6 lat to wzrost (okresowy) aktywności Słońca.

    Po ktorym owa aktywnosc osiagnela poziom sprzed stu lat...

    > Po drugie - globalne rejestracje temperatur prowadzone są w zasadzie dopiero
    > od stu lat. Nie sposób z tego wyciągać wniosków.

    Badania geologiczne sa prowadzone niewiele dluzej, a jakos wystarczylo to do
    wyciagniecia wnioskow o procesach trwajacych miliardy lat.

    > Po trzecie - nawet jeśli rośnie, to powodów może być tysiące powiązanych ze
    > sobą, a nie tylko działalność człowieka.

    Byc moze. Ale na inne przyczyny nie mamy wplywu.

    > Powiedz no, mądralo, jak to możliwe, że emisja freonu to sprawka półkuli
    > północnej, a dziura ozonowa wisi nad południową?

    Tak, ze powietrze nie stoi w miejscu.

    > Mój drogi, krowy pierdząc na pastwiskach wydalają więcej metanu niż przemysł!

    CO2 tez?

    > Jaki to ma związek z klimatem? To jakiś problem wytępić np. polskie żubry?

    Widze, ze wyciaganie wnioskow idzie Ci jak po grudzie, wiec tlumacze, ze nie
    chodzi o wytepienie jakiegos gatunku, tylko o sposob myslenia, ktory laczy
    Ciebie i innych entyekologow z tym mysliwym - przekonanie, ze mozna robic co
    sie chce, a srodowisku naturalnemu i tak to nigdy nie zaszkodzi, bo za malo
    zabijamy/zanieczyszczamy/emitujemy itd. Mysliwy byl w bledzie, podejrzewam, ze
    Wy rowniez jestescie.

    > Najpierw naucz się myśleć, zamiast bezkrytycznie chłonąć brednie produkowane
    > przez szarlatanów z tytułami naukowymi.

    A jaka Ty masz wiedze naukowa, zeby ich oceniac? Na jakiej podstawie uwazasz
    ich za szarlatanow?
  • Gość: luka IP: *.k.mcnet.pl 29.10.02, 12:22
    kimmjiki napisał:

    > A moze Ty najpierw wymien pare nazwisk swoich "ekspertow" i powiedz, czy nie
    > zazdroszcza oni kolegom tych dotacji?

    Oooo, zaczynają się kłopoty? Można było się spodziewać... Kolejny pozbawiony
    umiejętności samodzielnego myślenia czytelnik gazetowej papki dla kretynów.
    No, dalej, dawaj te "światowe sławy" od okultystycznych cudów natury.

    > A skad sie biora okresowe wahania temperatur?

    A dlaczego po nocy następuje dzień?

    > Badania geologiczne sa prowadzone niewiele dluzej, a jakos wystarczylo to do
    > wyciagniecia wnioskow o procesach trwajacych miliardy lat.

    Na geologii się znasz, a nie potrafisz tego przełożyć na badania klimatu?

    > Byc moze. Ale na inne przyczyny nie mamy wplywu.

    Czyli są jakieś inne przyczyny? To skąd wiesz, że nie są one decydujące?

    > Tak, ze powietrze nie stoi w miejscu.

    Jak wieją wiatry - południkowo czy równoleżnikowo?
    I jakim cudem cały freon z półkuli północnej precyzyjnie podąża przez cały glob
    nad rejon Antarktydy i południowej części Oceanu Indyjskiego?

    > CO2 tez?

    Zajrzyj do jakiejś swojej zielonej książeczki dla niedojrzałych czerwonych:
    metan to jeden z gazów oskarżanych o powstawanie rzekomego efektu
    cieplarnianego!

    > Widze, ze wyciaganie wnioskow idzie Ci jak po grudzie, wiec tlumacze, ze nie
    > chodzi o wytepienie jakiegos gatunku, tylko o sposob myslenia, ktory laczy
    > Ciebie i innych entyekologow z tym mysliwym - przekonanie, ze mozna robic co
    > sie chce, a srodowisku naturalnemu i tak to nigdy nie zaszkodzi, bo za malo
    > zabijamy/zanieczyszczamy/emitujemy itd. Mysliwy byl w bledzie, podejrzewam,
    ze Wy rowniez jestescie.

    Nie robimy, co chcemy. Nie wyrzucamy śmieci do lasu, ani odpadków
    radioaktywnych do studzienek kanalizacyjnych.
    Nie histeryzujemy jednak również, że jeśli nie przestaniemy jeździć samochodami
    to za tydzień zrobi się na świecie goręcej niż w szklarni.

    > A jaka Ty masz wiedze naukowa, zeby ich oceniac? Na jakiej podstawie uwazasz
    > ich za szarlatanow?

    Na takiej, że nikt nie udowodnił ani powstawania jakiegoś tam efektu
    cieplarnianego, ani wpływu lodówek na tzw. dziurę ozonową. Niedawno oglądałem
    na Planete film o tej dziurze - nakręcony bodajże w 1986 prorokował, że pod
    koniec wieku dziura będzie wielkości Afryki. No i co?
  • kimmjiki 29.10.02, 13:17
    Gość portalu: luka napisał(a):

    > Oooo, zaczynają się kłopoty? Można było się spodziewać...

    Po drugiej stronie tez, jak widze, zaczynaja sie klopoty, bo troche glupio
    przyznac, ze tym "autorytetem" jest (jak zwykle zreszta) JKM...

    > A dlaczego po nocy następuje dzień?

    Bo Ziemia sie kreci. A skad sie biora wahania temperatur?

    > Jak wieją wiatry - południkowo czy równoleżnikowo?

    I tak i tak.

    > Zajrzyj do jakiejś swojej zielonej książeczki dla niedojrzałych czerwonych:

    O, tak juz sie wlasnie zastanawialem, kiedy zostane wyzwany od komuchow... JKM
    innych haselek nie nauczyl?

    > metan to jeden z gazów oskarżanych o powstawanie rzekomego efektu
    > cieplarnianego!

    Czy ja twierdze inaczej?

    > Nie histeryzujemy jednak również, że jeśli nie przestaniemy jeździć
    > samochodami to za tydzień zrobi się na świecie goręcej niż w szklarni.

    Za tydzien na pewno nie, za sto lat - calkiem mozliwe.

    > Na takiej, że nikt nie udowodnił ani powstawania jakiegoś tam efektu
    > cieplarnianego, ani wpływu lodówek na tzw. dziurę ozonową.

    A Ty oczywiscie udowodniles, ze takiego wplywu nie ma?

    > Niedawno oglądałem
    > na Planete film o tej dziurze - nakręcony bodajże w 1986 prorokował, że pod
    > koniec wieku dziura będzie wielkości Afryki. No i co?

    No i to, ze nikt nie moze byc pewien przyszlosci, ale podejrzewam, ze naukowcy
    potrafia ja przewidziec nieco lepiej niz ignoranci.
  • Gość: luka IP: *.k.mcnet.pl 29.10.02, 13:49
    kimmjiki napisał:

    > Po drugiej stronie tez, jak widze, zaczynaja sie klopoty, bo troche glupio
    > przyznac, ze tym "autorytetem" jest (jak zwykle zreszta) JKM...

    Mój drogi bęcwale, ja, w przeciwieństwie do Ciebie, nie powoływałem się na
    niezidentyfikowane "naukowe sławy". Zadałem proste pytanie - więc odpowiedz.
    Jak odpowiesz, zadaj swoje.

    > Bo Ziemia sie kreci. A skad sie biora wahania temperatur?

    Między innymi z tego samego powodu.

    > I tak i tak.

    Ale według Ciebie te z freonem tylko w jedną stronę.

    > O, tak juz sie wlasnie zastanawialem, kiedy zostane wyzwany od komuchow...
    JKM innych haselek nie nauczyl?

    Nie od komuchów, ale zaczerwienionych półgłówków. To nie to samo.

    > Czy ja twierdze inaczej?

    To dlaczego dziwisz się informacji o pierdzących krowach i nie umiesz jej
    połączyć z zarzutami wobec ludzi?

    > Za tydzien na pewno nie, za sto lat - calkiem mozliwe.

    Za sto lat wyczerpią się źródła paliw kopalnych.

    > A Ty oczywiscie udowodniles, ze takiego wplywu nie ma?

    Ciężar dowodu leży po Twojej stronie - bowiem to Ty upierasz się, że istnieje
    nieudowodnione naukowo zjawisko.

    > No i to, ze nikt nie moze byc pewien przyszlosci, ale podejrzewam, ze
    naukowcy potrafia ja przewidziec nieco lepiej niz ignoranci.

    Nie zauważasz, że propaganda dziurowo-szklarniowa powtarza swe brednie od lat,
    a żadnych wieszczonych efektów nie ma? Dziura jaka była, taka jest - co więcej,
    ostatnio zmalała. A poprzednią zimę w Polsce pamiętasz? Cztery miesiące mrozu...
  • kimmjiki 29.10.02, 20:52
    Gość portalu: luka napisał(a):

    > Mój drogi bęcwale, ja, w przeciwieństwie do Ciebie, nie powoływałem się na
    > niezidentyfikowane "naukowe sławy".

    Jak rozumiem, do tego arcygenialnego wniosku doszedles zupelnie sam? Patrzcie
    panstwo, jakiego my specjaliste mamy na Forum...

    > > Bo Ziemia sie kreci. A skad sie biora wahania temperatur?
    >
    > Między innymi z tego samego powodu.

    Pytam o te wahania dlugookresowe, a nie dobowe.

    > Nie od komuchów, ale zaczerwienionych półgłówków. To nie to samo.

    Czerwonych, a nie zaczerwienionych i nic nie bylo o polglowkach - nawet swoich
    wyzwisk nie pamietasz?

    > To dlaczego dziwisz się informacji o pierdzących krowach i nie umiesz jej
    > połączyć z zarzutami wobec ludzi?

    Wcale sie nie dziwie. Tyle tylko, ze krowy pierdza od milionow lat i jakos
    klimatu nie zmienily, wiec widocznie nie naruszaja tym rownowagi, natomiast
    ludzie zaczeli rozwijac przemysl raptem dwa stulecia temu...

    > Za sto lat wyczerpią się źródła paliw kopalnych.

    A co to ma do rzeczy?

    > Ciężar dowodu leży po Twojej stronie - bowiem to Ty upierasz się, że istnieje
    > nieudowodnione naukowo zjawisko.

    Ocieplenie klimatu w ostatnich latach jest faktem. Powszechnie uwaza sie, ze
    przynajmniej czesciowo odpowiada za to czlowiek. Ty natomiast twierdzisz, ze
    nie mamy z tym nic wspolnego - wiec to raczej Ty powinienes zajac sie dowodem.

    > Nie zauważasz, że propaganda dziurowo-szklarniowa powtarza swe brednie od
    > lat, a żadnych wieszczonych efektów nie ma?

    Lata 90-te byly najcieplejsza dekada odkad w XIX wieku rozpoczeto pomiary. A
    naukowcy mowili o efekcie cieplarnianym duzo wczesniej...

    > A poprzednią zimę w Polsce pamiętasz? Cztery miesiące mrozu...

    A pamietasz zime dwa lata temu? Pierwszy snieg w polowie grudnia...
  • xiazeluka 30.10.02, 08:20
    kimmjiki napisał:

    > Jak rozumiem, do tego arcygenialnego wniosku doszedles zupelnie sam? Patrzcie
    > panstwo, jakiego my specjaliste mamy na Forum...

    Jak rozumiem, nie umiesz jednak wymienić ani jednego nazwiska tych swoich
    zachwalanych "sław". Leżysz na deskach i kwiczysz, pajacu.

    > Pytam o te wahania dlugookresowe, a nie dobowe.

    Jeśli pytasz o długookresowe, to ma do rzeczy emisja CO2 przez człowieka?

    > Czerwonych, a nie zaczerwienionych i nic nie bylo o polglowkach - nawet
    swoich wyzwisk nie pamietasz?

    Pisałem o "niedojrzałych czerwonych", analfabeto. Niedojrzały pomidor jakiego
    jest koloru?

    > Wcale sie nie dziwie. Tyle tylko, ze krowy pierdza od milionow lat i jakos
    > klimatu nie zmienily, wiec widocznie nie naruszaja tym rownowagi, natomiast
    > ludzie zaczeli rozwijac przemysl raptem dwa stulecia temu...

    A okresy klimatyczne to cykl kilkusetletni co najmniej. Strzeliłeś sobie zatem
    samobója, idioto.

    > A co to ma do rzeczy?

    A o co się pytałeś?

    > Ocieplenie klimatu w ostatnich latach jest faktem. Powszechnie uwaza sie, ze
    > przynajmniej czesciowo odpowiada za to czlowiek.

    Infantylny argument "powszechnie się uważa" dyskwalifikuje jego autora.

    > Ty natomiast twierdzisz, ze
    > nie mamy z tym nic wspolnego - wiec to raczej Ty powinienes zajac sie dowodem.

    Mój drogi niedorozwoju, postawiłeś tezę, jakoby człowiek był odpowiedzialny za
    zmiany klimatyczne, więc musisz swoją hipotezę udowodnić. Najpierw powoływałeś
    się na tajemnicze "sławy naukowe", których nazwisk niestety nie pamiętasz,
    teraz przedstawiasz wypracowanie na poziomie drugiej klasy gminnej szkoły
    podstawowej. "Powszechnie się uważa" to nie argument, tylko bełkot zaślinionego
    warzywa.

    > Lata 90-te byly najcieplejsza dekada odkad w XIX wieku rozpoczeto pomiary.

    A w XVIII wieku? Albo XIII? Cykle klimatyczne to setki lat, a nie jakieś
    pojedyncze dekady.

    > A naukowcy mowili o efekcie cieplarnianym duzo wczesniej...

    Ale nie w sensie współczesnej mantry niedojrzałych czerwonych! Mylisz pojęcia i
    okresy.

    > A pamietasz zime dwa lata temu? Pierwszy snieg w polowie grudnia...

    Co dowodzi, że żadnego tam efektu cieplarnianego nie ma, ponieważ rok temu
    powinno być cieplej niż dwa lata wstecz - a nie było.

    Spadaj przyjacielu, skompromitowałeś się w tym wątku wystarczająco.
  • kimmjiki 30.10.02, 11:22
    xiazeluka napisał:

    > Jak rozumiem, nie umiesz jednak wymienić ani jednego nazwiska tych swoich
    > zachwalanych "sław".

    Kilku pierwszych z brzegu: Władysław Gorczynski, Barbara Obrebska-Starklowa,
    Mieczyslaw Hess, Aleksander Kosiba, Michaił Budyko, Carl Edward Sagan, James E.
    Lovelock... Wystarczy?

    > Jeśli pytasz o długookresowe, to ma do rzeczy emisja CO2 przez człowieka?

    "Dlugookresowe" to pojecie wzgledne - moze znaczyc zarowno 10 lat jak i milion.

    > Pisałem o "niedojrzałych czerwonych", analfabeto.

    Nadal nie ma tu slow "zaczerwieniony" i "polglowek", analfabeto.

    > A okresy klimatyczne to cykl kilkusetletni co najmniej.

    A skad Ty to wiesz, ekspercie?

    > Infantylny argument "powszechnie się uważa" dyskwalifikuje jego autora.

    W przeciwienstwie do argumentu "ja tak uwazam, a naukowcy, ktorzy twierdza
    inaczej, to szarlatani, ktorym chodzi tylko o dotacje"...

    > Mój drogi niedorozwoju, postawiłeś tezę, jakoby człowiek był odpowiedzialny
    > za zmiany klimatyczne, więc musisz swoją hipotezę udowodnić.

    To nie jest moja hipoteza, moj tani niedorozwoju.

    > Ale nie w sensie współczesnej mantry niedojrzałych czerwonych!

    Mozesz to przetlumaczyc na ludzki jezyk?

    > Co dowodzi, że żadnego tam efektu cieplarnianego nie ma, ponieważ rok temu
    > powinno być cieplej niż dwa lata wstecz - a nie było.

    Sam mowiles o wahaniach temperatury, wiec czemu sie dziwisz, ze w jednym roku
    moze ona spasc? Poza tym to byla tylko zima, a w lecie sloneczko grzalo jak
    diabli.

    > Spadaj przyjacielu, skompromitowałeś się w tym wątku wystarczająco.

    O, juz drugi chce mnie splawic. Nie ludz sie, ja mam anielska cierpliwosc i tak
    latwo sie mnie nie pozbedziesz.
  • Gość: luka IP: *.k.mcnet.pl 30.10.02, 12:33
    kimmjiki napisał:

    > Kilku pierwszych z brzegu:

    Coś długo odświeżałeś sobie pamięć. Gdzie wybrzebałeś te nazwiska? Wybór jest
    ewidentnie na chybił trafił.

    > Władysław Gorczynski,

    Wyszukiwarka Google: trafień 5. Światowa sława, co tu ukrywać. Zmarł w 1953 r.
    Sugerujesz, że przed II wojną światową zajmował się efektem cieplarnianym?

    > Barbara Obrebska-Starklowa,

    Wyszukiwarka Google: trafień 19. Głównie dokonania edytorskie. W relacji z
    konferencji klimatycznej napisała: "Nadal dyskusyjny jest udział człowieka w
    tendencjach ich [zmian klimatycznych] występowania w świetle danych
    obserwacyjnych z okresu badań instrumentalnych."
    Dlaczego kłamiesz?

    > Mieczyslaw Hess,

    Wyszukiwarka Google: trafień 8. Kolejna światowa sława.

    > Aleksander Kosiba,

    Wyszukiwarka Google: trafień 9. Urodzony w 1901 r. badacz Arktyki. On też już
    przed II wojną światową zajmował się efektem cieplarnianym w dzisiejszym
    rozumieniu?

    > Michaił Budyko,

    Wyszukiwarka Google: trafień 2. Jak na razie najsławniejszy klimatolog.
    Za Wprost: "Obecna faza ciepła trwa już około 10 700 lat, więc nie można
    wykluczyć, że wkrótce zaczniemy wchodzić w nową epokę lodową. Nie wiemy, czy
    nie nastąpi to np. w ciągu najbliższych 100 lat. Rosyjski profesor Michaił
    Budyko, jeden z najwybitniejszych klimatologów, uważa, że to nowe zlodowacenie
    będzie całkowite, co znaczy, że obejmie całą Ziemię, a oceany zamarzną aż do
    dna. Zginie całe życie i nigdy już nie nastąpi powrót do fazy ciepłej."
    I jeszcze z innego źródła: "Michaił Budyko, pierwszy uczony, który zwrócił
    uwagę na możliwość nadejścia „klimatu szklarniowego”, dowodził niedawno, że
    perspektywa ocieplenia jest korzystna, gdyż wielkie tundrowe obszary Syberii i
    Kanady oraz wielkie pustynne tereny Sahary będą mogły się zazielenić i zostać
    wykorzystane w celach rolniczych. Budyko sugerował nawet, że powinniśmy
    aktywnie wzmagać efekt szklarni, by zmiany te przyspieszyć."
    Czyli poglądy ma dokładnie na odwrót niż mu przypisujesz.

    > Carl Edward Sagan,

    Sagan Carl Edward (1934-1996), astronom, fizyk i biolog amerykański. Profesor
    Uniwersytetu Cornella (od 1976) i dyrektor tamtejszego Laboratorium Badań
    Planetarnych, inicjator i długoletni kierownik programu poszukiwań
    pozaziemskich cywilizacji (SETI i CETI). Wprowadził pojęcia: efektu
    cieplarnianego (dla wyjaśnienia zjawisk w atmosferze Wenus) i zimy jądrowej
    (jako konsekwencji wielokrotnych wybuchów jądrowych).
    Znowu pudło, fikimiki.

    > James E. Lovelock...

    Angielski matematyk, twórca hipotezy GAJA, która opisuje Ziemię jako
    biologicznie funkcjonującą jedność lub twór żyjący.
    Buhahahaha!!!!

    > Wystarczy?

    Tak, wystarczy, udowodniłeś właśnie, że nie masz pojęcia o czym piszesz.

    > "Dlugookresowe" to pojecie wzgledne - moze znaczyc zarowno 10 lat jak i
    milion.

    Relatywizować to możesz swój stosunek do plucia na ulicę, tutaj jest mowa o
    globalnych procesach klimatycznych.

    > Nadal nie ma tu slow "zaczerwieniony" i "polglowek", analfabeto.

    Niedojrzały czerwony to innymi słowy zaczerwieniony, głupku, półgłówku,
    analfabeto.

    > A skad Ty to wiesz, ekspercie?

    Zaprzeczasz?

    > W przeciwienstwie do argumentu "ja tak uwazam, a naukowcy, ktorzy twierdza
    > inaczej, to szarlatani, ktorym chodzi tylko o dotacje"...

    Jeżeli umiem udowodnić swoje zdanie, to nie widzę przeszkód w polemizowaniu z
    autorytetami. Ty natomiast nie masz ani argumentów, ani wiedzy, co powyżej
    ładnie udowodniłeś.

    > To nie jest moja hipoteza, moj tani niedorozwoju.

    A czyja?

    > Mozesz to przetlumaczyc na ludzki jezyk?

    Tłumaczę: nie odróżniasz pojęć i ich znaczenia. Efekt cieplarniany w ujęciu
    współczesnych zielonoczerwonych nie znaczy tego samego, co tradycyjna definicja.

    > Sam mowiles o wahaniach temperatury, wiec czemu sie dziwisz, ze w jednym roku
    > moze ona spasc? Poza tym to byla tylko zima, a w lecie sloneczko grzalo jak
    > diabli.

    Powinien śnieg padać?

    > O, juz drugi chce mnie splawic. Nie ludz sie, ja mam anielska cierpliwosc i
    tak latwo sie mnie nie pozbedziesz.

    Nic mnie to nie obchodzi, możesz sobie dalej robić przyjemność wychodzeniem na
    idiotę.
  • kimmjiki 30.10.02, 15:11
    Gość portalu: luka napisał(a):

    > Coś długo odświeżałeś sobie pamięć. Gdzie wybrzebałeś te nazwiska? Wybór jest
    > ewidentnie na chybił trafił.

    Jak powiedzialem, bylo to kilku pierwszych z brzegu. Przyznaje, wybralem byle
    jakie nazwiska, zeby sie przekonac, czy chociaz raczysz sprawdzic. No to juz na
    powaznie: Charles Keeling, G.S. Callendar, Stephen Schneider, Susan Solomon,
    Dahe Qin, Martin Parry, Osvaldo Canziani...

    > Relatywizować to możesz swój stosunek do plucia na ulicę, tutaj jest mowa o
    > globalnych procesach klimatycznych.

    Nic nie relatywizuje, tylko stwierdzam fakt, ze slowo "dlugo" jest pojeciem
    wzglednym.

    > Niedojrzały czerwony to innymi słowy zaczerwieniony

    Nie slyszalem o kolorze "niedojrzaly czerwony". To jakis "artystyczny" zargon?

    > głupku, półgłówku, analfabeto.

    Ach, jak ja lubie takie teksty - od razu wiadomo, jaki poziom prezentuje moj
    adwersarz. Nawiasem mowiac, nie wiedzialem, ze budki z piwem oferuja klientom
    dostep do sieci...

    > Zaprzeczasz?

    Pytam tylko, na jakiej podstawie tak sadzisz.

    > Jeżeli umiem udowodnić swoje zdanie, to nie widzę przeszkód w polemizowaniu z
    > autorytetami.

    Jezeli umiesz, to udowodnij.

    > Tłumaczę: nie odróżniasz pojęć i ich znaczenia. Efekt cieplarniany w ujęciu
    > współczesnych zielonoczerwonych nie znaczy tego samego, co tradycyjna
    > definicja.

    Powiedzialem - po ludzku. Bez "zielonoczerwonych" i innych dziwacznych
    okreslen. I prosze o konkrety, a nie ogolniki typu "nie znaczy tego samego".
  • Gość: luka IP: *.k.mcnet.pl 30.10.02, 16:03
    kimmjiki napisał:

    > Jak powiedzialem, bylo to kilku pierwszych z brzegu. Przyznaje, wybralem byle
    > jakie nazwiska, zeby sie przekonac, czy chociaz raczysz sprawdzic.

    Akurat. Zagiąłem cię, baranie. Możesz darować sobie te dziecinne wykręty.

    > No to juz na
    > powaznie: Charles Keeling, G.S. Callendar, Stephen Schneider, Susan Solomon,
    > Dahe Qin, Martin Parry, Osvaldo Canziani...

    A to zerżnąłeś z tej strony:
    www.germanwatch.org/rio/bpipcc02.htm
    Sami laureaci nagrody Nobla, światowe sławy i tak dalej.
    Fikimiki, nie zawracaj głowy.

    > Nic nie relatywizuje, tylko stwierdzam fakt, ze slowo "dlugo" jest pojeciem
    > wzglednym.

    Właśnie w tej chwili relatywizujesz, wyrywając słówko "długo" z kontekstu.

    > Nie slyszalem o kolorze "niedojrzaly czerwony". To jakis "artystyczny" zargon?

    To nie kolor, niechlujny przepisywaczu, to określenie cymbałów twojego pokroju.

    > Ach, jak ja lubie takie teksty - od razu wiadomo, jaki poziom prezentuje moj
    > adwersarz. Nawiasem mowiac, nie wiedzialem, ze budki z piwem oferuja klientom
    > dostep do sieci...

    Gdybyś nie mieszkał na wysypisku śmieci, to byś wiedział.

    > Pytam tylko, na jakiej podstawie tak sadzisz.

    Jeżeli nie zaprzeczasz - to się zgadzamy.

    > Jezeli umiesz, to udowodnij.

    Udowodniłem wielokrotnie w przeciwieństwie do ciebie, odpisywaczu.

    > Powiedzialem - po ludzku. Bez "zielonoczerwonych" i innych dziwacznych
    > okreslen. I prosze o konkrety, a nie ogolniki typu "nie znaczy tego samego".

    A to nie B. Czyli A nie znaczy tego samego co B. Prościej tego ująć nie można,
    ale jak widać są zmutowane fikimikowate małpiatki, które nawet tego nie
    potrafią zrozumieć.
  • gandalph 31.10.02, 16:06
    kimmjiki napisał:

    > xiazeluka napisał:
    >
    > > Jak rozumiem, nie umiesz jednak wymienić ani jednego nazwiska tych swoich
    > > zachwalanych "sław".
    >
    > Kilku pierwszych z brzegu: Władysław Gorczynski, Barbara Obrebska-Starklowa,
    > Mieczyslaw Hess, Aleksander Kosiba, Michaił Budyko, Carl Edward Sagan, James
    E.
    >
    > Lovelock... Wystarczy?
    >
    > > Jeśli pytasz o długookresowe, to ma do rzeczy emisja CO2 przez człowieka?
    >
    > "Dlugookresowe" to pojecie wzgledne - moze znaczyc zarowno 10 lat jak i
    milion.
    >
    > > Pisałem o "niedojrzałych czerwonych", analfabeto.
    >
    > Nadal nie ma tu slow "zaczerwieniony" i "polglowek", analfabeto.
    >
    > > A okresy klimatyczne to cykl kilkusetletni co najmniej.
    >
    > A skad Ty to wiesz, ekspercie?
    >
    > > Infantylny argument "powszechnie się uważa" dyskwalifikuje jego autora.
    >
    > W przeciwienstwie do argumentu "ja tak uwazam, a naukowcy, ktorzy twierdza
    > inaczej, to szarlatani, ktorym chodzi tylko o dotacje"...
    >
    > > Mój drogi niedorozwoju, postawiłeś tezę, jakoby człowiek był odpowiedzialn
    > y
    > > za zmiany klimatyczne, więc musisz swoją hipotezę udowodnić.
    >
    > To nie jest moja hipoteza, moj tani niedorozwoju.
    >
    > > Ale nie w sensie współczesnej mantry niedojrzałych czerwonych!
    >
    > Mozesz to przetlumaczyc na ludzki jezyk?
    >
    > > Co dowodzi, że żadnego tam efektu cieplarnianego nie ma, ponieważ rok temu
    >
    > > powinno być cieplej niż dwa lata wstecz - a nie było.
    >
    > Sam mowiles o wahaniach temperatury, wiec czemu sie dziwisz, ze w jednym roku
    > moze ona spasc? Poza tym to byla tylko zima, a w lecie sloneczko grzalo jak
    > diabli.
    >
    > > Spadaj przyjacielu, skompromitowałeś się w tym wątku wystarczająco.
    >
    > O, juz drugi chce mnie splawic. Nie ludz sie, ja mam anielska cierpliwosc i
    tak
    >
    > latwo sie mnie nie pozbedziesz.
    Aby wsadzić przysłowiowy kij w mrowisko zacytuję za prof. dr Przemysławem
    Mastalerzem (autorem ponad stu oryginalnych prac naukowych z chemii org. i
    biochemii, ponadto monografii, podręczników itf.), "Ekologiczne kłamstwa
    ekowojowników", Wydawnictwo Chemiczne, 2000: "Epoki zlodowacenia trwały po
    kilkadziesiąt milionów lat, czyli w sumie nie więcej niż 10-20% historii Ziemi
    i były przedzielone długimi okresami ociepleń. W okresach ociepleń Ziemia była
    całkowicie wolna od lodu nawet w okolicach okołobiegunowych a średnia
    temperatura była znacznie wyższa od obecnej. Na przykład świat dionzaurów był
    tropikalnie ciepły, z temperaturą o 10 st.C wyższą od panującej obecnie".
    "Obecnie żyjemy w kolejnym interglacjale, który zaczął się ok. 11 tys. lat
    temu. Jedna z największych słabości współczesnej klimatologii wyraża się m.in.
    w tym, że nie potrafimy przewidzieć, kiedy skończy się nasz interglacjał. ...
    Może jednak byłoby dobrze, gdyby pojawił się jakiś efekt cieplarniany i odsunął
    groźbę nieuchronnego ochłodzenia w nieco dalszą przyszłość."
    "W naszym interglacjale oktresy ciepłe przeplatały się z zimniejszymi.
    Najcieplej było ok. 7 tys. lat temu i ocieplenie trwało długo, bo ok. 2 tys.
    lat. A następnym ciepłym okresie najwyższa temperatura panowała 4500 lat temu,
    gdy powstawały pierwsze wielkie cywilizacje. Kolejne ocieplenia wystąpiły w
    okresie imperium rzymskiego i w średniowieczu a ostatnie zimne okresy miały
    miejsce w czasach wędrówek ludów po upadku rzymskiego cesarstwa i w latach 1400-
    1800. Podczas średniowiecznego ocieplenia maksymalne temperatury wystąpiły w
    latach 1000-1100. Ocieplenie było tak duże, że umożliwiło założenie osiedli
    ludzkich na Grenlandii i uprawę winorosli w Anglii a nawet w Polsce. Po
    średniowiecznym ociepleniu nastąpiło oziębienie klimatu, które trwało kilkaste
    lat i było tak dotkliwe w środkowej i północnej Europie, że zostało nawet
    nazwane mała epoką lodowcową."
    "Nie znamy niestety przyczyn zmian klimatu i nie wiemy, dlaczego na Ziemi epoki
    lodowe wsytępują na przemian z okresami ciepłymi. Póki nie poznamy czynników
    decydujących o naturalnych zmianach klimatu, to żadne prognozy klimatyczne
    niebędą mogły być poważnie traktowane, nie wyłączając prognoz opartych na
    domniemanym efekcie cieplarnianym, spowodowanym przez wzrost stężenia dwutlenku
    węgla w powietrzu."
    Przypoimna również o tzw. Apelu Heidelberskim z 1992, proteście uczonych w
    związku ze Szczytem Ziemi w Rio de Janeiro w tym samym roku, a konkretnie wobec
    jednostronności oceny problemów ekologicznych. Podobnie Deklaracja Lipska z
    1996, Petycja Oregońska z 1997. Tak więc bynajmniej świat naukowy wcale nie
    opowiada się za katastroficznymi wuzjami gloszonymi przez oszołomów.
  • gandalph 29.10.02, 12:08
    kimmjiki napisał:

    > Kto by pomyslal, ilu genialnych ekspertow marnuje sie na tym Forum - wszyscy
    > doskonale obeznani w kwestiach ekologii, wszyscy wiedza lepiej od slawnych
    > naukowcow z calego swiata, co odpowiada za efekt cieplarniany, co za dziure
    > ozonowa itd. To mile, ze tak sie garniecie do podwazania slusznosci moich
    slow,
    >
    > ale szkoda, ze przy okazji nikt nie raczyl wytlumaczyc, skad w takim razie
    > bierze sie obecne ocieplenie. Aktywnosc slonca przez ostatnie sto lat wahala
    > sie bardzo nieznacznie i obecnie jest praktycznie na takim samym poziomie jak
    > sto lat temu, natomiast srednia temperatura na Ziemi ciagle rosnie -
    przypadek,
    >
    > co? Chociaz jeden z "ekspertow" przeprowadzil rozumowanie tak genialne, ze w
    > koncu mu wyszlo, iz ocieplenie jest w ogole niemozliwe - bo jak klimat sie
    > ociepli, to paruje wiecej wody, jest wiecej chmur zatrzymujacych promienie
    > slonca i klimat sie ochladza. Co sie dzieje z tym cieplem zatrzymanym przez
    > chmury, jakos mu nie przyszlo do glowy pomyslec. A jesli ktos uwaza, ze
    ludzie
    > wytwarzaja za malo CO2 i innych zanieczyszczen, opowiem krotka historyjke.
    >
    > Jakies dwiescie lat temu zapytano mysliwego, czy systematyczne odstrzeliwanie
    > wielkich ilosci golebi wedrownych nie skonczy sie tym, ze ich zabraknie.
    > Mysliwy odpowiedzial: "Nigdy! Jest ich tak wiele, ze wszyscy mysliwi swiata
    nie
    >
    > zdolaliby ich wytepic!". Ostatni golab wedrowny pozegnal sie z tym swiatem na
    > poczatku ubieglego stulecia...
    >
    > Mam nadzieje, ze panowie "ekperci" wyciagna wnioski.
    Niech będzie, że odpowiadam na zasadzie nożyc... Otóż przyjmij do wiadomości
    niedouczony czlowieku, że efekt cieplarniany (przynajmniej w rozumieniu
    ekologów) jest niemożliwy właśnie z przedstawionego przeze mnie powodu (zresztą
    to nie mój pomysł!): woda parując wędruje w górę atmosfery, gdzie skrapla się
    tworząc chmury. Ciepło nie ma tu nic do rzeczy, bo tyle, ile pochłania parując,
    tyle samo oddaje skraplając się; to wie uczeń d. klasy VII (sprzed reformy).
    Natomiast nasilenie parowania wskutek podwyższenia temperatury powietrza, wody
    itd. (np. wskutek rzekomego "efektu cieplarnianego) daje efekt w postaci równie
    intensywnej kondensacji i grubszej pokrywy chmur (średnio biorąc!) czyli
    zmniejszenie strumienia promieniowania słonecznego docierającego do powierzchni
    Ziemi. To zaś powoduje spadek temperatury. Jaka jest stała czasowa tego
    procesu, trudno orzec, ale wizje katastroficzne można z powodzeniem wrzucić do
    kosza.
    Ludzie znający fizykę, chemię itp. robią sobie po prostu "jaja" z wypocin
    różnych pseudo-ekspertów widzących świat odcinkami miast całościowo (dziwna
    rzecz, że te odcinki widzenia są akurat tak ustawione, żeby wyciągnąc z tego
    kasę).
    Nikt nie twierdzi, że ludzie wytwarzają mało CO2 (inna rzecz, że
    stwierdzenie "mało" "dużo" nic nie mówi). Poza tym szkoda, że Pan-Niedouk nie
    zauważył problemu metanu emitowanego w znacznie większych ilościach w sposób
    permanentny od milionów lat. Jego efekt w postaci absorbcji promieniowania
    termicznego jest nawet większy niż w przypadku CO2. No i wreszcie to, że nie
    tylko człowiek jest przyczyną emisji dwutlenku węgla. Krótko mówiąc: znaj
    proporcje mocium panie!!
  • Gość: siedem IP: 213.216.66.* 29.10.02, 12:17
    gandalph napisał:

    > tylko człowiek jest przyczyną emisji dwutlenku węgla. Krótko mówiąc: znaj
    > proporcje mocium panie!!

    no właśnie. z ta parą to jest tak, że jest ona na pierwszym miejscu pod
    wzgledem odpowiedzialności za "efekt cieplarniany" [bez którego nie było by
    życia na ziemi] odpowiada za ten efekt w dziewiedziesieciu kilku procentach.
    potem dopiero jest metan i CO2.

    "wysuszyć powietrze" to moja niesmiala propozycja na koszulki grinpisu

    5040
  • gandalph 29.10.02, 12:24
    Gość portalu: siedem napisał(a):

    > gandalph napisał:
    >
    > > tylko człowiek jest przyczyną emisji dwutlenku węgla. Krótko mówiąc: znaj
    > > proporcje mocium panie!!
    >
    > no właśnie. z ta parą to jest tak, że jest ona na pierwszym miejscu pod
    > wzgledem odpowiedzialności za "efekt cieplarniany" [bez którego nie było by
    > życia na ziemi] odpowiada za ten efekt w dziewiedziesieciu kilku procentach.
    > potem dopiero jest metan i CO2.
    >
    > "wysuszyć powietrze" to moja niesmiala propozycja na koszulki grinpisu
    >
    > 5040
    Problem w tym, że na stężenie pary wodnej w powietrzu ludzkość nie ma żadnego
    wpływu (czy też może w 0,00000000001%, bo reszta wynika z praw natury).
    Istotnie, bez efektu cieplarnianego byłoby na Ziemi za zimno dla rozwoju życia.
    Ale obwinianie ludzkości o coś, na co nie ma ona wpływu świadczy o małym
    rozumku Kubusia Puchatka. W dodatku diagnoza problemu jest dość wątpliwej
    jakości, bo regularne obserwacje meteo to sprawa ostatnich 100-150 lat, wiele
    wskazuje natomiast na istnienie kilkusetletnich cykli klimatycznych, na co też
    nie mamy wpływu. Tak więc przypisywanie dwutlenkowi węgla winy za ocieplanie
    klimatu jest nieuzasadnione.
  • Gość: doku IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 30.10.02, 11:40
    Gość portalu: siedem napisał(a):

    > "wysuszyć powietrze" to moja niesmiala propozycja

    Taka była przyczyna przemiany Wenus w to piekło jakie mamy dzisiaj. Wysuszenie
    atmosfery (przez wiatr słoneczny) prowadzi do odparowania oceanów, a to z kolei
    prowadzi do zatrzymania subdukcji płyt, a tym samym do zaniku ryftów.
    Gromadzące się ciepło powoduje wzrost aktywności wulkanicznej a gazy
    wulkaniczne dają efekt cieplarniany.
  • kimmjiki 29.10.02, 12:19
    gandalph napisał:

    > Niech będzie, że odpowiadam na zasadzie nożyc... Otóż przyjmij do wiadomości
    > niedouczony czlowieku, że efekt cieplarniany (przynajmniej w rozumieniu
    > ekologów) jest niemożliwy właśnie z przedstawionego przeze mnie powodu (...)

    Wszystko pieknie, ale co sie potem dzieje z tym cieplem wchlanianym przez
    chmury? Przeciez nie znika.

    > Poza tym szkoda, że Pan-Niedouk nie
    > zauważył problemu metanu emitowanego w znacznie większych ilościach w sposób
    > permanentny od milionów lat.

    Skoro przez miliony lat nie przynioslo to ocieplenia, to problemu nie ma.

    > No i wreszcie to, że nie tylko człowiek jest przyczyną emisji dwutlenku węgla.

    Nie tylko czlowiek zabijal golebie wedrowne, ale oczywiste jest, ze przez
    czlowieka wyginely. Nie musimy byc jedynymi (ani nawet glownymi) producentami
    CO2, by zniszczyc rownowage.
  • Gość: siedem IP: 213.216.66.* 29.10.02, 12:32
    kimmjiki napisał:

    > gandalph napisał:
    >
    > > Niech będzie, że odpowiadam na zasadzie nożyc... Otóż przyjmij do wiadomoś
    > ci
    > > niedouczony czlowieku, że efekt cieplarniany (przynajmniej w rozumieniu
    > > ekologów) jest niemożliwy właśnie z przedstawionego przeze mnie powodu (..
    > .)
    >
    > Wszystko pieknie, ale co sie potem dzieje z tym cieplem wchlanianym przez
    > chmury? Przeciez nie znika.


    chmury sa taka "kołderką" dla ziemi ktora przytrzymuje ciepło. problem w tym ze
    oszołomstwo ekologiczne uznało CO2 bez zadnych podstaw za "zbyt ciepła
    kołderkę" tymczasem CO2 jest guzikiem u kołderki z chmur/pary wodnej.
    jeszcze prosciej wytłumaczyć czy juz sie odczepisz od tego dwutlenku?


    > > Poza tym szkoda, że Pan-Niedouk nie
    > > zauważył problemu metanu emitowanego w znacznie większych ilościach w spos
    > ób
    > > permanentny od milionów lat.
    >
    > Skoro przez miliony lat nie przynioslo to ocieplenia, to problemu nie ma.
    >
    > > No i wreszcie to, że nie tylko człowiek jest przyczyną emisji dwutlenku wę
    > gla.
    >
    > Nie tylko czlowiek zabijal golebie wedrowne, ale oczywiste jest, ze przez
    > czlowieka wyginely. Nie musimy byc jedynymi (ani nawet glownymi) producentami
    > CO2, by zniszczyc rownowage.


    "natura" posiada mechanizmy obronne przed wytraceniem jej z rownowagi. przyklad
    pierwszy z brzegu: zmiana obyczajowosci zwiazanej z sexem obudzila HIVKA ktory
    teraz kosi jak ruska zniwiarka co papadnie sklaniajac ludzi zeby jednak
    zastanowili sie nad odwiecznymi prawami


    5040
  • kimmjiki 29.10.02, 13:25
    Gość portalu: siedem napisał(a):

    > chmury sa taka "kołderką" dla ziemi ktora przytrzymuje ciepło.

    I co, skladuje je w skrzyniach? Przeciez cos z tym cieplem sie potem dzieje,
    prawda? Zatem pytam - co?

    > "natura" posiada mechanizmy obronne przed wytraceniem jej z rownowagi.
    > przyklad pierwszy z brzegu: zmiana obyczajowosci zwiazanej z sexem obudzila
    > HIVKA ktory teraz kosi jak ruska zniwiarka co papadnie sklaniajac ludzi zeby
    > jednak zastanowili sie nad odwiecznymi prawami

    To ma byc niby naukowy wywod? Bo mi to przypomina brednie fanatykow
    religijnych, ze AIDS to kara Boza. Zmiana obyczajowosci co najwyzej ulatwila
    wirusowi rozprzestrzenienie sie, a haslo o "odwiecznych prawach" jest,
    delikatnie mowiac, smieszne - gdybys mial pojecie o tej naturze, to bys
    wiedzial, ze ludzie nigdy nie robili niczego nienaturalnego w kwestii seksu.
    Wszystkie istniejace zachowania seksualne (moze oprocz sado-maso) istnieja
    rowniez wsrod zwierzat, ktore jakos na AIDS nie choruja...
  • Gość: przypomina :) IP: 213.216.66.* 29.10.02, 13:32
    kimmjiki napisał:

    > Gość portalu: siedem napisał(a):
    >
    > > chmury sa taka "kołderką" dla ziemi ktora przytrzymuje ciepło.
    >
    > I co, skladuje je w skrzyniach? Przeciez cos z tym cieplem sie potem dzieje,
    > prawda? Zatem pytam - co?


    słyszałes kiedys takie słówko jak "izolator"?


    >
    > > "natura" posiada mechanizmy obronne przed wytraceniem jej z rownowagi.
    > > przyklad pierwszy z brzegu: zmiana obyczajowosci zwiazanej z sexem obudzil
    > a
    > > HIVKA ktory teraz kosi jak ruska zniwiarka co papadnie sklaniajac ludzi ze
    > by
    > > jednak zastanowili sie nad odwiecznymi prawami
    >
    > To ma byc niby naukowy wywod? Bo mi to

    przypomina <= to za to jest naukowy dowód

    brednie fanatykow
    > religijnych, ze AIDS to kara Boza. Zmiana obyczajowosci co najwyzej ulatwila
    > wirusowi rozprzestrzenienie sie, a haslo o "odwiecznych prawach" jest,
    > delikatnie mowiac, smieszne - gdybys mial pojecie o tej naturze, to bys
    > wiedzial, ze ludzie nigdy nie robili niczego nienaturalnego w kwestii seksu.
    > Wszystkie istniejace zachowania seksualne (moze oprocz sado-maso) istnieja
    > rowniez wsrod zwierzat, ktore jakos na AIDS nie choruja...

    zieeeeew.

    5040
  • kimmjiki 29.10.02, 13:43
    Gość portalu: przypomina smile napisał(a):

    > słyszałes kiedys takie słówko jak "izolator"?

    Izolator z definicji nie pochlania ciepla. W przyrodzie nic nie ginie - jak
    pobierasz energie (np. cieplna), to potem tyle samo jej oddajesz - byc moze w
    innej postaci, ale jednak. Z tego opowiadania o chmurach wynika, ze to cieplo
    gdzies znika...

    > przypomina <= to za to jest naukowy dowód

    Ja tu nie przeprowadzam dowodu, tylko stwierdzam fakt.

    > zieeeeew.

    Spij, dzieciatko, spij, rozumiem, ze to dla Ciebie za trudne...
  • Gość: siedem IP: 213.216.66.* 29.10.02, 14:02
    kimmjiki napisał:

    > Gość portalu: przypomina smile napisał(a):
    >
    > > słyszałes kiedys takie słówko jak "izolator"?

    widzisz. zjedziesz windą na 1200m to ci sie ciepło zrobi. poniżej kilku
    kilometrów nie bardzo wiadomo co sie znajduje. wiadomo tylko o GIGANTYCZNYCH
    pokładach ciepełka. ostatnio pojawiły sie nawet teoryjki o tym ze w jadrze
    ziemi jest ono produkowane non stop [tylko mi tu nie wyjezdzaj z przekrojem
    kuli ziemskiej zaczerpnietym z "focus" albo z podrecznika do srodowiska II
    szkoly podstawowej - podkreślam słówko N I E W I A D O M O]. chmurki zatrzymuja
    wlasnie to ciepło

    a druga sprawa, piszac jezykiem zrozumiałym dla Pana KijkiMijki, to powloka
    atmosferyczna dziala troszke tak jak goretex [no wiesz takie kurtki z
    alpinusa smile

    a teraz idz juz bos namolny, nudny i odporny na fakty

    5040
  • kimmjiki 29.10.02, 21:01
    Gość portalu: siedem napisał(a):

    > widzisz. zjedziesz windą na 1200m to ci sie ciepło zrobi. poniżej kilku
    > kilometrów nie bardzo wiadomo co sie znajduje. wiadomo tylko o GIGANTYCZNYCH
    > pokładach ciepełka.

    Moze nie zauwazyles, ale skorupa ziemska jest duzo grubsza od atmosfery (choc
    zaraz pewnie uslysze, ze i to jest brednia obliczona na wyciagniecie dotacji),
    a i jej sklad "troche" sie rozni od skladu atmosfery.

    > ostatnio pojawiły sie nawet teoryjki o tym ze w jadrze
    > ziemi jest ono produkowane non stop [tylko mi tu nie wyjezdzaj z przekrojem
    > kuli ziemskiej zaczerpnietym z "focus" albo z podrecznika do srodowiska II
    > szkoly podstawowej - podkreślam słówko N I E W I A D O M O]. chmurki
    > zatrzymuja wlasnie to ciepło

    Zaraz zaraz - mam rozumiec, ze chmury zatrzymuja cieplo z jadra Ziemi? Coraz
    lepsze rewelacje tu slysze...

    > powloka atmosferyczna dziala troszke tak jak goretex [no wiesz takie kurtki z
    > alpinusa smile

    Goretex bez przerwy nagrzewany tez w koncu sie rozgrzeje i jak nie zdejmiesz
    kurtki, to sie zapocisz jak swinia. Nie slyszalem, zeby chmury obowiazywaly
    inne prawa.

    > a teraz idz juz bos namolny, nudny i odporny na fakty

    Nie, zostane tu na dluzej, bo mnie smieszyszwink.
  • Gość: siedem IP: 213.216.66.* 30.10.02, 07:43
    kimmjiki napisał:

    > Moze nie zauwazyles, ale skorupa ziemska jest duzo grubsza od atmosfery (choc
    > zaraz pewnie uslysze, ze i to jest brednia obliczona na wyciagniecie
    dotacji),

    ... namolny idioto jak sie zaplątałeś. gdyby skorupa miała być tym izolatorem
    to byloby to pozbawione sensu. atmosfera jest kołderka zatrzymujaca ciepło dla
    cieniutenkiej biosfery miedzy innymi cieplo z wnetrza ziemi. twoj skowyt nt CO2
    został gruntownie wzdluz i wszerz osmieszony przez wszystkich dyskutantów i
    teraz bedziesz lazil po forum jak tem mały Kazio i czepial sie ludzi w stylu "a
    twój tata kapie sie z gołą panną" albo " a korwin to wszystkich od komuchów
    wyzywa".

    5040
    ps
    skorzystaj czasem z wlasnego mozgu nie podpierajac sie instrukcja obslugi z
    dodatku do GW

    ps2
    i wroc moze do sedna sprawy czyli dwutlenku wegla


  • kimmjiki 30.10.02, 11:28
    Gość portalu: siedem napisał(a):

    > ... namolny idioto jak sie zaplątałeś. gdyby skorupa miała być tym izolatorem
    > to byloby to pozbawione sensu.

    Ja sie zaplatalem?

    > atmosfera jest kołderka zatrzymujaca ciepło dla
    > cieniutenkiej biosfery miedzy innymi cieplo z wnetrza ziemi.

    Rozumiem, ze pojemnosc cieplna atmosfery jest nieskonczona i mozna jej tego
    ciepla dostarczac ile wlezie bez zadnych konsekwencji dla klimatu, tak?

    > i teraz bedziesz lazil po forum jak tem mały Kazio i czepial sie ludzi w
    > stylu "a twój tata kapie sie z gołą panną" albo " a korwin to wszystkich od
    > komuchów wyzywa".

    Kolejny przyklad braku kultury, nie mowiac o zdrowym rozsadku - ubzdurales
    sobie, co ja bede robic i od razu na mnie za to krzyczysz.

    > skorzystaj czasem z wlasnego mozgu nie podpierajac sie instrukcja obslugi z
    > dodatku do GW

    Skorzystaj czasem z wlasnego mozgu nie podpierajac sie instrukcja obslugi z
    dodatku do NCz.

    > i wroc moze do sedna sprawy czyli dwutlenku wegla

    To nie ja od tego odszedlem.
  • Gość: siedem IP: 213.216.66.* 30.10.02, 12:27
    kimmjiki napisał:

    > To nie ja od tego odszedlem.
    wygrałeś
    masz +a za wytrwałość ale nie chce mi sie juz o efekcie cieplarnianym gadac

    5040
  • kimmjiki 29.10.02, 13:25
    Gość portalu: siedem napisał(a):

    > chmury sa taka "kołderką" dla ziemi ktora przytrzymuje ciepło.

    I co, skladuje je w skrzyniach? Przeciez cos z tym cieplem sie potem dzieje,
    prawda? Zatem pytam - co?

    > "natura" posiada mechanizmy obronne przed wytraceniem jej z rownowagi.
    > przyklad pierwszy z brzegu: zmiana obyczajowosci zwiazanej z sexem obudzila
    > HIVKA ktory teraz kosi jak ruska zniwiarka co papadnie sklaniajac ludzi zeby
    > jednak zastanowili sie nad odwiecznymi prawami

    To ma byc niby naukowy wywod? Bo mi to przypomina brednie fanatykow
    religijnych, ze AIDS to kara Boza. Zmiana obyczajowosci co najwyzej ulatwila
    wirusowi rozprzestrzenienie sie, a haslo o "odwiecznych prawach" jest,
    delikatnie mowiac, smieszne - gdybys mial pojecie o tej naturze, to bys
    wiedzial, ze ludzie nigdy nie robili niczego nienaturalnego w kwestii seksu.
    Wszystkie istniejace zachowania seksualne (moze oprocz sado-maso) istnieja
    rowniez wsrod zwierzat, ktore jakos na AIDS nie choruja...
  • gandalph 29.10.02, 12:38
    kimmjiki napisał:

    > gandalph napisał:
    >
    > > Niech będzie, że odpowiadam na zasadzie nożyc... Otóż przyjmij do wiadomoś
    > ci
    > > niedouczony czlowieku, że efekt cieplarniany (przynajmniej w rozumieniu
    > > ekologów) jest niemożliwy właśnie z przedstawionego przeze mnie powodu (..
    > .)
    >
    > Wszystko pieknie, ale co sie potem dzieje z tym cieplem wchlanianym przez
    > chmury? Przeciez nie znika.
    >
    > > Poza tym szkoda, że Pan-Niedouk nie
    > > zauważył problemu metanu emitowanego w znacznie większych ilościach w spos
    > ób
    > > permanentny od milionów lat.
    >
    > Skoro przez miliony lat nie przynioslo to ocieplenia, to problemu nie ma.
    >
    > > No i wreszcie to, że nie tylko człowiek jest przyczyną emisji dwutlenku wę
    > gla.
    >
    > Nie tylko czlowiek zabijal golebie wedrowne, ale oczywiste jest, ze przez
    > czlowieka wyginely. Nie musimy byc jedynymi (ani nawet glownymi) producentami
    > CO2, by zniszczyc rownowage.
    Widzę, że SzPan ma bardzo poważne kłopoty z myśleniem. Otóż, skroplenie 1 kg
    pary wodnej powoduje wydzielenie dokładnie takiej samej ilości ciepła jaka
    wcześniej była potrzebna do dostarczenia aby odparować 1 kg wody. Bilans -
    chciał nie chciał - wychodzi na ZERO - zapomnij o cieple!
    Co do metanu: a skąd wiesz, co tak naprawdę powoduje ocieplanie? Metan znacznie
    silniej niż dwutlenek węgla absorbuje podczerwień, zatem znacznie mniejsze jego
    stężenie niż CO2 wywołuje ten sam efekt. Na emisję metanu nie mamy żadnego
    wpływu, czyli nie postępujmy wedle zasady "kowal zawinił, Cygana powieszono".
    Jeśli, powiedzmy, 10% emisji metanu może bć przypisana cywilizacji, to znaczy
    że 90% od nas nie zależy. W związku z tym nie wpadajmy w przesadę.
    Podsumowanie:
    1. "efektu cieplarnianego" nie ma z przyczyn fizykochemicznych, (tzn. on
    występuje, ale układ wykazuje daleko idącą stabilność, znacznie większą niż
    twierdzą ekolodzy).
    2. diagnoza ekologów jest do d..., bo jest oparta na bardzo cieniutkich
    przesłankach; żaden eksperymentator w fizyce czy chemii niczego nie
    wnioskowałby w oparciu o obserwacje 100 letnie w sytuacji, gdy istnieją
    uzasadnione przesłanki o cyklach kilkusetletnich,
    3. w sytuacji, gdy jest wiele czynników podejrzanych o wywoływanie zjawiska, z
    ktorych wszystkie (oprócz jednego -CO2) są poza kontrolą, zaś za emisję CO2
    ludzkośc odpowiada tylko w niewielkiej części, głośne trąbienie o zmniejszeniu
    emisji CO2 winno wywoływać tylko uśmiech politowania. Tak się zresztą dzieje
    wśród ludzi znających się jako tako na rzeczy.
  • kimmjiki 29.10.02, 13:36
    gandalph napisał:

    > Widzę, że SzPan ma bardzo poważne kłopoty z myśleniem. Otóż, skroplenie 1 kg
    > pary wodnej powoduje wydzielenie dokładnie takiej samej ilości ciepła jaka
    > wcześniej była potrzebna do dostarczenia aby odparować 1 kg wody. Bilans -
    > chciał nie chciał - wychodzi na ZERO - zapomnij o cieple!

    Widze, ze SzPan ma problemy z rozumieniem, co sie do niego mowi. Pytalem, co
    sie dzieje z cieplem zatrzymywanym przez chmury, a nie o obieg wody. Wieksze
    parowanie wody oznacza wiecej chmur, ktore zatrzymuja cieplo - no dobrze, do
    tego momentu wszystko jest cacy, ale przeciez to cieplo w nich nie znika...

    > Jeśli, powiedzmy, 10% emisji metanu może bć przypisana cywilizacji, to znaczy
    > że 90% od nas nie zależy. W związku z tym nie wpadajmy w przesadę.

    O przepraszam - te 10% moze przeciez wystarczyc do zaburzenia rownowagi!
    Wyobraz sobie winde, ktora moze udzwignac 400 kg. Stoi w niej kilka osob, ktore
    w sumie waza 390 kg, a nagle wchodzi jeszcze jeden pasazer wazacy 60 kg i mowi,
    ze przeciez zdecydowana wiekszosc ciezaru nie zalezy od niego, wiec "nie
    wpadajmy w przesade". Tylko ze windzie wszystko jedno, od kogo to zalezy...

    > żaden eksperymentator w fizyce czy chemii niczego nie
    > wnioskowałby w oparciu o obserwacje 100 letnie w sytuacji, gdy istnieją
    > uzasadnione przesłanki o cyklach kilkusetletnich,

    Okres rozpadu wielu pierwiastkow wynosi miliardy lat, a jakos fizycy nie
    potrzebowali tyle czekac, by to stwierdzic...
  • gandalph 29.10.02, 14:03
    kimmjiki napisał:

    > gandalph napisał:
    >
    > > Widzę, że SzPan ma bardzo poważne kłopoty z myśleniem. Otóż, skroplenie 1
    > kg
    > > pary wodnej powoduje wydzielenie dokładnie takiej samej ilości ciepła jaka
    >
    > > wcześniej była potrzebna do dostarczenia aby odparować 1 kg wody. Bilans -
    >
    > > chciał nie chciał - wychodzi na ZERO - zapomnij o cieple!
    >
    > Widze, ze SzPan ma problemy z rozumieniem, co sie do niego mowi. Pytalem, co
    > sie dzieje z cieplem zatrzymywanym przez chmury, a nie o obieg wody. Wieksze
    > parowanie wody oznacza wiecej chmur, ktore zatrzymuja cieplo - no dobrze, do
    > tego momentu wszystko jest cacy, ale przeciez to cieplo w nich nie znika...
    >

    Odczep się człowieku od ciepła!!! Ciepło (ściślej energia wewnętrzna) nie znika
    tylko wraca na powierzchnię Ziemi choćby w postaci "ciepłego deszczu". Bilans
    wychodzi na ZERO, bo mamy zamknięty cykl przemian energetycznych. W ogóle
    ciepło skraplania/ kondensacji można wykluczyć z analizy tego problemu.
    Faktycznie istniejący efekt cieplarniany polega na tym, że powłoka chmur
    zapobiega ucieczce wtórnego promieniowania termicznego w Kosmos. Nasilenie tej
    emisji przy równoczesnym pogrubieniu (a dlaczego pogrubieniu, to tłumaczyłem
    poprzednio!) powłoki chmur nie prowadzi do wzrostu temperatury. Zresztą wzrostu
    temperatury zaobserwowanemu w ostatnich latach nie można przypisywać
    dwutlenkowi węgla, bo po prostu nie ma na to żadnych dowodów, za to jest
    mnóstwo wątpliwości natury metodologicznej: gdy są dwa czynniki wywołujące
    jakieś zjawisko - jeden mający 99% udziału, drugi - 1%, to którym trzeba zająć
    się w pierwszej kolejności? Otóz taka jest sytuacja z emisją dwutlenku węgla za
    przyczyną cywilizacji, jej ewentualny wpływ na wzrost temperatury to jakieś tam
    0,0000x%, ale ekolodzy uczepili się akurat tego nie bacząc, że diagnoza jest
    błędna.
    No i jeszcze jedno, układ: powierzchnia Ziemi - atmosfera - promieniowanie
    słoneczne jest znacznie bardziej stabilny niż się ekologom (niedoukom!) wydaje.
    Podejrzewam, że uczepili się akurat CO2 a nie CH4 tylko dlatego, że od pokladów
    węgla, błot i bagien nie wydusiliby żadnych dotacji na swoje pseudo-badania,
    natomiast maluczkim można kit wcisnąć, a ci z kolei wymuszą odpowiednie
    działania (czytaj dotacje!) na politykach.


    > > Jeśli, powiedzmy, 10% emisji metanu może bć przypisana cywilizacji, to zna
    > czy
    > > że 90% od nas nie zależy. W związku z tym nie wpadajmy w przesadę.
    >
    > O przepraszam - te 10% moze przeciez wystarczyc do zaburzenia rownowagi!
    > Wyobraz sobie winde, ktora moze udzwignac 400 kg. Stoi w niej kilka osob,
    ktore
    >
    > w sumie waza 390 kg, a nagle wchodzi jeszcze jeden pasazer wazacy 60 kg i
    mowi,
    >
    > ze przeciez zdecydowana wiekszosc ciezaru nie zalezy od niego, wiec "nie
    > wpadajmy w przesade". Tylko ze windzie wszystko jedno, od kogo to zalezy...
    >
    > > żaden eksperymentator w fizyce czy chemii niczego nie
    > > wnioskowałby w oparciu o obserwacje 100 letnie w sytuacji, gdy istnieją
    > > uzasadnione przesłanki o cyklach kilkusetletnich,
    >
    > Okres rozpadu wielu pierwiastkow wynosi miliardy lat, a jakos fizycy nie
    > potrzebowali tyle czekac, by to stwierdzic...
    Owszem, nie potrzebowali, bo rozpad promieniotwórczy rządzi sie prostymi
    prawami fizyki. W przypadku zmian klimatu my tych prawidłowości nie znamy
    (trzeba je dopiero odkryć!!!), ponieważ za mała (o wiele za mała!!) jest baza
    doświadczalna, tzn. zapisy obserwacji meteorologicznych. Porownanie z rozpadem
    promieniotwórczym to strzał kulą w płot!!
  • kimmjiki 29.10.02, 21:15
    gandalph napisał:

    > Odczep się człowieku od ciepła!!! Ciepło (ściślej energia wewnętrzna) nie
    > znika tylko wraca na powierzchnię Ziemi

    Jak to "wraca"? Przeciez mowimy o cieple prosto ze Slonca, czyz nie?

    > Bilans wychodzi na ZERO, bo mamy zamknięty cykl przemian energetycznych.

    Zgas Slonce na kilka dni i zobaczymy, jaki "zamkniety" jest ten cykl.

    > gdy są dwa czynniki wywołujące
    > jakieś zjawisko - jeden mający 99% udziału, drugi - 1%, to którym trzeba
    > zająć się w pierwszej kolejności? Otóz taka jest sytuacja z emisją dwutlenku
    > węgla za przyczyną cywilizacji, jej ewentualny wpływ na wzrost temperatury to
    > jakieś tam 0,0000x%, ale ekolodzy uczepili się akurat tego nie bacząc, że
    > diagnoza jest błędna.

    Tylko ze na te 99% (czy aby na pewno az tyle?) nie mamy wplywu, a na 1% (ktory
    w rzeczywistosci jest pewnie wiekszy, no i rosnie w coraz szybszym tempie) mamy.

    > Podejrzewam, że uczepili się akurat CO2 a nie CH4 tylko dlatego, że od
    > pokladów węgla, błot i bagien nie wydusiliby żadnych dotacji na swoje pseudo
    > -badania, natomiast maluczkim można kit wcisnąć, a ci z kolei wymuszą
    > odpowiednie działania (czytaj dotacje!) na politykach.

    Stara spiewka UPRowcow - jak czegos nie rozumiemy, to nazywamy oszustwem i
    wyciaganiem kasy od podatnikow...

    > Owszem, nie potrzebowali, bo rozpad promieniotwórczy rządzi sie prostymi
    > prawami fizyki. W przypadku zmian klimatu my tych prawidłowości nie znamy
    > (trzeba je dopiero odkryć!!!)

    I wlasnie sie je odkrywa. Owszem, naukowcy moga sie mylic, ale rozsadek
    nakazuje im choc troche ufac i jednak starac sie ograniczac - jesli sie myla,
    to najwyzej firmy przemyslowe beda miec ciut nizsze zyski. Jesli natomiast maja
    racje, a politycy ich nie posluchaja, to chyba wiesz, czym by sie skonczylo
    podniesienie poziomu morza chocby o kilka metrow.
  • gandalph 29.10.02, 23:00
    kimmjiki napisał:

    > gandalph napisał:
    >
    > > Odczep się człowieku od ciepła!!! Ciepło (ściślej energia wewnętrzna) nie
    > > znika tylko wraca na powierzchnię Ziemi
    >
    > Jak to "wraca"? Przeciez mowimy o cieple prosto ze Slonca, czyz nie?
    >
    > > Bilans wychodzi na ZERO, bo mamy zamknięty cykl przemian energetycznych.
    >

    Bilans wychodzi na zero w tym sensie, że ciepło pobrane od otoczenia podczas
    parowania jest równe ciepłu kondensacji oddanemu do otoczenia podczas
    skraplania. Dlatego nie ma potrzeby uwzględniania go w omawianym procesie.
    > Zgas Slonce na kilka dni i zobaczymy, jaki "zamkniety" jest ten cykl.
    >
    > > gdy są dwa czynniki wywołujące
    > > jakieś zjawisko - jeden mający 99% udziału, drugi - 1%, to którym trzeba
    > > zająć się w pierwszej kolejności? Otóz taka jest sytuacja z emisją dwutlen
    > ku
    > > węgla za przyczyną cywilizacji, jej ewentualny wpływ na wzrost temperatury
    > to
    > > jakieś tam 0,0000x%, ale ekolodzy uczepili się akurat tego nie bacząc, że
    > > diagnoza jest błędna.
    >
    > Tylko ze na te 99% (czy aby na pewno az tyle?) nie mamy wplywu, a na 1%
    (ktory
    > w rzeczywistosci jest pewnie wiekszy, no i rosnie w coraz szybszym tempie)
    mamy
    > .
    >

    Właśnie wcale nie wiemy czy rośnie. Popełniasz błąd polegający na przyjęciu za
    założenie tego, co należy dopiero udowodnić. Cały czas mówię o tym, że
    przesłanki, na podstawie których wyciąga się wnioski o generalnym ociepleniu,
    są niewystarczające, bądź nawet, że można znaleźć zupełnie inne uzasadnienie
    dla tego ocieplenia. Na przykład w tym, że w przeszłości istniały okresy
    znacznie cieplejsze niż obecnie, a wtedy nie było kominów, silników spalinowych
    itp. Skoro są poważne przesłanki na rzecz wielosetletnich cykli klimatycznych,
    to tylko 100 letnie obserwacje meteorologiczne nie upoważniają jeszcze do
    wysuwania wniosku o generalnym ociepleniu. Może słyszałeś o ekstrapolacji oraz
    o tym, jakie warunki muszą być spełnione, by taka ekstrapolacja miała
    jakikolwiek sens.
    > > Podejrzewam, że uczepili się akurat CO2 a nie CH4 tylko dlatego, że od
    > > pokladów węgla, błot i bagien nie wydusiliby żadnych dotacji na swoje pseu
    > do
    > > -badania, natomiast maluczkim można kit wcisnąć, a ci z kolei wymuszą
    > > odpowiednie działania (czytaj dotacje!) na politykach.
    >
    > Stara spiewka UPRowcow - jak czegos nie rozumiemy, to nazywamy oszustwem i
    > wyciaganiem kasy od podatnikow...
    >

    Niestety, nic na to nie poradzę, że akurat na to wygląda, kiedy ekolodzy nie
    przyjmują do wiadomości elementarnych prawd.
    > > Owszem, nie potrzebowali, bo rozpad promieniotwórczy rządzi sie prostymi
    > > prawami fizyki. W przypadku zmian klimatu my tych prawidłowości nie znamy
    > > (trzeba je dopiero odkryć!!!)
    >
    > I wlasnie sie je odkrywa. Owszem, naukowcy moga sie mylic, ale rozsadek
    > nakazuje im choc troche ufac i jednak starac sie ograniczac - jesli sie myla,
    > to najwyzej firmy przemyslowe beda miec ciut nizsze zyski. Jesli natomiast
    maja
    >

    W nauce nie ma mowy o ufaniu, potrzebne są dowody eksperymentalne bądź
    obserwacyjne. A takich niestety brak, ponadto cała teoria ogólnego ocieplenia
    nie trzyma się kupy z powodów wymienionych wcześniej.
    > racje, a politycy ich nie posluchaja, to chyba wiesz, czym by sie skonczylo
    > podniesienie poziomu morza chocby o kilka metrow.

    Zapewne poziom morza podniesie się - średnio - o kilka metrów w ciągu
    następnych 100-130 lat niezaleznie od zmniejszenia emisji CO2, o ile oczywiście
    wspomniana teoria o wielowiekowych cyklach znajdzie swoje potwierdzenie. Wedle
    archiwaliów Bałtyk zamarzł calkowicie po raz ostatni w 1709 r. Od tego czasu
    obserwuje się stopniowe ocieplenie. Ale probelm z emisją CO2 to tak naprawdę
    ostatnie 100 lat. Jak wytłumaczyć zatem ocieplanie w poprzednim okresie? Jak
    wytłumaczyć gwałtowne oziębienie w połowie XIII w.? Emisją dwutlenku węgla? Czy
    silną absorbcją niewiadomego pochodzenia? Przemyśl to sobie. Mogą istnieć
    zupełnie inne przyczyny jak choćby zmiany kąta nachylenia osi Ziemi do
    ekliptyki. Czy na to też mają wpływ politycy?
  • kimmjiki 30.10.02, 11:40
    gandalph napisał:

    > Bilans wychodzi na zero w tym sensie, że ciepło pobrane od otoczenia podczas
    > parowania jest równe ciepłu kondensacji oddanemu do otoczenia podczas
    > skraplania.

    Ciagle nie rozumiesz. Mowisz, ze chmury zatrzymuja cieplo ze Slonca, dzieki
    czemu klimat sie ochladza i wszystko sie wyrownuje. No dobrze, ale przeciez to
    cieplo zatrzymane przez chmury nie znika!

    > Właśnie wcale nie wiemy czy rośnie.

    Przemysl caly czas sie rozwija, szczegolnie w Azji Wschodniej i Afryce. O normy
    ekologiczne nikt tam nie dba, zreszta nawet w krajach rozwinietych roznie z tym
    czasem bywa. Oczywiste jest zatem, ze emisja CO2 stale rosnie.

    > Zapewne poziom morza podniesie się - średnio - o kilka metrów w ciągu
    > następnych 100-130 lat niezaleznie od zmniejszenia emisji CO2, o ile
    > oczywiście wspomniana teoria o wielowiekowych cyklach znajdzie swoje
    > potwierdzenie.

    Cala ta dyskusja przypomina mi taka sytuacje - samochod terenowy zjezdza z
    predkoscia 120 km/h po zboczu gory, widac ze teren nizej robi sie coraz
    bardziej pofaldowany i niebezpieczny; jeden z pasazerow proponuje przyhamowanie
    a inni na to "przeciez za nasza predkosc odpowiada glownie grawitacja i tylny
    wiatr, wiec to nic nie da, zreszta jezdzilismy juz kiedys szybciej i nic sie
    nie stalo". Tak wlasnie wyglada Wasza argumentacja. Tego, ze zmniejszenie
    predkosci chocby o kilka km/h moze wystarczyc do unikniecia wypadku, jakos nie
    mozecie pojac.
  • gandalph 31.10.02, 16:24
    kimmjiki napisał:

    > gandalph napisał:
    >
    > > Bilans wychodzi na zero w tym sensie, że ciepło pobrane od otoczenia podcz
    > as
    > > parowania jest równe ciepłu kondensacji oddanemu do otoczenia podczas
    > > skraplania.
    >
    > Ciagle nie rozumiesz. Mowisz, ze chmury zatrzymuja cieplo ze Slonca, dzieki
    > czemu klimat sie ochladza i wszystko sie wyrownuje. No dobrze, ale przeciez
    to
    > cieplo zatrzymane przez chmury nie znika!
    >
    > > Właśnie wcale nie wiemy czy rośnie.
    >
    > Przemysl caly czas sie rozwija, szczegolnie w Azji Wschodniej i Afryce. O
    normy
    >
    > ekologiczne nikt tam nie dba, zreszta nawet w krajach rozwinietych roznie z
    tym
    >
    > czasem bywa. Oczywiste jest zatem, ze emisja CO2 stale rosnie.
    >
    > > Zapewne poziom morza podniesie się - średnio - o kilka metrów w ciągu
    > > następnych 100-130 lat niezaleznie od zmniejszenia emisji CO2, o ile
    > > oczywiście wspomniana teoria o wielowiekowych cyklach znajdzie swoje
    > > potwierdzenie.
    >
    > Cala ta dyskusja przypomina mi taka sytuacje - samochod terenowy zjezdza z
    > predkoscia 120 km/h po zboczu gory, widac ze teren nizej robi sie coraz
    > bardziej pofaldowany i niebezpieczny; jeden z pasazerow proponuje
    przyhamowanie
    >
    > a inni na to "przeciez za nasza predkosc odpowiada glownie grawitacja i tylny
    > wiatr, wiec to nic nie da, zreszta jezdzilismy juz kiedys szybciej i nic sie
    > nie stalo". Tak wlasnie wyglada Wasza argumentacja. Tego, ze zmniejszenie
    > predkosci chocby o kilka km/h moze wystarczyc do unikniecia wypadku, jakos
    nie
    > mozecie pojac.
    Czlowieku! Ty chyba nie rozumiesz, o czym mówisz! Chmury zatrzymują nie ciepło,
    lecz promieniowanie cieplne (czyli wtórne), które w przeciwnym przypadku szłoby
    w Kosmos. Pełnią więc rolę izolatora, ale żaden izolator nie jest idealny, tak
    więc zawsze coś tam ucieka. Efekt cieplarniany polega na tym, że szkło
    przepuszcza promieniowanie widzialne (sloneczne), zaś zatrzymuje promieniowanie
    termiczne, dlatego w szklarni jest cieplej niż na zewnątrz. W przyrodzie rolę
    szkła pelni atmosfera ziemska.
    Co do stężenia dwutlenku węgla, to właśnie nie wiemy czy rośnie!! Bo niby jak
    to zmierzyć?Trzeba by było mierzyć równocześnie punkt po punkcie na całej
    Ziemi, a to niewykonalne, tym bardziej, że to stężenie to setne procenta, zatem
    jak duża musiałaby byc dokładność pomiaru, aby taki pomiar miał sens? Wreszcie
    dwutlenek węgla świetnie rozpuszcza się w wodzie, a 70% powierzcni Ziemi to
    morza... Tak więc, jakkolwiek dymiący komin może być uciążliwy lokalnie (!), to
    w ujęciu globalnym nie ma żadnego znaczenia. No i na koniec nie mieszaj tu
    problemy zanieczyszczania środowiska, bo to ma niewiele wspólnego z efektem
    cieplarnianym.
  • Gość: siedem IP: 213.216.66.* 29.10.02, 13:42
    gandalph napisał:

    > emisji CO2 winno wywoływać tylko uśmiech politowania. Tak się zresztą dzieje
    > wśród ludzi znających się jako tako na rzeczy.

    lub potrafiących samodzielnie myśleć*

    5040

    *-ludzie posadajacy wciaz wlasny mozg a nie tandetna proteze zrobiona z "gazety
    Koszernej" i "Wiedza i Życie"


  • kimmjiki 29.10.02, 21:17
    Zwykle jest to oznaka braku argumentow...
  • gandalph 29.10.02, 23:03
    kimmjiki napisał:

    > Zwykle jest to oznaka braku argumentow...
    Dla ścisłości: obrzucanie wyzwiskami rozpoczął niejaki Mr Bond w wątku o
    idiotach antyekologach. Dlatego nazwalem go matołkiem, bo tym, co prezentuje,
    istotnie zasługuje na to miano.
  • kimmjiki 30.10.02, 11:42
    gandalph napisał:

    > Dla ścisłości: obrzucanie wyzwiskami rozpoczął niejaki Mr Bond w wątku o
    > idiotach antyekologach.

    I co, boisz sie mu odpowiedziec, ze rzuciles sie na mnie? Kowal zawinil, Cygana
    powiesili?
  • gandalph 31.10.02, 16:13
    kimmjiki napisał:

    > gandalph napisał:
    >
    > > Dla ścisłości: obrzucanie wyzwiskami rozpoczął niejaki Mr Bond w wątku o
    > > idiotach antyekologach.
    >
    > I co, boisz sie mu odpowiedziec, ze rzuciles sie na mnie? Kowal zawinil,
    Cygana
    >
    > powiesili?
    Tobie nie wymyślam, ale już mi się znudziło przekonywanie , że 2 + 2 to nie 5.
    A temu osobnikowi odpowiedziałem osobno!
  • Gość: doku IP: proxy / *.mofnet.gov.pl 29.10.02, 14:02
    Gość portalu: Piotr napisał(a):

    > Jeszcze niedawno wmawiano nam, że efekt cieplarniany to
    > bajdy pisarzy SF

    Wenus jest najlepszym przykładem efektu cieplarnianego, a kiedyś była taka jak
    Ziemia.

    > dzisiaj próbuje się nas przekonać, że globalne
    > ocieplenie nikomu krzywdy nie zrobi, "co najwyżej plaże będą
    > troszkę węższe".

    Skąd wziąłeś te bzdury? Poza tym należy odróżniać efekt cieplarniany (np. po
    ewentualnym uwolnieniu metanu do atmosfery) z globalnym ociepleniem, które może
    być skutkiem zwiększonej aktywności słonecznej (w krótkiej perspektywie
    czasowej) czy zablokowania Dryfu Wiatrów Zachodnich przez ruch kontynentów (w
    długiej perspektywie czasowej).

    Jednak najwięcej krzyku jest akurat wokół zupełnie nieistotnego wzrostu
    stężenia dwutlenku wegla, którego nadmiar jest natychmiast pochłaniany przez
    roślinność i oceany. Ale krzyk ten ma swoje źródło w intencjach
    antyamerykańskiej propagandy, dlatego światowy ciemnogród ma potrzebę wiary w
    to, że dwutlenek wegla jest be, zamiast cieszyć się, że lepsze plony w
    rolnictwie mamy dzięki m.in. wzrostowi stężenia dwutlenku węgla w atmosferze. Z
    tego punktu widzenia USA są dobroczyńcą ludzkości, bo spalając najwięcej paliw
    za własne pieniądze, dostarczają światu za darmo pożywienia dla uprawianych
    roślin.
  • gandalph 29.10.02, 14:06
    Gość portalu: doku napisał(a):

    > Gość portalu: Piotr napisał(a):
    >
    > > Jeszcze niedawno wmawiano nam, że efekt cieplarniany to
    > > bajdy pisarzy SF
    >
    > Wenus jest najlepszym przykładem efektu cieplarnianego, a kiedyś była taka
    jak
    > Ziemia.
    >
    > > dzisiaj próbuje się nas przekonać, że globalne
    > > ocieplenie nikomu krzywdy nie zrobi, "co najwyżej plaże będą
    > > troszkę węższe".
    >
    > Skąd wziąłeś te bzdury? Poza tym należy odróżniać efekt cieplarniany (np. po
    > ewentualnym uwolnieniu metanu do atmosfery) z globalnym ociepleniem, które
    może
    >
    > być skutkiem zwiększonej aktywności słonecznej (w krótkiej perspektywie
    > czasowej) czy zablokowania Dryfu Wiatrów Zachodnich przez ruch kontynentów (w
    > długiej perspektywie czasowej).
    >
    > Jednak najwięcej krzyku jest akurat wokół zupełnie nieistotnego wzrostu
    > stężenia dwutlenku wegla, którego nadmiar jest natychmiast pochłaniany przez
    > roślinność i oceany. Ale krzyk ten ma swoje źródło w intencjach
    > antyamerykańskiej propagandy, dlatego światowy ciemnogród ma potrzebę wiary w
    > to, że dwutlenek wegla jest be, zamiast cieszyć się, że lepsze plony w
    > rolnictwie mamy dzięki m.in. wzrostowi stężenia dwutlenku węgla w atmosferze.
    Z
    >
    > tego punktu widzenia USA są dobroczyńcą ludzkości, bo spalając najwięcej
    paliw
    > za własne pieniądze, dostarczają światu za darmo pożywienia dla uprawianych
    > roślin.
  • Gość: Mr.Bond IP: *.98.252.64.snet.net 29.10.02, 14:59
    Ten duren uwlacza swietnemu imieniu gandalph!. Dupko-kretyn i inni
    pseudo-naukowcy i wiejscy filozowie (rodem chyba z Moniek) neguja
    uznanym autorytetom naukowym i ich badaniom a zwalszcza ZDROWEMU ROZSADKOWI.
    Kazdy ciemniak (wiec chyba i cwok gandalphwink uwazalby za niepodwazalne
    (gdyby umial analizowac oczywiscie)fakty podane w gazecie i w masie innych
    publikacji nie tylko naukowych. Tylko skonczonony osiol przypisywalby zmiany
    klimatyczne czynnikom "naturalnym" - kiedy smogi i opary smrodu wisza nad
    kazdym wiekszym miastem tu w Uesej czy w nawet w Tworkach w ktorych
    niewatpliwie mieszka czesc udzielajacych sie tu matolkow po ogolniakach.
    Do zawodowek "mysliciele" - tam przynajmniej z was bedzie jakas korzysc!
    Chociaz...watpie.
  • gandalph 29.10.02, 16:17
    Gość portalu: Mr.Bond napisał(a):

    > Ten duren uwlacza swietnemu imieniu gandalph!. Dupko-kretyn i inni
    > pseudo-naukowcy i wiejscy filozowie (rodem chyba z Moniek) neguja
    > uznanym autorytetom naukowym i ich badaniom a zwalszcza ZDROWEMU ROZSADKOWI.
    > Kazdy ciemniak (wiec chyba i cwok gandalphwink uwazalby za niepodwazalne
    > (gdyby umial analizowac oczywiscie)fakty podane w gazecie i w masie innych
    > publikacji nie tylko naukowych. Tylko skonczonony osiol przypisywalby zmiany
    > klimatyczne czynnikom "naturalnym" - kiedy smogi i opary smrodu wisza nad
    > kazdym wiekszym miastem tu w Uesej czy w nawet w Tworkach w ktorych
    > niewatpliwie mieszka czesc udzielajacych sie tu matolkow po ogolniakach.
    > Do zawodowek "mysliciele" - tam przynajmniej z was bedzie jakas korzysc!
    > Chociaz...watpie.
    Słuchaj no, wypierdku mamuta! Skończyłem (z nienajgorszym skutkiem) studia
    wyższe w zakresie fizyki, dlatego matoł jeden z drugim nie wciśnie mi kitu.
    Dlatego nie mam zamiaru polemizować z pół-matołem i to na temat "faktów
    prasowych". Jeżeli przeczytasz sobie, gamoniu, chociażby kilkanaście postów
    ninijeszego wątku i uruchomisz te nieliczne szare komórki nie zjedzone jeszcze
    przez C2H5OH (zakładając, że w ogóle potrafisz myśleć), to wtedy jest jakaś
    szansa, że cokolwiek zrozumiesz.
  • gandalph 04.11.02, 18:39
    Gość portalu: Piotr napisał(a):

    > Zmiany klimatu widoczne są już dziś, co więcej ich skutki stają
    > się uciążliwe.
    > Niestety wiele "ważnych i mądrych osobistości" bagatelizuje ten
    > problem. Jeszcze niedawno wmawiano nam, że efekt cieplarniany to
    > bajdy pisarzy SF, dzisiaj próbuje się nas przekonać, że globalne
    > ocieplenie nikomu krzywdy nie zrobi, "co najwyżej plaże będą
    > troszkę węższe".
    > A może by tak dziennik obejrzeli panowie mądrzy!
    Zanim zacznie się wywlekać na forum publiczne jakiś temat lepiej jest trochę
    poczytać a przede wszystkim pomyśleć, by odsiać ziarno od plew. Nie wszystko
    bowiem, co jest napisane, jest warte czytania i powtarzania. "Efekt
    cieplarniany" niewątpliwie istnieje, co więcej, bez niego życie na Ziemi w
    ogóle nie byłoby możliwe. Tymczasem róznej maści oszołomy upatrzyły sobie to
    zjawisko jako cel ostrzału demagogicznymi argumentami. Twierdzą, że wskutek
    emisji dwutlenku węgla przez cywilizację ludzką grozi nam globalne ocieplenie.
    Tymczasem, aby taki argument wysunąć, trzeba najpierw udowodnić, że:
    1. zwiększenie stężenia CO2 prowadzi do globalnego ocieplenia,
    2. CO2 jest jedynym "winowajcą" tego procesu, przy czym emisja cywilizacyjna
    znacznie przeważa nad emisją naturalną, bo ta ostatnia jest poza naszą kontrolą
    3. nie ma innych przyczyn zmian klimatycznych niż rzekomy wpływ zwiększonej
    emisji CO2 lub innych gazów "cieplarnianych" pochodzenia cywilizacyjnego.
    Rzeczywistość wygląda jednak tak, że oszołomstwo nie spełniło, jak dotąd,
    żadnego ze wspomnianych trzech warunków, co więcej, w swej ekwilibrystyce
    słownej (i nie tylko!) popada w rozliczne sprzeczności logiczne bądź ewidentne
    błędy metodologiczne. W wypowiedziach niniejszego wątku widać to jak na dłoni.
    Istnieją w moim przekonaiu dwie możliwości tłumaczące taki własnie sposób
    postępowania: głupota i nieuctwo bądź cynizm połączony z brakiem skrupułów i
    pazernością. Nie ośmielam się zakładać nieuctwa i głupoty nawet u największego
    wroga, bo to właśnie byłoby głupotą. Pozostaje zatem ta druga ewentualność.
    Komentarz zbyteczny!
  • gandalph 07.11.02, 16:10
    Up!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka