Dodaj do ulubionych

Wdepnąć w Konkordat

IP: *.proxy.aol.com 17.11.01, 04:51
.......Witam Wszystkich
....Osiem lat temu, jesienią, opinia publiczna poinformowana została o
parafowaniu przez rząd ówczesnej Unii Wolności konkordatu - wiernopoddańczej
wobec katolickiego kleru umowy z Watykanem. Wkrótce po tym pozwoliłem sobie na
sporządzenie analizy tego dokumentu (wówczas jeszcze projektu traktatu).
Zwłaszcza pod kątem możliwości systemowego związania się państwa z religią
(katolicką), a także finansowych efektów tego związku – ocenianych z punktu
widzenia interesów państwa, oraz podatnika. Wtedy to, i już wtedy, stało się
dla mnie jasne, że właśnie szykowany jest wielki klerykalny skok na państwo
oraz jego kasę.
....Teraz, bo i ważna to przeciez rocznica, znów chciałbym przypomnieć jak
zaplanowany został rabunek w biały dzień - pod skrzydłami prawa, oraz na skalę
niebywałą wręcz, jak na 20 wiek.
....Na marginesie zapraszania do (znanej już niektórym) lektury chciałbym
spytać, ot tak, z czystej ciekawości – czy jest tu ktoś, kto, w przybliżeniu do
5 miliardów dolarów, potrafiłby podać wysokość kwoty wydojonej przez polski
kler katolicki z kieszeni podatnika. Nie parafianina, gdyż parafianin
dobrowolnie(!) daje na tacę. Mnie idzie tu o pieniądze wyrwane podatnikowi w
ciągu ostatnich dziesięciu lat przy uzyciu panstwa(?) W dekadzie bidy z nędzą,
strukturalnego bezrobocia w całych regionach Polski, obcinania wydatków
budżetowych na kulturę oświatę, zdrowie, rozwój... Mam tu oczywiście na myśli
budżety wszystkich szczebli – od budżetu centralnego do budżetow gminnych. I
bez pomijania szeregu instytucji oraz przedsiębiorstw będących własnością
państwa, a jednak szczodrze obdarzających kk oraz jego przybudowki przy
wszelkich możliwych okazjach.
....Życze miłej lektury, oraz refleksji nad celnością moich ówczesnych
przewidywań. Niektorzy z uczestnikow (tak sie skalda, ze ciagle ci sami) od
refleksji sa zwolnieni oraz usprawiedliwieni na tę okoliczność – staram sie byc
wyrozumialy surprised).
..
>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>Wdepnąć w Konkordat
..
>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>Czesc I, z 5
....Pomijając konkordatowe zapisy dotyczące ślubów, rozwodów i cmentarzy - gdyż
podstawy do narosłych tu kontrowersji są w gruncie rzeczy najłatwiejsze do
wyeliminowania - konkordat wchodzi w kolizję z demokratycznymi dażeniami
państwa, na trzech wzajemnie przenikających się płaszczyznach: zbliżenia,
zjednoczenia, uzależnienia.

>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>> Zbliżenie
....Na tej płaszczyźnie konkordat inicjuje zbliżenie państwa i Kościoła
(Artykuły 1-10, oraz wstęp), głównie poprzez kreowanie właściwej atmosfery dla
wzajemnych zobowiązań, deklaracji, i otwierania się na nie. Także Kościół stać
tu na wiernopoddańcze wobec państwa gesty (Art.6, 7) To, że okazują się one nic
nie znaczące, bądź niemożliwe do wyegzekwowania - nie powinno mącić
podniosłości nastroju. Istotą tej części jest bowiem symbolika i język
zbliżenia.

....Zajmuje ona sporo miejsca we wstępie zwłaszcza, w którym parafujący tekst
konkordatu przedstawiciele obydwu stron zgodzili się co do terminologii
określającej bazę umowy. Niemniej, zatwierdzili dwa zapisy, które wykraczają
poza symbole i zawierają stwierdzenia bardziej konkretne. Pierwszy z nich mówi
o powszechnie uznanych zasadach prawa międzynarodowego, >>łącznie z normami
dotyczącymi poszanowania praw człowieka i podstawowych swobód>>. Co jest o tyle
ciekawe, że Watykan - w odróżnieniu od Polski - nie ratyfikował odnośnych
konwencji. Szkoda, że strona watykańska nie przedstawiła przy tym własnego
punktu widzenia na problematykę >>praw i swobód człowieka>>, bo może zbliżenie
byłoby pełniejsze. Szkoda też, że oficjalnie reprezentujący interesy państwa,
ówczesny minister spraw zagranicznych, Krzysztof Skubiszewski, nie dopilnował
wyjaśnienia potencjalnych różnic interpretacyjnych. Oczywiście nie byłoby w tym
niedopatrzenia, i rozbieżności, gdyby minister (faktycznie) reprezentował
stronę państwową.

....Drugi z zapisów wstępu jest znacznie mniej jasny i stwierdza, że strony
uznają, iż >>fundamentem rozwoju wolnego i demokratycznego społeczenstwa jest
poszanowanie godności ludzkiej i jej praw>>. I choć jest to jedyny zapis, w
którym pojawia się słowo >>demokracja>>, reprezentujący ponoć interesy państwa
(nie Kościoła) minister nie był uprzejmy upewnić się - co >>wolne i
demokratyczne społeczeństwo>> oznacza dla strony watykańskiej. Sama treść
dokumentu nie pozostawia bowiem złudzeń co do tego, że w poruszonych kwestiach
istnieją fundamentalne rozbieżności pomiedzy definicjami watykańskimi, a
definicjami akceptowanymi przez wiodące demokracje. W tym też kontekście
omawiane zapisy stwarzają jedynie iluzję istotności powyższych terminów -
zwłaszcza dla strony watykańskiej.

....Czy zarzucanie Watykanowi czegokolwiek byłoby nieporozumieniem? Na dobrą
sprawę, konkordat jest jedynie satysfakcjonującą Watykan propozycją umowy z
państwem polskim. Bo czy - w zależności od własnego ustroju, i konstytucyjnych
zasad - ratyfikacja proponowanego traktatu będzie mozliwa - to już sprawa
Polski. Co do tego konkordat nie pozostawia najmniejszych wątpliwości - Watykan
zainteresowany jest zawarciem korzystnej dla siebie umowy, bez względu na
uwarunkowania. Czy w konsekwencji powyższego można przyjąć, że parafowanie
dokumentu oznaczało dla Watykanu tylko to, że strona polska nie widziała
godnych uwagi rozbieżnosci pomiędzy konkordatowymi postanowieniami , a polskim
ustrojem i prawem(?) Technicznie rzecz biorąc, odpowiedzi na powyższe pytania
mogą być pozytywne. Jedyny problem w tym, że Polska nie jest świeżo odkrytym
krajem na Marsie, o którego kulturze, problemach, aspiracjach, itd. -
przedstawiając mu swą propozycję zawarcia umowy o przyjaźni - oraz o
potencjalnych skutkach umowy, Watykan nie miał zielonego pojęcia.

....Na drugiej stronie tego samego etycznego medalu znajduje się więc kwestia
oceny postawy, reprezentującego państwo polskie, ówczesnego rządu. Oczywiście
każdy ma prawo do własnej, prywatnej, wizji ustroju swojego państwa - także
minister i premier. Niemniej jeśli w/w nie zadali sobie trudu aby upewnić się
co do zgodności własnych przekonań z racją stanu, której zdefiniowanie nie do
nich należało, to zachodzi pytanie dotyczące (choćby) prostej uczciwości
podstaw takiej reprezentacji.
>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>Koniec cz. I, z 5
Edytor zaawansowany
  • Gość: Krzys52 IP: *.proxy.aol.com 17.11.01, 04:53
    >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>Część II, z 5
    ....Pytania dotyczące etyki zawierania konkordatu - pomimo formalno-prawnej
    poprawności procesu - okazują się jednak dość istotne. Także z punktu widzenia
    prawa międzynarodowego. Uczciwość intencji, oraz dobra i nieprzymuszona wola
    stron zawierających umowę są bowiem terminami mającymi konkretne znaczenie -
    także w praktyce prawa międzynarodowego. Zwłaszcza z uwagi na konsekwencje
    warto o tym pamiętać.
    ....Powróćmy jednak do wspomnianych wcześniej artykułów. Pierwszym nasuwajacym
    się tu pytaniem jest kwestia celowości potwierdzania w osobnej umowie praw i
    wolności, jakie - poprzez swą naturę - demokratyczne państwo oferuje wszystkim
    (bez wyjątku) politycznym podmiotom. Wprawdzie wydawać by się mogło, że skoro
    demokracja i tak gwarantuje np. wolność słowa, wyznania, zrzeszeń, prasy, itd.,
    to cóż stoi na przeszkodzie by potwierdzić to raz jeszcze w konkordacie. Otóż
    nic bardziej błędnego, gdyż nie o samo potwierdzenie wolności chodzi. Bo np.
    gwarancja akceptacji istnienia autonomicznego Kościoła katolickiego, i
    rządzenia się przezeń prawem wewnątrzorganizacyjnym, jest tylko z pozoru
    wyłącznym oferowaniem (przez demokratyczne państwo) przysłowiowych Niderlandów,
    gdyż bez tego zapisu Kościół katolicki nie stanie się nagle bytem nielegalnym.
    Nawet w czasach stalinowskich nie próbowano do tego doprowadzić. Także bez
    konkordatu. Celem zapisu musi być więc rozciągnięcie nici związku pomiędzy
    dającym i przyjmującym, oraz sformalizowanie go.
    ....Tej miary (zwłaszcza ) autonomiczna organizacja nie musi przecież składać
    demokratycznemu państwu hołdów. Świeckiemu państwu jest doprawdy wszystko jedno
    jak Kościół katolicki ustawi własny podział administracyjny, ilu będzie miał
    biskupów, prałatur, diecezji, itd. To są wewnętrzne sprawy autonomicznego
    Kościoła, tak dlugo, jak dlugo jego aktywność nie zacznie kolidować z prawem
    państwowym. Wewnętrznym problemem Kościoła jest także kwestia narodowości
    biskupów. I jeśli zdecyduje on na np. mianowanie biskupa narodowości
    niemieckiej na ziemiach zachodnich, czy północnych, to jest to także sprawa
    wewnątrzkościelna. Tak jak konsekwencje powyższego posuniecia. Ci, którym
    wydaje się, że obowiązkiem państwa jest zadbanie by nie doszło do mianowania
    obcokrajowca na biskupa polskiej diecezji popełniają łańcuszek dziecinnych
    wręcz błędów. Demokratyczne państwo nie może być zainteresowane przyjmowaniem
    tego rodzaju zobowiazań.

    ....Ponadto, doświadczenia lat wojny uczą, że postanowienia przedwojennego
    konkordatu przestały obowiązywać Watykan wraz z ustaniem państwowości polskiej -
    na skutek niemieckiej okupacji. Jednak nie tylko dlatego można przyjąć za
    pewnik, że w podobnych okolicznościach, mogących mieć miejsce w przyszłości,
    Watykan zachowa się identycznie. Po prostu trudno oczekiwać wywiązywania się z
    międzypaństwowej umowy wobec państwa które nie istnieje. Przy okazji, warto
    więc sobie w końcu wyjaśnić - w miejsce wzajemnego obciążania się - że tak jak
    ustanie polskiej państwowości zwolniło Watykan z obowiązków określonych umową,
    tak później, dla strony polskiej, odnośna decyzja watykańska mogła stać się
    satysfakcjonującym prawnie uzasadnieniem dla uznania oryginalnej umowy za
    wygasła. W zaistniałych okolicznościach państwo wcale nie musiało być
    komunistyczne, by się ku temu skłonić.

    ....Demokratycznemu państwu nie robi także różnicy czy autonomiczny Kościół
    katolicki będzie się rządził w oparciu o prawo kanoniczne, czy też jakieś inne -
    bo państwo ma własne troski. Dlaczego więc państwo polskie ma być
    zainteresowane włączaniem się w wewnętrzne sprawy Kościoła, oraz przyjmowaniem
    kościelnych zobowiązań do zachowań, które i tak leżą wyłącznie w interesie
    Kościoła, i będą kontynuowane bez względu na umowę(!?)

    ....O odpowiedź na powyższe pytanie nie jest trudno, gdy zwróci się uwagę na
    bezpośrednie skutki konkordatu - dla autonomii Kościoła - które są dokładnie
    takie same jak w przypadku wymazania tej cześci umowy, badź rezygnacji z całego
    konkordatu. W obu przypadkach Kościół katolicki pozostaje instytucją
    autonomiczną, która rządzi się własnymi prawami, i (w ramach tej autonomii)
    pozostaje poza zasięgiem ingerencji państwa. Niemniej rzeczywistym produktem
    tej części umowy jest uwikłanie się demokratycznego (w aspiracjach) państwa w
    grę, do której nigdy(!) nie wolno mu było zasiadać - gdyż nie o autonomię
    Kościoła tutaj chodzi.

    ....W tym miejscu należy zwrócić uwagę na to, że rewersem utraty autonomii
    jednej ze stron, na rzecz drugiej, jest zawsze(!) wzmocnienie ich związku.
    Innymi słowy, im więcej praw do ingerencji w sprawy Kościoła zostanie
    zagwarantowanych państwu, tym mocniejszą staną się one jednością. Powyższa
    relacja jest także częścią prostej zależności pomiędzy stopniem autonomii
    organizacji obywatelskich, zakresem ingerencji państwa, i stopniem
    zdemokratyzowania systemu. Relacja ta wskazuje, że im większe są pretensje
    państwa do ograniczania autonomii organizacji obywatelskich, tym demokracja
    jest słabsza. Konkordat jest więc niejako przynętą obliczoną na >>próżność
    państwa>>, i jego ciągoty do poszerzania własnej domeny. Jeśli państwo ulegnie
    własnym apetytom - jego związek z Kościołem stanie się faktem.

    ....Jednym z ubocznych skutków ratyfikowania tego traktatu jest więc
    ukierunkowanie państwa raczej na ekspansję, aniżeli na samoograniczanie się.
    Innymi słowy, konkordat proponuje Polsce zmianę kierunku rozwoju systemu
    politycznego.

    ....Umowa z Watykanem jest przez to także negatywnym - z punktu widzenia
    demokracji - wzorcem dla regulacji stosunków pomiędzy państwem a organizacjami
    obywatelskimi. Bo jeśli nawet Kościół(!) uznaje prawo państwa do ingerencji we
    własną autonomię, to niby dlaczego inne organizacje miałyby być lepsze(?)
    Doświadczenia początkowych lat transformacji (zwłaszcza) pokazują, że przejęcie
    w spadku po komuniźmie państwowej omnipotencji jest jak najbardziej zbieżne z
    celami Kościoła i towarzyszących mu partii (np. ZChN i >>S>>). Byle ideologia
    była właściwa... Nie da się przy tym ukryć, że Kościołowi byłoby o wiele
    trudniej >>realizować swą misję>> w warunkach państwa liberalnego, w którym np.
    wolność zrzeszania się wynika, tak po prostu, z niezbywalnego prawa człowieka i
    obywatela do zrzeszania się. W odróżnieniu od autonomii kościelnej, autonomia
    innych organizacji obywatelskich - wskutek odniesienia właściwych regulacji
    prawnych do konkordatowego standardu - musiałaby jednak doznać uszczerbku.
    >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>koniec cz. II, z 5
  • Gość: Krzys52 IP: *.proxy.aol.com 17.11.01, 04:55
    >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>Część III, z 5
    >>>>>>>>>>>>>>>>Zjednoczenie
    ....Na drugiej płaszczyźnie kolizji związki pomiędzy państwem i Kościołem są
    już bardziej uchwytne. Bez względu na to co mówi, >>idąca w zaparte>>, strona
    kościelna więź państwa z religię - wynikająca ze zobowiązań finansowych
    państwa - jest faktem. Bo jeśli artykuły mówiące o finansowaniu szeregu
    religijnych aktywności (Art.12-17, 22, 24, 25) miałyby nie przesądzać o
    jedności państwa i religii, to sam ten termin nie ma racji bytu. Omawiany tu
    fragment przesądziłby o zjednoczeniu, nawet gdyby stanowić miał konkordatową
    całość. Potencjalne różnice charakteru państwa (w swej istocie) religijnego
    wynikałyby jedynie z postawy państwa w zakresie państwowej bezstronności
    (państwo religijne), bądź wyznaniowych preferencji (wyznaniowe państwo
    katolickie). Zobowiązanie się państwa do finansowania omawianych w tym
    fragmencie aktywności jest przy tym jednoznaczną deklaracją, że państwo widzi
    potrzebę ich funkcjonowania w swych ramach, i właśnie dlatego będzie je
    finansowało. Jako cześć państwa.

    ....Oprócz dziedzin związanych z państwowym finansowaniem, kolejna nić związku
    zostaje przeciągnięta na płaszczyźnie prawa. Wprawdzie jest znacznie
    subtelniejsza od innych, ale ma ogromny potencjał, i jej wzmacnianie zostało
    najwyraźniej obliczone na dalszą przyszłość. Choć na początek jest to jedynie
    wsunięcie stopy w drzwi polskiego systemu, już teraz widać, że konkordat jest
    także propozycją uwzględnienia prawa kanonicznego, jako części składowej
    polskiego porządku prawnego. Co musiałoby nastąpić wraz z wejściem konkordatu w
    życie.

    >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>Uzależnienie
    ....O ile na omówionych powyżej płaszczyznach konkordat formalizuje
    zjednoczenie państwa i Kościoła, o tyle trzecia jest już obszarem, na którym
    dochodzi do uzależnienia państwa. Umowa nie stwarza bowiem nawet zależności
    zrównoważonej, gdyż zaprojektowany dualizm autonomii kościelnej sprowadza
    wszystkie deklarowane uzależnienia od państwa do poziomu fikcji(!) Konsekwencją
    związku, charakteryzującego się wyłącznymi zobowiązaniami państwa może być
    wyłącznie ograniczenie suwerenności państwa(!) - na rzecz Kościoła.

    ....Do najważniejszego, z punktu widzenia państwa, uzależnienia dochodzi na
    płaszczyźnie ustrojowej. Konkordat proponuje tu państwu wejście w formalne
    zobowiązania, które przynajmniej utrudnią (jeśli nie uniemożliwią)
    samorealizację (w założeniu) suwerennego państwa. Najistotniejszym obecnie
    (także z uwagi na intencje) skutkiem konkordatu musi być więc zablokowanie
    drogi do celu, który m.in. Sejm uznał za zgodny z polską racją stanu - do
    demokracji. Parafowana przez min. Skubiszewskiego treść konkordatu nie była
    pisana z myślą o zawarciu go z państwem demokratycznym!

    ....Przeforsowane przy pomocy konkordatu kościelne zrozumienie polskiej racji
    stanu, oraz kościelnej definicji demokracji - a nie może być już najmniejszych
    wątpliwości, że te pojęcia są różnie definiowane przez Kościół, i przez np.
    sejmową większość - niesie z sobą także usankcjonowanie nierówności podmiotów
    politycznych. Gdyż nie ma najmniejszych szans, na to, aby jakiekolwiek inne
    zrzeszenie obywatelskie (wyznaniowe) mogło zostać tak uprzywilejowane jak
    Kościół katolicki. Wynikająca z tego prawomocna przewaga Kościoła jest
    jednocześnie prawną gwarancją zachowania największego wpływu na kształt i
    funkcjonowanie państwa. W krajach uznanych za demokracje - np. Niemcy, Francja
    czy USA - tego typu przewagi są nie do pomyślenia. Z tej prostej przyczyny, że
    demokracja - jako system równomiernego rozłożenia wpływów, i ich ścierania się -
    jest bardzo wrażliwa na szczególne uzależnienie od jednego z podmiotów. W
    efekcie takiej przewagi przestaje bowiem być demokracją, i zaczyna funkcjonować
    jako oligarchia.

    ....Blokada samorealizacji suwerennego państwa jest oczywiście uzależnieniem
    najistotniejszym, lecz ma w zasadzie znaczenie strategiczne. Jej użyteczność w
    zaspokajaniu bieżących potrzeb jest więc ograniczona. Rolę taktyczną spełnia tu
    więc np. zobowiązanie państwa do >>rozważenia>> udzielenia pomocy finansowej
    katolickim szkołom wyższym i uniwersytetom (Art.15 1,3) - innym aniżeli KUL i
    PAT, do finansowania których państwo zobowiązuje się odrębnie. Niemniej status
    prawny tych uczelni ma być uregulowany umowami pomiędzy Kościołem a rządem RP
    (Art.15. 2). Jaką zatem decyzję, dot. finansowania może podjąć państwo w
    przypadku wcześniejszego zrównania statusu tych uczelni ze statusem KUL i PAT
    (?) Czy może ono także nie uznawać kościelnych stopni i tytułów naukowych,
    jeśli uprzednio zdecyduje o tym kolejny rząd Suchockiej? Powyższe retoryczne
    pytania dotyczą oczywiście swobody decyzyjnej Sejmu, od której, w myśl
    konkordatu, Sejm zostaje odcięty przez odpowiednie ministerstwo, bądź rządową
    komisję. W efekcie, bez względu na chęci, państwo musi(!) finansować kościelne
    przedsięwzięcia edukacyjne, i uznać (wraz ze stopniami naukowymi), że są jego
    częścia.
    >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>koniec cz. III, z 5
  • Gość: Krzys52 IP: *.proxy.aol.com 17.11.01, 04:56
    >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>Część IV, z 5
    ....Kolejnym przykładem jest zobowiązanie się państwa do stworzenia wespół z
    Kościołem >>specjalnej komisji>>, która >>zajmie się>> zmianami w przepisach
    finansowych dot. >>instytucji i dóbr kościelnych oraz duchowieństwa>> (Art24.
    2). Czy państwo (Sejm) będzie mogło pozwolić sobie na zakwestionowanie decyzji
    kompetentnej komisji(?) Czy prawne gwarancje dla istnienia monopolu kościelnego
    lobby mają stać się częścią polskiego porządku prawnego?

    ....W kwestiach finansowania opieki nad tzw. >>dobrami kultury>> sprawy mają
    się podobnie. Tu także odnośne decyzje mają zapadać na niższych szczeblach,
    choć nie ulega wątpliwości, że rachunki będą wystawiane skarbowi państwa. Dobra
    kultury - łacznie z prawem do dysponowania nimi - pozostaną oczywiście wyłączną
    własnością Kościoła.

    ....Po podsumowaniu wszystkich zobowiązań materialnych okazuje się, że twórcy i
    zwolennicy konkordatu - proponując państwu (czyli wszystkim podatnikom, bez
    względu na ich chęci) by wzięło Kościół na garnuszek - po raz kolejny nie
    dostrzegli, że nakreślona przez nich autonomia Kościoła jest co najmniej
    dziwna. Zwłaszcza, że gdy państwo musi(!) płacić, to rozpatrywanie kwestii
    autonomii Kościoła traci sens - na rzecz potrzeby przeanalizowania autonomii
    państwa. Zatem okazuje się, że także w odniesieniu do finansów ratyfikacja
    konkordatu oznacza uzależnienie państwa od Kościoła.

    ....Ostatnie z bardziej istotnych uzależnien dotyczy przewidzianych przez
    konkordat sposobów rozwiązywania konfliktu (Art.27oraz 28). Umowa nie
    przewiduje bowiem rozwiązywania sporu przy pomocy np. bezstronnego arbitra.
    Nakreślona przez konkordat dwustronna droga dyplomatyczna jest tylko z pozoru
    wygodniejsza dla Polski - jako praktycznie jedynej strony obarczonej
    zobowiązaniami. Wyraźnie sygnalizowana przez konkordat awersja do
    zarejestrowania umowy - zgodnie z nakazem Karty NZ (Art. 102), mającym na celu
    wyeliminowanie tajnej dyplomacji - wynika jednak właśnie z niechęci do
    upublicznienia traktatu.

    ....Bo z jednej strony, nie ma praktycznie siły, która mogłaby zmusić państwo
    polskie do np. wywiązywania się ze zobowiązań finansowych, gdyby w przyszłości
    tak właśnie miało zdecydować. Hipotetyczne skierowanie przez Watykan roszczeń
    do Miedzynarodowego Trybunalu Sprawiedliwości, w Hadze - możliwości dostępnej
    jedynie w przypadku uprzedniej rejestracji umowy, przy NZ - dawałoby szansę na
    rozpatrzenie sprawy wyłącznie w przypadku równoczesnego poddania się Polski
    jurysdykcji Trybunału. Innymi słowy, jedynym efektem byłoby (znowu)
    upublicznienie sporu wokół traktatu. Z drugiej strony, ewentualne rozpatrzenie
    sprawy przez Trybunał nie gwarantowałoby korzystnego dla Watykanu orzeczenia.
    Co więcej, przy uwzględnieniu przez Trybunal zapisanych w konkordacie
    sprzeczności - przy jednoczesnym wzięciu pod uwagę uczciwości intencji - szanse
    na taki wyrok byłyby (raczej ) marne.

    ....Konsekwencją zobowiązania się państwa do wyłącznego używania dwustronnej, i
    tajnej, drogi dyplomatycznej - obok kpin z obywatela - jest samoograniczanie
    się państwa, w zakresie doboru najskuteczniejszych środków rozwiązywania
    konfliktu. Na coś takiego rozsądnie rządzone, i suwerenne - państwo nigdy(!) by
    sobie nie pozwoliło. Gdyż czasem korzystniej jest zaprosić stronę trzecią (jako
    mediatora), czasem dobrze jest zwrócić się do bezstronnego arbitra - a innym
    razem pomocne być może (właśnie) nadanie sprawie rozgłosu. Powyższy zapis
    odzwierciedla także dążenie Kościoła do uzyskania gwarancji, iż państwo polskie
    nigdy(!) nie zajmie (publicznie) krytycznego stanowiska, pod adresem Kościoła.
    Jakby Rzeczpospolita miała reprezentować samą siebie - nie swych obywateli.

    ....I jeszcze jedno. Analiza zagrożeń demokracji, płynących ze strony
    konkordatu, nie może być oderwana od aktualnej praktyki. Musi także uwzględniać
    systemowe zapisy powstającej konstytucji. Jeśli więc konstytucja ma akceptować
    (choćby) obecne >status quo>, oraz istnienie kościelno-państwowej komisji d.s.
    (powiedzmy) różnych, to >>okołosystemowej drogi>>, służacej do omijania
    suwerennych dążen narodu, nie zablokują żadne(!) >>ustawy okołokonkordatowe>>.
    Stanie się ona integralną częścia systemu.

    ....Mając na uwadze wszystko co powiedziane zostało do tej pory, szukanie
    zbliżenia polegającego na znalezieniu jakiejś kompromisowej (trzeciej) drogi,
    pomiędzy państwem wyznaniowym i państwem demokratycznym - w co najwyraźniej
    wdepnął niechcąco rząd RP - musi(!) się skończyć skleceniem czegoś, co już nie
    będzie demokracją, lecz (już) będzie państwem wyznaniowym. Pozostaje mieć
    nadzieję, że potencjalny udział rządu w budowie kolejnego systemowego
    eksperymentu który - z wyjątkiem przyniesienia wymiernych zysków Kościołowi nie
    może się udać - nie wynika ze świadomych działań.
    >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>Koniec cz. IV, z 5
  • Gość: Krzys52 IP: *.proxy.aol.com 17.11.01, 04:58
    >>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>>Część V, z 5
    ....Powyzszą, zasadniczą, i nie zmienianą cześć analizy kilkakrotnie
    zamieszczałem na Forum Wirtualnej Polski, oraz psp, na bieżąco uzupełniając
    okolicznościowym komentarzem. Liczyłem na to, że na kanwie aktualnych poczynań
    rządu i kleru analiza powyższa stanie się przystępniejsza. Od początku 1994r.
    usiłowałem zainteresować powyższym posłów, senatorów, prominentnych
    przedstawicieli kolejnych rządów, media - wysyłając dziesiątki poleconych
    listów. Od 1996r. dodałem do tego setki listów e-mail. Także po ratyfikacji
    przynajmniej dwukrotnie zamieściłem powyższy tekst na WP, i psp (ostatnio,
    takze na GW, wiosna 2001r.).

    ....W międzyczasie doszło do uchwalenia - pisanej pod nieratyfikowany jeszcze
    wtedy konkordat - gumowej konstytucji (a takze ratyfikacji samego traktatu,
    wiosna 1998). Czyli – gdyby ktoś chciał się czepiać - także chronologia jest
    jak najbardziej prawidłowa, jako że konstytucja była pierwsza. A “później”
    zgodny z nią konkordat. Wiec o co chodzi? Dla przypomnienia, niemały udział w
    budowie aktualnego państwa wyznaniowego ma także SLD (z A.Kwaśniewskim) którzy -
    a co do tego można nie mieć najmniejszych wątpliwości – mogąc zastopować
    konkordat, poprzestali na antykonkordatowych działaniach pozorowanych: głównie
    pozwolono wygadać się posłance I.Sierakowskiej ( i chwała jej za to), by zrobić
    właściwe wrażenie na aktualnym i potencjalnym SLDowskim elektoracie.

    ....Obecnie Sojuszowi całkiem nieźle się powodzi w tej tak zwanej demokracji.
    Wprawdzie w trosce o nią “sojuszowi” sprzedawali skóre kilkakrotnie, poczynajac
    od tzw. “ustaw koscielnych” (zapoczatkowaly one wyrywanie od panstwa
    odszkodowan za, oraz “odzysk” wszystkiego na co tylko kk mial chrapke, a takze
    uprzywilejowane traktowanie kk w sferze podatkowej, ze szczegolnym
    uwzglednieniem zwolnien z oplat celnych). Za każdym razem, jednakże, nie swoją
    skórę czerwoni sprzedawali. Teraz natomiast zawłaszczają tę demokrację
    katolicką do spółki z nomenklaturą po-solidarnościową. Oraz sprawującą nad tym
    wszystkim duchowo-ideologiczny nadzór - sitwą kościelną. Realizując tym samym
    chrześcijanskie przesłanie o obowiązku dzielenia się z bliznim. Zwłaszcza, że
    wystarcza “dla wszystkich”. Przy czym największe zasługi w kreowaniu ram
    prawnych dla psucia się ryby od głowy mają ci ostatni właśnie – kler.

    ....Oczywiście rocznicowe przypomnienie znaczenia konkordatu (upublicznienie
    parafowania - jesienia 1993r.) - jako narzędzia zarówno świeckich jak i
    duchownych integrystów katolickich,służącego do kształtowania ustroju -
    zasługuje na nieustającą oraz jak najszerszą, nieskrępowaną dyskusję. Także
    jako prawny mechanizm zezwalający klerowi na uzyskanie znaczących a
    nieformalnych wpływów w państwie, oraz na państwo (formalnymi są wpływy
    akceptowane w ramach wyznaczonych przez system przedstawicielski). Oraz
    mechanizm umożliwiający podlączenie się kk pod kasę państwową
    swoistym “rurociągiem przyjaźni”. Czyli pod kieszeń podatnika, bez względu na
    opinie podatnika, bo i bez pytania się o nią. W rzeczy samej - złodziejstwo w
    majestacie prawa (proszę zwrócić tu uwagę na praktyczny zakres finansowania
    Kościoła z kieszeni podatnika, na wszystkich szczeblach administracyjnych).
    Złodziejstwo będące zarazem zachęta i usprawiedliwieniem dla tych wszystkich
    którzy także nie mają zahamowań - gdy idzie o sięganie do cudzej kieszeni. Niby
    dlaczego mieliby być bardziej moralni niż papież(!?)

    ....Najważniejszy wątek dyskusji to, jak mnie się wydaje, rola konkordatu w
    kreowaniu i sformalizowaniu wyłomu w tworzącym się systemie demokratycznym.
    Wyłomu przynajmniej utrudniającego (jeśli nie uniemożliwiającego)
    zinstytucjonalizowanie demokracji w stylu zachodnim (demokracji liberalnej) a
    więc od przeszło dwu wieków soli w oku kk. Z uwzględnieniem skutków powyższego
    w postaci odejścia od jasnych i stałych reguł politycznej gry - w kierunku
    polityki personalistycznej. To rolą konkordatu w kreowaniu mętnej wody w której
    możliwe jest zarówno robienie polityki w skrytości przed okiem opinii
    publicznej, jak i nomenklaturowa karuzela niekompetencji. Oraz w braku
    odpowiedzialności za nią - gdyż znów matura okazuje się mniej ważna od chęci
    szczerej - w popieraniu państwa podbudowanego katolicką doktryną. Cały
    ten “twórczy” bałagan - który jest możliwy głównie dlatego, że w Watykanie
    zdecydowano o niedopuszczeniu do polskiej demokracji w stylu zachodnim.

    ....Bo najważniejszym, jak sądze, jest uświadomienie sobie w końcu, że
    wspomniany bałagan to zarówno nie wypadek przy pracy (bądź słynne polskie “bóle
    co to w ich nowe się rodzi”wink ani tym bardziej demokracja - której rządzący i
    kler ciągle mają pełne gęby.

    ....Ten bałagan to właśnie państwo krypto-wyznaniowe – tak reklamowana onegdaj
    kościelna “trzecia droga”. Która miała ponoć nie być państwem wyznaniowym, a
    jednak zapobiec “wszelkiemu złu” jakie niesie z sobą demokracja liberalna.
    Poprzez niedopuszczenie do niej.

    ....Zatem pytam raz jeszcze: czy lekarstwo w postaci państwa krypto-
    wyznaniowego rzeczywiście posiada zapowiadana cudowna moc?
    .....Z poważaniem,
    ......Krzysztof Patora
    ..
    PS....Omówienie następujące po analizie – za wyjątkiem niezbędnego
    uaktualniania niektórych dat – także nie uległo zmianie od wiosny 1999r.
  • Gość: Krzys52 IP: *.proxy.aol.com 18.11.01, 05:17
    ???????????????????????????????????????????????????????
  • Gość: Krzys52 IP: *.proxy.aol.com 18.11.01, 05:18
    ?????????????????????????????????????????????????????????
  • Gość: Krzys52 IP: *.proxy.aol.com 18.11.01, 19:15
    ?????????????????????????????????????????
  • 18.11.01, 19:55
    Nie w tym rzecz aby mieć rację. Trzeba mieć jeszcze siłę aby ją skonsumować.

    Powodzenia Krzysiu (będziesz uprawiał ugór).
  • Gość: elwer IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.11.01, 22:14
    Masz rację konkordat jest do wyrzucenia.Niestety oszołomki tego nie rozumieją.
    Ciężko wyrwać ludzi od oparów kadzidła.
    Dla mnie to co napisałes jest oczywiste.
  • Gość: ethanol IP: 151.112.27.* 19.11.01, 00:53
    krzysiu,
    a o co tak na prawde kurwa chodzi ???
    bo belkoczesz i belkoczesz i chuj z tego wynika
  • Gość: Krzys52 IP: *.proxy.aol.com 19.11.01, 04:46
    .......Cześć Dybuk
    ....Dziękuję. Także za wsparcie. Bardzo jest potrzebne przy uprawie ugorów. Ja
    uprawiam swój od ponad 20 lat. I od sześciu lat online.
    ....I wiesz co? Zaczyna się zielenić. Z mojego ziarna bowiem - na kamieniu
    obrodzi. surprised)
    ....Serdecznie pozdrawiam
    .....Krzysztof Patora


    dybuk napisał(a):

    > Nie w tym rzecz aby mieć rację. Trzeba mieć jeszcze siłę aby ją skonsumować.
    >
    > Powodzenia Krzysiu (będziesz uprawiał ugór).

  • 19.11.01, 08:13

    Dzisiejsza GW:
    Wejście Polski do Unii Europejskiej to "historyczna konieczność" - oświadczył w
    niedzielę w Brukseli prymas Józef Glemp.

    Jasne. Scenariusz reprezentowany przez KK jast taki. Najpierw ograbić biedną
    Polskę (walnie przyczyniły się do tego rządy Buzka przekazując darmo
    gigantycznej wartości grunty). Następny krok to przystąpienie do Unii E.
    Kolejny krok to zbycie gruntów unitom bez restrykcji po cenach z
    kilkadziesiątkrotnym przebiciem w stosunku do aktualnych cen rynkowych. Cel
    jeden: pławienie się w bogactwie i przepychu. Oczywiście to wszystko dokonuje
    się kosztem polskiego społeczeństwa.

    A takiemu postępowaniu sprzyja bez wątpienia wielkopoddańczy konkordat. Jest to
    dokument dokonanej zbrodni na narodzie polskim. Rząd sam się ubezwłasnowolnił:
    KK okrada nas, ale przecież wszystko w imię Boga.

    A gdzie tu skromność katolicka, jak popatrzy się na Grześkowiak: ustawić
    córeczkę na ekstra intratnej pensyjce w Orlenie, powozić swój tyłek za
    państwowe pieniądze i jeszcze dobrać się do kasy państwowej na koniec swego
    urzędowania (rozumiem, że wypłacana jej renta jest nieopodatkowana). I to w
    imię Boga?

    Dla takich pazernych jak Grześkowiak niebo jest zamknięte, ona doskonale o tym
    wie. Więc renta buzkowa jest jej potrzebna na comiesięczne opłacenie dyspensy.
    Jednak będzie to bez spodziewanego efektu.
  • 19.11.01, 22:03



  • Gość: Krzys52 IP: *.proxy.aol.com 20.11.01, 05:45
    ........Witaj Dybuk
    ....Długa jest lista wydatków budżetowych na rzecz kk, ale jeszcze dłuższe są
    lokalne listy samorządowych świadczeń – zarówno jawnych jak i zakamuflowanych w
    wydatkach na inne cele. Wyrywanie kasy, aczkolwiek wręcz bandyckie to metody,
    nie jest jednak największym złem, w tym wszystkim. Łupienie podatnika odbywa
    się bowiem dzięki zwiazkom państwa z kk – dzięki zawłaszczeniu państwa przez
    Kościół katolicki i przerobienie go na narzędzie tegoż kościoła. Opowiadania
    dot. rozdziału Kościoła od państwa, tak pochwalanego na Vaticanum II, to
    jedynie historia w przypadku Polski. I w tej chwili – wyjątkowo perfidne
    kłamstwo, jako że Kościół w Polsce wynalazł sobie nowa formę dla starych – i
    odrzuconych już ponoć – relacji państwo-Kościół. Oficjalnie deklaruje i
    pochwala on rozdzial podczas gdy faktycznie ma to państwo (systemowo!!)
    uzależnione od siebie.
    ....Dojenie podatnika przez kk zaczęło się od tzw. “ustaw kościelnych” z
    1989r.. Wkrótce doszło do masowego sprowadzania dobr materialnych (np. łącznie
    z tanią wtedy benzyną z Finlandii) w celu obrotu nimi, no i zysku. Oczywiście
    bez opłat celnych oraz podatków. Zapewne postrzegasz owe ustawy nie tylko jako
    ofiarowanie nie swojego przez złodzieja (co i ja podzielam). I podobnie jak ja
    widzisz to samo jako świadome przyjęcie od tegoż złodzieja prezentu
    pochodzącego z kradzieży. Jako udział w kradzieży i jej pochwałe. Czy pamiętasz
    wyrywanie tzw. “odzysków”? Jak się dało - to i tych co do których ugodził się
    przecież już Kościół z RP II. Czy – w ślad za czarownikami i baraniną – można
    puścić to w zapomnienie, bo ponoć nie potknięcia się liczą lecz misja czynienia
    dobra? No cóż, czy podobnie widzisz czynienie dobra za kradzione?
    ....Same pieniądze to jednak nie wszystko. Swoją postawą przyłożył się bowiem
    Kościół katolicki do tej gigantycznej korupcji, w której niedługo Polska
    zapewne zdobędzie mistrzostwo świata. Główna to zasługa owej psującej się od
    głowy ryby – tych tzw. “moralnych autorytetów”. Pamiętasz o ich jawnym
    zaangażowaniu w politykę lat 90(?) O kampanii kłamstw prowadzonej z KEP oraz
    ambon przy okazji wyborów (zwłaszcza referendum konstytucyjne). Lapówkarstwo –
    pod którym, na ogół rozumie się korupcję – jest jedynie częścią znacznie
    większej skorumpowanej całości. To tylko!! wierzchołek owej lodowej góry. Choć
    to wyłącznie z jego powodu rozlegają się lamenty. Poczatek korupcji
    (lapówkarstwa) znajduje się w moralnej korupcji – w moralności Kalego. A tej
    Kościół katolicki w Polsce jest głównym propagatorem i kustoszem. Szlachetne
    postępki nie załatwiają wszystkiego.
    ....Złodziejskie związki Kościoła z państwem – a więc dojenie podatnika na
    wszelkie sposoby - możliwe są dzięki ich systemowej jedności (głownie na bazie
    konkordatu oraz robionej pod niego gumowej konstytucji - prawa). Nawiasem
    mowiąc, w Polsce, zrealizowane zostały już dążenia katolickich integrystów.
    Wprawdzie jest to jedność zakamuflowana i nieoficjalna ale niemniej -
    faktyczna. Państwo znów stało się narzędziem realizacji religijnych celów. To
    dlatego zasłużyl kk na potężnego kopa. I musi to być bardzo bolesny kop gdyż
    inaczej nic nie zmusi kk do dźwignięcia się z wygodnych pieleszy - do
    wyciągnięcia mordy ze żłoba. Bo dobrowolnie to Kościół NIGDY!!! nie wyjdzie z
    państwa, a ta zgraja nygusów, birbantów i wydrwigroszy – z kieszeni podatnika.
    ....Ten kop także należy się kk za karę: za uniemożliwienie rozliczenia się z
    komuna. Bo z jednej strony woleli nie ujawniać skali własnej współpracy z
    komunistycznym reżymem, podczas gdy z drugiej – poprzez przyjmowanie coraz to
    nowych gigantycznych łapówek – pieczętowali pakt o wzajemnej nieagresji.
    Związali się z komuna na śmierć i życie. Mało tego, jako że w romansie z komuną
    Kościół nie był bynajmniej stronł biernł. Wręcz przeciwnie. To właśnie Kościół,
    w późniejszej fazie wzajemnych stosunków, inicjował kolejne ustępstwa (i
    lapówki) na swoją stronę, dzięki zręcznemu używaniu pały pod nazwą ZCh-N.
    Ustawiał komune pomiędzy jej pragnieniem zabezpieczenia jej stanu materialnego
    posiadania a ZCh-Nowskim straszakiem rozliczeń.
    ....Tak, tak - kasa wyrywana z budżetu na potrzeby religii to po prostu
    okradanie podatnika. Zadnego znaczenia nie ma tu fakt, że okradanie odbywa się
    z użyciem państwa. To też kradzież, tylko na wielką skalę. Bo nikt nie pytał
    podatnika o zgodę - gdy o utrzymywanie z jego kieszeni kk idzie. A my tu mówimy
    o grubych miliardach dolarów. O sumach o które teraz nawet w Sejmie nikt nie
    pyta (pytano w interpelacjach w roku ubiegłym – bez odpowiedzi), jako że tej
    wielkości wybuch smrodu zdmuchnąć musiałby nie tylko bezpośrednio
    odpowiedzialnych za kasę przepompowywaną do kieszeni kk. Przez całą dekadę
    bowiem nawet opozycja w postaci komuny wykazała się daleko posuniętym brakiem
    zainteresowania gdy o finansowanie kk szło. Choc jej obowiązkiem było dociekać,
    pytać, domagać się wyjaśnień, kontroli. Komuna zaś tego nie robiła - w trosce
    o własną dupe...i stan prywatnego posiadania, mrówczo wypracowany w
    socjalistycznym państwie ludu miast i wsi. Z uwagi na powyższe bezpieczniej
    było, i ciągle jest – nie dociekać.
    ....Myśle, że czas już skończyć z tym draństwem.
    ......Serdecznie pozdrawiam
    .......Krzysztof Patora
    ..
    PS....Na forum “Wiadomości z Kraju” także rozpocząłem wątek pt. “Nieślubne
    Dziecko Swietego Pawła”. Coś kiepsko on się tam rozwija. Czy mogłbyś dorzucić
    do niego coś od siebie? Dzieki.
  • Gość: fort IP: *.*.*.* 21.11.01, 21:03
    Krzys52,

    Dzieki wielkie; dawno sie tak nie ubawilem. Tyle bzdur w
    jedym poscie....
    A moze jakis konkrecik, co? Gdzie widziales te grube
    miliardy $$?



    Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

    > ........Witaj Dybuk
    > ....Długa jest lista wydatków budżetowych na rzecz kk,
    ale jeszcze dłuższe są
    > lokalne listy samorządowych świadczeń - zarówno jawnych
    jak i zakamuflowa
    > nych w
    > wydatkach na inne cele. Wyrywanie kasy, aczkolwiek
    wręcz bandyckie to metody,
    > nie jest jednak największym złem, w tym wszystkim.
    Łupienie podatnika odbywa
    > się bowiem dzięki zwiazkom państwa z kk - dzięki
    zawłaszczeniu państwa pr
    > zez
    > Kościół katolicki i przerobienie go na narzędzie tegoż
    kościoła. Opowiadania
    > dot. rozdziału Kościoła od państwa, tak pochwalanego na
    Vaticanum II, to
    > jedynie historia w przypadku Polski. I w tej chwili -
    wyjątkowo perfidne
    > kłamstwo, jako że Kościół w Polsce wynalazł sobie nowa
    formę dla starych -
    > ; i
    > odrzuconych już ponoć - relacji państwo-Kościół.
    Oficjalnie deklaruje i
    > pochwala on rozdzial podczas gdy faktycznie ma to
    państwo (systemowo!!)
    > uzależnione od siebie.
    > ....Dojenie podatnika przez kk zaczęło się od tzw.
    "ustaw kościelnychR
    > 21; z
    > 1989r.. Wkrótce doszło do masowego sprowadzania dobr
    materialnych (np. łącznie
    > z tanią wtedy benzyną z Finlandii) w celu obrotu nimi,
    no i zysku. Oczywiście
    > bez opłat celnych oraz podatków. Zapewne postrzegasz
    owe ustawy nie tylko jako
    > ofiarowanie nie swojego przez złodzieja (co i ja
    podzielam). I podobnie jak ja
    > widzisz to samo jako świadome przyjęcie od tegoż
    złodzieja prezentu
    > pochodzącego z kradzieży. Jako udział w kradzieży i jej
    pochwałe. Czy pamiętasz
    >
    > wyrywanie tzw. "odzysków"? Jak się dało - to i tych co
    do których u
    > godził się
    > przecież już Kościół z RP II. Czy - w ślad za
    czarownikami i baraniną
    > 211; można
    > puścić to w zapomnienie, bo ponoć nie potknięcia się
    liczą lecz misja czynienia
    >
    > dobra? No cóż, czy podobnie widzisz czynienie dobra za
    kradzione?
    > ....Same pieniądze to jednak nie wszystko. Swoją
    postawą przyłożył się bowiem
    > Kościół katolicki do tej gigantycznej korupcji, w
    której niedługo Polska
    > zapewne zdobędzie mistrzostwo świata. Główna to zasługa
    owej psującej się od
    > głowy ryby - tych tzw. "moralnych autorytetów".
    Pamiętasz o i
    > ch jawnym
    > zaangażowaniu w politykę lat 90(?) O kampanii kłamstw
    prowadzonej z KEP oraz
    > ambon przy okazji wyborów (zwłaszcza referendum
    konstytucyjne). Lapówkarstwo ?
    > 8211;
    > pod którym, na ogół rozumie się korupcję - jest jedynie
    częścią znacznie
    > większej skorumpowanej całości. To tylko!! wierzchołek
    owej lodowej góry. Choć
    > to wyłącznie z jego powodu rozlegają się lamenty.
    Poczatek korupcji
    > (lapówkarstwa) znajduje się w moralnej korupcji - w
    moralności Kalego. A
    > tej
    > Kościół katolicki w Polsce jest głównym propagatorem i
    kustoszem. Szlachetne
    > postępki nie załatwiają wszystkiego.
    > ....Złodziejskie związki Kościoła z państwem - a więc
    dojenie podatnika n
    > a
    > wszelkie sposoby - możliwe są dzięki ich systemowej
    jedności (głownie na bazie
    > konkordatu oraz robionej pod niego gumowej konstytucji
    - prawa). Nawiasem
    > mowiąc, w Polsce, zrealizowane zostały już dążenia
    katolickich integrystów.
    > Wprawdzie jest to jedność zakamuflowana i nieoficjalna
    ale niemniej -
    > faktyczna. Państwo znów stało się narzędziem realizacji
    religijnych celów. To
    > dlatego zasłużyl kk na potężnego kopa. I musi to być
    bardzo bolesny kop gdyż
    > inaczej nic nie zmusi kk do dźwignięcia się z wygodnych
    pieleszy - do
    > wyciągnięcia mordy ze żłoba. Bo dobrowolnie to Kościół
    NIGDY!!! nie wyjdzie z
    > państwa, a ta zgraja nygusów, birbantów i wydrwigroszy
    - z kieszeni podat
    > nika.
    > ....Ten kop także należy się kk za karę: za
    uniemożliwienie rozliczenia się z
    > komuna. Bo z jednej strony woleli nie ujawniać skali
    własnej współpracy z
    > komunistycznym reżymem, podczas gdy z drugiej - poprzez
    przyjmowanie cora
    > z to
    > nowych gigantycznych łapówek - pieczętowali pakt o
    wzajemnej nieagresji.
    > Związali się z komuna na śmierć i życie. Mało tego,
    jako że w romansie z komuną
    >
    > Kościół nie był bynajmniej stronł biernł. Wręcz
    przeciwnie. To właśnie Kościół,
    >
    > w późniejszej fazie wzajemnych stosunków, inicjował
    kolejne ustępstwa (i
    > lapówki) na swoją stronę, dzięki zręcznemu używaniu
    pały pod nazwą ZCh-N.
    > Ustawiał komune pomiędzy jej pragnieniem zabezpieczenia
    jej stanu materialnego
    > posiadania a ZCh-Nowskim straszakiem rozliczeń.
    > ....Tak, tak - kasa wyrywana z budżetu na potrzeby
    religii to po prostu
    > okradanie podatnika. Zadnego znaczenia nie ma tu fakt,
    że okradanie odbywa się
    > z użyciem państwa. To też kradzież, tylko na wielką
    skalę. Bo nikt nie pytał
    > podatnika o zgodę - gdy o utrzymywanie z jego kieszeni
    kk idzie. A my tu mówimy
    >
    > o grubych miliardach dolarów. O sumach o które teraz
    nawet w Sejmie nikt nie
    > pyta (pytano w interpelacjach w roku ubiegłym - bez
    odpowiedzi), jako że
    > tej
    > wielkości wybuch smrodu zdmuchnąć musiałby nie tylko
    bezpośrednio
    > odpowiedzialnych za kasę przepompowywaną do kieszeni
    kk. Przez całą dekadę
    > bowiem nawet opozycja w postaci komuny wykazała się
    daleko posuniętym brakiem
    > zainteresowania gdy o finansowanie kk szło. Choc jej
    obowiązkiem było dociekać,
    >
    > pytać, domagać się wyjaśnień, kontroli. Komuna zaś
    tego nie robiła - w trosce
    > o własną dupe...i stan prywatnego posiadania, mrówczo
    wypracowany w
    > socjalistycznym państwie ludu miast i wsi. Z uwagi na
    powyższe bezpieczniej
    > było, i ciągle jest - nie dociekać.
    > ....Myśle, że czas już skończyć z tym draństwem.
    > ......Serdecznie pozdrawiam
    > .......Krzysztof Patora
    > ..
    > PS....Na forum "Wiadomości z Kraju" także rozpocząłem
    wątek pt.
    > 220;Nieślubne
    > Dziecko Swietego Pawła". Coś kiepsko on się tam
    rozwija. Czy mogłbyś dorz
    > ucić
    > do niego coś od siebie? Dzieki.

  • Gość: Krzys52 IP: *.proxy.aol.com 22.11.01, 06:56
    Gość portalu: fort napisał(a):

    > Krzys52,
    >
    > Dzieki wielkie; dawno sie tak nie ubawilem. Tyle bzdur w jedym poscie....
    > A moze jakis konkrecik, co? Gdzie widziales te grube miliardy $$?
    ..
    ...................
    ....Czy juz sie wysmiales Fort?
    To teraz wez olowek i notuj koszty
    1)Finansowanie przez panstwo uczelni katolickich (PAT, KUL, im. Wyzynskiego,
    seminaria, szkoly katolickie)
    a)koszty administracyjne takie jak utrzymanie budynkow, remonty, energia itp.
    b)place dla zatrudnionego tam personelu, powiekszone o emerytury, swiadczenia
    zdrowotne i socjalne, ubezpieczenia.
    2)Finansowanie utrzymania zabytkow oraz tzw. "zabytkow" bedacych wlasnoscia
    Kosciola
    3)Finansowanie przeroznych kapelanow od wszystkiego, specjalistow, doradcow (ze
    swiadczeniami jak wyzej)
    3)Koszty wspomnianych w tym watku "odzyskow" oraz darowizn.
    4)Koszty zwolnien podatkowych od faktycznie prowadzonej dzialalnosci gospodarczej.
    5)Koszty zwolnien z oplat celnych od tzw. "importu na cele parafialne" -
    faktycznie w celach komercyjnych i dochodu.
    6)Koszty nagminnego finansowania potrzeb parafialnych, na szczeblu lokalnym.
    7)Koszty dofinansowywania koscielnych rozglosni i stacji telewizyjnych.
    ..
    ..Nie wiem czy to juz wszystko, ale mam nadzieje, ze ubawiles sie setnie po raz
    wtory. Aaaa, wolalbys konkretne liczby, prawda(?) A ja myslalem, ze sam
    policzyles. Czy nie jestes wystarczajaco zdolny by przelozyc to sobie na
    konkretne liczby, dodac i pomnozyc przez lat (powiedzmy) szesc. Praaaawda, nie
    wiesz ile to wszystko wynioslo rocznie oraz jakie sa koszty jednostkowe w
    poszczegolnych punktach. Wiesz co? Nygus jestes i tepak sadzac, ze ja tobie podam
    te liczby. Taki dobry to ja nie jestem Ponadto mowie Tobie to co wiem. A wiem na
    co panstwo (podatnik) Kosciolowi placa. Ile? Oto jest tajemnica wiary.
    ....Gdybys Pan dal Tobie sile doczytania do konca to wyczytalbys takze co
    nastepuje:______
    ______Zadnego znaczenia nie ma tu fakt, że okradanie odbywa się z użyciem
    państwa. To też kradzież, tylko na wielką skalę. Bo nikt nie pytał podatnika o
    zgodę - gdy o utrzymywanie z jego kieszeni kk idzie. A my tu mówimy o grubych
    miliardach dolarów. O sumach o które teraz nawet w Sejmie nikt nie pyta (pytano w
    interpelacjach w roku ubiegłym - bez odpowiedzi), jako że tej wielkości wybuch
    smrodu zdmuchnąć musiałby nie tylko bezpośrednio odpowiedzialnych za kasę
    przepompowywaną do kieszeni kk. Przez całą dekadę bowiem nawet opozycja w postaci
    komuny wykazała się daleko posuniętym brakiem zainteresowania gdy o finansowanie
    kk szło. Choc jej obowiązkiem było dociekać, pytać, domagać się wyjaśnień,
    kontroli. Komuna zaś tego nie robiła - w trosce o własną dupe...i stan
    prywatnego posiadania, mrówczo wypracowany w socjalistycznym państwie ludu miast
    i wsi. Z uwagi na powyższe bezpieczniej było, i ciągle jest - nie dociekać._____
    ..
    ....I wtedy zwrocilbys sie do swojego reprezentanta (posla badz senatora) i
    domagal sie odpowiednich interpelacji. Az dostalbys te oczekiwane liczby.
    ....Chyba, ze i Ty kradniesz.
    ..
    K.P.
  • Gość: Krzys52 IP: *.proxy.aol.com 22.11.01, 22:18
    ...jako że państwo wypłaca im pensje, przy czym oczywiście nie zapomnij o
    przysługujących (i świadczonych) świadczeniach zdrowotnych, socjalnych,
    emerytalnych oraz o ubezpieczeniach.
    ....Koniecznie dodaj te liczby do swojego słupka. I bądź pewien, że jednak
    uskłada się na te grube miliardy dolarów.
    ..
    K.P
  • Gość: Krzys52 IP: *.proxy.aol.com 24.11.01, 04:56
    ktore smialo zsumuja sie w grube miliony, choc to oczywiscie piwko przy tym co
    podliczyles do tej pory.
    ....Papieskie wycieczki (wraz z cala swita i kosztami towarzyszacymi) powinien
    pokrywac kk i parafianin - nie panstwo, nie podatnik.
    ....A wiec dorzuc bo ziarnko do ziarnka...
    K.P.
  • 25.11.01, 02:41
    ....A i o innych swietych oraz krzyzach nie zapomnij. Dodaj wszystko sumienie.
    ..
    K.P.
  • Gość: dorota IP: 212.33.89.* 10.10.02, 09:51
    Nie ma chyba wiekszego miasta aby posag papieza nie stal, czy my sie modlimy
    do " Cudzego Boga " czy pamietamy wszyscy NIE BEDZIESZ MIAL CUDZYCH BOGOW
    PRZEDE MNA.
    To tylko czlowiek jak my wszyscy owszem jest reprezentantem Pana na ziemi, ale
    nie zastepuje Jego, on ma tylko reprezentowac A NIE UCHODZIC ZA NIEGO
    LUDZIE OPAMIETAJCIE SIE CZY WRACACIE DO PODDANSTWA I BOZKOW< PAPIEZ BY SOBIE
    TEGO NIE ZYCZYL
  • 21.11.01, 00:57
  • Gość: ethanol IP: 151.112.27.* 21.11.01, 03:51
    ty dybuku przeklety,
    jak nie masz co do powiedzenia to trzym ryj w kuble na smieci i sztucznie nie
    podbijaj watku przydupasku skrzynia55
  • Gość: Krzys52 IP: *.proxy.aol.com 23.11.01, 07:10
    ....i obrzydliwy tez, fu. Za co Dybuk powinien powtorzyc swoj prosty a skuteczny
    numer. By ukarac brzydkiego Ethanola.
    ..
    K.P.

    Gość portalu: ethanol napisał(a):

    > ty dybuku przeklety,
    > jak nie masz co do powiedzenia to trzym ryj w kuble na smieci i sztucznie nie
    > podbijaj watku przydupasku skrzynia55

  • 24.11.01, 12:58
    Krzysiu,
    załóż sobie konto na Gazecie czy gdziekolwiek indziej i napisz do mnie. Chcę ci
    cosik przekazać.
    Dzięki. Dybuk
  • 24.11.01, 19:36
    dybuk napisał(a):

    > Krzysiu,
    > załóż sobie konto na Gazecie czy gdziekolwiek indziej i napisz do mnie. Chcę ci
    >
    > cosik przekazać.
    > Dzięki. Dybuk
    ................
    ..
    .......Czesc Dybuk
    ....Wlasnie zalozylem sobie konto. Z tym ze bede sie tez podpisywal, moim starym
    zwyczajem. Co nie oznacza jednak, ze zachecam innych do tego samego. Ja moge
    sobie na to pozwolic. Mam tez w tym cel.
    Pzdr.
    Krzysztof Patora

  • Gość: ethanol IP: 151.112.27.* 25.11.01, 03:01
    oho
    widze ze te buce - dybuk i krzysiu 55 na randke sie umawiaja na priva
  • 25.11.01, 12:38
    ethanolu nam tylko brak
  • Gość: krzys52 IP: *.proxy.aol.com 10.10.02, 05:35
    .............
  • 10.10.02, 07:57
    Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

    > >>>>>>>>>>>>>>>>>>>
    > 2>>Wdepnąć w Konkordat
    > ..
    > >>>>>>>>>>>>>>>>>>>
    > 2>>>>>>Czesc I, z 5
    > ....Pomijając konkordatowe zapisy dotyczące ślubów, rozwodów i cmentarzy -
    gdyż
    >
    > podstawy do narosłych tu kontrowersji są w gruncie rzeczy najłatwiejsze do
    > wyeliminowania - konkordat wchodzi w kolizję z demokratycznymi dażeniami
    > państwa, na trzech wzajemnie przenikających się płaszczyznach: zbliżenia,
    > zjednoczenia, uzależnienia.
    >
    > >>>>>>>>>>>>>>>>>>>

    Krzysztofie,
    w moim rozumieniu demokracji konkordat jest tej demokracji zaprzeczeniem.
    bez dowodu
    d_
  • Gość: Śmiewca IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 10.10.02, 10:40
    d_nutka napisała:

    >> w moim rozumieniu demokracji konkordat jest tej demokracji zaprzeczeniem.
    > bez dowodu
    > d_

    śm. Oczywiście, tym niemniej nasuwa mi się refleksja, jak to jest, że opinia
    Jana Kochanowskiego z połowy XVI wieku - " i nową przypowieść Polak sobie kupi,
    że i przed szkodą i po szkodzie głupi."- ciągle aktualna!
    W 1938 r. sanacyjno-piłsudczykowski, klerykalno-burżuazyjny rząd polski
    oceniając stosunki z Kościołem katolickim stwierdził:
    "2. Konkordat n i e przyniósł państwu korzyści i w przyszłości należy
    dążyć do stanu bezkonkordatowego. Sprawy Kościoła regulować ustawami
    wewnętrznymi po e w e n t u a l n y m uzgodnieniu ich z Watykanem"
    Cóż dodać? Smieszność wielką, bowiem komusze rządy przestrzwgały owego
    zalecenia, a ci określający się kontynautorami przedwojennych natychmiast
    zalecenia złamały!

  • Gość: Janusz IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 10.10.02, 10:49
    Gość portalu: Śmiewca napisał(a):

    > d_nutka napisała:
    >
    > >> w moim rozumieniu demokracji konkordat jest tej demokracji zaprzeczeni
    > em.
    > > bez dowodu
    > > d_
    >
    > śm. Oczywiście, tym niemniej nasuwa mi się refleksja, jak to jest, że opinia
    > Jana Kochanowskiego z połowy XVI wieku - " i nową przypowieść Polak sobie
    kupi,
    >
    > że i przed szkodą i po szkodzie głupi."- ciągle aktualna!
    > W 1938 r. sanacyjno-piłsudczykowski, klerykalno-burżuazyjny rząd polski
    > oceniając stosunki z Kościołem katolickim stwierdził:
    > "2. Konkordat n i e przyniósł państwu korzyści i w przyszłości należy
    > dążyć do stanu bezkonkordatowego. Sprawy Kościoła regulować ustawami
    > wewnętrznymi po e w e n t u a l n y m uzgodnieniu ich z Watykanem"
    > Cóż dodać? Smieszność wielką, bowiem komusze rządy przestrzwgały owego
    > zalecenia, a ci określający się kontynautorami przedwojennych natychmiast
    > zalecenia złamały!
    >
    =================
    Ciekawe, czy końkordat można wypowiedzieć?
    Ciekawe, jak dużej biedy trzeba w naszym kraju aby znaleźć wiekszość, która
    poparłaby taką decyzję?
    Narazie czarni łapią co sie da. Mam nadzieje, że kiedyś przyjdzie im płacić od
    tego podatki.

    J.
  • Gość: Janusz IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 10.10.02, 10:51
    ile kilometrów autostrad możnaby wybudować za pieniadze, które KK pozyskał z
    budźetu?

    Janusz
  • Gość: Śmiewca IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 10.10.02, 11:27
    Gość portalu: Janusz napisał(a):

    > ile kilometrów autostrad możnaby wybudować za pieniadze, które KK pozyskał z
    > budźetu?
    >
    > Janusz
    A co? nie takie numery z darowiznami na K.K. robiono!
  • Gość: Janusz IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 10.10.02, 18:04
    Gość portalu: Śmiewca napisał(a):

    > Gość portalu: Janusz napisał(a):
    >
    > > ile kilometrów autostrad możnaby wybudować za pieniadze, które KK pozyskał
    > z
    > > budźetu?
    > >
    > > Janusz
    > A co? nie takie numery z darowiznami na K.K. robiono!
    ===============
    Nie załamuj mnie do końca! - proszę...

    Janusz
  • 11.10.02, 17:59
    Gość portalu: Janusz napisał(a):

    > Gość portalu: Śmiewca napisał(a):
    >
    > > d_nutka napisała:
    > >
    > > >> w moim rozumieniu demokracji konkordat jest tej demokracji zaprze
    > czeni
    > > em.
    > > > bez dowodu
    > > > d_
    > >
    > > śm. Oczywiście, tym niemniej nasuwa mi się refleksja, jak to jest, że opi
    > nia
    > > Jana Kochanowskiego z połowy XVI wieku - " i nową przypowieść Polak sobie
    > kupi,
    > >
    > > że i przed szkodą i po szkodzie głupi."- ciągle aktualna!
    > > W 1938 r. sanacyjno-piłsudczykowski, klerykalno-burżuazyjny rząd pol
    > ski
    > > oceniając stosunki z Kościołem katolickim stwierdził:
    > > "2. Konkordat n i e przyniósł państwu korzyści i w przyszłości nale
    > ży
    > > dążyć do stanu bezkonkordatowego. Sprawy Kościoła regulować ustawami
    > > wewnętrznymi po e w e n t u a l n y m uzgodnieniu ich z Watykanem"
    > > Cóż dodać? Smieszność wielką, bowiem komusze rządy przestrzwgały owego
    > > zalecenia, a ci określający się kontynautorami przedwojennych natychmiast
    > > zalecenia złamały!
    > >
    > =================
    > Ciekawe, czy końkordat można wypowiedzieć?
    > Ciekawe, jak dużej biedy trzeba w naszym kraju aby znaleźć wiekszość, która
    > poparłaby taką decyzję?
    > Narazie czarni łapią co sie da. Mam nadzieje, że kiedyś przyjdzie im płacić
    od
    > tego podatki.
    >
    > J.
    Oczywiście, że końkordat można (i należy!) wypowiedzieć. Był juz zresztą
    precedens, komuniści zrobili to zaraz po wojnie. Nie musieli zresztą się
    wysilać w wyszukiwaniu argumentów, bowiem Watykan uznał - de facto - zmiany w
    podziale na diecezje przeprowadzone przez Niemców na terenach włączonych do
    Rzeszy i okupowanych. Nie raczył też zapytać o zdanie rządu emigracyjnego,
    rzecz jasna! Było to jawnie sprzeczne z konkordatem.
  • Gość: krzys52 IP: *.proxy.aol.com 11.10.02, 06:18
    d_nutka napisała:

    > Krzysztofie,
    > w moim rozumieniu demokracji konkordat jest tej demokracji zaprzeczeniem.
    > bez dowodu
    > d_
    ..
    ::
    D_nutko, oczywiscie, ze konkordat "jest zaprzeczeniem demokracji" albowiem
    podwaza demokratyczna zasade rownouprawnienia podmiotow politycznych. Ponadto
    koscioly nie potrzebuja zawierac z panstwami demokratycznymi umow o swobodzie
    religijnej dzialalnosci - demokracja z definicji takowe swobody gwarantuje. Z
    przyjemnoscia powroce do tych zagadnien systemowych.
    ..
    W watku "Zarobki Pana Boga" polemizujemy sobie z Andrzejem na pokrewny temat
    pasozytowania kk na panstwie i podatniku. Polecam gdyz szereg poruszonych tam
    aspektow z cala pewnoscia wymaga zglebienia i poszerzenia.
    ..
    Jutro postaram sie napisac wiecej, a juz napewno w weekend.
    ..
    Podr.
    K.P.
    ..
    PS....Pojedynczo prawie kazdy krytyk kk ma szanse byc wykonczony przez
    tutejszych parafialnych kretynow (dzialajacych zespolowo i uzgadniajacych linie
    dzialania na privia). Co pragne poddac pod zastanowienie...

  • 11.10.02, 07:31
    Gość portalu: krzys52 napisał(a):

    > ..
    > PS....Pojedynczo prawie kazdy krytyk kk ma szanse byc wykonczony przez
    > tutejszych parafialnych kretynow (dzialajacych zespolowo i uzgadniajacych
    linie
    >
    > dzialania na privia). Co pragne poddac pod zastanowienie...
    >


    Krzysztofie,nie wiem na ile bedę mogła być przydatna w tych dyskusjach
    ale "wykończenia" przez tutejszych parafialnych kretynów się nie obawiam.
    Nie dlatego iżby "zbrakło" im woli wykończenia mne np.ale mam taki kaprys,jeden
    z ostatnich,co mogę to dołożę.
    Spotkałam jednak w KK paru "dobrych katolików" na zasadzie analogicznej,ze
    podobno dobrzy Żydzi też istnieją.
    pozdrawiam
    d_
  • Gość: AndrzejG IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.10.02, 15:52
    Gość portalu: krzys52 napisał(a):

    > ..
    > PS....Pojedynczo prawie kazdy krytyk kk ma szanse byc wykonczony przez
    > tutejszych parafialnych kretynow (dzialajacych zespolowo i uzgadniajacych
    linie dzialania na privia). Co pragne poddac pod zastanowienie...
    >


    Dla mnie są oni przesympatyczni , a których za takich nie mam to nie rozmawiam.
    Nie wchodze w żadne układy i sojusze wojenne.


    Andrzej
  • Gość: Krzys52 IP: *.proxy.aol.com 11.01.03, 07:06
    Podniesienie
  • Gość: Krzys52 IP: *.proxy.aol.com 22.02.03, 05:50
    ...bo gdy o moje owczesne obawy idzie to okazalo sie, ze... mialem za mala
    wyobraznie. Praktyka przyniosla kk znacznie wiecej korzysci niz mial ponoc
    zabiegac konkordat, a ja moglem wtedy przypuscic.
    ..
    K.P.
  • 20.07.13, 18:06
    tej zdrady stanu.

    Ciekaw jestem waszych opinii, Najmilsi, teraz - po 12 latach od ukazania sie tekstu Krzys52 na tym poboznym forum.
  • 20.07.13, 22:58

    Pani Hanna Suchocka posiada dom i jesteśmy niemal sąsiadami na poznańskim Grunwaldzie.Władza należy się biskupom, 460-u oslów z ulicy Wiejskiej to niepotrzebny klin w trybach mechanizmu funkcjonowania panstwa, włącznie ze związkami zawodowymi...
    --
    Deklaracja organizacji Ojczyzna księdza prałata Józefa Prądzyńskiego- 1939 rok:

    ”okazja poprawienia granicy zachodniej zdarza się raz na tysiąc lat, trzeba ją wykorzystać! Odzyskać ziemie macierzyste, oprzeć granicę na Odrze- to są zadania Polaków w tej wojnie."
  • 21.07.13, 00:15
    qwardian napisał:

    >
    > Pani Hanna Suchocka posiada dom i jesteśmy niemal sąsiadami na poznańskim Grunwaldzie.

    No i co z tego ?

    >Władza należy się biskupom,

    Bo oszołomstwo tego chce ??

    > 460-u oslów z ulicy Wiejskiej to niepotrzebny klin w trybach mechanizmu funkcjonowania panstwa, włącznie ze związkami zawodowymi...

    Opowiedz o tym ??
    --
    www.youtube.com/watch?v=PW-6FKFnHx8
  • 21.07.13, 23:54
    benek231 napisał:

    > tej zdrady stanu.
    >
    > Ciekaw jestem waszych opinii, Najmilsi, teraz - po 12 latach od ukazania sie te
    > kstu Krzys52 na tym poboznym forum.
    Moje zdanie nie zmieniło się: uważam końkordat za szkodliwy dla kraju i że należy go jak najszybciej wypowiedzieć.

    --
    Każda wielka organizacja ma swój deputat kretynów,

    Kim Philby.
  • 21.07.13, 01:33
    Komu się chciało do tego stopnia stracić czas, ażeby wyciągnąć z otchłani archiwum te brednie i jeszcze cokolwiek do nich dopisywać... to jest fascynujące zupełnie tak samo, jak jakaś hodowla anormalnej pleśni.
  • 21.07.13, 18:45
    Mysle, ze powinienes poswiecic sie hodowli plesni. smile
  • 21.07.13, 23:56
    laudasti napisała:

    > Komu się chciało do tego stopnia stracić czas, ażeby wyciągnąć z otchłani archi
    > wum te brednie i jeszcze cokolwiek do nich dopisywać... to jest fascynujące zup
    > ełnie tak samo, jak jakaś hodowla anormalnej pleśni.
    I to wszystko, cały produkt głębokich przemyśleń?

    --
    Każda wielka organizacja ma swój deputat kretynów,

    Kim Philby.
  • 22.07.13, 17:56
    Gandalfie, facet nie rozumie, ze ta staroc z lamusa jest tak samo na czasie dzis, jak byla w grudniu 1993r.
  • 23.07.13, 02:25

    A "doktora Faustusa" Manna - który czytał, a? żeby zorientować się o co chodzi z metafora hodowli pleśni? smile

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.