Dodaj do ulubionych

Czeski stoicyzm

08.04.03, 14:45
"W nocy z poniedziałku na wtorek niedaleko Pelhrzimova na Wysoczyźnie Czesko-
Morawskiej, przed kościołem w miejscowości Velka Chyszka polał się benzynę i
podpalił 43-letni mężczyna. Zmarł wskutek odniesionych ran. To od marca
szósty tego rodzaju przypadek w Czechach.(...)Według psychologów, obecne
młode pokolenie bardzo często uprawia kult samozniszczenia i jest o wiele
słabsze psychicznie niż generacje poprzednie. Zdaniem psychologa Karla
Humnala, zjawisko autodestrukcji w wielu kręgach stało się wręcz obyczajem
kultowym."
---------------------------------------------------------


wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html?wid=791777
Obserwuj wątek
    • ada08 Re: Czeski stoicyzm 08.04.03, 14:55
      Gwoli ścisłości: 43 lata to raczej nie jest młode pokolenie smile
      Człowieka zawsze szkoda, ale skoro już ktos tak bardzo nie chce
      żyć no to trudno.....

      A ta ''fala'' samospaleń to moze stąd, ze jest to stosunkowo łatwy
      (w wykonaniu) a jednocześnie efektowny sposób zejścia z tego padołu ?
      a.
      • 7em Re: Czeski stoicyzm 08.04.03, 14:59
        to jest jeden z puzli erupcji zła na swiecie w ostatnich miesiacach. u siebie
        tez to zauwazylem. np wczoraj rzuciłem kotce o psudonimie "megi" kawałek miesa
        doskonale wiedzac ze pies "tobi" jest w poblizu. ten niewiele sie zastanawiajac
        ukryzł ja w plecy i zabrał pyszny kasek a ja temu przygladałem sie z luboscia.

        5040
      • karlin Przepraszam, że pytam 08.04.03, 15:11
        ale skąd wiesz

        --------------------------------------------------------------------------
        ada08 napisała:

        > A ta ''fala'' samospaleń to moze stąd, ze jest to stosunkowo łatwy
        > (w wykonaniu) a jednocześnie efektowny sposób zejścia z tego padołu ?
        -------------------------------------------------------------------------

        że tak łatwy?

        pzdr
        k
        • ada08 Re: Przepraszam, że pytam 08.04.03, 15:22
          karlin napisał:

          > ale skąd wiesz
          >
          > --------------------------------------------------------------------------
          > ada08 napisała:
          >
          > > A ta ''fala'' samospaleń to moze stąd, ze jest to stosunkowo łatwy
          > > (w wykonaniu) a jednocześnie efektowny sposób zejścia z tego padołu ?
          > -------------------------------------------------------------------------
          >
          > że tak łatwy?
          >

          Oczywiście nie z własnych doświadczen smile
          Wyobrażam sobie jednak , ze jest prosty ''technicznie'',
          tj. nie wymaga żmudnych zabiegów celem zdobycia środków,
          bo benzyna jest łatwodostępna, łatwiej, niż np.
          trucizna czy broń.
          Samobójca (kandydat na somobójce) nie musi też szukać
          jakiegoś specjalnego miejsca , wystrczy wyjść na ulice itd....

          W tym sensie jest to sposób prosty.
          Natomiast nie ulega dla mnie wątpliwości , ze jest to przy
          tym sposób wyjątkowo okrutny.
          a.


          • karlin Re: Przepraszam, że pytam 08.04.03, 15:30
            A mnie się wydaje, że jest to jednak sposób wymagający wyjątkowej desperacji,
            zważywszy na dość chyba łatwą do wybrażenia porcję cierpień, jaką samobójca
            sobie zadaje. Poza tym sznur jest chyba tańszy.

            pzdr
            k
            • rycho7 Re: Przepraszam, że pytam 08.04.03, 15:35
              karlin napisał:

              > A mnie się wydaje, że jest to jednak sposób wymagający wyjątkowej desperacji,
              > zważywszy na dość chyba łatwą do wybrażenia porcję cierpień, jaką samobójca
              > sobie zadaje.

              Smierc wynika ze spalenia pluc jest wiec wyjatkowo szybka. Nie sadze jednak aby
              pierwszorazowy samobojca, az tak doglebnie analizowal metody samobojstw.
              • karlin Re: Przepraszam, że pytam 08.04.03, 15:52
                rycho7 napisał:

                > Smierc wynika ze spalenia pluc jest wiec wyjatkowo szybka.
                ---------------------------------------------------------------

                Oglądałem film z samospalenia się Ryszarda Siwca podczas dożynek w 1968 r. na
                Stadionie X-lecia w Warszawie. Pokazano go niedawno w TVP. Facet palił się
                i "żył" dobrych parę minut.
                • rycho7 Rozumiem, lubisz te klimaty 09.04.03, 09:01
                  karlin napisał:

                  > Oglądałem film z samospalenia się Ryszarda Siwca podczas dożynek w 1968 r. na
                  > Stadionie X-lecia w Warszawie. Pokazano go niedawno w TVP. Facet palił się
                  > i "żył" dobrych parę minut.
            • ada08 Re: Przepraszam, że pytam 08.04.03, 17:10
              karlin napisał:

              > A mnie się wydaje, że jest to jednak sposób wymagający wyjątkowej
              desperacji,
              > zważywszy na dość chyba łatwą do wybrażenia porcję cierpień, jaką samobójca
              > sobie zadaje. Poza tym sznur jest chyba tańszy.

              Niekoniecznie samopowieszenie jest łatwiejsze od samospalenia .
              Do samospalenia potrzebna jest bańka benzyny , zapałki i kawałek
              ulicy albo placu. Człowiek siada albo kładzie się albo stoi, oblewa się
              benzyna i podpala.
              Żeby się powiesić trzeba nie tylko sznura, ale i starannie wybranego
              miejsca. Jakaś gałąź, jakiś żyrandol , jakis stołek itd....
              Trzeba zrobić pętlę, sznur zawiesić i odpowiednio umocować, założyć go
              sobie na szyję, wejść na stołek itd....

              Dużo więcej czynności trzeba wykonać.

              Ponadto ze sznura można się urwać; sposób z benzyną jest pewniejszy.

              Samobójstwo zawsze jest aktem desperacji (nie mówię tu o samobójstwach
              dokonanych pod wpływem alkoholu czy innych specyfików), ale samospalenie
              to dodatkowo demonstracja, bo z reguły odbywa sie w obecnosci innych ludzi.

              Nie jest mi natomiast znany przypadek by ktoś powiesił się demonstracyjnie
              w obecnosci świadków.

              Zaznaczam, ze moje rozważania są czysto teoretyczne, nigdy nie miałam
              nawet cienia myśli samobójczych, jestem na to zbyt lekkomyślna, ale kiedyś
              zastanawiałam się nad różnymi technikami odbierania sobie życia....

              Pozdrawiam
              a.
              • karlin Re: Przepraszam, że pytam 08.04.03, 17:42
                ada08 napisała:

                > Niekoniecznie samopowieszenie jest łatwiejsze od samospalenia . Do
                samospalenia potrzebna jest bańka benzyny , zapałki i kawałek
                ulicy albo placu. Człowiek siada albo kładzie się albo stoi, oblewa się
                benzyna i podpala.<
                -------------------------------------------
                I może liczyć na to, że kilku życzliwych go ugasi i zapewni mu wielodniową
                umieralnię na ojomie, albo wygląd freddiego kruegera do końca życia.
                ---------------------------------------------------------
                > Żeby się powiesić trzeba nie tylko sznura, ale i starannie wybranego
                > miejsca. Jakaś gałąź, jakiś żyrandol , jakis stołek itd....
                -----------------------------------------------------------
                Czyli praktycznie w każdym pomieszczeniu.
                -----------------------------------------
                > Zaznaczam, ze moje rozważania są czysto teoretyczne,
                -------------------------------------------
                Między nami, teoretykami...
                -----------------------------------------
                nigdy nie miałam nawet cienia myśli samobójczych, jestem na to zbyt
                lekkomyślna, ale kiedyś zastanawiałam się nad różnymi technikami odbierania
                sobie życia....
                -----------------------------------------

                Też się kiedyś zastanawiałem nad tym, czy samobójstwo to raczej wynik
                lekkomyślności, czy głęboko przemyślanej decyzji. Ale - pomijając wymiar
                metafizyczny, religijny - wynik ostatecznego, rozstrzygającego testu i tak
                byłby znany wszystkim, poza najbardziej zainteresowanym.

                pzdr
                (bez skłonności do propagowania myśli samobójczychsmile
                k
                • ada08 Re: Przepraszam, że pytam 08.04.03, 17:54
                  karlin napisał:

                  > Też się kiedyś zastanawiałem nad tym, czy samobójstwo to raczej wynik
                  > lekkomyślności, czy głęboko przemyślanej decyzji.

                  Bronię lekkomyśloności smile
                  Ludzie lekkomyślni nie popełniają samobójstwa.
                  Ludzie lekkomyślni nawet w trudnych sytuacjach myślą lekko:
                  - E, jakoś to będzie .... Za dzień, za tydzień ... Jakoś tam będzie... smile

                  Jeżeli już , to raczej mówiłabym o bezmyślnośći.
                  Bo jeżeli jest na świecie chociaż jedna osoba , która mnie kocha , i
                  której ja moim samobójstwem sprawiłabym ból, to nie branie tego pod
                  uwagę nie byłoby lekkomyślnoscią tylko bezmyślnością właśnie i
                  skrajnym egoizmem.


                  > Ale - pomijając wymiar
                  > metafizyczny, religijny - wynik ostatecznego, rozstrzygającego testu i tak
                  > byłby znany wszystkim, poza najbardziej zainteresowanym.
                  >

                  Ja też pomijam całą tę sferę duchową, moralną itd...
                  Mówię tylko o technikach. O metodach.
                  A metody są moralnie obojętne.
                  Nieobojętne moralnie są przyczyny i skutki samobójstwa.
                  Ale to inny temat.
                  Pozdrawiam smile
                  a.
                  • karlin Re: Przepraszam, że pytam 08.04.03, 18:07
                    To chyba jednak nie takie prostesmile

                    Bezmyślność to jedna z napotężniejszych broni, jaką można się posłużyć
                    przeciwko dotkliwościom doczesnej tułaczki. Ona na cierpienie znieczula, jak
                    solidna dawka morfiny. Nie wierzę w to, że można być równocześnie bezmyślnym i
                    wrażliwym. Wrażliwość to naturalna mądrość, która wielu ludziom daje radość,
                    ale i szacunek zastrzeżony dla tytularnych mędrców. Jednak wrażliwość bywa
                    bezbronna... i tak, czasem, lekkomyślna...

                    pzdr
                    k
                    • ada08 Re: Przepraszam, że pytam 08.04.03, 18:26
                      Jeśli mowa o ucieczce ''przed dotkliwościami doczesnej tułaczki'' to
                      może nie zawsze jest to bezmyślnosć, tylko właśnie ucieczka, impregnowanie się,
                      zatkanie uszów, zamknięcie oczów, ucieczka w głąb siebie do swojego małego
                      prywatnego świata.

                      Natomiast bezmyślność człowieka, owszem, moze być wykorzystana , zmanipulowana
                      bardzo skutecznie przez osoby trzecie.
                      Mam tu na myśli bandziorów, którzy którzy spowodowali tragedię WTC.

                      Oni przecież też byli samobójcami.
                      Tylko , że stali się nimi niejako 'przy okazji' , bo przede wszystkim
                      byli mordercami, którzy oby z piekła nie wyszli (jeśli ono istnieje i
                      czymkolwiek jest).

                      I to właśnie bezmyślność jest , według mnie , tą cechą, która pozwoliła
                      im zrobić to, co zrobili.

                      Nawet nie fanatyzm, tylko bezmyślność i brak wyobraźni.

                      O wrażliwości to już nawet nie wspomnę , bo co tu gadać o wrażliwości
                      u takich typów spod najpodlejszej gwiazdy.

                      Ale samobójcami przecież też byli....
                      a.
                      • karlin Re: Przepraszam, że pytam 08.04.03, 18:46
                        Czy Herostrates był bezmyślny?

                        A może tylko "myślał inaczej"?

                        Bo własną śmierć jako konsekwencję swojego czynu przewidział na pewno.

                        Wykorzystywanie cudzego fanatyzmu to trochę inna sprawa. W końcu zdarza się
                        także posyłanie żołnierzy na "samobójczą" misję. Jest taka kategoria w
                        wojskowym slangu, nazywa się "rozpoznanie bojem" i sprowadza się w sumie do
                        tego: nie wiem nic, więc wyślę oddział, jak zaczną do nich strzelać, to się
                        czegoś dowiem. Straty w ludziach są wtedy ogromne. A mówimy tu o żołnierzach, a
                        więc tych, którzy - najczęściej zawodowo - żyją z narażania swojego życia.

                        Rytualny świat "kamikaze", szaleństwo obwiązanych trotylem fedainów. Wysłanie
                        ich z misją czy przyciśnięcie guzika? Dla tych, którzy o tym decydują to
                        wyłącznie kwestia kalkulacji lub dostępnych środków.

                        pzdr
                        k
                        • ada08 Re: Przepraszam, że pytam 08.04.03, 19:08
                          Herostrates był, w moim pojęciu, szaleńcem.
                          Tak jak wielu szaleńców miał poczucie jakiejś misji.
                          Tacy są najgorsi.

                          Ja jednak chciałabym trzymać sie tematu.
                          Samobójstwa, które powoduje tylko własną śmierć.
                          Żadnej cudzej.
                          Żadnych poza tym zniszczeń.

                          Sytuację , gdy człowiek popełnia samobójstwo, bo świadomie doszedł do
                          wniosku , ze - jak pisał Camus - życie nie jest warte podjęcia trudu,
                          żeby je przezyć.

                          Moze więc niepotrzebnie wspomniałam tutaj o mordercach z WTC.

                          Ty wspominasz o żołnierzach, posyłanych na pewną śmierć.
                          O kamikadze.

                          Ci pierwsi dokonali wyboru (czy na pewno ? - zastanawiam się teraz),
                          poszli na dobrowolna śmierć, dobrowolnie stali się nie tylko samobójcami,
                          ale i mordercami (czy na pewno dobrowolnie ? pytam teraz siebie samą )

                          A ci drudzy ? Jaki oni mają (mieli ) wybór , gdy wysyłani są
                          ''na rozpoznanie ogniem'' ? Na pewną śmierć ?
                          Przecież ktoś, kto zostaje żołnierzem nie jest ochotnikiem-samobójcą.

                          To chyba nie jest dobry przykład.

                          a.
                          • karlin Re: Przepraszam, że pytam 08.04.03, 19:22
                            W każdym z nas tkwi taki mały samobójca. Thanatos, diabeł, homeostatyczny
                            równoważnik instynktu samozachowawczego - nazwijmy to, jak chcemy. Ale jest.
                            Wyuczuwamy go instynktownie. Przeważnie jest groźny jak - powiedzmy - tupiący
                            nocą po pokoju jeż. Weźmiesz do ręki - trochę kłuje.

                            Ale czasem, gdy klimat sprzyja, zaczyna rosnąć. Kiedy? Jak go powstrzymać? Czy
                            możesz liczyć na pomoc, czy musisz radzić sobie sam?

                            Bo w to, że o wszystkim decyduje statystyka - bezrobocie, albo socjologia -
                            tatamama piją, nie potrafię uwierzyć. I czy można świadomie wybrać coś, o czym
                            nie ma się żadnego pojęcia - nicość?

                            pzdr
                            k
                            • ada08 Re: Przepraszam, że pytam 08.04.03, 19:42
                              karlin napisał:

                              > W każdym z nas tkwi taki mały samobójca. Thanatos, diabeł, homeostatyczny
                              > równoważnik instynktu samozachowawczego - nazwijmy to, jak chcemy. Ale jest.
                              > Wyuczuwamy go instynktownie.

                              Nie , nie. To nie samobójca. To raczej ''ktoś'' kto ma skłonność do
                              autodestrukcji, ale niekoniecznie aż do samounicestwienia.
                              Takie igranie z ogniem (a raczej z ognikiem)smile.
                              Balansowanie na skraju (niezbyt głębokiej smile) przepaści.

                              To ktoś lekkomyślny smile

                              > Przeważnie jest groźny jak - powiedzmy - tupiący
                              > nocą po pokoju jeż.

                              Albo wiszący w przedpokoju płaszcz, który w ciemności wydawał
                              się być upiorem, a po zapaleniu światła .... smile))

                              >
                              > Ale czasem, gdy klimat sprzyja, zaczyna rosnąć. Kiedy? Jak go powstrzymać? >
                              > Czy możesz liczyć na pomoc, czy musisz radzić sobie sam?

                              Najpierw sam(a) , tak myślę.

                              > Bo w to, że o wszystkim decyduje statystyka - bezrobocie, albo socjologia -
                              > tatamama piją, nie potrafię uwierzyć. I czy można świadomie wybrać coś, o
                              czym
                              > nie ma się żadnego pojęcia - nicość?
                              >

                              Można. Są tacy, którzy wybierają.
                              Nie ja. I nie Ty smile

                              Pozdrawiam smile
                              a.

    • rycho7 Czeski stoicyzm wobec bezrobocia 08.04.03, 15:09
      karlin napisał:

      > niedaleko Pelhrzimova na Wysoczyźnie Czesko-Morawskiej

      Tak sie sklada, ze okreg ten zalicza sie do obszarow strukturalnego bezrobocia.

      > Zdaniem psychologa Karla
      > Humnala, zjawisko autodestrukcji w wielu kręgach stało się wręcz obyczajem
      > kultowym."

      W Polsce tez obserwuje sie "kultowe" zjawisko samobojstw w rodzinach od wielu
      lat bezrobotnych. Faktycznie w poprzednich pokoleniach ludzie byli bardziej
      odporni po wielu latach bezrobocia. Na terenach ww. bezrobocie bylo chyba
      ostatnio przed I Wojna Swiatowa. "Nieodporni" migrowali wtedy do USA. Ostatnio
      USA "kultowo" zaostrzylo przepisy imigracyjne. "Kultowi" bezrobotni moga
      ewentualnie emigrowac do Czeczenii lub zajac sie
      grafomanstwem "psychologicznym", jak Karl Humnal.

      Ahoj
    • karlin Młodzi i Starzy 08.04.03, 15:19
      "- Czy samobójstwa ludzi młodych różnią się od samobójstw ludzi dojrzałych?

      - Śmierć samobójcza młodego człowieka jest dramatem dla otoczenia. Natomiast
      samobójcza śmierć starszego człowieka spotyka się z aprobatą otoczenia. Są
      koncepcje racjonalnego samobójstwa, według których jeśli człowiek starszy,
      niepełnosprawny i terminalnie chory chce wybrać śmierć, to nie powinno się go
      odwodzić od tej myśli, ale wręcz mu to ułatwić. Pojawiły się nawet poradniki,
      jak skutecznie popełnić samobójstwo, jeden z nich przetłumaczono na język
      polski pt. "Ostateczne wyjście". Z takiego poradnika skorzystał Jerzy Kosiński."
    • karlin Widmo Unii nie pomaga? 25.06.03, 12:32
      "W Czechach zanotowano kolejną, kilkunastą już w ciągu trzech miesięcy próbę
      samobójstwa przez samospalenie. Agencja CTK podała w środę, że próby
      samospalenia dokonał we wtorek po południu w swoim ogrodzie 25-letni mężczyzna
      z miejscowości pod Kromieryżem na Morawach. Z ciężkimi poparzeniami
      przewieziono go do szpitala. Według CTK, jest to prawdopodobnie już czternasta
      taka próba samobójcza od 6 marca, kiedy 19-latek z małej miejscowości spalił
      się w samym centrum Pragi - przed Muzeum Narodowym na górze Placu Wacława."
      ---------------------------------------------


      k.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka