Dodaj do ulubionych

DLACZEGO KAŻDA RELIGIA JEST GROŹNA DLA UMYSŁU?

IP: *.stenaline.com 27.07.03, 10:21
Wszedłem na dominikańską stronę www.sekty.net i oto jaka definicję znalazłem:

KK często budzi wiele kontrowersji, a nawet poczucia zagrożenia i nie zawsze
wynika to z braku tolerancji w społeczeństwie, ale często spowodowane jest
kontestacją wartości leżących u podstaw ładu zbiorowego przez KK.

Uzależnienie

Jedną z cech odróżniających KK od innych negatywnie postrzeganych zbiorowości
jest uzależnienie jednostki od reszty grupy. Osoby zaangażowane gotowe są
zrobić wszystko, co nakazuje im grupa, z którą się identyfikują, lub jej
przywódca, nie zważając na irracjonalność i szkodliwość takich czynów. W
obrębie KK każde stanowisko odmienne od tego, które prezentuje grupa lub
lider, jest odrzucane nie dlatego, że jest ono racjonalnie uzasadnione, ale
tylko dlatego, że jest inne.

W przeciwieństwie do narkotyków, papierosów czy alkoholu czynnik
uzależniający w KK nie jest materialny, konkretny, łatwy do zidentyfikowania
i zlikwidowania.
Wyznawcy, zniewoleni wzajemnymi relacjami, ugruntowanymi w ideowym przesłaniu
grupy, nie zdają sobie sprawy ze swego uzależnienia i jego szkodliwości.
Stopień tego uzależnienia może być różny i dochodzi do niego czasem w wyniku
bardzo subtelnych zabiegów psychomanipulacyjnych. Chcąc pojąć, dlaczego
ludzie tak dają się uzależniać, trzeba zrozumieć, na czym polega religijny
charakter KK.
===========================
A teraz w miejscach, gdzie użyto liter "KK" wpisz słowo "sekta" wink)))))
...........

Proponuję teraz przykład mechanizmu pozwalajacego łatwo, cyklicznie i
perfidnie manipulowac ludźmi:

Sprawowanie rządów w państwie, które oprócz opętanego gromadzenia dóbr
doczesnych jest jedynym celem kościoła katolickiego, realizowane jest według
bardzo prostej a niezwykle skutecznej recepty.

I tu KK w swoim cynicznym geniuszu skupia się na trzech sprawach:

1. chrzest nieświadomych niemowląt przez spętanych obyczajowo dorosłych.
2. pranie mózgu dzieci od 5 lat tak aby uzyskać spętanych obyczajowo
dorosłych.
3. wywieranie presji na przygotowanych wg. pkt.1 i 2 dorosłych aby chrzcili
niemowlęta.

Ten prosty, genialny system działa od wieków okraszony strachmi,ogniem
piekielnym itp. Pozwala to w niezakłócony sposób okradać otumanionych ludzi.
Pierwsza zaś komunia to etap pkt.2. Taka ona święta jak cały ten kościelny,
genialnie prosty, biznes.

Cóż więc może zrobić człowiek świadomy? Przerwać ten zaklęty krąg w jednym z
wymienionych,trzech punktów a cała układanka rozsypie się.
Wymaga to jednak odwagi przyjęcia odpowiedzialności za siebie i bliskich,
odwagi przełamania presji środowiska, odwagi zmierzenia się z lękami
egzystencjalnymi, odwagi poszukiwania odpowiedzi na pytania a nie tłumaczenia
wszystkiego wiarą i dogmatem.Odwagi, odwagi, odwagi...
Tego życzę wszystkim Polakom, odwagi właśnie w korzystaniu z danej przez boga
wolnej woli - tak usilnie tłamszonej przez Watykan.


NA KONIEC przykład na skuteczność psychomanipulacji stosowanej przez kler:

Gość portalu: Paweł napisał(a):

Zwalanie winy na Kosciol za bledy jakie popelnil jest nieuzasadnione. Bo to
nie Kosciol tylko czlowiek jest odpowiedzialny za wszystko.
----------------

Palnick: Powyższy tekst jest dowodem na to do jakiego stopnia ogłupiające
zabiegi kleru są skuteczne. Żadnej tu logiki.
To zdanie, to klasyk z repertuaru wtłaczanego do mózgów owieczek. Jeżeli
cytuje je człowiek dorosły, to nie może byc myślący!
Oznacza ono, że jedynymi winnymi eksterminacji w Auschwitz byli członkowie
personelu tego piekielnego przybytku. Nie instytucjonalne ludobójstwo
zorganizowane i przeprowadzane przez III Rzeszę. Nie hitleryzm ze swoją
ideologią i propagandą oraz środkami nacisku. To Hans Schmidt jest
zbrodniarzem, to on któregoś poranka pojechał do Oświęcimia i ni z gruchy ni
z pietruchy zaczął palic w piecach Żydów!
Gratuluję twojemu katechecie. Robota wykonana perfekcyjnie. Jeszcze jeden
dureń na czarnej smyczy.
Edytor zaawansowany
  • Gość: Pytak IP: 130.94.107.* 27.07.03, 10:42
    Bardzo madry tekst. Chcialbym tylko rozbudowac sprawe
    wrogosci przywiazanych do koscielnej smyczy do tych,
    ktorzy probuja te smycz rozwiazac lub chociazby poluznic.
    Nastepuje wtedy prawdziwa eksplozja,czesto chamstwa,
    brutalnosci,belkotu ideologicznego...Tresura polega
    rowiez na wyrabianiu w delikwencie instynktu samoobrobny
    wlasnej glupoty i chronienia jej przed wszelkimi
    niekorzystnymi informacjami z zewnatrz. Tutaj nie ma juz
    zadnych watpliwosci, ze KK to sekta. Do wyciagania z
    niej delikwentow nawet przecietnie zindoktrynowanych,
    potrzebna jest kilkumiesieczna praca wyspecjalizowanych
    w sektach psychiatrow.
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 27.07.03, 11:16
    Gość portalu: Pytak napisał(a):

    > Bardzo madry tekst. Chcialbym tylko rozbudowac sprawe
    > wrogosci przywiazanych do koscielnej smyczy do tych,
    > ktorzy probuja te smycz rozwiazac lub chociazby poluznic.
    > Nastepuje wtedy prawdziwa eksplozja,czesto chamstwa,
    > brutalnosci,belkotu ideologicznego...Tresura polega
    > rowiez na wyrabianiu w delikwencie instynktu samoobrobny
    > wlasnej glupoty i chronienia jej przed wszelkimi
    > niekorzystnymi informacjami z zewnatrz. Tutaj nie ma juz
    > zadnych watpliwosci, ze KK to sekta. Do wyciagania z
    > niej delikwentow nawet przecietnie zindoktrynowanych,
    > potrzebna jest kilkumiesieczna praca wyspecjalizowanych
    > w sektach psychiatrow.
    --------------
    Nie przywiązywałbym zbytniej wagi do tych eksplozji brutalności i chamstwa, w
    takim rozumieniu tego zjawiska, ze jest to traumatyczna reakcja spowodowana
    panicznym strachem. Pomimo skuteczności psychomanipulacji wiernymi, rzadko
    udaje sie odmóżdżyc człowieka dokumentnie. Pozostaje mu skrawek odpowiadający
    za myslenie krytyczne. On to czasem zaczyna wymykać sie spod konrtroli i budzić
    swoim działaniem przerażenie parafianina. Przerażenie to jest rezultatem
    wtłoczenia w podświadomość przekonania o tym, że każda próba samodzielnego
    myślenia, każda rodząca sie wątpliwosć - to śmiertelny grzech zamykający bramy
    niebios.
    Jak słusznie piszesz: "Tresura polega rowiez na wyrabianiu w delikwencie
    instynktu samoobrobny wlasnej glupoty i chronienia jej przed wszelkimi
    niekorzystnymi informacjami z zewnatrz."
    Dla mnie równiez nie ulega wątpliwosci, że człowiek zindoktrynowany religijnie
    moze wyjść z tego stanu poprzez długotrwałą terapię.

  • Gość: Krzys52 IP: *.proxy.aol.com 27.07.03, 18:13
    Gość portalu: Palnick napisał(a):

    > Gość portalu: Pytak napisał(a):
    >
    Tresura polega rowiez na wyrabianiu w delikwencie instynktu samoobrobny
    wlasnej glupoty i chronienia jej przed wszelkimi niekorzystnymi informacjami z
    zewnatrz. Tutaj nie ma juz zadnych watpliwosci, ze KK to sekta. Do wyciagania z
    niej delikwentow nawet przecietnie zindoktrynowanych, potrzebna jest
    kilkumiesieczna praca wyspecjalizowanych w sektach psychiatrow.
    > --------------
    >
    Przerażenie to jest rezultatem wtłoczenia w podświadomość przekonania o tym, że
    każda próba samodzielnego myślenia, każda rodząca sie wątpliwosć - to
    śmiertelny grzech zamykający bramy niebios.
    Jak słusznie piszesz: "Tresura polega rowiez na wyrabianiu w delikwencie
    instynktu samoobrobny wlasnej glupoty i chronienia jej przed wszelkimi
    niekorzystnymi informacjami z zewnatrz."
    Dla mnie równiez nie ulega wątpliwosci, że człowiek zindoktrynowany religijnie
    moze wyjść z tego stanu poprzez długotrwałą terapię.
    .
    :::
    Mozna to samo ujac jeszcze inaczej, Panowie. Otoz wspomniana obrone przed
    informacja, to co nazywamy nieprzemakalnoscia na argumenty, czy tez
    owa "tresure", mozna zobrazowac jeszcze jako wprowadzenie do komputera
    dodatkowego programu ktory nie pozwoli na analize i akceptacje okreslonych
    informacji, ktorych analiza nie jest wskazana. A jesli nawet cos takiego
    bliskie jest spelnienia sie to informacja na ten temat nie jest archiwizowana,
    czyli za kilka dni mozesz z parafianinem smialo zaczynac rozmowe od poczatku -
    jakby poprzednia nie miala miejsca.
    Co tu duzo mowic, to jest oglupianie. To jest okaleczanie umyslow. To jest
    zbrodnia dokonywana na tym co najbardziej ludzkie w czlowieku.
    Sama indoktrynacja religijna (wychowanie w wierze itp.) nie pozwala jednak na
    implantowanie w umyslach parafianina szeregu uzaleznien i hamulcow ktorymi
    mozna manipulowac w zaleznosci od potrzeb. A czarownicy maja duze potrzeby. No
    wiec traktuja innych ludzi jak bydlo.
    .
    K.P.
    >
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 27.07.03, 19:19
    Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

    (...)
    > Co tu duzo mowic, to jest oglupianie. To jest okaleczanie umyslow. To jest
    > zbrodnia dokonywana na tym co najbardziej ludzkie w czlowieku.
    > Sama indoktrynacja religijna (wychowanie w wierze itp.) nie pozwala jednak na
    > implantowanie w umyslach parafianina szeregu uzaleznien i hamulcow ktorymi
    > mozna manipulowac w zaleznosci od potrzeb. A czarownicy maja duze potrzeby.
    No wiec traktuja innych ludzi jak bydlo.
    > .
    > K.P.
    -----------------
    Traktowanie ludzi jak bydło wywodzi się bezposrednio z mechnizmu którey kreuje
    chrzest niemowląt (patzr główny wątek). Ten gwałt na "osobie ludzkiej"
    automatycznie dostarcza klerowi dzieci pod obróbkę psychomanipulacyjną. Nie
    muszą o nic zabiegać!
    Wyobraźmy sobie gdyby chrzczono osoby w wieku np. 18 lat na ich wniosek, za ich
    zgodą. Jakże inaczej wyglądałby stosunek klechów do dorosłych parafian od
    których zależałoby czy bedą posyłać dzieci na religie, czy nie. Jakże odmiennie
    byłyby prowadzone te lekcje, w czasie których trzeba by było pozyskać
    przyszłego katolika! Dopiero wówczas czarne wampiry zrozumiałyby, że pracuja w
    usługach. Ale tak byłoby trudniej, dlatego nie zmieni się to nigdy.
  • Gość: Ogorek IP: *.dip.t-dialin.net 29.07.03, 19:49
    Gość portalu: Palnick napisał(a):

    > Gość portalu: Krzys52 napisał(a):
    > > > Co tu duzo mowic, to jest oglupianie. To jest okaleczanie umyslow. To
    >> jest zbrodnia dokonywana na tym co najbardziej ludzkie w czlowieku.
    > > Sama indoktrynacja religijna (wychowanie w wierze itp.) nie pozwala jednak
    > na implantowanie w umyslach parafianina szeregu uzaleznien i hamulcow ktorymi
    > > mozna manipulowac w zaleznosci od potrzeb. A czarownicy maja duze potrzeby
    > .
    > No wiec traktuja innych ludzi jak bydlo.
    > > .
    > > K.P.
    > -----------------
    > Traktowanie ludzi jak bydło wywodzi się bezposrednio z mechnizmu którey
    > kreuje chrzest niemowląt (patzr główny wątek). Ten gwałt na "osobie ludzkiej"
    > automatycznie dostarcza klerowi dzieci pod obróbkę psychomanipulacyjną. Nie
    > muszą o nic zabiegać!
    > Wyobraźmy sobie gdyby chrzczono osoby w wieku np. 18 lat na ich wniosek, za
    > ich zgodą. Jakże inaczej wyglądałby stosunek klechów do dorosłych parafian od
    > których zależałoby czy bedą posyłać dzieci na religie, czy nie. Jakże
    > odmiennie
    > byłyby prowadzone te lekcje, w czasie których trzeba by było pozyskać
    > przyszłego katolika! Dopiero wówczas czarne wampiry zrozumiałyby, że pracuja
    > w usługach. Ale tak byłoby trudniej, dlatego nie zmieni się to nigdy.

    Dzien dobry.
    Jestem Ogorek i wlasnie odetchnalem z ulga.
    Ze nie jestem Zydem.

    Pomyslcie chlopcy jak zgwalcony i sterroryzowany czulbym sie teraz, gdyby mi
    jakies wampiry operacyjnie i religijnie usunely napletek.

    Pozrowienia
    Rozpromieniony Ogorek Ktoremu Dodano Ochoty Do Zycia W Kosciele Katolickim
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 29.07.03, 20:19
    Gość portalu: Ogorek napisał(a):

    > Gość portalu: Palnick napisał(a):
    >
    > > Gość portalu: Krzys52 napisał(a):
    > > > > Co tu duzo mowic, to jest oglupianie. To jest okaleczanie umyslo
    > w. To
    > >> jest zbrodnia dokonywana na tym co najbardziej ludzkie w czlowieku.
    > > > Sama indoktrynacja religijna (wychowanie w wierze itp.) nie pozwala j
    > ednak
    > > na implantowanie w umyslach parafianina szeregu uzaleznien i hamulcow kto
    > rymi
    > > > mozna manipulowac w zaleznosci od potrzeb. A czarownicy maja duze pot
    > rzeby
    > > .
    > > No wiec traktuja innych ludzi jak bydlo.
    > > > .
    > > > K.P.
    > > -----------------
    > > Traktowanie ludzi jak bydło wywodzi się bezposrednio z mechnizmu którey
    > > kreuje chrzest niemowląt (patzr główny wątek). Ten gwałt na "osobie ludzki
    > ej"
    > > automatycznie dostarcza klerowi dzieci pod obróbkę psychomanipulacyjną. Ni
    > e
    > > muszą o nic zabiegać!
    > > Wyobraźmy sobie gdyby chrzczono osoby w wieku np. 18 lat na ich wniosek, z
    > a
    > > ich zgodą. Jakże inaczej wyglądałby stosunek klechów do dorosłych parafian
    > od
    > > których zależałoby czy bedą posyłać dzieci na religie, czy nie. Jakże
    > > odmiennie
    > > byłyby prowadzone te lekcje, w czasie których trzeba by było pozyskać
    > > przyszłego katolika! Dopiero wówczas czarne wampiry zrozumiałyby, że pracu
    > ja
    > > w usługach. Ale tak byłoby trudniej, dlatego nie zmieni się to nigdy.
    >
    > Dzien dobry.
    > Jestem Ogorek i wlasnie odetchnalem z ulga.
    > Ze nie jestem Zydem.
    >
    > Pomyslcie chlopcy jak zgwalcony i sterroryzowany czulbym sie teraz, gdyby mi
    > jakies wampiry operacyjnie i religijnie usunely napletek.
    >
    > Pozrowienia
    > Rozpromieniony Ogorek Ktoremu Dodano Ochoty Do Zycia W Kosciele Katolickim
    --------------------
    Typowa mentalność Polaka. On nie chce i nie musi być wolny pod warunkiem, że
    sąsiad jest conajmniej w takiej samej (a lepiej w gorszej) sytuacji.
  • Gość: Ogorek IP: *.dip.t-dialin.net 29.07.03, 20:28
    Gość portalu: Palnick napisał(a):

    > > Dzien dobry.
    > > Jestem Ogorek i wlasnie odetchnalem z ulga.
    > > Ze nie jestem Zydem.
    > >
    > > Pomyslcie chlopcy jak zgwalcony i sterroryzowany czulbym sie teraz, gdyby
    > mi
    > > jakies wampiry operacyjnie i religijnie usunely napletek.
    > >
    > > Pozrowienia
    > > Rozpromieniony Ogorek Ktoremu Dodano Ochoty Do Zycia W Kosciele Katolickim
    > --------------------
    Palnick:
    > Typowa mentalność Polaka. On nie chce i nie musi być wolny pod warunkiem, że
    > sąsiad jest conajmniej w takiej samej (a lepiej w gorszej) sytuacji.

    Jakim cudem wyciagnales ten wniosek?
    Przeciez ja jestem szczesliwy, ze nie jestem w lapach zydowskiej religii!
    Palnick, pal to pies, ja ci przytakuje!

    Mam nadzieje, ze cieszysz sie razem ze mna.
    Cieszmy sie razem Palnick.

    Ogorek Rozbawiony i Rozweselony z Kolega od Serca Palnikiem
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 29.07.03, 23:10
    Odpowiedź na to pytanie jest prosta. Ogórek nie śpiewa bo jest niezwykle
    uwikłany w pulsującą krzątaninę połączoną z feerią wrażeń - wręcz huśtawką
    nastrojów smile.

    Rozpromieniony Ogorek Ktoremu Dodano Ochoty Do Zycia W Kosciele Katolickim

    Ogorek Rozbawiony i Rozweselony z Kolega od Serca Palnikiem

    Ogorek Wybitnie Ciekawy

    Ogorek Zaskoczony jak Domowa Kura Palnicka

    Pozdrowienia z Plecow Slonia Ogorek Antysyjonista z Baraku Szarakow

    Ogorek Majacy Coraz Wieksza Nadzieje

    Jelen Ogorek

    Ogorek Znany i Namietny Gracz Klubowy

    Ogorek Gruntownie i Wrecz Bezwzglednie Przekonany
  • Gość: camrut IP: *.echostar.pl 30.07.03, 02:05

    Z takim O - gorkiem to tak jak z naszymi polskimi gorkami, wieprzowa, np.
    Wszyscy widza,ze problem jest, ale z samego tego faktu - swin nikt przeciez
    nie wytepi(...).
    smile

    pozdrowienia!
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 04.08.03, 08:39
    Jak widać nie tylko nie śpiewa ale też juz się nie kręci po tym wątku.
  • Gość: camrut IP: *.echostar.pl 19.08.03, 19:06
    na kazda swienie przyjdzie kres ;]

    K.R.
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 20.08.03, 22:24
    Kamilo. Nie tylko my dziwimy sie zniknieciu rzeczonego ogórka.
    -------------------
    Czuwaj! Gdzie jest Pan Ogorek?

    Autor: Gość: zuchy_z_makabi IP: *.kpi.kharkov.ua / 172.17.56.*

    Czuwaj!

    Piszemy z Ukrainy spod rosyjskiej granicy.
    Szukamy Pana Ogorka poniewaz musimy Mu doreczyc wazne papiery. Idac
    tyraliera przeczesalismy Europe od Austrii az pod rosyjska granice. I ani
    sladu Pana Ogorka! Dalej juz sensu nie ma isc chyba? To zawracamy i
    przeczeszemy teraz tyraliera Europe w druga strone.

    Czuwaj! Zuchy
  • Gość: GH IP: *.netlandia.pl 06.11.03, 23:30
  • Gość: Hala IP: *.netlandia.pl 14.11.03, 00:42
    Wytlumacz dla slabszych o co Ci biega?
  • Gość: zxc IP: *.energoprojekt.com.pl 27.07.03, 11:23
    Gość portalu: Palnick napisał(a):


    > Palnick: Powyższy tekst jest dowodem na to do jakiego stopnia ogłupiające
    > zabiegi kleru są skuteczne. Żadnej tu logiki.


    nic dodać, nic ująć
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 27.07.03, 11:28
    Gość portalu: zxc napisał(a):

    > Gość portalu: Palnick napisał(a):
    >
    >
    > > Palnick: Powyższy tekst jest dowodem na to do jakiego stopnia ogłupiające
    > > zabiegi kleru są skuteczne. Żadnej tu logiki.
    >
    >
    > nic dodać, nic ująć
    -------------------
    Ratujesz swój spokój parafianinie? Wyrywasz z kontekstu, manipulujesz, kłamiesz
    żeby tylko utrzymac zlasowaną masę we łbie w świetym bezruchu.
    Utrudnie ci to:

    "NA KONIEC przykład na skuteczność psychomanipulacji stosowanej przez kler:

    Gość portalu: Paweł napisał(a):

    Zwalanie winy na Kosciol za bledy jakie popelnil jest nieuzasadnione. Bo to
    nie Kosciol tylko czlowiek jest odpowiedzialny za wszystko.
    ----------------

    Palnick: Powyższy tekst jest dowodem na to do jakiego stopnia ogłupiające
    zabiegi kleru są skuteczne. Żadnej tu logiki."

    Próbuj dalej zaprzeczać rzeczywistości, życzę sukcesów.
  • Gość: doku IP: *.chello.pl 27.07.03, 13:00
    Bo nie stawia godności człowieka na najwyższym miejscu, ale wywyższa fałszywe
    wartości, wyssane z palca, wymyślone przez szaleńców i narkomanów, prorokami
    później nazwanych.

    Miłość do pustki, do nieistniejącego Boga, powoduje powstawanie pustki
    uczuciowej. Szacunek dla pustki, powoduje powstawanie pustki moralnej. Religia
    jest jak nalewanie wody do dziurawego dzbana - przelewa się uczucia w próżnię,
    bez wzajemności. Odbiera się ludziom to co ludzkie i dla nich przeznaczone.

    Religia uczy też obłudy i oszukiwania samego siebie.
  • 27.07.03, 13:11
    Wg mnie blad juz w temacie watku. Moze nie kazda religia stanowi
    zagrozenie. A po drugie,zagrozeniem jest po prostu chory stosunek
    wyznawcow do religii.
    Dla mnie religia to ideologia, tak tez "ideologia jest niebezpieczna".
    Zamiast KK moze byc komunizm, hitleryzm,trockizm,anarchizm...
    Kazda ideolo to pranie mozgu. Trza miec dystans do zycia...
    A centrum dominikanskie to sobie powinni w d.. wsadzic, sami sa
    sekta. W normalnym kraju nie wyplaciliby sie za
    odszkodowania, zasadzone (przez niezawisly sad,rzecz jasna) na
    rzecz zniewazonych organizacji, zw. religijnych.
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 27.07.03, 13:20
    sztylet69 napisał:

    > Wg mnie blad juz w temacie watku. Moze nie kazda religia stanowi
    > zagrozenie. A po drugie,zagrozeniem jest po prostu chory stosunek
    > wyznawcow do religii.
    > Dla mnie religia to ideologia, tak tez "ideologia jest niebezpieczna".
    > Zamiast KK moze byc komunizm, hitleryzm,trockizm,anarchizm...
    > Kazda ideolo to pranie mozgu. Trza miec dystans do zycia...
    > A centrum dominikanskie to sobie powinni w d.. wsadzic, sami sa
    > sekta. W normalnym kraju nie wyplaciliby sie za
    > odszkodowania, zasadzone (przez niezawisly sad,rzecz jasna) na
    > rzecz zniewazonych organizacji, zw. religijnych.
    -----------------
    P: Nie widzę błędu w temacie wątku. Jeżeli jeteś w stanie podac przykład
    religii, która nie spełnia załączonej dominikańskiej definicji sekty - będę
    wdzięczny. Ten chory stosunek wyznawców do religii jest nie przyczyna a
    skutkiem, skutkiem psychomanipulacji ze strony funkcjonariuszy danej religii,
    sekty. Zgoda co do ideologii. Zgoda co do koniecznego kazdmu dystansu do zycia,
    tu dodałbym konieczność dbania o otwartość własnego umysłu. Co do miejsca,
    gdzie należy ulokować centrum dominikańskie przed pozwaniem do sądu i po -
    pełna zgoda.
    Zwróctylko uwagę, że oni nie dopuszczaja do siebie myśli, że stawiane przez
    nich zarzuty pod adresem sekt idealnie pasuja do KK wink. Dla mnie jest to strona
    na wskros antyklerykalna smile))).
  • Gość: sztylet69 IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 27.07.03, 17:53
    Jednak uwazam ze jest blad w temacie. Jesli jednak zamiast religia
    wstawimy "kosciol katolicki", to wszystko O.K, zgadzam sie z Toba.
    Faktycznie,dawno zauwazylem ze definicja sekty KK calkowicie
    opisuje te organizacje. Moze oni zapomnieli dopisac:"sekta jest
    kazda organizacja z cechami jakie my mamy,a ktora nie jest KK" Nikt
    nie lubi konkurencji smile)
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 27.07.03, 22:06
    Gość portalu: sztylet69 napisał(a):

    > Jednak uwazam ze jest blad w temacie. Jesli jednak zamiast religia
    > wstawimy "kosciol katolicki", to wszystko O.K, zgadzam sie z Toba.
    > Faktycznie,dawno zauwazylem ze definicja sekty KK calkowicie
    > opisuje te organizacje. Moze oni zapomnieli dopisac:"sekta jest
    > kazda organizacja z cechami jakie my mamy,a ktora nie jest KK" Nikt
    > nie lubi konkurencji smile)
    -------------
    Zgodziłbym się co do tytułu, gdybyś podał przykład religii nie spełniajacej
    załączonej definicji.
    Pozdr.
    P.
  • 27.07.03, 22:35

    > Zgodziłbym się co do tytułu, gdybyś podał przykład religii nie
    spełniajacej
    > załączonej definicji.
    > Pozdr.

    Neopoganie:silni indywidualisci, nie ma obsesji My-Oni, nikogo nie
    wciagaja na sile/latwo wyjsc, bez zajobow. Ludzi laczy tylko wiara.
    Wiem, ze to latwiejsze bo liczebnosc neopogan jest niewielka.

    Ta definicja w pierwszym poscie opisuje w sumie tylko religie
    monoteistyczne, typu judaizm, jego sekte (tak! chrzescijanstwo
    powstalo jako zydowska sekta!), islam. O tym pisal juz Maurice
    Druon,ze tylko religie monoteistyczne znaja pojecie zabijania za
    religie i nawracania.I to te, pochodzace z Azji Mniejszej,czyli
    wszystkie wymienione przeze mnie powyzej.
    pozdr
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 27.07.03, 22:44
    sztylet69 napisał:

    >
    > > Zgodziłbym się co do tytułu, gdybyś podał przykład religii nie
    > spełniajacej
    > > załączonej definicji.
    > > Pozdr.
    >
    > Neopoganie:silni indywidualisci, nie ma obsesji My-Oni, nikogo nie
    > wciagaja na sile/latwo wyjsc, bez zajobow. Ludzi laczy tylko wiara.
    > Wiem, ze to latwiejsze bo liczebnosc neopogan jest niewielka.
    ---------------------
    P: Słusznie piszesz, że to niewielki zasięgiem ruch ale daj im pozycje koscioła
    katolickiego...
    Pierwsi chrześcijanie do chwili wykreowania ich na wiarę państwową Cesarstwa
    Rzymskiego też byli coolwink.
    ------------------
    > Ta definicja w pierwszym poscie opisuje w sumie tylko religie
    > monoteistyczne, typu judaizm, jego sekte (tak! chrzescijanstwo
    > powstalo jako zydowska sekta!), islam. O tym pisal juz Maurice
    > Druon,ze tylko religie monoteistyczne znaja pojecie zabijania za
    > religie i nawracania.I to te, pochodzace z Azji Mniejszej,czyli
    > wszystkie wymienione przeze mnie powyzej.
    > pozdr
    ------------
    Tu zgoda. Choć nie tylko religie oparte na zbiorze krwawych baśni pastuchów z
    bliskiego wschodu maja takie tendencje.
    Pozdr.
    P.
  • Gość: chlopak z pragi IP: *.bynxx9.adsl-dhcp.tele.dk 27.08.03, 18:25
    Naczytales sie tego supernudziarza Bertranda Russella i powtarzasz pierdole.
  • Gość: Tomek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.03, 20:58
    Cześć.Z uwagą przeczytałem Twoje wypracowanie i jeśli oczekujesz oceny , to
    dam cztery , no może pięć - za styl.Cieszę się , że masz swoje zdanie.Chcę Ci
    tylko zwrócić uwagę , że łatwo jest właśnie oceniać, a trudniej napisać tak
    długi text.I co z tego,że są Kościoły , sekty , wyznania.Dla mnie ważne
    jest ,co soba reprezentujemy i czy żyjemy w zgodzie z innymi.Niestety INNYCH
    jest też sporo i dlatego ustanowiono prawa.Zważ,że każda organizacja ma swoje
    plusy i minusy .Łatwo wskazywać ciemne strony.Jestem ciekaw jak poradziłbyś
    sobie z tematem"Mechanik samochodowy jest uczciwy,złodziej,czy oszust"pozdr.t.
  • Gość: Pytak IP: *.gen.twtelecom.net 27.07.03, 13:12
    Gdyby tylko to... Religia uczy niestety tez nienawisci i
    zbrodni. Samo pojecie jedynie slusznego Boga i jedynie
    slusznej religii kaze byc nieufnym, niechetnym, a nawet
    nienawistnym wobec innych. Tacy sa Muzulmanie, tacy sa
    Judaisci, tacy sa Katolicy ... Historia KK pelna jest
    zbrodni z nienawisci powodowanej glownie zwierzecym
    strachem utraty wladzy, ze strony szefow KK, lub wyjscia
    poza granice wlasnej zindoktrynowanej swiadomosci.
  • Gość: doku IP: *.chello.pl 27.07.03, 15:40
    Gość portalu: Pytak napisał(a):

    > Religia uczy niestety tez nienawisci i
    > zbrodni. Samo pojecie jedynie slusznego Boga i jedynie
    > slusznej religii kaze byc nieufnym, niechetnym, a nawet
    > nienawistnym wobec innych.

    Ale to są prawdy zbyt oczywiste, jak na tak postawiony umysłowy temat w poście
    otwierającym wątek.
  • Gość: swarożyc IP: *.stenaline.com 28.07.03, 23:53
    Autor: swarozyc@NOSPAM.gazeta.pl

    Polakatolik



    Chrzczony, bierzmowany,

    Duchowo obrzezany.

    Kościół Święty Matką jego,

    Strzeże go od wszego złego,

    Od myślenia, od logiki,

    Od diabelstwa dialektyki.

    On nie z soli ani z roli,

    On ze Skargi i Boboli,

    Chociaż dziad i biedę klepie,

    Wszystko zawsze wie on lepiej,

    Europie rad udziela,

    Z Mickiewicza myśliciela;

    Co ma wiedzieć o swym Bogu –

    Ma spisane w dekalogu

    Aramejskim vel semickim,

    Czyli polakatolickim.

    Leń, pijaczek i brat łata,

    Europejczyk? Tak. Pro rata.


    --
    Zycie jest jak koszulka dziecka; krotkie i osrane
  • Gość: Ogorek IP: *.dip.t-dialin.net 29.07.03, 20:32
    Gość portalu: swarożyc napisał(a):

    > Autor: swarozyc@NOSPAM.gazeta.pl
    >
    > Polakatolik
    >
    >
    >
    > Chrzczony, bierzmowany,
    >
    > Duchowo obrzezany.
    >

    Mam mocne wrazenie, ze duchowe obrzezanie jeszcze moge zniesc.
    Ale mozesz mi opisac jak tam bylo zu Ciebie z tym nieduchowym obrzezaniem.
    Da sie to zniesc?

    Ogorek Wybitnie Ciekawy
  • Gość: swarozyc IP: *.stenaline.com 23.08.03, 21:39
    Autor: swarozyc@NOSPAM.gazeta.pl

    Oskarzam

    Oskarżam wszystko co jezuickie
    A Polsce wrogie i katolickie,
    Wszystko, co trąci rzymską kabałą.
    Przez nią Rzecz Wielka stała się małą.
    Ileż to wieków polakatolik
    Bity po twarzy, pląsał w niewoli?
    Po całym świecie poniewierany,
    Po dziś dzień nosi ducha kajdany.
    O to wielebnych oskarżam drani
    Ja, jako Polak, jako Słowianin.
    I zadrużanin.

    A. Wacyk
  • Gość: Swarozyc IP: *.stenaline.com 27.08.03, 07:54
    swarozyc napisał(a):

    Pielgrzymki

    > Na biede, glupote,
    > chorobe, zle stopnie w szkole,
    > na urok, na sraczke
    > i zboze w stodole,
    > za dzieci, na ciaze, a nawet przeciw,
    > podazaj przed siebie choc bardzos juz leciw.
    >
    > Mamusia hetmanka z Jezuskiem, moj Boze
    > juz lamag swych hufcow naliczyc nie moze
    > To morze gawiedzi postrachem rozumu
    > Wiec w kraju zlodziejstwo, kurewstwo i brud
    > Gdy w gusla od dawna wpatrzony nasz lud
    > monstrancja, pastoral, kadzidlo i kit
    > tym chwytem to bydlo bierzemy i git!
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 17.10.03, 11:29

    Twórcą Chrystusa jest Paweł on też zmanipulował przesłanie Jezusa sugerując, że
    ten żydowski rabbi jest twórcą chrześcijaństwa obejmującego wszystkie narody
    Ziemi. To wierutna bzdura, Jezus nie posyłał swoich apostołów poza Izrael - był
    jedynie odnowicielem Zakonu, prawowiernym Żydem.

    MT.10:5-8
    Tych to dwunastu (apostołów) wysłał Jezus, dając im następujące wskazania: "Nie
    idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego! Idźcie
    raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. Idźcie i głoście "Bliskie jest
    już królestwo niebieskie".

    Ponadto na pytania apostołów kiedy nadejdzie królestwo niebieskie odpowiedział,
    że nie zdążą obejść wszystkich miast Izraela a to sie stanie.

    Jasno chyba widać jakie były zamiary Jezusa. Nie był on fundatorem uniwersalnej
    religii i nie dbał o nawracanie pogan. Wątek ten włączył Paweł i rozwinął z
    imponującym skutkiem - choć z Jezusem nie ma to nic wspólnego.
    Ponadto jak na boga (wg.KK) słabo coś u niego z przewidywaniem przyszłości.
    Mylił się jak każdy inny człowiek.

    Zobaczcie też Jezus jak traktował nie-Żydów:
    Po uzdrowieniu ślepca wybierał się do Jerozolimy aby i tam czynić cuda.

    MK.7:24-29
    Wybrał się stamtąd i udał w okolice Tyru i Sydonu. Wstąpił do pewnego domu i
    chciał,żeby nikt o tym nie wiedział, lecz nie mógł pozostać w ukryciu. Wnet
    usłyszała o Nim kobieta, której córeczka była opętana przez ducha nieczystego.
    Przyszła, upadła mu do stóp, a była to poganka, fenicjanka, i prosiła Go, żeby
    złego ducha wypędził z jej córki.
    On zaś odrzekł jej: "Pozwól najpierw nasycić się dzieciom (Żydom); bo niedobrze
    jest zabrać chleb dzieciom i rzucić psom (poganom).
    Ona Mu odparła: "Tak Panie, lecz psy pod stołem jadają z okruszyn
    pozostawionych przez dzieci".
    On jej rzekł:"Przez wzgląd na te słowa idź, zły duch opuścił twoją córkę."

    Niezły z niego numer nieprawda? Dla niego poganin to pies. Owszem może dostać
    czasem ochłap ale zrozpaczona matka musiała się najpierw poniżyć aby uratować
    dziecko! Obrzydliwość! I to ma być Bóg, część trójcy. Mam nadzieje, że jasne
    jest teraz dlaczego Joszua nie miał nawet cienia zamiaru nawracania tych
    pogańskich psów.
  • Gość: Mariola IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.10.03, 01:14
    To jest oczywiste, ale jak sie z tym przebić do tluszczy?
  • Gość: Gimbus IP: *.netlandia.pl 11.12.03, 23:41
  • Gość: Europejczyk IP: 80.51.247.* 28.07.03, 00:24
    Gość portalu: Pytak napisał(a):

    > Gdyby tylko to... Religia uczy niestety tez nienawisci i zbrodni. Samo
    pojecie jedynie slusznego Boga i jedynie slusznej religii kaze byc nieufnym,
    niechetnym, a nawet nienawistnym wobec innych. Tacy sa Muzulmanie, tacy sa
    > Judaisci, tacy sa Katolicy ... Historia KK pelna jest zbrodni z nienawisci
    powodowanej glownie zwierzecym strachem utraty wladzy, ze strony szefow KK,
    lub wyjscia poza granice wlasnej zindoktrynowanej swiadomosci.
    - Chyba zdajesz sobie sprawę, że obrażając poszczególne wyznania: islam,
    judaizm, katolicyzm - popełniasz przestępstwo. Dlatego nie masz odwagi się
    podpisać imieniem i nazwiskiem, gdyż w przeciwnym razie miałbyś doniesienie do
    prokuratury. Jesteś rasistą, wojującym ateistą i antysemitą. Może spotkałeś
    jakiegoś Żyda czy katolika, który cię oszukał na 5 złotych i wrzucasz
    wszystkich do jednego worka.
    A jeżeli ściganie przestępców propagujących swe kryminalne poglądy w internecie
    nie jest możliwe, PROSZĘ ADMINOW Z "GAZETY WYBORCZEJ" O KASOWANIE WSZELKICH
    POSTÓW ANTYSEMICKICH, ANTYKATOLICKICH, ANTYMUZULMAŃSKICH I W OGÓLE OBRAŻAJĄCYCH
    WYZNAWCÓW RÓŻNYCH RELIGII!!!
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 28.07.03, 07:24
    Gość portalu: Europejczyk napisał(a):

    > Gość portalu: Pytak napisał(a):
    >
    > > Gdyby tylko to... Religia uczy niestety tez nienawisci i zbrodni. Samo
    > pojecie jedynie slusznego Boga i jedynie slusznej religii kaze byc nieufnym,
    > niechetnym, a nawet nienawistnym wobec innych. Tacy sa Muzulmanie, tacy sa
    > > Judaisci, tacy sa Katolicy ... Historia KK pelna jest zbrodni z nienawisc
    >i powodowanej glownie zwierzecym strachem utraty wladzy, ze strony szefow KK,
    > lub wyjscia poza granice wlasnej zindoktrynowanej swiadomosci.
    ----------------------
    >E: - Chyba zdajesz sobie sprawę, że obrażając poszczególne wyznania: islam,
    > judaizm, katolicyzm - popełniasz przestępstwo. Dlatego nie masz odwagi się
    > podpisać imieniem i nazwiskiem, gdyż w przeciwnym razie miałbyś doniesienie
    do prokuratury. Jesteś rasistą, wojującym ateistą i antysemitą. Może spotkałeś
    > jakiegoś Żyda czy katolika, który cię oszukał na 5 złotych i wrzucasz
    > wszystkich do jednego worka.
    >A jeżeli ściganie przestępców propagujących swe kryminalne poglądy w internecie
    nie jest możliwe, PROSZĘ ADMINOW Z "GAZETY WYBORCZEJ" O KASOWANIE WSZELKICH
    POSTÓW ANTYSEMICKICH, ANTYKATOLICKICH, ANTYMUZULMAŃSKICH I W OGÓLE OBRAŻAJĄCYCH
    WYZNAWCÓW RÓŻNYCH RELIGII!!!
    ---------------
    To co, rozpalamy stosy, kneblujemy? Nie widzę powodu do blokowania swobodnej
    wymiany myśli. To, że katolikom głupio kiedy wypomina im się ludobójstwo w imię
    boga - czuja sie urażeni (bo to niewygodny temat)nie może skutkować cenzurą.
    To, że islamiści niechętnie słuchają zarzutów o religijnych źródłach terroryzmu
    arabskiego - to ich problem. Żydów posądza się o stosowanie podobnych metod
    wobec Palestyńczyków jakich używali wobec nich hitlerowcy - jeżeli ktoś potrafi
    to uzasadnić, może o tym mówić. Myślę, że należy raczej apelować do admina o
    kasowanie wszystkich postów nawołujących do ograniczenia swobody wymiany
    poglądów. Takich jak Twój drogi inkwizytorze.
  • 29.07.03, 00:05
    Religie wypaczaja takie czerwone jednostki jak ty
    To na ich reke jest zchamienie spoleczenstwa
    korupcja, zgnilizna moralna

    Wtedy czuja sie oni jak ryba w wodzie
    gdzie nikt nie potepia ich swinskiej moralnosci
    i przyzwala na ciemne interesiki kolesiostwa

    Tacy otumanieni ludzie jak ty
    tylko przyzwalaja im i przyklaskuja
    im ciemnym interesom

    Gdy nie ma zadnej moralnosci wszystko wolno
    Ten kto ma wieksza kase zawsze zwyciezy
    I ty wprowadzenie takiego systemu postulujesz.
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 29.07.03, 00:11
    Kosciół z wielkim zaangażowaniem zwalczał powstawanie kolejnych konstytucji. W
    1855 r. wyraził zdecydowany sprzeciw wobec Konstytucji Stanów Zjednoczonych,
    glosząc iz "wolność to bluźnierstwo, wolność to odwodzenie innych od
    prawdziwego Boga. Wolność to mówienie kłamstw w imię Boga". Pozostaje przy
    takiej opinii po dziś dzień.
    Tego typu zachowania - zgłaszanie roszczeń i pouczeń - są kultywowane również
    współcześnie. Jest to pozostałość z wieków średnich, kiedy to pomimo istnienia
    odrębnych państw, rzeczywistą władzę w Europie sprawował kosciół. Była to
    pierwsza swego rodzaju, Unia Europejska, wówczas pod auspicjami Watykanu;
    ociekajaca krwią eliminowanych przeciwników, zaskakująca stopniem niewolenia
    wolnej myśli i brakiem jakichkolwiek swobód obywatelskich.
    Dopiero Rewolucja Francuska zepchnęła papiestwo z podestu dyrygenta. Ona to
    (Rewolucja Francuska) zapoczatkowala, tak zgubne dla kosciola:
    - idee wolnosci osobistej
    - rownosci wobec prawa
    - idee spoleczenstwa obywatelskiego
    - reprezentatywnosci wladz panstwowych
    Ona to do zgubnego uchwalenia ‘Deklaracji Praw Czlowieka i Obywatela’
    doprowadzila, ze o uchwalaniu ‘Konstytucji’, a tym samym zagwarantowaniu ‘Praw
    Konstytucyjnych’ przez panstwo marnej jednostce nie wspomne. Kościół nie
    rozumie jednak jeszcze dziś zmian, które nastąpiły w prawodawstwie i
    swiadomości ludzkiej, dowodem tego są energiczne zabiegi o wprowadzenie
    invocatio dei do konstytucji UE.
    Próby te są tak samo śmieszne jak ta, kiedy to około 150 lat temu kościół
    wniósł do kongresu USA projekt ustawy zabraniającej wydobywania z łona ziemi
    ropy naftowej, którą Bóg jego zdaniem tam umieścił, aby czarci w piekle mieli
    paliwo do zadawania mąk potępionym wink.

  • Gość: GH IP: *.netlandia.pl 03.12.03, 10:55
    Do gory
  • Gość: Ogorek IP: *.dip.t-dialin.net 29.07.03, 20:35
    septyk napisał:

    > Religie wypaczaja takie czerwone jednostki jak ty
    > To na ich reke jest zchamienie spoleczenstwa
    > korupcja, zgnilizna moralna
    >
    > Wtedy czuja sie oni jak ryba w wodzie
    > gdzie nikt nie potepia ich swinskiej moralnosci
    > i przyzwala na ciemne interesiki kolesiostwa
    >
    > Tacy otumanieni ludzie jak ty
    > tylko przyzwalaja im i przyklaskuja
    > im ciemnym interesom
    >
    > Gdy nie ma zadnej moralnosci wszystko wolno
    > Ten kto ma wieksza kase zawsze zwyciezy
    > I ty wprowadzenie takiego systemu postulujesz.


    Sceptyk,

    ales mnie zaskoczyl.
    Bardzo jasny tekst.
    Nawet nasze slomiane lomy winne go zrozumiec (niezaleznie czy sie zgadzaja czy
    nie).
    A zatem moje gratulacje.

    Ogorek Zaskoczony jak Domowa Kura Palnicka
  • Gość: doku IP: *.chello.pl 29.07.03, 22:04
    septyk napisał:

    > Religie wypaczaja takie czerwone jednostki jak ty

    A co to nagle za atak. Zgłupiałeś zupełnie od tego modlenia się, ciemniaku.

    > swinskiej moralnosci

    świńska moralność i obłuda - to atrybut religijnych

    > Gdy nie ma zadnej moralnosci wszystko wolno

    Tak bywa z teokracjach, takiej władzy wszystko wolno

    > Ten kto ma wieksza kase zawsze zwyciezy
    > I ty wprowadzenie takiego systemu postulujesz.

    Jeżeli wartości innych atrybutów nie są znacząco różne, to bogacz jest lepszym
    człowiekiem niż biedak. Kasa sama w sobie oznacza wartościowe dobra, jeżeli
    więc nie ma innych przewag, to biedak musi przegrać z bogaczem, bo dobro
    wygrywa ze złem między ludźmi moralnymi.
  • Gość: Ogorek IP: *.dip.t-dialin.net 29.07.03, 19:54
    Gość portalu: doku napisał(a):

    > Bo nie stawia godności człowieka na najwyższym miejscu, ale wywyższa fałszywe
    > wartości, wyssane z palca, wymyślone przez szaleńców i narkomanów, prorokami
    > później nazwanych.
    >
    > Miłość do pustki, do nieistniejącego Boga, powoduje powstawanie pustki
    > uczuciowej. Szacunek dla pustki, powoduje powstawanie pustki moralnej.
    Religia
    > jest jak nalewanie wody do dziurawego dzbana - przelewa się uczucia w
    próżnię,
    > bez wzajemności. Odbiera się ludziom to co ludzkie i dla nich przeznaczone.
    >
    > Religia uczy też obłudy i oszukiwania samego siebie.

    Zgadzam sie doku.
    Szczegolnie religia zydowska.
    Religia zemsty.

    Pozdrowienia z Plecow Slonia
    Ogorek Antysyjonista z Baraku Szarakow
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 27.07.03, 13:35
    Co do najagresywniejszej, najbardziej bezwzględnej i aroganckiej sekty
    działajacej w Polsce - kościoła katolickiego; nie ma wątpliwości, że palnuje
    ona i realizuje swoja ekspansję z cyniczna brutalnoscią. Teraz chce zalać
    indoktrynacja uniwersytety, chce znów sięgnąć po państwowe pieniadze dla swych
    partykularnych interesów. Oto co sądzi o tej sprawie prof. Leszek Nowak:

    strony.wp.pl/wp/bezdogmatu/nowak35.htm

    " Wydziały teologiczne na uniwersytetach: obecność teologii czy monopol
    katolicyzmu?
    Leszek Nowak
    W związku z pismem Dziekana Papieskiego Wydziału Teologicznego w Poznaniu
    o wprowadzenie Wydziału na Uniwersytet Adama Mickiewicza.
    -----------------------------------------------------------------
    Żadnych złudzeń: przenoszenie Wydziałów Teologii na uniwersytety nie jest
    tylko kwestią wątpliwą skarbowo: nie idzie tylko o dalsze uszczuplania
    nakładów na naukę dla utrzymywania teologów z podatków płaconych m.in. przez
    ateistów; nie jest to też tylko kwestia niejasnej prawnie podwójnej
    podległości uniwersytetu, który w części teologicznej podlegać ma
    hierarchicznemu Kościołowi, w pozostałej zaś części państwu. Tu przede
    wszystkim idzie o groźbę nowego monopolu duchowego: o nowy teren, a i
    przyszłe "osobowe narzędzia", indoktrynacji katolickiej. Po podzieleniu
    uczniów, po nieuchronnym już podzieleniu przedszkolaków przychodzi czas na
    studentów, którzy będą z kolei uczyć przyszłych przedszkolaków i uczniów w
    duchu zgodności swych dyscyplin z - a jeśli idzie o humanistykę (a w
    przyszłości może i biologię?), to zapewne i podporządkowania wobec -
    "jedynej prawdziwej nauki", nauki Kościoła katolickiego. Żadnych złudzeń:
    to nie będzie Wydział Teologiczny U.A.M., pozostanie on papieskim, a więc
    katolickim, jakkolwiek by się nazwał. Bo nie będzie na nim zakładów teologii
    judaistycznej czy protestanckiej, o teologiach dalekowschodnich nie
    wspominając. Projekt przeniesienia Wydziału to kolejny przejaw walki o rząd
    dusz, jaką Kościół w Polsce od lat prowadzi, kolejny etap na drodze do
    katolickiego totalitaryzmu. Wyjaśnia się też kwestia niezbyt może ważna, ale
    symptomatyczna - tonacji pisma ks. Dziekana. Jeśli "naukowo słucha się
    Słowa", to jasne, że ma się w pogardzie dziedziny, które muszą kontentować
    się zwykle niepełnymi a zawsze niepewnymi hipotezami, dla których - jak to
    pięknie i prawdziwie ujął Popper - fałsz jest tym, czym jest powietrze dla
    lecącego ptaka. "Naukowy nasłuchiwacz Słowa" patrzy na to wszystko z
    jakowejś góry. Nic dziwnego, że zdaje mu się, iż to uniwersytet winien być
    zaszczycony możliwością przyjęcia go w swoje szeregi. Czuje się też z tego
    powodu uprawniony do dopasowywania uczelni-gospodarza do swojej (mętnej
    skądinąd) utopii. Jeszcze nie jest na uniwersytecie, dopiero o to zabiega, a
    już czuje się jego komisarzem duchowym.

    W konkluzji powtórzę: gdybym był Brytyjczykiem czy Amerykaninem,
    traktowałbym kwestię obecności teologów na uniwersytecie tak samo, jak
    kwestię obecności na nim poetów. Jestem jednak Polakiem. I dlatego jestem
    przeciw wprowadzaniu teologii na polskie uniwersytety. "
  • Gość: camrut IP: *.echostar.pl 29.07.03, 09:35
    Nie tak dawno, ucielismy sobie z Nowakiem pogawedke - oczywiscie zeszlo na
    wiadomy temat - chec wplywu klerykalow na ostatnie bastiony
    wolnomyslicielstwa, jakimi przynajmniej w zalozeniu uniwerstytety byc powinny.
    Niestety - mielismy podobne doswiadcznia i podobne opinie.
    Pisze niestety, bo za grosz w nich optymizmu.
    Zycze takiego 'nonkonformizmu' w podejsciu do sprawy jaki prezentuje soba
    schorowany Nowak.Niejednemu z nas, zrobiloby sie glupio.
    Oczywiscie tekst ponizej wyraza jak najbardziej jego mysl...no moze tylko w
    nieco zlagodzonej postacismile
  • Gość: Ogorek IP: *.dip.t-dialin.net 29.07.03, 20:42
    Gość portalu: Palnick napisał(a):

    > Co do najagresywniejszej, najbardziej bezwzględnej i aroganckiej sekty
    > działajacej w Polsce - kościoła katolickiego; nie ma wątpliwości, że palnuje
    > ona i realizuje swoja ekspansję z cyniczna brutalnoscią. Teraz chce zalać
    > indoktrynacja uniwersytety, chce znów sięgnąć po państwowe pieniadze dla
    > swych partykularnych interesów.

    Ty Palnick,

    ty jestes swoj bystry chlop.

    Jak bylem na Columbia University, to tam zydowskie wplywy i religia wlazi w
    organizacje rekami i butami, n.p. podczas jakichs swiat zydowskich nie bylo
    egzaminow. Osobniki, korzy przyznawali sie do zydowskiej religii (tacy z
    myckami na glowach) byli traktowani specjalnie przez te szkole, mieli wieksze
    mozliwosci i lepsze oceny (nie muszac wiedziec wiecej).
    Stanowiska profesorow na tym uniwersytecie otrzymywali prawie bez wyjatku
    naukowcy wyznania zydowskiego.

    Cholera z ta religia, Palnick.
    Pal ja pies.
    Ty Palnick, ty masz chlopie racje.
    Zrob cos z tymi religiami, zeby sie odpieprzyly od tych amerykanskich
    uniwersytetow.
    Ratuj nas Palnick.

    Ogorek Majacy Coraz Wieksza Nadzieje
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 24.09.03, 22:18
    Przecież katolicyzm jest sektą judaizmu i kółko sie zamyka.
    To najbardziej agresywna swiatowa i totalna sekta. Od przedszkola indoktrynuje
    nasze dzieci. Okrada nasze Panstwo, usiluje czesto z powodzeniem ustanawiac
    swoje prawa i narzucic je innym (np. Kodeks Etyki Lekarskiej). Rozsiewała
    wiecej śmierci w historii niz najbardziej zbrodnicze totalitaryzmy.
  • Gość: . IP: *.gen.twtelecom.net 27.07.03, 13:49
    lepperystyczno-klerykalnej tacy
  • Gość: jeremi IP: *.stenaline.com 01.08.03, 02:08
    Autor: Gość: jeremi IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl

    Kościół od samego początku był organizacją finansowo-polityczną! Dlatego dziś
    jest taką potęgą! Początkowo chrzczono tylko dorosłych, potem zaczęto czynić to
    już z niemowlakami! Dlaczego? A po co dawać ludziom prawo wyboru! Instytucja
    spowiedzi dawała księżom wiedzę o tym co sie dzieje w parafii i państwie, a
    wiedza=wladza!
    Nie mowiac juz, ze kiedys za spowiedz trzeba bylo placić!! W sredniowieczu
    papiestwo bylo jednym z glownych aktorow walki o dominacje w Europie!
    Politycznie walke tą przegrało, ale swietopietrze przez lata placily wszystkie
    panstwa. Taka postawa kk przyczynila sie do reformacji, ktora byla
    najpotezniejszym ciosem w kosciol w historii! Dzis nadal papiestwo prowadzi
    czynna gre polityczną, a Kosciól wciąz zwieksza swoja potege finansową!
    przyklad? Inwestycja w Licheniu, kazdy wie ze za jakis czas to bedzie taka sama
    maszynka do robienia pieniedzy jak Czestochowa! A wierny, biedna owieczka w tym
    wszystkim liczy sie najmniej! Byle tylko dawal na tace...
  • Gość: doku IP: *.chello.pl 27.07.03, 20:11
    Musisz więc wiedzieć, że złem o wiele gorszym od religii jest socjalizm. Zawsze
    poprę religijnych przeciwko czerwonym, tak jak popierałem KK w PRL,
    sympatyzowałem z Talibami przeciwko ZSRR, z Kosowcami przeciwko Serbom.
    Socjalizm o wiele głębiej niszczy umysły niż religia.

    Zawsze najpierw trzeba załatwić czerwonych, potem dopiero można zabrać się za
    wieszanie czarnych.

    Póki żyją socjaliści, niech się świeci imię Twoje (to do Boga, pod warunkiem,
    że popiera kapitalizm). Boga później kopniemy w dupę.
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 27.07.03, 22:40
    Gość portalu: doku napisał(a):

    Musisz więc wiedzieć, że złem o wiele gorszym od religii jest socjalizm. Zawsze
    poprę religijnych przeciwko czerwonym, tak jak popierałem KK w PRL,
    sympatyzowałem z Talibami przeciwko ZSRR, z Kosowcami przeciwko Serbom.
    Socjalizm o wiele głębiej niszczy umysły niż religia.
    --------------------------
    P:Nie masz racji. Socjalizm jako ideologia oparta na podstawach materialnych,
    nie zawierająca elementu boskiego i mistycznego jest mniej szkodliwa. Chocby
    dlatego, ze nie blokuje swobodnego myślenia i wyciągania wniosków a także
    dystansowania sie od opinii grupy. W wiekszosci krajów UE rządzą, rządzili lub
    będą rzadzic socjalisci lub socjaldemokraci i nic złego sie nie dzieje. Tam
    gdzie nastaja rządy teokratyczne, oparte na fundamentaliźmie religijnym
    dochodzi do gwałcenia wolnosci ludzkich, nauki, swobody wypowiedzi - całego
    dorobku humanizmu swiatowego. Nie wstyd ci, że popierałeś Talibów i
    Albańczyków? Naprawdę nie widzisz, że każdy system ustanowiony przez człowieka
    podlega z czasem ewolucji i rozwija się w dobrym kierunku?
    ---------------------
    Zawsze najpierw trzeba załatwić czerwonych, potem dopiero można zabrać się za
    wieszanie czarnych.
    --------------------
    Psmirkkąd tyle nienawiści i pogardy dla ludzkiego życia? Uważam, że nikogo nie
    wolno eksterminowac ze względu na głoszone poglądy drogi inkwizytorze.
    ------------------
    Póki żyją socjaliści, niech się świeci imię Twoje (to do Boga, pod warunkiem,
    że popiera kapitalizm). Boga później kopniemy w dupę.
  • Gość: doku IP: *.chello.pl 27.07.03, 23:19
    Gość portalu: Palnick napisał(a):

    > W wiekszosci krajów UE rządzą, rządzili lub
    > będą rzadzic socjalisci

    Naprawdę nic nie rozumiesz? Kapitalistyczny zachód to wg Ciebie socjaliści?
    Kapitalizm europejski nazywasz socjalizmem? To jak nazwiesz ustrój Kuby, Syrii,
    Iranu i Korei Pn.?

    Rozwój wolnego świata jest najważniejszy, choćby nawet powstawały w nim kolejne
    sekty. Religie same upadną, gdy wszędzie zapanuje kapitalizm
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 27.07.03, 23:38
    Gość portalu: doku napisał(a):

    > Gość portalu: Palnick napisał(a):
    >
    W wiekszosci krajów UE rządzą, rządzili lub będą rzadzic socjalisci
    --------------
    d:
    Naprawdę nic nie rozumiesz? Kapitalistyczny zachód to wg Ciebie socjaliści?
    Kapitalizm europejski nazywasz socjalizmem? To jak nazwiesz ustrój Kuby, Syrii,
    Iranu i Korei Pn.?
    ----------------
    P: Spróbuj zrozumieć co czytasz. Rządzący w UE socjaliści i socjaldemokraci są
    tam skąd przyszli. Oni nie neguja kapitalizmu a jedynie kładą większy nacisk na
    socjalna, usługową rolę jaką powinno pełnic państwo wobec utzymujących to
    państwo podatników. W Szwecji zawsze było wiecej socjalizmu niż nawet w Polsce
    za PRL, Niemcy to państwo o silnych cechach opiekuńczych....
    Kuba, Korea Pn. - komunizm; Stria - ch... wie co, Iran - teokracja.
    ------------------
    d: Rozwój wolnego świata jest najważniejszy, choćby nawet powstawały w nim
    kolejne sekty. Religie same upadną, gdy wszędzie zapanuje kapitalizm.
    --------------
    P: Myśl socjalistyczna przyczyniła sie w wielkim stopniu do ugruntowania
    wolności obywatelskich. Gdyby nie ona pracowałbyś u swego ukochanego
    kapitalisty 14 godzin na dobę przez okrągły tydzień za michę soczewicy.
    Poczytaj historię.
  • Gość: Zybi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.03, 16:33
    Kapitalizm w USA. Dziki, do ktorego biedota z calej Europy plynela w ladowniach statkow i zbudowali najpotezniejsze panstwo swiata. Szwecja byla najbogatsza a
    wykonczyli ja socjalisci! Zastanow sie co piszesz!
  • Gość: Ogorek IP: *.dip.t-dialin.net 29.07.03, 20:47
    Gość portalu: doku napisał(a):
    > Religie same upadną, gdy wszędzie zapanuje kapitalizm

    Ciekawa teoria, doku.
    Nie chcialbym cie zmartwic, ale ja sie nawrocilem, jakies kilka(nascie) lat po
    przejsciu z socjalizmu do kapitalizmu.

    A nas, doku, sa w kapitalizmie miliony.

    Pozdrowienia od Jelenia

    Jelen Ogorek
  • Gość: Ogorek IP: *.dip.t-dialin.net 29.07.03, 20:44
    Gość portalu: doku napisał(a):

    > Zawsze najpierw trzeba załatwić czerwonych, potem dopiero można zabrać się za
    > wieszanie czarnych.
    >
    > Póki żyją socjaliści, niech się świeci imię Twoje (to do Boga, pod warunkiem,
    > że popiera kapitalizm). Boga później kopniemy w dupę.

    Bardzo interesuja strategia, doku.
    Ale zakladam, ze Ty znacznie wczesniej dostaniesz kopniaka od Boga.

    Chcesz sie zalozyc?

    Ogorek Znanych i Namietny Gracz Klubowy
  • Gość: doku IP: *.chello.pl 30.07.03, 22:30
  • Gość: Elka IP: *.netlandia.pl 15.11.03, 12:56
    Ja tez!
  • Gość: Winnetou IP: *.rasserver.net 27.07.03, 22:56
    religia nie jest grozna dla nikogo wy barany,jest tak stara jak czlowiek.
    jest to naturalny odruch czlowieka uciekania sie do istoty wyzszej,
    gdy przychodzi smierc,nieszczescie,swiat jest niewytlumaczalny itp.
    dopoki czlowiek bedzie smiertelny dopoki beda istnialy religie,gdyz
    gdy umieramy, umiera swiat dla nas -> nie ma nas nie ma swiata.
    tylko zadufane macho dupki i prawdodpobnie zydki-bushewiaki moga deprecjonowac
    wartosc religi. zreszta jak bediesz umieral jeden z drugim baranie to
    strach smiertelny i poczucie nicosci wlasnej kaze ci przypomniec sobie Boga.
    Ale niestety to bedzie juz za pozno i pieklo bedzie dla was zagwaratnowane.

    Dust in the wind,all we're is dust in the wind..
  • Gość: doku IP: *.chello.pl 27.07.03, 23:26
    Nas, ateistów, w piekle nie spotkasz. Nawet jeśli się mylimy, nawet jeśli
    piekło istnieje, to my tam nie trafimy, gdyż za dobrzy jesteśmy. Ateiści mają w
    sobie naturalną dobroć i szlachetność, gdyż nie pozwają się zdemoralizować
    waszymi naukami i "wartościami" religijnymi. Jeśli niebo istnieje, to przewagę
    mają w nim ateiści
  • Gość: Jan IP: *.hispeed.ch 28.07.03, 01:04
    Gość portalu: doku napisał(a):

    Ateiści mają w
    > sobie naturalną dobroć i szlachetność, gdyż nie pozwają się zdemoralizować
    > waszymi naukami i "wartościami" religijnymi.

    Jak się nie dałeś zdemoralizować "wartościami" religijnymi, to:
    - zabijasz
    - kradniesz
    - ciupciasz z wszystkim, co się rusza
    - składasz fałszywe świadectwo...
    Fajne to Wasze niebo.

    To nie znaczy, że ateista nie może być szlachetnym człowiekiem.
    Ale antyklerykał, zaślepiony fanatyczną nienawiścią i dogmatycznym poczuciem
    racji oraz niezmąconą wiarą w potęgę umysłu, to co innego.

    Poza tym tak na spokojnie, to chyba wartości ludzi szlachetnych nie odbiegają
    od siebie za bardzo. Chyba że faktycznie naruszasz wszystkie przykazania, by
    zrobić na złość Glempowi.
  • Gość: doku IP: *.chello.pl 29.07.03, 22:07
    Gość portalu: Jan napisał(a):

    > Jak się nie dałeś zdemoralizować "wartościami" religijnymi, to:
    > - zabijasz
    > - kradniesz
    > - ciupciasz z wszystkim, co się rusza
    > - składasz fałszywe świadectwo...

    ...to nie są wartości religijne
  • Gość: Ogorek IP: *.dip.t-dialin.net 29.07.03, 21:07
    Gość portalu: doku napisał(a):

    > Nas, ateistów, w piekle nie spotkasz. Nawet jeśli się mylimy, nawet jeśli
    > piekło istnieje, to my tam nie trafimy, gdyż za dobrzy jesteśmy. Ateiści mają
    > w sobie naturalną dobroć i szlachetność, gdyż nie pozwają się zdemoralizować
    > waszymi naukami i "wartościami" religijnymi. Jeśli niebo istnieje, to
    > przewagę mają w nim ateiści

    A Bogiem jest tam Wasz glowny ateista Stalin ( a moze Lenin?)
    Ktorzy maja "w sobie naturalną dobroć i szlachetność".

    Przekonales mnie doku.
    Zawsze podejrzewalem, ze jest cos namietnie dobrotkliwego i szlachetnego w
    obliczu Stalina. Teraz naprawde rozumie nasza ulubiona Wisie Szyborska,
    laureatke kolezenskiej nagrody Nobla, ktora takie ladne peany pisala na jego
    czesc.

    Ogorek Gruntownie i Wrecz Bezwzglednie Przekonany

  • Gość: doku IP: *.chello.pl 29.07.03, 22:48
    Gość portalu: Ogorek napisał(a):

    > Zawsze podejrzewalem, ze jest cos namietnie dobrotkliwego i szlachetnego w
    > obliczu Stalina.

    ... przesłoni udawana ironia ty fałszywy neofito. Tacy jak ty, któzy teraz
    udają gorliwych idiotów i fanatyków religgijnych, w PRL równie gorliwie służyli
    sowietom. My, ateiści, takie śmieci rozpoznawaliśmy i rozpoznajemy z daleka.

    Każdy myślący człowiek doskonale rozumie, że żaden ateista nie mógł być
    socjalistą. Stalin był w młodości takim samym religijnym idiotą jak ty.
  • Gość: Ogorek IP: *.dip.t-dialin.net 29.07.03, 23:22
    Gość portalu: doku napisał(a):

    > Gość portalu: Ogorek napisał(a):
    >
    > > Zawsze podejrzewalem, ze jest cos namietnie dobrotkliwego i szlachetnego w
    > > obliczu Stalina.

    > ... przesłoni udawana ironia ty fałszywy neofito. Tacy jak ty, któzy teraz
    > udają gorliwych idiotów i fanatyków religgijnych, w PRL równie gorliwie
    > służyli sowietom.

    Z zacietrzewienia, Towarzyszu doku, popelniliscie logiczny blad.
    Jezeli udaje gorliwego idiote - znaczy to, ze tak naprawde, nie jestem gorliwym
    idiota - a wrecz leniwym medrcem.

    Jako leniwy medrzec a jednoczesnie fannattyk religgijjny rownie gorliwie
    stwierdzam co nastepuje, czy raczej postepuje. A mianowicie postepuje
    pustomozgowie towarzysza doka.

    > My, ateiści, takie śmieci rozpoznawaliśmy i rozpoznajemy z
    > daleka.

    I domyslam, ze towarzyszu doku, ze takie smieci, bezwzglednie likwidowaliscie.
    Za to nalezy sie Wam, Order Syjamskiego Slonia, Towarzyszu doku. Inny towarzys
    Salomon Morel sie klania w pas, po starozydowsku.

    > Każdy myślący człowiek doskonale rozumie, że żaden ateista nie mógł być
    > socjalistą. Stalin był w młodości takim samym religijnym idiotą jak ty.

    A w starosci? Jak juz wymordowal z pomoca ateistycznych Towarzyszow dokow kilka
    milionow ludzi juz nie byl religijnym idiota? Hmmm...

    Jak sadzisz towarzyszu doku, czy nie lepiej byloby dla calego swiata, zeby
    Stalin pozostal religijny przez cale swoje zycie? A nie tylko byl religijny w
    mlodosci?

    Ogorek Akwizytor Pustoglowych Dokow
  • Gość: doku IP: *.chello.pl 30.07.03, 20:22
    Gość portalu: Ogorek napisał(a):

    > Jezeli udaje gorliwego idiote - znaczy to, ze tak naprawde, nie jestem
    gorliwym
    > idiota - a wrecz leniwym medrcem.

    Taki, który udaje gorliwego idiotę, nazywa się „oportunista”, głupku

    > A w starosci? Jak juz wymordowal z pomoca ateistycznych Towarzyszow

    Oni nie byli ateistami, głupku, tak samo jak on.

    > Jak sadzisz towarzyszu doku, czy nie lepiej byloby dla calego swiata, zeby
    > Stalin pozostal religijny przez cale swoje zycie?

    Pozostał religijny. Nauka w szkole religijnej zniszczyła jego duszę i zatruła
    umysł.
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 28.07.03, 00:29
    Gość portalu: Winnetou napisał(a):

    > religia nie jest grozna dla nikogo wy barany,jest tak stara jak czlowiek.
    > jest to naturalny odruch czlowieka uciekania sie do istoty wyzszej,
    > gdy przychodzi smierc,nieszczescie,swiat jest niewytlumaczalny itp.
    -----------------
    P: Mylisz mój drogi wiarę z religią. Manitou z szmanem, Boga z papieżem.
    Wystarczy troche uzyć umysłu, wyzwolić się z pęt dogmatów a świat staje sie
    piekny. To że cos jest stare jak człowiek nie znaczy, że jest dobre np.:
    schizofrenia, trąd, mutacje genetyczne.
    ----------------
    > dopoki czlowiek bedzie smiertelny dopoki beda istnialy religie,gdyz
    > gdy umieramy, umiera swiat dla nas -> nie ma nas nie ma swiata.
    ---------------
    P: To prawda, albowiem częścia tego materialnego świata jesteśmy. Celem
    egzystencji jest zachowanie DNA poprzez przekazanie go następnemu pokoleniu.
    -----------------
    > tylko zadufane macho dupki i prawdodpobnie zydki-bushewiaki moga deprecjonowac
    > wartosc religi. zreszta jak bediesz umieral jeden z drugim baranie to
    > strach smiertelny i poczucie nicosci wlasnej kaze ci przypomniec sobie Boga.
    > Ale niestety to bedzie juz za pozno i pieklo bedzie dla was zagwaratnowane.
    ---------------
    P: Ty jestes zwolennikiem religii ze strachu egzystencjalnego - norma. Nie
    wchodź w kompetencje boga - jeśli jesteś wierzący, wszak to on zdecyduje co
    kogo czeka.

    P.S Jak na Winnetou miałeś więcej do czynienia z baranami niż bizonamiwink.
    >
    > Dust in the wind,all we're is dust in the wind..
  • Gość: Winnetou IP: *.rasserver.net 28.07.03, 13:10
    Gość portalu: Palnick napisał(a):

    > Gość portalu: Winnetou napisał(a):
    >
    > > religia nie jest grozna dla nikogo wy barany,jest tak stara jak czlowiek.
    > > jest to naturalny odruch czlowieka uciekania sie do istoty wyzszej,
    > > gdy przychodzi smierc,nieszczescie,swiat jest niewytlumaczalny itp.
    > -----------------
    > P: Mylisz mój drogi wiarę z religią. Manitou z szmanem, Boga z papieżem.
    > Wystarczy troche uzyć umysłu, wyzwolić się z pęt dogmatów a świat staje sie
    > piekny. To że cos jest stare jak człowiek nie znaczy, że jest dobre np.:
    > schizofrenia, trąd, mutacje genetyczne.
    ==========
    Pieprzysz jak potluczony bushewiak marzacy o wladzy nad swiatem.
    Wiara i religia sa wytworami ludzkiego umyslu i tylko tam istnieja.
    Wiara to bardzo szerokie pojecie i moze rownie dobrze oznaczac wiare
    w to ze znajde dzis na ulicy 10 zlotych jak i ze wierze w Boga gdyz
    uswiadam sobie ze jestem pylkiem pochodzacym z gwiazd i moje zycie nie ma sensu bez Boga. Religia to m.in postepowanie wg pewnych kanonow powszechnie uznawanych za dobre, odziedziczonych po przodkach. Zadna religia nie propaguje czynow
    wystepnych. Tak samo Manitou jest rowny Jahve czy Allahowi.
    Mutacje genetyczne i choroby cywilizacyjne nie sa stare jak czlowiek. Pojawily sie gdy cywilizacje roznych kultur zaczely sie nawzajem przenikac przywlekajac choroby i zagrozenia zabojcze dla siebie nawzajem.
    A dogmaty sa potrzebne gdyz moze dojsc do sytuacji takich jak teraz
    gdy jedno niekontrolowane panstwo uzurpuje sobie prawo do okreslania
    nowych norm dla swiata,odrzuca idee wspolzycia miedzynarodowego,
    napada i bombarduje.

    > ----------------
    > > dopoki czlowiek bedzie smiertelny dopoki beda istnialy religie,gdyz
    > > gdy umieramy, umiera swiat dla nas -> nie ma nas nie ma swiata.
    > ---------------
    > P: To prawda, albowiem częścia tego materialnego świata jesteśmy. Celem
    > egzystencji jest zachowanie DNA poprzez przekazanie go następnemu pokoleniu.
    ========
    Jesli tylko taki jest Twoj cel w zyciu to po splodzeniu potomka
    natychmiast pownienies udac sie do krainy wiecznej nirvany.
    Dziwie sie ze jeszcze tego nie zrobiles,hence wypisujesz glupoty na forumie tym.
    > -----------------
    > > tylko zadufane macho dupki i prawdodpobnie zydki-bushewiaki moga deprecjon
    > owac
    > > wartosc religi. zreszta jak bediesz umieral jeden z drugim baranie to
    > > strach smiertelny i poczucie nicosci wlasnej kaze ci przypomniec sobie Bog
    > a.
    > > Ale niestety to bedzie juz za pozno i pieklo bedzie dla was zagwaratnowane
    > .
    > ---------------
    > P: Ty jestes zwolennikiem religii ze strachu egzystencjalnego - norma. Nie
    > wchodź w kompetencje boga - jeśli jesteś wierzący, wszak to on zdecyduje co
    > kogo czeka.
    =============
    Ludzie nie wierza w Boga tylko ze dlatego ze boja sie smierci.To splycanie
    problemu i tlumaczenie skomlikowanych zjawisk jedynym zdaniem, typowe dla
    oszolomow. Nie wyreczalem tez Boga wierzac ze traficie do piekla - to moj
    osobisty wniosek na podst. lektury niektorych postow.
    >
    > P.S Jak na Winnetou miałeś więcej do czynienia z baranami niż bizonamiwink.
    =======
    Wierze ze w kraine Wiecznych Lowow Wielki Manitou znow pozwoli mi polowac
    do woli na bizony gdyz zawsze w niego wierzylem. Howgh.

    > > Dust in the wind,all we're is dust in the wind..
    And all your money won't another minute buy.
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 28.07.03, 13:45
    Gość portalu: Winnetou napisał(a):

    > Gość portalu: Palnick napisał(a):
    >
    > > Gość portalu: Winnetou napisał(a):
    > >
    religia nie jest grozna dla nikogo wy barany,jest tak stara jak czlowiek.
    jest to naturalny odruch czlowieka uciekania sie do istoty wyzszej,
    gdy przychodzi smierc,nieszczescie,swiat jest niewytlumaczalny itp.
    -----------------
    P: Mylisz mój drogi wiarę z religią. Manitou z szmanem, Boga z papieżem.
    Wystarczy troche uzyć umysłu, wyzwolić się z pęt dogmatów a świat staje sie
    piekny. To że cos jest stare jak człowiek nie znaczy, że jest dobre np.:
    schizofrenia, trąd, mutacje genetyczne.
    ==========
    W: Religia to m.in postepowanie wg pewnych kanonow powszechnie uznawanych za
    dobre, odziedziczonych po przodkach. Zadna religia nie propaguje czynow
    wystepnych. Tak samo Manitou jest rowny Jahve czy Allahowi.
    -----------
    P: Zaraz zobaczysz, że nieprawdą jest, że religie nie namawiaja do czynów
    występnych, do poniżania drugiego człowieka. Właściwie jedyną uniwersalną
    zasadą regulującą współżycie ludzkie mogłaby być :
    "Nie czyń bliźniemu co tobie nie miłe" ale nawet to nie jest zasadą uniwersalną.
    Na przykład Koran tak mówi o roli kobiety w Islamie:

    Jeśli chodzi o kobiety, księga Allacha mówi, że są one istotami niższymi, a ich
    mężowie mają prawo je wychłostać, jeśli okażą się nieposłuszne (4:34).
    Radzi "wziąć zieloną gałąź i bić nią żonę", ponieważ zielona gałąź jest
    bardziej giętka i sprawia więcej bólu (38:44). Naucza, że kobiety pójdą do
    piekła, jeśli będą nieposłuszne swym mężom (66:10). Głosi, że mężczyźni są
    lepsi od kobiet (2:228). Nie tylko odmawia kobietom równych praw do spadku
    (4:11-12), lecz także uznaje je za niedorozwinięte umysłowo i stanowi, że nie
    mogą one być świadkami w sądzie. (2:282). Oznacza to, że kobieta, która została
    zgwałcona, nie może oskarżyć gwałciciela, jeżeli nie znajdzie świadka płci
    męskiej. Nasz Święty Prorok pozwala nam mieć do czterech żon i sypiać z
    wszystkimi niewolnicami i brankami, jakie posiadamy (4:3), nawet jeśli kobiety
    te mają już mężów. On sam postępował tak samo. Dlatego zawsze, gdy muzułmańska
    armia podbija jakiś naród, określa pokonanych mianem "kafir" i uważa, że ma
    prawo gwałcić ich kobiety. Pakistańscy żołnierze prawdopodobnie zgwałcili około
    250.000 bengalskich kobiet w 1971 roku, wymordowawszy przedtem 3.000.000
    bezbronnych cywilów, kiedy ich przywódca religijny oświadczył, że mieszkańcy
    Bangladeszu nie są muzułmanami. W Iranie, gdzie panuje reżim islamski, zanim
    strażnicy więzienni zabiją kobietę, która według nich postąpiła wbrew zasadom
    wiary, najpierw ją gwałcą. Czynią to, ponieważ wierzą, że dziewica nie może
    pójść do Piekła.
    Howgh!
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 29.07.03, 11:28
    Gość portalu: Palnick napisał(a):

    P: Zaraz zobaczysz, że nieprawdą jest, że religie nie namawiaja do czynów
    występnych, do poniżania drugiego człowieka. Właściwie jedyną uniwersalną
    zasadą regulującą współżycie ludzkie mogłaby być :
    "Nie czyń bliźniemu co tobie nie miłe" ale nawet to nie jest zasadą uniwersalną.
    Na przykład Koran tak mówi o roli kobiety w Islamie:
    eśli chodzi o kobiety, księga Allacha mówi, że są one istotami niższymi, a ich
    mężowie mają prawo je wychłostać, jeśli okażą się nieposłuszne (4:34).
    Radzi "wziąć zieloną gałąź i bić nią żonę", ponieważ zielona gałąź jest
    bardziej giętka i sprawia więcej bólu (38:44). Naucza, że kobiety pójdą do
    piekła, jeśli będą nieposłuszne swym mężom (66:10). Głosi, że mężczyźni są
    lepsi od kobiet (2:228). Nie tylko odmawia kobietom równych praw do spadku
    (4:11-12), lecz także uznaje je za niedorozwinięte umysłowo i stanowi, że nie
    mogą one być świadkami w sądzie. (2:282). Oznacza to, że kobieta, która została
    zgwałcona, nie może oskarżyć gwałciciela, jeżeli nie znajdzie świadka płci
    męskiej. Nasz Święty Prorok pozwala nam mieć do czterech żon i sypiać z
    wszystkimi niewolnicami i brankami, jakie posiadamy (4:3), nawet jeśli kobiety
    te mają już mężów. On sam postępował tak samo. Dlatego zawsze, gdy muzułmańska
    armia podbija jakiś naród, określa pokonanych mianem "kafir" i uważa, że ma
    prawo gwałcić ich kobiety. Pakistańscy żołnierze prawdopodobnie zgwałcili około
    250.000 bengalskich kobiet w 1971 roku, wymordowawszy przedtem 3.000.000
    bezbronnych cywilów, kiedy ich przywódca religijny oświadczył, że mieszkańcy
    Bangladeszu nie są muzułmanami. W Iranie, gdzie panuje reżim islamski, zanim
    strażnicy więzienni zabiją kobietę, która według nich postąpiła wbrew zasadom
    wiary, najpierw ją gwałcą. Czynią to, ponieważ wierzą, że dziewica nie może
    pójść do Piekła.
    ---------------------------
    A oto zdanie KK o kobiecie:

    Autor: Gość: Pytak IP: *.gen.twtelecom.net

    Zarodek płci męskiej staje się człowiekiem po 40 dniach,
    zarodek żeński po 80. Dziewczynki powstają z
    uszkodzonego nasienia lub też w następstwie wilgotnych
    wiatrów.”
    (św. Tomasz z Akwinu)
    ¤ ¤ ¤
    „Kobiety są przeznaczone głównie do zaspokajania żądzy
    mężczyzn.”
    (Jan Chryzostom, 349–407, gr.)
    ¤ ¤ ¤
    „Kobieta jest istotą poślednią, która nie została
    stworzona na obraz i podobieństwo Boga. To naturalny
    porządek rzeczy, że kobieta ma służyć mężczyźnie.”
    (św. Augustyn 354–430 – jeden z najznakomitszych ojców
    Kościoła)
    ¤ ¤ ¤
    „Wartość kobiety polega na jej zdolnościach rozrodczych
    i możliwości wykorzystania do prac domowych”
    (św. Tomasz z Akwinu, mędrzec Kościoła, 1225–1275)
    ¤ ¤ ¤
    „Kobieta winna zasłaniać oblicze, bowiem nie zostało ono
    stworzone na obraz Boga.”
    (Ambroży, mędrzec Kościoła, 339–397)
    ¤ ¤ ¤
    „Kiedy widzisz kobietę, pamiętaj, to diabeł! Ona jest
    swoistym piekłem!”
    (Papież Pius II, 1405–1464)
    ¤ ¤ ¤
    „Kobiety ze swej natury są przeznaczone do wspólnych
    uciech.”
    (Kapokrates, założyciel klasztoru)
    ¤ ¤ ¤
    „Kobiety są błędem natury...
    z tym ich nadmiarem wilgoci i ich temperaturą ciała
    świadczącą o cielesnym i duchowym upośledzeniu... są
    rodzajem kalekiego, chybionego, nieudanego mężczyzny...
    Pełnym urzeczywistnieniem rodzaju ludzkiego jest
    mężczyzna.”
    (św. Tomasz z Akwinu)
    ¤ ¤ ¤
    „W żadnej religii czy światopoglądzie kobieta nie jest
    tak szanowana i uważana, jak w chrześcijaństwie.”
    (Bernard Häring, teolog katolicki, XX wiek)
    ¤ ¤ ¤
    „Dziewczęta noszące spódniczki mini, pójdą do piekła.”
    (Wild, SJ, XX w.)
    ¤ ¤ ¤
    „Kobiecie przystoi jedynie szata żałobna. Skoro tylko
    przekroczy próg wieku dojrzałego, winna zasłonić swe
    gorszące oblicze, by nie utracić szczęśliwości wiecznej.”
    (Tertulian, pisarz chrześcijański)
    ¤ ¤ ¤
    „W miejscu, w którym zatrzyma się ksiądz, nie powinna
    przebywać żadna kobieta”
    (Synod Paryski, 846)
    ¤ ¤ ¤
    „Kobiecie nie wolno mieszkać w pobliżu kościoła.”
    (Synod w Coyaca, 1050)
    ¤ ¤ ¤
    „Księża, którzy udzielają noclegu kobietom i doznają
    przy tym podniety, muszą zostać ukarani. Kobiety
    natomiast mają zostać sprzedane przez biskupa jako
    niewolnice.”
    (2. Synod w Toledo)
    ¤ ¤ ¤
    „U kobiety sama świadomość jej istnienia powinna
    wywoływać wstyd.”
    (Clemens Alexandrinus, 215)
    ¤ ¤ ¤
    „Kobietom nie wolno we własnym imieniu pisać ni
    otrzymywać listów”
    (Synod w Ewirze, IV w. n.e.)
    ¤ ¤ ¤
    „Cała płeć żeńska jest słaba i lekkomyślna. Uświęcona
    zostaje jedynie poprzez macierzyństwo.”
    (św. Jan Chryzostom, 349–407)
    ¤ ¤ ¤
    „Kobietom nie wolno śpiewać w kościele.”
    (św. Bonifacy, misjonarz benedyktyński, 657–754)
    ¤ ¤ ¤
    „Żona nie chce, chodź ty, dziewczę!”
    (Marcin Luter)
    ¤ ¤ ¤
    „Największym zaszczytem, jaki spotyka kobietę, jest to,
    że przez nią zrodzony jest mężczyzna

    -------------------
    Czyż nie są to rojenia chorych umysłów? Umysłów zdegenerowanych przez religię.
  • Gość: Krzys52 IP: *.proxy.aol.com 27.07.03, 23:34
    z Doku staralem sie nie wchodzic w dyskusje, jeszcze, gdy pisywal z serwera
    rzadowego (gov. cos tam) Przypuszczalem, ze siedzi sobie kilku facetow w jednym
    biurze i ciagna zapalki kto nastepny (lub danego dnia) zalatwial bedzie
    konwersacje Doku. Ten wyjasnil pozniej, ze wprawdzie zapalek nie ciagneli i
    ponoc nie znali sie nawet, ale podobnie to wygladalo. Nigdy nie mozna bylo miec
    pewnosci ktory debil bedzie kontynuowal nastepnego dnia.
    Teraz pisuja z chello (chyba ze Doku odbila palma i serio wszedl w role
    multiple personality) i w dalszym ciagu nie wies,z ktory debil odpowie Ci w
    godzinach nocnych a ktory w dzien.
    .
    K.P.
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 28.07.03, 00:14
    Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

    > z Doku staralem sie nie wchodzic w dyskusje, jeszcze, gdy pisywal z serwera
    > rzadowego (gov. cos tam) Przypuszczalem, ze siedzi sobie kilku facetow w
    jednym
    >
    > biurze i ciagna zapalki kto nastepny (lub danego dnia) zalatwial bedzie
    > konwersacje Doku. Ten wyjasnil pozniej, ze wprawdzie zapalek nie ciagneli i
    > ponoc nie znali sie nawet, ale podobnie to wygladalo. Nigdy nie mozna bylo
    miec
    >
    > pewnosci ktory debil bedzie kontynuowal nastepnego dnia.
    > Teraz pisuja z chello (chyba ze Doku odbila palma i serio wszedl w role
    > multiple personality) i w dalszym ciagu nie wies,z ktory debil odpowie Ci w
    > godzinach nocnych a ktory w dzien.
    > .
    > K.P.
    -----------------
    Dzięki, To jak u kammandy pinka floida - Ostroznie z ta siekierką Eugeniuszuwink.
  • Gość: doku IP: *.chello.pl 29.07.03, 23:02
    Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

    > Nigdy nie mozna bylo miec
    > pewnosci ktory debil bedzie kontynuowal nastepnego dnia.

    Taki np. Galba nie miał wątpliwości i mimo że mnie nie lubił, to kiedyś napisał
    jakiemuś głupkowi, który plątał się w polemice ze mną, że jestem
    najinteligentniejszym dyskutantem na tym forum. Może troszkę przesadził, ale
    moim zdaniem iloraz inteligencji 111 wystarcza już, aby docenić łatwiejsze
    fragmenty moich postów. Oczywiście pełnia zrozumienia dostępna jest nielicznym.

    > Doku odbila palma i serio wszedl w role
    > multiple personality

    Kiedyś 7 chorował na taką paranoję, ale mu się poprawiło. Teraz choróbsko
    dopadło Ciebie.
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 28.07.03, 00:04
    Czy potrzebny jest pośrednik w kontakcie z bogiem?

    Mmodlic sie umiemy i sami t.j. rozmawiac z Bogiem, bez faryzeuszy ktorzy
    przyswoili sobie prawo bic kase na posrednictwie.
    Dyskusja z fanatykami jest zwykla strata czasu, fanatyk zna tylko jeden jedyny
    sluszny wzglad na rzeczy - SWOJ WLASNY. A to czy fanatyk jest komunista czy
    katolikiem nie gra zadnej roli, tak naprawde sa dokladnie jednakowi. Sa trzy
    stany swiadomosci:wolna - najrzadsza, zniewolona - zla, ale czlowiek
    przynajmniej wie , ze dziala pod przymusem i ma nadzieje na bunt i wyzwolenie i
    w koncu, swidomosc zmanipulowana - gdzie czlowiek dziala pod przymusem, ale o
    tym nie wie, wiec nie ma nawet nadziei na wyzwolenie. Fanatyk jest przykladem
    tej trzeciej, niezdolnej juz do stawiania pytan i poszukiwania, biernie
    zywiacej sie przygotowana przez bardziej inteligentnych "pasterzy" papka.
    Niestety, osiemdziesiat kilka procent osobnikow naszego gatunku jest odcietych
    ta magiczna linia ilorazu inteligencji 110 wiec jednostki z wyzszym IQ maja
    niewyczerpany zapas rekrutow, juz to do ruchow politycznych, religijnych i
    roznego rodzaju grup kibicow, grup przestepczych itd.
    Tak dziala biologia. I jest swoista ironia, ze religie, ktore w swoich
    korzeniach byly wyzwaniem dla tego biologizmu degeneruja sie w koscioly,
    spychajace ludzi z powrotem w ten ze biologizm. Mowie tu nie tylko o kk, w
    innych przypadkach jest to samo. Poczatkowy okres idealizmu i altruizmu, potem
    ekspansja i wprzegniecie swiatlej idei w sluzbe panstwa (tj. aparatu przymusu),
    okres fascynacji i zainfekowania wladza i ostatni okres - cichego odrzucenia
    pierwotnej doktryny, uwiklanie sie w rozgrywki z tego swiata i powolne gnicie.
    W tym ostatnim okresie powstaje kontestacja, czesc bardziej swiatlych wyznawcow
    zaczyna czuc sie oszukana i zaczyna szukac zrodel, odchodzac od skostnialych
    oficjalnych struktur. Spora czesc z nich staje sie lupem demagogow innego
    rodzaju - politycznych lub mistycyzujacych. KK jest teraz na tym wlasnie
    etapie - mam tu na mysli kosciol jako organizacje dochodowo - polityczna,
    Kosciol przez duze K, mistyczne cialo Chrystusa ma sie dobrze i nic mu nie
    bedzie. Oczyszczenie od "letnich" wyjdzie mu tylko na dobre. Ten Kosciol to
    wspolnota chrzescijan nie potrzebujaca ksiezy, popow, kurii, funduszy i
    konkordatow. Tu odbywa sie zbawienie. Jesli nie zyjesz kierujac sie miloscia
    Boga i blizniego, to czy ci da cos przynaleznosc do kosciola formalnego. Chyba
    ze jak przynaleznosc do PZPR da ci droge do stanowiska itd. ale to z wiara nie
    ma nic wspolnego. KK doszedl do tego stadium co komunisci, do zaoferowania
    ludziom nie ma juz nic oprocz manipulacji tam gdzie nie moze uzyc palki.
    I na koniec, wiara wyzwala i czyni wolnym, Bog nie boi sie ni klopotliwych
    pytan ni indexu popularnosci. Jestesmy jego czescia i zdaje mi sie ze po
    prostu ta swiadomosc jest istota wiary. Jesli nawet nie chcemy byc jego
    czescia, to mamy prawo, bo dal nam wolna wole (podzielil z nami swoja wolnosc)
    i jesli tak chcemy to mamy prawo.
    Bo jesli trzeba mu sie podlizywac i dogadzac i byc karanym za odejscie to czym
    bylby on lepszy od kazdego z nas, i co warta bylaby nasza wolna wola, i jakie
    by mial prawo osadzac nasze postepki, jesli de facto nie mamy wyboru.
    Wydaje mi sie ze tzw. zbawienie to proces pzygotowania sie, dostosowania do
    wyzszych standartow to proces wewnetrzny i indywidualny, ktorego ani nauczyc
    sie ani przewidziec nie sposob. A tym bardziej zinstytucjonalizowac. Pozostaje
    wiec religia - sposob manipulacji spoleczenstwami z jednej strony i wiara -
    indywidualne przezycie misterium z drugiej. Stosunek miedzy nimi jest
    asymetryczny - wiara jest introspektywna i tolerancyjna, religia krzykliwa i
    apodyktyczna i nietolerancyjna. Religia moze tolerowac a nawet korzystnie
    wspolpracowac z ateistami (jak z SLD w Polsce), ale nigdy, przenigdy nie
    wybaczy wierze, tej soli w oku kosciola. Tu nie ma litosci ani dialogu. Lepiej
    niech ktos bedzie ateuszem, niz wierzacym niekontrolowanym przez kosciol. Kazdy
    posrednik marzy aby byc monopolista, znamy to z ekonomiki. Znamy tez skutki
    monopolu.
  • 28.07.03, 09:59
    Palnick
    Bardzo ciekawa jest twoja wypowiedź o różnicy pomiędzy wiarą a religią.
    część SLD-ców też wierzy, że wystarczy pozmieniać co niektórych przywódców,
    kilkoro innych pozbawić członkostwa i wszystko będzie O.K.
    szkoda jednak, ze wiara się intytuuje
    bo co ma zrobić człowiek poszukujący?
    poszukujący jeszcze odpowiedzi?
    miałam kiedyś złudzenie, że tu na forum takich znajdę
    a tu też wojny, wrogość i chamstwo zamiast rozmów
    pozdrawiam
    d_nutka
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 29.07.03, 09:47
    Z historii wyuzdania fonkcjonariuszy pana boga.

    Ojciec Kościoła, św. Augustyn (354-430), w trosce o moralność, nawoływał:
    "Jeśli zniesiecie publiczne kobiety, to sprowadzicie bezwstyd powszechny!"
    Z racji własnej przeszłości, św. Augustyn wiedział dobrze co mówi...

    Papież Benedykt IX[2] bullą z roku 1033 pozwolił założyć w Rzymie dom
    publiczny nieopodal kościoła św. Mikołaja.
    Podobnie postąpił Sykstus IV (1471-1484), który kosztem skarbu papieskiego
    wybudował dom publiczny, który następnie puścił w dzierżawę.
    W XV wieku w Sisteron prostytutki płaciły po 5 soldów podatku na rzecz
    klasztoru św. Klary, którego pensjonariuszki, ślubując co prawda ewangeliczne
    ubóstwo i czystość cielesną, również sprzedawały swoje ciało.

    Za czasów papieża Leona X (1513-1521) wiele kurtyzan mieszkało w domach
    należących do kościołów lub klasztorów, sąsiadując przez drzwi z biskupami i
    klerykami.
    Paweł III (1534-1549) uskarżał się, że w Rzymie, kobiety lekkich obyczajów
    żyją w wielkim przepychu, oraz paradują po mieście w towarzystwie księży i
    zakonników.

    Komisja pod przewodnictwem kard. Carafy, powołana przez papieża Pawła III w
    roku 1535, zgodnie oświadczyła:
    "W Rzymie, nierządnice paradują po mieście jak zamężne niewiasty, a za nimi
    idą szlachcice i duchowni z kardynalskiego domu. W żadnym mieście nie
    widzieliśmy takiego zepsucia, z wyjątkiem tego miasta, które powinno być
    przykładem dla innych."

    Papież Benedykt VII (1294-1303) wyraził opinię, iż nierząd, prostytucja,
    cudzołóstwo i kazirodztwo nie są grzechem, bo przecież Bóg stworzył mężczyznę
    i kobietę w tym właśnie celu. Benedykt dając przykład, żył z zamężną kobietą
    i jej córką w konkubinacie.
    Swoich paziów wykorzystywał seksualnie, a najbliższe otoczenie papieża
    Benedykta VII nazywało ich "małżonkami".

    Savonarola (1452-1498) włoski dominikanin, twierdził, że zakonnice są jeszcze
    gorsze od nierządnic. Dla niego kobiety lekkich obyczajów, to "kawał mięsa z
    oczami."
    - Jeden ksiądz spędza noc ze swoja konkubiną, inny z chłopcem, a rano obaj
    przystępują do ołtarza odprawić mszę. Co warta taka msza?! - grzmiał w
    trakcie jednego ze swych kazań z ambony.

    Kiedy w roku 1489 na polecenie papieża Innocentego VIII (1484-1492), abp
    Canterbury zbadał domy zakonne swojej diecezji, okazało się, że wszystkie
    skażone były grzechem totalnego kurestwa.
    Opactwo św. Alberta było meliną prostytutek obsługujących lokalnych mnichów,
    a zakonnice były tam regularnie gwałcone. Jak odnotował kronikarz, była
    tam: "orgia spermy i krwi. "

    Jakkolwiek wszystkie miasta włoskie, oraz europejskie miały swoje legiony
    kurtyzan, tak papieskiemu Rzymowi żadne z nich nie było w stanie odebrać
    pierwszeństwa w ilości oficjalnie rejestrowanych chorych wenerycznie.
    W papiesko-kurewskim Rzymie odnotowano najwyższy odsetek nosicieli "chorób
    miłości".

    Wieloletni rektor Akademii Krakowskiej,, autor m.in. Chronica Polonorum,
    historyk, lekarz i geograf, Maciej z Miechowa (Miechowita ok. 1457-1523)
    odnotował, że kiłę do Polski przywlokła w roku 1496 "jedna niewiasta z Rzymu
    na odpust chodząca."
    Przynajmniej coś trwałego pozostało w Polsce, jako najdroższa pamiątka
    chrześcijańskiej rozpusty...

    Zjawisko kurestwa kleru było tak powszechne, że w celu naprawienia tego stanu
    rzeczy, papież Leon X (1513-1521) wydał artykuł odnoszący się do
    księży "nałożników jawnych."

    Świadkowie różnych epok opisali wydarzenia, jakie miały miejsce w
    zgromadzeniach męskich i żeńskich.
    Powiedzieli światu prawdę, podnosząc kurtynę zakrywającą zło dziejące się w
    klasztorach.
    Przywołali znane im fakty, jak często znajdowano w podziemiach klasztorów
    szkielety z długimi włosami i małe kosteczki, niezawodnie świadczące o
    morderstwach popełnionych na noworodkach i ich matkach-mniszkach...

    Świat w końcu dowiedział się, że mnich-asceta znał od dawien dawna tajną,
    ukrytą przed wzrokiem niepowołanych, drogę do łoża zakonnicy...
    Byli najlepszymi kochankami, zdolnymi niespotykanymi metodami zadowolić
    najwybredniejsze chucie kobiet.
    Nikt nie potrafił tak kochać i pieścić jak właśnie duchowieństwo.

    Zygmunt Luksemburski (1368-1437) nalegał na soborze w Konstancji (1414-1418)
    na zniesienie celibatu, argumentując, iż na tysiąc księży, można znaleźć
    ledwie jednego, który stosuje się do jego wymagań, a i to na dodatek z powodu
    przyrodzonej impotencji.
    Reszta kleru, jego zdaniem, prowadzi życie pełne wyuzdania i rozpusty, a poza
    tym, "są złodziejami małżeńskiej wierności."

    Papież Jan XXIII (Baltazar Cossa: 1410-1415, nie mylić z papieżem o tym samym
    imieniu i numerze identyfikacyjnym, Angelo Giuseppe Roncali: 1958-1963),
    zanim usadowił się na Stolicy Piotrowej, zajmował się rabunkami i mordowaniem
    ludzi.
    Oskarżano go o kazirodztwo, cudzołóstwo i sodomię. Uwiódł 300 dziewic, a
    niektóre z nich w nagrodę mianował przeoryszami najbogatszych klasztorów.
    Jego osobisty sekretarz, opowiadał o nim, że w Bolonii utrzymywał harem,
    złożony z 200 młodych dziewcząt. Należy przyznać, że Jan XXIII żył w zgodzie
    z naturą ludzka, jakkolwiek nieco wybujałą.

    Kardynał Boroniusz w X wieku pisał o papieskim dworze:
    "Jakżeż wyglądał rzymski Kościół w tych czasach - jaki ohydny! Tylko
    wszechwładne kurtyzany rządzą w Rzymie! One to nadają, zmieniają i odbierają
    biskupstwa, a wstyd mówić, one to sadzają na tronie św. Piotra swych
    kochanków, fałszywych papieży..."

    O papieżu Janie XII (955-964) kremoński biskup, Luitprand zanotował:
    "...żadna kobieta nie miała odwagi pokazać się na ulicach Rzymu, ponieważ Jan
    gwałcił wszystko: dziewczęta, mężatki i wdowy, nawet na grobach świętych
    apostołów.
    Oskarżano go także o wykastrowanie pewnego kardynała. Jan XII zakończył życie
    bardzo romantycznie, jak w najlepszym melodramacie: uwiódł mianowicie żonę
    jednemu z bardziej pobożnych a zarazem krewkich Rzymian, a ten przydybawszy
    swoją żonę w objęciach Namiestnika Chrystusa, tak go obił, że papież zmarł w
    kilka dni później wskutek zadanych ran.

    Biskup Ranulph z Durham żyje jak sułtan. Nagie dziewczęta usługują mu do
    stołu, a kuzynka biskupa dzieli łoże z papieskim legatem.
    Biskup Henryk z Luttich miał kochankę w osobie przełożonej klasztoru, oraz
    harem, w którym spłodził 14 synów.
    Biskup z Tarentu będąc legatem papieskim w Szwajcarii, pisał, że zakonnice
    pozwalały sobie tam na wszystko, a jedynie zajście w ciążę karane było
    ciemnicą. Natomiast nic nie wspomina o dzieciach zakonnic.

    Biskup bazylejski, Henryk, pozostawił po sobie 20 dzieci, a jego imiennik,
    biskup z Leodium, za niemoralne prowadzenie się, wykluczony został ze stanu
    duchownego.
    Jednakże nie tak łatwo dał się spławić z posady biskupa... Zamordował
    następcę, a po swojej śmierci zostawia 61 sierot.

    Zakonnice w Bamberii musiały zarabiać na chleb płatną miłością z powodu
    skąpstwa matki przełożonej.

    Przeorysza klasztoru Corella w Navarze, miała kilkoro dzieci z prowincjałem
    karmelitów bosych, któremu dała później za kochankę swoją siostrzenicę, "iżby
    czyn ten miał większą zasługę w oczach Boga.

    Widziano zakonnice i mnichów przy połogach innych mniszek których nowo
    narodzone niemowlęta natychmiast duszono, a czyniono to wszystko
    pośród "postów i tysiąca innych oznak świątobliwej pobożności."

    W roku 1420 kanclerz uniwersytetu paryskiego, ganił rozwiązłość i rozpustę
    kleru...
    "Klasztory, zamieszkałe stale przez mnichów, przedstawiają się jako kramy
    handlujące; klasztory zaś zakonnic, są domami nierządu. Katedry zaś
    jaskiniami złodziei i zbójców.
    Pod imieniem służących i krewnych, księża utrzymują nałożnice. Różnorodne
    obrazki, rozpowszechniane masami, wnoszą do ludu bałwochwalstwo.
    Nieskończona ilość różnych zakonów religijnych nie może nie wywołać różnych
    nadużyć i zamieszek w kraju."
  • Gość: Ogorek IP: *.dip.t-dialin.net 29.07.03, 21:23
    d_nutka napisała:

    > Palnick
    > Bardzo ciekawa jest twoja wypowiedź o różnicy pomiędzy wiarą a religią.
    > część SLD-ców też wierzy, że wystarczy pozmieniać co niektórych przywódców,
    > kilkoro innych pozbawić członkostwa i wszystko będzie O.K.
    > szkoda jednak, ze wiara się intytuuje
    > bo co ma zrobić człowiek poszukujący?

    Zglosic sie na ochotnika na wojne w Iraku.
    Wowczas moze sprawdzic, czy jego moralne pytania sa szczere.

    > poszukujący jeszcze odpowiedzi?

    Pytac swojego szefa o imieniu Szaron - on ma gotowe odpowiedzi dla sledzi.

    > miałam kiedyś złudzenie, że tu na forum takich znajdę
    > a tu też wojny, wrogość i chamstwo zamiast rozmów

    Taki spotykasz swiat, jaki tkwi w Tobie.
    Zreszta to mnie tez dotyczy.

    > pozdrawiam
    > d_nutka

  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 30.07.03, 10:49
    Gość portalu: Ogorek napisał(a):

    > d_nutka napisała:
    >
    > > Palnick
    > > Bardzo ciekawa jest twoja wypowiedź o różnicy pomiędzy wiarą a religią.
    > > część SLD-ców też wierzy, że wystarczy pozmieniać co niektórych przywódców,
    > > kilkoro innych pozbawić członkostwa i wszystko będzie O.K.
    > > szkoda jednak, ze wiara się instytuuje
    > > bo co ma zrobić człowiek poszukujący? poszukujący jeszcze odpowiedzi?
    ----------------
    >O: Pytac swojego szefa o imieniu Szaron - on ma gotowe odpowiedzi dla sledzi.
    ------------------
    P: Ogórek, sądząc po twoich wypowiedziach, musiałeś doswiadczyć jakichś
    poważnych krzywd od Żydowstwa. Może w czasie studiów w Columbia University?
    Rana jest głęboka, skoro masz skłonność wiele spraw odnosić do Żydów, wiele
    osób posądzać o judaizm - nawet jeżeli są po temu słabe przesłanki.
    Myślę, że powinieneś zgodzić się z myślą przewodniego postu, zwłaszcza że
    judaizm absolutnie nie jest wolny od podobnych zarzutów. Stary Testament to
    pierwotny zalążek triady monoteistycznych religii wywodzących się z okrutnych,
    pełnych przemocy, niesprawiedliwosci i krwi bajań bliskowschodnich nomadów.
    Wszystkie trzy religie wywodzące się z tego pnia (judaizm, chrześcijaństwo,
    islam) są skażone. Inny nieco jest tylko rozkład i natężenie paranoi w
    zależności od sfery życia wiernych.
    >

    >
  • Gość: Ogorek IP: *.dip.t-dialin.net 31.07.03, 00:01
    Gość portalu: Palnick napisał(a):
    > P: Ogórek, sądząc po twoich wypowiedziach, musiałeś doswiadczyć jakichś
    > poważnych krzywd od Żydowstwa. Może w czasie studiów w Columbia University?

    Glowna krzywda to tajne przejecie polityki w Polsce przez Zydow.
    I realizowanie ich interesow kosztem ogolo Polkaow.

    > Rana jest głęboka, skoro masz skłonność wiele spraw odnosić do Żydów, wiele
    > osób posądzać o judaizm - nawet jeżeli są po temu słabe przesłanki.

    Uprzejmnie przepraszam za nieuczciwe podejrzenia. Dosc czesto osoby nacji bez
    racji na tym forum usiluja argumentowac z pozycji innej nacji - stad rodzi sie
    moje podejrzenie, ze znowu jakis prawdziwek "sprzedaje" odpowiednia opinie.

    > Myślę, że powinieneś zgodzić się z myślą przewodniego postu, zwłaszcza że
    > judaizm absolutnie nie jest wolny od podobnych zarzutów. Stary Testament to
    > pierwotny zalążek triady monoteistycznych religii wywodzących się z
    > okrutnych, pełnych przemocy, niesprawiedliwosci i krwi bajań bliskowschodnich
    > nomadów.
    > Wszystkie trzy religie wywodzące się z tego pnia (judaizm, chrześcijaństwo,
    > islam) są skażone. Inny nieco jest tylko rozkład i natężenie paranoi w
    > zależności od sfery życia wiernych.

    O wielkosci czy braku wielkosci religii decyduje nie jej krytyka ale jakosc jej
    wyznawcow. A zatem krytkowanie religii buszmena z prawdziwegu buszu (a tego
    Jebusza z Waszyngtonu) jest nie na miejscu - jezeli takze nie jestem buszmenem.

    Widzisz, szereg takich podejrzanych dokow o pro-zydowskich przekonaniach jakby
    realizuje interesy tej nacji. Jednym z tych interesow jest oslabienie pozycji
    innych wiar w danym panstwie - spojrz na USA. Jezeli sie tam zadeklarujesz jako
    ksiadz - wszyscy na ciebie patrza jak na pedofila i pederaste. Jak wiele mozna
    osiagnac poprzez odpowiednie ksztaltowanie wiadomosci dla pospolstwa, nie?
    Tutaj nikt juz nie pyta o procent tego zjawiska - jest po prostu realizowany
    pewien program.
    A to wydaje mi sie dosc nieuczciwe.

    Ogoprek Analityk Naszych Prawdziwych Przyjaciol
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 05.09.03, 12:32
    Dlatego, że ten wirtualny wytwór ludzkiego umysłu (bóg) nie egzystuje bez tegoż
    umysłu (może raczej emocji) zaangażowania.
    Zaryzykowałbym nawet twierdzenie, ze tyle jest wyobrażeń boga ilu wierzących.
    Jak wiec mozna uznawać posrednictwo w kontakcie wierzącego z wytworem własnej
    imaginacji?
  • Gość: Umysł IP: *.am.poznan.pl 28.07.03, 09:08
    Gość portalu: Palnick napisał(a):

    > Wszedłem na dominikańską stronę www.sekty.net i oto jaka definicję znalazłem:
    >
    > KK często budzi wiele kontrowersji, a nawet poczucia zagrożenia i nie zawsze
    > wynika to z braku tolerancji w społeczeństwie, ale często spowodowane jest
    > kontestacją wartości leżących u podstaw ładu zbiorowego przez KK.
    >
    > Uzależnienie
    >
    > Jedną z cech odróżniających KK od innych negatywnie postrzeganych zbiorowości
    > jest uzależnienie jednostki od reszty grupy. Osoby zaangażowane gotowe są
    > zrobić wszystko, co nakazuje im grupa, z którą się identyfikują, lub jej
    > przywódca, nie zważając na irracjonalność i szkodliwość takich czynów. W
    > obrębie KK każde stanowisko odmienne od tego, które prezentuje grupa lub
    > lider, jest odrzucane nie dlatego, że jest ono racjonalnie uzasadnione, ale
    > tylko dlatego, że jest inne.
    >
    > W przeciwieństwie do narkotyków, papierosów czy alkoholu czynnik
    > uzależniający w KK nie jest materialny, konkretny, łatwy do zidentyfikowania
    > i zlikwidowania.
    > Wyznawcy, zniewoleni wzajemnymi relacjami, ugruntowanymi w ideowym przesłaniu
    > grupy, nie zdają sobie sprawy ze swego uzależnienia i jego szkodliwości.
    > Stopień tego uzależnienia może być różny i dochodzi do niego czasem w wyniku
    > bardzo subtelnych zabiegów psychomanipulacyjnych. Chcąc pojąć, dlaczego
    > ludzie tak dają się uzależniać, trzeba zrozumieć, na czym polega religijny
    > charakter KK.
    > ===========================
    > A teraz w miejscach, gdzie użyto liter "KK" wpisz słowo "sekta" wink)))))
    > ...........
    >
    > Proponuję teraz przykład mechanizmu pozwalajacego łatwo, cyklicznie i
    > perfidnie manipulowac ludźmi:
    >
    > Sprawowanie rządów w państwie, które oprócz opętanego gromadzenia dóbr
    > doczesnych jest jedynym celem kościoła katolickiego, realizowane jest według
    > bardzo prostej a niezwykle skutecznej recepty.
    >
    > I tu KK w swoim cynicznym geniuszu skupia się na trzech sprawach:
    >
    > 1. chrzest nieświadomych niemowląt przez spętanych obyczajowo dorosłych.
    > 2. pranie mózgu dzieci od 5 lat tak aby uzyskać spętanych obyczajowo
    > dorosłych.
    > 3. wywieranie presji na przygotowanych wg. pkt.1 i 2 dorosłych aby chrzcili
    > niemowlęta.
    >
    > Ten prosty, genialny system działa od wieków okraszony strachmi,ogniem
    > piekielnym itp. Pozwala to w niezakłócony sposób okradać otumanionych ludzi.
    > Pierwsza zaś komunia to etap pkt.2. Taka ona święta jak cały ten kościelny,
    > genialnie prosty, biznes.
    >
    > Cóż więc może zrobić człowiek świadomy? Przerwać ten zaklęty krąg w jednym z
    > wymienionych,trzech punktów a cała układanka rozsypie się.
    > Wymaga to jednak odwagi przyjęcia odpowiedzialności za siebie i bliskich,
    > odwagi przełamania presji środowiska, odwagi zmierzenia się z lękami
    > egzystencjalnymi, odwagi poszukiwania odpowiedzi na pytania a nie tłumaczenia
    > wszystkiego wiarą i dogmatem.Odwagi, odwagi, odwagi...
    > Tego życzę wszystkim Polakom, odwagi właśnie w korzystaniu z danej przez boga
    > wolnej woli - tak usilnie tłamszonej przez Watykan.
    >
    >
    > NA KONIEC przykład na skuteczność psychomanipulacji stosowanej przez kler:
    >
    > Gość portalu: Paweł napisał(a):
    >
    > Zwalanie winy na Kosciol za bledy jakie popelnil jest nieuzasadnione. Bo to
    > nie Kosciol tylko czlowiek jest odpowiedzialny za wszystko.
    > ----------------
    >
    > Palnick: Powyższy tekst jest dowodem na to do jakiego stopnia ogłupiające
    > zabiegi kleru są skuteczne. Żadnej tu logiki.
    > To zdanie, to klasyk z repertuaru wtłaczanego do mózgów owieczek. Jeżeli
    > cytuje je człowiek dorosły, to nie może byc myślący!
    > Oznacza ono, że jedynymi winnymi eksterminacji w Auschwitz byli członkowie
    > personelu tego piekielnego przybytku. Nie instytucjonalne ludobójstwo
    > zorganizowane i przeprowadzane przez III Rzeszę. Nie hitleryzm ze swoją
    > ideologią i propagandą oraz środkami nacisku. To Hans Schmidt jest
    > zbrodniarzem, to on któregoś poranka pojechał do Oświęcimia i ni z gruchy ni
    > z pietruchy zaczął palic w piecach Żydów!
    > Gratuluję twojemu katechecie. Robota wykonana perfekcyjnie. Jeszcze jeden
    > dureń na czarnej smyczy.

    Proszę o precyzję , jak wiadomo Polacy umysłu nie posiadają , dlatego religia
    dla nich nie jest groźna !
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 28.07.03, 11:14
    W kwestii grzechu tez wszystko oparte jest na strachu, dodatkowa perfidia
    polega na tym, że system nakazów i zakazów jest tak skonstruowany, że normalny
    człowiek zawsze jest w fazie grzeszenia.
    Powoduje to poczucie winy a KK oferuje łatwy sposób uwolnienia się od tego
    przykrego uczucia. Spowiadasz się, odmawiasz trzy zdrowaski i jest OK. Musisz
    jednak poniżyć się przed kapłanem i wyznać mu swoje prywatne tajemnice. Jesteś
    zatem od niego uzależniony, jeżeli chcesz zmazać przewiny.
    Najlepiej, do szachowania parafianina grzechem, nadaje się sfera seksualności
    człowieka. Stąd w naukach kościoła więcej jest o sromie niż Jezusie.

    A oto mechanizm opisujący, dla niektórych niejasny, stosunek koscioła do
    zachowań seksualnych człowieka.

    Tu kontrukcja jest taka:

    1. nie wolno współzyć bez chęci prokreacji.
    2. nie wolno używać środków wczesnoporonnych, antykoncepcyjnych w tym nawet
    (sic!) prezerwatyw.
    3. nie wolno usuwać płodów z jakichkolwiek przyczyn.
    4. wolno stosować "naturalne metody zapobiegania ciąży" - przyzwolenie
    na "watykańską ruletkę". Jest to niespójne z zakazem współżycia, które ma
    zawsze mieć na celu prokreację - patrz pkt.1.
    5. nie wolno edukowac młodzieży w zakresie naukowej wiedzy o seksualności
    człowieka.

    Podsumowując: normalna para Homo Sapiens, słuchająca nakazów kleru w tej
    dziedzinie, ZAWSZE JEST W TYCH SPRAWACH W FAZIE GRZECHU.
    I o to chodzi. Kosciół bez grzeszników upadłby w trzy dni. Nalezy wiec
    grzeszników produkować. Szkopuł w tym, że inne niz Polacy narody myslą i
    podejmuja decyzje marginalizujace KK.
  • 28.07.03, 11:36
    Palnicku
    Z coraz większym zaciekawieniem ciebie czytam.
    I doprawdy nie ma punktu w twojej wypowiedzi z którym mogłabym podjąć
    jakąkolwiek dyskusję bo trafiasz w samo sedno problemu.
    pozdrawiam
    d_nutka
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 29.07.03, 12:13
    Autor: kkkaczory_piss_brothers@NOSPAM.gazeta.pl

    NAJWIEKSZY PARADOKS KOSCIOLA KATOLICKIEGO


    Istnieje kilka metod zpobiegania ciąży stosowanych 'po stosunku' m.in.:
    - tabletki Postinor duo" stosowana do 72godz. po stosunku
    - wkładka domaciczna (zwana potocznie spiralka), ktora mozna zastosować do
    5 dni(sic!) po stosunku.

    Wielce szanowny posel Strak oglosil ostatnio, iz piguleczki typu 'po' sa
    rowniez piguleczkami wczesnoporonnymi (tak na marginesie jest to kompletna
    bzdura), ale przyjmijmy ten koltunski i nieuprawniony osad za dobra monete.

    JAK W TAKIM RAZIE TRAKTUJE KOSCIOL SPIRALKE?

    Dlaczego kosciol nie krzyczy z taka sama moca, ze spiralki domaciczna,
    pigulka 'dzien po' sa takimi samymi srodkami jak aborcja, ze jest to rowniez
    swiadome morderstwo czlowieka.
    Kobieta ze spiralka jest morderczynia?!! I to dzialajaca z premedytacja?!!

    KK jest oportunistyczny,rezygnuje z gloszonych zasad dla doraznych korzysci.

    CZY POSIADANIE SPIRALKI JEST GRZECHEM?

    Kobieta ze spiralka grzeszy(antykoncepcja) i nie moze przyjac Chrystusa,
    A co z formulka 'CHCE SIE POPRAWIC'?! wypowiadanej podczas spowiedzi, czy
    ksiadz nie powinien zadac natychmiastowego i niezwlocznego wyciagniecia
    spiralki i to na jego oczach, a dopiero pozniej rozgrzeszyc?!

    Przeciez, gdy ja rozgrzesza to ona caly czas grzeszy!
    Juz sekunde po rozgrzeszeniu popelnila grzech i nie moze do tego nieczystego
    cielska ze spiralka przyjac Chrystusa.


    ps. Czy, aby ten paradoks jest najwiekszy?smile


    pozdrowienia
    J.K.
  • Gość: Kafar IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.08.03, 12:57
    OPOKA
    W KRAJU 42(63)
    Kórnik sierpień 2002
    Wydawnictwo seryjne, ukazujące się w nieregularnych odstępach czasu
    pod redakcją Macieja Giertycha
    Adres: ul. Parkowa 19/8, 62-035 Kórnik.

    Papież zarządził obecnie specjalną wizytację apostolską we wszystkich
    amerykańskich seminariach. W 1981 takiej oceny seminariów zażądał od
    biskupów, a ci dali raport stwierdzający, że wszystko jest w porządku. Dziś
    wiemy, że mijali się z prawdą. Teraz do biskupów zaufania nie ma. Będzie
    wizytacja zewnętrzna. (W polskiej sprawie też była potrzebna wizytacja
    watykańska).
    Jak wynika z różnych doniesień prasowych jest wielu homoseksualistów wśród
    studentów wielu seminariów amerykańskich. Newsweek (20.V.02) ocenia, że
    dotyczy to 50% studentów, podczas gdy w całej populacji jest ich zaledwie
    5%. The San Francisco Chronicle (14.V.02) podaje liczbę 97% gejów w
    seminarium św. Patryka w Menlo Park, CA. (za The Wanderer 23.V.02).
    Oczywiście dotyczy to też kadry nauczającej. Nie tylko nie kryją się z tym,
    ale nauczają o “seksualizmie” z pomocą ewidentnie pornograficznych
    podręczników, filmów czy ilustracji, zachwalając różne zboczone upodobania.
    Katolicka nauka o moralności jest pomijana lub ośmieszana. W ogóle z
    wiernością doktrynie Kościoła na uczelniach katolickich USA nie jest dobrze.
    Konstytucja Apostolska Ex Corde Ecclesiae z 15.VIII 1990 r. wzywająca
    biskupów by pilnowali prawowierności nauczających nic tu nie pomogła. W imię
    wolności akademickiej profesorowie nauczają co chcą.
    Jest wiele relacji byłych kleryków o horrorze, jaki przeżywali w opanowanych
    przez homoseksualistów seminariach. Wielu nie dotrwało do święceń. Wielu
    wyrzucono jako “seksualnie zablokowanych”. Bez uzdrowienia seminariów nie
    będzie odnowy amerykańskiego Kościoła. Oby zapowiedziana wizytacja coś dała.
    Głośno ostatnio o pedofilii wśród duchowieństwa. Zatrważające wieści
    docierają z USA i nie tylko (poniższe informacje pochodzą z The Catholic
    World Report czerwiec 2002, chyba, że cytowane inaczej). Zakres problemu
    zaskoczył wszystkich. W kraju, w którym ujawnione lubieżne wybryki
    prezydenta nie starczają, by go usunąć z urzędu, tolerancja wobec zboczeńców
    jest wyjątkowo duża, stąd też nie tak łatwo o zdecydowane działania
    korekcyjne, których zabrakło. Znane biskupom przypadki molestowania
    seksualnego nieletnich przez księży były wyciszane, często pieniędzmi, a
    winowajców wysyłano do innych parafii, gdzie czynili dalej to samo
    (ujawniono już ten proceder w 111 diecezjach z 178 istniejących w USA - w
    tym 8 z kardynałem na czele - The Wanderer 20.VI.02).

    Księża mają łatwy, oparty na zaufaniu, dostęp do ministrantów, stąd jeżeli
    są homoseksualistami często ujawniają swoje skłonności wobec nieletnich. W
    USA od lat, gdy pojawiały się skargi na takich księży, byli oni wysyłani do
    ośrodków psychoterapeutycznych. W powszechnym przekonaniu winne one być
    czymś takim jak ośrodki odwykowe dla alkoholików. Tymczasem okazało się, że
    są czymś zupełnie innym. Psychoterapeuta, b. benedyktyn A.W. Richard Sipe,
    twierdzi, że “księża są psychoseksualnie niedojrzali i zakochują się w
    osobach o nieodpowiednim wieku” (International Herald Tribune 20-21-IV.02).
    Inny psychiatra Stephen J. Rosetti, który pracował w takiej placówce, w
    Instytucie św. Łukasza, podaje w książce pt. “A Tragic Grace: The Catholic
    Church and Childs Sexual Abuse” (Tragiczna łaska: Kościół Katolicki i
    seksualne krzywdzenie dzieci), że skłonności ku młodocianym da się leczyć,
    bo to tylko odmiana homoseksualizmu i pacjenta można ukierunkować
    na “rozwinięcie zadawalających stosunków z partnerami o odpowiednim wieku”.
    Tak “wyleczeni” księża wracają do pracy duszpasterskiej.
    A problem jest nie błahy. Na pewno w USA, a zapewne i w innych krajach, do
    Kościoła wdarło się lobby homoseksualne. W sposób oczywisty w USA liczba
    homoseksualnych duchownych, z reguły wzajemnie się znających i
    popierających, osiągnęła taką masę krytyczną, że awanse w Kościele zaczęły
    się odbywać po linii takich właśnie znajomości. Im więcej takich nominacji,
    tym trudniej spodziewać się kompetencji przełożonych w zwalczaniu zjawiska.
    ciemnogrod.net/owk/
    www.ciemnogrod.net/owk/owk42.htm
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 26.08.03, 00:56
    Ciepłym posiłkiem klecha płaci za pracę bezrobotnym
    na budowie parafii w Szczecinie (za Gazetą). Tak jest zresztą na
    każdej kleszej budowie: chamski wyzysk, gorszy od XIX-wiecznego
    kapitalizmu. Tak wyzyskują ogłupionych do reszty biednych ludzi:
    organistów, gospodynie, kogo się da. Na chwałę bożą, bóg zapłać.
    Obiecują zbawienie - czy na ten towar dają jakąś gwarancję? Jak
    sprawdzić, że to nie kit?. Wiedzą, że za takie poniżanie ludzi
    nie spotka ich kara ani doczesna, ani pozagrobowa, bo ich
    jedynym bożkiem jest Santa Mamonna. Tylko w nią wierzą. Wiedzą,
    że potem nie ma nic. No to najważniejsze są: bryka, alkohol i
    baby. Tak było zawsze: od zarania dziejów kapłani po zamknięciu
    świątyni urządzali orgie, na których spijali i wyżerali ofiary
    przyniesione do świątyń przez ogłupionych ludzi. Zmieniło się
    tylko tyle, że teraz chcą tylko kasy, a nie ofiar w naturze.
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 15.10.03, 13:44

    1. Wiec Bóg Ojciec rzekł: "Ludzie są zepsuci z natury, serca ich są
    zatwardziałe, myśli są jak sadza, a czyny haniebne, widok ich męczy me oczy".
    2. Gdy Stwórca tak mówi, to zawsze zaraz potem jest coś śmiesznego do
    zobaczenia na Ziemi: potop, deszcz z ognia i siarki, trzęsienie ziemi. No, po
    prostu jakaś rozrywka.
    3. Bóg zdecydował: "Wyślę im jednego z naszej Trójcy, by cierpiał, by go
    męczyli i by swą śmiercią odkupił ich grzechy. Czyż to nie dobry pomysł?"
    4. Bóg powiedziawszy to powiedział: "Rzekłem".
    5. I dorzucił: "Musze ze sobą porozmawiać".

    6. Bóg rzekł do siebie: "Jeden z nas zejdzie do ludzi, by cierpieć i zostać
    skazanym na śmierć, gdyż takie jest moje przeznaczenie.
    7. Teraz musimy zdecydować, który się poświęci.
    8. Co do mnie, nie narzucając Wam mego zdania, uważam, że powinien to być Bóg
    stworzony na podobieństwo człowieka, młody, piękny i podobający się
    kobietom. „Jaka jest wiara żon taka i wiara mężów".
    9. Duch Święty dodał: "Też tak uważam".
    10. Syn stwierdził: "Przecież kobiety lubią gołębie".
    11. Duch Święty odparł: "Gołębica przybita do wrót stodoły - to niepoważne!".
    12. Ojciec: "Będzie tak, jak jest napisane w Księdze A Księga mówi: „Bóg wyśle
    swego jedynego Syna, Mesjasza, by odkupił grzechy Świata".
    13. Syn: "Tak napisano w Księdze? Nigdy tego nie czytałem!".
    14. Ojciec: "Z chwila, gdy zaświtała mi idea, iż ma to być napisane w Księdze,
    słowa te były napisane od momentu powstania Księgi".
    15. Syn: "Ach, tak ...
    16. Ojciec: "Z chwila, gdy to postanowiłem wszyscy prorocy od zawsze mówili o
    tym, a ich przemowy były pełne zapowiedzi nadejścia mego Syna.
    17. Oczywiście, trzeba trochę czytać miedzy wierszami, ale gdzież byłyby ich
    zasługi, gdyby przygotowywać za nich całą robotę".
    18. I dodał: "A zresztą, wiesz to tak samo dobrze jak Ja. Bo jesteś Mną
    Przestań więc mendzić, bo dostaniesz w papę".
    19. Syn westchnął i przestał mendzić.
    ------------------------

    I tak to się spełniło.
    Czyż może być coś okrutniejszego od ojca skazujacego na śmierć własnego syna a
    nawet skazującego siebie samego jako częśc Trójcy bedącej jednią? Czyż istnieje
    coś idiotyczniejszego i mniej logicznego od całej tej historii?
    wink))
  • Gość: Hala IP: *.netlandia.pl 26.10.03, 06:08
    Kocham Ciebie i zgrzeszylabym z Toba!
  • 28.07.03, 11:41
    AUTOR PRAWIDŁOWEJ ODPOWIEDZI BĘDZIE MIAŁ PRAWO ZA POMOCĄ PALNIKA PRZYPALIĆ TEMU
    DEBILOWI WSZECHCZASÓW
    JEGO DUPĘ !
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 28.07.03, 13:06
    tomek9991 napisał:

    AUTOR PRAWIDŁOWEJ ODPOWIEDZI BĘDZIE MIAŁ PRAWO ZA POMOCĄ PALNIKA PRZYPALIĆ TEMU
    DEBILOWI WSZECHCZASÓW
    JEGO DUPĘ !
    --------------------
    Nie przywiązuję zbytniej wagi do eksplozji brutalności i chamstwa u katolików,
    w takim rozumieniu tego zjawiska, ze jest to traumatyczna reakcja spowodowana
    panicznym strachem. Pomimo skuteczności psychomanipulacji wiernymi, rzadko
    udaje sie odmóżdżyc człowieka dokumentnie. Pozostaje mu skrawek mózgu
    odpowiadający za myslenie krytyczne. On to czasem zaczyna wymykać sie spod
    konrtroli i budzić swoim działaniem przerażenie parafianina. Zwłaszcza w
    zetknięciu z treściami i zjawiskami od których proboszcz nakazuje trzymać się z
    daleka.
    Jak mniemam jestes katolikiem.Pozwól sobie przypomnieć kilka wskazówek, pewnie
    ci nieznanych, które powinny stanowic podstawę emocjonalną każdego
    chrześcijanina:

    List św.Jana 4

    O źródle miłości

    19 My miłujemy [Boga], ponieważ Bóg sam pierwszy nas umiłował.

    20 Jeśliby ktoś mówił: "Miłuję Boga", a brata swego nienawidził, jest kłamcą,

    albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga,

    którego nie widzi.

    21 Takie zaś mamy od Niego przykazanie, aby ten, kto miłuje Boga, miłował też i
    brata swego.

    Amen.
  • Gość: Każda IP: *.am.poznan.pl 28.07.03, 13:11
    Gość portalu: Palnick napisał(a):

    > Wszedłem na dominikańską stronę www.sekty.net i oto jaka definicję znalazłem:
    >
    > KK często budzi wiele kontrowersji, a nawet poczucia zagrożenia i nie zawsze
    > wynika to z braku tolerancji w społeczeństwie, ale często spowodowane jest
    > kontestacją wartości leżących u podstaw ładu zbiorowego przez KK.
    >
    > Uzależnienie
    >
    > Jedną z cech odróżniających KK od innych negatywnie postrzeganych zbiorowości
    > jest uzależnienie jednostki od reszty grupy. Osoby zaangażowane gotowe są
    > zrobić wszystko, co nakazuje im grupa, z którą się identyfikują, lub jej
    > przywódca, nie zważając na irracjonalność i szkodliwość takich czynów. W
    > obrębie KK każde stanowisko odmienne od tego, które prezentuje grupa lub
    > lider, jest odrzucane nie dlatego, że jest ono racjonalnie uzasadnione, ale
    > tylko dlatego, że jest inne.
    >
    > W przeciwieństwie do narkotyków, papierosów czy alkoholu czynnik
    > uzależniający w KK nie jest materialny, konkretny, łatwy do zidentyfikowania
    > i zlikwidowania.
    > Wyznawcy, zniewoleni wzajemnymi relacjami, ugruntowanymi w ideowym przesłaniu
    > grupy, nie zdają sobie sprawy ze swego uzależnienia i jego szkodliwości.
    > Stopień tego uzależnienia może być różny i dochodzi do niego czasem w wyniku
    > bardzo subtelnych zabiegów psychomanipulacyjnych. Chcąc pojąć, dlaczego
    > ludzie tak dają się uzależniać, trzeba zrozumieć, na czym polega religijny
    > charakter KK.
    > ===========================
    > A teraz w miejscach, gdzie użyto liter "KK" wpisz słowo "sekta" wink)))))
    > ...........
    >
    > Proponuję teraz przykład mechanizmu pozwalajacego łatwo, cyklicznie i
    > perfidnie manipulowac ludźmi:
    >
    > Sprawowanie rządów w państwie, które oprócz opętanego gromadzenia dóbr
    > doczesnych jest jedynym celem kościoła katolickiego, realizowane jest według
    > bardzo prostej a niezwykle skutecznej recepty.
    >
    > I tu KK w swoim cynicznym geniuszu skupia się na trzech sprawach:
    >
    > 1. chrzest nieświadomych niemowląt przez spętanych obyczajowo dorosłych.
    > 2. pranie mózgu dzieci od 5 lat tak aby uzyskać spętanych obyczajowo
    > dorosłych.
    > 3. wywieranie presji na przygotowanych wg. pkt.1 i 2 dorosłych aby chrzcili
    > niemowlęta.
    >
    > Ten prosty, genialny system działa od wieków okraszony strachmi,ogniem
    > piekielnym itp. Pozwala to w niezakłócony sposób okradać otumanionych ludzi.
    > Pierwsza zaś komunia to etap pkt.2. Taka ona święta jak cały ten kościelny,
    > genialnie prosty, biznes.
    >
    > Cóż więc może zrobić człowiek świadomy? Przerwać ten zaklęty krąg w jednym z
    > wymienionych,trzech punktów a cała układanka rozsypie się.
    > Wymaga to jednak odwagi przyjęcia odpowiedzialności za siebie i bliskich,
    > odwagi przełamania presji środowiska, odwagi zmierzenia się z lękami
    > egzystencjalnymi, odwagi poszukiwania odpowiedzi na pytania a nie tłumaczenia
    > wszystkiego wiarą i dogmatem.Odwagi, odwagi, odwagi...
    > Tego życzę wszystkim Polakom, odwagi właśnie w korzystaniu z danej przez boga
    > wolnej woli - tak usilnie tłamszonej przez Watykan.
    >
    >
    > NA KONIEC przykład na skuteczność psychomanipulacji stosowanej przez kler:
    >
    > Gość portalu: Paweł napisał(a):
    >
    > Zwalanie winy na Kosciol za bledy jakie popelnil jest nieuzasadnione. Bo to
    > nie Kosciol tylko czlowiek jest odpowiedzialny za wszystko.
    > ----------------
    >
    > Palnick: Powyższy tekst jest dowodem na to do jakiego stopnia ogłupiające
    > zabiegi kleru są skuteczne. Żadnej tu logiki.
    > To zdanie, to klasyk z repertuaru wtłaczanego do mózgów owieczek. Jeżeli
    > cytuje je człowiek dorosły, to nie może byc myślący!
    > Oznacza ono, że jedynymi winnymi eksterminacji w Auschwitz byli członkowie
    > personelu tego piekielnego przybytku. Nie instytucjonalne ludobójstwo
    > zorganizowane i przeprowadzane przez III Rzeszę. Nie hitleryzm ze swoją
    > ideologią i propagandą oraz środkami nacisku. To Hans Schmidt jest
    > zbrodniarzem, to on któregoś poranka pojechał do Oświęcimia i ni z gruchy ni
    > z pietruchy zaczął palic w piecach Żydów!
    > Gratuluję twojemu katechecie. Robota wykonana perfekcyjnie. Jeszcze jeden
    > dureń na czarnej smyczy.

    Najgrożniejsza dla umysłu jest religia ateistyczna !!!, czego najlepszym
    przkładem HIV u pana niejakiego Palnicka
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 28.07.03, 13:33
    Gość portalu: Każda napisał(a):

    > Najgrożniejsza dla umysłu jest religia ateistyczna !!!, czego najlepszym
    > przkładem HIV u pana niejakiego Palnicka
    ------------------
    Ateizm nie jest religią a tylko jej zaprzeczeniem. Podobnie jak demokracja nie
    jest formą dyktatury a jej zaprzeczeniem.
    Human Insurgent Values miałeś na myśli?
  • Gość: Sekta IP: *.am.poznan.pl 28.07.03, 13:37
    Gość portalu: Palnick napisał(a):

    > Gość portalu: Każda napisał(a):
    >
    > > Najgrożniejsza dla umysłu jest religia ateistyczna !!!, czego najlepszym
    > > przkładem HIV u pana niejakiego Palnicka
    > ------------------
    > Ateizm nie jest religią a tylko jej zaprzeczeniem. Podobnie jak demokracja
    nie
    > jest formą dyktatury a jej zaprzeczeniem.
    > Human Insurgent Values miałeś na myśli?


    Uderz w stół, a nożyce się odezwą , jak pięknie mawiał(były) minister naszych
    finansów !
  • Gość: Dyktatura IP: *.am.poznan.pl 28.07.03, 13:39
    Gość portalu: Sekta napisał(a):

    > Gość portalu: Palnick napisał(a):
    >
    > > Gość portalu: Każda napisał(a):
    > >
    > > > Najgrożniejsza dla umysłu jest religia ateistyczna !!!, czego najleps
    > zym
    > > > przkładem HIV u pana niejakiego Palnicka
    > > ------------------
    > > Ateizm nie jest religią a tylko jej zaprzeczeniem. Podobnie jak demokracja
    >
    > nie
    > > jest formą dyktatury a jej zaprzeczeniem.
    > > Human Insurgent Values miałeś na myśli?
    >
    >
    > Uderz w stół, a nożyce się odezwą , jak pięknie mawiał(były) minister naszych
    > finansów !

    A ja głupi myślałem jak oni( ateiści) tak do mauzoleum Lenina walili, że oni to
    zaprzeczenie dyktatury !
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 28.07.03, 13:49
    osobowiści. Szkoda klawiatury dla tak mnogiej kreatury.
  • Gość: Klawiatura IP: *.am.poznan.pl 28.07.03, 14:07
    Gość portalu: Palnick napisał(a):

    > osobowiści. Szkoda klawiatury dla tak mnogiej kreatury.

    Mnoga czy nie mnoga kreatura , brudzia z tobą nie piłem , wypraszam sobie abyś
    mi po imieniu walił .
  • 29.07.03, 00:00
    Nie wiem jak mam sie do ciebie zwracac
    z powodu licznych tymczasowych wcielen
    Bede cie wobec tego nazywal Podla Esbecka Świnio.


    Podla esbecka swinio juz cie przejrzalem
    piszesz tomy beznadziejnych postow popierajac je idiotycznymi argumentami
    aby inni zrazili sie do pogladow 'niby' przez ciebie wyznawanych
    i tym samym poparli ruch przyznajacy rownie praw zboczencom, pederastom,
    sodomitom i pedofila i zeby tak kochany przez ciebie
    aparat esbecki powrocil do wladzy, a kosciol katolicki znowu
    nauczal swoich wiernych na Papieskich Uniwersytetach Podziemnych

    Ale pamietaj w tym moralnym spoleczenstwie na nic
    zdaja sie twojenedzne prowokacje
    Zostales obnarzony.

    My nie pozwolimy, aby ludzie twojego pokroju
    wprowadzali swoja chora moralnosc
    i rozbijali maluzenstwa.

    Lewaku skoncz juz z twoimi esbeckimi prowokacjami bezposrednio
    wymierzonymi w nasza moralnosc i kosciol katolicki.
  • Gość: idol IP: *.am.poznan.pl 29.07.03, 08:15
    septyk napisał:

    > Nie wiem jak mam sie do ciebie zwracac
    > z powodu licznych tymczasowych wcielen
    > Bede cie wobec tego nazywal Podla Esbecka Świnio.
    >
    >
    > Podla esbecka swinio juz cie przejrzalem
    > piszesz tomy beznadziejnych postow popierajac je idiotycznymi argumentami
    > aby inni zrazili sie do pogladow 'niby' przez ciebie wyznawanych
    > i tym samym poparli ruch przyznajacy rownie praw zboczencom, pederastom,
    > sodomitom i pedofila i zeby tak kochany przez ciebie
    > aparat esbecki powrocil do wladzy, a kosciol katolicki znowu
    > nauczal swoich wiernych na Papieskich Uniwersytetach Podziemnych
    >
    > Ale pamietaj w tym moralnym spoleczenstwie na nic
    > zdaja sie twojenedzne prowokacje
    > Zostales obnarzony.
    >
    > My nie pozwolimy, aby ludzie twojego pokroju
    > wprowadzali swoja chora moralnosc
    > i rozbijali maluzenstwa.
    >
    > Lewaku skoncz juz z twoimi esbeckimi prowokacjami bezposrednio
    > wymierzonymi w nasza moralnosc i kosciol katolicki.


    Pozdrawiam swojego fana !
  • Gość: Ed IP: *.stenaline.com 03.08.03, 01:33

    Autor: Gość: Ed IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl

    Zadziwiającym zjawiskiem w tym wszystkim jest to, że judaizm, chrześcijaństwo
    oraz islam (trzy spośród największych religii świata), których wyznawcami jest
    ponad 40% ludności na ziemi, mają swoje korzenie w żydowskim Starym
    Testamencie. Wszystkie te trzy religie uczą ponoć wzajemnej miłości braci w
    wierze zwalczając się przy tym bez miłosierdzia i nie przebierając w żadnych w
    środkach.
  • Gość: Kafar IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.10.03, 00:04
    Gość portalu: Ed napisał(a):

    > Zadziwiającym zjawiskiem w tym wszystkim jest to, że judaizm, chrześcijaństwo
    > oraz islam (trzy spośród największych religii świata), których wyznawcami
    jest
    > ponad 40% ludności na ziemi, mają swoje korzenie w żydowskim Starym
    > Testamencie. Wszystkie te trzy religie uczą ponoć wzajemnej miłości braci w
    > wierze zwalczając się przy tym bez miłosierdzia i nie przebierając w żadnych
    w środkach.
    ----------
    Jest tak dlatego, że lączy ich jeden bóg ( wyjatkowy skurwiel, sadysta) a
    kazdemu sie zdaje, ze on sprzyja TYLKO jego religii!
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 29.07.03, 22:23

    Wydaje sie, że przyczynił sie do tego Mojżesz i jego prawo.

    Prawo Mojżeszowe odseparowywało Zydów od innych "niższych i gorszych"ludów (np.
    seks z gojem był traktowany jak zoofilia, albo Zyd nie mógł napic sie wody
    podanej przez goja).

    Poza tym judaizm jest atrakcyjny dla jego wyznawców ideologicznie.
    Obiecuje przecież narodowi żydowskiemu przyjscie Mesjasza, który zapanuje nad
    narodami i co najważniejsze - odda władzę Zydom.

    Solidarnosc grupowa plemienia o "wyższej rasie" jest bardzo pociągająca dla
    jednostki. Zwłaszcza, gdy plemie to wyznaje podwójną moralność.
    Jakże to piekne jest, gdy można kraść, a nawet zabijać ludzi spoza grupy i jest
    to całkowicie zgodne z religią.
    Człowiek ulega swoim niskim instynktom, ale czuje sie bogobojny, bo ci spoza
    grupy to nie ludzie, tylko bydło. A nauczyciele grupy nie tylko pozwalają, ale
    nawet zalecają takie postępowanie.

  • Gość: Ed IP: *.stenaline.com 31.07.03, 00:55
    Gość portalu: Ed napisał(a):

    Im bardziej egoistyczne, wstydliwe są rzeczywiste programy i działania religii,
    tym bardziej górnolotne głoszą hasła przeczące tym programom, by usunąć nawet
    cień podejrzenia.
    Na tym właśnie polega PERFIDIA, czyli przewrotność i zakłamanie, będąca
    najwyższym prawem ludzkiej dżungli i podstawą religii.
    Głoszona wyjątkowość i jedyna słuszność własnej drogi do boga jest rozsadnikiem
    okrucieństwa, braku tolerancji i nieszczęść ludzkości od tysiącleci.
    Niewątpliwie religie monoteistyczne są praprzyczyną teorii o nadczłowieku
    (czytaj współwyznawcy). Do czego to prowadzi - uczy historia, choćby tylko
    wojen krzyżowych, podbojów w Ameryce Południowej i w czasie II wojny światowej.
    Wszystkie wieelkie "religie": judaizm, chrześcijaństwo i islam, właśnie dzięki
    perfidii podbiły świat. Głoszono hasła miłości, pokory i zbawienia, a gnębiono,
    więziono i mordowano w imię swojego Boga.
    Im głębsza jest przepaść między tym, co się głosi, a tym co jawnie i skrycie
    czyni, tym większe są szanse na sukces.
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 22.08.03, 13:56
    Inkwizycja papieska
    Autor: Gość: Ed IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl

    Inkwizycja pontyfikalna "była najsroższą i najnielitościwszą. Kazała palić
    tysiącami Albigensów, Waldensów, franciszkanów, husytów, czarownice, szła
    poniżająco w służbę władz politycznych dla zadowolenia ich chciwości i
    mściwości, jak kiedy kazała spalić niewinnych templariuszów, niewinną Joannę
    d'Arc; niosła wszędzie zrozpaczenie i postrach aż dotąd, dopóki królowie,
    zbrzydziwszy sobie jej samowolne górne poczynania, potrochu zabronili jej
    dostępu do swych państw. Powstaje pytanie, jak podobne okropności mogły być
    znoszone przez część Europy w ciągu stuleci. To się tłomaczy pojęciem, które
    Kościół zakorzenił był głęboko w sercu ludów: herezja, zbrodnia przeciw Bogu,
    była najcięższą ze zbrodni i wystawiała miasto, prowincję, naród na gniew
    niebios, na morową zarazę, na głód, na powodzie, jeśli nie była niezwłocznie i
    bezlitośnie powściągniętą. Heretyk winien być traktowanym, jak zadżumiony, lub
    raczej, jak odzież zadżumionego, którą się rzuca w ogień bez skrupułu. Z
    drugiej strony, widowisko tych uroczystych egekucyj, tych krwawych jatek, na
    które zbiegano się, jak na święto, zatwardzało serca, budziło instynkty
    atawistyczne srogości i czyniło pospólstwo obojętnem na widok cierpień
    bliźniego. Prawdę mówiąc, nie trwanie właśnie instytucji inkwizytorskiej
    zadziwia, ale fakt, że stało się mozliwem położyć jej kres."
    www.racjonalista.pl/kk.php/s,682
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 30.08.03, 11:09
    W kontekście negatywnego wpływu religii na umysł ludzki chciałbym jeszcze
    wspomnieć o takich drobiazgach jak wymordowanie,,Katarów", ,,Albigensów" ,
    ,,Waldensów". Wspomnieć słynnego papieża Inocentego III czy Piusa V-tego na
    rozkaz których zakony te zostały wymordowane , a wraz z nimi ludność cywilną
    zamieszkująca te tereny. Gdy główno-dowodzący wojskami papieskimi zwrócił się
    do papieskiego legata Arnauda Amalrica z pytaniem,jak wśród pojmanych obrońców
    miasta odróżnić heretyków od prawowiernych chrześcijan - Odpowiedział :-
    "Zabijajcie ich wszystkich , Bóg swoich rozpozna". Zdyscyplinowani krzyżowcy
    wymordowali całą ludność miasta, z niemowlętami włącznie.Tylko w jednym koście-
    le gdzie schronili się mieszkańcy,zabito 7 tys. osób!!!.Przed śmiercią ofiarom
    wyłupiano oczy,okaleczno je i włóczono ulicami miasta,a łucznicy wykorzystywali
    je jako cele ćwiczebne.W swoim raporcie dla papieża legat napisał: ,,Bóg ,
    w swojej nieskończonej mądrości,okazał mieszkańcom tego miasta swój słuszny
    Gniew".A z innej beczki - Kapłani rozpuszczali pogłoski , że Żydzi kradli
    święte opłatki i miażdżyli je lub przebijali gwoździami , by w ten sposób raz
    jeszcze ukrzyżować Chrystusa. Na podstawie tego donosu , w 1243-roku w Niemie-
    ckim mieście Belitz spalono na stosie 87-żydów ,w 1298-roku , 628 żydowskich
    mieszkańców w tym słynnego uczonego Mordechaja Ben Hilella. A największa rzeź
    w historii kościoła chrześcijańskiego:Chiny w 1851r. śmierć poniosło 20-mln.
    ludzi.( powstanie Tajpingów, po objawieniu , w którym Bóg przemówił do neofity
    chrześcijańskiego imieniem Hong Xiuquan,informując go że jest bratem Jezusa, ma
    utworzyć armię i pozabijać wszystkie Demony i bezbożnych).
  • 29.07.03, 00:13
    jak mawiał śp. pamięci ks. prof. Tischner
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 29.07.03, 00:19
    gandalph napisał:

    > jak mawiał śp. pamięci ks. prof. Tischner
    ---------------
    Tischner - przemiły człowiek ale nie ma racji. Religia opiera swą siłę na
    niedouczonej ciemnocie, często ocierającej się o wspomniany przez ciebie stan.
  • 29.07.03, 07:48
    Gość portalu: Palnick napisał(a):

    > gandalph napisał:
    >
    > > jak mawiał śp. pamięci ks. prof. Tischner
    > ---------------
    > Tischner - przemiły człowiek ale nie ma racji. Religia opiera swą siłę na
    > niedouczonej ciemnocie, często ocierającej się o wspomniany przez ciebie stan.

    a ja się w tym miejscu zgadzam z profesorem Tischnerem.
    religia nie jest dla idiotów
    wiara zresztą też powinna być idiotom zakazanasmile
    trzeba wjednak wiedzieć w co wierzyć a w co już nie
    pozdrawiam
    d_nutka
  • 29.07.03, 11:09
    Gość portalu: Palnick napisał(a):

    > gandalph napisał:
    >
    > > jak mawiał śp. pamięci ks. prof. Tischner
    > ---------------
    > Tischner - przemiły człowiek ale nie ma racji. Religia opiera swą siłę na
    > niedouczonej ciemnocie, często ocierającej się o wspomniany przez ciebie stan.
    Mówimy o różnych rzeczach: ja o religii i wierze, Ty o kołtuństwie, zabobonie i
    ciemnocie.
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 29.07.03, 11:13
    gandalph napisał:

    > Gość portalu: Palnick napisał(a):
    >
    > > gandalph napisał:
    > >
    > > > jak mawiał śp. pamięci ks. prof. Tischner
    > > ---------------
    > > Tischner - przemiły człowiek ale nie ma racji. Religia opiera swą siłę na
    > > niedouczonej ciemnocie, często ocierającej się o wspomniany przez ciebie s
    > tan.
    ------------------
    Mówimy o różnych rzeczach: ja o religii i wierze, Ty o kołtuństwie, zabobonie i
    ciemnocie.
    -----------
    Przecież te wszystkie wymienione przez ciebie elementy stanowią podstawę
    funkcjonowania KK.
  • 29.07.03, 13:50
    Gość portalu: Palnick napisał(a):

    > gandalph napisał:
    >
    > > Gość portalu: Palnick napisał(a):
    > >
    > > > gandalph napisał:
    > > >
    > > > > jak mawiał śp. pamięci ks. prof. Tischner
    > > > ---------------
    > > > Tischner - przemiły człowiek ale nie ma racji. Religia opiera swą sił
    > ę na
    > > > niedouczonej ciemnocie, często ocierającej się o wspomniany przez cie
    > bie s
    > > tan.
    > ------------------
    > Mówimy o różnych rzeczach: ja o religii i wierze, Ty o kołtuństwie, zabobonie
    i
    >
    > ciemnocie.
    > -----------
    > Przecież te wszystkie wymienione przez ciebie elementy stanowią podstawę
    > funkcjonowania KK.
    No właśnie!! Ja o religii i wierze, Ty o zabobonach itp. sprawach. KK a wiara
    to dwie różne sprawy.
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 29.07.03, 14:10
    gandalph napisał:

    > Gość portalu: Palnick napisał(a):
    >
    > > gandalph napisał:
    > >
    > > > Gość portalu: Palnick napisał(a):
    > > >
    > > > > gandalph napisał:
    > > > >
    > > > > > jak mawiał śp. pamięci ks. prof. Tischner
    > > > > ---------------
    > > > > Tischner - przemiły człowiek ale nie ma racji. Religia opiera sw
    > ą sił
    > > ę na
    > > > > niedouczonej ciemnocie, często ocierającej się o wspomniany prze
    > z cie
    > > bie s
    > > > tan.
    > > ------------------
    > > Mówimy o różnych rzeczach: ja o religii i wierze, Ty o kołtuństwie, zabobo
    > nie
    > i
    > >
    > > ciemnocie.
    > > -----------
    > > Przecież te wszystkie wymienione przez ciebie elementy stanowią podstawę
    > > funkcjonowania KK.
    > No właśnie!! Ja o religii i wierze, Ty o zabobonach itp. sprawach. KK a wiara
    > to dwie różne sprawy.
    --------------
    Owszem wiara i religia to dwie różne sprawy. Ten wątek jest o religii. Religia
    jest dla jednostek inteligentnych czerpiących korzyść z wiary ciemniaków.
  • 28.10.03, 11:26
    Gość portalu: Palnick napisał(a):

    > gandalph napisał:
    >
    > > Gość portalu: Palnick napisał(a):
    > >
    > > > gandalph napisał:
    > > >
    > > > > Gość portalu: Palnick napisał(a):
    > > > >
    > > > > > gandalph napisał:
    > > > > >
    > > > > > > jak mawiał śp. pamięci ks. prof. Tischner
    > > > > > ---------------
    > > > > > Tischner - przemiły człowiek ale nie ma racji. Religia opie
    > ra sw
    > > ą sił
    > > > ę na
    > > > > > niedouczonej ciemnocie, często ocierającej się o wspomniany
    > prze
    > > z cie
    > > > bie s
    > > > > tan.
    > > > ------------------
    > > > Mówimy o różnych rzeczach: ja o religii i wierze, Ty o kołtuństwie, z
    > abobo
    > > nie
    > > i
    > > >
    > > > ciemnocie.
    > > > -----------
    > > > Przecież te wszystkie wymienione przez ciebie elementy stanowią podst
    > awę
    > > > funkcjonowania KK.
    > > No właśnie!! Ja o religii i wierze, Ty o zabobonach itp. sprawach. KK a wi
    > ara
    > > to dwie różne sprawy.
    > --------------
    > Owszem wiara i religia to dwie różne sprawy. Ten wątek jest o religii.
    Religia
    > jest dla jednostek inteligentnych czerpiących korzyść z wiary ciemniaków.
    Jeśli ktoś czerpie korzyści z wiary ciemniaków (czy w takim przypadku, tj.
    ciemniaków, w ogóle można mówic o wierze?), to tym samym sami przestają być
    wierzącymi, a stają się oszustami.
  • 28.10.03, 11:23
    Gość portalu: Palnick napisał(a):

    > gandalph napisał:
    >
    > > jak mawiał śp. pamięci ks. prof. Tischner
    > ---------------
    > Tischner - przemiły człowiek ale nie ma racji. Religia opiera swą siłę na
    > niedouczonej ciemnocie, często ocierającej się o wspomniany przez ciebie stan.
    Nie ma racji? To uzsadanij, dlaczego.
    To, o czym mówisz o niedouczonej ciemnocie, to nie religia, lecz zabobon, a w
    najlepszym razie obrzędowość.
  • Gość: miłka IP: *.chello.pl 29.07.03, 08:41
    gandalph napisał:

    > jak mawiał śp. pamięci ks. prof. Tischner

    Ciekawe, że sami niemal geniusze ten świat zamieszkują.
  • 29.07.03, 10:11
    Gość portalu: miłka napisał(a):

    > gandalph napisał:
    >
    > > jak mawiał śp. pamięci ks. prof. Tischner
    >
    > Ciekawe, że sami niemal geniusze ten świat zamieszkują.

    dobre, nawet bardzo dobre
    dlaczego Tischner tego nie dopowiedział?
    smile
    d_nutka
  • Gość: miłka IP: *.chello.pl 29.07.03, 10:26
    d_nutka napisała:

    > Gość portalu: miłka napisał(a):
    >
    > > gandalph napisał:
    > >
    > > > jak mawiał śp. pamięci ks. prof. Tischner
    > >
    > > Ciekawe, że sami niemal geniusze ten świat zamieszkują.
    >
    > dobre, nawet bardzo dobre
    > dlaczego Tischner tego nie dopowiedział?

    Bo taki własnie był z niego mądrala, jak każdy prawie wierzący.
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 29.07.03, 10:35
    Gość portalu: miłka napisał(a):

    > d_nutka napisała:
    >
    > > Gość portalu: miłka napisał(a):
    > >
    > > > gandalph napisał:
    > > >
    > > > > jak mawiał śp. pamięci ks. prof. Tischner
    > > >
    > > > Ciekawe, że sami niemal geniusze ten świat zamieszkują.
    > >
    > > dobre, nawet bardzo dobre
    > > dlaczego Tischner tego nie dopowiedział?
    >
    > Bo taki własnie był z niego mądrala, jak każdy prawie wierzący.
    ----------------------------
    Dlatego twierdzę, że każda religia jest szkodliwa dla umysłu wink
  • 29.07.03, 10:46
    Gość portalu: Palnick napisał(a):

    > Gość portalu: miłka napisał(a):
    >
    > > d_nutka napisała:
    > >
    > > > Gość portalu: miłka napisał(a):
    > > >
    > > > > gandalph napisał:
    > > > >
    > > > > > jak mawiał śp. pamięci ks. prof. Tischner
    > > > >
    > > > > Ciekawe, że sami niemal geniusze ten świat zamieszkują.
    > > >
    > > > dobre, nawet bardzo dobre
    > > > dlaczego Tischner tego nie dopowiedział?
    > >
    > > Bo taki własnie był z niego mądrala, jak każdy prawie wierzący.
    > ----------------------------
    > Dlatego twierdzę, że każda religia jest szkodliwa dla umysłu wink

    Palnicku
    chyba udało ci się (z naszą pomocą) to udowodnić smile

    ale wiary(dla idiotów) mi już nie udowadniaj smile
    pozdrawiam z wiarą na odzwajemnienie (chociaż w myślach tylko)
    d_nutka
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 03.09.03, 02:35
    Dwie rybki w akwarium dyskutują zażarcie. Coraz bardziej burzliwa dyskusja,
    machają płetewkami i nagle, jak nożem uciął, odwracają się od siebie, jedna
    płynie w jeden kąt, druga w drugi - najwyraźniej obrażone....
    Po jakimś czasie jedna podpływa do drugiej i mówi:
    "No dobra, przyjmijmy, że Boga nie ma - to kto w takim razie zmienia
    wodę !?"..
  • Gość: Klechoraptor IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.04, 17:00
    NIE smile))
  • Gość: Gosc IP: 131.137.84.* 15.09.03, 16:29
    "laska nie kazdemu dana". Dana z zewnatrz ?? Przez kogo ?? Boga ??
    Co za niesprawiedliwosc !! Gdzie tu rownosc w traktowaniu ludzi ??

    Oto moje dwie propozycje/recepty na poprawe kondycji spoleczenstwa:

    1. Wiara to intymna sprawa kazdego czlowieka i nikomu innemu nic do tego w co
    wierze.
    2. "Nie rob drugiemu co tobie niemile"

    Hm, moze wiecej nie trzeba ???
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 23.09.03, 08:27
    ...człowiek.

    Niemiecki socjolog i etnolog H. Cunow: "Religia jest póty religią, póki uznaje
    się za mądrość najwyższą i póki dla niej samej jej źródła są świętą tajemnicą.
    Bóstwo jest póty żywym bóstwem, póki nie ujawnimy jego ziemskiego pochodzenia.
    Żadna religia nie może pogodzić się ze studiującym jej pochodzenie badaczem
    naukowym, bo żadna nie może pogodzić się ze sprowadzeniem swych bóstw do
    zjawisk pochodzenia ziemskiego. Bóstwo, któremu udowodniono ziemskie
    pochodzenie, przestaje być bóstwem." (Pochodzenie religii i wiary w Boga,
    1910)
  • 29.10.03, 14:42
    Gość portalu: Gosc napisał(a):

    > "laska nie kazdemu dana". Dana z zewnatrz ?? Przez kogo ?? Boga ??
    > Co za niesprawiedliwosc !! Gdzie tu rownosc w traktowaniu ludzi ??
    >
    > Oto moje dwie propozycje/recepty na poprawe kondycji spoleczenstwa:
    >
    > 1. Wiara to intymna sprawa kazdego czlowieka i nikomu innemu nic do tego w co
    > wierze.
    > 2. "Nie rob drugiemu co tobie niemile"
    >
    > Hm, moze wiecej nie trzeba ???
    Co do p. 1 i 2 - zgoda. Czy to wystarczy? Nie wiem
  • 29.07.03, 13:51
    Gość portalu: miłka napisał(a):

    > gandalph napisał:
    >
    > > jak mawiał śp. pamięci ks. prof. Tischner
    >
    > Ciekawe, że sami niemal geniusze ten świat zamieszkują.
    Nie! 95% to idioci, 5% to ludzie inteligentni.
  • Gość: miłka IP: *.chello.pl 29.07.03, 21:55
    gandalph napisał:

    > Gość portalu: miłka napisał(a):
    >
    > > gandalph napisał:
    > >
    > > > jak mawiał śp. pamięci ks. prof. Tischner
    > >
    > > Ciekawe, że sami niemal geniusze ten świat zamieszkują.
    > Nie! 95% to idioci, 5% to ludzie inteligentni.

    Jak to dziwnie się pokrywa z z wierzącymi.95% to wierzący, a 5% to nie
    wierzacy.
  • 31.07.03, 12:07
    Gość portalu: miłka napisał(a):

    > gandalph napisał:
    >
    > > Gość portalu: miłka napisał(a):
    > >
    > > > gandalph napisał:
    > > >
    > > > > jak mawiał śp. pamięci ks. prof. Tischner
    > > >
    > > > Ciekawe, że sami niemal geniusze ten świat zamieszkują.
    > > Nie! 95% to idioci, 5% to ludzie inteligentni.
    >
    > Jak to dziwnie się pokrywa z z wierzącymi.95% to wierzący, a 5% to nie
    > wierzacy.
    Znam jednak wielu niewierzących idiotów.
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 31.07.03, 23:17
    Nie dla idiotów? A tradycja kościoła jest dla kogo? Pełno w niej absurdów i
    wiele elementów zasługujących na ostrą krytykę.
    Przede wszystkim stare pogańskie przekonanie, że można być zbawionym poprzez
    ofiarę krwi. Jest to okrutny pogański mit, łączący się ze składaniem ofiar z
    dzieci, co zwykle przypisuje się wrogom. Grecy pomawiali o to Fenicjan,
    chrześcijanie Żydów. Inni są zawsze ludożercami lub podludźmi. Jak można
    uznawać Abrahama za latarnię wiary za to, że był gotów zamordować własnego syna
    Izaaka? Jak z tych pogańskich potworności wykroić chrześcijańską Radosną
    Nowinę ? Papież w swoim "Tryptyku Rzymskim" aż pieje z zachwytu nad sytuacją w
    jakiej Abrahama postawił "miłosierny bóg".
    Następnie wrogość chrześcijaństwa do kobiet. Co prawda wszystkie kultury są
    seksistowskie zgodnie z mottem, że kobieta nie może ujeżdżać mężczyzny, ale w
    chrześcijaństwie w ogóle, a w katolicyzmie w szczególności, wrogość do kobiet
    jest skrajna.
    I wreszcie okrucieństwo. Jak można wmawiać ludziom, że Bóg - mężczyzna
    poświęcił swego syna, skazując go na potworne męki, by w ten sposób zbawić
    człowieka. Czy nie lepiej byłoby, gdyby to Maria z dzieciątkiem była symbolem
    chrześcijan a nie krzyż - to narzędzie tortur, kojarzące się nie tylko z męką
    Jezusa, ale również czarownic palonych na stosach. Pokazywanie trupa
    sześcioletnim dzieciom ma być czymś dobrym! Przecież to burzy cały gmach uczuć
    dziecka. To wywołuje lęki, a z czasem zobojętnienie.
    Wszystko jedno przy tym, co się myśli o kolejnym absurdzie - dzieworództwie.
    Dziewica jako matka zawsze jest sympatyczniejsza niż ojciec-kat własnego syna.

  • 01.08.03, 07:53
    Gość portalu: Palnick napisał(a):

    > Nie dla idiotów? A tradycja kościoła jest dla kogo? Pełno w niej absurdów i
    > wiele elementów zasługujących na ostrą krytykę.
    > Przede wszystkim stare pogańskie przekonanie, że można być zbawionym poprzez
    > ofiarę krwi. Jest to okrutny pogański mit, łączący się ze składaniem ofiar z
    > dzieci, co zwykle przypisuje się wrogom. Grecy pomawiali o to Fenicjan,
    > chrześcijanie Żydów. Inni są zawsze ludożercami lub podludźmi. Jak można
    > uznawać Abrahama za latarnię wiary za to, że był gotów zamordować własnego
    syna.
    >

    Palnicku
    Uwazam ciebieza najinteligentniejszego nicka jaki pojawił się tu na dłuzżj na
    forum(wybacz tą opinię od osoby bez nazwiakasmile

    z tym Izaakiem i Abrahamem nie jest taka prosta sprawa jak ją się przedstawia.
    Pamiętaj, ze Abraaham nie złożyl krwawej ofiary z Izaaka. I postaraj się
    przesledzić co mógł myśleć ojciej upragnionego syna (syna obietnicy),
    kiedy "usłyszał" głos, że dla jakiegoś tam dobra musi poświęcić swojego syna.
    A Abraham nie miał pewnie w sobie nadziei, ze może mu się urodzić inny syn.
    Izzak był tym jedynym. Może to historyjka nieprawdziwa, i może to nie o Bogu
    opowiada. Może właśnie opowiada o człowieku, człowieku już doświadczonym i
    mądrym.
    Dziś jest rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.
    Ile synów zginęło na oltarzu "Wolności"?
    Jakiej wolności?
    Gdzie te odpowiedzi?
    pozdrawiam
    d_nutka
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 01.08.03, 08:19
    d_nutka napisała:

    > Gość portalu: Palnick napisał(a):
    >
    > > Nie dla idiotów? A tradycja kościoła jest dla kogo? Pełno w niej absurdów
    > i
    > > wiele elementów zasługujących na ostrą krytykę.
    > > Przede wszystkim stare pogańskie przekonanie, że można być zbawionym poprz
    > ez
    > > ofiarę krwi. Jest to okrutny pogański mit, łączący się ze składaniem ofiar
    > z
    > > dzieci, co zwykle przypisuje się wrogom. Grecy pomawiali o to Fenicjan,
    > > chrześcijanie Żydów. Inni są zawsze ludożercami lub podludźmi. Jak można
    > > uznawać Abrahama za latarnię wiary za to, że był gotów zamordować własnego
    >
    > syna.
    > >
    >
    > Palnicku
    > Uwazam ciebieza najinteligentniejszego nicka jaki pojawił się tu na dłuzżj na
    > forum(wybacz tą opinię od osoby bez nazwiakasmile
    >
    > z tym Izaakiem i Abrahamem nie jest taka prosta sprawa jak ją się przedstawia.
    > Pamiętaj, ze Abraaham nie złożyl krwawej ofiary z Izaaka. I postaraj się
    > przesledzić co mógł myśleć ojciej upragnionego syna (syna obietnicy),
    > kiedy "usłyszał" głos, że dla jakiegoś tam dobra musi poświęcić swojego syna.
    > A Abraham nie miał pewnie w sobie nadziei, ze może mu się urodzić inny syn.
    > Izzak był tym jedynym. Może to historyjka nieprawdziwa, i może to nie o Bogu
    > opowiada. Może właśnie opowiada o człowieku, człowieku już doświadczonym i
    > mądrym.
    > Dziś jest rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.
    > Ile synów zginęło na oltarzu "Wolności"?
    > Jakiej wolności?
    > Gdzie te odpowiedzi?
    > pozdrawiam
    > d_nutka
    -------------------
    d_nutko, jakże miło łechcesz moją próżność! Dziękuję.

    Co do Abrahama to chodzi mi o skrajne okrucieństwo boga wobec tego człowieka:
    - Miłosierny bóg żąda aby złożył on jedynego syna w ofierze zabijając go.
    - Abraham rozdarty między posłuszeństwem wobec najwyższego i miłością do syna
    decyduje się wykonać polecenie i unosi rękę zbrojną w nóż.
    Ta część tragedii trwa dłuższy czas bo Abraham musi udać się ze swoim ufnym
    dzieckiem na wyznaczone miejsce. Cały czas jest miotany skrajnymi uczuciami.
    - bóg odstępuje od żądania w ostatniej chwili.
    Czy nie jest to skrajne okrucieństwo??? W jakim celu bóg wszechwiedzący poddaje
    takiej próbie tego człowieka skoro doskonale wie jak on by się zachował ( wie
    przeciez wszystko). Przypomina mi to przypalanie mrówki promieniami słonecznymi
    zogniskowanymi w lupie - przez sadystycznego człowieka.
    Jest to dla mnie potwierdzenie domniemań, że to człowiek stworzył boga na swoje
    ( męskie w dodatku tylko) podobieństwo.
    Co do powstania warszawskiego, to słusznie widzisz tu cechy wspólne.

    Pozdrawiam serdecznie,
    P.

  • 01.08.03, 08:55
    Gość portalu: Palnick napisał(a):

    >
    > Co do Abrahama to chodzi mi o skrajne okrucieństwo boga wobec tego człowieka:

    okrucieństwo boga?
    a może okrucieństwo życia?
    przecież bóg może w tym przypadku posłużyć tylko (aż) za pewną niepodważalną
    prawdę np. przetrwanie żyzia, czyjego? za jaką cenę? co ochronić bardziej?
    młodość/ doświadczenie?


    > - Miłosierny bóg żąda aby złożył on jedynego syna w ofierze zabijając go.

    gdyby nie ta najwyższa ofiara cała historia byłaby tylko rozważaniem
    intelektualnym a nie koniecznością życiową czasem.


    > - Abraham rozdarty między posłuszeństwem wobec najwyższego i miłością do syna
    > decyduje się wykonać polecenie i unosi rękę zbrojną w nóż.

    zakładam, że abraham jednak miał poczucie istnienia wolnej woli i ani myślał
    zrzucić odpowiedzialność na boga. odbywał się przecież cały ten akt w
    samotności. istaniał jeszcze inny aspekt tej sprawy, czyli Izaak.Młody, silny i
    mógl (teoretycznie) się bronić.


    > Ta część tragedii trwa dłuższy czas bo Abraham musi udać się ze swoim ufnym
    > dzieckiem na wyznaczone miejsce. Cały czas jest miotany skrajnymi uczuciami.
    > - bóg odstępuje od żądania w ostatniej chwili.

    a może to nie bóg odstępuje?
    może to przypadek, że zaplątała się inna "ofiara"?
    to raczej dowodzi, że do ostatniej chwili nie pada dla nas odpowiedź.
    zakończenie tej opowiastki pozostawia nam właśnie nadal wolną wolę.
    wolną woę w interpretacji wydarzenia i wolną wolę w podobnej sytuacji
    poświęcenia życia najdroższej nam istoty dla...
    no właśnie, gdzie jest ta granica dla której my mamy prawo poświęcać życie
    swoje czy innych i kto ma o tym decydować?



    > Czy nie jest to skrajne okrucieństwo??? W jakim celu bóg wszechwiedzący
    poddaje

    ta opowieść to nie okrucieństwo boga-to okrucieństwo życia i ochrony życia lub
    jego poświęcenia
    to opowieść do bardzo głębokich przemyśleń


    >
    > takiej próbie tego człowieka skoro doskonale wie jak on by się zachował ( wie
    > przeciez wszystko). Przypomina mi to przypalanie mrówki promieniami
    słonecznymi

    bóg w tej opowieści nie mówi nam czy wie jak człowiek by postąpił, mówi tylko,
    że wie jak postąpił Abraham i że to się mu spodobało
    ale czy na pewno?
    może spodobała mu się tylko ta opowiastka do przekazania ku rozwadze dla
    potomnych?

    >
    > zogniskowanymi w lupie - przez sadystycznego człowieka.
    > Jest to dla mnie potwierdzenie domniemań, że to człowiek stworzył boga na
    swoje
    >
    > ( męskie w dodatku tylko) podobieństwo.

    dlaczego tylko męskie?
    oczywiście, że matce Izaaka byłoby trudniej przejść taką próbę
    ale ile matek potem już zegnało swoich synów idących na wojnę w obronie domu i
    ojczyzny?
    czy nie musiały dokonywać w sobie wyboru Abrahama?

    pozdrawiam
    d_nutka
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 03.08.03, 23:53
    Co do Abrahama to chodzi mi o skrajne okrucieństwo boga wobec tego człowieka:
    - Miłosierny bóg żąda aby złożył on jedynego syna w ofierze zabijając go.
    - Abraham rozdarty między posłuszeństwem wobec najwyższego i miłością do syna
    decyduje się wykonać polecenie i unosi rękę zbrojną w nóż.
    Ta część tragedii trwa dłuższy czas bo Abraham musi udać się ze swoim ufnym
    dzieckiem na wyznaczone miejsce. Cały czas jest miotany skrajnymi uczuciami.
    - bóg odstępuje od żądania w ostatniej chwili.
    Czy nie jest to skrajne okrucieństwo???
    ------------
    d_nutko,
    Jeszcze raz powracam do tego wątku, który Ty próbujesz rozwodnić. ST ma rangę
    księgi świętej Ta opowieść nie jest alegoryczna, nalezy ja traktowac jak
    najbardziej dosłownie. Ustosunkuj sie proszę do tego wydarzenia.
    Pozdrawiam,
    P.
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 29.07.03, 00:17
    Żeby nie było, że czepiam się tylko katolików. Jak napisałem : KAŻDA RELIGIA
    JEST GROŹNA DLA UMTSŁU LUDZKIEGO. Islam to wyjątkowo smakowity kąsek.

    Proszę poczytajcie sobie załączone wersety koranu. Obawiam się, że islam
    JEST na kursie kolizyjnym z każdą inną religią, że wojna z islamem JEST
    nieunikniona, że zachowania muzułmanów wynikaja wprost z ich "świętej" księgi.
    Zaznaczam, że załączony tekst jest dziełem muzułmanów, któży ryzykują życiem
    polemizujac z islamskimi dogmatami:

    Czy islam naprawdę głosi pokój i tolerancję, odrzucając przemoc? Muzułmanie,
    którzy popełniają zbrodnie są innego zdania. Wierzą, że to, co robią to
    dżihad (święta wojna). Twierdzą, że zabijanie niewiernych jest obowiązkiem
    każdego muzułmanina. Nie zabijają dlatego, że chcą pogwałcić prawa islamu,
    lecz dlatego, że myślą, iż tak właśnie powinien postępować prawdziwy
    muzułmanin. Ci, którzy wysadzają w powietrze własne ciało, by zabić więcej
    niewinnych ludzi robią to, ponieważ myślą, że czeka ich nagroda w Raju. Mają
    nadzieję, że zostaną pobłogosławieni przez Allacha, będą jeść niebiańskie
    pożywienie, pić czyste wino i cieszyć się towarzystwem boskich partnerek. Czy
    się całkowicie mylą? Skąd wzięli te wypaczone poglądy? Jak to się stało, że
    uwierzyli, iż zabijanie niewinnych ludzi sprawia przyjemność Bogu? Czy może
    to my jesteśmy w błędzie? Czy islam naprawdę głosi przemoc? Czy wzywa swych
    wyznawców do zabijania niewiernych? Potępiamy tych, którzy dopuszczają się
    aktów przemocy i nazywamy ich ekstremistami. Ale czy naprawdę są oni
    ekstremistami, czy też postępują tak, jak każe im święta księga, Koran? Czego
    naucza Koran? Czy go czytaliśmy? Czy wiemy, jakie nauki są w nim zawarte?
    Przeanalizujmy kilka z nich i przyjrzyjmy się bliżej słowom Allacha.

    Czego naucza nas Koran: Wykorzystaliśmy najszerzej dostępne angielskie
    tłumaczenie Koranu. Czytelnicy mogą zweryfikować nasze cytaty ze świętej
    księgi. Prosimy, byście zachowali bezstronność i przeczytali te wersety kilka
    razy. Poniższe cytaty pochodzą z najbardziej godnego zaufania przekładu
    Koranu autorstwa Yusufaliego. *

    W Koranie jest napisane: "O wy, którzy wierzycie! Nie bierzcie sobie za
    przyjaciół Żydów i chrześcijan" (5:51), "I zabijajcie niewiernych,
    gdziekolwiek ich spotkacie" (2:191), "Mordujcie ich i bądźcie dla nich
    surowi" (9:123), "Zabijajcie bałwochwalców, tam gdzie ich znajdziecie;
    chwytajcie ich, oblegajcie i przygotowujcie dla nich wszelkie zasadzki!"
    (9:5). Koran każe nam walczyć z niewiernymi i obiecuje: "Jeżeli wśród was
    jest dwudziestu cierpliwych, to zwyciężą dwustu; a jeżeli jest stu wśród was,
    to oni zwyciężą tysiąc niewiernych" (8:65). Allach i jego posłaniec chcą,
    żebyśmy walczyli z chrześcijanami i Żydami, "dopóki oni nie zapłacą daniny
    własną ręką i nie zostaną upokorzeni" (9:29).

    Allach i jego posłaniec głoszą, że dopuszczalne jest niedotrzymywanie
    obietnic (traktatów) i zobowiązań wobec pogan i wypowiadanie im wojny, kiedy
    tylko czujemy się wystarczająco silni (9:3). Nasz Bóg każe nam "zwalczać
    niewiernych" i "ukarze ich przez nasze ręce i okryje ich wstydem; i dopomoże
    nam zwyciężyć ich" (9:14).

    Koran odbiera całej ludzkości wolność wyznania i skazuje wszystkich nie-
    muzułmanów na piekło (5:10), nazywa ich "nadżi" (plugawymi, niedotykalnymi,
    nieczystymi) (9:28) i nakazuje swym wyznawcom walczyć z niewiernymi dopóty,
    dopóki nie pozostanie żadna inna religia prócz islamu (2:193). Głosi,
    że "niewierni pójdą do piekła i będą pojeni wrzątkiem" (14:17). Nakłania
    muzułmanów, by "zabili niewiernych, ukrzyżowali ich lub obcięli im dłonie i
    stopy, albo by wypędzili ich z kraju, by doznali hańby na tym świecie i kary
    bolesnej w życiu ostatecznym." (5:34) Głosi również, że "ci, którzy nie
    uwierzyli, będą mieli ubranie przykrojone z ognia; a głowy ich polewane będą
    wrzącą wodą, która roztopi ich wnętrzności i skórę. Dla nich będą żelazne
    rózgi z hakami"(22.19-22) i że nie tylko "czeka ich hańba na tym świecie, ale
    i On da im zakosztować w Dniu Zmartwychwstania kary ognia palącego." (22:9)

    W Koranie jest napisane, że "ci, którzy wzywają boga innego niż Allach nie
    tylko zaznają kary w tym życiu, lecz w Dniu Zmartwychwstania ich kara będzie
    podwojona, i będą w niej poniżeni na wieki" (25:68). Dla tych, którzy "nie
    wierzą w Boga i Jego Posłańca, On, zaprawdę, przygotował dla niewiernych
    ogień płonący" (48:13). Choć zaleca nam się, byśmy byli współczujący dla
    siebie nawzajem, mamy być "srodzy dla niewiernych" - chrześcijan, Żydów i
    ateistów, którzy są naszymi sąsiadami i kolegami (48:29). Oto co
    Prorok "surowo nakazuje" dla tego, kto nie wierzy w Allacha: "Bierzcie go i
    nałóżcie mu kajdany! potem w ogniu piekielnym palcie go! Następnie zakujcie
    go w łańcuch, którego długość wynosi siedemdziesiąt łokci! Bo on nie wierzy w
    Boga potężnego i nie zachęca do żywienia biednych! I nie ma tutaj dla niego
    przyjaciela, nie ma pożywienia oprócz cuchnącej ropy; i nie je tego nikt
    oprócz grzeszników." (69:30-37)

    Koran zakazuje muzułmaninowi przyjaźnienia się z niewiernym, nawet jeśli ów
    niewierny jest jego ojcem lub bratem (9:23), (3:28). Nasza święta księga
    nakazuje nam nie okazywać posłuszeństwa niewiernym i ich rządom, lecz ze
    wszystkich sił zwalczać niewiernych (25:52), i być dla nich srogimi, ponieważ
    ich miejsce jest w Piekle"(66: 9). Święty Prorok rozkazuje nam walczyć i
    stwierdza, że "walka jest dla nas dobra, chociaż jest nam nienawistna"
    (2:216).
    Następnie radzi: "uderzcie mieczem po szyi niewiernych; a kiedy ich całkiem
    rozbijecie, to mocno zaciśnijcie na nich pęta" (47:4) Nasz Bóg obiecał: "Ja
    wrzucę strach w serca niewiernych" i nakazał: "Bijcie ich więc po karkach!
    Odetnijcie im końce wszystkich palców!" (8:12). Zapewnia nas także, że kiedy
    zabijamy w jego imieniu "to nie my ich zabijamy, lecz Allach ich zabija, aby
    doświadczyć wiernych doświadczeniem pięknym, pochodzącym od Niego" (8:17).
    Każe nam "wzbudzić przerażenie w sercach wrogów" (8:60). Uczynił Dżihad
    obowiązkiem każdego muzułmanina i ostrzegł nas: "A jeżeli nie wyruszycie [na
    dżihad], to ukarze was Bóg karą bolesną i zmieni was na inny naród. A wy nie
    możecie Mu w niczym zaszkodzić. Przecież Bóg jest nad każdą rzeczą
    wszechwładny!" (9:39)
    Allach mówi do Świętego Proroka: "O Proroku! Walcz przeciwko niewiernym i
    przeciwko obłudnikom i bądź dla nich surowy! Ich miejscem schronienia będzie
    Gehenna. Jakże nieszczęsne to miejsce przybycia!" (9:73).

    Obiecuje nam, że jeśli będziemy walczyć o jego sprawę, powrócimy do Rajskiego
    Ogrodu niezależnie od tego czy będziemy zabijać, czy sami zostaniemy zabici
    (9:111).

  • Gość: jkl IP: *.stenaline.com 02.08.03, 03:07
    Autor: Gość: jkl IP: *.evrtwa1.dsl-verizon.net

    - Islamu oczywiście. Faktów nie da się zliczyć. Islam jest piękną religią
    uczącą miłości do ludzi. Problem tylko jest w tym, że ci, co nie wyznają
    Islamu nie są ludźmi (niewierni)... i ich to trzeba wyrżnąć lub nawrócić.
    Dlatego, żaden mahometanin nie potępi jakichkolwiek ataków terrorystycznych
    wykonanych przez mahometan przeciwko "niewiernym" gdyż byłoby to niezgodne z
    ich religią. Po terrorystycznych atakach wykonanych, przez mohametan w zeszłym
    stuleciu (bo to jest udokumentowane w tym okresie), ANI JEDEN przedstawiciel
    islamu nie potępił ani jednego z tych ataków! Powinni oni na codzień cały czas
    w każdym ze środków masowego przekazu potępiać ataki terrorystyczne (nie jest
    tu mowa o atakach w Izraelu). Ale tego nigdy nie zrobili. Gdy jakimś cudem
    pojawił się jakiś przedstawiciel islamu, to zapytany o konkretny atak (np. 11
    września) za każdym razem wykręcał się od konkretnej odpowiedzi a jak
    odpowiedział, to ogólnikowo, jak "zabijanie nie jest zgodne z islamem”, ale
    NIGDY nie w stylu "ten konkretny atak nie jest zgodny z nauką islamu i
    wykonawcy tego ataku będą potępieni przez Allacha". JAK MA KTOŚ KOPIĘ
    WYPOWIEDZI, CHOCIAŻ JEDNEGO PRZEDSTAWICIELA ISLAMU POTĘPIAJĄCEGO ATAKI
    TERRORYSTYCZNE ICH "BRACI" TO CHCIAŁBYM JĄ ZOBACZYĆ, GDYŻ BĘDZIE TO WYPADEK
    HISTORYCZNY.

    Islamofaszyści oficjalnie wypowiedzieli wojnę "niewiernemu" Zachodowi już
    dawno temu. W ostatnich 10-20 latach ostro się to nasiliło i mohametanie
    otwarcie to wypowiadają. Słowa i wypowiedzi mają znaczenie. Niestety otępieni
    słuchacze ignorują te wypowiedzi. "Święta wojna z niewiernymi" znaczy "Święta
    wojna z niewiernymi" lub "wyżynanie niewiernych" znaczy "wyżynanie
    niewiernych" -- nie więcej, nie mniej. Itp., itd. Stany Zjednoczone przyjęły
    to wyzwanie. Inni, jak Francja i Niemcy podwinęły ogon i już brzuchem do góry
    podlizują się islamofaszystom, bo dla nich to już za późno gdyż przesiąknięci
    są wielogeneracyjnym arabstwem (w statystykach pojawiają się jako Francuzi lub
    Niemcy), którzy mają znaczący głos podczas wyborów.
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 02.08.03, 20:00
    Autor: piotr33k2@NOSPAM.gazeta.pl

    O ile współcześnie właściwie kazda religia uważa zabicie innego człowieka za
    ciężki grzech, o tyle Islam stanowi tu niechlubny wyjątek. U nich zabicie
    człowieka spoza wspólnoty islamskiej nie tylko nie jest grzechem ale wręcz daje
    uprzywilejowaną przepustkę do raju!
    Czy zatem Islam to chora, nieludzka religia? Takiego nawarstwienia nienawiści
    jednego człowieka do drugiego, takiego okrucieństwa braku humanitaryzmu nie
    znajdziemy w innych krajach niż islamskie. Oni opanowali juz poł świata i
    jeszcze im mało, trzeba zdecydowanie bronic sie przed Islamem!
    Prawdziwym wrogiem naszej czyli zachodniej cywilizacji jest wojujący Islam, a
    nie jakieś beznadziejnie idiotyczne i prostackie teorie o spiskowej teorii
    dziejów w wykonaniu Żydów. Żydzi pierwsi padli ofiarą faszyzmu, teraz zaś
    przyjeli na siebie główny ciężar nienawiści islamskiej!
  • Gość: werw IP: *.stenaline.com 20.08.03, 01:56

    Autor: werw@NOSPAM.gazeta.pl

    Dżhihad poprawny politycznie
    autor: Daniel Pipes
    Tygodnik Forum
    21 grudzień 2002

    Amerykańscy intelektualiści przedstawiają dżihad jako "wewnętrzną walkę"
    i "dążenie do doskonałości", a tych, którzy uważają inaczej, mają za oszołomów.
    Ale dżihad to święta wojna przeciwko niewiernym, i nikt tego nie zmieni - pisze
    Daniel Pipes.

    Wiosną tego roku kadra Harvard College poprosiła jednego ze słuchaczy,
    kończącego właśnie studia Zayeda Yasina, o wygłoszenie przemowy podczas
    czerwcowej ceremonii wręczenia dyplomów. Kiedy ogłoszono tytuł jego referatu -
    "Mój amerykański dżihad" - pojawiły się naturalne w tej sytuacji wątpliwości.
    Dlaczego, pytano, Harvard pragnie promować ideę dżihadu, czyli "świętej wojny",
    zaledwie kilka miesięcy po tym, jak tysiące Amerykanów straciło życie w wyniku
    dżihadu prowadzonego przez dziewiętnastu porywaczy-samobójców, działających w
    imię islamu? Yasin, były przewodniczący Harwardzkiego Stowarzyszenia
    Islamskiego, miał gotową odpowiedź. - Łączenie dżihadu z wojną - przekonywał -
    świadczy o niezrozumieniu istoty tego pojęcia. W tradycji muzułmańskiej dżihad
    oznacza usilne staranie się, by działać właściwie. W samej przemowie Yasin
    rozwinął tę myśl: Dżihad w swej najprawdziwszej i najczystszej formie - do
    której dążą wszyscy muzułmanie - to niezłomne postanowienie, by postępować
    słusznie i sprawiedliwie, nawet wbrew osobistym interesom. To walka jednostki o
    moralność własnego działania. Szczególnie dziś rozgrywa się ona na wielu
    płaszczyznach: samooczyszczenia i świadomości, służby publicznej i
    sprawiedliwości społecznej. Ludzie prowadzą ją na całym świecie niezależnie od
    wieku, koloru skóry i przekonań.
    Fałszywy obraz jednego słowa
    Czyżby było tak naprawdę? Oczywiście Yasin nie jest badaczem islamu, nie jest
    nim też harwardzki dziekan Michael Shinagel, który z entuzjazmem powitał
    przemyślane wystąpienie studenta. Jednak ich wypowiedzi precyzyjnie
    odzwierciedlały konsensus panujący wśród specjalistów od islamu. Tak na
    przykład David Little, profesor religioznawstwa i stosunków międzynarodowych na
    Uniwersytecie Harvarda, oświadczył po zamachach z 11 września, że dżihad nie
    oznacza prawa do zabijania, a dla Davida Mittena, profesora sztuki klasycznej i
    archeologii, a także opiekuna naukowego Harwardzkiego Stowarzyszenia
    Islamskiego, prawdziwy dżihad to bezustanna walka muzułmanów o to, by pokonać
    własne niskie instynkty, podążać drogą Boga i czynić dobro w społeczeństwie. W
    podobnym duchu profesor historii Roy Mottahedeh zapewniał, że większość
    wykształconych myślicieli muzułmańskich, powołując się na niekwestionowane
    autorytety naukowe, obstaje przy rozumieniu dżihadu jako walki bez broni.
    Uczeni z Harvardu nie są w tym poglądzie osamotnieni. Prawdą jest, że każdy,
    kto chciałby dowiedzieć się czegoś o fundamentalnym dla islamu pojęciu, jakim
    jest dżihad, otrzymałby niemal identyczne wskazówki od wszystkich
    przedstawicieli amerykańskich środowisk naukowych.
    Z wypowiedzi ponad dwudziestu specjalistów, które przeanalizowałem, wyłania się
    kilka wzajemnie powiązanych motywów. Tylko cztery osoby z tego grona przyznają,
    że w skład pojęcia dżihadu wchodzi jakikolwiek komponent walki zbrojnej, a i ci
    eksperci podkreślają, że komponent ten ma charakter czysto obronny.
    Ale jeszcze większa liczba specjalistów - dziewięć spośród osób, które
    uwzględniały mój przegląd - zaprzecza, by dżihad miał jakiekolwiek odniesienia
    do walki zbrojnej. Joe Elder, profesor socjologii z University of Wisconsin,
    uważa dżihad, który oznacza świętą wojnę, za grube nieporozumienie. W
    rzeczywistości - wyjaśnia - jest to walka religijna, która w większym stopniu
    odzwierciedla wewnętrzne, osobiste rozterki duchowe. Zaś Farid Eseck, profesor
    islamistyki z Auburn Seminary w Nowym Jorku, powiedział nawet, że dżihad to
    sprzeciw wobec apartheidu oraz działalność na rzecz praw kobiet.
    Są wreszcie akademicy, którzy koncentrują się na koncepcji dżihadu jako
    samooczyszczenia, a następnie nadają mu charakter uniwersalny. Dla Bruce'a
    Lawrence'a, wybitnego profesora islamistyki z Duke University, dżihad jest
    pojęciem bardzo elastycznym (bycie lepszym studentem, lepszym
    współpracownikiem, lepszym partnerem w biznesie. A przede wszystkim, panowanie
    nad własnym gniewem), a co więcej, niemuzułmanie też powinni rozwijać w sobie
    (…wink cnotę obywatelską znaną jako dżihad: Dżihad, który byłby prawdziwą walką z
    własną krótkowzrocznością i zaniedbaniami, a także z ludźmi z zewnątrz, którzy
    potępiają nas lub nienawidzą za to, co robimy, nie za to, kim jesteśmy.
    Cel polityczny, nie religijny
    I tak wracamy w tym momencie do tezy mówcy z Har-vardu, który starał się
    przekonać słuchaczy, że dżihad jest czymś, co wszyscy Amerykanie powinni
    podziwiać.
    Nietrudno wskazać, w którym miejscu uczonych zawodzi ich zbiorowa mądrość. Otóż
    ta mądrość sugeruje, jakoby Osama ben Laden nie wiedział, co mówi, kiedy
    ogłaszał kilka lat temu świętą wojnę przeciwko Stanom Zjednoczonym, a następnie
    mordował Amerykanów w Somalii, w ambasadach USA we wschodniej Afryce, w Adenie
    i wreszcie 11 września 2001. Ta mądrość implikuje, że nazwy organizacji
    zawierające słowo dżihad, takich jak palestyński Islamski Dżihad czy też
    własnego ugrupowania Osamy ben Ladena "Międzynarodowego Frontu Islamskiego do
    walki [dżihad] z Żydami i Krzyżowcami", stanowią nadużycie. A co powiedzieć o
    wszystkich muzułmanach prowadzących w tej chwili brutalny i agresywny dżihad -
    tak właśnie przez nich samych określany - w Algierii, Egipcie, Sudanie,
    Czeczenii, Kaszmirze, na wyspach Mindanao i Ambon i w innych rejonach świata?
    Czy ci panowie nigdy nie słyszeli, że istotą dżihadu jest powściąganie gniewu?
    Oczywiste jest jednak, że to ben Laden, Islamski Dżihad i dżihadyści na całym
    świecie nadają znaczenie temu określeniu, nie zaś garstka akademickich
    apologetów.
    Historycznie rzecz ujmując, dżihad u sunnitów, którzy stanowili i stanowią
    większość wyznawców islamu, miał jedno główne znaczenie. Wyrażał podejmowany w
    majestacie prawa, obowiązkowy, wspólny wysiłek na rzecz rozszerzania terytoriów
    pod panowaniem muzułmanów (w języku arabskim zwanych dar al-Islam), kosztem
    obszarów rządzonych przez niemuzułmanów (dar al-harb). Według tej dominującej
    koncepcji dżihadowi przyświeca cel polityczny, nie religijny. Chodzi nie tyle o
    krzewienie wiary islamskiej, ile o rozszerzanie zasięgu muzułmańskiej władzy
    (choć to pierwsze istotnie bywało nieraz konsekwencją drugiego). To cel jawnie
    agresywny, a ostateczną kryjącą się za nim intencją jest ni mniej, ni więcej
    tylko muzułmańska dominacja nad światem.
    Zdobywając nowe terytoria, dżihad osiąga dwa cele: wyraża dążenie islamu do
    wyparcia innych religii i przynosi korzyść, ustanawiając sprawiedliwy porządek
    świata. Jak pisał Majid Khadduri z Johns Hopkins University w 1955 roku (zanim
    jeszcze na uczelniach zatriumfowała polityczna poprawność), dżihad jest
    instrumentem służącym zarówno uniwersalizacji religii [islamskiej], jak i
    budowie imperialnego państwa ogólnoświatowego.
    Jeśli chodzi o warunki dopuszczalności podjęcia dżihadu - kiedy, przez kogo,
    przeciwko komu, jak wypowiadany, jak kończony, przy jakim podziale łupów itp. -
    wszystkie te kwestie opracowali przez wieki z bolesną szczegółowością islamscy
    uczeni. Jednak w kwestii podstawowego znaczenia słowa dżihad - jako wojny z
    niewiernymi w celu rozszerzenia muzułmańskich terytoriów - panował pełny
    konsensus. Najważniejszy zbiór tradycji islamskich hadith (relacji o słowach i
    czynach Mahometa), zwany Sahih al-Bukhari, zawiera 199 odniesień do świętej
    wojny i wszystkie one bez wyjątku mówią o walce zbrojnej z niemuzułmanami.
    Idea defensywna
    Przez wieki dżihad nie był abstrakcyjnie pojmowanym zobowiązaniem, tylko
    kluczowym aspektem życia muzułmanów. Istnieje wyliczenie, według którego sam
    Mahomet brał udział w 78 bitwach,
  • Gość: werw IP: *.stenaline.com 20.08.03, 01:58

    Autor: werw@NOSPAM.gazeta.pl

    Przez wieki dżihad nie był abstrakcyjnie pojmowanym zobowiązaniem, tylko
    kluczowym aspektem życia muzułmanów. Istnieje wyliczenie, według którego sam
    Mahomet brał udział w 78 bitwach, ale tylko jedna, obrona Medyny w 627 r.,
    miała charakter obronny.
    Słowo dżihad było również używane w dwóch innych znaczeniach, jednym bardziej
    radykalnym od podstawowego, a drugim zupełnie pokojowym. To pierwsze, kojarzone
    głównie z myślicielem Ibn Tajmiją (1268-1328), zakłada, że muzułmanie z
    urodzenia, którzy nie dochowują wymogów swej wiary, sami winni zostać uznani za
    niewiernych, stanowią zatem cel, przeciw któremu może zwrócić się zgodnie z
    prawem ostrze dżihadu.
    Z drugim wariantem kojarzy się zwykle sufich - muzułmańskich mistyków. Nazwę
    ich doktryny tłumaczono zwykle jako dżihad większy, ale może lepsze byłoby
    określenie dżihad wyższy. Wariant sufijski posługiwał się alegorycznymi
    interpretacjami, by odwrócić dosłowne znaczenie dżihadu jako walki zbrojnej,
    wzywał do oderwania się od świata i do walki z własnymi niskimi instynktami w
    poszukiwaniu duchowej świadomości i głębi.
    W czasach współczesnych sytuacja, rzecz jasna, trochę się skomplikowała w
    związku ze zmianami zachodzącymi w islamie w wyniku kontaktu z wpływami
    zachodnimi. W konfrontacji z Zachodem muzułmanie przyjmują zwykle jedną z
    trzech szeroko pojmowanych postaw: islamistyczną, reformatorską lub laicką. W
    naszych rozważaniach możemy spokojnie pominąć przedstawicieli nurtu laickiego
    (takich jak Kemal Atatürk), ponieważ odrzucają oni dżihad w całej rozciągłości,
    i skoncentrować się na islamistach i reformatorach. Obie te grupy obstają przy
    odmiennych znaczeniach dżihadu, tworząc własne interpretacje.
    Islamiści, niezależnie od tego, że trzymają się pierwotnej roli dżihadu jako
    zbrojnej walki z niewiernymi, wzięli sobie również do serca wezwanie Ibn
    Tajmiji, by zwalczać nie dość pobożnych muzułmanów. Podejście to stało się
    szczególnie wyraźne w XX wieku, kiedy myśliciele z ruchu islamistycznego, jak
    np. Abu'l A'la Maududi (1903-1979) czy irański ajatollah Ruhollah Chomeini
    (1903-1989), nawoływali do dżihadu przeciwko muzułmańskim władcom, nie
    respektującym ani nie stosującym praw islamu. Rewolucjoniści, którzy obalili w
    1979 roku szacha Iranu, jak i mordercy, którzy zastrzelili dwa lata później
    prezydenta Egiptu Anwara Sadata, otwarcie wyznawali tę doktrynę. To samo robi
    dziś Osama ben Laden.
    Natomiast reformatorzy na nowo interpretują islam, by dostosować go do
    zachodniej mentalności. To oni właśnie - przede wszystkim powołując się na
    pisma sir Sajjida Ahmada Khana, XIX-wiecznego przywódcy reformatorów z Indii -
    spowodowali przekształcenie idei dżihadu w duchu czysto defensywnym. Podejście
    to, które znakomita "Encyclopedia of Islam" z 1965 roku określa
    jako "całkowicie apologetyczne", odzwierciedla w dużo większym stopniu zachodni
    sposób myślenia niż islamski. W naszej dobie uległo ono dalszej modyfikacji,
    stając się, według określenia Martina Kramera, czymś w rodzaju orientalnego
    kwakierstwa (kwakrzy - członkowie sekty protestanckiej, odrzucającej obrzędy
    religijne i głoszącej poglądy pacyfistyczne - przyp. FORUM). W połączeniu z
    odrodzeniem się sufijskiej idei dżihadu większego skłania ono niektórych
    muzułmanów do zaprzeczenia, jakoby w pojęciu dżihadu mieścił się jakikolwiek
    komponent walki zbrojnej i definiowania go na nowo w kategoriach czysto
    duchowych i społecznych.
    Intelektualny skandal
    Większość dzisiejszych muzułmanów z dystansem traktuje takie próby odchodzenia
    od dawnego znaczenia dżihadu. Ani nie uważają, by należało wypowiadać święta
    wojnę własnym przywódcom, ani nie mają ochoty zmieniać się w kwakrów. Natomiast
    tradycyjne pojęcie dżihadu nadal znajduje oddźwięk u bardzo wielu z nich, co
    odnotował w 1993 roku czołowy francuski badacz tej problematyki, Alfred
    Morabia: Agresywny, wojowniczy dżihad, skodyfikowany przez specjalistów i
    teologów, nie przestaje przemawiać do muzułmańskiej świadomości, tak
    jednostkowej jak i zbiorowej. Gwoli ścisłości, wizja tego religijnego obowiązku
    ukazywana przez współczesnych apologetów dobrze przystaje do dzisiejszych norm
    w dziedzinie praw człowieka, ale ludzi to nie przekonuje. W życiu duchowym
    przytłaczającej większości muzułmanów ważną rolę odgrywa prawo, które akcentuje
    nie tyle nadzieję na urzeczywistnienie się Słowa Bożego, ile obowiązek
    działania na rzecz jego tryumfu na całym świecie.
    Mówiąc krótko, dżihad w tradycyjnej postaci pozostaje potężną siłą w islamskim
    świecie, co w dużym stopniu wyjaśnia ogromną popularność takiej postaci jak
    Osama ben Laden bezpośrednio po 11 września 2001. Islamiści pragnący realizować
    swoje cele na Zachodzie, poza obszarem panowania islamu - na przykład jako
    lobbyści w Waszyngtonie - nie mogą otwarcie wyjawić swoich poglądów, gdyż
    mogliby wypaść z politycznej gry. Tak więc, aby nie budzić lęku i nie izolować
    się, osoby te i organizacje ubierają zwykle swe prawdziwe przekonania w
    wyważone słowa - przynajmniej kiedy zwracają się do słuchaczy nie będących
    muzułmanami. Mówiąc o dżihadzie, przejmują terminologię reformatorów, ukazując
    walkę zbrojną jako aspekt zdecydowanie drugorzędny wobec takich celów, jak
    zmagania wewnętrzne i postęp społeczny. I tak Rada ds. Stosunków Amerykańsko-
    Islamskich (Council on American-Islamic Relations - CAIR), najbardziej
    agresywne i rzucające się w oczy ugrupowanie islamistów w Stanach
    Zjednoczonych, obstaje przy tym, że dżihad nie oznacza "świętej wojny", tylko
    stanowi pojemną islamską ideę, w której mieści się walka z własnymi złymi
    skłonnościami, starania o poprawę jakości życia społecznego, walka zbrojna w
    obronie własnej czy też zmagania z tyranią lub uciskiem.
    Ta gadanina to czysta dezinformacja, przypominająca język sowieckiej propagandy
    z minionych dziesięcioleci. Po przykłady użycia tego określenia w jego
    właściwym znaczeniu musimy zwrócić się do islamistów nie angażujących się w
    taką działalność. Otwarcie posługują się oni słowem dżihad w jego głównym,
    militarnym znaczeniu. Mówi Osama ben Laden: Allach rozkazuje nam prowadzić
    świętą walkę, dżihad, by wynieść Jego słowo ponad słowa niewiernych. A mułła
    Muhammad Omar, były przywódca reżimu talibów, tymi słowy napomina muzułmańską
    młodzież: Idźcie na dżihad i miejcie karabiny w pogotowiu.
    Jest intelektualnym skandalem, że od 11 września 2001 naukowcy z amerykańskich
    uniwersytetów wielokrotnie i niemal jednogłośnie w swych publicznych
    wypowiedziach pomijają lub bagatelizują podstawowe znaczenie dżihadu w
    islamskim prawie i historii. To zupełnie tak, jakby historycy średniowiecznej
    Europy zaprzeczali, iż słowo krucjata miało militarne podteksty, wskazując na
    takie określenia, jak krucjata przeciw głodowi czy też krucjata przeciwko
    narkotykom, by dowieść, że oznacza ona wysiłek na rzecz postępu społecznego.
    Wielu dzisiejszych naukowców, którzy postanowili stonować kluczowe dla islamu
    pojęcie, kieruje się niewątpliwie wymogami politycznej poprawności lub
    filozofią wielokulturowości, która każe chronić przed krytyką inne kręgi
    cywilizacyjne, pokazując, że w gruncie rzeczy są one bardzo podobne do naszego.
    Obecni w tej grupie uczonych islamiści, przynajmniej niektórzy z nich, mają
    inny cel: tak jak CAIR i inne podobne organizacje, starają się zamaskować
    niebezpieczną ideę, mówiąc o niej językiem mieszczącym się w standardach
    akademickiego dyskursu. O ich kolegach nie będących muzułmanami, a
    uczestniczących w tej mistyfikacji, można by powiedzieć, że w praktyce wzięli
    na siebie rolę dhimmi - w ten sposób islam określa chrześcijan lub Żydów pod
    panowaniem muzułmańskim, których toleruje się dopóty, dopóki zginają kark i
    uznają nadrzędną pozycję islamu.
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 22.08.03, 14:35
    Czy człowiek wychowany w duchu humanizmu mógłby postępować jak w załączniku?
    Nie sądzę. Wiara w tym przypadku usprawiedliwia i nakazuje stosowne
    postępowanie, zapewniając jednocześnie czyste sumienie. Dlatego twierdzę, że
    nic nie jest groźniejsze dla umysłu od religii.

    www.faithfreedom.org/gallery.htm
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 23.10.03, 01:21
    Marcin Luter: "Von der Juden und Ihren Luegen" ( O Żydach i ich kłamstwach) –
    1543.

    "Najpierw powinny zostać podpalone ich synagogi, a cokolwiek się ostoi, powinno
    być zakopane w ziemi, tak aby nikt nie zobaczył ocalałego kamienia czy popiołu.
    Żydowskie modlitewniki powinny zostać zniszczone, a rabinom należy zakazać
    nauczania. Następnie należy zając się narodem żydowskim: zburzyć i zniszczyć
    ich domy, a mieszkańców umieścić pod jednym dachem albo w stajniach jak
    Cyganów, pokazać im, że nie są panami na naszej ziemi. Żydzi powinni zostać
    usunięci z dróg i rynków, ich własność zagarnięta, a potem o jadowite i trujące
    robactwo powinno być odesłane do przymusowej pracy i zarabiać na swój chleb, aż
    im pot będzie kapał z nosa. Posiadane przez Żydów bogactwo nie jest ich
    własnością, jako że zostało nam wyrwane lichwiarsko.....
    ....Żydzi, którzy od 1400 lat są naszą plagą, zarazą, sprawcami wszelkich
    nieszczęść, to ludzie przywodzący do rozpaczy, przesiąknięci złem, pełni jadu,
    ludzie, którzy pozostają pod wpływem sztana. W sumie mamy w nich najprawdziwsze
    diabły....Bierzcie się do całowania! Szatan znowy się wypróżnił, znowu nasrał w
    portki. Oto prawdziwa świętość, którą Żydzi i ci, co za Żydów chcą uchodzić,
    niechaj całują, pożerają, piją i obdarzają czcią, i niech też sztan pożera i
    spija to, co tacy jego uczniowie potrafią z siebie wypluć, wydalić z góry i z
    dołu. Zebrali się tu odpowiedni dla siebie goście i gospodarze, wszystko jest
    dobrze ugotowane i przyrządzone... Teraz szatan z anielskim ryjem zajada się
    tym, co wychodzi z górnej gęby Żyda".
  • Gość: doku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.11.03, 23:47

    Autor: Gość: doku IP: *.chello.pl

    Doktryna religijna może zasługiwać na szacunek tylko wtedy, gdy próbuje
    zrozumieć lub nadać sens życiu i światu takiemu, jakim jest on naprawdę, a
    nie próbuje fałszować opis świata, aby pasował on do sensu, w który religijni
    kiedyś uwierzyli.

    Można by to ująć językiem religijnych (sam to ułożyłem, więc przepraszam za
    ewentualne niezręczności, które wynikają jedynie z dyletanctwa ateisty w tej
    materii): „Bóg jest nieskończoną i niepoznawalną złożonością i mądrością,
    kiedy więc stajemy się mądrzejsi, odkrywamy Boga na nowo, w zupełnie nowej i
    zaskakującej postaci”. Jeżeli pod wpływem nowych odkryć religijni muszą
    zrewidować swoje pojęcie Boga, to powinni być Mu wdzięczni za tę lekcję
    pokory i stać się bardziej otwarci na kolejne objawienia.

    Doktryna religijna może zasługiwać na szacunek tylko wtedy, gdy próbuje
    zrozumieć i wesprzeć naturalne rozróżnienie dobra i zła. Religia powinna
    pomagać człowiekowi w dokonywaniu trudnych moralnie wyborów i dawać pewność
    dobrego wyboru w sytuacjach łatwych. Zła religia na tyle niezręcznie
    formułuje zasady moralne, że w pewnych sytuacjach stają się one przeszkodą w
    szybkim wyborze dobra.

    Mówiąc precyzyjniej, dobra religia powinna uświęcać te wartości, które
    rzeczywiście są fundamentem dobra, a nie prowadzą do zła. Dobra religia
    powinna formułować takie uogólnienia i uproszczenia, aby były one prawdziwe w
    każdym przypadku szczególnym, a to pociąga za sobą niemożliwość uogólnień
    totalnych, czyli takich które dają w każdym wypadku odpowiedź na pytanie czy
    coś jest dobre czy złe.

    Mówiąc prościej, religia powinna dawać pewne i jednoznaczne wskazówki,
    których stosowanie prowadzi do dobrego postępowania.
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 20.01.04, 20:19
    "Fatwa - klątwa islamu" - artykuł "Rzeczpospolitej"

    Poniższy tekst został skopiowany z wydania online dziennika "Rzeczpospolita"
    dostępnego pod adresem: www.rzeczpospolita.pl. Jest on uzupełnieniem do
    programu nadawanego w telewizji Polsat .

    Behnam przeszedł na chrześcijaństwo, ponieważ znalazł w nim to, czego nie ma
    w islamie - że można kochać nieprzyjaciół i przebaczać wrogom. Od swoich
    byłych współwyznawców usłyszał: - Dla ciebie przebaczenia nie będzie.
    Fatwa, zemsta islamu

    Ali jest Persem. Mieszka w Augsburgu. Prosi, by nie podawać jego nazwiska: -
    Prawo islamskie - szarijat - mówi, że każdy muzułmanin, który spotka mnie na
    swojej drodze, ma prawo mnie zabić.

    Ali został chrześcijaninem jeszcze w Teheranie. Jeden z przyjaciół zabrał go
    na konspiracyjne nabożeństwo. Od tego czasu uczestniczył w podziemnym życiu
    Kościoła. Gdyby on i jego znajomi zostali przyłapani na chrześcijańskich
    praktykach, mogliby liczyć tylko na jeden wymiar kary: śmierć.

    - W Iranie nie mogłem normalnie chodzić do kościoła - opowiada. - Wszystkie
    nabożeństwa odbywały się w największym sekrecie. Uczestniczyli w nich tylko
    ludzie wtajemniczeni, którym można zaufać. Umawialiśmy się telefonicznie,
    potem spotykaliśmy się na jakimś placu albo na rogu ulicy. Nasza wspólnota
    liczyła około 30 osób, ale dla bezpieczeństwa dzieliliśmy się na grupy
    pięcio-, sześcioosobowe. Szliśmy razem do czyjegoś mieszkania, raz do
    mojego, raz do kogoś innego, modliliśmy się po cichu, żeby nikt z sąsiadów
    nie usłyszał. Pytany, czy czuł strach, zastanawia się przez chwilę: -
    Oczywiście, ale miłość do Chrystusa była silniejsza niż strach przed
    śmiercią.

    Po 11 września 2001 roku coraz częściej pada pytanie, czy stosowanie
    przemocy jest nierozerwalnie związane z islamem? Czy ci, którzy zabijają w
    imię Allacha, pozostają wierni religii proroka Mahometa, czy też są
    odstępcami od swej wiary?
    W islamie nie ma jednego urzędu nauczycielskiego, reprezentatywnego dla
    całej religii - takiego jak papiestwo w katolicyzmie. Istnieje wiele różnych
    interpretacji Koranu i tradycji mahometańskiej. Niemniej przez całą historię
    islamu znaczna część wyznawców Allacha pielęgnowała ideę dżihadu,
    rozumianego jako walka zbrojna w imię religii muzułmańskiej. Sama idea
    świętej wojny wynika zresztą z uniwersalistycznych roszczeń islamu.

    W Koranie nie brak zachęty do stosowania przemocy. Sura IX, 5: "A kiedy miną
    święte miesiące, wtedy zabijajcie bałwochwalców tam, gdzie ich znajdziecie;
    chwytajcie ich, oblegajcie i przygotowujcie na nich wszelkie zasadzki". Sura
    XLVII, 4: "Kiedy więc spotkacie tych, którzy nie wierzą, to uderzcie ich
    mieczem po szyi; a kiedy ich rozbijecie, to mocno zaciśnijcie na nich pęta".

    Kto uśmierca niewiernego, ten wykonuje wolę Boga, jak przekonuje Sura VIII,
    17: "To nie wy ich zabijacie, lecz Bóg ich zabijał. To nie ty rzuciłeś,
    kiedy rzuciłeś, lecz to Bóg rzucił; aby doświadczyć wiernych doświadczeniem
    pięknym".

    Sura IX, 111: "Zaprawdę Bóg kupił u wiernych ich dusze i ich majątki, w
    zamian za co otrzymają Ogród. Oni walczą na drodze Boga i zabijają i są
    zabijani, zgodnie z Jego prawdziwą obietnicą w Torze, Ewangelii i w Koranie.
    A kto wierniej wypełnia swoje przymierze niż Bóg? Cieszcie się więc z
    handlu, jaki z Nim zrobiliście!"

    Sura III, 157 - 158: "Z pewnością, jeśli zostaniecie zabici na drodze Boga
    albo jeśli umrzecie - to przecież przebaczenie od Boga i miłosierdzie lepsze
    jest od tego, co oni gromadzą. I na pewno jeśli pomrzecie albo jeśli
    zostaniecie zabici, to ku Bogu zostaniecie zabrani!"

    Więzienie dla sprzedwczyków

    Przyjaciel Alego, Mohammad, również wyjechał do Niemiec. Niedawno oglądał
    program telewizyjny, w którym pewien niemiecki naukowiec zachwalał islam
    jako religię miłości. - Jeśli myślę inaczej niż oni i muszę z tego powodu
    ponieść śmierć, czy to jest miłość? - pyta, zarazem sobie odpowiadając. -
    Gdy wrócę do ojczyzny, na pewno zostanę zabity - dodaje. - Tak w Iranie
    prawo traktuje tych, którzy porzucają islam dla innej religii.

    Tak jest nie tylko w Iranie, lecz również w Arabii Saudyjskiej, Jemenie,
    Mauretanii, Somalii, Sudanie i innych krajach muzułmańskich. Wyjątek stanowi
    Turcja - kraj nie tylko świecki konstytucyjnie, ale także rygorystycznie
    egzekwujący swoją laickość. Tam chrześcijanie mają jednak inne kłopoty.

    Hayrettin jest Turkiem. Od trzynastu lat mieszka pod Frankfurtem. On również
    prosi o niepodawanie swego nazwiska. Nie obawia się reakcji państwa
    tureckiego, które za odejście od islamu nie każe śmiercią. Boi się
    natomiast, że jego rodzina w Turcji może być narażona na atak nieznanych
    sprawców, fanatyków islamskich.

    Nawet w laickiej Turcji można trafić do więzienia za chrześcijaństwo. -
    Pewnej nocy rozległo się głośne pukanie do drzwi - opowiada Hayrettin. -
    Byli to policjanci, którzy zabrali mnie na posterunek. Zostałem aresztowany
    za szerzenie propagandy chrześcijańskiej. Oskarżenie obejmowało wręczanie
    innym osobom broszur, traktatów czy lektur biblijnych w celu skłonienia ich
    ku chrześcijaństwu. W Turcji jakakolwiek działalność misyjna jest oficjalnie
    zabroniona.

    Hayrettin był w celi bity przez klawiszy, którzy wypominali mu, że sprzedał
    ojczystą religię. Nie lubi jednak o tym opowiadać: - Nie ma się czym
    chwalić. W porównaniu z tym, co przecierpieli i cierpią inni chrześcijanie w
    krajach muzułmańskich, moje przeżycia były radosną przygodą.

    Chrześcijanie na sprzedaż

    Coroczne raporty organizacji praw człowieka donoszą regularnie o represjach,
    jakie dotykają ludność chrześcijańską w krajach muzułmańskich. Każdego roku
    z powodu prześladowań ginie kilkadziesiąt tysięcy chrześcijan, wielu w
    państwach islamskich. Niekiedy są zabijani z wyroku władz, w majestacie
    prawa; wielu ginie w wyniku samosądów, w zamieszkach lub zamachach bombowych
    na kościoły. Jeszcze inni ponoszą śmierć z rąk "nieznanych sprawców".

    Flamandzki benedyktyn, ojciec Willem de Smet, który przez 18 lat był
    misjonarzem w Libanie, opowiada, że był w tym czasie świadkiem nawrócenia na
    katolicyzm siedemnastu muzułmanów. Musieli oni jednak ukrywać swoją
    konwersję przed najbliższymi. Wszyscy rozjechali się później po różnych
    krajach świata, bo nie byli w stanie żyć dłużej w islamskim otoczeniu.

    Najgorsza sytuacja panuje w Sudanie, gdzie muzułmańska większość z północy
    kraju narzuciła swoje prawo religijne chrześcijanom i animistom z południa.
    Często dochodzi do niszczenia kościołów, wysiedlania chrześcijan w miejsca
    bezludne lub mordowania ich, także przez ukrzyżowanie. Jak donosi biskup Max
    Gassis z diecezji El Obeid, prawdziwą plagą stało się porywanie chrześcijan -
    zwłaszcza dzieci w wieku od 6 do 15 lat - i sprzedawanie jako
    niewolników: "Dziewczęta są traktowane jak konkubiny i regularnie gwałcone
    przez żołnierzy. Chłopcy często trafiają do wojskowych obozów, gdzie
    przechodzą indoktrynację islamską i są szkoleni jako bojownicy świętej wojny
    z chrześcijaństwem". O skali tego procederu świadczy fakt, że tylko w latach
    1995 - 1999, m.in. dzięki mnichom z zakonu trynitarzy, udało się wykupić z
    niewoli ponad 77 tysięcy osób.

    Gwałty na chrześcijanach są też zjawiskiem powszechnym w Algierii,
    Indonezji, Jemenie, Nigerii, Pakistanie czy Somalii. Jednak Terry Madison,
    przewodniczący amerykańskiej organizacji "Open Doors", zajmującej się pomocą
    prześladowanym wyznawcom Chrystusa, mówi, że na pierwszym miejscu wśród
    państw prześladujących chrześcijan należałoby umieścić Arabię Saudyjską.
    Zakazane tam są jakiekolwiek inne świątynie poza islamskimi (zakaz obejmuje
    nawet kaplice w ambasadach), zabronione jest posiadanie Biblii, a nawet
    noszenie krzyżyka na szyi. W styczniu 2000 roku za wspólną modlitwę w
    prywatnym mieszkaniu do więzienia trafiło i było torturowanych 17
    chrześcijan, w tym pięcioro dzieci w wieku od 3 do 12 lat.
  • Gość: Pytak IP: *.gen.twtelecom.net 29.07.03, 12:03
    Kler i tożsamość narodowa
    Mówi się wiele jedynie o tym jak przywiązanie do
    polskiej wiary pielęgnowało świadomość narodową. Jest w
    tym może jakiś odblask prawdy, ale tylko odnośnie
    zwykłych pojedynczych księży, nie Kościoła jako takiego.
    Symbolem tego jest pięć podpisów biskupich pod aktem
    Targowicy - zaprzedania Polski z 1792 r.

    Górny Śląsk

    Jak czytamy w książce 150 lat niewoli pruskiej (nakładem
    Spółki Wydawniczej Karola Miarki, Mikołów 1920): "Urząd
    biskupi ulegał pod każdym względem rządowi pruskiemu,
    dawał się używać za narzędzie i przyczyniał się gdzie
    mógł do germanizowania polskich dzielnic. W r. 1787 już
    samorzutnie napomina proboszczów do pielęgnowania
    niemczyzny w szkołach. Górny Śląsk miał zostać
    zniemczony jak najprędzej." (s.11) I nieco
    dalej: "Kościół zaprowadził w celach germanizacyjnych na
    Górnym Śląsku niemieckie nabożeństwa dla dzieci, msze
    szkolne z niemieckim śpiewem, zastąpił w licznych
    wypadkach polskie melodje niemieckiemi i dawał tym
    pieśniom wszędzie pierwszeństwo tak, że pieśni
    staropolskie coraz więcej się zacierały w pamięci.
    Księża zakładali związki niemieckie, niemieckie
    bibljoteki parafjalne, rozpowszechniali niemieckie
    gazety, czasopisma, a zwalczali polskie, katolickie
    siostry zakonne zakładały ochronki tylko niemieckie.
    Księża rozmawiali z dziećmi szkolnemi tylko po niemiecku
    i posługiwali się w korespondencji z parafjanami tylko
    językiem niemieckim" (s.54)

    Diecezja wrocławska, której podlegał prowincja kościelna
    Górnego Śląska nie należała ówcześnie nie do niemieckiej
    organizacji kościelnej, lecz była niejako neutralna,
    gdyż na mocy bulli cyrkumskrypcyjnej De salute animarum
    z 1821 r. podlegała bezpośrednio Stolicy Apostolskiej,
    czyli administracyjno-prawnie była niejako wyjęta z
    niemieckiego kościoła, pomimo, iż tereny ich należały
    przecież do Niemiec. To było bardzo dla Polski korzystne
    i stanowiło pewien symbol. Wyjątkowe były role
    niemieckiej hierarchii katolickiej w akcji antypolskiej.
    Kardynał Kopp prowadził intensywną germanizację na
    Górnym Śląsku. Tuż przed plebiscytem na Górnym Śląsku
    kardynał Bertram z Wrocławia wzywał podległych sobie
    proboszczów, by zakazali polskim księżom jakiejkolwiek
    agitacji plebiscytowej. Tak więc główne role odgrywali
    tam hierarchowie niemieccy, ale to nieprawda, że to
    niemieccy duchowni germanizowali Polaków, gdyż czynił to
    tamten kościół jako całość i germanizatorami byli
    zarówno duchowni narodowości polskiej jak i niemieckiej.
    Świadczy o tym choćby otwarty "List do górnośląskich
    księży - germanizatorów" ogłoszony w kwietniu 1919 r.
    Oto jego fragment: "Zwracamy się do Was - kapłani, co
    uznając prawa Boże, gwałcicie je sromotnie, szydząc z
    wszelkiej sprawiedliwości, zamiast uszlachetniać serca
    ludu, powierzonego Waszej opiece, czynicie zeń jakieś
    stworzenie bez uczucia i serca. O! - Wy grabarze ludu
    górnośląskiego, Wy, którym matka nuciła nad kolebką
    piosnki polskie, Wy, co nosicie to imię polskie ku
    Waszej hańbie, jako zdrajcy i Judasze własnego ludu! -
    Biada Wam!!! Wy zbrodniczą dłonią synowską burzycie
    gniazda Waszych ojców."

    Kiedy w 1929 r. papież zawarł konkordat z Prusakami
    włączył już włączyć biskupstwa wrocławskie i warmińskie
    do niemieckiej organizacji kościelnej.

    Janina Barycka pisała w latach 30.: "O ile o Kościele
    mowa, słyszy się często opinję, że Śląsk Górny
    Kościołowi głównie zawdzięcza swój polski charakter.
    Zapewnienia te brzmią specjalnie fałszywie na tle
    germanizacyjnej działalności kleru śląskiego. Jeśli dziś
    na Śląsku rozbrzmiewa język polski, to dzieje się to nie
    dzięki zasługom kleru, ale mimo jego germanizacyjnych
    usiłowań, faktem jest bowiem, że tak, jak to dziś czynią
    księża na Śląsku Opolskim czy w Prusach Wschodnich, tak
    samo przed wojną kler śląski wytężał wszystkie siły, by
    ludowi polskość jego odebrać. Faktu tego nie zmieni
    powoływanie się na działalność niektórych jednostek z
    pośród kleru, które istotnie w bardzo ciężkich czasach
    dla ratowania polskości Śląska poważne położyły zasługi.
    Ale... jednostki owe, czujące po polsku i pracujące dla
    polskości, są tylko jaśniejszemi punktami w ponurej
    masie księży renegatów, pracujących na rzecz
    niemczyzny."

    Wielkopolska

    Choć podaje się, że w Wielkopolsce kościół był ostoją
    polskości, tak jednak znów jeśli idzie o hierarchię
    sprawa jest złożona. Z pewnością symbolem propolskich
    pasterzy (a zarazem antyniemieckich), zasiadających na
    stolcu gnieźnieńskim, jest Jakub Świnka (zm. 1314),
    który od roku 1283 gorliwie sprzeciwiał się wchodzeniu
    Niemców do Kościoła polskiego, występował również w
    obronie języka polskiego oraz był rzecznikiem
    zjednoczenia Polski, w czasie kiedy była rozbita. Na
    dziewięciu znaczniejszych arcybiskupów gnieźnieńskich z
    okresu zaborów, większość prowadziła politykę ugodową.

    Świnką okresu zaborów uznać można z pewnością abpa
    Teofila Wolickiego (od 1828), który troszczył się o
    język polski, w szczególności w szkołach parafialnych,
    bronił narodowego charakteru Kościoła oraz utrzymania
    archidiecezji gnieźnieńskiej jako symbolu polskości.
    Polskim patriotą uznać również można abpa Leona
    Przyłuskiego (od 1845). Czy wreszcie Edmunda Dalbora (od
    1915), który popierał udział duchowieństwa w powstaniu
    wielkopolskim (1918-19) i akcji plebiscytowej na Śląsku
    i Warmii.

    Bardziej dwuznaczne były postawy arcybiskupów:
    Mieczysława Ledóchowskiego (od 1866), który początkowo
    współpracował z rządem pruskim i ograniczał udział
    duchowieństwa w propagowaniu haseł narodowych, jednak
    nawrócił się na patriotyzm wówczas kiedy rząd wystąpił z
    metodycznym atakiem na katolicyzm w okresie
    Kulturkampfu; Juliusza Dindera (od 1886), który wzburzył
    opinię publiczną wprowadzając nauczanie religii w języku
    niemieckim już od najniższych klas gimnazjalnych, jednak
    później sprzeciwiał się polityce germanizacyjnej rządu
    pruskiego; Floriana Stablewskiego (od 1892), który
    jakkolwiek występował w obronie prawa do używania
    polskiego języka, jednak prowadził politykę ugodową
    wobec władz, bardziej za to zajmowała go walka z
    socjalizmem. W 1894 r. mówił: "Potępiam propagandę
    polską na Górnym Śląsku, bo w tej dzielnicy, oddzielonej
    na podstawie prawno-państwowej przez 5 czy 6 stuleci od
    Polski; a zatem w czasie, w którym uczucia narodowego w
    naszem zrozumieniu wogóle nie było, rozbudzanie tego
    uczucia nie posiada w dobie dzisiejszej żadnego
    uprawnienia"

    Ale już zdecydowanie negatywnie ocenić należy postawy
    arcybiskupów: Jana Gabriela Podolskiego (od 1767), który
    był współorganizatorem konfederacji radomskiej (1767),
    zaś w czasie konfederacji barskiej czynił zabiegi w celu
    utworzenia stronnictwa prosaskiego współdziałającego z
    Rosją; nadto był rzecznikiem uniezależnienia Kościoła
    polskiego od Rzymu i zasłynął z wielu skandali;
    Antoniego Kazimierza Ostrowskiego (od 1777) - wykonawcę
    poleceń Rosji, symbol hańby polskiego kleru, który na
    sejmie w latach 1772-75 przewodniczył delegacji
    podpisującej traktaty rozbiorowe Polski, na żołdzie
    ościennych mocarstw; Ignacego Raczyńskiego (od 1806) -
    całkiem uległego wobec zarządzeń władz pruskich; czy w
    końcu Edwarda Likowskiego (od 1906), który również
    prowadził politykę uległości wobec Prusaków. Wraz z
    prałatem Dorszewskim wydał odezwę wzywającą Polaków pod
    sztandary niemieckie, gdyż - powiada - "w narodzie
    polskim nie wymarło poczucie obowiązku względem władzy z
    woli Boga nad nim postawionej"; jednocześnie
    przestrzegał, by nie dawano się zwodzić "agentom i
    burzycielom pokoju", którzy odwodzili Polaków od
    prawowitej władzy.

    Arcybiskup lwowski, Józef Bilczewski, w odezwie z 4
    sierpnia 1914 nakazywał Polakom bić się za Austrię.
    Kiedy w proteście przeciw rusyfikacyjnej polityce władz
    rosyjskich w Królestwie Polskim rozpoczął się strajk i
    bojkot szkół rządowych (1905), wówczas arcybiskup
    wars
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 26.10.03, 01:47
  • 29.07.03, 14:13
    "KAŻDA RELIGIA JEST GROŹNA DLA UMYSŁU"

    Zaraz, a co z tym wątkiem o walorach dalajlamy, kolegów buddystów, itd.:
    "ludzie ci są spokojniejsi i częściej doświadczają dobrego nastroju, co może
    być wpływem praktyk religijnych,"

    Co z zaleceniami, nawiasem mówiąc były one rzeczywiście grożne, ale dla
    perspektyw rozwinięcia się tamtego wątku - oto odpowiedni, zabójczy fragment:
    "10. Pamiętaj, że milczenie jest czasami najlepszą odpowiedzią."

    Każda czy nie każda? Że pozwole sobie tak przypilnować porządku na FAktualności.


    sen li
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 29.07.03, 16:45
    sen.dzia.li napisał:

    > "KAŻDA RELIGIA JEST GROŹNA DLA UMYSŁU"
    >
    > Zaraz, a co z tym wątkiem o walorach dalajlamy, kolegów buddystów, itd.:
    > "ludzie ci są spokojniejsi i częściej doświadczają dobrego nastroju, co może
    > być wpływem praktyk religijnych,"
    -------------------------
    Tamten wątek był oparty na artykule prasowym - dosłownym cytacie. Niestety
    autor niezręcznie tu sie wyraził, ponieważ buddyzm nie jest religią. Nie
    wytworzył też struktury podobnej do kościoła katolickiego np. Powinno tam
    być: "co może być wpływem praktyk medytacyjnych"
    ----------------
    > Co z zaleceniami, nawiasem mówiąc były one rzeczywiście grożne, ale dla
    > perspektyw rozwinięcia się tamtego wątku - oto odpowiedni, zabójczy fragment:
    > "10. Pamiętaj, że milczenie jest czasami najlepszą odpowiedzią."
    ----------------
    Dalajlama nie stoi na czele religii. Jego zalecenia jak pamiętasz były,
    rzeczywiście zabójcze dla religii monoteistycznych wywodzących się z Bliskiego
    Wschodu. A milczenie... no cóz milknę.
    --------------
    Każda czy nie każda? Że pozwole sobie tak przypilnować porządku na FAktualności
    sen li.
    -----------
    Porządek dobra rzecz. Odpowiedź wyżej...milknę.
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 29.07.03, 19:26
    Gość portalu: Palnick napisał(a):

    > sen.dzia.li napisał:
    >
    > > "KAŻDA RELIGIA JEST GROŹNA DLA UMYSŁU"
    > >
    > > Zaraz, a co z tym wątkiem o walorach dalajlamy, kolegów buddystów, itd.:
    > > "ludzie ci są spokojniejsi i częściej doświadczają dobrego nastroju, co mo
    > że
    > > być wpływem praktyk religijnych,"
    > -------------------------
    > Tamten wątek był oparty na artykule prasowym - dosłownym cytacie. Niestety
    > autor niezręcznie tu sie wyraził, ponieważ buddyzm nie jest religią. Nie
    > wytworzył też struktury podobnej do kościoła katolickiego np. Powinno tam
    > być: "co może być wpływem praktyk medytacyjnych"
    > ----------------
    > > Co z zaleceniami, nawiasem mówiąc były one rzeczywiście grożne, ale dla
    > > perspektyw rozwinięcia się tamtego wątku - oto odpowiedni, zabójczy fragme
    > nt:
    > > "10. Pamiętaj, że milczenie jest czasami najlepszą odpowiedzią."
    > ----------------
    > Dalajlama nie stoi na czele religii. Jego zalecenia jak pamiętasz były,
    > rzeczywiście zabójcze dla religii monoteistycznych wywodzących się z
    Bliskiego
    > Wschodu. A milczenie... no cóz milknę.
    > --------------
    > Każda czy nie każda? Że pozwole sobie tak przypilnować porządku na
    FAktualności
    > sen li.
    > -----------
    > Porządek dobra rzecz. Odpowiedź wyżej...milknę.
    +++++++++++++++++++++
    Orginał artykułu:

    Buddhists 'really are happier'


    Buddhism may be good for your mental health
    Scientists say they have evidence to show that Buddhists really are happier and
    calmer than other people.
    Tests carried out in the United States reveal that areas of their brain
    associated with good mood and positive feelings are more active.

    The findings come as another study suggests that Buddhist meditation can help
    to calm people.

    Researchers at University of California San Francisco Medical Centre have found
    the practise can tame the amygdala, an area of the brain which is the hub of
    fear memory.

    There is something about conscientious Buddhist practice that results in the
    kind of happiness we all seek

    Paul Ekman,
    University of California San Francisco Medical Centre
    They found that experienced Buddhists, who meditate regularly, were less likely
    to be shocked, flustered, surprised or as angry compared to other people.

    Paul Ekman, who carried out the study, said: "The most reasonable hypothesis is
    that there is something about conscientious Buddhist practice that results in
    the kind of happiness we all seek."

    Brain activity

    In a separate study, scientists at the University of Wisconsin at Madison used
    new scanning techniques to examine brain activity in a group of Buddhists.

    Their tests revealed activity in the left prefrontal lobes of experienced
    Buddhist practitioners.

    This area is linked to positive emotions, self-control and temperament.

    Their tests showed this area of the Buddhists' brains are constantly lit up and
    not just when they are meditating.

    This, the scientists said, suggests they are more likely to experience positive
    emotions and be in good mood.

    "We can now hypothesise with some confidence that those apparently happy, calm
    Buddhist souls one regularly comes across in places such as Dharamsala, India,
    really are happy," said Professor Owen Flanagan, of Duke University in North
    Carolina.

    Dharamsala is the home base of exiled Tibetan leader the Dalai Lama.

    The studies are published in New Scientist magazine.



  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 29.07.03, 17:08
    sen.dzia.li napisał:

    > "KAŻDA RELIGIA JEST GROŹNA DLA UMYSŁU"
    >
    > Zaraz, a co z tym wątkiem o walorach dalajlamy, kolegów buddystów, itd.:
    > "ludzie ci są spokojniejsi i częściej doświadczają dobrego nastroju, co może
    > być wpływem praktyk religijnych,"
    >
    > Co z zaleceniami, nawiasem mówiąc były one rzeczywiście grożne, ale dla
    > perspektyw rozwinięcia się tamtego wątku - oto odpowiedni, zabójczy fragment:
    > "10. Pamiętaj, że milczenie jest czasami najlepszą odpowiedzią."
    >
    > Każda czy nie każda? Że pozwole sobie tak przypilnować porządku na
    FAktualności
    > .
    >
    >
    > sen li
    ------------------------
    Nie zaprzeczę, że jest mi miło, że ktos czyta (i pamięta!) moje stare wątki.
    Być może jesteś zwolennikiem buddyzmu - wtedy twoje pytania sa małą prowokacją.
    Być może tylko cos o nim słyszałeś. W obu przypadkach powinieneś mieć
    świadomość, że buddyści mówią o naukach buddy po prostu Nauka. Nie ma w niej
    dogmatów w które trzeba wierzyć bo nie sa weryfikowalne lub sprzeczne z logiką -
    nie jest to więc nie tylko religia ale i wiara. Buddyzm porównywany jest do
    systemu filozoficznego lub psychologii ale sami buddyści twierdzą, że oba
    porównania nie wyczerpują całkowicie jego istoty. NIGDY natomiast buddyzm nie
    jest określany jako wiara lub religia. Zobacz jak sam budda o tym mówi:

    "Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas
    obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi
    od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny
    to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że
    jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że
    brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za
    zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po
    długim sprawdzaniu, do tego, co przynosi powodzenie wam i innym"

    "Kalama Sutra" Budda Siakjamuni

  • Gość: chello IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 29.07.03, 17:32
    Poniewaz Palinck malo z tego rozumie. Co do buddyzmu, kiedys papiez powiedzial
    ze to nie religia. Kiedy pojechal na Filipiny, tysiace mnichow buddyjskich
    protestowalo przeciw tej wypowiedzi. Buddyzm to nie tylko nauka buddy ale
    doktryny hinduizmu pomieszane z nauka buddy. Dlatego buddyzm JEST religia.


    Gość portalu: Palnick napisał(a):

    > sen.dzia.li napisał:
    >
    > > "KAŻDA RELIGIA JEST GROŹNA DLA UMYSŁU"
    > >
    > > Zaraz, a co z tym wątkiem o walorach dalajlamy, kolegów buddystów, itd.:
    > > "ludzie ci są spokojniejsi i częściej doświadczają dobrego nastroju, co mo
    > że
    > > być wpływem praktyk religijnych,"
    > >
    > > Co z zaleceniami, nawiasem mówiąc były one rzeczywiście grożne, ale dla
    > > perspektyw rozwinięcia się tamtego wątku - oto odpowiedni, zabójczy fragme
    > nt:
    > > "10. Pamiętaj, że milczenie jest czasami najlepszą odpowiedzią."
    > >
    > > Każda czy nie każda? Że pozwole sobie tak przypilnować porządku na
    > FAktualności
    > > .
    > >
    > >
    > > sen li
    > ------------------------
    > Nie zaprzeczę, że jest mi miło, że ktos czyta (i pamięta!) moje stare wątki.
    > Być może jesteś zwolennikiem buddyzmu - wtedy twoje pytania sa małą
    prowokacją.
    >
    > Być może tylko cos o nim słyszałeś. W obu przypadkach powinieneś mieć
    > świadomość, że buddyści mówią o naukach buddy po prostu Nauka. Nie ma w niej
    > dogmatów w które trzeba wierzyć bo nie sa weryfikowalne lub sprzeczne z
    logiką
    > -
    > nie jest to więc nie tylko religia ale i wiara. Buddyzm porównywany jest do
    > systemu filozoficznego lub psychologii ale sami buddyści twierdzą, że oba
    > porównania nie wyczerpują całkowicie jego istoty. NIGDY natomiast buddyzm nie
    > jest określany jako wiara lub religia. Zobacz jak sam budda o tym mówi:
    >
    > "Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas
    > obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu
    ludzi
    > od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś
    inny
    >
    > to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub
    że
    >
    > jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego,
    że
    > brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za
    > zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po
    > długim sprawdzaniu, do tego, co przynosi powodzenie wam i innym"
    >
    > "Kalama Sutra" Budda Siakjamuni
    >
  • 29.07.03, 20:02
    buddyzm, niestety, też stał się religią
    wszystko w co wierzymy nazwiemy to "coś"w tym momencie staje się religią

    d_nutka
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 29.07.03, 20:22
    d_nutka napisała:

    > buddyzm, niestety, też stał się religią
    > wszystko w co wierzymy nazwiemy to "coś"w tym momencie staje się religią
    >
    > d_nutka
    --------------
    Danutko nie przesadzaj. Powiedz, czy wierzysz że jutro wstaniesz zdrowa i pełna
    życia. Jeżeli tak, to jaka to religia?
  • 29.07.03, 21:49
    Gość portalu: Palnick napisał(a):

    > d_nutka napisała:
    >
    > > buddyzm, niestety, też stał się religią
    > > wszystko w co wierzymy nazwiemy to "coś"w tym momencie staje się religią
    > >
    > > d_nutka
    > --------------
    > Danutko nie przesadzaj. Powiedz, czy wierzysz że jutro wstaniesz zdrowa i
    pełna
    >
    > życia. Jeżeli tak, to jaka to religia?

    czy wierzę, że jutro wstanę zdrowa i pełna życia?
    nie, to nie jest dla mnie kwestia wiary.
    jutro, jak się obudzę, to się przekonam czy jestem zdrowa i pełna życia.
    a teraz piszę co pomyślałam ,a nie w co wierzę, że pomyślałam
    pozdrawiam
    d_nutka
  • Gość: camrut IP: *.echostar.pl 29.07.03, 20:39
    d_nutka napisała:

    > buddyzm, niestety, też stał się religią
    > wszystko w co wierzymy nazwiemy to "coś"w tym momencie staje się religią
    >
    > d_nutka

    Droga d_nutko!
    Pomimo przypisywania buddyzmu do religii, posiada on kilka wyrozniajcych go
    cech: buddyzm różni się od innych religii tym, że nie ma - co moze
    najwazniejsze w tym ujeciu - do niego żadnego formalnego przyjęcia;nie
    istnieją też żadne ograniczenia kastowe czy rasowe: buddystą jest ten, kto
    żyje wg zasad buddyzmu (...)
    Stosunek taoistow i buddystow, ktorzy chcąc wskazać, że ich nauki nie są
    sprzeczne z istotą nauk Konfucjusza i konfucjańską religią państwowa
    popularyzowali sentencję:'trzy nauki to jedno'- ukazuje dosc nietypowe
    jak na nasze 'standardowe' ujecie religii - podejscie do hermetycznosci wyznan
    i dbalosci o doktryne

    pozdrawiam i zapraszam rowniez do innych watkow
    Kamila R.
  • 29.07.03, 21:59
    Gość portalu: camrut napisał(a):

    > d_nutka napisała:
    >
    > > buddyzm, niestety, też stał się religią
    > > wszystko w co wierzymy nazwiemy to "coś"w tym momencie staje się religią
    > >
    > > d_nutka
    >
    > Droga d_nutko!
    > Pomimo przypisywania buddyzmu do religii, posiada on kilka wyrozniajcych go
    > cech: buddyzm różni się od innych religii tym, że nie ma - co moze
    > najwazniejsze w tym ujeciu - do niego żadnego formalnego przyjęcia;nie
    > istnieją też żadne ograniczenia kastowe czy rasowe: buddystą jest ten, kto
    > żyje wg zasad buddyzmu (...)
    > Stosunek taoistow i buddystow, ktorzy chcąc wskazać, że ich nauki nie są
    > sprzeczne z istotą nauk Konfucjusza i konfucjańską religią państwowa
    > popularyzowali sentencję:'trzy nauki to jedno'- ukazuje dosc nietypowe
    > jak na nasze 'standardowe' ujecie religii - podejscie do hermetycznosci
    wyznan
    > i dbalosci o doktryne
    >
    > pozdrawiam i zapraszam rowniez do innych watkow
    > Kamila R.

    nazywanie tego w co się wierzy, nazywanie tego co można objąć tylko całym sobą
    jest już religią, bo bycie tu i teraz nie ma nazwy-oprócz może jednej-po prostu
    Jestem
    d_nutka
  • Gość: camrut IP: *.echostar.pl 29.07.03, 22:20
    d_nutka napisała:


    > nazywanie tego w co się wierzy, nazywanie tego co można objąć tylko całym
    sobą
    > jest już religią, bo bycie tu i teraz nie ma nazwy-oprócz może jednej-po
    prostu
    >
    > Jestem
    > d_nutka

    Kochana d_niutko!
    religia a wiara to nie synonimy....moze i na szczescie...A Palnikowi (przy
    watku z buddyzmem) o religie wlasnie szlo...Religia to juz dosc sformalizowany
    sysyem...- okresla twoj stosunek do sacrum;
    najogólniej można za religię uznać relację człowieka do różnie pojmowanej
    świętości (sacrum) i sfery boskiej, manifestującą się w wymiarze doktrynalnym
    (wiara), w czynnościach religijnych (kult), w sferze społeczno-organizacyjnej
    (Kościół, wspólnota religijna) i w sferze religijności indywidualnej (np.
    mistyka); - 'wiara' - pozostawia wiecej miejsca dla Ciebie;...mowiac ,ze w cos
    wierzysz okreslasz tym samym swoje osobiste zaangazowanie, swoj do niego
    stosunek,...
    Rozroznienie to na tyle jest waznym, ze bylo jednym z hasel reformacyjnych -
    'Sama wiara' - bylo m.in. protestem przeciwko calej maszynerii odpustowej i
    rozrostowi instytucjonalizacji(...)
    Na gruncie naszych narodowych dokryn (kk) - sama wiara nie wystarczy...zeby
    byc katolikiem - nie wystarczy wierzyc - trzeba praktykowac i to podlug
    swoistego systemu przykazan - nie dekalogu - a chocby pieciu przykazan
    koscielnych(...)

    Zatem wiara a religia to nie jedno....
  • 30.07.03, 07:16
    Gość portalu: camrut napisał(a):

    > d_nutka napisała:
    >
    >
    > > nazywanie tego w co się wierzy, nazywanie tego co można objąć tylko całym
    > sobą
    > > jest już religią, bo bycie tu i teraz nie ma nazwy-oprócz może jednej-po
    > prostu
    > >
    > > Jestem
    > > d_nutka
    >
    > Kochana d_niutko!
    > religia a wiara to nie synonimy....moze i na szczescie...A Palnikowi (przy
    > watku z buddyzmem) o religie wlasnie szlo...Religia to juz dosc
    sformalizowany
    > sysyem...- okresla twoj stosunek do sacrum;
    > najogólniej można za religię uznać relację człowieka do różnie pojmowanej
    > świętości (sacrum) i sfery boskiej, manifestującą się w wymiarze doktrynalnym
    > (wiara), w czynnościach religijnych (kult), w sferze społeczno-organizacyjnej
    > (Kościół, wspólnota religijna) i w sferze religijności indywidualnej (np.
    > mistyka); - 'wiara' - pozostawia wiecej miejsca dla Ciebie;...mowiac ,ze w
    cos
    > wierzysz okreslasz tym samym swoje osobiste zaangazowanie, swoj do niego
    > stosunek,...
    > Rozroznienie to na tyle jest waznym, ze bylo jednym z hasel reformacyjnych -
    > 'Sama wiara' - bylo m.in. protestem przeciwko calej maszynerii odpustowej i
    > rozrostowi instytucjonalizacji(...)
    > Na gruncie naszych narodowych dokryn (kk) - sama wiara nie wystarczy...zeby
    > byc katolikiem - nie wystarczy wierzyc - trzeba praktykowac i to podlug
    > swoistego systemu przykazan - nie dekalogu - a chocby pieciu przykazan
    > koscielnych(...)
    >
    > Zatem wiara a religia to nie jedno....

    oczywiście, że wiara i religia to nie to samo-na szczęście chyba
    ale jednak jeszcze się upieram, że wiarę trudno określić słowami-religię jednak
    tak, religia ma dużo słów. a wiara?
    wiara nie potrzebuje słów. wiarę można poznać po działaniu.
    i tu buddyzm ma wiele zalet w stosunku do wszystkich innych religii
    pozdrawiam
    d_nutka
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 30.07.03, 08:28
    d_nutka napisała:

    > oczywiście, że wiara i religia to nie to samo-na szczęście chyba
    > ale jednak jeszcze się upieram, że wiarę trudno określić słowami-religię
    jednak tak, religia ma dużo słów. a wiara?
    > wiara nie potrzebuje słów. wiarę można poznać po działaniu.
    > i tu buddyzm ma wiele zalet w stosunku do wszystkich innych religii
    > pozdrawiam
    > d_nutka
    ----------------
    d-nutko,
    Wykładając rzecz prosto: religia to pasozyt żerujacy na ludzkiej wierze w
    dogmaty wytworzone przez religię w celu wywołania wiary. Motywem działania
    religi jest władza i bogactwo doczesne (bez względu na to co religia głosi).
    Religia nie może funkcjonować bez wiary. Wiara owszem.
    To prawda, że religia ma dużo słów (a mało treści. Wiara nie potrzebuje słów,
    nie jest jej potrzebny logiczny umysł (wręcz przeszkadza) ponieważ wiara to
    emocje.
    Powiedz po jakim działaniu mozna poznac wiarę? Sprzecznym z logika i zdrowym
    rozsądkiem? A może jeszcze po czymś?
    BUDDYZM ZDECYDOWANIE NIE JEST RELIGIA!!! Patrz inne wątki.
    pozdrawiam,
    P.
  • 30.07.03, 09:30
    Gość portalu: Palnick napisał(a):

    > ----------------
    > d-nutko,
    > Wykładając rzecz prosto: religia to pasozyt żerujacy na ludzkiej wierze w
    > dogmaty wytworzone przez religię w celu wywołania wiary. Motywem działania
    > religi jest władza i bogactwo doczesne (bez względu na to co religia głosi).
    > Religia nie może funkcjonować bez wiary. Wiara owszem.
    > To prawda, że religia ma dużo słów (a mało treści. Wiara nie potrzebuje słów,
    > nie jest jej potrzebny logiczny umysł (wręcz przeszkadza) ponieważ wiara to
    > emocje.
    > Powiedz po jakim działaniu mozna poznac wiarę? Sprzecznym z logika i zdrowym
    > rozsądkiem? A może jeszcze po czymś?
    > BUDDYZM ZDECYDOWANIE NIE JEST RELIGIA!!! Patrz inne wątki.
    > pozdrawiam,
    > P.


    buddyzm może rzeczywiście jeszcze nie jest religią, ale widywałam juz takich,
    którzy z buddyzmu uczynili religię.
    czy wiara nie potrzebuje logicznego umysłu?
    z tym bym się nie zgodziła, bo wydaje mi się, ze tylko logiczny umysł może
    doprowadzić człowieka do wiary, w której nie ma już rozdźwięku pomiędzy
    słusznym czynem (nie kradnij) a jego realizacją lub mów prawdę albo milcz,
    czyli nie kłam, lub- nie czyń drugiemu co tobie niemiłe.
    czynienie tak, nie z wiary wynika, ale z pewnej logiklogiki człowieczeństwa.
    a wiara może być potrzebna, by z tej logiki nie dać się zawrócić.
    może się mylę, a może za krótko opisałam czym może być wiara.
    pozdrawiam
    d_nutka
  • d_nutka napisała:

    > czy wiara nie potrzebuje logicznego umysłu?
    > z tym bym się nie zgodziła, bo wydaje mi się, ze tylko logiczny umysł może
    > doprowadzić człowieka do wiary, w której nie ma już rozdźwięku pomiędzy
    > słusznym czynem (nie kradnij) a jego realizacją lub mów prawdę albo milcz,
    > czyli nie kłam, lub- nie czyń drugiemu co tobie niemiłe.
    > czynienie tak, nie z wiary wynika, ale z pewnej logiklogiki człowieczeństwa.
    > a wiara może być potrzebna, by z tej logiki nie dać się zawrócić.
    > może się mylę, a może za krótko opisałam czym może być wiara.
    > pozdrawiam
    > d_nutka

    Jezeli to nie wynika z wiary jak sama slusznie zauwazylas tylko z pewnaj
    logiki czlowieczenstwa to do tego, aby tak postepowac nie potrzeba wiary.
    A do wiary nie potrzeba logiki (wiekszy % ludnosci wyksztalconej nie wierzy
    niz % ludnosci nie wyksztalconej).

    Ba nauka przeszkadza wierzyc np. w dusze zygot lub w Boga.
    Poniewaz nie ma naukych dowodow na istnienie, ani duszy, ani boga.
    Dzieki nauce obalono, bodajze najwiekszy dogmat - iz to Bog stworzyl Czlowieka.
    I wyszlo na odwrot ( w 1996 - Papiez zgodzil sie z prawami ewolucji)

    Malo tego nauka/logika twojej umyslowosci pozwala dostrzec tobie falsz i
    dychotomie pomiedzy dogmatami moralnymi a postepowaniem

    pozdrowienia
    J.K.
  • 30.07.03, 11:05
    kkkaczory_piss_brothers napisał:

    > d_nutka napisała:
    >
    > > czy wiara nie potrzebuje logicznego umysłu?
    > > z tym bym się nie zgodziła, bo wydaje mi się, ze tylko logiczny umysł może
    >
    > > doprowadzić człowieka do wiary, w której nie ma już rozdźwięku pomiędzy
    > > słusznym czynem (nie kradnij) a jego realizacją lub mów prawdę albo milcz,
    >
    > > czyli nie kłam, lub- nie czyń drugiemu co tobie niemiłe.
    > > czynienie tak, nie z wiary wynika, ale z pewnej logiklogiki człowieczeństw
    > a.
    > > a wiara może być potrzebna, by z tej logiki nie dać się zawrócić.
    > > może się mylę, a może za krótko opisałam czym może być wiara.
    > > pozdrawiam
    > > d_nutka
    >
    > Jezeli to nie wynika z wiary jak sama slusznie zauwazylas tylko z pewnaj
    > logiki czlowieczenstwa to do tego, aby tak postepowac nie potrzeba wiary.
    > A do wiary nie potrzeba logiki (wiekszy % ludnosci wyksztalconej nie wierzy
    > niz % ludnosci nie wyksztalconej).

    gdyby wszystko co człowieka dotyczy pozostawić logice, to w pierwszej
    kolejności powinno się eliminować ze społeczeństwa ludzi niezdatnych już do
    przyczyniania się jego rozwojowi, czyli eliminować starców,
    niesprawnych,głupców, przestępców itd. itp.
    kształcić tylko tych, którzy wynoszą z nauki oczekiwane korzyści, nie rodzić
    dzieci, które nie spełniają społecznie przydatnych oczekiwań, a najlogiczniej
    byłoby sprawdzać każdemu jego IQ i w zależności od wyniku wytyczyć jego
    społeczną przydatnosć w społeczeństwie. tak by nakazywała postępować logika.
    i jeśli twierdzisz, że większy % ludzi wykształconych nie wierzy, to nie ma się
    co specjalnie dziwić naszej rzeczywistości naturalnego prawa społecznego.
    to ja jednak wolę sobie powierzyć w co mi się zechce, ale na pewno nie w to, że
    jakieś IQ jakiegoś polityka ma na celu moje dobro


    >
    > Ba nauka przeszkadza wierzyc np. w dusze zygot lub w Boga.


    a co ma dusza zygot do Boga?
    jakie IQ tu działa?


    > Poniewaz nie ma naukych dowodow na istnienie, ani duszy, ani boga.
    > Dzieki nauce obalono, bodajze najwiekszy dogmat - iz to Bog stworzyl
    Czlowieka.

    a ja tam wolę wierzyć iż to jakiś Bóg ma coś mi do powiedzenia niż jakieś IQ
    naukowca


    > I wyszlo na odwrot ( w 1996 - Papiez zgodzil sie z prawami ewolucji)

    a od kiedyż to mogło być inaczej?
    to bardzo ciekawe, od kiedy rozum rozminąl się z naturą.
    który Papierz pierwszy to uczynił?
    bo u Piotra9tego co ponoć ma jakieś klucze) się tego nie doczytalam


    >
    > Malo tego nauka/logika twojej umyslowosci pozwala dostrzec tobie falsz i
    > dychotomie pomiedzy dogmatami moralnymi a postepowaniem
    >
    > pozdrowienia
    > J.K.


    moralność nie ma dogmatów
    to mi mówi "logika mojej umysłowości"
    pozdrawiam
    d_nutka
  • d_nutka napisała:

    > gdyby wszystko co człowieka dotyczy pozostawić logice, to w pierwszej
    > kolejności powinno się eliminować ze społeczeństwa ludzi niezdatnych już do
    > przyczyniania się jego rozwojowi, czyli eliminować starców,
    > niesprawnych,głupców, przestępców itd. itp.

    ? a to niby dlaczego?
    Co to znaczy logicznie/nielogicznie.
    Czy humanitaryzm jest nielogiczny?
    Przepraszam, ale na prawde nie rozumiem.

    > kształcić tylko tych, którzy wynoszą z nauki oczekiwane korzyści, nie rodzić
    > dzieci, które nie spełniają społecznie przydatnych oczekiwań, a
    najlogiczniej
    > byłoby sprawdzać każdemu jego IQ

    to, to juz herezja.
    Co to jest ta IQ.
    Z innego mojego posta, ale jak znalazlsmile
    Czym jest inteligencja jest tym co mierza testy na inteligencje!!!
    Jak pokazały badania prowadzone na szeroką skalę przez amerykańskich
    psychologów, ludzie rzeczywiście różnią się pod względem tego jak efektywnie
    są w stanie rozwiązywać zadania lub łamigłówki intelektualne. Choć faktycznie
    jedni wykonują pewne zadania lepiej inni gorzej, nie oznacza to, iż ludzi
    możemy w łatwy sposób podzielić na lepszych lub gorszych. Powód jest prosty –
    inteligencja nie może być określona jedną liczbą. Aby to udowodnić weźmy za
    przykład najbardziej zaawansowany test: inteligencji Wechslera – WAIS (R).
    Składa się on z 11 podtestów, z których każdy mierzy pewne specyficzne funkcje
    intelektualne (np. umiejętność wykonywania zadań monotonnych, wykonywanie
    operacji arytmetycznych w pamięci) oraz funkcje wspólne dla kilku podtestów
    (np. koncentrację). Wynik popularnie określony jako iloraz inteligencji jest
    zsumowaną wartością wyników uzyskanych w poszczególnych podtestach. Do celów
    interpretacji psychologicznej jest on praktycznie bezużyteczny. Jeśli nawet
    jest bierze się go pod uwagę, to nie jako liczbę, lecz jako przedział (tzw.
    przedział ufności). Ktoś, kto na przykład osiągnął pułap 116 w rzeczywistości
    mieści się w przedziale 103-126, czyli od wyniku przeciętnego do wysokiego.
    Interpretowany jest właśnie przedział zamiast liczby, ze względu na to że sam
    pomiar jest obarczony sporym błędem, jest z nim tak jak z linijką mierzącą z
    dokładnością do 1 cm. Dla psychologa stawiającego diagnozę dużo ważniejsze są
    wyniki w podtestach – przy ich pomocy można określić, które funkcje są lepiej
    rozwinięte a które gorzej i jakie są tego konsekwencje w życiu codziennym.
    Zsumowany wynik w postaci ilorazu inteligencji właściwie nie niesie ze sobą
    żadnych informacji – chyba że jest wyraźnie wysoki lub wyraźnie niski, co samo
    w sobie jest raczej rzadkością. Inteligencja składa się więc z wielu różnych
    umiejętności specyficznych, wspólnie tworzących aparat myślenia człowieka. Aby
    nie mnożyć niepotrzebnie bytów jeden z psychologów na pytanie czym jest
    inteligencja odpowiedział, że jest tym co mierzą testy na inteligencję. Mogą
    one mierzyć pamięć, koncentrację, rozumienie słów, odnajdywanie podobieństw,
    tworzenie związków przyczynowo-skutkowych itd. W różnych dziedzinach
    umiejętności te są mniej lub bardziej eksploatowane, nie ma więc jednej
    uniwersalnej miary inteligencji i jednego uniwersalnego porównania dwóch osób
    określającego to, która z nich ma wyższa inteligencję. Komuś, komu bardzo
    zależy łatwo będzie znaleźć taką cechę intelektu, która będzie wyższa u osoby
    A i niższa u B; która będzie różnić mężczyzn od kobiet lub czarnych od
    białych. Jeśli nawet okaże się, że typowa kobieta ma wynik niższy niż typowy
    mężczyzna w określonym teście inteligencji, to przypadkiem spotkana kobieta
    niekoniecznie będzie miała niższy wynik od przypadkowego mężczyzny. U podstaw
    skali inteligencji Wechslera leży oczywiście teza, że ludzie nie są sobie
    równi pod względem intelektu, jak również że istnieje potrzeba różnicowania
    ludzi. W praktyce nie jest to jednak takie proste: kłopoty z pomiarem,
    wybiórczość badanych funkcji (np. Wechsler nie bada kreatywności, czy pamięci
    krótkotrwałej), pomijanie faktu iż suma części nie jest tym samym co całość
    (test nie bada w jaki sposób funkcje współdziałają ze sobą). Mam nadzieję, że
    wyjaśniłem dlaczego uogólnianie nie ma większego sensu. Na domiar wszystkiego
    intelekt to nie jedyna z umiejętności człowieka. Równie ważne co intelekt
    okazują się emocje. Bez nich nie bylibyśmy w stanie szybko odróżniać tego co
    jest dla nas dobre a co złe, nie potrafilibyśmy również nawiązywać tak
    istotnych dla każdego kontaktów z innymi ludźmi. Z badań przeprowadzonych
    przez Golemana wynika, że w wielu sferach życia owa inteligencja emocjonalna
    jest ważniejsza niż czysty intelekt.


    > i w zależności od wyniku wytyczyć jego
    > społeczną przydatnosć w społeczeństwie. tak by nakazywała postępować logika.

    ?? co to znaczy logika?
    Kogo? czego?
    zdanie/system/teoria sa logiczne kiedy sa nie sa wewnetrznie sprzeczne.
    Czy dla ciebie humanitaryzm jest wewnetrznie sprzeczna teoria?

    > i jeśli twierdzisz, że większy % ludzi wykształconych nie wierzy, to nie ma
    się
    >
    > co specjalnie dziwić naszej rzeczywistości naturalnego prawa społecznego.

    ja nie twierdze, takie sa badania.

    > to ja jednak wolę sobie powierzyć w co mi się zechce, ale na pewno nie w to,
    że
    >
    > jakieś IQ jakiegoś polityka ma na celu moje dobro


    i bardzo dobrze, patrz co to jest IQ

    >
    >
    > >
    > > Ba nauka przeszkadza wierzyc np. w dusze zygot lub w Boga.
    >
    >
    > a co ma dusza zygot do Boga?
    > jakie IQ tu działa?
    >

    tutaj dziala nie przystawalnosc dogmatow do rzeczywistosci.
    Wiec sprzecznosc wew. i nielogicznosc na bazie istniejacych dogmatow, doputy
    dopuki k znowu nie zmieni dogmatu (ile Kosciolow uwaza, iz zarodek od samego
    poczatku posiada dusze i jednozesnie wyznaje niepodzielnosc duszy)
    ZAPRASZAM DO MOJEGO WATKU O DUSZY - jest tam prezecik dla ciebie(napisany
    wczesniej, ale chyba nie zdazylas sie z nim zapoznac)

    >
    > > Poniewaz nie ma naukych dowodow na istnienie, ani duszy, ani boga.
    > > Dzieki nauce obalono, bodajze najwiekszy dogmat - iz to Bog stworzyl
    > Czlowieka.
    >
    > a ja tam wolę wierzyć iż to jakiś Bóg ma coś mi do powiedzenia niż jakieś IQ
    > naukowca
    >

    wierz w co tobie sie zyw nie podobasmile

    >
    > > I wyszlo na odwrot ( w 1996 - Papiez zgodzil sie z prawami ewolucji)
    >
    > a od kiedyż to mogło być inaczej?
    > to bardzo ciekawe, od kiedy rozum rozminąl się z naturą.
    > który Papierz pierwszy to uczynił?
    > bo u Piotra9tego co ponoć ma jakieś klucze) się tego nie doczytalam

    przez blisko 140 lat (po Darwinie) pomimo osiagniec nauki uwazali oni inaczej.
    Do tego czasu rowniez krolowal kreacjonizm, a nie ewolucjonizm

    >
    >
    > >
    > > Malo tego nauka/logika twojej umyslowosci pozwala dostrzec tobie falsz i
    > > dychotomie pomiedzy dogmatami moralnymi a postepowaniem
    > >
    > > pozdrowienia
    > > J.K.
    >
    >
    > moralność nie ma dogmatów
    > to mi mówi "logika mojej umysłowości"

    czy dla ciebie 'zabojstwo' nie jest dogmatem.
    A klonowanie.
    Etycy probuja narzucic dogmaty naukowca (czasami jest to koniecznesmile


    pozdrawiam
    Janusz
  • 31.07.03, 07:49
    kkkaczory_piss_brothers napisał:

    > d_nutka napisała:
    >
    > > gdyby wszystko co człowieka dotyczy pozostawić logice, to w pierwszej
    > > kolejności powinno się eliminować ze społeczeństwa ludzi niezdatnych już d
    > o
    > > przyczyniania się jego rozwojowi, czyli eliminować starców,
    > > niesprawnych,głupców, przestępców itd. itp.
    >
    > ? a to niby dlaczego?
    > Co to znaczy logicznie/nielogicznie.
    > Czy humanitaryzm jest nielogiczny?
    > Przepraszam, ale na prawde nie rozumiem.


    tak, z pewnego punku widzenia humanitaryzm jest nielogiczny
    przecież w świecie zwierzęcym humanitaryzm nie istnieje
    bo czyż logicznym jest w przyrodzie wydatkowanie energii, którą przecież
    organizm musi wypracować na drodze biochemicznej po to by "oddać" ją komuś kto
    nam tej energii nie zwróci biorąc pod uwagę nawet obieg zamknięty?
    i aby humanizmowi nadal jakąś logikę "wymyślono" uczucia np. miłość bliźniego,
    która już w logiczny sposób (poprzez wiarę np. w Boga)uzasadnia działania
    humanitarne.
    to tak najbardziej skrótowo na temat logiki i humanitaryzmu

    >
    > > kształcić tylko tych, którzy wynoszą z nauki oczekiwane korzyści, nie rodz
    > ić
    > > dzieci, które nie spełniają społecznie przydatnych oczekiwań, a
    > najlogiczniej
    > > byłoby sprawdzać każdemu jego IQ
    >
    > to, to juz herezja.
    > Co to jest ta IQ.

    IQ jest herezją?
    oczywiście!
    ale naukową.


    > Z innego mojego posta, ale jak znalazlsmile
    > Czym jest inteligencja jest tym co mierza testy na inteligencje!!!
    > Jak pokazały badania prowadzone na szeroką skalę przez amerykańskich
    > psychologów, ludzie rzeczywiście różnią się pod względem tego jak efektywnie
    > są w stanie rozwiązywać zadania lub łamigłówki intelektualne. Choć faktycznie
    > jedni wykonują pewne zadania lepiej inni gorzej, nie oznacza to, iż ludzi
    > możemy w łatwy sposób podzielić na lepszych lub gorszych. Powód jest prosty 
    > 211;
    > inteligencja nie może być określona jedną liczbą. Aby to udowodnić weźmy za
    > przykład najbardziej zaawansowany test: inteligencji Wechslera – WAIS (R)
    > .
    > Składa się on z 11 podtestów, z których każdy mierzy pewne specyficzne
    funkcje
    > intelektualne (np. umiejętność wykonywania zadań monotonnych, wykonywanie
    > operacji arytmetycznych w pamięci) oraz funkcje wspólne dla kilku podtestów
    > (np. koncentrację). Wynik popularnie określony jako iloraz inteligencji jest
    > zsumowaną wartością wyników uzyskanych w poszczególnych podtestach. Do celów
    > interpretacji psychologicznej jest on praktycznie bezużyteczny. Jeśli nawet
    > jest bierze się go pod uwagę, to nie jako liczbę, lecz jako przedział (tzw.
    > przedział ufności). Ktoś, kto na przykład osiągnął pułap 116 w rzeczywistości
    > mieści się w przedziale 103-126, czyli od wyniku przeciętnego do wysokiego.
    > Interpretowany jest właśnie przedział zamiast liczby, ze względu na to że sam
    > pomiar jest obarczony sporym błędem, jest z nim tak jak z linijką mierzącą z
    > dokładnością do 1 cm. Dla psychologa stawiającego diagnozę dużo ważniejsze są
    > wyniki w podtestach – przy ich pomocy można określić, które funkcje są le
    > piej
    > rozwinięte a które gorzej i jakie są tego konsekwencje w życiu codziennym.
    > Zsumowany wynik w postaci ilorazu inteligencji właściwie nie niesie ze sobą
    > żadnych informacji – chyba że jest wyraźnie wysoki lub wyraźnie niski, co
    > samo
    > w sobie jest raczej rzadkością. Inteligencja składa się więc z wielu różnych
    > umiejętności specyficznych, wspólnie tworzących aparat myślenia człowieka.
    Aby
    > nie mnożyć niepotrzebnie bytów jeden z psychologów na pytanie czym jest
    > inteligencja odpowiedział, że jest tym co mierzą testy na inteligencję. Mogą
    > one mierzyć pamięć, koncentrację, rozumienie słów, odnajdywanie podobieństw,
    > tworzenie związków przyczynowo-skutkowych itd. W różnych dziedzinach
    > umiejętności te są mniej lub bardziej eksploatowane, nie ma więc jednej
    > uniwersalnej miary inteligencji i jednego uniwersalnego porównania dwóch osób
    > określającego to, która z nich ma wyższa inteligencję. Komuś, komu bardzo
    > zależy łatwo będzie znaleźć taką cechę intelektu, która będzie wyższa u osoby
    > A i niższa u B; która będzie różnić mężczyzn od kobiet lub czarnych od
    > białych. Jeśli nawet okaże się, że typowa kobieta ma wynik niższy niż typowy
    > mężczyzna w określonym teście inteligencji, to przypadkiem spotkana kobieta
    > niekoniecznie będzie miała niższy wynik od przypadkowego mężczyzny. U podstaw
    > skali inteligencji Wechslera leży oczywiście teza, że ludzie nie są sobie
    > równi pod względem intelektu, jak również że istnieje potrzeba różnicowania
    > ludzi. W praktyce nie jest to jednak takie proste: kłopoty z pomiarem,
    > wybiórczość badanych funkcji (np. Wechsler nie bada kreatywności, czy pamięci
    > krótkotrwałej), pomijanie faktu iż suma części nie jest tym samym co całość
    > (test nie bada w jaki sposób funkcje współdziałają ze sobą). Mam nadzieję, że
    > wyjaśniłem dlaczego uogólnianie nie ma większego sensu. Na domiar wszystkiego
    > intelekt to nie jedyna z umiejętności człowieka. Równie ważne co intelekt
    > okazują się emocje. Bez nich nie bylibyśmy w stanie szybko odróżniać tego co
    > jest dla nas dobre a co złe, nie potrafilibyśmy również nawiązywać tak
    > istotnych dla każdego kontaktów z innymi ludźmi. Z badań przeprowadzonych
    > przez Golemana wynika, że w wielu sferach życia owa inteligencja emocjonalna
    > jest ważniejsza niż czysty intelekt.
    >
    >

    oczywiście tu zgadzam się z tobą, ale testy na IQ zostały jednak wprzęgnięte w
    dobór na drabinie społecznej budowanej przez człowieka


    > > i w zależności od wyniku wytyczyć jego
    > > społeczną przydatnosć w społeczeństwie. tak by nakazywała postępować logik
    > a.
    >
    > ?? co to znaczy logika?
    > Kogo? czego?
    > zdanie/system/teoria sa logiczne kiedy sa nie sa wewnetrznie sprzeczne.
    > Czy dla ciebie humanitaryzm jest wewnetrznie sprzeczna teoria?
    >

    humanizm nie jest dla mnie teorią
    humanizm jest dla mnie logiką wypływającą z najgłębszych pokładów
    człowieczeństwa.
    od lat "upominam" się w miejscach pracy o humanizm, także w pracy i ilekroć o
    tym wspomnę, to najbardziej nawet inteligentni ludzie patrza na mnie jakby mi
    rozum odjęło, bo praca za pieniądze zostawia humanizm za drzwiami gabinetów
    nawet najmniejszego kierownika czy decydenta o czymkolwiek.
    w Polsce(ale pewnie nie tylko) humanizm ludzie w sobie odkrywają albo w
    kościole albo w galeriach sztuki albo przy czytaniu literatury albo oglądając
    filmy albo...wszyscy wiemy gdzie ewentualnie jeszcze
    ale nie w pracy
    czysta schizofrenia współczesnego humanizmu
    i co ma do tego IQ?
    im wyższe (w/g testów) tym mniej humanizmu w pracy
    i po co komu wtedy to wysokie IQ?
    dla sterowania innymi
    czyńcie sobie ich poddanymi
    a nagroda spotka was w niebie
    my wam juz to wejście do Raju ułatwimy
    w końcu przecież mamy klucze do tego Raju

    teraz z IQ inteligencja zrobiła sobie bożka
    i udowodniła jego istnienie naukowo
    oto mamy zwycięstwo humanizmu rodzaju IQ czyli człowieka

    czy z tego co napisałam potrzeba duzego IQ by cokolwiek zrozumieć?
    powinnam może napisać na ten temat większy esej, ale po co?
    dla czyjego IQ?
    boskiego?
    on sobie poradzi beze mnie-jak jest oczywiście
    pozdrawiam
    d_nutka


  • d_nutka napisała:

    > tak, z pewnego punku widzenia humanitaryzm jest nielogiczny
    > przecież w świecie zwierzęcym humanitaryzm nie istnieje
    > bo czyż logicznym jest w przyrodzie wydatkowanie energii, którą przecież
    > organizm musi wypracować na drodze biochemicznej po to by "oddać" ją komuś
    kto
    > nam tej energii nie zwróci biorąc pod uwagę nawet obieg zamknięty?
    > i aby humanizmowi nadal jakąś logikę "wymyślono" uczucia np. miłość
    bliźniego,
    > która już w logiczny sposób (poprzez wiarę np. w Boga)uzasadnia działania
    > humanitarne.
    > to tak najbardziej skrótowo na temat logiki i humanitaryzmu

    Wiem o co tobie chodzi.
    Intuicyjnie cie rozumiem, jednakze uwazam, iz mylisz logicznosc z
    racjonalnoscia zachowan.
    Jezeli cis jest logiczne-znaczy to, ze nie jest to sprzeczne wewnetrznie np.
    humanitaryzm, ktory z kolei racjinalnie, za pomoca logicznej teorii mozna
    wytlumaczyc.
    Nie kazda logicznie poprawna teoria jest racjonalna np. biologicznie,
    ekonomicznie.
    Czy malzenstwo bezdzietne nie jest logiczne?
    Moze nie jest racjonalne w ujeciu biol. jednakze stwozone zostaly teorie
    wytlumaczajace ich zachowania.
    Opieka nad starszymi jest wynikiem naszych wczesniejszych zachowan(przed
    wynalezieniem pisma).
    W grupie zbieracko-lowieckiej taki starszy czlowiek czesto warunkowal o
    przetrwaniu grupy, poniewaz, niejako byl skarbnica wiedzy z uwagi na przezyte
    lata. Chora kobiete leczono, poniewaz utrata 1 jednostki w grupie mogla
    warumkowac o przezyciu calej np. kobieta umiala poslugiwac sie igla itd.itp.
    Kazdy z twoich przypadkow zostal racjonalnie wytlumaczony, taka jest
    nasza 'racjonalnosc zachowan', ktora uksztaltowala sie w wyniku ewolucji.
    Milosc do blizniego warunkowala rowniez przezycie grupy.


    > IQ jest herezją?
    > oczywiście!
    > ale naukową.

    Bezrozumne podejscie do IQ jest naukowa herezja.
    W USA, gdy zrobili szeroko zakrojone badania IQ, najleosze wyniki mialy
    stenotypistki!!!!, ktore niezbyt tworczo przeciez by ja wykorzystywaly.
    Problem inteligencji jest niesamowicie zlozony.



    > oczywiście tu zgadzam się z tobą, ale testy na IQ zostały jednak wprzęgnięte
    w
    > dobór na drabinie społecznej budowanej przez człowieka

    ? Czasami, gdy interesuje nas okreslony jej profil to mozna zastosowac test
    np. inteligencja emocjonalna, gdy zatrudniamy pielegniarke lub sprzedawce

    >
    > humanizm nie jest dla mnie teorią
    > humanizm jest dla mnie logiką wypływającą z najgłębszych pokładów
    > człowieczeństwa.

    good for you
    Dla mnie jest wynikiem ewolucji ludzkiego gatunku.

    > od lat "upominam" się w miejscach pracy o humanizm, także w pracy i ilekroć
    o
    > tym wspomnę, to najbardziej nawet inteligentni ludzie patrza na mnie jakby
    mi
    > rozum odjęło, bo praca za pieniądze zostawia humanizm za drzwiami gabinetów
    > nawet najmniejszego kierownika czy decydenta o czymkolwiek.
    > w Polsce(ale pewnie nie tylko) humanizm ludzie w sobie odkrywają albo w
    > kościole albo w galeriach sztuki albo przy czytaniu literatury albo
    oglądając
    > filmy albo...wszyscy wiemy gdzie ewentualnie jeszcze
    > ale nie w pracy
    > czysta schizofrenia współczesnego humanizmu
    > i co ma do tego IQ?
    > im wyższe (w/g testów) tym mniej humanizmu w pracy
    > i po co komu wtedy to wysokie IQ?
    > dla sterowania innymi
    > czyńcie sobie ich poddanymi
    > a nagroda spotka was w niebie
    > my wam juz to wejście do Raju ułatwimy
    > w końcu przecież mamy klucze do tego Raju
    >

    hmmmm.....coz, wysokie IQ nie warunkuje nawet wysokiej kultury osobistej.
    No, chyba, ze jest to IQ kultury osobistejsmile

    > teraz z IQ inteligencja zrobiła sobie bożka
    > i udowodniła jego istnienie naukowo
    > oto mamy zwycięstwo humanizmu rodzaju IQ czyli człowieka
    >
    > czy z tego co napisałam potrzeba duzego IQ by cokolwiek zrozumieć?
    > powinnam może napisać na ten temat większy esej, ale po co?
    > dla czyjego IQ?
    > boskiego?
    > on sobie poradzi beze mnie-jak jest oczywiście
    > pozdrawiam
    > d_nutka
    >

    czuje sie odrzuconysmile
    a dla mnie to juz nie laskasmile
    Ja tak od serca, dla ciebie, a ty......

    pozdrowienia
    J.K.


    ps. za kare zasmiecilem tobie watek - moimi ostatnimi wypocinami
    ps.2 bylbym wdzieczny, gdybys przeczytala ponizsze*, przeciez dla ciebie to
    napisalemsmile


    www1.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=13&w=6972029&a=7202825
    ps.3 MILEGO CZYTANIA
  • Gość: obcy IP: *.dyn.optonline.net 26.10.03, 02:17
    d_nutka napisała:

    > kkkaczory_piss_brothers napisał:
    >
    > > d_nutka napisała:
    > >
    > > > czy wiara nie potrzebuje logicznego umysłu?
    > > > z tym bym się nie zgodziła, bo wydaje mi się, ze tylko logiczny umysł
    > może
    > >
    > > > doprowadzić człowieka do wiary, w której nie ma już rozdźwięku pomięd
    > zy
    > > > słusznym czynem (nie kradnij) a jego realizacją lub mów prawdę albo m
    > ilcz,
    > >
    > > > czyli nie kłam, lub- nie czyń drugiemu co tobie niemiłe.
    > > > czynienie tak, nie z wiary wynika, ale z pewnej logiklogiki człowiecz
    > eństw
    > > a.
    > > > a wiara może być potrzebna, by z tej logiki nie dać się zawrócić.
    > > > może się mylę, a może za krótko opisałam czym może być wiara.
    > > > pozdrawiam
    > > > d_nutka
    > >
    > > Jezeli to nie wynika z wiary jak sama slusznie zauwazylas tylko z pewnaj
    > > logiki czlowieczenstwa to do tego, aby tak postepowac nie potrzeba wiary.
    > > A do wiary nie potrzeba logiki (wiekszy % ludnosci wyksztalconej nie wierz
    > y
    > > niz % ludnosci nie wyksztalconej).
    >
    > gdyby wszystko co człowieka dotyczy pozostawić logice, to w pierwszej
    > kolejności powinno się eliminować ze społeczeństwa ludzi niezdatnych już do
    > przyczyniania się jego rozwojowi, czyli eliminować starców,
    > niesprawnych,głupców, przestępców itd. itp.
    > kształcić tylko tych, którzy wynoszą z nauki oczekiwane korzyści, nie rodzić
    > dzieci, które nie spełniają społecznie przydatnych oczekiwań, a najlogiczniej
    > byłoby sprawdzać każdemu jego IQ i w zależności od wyniku wytyczyć jego
    > społeczną przydatnosć w społeczeństwie. tak by nakazywała postępować logika.
    > i jeśli twierdzisz, że większy % ludzi wykształconych nie wierzy, to nie ma
    się
    >
    > co specjalnie dziwić naszej rzeczywistości naturalnego prawa społecznego.
    > to ja jednak wolę sobie powierzyć w co mi się zechce, ale na pewno nie w to,
    że
    >
    > jakieś IQ jakiegoś polityka ma na celu moje dobro
    >
    >
    > >
    > > Ba nauka przeszkadza wierzyc np. w dusze zygot lub w Boga.
    >
    >
    > a co ma dusza zygot do Boga?
    > jakie IQ tu działa?
    >
    >
    > > Poniewaz nie ma naukych dowodow na istnienie, ani duszy, ani boga.
    > > Dzieki nauce obalono, bodajze najwiekszy dogmat - iz to Bog stworzyl
    > Czlowieka.
    >
    > a ja tam wolę wierzyć iż to jakiś Bóg ma coś mi do powiedzenia niż jakieś IQ
    > naukowca
    >
    >
    > > I wyszlo na odwrot ( w 1996 - Papiez zgodzil sie z prawami ewolucji)
    >
    > a od kiedyż to mogło być inaczej?
    > to bardzo ciekawe, od kiedy rozum rozminąl się z naturą.
    > który Papierz pierwszy to uczynił?
    > bo u Piotra9tego co ponoć ma jakieś klucze) się tego nie doczytalam
    >
    >
    > >
    > > Malo tego nauka/logika twojej umyslowosci pozwala dostrzec tobie falsz i
    > > dychotomie pomiedzy dogmatami moralnymi a postepowaniem
    > >
    > > pozdrowienia
    > > J.K.
    >
    >
    > moralność nie ma dogmatów
    > to mi mówi "logika mojej umysłowości"
    > pozdrawiam
    > d_nutka

    Jestem z Ciebie dumny,moja d_nutko.
    Nie przypuszczalbym,ze kobieta potrafi mowic az tak pieknie i logicznie.
    Radze Ci nie tracic zbyt duzo czasu na dyskusje z tego typu ludzmi;
    jedno mnie tylko zastanawia,ze sa to przewaznie mezczyzni,czyzby to
    oni wlasnie nie potrafili myslec logicznie,czy tez jest tutaj akurat
    taka koncentracja,ludzi plci meskiej uposledzonych umyslowo?

    pozdrowienia,

    obcy,smile

  • 09.08.03, 22:15
    Papież autorytetem w dziedzinie buddyzmu?? On ma mi mówić, co jest religią a co nie jest?? Dziękuję, postoję
    A jeśli myślicie, że coś jest białe, bo tak powiedział papiez, no cóż.. powodzenia...
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 27.09.03, 15:44
    Bogowie, ktorzy zmarli na krzyzu

    Autor: Gość: Informator IP: 168.143.123.*
    Data: 27.09.2003 14:57 + odpowiedz na list

    Jezus Mało Oryginalny

    Bogowie, którzy zmarli na krzyżu męczeńską śmiercią.
    1. Jezus - Nazaret
    2. Kryszna - India
    3. Sakia - India
    4. Iva - Nepal
    5. Indra - Tybet
    6. Mitra - Persja, ur. 25 grudnia, główny prekursor
    mitu o Chrystusie
    7. Tammuz - Babilonia
    8. Criti - Chaldea
    9. Attis - Frygia
    10. Baili - Orissa
    11. Thules - Egipt
    12. Orontes - Egipt
    13. Zbawiciel z Witoba - Telingonese
    14. Odin - Skandynawia
    15. Hesus - zbawiciel Druidów celtyckich, ukrzyżowany
    jako baranek, który miał zgładzić grzechy Świata
    16. Quetzalcoatl (Quexalcote) - Meksyk, ukrzyzowany w
    587 r. przed Chrystusem, przybity wraz z dwoma innymi
    złoczyńcami do krzyża, zmartwychwstał drugiego dnia

    Ukrzyżowani i zmartwychwstani:

    1. Quetzalcoatl
    2. Mitra
    3. Bachus
    4. Jezus
  • Gość: Palnick IP: 194.17.229.* 22.02.04, 10:53
    Obarczenie kogokolwiek (Judasza, wszystkich Żydów, Piłata, Impreium Rzymskiego)
    winą za śmierć Jezusa trąci nieco brakiem logiki.

    Poświęcenie Chrystusa było początkiem chrześcijaństwa. Judasz powinien być
    świętym razem z Piłatem i Żydami, którzy uczestniczyli w tamtych wydarzeniach.

    Czgo chcą dziwacy czepiający się losu Jezusa?
    Przecież sam zwyrodniały bóg biblijny postanowił zabić go aby przebłagać
    samego siebie za grzech chęci poznania dobra i zła przez stworzone na swoje
    podobieństwo istoty (Adam i Ewa). Na dokładkę Jezus stanowił 1/3 samego boga,
    więc dla przebłagania siebie za własną nieudolność postanowił on zabić swoją
    część. To jest całkowicie bez najmniejszego sensu! Czy wy tego nie widzicie?
    Co mają do tego Żydzi, Rzymianie, Judasz, rabi Joszua (zwany Jezusem - o ile
    istniał)?

    Bez Judasza, Piłata, Żydów nic by nie wypełniło proroctw! Ten święty człowiek
    (Judasz), tak skandalicznie opluwany przez chrześcijan jest ojcem ich
    basniowego oczadzenia wink
    Zastanówcie się jeszcze nad tym, czy on rzeczywiście musiał wskazywać
    pocałunkiem Joszuę, który ponoć był tak znany jak Lepper w Polsce dzisiaj.Kto
    by za coś takiego chciał dawać srebrniki smile
    Wszystko co zwiazane jest z chrześcijaństwem na kilometr trąci niewyobrażalnym
    idiotyzmem.
    Jedynym plusem (w porównaniu do pozostałych 2 monoteizmów pustynnych) jest
    wplecenie w tę bajkę o rabi Joszua, paru elementów filozofii Greckiej i otarcie
    się o Buddyzm. Trudno nie zgodzić się z Wolterem, który uważał, że:

    "Prawdziwe dzieje Jezusa to prawdopodobnie dzieje sprawiedliwego człowieka,
    który potępił grzechy faryzeuszów i którego faryzeusze skazali na śmierć.
    Potem zrobiono zeń proroka, a po trzech stuleciach - Boga: oto jak działa
    ludzki rozum."

    Biblia to najsprytniej wykorzystany baśniowy bełkot w historii ludzkości użyty
    dla miliardowych korzyści autorów manipulacji.

    Nie wgłębiając się w szczegóły, czy nie dziwi iż symbolem chrześcijaństwa są
    okrwawione zwłoki na krzyżu, które podsuwa się pod nos dzieciom już w wieku
    przedszkolnym? Czy to nie okrutne?
    Dlaczego nie wybrano na znak marketingowy KK, Miriam z dzieciątkiem u piersi?
    Chyba dlatego, że dla chrześcijanina widok okrwawionych zwłok jest miły a
    matka karmiąca dzieco odsłoniętą piersią to pornografia wink))
    Można też było poprzestać na pierwotnym symbolu chrześcijaństwa jakim była ryba.
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 30.07.03, 08:13
    Jeszcze raz powtarzam, że buddyzm nie jest ani religią ani wiarą. Buddyzm to
    ŚWIATOPOGLĄD. Jest tak dlatego, ponieważ głównym polem jego zainteresowania
    JEST DOSKONALENIE UMYSŁU ORAZ LOGICZNEGO MYŚLENIA I POSTRZEGANIA ŚWIATA. CAŁY
    SYSTEM FILOZOFICZNO-PSYCHOLOGICZNY JEST TU OPARTY NA OSOBISTYM DOŚWIADCZENIU.

    Tak postawione zadania z całą pewnością przyczyniłyby sie do erozji każdej
    religii i wiary. Religie opierają się na dogmatach, których nie można logicznie
    udowodnic bądź im zaprzeczyć ani zweryfikować poprzez doswiadczenie. Można
    tylko wierzyć a wiara jest kategorią emocjonalną a nie logiczną.
    Dlatego religie tak dbaja o to, żeby wyznawcy nie mysleli, nie posługiwali sie
    logika w sprawach wiary, bo to dla religii zabójcze.
    Wyjątkowo zgadzam się z papieżem JP II, który stwierdził, że buddyzm nie jest
    religią - a papież jest nieomylny w sprawach wiary smile.

    A oto co o buddyźmie mówią sami buddyści:

    "Ponieważ nauka Buddy jest bardzo bogata, przedstawienie tylko tego, czym jest,
    nie wystarczy. Dopiero przyglądając się temu, czym różni się ona od innych
    światopoglądów, będziemy w stanie dostrzec jej prawdziwe mistrzostwo.

    Zawsze, kiedy próbowano ująć pełnię mądrości Buddy w ramy jakiegoś systemu, ten
    okazywał się zbyt mały. Na przykład, często sądzi się, że buddyzm jest
    filozofią. Pod pewnym względem jest to prawda, gdyż jest on całkowicie
    logiczny. Duchowa przejrzystość jest naturalnym skutkiem buddyjskiego rozwoju.
    Dlaczego nie można więc nazwać Nauki filozofią, mimo że sprawia ona, iż w pełni
    rozkwitają wszystkie właściwości umysłu, w tym również zdolność logicznego
    myślenia? Dzieje się tak, ponieważ dzięki niej zmieniamy się. Z filozofią
    pracuje się na zewnętrznym poziomie pojęć i wyobrażeń, potem jednak odstawia
    się książki z powrotem na półkę.

    W przeciwieństwie do tego nauka Buddy pracuje z nami jako całością. Sprawia,
    iż zachodzą w nas trwałe zmiany, gdyż daje nam klucz do tego, co każdego dnia
    dzieje się w naszym wnętrzu i wszędzie dookoła. Jeśli ją zastosujemy, budzi się
    w nas głębokie zaufanie i stopniowo zaczynamy się naprawdę rozwijać. Niektórzy
    zwracają uwagę przede wszystkim na ten aspekt Nauki i dlatego twierdzą, że jest
    ona psychologią. Co można na ten temat powiedzieć? Cel psychologii jest jasny:
    wszystkie jej szkoły pragną, by codzienne życie ludzi stało się lepsze.
    Zmierzają ku temu, by każdy jego członek był dla społeczeństwa pożyteczny i by
    wszyscy sprawiali sobie i innym jak najmniej trudności w czasie owych
    siedemdziesięciu czy osiemdziesięciu lat życia.

    Buddyzm wkracza dopiero wówczas, gdy ludzie osiągną już pewną wewnętrzną
    stabilność i widzą przestrzeń jako bogactwo, a nie jako oddzielenie.
    Praktykujący dzieli się wówczas swą odwagą, miłością i wglądem, sprawiając tym
    samym, iż nieprzerwanie uwalnia się całe bogactwo umysłu. Kiedy przeżywający,
    to, co jest przeżywane i sam proces przeżywania przestaną być doświadczane jako
    różne od siebie, nadejdzie najpierw wyzwolenie, a potem oświecenie. Dzięki
    ponadczasowemu doświadczeniu jedności przedmiotu, podmiotu i działania same z
    siebie pojawią się wszystkie doskonałe właściwości umysłu.

    Mimo to, że zarówno psychologia, jak też Nauka zmieniają nas, ta pierwsza
    prowadzi w rzeczywistości do punktu, w którym buddyzm się rozpoczyna. Jego
    celem jest zawsze pełne oświecenie - stan całkowitej jedności. Niektórzy sądzą
    wreszcie, że buddyzm jest religią, ale zasadnicza różnica staje się wyraźnie
    widoczna już wtedy, gdy przyjrzymy się samemu słowu "religia". W
    rzeczywistości "re" oznacza po łacinie - znowu -, a "ligare" - zjednoczyć.
    Religia powinna wiec doprowadzić nas ponownie do czegoś doskonałego. W
    buddyzmie jednak nie ma niczego, z czym można by się powtórnie połączyć, nie ma
    raju, z którego kiedyś zostaliśmy wyrzuceni. Takiemu stanowi i tak trudno
    byłoby zaufać: z jednej strony znaczyłoby to, że nie jest on doskonały, z
    drugiej zaś moglibyśmy ponownie go utracić.

    Budda nie obraża jednak zdrowego rozsądku ani dogmatami, ani historiami o
    brzemiennych dziewicach. Wszystko, o czym mowa, jest logiczne i można tego
    również doświadczyć. W równie niewielkim stopniu jest buddyzm "new age"
    propagującym tak zwane "nowe" prawdy, będące w rzeczywistości opakowanymi
    starymi duchowymi odkryciami. Można im ufać jeszcze mniej, jeśli bowiem coś
    pojawia się w określonym czasie i miejscu, musi być relatywne. Coś, co powstało
    z warunków, musi się zmienić i znowu rozpaść. Mimo że "new age" często bawi się
    kryształami, a najwyższy poziom buddyzmu zwany jest Diamentową Drogą, jedno z
    drugim nie ma zupełnie niczego wspólnego Czego więc naucza Budda? Mówi on, że
    istnieje leżąca u podstaw wszystkiego prawda, która nigdy nie została
    stworzona. Jest ona nieoddzielna od przestrzeni, ponadczasowa i
    wszechprzenikająca. W określonych warunkach może doświadczyć sama siebie dzięki
    swej własnej mocy.

    Ten ponadczasowy stan, istniejący zawsze i wszędzie, zwany jest dharmakają,
    poziomem prawdy. Powstaje tylko pytanie, kiedy się go rozpozna? Czymś
    wyjątkowym, jest również to, że Budda ma zaufanie do samodzielności ludzi, że
    nie stara się ich nakłonić do czczenia żadnego stwarzającego, osądzającego lub
    karzącego boga. Zamiast tego pokazuje, że świat jest wspólnym snem powstającym
    z podświadomości wszystkich istot. Nagromadzone przez nie działania - zwane
    również karmą - warunkują zmieniające się doświadczenia i prowadzą między
    innymi do tego, że ludzie o różnych ciałach i zdolnościach odradzają się w
    różnych krajach. Czym więc jest buddyzm? Najlepszym słowem opisującym naukę
    Buddy jest to, którego używa on sam: Dharma. Po tybetańsku brzmi ono 'czu' i
    oznacza: 'jakimi rzeczy są'. Jest znajomością powiązań łączących zjawiska
    będącą kluczem do każdego szczęścia.

    Sam Budda jest nauczycielem, przykładem i przyjacielem. Jego pomoc umożliwia
    nam uniknięcie cierpienia, którego nikt nie chce, i osiągnięcie trwałego
    szczęścia, wyzwolenia i oświecenia.''


    "Jakimi rzeczy są" Lama Ole Nydahl



  • 30.07.03, 11:33
    a ponoć na końcu oświecenia jest zdanie "a jakie to ma znaczenie"?
    sen życia?
    jeśli sen to nie szuka się sensu.
    a doba ma 24 godziny, ileś tam bezczasów w których nic się nie robi tylko śni-
    jawa czy sen-jakie to ma znaczenie?
    tak, buddyzm nie jest religią w naszym znaczeniu tego słowa
    pozdrawiam
    na jawie czy w śnie?
    a jakie to ma znaczenie?
    d_nutka
  • Gość: camrut IP: *.echostar.pl 30.07.03, 20:15
    Buddyzm 'encyklopedycznie':

    encyklopedia.pwn.pl/10320_1.html
    Buddysci o ich samych:

    www.buddyzm.krakow.pl/buddyzm/index.html
    www.buddyzm.home.pl/lamaole/faq/faq10.htm
    i inne w kraju ale nie tylko:

    www.buddyzm.krakow.pl/linki/index.html
    jedna ze swiatowych dotyczaca FAQ ;o):

    www.diamondway-buddhism.org/
    F R E Q U E N T L YA S K E DQ U E S T I O N S

    BASICS ON BUDDHISM
    Buddhism can be regarded as a philosophy insofar as its teachings represent a
    complete and logical view, but it is not just a philosophy. Philosophy can
    explain things on the formal level of words and ideas, whereas the Buddha's
    teachings work with one's totality. While both philosophy and Buddhist
    practice lead to clarity of thought, only the latter can lead to permanent
    transformations because it gives the practical key to inner and outer events
    experienced everyday.

    Because of the ability of its teachings to transform those who practice them,
    some people consider Buddhism to be a kind of psychology. The varying schools
    of psychology all try to help people neither to be a burden on society nor to
    have too many personal difficulties. While both psychology and Buddhism can
    change people, the latter is for the already healthy. It can be said that
    Buddhism starts where psychology stops. Diamond Way Buddhism becomes relevant
    from the point where people are already stable, where they experience space as
    blissful and not threatening. From this level the teachings develop the
    limitless courage, joy and love, which are mind's inherent wealth.

    Applying the teachings to one's life will raise a deep confidence in their
    skilfulness giving all situations the taste of meaning and growth. Once the
    awareness of the conditioned nature of all things grows, fixed concepts will
    fall away and the perfect qualities of body, speech and mind will naturally
    appear. The end result of practice - full enlightenment or Buddhahood -
    surpasses the intellectual or therapeutic goals of both philosophy and
    psychology, it is a state of perfection beyond concepts.

    Combining the logical view and the transformative power with methods to obtain
    lasting and beyond personal mental states, Buddhism is over all a 2500 year
    old religion of experience


    ale co mi tam....
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 30.07.03, 20:37
    Gość portalu: camrut napisał(a):

    > Buddyzm 'encyklopedycznie':
    >
    > encyklopedia.pwn.pl/10320_1.html
    > Buddysci o ich samych:
    >
    > www.buddyzm.krakow.pl/buddyzm/index.html
    > www.buddyzm.home.pl/lamaole/faq/faq10.htm
    > i inne w kraju ale nie tylko:
    >
    > www.buddyzm.krakow.pl/linki/index.html
    > jedna ze swiatowych dotyczaca FAQ ;o):
    >
    > www.diamondway-buddhism.org/
    > F R E Q U E N T L YA S K E DQ U E S T I O N S
    >
    > BASICS ON BUDDHISM
    > Buddhism can be regarded as a philosophy insofar as its teachings represent a
    > complete and logical view, but it is not just a philosophy. Philosophy can
    > explain things on the formal level of words and ideas, whereas the Buddha's
    > teachings work with one's totality. While both philosophy and Buddhist
    > practice lead to clarity of thought, only the latter can lead to permanent
    > transformations because it gives the practical key to inner and outer events
    > experienced everyday.
    >
    > Because of the ability of its teachings to transform those who practice them,
    > some people consider Buddhism to be a kind of psychology. The varying schools
    > of psychology all try to help people neither to be a burden on society nor to
    > have too many personal difficulties. While both psychology and Buddhism can
    > change people, the latter is for the already healthy. It can be said that
    > Buddhism starts where psychology stops. Diamond Way Buddhism becomes relevant
    > from the point where people are already stable, where they experience space
    as
    > blissful and not threatening. From this level the teachings develop the
    > limitless courage, joy and love, which are mind's inherent wealth.
    >
    > Applying the teachings to one's life will raise a deep confidence in their
    > skilfulness giving all situations the taste of meaning and growth. Once the
    > awareness of the conditioned nature of all things grows, fixed concepts will
    > fall away and the perfect qualities of body, speech and mind will naturally
    > appear. The end result of practice - full enlightenment or Buddhahood -
    > surpasses the intellectual or therapeutic goals of both philosophy and
    > psychology, it is a state of perfection beyond concepts.
    >
    > Combining the logical view and the transformative power with methods to
    obtain
    > lasting and beyond personal mental states, Buddhism is over all a 2500 year
    > old religion of experience
    >
    >
    > ale co mi tam....
    -----------------
    Kamilo, cały ten wywód nie wskazuje na potwierdzenie domniemania, że buddyzm
    jest religią. Na końcu użyto tego wyrazu ale cóż to w istocie jest "old
    religion of experience"? Żadna religia nie może opierać sie na doświadczeniu bo
    byłaby nauką.
    Pozostaję przy swojej opinii,
    Pozdrawiam serdecznie,
    P.
  • Gość: camrut IP: *.echostar.pl 30.07.03, 21:17

    > Kamilo, cały ten wywód nie wskazuje na potwierdzenie domniemania, że buddyzm
    > jest religią. Na końcu użyto tego wyrazu ale cóż to w istocie jest "old
    > religion of experience"? Żadna religia nie może opierać sie na doświadczeniu
    bo
    >
    > byłaby nauką.
    > Pozostaję przy swojej opinii,
    > Pozdrawiam serdecznie,
    > P.

    'Religion of experience' - pojawilo sie tylko w FAQ - i jak rozumiem odnosilo
    sie do dosw. duchowego, stad np. chwilowe poruszenie kontekstu
    psychologicznego w tekscie - w zadnym zas razie do dosw.
    laboratoryjnego/naukowegowink; reszta jest juz mniej dowolna w
    interpretacji...do czego podalam ci linki - a w tekscie - niejako odpowiedz.
    No i oczywiscie ujecie jak najbardziej z def. czyli PWN- owskie:
    encyklopedia.pwn.pl/10320_1.html
    Oczywiscie Palnicku mozesz pozostac przy swoim smile - co mi tam
    Jest wiecej rzeczy za ktore Cie lubie -bez wzgledu na buddyzmsmile
    'do nastepnego' :0)
    Kamila
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 01.08.03, 12:22
    Gość portalu: camrut napisał(a):

    >
    > > Kamilo, cały ten wywód nie wskazuje na potwierdzenie domniemania, że buddy
    > zm
    > > jest religią. Na końcu użyto tego wyrazu ale cóż to w istocie jest "old
    > > religion of experience"? Żadna religia nie może opierać sie na doświadczen
    > iu
    > bo
    > >
    > > byłaby nauką.
    > > Pozostaję przy swojej opinii,
    > > Pozdrawiam serdecznie,
    > > P.
    >
    > 'Religion of experience' - pojawilo sie tylko w FAQ - i jak rozumiem
    odnosilo
    > sie do dosw. duchowego, stad np. chwilowe poruszenie kontekstu
    > psychologicznego w tekscie - w zadnym zas razie do dosw.
    > laboratoryjnego/naukowegowink; reszta jest juz mniej dowolna w
    > interpretacji...do czego podalam ci linki - a w tekscie - niejako odpowiedz.
    > No i oczywiscie ujecie jak najbardziej z def. czyli PWN- owskie:
    > encyklopedia.pwn.pl/10320_1.html
    > Oczywiscie Palnicku mozesz pozostac przy swoim smile - co mi tam
    > Jest wiecej rzeczy za ktore Cie lubie -bez wzgledu na buddyzmsmile
    > 'do nastepnego' :0)
    > Kamila
    --------------
    Kamilo,

    Nie chcę być namolny, ale przeczytaj raz jeszcze to:

    Czym wiec jest buddyzm? Najlepszym slowem opisujacym nauke Buddy jest to,
    którego uzywa on sam: Dharma. Po tybetansku brzmi ono 'czu' i oznacza: 'jakimi
    rzeczy sa'. Jest znajomoscia powiazan laczacych zjawiska bedaca kluczem do
    kazdego szczescia.
    Sam Budda jest nauczycielem, przykladem i przyjacielem. Jego pomoc umozliwia
    nam unikniecie cierpienia, którego nikt nie chce, i osiagniecie trwalego
    szczescia, wyzwolenia i oswiecenia.''

    "Jakimi rzeczy sa" Lama Ole Nydahl

    Może poprostu w kulturze europejskiej i jej językach nie ma mozliwosci
    przełożenia znaczenia słowa Dharma i dlatego uzywasię swojskiego : Religia?

    Pozdrawiam najserdeczniej,
    Ja też lubię cię bez względu na te przemiłe sporywink
    P.
  • Gość: camrut IP: *.echostar.pl 02.08.03, 07:56
    no i masz Palnicku, juz zdazylam zaangazowac sie w ten spor. Sprawdzilam to i
    owo, przewertowalam to i siamtosmile...
    ........
    Buddyzm ma wszystko co potrzebne by zostac nazwanym religia.
    I ta o charakterze lokalnym, jak i ta o charakterze uniweslanym - stad
    klasyfikacje buddyzmu nie tylko w kat. religii, ale rowniez - w dalszym
    rozczlonkowaniu - przyznanie jej statusu religii uniweslalistycznej -
    uwzgledniajac jej swiatowy zasieg ale i prowadzenie działalności misyjnej -
    pod tym wzgledem kladac na rownej szali z chrześcijaństwem i islamem.

    To nie europocentryzm przeszkadza w znalezieniu buddyzmowi zdecydowanego
    miejsca w klasyfikacji. O buddyzmie jako religii mowia rowniez jego wyznawcy,
    czego dowody latwo znalezc - na stronach uznane za oficjalnych reprezentantow
    ruchu. Tak klasyfikuja go religioznawcy , no i w koncu encyklopedysci. Same
    stanowisko Buddy nie ma tu roztrzygajacego znaczenia, bo buddyz nie byl od
    samego poczatku tworem zamknietym, hermetycznym i niewrazliwym na wplywy z
    zewnatrz. Jego ksztaltowanie do postaci jaka znamy obecnie przebiegalo na
    przelomie wiekow...dlugo, dlugo po smierci samego 'Buddy'.
    Sam 'Budda' swoich nauk nie spisywal...a jednak w 'jakiejs' postaci
    przetrwaly - co samo juz otwiera droge na roznego rodzaju wplywy z 'zwenatrz'.
    ........
    Jednek co pozostaje bezsporne buddyzm posiada cechy wyrozniajace ( o czym
    pisalam stajac w twojej obronie do d_nutki;o)
    Buddyzm różni się od innych religii tym, że nie ma - co moze
    najwazniejsze w tym ujeciu - do niego żadnego formalnego przyjęcia;nie
    istnieją też żadne ograniczenia kastowe czy rasowe: buddystą jest ten, kto
    żyje wg zasad buddyzmu (...)- co dosc nietypowe jak na nasze standardowe
    wlasnie ujecie religii.
    Mozliwosc nieoficjalnego przyjecia do grona wyznawcow -jest czyms nie do
    pojecia np. na gruncie kk. nie wystarcza sama wiara, potrzebna jest jeszcze
    dbalosc i przestarzeganie pewnych rytualow.

    Zatem mozesz pozostac buddysta bez 'nadania' ale katolikiem juz niesmile
    choc to nie przeczy religijnej klasyfikacji buddyzmu, czego przykladem
    stosunek samych wyznawcow.

    CZy mozemy zatem przyjac kompromissmile?

    Kamila
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 02.08.03, 08:11
    Gość portalu: camrut napisał(a):

    (...)
    > Jednek co pozostaje bezsporne buddyzm posiada cechy wyrozniajace ( o czym
    > pisalam stajac w twojej obronie do d_nutki;o)
    > Buddyzm różni się od innych religii tym, że nie ma - co moze
    > najwazniejsze w tym ujeciu - do niego żadnego formalnego przyjęcia;nie
    > istnieją też żadne ograniczenia kastowe czy rasowe: buddystą jest ten, kto
    > żyje wg zasad buddyzmu (...)- co dosc nietypowe jak na nasze standardowe
    > wlasnie ujecie religii.
    > Mozliwosc nieoficjalnego przyjecia do grona wyznawcow -jest czyms nie do
    > pojecia np. na gruncie kk. nie wystarcza sama wiara, potrzebna jest jeszcze
    > dbalosc i przestarzeganie pewnych rytualow.
    >
    > Zatem mozesz pozostac buddysta bez 'nadania' ale katolikiem juz niesmile
    > choc to nie przeczy religijnej klasyfikacji buddyzmu, czego przykladem
    > stosunek samych wyznawcow.
    >
    > CZy mozemy zatem przyjac kompromissmile?
    >
    > Kamila
    --------------------
    Kamilo,
    Kompromis z Tobą wiecej wart dla mnie niz zwycięstwo z kimś miernym! Dzięki zaś
    twoim talentom dyplomatycznym zaproponowana płaszczyzna kompromisu ma wszelkie
    cechy ideału - oboje możemy powiedzieć : a nie mówiłam/em!
    Pełen podziwu, ukontentowany kompromisem z serdecznymi pozdrowieniami,
    Palnick
  • Gość: camrut IP: *.echostar.pl 02.08.03, 08:21
    Gość portalu: Palnick napisał(a):

    > Kamilo,
    > Kompromis z Tobą wiecej wart dla mnie niz zwycięstwo z kimś miernym! Dzięki
    zaś> twoim talentom dyplomatycznym zaproponowana płaszczyzna kompromisu ma
    wszelkie > cechy ideału - oboje możemy powiedzieć : a nie mówiłam/em!
    > Pełen podziwu, ukontentowany kompromisem z serdecznymi pozdrowieniami,
    > Palnick

    Jak rzekles, jak rzekles - nic dodac nic ujac;o)
    smile
    Kamila
  • 01.08.03, 15:29
    Gość portalu: Palnick napisał:

    > sen.dzia.li napisał:
    >
    > > "KAŻDA RELIGIA JEST GROŹNA DLA UMYSŁU"
    > >
    > > Zaraz, a co z tym wątkiem o walorach dalajlamy, kolegów buddystów, itd.:
    > > "ludzie ci są spokojniejsi i częściej doświadczają dobrego nastroju, co mo
    > że być wpływem praktyk religijnych,"

    Widzisz, sądzę, że praktykowanie innych religii może przynosic w pewnym stopniu
    analogiczne skutki: sens życia sprzedawany niezbyt tanio.

    > Nie zaprzeczę, że jest mi miło, że ktos czyta (i pamięta!) moje stare wątki.

    Ale w tym wypadku nie tak stary, naprawdę. Na forum czas płynie inaczej: życie
    to tylko pierwsze trzy strony wyświetlania?

    > Być może jesteś zwolennikiem buddyzmu - wtedy twoje pytania sa małą
    prowokacją.
    > Być może tylko cos o nim słyszałeś. W obu przypadkach powinieneś mieć
    > świadomość, że buddyści mówią o naukach buddy po prostu Nauka.

    A chrześcijanie o Dobrej Nowinie po prostu Prawda, prawda?

    Nie ma w niej
    > dogmatów w które trzeba wierzyć bo nie sa weryfikowalne lub sprzeczne z
    logiką
    > -
    > nie jest to więc nie tylko religia ale i wiara. Buddyzm porównywany jest do
    > systemu filozoficznego lub psychologii ale sami buddyści twierdzą, że oba
    > porównania nie wyczerpują całkowicie jego istoty.

    > NIGDY natomiast buddyzm nie jest określany jako wiara lub religia.

    Nie za wesoło: Twoi oponenci mają bardzo ułatwione zadanie, mają łatwą rację...

    > Zobacz jak sam budda o tym mówi:
    > "Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas
    > obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu
    ludzi
    > od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś
    inny
    >
    > to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub
    że
    >
    > jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego,
    że
    > brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za
    > zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po
    > długim sprawdzaniu, do tego, co przynosi powodzenie wam i innym"
    >
    > "Kalama Sutra" Budda Siakjamuni

    Budda zaproponował swoje, zagrał z braminizmem w bardziej rzeczowe i twardsze
    karty niż Jezus chrześcijan z judaizmem, sam mówił, a nie pisał, a pism
    kanonicznych namnożyło się później. Reklamował swoje: długo sprawdzajcie, nie
    chcę proponować wam kota w worku. No i spokojnie. Sprawdzać można bardzo długo:
    bez żadnych perspektyw na konkluzywne, intersubiektywne wyniki.

    W buddyzmie masz wszystko, co trzeba, i to w wielkiej obfitości: zdobne z
    zewnątrz i wewnątrz świątynie, pisma kanoniczne, święci (obdarzeni zresztą
    nadnaturalnymi mocami - cuda czyniący), bogowie, piekła (z torturami), modlitwy
    (wręcz klepanie "ichnich" różańcow), ikony (inne słowo oczywiście je określa),
    zakony, klasztory, a nawet władzę - istniało buddyjskie państwo teokratyczne.

    Kluczowe dogmaty to "cztery szlachetne prawdy", a bardziej fundamentalny jest
    wspólny dla tego religii tego regionu świata pogląd o tym, że działa tak
    zwane "prawo karmana", a śmierć nie jest ostatecznym końcem. Dla kontrastu
    archaiczna, starożytna forma judaizmu nie uznawała kontynuacji po śmierci.

    B. dzielę na południowy, północny i japoński. Najsilnieszy, najbogatszy (w
    nurty) jest ten drugi (północny) i w stosunku do niego zaprzeczanie jego
    religijnego charakteru jest szczególnie nietrafne. Ale w tym, że ewentualnie
    własny buddyzm uważasz za niebędący religią nie widzę nic nietrafnego, tak może
    być, uważam to raczej za rozsądne.


    sen li
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 02.08.03, 23:56
    sen.dzia.li napisał:

    > Budda zaproponował swoje, zagrał z braminizmem w bardziej rzeczowe i twardsze
    > karty niż Jezus chrześcijan z judaizmem, sam mówił, a nie pisał, a pism
    > kanonicznych namnożyło się później. Reklamował swoje: długo sprawdzajcie, nie
    > chcę proponować wam kota w worku. No i spokojnie. Sprawdzać można bardzo
    długo:
    >
    > bez żadnych perspektyw na konkluzywne, intersubiektywne wyniki.
    >
    > W buddyzmie masz wszystko, co trzeba, i to w wielkiej obfitości: zdobne z
    > zewnątrz i wewnątrz świątynie, pisma kanoniczne, święci (obdarzeni zresztą
    > nadnaturalnymi mocami - cuda czyniący), bogowie, piekła (z torturami),
    modlitwy
    >
    > (wręcz klepanie "ichnich" różańcow), ikony (inne słowo oczywiście je
    określa),
    > zakony, klasztory, a nawet władzę - istniało buddyjskie państwo teokratyczne.
    >
    > Kluczowe dogmaty to "cztery szlachetne prawdy", a bardziej fundamentalny jest
    > wspólny dla tego religii tego regionu świata pogląd o tym, że działa tak
    > zwane "prawo karmana", a śmierć nie jest ostatecznym końcem. Dla kontrastu
    > archaiczna, starożytna forma judaizmu nie uznawała kontynuacji po śmierci.
    >
    > B. dzielę na południowy, północny i japoński. Najsilnieszy, najbogatszy (w
    > nurty) jest ten drugi (północny) i w stosunku do niego zaprzeczanie jego
    > religijnego charakteru jest szczególnie nietrafne. Ale w tym, że ewentualnie
    > własny buddyzm uważasz za niebędący religią nie widzę nic nietrafnego, tak
    może
    >
    > być, uważam to raczej za rozsądne.
    >
    >
    > sen li
    ------------
    Z wielka przyjemnosci przeczytałem Twoja wypowiedź. Ja nie mam zamiaru walczyc
    do ostatniej kropli krwi o utrzymanie własnej tezy nt. buddyzmu. Nie jest to aż
    tak istotne. Twoja wypowiedź jest w wielu punkatach przekonujaca, podziwiam cie
    tez za znajomość tematu. Właściwie to, poza pewnymi wątpliwosciami formalnymi -
    które po części rozwiewasz; na korzyść tezy o tym, że buddyzm nie jest 100%
    religią jest intuicyjne wyczuwanie aury z nim związanej. W odróznieniu od
    bliskowschodnich monoteizmów w buddyźmie nie widzę nienawisci do inaczej
    myslących, nieporównanie wiekszą harmonie ze światem, optymizm i pogode obcą
    wspomnianym religiom. Moze dlatego trudno mi sie pogodzić z umieszczeniem
    buddyzmu w tej samej kategorii.
    Pozdrawiam,
    P
  • 07.08.03, 14:32
    Z przyjemnością dostrzegam, że Twoje wątki cieszą się popularnościa i
    przebijają setkę. To dobrze;
    życzę wszystkiego dobrego - w życiu netowym
    i całkiem pozaforumowym też.

    sen
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 18.08.03, 23:42
    sen.dzia.li napisał:

    > Z przyjemnością dostrzegam, że Twoje wątki cieszą się popularnościa i
    > przebijają setkę. To dobrze;
    > życzę wszystkiego dobrego - w życiu netowym
    > i całkiem pozaforumowym też.
    >
    > sen
    ---------
    Dziękuję serdecznie za życzenia, odwzajemniam sie tym samym. Proszę o wiekszą
    aktywność bo niezwykle interesująco piszesz.

    Pozdrawiam,
    P.
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 03.08.03, 19:48
    Mantra Dalajlamy na trzecie tysiąclecie

    1. Weź pod uwagę, że wielka miłość i wielkie osiągnięcia wiążą się z wielkim
    ryzykiem.
    2. Gdy coś tracisz nie przegap tej wewnętrznej lekcji.
    3. Stosuj zasadę 3S: szacunek dla siebie, szacunek dla innych, stuprocentowa
    odpowiedzialność za wszystkie swoje czyny.
    4. Pamiętaj, że nie otrzymanie tego, czego pragniesz jest czasami cudownym
    zrządzeniem losu.
    5. Naucz się zasad, tak abyś wiedział jak je mądrze łamać.
    6. Nie pozwól aby mała niezgoda zburzyła wielką przyjaźń.
    7. Kiedy zdasz sobie sprawę, że popełniłeś błąd, natychmiast poczyń kroki aby
    go naprawić.
    8. Codziennie spędź trochę czasu w samotności.
    9. Bądź otwarty na zmiany, ale nie porzucaj swoich wartości.
    10. Pamiętaj, że milczenie jest czasami najlepszą odpowiedzią.
    11. Prowadź dobre, godne życie. Kiedy się zestarzejesz i będziesz je wspominał,
    będziesz mógł się nim cieszyć jeszcze raz.
    12. Atmosfera miłości we własnym domu jest podstawą twojego życia.
    13. Podczas sprzeczki z kochanymi osobami odnoś się tylko do aktualnej
    sytuacji, a nie przywołuj przeszłości.
    14. Dziel się swoją wiedzą. To droga do nieśmiertelności.
    15. Okaż przyjaźń Twojej planecie Ziemi.
    16. Raz w roku udaj się do miejsca w którym jeszcze nie byłeś.
    17. Pamiętaj, że najlepsze partnerstwo to takie w którym Wasza wzajemna miłość
    przewyższa Wasze wzajemne potrzeby.
    18. Oceniaj swój sukces poprzez pryzmat tego, z czego musiałeś zrezygnować aby
    go osiągnąć.
    19. Podchodź do miłości i gotowania z beztroskim oddaniem.
    „ Możemy odrzucić wszystko: religię, ideologię, nabytą mądrość. Niezbędne jest
    tylko jedno: miłość i współczucie. To jest właśnie moja prawdziwa religia, moja
    prosta wiara. Z jej punktu widzenia nie potrzebujemy świątyń, kościołów,
    meczetów, synagog ani wyrafinowanych filozofii, doktryn i dogmatów. Świątynią
    jest nasze własne serce i nasz własny umysł. Doktryną – współczucie. Wszystko
    czego nam trzeba – to miłość do innych i szacunek dla ich praw i godności,
    niezależnie od tego kim , lub czym są. Dopóki praktykujemy tę miłość i szacunek
    w codziennym życiu, dopóki mieszka w nas współczucie wobec innych a powodowani
    poczuciem odpowiedzialności, postępujemy powściągliwie, to – wykształceni czy
    prości, wierzący w Buddę, Boga lub coś innego albo zgoła nic – bez wątpienia
    będziemy szczęśliwi.” - Dalajlama.
  • Gość: miłka IP: *.chello.pl 03.08.03, 20:17
    Gość portalu: Palnick napisał(a):

    > Mantra Dalajlamy na trzecie tysiąclecie
    >
    > 1. Weź pod uwagę, że wielka miłość i wielkie osiągnięcia wiążą się z wielkim
    > ryzykiem.
    > 2. Gdy coś tracisz nie przegap tej wewnętrznej lekcji.
    > 3. Stosuj zasadę 3S: szacunek dla siebie, szacunek dla innych, stuprocentowa
    > odpowiedzialność za wszystkie swoje czyny.
    > 4. Pamiętaj, że nie otrzymanie tego, czego pragniesz jest czasami cudownym
    > zrządzeniem losu.
    > 5. Naucz się zasad, tak abyś wiedział jak je mądrze łamać.
    > 6. Nie pozwól aby mała niezgoda zburzyła wielką przyjaźń.
    > 7. Kiedy zdasz sobie sprawę, że popełniłeś błąd, natychmiast poczyń kroki
    aby
    > go naprawić.
    > 8. Codziennie spędź trochę czasu w samotności.
    > 9. Bądź otwarty na zmiany, ale nie porzucaj swoich wartości.
    > 10. Pamiętaj, że milczenie jest czasami najlepszą odpowiedzią.
    > 11. Prowadź dobre, godne życie. Kiedy się zestarzejesz i będziesz je
    wspominał,
    >
    > będziesz mógł się nim cieszyć jeszcze raz.
    > 12. Atmosfera miłości we własnym domu jest podstawą twojego życia.
    > 13. Podczas sprzeczki z kochanymi osobami odnoś się tylko do aktualnej
    > sytuacji, a nie przywołuj przeszłości.
    > 14. Dziel się swoją wiedzą. To droga do nieśmiertelności.
    > 15. Okaż przyjaźń Twojej planecie Ziemi.
    > 16. Raz w roku udaj się do miejsca w którym jeszcze nie byłeś.
    > 17. Pamiętaj, że najlepsze partnerstwo to takie w którym Wasza wzajemna
    miłość
    > przewyższa Wasze wzajemne potrzeby.
    > 18. Oceniaj swój sukces poprzez pryzmat tego, z czego musiałeś zrezygnować
    aby
    > go osiągnąć.
    > 19. Podchodź do miłości i gotowania z beztroskim oddaniem.
    > „ Możemy odrzucić wszystko: religię, ideologię, nabytą mądrość. Niezbędne
    > jest
    > tylko jedno: miłość i współczucie. To jest właśnie moja prawdziwa religia,
    moja
    >
    > prosta wiara. Z jej punktu widzenia nie potrzebujemy świątyń, kościołów,
    > meczetów, synagog ani wyrafinowanych filozofii, doktryn i dogmatów. Świątynią
    > jest nasze własne serce i nasz własny umysł. Doktryną – współczucie. Wszy
    > stko
    > czego nam trzeba – to miłość do innych i szacunek dla ich praw i godności
    > ,
    > niezależnie od tego kim , lub czym są. Dopóki praktykujemy tę miłość i
    szacunek
    >
    > w codziennym życiu, dopóki mieszka w nas współczucie wobec innych a
    powodowani
    > poczuciem odpowiedzialności, postępujemy powściągliwie, to – wykształceni
    > czy
    > prości, wierzący w Buddę, Boga lub coś innego albo zgoła nic – bez wątpie
    > nia
    > będziemy szczęśliwi.” - Dalajlama.
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 03.08.03, 20:25
    Czy potrafisz sobie wyobrazić, że coś podobnego przekazuje ludziom Jan Paweł II?
  • Gość: miłka IP: *.chello.pl 04.08.03, 16:07
  • Gość: Kafar IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.09.03, 14:16
    Kościól katolicki posluguje się takim obrazem buddyzmu, który jak sądzę wynika
    z braku bezpośredniej znajomości żywej buddyjskiej tradycji i przypisywania
    buddyjskim terminom znaczeń, charakterystycznych dla naszego kręgu kulturowego.
    Celem buddyzmu nie jest "spokój umysłu" uzyskany poprzez izolowanie się od
    trudnych doświadczeń, czy wręcz od całego zjawiskowego świata. W takim
    poglądzie pokutuje jeszcze pewne fałszywe wyobrażenie, wynik pierwszych
    interpretacji buddyzmu przez zachodnich religioznawców, którzy buddyjskiemu
    pojęciu "pustki zjawisk" przypisywali nihilistyczne konotacje.

    Tybetańskie słowo, określające Stan Buddy - cel praktyki każdego buddysty, to
    zbitek dwóch wyrazów "sang-dzie". "Sang" oznacza "oczyszczony" - chodzi tutaj o
    oczyszczenie umysłu z wszelkich negatywnych zaciemnień, natomiast "dzie"
    znaczy "rozkwitły", dotyczy to wszystkich doskonałych właściwości, które po
    oczyszczeniu umysłu przejawiają się spontanicznie, ponieważ zawsze były w nim
    obecne. Często używa się tu metaforycznego porównania umysłu do bryły złota,
    która leżąc w błocie wcale nie przestaje być złotem. Wystarczy tylko ją
    oczyścić, by złoto zalśniło pięknym blaskiem. Z kolei sanskryckie
    słowo "nirwana", które oznacza "zdmuchnięcie" jest jeszcze często pojmowane
    jako "zniknięcie osoby, rozpłynięcie się w niebycie", odnosi się ono jednak do
    zdmuchnięcia kurzu, który pokrywa taflę lustra umysłu.

    Zatem w buddyzmie nie chodzi o "pozbywanie się tożsamości" czy "zapieranie
    osobowości" ale o zobaczenie czym jest to "ja", z którym się identyfikujemy. W
    swej ostatecznej analizie tego pojęcia, buddyzm dochodzi do wniosku, że nie ma
    niczego takiego jak immanentnie istniejące "ja" - jest ono tylko pewnym
    poczuciem, wynikającym z różnych tymczasowych warunków (ciało, pamięć,
    świadomość itp...). "Ja" jest swego rodzaju mentalną etykietką, z którą
    próbujemy się utożsamiać.

    W buddyzmie nie pozbywamy się "ja", ponieważ tak naprawdę żadne "ja" nie
    istnieje. Pozbywamy się natomiast fałszywego poglądu, a w dalszej kolejności
    fałszywego sposobu przeżywania świata, przeżywania poprzez poczucie
    dualistycznego oddzielenia, które jest źródłem naszego cierpienia. Nie chodzi
    zatem o pozbycie się osobowości, ale o zobaczenie czym ona jest i zrobienie z
    niej dobrego użytku. Będąc wolnymi od egocentrycznych ograniczeń, w naturalny
    sposób stajemy się bardziej współczujący, wyraźniej widzimy cierpienia z jakimi
    borykają się inne istoty. Dzięki empatii rozumiemy je, dzięki mądrości znamy
    przyczynę ich cierpienia i sposób w jaki można im pomóc, dzięki współczuciu i
    mocy potrafimy im pomagać. Właściwości oraz doświadczenia, którymi dyponujemy i
    które składają się na naszą osobowość, mogą zostać wykorzystane dla pożytku
    innych. Można zauważyć, że buddyjscy mistrzowie dysponują bardzo silną
    osobowością, traktują ją jednak jako narzędzie, nie identyfikują jej z
    pojęciem "ja" a jednocześnie doskonale radzą sobie na codziennym poziomie:
    wiedzą gdzie się urodzili, jakie mają nazwisko i w której ręce trzyma się nóż
    a w której widelec wink W buddyzmie nie chodzi zatem o "święty spokój" ale
    o "świętą radość" - nie bezosobową lecz ponadosobową, nie odizolowaną lecz
    wszechobejmującą. Po więcej informacji odsyłam chętnych do wykładu Matthieu
    Riccarda:

    www.buddyzm.edu.pl/magazyn/16/cs16-16.htm

    Trudno w formie krótkiej odpowiedzi zawrzeć wszystkie niuanse buddyjskiego
    poglądu (zwłaszcza, że jest on bardzo zróżnicowany ponieważ odpowiada
    predyspozycjom różnych ludzi), dlatego zainteresowanym polecam lekturę książki:

    "Mnich i filozof" - Jean-Francois Revel i Matthieu Ricard

    Można ją nabyć u wydawcy:
    www.bigszczecin.com.pl/projekty/wydawnictwo/mnich/mnich.html

  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 16.10.03, 08:10
    Ateizm nie jest dogmatem konkretnej szkoły filozoficznej. Ateista odrzuca wiarę
    w boga. Jeśli buddysta ją odrzuca, dlaczegóż nie może określać się mianem
    ateisty? Czy dlatego tylko, że przeważająca liczba ateistów to ludzie
    niereligijni?
  • Gość: lala IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.03, 14:55
  • Gość: Ateista IP: *.stenaline.com 21.04.04, 08:26

    Autor: Gość: Aieista IP: *.cs.vt.edu
    Data: 20.04.2004 10:13

    Podniesienie do rangi nieomal Boga kobiety o której nie wiemy naprawdę ani
    jednego słowa, że na tą lub na jakąkolwiek godność zasługuje, wiemy zaś, że
    jak jej mąż dowiedział się, że jest w ciąży to chciał ją wygonić, jest
    ewidentnym infantylizmem.

    Gromadzenie nieprzeliczonych bogactw, zamieszkiwanie pałaców, życie w
    ogromnym luksusie, podróżowanie najbardziej luksusowymi środkami lokomocji i
    równoczesne twierdzenie, że się reprezentuje Jezusa, który sam był nędzarzem
    i pochwalał ubóstwo, to fałsz i obłuda.

    Wiara w nieomylność papieską przy równoczesnej świadomości ogromu zbrodni
    jakich się Kościół katolicki dopuszczał pod auspicjami autorskimi kolejnych
    papieży, to ewidentny debilizm, lub zupełny brak moralności.

    Często mi się wydaje, że społeczeństwo jest normalne a normalność większością
    tylko wtedy, gdy się patrzy na to społeczeństwo z dużej odległości. Jeśli się
    ogląda ludzi z bliska, to się dochodzi do wniosku, że tych normalnych jest
    bardzo mało, albo że paranoja jest normą.

    Z drugiej strony oprócz szarej masy prostych ludzi należących do Kościoła
    katolickiego, do tej wspólnoty wyznaniowej należy sporo ludzi wykształconych
    a nawet wybitnych. Jak oni mogą nie widzieć tych nonsensów i sprzeczności?

    Otóż ja uważam, że ci ostatnio wymienieni, po prostu nie wierzą w te głupoty
    a jedynie z różnych powodów deklarują swą przynależność do Kościoła
    katolickiego.

    Zamiast mego podpisu wyliczam niżej te osobistości, które moim zdaniem też by
    się pod tym artykułem podpisały:

    Ernest Hemingway: Każdy myślący człowiek jest ateistą.

    James Joyce: Nie można być równocześnie dorosłym człowiekiem i
    chrześcijaninem.

    Józef Piłsudski: Religia jest dla ludzi bez rozumu.

    Ksiądz Józef Tischner: Jeszcze nie widziałem nikogo, kto stracił wiarę
    czytając Marksa, za to widzę wielu, którzy stracili ją przez kontakt z księżmi


  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 29.07.03, 20:28
    Celem zabiegów ogłupiających stosowanych przez kler jest uzyskanie parafian,
    ktorych religijność zasadza się na silnie ugruntowanych fundamentach - fides
    carbonaria – czyli wiary węglarza ( ze średniowiecznej anegdoty o węglarzu –
    tragarzu węgla, który oświadczył ,że wierzy w to co kościół wierzy, a gdy
    zapytano go w co wierzy kościół odpowiedział: w to co ja wierzę).
    Co śmieszne, taki typ wiernych jest najpowszechniej spotykany w naszej
    ojczyźnie.
  • Gość: Paweł IP: *.fenix.com / 192.168.1.* 29.07.03, 20:51
    Nadal uwazam, ze to co napisalem jest prawda. Bo to czlowiek jest
    odpowiedzialny za zlo na tym swiecie. Jesli uwazasz, ze jest inaczej to twoj
    problem. Kosciol, III Rzesze, ZSRR stworzyl czlowiek.
  • Gość: camrut IP: *.echostar.pl 29.07.03, 21:19
    Gość portalu: Paweł napisał(a):

    > Nadal uwazam, ze to co napisalem jest prawda. Bo to czlowiek jest
    > odpowiedzialny za zlo na tym swiecie. Jesli uwazasz, ze jest inaczej to twoj
    > problem. Kosciol, III Rzesze, ZSRR stworzyl czlowiek.'

    ......

    skoro tak...to chyba powinienes raczej kontestowac rzeczywistosc
    dookola...szczegolnie tej jej fragment, ktory mowi o wyzszosci kosciola nad
    innymi wyznaniami, ba, panstwem nawet - czyz nie?
    A skoro juz jestesmy na dobrym tropie i twierdzisz,ze czlowiek stworzyl
    kosciol...to moze i troche konsekwencji przy genezie wiary by sie przydalo...
    zatem kto stworzyl wiare, Pawlesmile?!
  • Gość: Paweł IP: *.fenix.com / 192.168.1.* 29.07.03, 21:42
    Gość portalu: camrut napisał(a):

    > Gość portalu: Paweł napisał(a):
    >
    > > Nadal uwazam, ze to co napisalem jest prawda. Bo to czlowiek jest
    > > odpowiedzialny za zlo na tym swiecie. Jesli uwazasz, ze jest inaczej to tw
    > oj
    > > problem. Kosciol, III Rzesze, ZSRR stworzyl czlowiek.'
    >
    > ......
    >
    > skoro tak...to chyba powinienes raczej kontestowac rzeczywistosc
    > dookola...szczegolnie tej jej fragment, ktory mowi o wyzszosci kosciola nad
    > innymi wyznaniami, ba, panstwem nawet - czyz nie?
    > A skoro juz jestesmy na dobrym tropie i twierdzisz,ze czlowiek stworzyl
    > kosciol...to moze i troche konsekwencji przy genezie wiary by sie przydalo...
    > zatem kto stworzyl wiare, Pawlesmile?!

    Czlowiek oczywiscie. Ale nie wszystko to co stworzyl czlowiek jest zle.
    Wszystko ma swoje zalety i wady. Uwazam, ze czlowiekowi bez wiary bylo by zle.
    Tak juz jest od zarania dziejow, ze czlowiek w cos wierzy i tworzy swoje
    obrzadki wiary. Chrzescijanie stworzyli Kosciol i nie uwazam tego za jakis
    przebiegly spisek majacy na celu zniewolenie ludzkich umyslow.
  • Gość: camrut IP: *.echostar.pl 29.07.03, 22:04

    > > zatem kto stworzyl wiare, Pawlesmile?!
    >
    > Czlowiek oczywiscie. Ale nie wszystko to co stworzyl czlowiek jest zle.
    > Wszystko ma swoje zalety i wady. Uwazam, ze czlowiekowi bez wiary bylo by
    zle.
    > Tak juz jest od zarania dziejow, ze czlowiek w cos wierzy i tworzy swoje
    > obrzadki wiary. Chrzescijanie stworzyli Kosciol i nie uwazam tego za jakis
    > przebiegly spisek majacy na celu zniewolenie ludzkich umyslow.

    Oj Pawle...czlowiek wytworca dziel/rzeczy robi to na swoj pozytek, nieprawdaz?
    Zawezmy teraz - a w jakim duchu, ku jakiemu przeznaczeniu powstala
    instytucjonalna maszyneria duchowna? Kto czerpie pozytek z wiary, procz
    stojacych na jej czele dygnitarzy? - bo przeciez nie powiesz mi,ze z racji
    posiadanych przez koscol przywielejow - czerpiesz/zyskujesz cos ty?!
    No chyba,ze duchowo....tylko tu pojawia sie problem,ze tego nie sposob
    dowiesc...natomiast aktow wykorzystywania ludzi pod plaszczem wiary dla
    partykularnych interesow jest a z nadto...a zwazywszy na historie
    kosiola...toz to jeden wielki system dbania o wlasy 'tylek'.
    W przeciwnym wypadku, Pawle, po co te wszystkie zbiorki na tace, walka o
    przywlaszczanie dobr (jak to ma miejsce w naszym kraju),ciagle zabieganie o
    najkorzystniejszy uklad dal siebie nak najbardziej materialnych nie- duchowych
    spraw(?) ;konkordaty,etc,etc...skoro tylko 'wiara' moglaby wystarczyc???

    I na koniec Pawle - czym bylby kosciol bez wiary???

    no i czemu wiara to sluzy?
  • Gość: Paweł IP: *.fenix.com / 192.168.1.* 29.07.03, 22:46
    Gość portalu: camrut napisał(a):

    >
    > > > zatem kto stworzyl wiare, Pawlesmile?!
    > >
    > > Czlowiek oczywiscie. Ale nie wszystko to co stworzyl czlowiek jest zle.
    > > Wszystko ma swoje zalety i wady. Uwazam, ze czlowiekowi bez wiary bylo by
    > zle.
    > > Tak juz jest od zarania dziejow, ze czlowiek w cos wierzy i tworzy swoje
    > > obrzadki wiary. Chrzescijanie stworzyli Kosciol i nie uwazam tego za jakis
    >
    > > przebiegly spisek majacy na celu zniewolenie ludzkich umyslow.
    >
    > Oj Pawle...czlowiek wytworca dziel/rzeczy robi to na swoj pozytek, nieprawdaz?
    > Zawezmy teraz - a w jakim duchu, ku jakiemu przeznaczeniu powstala
    > instytucjonalna maszyneria duchowna? Kto czerpie pozytek z wiary, procz
    > stojacych na jej czele dygnitarzy? - bo przeciez nie powiesz mi,ze z racji
    > posiadanych przez koscol przywielejow - czerpiesz/zyskujesz cos ty?!
    > No chyba,ze duchowo....tylko tu pojawia sie problem,ze tego nie sposob
    > dowiesc...natomiast aktow wykorzystywania ludzi pod plaszczem wiary dla
    > partykularnych interesow jest a z nadto...a zwazywszy na historie
    > kosiola...toz to jeden wielki system dbania o wlasy 'tylek'.
    > W przeciwnym wypadku, Pawle, po co te wszystkie zbiorki na tace, walka o
    > przywlaszczanie dobr (jak to ma miejsce w naszym kraju),ciagle zabieganie o
    > najkorzystniejszy uklad dal siebie nak najbardziej materialnych nie-
    duchowych
    > spraw(?) ;konkordaty,etc,etc...skoro tylko 'wiara' moglaby wystarczyc???
    >
    > I na koniec Pawle - czym bylby kosciol bez wiary???
    >
    > no i czemu wiara to sluzy?

    Wiem jaka bys chcial uslyszec odpowiedz. Kosciol bez wiary nie moglby istniec.
    A wiara? Wiara ma sluzyc w utrzymaniu Kosciola. Ale ty patrzysz na to z punktu
    widzenia pieniedzy i wyzysku ludzi. Po czesci sie zgodze. Nie dawno pojawil sie
    na Onecie artykul, w ktorym wyliczono ile srednio pieniedzy przeznaczamy na
    Kosciol. Ale idea Kosciola jest calkiem inna. Jesli nawet mija sie ona z
    dzisiejsza rzeczywistoscia to sa na swiece ludzie, ktorzy ida do kosciola nie
    po to zeby rzucic kasa.
  • Gość portalu: Paweł napisał(a):

    > Wiem jaka bys chcial uslyszec odpowiedz. Kosciol bez wiary nie moglby
    istniec.
    > A wiara? Wiara ma sluzyc w utrzymaniu Kosciola.

    nie sama wiara kosciol zyje:_)
    Czy tez tylko z samej wiary kosciol nie przezyjesmile
    Nie mowiac juz o omamianiu innych.
    Po co ten przepych przybytkow duchowej rozkoszy?
    Czyz nie ma on symbolizowac duchowej potegi.
    Kto by przyszedl do marnej stajenki.
    A ilu ludzi przezyloby za pieniazki na utrzymanie tych gmaszysk i za budowe
    nowych to juz inna sprawa.
    Czy to nie jest dualizm?
    Czy nie dostrzegasz tutaj sprzecznosci?

    Czy wiesz dlaczego kk obstaje tak silnie za utrzymaniem celibatu?
    Poniewaz w przeciwnym wypadku ksiadz i jego rodzina musieliby posiadac
    majatek.
    Ksiadz wydawalby wiecej niz 'normalnie'.
    Po jego smierci jego zona, czy taz jego dzieci otrzymaliby w spadku 'dobra'/
    majatek ksiedza, wypracowany przez lata pracy.
    A tak po jego smierci wszystko pozostaje w kk, a majatek kk nie ulego
    uszczupleniu, wrecz przeciwnie, a wszystko to oczywiscie na
    WIEKSZA CH(w)ALE BOGA!


    > Ale ty patrzysz na to z punktu
    > widzenia pieniedzy i wyzysku ludzi. Po czesci sie zgodze. Nie dawno pojawil
    sie
    >
    > na Onecie artykul, w ktorym wyliczono ile srednio pieniedzy przeznaczamy na
    > Kosciol. Ale idea Kosciola jest calkiem inna.

    idea...
    jak to pieknie brzmi..
    Z reguly idea byla innasmile (komunizm tez mial piekne idee, a inkwizycja jak
    pieknie jej idee swiecilysmile

    > Jesli nawet mija sie ona z
    > dzisiejsza rzeczywistoscia to sa na swiece ludzie, ktorzy ida do kosciola
    nie
    > po to zeby rzucic kasa.


    I chwala im za to.
    Oby wiecej bylo takich osob.
  • > Wiem jaka bys chcial uslyszec odpowiedz. Kosciol bez wiary nie moglby
    istniec. > A wiara? Wiara ma sluzyc w utrzymaniu Kosciola. Ale ty patrzysz na
    to z punktu > widzenia pieniedzy i wyzysku ludzi. Po czesci sie zgodze. Nie
    dawno pojawil sie> na Onecie artykul, w ktorym wyliczono ile srednio pieniedzy
    przeznaczamy na > Kosciol.

    Nie o to idzie, jaka chcialabym uslyszec odpowiedz. To nie byl koncert
    zyczensmile.Patrze na sprawe bardziej kompleksowo z zewnatrz; ujmujac rzecz jako
    proces (...)

    >Ale idea Kosciola jest calkiem inna.

    A jaka to idea kosciola i przez kogo stworzonasmile?
    A jesli juz stworzona, bo tutuaj przynajmniej zgodni jestesmy - to w jakim
    celusmile?
    I co w owej idei zawarte bylo,ze doprowadzila do powstania takiej instytucji
    jaka jest kosciol - bo jakos nikt z wiernych tego faktu nie neguje, ba,
    przeciwko niemu nie protestuje - kazde slowa krytyki w strone owej instytucji
    traktuje jak przytyk do wiary - ktora, przeciez ma charakter osobisty,
    wyrazajac osobiste zaangazowanie wierzacego(...)

    >Jesli nawet mija sie ona z > dzisiejsza rzeczywistoscia to sa na swiece
    ludzie, ktorzy ida do kosciola nie > po to zeby rzucic kasa.

    To nie tylko o dzisiejsza rzeczywistos idzie, historia tego dowodemsmile...a co
    do ludzi, 'ktorzy ida do kosciola....' - coz ...kazdy system jest
    niedoskonalysmile
  • Gość: camrut IP: *.echostar.pl 29.07.03, 23:39
    > Wiem jaka bys chcial uslyszec odpowiedz. Kosciol bez wiary nie moglby
    istniec. > A wiara? Wiara ma sluzyc w utrzymaniu Kosciola. Ale ty patrzysz na
    to z punktu > widzenia pieniedzy i wyzysku ludzi. Po czesci sie zgodze. Nie
    dawno pojawil sie> na Onecie artykul, w ktorym wyliczono ile srednio pieniedzy
    przeznaczamy na > Kosciol.

    Nie o to idzie, jaka chcialabym uslyszec odpowiedz. To nie byl koncert
    zyczensmile.Patrze na sprawe bardziej kompleksowo z zewnatrz; ujmujac rzecz jako
    proces (...)

    >Ale idea Kosciola jest calkiem inna.

    A jaka to idea kosciola i przez kogo stworzonasmile?
    A jesli juz stworzona, bo tutuaj przynajmniej zgodni jestesmy - to w jakim
    celusmile?
    I co w owej idei zawarte bylo,ze doprowadzila do powstania takiej instytucji
    jaka jest kosciol - bo jakos nikt z wiernych tego faktu nie neguje, ba,
    przeciwko niemu nie protestuje - kazde slowa krytyki w strone owej instytucji
    traktuje jak przytyk do wiary - ktora, przeciez ma charakter osobisty,
    wyrazajac osobiste zaangazowanie wierzacego(...)

    >Jesli nawet mija sie ona z > dzisiejsza rzeczywistoscia to sa na swiece
    ludzie, ktorzy ida do kosciola nie > po to zeby rzucic kasa.

    To nie tylko o dzisiejsza rzeczywistos idzie, historia tego dowodemsmile...a co
    do ludzi, 'ktorzy ida do kosciola....' - coz ...kazdy system jest
    niedoskonalysmile

    ps. nastapila pomylka a 'propos nick'asmile nie zmieniam ich na zawolanie, ale
    komputer z ktorego korzystam jest jeden - jak wolisz wspolny domowysmile
    nastapilo male niedopatrzenie, ale zdaje sie juz naprawionesmile
    camrut - Kamila R.
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 29.08.03, 00:29
    Bojaźń i drżenie Kierkegaarda

    Głęboko religijny Soren Kierkegaard (1813-55) ukazał połączenie religii i
    strachu w kontekście egzystencjalnym. Wprawdzie jego ponura religijność wyrosła
    na tle poczucia winy i lęku przed karą boską, lecz jej treść była całkiem inna.
    Religijność ta była nie tylko zbiorem przekonań co sposobem życia, a w życiu
    widział głównie dylematy moralno-religijne, które biorą się z zestawienia
    doczesnej i skończonej egzystencji ludzkiej z wiecznością: to powoduje
    cierpienia i lęki. Boskość, którą może człowiek widzieć jedynie irracjonalnie,
    z uwagi na swoją marność, przyprawia go o kolejne dylematy. Jednak byt wieczny
    jest bytem prawdziwym, do niego człowiek powinien dążyć. Ma więc do wyboru:
    albo-albo. Może iść łatwą ścieżką doczesnej egzystencji nie odrywając swych
    myśli od ziemi; albo też wznosić je ku wieczności i wystawiać swój umysł na
    ciężką próbę poczucia znikomości, sprzeczności, antynomii, itd. Formy zwykłego
    codziennego życia są tylko formami ucieczki przed Wiecznością, lekkim muskaniem
    rzeczywistości. Dopiero typ życia, który wprowadza Absolut w jego istotę, jest
    prawdziwym obcowaniem z rzeczywistością. Widzimy więc, że ten rodzaj
    religijności nie przewiduje jakiegokolwiek pocieszycielskiego znaczenia
    religii. Jest zarazem najbardziej zintelektualizowany i uwznioślony.
    Kierkegaard pisał, że lęk i drżenie to naturalny sposób w jaki objawia się w
    życiu Bóg. Rozróżnił dwa rodzaje religii: taką, która ukazuje się jako dalsze
    tło egzystencji i taką która wdziera się w jej istotę. Obie religie powodują
    męczarnie i paradoksy, ale pierwszy rodzaj religii jest łatwiejszy i wymaga
    mniejszych poświęceń. Drugi rodzaj religii jest znacznie cięższym wyzwaniem:
    otwarcie urąga rozumowi potęgując paradoks i męki, naturalnym stosunkiem wobec
    boga jest tylko lęk i groza. Takie jest właśnie chrześcijaństwo właściwie
    pojęte. Pisał, że ukazywanie chrześcijaństwa jako pociechy jest jego całkowitym
    zafałszowaniem. W jednej z jego książek czytamy: "Siedzę w swoim cichym pokoju
    i znam tylko jedno niebezpieczeństwo: religię". Rzeczywistość przepojona Bogiem
    zadaje męczarnie, ale daje zarazem napięcie i głębię.
  • Gość: Pal IP: 194.17.229.* 22.02.04, 10:37
    On potwierdza to co widać wokoło. Ludzie boją się, trwożą ponieważ nie widzą
    sensu istnienia. Ten egzystencjalny niepokój, o wiele silniejszy u ludzi niż u
    zwierząt, jest odwieczną pożywką systemów religijnych.
    One to oferują antidotum na trwogę. Co bardzo ciekawe oferta ta nie ma na celu
    uspokojenia człowieczej myśli a wręcz przeciwnie ma ona tę trwogę umocnić w
    celu przejęcia kontroli nad ludzkimi zachowaniami. Zaobserwował to właśnie
    Kierkegaard (sam niezwykle religijny) i ujął następująco:

    "Siedzę w swoim cichym pokoju i znam tylko jedno niebezpieczeństwo: religię".

    Rzeczywistość przepojona Bogiem zadaje męczarnie, ale daje zarazem napięcie i
    głębię.
    Czy tak mówić powinien człowiek przepojony i uspokojony przesłaniem
    chrześcijaństwa? Czy chrześcijaństwo niesie spokój i wyciszenie,czy jest "dobrą
    nowiną"? A może raczej narzędziem w rękach nieetycznych manipularorów, służącym
    do panowania nad człowiekiem?
    Dawno zostało dowiedzione, że ludzie są skłonni postępowac nieracjonalnie
    właśnie pod wpływem starchu (trwogi). Utrzymywanie ich w tym stanie to
    najprostszy sposób skanalizowania zachowań mas.
    Kościół katolicki, w swoim geniuszu marketingowym znalazł sposób na
    wielusetletnie drenowanie "wiernych".Tu właśnie wszystko oparte jestna strachu,
    i manipulowaniu trwogą egzystencjalną a dodatkowa perfidia polega na tym, że
    system nakazów i zakazów jest tak skonstruowany, że normalny człowiek zawsze
    jest w fazie grzechu. Powoduje to dodatkowo poczucie winy a KK oferuje łatwy
    sposób uwolnienia się od tego przykrego uczucia. Bezpośrednio lub pośrednio
    odpłatnie. W ten sposób wierni stają się bezwolnymi, obawiającymi się
    samodzielnego myślenia, całkowicie uzależnionymi marionetkami wykorzystywanymi
    przez kler. Im niższy poziom świadomości i wykształcenia tym to uzależnienie
    silniejsze i wygodniejsze dla hierarchii.
    A wszystko to dzięki przyrodzonej trwodze człowieczej.....
  • Gość: Paweł IP: *.fenix.com / 192.168.1.* 29.07.03, 21:01
    Z twojej wypowiedzi i innych wynika takze, ze nauka np. Dziesieciu Przykazan
    jest niebezpieczna dla umyslu. Gratuluje.
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 29.07.03, 21:05
    Gość portalu: Paweł napisał(a):

    > Z twojej wypowiedzi i innych wynika takze, ze nauka np. Dziesieciu Przykazan
    > jest niebezpieczna dla umyslu. Gratuluje.
    ---------------
    Pokaż mi post w którym twierdzę cos podobnego. W zasadzie wystarcz jedna reguła:
    "nie czyń bliźniemu co tobie nie miłe"
  • Gość: Paweł IP: *.fenix.com / 192.168.1.* 29.07.03, 21:15
    Gość portalu: Palnick napisał(a):

    > Gość portalu: Paweł napisał(a):
    >
    > > Z twojej wypowiedzi i innych wynika takze, ze nauka np. Dziesieciu Przykaz
    > an
    > > jest niebezpieczna dla umyslu. Gratuluje.
    > ---------------
    > Pokaż mi post w którym twierdzę cos podobnego. W zasadzie wystarcz jedna
    reguła
    > :
    > "nie czyń bliźniemu co tobie nie miłe"

    Np. sam tytul twojego postu.
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 29.07.03, 22:46
    Gość portalu: Paweł napisał(a):

    > Gość portalu: Palnick napisał(a):
    >
    > > Gość portalu: Paweł napisał(a):
    > >
    > > > Z twojej wypowiedzi i innych wynika takze, ze nauka np. Dziesieciu Pr
    > zykaz
    > > an
    > > > jest niebezpieczna dla umyslu. Gratuluje.
    > > ---------------
    > > Pokaż mi post w którym twierdzę cos podobnego. W zasadzie wystarcz jedna
    > reguła
    > > :
    > > "nie czyń bliźniemu co tobie nie miłe"
    -------------
    >
    > Np. sam tytul twojego postu.
    ------------
    Tytuł nie ma nic wspólnego z zasadami według których należy żyć.Zasady takie
    można wywodzić z różnych źródeł np. humanizmu. U zarania wszelkich refleksji
    człowieka nad światem leży ta sama podstawa - żyj tak abyś szanował innego
    człowieka a zyskasz w tym jego wzajemność. Z niej biorą początek religie i
    systemy filozoficzne. Niestety właśnie religie przekształcają sie w machiny
    zaprzeczające źródłom i zaczynają życ własnym religiocentrycznym życiem.
    Zaczyna się nagle okazywać, że nie ten człowiek jest prawy, który nie krzywdzi
    bliźniego ale ten który jest naszym współwyznawcą. Bez względu na to jak
    postępuje.
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 30.07.03, 09:00

    UCZNIOWIE!

    1. Miejcie odwagę odmowy uczestniczenia w indoktrynacji na terenie szkoły,
    nie uczeszczajcie na religię jeżeli robicie to wbrew sobie.

    2. Ci, którzy odczuwają taka potrzebę powinni ja realizować na terenie
    światyni.

    3. Nie reagujcie agresywnie na zaczepki katechetów ale niezwłocznie
    zgłaszajcie znecanie sie psychiczne lub fizyczne dyrektorowi. Jeżeli on nie
    zareaguje idźcie na policję.

    4. Nie dokuczajcie dzieciom, które nie uczęszczaja na religię. Szanujcie ich
    przekonania, jeżeli chcecie żeby ktos szanował Wasze.

    RODZICE!

    1. Jeżeli dziecko skarży się na niewłaściwe zachowanie katechety -wesprzyjcie
    je i zgłoście fakt na policji lub w prokuraturze.

    2. Wspierajcie dziecko, które nie chce uczestniczyć w lekcjach religii. Ono
    ma prawo wyboru, religia nie jest obowiazkowa.

    3. Wymuscie na dyrektorach aby lekcje religii były organizowane na pierwszej
    lub ostatniej lekcji. Uchroni to dzieci nieuczęszczajace przed złośliwosciami.

    DYREKTORZY SZKÓŁ!

    1. Nie bójcie sie biskupa. Jeżeli macie w szkole katechete bez kwalifikacji
    pedagogicznych i predyspozycji do pracy z młodzieżą - żądajcie twardo zmiany!

    2. Nie stosujcie innych wymagań zawodowych (nizszych) wobec katechetów.

    3. Reagujcie zdecydowanie na zgłaszane przez dzieci przypadki znęcania się
    nad nimi przez katechetów. Zgłaszajcie takie sprawy na policji bądź w
    prokuraturze.

    To spowoduje, że po jakimś czasie biskup będzie sie z wami liczył, dzieci
    beda was szanowac i moze w waszej szkole nikt doprowadzony do rozpaczy nie
    rzuci w katechetę ciężkim przedmiotem.Choćby dlatego, że religia wróci do sal
    katechetycznych.
  • Gość: miłka IP: *.chello.pl 30.07.03, 13:10
    Gość portalu: Palnick napisał(a):

    > 1. Jeżeli dziecko skarży się na niewłaściwe zachowanie katechety -wesprzyjcie
    > je i zgłoście fakt na policji lub w prokuraturze.

    > 1. Nie bójcie sie biskupa. Jeżeli macie w szkole katechete bez kwalifikacji
    > pedagogicznych i predyspozycji do pracy z młodzieżą - żądajcie twardo zmiany!

    > 2. Nie stosujcie innych wymagań zawodowych (nizszych) wobec katechetów.

    Trudno przecenić wage tych słów. Olbrzymia wiekszość katechetów, nie ma żadnego
    przygotowania pedagogicznego. To co dzieci opowiadają o lekcjach religii włos
    jeży na głowie. Przyłączam sie do apelu z całego serca. Chrońmy dzieci przed
    niekompetentnym i często agresywnymi katechetami. Zawsze wierz swojemu dziecku.
  • Gość: Jak ? IP: *.am.poznan.pl 30.07.03, 14:28
    Gość portalu: Palnick napisał(a):

    >
    > UCZNIOWIE!
    >
    > 1. Miejcie odwagę odmowy uczestniczenia w indoktrynacji na terenie szkoły,
    > nie uczeszczajcie na religię jeżeli robicie to wbrew sobie.
    >
    > 2. Ci, którzy odczuwają taka potrzebę powinni ja realizować na terenie
    > światyni.
    >
    > 3. Nie reagujcie agresywnie na zaczepki katechetów ale niezwłocznie
    > zgłaszajcie znecanie sie psychiczne lub fizyczne dyrektorowi. Jeżeli on nie
    > zareaguje idźcie na policję.
    >
    > 4. Nie dokuczajcie dzieciom, które nie uczęszczaja na religię. Szanujcie ich
    > przekonania, jeżeli chcecie żeby ktos szanował Wasze.
    >
    > RODZICE!
    >
    > 1. Jeżeli dziecko skarży się na niewłaściwe zachowanie katechety -wesprzyjcie
    > je i zgłoście fakt na policji lub w prokuraturze.
    >
    > 2. Wspierajcie dziecko, które nie chce uczestniczyć w lekcjach religii. Ono
    > ma prawo wyboru, religia nie jest obowiazkowa.
    >
    > 3. Wymuscie na dyrektorach aby lekcje religii były organizowane na pierwszej
    > lub ostatniej lekcji. Uchroni to dzieci nieuczęszczajace przed złośliwosciami.
    >
    > DYREKTORZY SZKÓŁ!
    >
    > 1. Nie bójcie sie biskupa. Jeżeli macie w szkole katechete bez kwalifikacji
    > pedagogicznych i predyspozycji do pracy z młodzieżą - żądajcie twardo zmiany!
    >
    > 2. Nie stosujcie innych wymagań zawodowych (nizszych) wobec katechetów.
    >
    > 3. Reagujcie zdecydowanie na zgłaszane przez dzieci przypadki znęcania się
    > nad nimi przez katechetów. Zgłaszajcie takie sprawy na policji bądź w
    > prokuraturze.
    >
    > To spowoduje, że po jakimś czasie biskup będzie sie z wami liczył, dzieci
    > beda was szanowac i moze w waszej szkole nikt doprowadzony do rozpaczy nie
    > rzuci w katechetę ciężkim przedmiotem.Choćby dlatego, że religia wróci do sal
    > katechetycznych.


    Jak ochronić umysł Palnicka przed indoktrynacją religijną ???
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 23.09.03, 09:27
    Wydawać by się mogło, że nauka religii w przedszkolach i szkołach leży w
    interesie kościoła a nie państwa.
    Jest to oczywiste, choć państwu łatwiej manipulować ukształtowanymi
    przez kosciół bezwolnymi ludźmi. Stąd niezrozumiała na pierwszy rzut oka
    symbioza kleru z kazdą władzą - nawet lewicową. Celem ostatecznym nauczania
    religii jest uzyskanie zastraszonego, działajacego odruchowo, bojącego sie
    myśleć parafianina (obywatela).
    Sporą rolę w utrzymaniu tego zaklętego kręgu hierarchowie przewiduja dla
    ogłupionych przez siebie w dzieciństwie rodziców. Oto przykład instrukcji
    wymarzonego przez kler postępowania parafianina z własnym dzieckiem:

    "Niech w waszym domu znajdzie się obraz religijny. To musi być piękny obraz.
    Jezusa, Rodziny Świętej, Matki Najświętszej z Dzieciątkiem. Jeżeli
    Częstochowska, niech to będzie wierna kopia. Wyraźna. Niech dzień będzie
    witany i żegnany pacierzem. I to od najmłodszych lat, od – „Zrób Bozi pa”.
    Dziecko w stronę obrazu zrobi „Boziu, pa, pa”, prześle całusa, a potem
    zacznie się modlić. Na klęczkach. Nie szkodzi, że dziecko jeszcze słabo
    wymawia, że nie pamięta, że nie rozumie, że nie pojmuje, że myli.

    (Ks. Mieczysław Maliński, „Dziennik Polski”, Internet, 4.04.2003)

    Ostatnie zdanie dotyczy wszystkich parafian. Niczego nie muszą rozumieć - mają
    jedynie automatycznie wykonywać pewne czynności. Z naciskiem na ruch ręki z
    banknotem w kierunku tacy.
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 31.07.03, 10:51
    CO BÓG NAPRAWDĘ CHCIAŁ NAM ZGOTOWAĆ ?

    Pewnego razu Bóg chciał zobaczyć, jak żyją ludzie na Ziemi. Kazał sobie
    sprowadzić telewizor, włączył a tu rodzi kobieta! Męczy się okrutnie,
    krzyczy - więc Bóg pyta:
    - Co to jest? Dlaczego ta kobieta się tak męczy?!
    - No bo powiedziałeś:"I będziesz rodziła w bólu" - odpowiada któryś anioł.
    - Tak? No... Tego....Ja tylko tak żartowałem.
    Przełącza program - górnicy. Zharowani, spoceni, walą kilofami. Bóg pyta:
    - A to co to jest?! Czy oni muszą tak się męczyć?!
    - Ale sam powiedziałeś:"I w trudzie będziesz pracował"...
    - Oj "powiedziałeś, powiedziałeś" - mówi Bóg, drapiąc się w głowę - to takie
    żarty były, ja żartowałem... Przełącza program a tam piękna, wielka
    świątynia, bogato zdobiona od wewnątrz i z zewnątrz. Przed nią luksusowe
    lśniące samochody, w środku gromada biskupów - dobrze odżywieni, pięknie
    ubrani, zrelaksowani itd,itp.
    Bóg się uśmiecha promieniście:
    - O to mi się podoba! Co to jest?
    - A to są właśnie ci, którzy wiedzą, że żartowałeś.
  • 31.07.03, 11:48
    smile))
    świetne!!!
    i po co te nasze tyrady?
    dowody, spory
    wystarczyło od razu zacząć wątek taką opowiastką
    moje gratulacje!!!
    d_nutka
  • Gość: mala ja IP: *.epm.se 01.08.03, 13:29
    glupota!
  • Gość: Kafar IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.08.03, 22:35
    Amen!
  • Gość: Palnick IP: *.stenaline.com 01.08.03, 23:57
    Taka nadzieja jest porównywalna z oczekiwaniem, że nosorożec stopniowo nauczy
    się latać a rekin przejdzie na dietę wegetariańską!
    Idee demokracji zawsze były kosciołowi nienawistne a pomysł zainfekowania nimi
    struktury KK - zakrawa na blużnierstwo.
    Kosciól katolicki czuł się jak ryba w wodzie w czasach cesarstwa Rzymskiego z
    jego niewolnictwem oraz w średniowieczu, kiedy życie ludzkie nic nie było
    warte. Zawsze też występował i to z wielkąbrutalnościa przeciwko jakimkolwiek
    objawom dążeń do nadania praw i uznania wolnej woli “osoby ludzkiej”. Zobacz
    jaką instrukcję papież przesłał Władysławowi Jagielle:

    Papiez Marcin V (1417 - 1431) w liscie do Wladyslawa Jagielly (w r. 1429):

    Wiedz, ze interesy Stolicy Apostolskiej, a takze twojej korony czynia
    obowiazkiem eksterminacje
    Husytów. Pamietaj, ze ci bezbozni ludzie oœmielaja sie glosic zasade równosci;
    twierdza, ze wszyscy
    chrzescijanie sa bracmi, i ze Bóg nie dal ludziom uprzywilejowanym prawa
    wladania narodami; utrzymuja,
    ze Chrystus przyszedl na swiat aby zniesc niewolnictwo; wzywaja ludzi do
    wolnosci, to znaczy do
    unicestwienia królów i kaplanów.

    Teraz, kiedy jeszcze jest czas, zwróc swoje sily przeciwko Czechom, pal,
    zabijaj i czyñ wszedzie pustynie,
    gdyz nic nie jest bardziej mile Bogu, ani bardziej pozyteczne dla sprawy
    królów, niz eksterminacja Husytów.

    Do czasów dzisiejszych KK tępi na każdym kroku wymienione tu “ występne” idee
    Husytów.
    Zwłaszcza wśród swojej trzody. Do dziś również próbuje instruować rządy o tym
    jak mają postępować.
    Do dziś twierdzi, że tylko on zna plany boże w każdej dziedzinie – dziwne
    tylko, że zawsze stawiają one KK
    w najlepszej mozliwej pozycji

    Kosciół z wielkim zaangażowaniem zwalczał powstawanie kolejnych konstytucji. W
    1855 r. wyraził
    zdecydowany sprzeciw wobec Konstytucji Stanów Zjednoczonych, glosząc
    iz "wolność to bluźnierstwo,
    wolność to odwodzenie innych od prawdziwego Boga. Wolność to mówienie kłamstw w
    imię Boga".
    Pozostaje przy takiej opinii po dziś dzień.
    Tego typu zachowania - zgłaszanie roszczeń i pouczeń - są kultywowane również
    współcześnie. Jest to
    pozostałość z wieków średnich, kiedy to pomimo istnienia odrębnych państw,
    rzeczywistą władzę w Europie sprawował kosciół. Była to pierwsza swego rodzaju,
    Unia Europejska, wówczas pod auspicjami Watykanu;
    ociekajaca krwią eliminowanych przeciwników, zaskakująca stopniem niewolenia
    wolnej myśli i brakiem jakichkolwiek swobód obywatelskich.
    Dopiero Rewolucja Francuska zepchnęła papiestwo z podestu dyrygenta. Ona to
    (Rewolucja Francuska) zapoczatkowala, tak zgubne dla kosciola:
    - idee wolnosci osobistej
    - rownosci wobec prawa
    - idee spoleczenstwa obywatelskiego
    - reprezentatywnosci wladz panstwowych
    Ona to do zgubnego uchwalenia ‘Deklaracji Praw Czlowieka i Obywatela’
    doprowadzila, ze o uchwalaniu ‘Konstytucji’, a tym samym zagwarantowaniu ‘Praw
    Konstytucyjnych’ przez panstwo marnej jednostce nie wspomne. Kościół nie
    rozumie jednak jeszcze dziś zmian, które nastąpiły w prawodawstwie i
    swiadomości ludzkiej, dowodem tego są energiczne zabiegi o wprowadzenie
    invocatio dei do konstytucji UE oraz utożsamienia prawa państwowego z
    kanonicznym.
    Próby te są tak samo śmieszne jak ta, kiedy to około 150 lat temu kościół
    wniósł do kongresu USA projekt ustawy zabraniającej wydobywania z łona ziemi
    ropy naftowej, którą Bóg jego zdaniem tam umieścił, aby czarci w piekle mieli
    paliwo do zadawania mąk potępionym wink.
    To, że są śmieszne nie oznacza, że nie są groźne. A są, bo jak piszesz KK
    produkuje bezwolnych, indoktrynowanych parafian, którzy wierzą w największą
    niedorzeczność serwowaną przez KK I zrobią bezmyslnie wszystko co nakaże kler.
    Boja się samodzielnego myslenia i podawania w wątpliwość tez kapłanów.

    Co z tym zrobić? Wypowiedzieć konkordat! A kto ma to zrobić? Hmm… Najbardziej
    zdesperowani twierdzą, że warto jeszcze raz przejść czerwoną zarazę, żeby się
    pozbyć czarnej śmierci crying

  • Gość: anetka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.03, 14:09
    Ciężko by było podważyć którekolwiek z Twych słów, są bardzo trafne. Mogłabym
    tylko jeszcze dodac, ze oprócz tego ze religia jest bez wątpienia czyms
    działającym jak sekta, ze jest swietnym systemem manipulacji ludzmi
    prymitywnymi, to przeciez to wszystko poprzedza jeszcze długa historia
    powstawania tych niedorzecznych idei tworzących religie. Stąd pewnie wynika tak
    wielka moc religii, bo byla potwierdzana i ustalana od tysięcy lat, przez tych
    wyjątkowych, którzy potrafili swietnie wykorzystac ludzką głupote i słabość.
    Pozdrawiam wszystkich którzy sie z nami zgadzają i którym żadna bałamucąca
    religia nie jest do życia potrzebna, natomiast współczuje tym którzy nadal
    muszą sie kierować jakąś religią.
  • Gość: dziki IP: *.dyn.optonline.net 03.08.03, 02:19
    Gość portalu: anetka napisał(a):

    > Ciężko by było podważyć którekolwiek z Twych słów, są bardzo trafne. Mogłabym
    > tylko jeszcze dodac, ze oprócz tego ze religia jest bez wątpienia czyms
    > działającym jak sekta, ze jest swietnym systemem manipulacji ludzmi
    > prymitywnymi, to przeciez to wszystko poprzedza jeszcze długa historia
    > powstawania tych niedorzecznych idei tworzących religie. Stąd pewnie wynika
    tak
    >
    > wielka moc religii, bo byla potwierdzana i ustalana od tysięcy lat, przez
    tych
    > wyjątkowych, którzy potrafili swietnie wykorzystac ludzką głupote i słabość.
    > Pozdrawiam wszystkich którzy sie z nami zgadzają i którym żadna bałamucąca
    > religia nie jest do życia potrzebna, natomiast współczuje tym którzy nadal
    > muszą sie kierować jakąś religią.

    Wydaje mi sie,ze tutaj wystepuje moja droga Anetko pewne nieporozumienie.
    Czym innym jest religia,a czym innym sa instytucje ktore sie na niej
    opieraja,majac ja za swa "ideologie"?
    Mysle zatem,ze nalezaloby to rozroznic troche,a wtedy Bog przestalby nam
    byc zupelnie potrzebny,o ile jest to Bog ktory mieszka tam gdzie moze nie
    powinien mieszkac?
    Problem religii roznych,to problem istnienia jakiegos Boga;koscioly zas
    podobnie jak inne swiatynie sa wznoszone ku chwale boga,ale nie Boga!
    To taka malutka roznica,i jezeli tylko Ci ona nie przeszkadza to bardzo
    sie ciesze.

    pozdrowienia,

    dziki,smile


Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.