Re: Xiążęciu luce odpowiadam
Autor: Gość: luka
IP: 217.67.196.*
17.01.02, 11:22
tyu napisał(a):
> Nie na temat, ale i tak się nie zgadzam. Czemu? Zdefiniuj mi tego, kto ma prawo
> definiować kto jest marginesem i czy ma w tym momencie pałę w ręku...
Margines: antyglobaliści demolujacy centrum miasta albo szmalcownicy mordujący
współobywateli.
Definiujący: policja albo policja granatowa czy AK.
> > Szwajcaria. Niemcy. Francja. IBM. Polska.
>
> A TAK NAPRAWDĘ - te 3 pierwsze nie miały nic do ukrycia? Np. lokat bankowych
> pomordowanych Żydów, którymi przez ponad pół wieku obracały?
Co do ukrycia? Pozostały konta? Pozostały? Pozostały. Obrobili je zachłanni
bankierzy? Nie. Nie sprawdzili do kogo należą i nie szukali
właścicieli/spadkobierców? To i dobrze - poważnie traktują tajemnicę bankową. Jak
ktoś chce, to niech dochodzi swoich praw własnościowych, ale po co ględzić
o "ukrywaniu"? A że "obracali" przez pół wieku - każdy bank obraca walorami,
które składają w nim klienci. To jakaś zbrodnia?
A propos Francji - nie chodziło mi o tamtejsze banki, ale koleje, które icki
oskarżyły o współudzial w wiadomo czym i zażądały "odszkodowań". Jest to niczym
nie skrywany skok na kasę francuskich podatników i tyle.
> WIERZĘ, że będzie ona wydana w Polsce i że będzie ważnym argumentem w rozmowach
> .
Jak na ateistę, to nieźle.
> To chyba być pierwsza punkt dla mi?
Jaki punkt? Dla kogo? Z kim ja gadam? I co tu chodzi? Nie pamiętam...
> To czemu teraz wrzeszczysz? TO mleko JUŻ się rozlało... przynajmniej wg Twojej
> interpretacji.
Jeszcze nie, według naszych zgodnych(?) interpretacji - śledztwo trwa.
Napisałem: "jeśli ... wyjdzie na idiotę".
> Dotychczasowe badania, jak sądzę, mimo, że nie zakończone.
Brak ustaleń nie jest podstawą do formułowania przesądzających wniosków. I prawdę
mówiąc, jeżeli np. nie znajdą mocnych (bo słabe są) dowodów obecności Schapera w
jedwabnem, to w sentencji powinien być zwrot: "Na podstawie dotychczasowych
ustaleń nie można wykluczyć obecności w miasteczku jakiegoś komanda SS, jednak
brak jest rozstrzygających dowodów potwierdzających ten fakt." Osobiście mimo
wszystko wątpię, czy ipeenowcy zdecydują się na jednoznaczne wskazanie Polaków
jako jedynych sprawców. Sądzę, że będzie to "biała księga" w stylu tej a propos
Oleksego/Olina: każdy znajdzie coś dla siebie.
> Takie właśnie "cenne" felietonowe zwroty często wypaczają sens wypowiedzi.
> Zwłaszcza, gdy piszący CHCE tego wypaczenia.
Czy zwrot "żydokomuna" jest dla Ciebie wystarczająco jasny?
> Chodzi Ci może o pytanie, co widzę złego w żydoprasie? Nazwę. A priori
> negatywnie wartościującą. Tak, jak widziałbym ją w "szwaboprasie"
Nie o to się pytałem, kolego z sąsiedniego łóżka w klinice dla alchajmerowców.
Powtórzę: jak dokonać kulturalnie tej zbitki, aby Twój wydelikacony zmysł słuchu
nie poniósł uszczerbku od negatywnie wartościującej kakofonii.
> Zależy, co masz na myśli. Jeśli to, że można czuć się marnie, gdy - nie
> zrobiwszy nic złego - obrywa się za sąsiadów, czy wujów, to masz rację. Ale -
> znaj proporcją...
Co Ty mi tu z tą proporcją - aptekarz jesteś czy co? Z resztą się zgadzam.
> Czyżby zmilczany trzeci punkt?!
Nie. Brak podstaw formalnych. (patrz wątek, w którym Galba naskarżył na jakiegoś
drania).
> Żydowską z definicji, jak sądzę. Ale należeli do tej samej białej odmiany
> człowieka. (Nie gorszej i nie lepszej od żółtej, czy czarnej. Wiem, że jeśli
> tego nie napiszę, to znów będziesz miał pretekst, by szafować
> określeniem "rasista" i odwracać uwagę od tematu.) Dlatego Twoja uwaga jest
> pomyleniem pojęć.
Kwestionuję jedynie Twoje ras... pardon, Twoje szufladkowanie bliźnich podług
ra... ojej, znowu, specyficznych cech przynależnych każdej ra... cholera, jak to
inaczej określić, nieistotnych w świetle prawa. Takie podejście jest ra...
nieadekwatne do stosunków legislacyjno-porządkowych, które możesz różnie oceniać,
a Twoje zdanie jest równie dobre jak moje odmienne, przy czym oba te zdania nie
powinny sprawiać dyskomfortu nikomu, kto je czyta.
Uff, czy ten politpoprawny bełkot Cię satysfakcjonuje?
> 1. Czy paru fantastów (zważ, jak bardzo politycznie poprawny jestem w tej
> chwili: żadnych określeń negatywnie wartościujących!) sprawia, że ta narodowość
> zaistnieje? Był notabene niedawno "europejski" wyrok w tej sprawie - negatywny
> dla "narodowców" oczywiscie.
Oczywiście. Niczego innego się nie spodziewałem.
> 2. Czy Polak z Ameryki w trzecim pokoleniu jest jeszcze Polakiem? A czy Niemiec
> z Hanoweru jest mniej lub bardziej Niemcem od Niemca z Bawarii? Przecież przez
> wieki były to różne państwa.
No właśnie - jak więc jak określić Karolaka, Ślązaka z niemieckimi korzeniami,
podczas wojny Reichsdeutscha?
> Zacząłbym od tego, że wyjaśniłbym mu, że drań, który go pobił na klatce
> schodowej nie był moim synem... Potem okazałoby się, że jedzenie było całkiem,
> całkiem, a gościna miła.
Kurde, tyu, jaka szkoda, że nie jesteś Żydem...
> Myślę, że NIE MA takiej granicy. Albo - nieco konkretniej: jest nią ludzka
> pamięć i tkwiące w niej zadry. Czy np. traktujemy przeciętnego Szweda jak
> potomka rozbójnika morskiego - mordercy Polaków? Albo - napastnika spod Jasnej
> Góry? Te zadry już nie istnieją i nie istnieje problem.
Podyskutuj sobie z Ukraińcami lub Litwinami - ich "zadry" sięgają czasów
Chmielnickiego i Jagiełły. Dla wielu osób Niemcy to zaraza, jak, nie szukając
daleko, Żydzi dla antysemitów. Bez umocowania czasowego, po prostu mają to
zakonotowane gdzieś głęboko. A przepraszanie za krucjaty - czy to aby jest
normalne?
> Dzięki, że Ty to mówisz! Gdyby jeszcze niejaki nostromo o tym wiedział...
> A przynależność do OUN też nie wykluczała motywów działania innych, niż
> nacjonalizm, co nie musi znaczyć, że szczytnych.
Docelowo działania organizacji nacjonalistów ukraińskich miały doprowadzić do
powstania samostijnej Ukrainy. Motywacja jest więc oczywista i decydująca.
> No właśnie - z jakiego? Choć coś gdzieś kiedyś jakby...
Monthy Python i Święty Graal.
> Załóżmy, że w tym momencie jest 3:1.
Niedoczekanie! U mnie na tablicy wynik brzmi 1:2, choć nie oddaje on prawidłowo
sytuacji na boisku - mam dużą przewagę w polu (posiadanie piłki 63%:37% dla
mnie), ale dwa katastrofalne zagapienia obrońców kosztowały mnie po Twoich
kontratakach utratę dwóch goli. Przyznasz chyba jednak, że moja bramka może
kandydować do konkursu "Gol tygodnia" na Eurosporcie?